Wyjezdzajac do Izraela swiadom bylem, ze jestem typowym przedstawicielem cywilizacji lacinskiej, czyli zachodniej, ktora wyrosla z filozofii greckiej, panstwa prawa rzymskiego i judaizmu. Wiedzialem czym sa nasze wymagania moralne i jak kierowac sie tymi zasadami wobec kazdego, bez wzgledu na urodzenie, wiek, plec, rase i narodowosc. Swiadom bylem, iz cywilizacja zydowska dopuszcza stosowanie innej etyki wobec Zydow, a innej wobec gojow, czyli nie - Zydow. Swiadom bylem, iz u korzeni calej Europy znajdowalo sie oraz ksztaltowalo jej genealogie i nienaruszalna podstawe nauczanie Chrystusa.
Tak, Izrael jest panstwem wzbudzajacym emocje, w ktorym kazdy znajdzie cos dla siebie. Dla jednych jest idealnym miejscem, gdzie mozna spedzic beztroskie wakacje smakujac powiew orientu, dla innych miejscem podrozy duchowej do Ziemi Swietej, gdzie narodzilo sie chrzescijanstwo.
W sercu kraju znajduje sie otoczone murem niepowtarzalne miasto Jerozolima. Przechadzajac sie po nim doslownie czujesz atmosfere starozytnosci. Wlasnie tu zbiegaja sie drogi trzech najwazniejszych religii.
Zydowskie synagogi stoja u boku islamskich meczetow i starozytnych chrzecijanskich swiatyn.
Szedlem sladami Ostatniej Drogi Jezusa (Via Dolorosa) po kamiennym bruku z okresu Heroda, prowadzacym na Golgote i do Bazyliki Grobu Swietego - miejsca zmartwychwstania. Szedlem i zastanawialem sie czy Jezus Nazarenczyk mogl wyrwac i wyprowadzic Izrael poza granice jego osamotnienia?
Co byloby, gdyby wowczas kaplani swiatyni, sedziowie i faryzeusze usluchali Jezusa?
Kochaj blizniego swego, jak siebie samego.
Tak sobie mysle, ze powyzsze slowa to credo Jezusa, to meta, wspolna dla wszystkich ludzi.
W pospiechu SWIAT zapomina o tych prostych i o wszystkim decydujacych szesciu slowach Jezusa z Galilei.
Jedna ziemia - dwa narody - trzy wyznania.