Dodaj do ulubionych

Warzywniaczek - część III

25.05.12, 20:00
Zacznijmy od Warzywniaczkowych Praw Murphy'ego.

1. Porządku nie da się utrzymać.
2. Towar, którego zapomniało się kupić, będzie potrzebny co drugiemu klientowi.
3. Rzetelność w odbieraniu zamówionych warzyw jest odwrotnie proporcjonalna do trwałości tych warzyw.
czyli: klient, który zamówi cztery worki ziemniaków, zgłosi się po nie w wyznaczonym terminie. Ten, który zamówił szpinak albo strzępiastą sałatę, zgłosi się po tygodniu, mówiąc, że zapomniał.
4. Gdy w sklepie jest kiwi twarde, klienci chcą miękkiego. Gdy jest miękkie - chcą twardego. Gdy jest takie i takie - popyt na kiwi spada do zera.
5. Wszyscy klienci w danym dniu gotują to samo.
6. Nie istnieje żadna prawidłowość w zapotrzebowaniu na rodzaj i ilość towaru. Przykład - w sobotę sprzedało się 28 główek młodej kapusty. Tydzień później sprzedały się trzy.
7. Gdy tylko sprzedawca załapie, że w soboty idzie dużo włoszczyzny (niedzielny rosół), i dopasuje się do oczekiwań, klienci przestaną kupować włoszczyznę w sobotę, a zaczną w poniedziałek
8. Pierwszy klient dysponuje wyłącznie banknotem 100-złotowym.
9. Większość klientów nie potrafi czytać.
10. Ci, którzy potrafią, z reguły niedowidzą, co na jedno wychodzi.
11. Większość klientów nie rozumie określeń "po prawej stronie" oraz "u góry"
12. Po wydrukowaniu paragonu z kasy fiskalnej klient przypomina sobie że potrzebuje jeszcze paru rzeczy (rekordzistka nabiła 7 paragonów).
13. Gdy ruch zamiera, należy umyć podłogę. Jeśli się zdąży.
14. Gdy ruch zamiera, można skorzystać z toalety. Najlepiej mieć spodnie na gumce, bez guzików i zamka.
Edytor zaawansowany
  • jottka 25.05.12, 20:08
    nie jestem pewna, czy to się stosuje przy twoim typie działalności, ale istnieje żelazna zasada, że jeśli umówiliśmy się z klientem na godzinę, powiedzmy, jedenastą, a jest wpół do dwunastej i klienta nie ma, to należy sobie zrobić dawno należną kawę/ śniadanie/ coś dobrego do natychmiastowego zjedzenia i wówczas na pewno w chwili, kiedy będziemy nieśli filiżankę/ łyżeczkę/ widelec do ust, klient zadzwoni do drzwi.

    przerobiłam to dziesiątki razysad
  • wladziac 25.05.12, 21:11
    dokładnie tak,jak rano robię toaletę w łazience w momencie kiedy myję głowę dzwoni domofon i listonosz się dobija żeby go wpuścić na klatkę,ciekawe że nie może tego zrobić ani wcześniej ani później tylko tak cyrkluje żeby mnie zastać w łazience,notorycznie,plastyczność opowiadania przez Asię perypetii warzywniaczkowych nie ma sobie równych
  • jan.kran 26.05.12, 09:41
    Asia poplakalam sie ze smiechusmile)))
  • uleczka_k 26.05.12, 10:54
    Pi.asia, tak się złożyło, że dzisiaj sobota, a więc porządki. No i odkurzyłam swoją kryształową kulę, i oto co zobaczyłam. Nasza pi.asia na bankiecie. Wokół same gwiazdy, fotoreporterzy, flesze, krąg fanów. Podziw i adoracja. Przecieram kulę dokładniej (kurz jednak zasłonił co nieco) i patrzę dalej. To bankiet z okazji i na cześć. Na cześć pi.asi i z okazji wręczenia jej nagrody Pulitzera za pierwszorzędne reportaże z życia warzywniaczka.
    Poczekajko, radzę ustawić się w kolejce po autografy pi.asi, bo kiedyś będą cenne.
    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • babcia47 26.05.12, 12:48
    add punkt 13 i 14. Jezeli chcesz pobudzic ruch w sklepie natychmiast zajmij sie tymi czynnosciami, ewentualnie możesz zrobić sobie sniadanie (najlepiej takie, które nie może czekać, wystygnąć) lub wykonać telefon do osoby z która z grzecznosci nie da się przerwac rozmowy pt. zaraz oddzwonię, bo mam klienta..pozatym, gdy np. natura Cię wezwie to masz obowiazkowo klienta za klientem, do tego takich, którzy nie mogą czekać, są "upierdliwi" i mają "wymagania"..miałam kiedys takiego w banku, wyjątkowo nielubianego przez wyszystkie pracownice..po jego wyjściu dziewczyny pytały czemu nagle tak się ucieszyłam w czasie jego obsługiwania.. a ja ucieszyłam się, ze to był tylko bąk tzw. "cichacz"..bo myslałam, ze będę musiała lecieć do domu przebierać się wink..trzy razy przepraszałam go, że musze wyjść na chwilę..nie dało się
    --
    Lady Sybil chrapała cicho. Małżeństwo zawsze jest związkiem dwojga ludzi gotowych przysiąc, że tylko to drugie chrapie...
  • pi.asia 26.05.12, 20:18
    Uleczka napisała :
    > To bankiet z okazji i na cześć. Na cześć pi.asi i z okazji wręczenia jej nagrody Pulitzera za >pierwszorzędne reportaże z życia warzywniaczka.
    >Poczekajko, radzę ustawić się w kolejce po autografy pi.asi, bo kiedyś będą cenne.

    Och, czuję się rozkosznie smile Aczkolwiek "znaj proporcją, mocium panie", gdzie mnie do prawdziwych reporterów, ot, lekko podbarwione relacje, z przymrużeniem oka. Największa frajda to Wasze komentarze.

    babcia47 napisała
    >gdy np. natura Cię wezwie to masz obowiazkowo klienta za klientem, do tego takich, którzy >nie mogą czekać, są "upierdliwi" i mają "wymagania"
    >myslałam, ze będę musiała lecieć do domu przebierać się
    Babcia!!! Dokładnie tak miałam wczoraj!
    A mam w sklepie taki głupi zamek w drzwiach, że nie mogę zamknąć od środka, musiałam zacisnąć zęby (i nie tylko zęby) i modlić się o chwilę przerwy.
  • babcia47 28.05.12, 21:07
    tal a'propos przypomniał mi sie szkolny dowcip:
    Przychodzi chłopak do warzywniaczka..
    - Dobry, jest Piorek?
    - chyba SZCZY-piorek?
    - a nie szkodzi, to ja poczekam...
    --
    Podstawową umiejętnością, jaką powinien posiąść każdy człowiek, jest wdupiemanie, które polega na odróżnianiu rzeczy ważnych i takich, na które ma się wpływ, od badziewia czyli cudzych fanaberii (by kawka74)
  • olinka20 26.05.12, 21:01
    Asia dziekuje za te chwile usmiechu w tym dodpupnym dniu!
    Jestes boska!
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • pi.asia 29.05.12, 20:52
    - czy ogórki są nowe?
    - eee.... a w jakim sensie?
    - no z pola, a nie ze szklarni.

    - nie wiem jaką surówkę dzisiaj zrobić
    - mam pyszną młodą kiszoną kapustę
    - nie zjedzą mi
    - to mizerię
    - była wczoraj
    - to sałatę
    - nie lubią
    - to.... a niech pani poszuka w internecie, tam są tysiące surówek, w końcu pani wie najlepiej co dzieci lubią a czego nie
    - ale mnie się wolno internet ładuje...

    - czy te pomidory są dobre w środku?

    - po ile ziemniaki?
    - po 60 groszy
    - za kilo?
    (nie, q...a, za tonę) - dopowiadam w myślach

    -
  • fajnykotek 31.05.12, 08:57
    Ależ Piasiu, ja właśnie zawsze z utęsknieniem czekam na NOWE ogórki, a zwłaszcza pomidory big_grin. Te szklarniowe to "nie to". Jako wnuczka "badylarzy" wiem co mówię.
  • fajnykotek 31.05.12, 09:06
    Dane mi było kiedyś, w wakacje pracować w sklepie kosmetycznym. Czasy to były jeszcze kryzysowe i w naszym pięknym kraju nie wszystko jeszcze było. Mieliśmy szampon w poduszeczkach.
    - Co to jest, tam obok tego szamponu w butelce?
    - Tez szampon, tylko w takich jednorazowych porcjach.
    - A do czego ten szampon?
    - ...... nosz kuźwa do włosów pod pachą...... (głośno tego nie mówiłam oczywiście)
  • mysiulek08 31.05.12, 21:27
    > - po ile ziemniaki?
    > - po 60 groszy

    jak Ci beda marudzic, ze drogo to im powiedz, ze w takim Chile bylo nie bylo rejonie ojczyznianym pyry, ziemniaki potrafia kosztowac i 6 zlociszy (takie zwykle w markecie) a i trafiaja sie powyzej 10zl (eko i bio i bog wi co jeszcze przywiezone z wyspy Chiloe). Na targu sa bardzie przyzwoici, za 2,5 sie trafiaja tongue_out
    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/5/xe/yb/ncoj/VoCrTigTSz05vJwZtX.jpg
  • kontik_71 01.06.12, 12:13
    Lepiej niech nie przywoluje Amerykie Poludniowej w kontekscie kartofla, bo jeszcze ktos bedzie chcial aby miala taki wybor jak to jest wlasnie w ojczyznie bulwy. W zyciu bym nie pomyslal, ze moze istniej taka mnogosc odmian ziemniaka smile
  • pi.asia 01.06.12, 22:42
    Moja "klientka specjalnej troski", opisana kiedys w wątku "Wyczyny blondyny", a kilka postów wyżej mająca problem jaką surówkę zrobić, dziś przeszła samą siebie.

    U mnie pytała co to za olej beskidzki, czy go używam, czy nie pryska i nie pachnie "tak dziwnie", oraz orzekła, że nie kupi młodych ziemniaków, bo jej matkę kiedyś wątroba rozbolała po nich.

    A w mięsnym sklepie kupowała kości na zupę, i prosiła, żeby nie były tłuste....
  • pi.asia 10.06.12, 08:30
    pytania blondyny:
    - czy te ziemniaki nie zaszkodzą mojemu synowi?
    - jakie są te ogórki? żeby nie były suche w środku....

    Scena z zaprzyjaźnionej piekarni. Chłopak kupił pączka, dwie minuty później przyleciała jego matka z awanturą, że syn dwa razy ugryzł pączka i to jest sam tłuszcz, po czym zażądała wymiany tego ugryzionego pączka na bułkę.
  • pi.asia 23.06.12, 21:56
    dialogi, pytania, nazewnictwo:

    - czy ta fasolka jest normalna?

    - ziemniaków poproszę
    (cisza, ja czekam)
    - no ziemniaków chciałem
    - a powie mi pan których, czy mam zgadnąć?
    - jak których?
    - starych czy nowych?
    - aaaaa.... to nowych, nowych
    (nadal czekam)
    - no nowych!
    - a powie mi pan ile tych ziemniaków, czy to tajemnica?

    - ta fasolka to jest z pola czy spod folii?
    - z pola, ale osłaniana tunelami foliowymi, żeby szybciej rosła
    - to już potem fasolki nie będzie? tylko teraz?

    - ten koncentrat pomidorowy ma 30%, czyli co to jest te pozostałe 70%?

    Nazewnictwo:
    por to ta pora, brokuł to ta brokuła, fasolka to groszek, pelargonie to krakusy, kalarepka to kararepka, galarepka, galaretka albo garaletka

  • jottka 24.06.12, 12:32
    w krakowie krakowianki albo krakowiaczki to są tylko te czerwone, klasyczne pelargonie - ale poza dawną stolicą polaków nie słyszałam tej ksywysmile
  • pi.asia 24.06.12, 21:11
    A ja głupia ogrodniczka z dyplomem myślałam, że komuś chodzi o krokusy wink
  • dorcia1234 24.06.12, 22:23
    nie warzywniaczek a mięsny:
    pani da pół kilograma szpondera... aż mną wstrząsnęło Martadela już mnie przestała dziwić....
    --
    www.pajacyk.pl
    ulubione forum Gwiazdki 2001:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
    *** GWIAZDKI 2001 ***
  • pi.asia 25.06.12, 22:00
    no tak, odmiana rzeczowników to osobny rozdział wink
    np. chciałem tonika, idę do Lewiatanu

    dialog z dzisiaj:
    - kupiłabym ten bób, ale jest zafoliowany (czyli w woreczku)
    - bób musi być w woreczku, bo inaczej dostanie plam i będzie paskudny
    - wolę jeść paskudny niż umrzeć (???????)
  • yoma 27.06.12, 10:56
    PiAsia, bogowie ci wynagródźcie, w ferworze na śmierć zapomniałam, że przecież już jest bób! (Pewnie dlatego, że jak ostatnio pytałam o bób, to kosztował 35 zł. No bez jaj.) No to będzie jutro do meczu, bo dzisiaj do meczu czipsy krewetkowe smile)
    --
    Nowości i tak nie dogonię. Przecież to z fabryki wychodzi już przestarzałe. [by Inna 57]
  • pi.asia 01.07.12, 08:11
    Pytanie Blondyny:

    Czy ten czosnek jest soczysty? Bo mam w domu, ale mi wyschnął.
  • salimis 02.07.12, 19:25
    Nie warzywniaczek a apteka wink
    Podaję receptę,młoda ugrzeczniona pindzia chce się wykazać i proponuje mi te same tabletki ale w większym opakowaniu 60 sztuk.
    Aż tak chora nie jestem, opowiadam.
    Nie zdążyłam wyjść a klientka za mną prosi o plastry na odciski.
    Na odciski cz otarcia ?
    Raczej na odciski, pada odpowiedź.
    A może to są zrogowacenia , pyta farmaceutka.
    to są zbyt trudne pytania ,odpowiada zniecierpliwiona klientka.

    Ale co pindzia błysnęła znajomością tematu to błysnęła .
    Aż się prosiła aby walnąć jej kopyta na ladę coby sama do tego doszła co potrzebne wink
    --
    http://s6.rimg.info/c90fc5ead51c33fef44bd33679e9835c.gifhttp://img190.imageshack.us/img190/3993/colabanerek3.jpg
  • pi.asia 13.07.12, 21:42
    Klientka specjalnej troski:
    - Brałam te pomidory i one mają w środku zielone ziarnka. Nie powinno tak być. Powinny być dojrzałe.
    Tłumaczę jej, że malinowe pomidory rwie się niezbyt dojrzałe bo bardzo szybko miękną, że muszą poleżeć ze dwa dni, a ona na to, że jak leżą, to plam dostają.
    Wszystkie okoliczne sklepy drżą, jak ona wchodzi.

    Dziś była babcia z wnuczkiem, który uparł się, że chce czipsy. Babcia konsekwentnie odmawia. W pewnym momencie mały (ok. 5 lat) oświadcza: Jak ja nienawidzę życia!
  • yoma 14.07.12, 19:48
    Trzeba było babcię uświadomić, że czips to ziemniak smile
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • pi.asia 14.07.12, 20:00
    - Ziemniaki to ma pani dzisiejsze czy wczorajsze?

    No ludzie, zatelepało mną. Kwestia świeżości wczoraj-dziś to ma sens przy truskawkach i sałacie, ale nie przy ziemniakach!
  • elzbieta.24 16.07.12, 09:10
    Dobrze że nie sprawdzała czy nie czerstwe.
    --
    Szczytem szczęścia dla kota jest uwaga,rozmowa,pieszczoty i miłość ze strony człowieka; a dla ludzi nic nie może być pochlebniejszego niż przywiązanie istoty tak dalece niezależnej.
    <*><*><*><*>
    Koty nie są odpowiednim towarzystwem dla alergików ale dotyczy to również truskawek i pierwiosnków.
    <*><*>,*><*>
  • pi.asia 14.08.12, 19:28
    Chyba się uodporniłam, bo ostatnio mało zauważam dziwnych pytań i zachowań.
    Ale jednak parę perełek dla Was mam.

    1. była już pora, szparaga i brokuła. teraz jeszcze jest kabaczka
    2. bób to w Częstochowie jest bober. u Was też?
    3. pytanie klientki:
    - ma pani magę?
    - czy co mam????
    - no magę
    - proszę wybaczyć, ja nie wiem o czym mowa, nie znam takiego słowa
    - no zawsze tu stała (klientka pokazuje)
    - a, lubczyk!!! chodzi pani o lubczyk!
    - no przecież mówię że maga!

    (niektórzy mówią "maggi", niektórzy "bulion" ale ta "maga" mnie powaliła)
  • salimis 14.08.12, 21:09
    To tak samo jak mnie wkurza forma mam smaka zamiast - mam apetyt.
    --
    http://s6.rimg.info/c90fc5ead51c33fef44bd33679e9835c.gifhttp://img190.imageshack.us/img190/3993/colabanerek3.jpg
  • wladziac 14.08.12, 21:22
    bober znam z dzieciństwa moja babcia tak mówiła
  • noirdesir2 14.08.12, 23:22
    u mnie bób to bób, i uwielbiaaammmm smile
    --
    fotoblog o moim kocie

    bierz życie za rogi
  • yoma 15.08.12, 13:13
    U mnie bób to bób, wśród przyjaciół bup (z deklinacją "ugotowałem sobie bupu"), a bober znam z Podkarpacia smile
    --
    Kochanie, potrzebuję pilnie sześciu par nowych butów, bo muszę włożyć pigwę do mojej koronkowej bielizny!
  • pi.asia 15.08.12, 14:17
    a rumbarbar znacie?
  • olinka20 15.08.12, 22:10
    Ja mowie bober zeby mojego hiper ultra poprawnego chłopa wkurzycwink
    I mowie rambarbar na rabarbar big_grin
    A z niewarzywnych- lekramowka i trajwan big_grin
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • fajnykotek 16.08.12, 08:13
    Się podepnę pod Olinkę z niewarzywnymi:
    spadachron - bo chroni jak się spada big_grin
    kordła - to kołdra
    swetr i wiater
    i jeszcze bardzo często spotykane na forum "małe dziecko" - sflustrowana matka.
  • pi.asia 16.08.12, 18:04
    no to ciągnę temat dalej:
    franela - flanela
    tartka - tarka
    druszlak - durszlak
    senatorium - sanatorium (dla senatorów?)
    ochraniarz - no bo ochrania
  • yoma 16.08.12, 19:12
    porponetka smile
    --
    Człowiek to demiurg. Rozpędził elektrony, żeby druciki wolframowe podgrzewać i słońce udaje [by Paco_Lopez]
  • yoma 16.08.12, 19:13
    szlauf
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • wladziac 16.08.12, 19:23
    mama mojej koleżanki z pracy mówiła wierbląd na wielbłąda
  • olinka20 16.08.12, 21:41
    Yyyyy to nie mowi sie szlauf????
    A jak???
    Porponetka tez mowie i babington big_grin
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • pi.asia 17.08.12, 18:24
    olinka20 napisała:

    > Yyyyy to nie mowi sie szlauf????
    > A jak???

    Szlauch się mówi, szlauch wink
  • agnes-05 17.08.12, 21:04
    Podobno szlauf to taka nastolatka sprzedająca się za ciuchy, galerianka znaczy...smile
  • yoma 19.08.12, 15:45
    > Szlauch się mówi, szlauch wink

    A dla uniknięcia wątpliwości - wąż smile

    Kto to mi opowiadał... jego wuj bawiąc w ogrodzie natknął się na węża, takiego składającego się z głowy i ogona i poruszającego się zygzakiem; że wąż się nie przedstawił, wuj rzucił się do gugla. I dla uniknięcia wątpliwości wpisał "wąż ogrodowy" smile
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • pi.asia 16.08.12, 19:32
    yoma napisała:

    > porponetka smile

    przebijam:
    portomanetka
  • esimona 17.08.12, 00:56
    dodam jeszcze:
    floterka - froterka
    franela - flanela
    perelina - peleryna
    cuker - cukier
  • sol_ 17.08.12, 12:00
    w jednym z okolicznych warzywniaczków Pani Właścicielka bób określa mianem : bobik. I właśnie tak opisane są torebki - "bobik 1kg" big_grin

    co do nazw przedmiotów dorzucam
    zsuwak
  • dorcia1234 17.08.12, 12:05
    klamerki to karmelki
    ledykimacja zamiast legitymacji
    mygła
    i muszę się pilnować jak u kogoś jestem a woda na kawę się zagotuje, żeby nie mówić : woda cikła smile
    --
    www.pajacyk.pl
    ulubione forum Gwiazdki 2001:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
    *** GWIAZDKI 2001 ***
  • arim28 18.08.12, 21:17
    Moja corka tez mowi mygla.
    Bo mamusia tak przeliterowala dziecku, ktore ciagle zapominalo jak sie mowi na te biale chmury na ziemi.
    Minelo 5 lat i mygla pozostala smile

    Mialam sasiadke. ktora mowila siuflada,
    szmalec, pijama, kordla.
    --
    http://emoty.blox.pl/resource/36_1_37.gif
  • yoma 19.08.12, 15:42
    Ja ci powiem, etymologicznie to i bardziej uzasadnione niż portmonetka...
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • andy3458 18.08.12, 23:04
    To ja dorzucę trochę narzędzi codziennego użytku, które są w każdym domu : laubzega, sztamajza, majzel, bormaszynka, muterka, śrubstak oraz poczciwa wajcha.
    --
    Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
  • pi.asia 19.08.12, 08:52
    No to jedziemy po bandzie:

    Julian Tuwim

    W łazience coś się zatkało, rura chrapała przeraźliwie, aż do przeciągłego wycia, woda kapała ciurkiem. Po wypróbowaniu kilku domowych środków zaradczych (dłubanie w rurze szczoteczką do zębów, dmuchanie w otwór, ustna perswazja etc.) - sprowadziłem ślusarza.
    Ślusarz był chudy, wysoki, z siwą szczeciną na twarzy, w okularach na ostrym nosie. Patrzył spode łba wielkiemi niebieskiemi oczyma, jakimś załzawionym wzrokiem. Wszedł do łazienki, pokręcił krany na wszystkie strony, stuknął młotkiem w rurę i powiedział:
    - Ferszlus trzeba roztrajbować.
    Szybka ta diagnoza zaimponowała mi wprawdzie, nie mrugnąłem jednak i zapytałem:
    - A dlaczego?
    Ślusarz był zaskoczony moją ciekawością, ale po pierwszym odruchu zdziwienia, które wyraziło się w spojrzeniu sponad okularów, chrząknął i rzekł:
    - Bo droselklapa tandetnie zblindowana i ryksztosuje.
    - Aha, - powiedziałem - rozumiem! Więc gdyby droselklapa była w swoim czasie solidnie zablindowana, nie ryksztosowała by teraz i roztrajbowanie ferszlusu byłoby zbyteczne?
    - Ano chyba. A teraz pufer trzeba lochować, czyli dać mu szprajc, żeby tender udychtować.
    Trzy razy stuknąłem młotkiem w kran, pokiwałem głową i stwierdziłem:
    - Nawet słychać.
    Ślusarz spojrzał dość zdumiony:
    - Co słychać?
    - Słychać, że tender nie udychtowany. Ale przekonany jestem, że gdy pan mu da odpowiedni szprajc przez lochowanie pufra, to droselklapa zostanie zablindowana, nie będzie już więcej ryksztosować i, co za tym idzie ferszlus będzie roztrajbowany.
    I zmierzyłem ślusarza zimnem, bezczelnem spojrzeniem. Moja fachowa wymowa oraz nonszalancja, z jaką sypałem zasłyszanemi po raz pierwszy w życiu terminami, zbiła z tropu ascetycznego ślusarza. Poczuł, że musi mi czemś zaimponować.
    - Ale teraz nie zrobię, bo holajzy nie zabrałem. A kosztować będzie reperacja - wyczekał chwilę, by zmiażdżyć mnie efektem ceny - kosztować będzie... 7 złotych 85 groszy.
    - To niedużo, - odrzekłem spokojnie - myślałem, że co najmniej dwa razy tyle. Co się zaś tyczy holajzy, to doprawdy nie widzę potrzeby, aby pan miał fatygować się po nią do domu. Spróbujemy bez holajzy.
    Ślusarz był blady i nienawidził mnie. Uśmiechnął się drwiąco i powiedział:
    - Bez holajzy? Jak ja mam bez holajzy lochbajtel kryptować? Żeby trychter był na szoner robiony, to tak. Ale on jest krajcowany i we flanszy culajtungu nie ma, to na sam abszperwentyl nie zrobię.
    - No wie pan, - zawołałem, rozkładając ręce - czegoś podobnego nie spodziewałem się po panu! Więc ten trychter według pana nie jest zrobiony na szoner? Ha, ha, ha! Pusty śmiech mnie bierze! Gdzież on na litość Boga jest krajcowany?
    - Jak to, gdzie? - warknął ślusarz - Przecież ma kajlę na uberlaufie!
    Zarumieniłem się po uszy i szepnąłem wstydliwie:
    - Rzeczywiście. Nie zauważyłem, że na uberlaufie jest kajla. W takim razie zwracam honor: bez holajzy ani rusz.
    I poszedł po holajzę. Albowiem z powodu kajli na uberlaufie trychter rzeczywiście robiony był na szoner, nie zakrajcowany, i bez holajzy w żaden sposób nie udałoby się zakryptować lochbajtel w celu udychtowania pufra i dania mu szprajcy przez lochowanie tendra, aby roztrajbować ferszlus, który źle działa, że droselklapę tandetnie zablindowano i teraz ryksztosuje.
  • olinka20 19.08.12, 14:59
    O, ja tez mowie mYgła.
    Zostało mi z dziecinstwa, bo wtedy nie umiałam wymowic mgła.
    A trytytki znacie?
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • yoma 19.08.12, 17:02
    Nie znamy smile Frytki?
    --
    Nie jestem człowiekiem w swoim wieku. Jestem człowiekiem w wieku kogoś o wiele młodszego.
  • olinka20 19.08.12, 21:02
    To takie plastikowe opaski zaciskowe, jak je zaciskasz to robią trrrrryt big_grin


    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • pi.asia 19.08.12, 21:40
    olinka20 napisała:

    > To takie plastikowe opaski zaciskowe, jak je zaciskasz to robią trrrrryt big_grin

    Fajne,fajne!!!
  • yoma 20.08.12, 10:30
    > To takie plastikowe opaski zaciskowe, jak je zaciskasz to robią trrrrryt big_grin

    Ihaha smile Cóż, szkoda, że internet gestów nie przekazuje. Mój chłop udał się kiedyś po takowe do hipermarketu budowlanego, a że to małe i znaleźć trudno, spytał obsługę, gdzie szukać tych takich o! (robiąc zamaszysty gest oburącz). Obsługa natychmiast odpowiedziała, że te takie o! (robiąc zamaszysty gest oburącz) wiszą pod koniec drugiej alejki na prawo. I wisiały. A to po prostu trytytki... big_grin
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • wladziac 20.08.12, 12:03
    szkoda że chop wcześniej tego nie wiedział bo zamiast gestykulować zapytałby po prostu o trytytki
  • yoma 20.08.12, 14:22
    No właśnie. NAstępnym razem mu powiem.
    --
    Chłop jest tyle wart, do ilu ukończonych miast przylega
  • yoma 19.08.12, 15:47
    Kuuuurcze, ja to chciałam zapodać! smile
    --
    PT Pisięta: niniejszy post nie stanowi zamachu na życie Prezesa.
  • esimona 19.08.12, 22:15
    a
    "renament"
    znacie?
  • olinka20 19.08.12, 22:24
    Ba!
    Bo to raz widziałam to na sklepie big_grin
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • fajnykotek 20.08.12, 14:28
    O, a ja w sklepie widziałam napis - kurdka 100 zł big_grin. Od tamtej pory mówimy w domu - "załóż kurdeczkę" big_grin
  • andy3458 20.08.12, 16:42
    A znacie to? Konserwator Powierzchni Płaskich - sprzątaczka
    Ulicznica Płaska - miotła z sitowia
    Zwis męski ozdobny - krawat
    Podgardle dziecięce chłonne - śliniaczek
    Manipulator Drążkowy - joystick
    Impulsator Kinetyczny - młotek
    Reczny Przenosnik Materialow Sypkich - Lopata
    Strzałkowy wskaźnik ekranowy - kursor
    Stołokulotoczny przesuwnik strzałkowego wskaźnika ekranowego - mysza
    Oświetlacz ręczny bryzgoszczelny - latarka wodoodporna
    Zwis nocny - kinkiet
    Perlator - kran z końcówką spieniająca
    Perlator z wleką - j.w tylko z końcówką prysznicową.
    Gondola nośna - wózek dziecięcy
    Podciągi elastyczne - szelki
    Maczuga miażdżąca - tłuczek kuchenny
    Podłóżkowiec plastikowy - nocnik
    Trójkąt męski - slipki
    Palcochron - naparstek
    Ulicznica - miotła
    Generator decyzji binarnych - rzut monetą
    Przyłącze obustronnie rozłączne do pracy na gorąco - kabel do prodiża lub starego żelazka
    Lampa przenośna do oświetlenia miejscowego - latarka
    Wkrętak elekrotechniczny izolowany - śrubokręt big_grin
    --
    Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
  • esimona 21.08.12, 23:24
    No tak, człowiek się uczy całe życie i nigdy nie wie wszystkiego.
    Gdyby nie Andy - to nie wiedziałabym, że zbieram palcochrony, bo dotąd zbierałam naparstki.
  • andy3458 20.08.12, 16:48
    Jeszcze jedno bo zapomniałem dodać. Upiór dzienny - ilość upranej bielizny w ciągu dnia w pralni miejskiej, kiedy jeszcze takowe istniały.
    --
    Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
  • pi.asia 20.08.12, 18:08
    Andy, Andy, myśmy chyba te same książki czytali wink
    Bo zaśmiewając się nad Twoją listą (przyłącze dwustronnie rozłączne mnie powaliło) już planowałam dopisać "upiór dzienny - dzienna wydajność pralni" a tu bach - już napisałeś! big_grin
  • andy3458 20.08.12, 18:42
    No i jeszcze jedno znalazłem. Pedałowiec biurowy - kosz na śmieci taki naciskany nogą. smile
    --
    Lepiej na zakątku poczytać o kotach, niż na innych forach o jakichś głupotach.
  • fajnykotek 20.08.12, 19:55
    jestescie NIESAMOWICI!
    upiór dzienny rzadzi
  • yoma 20.08.12, 22:17
    To ja jeszcze dołożę gondolę dziecięcą woźną, bo Andy chyba zapomniał smile Czyli wózek.

    A tak poważnie to się nie ma co śmiać, to ma swoje głębokie uzasadnienie. Otóż krawat czy wózek figurował w rozmaitych kwitach, statystykach, wykazach i za produkowanie krawatów czy wózków można było prywaciarzowi dowalić domiar. A gondola woźna czy zwis męski wzorzysty oficjalnie nie istniały, więc można je było wytwarzać bez konsekwencji...
    --
    Uwłaszczyło się
    niech żyjebig_grinDD
  • yoma 20.08.12, 22:20
    Aaaa! Zapomniałam o utrzymance do menażki, zwanej potocznie przez użytkowników dziwką! (kontekst: kto mi podpieprzył dziwkę? Rozejrzyj się baranie, tam leży...) Takie szczypce to były, do zdejmowania z ognia gorącej menażki właśnie...
    --
    - Proszę państwa, całka z e do x jest tak idealna, że nawet PiS nie mógłby jej nic zarzucić.
  • dorcia1234 20.08.12, 23:06
    w kwestii dziwki
    mój małżonek jak jeszcze był kandydatem na owego miał niewielką materiałową sakiewkę zwaną pieszczotliwie pierdolnikiem. I któregoś pięknego dnia, gdy byliśmy na podnamiotowym wyjeździe poprosił mnie abym podała mu dziwkę z pierdolnika smile
    A jego dziadek miał kury, jedna była czarna, na dodatek latawica < podobnież jak jego żona- tzn czarna była nie latawica smile -> I tenże dziadek wychodził wieczorem przed dom wołając: gdzie ta czarna kura, a echo niosło : gdzie ta czarna kur<w>a... ponoć sąsiadki babci współczuły takiego męża
    --
    www.pajacyk.pl
    ulubione forum Gwiazdki 2001:
    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
    *** GWIAZDKI 2001 ***
  • olinka20 21.08.12, 09:03
    W kwestii dziwki ja jeszcze.
    Mamy maszyne do lodu, fajne ustrojstwo, wlaczasz i po 15 minutach pierwsze kostki lecą, w te upały chodzi czestowink
    No i chłop ostanio przy znajomych poprosił, Ola, włacz dziwke...
    Zapomniał, ze tak to w 4 scianach na nią mowimywink
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • yoma 21.08.12, 11:43
    To my jesteśmy kurturarni, na zmywarkę Mańka mówimy (zostaw te naczynia, Mańka pozmywa).

    Ale także: Kto zostawił burdel w kuchni?? Nie róbcie ze mnie Mańki!!
    --
    Człowiek to demiurg. Rozpędził elektrony, żeby druciki wolframowe podgrzewać i słońce udaje [by Paco_Lopez]

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka