Izrael przestanie istnieć. Dlaczego? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • - Za mało Żydów, a za dużo Arabów
    - Państwa arabskie modernizują armie i prędzej czy później
    prześcigną Izrael
    - Izrael ma za słabą gospodarkę
    - Tworzenie się koalicji "państw bandyckich", które będą górować nad
    demokracjami (USA+Izrael)
    - Ogólnoświatowa nienawiść do Żydów (czyt. antysemityzm)
    - Arabowie mają ludzi "gotowych na wszystko" i nieograniczone
    środki, którymi nie muszą dzielić się ze swoimi obywatelami
    - Kult męczeństwa
    - Arabowie nie muszą się tłumaczyć nikomu z tego co robią
    - Izrael nie jest spójnym narodowościowo państwem

    Kolejność przypadkowa.

    • <>Izrael solidnie zapracowal przemoca, morderstwami i wojnami, na
      ogolnoswiatowa niechec i nienawisc,ktora nie ma nic wspolnego z
      antysemityzmem,a jest normalna reakcja swiata,na izraelskie
      zbrodnie...
      <>Im szybciej przestanie istniec,tym szybciej na swiecie zapanuje
      spokoj....

      Re. - Tworzenie się koalicji "państw bandyckich", które będą górować
      nad
      > demokracjami (USA+Izrael)
      > - Ogólnoświatowa nienawiść do Żydów (czyt. antysemityzm)

      --
      Pytanie:dlaczego mam sie bardziej obawiac atomowego
      Iranu, od atomowego Pakistanu?
      • Aha, Izraela nie bylo a pogromy byly. Jakos nie widze zwiazku miedzy pokojem na
        swiecie a zniknieciem Izraela (byla Jugoslawia, Korea Pn., Ruanda, Kongo, Irak,
        Afganistan, wojna iracko-iranska - to tez oni?). I nigdy nie zgodze sie na taka
        nienawisc jaka tu prezentujesz.
        --
        <*>
        'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney

        • Na bujdę, że Iran dąży do "wymazania" Izraela po kłamstwach o broni
          masowego rażenia, którą miał mieć rzekomo Saddam, może się dać
          nabrać tylko ten, kto tego chce.
          Gdy tak lepiej przyjrzeć się temu, co dzieje się na Bliskim
          Wschodzie, a w szczególności w Izraelu to można dojść do wniosku, że
          coś wisi w powietrzu. Spróbuję przedstawić to po kolei.

          Zacznijmy od Ahmadineżada.

          W rzeczywistości, nigdy nie mówił o "wymazaniu" Izraela, tym
          bardziej przy użyciu bomby atomowej, której zresztą nie posiada, i
          której pierwszymi ofiarami byliby Palestyńczycy. A ci jak wiadomo
          nie dysponują schronami przeciw-atomowymi.

          Wątpię, czy jakakolwiek osoba zdrowa na umyśle mogłaby zakładać taki
          scenariusz. Ataki na prezydenta Iranu są ewidentnym przykładem
          zasady: im gorzej tym lepiej. Bliski Wschód w płomieniach jest na
          rękę Izraelowi, który w ten sposób może dysponować "uwolnionymi"
          terytoriami. Haniebny "pokój" z Egiptem jest jaskrawym przykładem
          upokarzania narodów.

          W rzeczywistości, Ahmadineżad mówił o "implozji" tej absurdalnej
          sytuacji jaką jest istnienie państwa Izrael w obecnej, "żydowskiej"
          formie. A trzeba pamiętać, że nie jest to jeszcze szczyt marzeń
          syjonistów, zwłaszcza prawego skrzydła izraelskiej sceny politycznej.

          Ahmadineżad nie mówi w sumie nic innego niż Avraham Burg czy Enrico
          Levi albo Finkelkraut, wszyscy syjoniści od zawsze. Panowie ci
          zrozumieli bowiem naturalną ewolucję polityki prowadzonej przez
          Izrael: "ostateczne rozwiązanie" problemu palestyńskiego. Ale w
          dzisiejszych czasach takie "rozwiazanie" na oczach całego świata
          stało się już praktycznie niewykonalne. Mimo, że wielkie światowe
          media pozostają w rękach, nazwimy to – syjonistów, istnieje jeszcze
          internet.

          Przede wszystkim dlatego nie dało się ukryć tego, co wydarzyło się w
          Gazie. Swoją cegiełkę dołożył także Richard Goldstone, sam Żyd. Im
          bardziej rząd izraelski usiłuje zdyskredytować raport Goldstona, tym
          bardziej staje się niewiarygodny.

          Na bujdę, że Iran dąży do "wymazania" Izraela po kłamstwach o broni
          masowego rażenia, którą miał mieć rzekomo Saddam może się dać nabrać
          tylko ten, kto tego chce.

          Tak więc ten kryminalny projekt, który wylęgał się w Palestynie od
          końca XIX w. do 1948 r. i wszedł w fazę finalną od 1948 do
          operacji "Płynny ołów" i aż po dzień dzisiejszy stawia sprawę jasno:
          albo trzeba pozbyć się całej tej masy palestyńskich goim albo trzeba
          będzie dostrzec w nich istoty ludzkie.

          Wielu syjonistów, jak ci wspomniani wyżej, zrozumiało już,
          że "pozbyć się" ich wszystkich już się po prostu nie da. Jeśli już
          nie z innych powodów to przynajmniej z powodu wizerunku. I co tu
          zrobić? Jeśli można by przeprowadzić całą rzecz po cichutku, tak by
          nikt się nie zorientował to może... Ale tak na oczach innych goim,
          nie-palestyńczyków, stałoby się sprawą zbyt ryzykowną.

          Tak więc z powodów czysto racjonalnych trzeba będzie zaakceptować
          mniejsze zło. Jakie?

          Problem polega na tym, że nawet konepcja dwóch państw wydaje się już
          nierealna – za późno!

          "Jedyna demokracja", budowana na zasadach rasowych stanowiących
          udoskonaloną formę aparthaidu (co przyznaje w swojej książce nawet
          były prezydent J. Carter) nie chce tego. Izraelczycy
          są "demokratami" takimi jak banda piratów, która "demokratycznie"
          potrafi tylko rozdzielać łup między swoich. To jest główna cech
          demokracji izraelskiej, "jedynej" na całe szczęście, na Bliskim
          Wschodzie. Ponad milion emigrantów, których swego czasu
          przehandlował Gorbaczow z USA nawet przez moment nie chcą porzucić
          uprzywilejowanego statusu na nie swojej w końcu ziemi.

          Tak więc realistycznie patrząc jedyną rzecz akceptowalną to jedno
          państwo, dwunarodowe, do którego mogliby wrócić wyrzuceni w 1948
          znienawidzeni goje – Palestyńczycy. Państwo, w którym pod nadzorem
          międzynarodowym, po rozbrojeniu jednej i drugiej strony konfliktu
          obydwie nacje – Żydzi i Palestyńczycy musieliby na nowo nauczyć się
          pokojowego współistnienia. Zapominajac animozje z przeszłości i
          wracajac do praktykowanych kiedyś zasad wzajemnego poszanowania.

          Avraham Burg, polityk dużego formatu, piastujący w przeszłości
          wysokie stanowiska w państwie żydowskim zrozumiał jakie może
          być "jedyne" akceptowalne rozwiazanie – użycie posiadanego
          francuskiego paszportu! Lecz dla ponad milona Rosjan, którzy swego
          czasu zostali "zakontraktowani" przez Gorbaczowa, powrót do Rosji
          stałby się na pewno problematyczny...

          Słyszy się, że z roku na rok więcej Żydów wyjeżdża z Izraela niż
          osiedla się w "Ziemi Obiecanej" czy raczej podarowanej przez kogoś,
          kto nie miał do tego prawa.

          Polityka izraelska doszła już do ściany. A co nas czeka za tą ścianą?
          • Znaczy masakra w Hebronie, grozby Nassera, wojna Yom Kippur mi sie przywidzialy?
            Duzo ludzi ma wiec zludzenia. I pewnie przywidzialo mi sie ze do 48 r.
            Brytyjczycy bardzo ograniczali naplyw ludnosci zydowskiej w tym tworzac na
            Cyprze czy w Atlit obozy dla uwolnionych z obozow koncentracyjnych? O, i jeszcze
            mi sie przywidzialo (to dla tych ktorzy grozby i posuniecia - np. wywalenie
            obserwatorow ONZ - Nassera sprzed wojny 6-dniowej traktowali jak zwykle gadanie)
            ze Izrael ma sila rzeczy niewielka armie stala i musi polegac na mobilizacji w
            razie zagrozen, ale stanu dlugiej mobilizacji ekonomicznie nie wytrzyma zadne
            panstwo o czym Nasser wiedzial. Jak na razie widze ze: wojne w 48 r. zaczely
            panstwa arabskie, wojne Yom Kippur takoz, wojne 6-dniowa technicznie zaczal
            Izrael ale mniej wiecej w takiej sytuacji jak Polska wojne polsko-bolszewicka w
            1920 r. - jakbysmy nie zaczeli to zaraz by nas nie bylo. Ciekawe, ile zludzen
            moze miec mnostwo ludzi i sztab historykow. I pewnie to ze Palestynczycy
            usilowali obalic dynastie haszemicka po czym wywalono ich z Jordanii to tez moje
            wyobrazenie? Podobnie jak - w 1982 r. to ze to nie wojska izraelskie a libanscy
            maronici dokonali rzezi w obozach Palestynskich ale z uwagi na obecnosc w
            rejonie wojsk izraelskich 400 000 ludzi w Izraelu protestowalo przeciwko tej
            wojnie. No, musze isc po okulary, bo mi sie mnozylo w oczach...
            --
            <*>
            'Our greatest natural resource is the minds of our children' Walt Disney
    • Najgorszy jest chyba brak spojnosci w tym narodzie.

      Nie zgodze sie jednak, ze im szybciej Izrael zniknie to tym szybciej zacznie sie
      pokoj. Prawdopodobnie, a stanie sie to niedlugo, konflikt w tamtym regionie
      wywola pierwsza wojne nuklearna i doprowadzi do sporych zmian na swiecie. Izrael
      zdobyl zdradziecko bron atomowa, Iran konczy nad nia badania.
    • kiedy? kiedy?

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.