Dodaj do ulubionych

Z lektur potwora

30.12.06, 09:07
Oczekując na nadejście ksiązki Ilana Pappego pt. "The Ethnic Cleansing of Palestine", wasz ulubiony potwór postanowił zapoznać się z tezami innej, wczesniejszej ksiazki. Zgodnie z którą większość palestyńskich uchodźców to w istocie rzeczy niedawni imigranci z sąsiednich krajów arabskich, przyciągnięci do Palestyny przez możliwości awansu ekonomicznego powstałe dzieki prężnemu rozwojowi gospodarczemu kraju, zapoczątkowanemu przez żydowskich imigrantów. W związku z czym ci Palestyńczycy, ktorzy pozostali na miejscu, nie mogą żadna miarą pretendować do roli podmiotu procesów państwowo-twórczych, a to z prostej przyczyny - bo nie są "stąd".

Chodzi o książkę Joan Peters "From Time Immemorial: The Origins of the Arab-Jewish Conflict over Palestine" (1984). Potwór juz od dawna chciał zapoznać się z jakimś solidnie udokumentowanym opracowaniem źródlowym, z ktorego jasno wynikaloby, jaka była sytuacja demograficzna Palestyny przed i po przybyciu do niej pierwszych żydowskich osiedleńców. Czy istotnie - zgodnie ze świadectwem dwu podrózników - Palestyna była jedynie niezaludnioną ziemią pustyń i malarycznych mokradeł? Czy istotnie osiedlający się w Palestynie Żydzi tworzyli dla Arabów nowe miejsca pracy?

Potwór spodziewał się, że znajdzie książkę Peters w dostepnym w necie księgozbiorze wydań elektronicznych. Niestety, nie odnalazł jej tam. Odnalazł natomiast szczegółowe recenzje, z których wynika jasno, że ta wciaż popularna ksiązka jest produktem na zamówienie. Potwór mógłby tu dodać, z przekąsem, że na zamówienie "określonych kół". Mógłby, ale wstrzyma się.

Najobszerniejszą recenzję opublikował w 2002 roku Paul Blair. Oto jej zakończenie:

<<From Time Immemorial is work of propaganda, with all the bad connotations that term carries. Peters' case rests upon distortion and fabrication. Time and again, she misconstrues sources in a tendentious manner. She cribs uncritically from partisan works. She conceals crucial calculations, and draws hard conclusions from tenuous evidence. She speculates wildly and without ground. She exaggerates figures and selects numbers to suit her thesis. She adduces evidence that in no way supports her claims, sometimes even omitting "inconvenient" portions of the citation. She invents contradictions in sources she wishes to discredit by quoting them out of context. She "forgets" undesirable numbers in her calculations. She ignores sources that cast doubt on her conclusions, even when she herself uses those sources for other purposes. She makes baseless insinuations and misleading claims.

Peters' distortions apply, not simply to minor issues, but to the central pieces of evidence for the principal contentions of her book. Her claim that the majority of Arabs in pre-state Israel were recent arrivals is false, as is her related assertion about the vast majority of Palestinian refugees. Her contention that Arab immigrants were filling the places Jews had cleared for other Jews is untrue. Her view that the League of Nations Mandate was intended to make Palestine into a Jewish state has no valid basis, nor is is true that the British created the Transjordan in violation of the Mandate. Peters' claim of a nineteenth-century Jewish majority is misleading at best; her thesis that the first Jewish settlements lured significant numbers of Arabs into Palestine is fiction.

As with all successful disinformation, the distortions are placed within a wider context of truth; not everything Peters says is a lie. Palestine was in fact sparsely populated when Jewish colonization began. Arab nationalism did not yet exist, let alone Palestinian nationalism. When the British took over they unjustly restricted Jewish immigration into Palestine while Arabs immigrated into the territory. After the Arab violence of the late 1930s, British appeasement slowed Jewish immigration to a trickle. Ultimately, Jews who sought to escape the Holocaust were turned away from the Jewish National Home, even while "emergency arrangements" were taken to bring in Arab immigrant laborers. Had Peters let the facts speak for themselves, she would have had a dramatic, compelling story to tell.

But Peters wishes to do more; she wants to destroy, definitively, the claims of Palestinian nationalism--and she wishes to do so without rejecting Jewish nationalism. Thus her focus on demography; the essence of her case is: "The Arabs are latecomers to Palestine and so have less right to be there than the Jews." But torture the numbers as she will, she cannot escape the fact that the Arabs in Palestine in the late nineteenth century outnumbered the Jews. Hence, she contends that those Arabs had no national "identity," that they considered themselves Ottoman subjects or Southern Syrians, but certainly not Palestinians. And if today's Arabs wish to live in a Palestinian state, they should move to Jordan.

Peters' fundamental premise, then, is ethnic nationalism. Why else waste ink trying to show, in essence, that the Palestinians are not the descendants of the Canaanites, who inhabited the land before the Israelites arrived? Such arguments are utterly pointless. Ethnicity entitles no one to a state--not Arabs, and not Jews either. The right of sovereignty does not reside in numerical superiority or "peoplehood" or a "continuous presence in the land" or "ethnic self-determination"; it rests on a government's respect for individual rights. Once such a government exists, no ethnic separatist has any valid claim against it.

Peters' book does not simply distort the facts, then; it is a philosophically repugnant enterprise from the start. Ethnic nationalism has produced most of the wars in the last half century; Arab opposition to Israel rests largely on the same foundation. The doctrine of ethnic self-determination has no valid intellectual basis; given the bloodshed it has caused it deserves not respect but unequivocal repudiation.>>

Potwór sądzi, że z ostatnim zdaniem wypada się zgodzić, bez zastrzeżeń.


www.capmag.com/article.asp?ID=2135

--
Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
<Dobre arabczki sa martwe>
<ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
Edytor zaawansowany
  • absztyfikant 30.12.06, 13:04
    Raczej megaloman caly w pretensjach:)

    >wasz ulubiony potwór

    --
    absztyfikant@gazeta.pl
  • cepekkolodziej 30.12.06, 13:24

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 30.12.06, 13:31

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • z_daleka 30.12.06, 13:35
    predzej ze sciana sie dogadasz...:-)
    --
    Joshua Rex Polski
  • cepekkolodziej 30.12.06, 13:42
    A o czym tu gadać? Chcesz ze mną gadać przez medium faszystowskiej witryny? A poza tym inwektywy ad hominem mnie nie ruszają. Najpierw przeczytam książkę, zapoznam sie z recenzjami. Potem mogę pogadać. Ale dopiero potem.

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • genom3 05.01.07, 22:05
    cepekkolodziej napisał:

    > A o czym tu gadać? Chcesz ze mną gadać przez medium faszystowskiej witryny? A
    p
    > oza tym inwektywy ad hominem mnie nie ruszają. Najpierw przeczytam książkę,
    zap
    > oznam sie z recenzjami. Potem mogę pogadać. Ale dopiero potem.


    ale z kim bedziesz gadal?
    ze sciano?
  • josifek 30.12.06, 18:55
    szuj i szubrawiec CEP go cytuja, takze dla mnie jset to jedyne rozwiazanie
    problemu, tak jak Polacy i czesi z naziniemcami w roku 1945 zrobili, kto na
    kogos napada, moze czasami wszystko stracic, a w zadnych zrodlach historycznych
    nie jest napisane, ze ktos , kiedys arabow do Israela zaprosil.
    Do roku 1947 zaden Zyd zadna ziemie( swoja ) zadnemu arabowi nie zabral, tylko
    ziemie swoich przodkow od tych przodkow naziislamskich najezdzcow odkupil.
    Moze tez mark Twaina przeczytasz, on tez tak o arabach w Israelu pisze.
  • dana33 30.12.06, 20:24
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • absztyfikant 30.12.06, 20:57
    Klasyczny chwyt erystyczny - juz Schopenhauer tego uczyl:))))

    --
    absztyfikant@gazeta.pl
  • cepekkolodziej 31.12.06, 08:14
    Dzisiaj potwór przeczytał ciekawy artykuł w Jerusalem Post, ukazujący wyraźnie, że nie wszystko dzieje się dobrze w państwie duńskim, znaczy się re: demokracja. Bo w artykule, opublikowanym w powaznym dzienniku, autorstwa pracownika naukowego Moshe Dayan Center for Middle Eastern and African Studies i zarazem dyrektora Konrad Adenauer Foundation Program for Jewish-Arab Cooperation, mozna znaleźć sformułowania, za które tutaj przypina się złowrogą łatkę antysemityzmu.

    Artykuł omawia stanowisko ("Wizja przyszłosci palestyńskich Arabów w Izraelu")izraelskich Arabów co do zasadniczych kwestii wiazących się ze współżyciem w ramach jednego, demokratycznego państwa.

    Trzy punkty.

    1. Obecny system powinien zostać zastąpiony takim, w którym obie grupy narodowe będą miały gwarancej pełnego uczestnictwa w sferze władzy.

    <<The present system, says the document, should be supplanted with a "consociational democracy," namely a binational state model, based on full power-sharing between the two national groups in government, distribution of resources and decision-making, including proportional representation and the mutual right of veto on crucial decisions. The country's national symbols, such as the anthem, flag and emblem, would also be modified.>>

    2. Zapewnienie pełnej równości obywateli. M.in. równe prawa w sferze imigracji i obywatelstwa.

    <<Secondly, the committee's paper calls for full equality in the civic, national and historical spheres, including, inter alia, equal rights of immigration and citizenship quotas - a demand which may imply the elimination of the "Law of Return" that allows Jews to freely immigrate to Israel. Special reference is made to the socioeconomic differences between the Jewish and Arab sectors, particularly with regard to land, urban planning, housing, infrastructure, economic development, social change and education.>>

    3. Wprowadzenie zmian strukturalnych i instytucjonalnych, wśród nich takie, ktore umożliwiłyby samorządność w sferze edukacji, religi i kultury, oraz mediów.

    <<THIRDLY, the paper suggests structural and institutional changes, including self-rule (autonomy) in education, religious and cultural affairs, and the media, in order to guarantee the unrestricted development of the Arab minority's specific collective identity. It also proposes the establishment of an elected, countrywide representative body for the Arabs in Israel.>>

    Autor zauważa dalej charakterystyczne przemiany w mysleniu izraelskich Arabow o ich miejscu i roli w państwie Izrael:

    <<They thus began highlighting the inherent contradiction, as they saw it, between the state's identity as a Jewish state and its definition as a liberal democracy. Consequently, they undertook a search for alternative models (autonomy, "state of all its citizens," binational state) and advocated the "reopening of the 1948 files."

    This process was accelerated by the deepening socioeconomic discrepancies between Jews and Arabs, the result of government neglect and the grave breach of trust between the Arab public and the state in the wake of the violent clashes of October 2000, in which 13 Arab civilians were killed by the police.>>

    Druga część artykułu poświęcona za i przeciw (czy raczej przeciw i za) propozycjom wyrażonym w stanowisku.

    Reakcje czytelników najlepiej wyraża pani Adina Kutnicki z US:

    <<There is NO option but to transfer all those who refuse to pledge allegiance to Israel as a Jewish State. They have every option to return to any other country they want. If they persist in their delusions there will either be a civil war, or a mass transfer. The delusion of Israel being both Jewish and 'democratic' is just that - an illusion. Western democracy is incompatible with Jewish rights in Israel.>>

    The First Word: How Palestinian-Arabs in Israel see their future
    By ELIE REKHESS


    tinyurl.com/yb3ft9
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 31.12.06, 10:14
    szanowny...... ten "pracownik naukowy Moshe Dayan Center for Middle Eastern and
    African Studies i zarazem dyrektor Konrad Adenauer Foundation Program for
    Jewish-Arab Cooperation" w przewazajacej wiekszosci tego artykulu opisuje to,
    co zawiera dokument niejakiej organizacji pt "National Committee of the Heads
    of Arab Local Councils" i jako taki ma swoje wyobrazenia o tym, co powinno tu
    byc. natomiast elie rekhess, piszac wlasny komentarz do tego dokumentu wyraznie
    zaznacza:
    "leaders of the Arab public may have erred by merging the calls for a change in
    the national character of the State of Israel with their claims for civil
    equality, and by belittling the possibility of Jewish-Arab coexistence within a
    Jewish and democratic state. The inexorable link in the document between the
    civil and national demands of the Arab community may discourage those circles
    within the Jewish public that show understanding for the civil aspects of the
    document's demands and are fighting discrimination and promoting the
    integration of Arabs into a more civic-oriented society."

    jak zwykle, cep manipuluje..... ale slabo.....
    a potwor to ty nie jestes..... za glupi na to....
  • cepekkolodziej 31.12.06, 12:25
    Ależ, złociutka paniusiu, przecież to wszystko, co we wstepie raczyłaś przytoczyć, jest w artykule. Przecież nie będę kopiował całego artykułu, jest link. I zaznaczyłem, ze w drugiej części artykułu są argumenty przeciw i za.

    I ten pan, pisząc: "[...] those circles within the Jewish public that show understanding for the civil aspects of the document's demands and are fighting discrimination and promoting the integration of Arabs into a more civic-oriented society." własnie stwierdza to, za co się od durnowatych propagandzi-stów/-stek tutaj obrywa. Mianowicie: że w Izraelu istnieje dyskryminacja, i że się z nią walczy, i że istnieje potrzeba budowy społeczeństwa bardziej-obywatelskiego ("a more civic-oriented society").

    Jeśli nie chcesz otrzymywać ode mnie nadal obrazkowych karykatur własnej głupawej działalności, naucz się rozumieć to, co czytasz.

    Bez pozdrowień,

    i patrz poniżej:

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 31.12.06, 17:59
    przede wszystkim nie zlociutka, tylko brylantowo krysztalowa.
    po drugie znow lzesz bezczelnie....

    w pierwszej czesci autor nic nie omawia, tylko cytuje z artykulu arabskiego.
    co zreszta jest wyraznie zaznaczone w twoich cytatach i byloby ganc ok, zeby
    nie ten twoj komentarzyk: "Bo w artykule, opublikowanym w powaznym dzienniku,
    autorstwa pracownika naukowego Moshe Dayan Center.......() mozna znaleźć
    sformułowania, za które tutaj przypina się złowrogą łatkę antysemityzmu.", co
    wyraznie sugeruje, ze napisal to zyd, ktoremu np ja przypielabym latke
    antysemity. prawda jest taka, ze te twoje pierwsze 3 punkty sa wyciagniete z
    dokumentu napisanego przez arabow, ale i tym nie przypne latki antysemitow,
    tylko najwyzej nierealnych idiotow.
    no i dalej oczywiscie, typowo dla ciebie, majac nadzieje, ze nikt nie przeczyta
    dokladnie calego artykulu, zacytowales zdania jak "Consequently, they undertook
    a search for alternative models (autonomy, "state of all its citizens,"
    binational state) and advocated the "reopening of the 1948 files." i "... grave
    breach of trust between the Arab public and the state in the wake of the
    violent clashes of October 2000, in which 13 Arab civilians were killed by the
    police." w ten sposob pokazac, tym ktorzy nie przeczytaja oryginalu w calosci,
    brutalnosc israelczykow......
    nu, nie ze mna te numery, cepowaty...... bo wlasnie pominales zupelnie ta czesc
    druga, ktora jak napisales jest "poświęcona za i przeciw (czy raczej przeciw i
    za)" (tez ladna manipulacyjka slowami).... jest tam jedno wazne zdanie, ktore
    ladnie pominales: "While this may well occur, the document has already caused
    an uproar among the Jewish sector, for two reasons: (1) its perceived
    maximalist nature; and (2) the fact that the paper was adopted by a body
    representing all political streams of Arab society."......... all political
    streams of arab society to znaczy wszystkie, rowniez te terrorystyczne...
    i jeszcze jedno zdanie: "The call for a binational state without the concurrent
    recognition of Israel as the state of the Jewish people was perceived as a
    provocative attempt to delegitimize the Jewish people's right of self-
    determination." ale rozumiem, ze to zdanie ci nie pasuje, bo wg ciebie
    oczywiscie, israel powinien przestac byc krajem zydowskim. ale to juz znam.

    rowniez, jesli chodzi o reakcje czytelnikow, jak zwykle okazales sie "rzetelnym
    i objektywnym" czytelnikiem i wiedziales co zacytowac. a ja znalazlam tam takie
    reakcje czytelnikow:

    Josef Klein - Canada
    12/31/2006 02:49

    Working for the Moshe Dayan Center does not automatically provide the author
    with the insight to predict the future. A true academic, would provide
    historical examples to support his thesis? Reckless should tell us in which
    other nation has the minority population, which overtly supports the enemy,
    been given the power to overthrow the state during the time of war?

    Can land-swaps be the solution? Yisrael Beitenu promotes this idea.
    Martin - Sweden
    12/31/2006 03:56

    Does Israel really want towns like Umm al-Fahm, with a hostile Arab population,
    within its borders? A national referendum could be held. Arab towns close to
    the "Green Line" could be excluded from the State of Israel & cities like Ariel
    be annexed instead. Around 450000 Arabs would then be left outside of Israel -
    a state which they do not identify with in any case. The northern branch of the
    Islamic Movement is extremely anti-Israeli. No transfer - those Arabs can be a
    part of Palestine.

    Dan - Israel
    12/29/2006 18:53

    Individual rights must not be confused with national rights. Citizenship also
    require obligations like loyalt. To fight discrimination of minorities in the
    job market, education or in the housing market, is one thing, to call for the
    destruction of the nation state is something competely different. Just like
    Jewish minorities lack national rigjhts outside of Israel, so do Arabs lack
    national rights outside their 22 Arab countries. Israel was and must remain a
    democratic Hebrew nation state.

    a tej uwagi jednego z obywateli arabskich israela, oczywiscie w ramach twojej
    objektywnosci i checi bycia sprawiedliwym i prawdomownym, nie zauwazyles i nie
    zacytowales, ale ja ci to z przyjemnoscia podsune pod nos:

    Mahmod Attaass
    12/31/2006 03:18

    Palestinian State is the First Stage. Binational State of Isra-Ishmael is the
    Second Stage. Jewish dimmie minority in Arab State of Ishmael is the Third
    Stage.

    widzisz, cepowaty, w tym kraju jest zaledwie 6 milionow obywateli, ale dyskusji
    na temat przyszlego obrazu tego kraju wystarczy na 60 milionow obywateli, albo
    i wiecej. kazdy ma prawo powiedziec swoje zdanie, od najbardziej skrajnego z
    lewa, poprzez umiarkowane az do najbardziej skrajnego z prawa.
    natomiast zdanie niejakiego cepa, ktory od lat udaje ciekawego, zadnego
    poznania, zrozumienia i dazacego do sprawiedliwosci dla obu narodow "rzetelnie
    i uczciwie", w rzeczywistosci istnieje tylko strona arabska, zamieszczane sa
    linki tylko do artykulow anty-israelskich, a jak juz ow cepowaty chce pokazac,
    ze ma linki rowniez do gazet israelskich, to wtedy manipuluje ile sie da, zeby
    udowodnic, ze nawet gazety israelskie sa anty-israelskie.
    cep, myslalam, zes inteligentniejszy. a dajesz dzien w dzien dupy, i nic, tylko
    pokazujesz twoja jednostronnosc, kompletny brak uczciwosci i perfidnie
    antysemicka.
    innymi slowy, masz charakter szuji (to twoje ulubione slowo, jak zauwazylam).
  • genom3 05.01.07, 22:08
    dana33 napisała:
    > a potwor to ty nie jestes..... za glupi na to....

    na klowna tez za glupi
  • cepekkolodziej 02.01.07, 06:12
    W związku ze stanowiskiem izraelskich Arabów - Uri Avnery. Najpierw historia człowieka, usiłującego stawić czolo wprowadzonym niedawno bezdusznym przepsom, uniemożliwiającym łączenie się małzeństw, potem rozważania o dylematach izraelskiego państwa i jego przyszłej naturze.

    Uri Avnery:

    <<Israel is a "Nation state" of the Jews, and therefore it has the right to do anything that serves Jews and harms non-Jews, even when they are Israeli citizens. "The good of the individual has to give way to the common good!" a respected professor said about the case of Sammy, "and the common good forbids allowing the Palestinian wife of Sammy to enter Israel, which is the Jewish Nation State."

    That sounds simple and logical. The Nation State exists for the nation. But it is not simple at all. It raises several intractable questions. For example:

    What is the nation in question? A world-wide Jewish nation? An Israeli-Jewish nation? Or just an Israeli nation?>>


    <<Israeli democracy is faced with a choice between two alternatives:

    (a) A citizen's state, in which all the citizens are equal, irrespective of ethnic origin, nation, religion, language and gender. In Israeli political jargon, that is called "a state of all its citizens" - an absurd appellation, for how can a democratic state not belong to all its citizens?

    Such a state is not concerned with ethnic origin and religious faith. Every group of parents can decide how to educate their children (in the framework of certain parameters fixed by the state). There will be no difference between a Jewish, Arab or Polynesian citizen. Relations between the individual and the state will be based solely on citizenship. Example: the United States, where every person automatically becomes part of the American nation upon receiving citizenship.

    (b) A national state, in which a Jewish-Israeli majority exists side by side with a Palestinian-Israeli minority. In such a state, the majority has its national institutions, but the minority, too, is recognized as a national entity, with clearly defined national rights in certain spheres, such as culture, religion, education etc. (These rights were defined by the right-wing Zionist leader Vladimir Ze'ev Jabotinsky as early as a hundred years ago, when he drew up the "Helsingfors Plan" demanding rights for the Jews in Russia.) Example: the status of the Catalans in Spain.

    Some days ago, the researcher Yossi Amitay drew my attention to an article written by Pinhas Lavon one month (!) after the founding of the State of Israel. Lavon (who later served as Minister of Defense and was implicated in the infamous "Lavon Affair') analysed the problem of the Arab minority after the war. He suggested a choice between an "autonomist" approach which would allow the minority to form its own autonomous institutions in a state dominated by the majority belonging to another nation, and a "state-values" state, in which all citizens would be treated according to universal and egalitarian standards.

    Lavon preferred the second alternative (a state belonging to all its citizens), and so do I.>>


    www.counterpunch.org/avnery01012007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 02.01.07, 11:41
    Pogłosy ksiązki Cartera.

    "Truth at last, while breaking a U.S. taboo of criticizing Israel"

    George Bisharat

    Fragmenty:

    <<Israel is seizing land and water from Palestinians for Jews. Resources are being transferred, under the guns of Israel's military occupation, from one disempowered group - Palestinian Christians and Muslims - to another, preferred group - Jews. That is racism, pure and simple.>>

    <<Some say that Palestinian citizens in Israel enjoy better circumstances than those in surrounding Arab countries. Ironically, white South Africans made identical claims to defend their version of apartheid, as is made clear in books such as Antjie Krog's Country of My Skull.

    Americans are awakening to the costs of our unconditional support of Israel. We urgently need frank debate to chart policies that honor our values, advance our interests, and promote a just and lasting peace in the Middle East. It is telling that it took a former president, immune from electoral pressures, to show the way.

    The debate should now be extended. Are Israel's founding ideals truly consistent with democracy? Can a state established in a multiethnic milieu be simultaneously "Jewish" and "democratic"? Isn't strife the predictable yield of preserving the dominance of Jews in Israel over a native Palestinian population? Does our unconditional aid merely enable Israel to continue abusing Palestinian rights with impunity, deepening regional hostilities and distancing peace? Isn't it time that Israel lived by rules observed in any democracy - including equal rights for all?>>


    www.philly.com/mld/inquirer/news/editorial/16363618.htm

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 02.01.07, 12:38
    tamte lektury....
    nu, tu inne poglosy o ksiazce cartera z washington times......

    When Mr. Lance introduced Mr. Carter to Abedi, the latter gave $500,000 to
    help the former president establish his center at Emory University. Later,
    Abedi contributed more than $10 million to Mr. Carter's different projects.

    Even after BCCI was indicted — and convicted -— for drug money laundering, Mr.
    Carter accepted $1.5 million from Abedi, his "good friend."

    A quick survey of the major contributors to the Carter Center reveals hundreds
    of millions of dollars from Saudi and Gulf contributors.

    Evidently, the millions in Arab petrodollars feeding Mr. Carter's global
    endeavors, often in conflict with U.S. government policies, also ensure his
    loyalty.
    www.washingtontimes.com/op-ed/20061220-092736-3365r.htm
  • cepekkolodziej 02.01.07, 12:57
    Moja droga,

    Nie znam się na oskarżeniach o przekręty, zwlaszcza takich, ktore pojawiaja sie w chwili, kiedy jakaś osoba publiczna zrobiła cos, co komuś (osobie, albo grupie, zwlaszcza grupie nacisku) nie odpowiada. Widzę, że dokladnie taką sytuacje ma Carter. (W odróznieniu od Szarona jednak - jak się zdaje - nikt nie wysunął wobex niego żadnych formalnych zarzutów?). Twój wpis odbieram jako przestrogę: nie wierz Carterowi, bo jest na garnuszku --- itd. Otóz ja takich zarzutów cczytałem w PRL-u setki. Nie wierz Miloszowi, bo CIA. Nie ufaj Pobóg-Malinowskiemu bo dtto. Nie wierz Michnikowi, bo dtto. Nie wierz, nie wierz, nie wierz. Bo się sprzedał, zaprzedał, dał sie kupić. Wszystkie te przestrogi łaczyła jedna cecha. Żadnej z nich nie towarzyszyła merytoryczna treść tekstów. O które tutaj chodzi. Zupełnie jak u ciebie, kotku.

    Więc strzepnij rzęsami i obróć oczęta w dół, niżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 02.01.07, 13:00
    Napisałem:

    > Żadnej z nich nie towarzyszyła merytoryczna treść tekstów.

    Powinno być: Żadnej z nich nie towarzyszyła merytoryczna analiza treści tekstów.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 02.01.07, 13:42
    merytoryczna analize potrzebujesz?

    It is hard to decide which is more discomforting —— what Carter put in or what
    he left out. Let's start with his own words, and let him speak for himself,
    and then note what no knowledgeable observer of the Middle East could have
    ingenuously omitted.
    www.americanthinker.com/2006/11/the_world_according_to_jimmy_c.html
    His bias against Israel shows by his selection of the book's title: "Palestine:
    Peace not Apartheid." The suggestion that without peace Israel is an apartheid
    state analogous to South Africa is simply wrong. The basic evil of South
    African apartheid, against which I and so many other Jews fought, was the
    absolute control over a majority of blacks by a small minority of whites. It
    was the opposite of democracy. In Israel majority rules; it is a vibrant
    secular democracy, which just today recognized gay marriages performed abroad.
    Arabs serve in the Knesset, on the Supreme Court and get to vote for their
    representatives, many of whom strongly oppose Israeli policies.

    Carter emphasizes that "Christian and Muslim Arabs had continued to live in
    this same land since Roman times," but he ignores the fact that Jews have lived
    in Hebron, Tzfat, Jerusalem, and other cities for even longer. Nor does he
    discuss the expulsion of hundreds of thousands of Jews from Arab countries
    since 1948.

    Carter repeatedly claims that the Palestinians have long supported a two-state
    solution and the Israelis have always opposed it. Yet he makes no mention of
    the fact that in 1938 the Peel Commission proposed a two-state solution with
    Israel receiving a mere sliver of its ancient homeland and the Palestinians
    receiving the bulk of the land. The Jews accepted and the Palestinians rejected
    this proposal, because Arab leaders cared more about there being no Jewish
    state on Muslim holy land than about having a Palestinian state of their own.

    Carter repeatedly mentions Security Council Resolution 242, which called for
    return of captured territories in exchange for peace, recognition and secure
    boundaries, but he ignores the fact that Israel accepted and all the Arab
    nations and the Palestinians rejected this resolution. The Arabs met in Khartum
    and issued their three famous "no's": "No peace, no recognition, no
    negotiation" but you wouldn't know that from reading the history according to
    Carter.

    Carter blames Israel, and exonerates Arafat, for the Palestinian refusal to
    accept statehood on 95% of the West Bank and all of Gaza pursuant to the
    Clinton-Barak offers of Camp David and Taba in 2000-2001. He accepts the
    Palestinian revisionist history, rejects the eye-witness accounts of President
    Clinton and Dennis Ross and ignores Saudi Prince Bandar's accusation that
    Arafat's rejection of the proposal was "a crime" and that Arafat's account "was
    not truthful"--except, apparently, to Carter. The fact that Carter chooses to
    believe Yasir Arafat over Bill Clinton speaks volumes.

    Carter even blames Israel for the "exodus of Christians from the Holy Land,"
    totally ignoring the Islamization of the area by Hamas and the comparable
    exodus of Christian Arabs from Lebanon as a result of the increasing influence
    of Hezbollah and the repeated assassination of Christian leaders by Syria.
    tinyurl.com/yjfqkn

    przeczytaj szanowny kilka razy szczegolnie te zdania:
    "The suggestion that without peace Israel is an apartheid state analogous to
    South Africa is simply wrong. The basic evil of South African apartheid,
    against which I and so many other Jews fought, was the absolute control over a
    majority of blacks by a small minority of whites. It was the opposite of
    democracy. In Israel majority rules; it is a vibrant secular democracy, which
    just today recognized gay marriages performed abroad. Arabs serve in the
    Knesset, on the Supreme Court and get to vote for their representatives, many
    of whom strongly oppose Israeli policies." jako ze uwielbiasz pisac wlasnie o
    israelskim apartheidzie....

    nie mam zludzen, ze rowniez i to nie bedzie dla ciebie ani dostatecznie
    merytoryczne, ani dostatecznie przekonujace. uri avnery napewno jest bardziej
    przekonywujacy niz cala reszta. pzekonywujacy ciebie oczywiscie.
  • cepekkolodziej 02.01.07, 14:57
    Ależ ja takich głosów mogę znaleźć na tuziny. I jeszcze wiecej pozytywnych. A tu chodzi o twoje zdanie.

    No i własnie przeczytałem. Najdziwniejsze jest to, że Carter - kiedy pisze o praktykach apartheidowych - pisze głownie o terenach okupowanych. I pisze wyraźnie, że o tych praktykach decyduje ziemia. Którą chce się przechwycić. I przechwyca. Z wiadomym skutkiem.

    A w tych zdaniach ktoś sie przechwala, ze uznano legalnośc zawartych za granicą małzeństw jakichś katamitów. Nie dodając jednocześnie --- że katamitów o odpowiednich metrykach. Tymczasem facet żyjący w ILu, który ozenił sie z kobitką z Ternów Okupowanych, nie moze jej sprowadzić do domu. Bo nie ma prawa. Ale jakieś typki nie wiadomo jakie z jakiegoś indyjskiego zadupia spokojnie mogą przywędrować - bo mają Prawo do Powrotu.

    Daj se spokój.

    Patrz niżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 02.01.07, 15:08
    dobrze ze potwierdzasz moje zdanie o twoich odpowiedziach.
    mojego zdania nie uslyszysz, ja z toba nie dyskutuje.
  • cepekkolodziej 02.01.07, 15:09
    No --- i o to chodzi.

    :)))))

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 01.01.07, 08:42
    Dzisiaj w Haaretzu piękna noworoczna nowina. Avigdor Lieberman (izraelski minister od spraw strategicznych) po głebokim namysle stwierdza, że Izrael powinien aktywnie starać się o przyjęcie do NATO i EU. Już nie chodzi o to, że w EU miałby się znaleźć kawałek Azji. Ale szczeciny na grzbiecie potwora zjeżyly sie, kiedy przeczytał:

    <<According to Lieberman, "The war we are waging in the Middle East is not a war of the state of Israel alone, it is a war of the entire free world, and we are situated on the front lines.">>

    Zatem wojna o Zachodni Brzeg (oops - o Judeę i Samarię) miałaby się stać sprawą NATO i EU.

    Ładnie pomyślane. Chociaż, wg niektorych, takie posunięcie mogłoby związać Izraelowi ręce. Ale Lieberman pociesza: <<"There is no doubt that membership in NATO would still afford us 100 percent freedom in military activity.">>


    www.haaretz.com/hasen/spages/808111.html


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 01.01.07, 09:17
    szanowny...... wg slysznej legendy, co sie robi pierwszego dnia nowego roku, to
    sie bedzie robilo caly rok.
    jak zwykle, rowniez pierwszego dnia roku 2007 robisz z siebie glupka i
    prowokatora. tak trzymac caly rok, cepowaty.
  • polski_francuz 01.01.07, 09:19
    to i inne rzeczy i jak rozmawiam z niektorymi nickami, mam STRASZNA ochote
    powiedziec co mysle.

    Ale majac tyle ile mam wiem, ze to nic nie daje a jedynie wiekszy harmider i
    polaryzacje powoduje.

    I tlumie te fajerwerki szczerosci.

    I moze tylko powiem, ze licze na inteligencje Angie i innych odpowiedzialnych
    europejskich.

    PF
  • maglara 01.01.07, 09:31
    jeszcze Turcje wtloczyc i bedzie cala europa
    --
    ...bez sygnaturki...
  • dana33 01.01.07, 09:38
    hahaha..... ale zabawa...... a ani pf ani maglarcia nikak cepowatego uspokoic
    nie chca, ze rzad polski nie posle go na front palestynsko-israelski....
    on tam w portki robi ze strachu przeciez juz od lat, ze israel chce wciagnac
    polske i cepowatego do tego konfliktu....... juz nawet zalacza linki haaretza,
    jak zwykle, cytujac tylko to, co chce, zeby przeczytano..... rebiatka.... cusik
    nieladnie sie popisujecie tutaj..... lepiej pomozcie temu trzesacemu sie i
    uspokojcie go ciutko, bo jeszcze sie rozchoruje, ten prowokatorek dla biednych..
  • cepekkolodziej 01.01.07, 10:22
    > israel chce wciagnac
    > polske [...] do tego konfliktu.....

    Pięknie powiedziane. Naaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaareszcie. Nic dodać nic ująć.

    > cepowatego [...] do tego konfliktu.....

    Mnie osobiscie pretensje tego azjatyckiego kraju do jakiegoś nowego kawałka Azji tyle obchodzą co zeszloroczny śnieg. Pan Lieberman na moje poparcie niech nie liczy.


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 01.01.07, 10:36
    cepowaty manipulancie..... widac ze brales lekcje u drzewieckiego, a moze nawet
    nie brales, tylko teraz, jak juz sie pokazales w calej twojej okazalosci,
    pozwalasz sobie na te otwarte i jakze glupie manipulacje..... nie napisalam
    oczywiscie ani slowa o tym, ze israel chce wciagnac polske do tego konfliktu,
    jak chciales to ladnie podsunac tutaj, cytujac tylko 3 slowa z calego mojego
    zdania, ktore brzmialo tak: "on tam w portki robi ze strachu przeciez juz od
    lat, ze israel chce wciagnac polske i cepowatego do tego konfliktu".

    ty farsztejst, cepowaty, ze polska tutaj sie malo kto interesuje? tych paru
    zydow polskich i to wszystko. jestescie za daleko, jestescie za malo znaczacym
    krajem na swiecie, zebyscie mogli odgrywac jakakolwiek, najmniejsza nawet role
    w tym konflikcie. nie rob sobie zadnych zludzen.
    fajnie, ze cie pretensje tego azjatyckiego kraju (klania sie tutaj ladnie ten
    zerowiec forumowy i jeszcze paru) tyle obchodza, co zeszloroczny snieg. i daje
    ci slowo, ze pan lieberman nie tylko nie stracil jednego bicia serca, czy ma
    twoje poparcie czy nie.... pan lieberman nie tylko ze nie ma pojecia o twoim
    istnieniu, ale nawet jakby jakims cudem wiedzial, to mialby i ciebie i brak
    twojego poparcia gleboko w najjasniejszej.
    ty cepowaty, masz letko przerosniete ego.... w sumie to ty przeciez maly
    czlowieczek, nic nie znaczacy w israelu, nie grajacy zadnej roli ani w polityce
    israelskiej, ani polskiej, nie wiem nawet, czy we wlasnym domu grasz jakakolwiek
    znaczaca role.... zejdz facet na ziemie.
    i dobra porada: jak chcesz manipulowac, to postaraj sie lepiej. szkoda mi cie,
    musze powiedziec..... zalosna figura jestes....
  • cepekkolodziej 01.01.07, 10:51
    Ależ, zlociutka --- przeciez jasne, że nic nie znaczący. Nic-nie-znaczący sobie czytuje rano prasę, bo ma takie hobby. W tym prasę izraelską. Co w tym takiego znowu oburzającego, zeby zawodowa propagandzistka musiała codziennie szykować kubly pomyj i męczyć się z wymyslaniem do nich uzasadnień?

    Może byłoby lepiej, żeby pani propagandzistka zechciała skomentować slowa wicepremiera swojego rządu, i przedstawić tutaj, o co właściwie chodzi z tym powiazaniem "bezpieczeństwa Izraela" z "NATO", z "wojną prowadzoną przez cały wolny świat" i z "akcjami militarnymi Izraela".

    Ale, zdaje się, pani propagandzistka nie ma zielonego pojęcia, jak to zrobić.

    No cóż, w takim razie patrz niżej:

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 01.01.07, 11:00
    slabo, cep, bardzo slabo.... za duzo wczoraj piles.... :)))))
  • cepekkolodziej 01.01.07, 11:07
    Eeeeee tam.

    Jakbym pił za dużo, to by mnie od tych waszych gazet od samego rana głowa rozbolała. A tak? Nawet pomroczności jasnej żem nie dostał. A mógłbym --- na samą myśl o tym, że jakiś kawałek Azji miałby być przekwalifikowany na Europę.
    Już i bez tego dośc jest burdlu w geografii. Nie wspominając o polityce.

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 01.01.07, 10:16
    Turcja przynajmnie kawałkiem de już się w Europie znajduje? A Izrael?


    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 01.01.07, 10:38
    israel nawet kawalkiem nie. i to ze liebermann powiedzial co powiedzial, to
    szanowny jeszcze nie znaczy, ze israel sie pcha do unii. w kazdym razie, jak
    zrobia u nas jakies referendum, to na bede napewno przeciwna.

    nie masz wiekszych zmartwien? podobno cie israel obchodzi jak zeszloroczny
    snieg? napisz troche o niedotykalnych, czy jak im tam, w tych indiach.....
    przeciez interesuja cie bardziej, nie?
    ile glupoty moze posiadac nauczajacy mlodziez w polsce?
  • cepekkolodziej 01.01.07, 10:55
    Pewnie, że mnie interesują. Robi sie z nimi - choć w innych warunkach - dokladnie to samo, co z Palestyńczykami. I paroma jeszcze innymi grupami mniejszościowymi na świecie.

    Patrz niżej. Jakby wyjete z niektórych przekazów azjatyckiej tradycji. Tylko zamiast Arabczek trzeba podstawić X-Y-Z.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 01.01.07, 11:02
    git, dosyc na dzisiaj.
    ja z toba facet, nie dyskutuje i nie rozmawiam.
    podrzucasz idiotyzmy, manipulujesz, klamiesz, i to bede ci wytykac tutaj
    publicznie. o jakichs dodatkowych rozmowkach nie ma mowy.
    spadowa, szujo.
  • genom3 05.01.07, 22:15
    maglara napisała:

    > jeszcze Turcje wtloczyc i bedzie cala europa


    a co ty turaska maglara jestetes?
  • genom3 05.01.07, 22:13
    polski_francuz napisał:

    > I moze tylko powiem, ze licze na inteligencje Angie i innych odpowiedzialnych
    > europejskich.
    >
    > PF
    jak umiesz liczyc to licz na siebie i rosje
  • cepekkolodziej 01.01.07, 23:48
    W ramach wieczornych lektur potwór zajrzał do Jerusalem Post i natknął się tam na stwierdzenie, no nie wiem --- ?

    Autorem stwierdzenia, które az nie chce przejść przez usta, jest nowy Sekretarz Generalny ONZ, p. Ban Ki-Moon. No dobra - niech będzie. Pan Ban Ki-Moon powiedział ni mniej ni więcej, że uregulowanie stosunków izraelsko-palestyńskich jest kluczem do rozwiązania wszystkich problemów Bliskiego Wschodu.

    JP pisze:

    <<In an interview with the South Korean Hankyoreh newspaper, he followed the lead of his predecessor, Kofi Annan, and other international leaders such as British Prime Minister Tony Blair by focusing on "Palestine."

    "If the issues with the conflicts between Israel and Palestine go well, [resolutions of] other issues in the Middle East, including Lebanon, Iran, Iraq and Syria, are likely to follow suit. I will meet with the concerned parties as soon as possible," Ban said in an interview posted on the paper's English Web site Monday. >>

    Gazeta przypomina, że stanowisko Izraela w tej kwestii jest zdecydowanie odmienne. Wg tego kraju problemy regionu biorą się z [islamskiego] terroryzmu, islamskiego radykalizmu i ekstremizmu, oraz [islamskiej] nienawiści do Zachodu.

    <<This position is widely at variance with Jerusalem's position, which is that the roots of the problem in the region are terrorism, Islamic radicalism and extremism, and hatred of the West.>>


    www.jpost.com/servlet/Satellite?cid=1167467641590&pagename=JPost/JPArticle/ShowFull

    Szkoda, że p. Ban Ki-Moon nie wie, że od dawna ma na tym Forum zwolennika swoich poglądów.

    Tymczasem, niżej:

    --

    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 02.01.07, 02:18
    > Szkoda, że p. Ban Ki-Moon nie wie, że od dawna ma na tym Forum zwolennika
    swoich poglądów.

    To jego sprawa, niech ma :)))

    Konflikt Izrael-palestyna , to konflikt o mala Ziemie i male pieniadze...

    jest to konflikt najzupelniej marginalny...

    Jest kilka konfliktow na tej Planecie, gdzie o duze pieniadze i duze polacie
    Ziemi idzie...

    Jesli tego, hloopcze nie zauwazasz, to nie bede Cie na cel naprowadzal :)))


  • cepekkolodziej 31.01.07, 09:03
    Ciekawe, jak to człowiek mierzy, a Pan Bóg kule nosi. Ku uciesze wielu odeszło jedno zło. Być może nie bez całkiem ludzkiego przyczynienia. Okazało się jednak, że w jego miejsce wtargnęło natychmiast inne - o wiele gorsze od poprzedniego. Normalny rozwój rzeczy na świecie. Całkiem przewidywalny.

    Ktoś zyskuje na tym, z pewnością. Dostanie więcej ziemi, społeczność międzynarodowa nie będzie protestować. Ale zamieni swój kraj w więzienie, skaże następne pokolenia młodych ludzi na pełnienie funkcji policjantów i strażników.

    Być może wzięto te koszty pod uwagę. Nie wiem. Ale wiem, że nie zazdroszczę.

    -------------------------------------

    If Arafat Were Alive

    By URI AVNERY


    www.counterpunch.org/avnery01302007.html

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 05.01.07, 22:00
    Na BBC Prime jakiś straszno-dziwny film. Brytyjskie MI-coś tam łapie u siebie jakichś morderców związanych z jakimś superekstremistycznym ugrupowaniem izraelskim, których podstawowym celem jest "usunięcie z Judei i Samarii morderców spod znaku Hamasu".

    Mordercy chcą powiesić jednego gościa, ale tak, żeby upozorować samobójstwo, za to, że popiera Hamas. On twierdzi, że nie, że on nie popiera - że natomiast rozumie. Oni na to, że na jedno wychodzi. Ale i tak zostają złapani.

    Sam już nie wiem, co o tym myśleć. Dlaczego oni łapią takich, a u nas tacy sami hulają sobie po Forum i spokojnie chwalą się swoimi nazi-poglądami?

    Tak jak ten poniżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • genom3 05.01.07, 22:16
    koorfa chlopie skaczesz z tematu na temat jak moja suka z kwiatka na kwiatek,
    okresl sie w koncu cioto
  • aaki 05.01.07, 22:19
    własnie zasiadł za kompem
  • genom3 05.01.07, 22:20
    aaki napisała:

    > własnie zasiadł za kompem

    dyzurny ruchu, a co
  • cepekkolodziej 05.01.07, 22:39
    Forumowy obsrywacz.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • genom3 05.01.07, 22:46
    cepekkolodziej napisał:

    > Forumowy obsrywacz.


    hehe, zwieracze koledze puscily:)
  • cepekkolodziej 05.01.07, 22:47

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 05.01.07, 23:08
    jemu ostatnio nie zamykaja sie wogole..... jak sie otworzyly i jak sie polalo,
    tak nie przestaje....
  • cepekkolodziej 05.01.07, 23:30
    A to w związku z czym?

    Widziałaś ten film?


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 05.01.07, 22:19

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 07.01.07, 22:46
    Teraz właśnie potwór zajrzał do swojej ulubionej gazety "Haaretz". I znalazł tam rzecz zdumiewającą i zastanawiającą zarazem. Otóż izraelski Sąd Najwyższy wypowiedział się w sprawie śmierci 13-letniej Iman al-Hams; ta smierć poruszyła w 2004 roku opinię światową.

    I oto potwór dowiaduje się, że wbrew opinii wehementnie wyrażanej na tym Forum przez niejaką Dana33, ta smierć nie tylko nie była konieczna, ale zadano ją wbrew zasadom i procedurom obowiązującym w IDF.

    <<In their ruling, Justices Edmond Levy, Aharon Barak and Salim Joubran noted that the army's official rules of engagement, even in the "special security zones" that surrounded every army outpost, required soldiers to "refrain from harming innocents, with special emphasis on refraining from harming women and children."

    The rules also stressed that the "a person's mere presence within this security zone does not testify to his being dangerous.">>

    To nie pierwszy raz, kiedy Dana33 prezentuje tutaj opinie drastycznie odbiegające od opinii najwyższych władz swojego kraju.

    Dziwne, ale każde poddanie jej zdania pod wątpliwość, ta osoba uznaje za atak na państwo Izrael. Podczas gdy, obiektywnie rzecz ujmując, to ona sama atakuje na tym Forum organa swego kraju.



    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 07.01.07, 22:51
    www.haaretz.com/hasen/spages/810455.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 08.01.07, 20:39
    Potwór zajrzał do Counterpuncha i znalazł tam dzisiaj artykuł byłej minister edukacji w rządzie Państwa Izrael, pani Shulamit Aloni.


    Yes, There is Apartheid in Israel

    This Road is for Jews Only


    Nie jest to najprzyjemniejsza lektura, nawet dla potwora.

    Fragment:

    <<The US Jewish Establishment's onslaught on former President Jimmy Carter is based on him daring to tell the truth which is known to all: through its army, the government of Israel practises a brutal form of Apartheid in the territory it occupies. Its army has turned every Palestinian village and town into a fenced-in, or blocked-in, detention camp. All this is done in order to keep an eye on the population's movements and to make its life difficult. Israel even imposes a total curfew whenever the settlers, who have illegally usurped the Palestinians' land, celebrate their holidays or conduct their parades.

    If that were not enough, the generals commanding the region frequently issue further orders, regulations, instructions and rules (let us not forget: they are the lords of the land). By now they have requisitioned further lands for the purpose of constructing "Jewish only" roads. Wonderful roads, wide roads, well-paved roads, brightly lit at night--all that on stolen land. When a Palestinian drives on such a road, his vehicle is confiscated and he is sent on his way.

    On one occasion I witnessed such an encounter between a driver and a soldier who was taking down the details before confiscating the vehicle and sending its owner away. "Why?" I asked the soldier. "It's an order--this is a Jews-only road", he replied. I inquired as to where was the sign indicating this fact and instructing [other] drivers not to use it. His answer was nothing short of amazing. "It is his responsibility to know it, and besides, what do you want us to do, put up a sign here and let some antisemitic reporter or journalist take a photo so he that can show the world that Apartheid exists here?">>

    Nie ma znaków, że droga jest tylko (nur für) dla Żydów, nie ma zatem apartheidu. Żaden antysemicki reporter nie zrobi zdjęcia.


    www.counterpunch.org/aloni01082007.html

    Ale nie ma co się dziwić, jesli na codzień wypowiada sie to, co niżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 11.02.07, 10:55
    Dziś ważny arykuł Gabriela Kolko.

    [Gabriel Kolko is the leading historian of modern warfare. He is the author of the classic Century of War: Politics, Conflicts and Society Since 1914, Another Century of War? and The Age of War. He has also written the best history of the Vietnam War, Anatomy of a War: Vietnam, the US and the Modern Historical Experience. His latest book is After Socialism.]

    Israel, Iran and the Bush Administration

    Pytanie: Wojna czy pokój w regionie?

    W związku z tym analiza znaczenia wojny w Iraku w kontekście procesu wzrastania pozycji Iranu w regionie i relacji Izrael - Iran, Izrael - Syria, Izrael Stany Zjednoczone. Również w kontekście pogarszającej się sytuacji wewnętrznej w samym Izraelu.

    Kolko pisze:

    <<The war in Iraq has reaffirmed the decisive limits of technology when fighting against enemies who are decentralized and determined. It has been extraordinarily expensive but militarily ineffective, and America is ineluctably losing its vast undertaking. Rivals are much more equal, and wars more protracted and expensive for those who persist in fighting them. America's ambitions for hegemony throughout the globe can now be more and more successfully challenged. Nowhere is this truer than the Middle East, where the U.S.' long-standing alliance with Israel, which shares its fascination with military power, has produced colossal political failures for both nations.

    The ultra-modern Israel Defense Force finally learned this in Lebanon last July, when Hezbollah rockets destroyed or seriously damaged at least 20 of its best tanks and they were fought to a draw-abandoning the field of battle and losing their precious myth of invincibility. Growing demoralization well before the Lebanon war plagued Israel, and the percentage of Jews with higher academic degrees that migrated grew steadily after 2002. Israel exports brainpower to a extent very high by world standards. The Lebanon war and talk-both from Israeli and Iranian leaders-- of "existential" threats to the state's very existence only gravely aggravated this defeatism and the desire to leave. At the end of January, 78 percent of the Israeli public was "unhappy" with their leaders for a variety of reasons>>

    Vis-a vis Iran:

    <<Meir Dagan, the head of Mossad, told the Israeli Knesset last December that diplomatic efforts were "far from being over"--and that an Iranian nuclear bomb was at least two years or more off. Many Israeli strategists, including Yuval Diskin, head of Shin Bet, now regard Bush's war in Iraq as a highly destabilizing disaster for the entire region and a major boon to Iran's power, and they regret having endorsed it. A war would Iran would be far more dangerous. Worse yet, efforts to demonize Iran have failed. Only 36 percent of the Jewish population of Israel polled last month thought an Iranian nuclear attack the "biggest threat" to Israel.

    Serious Israeli strategists overwhelmingly believe, to cite Reuven Pedatzur in Ha'aretz last November, that "mutual assured deterrence, can be forged, with high degree of success, between Israel and Iran." Israeli strategic thinking is highly realistic. Early this February a study released at a conference by the Institute for National Security Studies at Tel Aviv University predicted that Iran would behave rationally with nuclear weapons and "that the elimination of Israel is not considered to be an essential national interest" for it. Iran "will act logically, evaluating the price and risks involved." A preemptive attack on Iran nuclear research sites would "be a strategic mistake," Pedatzur warned the conference, and the use of tactical nuclear weapons against them sheer folly. "Our best option is open nuclear deterrence."

    Israeli experts have come to the realization that American policy in the Middle East is not merely an immense failure but also a decisive inhibition to Israel reorienting its foreign policy to confront the realities of the region that the Jews have chosen to live in. It has ousted the Taliban from Afghanistan and Saddam Hussein from Iraq and created an overwhelming Iranian presence. In Palestine its campaign for democracy has brought Hamas to power. Troop escalation in Iraq is deemed futile. "It's a total misreading of reality," one Israeli expert is quoted when discussing America's role in the region. Israeli interests were no longer being served. American policies have failed and Israel has given a carte blanche to a strategy that leaves it more isolated than ever.>>

    O rozmowach z Syrią i reakcji USA:

    <<Most of the Israeli Establishment favors it. On January 28 important Israelis met publicly in Jaffa and called the Israeli response "an irresponsible gamble with the State of Israel" since it made Cheney arbiter of Israeli national interests. They included former IDF chief of staff Amnon Lipkin Shahak, former Shin Bet chief Ya'akov Perry, former directors of the Foreign Ministry David Kimche and Alon Liel (who negotiated the deal and believes it is very serious), and the like. Shlomo Ben-Ami, former Foreign Minister, has since supported their position and argued that it is "too important" for Israel to endorse yet "another failure in the U.S. strategy."

    But Olmert has explicitly said that the Bush Administration opposes a negotiated peace with Syria. Therefore he is opposed to it also. Olmert's contradiction is that he wants to remain closely allied to the U.S., whatever its policies, yet he is now one of the most unpopular prime ministers in Israel's history and in power only because of Sharon's stroke. Israel is a crucial pillar of American policy in the entire region but this policy is failing. An alliance with America is Olmert's recipe for political defeat when the inevitable election is called. That is his problem.>>

    Kolko konkluduje:

    <<Israel's power after 1947 was based on its military supremacy over its weaker neighbors. It is in the process of losing it-if it has not already. Lesser problems, mainly demographic, will only be aggravated if tension persists. It simply cannot survive allied with the United States, because the Americans will either leave the region or embark on a war that risks Israel's very existence. It is time for it to become "normal" and make peace with its neighbors, and that will require it to make major concessions. It can do that if it embarks upon an independent foreign policy, and it can start immediately to do so with Syria.>>


    www.counterpunch.org/kolko02102007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 13.01.07, 10:25
    A dzisiaj potwór przeczytał przy porannej kawie, że wg oceny różnych organizacji aż 39% ziemi, na której znajdują się osiedla żydowskie na terenach okupowanych (zwanych obecnie raczej Judeą i Samarią), ma palestyńskich włascicieli. I wynika z tego, że mieszkańcy tych osiedli przegrają każdy proces, zarówno przed sądami izraelskimi, jak i międzynarodowymi.

    Nieciekawa sytuacja --- w sytuacji, kiedy Izrael rozpoczyna szeroko zakrojoną kampanię, ktorej strategicznym celem ma być ukazanie opinii światowej, że jest jedynym na Bliskim Wschodzie państwem dotrzymującym wszelkich demokratycznych standardów.

    Israelis at West Bank outpost face an unexpected threat - Israel

    By Michael Matza

    Fragmenty:

    <<Unlike the dozens of decades-old settlements built on occupied land and founded with Israeli government approval, Migron is illegal even by Israeli standards.

    In 2002, its settlers lacked the necessary government permits to establish a settlement, but after the sniper attack near Ofra, they proceeded nonetheless in an act of defiance. The government looked the other way.

    Critics, including U.S. officials and the anti-settlement group Peace Now, a left-of-center nongovernmental organization, mention Migron as a prime example of the more than 100 illegal outposts dotting the West Bank that inflame the Palestinian-Israeli conflict. Peace Now, citing recently leaked maps and figures from inside Israel's government, contends that 39 percent of the land held by West Bank settlements is in fact owned by Palestinians.>>

    <<In September, an Israeli lawyer representing a group of Palestinians claiming to own, or be heirs to, land that Migron occupies asked Israel's Defense Ministry to empty the outpost or face a lawsuit seeking evacuation.

    The government, in a legal brief, conceded that the outpost was built on private Palestinian land.

    "The only questions on the agenda are the timing of the outpost's evacuation" and whether residents will leave voluntarily or require outside force to comply, the lawyers wrote last month. They are now requesting at least six more months to try to reach an agreement with the residents.>>

    <<Perched 2,000 feet above sea level, with sweeping views of Jordan, the Dead Sea, and the two-lane highway that veers between Jewish settlements and Arab villages, Harel's community of 45 Jewish families and three single men enjoys the beauty and shares the pride of connecting with the land.

    But the assumption of ownership infuriates Palestinians, who want the West Bank (and Gaza) for a state with East Jerusalem as its capital.

    Migron is also an impediment to the U.S.-backed road map for peace, which calls for the removal of all illegal outposts built after March 2001 and for a halt to Palestinian violence.

    The outposts are flashpoints in the increasingly polarized debate about the future of settlements on occupied land.

    On the other side of the argument are the settlers and their supporters who call this land Judea and Samaria and regard it as Israel's biblical birthright. It was in Nablus, settlers say, that God promised Abraham that his descendants would inherit this land>>

    <<On the 32nd floor of a modern office tower east of Tel Aviv, lawyer Talia Sasson, a 25-year veteran of toe State Attorney's Office, does not mince words. Sharon appointed her in July 2004 to investigate the government's role in the establishment of illegal outposts.>>

    <<Migron was among the outposts Sasson targeted. According to her report, it is built on land privately owned by Palestinians from the nearby villages of Burqa and Deir Debwan. And while to her it seemed patently illegal, the housing ministry paid more than $1 million to build its infrastructure and public buildings, including a nearly mile-long road connecting Migron to the highway below.>>


    www.bradenton.com/mld/bradenton/news/world/16445078.htm

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 20.01.07, 11:02
    Potwór własnie przeczytał ostatnią część trzyczęściowego szkicu Larry'ego Portisa poświęconego obrazowi syjonizmu (a tym samym --- Arabów, ze szczególnym uwzględnieniem Palestyńczyków) w światowym kinie. Autor szkicu opiera swoje wnioski na analizie trzech liczących się filmów: "Exodus" (reż. Otto Preminger), "Kedma" (reż. Amos Gitai), "O Jerusalem!" (reż. Elie Chouraki).

    Zionism in the Cinema - Part One
    Return to Exodus

    <<It is in this respect, in its effort to portray Jewishness as a special human condition distinguishing Jews and Jewish culture from others, that Exodus is at its most didactic. Ari Ben Canaan is clearly a superior being, but he merely represents the Jewish people. They are, collectively, just as strong, resourceful and determined as Ari. This positive image is highlighted by the portrayal of other ethnic groupings present in the film. The British, for example, are seen as, at best, divided and, at their worst, as degenerate products of national decay and imperialistic racism.

    The most striking contrast to the collective solidarity, intellectual brilliance, and awesome courage of the Jews is offered by the “Arabs.” In spite of their greater numbers, the culture and character of the Arabs show them to be clearly inferior.>>

    www.counterpunch.org/portis01182007.html
    Zionism in the Cinema - Part Two
    Amos Gitaï's Kedma

    <<In Kedma, there are two soliloquies, delivered not by strong and self-composed leaders, but rather by distraught, frightened people, caught in a web woven by the apprentice sorcerers in the background—the real architects of the situations in which destinies are sealed and lives are broken. A middle-aged, Polish Jew makes the first speech. Appalled by the new cycle of suffering he witnessed upon arrival in Palestine, he shouts that suffering, guilt and martyrdom have become essential to the Jewish character. Without it, he cries, the Jewish people “cannot exist.” This is their tragedy.

    An aged Palestinian peasant, pushed off his land, fleeing the combat, makes the second expression of despair. Disregarding the danger, he says: “we will stay here in spite of you. Like a wall, and we will fill the streets with demonstrations, generation after generation.”>>


    www.counterpunch.org/portis01192007.html

    Zionism in the Cinema - Part Three
    Elie Chouraki's O Jerusalem!

    <<Even after the emergence of Israel as the most powerful political and military entity in the Middle East, the idea that the Jewish state is vulnerable because of its neighbors, and not because of the consequences of the ethnic cleansing that is essential to the Zionist project, is seriously accepted by millions of people.>>

    <<At times, Chouraki shows that certain revelations made by Collins and Lapierre, such as the terrorist bombing campaign against Arab residential neighborhoods in West Jerusalem, continue to be unacceptable considered from a Zionist perspective. This is because O Jerusalem! is a Zionist film in that it calls for an acceptance of the status quo without calling into question the foundations of the Zionist state.

    The fact that self-proclaimed “republicans”, in France, the United States or elsewhere, can continue to support the idea of religious state while pointing with horror to the rise of political confessionalism in general is a remarkable phenomenon. It attests to the continued power of the Zionist idea that Jewish nationalism is both divinely sanctioned and a solution to anti-Semitism everywhere. Both ideas lack real foundation. Chouraki’s film shows that the ideology of Orientalism and of Zionist propaganda as expressed in Exodus, continue to support the occupation of Palestine and the oppression of Palestinians. Fortunately, there are voices, such as that of Amos Gitaï, that doggedly persist in their efforts to be heard.>>

    www.counterpunch.org/portis01202007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 23.01.07, 07:39
    Przed wyjściem do pracy potwór zapoznał się z najnowszym artykułem Amiry Hass. Tak się składa, że woli czytać ją --- a nie artykuły Volksjudecjuszy, zażartych zwolenników tow. Liebermana - oraz demokracji opatrywanej pewnym przymiotnikiem.


    www.counterpunch.org/hass01222007.html

    Amira tym razem nie musiała się wysilać, żeby pokazać, jak wyglada rzeczywistość tam, gdzie mieszka. Zamiast opisywać dramatyczne wypadki, wymienia po prostu zakazy - stałe, tymczasowe i tworzone ad hoc - ograniczające swobody Palestyńczyków. Widać, że prez. Carter nie bez powodu użył w swojej książce terminu "apartheid".


    Zwłaszcza zważywszy popularność opinii podobnych do tych poniżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 23.01.07, 08:34
    dzieki, cep, za ta informacje.... nie mialam takiej pelnej listy zakazow i
    ograniczen dla tzw. palestynczykow.
    swietnie, ze sa. w ten sposob, plus mur oczywiscie, ograniczylismy przede
    wszystkim ilosc zamachow bombowych w israelu, w ktorych ginely setki ludzi, nie
    tylko zydow, ale rowniez arabow. nasza metoda dziala doskonale.
  • j-k 23.01.07, 10:47
    hloopcze, przypominam grzecznie, ze Palestynczycy , za paszportami Autonomii
    palestynskiej moga sie poruszac swobodnie po calym Swiecie, jak obywatele
    kazdego innego panstwa - o ile tylko dostana wizy wjazdowe :)))

    Dotyczy to takze Izraela...

    Wszakze, gdy podklada sie gospodarzowi bomby, to raczej trudno liczyc na ruch
    bezwizowy, co ? :)))

    Tfuj, jak zawsze, Dr. J.K.
  • cepekkolodziej 31.01.07, 09:05
    Ciekawe, jak to człowiek mierzy, a Pan Bóg kule nosi. Ku uciesze wielu odeszło jedno zło. Okazało się jednak, że w jego miejsce wtargnęło natychmiast inne - o wiele gorsze od poprzedniego. Normalny rozwój rzeczy na świecie. Całkiem przewidywalny.

    Ktoś zyskuje na tym, z pewnością. Dostanie więcej ziemi, społeczność międzynarodowa nie będzie protestować. Ale zamieni swój kraj w więzienie, skaże następne pokolenia młodych ludzi na pełnienie funkcji policjantów i strażników.

    Być może wzięto te koszty pod uwagę. Nie wiem. Ale wiem, że nie zazdroszczę.

    -------------------------------------

    If Arafat Were Alive

    By URI AVNERY


    www.counterpunch.org/avnery01302007.html

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • dana33 31.01.07, 09:10
    znow cep tutaj wtraca swoje 3 szujowate grosze....
    gdyby arafat zyl, to by mial pare milionow dolarow wiecej na swoich prywatnych
    kontach. nic innego by nie bylo...
  • cepekkolodziej 31.01.07, 09:25

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 01.02.07, 09:24
    Kiedyś władcy real-socjalizmu wymyślili ładny termin: "pełzająca kontrrewolucja". Teraz trzeba będzie zacząć używać terminu "pełzający płot separacji (czyt. segregacji)".

    Dzisiejszy Haaretz donosi, że w pewnym miejscu słynny płot zostanie przesunięty o 5 km na wschód. Pod naciskiem 1500 settlersów. Fakt, że stworzy to problemy dla 20000 Palestyńczyków, nie ma znaczenia. Wszystko wskazuje na to, że to początek: po etapie budowy, następny etap --- przesuwania na wschód.

    Alleluja --- i do przodu. Drang nach Osten.


    www.haaretz.com/hasen/spages/819633.html


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 03.02.07, 09:37
    Interesujący, wyważony artykuł analityka pracującego dla Foreign Policy in Focus, specjalizującego się w sprawach Bliskiego Wschodu. Wg autora Izrael prowadzi politykę zmierzającą do utrwalenia całkowitej kontroli nad terenami okupowanymi i zapewnienia dominacji żydowskiej osiedleńczej mniejszości nad miejscową arabska większością. Co nie jest w końcu odkryciem. Wg Cartera izraelski apartheid nie ma podloża rasowego, jego podstawą jest konflikt o ziemię; autor zauważa jednak, i słusznie, że jeśli nie ma podloża rasowego, to z pewnością istnieje podłoże etniczne.


    Of Walls and Bantustans
    Apartheid By Any Other Name

    By RONALD BRUCE ST. JOHN


    www.counterpunch.org/stjohn02022007.html


    Fragmenty:

    O książce Cartera: <<These attacks and many others demonstrate that the commentary to date has centered on almost every aspect of the book and its author except the important issue it raises. Have successive Israeli governments pursued a settlement policy in the West Bank intentionally designed to thwart the creation of an economically and politically viable Palestinian state with secure, contiguous borders? Does Israeli policy in this regard constitute apartheid?>>

    O prawnych definicjach apartheidu: <<Article 7 of the 2002 Rome Statute of the International Criminal Court lists apartheid as one of several "crimes against humanity." In so doing, it sheds new light on the Israeli case. The crime of apartheid is defined as inhumane acts such as torture, imprisonment, or the persecution of an identifiable group on political, racial, national, ethnic, cultural, religious, or other grounds "committed in the context of an institutionalized regime of systematic oppression and domination by one racial group over any racial group or groups and committed with the intention of maintaining that regime." When the emphasis shifts to an identifiable national, ethnic or cultural group, as opposed to a racial group, Israeli policy in the West Bank clearly constitutes a form of apartheid with an effect on the Palestinian people much the same as apartheid had on the non-White population in South Africa.>>

    <<That which we call apartheid, to echo Shakespeare, by any other name would smell as rotten. Israeli policy in the West Bank is a form of apartheid in intent and implementation. Ethnic-based, as opposed to race-based, it shares an important characteristic with the South African model. Both have their genesis in the desire by the minority to control land occupied by the majority. To achieve this result, the Israelis have imposed a legal framework on the Palestinians in the West Bank that ensures perpetual economic, political, and social dominance.>>

    Zakończenie: <<Guarded optimism surrounds the proposed resurrection of stalled Mideast peace talks with members of the international quartet, the European Union, UN, United States, and Russia. Negotiators propose to leapfrog the moribund road map and move the parties toward direct negotiations aimed at a final resolution of the conflict. [...] To progress toward this result, the first step must be to separate myth from reality. The West Bank has become a place of bantustans, isolated cantons, that divide and constrict, often illegally, historic Arab lands. If not dismantled, Jewish settlements and the security fence under construction collectively will doom any chance for a durable peace based on a two-state solution between Israel and the Palestinians.>>

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 07.02.07, 09:51
    Dzisiaj w Ynetnews. Artykuł o zniknięciu poważnych sum z centrali World Jewish Congress w Szwajcarii. Jeszcze nie wiadomo, kto i jak, ale wiadomo na pewno, że brakuje US $ 3.8 miliona. Niepokojące, zwłaszcza w kontekście ostatnich przymiarek do polskiej ustawy restytucyjnej. Wątpliwości co do zdolności organizacji charytatywnych do zarządzania funduszami wydają sie uzasadnione, moim skromnym zdaniem: restytucja tak, jak najbardziej, ale jedynie na zasadzie roszczeń indywidualnych.


    www.ynetnews.com/articles/0,7340,L-3361883,00.html

    Przy okazji. Pisuje na tym forum ktoś, kto pracuje w/dla Jewish Agency w Jerozolimie. W reakcjach czytelnikow na artykuł pojawił się dramatyczny tekst, w którym wymienia się tę instytucję:

    <<As an abused and cheated out of a life and basic rights and freedoms IDF disabled soldier by the Israeli MOD, i warm heartedly salute you with understanding and tears in my eyes!

    I dream of the day when a serious warm hearted caring individual from outside of Israel offers to help directly and save the rest of my life, so i can build a family of my own and suffer less while building up my self worth to that of an average Jewish man.

    Much to my disappointment i am proof of the corruption that wails in Israel and have seen billions year after year going everywhere but where it is needed and was intended for by those that donate to us IDF disabled soldiers and Jewish agency housing tenants.

    When i have cried out for the serious assistance I desperately need i am discredited and passed over by the Israeli MOD and Jewish agency for my podium is not more than a supermarket carton box turned over at any given street corner.

    I am not the son of someone notable, nor the friend of someone influential, therefore I go without as many do in Israel never seeing the aid nor benefiting from the fruit of donations that loving Jews make for us disabled veterans yearly.

    Michelle T after 20 years the proof is already in the pudding therefore the Israeli MOD can not argue my claims, but who hears me or others that still have the energy and determination to cry out, other than Ynet that I feel might not publish my talkback for it bares solid truths that expose those in Government.

    Michelle T…who knows maybe somebody will read my talkback and do as you suggest and directly assist those that they thought were being assisted in the first place or…even better those receiving the donations make good on the trust they were given by those that donate to Israel’s various funds.

    Have a great day!

    Joel

    Joel Miller, Jerusalem Israel (02.07.07)

    k9patrol@017.net.il >>

    Pytam nieśmiało (i, proszę zauważyć, usuwam na ten moment sygnaturkę) - może dałoby się coś w sprawie tego czlowieka zrobić?

    C.
  • pozarski 07.02.07, 11:06
    No,zrob cos sam.To bedzie dobry poczatek.
    --
    pozar,pozar,cos nareszcie pali sie!
  • dana33 07.02.07, 11:42
    nie myslisz, pozarski, ze to indywiduum zrobiloby dobrze, jakby sie zajelo
    korupcja w jego wlasnym kraju? kradzieza publicznych pieniedzy w jego wlasnym
    kraju? sprzeniewierzaniem pieniedzy eu w jego wlasnym kraju? to szujowskie
    indywiduum ktore pracuje podobno na jakiej uczelni w warszawie, interesuje sie
    tylko i wylacznie israelem? w polsce nie ma dostatecznie problemow? to
    antysemickie indywiduum przez lata twierdzilo, ze interesuja go konflikt
    israelsko-palestynski, bo bidula boi sie o bezpieczenstwo swojej rodziny w
    polsce, ale widze, ze to indywiduum, bo ostatecznym zrzuceniu maski przyznajac
    sie, ze nie daje prawa israelowi do istnienia, z ulga pokazuje, ze nie tylko
    konflikt go interesuje, ale rowniez i pieniadze israela..... moze to indywiduum,
    zanim zacznie sie interesowac pieniedzmi israela, zabierze sie za pieniadze
    polskie, a jeszcze lepiej, za wlasne.
  • pozarski 07.02.07, 11:55
    dana33 napisała:

    > nie myslisz, pozarski, ze to indywiduum zrobiloby dobrze, jakby sie zajelo
    > korupcja w jego wlasnym kraju? kradzieza publicznych pieniedzy w jego wlasnym
    > kraju? sprzeniewierzaniem pieniedzy eu w jego wlasnym kraju? to szujowskie
    > indywiduum ktore pracuje podobno na jakiej uczelni w warszawie, interesuje
    sie
    > tylko i wylacznie israelem? w polsce nie ma dostatecznie problemow? to
    > antysemickie indywiduum przez lata twierdzilo, ze interesuja go konflikt
    > israelsko-palestynski, bo bidula boi sie o bezpieczenstwo swojej rodziny w
    > polsce, ale widze, ze to indywiduum, bo ostatecznym zrzuceniu maski
    przyznajac
    > sie, ze nie daje prawa israelowi do istnienia, z ulga pokazuje, ze nie tylko
    > konflikt go interesuje, ale rowniez i pieniadze israela..... moze to
    indywiduum
    > ,
    > zanim zacznie sie interesowac pieniedzmi israela, zabierze sie za pieniadze
    > polskie, a jeszcze lepiej, za wlasne.


    Watpie,czy go cokolwiek naprawde interesuje.Ma hyzia i pewnie wydaje sie mu,ze
    go tu sobie leczy,podczas gdy on w sobie hoduje jeszcze wiekszego hyzia.W
    pewnym momencie zniknie,a my bedziemy wiedzieli,ze siedzi biedaczyna w padded
    room,przywiazany do lozka.
    --
    pozar,pozar,cos nareszcie pali sie!
  • dana33 07.02.07, 12:04
    hahahaha...... spodobalo mi sie ten padded room.....
    ale nie, nie, znam to indywiduum, ten nie zniknie.... ten tu siedzi od lat i
    wylewa swoj jad.... tak juz ma parszywie... nu, ale nicha, jak mawiaja
    israelczycy (zydzi tez), jak mu to sprawia tyle przyjemnosci.... ja jestem
    wielkoduszna.... :))) on i tak podtrzymuje praktycznie biorac ten watek sam...
    to jego metoda.... otworzyc watek i potem tygodniami, albo i latami,
    podtrzymywac to, podbijajc co pare dni nowa "sensacja".... ale ostatecznie to
    jego problem, ze nikt go nie chce czytac i nikt nie chce z nim dyskutowac, nie?
  • cepekkolodziej 07.02.07, 12:24
    No to nie dyskutuj. Kto ci każe? Ten wątek to rodzaj moich zapisków. Robionych na bieżąco --- trzeźwo, bez inwektyw i zacietrzewień, z podaniem cytatów i źródeł do nich. Kto chce, niech czyta. Wieksza część z dwu izraelskich gazet. Ale jakaś przeciwwaga do oficjalnej linii propagandowej, którą tutaj usłużnie reprezentujesz. Rozumiem, że wolisz nie odnosić się do przytaczanych tekstów. Rozumiem też, że wolisz tu wtrącać merytoryczne komentarze typu szuja, antysemita, itd.itd.

    Twój (wielkie T tylko przez przypadek, bo to początek zdania) problem. Nie mój.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 07.02.07, 12:17
    Właśnie zajmuję sie pieniędzmi polskimi. Których - jak widać - nie powinno się wypłacać nieodpowiedzialnym instytucjom. Nieodpowiedzialnym - w sensie braku nalezytej kontroli nad wszystkimi aspektami ich finansowej działalności. To się, bodajże, nazywa po angielsku accountability.

    Co do reszty.

    Nadal sądzę, że sytuacja na BW (w której do najważniejszych graczy, GRACZY - czyli PODMIOTÓW) należy Izrael, tworzy potencjalne zagrożenie dla mojego kraju i tym samym mojej rodziny.

    Nadal też sądzę, że bez ustanowienia ostatecznego przebiegu granic Izrael raczej nie doczeka się ze strony swego najbliższego sąsiada uznania swego prawa do istnienia. Izrael istnieje i będzie istnieć niezależnie od tego rodzaju deklaracji. Natomiast podstawą do jakichkolwiek rozmów, na ktorych miałaby się w przyszłości oprzeć sąsiedzka, pokojowa koegzystencja, musi być wyraźne określenie, gdzie przebiegają granice. Nie można stawiać kwestii enigmatycznego prawa do istnienia przed kwestią przebiegu granic.

    Prawo do istnienia --- w jakich granicach? Najzwyczajniejsze w świecie pytanie. Ale, sądząc po furii, jakie wywołuje, musi w nim być coś na rzeczy.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 07.02.07, 12:03
    Chętnie. Ale --- co? Chciałbyś, żebym wykrył, kto zachachmęca pieniądze w Genewie? Albo zastapił Jewish Agency w Jerozolimie?

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 11.02.07, 10:58
    Dziś ważny arykuł Gabriela Kolko.

    [Gabriel Kolko is the leading historian of modern warfare. He is the author of the classic Century of War: Politics, Conflicts and Society Since 1914, Another Century of War? and The Age of War. He has also written the best history of the Vietnam War, Anatomy of a War: Vietnam, the US and the Modern Historical Experience. His latest book is After Socialism.]

    Israel, Iran and the Bush Administration

    Pytanie: Wojna czy pokój w regionie?

    W związku z tym analiza znaczenia wojny w Iraku w kontekście procesu wzrastania pozycji Iranu w regionie i relacji Izrael - Iran, Izrael - Syria, Izrael Stany Zjednoczone. Również w kontekście pogarszającej się sytuacji wewnętrznej w samym Izraelu.

    Kolko pisze:

    <<The war in Iraq has reaffirmed the decisive limits of technology when fighting against enemies who are decentralized and determined. It has been extraordinarily expensive but militarily ineffective, and America is ineluctably losing its vast undertaking. Rivals are much more equal, and wars more protracted and expensive for those who persist in fighting them. America's ambitions for hegemony throughout the globe can now be more and more successfully challenged. Nowhere is this truer than the Middle East, where the U.S.' long-standing alliance with Israel, which shares its fascination with military power, has produced colossal political failures for both nations.

    The ultra-modern Israel Defense Force finally learned this in Lebanon last July, when Hezbollah rockets destroyed or seriously damaged at least 20 of its best tanks and they were fought to a draw-abandoning the field of battle and losing their precious myth of invincibility. Growing demoralization well before the Lebanon war plagued Israel, and the percentage of Jews with higher academic degrees that migrated grew steadily after 2002. Israel exports brainpower to a extent very high by world standards. The Lebanon war and talk-both from Israeli and Iranian leaders-- of "existential" threats to the state's very existence only gravely aggravated this defeatism and the desire to leave. At the end of January, 78 percent of the Israeli public was "unhappy" with their leaders for a variety of reasons>>

    Vis-a vis Iran:

    <<Meir Dagan, the head of Mossad, told the Israeli Knesset last December that diplomatic efforts were "far from being over"--and that an Iranian nuclear bomb was at least two years or more off. Many Israeli strategists, including Yuval Diskin, head of Shin Bet, now regard Bush's war in Iraq as a highly destabilizing disaster for the entire region and a major boon to Iran's power, and they regret having endorsed it. A war would Iran would be far more dangerous. Worse yet, efforts to demonize Iran have failed. Only 36 percent of the Jewish population of Israel polled last month thought an Iranian nuclear attack the "biggest threat" to Israel.

    Serious Israeli strategists overwhelmingly believe, to cite Reuven Pedatzur in Ha'aretz last November, that "mutual assured deterrence, can be forged, with high degree of success, between Israel and Iran." Israeli strategic thinking is highly realistic. Early this February a study released at a conference by the Institute for National Security Studies at Tel Aviv University predicted that Iran would behave rationally with nuclear weapons and "that the elimination of Israel is not considered to be an essential national interest" for it. Iran "will act logically, evaluating the price and risks involved." A preemptive attack on Iran nuclear research sites would "be a strategic mistake," Pedatzur warned the conference, and the use of tactical nuclear weapons against them sheer folly. "Our best option is open nuclear deterrence."

    Israeli experts have come to the realization that American policy in the Middle East is not merely an immense failure but also a decisive inhibition to Israel reorienting its foreign policy to confront the realities of the region that the Jews have chosen to live in. It has ousted the Taliban from Afghanistan and Saddam Hussein from Iraq and created an overwdelming Iranian presence. In Palestine its campaign for democracy has brought Hamas to power. Troop escalation in Iraq is deemed futile. "It's a total misreading of reality," one Israeli expert is quoted when discussing America's role in the region. Israeli interests were no longer being served. American policies have failed and Israel has given a carte blanche to a strategy that leaves it more isolated than ever.>>

    O rozmowach z Syrią i reakcji USA:

    <<Most of the Israeli Establishment favors it. On January 28 important Israelis met publicly in Jaffa and called the Israeli response "an irresponsible gamble with the State of Israel" since it made Cheney arbiter of Israeli national interests. They included former IDF chief of staff Amnon Lipkin Shahak, former Shin Bet chief Ya'akov Perry, former directors of the Foreign Ministry David Kimche and Alon Liel (who negotiated the deal and believes it is very serious), and the like. Shlomo Ben-Ami, former Foreign Minister, has since supported their position and argued that it is "too important" for Israel to endorse yet "another failure in the U.S. strategy."

    But Olmert has explicitly said that the Bush Administration opposes a negotiated peace with Syria. Therefore he is opposed to it also. Olmert's contradiction is that he wants to remain closely allied to the U.S., whatever its policies, yet he is now one of the most unpopular prime ministers in Israel's history and in power only because of Sharon's stroke. Israel is a crucial pillar of American policy in the entire region but this policy is failing. An alliance with America is Olmert's recipe for political defeat when the inevitable election is called. That is his problem.>>

    Kolko konkluduje:

    <<Israel's power after 1947 was based on its military supremacy over its weaker neighbors. It is in the process of losing it-if it has not already. Lesser problems, mainly demographic, will only be aggravated if tension persists. It simply cannot survive allied with the United States, because the Americans will either leave the region or embark on a war that risks Israel's very existence. It is time for it to become "normal" and make peace with its neighbors, and that will require it to make major concessions. It can do that if it embarks upon an independent foreign policy, and it can start immediately to do so with Syria.>>


    www.counterpunch.org/kolko02102007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 11.02.07, 11:15
    Artykuł Alexandra Cockburna: "Will They Nuke Iran?"

    Nie zrobi tego Izrael.
    <<Aside from the rhetorical haymaking, the notion of Israel nuking Iran's N-plants is very far-fetched. Indeed, the military wisdom here is that as a practical enterprise, it can't, since among many technical limitations Israel's bombers would require refueling over hostile territory.

    Aside from this, Israel still won't officially admit to having a nuclear arsenal. It would a stupefying jump, from that disingenuous posture to being the first power in the region to explode a nuclear device. The point of having a nuclear deterrent is to deter, not to use. Iran is well aware that in 1999 and 2004 Israelis bought Dolphin submarines from Germany reportedly capable of carrying nuclear-armed cruise missiles. As President Chirac asked in his recent press conference, what good it would do Iran to have a nuclear bomb, or even two. "Where would it fire that bomb? At Israel? It wouldn't have traveled 200 meters through the atmosphere before Tehran would be razed.">>

    Zatem: jeśli - to będą musialy to zrobić siły zbrojne USA. Tyle tylko, że wyniki takiej akcji mogą się okazać problematyczne, zarówno w perspektywie zbliżających się wyborów w USA, jak i przyszlej sytuacji w regionie.

    Konkluzja:

    <<So the job of attacking would fall to the US Air force and US Navy and there are certainly generals, particularly in the Air Force, telling Bush it would be a snap, just as Curt LeMay, at that time head of the Strategic Air Command, told President Kennedy during the Cuban Missile Crisis that SAC could "reduce the Soviet Union to a smouldering irradiated ruin in three hours".

    But Air Force credibility is low at the moment. LeMay's heirs told Bush that "shock and awe" bombing in 2003 would prompt Saddam to run up the white flag. It didn't. US ground forces carried the day--at least at the outset. But there aren't any US ground forces available to invade a country many times bigger than Iraq, filled with a large population mostly loyal to the regime. After sorties against Iran with bombs and missiles what would the US do?

    The problem is that brinkmanship suits everyone's book. Ahmadinejad, facing serious political problems, can posture about standing up to the Great Satan. Olmert can say Ahmadinejad wants to finish off Israel and kill all the Jews. Bush sees Iran as a terrific way of changing the subject from the mess in Iraq and putting the Democrats on the spot.

    The Democrats take the lead of their presidential hopefuls, who have no intention of being corralled by the Republicans as symps of holocaust deniers who want to destroy Israel. These days, to be a player, any candidate for the US presidency has to raise about $100 million, of which a large tranche will come from American Jews. Barack Obama and John Edwards call for swift withdrawal of US forces from Iraq. When it comes to Iran they roar in unison with Hillary Clinton that no option can be left off the table. In other words, if it comes to it, nuke 'em .

    Is there room for sanity here? The best hope will be for Iran to finish its testing cycle, declare mission accomplished and figure out some sort of face-saving halt in its program by February 21. Can we hope for prudence from the White House? Who knows? Bush is a nutty guy. It was his insistence on democratic elections in Iraq that put the Shi'a in control. Now he's blaming Iran for trying to capitalize on the consequences. This is not a regime that thinks things through very sensibly.>>


    www.counterpunch.org/cockburn02102007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 18.02.07, 13:46
    Dzisiaj - ciekawy artykuł Ravi Nessman: "'Outposts,' stepchildren of Israel's settlement drive, are thriving in the West Bank". Tym ciekawszy, że powiązany przez swą treść ze wspólnym stanowiskiem amerykańsko-izraelskim w sprawie ew. uznania rządu palestyńskiego. Obie strony zgodnie ustaliły, że warunkiem sine qua non uznania jest między innymi uznanie [prawa] Izraela [do istnienia].

    Wracam do artykułu. Poświęcono go osiedlu w Bruchin, pomyślnie rozwijającemu się dzięki opiece państwa, mimo że powstało na terenie zajętym przez jedną z ponad setki tzw. placówek [outposts], nigdy oficjalnie nie uznanych przez władze Izraela.

    <<Israel's repeated commitments to freeze settlement construction haven't hampered Bruchin's transformation from a cluster of trailers less than eight years ago into a thriving community of 380 people, girded by government supplied roads, electricity and water.>>

    i dalej:

    <<With the international community focusing its disapproval mainly on the traditional settlements, Israel has managed to quietly plant a slew of the outposts across the West Bank, say Palestinians, Israeli critics and even the settlers themselves.

    "This is the game that the government always played with the settlers: 'You will do it, we will turn a blind eye and then one day when we are politically able to, we will legalize it,'" said Dror Etkes, who monitors settlements for the Israel's Peace Now movement.>>

    oraz:

    The U.S. sees the settlements and their continued construction as obstacles to peace, at a time when U.S. Secretary of State Condoleezza Rice has scheduled a Feb. 19 summit between Olmert and Palestinian President Mahmoud Abbas to foster a rapprochement.

    “The Israel government should live up to its commitments, and that includes on the settlements, that includes on outposts. These are commitments, by the way, to the United States, they're not commitments to the Palestinians,” U.S. Ambassador Richard Jones said.

    The Israelis “should not create facts on the ground,” he said.

    But more than 100 outposts have been built since 1995, and most now have at least some form of basic infrastructure, Etkes said.

    Chief Palestinian negotiator Saeb Erekat calls the outposts "baby settlements."

    "Our worst fear there is being realized, which is that they will boom and become major settlements," he said.>>


    www.signonsandiego.com/news/world/20070217-0827-westbank-birthofasettlement.html

    Pytanie potwora: gdzie przebiegają granice Izraela? Co właściwie istnieje? Co w rzeczywistości oznacza obecność owej ponad setki placówek na Terytoriach Okupowanych (Zachodni Brzeg)?


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 20.02.07, 09:41
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • cepekkolodziej 20.02.07, 20:10
    Post pod tym tytułem usunięto już po raz drugi. Po raz drugi zatem proszę o uzasadnienie.

    Poważnie. Chciałbym poznać granice wolności słowa. I mieć pewność, że są w Polsce zakreślone wężej, niż w USA.

    ------------------------


    Bardzo bym chciał się dowiedzieć, w czym mój post złamał prawo, regulamin, czy netykietę.

    Nazywał się "Iran: kalendarium dezinformacji" i odwoływał sie do artykułu amerykańskiego uczonego i publicysty Gary Leuppa.

    Nie ma powodu obrażać się na głosy dochodzące ze Stanów Zjednoczonych. Gdyby takich głosów słuchano, nie dopuszczonoby się kardynalnych błędów, decydując się na inwazję Iraku. Dezinformacja w wypadku Iranu jest, proszę Moderacji, jeszcze silniejsza niż w wypadku Iraku.

    Z wypowiedzi Ahmadineżada, brzmiącej (zgodnie z dosłownym tlumaczeniem zamieszczonym na stronie irańskiego opozycjonisty, zażartego przeciwnika Ahmadineżada):

    <<Imam (Khomeini) ghoft (said) een (this) rezhim-e (regime) ishghalgar-e (occupying) qods (Jerusalem) bayad (must) az safheh-ye ruzgar (from page of time) mahv shavad (vanish from).>>

    zrobiono twardą zapowiedź "wymazania Izraela z mapy". I tę zapowiedź powtarza się w tysiącach publikacji, przy każdej okazji. Sprostowania nie przynoszą skutku. Ponieważ zadekretowano zbrodniczość Iranu.


    www.mohammadmossadegh.com/news/rumor-of-the-century/

    Ma rację Leupp, kiedy przypomina całą serię innych elementów czarnego PRu, łącznie z wieścią o ustawie nakazującej wprowadzenie w Iranie odrębnych znaków na strojach muzułmanów, chrześcijan, Żydów i Zoroastrian. Z której to wieści trzeba się było potem chyłkiem i milczkiem wycofywać. Ale wrażenie pozostało. Łącznie z równaniami: Ahmadineżad = Hitler, Iran = współczesna III Rzesza. Równania są raczej śmieszne, ale z pewnością przydatne.


    www.counterpunch.org/leupp02172007.html

    <<All the above forms a case [pisze Leupp] that Iran, a developing country, is attacking the United States of America, the world's sole superpower, and Israel, a country close to many Americans' hearts. All the above makes Iran the aggressor, the U.S. and Israel the victims. No matter that Iran has never in modern times attacked another nation, or that an attack on the U.S. or Israel would result in horrific consequences for the Islamic Republic. The disinformation campaign eschews logic, gambling that fear alone will produce popular support.>>

    Amerykanin Gary Leupp pyta. I, po doświadczeniu irackim, ma prawo do zadania takiego właśnie pytania:

    <<_Dis_information has a long proud history of working well when deployed by amoral, unscrupulous, maybe insane men holding state power. Will it work once more?>>

    Czy Moderacja nadal uważa, że tym tekstem łamię którykolwiek paragraf obowiązującego w Polsce prawa? Którykolwiek punkt Regulaminu Forum GW? Którąkolwiek z zasad netykiety?

    Będę wdzięczny za rzeczową informację. Już po raz drugi.


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • cepekkolodziej 20.02.07, 20:35
    Właśnie w "Kropce nad i" Aleksander Kwasniewski zakończył swoją wypowiedź uwagą o ewidentnych błędach, a nawet nadużyciach służb amerykańskich - w sprawie Iraku. Wcześniej powtórzył, że polskie slużby (WSI) nie miały inforamcji o BMR w Iraku, zatem, kiedy on sam podejmował decyzję, opierał sie na informacjach amerykańskich, jak się okazało błędnych.

    Ważny artykuł Gary Leuppa pokazuje podobny mechanizm dezinformacji i manipulacji w odniesieniu do Iranu.


    www.counterpunch.org/leupp02172007.html
    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 20.02.07, 16:20
    co jest chyba wiecej niz oczywiste, co ?

    nie wdajac sie w cele i metody - warto sie skupic na jednym:
    Iran chce miec bron atomowa, co jest absolutnie nie do przyjecia dla USA i
    Izraela.

    Liczy na to, ze nikt nie odwazy sie go zbombardowac.

    Ja twierdze , ze sie odwazy.
    jak nie USA - to Izrael.

    Pisze jasno, czy uproscic?
  • cepekkolodziej 20.02.07, 16:28
    Uprość.

    Najlepiej wzorem autora tego, co niżej:

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 20.02.07, 16:39
    cepekkolodziej napisał:

    > Uprość.

    Upraszczam zatem na Twa prosbe:

    szukasz problemu tam, gdzie go nie ma,
    dolaczajac tym samym do rzeszy manipulantow.
  • cepekkolodziej 20.02.07, 16:43
    Nie ma?

    Upraszczając: udokumentuj, że nie.

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 20.02.07, 16:46
    cepekkolodziej napisał:
    > Upraszczając: udokumentuj, że nie.

    Udowadniac cos - musi ktos, kto chce zaistnialy stan zmienic.
    Mnie stan obecny zupelnie zadowala.
    To ty chcesz go zmienic.

    Udowodnij zatem:
    po co,
    jak
    i czym...
    - a ja bede mial okazje do kupy smiechu za darmo :)))

  • cepekkolodziej 20.02.07, 20:04
    Mam wrażenie, że prorokując tutaj i zachwalając atak na Iran, właśnie ty chcesz status quo zmienić. A może się mylę?

    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 20.02.07, 20:25
    Nie zachwalam ataku na Iran, gdyz oprocz korzysci przyniesie i problemy...
    - jak kazdy przejaw uzzycia nagiej sily.

    Tym niemniej, istotnie... prorokuje go...

    Gdyz Amerykanie maja:
    - po co (cel i sens)
    - maja: jak
    - i maja: czym...

    To co ty propagujesz - nie ma ani "jak", ani "czym" przeprowadzic.

    I dlatego jest to czysta, swiadoma propaganda...
    od siebie dodam, ze malo skuteczna...
    ale jesli ci to poprawia samopoczucie...

    to coz... rozumiem.

  • dana33 20.02.07, 20:27
    hahahaha, ale sie usmialam, j-k...... to taka metoda cepowatego indywiduum...
    cos twierdzi.... jak sie to neguje, to chce "udowodnienia"..... popros go, zeby
    udowodnil, ze ma racje, to ci nie odpowie.... albo da jako "dowod" link do
    counterpunch... :))))
    cepowaty nie rozumie, ze my nie bedziemy czekac, az iran mu udowodni, ze nie
    mial racji... :))))
    glupota nie zatrzymuje sie nawet przed dyplomem akademickim... :))))
    --
    "Masz taką mapę z zakreślonymi ostatecznymi granicami Izraela - czy nie? Jak
    nie masz, to nie ma co gadać, o prawie do istnienia... "(cepekkolodziej)
  • cepekkolodziej 20.02.07, 20:38
    > my nie bedziemy czekac, az iran mu udowodni, ze nie
    > mial racji... :))))


    To nie czekajcie.

    Na Tiegieran! Na Tiegieran! Alleluja! I do przodu!!!! I plaska ziemie zrobic !!!


    --
    Z myśli skrzydlatych izraelskiego bohatyra:
    <Dobre arabczki sa martwe>
    <ja wole z arabami plaska ziemie zrobic>
  • j-k 20.02.07, 20:40
    dana33 napisała:
    > cepowaty nie rozumie, ze my nie bedziemy czekac, az iran mu udowodni, ze nie
    > mial racji... :))))

    Dana, uwagi tegoz "akademika" (jak mawiaja Rosjanie o utytulowanych :)))
    uwazam za dosc nieszkodliwe. Dlatego tez traktuje go lagodnie :)))
  • dana33 20.02.07, 20:52
    ja ich wogole nie traktuje.... mnie sie tylko chce smiac... :))))
    --
    "Masz taką mapę z zakreślonymi ostatecznymi granicami Izraela - czy nie? Jak
    nie masz, to nie ma co gadać, o prawie do istnienia... "(cepekkolodziej)
  • j-k 20.02.07, 20:58
    to poprosze i pare danych:

    Granica Gazy z Egiptem (Rafah) - kto jej pilnuje?
    slyszalem, ze Izraelczycy sie stamtad wycofali...
    - czy to prawda?

    Przeciez palestynczycy z Gazy mogliby spokojnie przemycac bron z Egiptu,
    nie mowiac juz o tunelach...

    jak to teraz wyglada?

  • dana33 22.02.07, 09:50
    przepraszam, j-k, ale dopiero teraz zauwazylam twoj post.... nie wchodze na ten
    watek codziennie... :)))
    israelczycy sie wycofali, wg umowy z egiptem, ktory sie zobowiazal do
    strzezenia tej granicy i uniemozliwianie tzw. palestynczykom szmuglowania broni.
    cusik nie wywiazuja sie z tego zobowiazania, co jest u arabow normalne, nie
    dotrzymywac umow. i u nas duzo glosow, ze trzeba wrocic tam i uwaza na ta
    granice jak trza... :)))
    --
    "Masz taką mapę z zakreślonymi ostatecznymi granicami Izraela - czy nie? Jak
    nie masz, to nie ma co gadać, o prawie do istnienia... "(cepekkolodziej)
  • cepekkolodziej 25.02.07, 09:52
    Ponura lektura (co za rym, fuj) na niedzielny poranek.

    Gary Leupp: AIPAC Demands "Action" on Iran

    "Attack Iran! NOW! Or support GENOCIDE! and side with the new HITLER! Destroy Iran's nuclear facilities! NOW! Or reveal your thinly-disguised ANTI-SEMITISM!"


    Pomimo oczywistych niepowodzeń (ponad-aktywne uczestnictwo w kampaniach dezinformacyjnych re: sytuacja w Iraku, szpiegostwo) American Israel Political Action Committee (AIPAC) nadal w ataku. Zaprzeczając równocześnie istnieniu jakiegokolwiek pro-izraelskiego lobby. Wspierany, rzecz jasna, głosami dochodzącymi różnymi kanałami z Izraela,

    <<Now, as Israeli calls for a U.S. attack on Iran become more shrill by the day, AIPAC recognizes that the American people profoundly distrust Vice President Cheney and the nest of neocon liars he has sheltered. The Bush-Cheney war machine has been pretty well exposed, and that must worry the warmongers within the group. Israeli Defense Force chief artillery officer Gen. Oded Tira has griped that "President Bush lacks the political power to attack Iran," adding that since "an American strike in Iran is essential for [Israel's] existence, we must help him pave the way by lobbying the Democratic Party (which is conducting itself foolishly) and US newspaper editors. We need to do this in order to turn the Iran issue to a bipartisan one and unrelated to the Iraq failure." Tira urges the Lobby to turn to "potential presidential candidates. . . so that they support immediate action by Bush against Iran," while Uri Lubrani, senior advisor to Defense Minister Amir Peretz, tells the Jewish Agency's Board of Governors that the US "does not understand the threat and has not done enough," and therefore "must be shaken awake."

    Many Americans would find such statements deeply offensive in their arrogance and condescension. [...] So now, the Israeli war advocates aver, the U.S. president needs to be _helped_ to do the right thing and attack Iran by lobbyists who will use their power to force the _fools_ in the Democratic Party, especially presidential candidates. Because Americans _don't understand_ and have to be _shaken_ out of their current skeptical mode.

    By who? By AIPAC, of course! The confidence expressed by these gentlemen (in the second most powerful political action committee in the country) is quite extraordinary.[...]>>

    Wg Leuppa, należałoby w tej sytuacji spytać poddajacych się naciskom polityków, jaka będzie reakcja wyborców w kilka tygodni od rozpoczęcia "akcji"; wykazać róznej maści manipulatorom, że żydostwo amerykańskie nie wyraża bynajmniej w sprawie Iranu jednolitego stanowiska; spytać lobbyistów (oraz rząd Izraela), w jaki to sposób ogólna wojna pomiędzy USA a światem muzułmańskim miałaby wzmocnić bezpieczeństwo Izraela.

    Hiperkomunikat zawarty w zabiegach AIPACu:

    <<"Attack Iran! NOW! Or support GENOCIDE! and side with the new HITLER! Destroy Iran's nuclear facilities! NOW! Or reveal your thinly-disguised ANTI-SEMITISM!">>

    Zdaniem Leuppa ten komunikat zasługuje na grzeczną, acz stanowczą odprawę:

    "Nie, AIPAC, tym razem dziękuję. Nie jesteście wystarczająco wiarygodni. Nie mogę tego dla was zrobić. Moi wyborcy nie poprą nastepnej wojny, sądzą, że cała ta sprawa z Iranem została nad miarę rozdmuchana. Nie mogę poprzeć zrzucania bomb atomowych na Iran i, mówiąc szczerze, nie wyobrażam sobie, jak wy możecie. Nie sądzę, żebyście wyrażali poglądy wszystkich, czy nawet większości amerykańskich Żydów, i tym razem nie zastraszycie mnie oskarżeniami o antysemityzm. Nie mogę wziąć ataku na Iran na swoje sumienie, sorry. Wolę raczej ponieść klęskę w następnych wyborach. Zatrzymajcie sobie wasze pieniądze; po prostu nie mogę zrobić tego, o co prosicie".


    forum.gazeta.pl/forum/73,46481,1540823.html?f=50&w=54650140&a=54650140&rep=1&t=1172390248682
  • cepekolodziej 12.06.07, 16:53
    Nie rozumiem, doprawdy, dlaczego ktoś usunął mój dzisiejszy wpis z linkiem (i niewielkim cytatem) do/z ważnego artykułu izraelskiego dziennikarza. Niezależnie od tego, kto się z nim zgadza lub nie zgadza --- i dlaczego, Uri Avnery to licząca się postać w międzynarodowej społeczności dziennikarskiej.

    Artykuł ("40 Bad Years") stanowi podsumowanie 40 lat, które upłynęły od wojny 6-dniowej, wskazuje na negatywne skutki prowadzenia przez Izrael długotrwałej okupacji ---

    Jeśli któraś z osób monitorujących to Forum ma uwagi co do treści artykułu, niech spróbuje podjąć z autorem rzeczową polemikę. Wyrzucanie wpisów czy całych wątków zawierających nazwisko Uri Avnery niczego ani nie załatwia ani nie zmienia. Nie zmienia zwłaszcza sytuacji w Izraelu w czterdzieści lat od Wielkiego Zwycięstwa.


    www.counterpunch.org/avnery06112007.html
  • cepekolodziej 13.06.07, 08:25
    okazuje się.

    Vide opublikowany tydzień temu w Jewish Journal artykuł "Poland and the Jews:
    Is it time to stop hating the country when positive changes are transforming it?"


    www.jewishjournal.com/home/preview.php?id=17764

    Wyważone --- nie oznacza jednak, że w pełni obiektywne. Opuszczenie Polski przez kilkadziesiąt tysięcy Żydów w latach 56-57 przedstawia się w artykule jako efekt podsycanego przez państwo antysemityzmu ["And in communist Poland, a virulent wave of state-sponsored anti-Semitism in 1956 forced an estimated 30,000 to 40,000 members of the country's largely assimilated Jewish population to emigrate."]. Dziwny to pogląd, ujmując rzecz delikatnie. Ale nie o to chodzi.

    W sumie niewiele w artykule stereotypowych opinii. Te, które pozostały, można przedyskutować; zbliżenie jest wg autorki (Jane Ulman) nie tylko mozliwe, ale i pożądane.
  • zbalansowany 25.06.07, 07:00
    "The call for a binational state without the concurrent
    recognition of Israel as the state of the Jewish people was perceived as a
    provocative attempt to delegitimize the Jewish people's right of self-
    determination." ale rozumiem, ze to zdanie ci nie pasuje, bo wg ciebie
    oczywiscie, israel powinien przestac byc krajem zydowskim. ale to juz znam.

    Aby zasluzyc sobie na miano panstwa demokratycznego, kazde panstwo musi
    gwarantowac wszystkim obywatelom rowne prawa. Gdyby w przedwojennej Polsce
    napisano i domagano sie przepisu mowiacego iz "Polska to panstwo katolikow"
    to nawet przed wojna nikt by nie twierdzil ze Polska to kraj demokratyczny.
    Gdyby dzisiaj w USA ustanowiono prawo iz USA to kraj protestantow to doszloby
    tam do rewolucji. Dlatego tez dopoki hutzpaland zada aby inni uznali go
    jako "panstwo nalezace do zydow" doputy zawsze bedzie hutzpalandem a nie
    normalnym krajem. Dziwie sie ze wielu zydow nie rozumie tego.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka