Dodaj do ulubionych

co z tymi czasopismami?

04.02.10, 19:14
chciałem zrobić małe rozeznanie w kwestii publikacji w czasopismach (6p.) i
porozsyłałem e-maile z pytaniami o warunki publikacji (brak info na stronie) i
mam jakieś dziwne wrażenia
- pismo a: brak jakiejkolwiek odpowiedzi na pytania
- pismo b: brak jakiejkolwiek odpowiedzi na pytania, po wysłaniu propozycji
artykułu dalej brak odpowiedzi (półtora tygodnia minęło)
- pismo c: pracownik odpowiedzialny za druk nie ma e-maila, trzeba dzwonić, na
razie dałem spokój
- pismo d: dostałem odpowiedź (sukces), ale okazało się, że publikują tylko
teksty, które sami zamawiają :)

coś mało otwarte te pisma na publikacje z zewnątrz
rozumiem - odpowiedzi typu, tekst jest słaby, nie nadaje się, ale brak odzewu
jest dziwny
skąd takie problemy?
Edytor zaawansowany
  • niewyspany77 04.02.10, 20:12
    toc, to Ty sie pytasz?
    ja po porostu wysylam. nigdy mnie nie odrzucono. raz w zyciu zapytalem, czy chca
    tekst, olali mnie cieplym sinusoidalnym. na zasadzie "a kij im w oko" wyslalem
    tekst w ciemno, po pol roku wydrukowali.

    dodam cos do listy. czasopismo za 4 pkt zmienilo mi tytul tekstu tak, ze g*
    oddawal co jest w srodku. nawet nie spytali, czy moga. gdybym wiedzial ze tak
    zrobia, to bym wycofal tekst.
  • tocqueville 04.02.10, 20:25
    no mogę wysyłać, tylko po przebojach jakie miałem z jednym czasopismem chcę mieć
    info zwrotne:
    a) czy tekst w ogóle doszedł
    b) czy dostał pozytywne recenzje
    c) kiedy można się spodziewać publikacji

    wydobycie takich informacji z polskich czasopism to czasem wielkie wyzwanie
    - raz mi trzymali tekst dwa lata (pozytywne recenzje) aż musiałem go wycofać, bo
    nie potrafiono mi odpowiedzieć czy pójdzie za rok czy za trzy lata
    - innym razem (inne pismo), też nie miałem informacji zwrotnej i ni z tego ni z
    owego nagle się okazało że wydrukowali (bez autokorekty, nawet nie wiem czy
    recenzja była i korekta)


  • tocqueville 04.02.10, 20:28
    dodam, że piszę cały czas o pismach o wysokiej punktacji MNiSW, gdzie chyba
    punkty są przyznawane za jakieś standardy
  • niewyspany77 04.02.10, 20:57
    hmm, ja mam odczucie ze jest silna korelacja miedzy punktacja a przekonaniem
    czlonkow komitetu redakcyjnego o byciu pepkiem swiatowej nauki... znam takiego
    jednego dr hab co twierdzi, ze tekst ponizej 15 stron jest nienaukowy. z kolei
    inny, zwyczajny juz, patrzy tylko na bibliografie: jak ma 1,5 strony to musi byc
    dobre!
  • niewyspany77 04.02.10, 20:41
    > c) kiedy można się spodziewać publikacji

    no tak, to akurat jest tajne spec. znaczenia lamane przez poufne ;)
  • zielka 04.02.10, 20:28
    niewyspany77 napisał:

    "nigdy mnie nie odrzucono"

    W jakim matriksie zyjesz, niewyspany? daj tytuly tych pism, niech
    sprobuje ;-)
  • chilly 04.02.10, 21:29
    Niestety, punktacja polskich pism jest niewysoka. Jak 4 pkt. - to
    O.K., jak 6 - bomba. Problem jednak w tym, że - wbrew temu, co czytam
    tu nieraz na forum - nie wszystkie dyscypliny mogą równie łatwo
    publikować w pismach z LF.
    Kryteria przyznawania czasopismom punktów przez ministerstwo są
    niezbadane. Znam pismo sześciopunktowe, które kilka (może już
    kilkanaście) lat temu założył pewien prof. Nie miał on nic, co
    mogłoby być publikowane w istniejących czasopismach, ale potrzebował
    punktów, a miał mocnych znajomych (byłych towarzyszy, z "dojściami"
    do pieniędzy). Po kilku latach "rozszerzył" tytuł, aby i tematyka
    żony mieściła się w profilu pisma. Potem kręciło się to już samo:
    autorzy płacą za publikację.
  • adept44_ltd 04.02.10, 21:36
    niestety, brak profesjonalizmu, choć - prowadzę takie pismo i wszystko jest na
    mojej głowie, no ale na maile odpowiadamy...
    --
    Louder Than Bombs...
  • flamengista 04.02.10, 23:30
    niedawno z kolegą przysłaliśmy tekst do ekonomicznego czasopisma za 6 punktów.
    Nie z naszej uczelni.

    Następnego dnia miałem telefon sekretarza redakcji, który wypytał mnie o tekst
    (upewniając się, czy jest oryginalny).

    Recenzje mieliśmy po 2 miesiącach. Tekst idzie do druku w marcu, 4,5 miesiąca po
    wysłaniu do redakcji.

    Da się? Da, trzeba tylko chcieć.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • salzburg 05.02.10, 00:02
    Może nie jest jeszcze idealnie - ale sytuacja, w najlepszych czasopismach,
    której nie dostaje się w ogóle odpowiedzi jest sporadyczna. Gorzej z recenzjami.
    Zdarzyło mi się dostać informacje, że nie są zainteresowani publikacja i na moją
    prosbę o recenzje zapadła cisza.
  • flamengista 05.02.10, 09:31
    Ale przecież redakcja ma prawo odrzucić artykuł, nie przesyłając go nawet do
    recenzji. Tak przynajmniej jest w dobrych journalach na Zachodzie.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • tocqueville 05.02.10, 07:38

    Da się? Da, trzeba tylko chcieć.


    to do mnie czy do redakcji? :)

    już trzy moje teksty gdzieś utknęły a próby znalezienia czasopisma dającego
    proste komunikaty (tekst doszedł/nie doszedł; przejdzie/nie przejdzie; za rok/za
    dwa lata) dają bardzo ograniczone efekty
    wg mnie procedury przyjęcia i recenzji tekstu powinny trwać właśnie ok. 3-4
    miesięcy, potem jasna odpowiedź i w razie niepowodzenia można poprawić czy
    posłać gdzieś indziej - już chyba wolę info o odrzuceniu po 3 miesiącach niż o
    publikacji po 2 latach
  • niewyspany77 05.02.10, 08:35
    rozwiazania moga byc dwa:
    a) piszesz do szuflady parenascie tekstow pozniej bierzesz bindownice, piszesz
    wstep i wydajesz jako ksiazke
    b) zmieniasz redakcje, nikt nie powiedzial ze musisz publikowac w kraju.
  • tocqueville 05.02.10, 08:49
    mnie nie chodzi o to, że mam problemy z publikacją (z tym sobie poradzę, zawsze
    mogę wydać u siebie na uczelni, też mamy czasopismo 6p.)
    tylko chciałem zwrócić uwagę na standardy kontaktu z autorem w (niektórych)
    polskich czasopismach humanistycznych z wysoką punktacją
  • flamengista 05.02.10, 09:37
    Jasne, że do czasopism. Powiem tak, ja po tych doświadczeniach byłem w szoku -
    pozytywnym. Bo u nas się wydawało zeszyty naukowe (też za 6 pkt.) w ciągu 2, 2,5
    roku od złożenia artykułu. W rezultacie nikt nie składał tam dobrych artykułów,
    bo ich było szkoda - i tak się przedawnią.

    Teraz są zmiany - i mam nadzieję, że w kierunku sghowskim, bo to było czasopismo
    z Wawy.

    A co do utknięcia tekstów, to mam jakieś 4-5 w różnych wydawnictwach i bez
    żadnej informacji co się z nimi dzieje. Niektóre złożyłem rok temu, inne trochę
    później. Najnowszy w grudniu, więc tu jeszcze nic się nie dzieje.

    Doszedłem do wniosku, że w niektóre miejsca po prostu nie warto wysyłać. Warto
    przysiąść nad artykułem i wysłać do krajowej czołówki.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • dala.tata 04.02.10, 23:31
    toc, bo to byly polskie czasopisma.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 08.10.10, 15:31
    niech mi ktoś powie, dlaczego w dobie cyfryzacji, komputeryzacji, digitylizacji i wie jeszcze czego publikację tekstu rok po wysłaniu uważa się za wielki sukces, a dwa lata nikogo nie dziwią
    coraz bardziej zdenerwowany - chyba sie znowu przestawie na konferencyjniaki bo tu sytuacja idzie szybciej niż w renomowanych polskich czasopismach


  • adept44_ltd 08.10.10, 16:35
    bo praca nad tekstem to jest naprawdę kupa pracy..., więc rok w przypadku kwartalnika to jest zupełnie nieźle
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspany77 08.10.10, 19:04
    Słusznie, tylko jeśli "kupa pracy nad tekstem" to copy & paste do Indesigna, Quarka czy czego tam, to kurde.. ;)
  • tocqueville 08.10.10, 19:10

    -niewyspany musimy założyć front walki z opieszałymi czasopismami :)

  • niewyspany77 08.10.10, 19:20
    Wiesz, ja się z koniem kopać nie będę. ERIH dla Pedagogical and Educational research to jakieś 420 pozycji, naprawdę nie muszę pisać do polskich żurnali.
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:26
    sparafrazuję klasyka - zakładajcie czasopisma... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspany77 08.10.10, 19:27
    Nie byłoby problemu, potencjalnych autorów na rocznik a nawet półrocznik mam, wydawać można elektronicznie, tylko nikt nie chce recenzować za friko!
  • tocqueville 08.10.10, 19:29
    adept założe i co - sam siebie będę drukował? :)
    albo niewyspany założy jedno, ja drugiej i wzajemnie będziemy siebie wydawać?

    kwestia czasopism stanowi odbicie problemów polskiej nauki w pigułce
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:42
    trochę nie łapię...zapewniam cię, że będzie coraz większe zapotrzebowanie na pisma i to z wielu powodów, zresztą, jak obserwuję, powstaje ich trochę ostatnio
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:12
    hm, no ale nie wiesz, o czym mówisz, ja wydaję rocznik, praca nad jednym numerem zajmuje mi około 2 miesięcy, a powinna, mam takie poczucie, jeszcze więcej... wystarczy?
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspany77 08.10.10, 19:18
    Adepcie, ja nie wiem o czym mówię? Przecież do tego wystarczy porównać tekst wysłany z wdrukowanym!
    Poza tym zgadzam się z tym, że są różne standardy redagowania periodyków. Nie wątpię, że robisz dobrą robotę, smutne jest to, że doświadczenia mamy skrajnie różne.
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:29
    no to nie wysyłaj tam, gdzie nie redagują... i już
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspany77 08.10.10, 19:37
    Tzn do którego? bo taki numer miałem we wszystkich pokonferencyjniakach, w których coś tam publikowałem, w piśmie za 0 pkt, w piśmie za 2 pkt, w piśmie za 4 pkt, w piśmie za 6 pkt (o, pardon, tam zredagowali mi tytuł na taki, który ledwie ciepłe związki z treścią tekstu!), a pismo za 9 pkt zdechło ;) Publikuj w pedagogice w PL - burdel na kolkach ;)
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:44
    wiesz, no tu masz w istocie pecha poważniejszego, bo pedagogika (na tyle, na ile mogłem sobie tu i ówdzie obserwować) to jest w PL porażka i niewiele ma wspólnego z nauką, nie wiem, jak jest na świecie...
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspany77 08.10.10, 20:13
    No wiem, i czasem się zastanawiam, czy nie zmienić (nie)przypadkiem dyscypliny.
  • dala.tata 08.10.10, 17:32
    nie chce bronic polskich czasopism, mialem z nimi tylko zle doswiadczenia. jednak przygotowanie tekstu do druku zajmuje duzo czasu, sam porzadny copy-editing to zajmuje czas i robote. jesli robi to jedna osoba, no to to trwa. do tego druk takich czasopism jest niepriorytetowy, no i jest kolejka. jesli pismo renomowane, no to kolejka do durku ssie wydluza.

    publikacja w rok od zlozenia jest dla mnie normalka. duzo czesciej w rok od przyjecia do druku. a zdarzalo mi sie czekac wiecej, choc 2 lata to moj rekord. ale pismo dobre, wiec czekalem.

    problem w rzeczywistosci nie polega na tym, ze trzeba czekac, ale na tym, zebys mial inofrmacje i status tekstu przyjetego do druku. niedawno moj przyjety tekst do druku pojawil sie na stornach interentowych czasopisma na 9 miesiecy przed drukiem. mozna go cytowac (dzieki DOI), nbo i wpisac do cv.


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • niewyspany77 08.10.10, 19:11
    Ja strzelam na to, że:
    a) pismo musi pójść do recenzenta, a wiadomo, najpierw są miesięczne podchody, czy szanowny pan prof zw dr hab podejmie się recenzji ;)
    b) jak już się recenzent znajdzie, to wysyła się mu tekst, z uprzejmą prośbą, by recenzję dostarczyć w maksymalnym terminie 3 miesięcy;
    c) po 6 miesiącach wysyła się szanownemu panu prof zw dr hab uprzejme przypomnienie, na które szanowny pan prof zw dr hab odpisze po 2 kolejnych miesiącach, na szczęście z recenzją;
    d) szanowny pan redaktor wysyła maila do autora z prośbą o korektę tekstu zgodnie z uwagami recenzenta, musi być zrobione za 2, najpóźniej 3 dni, bo czas nagli;
    e) pan szanowny redaktor musi poprawiony tekst ustawić w kolejce oczekujących na druk (względnie sprofilować do określonego tomu, który będzie pasował do tematyki, jak takowy się planuje za rok, trudno).

    Wiem że przesadzam, ale czasem mam wrażenie, że właśnie tak jest!
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:28
    no pewnie czasem tak jest, ale powtórzę - ludzie, którzy to robią, nie mają etatu w piśmie... to jest robota społeczna, co do reszty - jak się robi sensowne pismo, to się szuka nie prof zw. etc., tylko specjalisty, a taki też nie zawsze może wyrobić się na czas, prawda?
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 08.10.10, 19:44

    jeśli chodzi o kontretne przykłady to mam ambiwalentne odczucia co do "PRzeglądu Humanistycznego", wysłałem tam 4 teksty, dwa wyszły, ale pozostałe dwa przepadły w czeluściach redakcyjnych - jeden bez śladu, drugi (przyjety do druku) po jakimś czasie znaleziony dwa lata po wysłaniu zdecydowałem się wycofać ponieważ okazało się, że przyjęty do druku oznacza - moze wyjdzie za dwa lata, a może za cztery :)
  • adept44_ltd 08.10.10, 19:53
    no ale to nie jest dobre pismo...
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 08.10.10, 20:03

    .ale ma 9 pkt :)
  • adept44_ltd 08.10.10, 20:08
    jeśli to się liczy, zagryzaj zęby i nie marudź...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 08.10.10, 20:14
    wlasnie usilowalem znalezc strony Przegladu Humanistycznego. niestety bez skutku, co, musze przyznac, wprawilo mnie w wesolosc.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • niewyspany77 08.10.10, 20:21
    Że tak powiem, norma :D
  • tocqueville 08.10.10, 20:26
    a co powiesz na to, że "PH" nie ma nawet e-maila (wszystko trzeba załatwiać przez telefon lub pocztę)
  • dala.tata 08.10.10, 20:31
    buahahahahahaha

    tocqueville napisał:

    > a co powiesz na to, że "PH" nie ma nawet e-maila (wszystko trzeba załatwiać prz
    > ez telefon lub pocztę)


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 08.10.10, 20:28
    swoją drogą to ciekawe, bo jest to wymógo do parametryzacji pisma, no ale to jest pismo dość specyficzne, ostatnio odmłodniała redakcja i jest to jakaś szansa
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 08.10.10, 20:33

    myślisz, że nowa redakcja znajdzie mój zagniony tekst?
  • adept44_ltd 08.10.10, 20:40
    może mają lepszy wzrok ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 08.10.10, 20:41
    a właściwie, które pisma polecacie, ponieważ jestem dość interdyscyplinarny, wchodzą w grę pisma ogólnohumanistyczne, z pogranicza historii, historii idei, nauk politycznych i pedagogiki
  • niewyspany77 08.10.10, 20:46
    No ale dlaczego chcesz się za wszelką cenę trzymać j. polskiego?
  • tocqueville 08.10.10, 20:54

    bo zajmuję się polską problematyką, polskim poletkiem, polskim dyskursem publicznym i
    boję się, że po angielsku nikt mnie nie bedzie czytał :):):)


  • dala.tata 08.10.10, 21:01
    tocq, to jest kompletna bzdura. od lat publikuje po angieslku rowniez na polskich danych, z polskim kontekstem politycznym czy spolecznym. to, co mowisz, to wykret.

    tocqueville napisał:

    >
    > bo zajmuję się polską problematyką, polskim poletkiem, polskim dyskursem publi
    > cznym i
    > boję się, że po angielsku nikt mnie nie bedzie czytał :):):)
    >
    >


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 08.10.10, 21:15
    wybacz Dala, ale to, co publikujesz ma wymiar mocno uniwersalny, o, tak to ujmę i dzięki temu możesz przemycić polskie dane, kwestie związane stricte z polską historią literetaurą niewielu obchodzą i mówię to nie tylko ja adept, ale i ci, którzy w świecie usiłują się tym zajmować
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 08.10.10, 21:18
    wybaczam. mowilem jednak do tocqa. z toba tej dyskusji nie zaczynam, dlatego, ze a. nie jestesmy w stanie dojsc do porozumienia, b. przerabialismy ja niejednokrtonie :-)
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • adept44_ltd 08.10.10, 21:20
    no to szczęść Boże, może z tocqiem ci się uda... ;-)))
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 08.10.10, 21:23
    powiem jeszcze tylko tak - jak ktoś w świecie się interesuje jakąś kwestią polską, to sobie znajdzie teksty wydane w Polsce na ten temat, natomiast wydawanie takich tekstów poza Polską radykalnie odcina od czytelnika w Polsce, dla mnie jest to taka estetyczna przyjemność, że mogę sobie zgromadzić półeczkę w kilku językach, nic więcej
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 08.10.10, 23:40
    adept, nie prowokuj. nie ma powodu, by nie publikowc i tu, i tu.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 09.10.10, 17:30
    hm ;-) i tu, i tu (i to ten sam tekst dodam ;-), bo go szkoda w wielu przypadkach) - jak najbardziej... to się nazywa consensus... ;-)))

    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 19:33
    Ja sobie nie bardzo wyobrażam pisanie pracy na rosyjskich danych po polsku (mowię o pracy językoznawczej). No przecież słów brakuje. (i nie, że ja nie znam, tylko ich zwyczajnie nie ma w języku polskim). W życiu bym nie oddała dokładnie tego co chciałabym powiedzieć.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 09.10.10, 19:41
    dobrze ze taka Wierzbicka i wielu innych sobie wyobraza. bo bysmy sobie nie poczytali.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • tocqueville 09.10.10, 19:50

    myślę, że u adepta i u mnie (w sumie częściowo moje artykuły ocierają się o literaturoznawstwo)
    obok treści, ważna jest także forma przekazu, dobór słów, precyzja, struktura - ja nigdy nie będę tak sprawnie operował angielskim jak polskim, gdybym pisał po angielsku to byłyby zupełnie inne teksty (słabsze)
    to tak jakby, toutes proportions gardees, Tuwin czy Baczyński zaczęli pisać po angielsku licząc na większy odbiór w świecie
  • dala.tata 09.10.10, 19:59
    ale ja to rozumiem: nie piszesz wystarczajaco dobrze po angieslku. akceptuje. jednak to zupelnie inny arguement niz: nikt nie bedzie mnie czytal.
    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:11
    Dala, ja wiem, że cię nie przekonam, ponadto nie mówię o całokształcie, tylko o jakimś wycinku, akurat w związku z tym, czym ja się zajmuję - ludzie publikują w PL (również te niedobitki sztuk kilka ze świata) i tak ma większość (czyli 99%) polonistów literaturoznawców, tak ma również pewnie tyle samo historyków i coś by się jeszcze znalazło...; ja ogólnie z publikowaniem uważam, że trzeba publikować tam, gdzie się ma czytelników... poza tym, ostatnia kwestia - dodam, nie ma recenzentów moich tekstów (i wiem to po recenzjach otrzymanych... recenzent skupiał się na tym, jak jest napisane, a nie na tym, o czym piszę...), więc publikowania po angielsku jest wtedy, kiedy -
    1. masz czytelników,
    2. masz recenzenta,

    jeśli nie, to tak jakbym publikował w aktach pacanowiensis...


    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:21
    z calym szacunkiem adepcie, ale ty nie wiesz, czy masz recenzentow - bo zeby wiedziec, musialbys na co dzien skladac teksty do druku. ty zakladasz ze nie masz recenzentow, bo tak ci wygodniej. podobnie jest z czytelnikami. zakladasz, nie wiesz.

    powtorze to, co mowilem wielkrotnie. akceptujac to ze polonistyka w jakims sotpniu musi byc po polsku, polonisci wypracowali sobie sciemie: my jestesmy najlepsi. jestesmy bo tak mowimy. nie musimy sie poddac kontroli miedzynardowoej, bo nie ma nikogo kto nas zrozumie. bo przeciez to nasz standardy naukowe sa najlepsze i jedynie sluszne. dowod? przeciez to my jestesmy w Polsce.

    sorry, adepcie. polonistyka wyprawcowala sobie swietna platforme.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:26
    Dala, pomyśl, zanim napiszesz bzdury, i to jest moja ostatnia odpowiedź w tym wątku...
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 09.10.10, 20:35

    Czy wg Ciebie Jasienica powinien pisać po angielsku?
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:41
    wiesz, żeby było jasne, to nie jest kwestia - powinien, nie powinien... to są nasze własne wybory, nie podoba mi się tylko, jeśli ktoś ekstrapoluje swoje partykularne doświadczenie na wszystko...
    co do Jasienicy - myślę, że jak najbardziej, inna sprawa, jakim cieszyłoby się to zainteresowaniem, ale to jest 1) rodzaj pisarstwa, 2) pisarstwa popularnego; oczywiście, myślę raczej o przekładach, bo chyba lepiej mieć z kilkadziesiąt tysięcy czytelników niż kilkudziesięciu...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:46
    nie wiem. ja nie chce komukowliek mowic, co powinien robic.

    ja mysle, ze nauka jest miedzynarodowa. i jesli chcemy grac w nauke, to musimy sie poddac standardom, jakie nauka wypracowala. dzisiaj te standardy to miedzynarodowa ocena. jesli sie jej pozbawiasz, to sam skazujesz sie na lokalnosc. i nie ma znaczenia czy pracujesz na UW, SWPS czy w Pacanowie. w ostatecznym rachunku piszesz do swoich kolegow, z kotrymi sie na pewno swietnie rozumiesz. wedle mnie jednak dobrze zeby cie zrozumieli ci, ktorzy sa spoza srodowiska.


    tocqueville napisał:

    >
    > Czy wg Ciebie Jasienica powinien pisać po angielsku?


    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:53
    Dala, nauka nie ma być międzynarodowa, tylko mądra, myślę, że się zgodzisz? ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:03
    tak. tyle w dzisiejszym siwecie dobra nauka jest miedzynarodowa.

    i dopoki polonistyka nie przewietrzy sie troche, zawsze bedzie wlasnie tak sie na nia patrzec. powiem ci inaczej: nie znam nikogo w Polsce, kto nie uwaza ze parametryzacja polonistyki to jest jeden wielki przekret. wyscie sobie zapewnili pelna wygode. wszysyc musza publkowac na LF, a polonisci nie.

    a jak polonista z psychologiem napisze ksiazke, to polonista dostaje za nia 24 pkt, a psycholog 12. przekret? No jasne ze przekret.

    adept44_ltd napisał:

    > Dala, nauka nie ma być międzynarodowa, tylko mądra, myślę, że się zgodzisz? ;-)


    --
    Nadety karzel metodologii!
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:17
    tu was boli ;-), no ale przekrętów jest dużo więcej..., dużo ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 21:47
    Tak, adept, ale ten przekret jest najwiekszy i najgrubszy. Zebys wiedzial, ze mnie szlag trafia, ze moh najlepszy tekst, ktory poszedl do wypasionej monografii w duzym wydawnictwie, jest wart tyle, co byle pokonferencyjniak z Pcimia, bo przeciez napisal go polonista w jezyku specjalnosci.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 19:59
    tak, no ale to akurat jest kwestia do dopracowania... natomiast powtórzę, ja mam tak, że teksty obcojęzyczne nie istnieją w PL, natomiast moje teksty polskie ci, którzy się poza Polską zajmują tym problemem - cytują. Dodam jeszcze jedną kwestię, w tym roku zaproponowano mi przekład tekstu na francuski, ale pojawiła się konieczność wprowadzenie do tekstu stricte naukowego informacji o charakterze popularnym - dla czytelnika obcego, to nie podnosi poziomu tekstu
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:06
    adept, skoro cie cytuja za granica, tym bardziej jest rynek na teksty jakie piszesz.i argument o braku uniwersalnosci nie stosuje sie. a takiego argumentu uzyles.

    i prosze cie, nie mow mi, ze my na zachodzi tylko slabe teskty piszemy, bo musimy popularnie. to naprawde nie ma sensu.

    --
    Nadety karzel metodologii!
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:15
    Dala, spróbuj przyłożyć się do zrozumienia tego, co piszę, będzie to z pożytkiem dla nas obojga...

    tym, co pisałem zajmują się ze trzy osoby w Niemczech i ze dwie we Francji i one znają te teksty, 5 czytelników to dla mnie za mało...
    nie napisałem, że wy na Zachodzie piszecie słabe teksty, bo popularne, to naprawdę nie ma sensu, ale to
    -TY NAPISAŁEŚ....- , ja napisałem, że w przypadku mojej problematyki tak było, bo tekst, o którym pisałem nie ma nawet tłumaczenia... i dobrze wiesz, że tak jest i twierdzenie, że piszesz na polskim materiale jest lekkim fałszowaniem tej dyskusji, bo piszesz o rzeczach, które mogą być interesujące dla czytelnika zachodniego w związku z zupełnie innymi problemami...

    tyle, nie mam tu nic więcej do dodania :)
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:15
    dla nas obojga...

    przesadziłem ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:24
    co więcej, drogi Dala, dysponuję pismem dość niezłego polonisty (stawiałbym, że jeśli chodzi o literaturę najlepszego obecnie z obcokrajowców) od was, z Zachodu (gdzie piszecie tak, że ho, ho ;-) i jest to głębokie i skomplikowane), który powiada, że wymóg jego uni, by pisał po angielsku jest dla niego bez sensu, i że dla niego czymś ważnym jest właśnie publikacja w PL, więc nie są to moje fanaberie...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:41
    adept, ja nigdzie nie napisalem, ze piszemy ze ho ho ho. ja sie w ogole nie wypowiadam na ten temat. ja tylko mowie, ze to fajnie jest powiedziec: my jestesmy najlepsi wiec nie musimy. z pewnym sceptycyzmem podchodze do twooich przesmiewek, bo standard ktoryt wyprowacowaliscie jest tylko wasz. nie poddaliscie go krytyce z zewnatrz. wiesz, caly siwat publikuje miedzynarodowo, tylko nie polonisci, bo polonisci nie musza.

    myslisz ze tak zadzialoloby z fizyka? olscy fizycy mowia: polska fizyka jest najlepsza na siwecie i my nie bedziemy na siwecie publikowac. my sobie sami starczymy.


    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:50
    kurde, no nie mogę skończyć tej dyskusji ;-))), Dala ustosunkuj się do tego, ci piszę... pokaż mi recenzentów, czytelników... błądzisz po przestrzeni, o której nie masz pojęcia i tyle...
    fizyka się tu nie ma nijak do rzeczy, co więcej, powiem ci, że jeśli będę w przyszłości pisał jakąś kolejną pracę porównawczą, widzę absolutnie sens opublikowania jej w świecie...
    ja też nie pisze, że poloniści nie muszą, piszę, że to nie ma sensu, i jeszcze (od dwóch lat) nie udało ci się dowieść, że ma..., bo jeszcze raz, metaforycznie, to jak publikacja w aktach pcimowiensis, nie ma kompetentnego recenzenta (bo nie ma..., zwłaszcza kiedy piszę o tekście nieprzekładanym, a 99% jest takich) i nie ma czytelników (bo interesuje to 5 ludzi), obawiam się uprawiasz dyskurs idiosynkrazji, który w istocie mówi tylko o twoim poglądzie na pewne rzeczy, a nie o rzeczach
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:59
    adept, ale oc to za argument: pokaz mi recenzetnow. na tym wlasnie polega sprawa: wyslij tekst do czasopisma i zobacz recenzje. bardzo mozliwe ze nie mam pojecia, jednak 'arguemtn' ze tylko w Polsce sa tacy intelektualisci, ktorzy adepta docenia, nie ma sensu. sorry. powtarzam: ty caly czas zakladasz, ze nit taki sie nie znajdzie. nie wiesz.

    wiesz, anglisci publikuja, romanisci, rusycysci (wiem, larusse uwaza ze sie nie da, ale inni daja rady). tylko polonisci nie moga.

    rozumiem ze tylko polskie teksty sa nieprzekladalne. inni sobie radza. ale wiem, polskie teksty sa tak szczegolne ze sie nie da.

    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:16
    Dala, coraz bardziej mnie przekonujesz, że to jest twój wewnętrzny problem z polonistyką...

    1. ale ja mam za sobą recenzje (napisałem ci) i śmiech na sali (ale dowiedziałem się, że dobrze napisane...), o, tak mogę powiedzieć, ale też nie spodziewałem się niczego innego, co już wyjaśniłem, nie ma znawców na świecie i już, i ja o tym wiem, a ty błądzisz we mgle,
    2. ja nie ustawiam tego, że gdzieś są jacyś intelektualiści, to już ty tak wartościujesz, wiesz, ja czytam i to, co się publikuje w Polsce i to, co w mojej działce (nie wąskiej polskotematycznej) na świecie, i mam pełen szacun do światowego, ale musisz przyznać, że jeśli ktoś nie czytał tego, o czym piszę, nie czytał stanu badań, nie zna kontekstu, nie zna języka, to nie jest w stanie zrecenzować sensownie, jeśli dalej wątpisz w to, pomyśl o doktoracie Lesia...,
    3. co do rusycystów i reszty - kpisz ze mnie, udajesz, że nie wiesz, czy naprawdę nie wiesz bądź nie rozumiesz???, że teksty tych kultur funkcjonują w międzynarodowym obiegu i ja powiem, że idiotyzmem dla mnie jest publikowanie przez anglistów na przykład w Polsce...
    4. nic nie rozumiesz, bo ja nie piszę, że są nieprzekładalne, po prostu poza kilkoma (i to najczęśćiej źle) nikt ich nie przełożył...

    proszę o jakiś bardziej osadzony w faktach poziom dyskusji...

    i jeszcze jedno - jak popatrzysz w POP na cytowanie twoich tekstów, to te, które rzeczywiście są poświęcone szroko rozumianej polskiej problematyce (coś jakby polish studies ;-)) nie są raczej cytowane, a stopień cytowania wzrasta wraz z uniwersalizacją problemu, czyż nie tak?
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:23
    dobra. to jest moj wewnetrzny problem z polonistyka. zostanmy przy tym. koniec.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • charioteer1 09.10.10, 21:49
    Ale obawiam sie, ze coraz wiecej ludzi ma wewnetrzny problem z polonistyka i polonisci sami sobie winni.

    --
    Riders in the sky
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:55
    e tam, polonistów jest po prostu dużo i relatywnie ich bredzenie ma większy impact... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:03
    adept44_ltd napisał:

    > e tam, polonistów jest po prostu dużo i relatywnie ich bredzenie ma większy imp
    > act... ;-)

    Tak, polonisci maja wielkie zaslugi w ciagnieciu calej humanistyki w Polsce za nogi w dol.

    --
    Riders in the sky
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:05
    ja bym chciał zobaczyć dorobek innych filologii, bo jeśli większość ich publikacji jest drukowana w Polsce (a myślę, że właśnie tak jest), to należałoby je rozwiązać i zamienić w niedzielne szkółki językowe, takie jest moje zdanie na temat ciągnięcia polskiej humanistyki...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:39
    Zamieniaj.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:54
    i jeszcze raz, tu masz pełną rację, powiem więcej, dla mnie przekrętem jest dawanie jakichkolwiek punktów rusycystom, italianistom, anglistom, romanistom etc., którzy publikują w Polsce, nawet po angielsku, bo to pokazuje, że oni rzeczywiście nie potrafią rozmawiać z najlepszymi, tu pełna zgoda
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:06
    Ale polonisci to potrafia? Z kim, przepraszam? Ze soba?

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:11
    1. ile czytasz tekstów polonistycznych? piszę o literaturoznawstwie, nie o językoznawstwie,
    2. ilu znasz polonistów literaturoznawców spoza Polski,

    jeśli w obu przypadkach odpowiedź wynosi 0 podziwiam twoje skłonności do dyskutowania...

    co do reszty, a wy z kim rozmawiacie, z fizykami? chemikami?
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:43
    Adept, zajrzyj do wlasnego posta. Polonisci rozmawiaja z najlepszymi na swiecie? W jakiej dziedzinie? Z cala pewnoscia nie sa to najlepsi jezykoznawcy, najlepsi literaturoznawcy, najlepsi teoretycy literatury, i dalej jeszcze mozna tak wyliczac. Jezeli rozmawiaja z najlepszymi polonistami, to znaczy, ze sami ze soba rozmawiaja.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:51
    Jezeli rozmawiaja z najlepszymi polonistami, to znaczy, ze sami ze soba rozmawiaja.

    i w czym problem? o tym piszę, no, nie ma najlepszych polonostów poza nami..., piszę o literaturoznawcach (o językoznawcach mam tak samo złe zdanie jak ty masz), przepraszam, tak wyszło,
    masz rację z teorią literatury, ale jest to bardziej skomplikowana sytuacja, zazwyczaj poświęcam jej około 2 godzin wykładu, nie dam rady tu o tym pisać, ale może kiedyś w realu chętnie :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 23:04
    a wiesz to, boscie to ustalili! :-)

    adept44_ltd napisał:

    > Jezeli rozmawiaja z najlepszymi polonistami, to znaczy, ze sami ze soba rozmawi
    > aja.
    >
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:13
    a kto miał nam ustalić? sinolodzy z Nikaragui? Dala, please... dodam, że, jak czytam kilka periodyków światowych regularnie, to nie jest z nami źle..., możesz oczywiście mie tu nie ufać, ale problem tu polega na tym, że to ja wiem, że w Pamiętniku i Tekstach publikują młodzi (podczas gdy ty tu objawiasz, że starcy) i ta czytam literaturoznawcze periodyki z USA i Francji i sobie porównuję, no ale wg ciebie jesteśmy wyspą...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 20:58
    adept44_ltd napisał:

    > teksty obcojęzyczne nie istnieją w PL,

    To akurat nie jest powod do dumy dla polonistow. Gdyby polonisci zaczeli czytac w obcych jezykach, to moze okazaloby sie, ze warto rowniez pisac w innych jezykach niz polski.

    > w tym roku zaproponowano mi przekład tekstu na francuski, ale pojawiła
    > się konieczność wprowadzenie do tekstu stricte naukowego informacji o charakte
    > rze popularnym - dla czytelnika obcego, to nie podnosi poziomu tekstu

    Przesadzasz, to nie ma nic wspolnego z poziomem naukowym tekstu. Tez tak mam, kiedy skladam tekst do duzego wydawnictwa naukowego. Targetem jest czytelnik, ktory moze byc specjalista z innej calkiem dziedziny i z innym przygotowaniem fachowym niz moje. Tak samo, wydawca zwrocil sie z prosba o wyjasnienie terminow, ktore, mnie sie wydawalo, sa oczywiste. Jezeli piszesz tylko dla garstki stalych czytelnikow, to nie swiadczy o wysokim poziomie naukowym (moze, ale nie musi).

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:07
    nagle wszyscy tu się znają na polonistyce (poza mną ;-)

    Jezeli piszesz tylko dla garstki stalych czytelnikow, to nie swiadczy o wysokim poziomie naukowym (moze, ale nie musi).

    no więc pisanie po angielsku byłaby pisaniem dla 1/2 garstki, już?
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:11
    a wiesz to skad? adept, proisze nie przedawaj idei, ze znasz wszystkich potencjalnych czytelnikow artykulow o literaturze polskiej co?

    adept44_ltd napisał:

    > nagle wszyscy tu się znają na polonistyce (poza mną ;-)
    >
    > Jezeli piszesz tylko dla garstki stalych czytelnikow, to nie swiadczy o wysokim
    > poziomie naukowym (moze, ale nie musi).
    >
    > no więc pisanie po angielsku byłaby pisaniem dla 1/2 garstki, już?


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:25
    ok, Dala, jak rozumiem, czytasz wszystko, co zostaje napisane w językoznawstwie i dyscyplinach interesujących cię?
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:33
    eee? wlasnie o to idzie ze nie czytam. i dlatgo nie wypowiadam sie na temat wszystkich mozliwych recenzentow.


    adept44_ltd napisał:

    > ok, Dala, jak rozumiem, czytasz wszystko, co zostaje napisane w językoznawstwie
    > i dyscyplinach interesujących cię?


    --
    Nadety karzel metodologii!
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:45
    więc dlaczego zakładasz, że ktokolwiek będzie czytał to, czym się nie zajmuje... bo polską literaturą zajmuje się w porywach 15 osób w świecie i (no niestety) uczą się u nas i od nas... i jako że jest ich tylu, mogę się wypowiadać o recenzentach... znam pisanie tych ludzi
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 21:23
    Nie, nie juz. Nie twierdze, w odroznieniu od dalataty, choc w tej dyskusji sie z nim wyjatkowo zgadzam, ze akurat ty masz koniecznie pisac po angielsku, ani ze o, dajmy na to, Mickiewiczu nalezy koniecznie pisac po angielsku. Natomiast zgadzam sie w zupelnosci z dalatata, ze polonisci powinni pisac po angielsku. Sam przyznales przed chwila, ze teksty w innych jezykach niz polski nie sa w Polsce znane. Do Polski dociera wszystko z duzym opoznieniem, a jak juz dotrze, to z reguly jest przestarzale. A jako usprawiedliwienie dla nie czytania polonisci podaja argument, ze nie sa uniwersalni. Kolko sie zamyka. Jakbyscie (nie ty, polonisci w ogole) zaczeli czytac, to by sie okazalo, ze jest mnostwo tematow, na ktore warto publikowac i ze mozecie byc bardziej uniwersalni, niz wam sie to do tej pory wydawalo.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • dala.tata 09.10.10, 21:31
    bardzo sie ciesze ze sie ze mna (rzecz jasna wyjatkowo) zgadzasz :-)

    ale zeby bylo jasne: ja nikomu nie chce mowic, co powinien robic. niech se kazdy robic co chce, jesli tylko pracowdawca mu na to pozwala.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • charioteer1 09.10.10, 21:53
    Wyjatkowo bardzo :-)

    --
    Armageddon - The Final Countdown
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:41
    między czytaniem a pisaniem nie ma w tym przypadku przekładu, bo czytamy humanistykę, nie polonistykę (bo jej nie ma w zasadzie); nieprawdą jest też, że poloniści nie czytają, czytają, są różni poloniści, ci dobrzy czytają i świetnie znają to, co się dzieje w świecie, popatrzcie na książki Universitasu seria Horyzonty nowoczesności

    co do kółka, moje pytanie jest - po co mają pisać po angielsku?
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 21:53
    No to w koncu zdecyduj sie, jak jest. Teksty obcojezyczne sa w Polsce znane, czy nie sa? Bo pisales przed chwila, ze nie sa, a teraz piszesz, ze polonisci czytaja w obcych jezykach. Wszyscy, jak jeden maz!

    --
    Armageddon - The Final Countdown
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:01
    Chario, zakładam, że rozmawiamy poważnie i nie tłumaczę niuansów, o których dobrze wiesz...
    teksty polonistyczne publikowane poza Polską pozostają nieznane w Polsce (jeśli nie mają przekładów), choćby dlatego, że nikt nie będzie wiedział, że tam są, nie ma do nich dostępu (i dość idiotyczne jest, że mam pisać dla polskiego czytelnika po angielsku), na Zachodzie czyta je pewnie kilku, kilkunastu zainteresowanych (i to jeśli dotyczą Miłosza, może Gombrowicza, pewnie i Mickiewicza...), natomiast jeśli chodzi o klasykę światowej humanistyki, poloniści czytają, oczywiście, nie wszyscy, no ale w każdej dyscyplinie jest jakaś hierarchia, i nie wszyscy to orły
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 22:09
    > teksty polonistyczne publikowane poza Polską pozostają nieznane w Polsce (jeśli
    > nie mają przekładów)
    , choćby dlatego, że nikt nie będzie wiedział, że tam są,

    to jeszcze mi wytlumacz, jakim cudem polonisci wiedza, co sie publikuje na siwecie. bo mi to umknelo.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:15
    jeśli ci umknęło, to pogoń za tym, wiesz Derrida, Fouacult, no fakt ci ostatnio nie piszą, ale Apadurjan, i kilku innych tak...

    poza tym, jeśli mam pisać po angielsku, żeby po angielsku przeczytał to mój kolega z zakładu to jest to Monty Python, który na dodatek zabiera mi czas na pracę...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:29
    Ale po co piszesz dla kolegi z zakladu? Nie prosciej by bylo usiasc nad jakims napojem i mu po prostu opowiedziec?

    --
    Faustus
  • charioteer1 09.10.10, 22:10
    adept44_ltd napisał:

    > natomiast jeśli chodzi o klasykę światowej humanistyki, poloniści czytają, ocz
    > ywiście, nie wszyscy, no ale w każdej dyscyplinie jest jakaś hierarchia, i nie
    > wszyscy to orły

    Adept, w ogole nie rozumiesz, o czym mowa. Czytanie klasyki? Zartujesz chyba! Naprawde, nie wszyscy czytaja u was klasykow? Chcesz przez to powiedziec, ze nikt, ale to absolutnie nikt nie czyta nic poza klasyka? Kurde, wiesz, ja, jak nie znam publikacje z biezacego roku i nawet tych w druku, to po prostu przestaje istniec jako naukowiec. Nie ma mnie i juz, wypadam z obiegu. A ty mi mowisz o klasykach? Sorry, ale to jest opowiesc z zupelnie innej planety.


    --
    Riders in the sky
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:17
    wyłącz emocje, uprzedzenia i przeczytaj raz jeszcze, może załapiesz w czym rzecz (podpowiem - w tym, że poloniści czytają to, co nie jest polonistyczne, ty zdaje się, tak kiedyś było napisane, nie czytasz spoza twojej działki...), znikam, możecie się jeszcze troszkę pokotłować, ale jeśli chodzi o prywatne porachunki z polonistyką czy też wojnę o punkty - to myślę, że jednak gdzie indziej należy szukać rozwiązań!!!
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:26
    w ferworze zapomniałem o jeszcze jednym punkcie - jak chcecie ulepszać polonistykę, bo, oczywiście jest różna, i poza pierwszą trójką z listy parametryzacyjnej - jej nie ma (z drobnymi wyjątkami) też jednak inaczej trzeba
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 22:37
    sorry adept, ale nie dosc ze swiat was nie docenia, to na dodatek parametryzacja tez nie?

    adept44_ltd napisał:

    > w ferworze zapomniałem o jeszcze jednym punkcie - jak chcecie ulepszać polonist
    > ykę, bo, oczywiście jest różna, i poza pierwszą trójką z listy parametryzacyjne
    > j - jej nie ma (z drobnymi wyjątkami) też jednak inaczej trzeba


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:40
    wyjaśnij mi, proszę, bo twój wewnętrzny adept chyba oszalał ;-))) nie napisałem ani, że świat nas nie docenia, ani, że parametryzacja się nie podoba... napisałem, że poza pierwszymi trzema na liście z resztą coś by trzeba zrobić...; naprawdę debatujesz ze swoim problemem polonistycznym, miło mi wprawdzie, że mogę stanowić lustro, ale chciałby zdefiniować przedmiot rozmowy
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:42
    jaki tekst IBL-owca, czy UJ-towca czy UW-owca czy UAM-owca literaturoznawcy ostatnio czytasz? bo jeśli żaden, to gratuluję sądu na temat czegoś, o czym nie masz zielonego pojęcia
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 22:52
    jak to nie?! recenzenci twoich tekstow byli smieszni, najwyrazniej tez nie doceniasz parametryzacji.
    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:00
    poczytaj, co piszę, proszę...

    1. napisałem, że recenzje nie były merytoryczne, bo nie mogły być, nie spodziewałem się... nie śmieszyło mnie to, śmieszy w kontekście tego, co ty piszesz o konieczności pisania po angielsku przez polonistów,
    2. a teraz Dala konkurs dla Ciebie, z nagrodami (gotów jest dać dużo, bo nie ryzykuję), pokaż mi ten fragment, w którym piszę, że "najwyraźniej" parametryzacja mi się nie podoba... tak się zacietrzewiłeś, że nie widzisz, że piszę, że większość polonistyki jest kiepska i trzeba by coś z tym zrobić...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:37
    Pierwsza trojka z listy parametryzacyjnej to jest jakis zart. O reszcie nic nie wiem.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • charioteer1 09.10.10, 22:28
    Adept. W jednym moge sie zgodzic. Polonistyka powinna byc wyspa. Na wszelki wypadek jeszcze otoczona solidnym murem.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • charioteer1 09.10.10, 20:45
    tocqueville napisał:

    > obok treści, ważna jest także forma przekazu, dobór słów, precyzja, struktura -
    > ja nigdy nie będę tak sprawnie operował angielskim jak polskim, gdybym pisał p
    > o angielsku to byłyby zupełnie inne teksty (słabsze)
    > to tak jakby, toutes proportions gardees, Tuwin czy Baczyński zaczęli pisać po
    > angielsku licząc na większy odbiór w świecie

    Conrad mogl, Nabokov mogl, to i ty bys sie nauczyl. To jest wymowka.


    --
    Armageddon - The Final Countdown
  • tocqueville 09.10.10, 20:51
    z Conradem to zupełnie inna sytuacja
    on był zakorzeniony w angielszczyźnie bardziej niż w polszczyźnie
    on nawet myślał po angielsku



  • dala.tata 09.10.10, 21:00
    no to jestes usprawieldliwiony :-) on si enie liczy :-)

    tocqueville napisał:

    > z Conradem to zupełnie inna sytuacja
    > on był zakorzeniony w angielszczyźnie bardziej niż w polszczyźnie
    > on nawet myślał po angielsku
    >
    >
    >


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • charioteer1 09.10.10, 21:02
    To sie naucz myslec po angielsku. Wielkie mi rzeczy!

    W czym on byl zakorzeniony, tego ty nie wiesz, a jednoznaczne przekazy sie nie zachowaly. Wiadomo, ze byl wychowywany przez francuskie guwernantki. A po jakiemu on myslal, to tylko on sam wiedzial.

    --
    Faustus
  • tocqueville 09.10.10, 21:06
    To sie naucz myslec po angielsku. Wielkie mi rzeczy

    chario, żarty sobie robisz czy co?

  • larusse 09.10.10, 21:23
    A żeby wyelimonować Nabokova dodam tylko, ze sam on(o ile czegoś nie pomieszałam) twierdził iz pisząc/mówiąc w innym języku stajesz się innym człowiekiem, inaczej myślisz (z czym się zgadzam w całej rozciągłości) więc adept musiałby porzucić też swój sposób myslenia.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:26
    to nie jest według mnie problem, problem jest taki - po co?
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:36
    i tu masz racje. skoro polska nauka pozwala na kompletna lokalnosc, po co sie pocic? nie ma najmniejszego sensu. i od razu dodam, ze fajnie sie pisze dla kolegow. kotrzy cie znaja, juz wiedza, ze jestes madry. jest odpowiedni porzadek dziobania. prof. X ma zawsze racje i juz. Prof. Y, ma zawsze racje, chyba ze mowi co innego niz X, prof. adept ma zawsze racje, chyba ze sie sprzeciwia X i Y. itd itd. to sie nazywa towarzystwo wzajemnej adoracji.



    adept44_ltd napisał:

    > to nie jest według mnie problem, problem jest taki - po co?


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:46
    a jak nazwać to, że piszę dla nikogo? dlaczego skrupulatnie omijasz ten problem???
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:48
    z tego, co piszesz, wynika, że polonista ma pisać po angielsku, bo to jest międzynarodowe, a ja myślałem, że naukowiec ma szukać takiego obiegu, w jakim jest sprawdzany, i w jakim go czytają... obieg angielski nie gwarantuje ani jednego, ani drugiego, międzynarodowość w tym przypadku nie oznacza poziomu...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 21:50
    to ja jeszcze raz powiem: polonista nie jest sprawdzany. polonista jest czytany przez swoich kilku kolegow, ze znanym i przestrzeganym porzadakiem dziobania..

    adept44_ltd napisał:

    > z tego, co piszesz, wynika, że polonista ma pisać po angielsku, bo to jest międ
    > zynarodowe, a ja myślałem, że naukowiec ma szukać takiego obiegu, w jakim jest
    > sprawdzany, i w jakim go czytają... obieg angielski nie gwarantuje ani jednego,
    > ani drugiego, międzynarodowość w tym przypadku nie oznacza poziomu...


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:57
    Dala, ale z tego powtórzenia nic nie wynika..., ja czekam na remedium na taką diagnozę, zresztą nie do końca celną, bo jednak w najlepszych pismach polonistycznych publikuje promil polonistów, więc jest jakiś odsiew, po drugie - to jest kwestia systemu recenzyjnego i tyle... i jego zmiana jest remedium, a nie nakaz publikowania bez sensu
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 22:07
    jasna sprawa. odsiew polega na tym, ze starsi koledzy nie chca dopuscic mlodszych kolegow i im to dzielnie pokazuja

    adept44_ltd napisał:

    > Dala, ale z tego powtórzenia nic nie wynika..., ja czekam na remedium na taką d
    > iagnozę, zresztą nie do końca celną, bo jednak w najlepszych pismach polonistyc
    > znych publikuje promil polonistów, więc jest jakiś odsiew, po drugie - to jest
    > kwestia systemu recenzyjnego i tyle... i jego zmiana jest remedium, a nie nakaz
    > publikowania bez sensu


    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:13
    miałeś ostatnio (na przestrzeni ostatnich 10 lat ;-) w ręku Pamiętnik Literacki bądź Teksty drugie? (ewidentnie najlepsze pisma w branży), gdybyś miał, nie napisałbyś tego postu, bo rozmija się on z rzeczywistością, przy najbliżeszej okazji zajrzyj do spisu treści bądź notek biograficznych... niemniej dyskutuje się fajnie :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:00
    dala.tata napisał:

    > to ja jeszcze raz powiem: polonista nie jest sprawdzany. polonista jest czytany
    > przez swoich kilku kolegow, ze znanym i przestrzeganym porzadakiem dziobania..

    Co do tyczy tez swietnej wiekszosci polskiej humanistyki i stanowi swiety i nienaruszalny porzadek rzeczy. I biada kazdemu, kto bedzie mial czelnosc i sie z tego porzadku wylamie!!!

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • charioteer1 09.10.10, 21:58
    Mnie sie do tej pory wydawalo, ze im szerszy obieg, tym lepiej to swiadczy o naukowcu. Ale widocznie na polonistyce jest odwrotnie - im mniej, tym lepiej..

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:02
    Chario, czytasz, co piszę?

    o jakim szerszym obiegu piszesz, jeśli literaturą polską zajmuje się w świecie kilkanaście osób? spóbuj wyjść poza swoją działkę, gdzie jest inaczej...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:14
    Jezeli nie masz do powiedzenia niczego, co mogloby zainteresowac kogokolwiek poza twoja specjalnoscia, to poza waski obieg nie wyjdziesz. Tak to dziala we wszystkich dyscyplinach nauki.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:19
    hm, no ale Dala powiada, że nie czyta poza swoją specjalnością, ty - podobnie, to dlaczego ja mam interesować ludzi spoza mojej specjalności, to jest Chario, przekręt!!! :)))
    niemniej - z sympatią i ukłonem,

    wasz Adept
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:26
    Regularnie czytam teksty z dwoch dyscyplin.

    --
    Armageddon - The Final Countdown
  • larusse 09.10.10, 21:38
    Adept, to ja Ci taki support daje. A Ty... to nie jest problem... :))
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:51
    widzisz, no nie w tej dysksji, Dala i Chario piszą po angielsku, wprawdzie w ich specjalności sfera tekstu nie jest tak istotna, jak w innych, ale piszą i to się da zrobić, choć, oczywiście, jest to w jakiś sposób inna jakość, czego nie muszę tłumaczyć drogim interlokutorom ;-)

    dla mnie, powtórzę, są dwa problemy -

    pisanie po angielsku wyklucza mi czytelnika i pisanie po angielsku sprawia, że nie mam recenzenta (no chyba, że będzie mnie recenzował kolega polonista, znający język, no ale zbliżamy się wtedy do Monty Pythona)
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 21:56
    larusse napisała:

    > pisząc/mówiąc w innym języku stajesz się innym człowiekiem, in
    > aczej myślisz (z czym się zgadzam w całej rozciągłości) więc adept musiałby por
    > zucić też swój sposób myslenia.

    Ale myslisz, ze adeptowi by to w czymkolwiek zaszkodzilo?

    Nie wyeliminowalas Nabokova.

    --
    Faustus
  • larusse 09.10.10, 22:01
    Tak, bo miałby świadomość, że to nie jest do końca "jego" tekst. I jak tu żyć z taka wiedzą?! :)

    Lewy sierpowy, prawy prosty, lewy wydłużony i Nabokov leży.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • charioteer1 09.10.10, 22:17
    larusse napisała:

    > Tak, bo miałby świadomość, że to nie jest do końca "jego" tekst. I jak tu żyć z
    > taka wiedzą?! :)

    Pelna schizofrenia. Tylko nijak sie to ma do rzeczywistosci. Miliony ludzi na swiecie w taki sposob funkcjonuja bez jakiegokolwiek uszczerbku na zdrowiu psychicznym.


    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:20
    Chario, ale ja wątły jestem, mogłoby zaszkodzić ;-))))
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 22:20
    Co z tego, że inni mogą... Też mi argument.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • charioteer1 09.10.10, 22:34
    Taaa, jasne, rozumiem. Polonistyka to wyspa. A polska rusycystyka to druga wyspa. Zagubiona na bezkresnym oceanie. Taki bialy zagiel.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:37
    Chario, poproszę o przykłady polonistyki światowej... a potem wymyślaj z wyspami, co do innych filologii - publikowanie w Polsce, powtarzam się, nie powinno w ogóle liczyć się do dorobku naukowego
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 22:47
    Jassne, adept. Za to wszystko, cokolwiek napisze polonista, jest warte co najmniej 7 punktow. By default.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:53
    eee, chyba mniej...
    a dlaczego anglista publikujący po angielsku w Polsce dostaje tyle punktów, ile dostaje, powtórzę - wg mnie nie powinien nic dostawać, nie wchodzi w dialog z najlepszą anglistyką (no chyba że najlepsze anglistyki są w Polsce, ale przynajmniej ja nic o tym nie wiem), nie zaczynaj od źdźbła w oku bliźniego...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 23:09
    Adept, jezeli znasz anglistow, ktorzy publikuja przede wszystkim w Polsce, to naprawde nie masz sie co chwalic takimi znajomosciami. Znam pewna anglistke, ktora wprawdzieie publikowala do tej pory glownie w Polsce i po polsku, ale ma tez artykul w druku w czolowym pismie w jej dziedzinie. Czy to zmienia postac rzeczy?

    --
    Riders in the sky
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:16
    zmienia, nie zmienia, wiesz, ja znam (pamiętam) anglistykę z najstarszego polskiego uni, ale myślę, że na innych jest tak samo, w większości dorobek jest polski, po co? dlaczego etc? to jest problem, i z innymi filogiami też, po co publikować w Polsce, bulwersuje cię, że polonista nie publikuje w USA, moje pytanie było po co? ale jak dajmy na to szekspirolog publikuje w PL to jest ok... no bzdura
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 23:18
    Pamiec bywa zawodna, adept.

    --
    Faustus
  • larusse 09.10.10, 22:56
    To co? Polscy rusycysci w Rosji, a rosyjscy polonisci w Polsce? A polscy polonisci, to niby co? Lepsi? i oni sobie mogą w Polsce?! Bez sensu to wyglada
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:06
    nie, no Polscy poloniści powinni w Kenii...nie będą we własnym sosie... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 23:11
    A czemu niby ruscycyści polscy nie mogą troche w Polsce, troche w Rosji, a w kawalek jeszcze w raju zachodnim?! I czemu niby te w PL mają sie nie liczyć. Przeciez to, że ktos publikuje w PL nie znaczy, ze pisze po polsku i rusycysci z innych swiatow moga sobie tez poczytac? Cos nie tak z tym?
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:17
    jeżeli prawdą jest, że powinno się publikować w najlepszych periodykacj, i jeżli jest duża szansa na to, że są one tam, gdzie są centra danej dyscypliny, wniosek jest jasny
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 22:51
    Ja nie jestem pewna czy rusycystyka to taka zagubiona wyspa. Ale pewnie wiesz lepiej. Wiec sie nie odzywam.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • tocqueville 09.10.10, 21:04
    kurcze, gdyby Dostojewski,Czechow, Tołstoj, Bułhakow czy Sołżenicyn pisali po angielsku byłaby szansa, że pozna ich ktoś poza Rosją, a tak - stracili swą szansę na sławę, pozostali lokalni, pisząc dla swych kolegów
  • dala.tata 09.10.10, 21:07
    z calym szacunkiem tocq, Dostojewski, Bulhakow, Tolstoj sa niezle znani poza Rosja i Europa wsch.

    tocqueville napisał:

    > kurcze, gdyby Dostojewski,Czechow, Tołstoj, Bułhakow czy Sołżenicyn pisali po a
    > ngielsku byłaby szansa, że pozna ich ktoś poza Rosją, a tak - stracili swą szan
    > sę na sławę, pozostali lokalni, pisząc dla swych kolegów


    --
    blue skies research rules!
  • tocqueville 09.10.10, 21:11
    z calym szacunkiem tocq, Dostojewski, Bulhakow, Tolstoj sa niezle znani poza Rosja i Europa wsch.
    dala, tym zdaniem zburzyłeś cały mój światopogląd
  • dala.tata 09.10.10, 21:22
    to moze zloze samokrytyke?

    tocqueville napisał:

    > z calym szacunkiem tocq, Dostojewski, Bulhakow, Tolstoj sa niezle znani poza
    > Rosja i Europa wsch.

    > dala, tym zdaniem zburzyłeś cały mój światopogląd


    --
    Nadety karzel metodologii!
  • tocqueville 09.10.10, 21:29

    kiedy właśnie osiągnąłem oślnienie dzięki chario i zrozumiałem, że jeśli chcę być znany muszę nie tylko pisać ale i myśleć po angielsku jak Conrad, i kiedy już zacząłem się przestawiać mój mózg na english
    nagle dala odkrywa mi, że byli tacy pisarze którzy po angielsku nie pisali a zna ich cały świat - i wszystko runęło
  • dala.tata 09.10.10, 21:38
    zapewniam cie tocq, zodsiwadczenia mowie, nie trzeba myslec po angielsku zeby pisac dobrze po angielsku. co wiecej, nie trzeba byc znanym. znaja cie koledzy, szefowie, studenci. potrzeba ci czegos wiecej?
    --
    Nadety karzel metodologii!
  • tocqueville 09.10.10, 22:14

    dala teraz napisze poważnie, bez ironii - uważam, że warto abym swoje teksty opublikował także po angielsku, bo wydaje mi się, że mogłyby kogoś zainteresować, tu się z tobą zgadzam - niemniej w Polsce zainteresują one większą liczbę osób, dlatego publikowanie tylko po angielsku raczej się nie sprawdzi
    - aby wyrazić to precyzyjniej musiałbym ujawnić tematykę moich badań
  • dala.tata 09.10.10, 22:34
    dobrze by to zrobilo i tobie i historii polskiej.

    tocqueville napisał:
    >
    > dala teraz napisze poważnie, bez ironii - uważam, że warto abym swoje te
    > ksty opublikował także po angielsku, bo wydaje mi się, że mogłyby kogoś zainter
    > esować, tu się z tobą zgadzam - niemniej w Polsce zainteresują one większą licz
    > bę osób, dlatego publikowanie tylko po angielsku raczej się nie sprawdzi
    > - aby wyrazić to precyzyjniej musiałbym ujawnić tematykę moich badań


    --
    blue skies research rules!
  • larusse 09.10.10, 21:48
    Weźmy taki (mój ulubony) fragment od 6:20 (jak komuś się będzie chciało zajrzeć). Jak to brzmi po angielsku?! Bleee... Beznadziejne, obrzydliwe

    www.youtube.com/watch?v=ZOG526oFDXg&feature=related
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:20
    tu akurat kompletnie się mylisz, trzeba jednak pamiętać, że od drugiej połowy XVIII wieku Rosja staje się na Zachodzie mitem (świetna książka, potrącająca trochę o Polskę, nie zawsze sensownie, L. Wolff Inventing Eastern Europe...), z powodu potęgi politycznej i militarnej, literatura rosyjska była świetnie znana na świecie i kultywowana, od czas końca zimnej wojny slawistyki (czyli rusycystyki) padają jak muchy...
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 09.10.10, 21:25
    adept wytłumacz mi gdzie się mylę bo już błądzę

  • adept44_ltd 09.10.10, 21:43
    napisałeś zdanie w okresie warunkowym, druga część tego zdania (jej modalność) jest mylna, wprawdzie nie pisali po angielsku, niemniej byli świetnie znani w świecie, o mechanizmach tej sławy świetnie pisze E. Thompson, Trubadurzy imperium...
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 09.10.10, 21:59

    ale to była ironia adept... taki żart
  • adept44_ltd 09.10.10, 22:03
    acha...


    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 20:12
    Dala, ale to po polsku nie brzmi tak dobrze jak po rosyjsku, bo nie ma kurka słów. I piszesz po polsku i płaczesz, że tych słów nie ma i, że to tak wychodzi.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 09.10.10, 20:24
    sorry, larusse, ty masz pisac artykuly a nie teksty do plakania.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • larusse 09.10.10, 20:28
    :)))) o rany, ale mnie robawiłeś:)

    Ale one muszą jeszcze dobrze brzmieć i oddawać dokładnie to co chce.
    (Moje artykuly o rosyjsku to można śpiewać nawet. Rytm dobry mają :D)

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • larusse 09.10.10, 20:30
    Moją magisterkę, nie artykuły, bo z tymi krucho u mnie jak narazie można śpiewać :))
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:31
    ech, słyszałem kiedyś Brodskiego skandującego swoje wiersze, niezwykłe
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 20:33
    "skandującego" Co za słowo! phi!
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:41
    trudno mi się ustosunkować do "phi" ;-), niemniej to robiło wrażenie, jakby imitował iloczas...
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 20:45
    o to chodzi: www.youtube.com/watch?v=5TCJ1YiCz00&feature=related ?
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:51
    taaaaaaaaak, dzięki, nie pomyślałem, żeby szukać tego w tym miejscu, to jeden z największych XX wieku
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 20:56
    Na pewno tak. Ja jednak nie przepadam, jak dla mnie zbyt "sztywny", "kwadratowy", nie czuję za bardzo.
    Dla mnie numer 1 poezji XXw. jest marina cwietajewa-geniusz, przed którym drżysz i którego obecność odczuwasz fizycznie.

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 20:58
    no, to inna jakość, wolę rzeczywiście J. B., a Mandelsztam? pogodzi jakoś te dwie strony?
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 21:10
    Mandelsztam powiedzmy, że godzi. Chociaż ja bym pośrodku postawiła Pasternaka.

    Z Brodskiego uwielbiam to:

    Я обнял эти плечи и взглянул
    на то, что оказалось за спиною,
    и увидал, что выдвинутый стул
    сливался с освещенною стеною.
    Был в лампочке повышенный накал,
    невыгодный для мебели истертой,
    и потому диван в углу сверкал
    коричневою кожей, словно желтой.
    Стол пустовал. Поблескивал паркет.
    Темнела печка. В раме запыленной
    застыл пейзаж. И лишь один буфет
    казался мне тогда одушевленным.

    Но мотылек по комнате кружил,
    и он мой взгляд с недвижимости сдвинул.
    И если призрак здесь когда-то жил,
    то он покинул этот дом. Покинул.


    Mialam dawno temu taką pracę do której musiałam wstawać o 3:45 nad ranem. O tej porze panuje taka martwa cisza, którą czujesz całym sobą i ten utwór zawsze mi chodzi po głowie.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:24
    dla mnie to


    www.wiersze.annet.pl/w,,17983

    i tekst, którego chyba nigdzie nie będzie w necie

    Rozwijając Platona
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 09.10.10, 22:34
    Tu można oba posłuchać. Po rosyjsku co prawda, ale fajnie tak można poczuć:
    1. Elegia
    video.yandex.ru/users/davidaidelman/view/64/
    2. Rozwijając Platona:
    video.yandex.ru/users/atexizonrdv/view/4358/
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 09.10.10, 21:05
    prosze, tylko nie mow mi, ze o Cwietajej nikt nie napisal po angieslku dobra? bo pekne ze smiechu.

    larusse napisała:

    > Na pewno tak. Ja jednak nie przepadam, jak dla mnie zbyt "sztywny", "kwadratowy
    > ", nie czuję za bardzo.
    > Dla mnie numer 1 poezji XXw. jest marina cwietajewa-geniusz, przed którym drżys
    > z i którego obecność odczuwasz fizycznie.
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 09.10.10, 21:22
    Dala, uwaga, zafiksowało ci się... wątek z Cwietajewą dotyczy zupełnie czegoś innego ;-) i to nie poloniści nie tłumaczą Cwietajewej i nie piszą o niej po angielsku, od razu uprzedzę możliwą replikę
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 09.10.10, 20:43
    wow. mam nadzieje ze to odpwoiednio zostanie docenione w parametryzacji.

    larusse napisała:

    > :)))) o rany, ale mnie robawiłeś:)
    >
    > Ale one muszą jeszcze dobrze brzmieć i oddawać dokładnie to co chce.
    > (Moje artykuly o rosyjsku to można śpiewać nawet. Rytm dobry mają :D)
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • larusse 09.10.10, 20:50
    Nie wiem co to parametryzacja. :) Ale, spoko, nie musisz tłumaczyć, znajdę sobie.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • eeela 10.10.10, 02:17

    > Ja sobie nie bardzo wyobrażam pisanie pracy na rosyjskich danych po polsku (mow
    > ię o pracy językoznawczej). No przecież słów brakuje. (i nie, że ja nie znam, t
    > ylko ich zwyczajnie nie ma w języku polskim). W życiu bym nie oddała dokładnie
    > tego co chciałabym powiedzieć.


    Tłumaczenie terminów z dyscypliny, która w danym języku nie istnieje albo istnieje śladowo, jest rzeczywiście trudne, ale moim zdaniem warto się za to zabierać. Jak coś już w języku polskim na ten temat istnieje, to najlepiej korzystać z już ustalonej terminologii, a jak nie, to trzeba ją jakoś rozsądnie "ukuć". Ja właśnie konczę tłumaczenie książki na temat, który bardzo rzadko się w Polsce pojawia, i duzo musiałam się głowić, jak różne rzeczy tłumaczyć, jak odmieniać obce terminy, nazwy, imiona, ale myślę, że udało mi się to zrobić tak, że mniej więcej wiadomo, gdzie nogi, a gdzie głowa.



    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • larusse 10.10.10, 13:02
    Tutaj nawet nie chodzi o same terminy. Sama dorabiam sobie czasami tlumaczeniami i wiem mniej wiecej jak to wyglada. Chodzi mi raczej o ottenki znaczenia niektorych slow, ktorych nie ma czym zastapic i nalezaloby, w moim przekonaniu, je zostawic. Nigdy, moim zdaniem, nie napisze o np. sferze uczuc taki dobry artykul w jezyku polskim czy angielskim jaki moglabym napisac w rosyjskim. Bo rosyjski w tym zakresie wypracowal niesamowicie bogata leksyke.

    Spoko, ja sobie moge tlumaczyc na polski czy jakis inny jezyk, ale z pelna swiadomoscia ze jest to tylko tlumaczenie, ktore z grubsza oddaje glowna mysl, ale traci "ducha". :)
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 13:17
    oj, prosze, przestan. to sa czyste stereotypy, czyste uprzedzenia. nie ma zadnych dowodow na to, poza twoimi subiektywnymi przekonaniami. bogata leksyka w rosyjskim (a i to nalezaloby poddac porzadnej weryfikacji) zupelnie nie oznacza ze w innych jezykach nie mozna pisac emocjach rownie dobrze (cokowliek mialoby to znaczyc), za pomoca innych srdokow jezykowych.

    jednak bez czytania Wierzbickiej sie nie obejdzie.

    pomijam juz, ze artykuly naukowe nie sa od tego, zeby nad nnimi sie wzruszac, tylko zeby rzeczowo, koherentnie i najlepiej krotko przestawic i zanalizowac problem.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • larusse 10.10.10, 13:26
    Oj Dala, to dobra, moze ja nie umiem i tyle. Nie tylko moje subiektywne. To nie tylko moje subiektywne. Pisal o tym np. Nabokov.
    Wierzbicka znam (dostalo mi sie raz porzadnie na seminarium za nia) :) Ale podrzucaj co mozesz- ostatnio jestem zadna wiedzy:)

    Wiem, ze artykuły maja zwiezle przestawiac problem, ale co poradze na to ze lubie jeszcze jak dobrze brzmia?

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 13:37
    ale ja to rozumiem. bo ja jestem cichym rusofilem. i tez uwazam ze jak sie slyszy Puszkina, ktory mowi o tym, jak widzi kobiete, to nogi sie uginaja. ale to nadal jest stereotyp.

    artykuly moga i brzmiec, jednak, to nie jest ich glowna funkcja. nawet w humanistyce.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 10.10.10, 13:59
    bo ja jestem cichym rusofilem

    otoczenie oddycha z ulgą, cichy rusofil bowiem ogranicza się do mruczenia sobie pieśni rosyjskich... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 10.10.10, 14:14
    no to musze powiedziec, ze bywam glosnym ruofilem :-)
    --
    blue skies research rules!
  • larusse 10.10.10, 14:17
    Wolałabym tego nie słyszeć :D
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • tocqueville 10.10.10, 16:23
    to się głosno spiewa
    www.youtube.com/watch?v=QVKT0q_r3dc&feature=related
  • adept44_ltd 10.10.10, 16:30
    i tu tkwi źródło sukcesu, marsze Wehrmachtu przy tym to zupełny pikuś...
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 10.10.10, 16:37

    po prostu Aleksandrow miał talent do porywających pieśni
    rasija
  • adept44_ltd 10.10.10, 16:47
    też nie mamy się czego wstydzić

    www.youtube.com/watch?v=hOJWAXvVtB8&feature=related
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 10.10.10, 17:10
    Adept, ostatnio na kongresie znosiłam pana Wajdę, a dzisiaj Ty?!
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 10.10.10, 17:15
    nie, ja dzsiaj nie znoszę pana Wajdy ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 10.10.10, 19:26
    hahaha... bardzo śmieszne...
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 19:36
    no spiewa. i uwielbiam to spiewac. ale mozna tez tak:

    www.youtube.com/watch?v=Fe9dQlqywDk&feature=related

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 10.10.10, 19:44
    piękna piosenka piękna kobieta
  • adept44_ltd 10.10.10, 20:01
    za jej Poli Raksy twarz...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 10.10.10, 20:18
    naprawde jaka jest nie wie nikt
    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • dala.tata 10.10.10, 20:13
    Marusia!!!! pisalem do niej list!!!! niestety nie odpisala. choc byc moze dlatego ze zaadresowalem go: Marusia. :-)

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • larusse 10.10.10, 21:45
    Ja nie moge znieść tego "sluCZajnoe". Podobnie jak nie do przejscia jest "doktor żiwago".

    dorzuce jeszcze Wysockiego:
    www.youtube.com/watch?v=fWSaoLpB7wc
    www.youtube.com/watch?v=0foYncnrl9E&feature=related

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 10.10.10, 22:36
    larusse napisała:

    dorzuce jeszcze Wysockiego:
    > www.youtube.com/watch?v=fWSaoLpB7wc
    >
    rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=0foYncnrl9E&feature=related
    >

    jak dla mnie to za dużo alkoholu
  • matdokt 10.10.10, 20:24
    dala.tata napisał:

    > no spiewa. i uwielbiam to spiewac. ale mozna tez tak:
    >
    >
    rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=Fe9dQlqywDk&feature=related
    >

    Эта песня мне очень нравится.
  • dala.tata 10.10.10, 20:29
    my za to mamy wierzby
    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 10.10.10, 20:41
    A Angole to

    www.youtube.com/watch?v=DJ1yPz14LrU
    choć nieco internacjonalne...


    --
    Louder Than Bombs...
  • matdokt 10.10.10, 20:47
    dala.tata napisał:

    > my za to mamy wierzby

    это было раньше
  • dala.tata 10.10.10, 23:43
    o kurcze. nie wiedzialem. dzieki.

    matdokt napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > my za to mamy [url=http://www.youtube.com/watch?v=qXT7DwpsG8Q]wierzby[/ur
    > l]
    >
    > эт&
    > #1086;
    было раньш&#
    > 1077;


    --
    blue skies research rules!
  • larusse 10.10.10, 21:55
    www.youtube.com/watch?v=lewjWBHsJX0&feature=related
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 10.10.10, 22:21
    так
  • matdokt 10.10.10, 22:23
    а моя Россия выглядит так
  • larusse 10.10.10, 22:36
    моя еще так: www.youtube.com/watch?v=vyZQ-dhO2JU
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 10.10.10, 22:52
    larusse napisała:

    > моя еще так:
    rel="nofollow">www.youtube.com/watch?v=vyZQ-dhO2JU

    тоже красивая песнь, но однако я думаю что мужчины происходят с Марса, а женщины с Венеры
  • larusse 10.10.10, 23:07
    каждой вещи свое место под небом...

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 10.10.10, 23:15
    larusse napisała:

    > каждой вещи с вое место под небом...
    >

    какую вещь имеешь в виду?
  • larusse 10.10.10, 23:38
    Так просто говорят. Ну, хорошо... Давайте по-другому: Всему, по-моему, свое назначение и свое место в мире... :)
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 11.10.10, 00:22
    это верно!
  • larusse 10.10.10, 23:27
    Вау! вот и на чем Россия стоит и стоять будет...
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 11.10.10, 00:37
    larusse napisała:

    > Вау! вот и на чём...

    мне кажется, что чтобы хорошо понимать русский язык, надо знать тоже русскую культуру и менталитет, на пример для многих россиян Высоцкий это пьяница,
    а теперь мода на фолк и народную музыку

    ps. а в диссертации можно например заняться частушками:)
  • matdokt 11.10.10, 00:42
    например
  • larusse 11.10.10, 21:07
    Я знаю, что говорится "ё", но это не равнозначно тому, что букву "ё" следует писать всегда и везде:) Насколько я знаю использовать "ё" никто и не заставляет. Ее употребление факультативно.

    Кстати сказать, пьяница тоже может быть порядочным человеком.:)




    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • matdokt 14.10.10, 04:01
    larusse napisała:

    > Я знаю, что говорится "ё", но это не равнозначно тому, что букву "ё" следует писать
    > всегда и везде:) Насколько я знаю использовать "ё" никто и не заставляет. Ее
    > употребление факультативно.


    Если речь идёт насчёт «ё» : это не всё равно когда буква ё есть или её нет
    но всё-таки, Ты права, писать «ё» ещё необязательно

  • larusse 10.10.10, 22:50
    żyje w takim świecie?
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 23:46
    a moja tak:

    www.youtube.com/watch?v=USTq9wBSIv8
    larusse napisała:

    > www.youtube.com/watch?v=lewjWBHsJX0&feature=related


    --
    Nadety karzel metodologii!
  • larusse 10.10.10, 23:55
    Bardzo do Ciebie pasuje. Tak myślę.
    Tylko nie każ mi proszę tego udowadniać...
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • larusse 11.10.10, 00:06
    www.youtube.com/watch?v=S1TcAgzg9rg i dosyć już.


    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • larusse 10.10.10, 14:13
    Ok, wiec co mam zrobic, zeby ci udowodnic ze to nie jest tylko stereotyp?

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 10.10.10, 14:32
    no to dajesz ;-)


    www.youtube.com/watch?v=vXsx573TL_0
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 10.10.10, 16:22
    ja poproszę to: www.youtube.com/watch?v=ZM-EVaLr_Vg&feature=related :))
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 10.10.10, 16:27
    czy na zdjęciu jest słowiański brat bliźniak Johna Travolty?
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 10.10.10, 16:59
    To podobno ulubiony zespol Wladimira Wladimirowicza:)
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 19:24
    ale co? ze nie da sie napisac tekstu rownie uczuiowego jak po rysyjsku. tego sie zmierzyc nie da. ze rosyjski ma wiecej srdokow do wyraznia emocji? tego tez sie zmierzyc nie da. mozna policzyc slowa, ale nie policzysz metafor. ze rosyjski ma wiecej odcieni? to zdanie jest bez sensu, wiec trudno nawet podejmowac dyskusje.

    obawiam sie, ze to sa tylko stereotypy.

    larusse napisała:

    > Ok, wiec co mam zrobic, zeby ci udowodnic ze to nie jest tylko stereotyp?
    >


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • larusse 10.10.10, 19:58
    Dlaczego udowadnianie czegoś dla Was, naukowców, jest zawsze równoznaczne z liczeniem, mierzeniem, ważeniem? Dorobek też liczycie na podstawie publikacji w jakiś tam czasopismach różnie punktowanych... Jakieś to dla mnie takie faszystowskie.

    Zaniżam poziom dyskusji, co?
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • adept44_ltd 10.10.10, 20:02
    obawiam się, komponent uczuciowy faszyzmu jest mniej więcej taki sam jak racjonalny
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 10.10.10, 20:15
    Co jest niby racjonalnego w mierzeniu, ważeniu itd.? Które w dodatku jest strasznie nudne.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 20:18
    no rzeczywiscie, podatnik powienien nam placic za to ze sie stosownie wzruszamy.

    larusse napisała:

    > Co jest niby racjonalnego w mierzeniu, ważeniu itd.? Które w dodatku jest stras
    > znie nudne.


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • larusse 10.10.10, 20:29
    Ja jako podatnik, który Wam "płaci" (no Tobie Dala raczej nie) nie mam nic przeciwko.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 20:14
    nie jest. jak zatem chcialabys wykazac emocjonalna wyzszosc rosyjskiego?

    jesli jednak chcesz cos porownywac, musisz miec baze do porownania. i ta baza nie moze byc: Rosjance sie tak wydaje.

    larusse napisała:

    > Dlaczego udowadnianie czegoś dla Was, naukowców, jest zawsze równoznaczne z li
    > czeniem, mierzeniem, ważeniem? Dorobek też liczycie na podstawie publikacji w j
    > akiś tam czasopismach różnie punktowanych... Jakieś to dla mnie takie faszysto
    > wskie.
    >
    > Zaniżam poziom dyskusji, co?


    --
    Nadety karzel metodologii!
  • larusse 10.10.10, 20:24
    O tam bazę... Ale nudy.... Biorę 5 pierwszych z brzegu pojęć porównuje i od razu widać.
    Dalsze badania są zbędne. (Co za ignorancja!) :)

    To nie jest tak, że "Rosjance sie tak wydaje"- Rosjanka to wie. Dala musi zbadać, a Rosjanka juz wie. Bo taka sie urodziła:D

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 10.10.10, 20:26
    aaaaa. to bardzo przepraszam.

    potwierdzilas tez moje przypuszczenia co do stanu polskiej rusycystyki :-) za co dziekuje.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • larusse 10.10.10, 20:39
    O nie, proszę rusycystyki w to nie mieszać.
    To, że ja taka jestem beznadziejna nie znaczy, że wszyscy... :))

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • eeela 10.10.10, 22:26
    Polecam lekturę tego wątku:

    forum.gazeta.pl/forum/w,151,116672918,,tlumacznie_z_polskiego_niwemozliwe.html?v=2
    Zgadzam się z Dala.tatą, to są wykręty. Tłumaczenie smaczków językowych jest trudne, ale nie niemożliwe. Nie kazdy ma do tego talent, nie każdy może się na to porywać - ale jest to możliwe.

    --
    ale jest tu pewien problem, co to znaczy pogardliwe określenie... dla mnie dziunia jest określeniem opisowym i tyle, natykam się na dziunię i myślę sobie - "o!, dziunia..." i tyle... (© Adept)
  • larusse 10.10.10, 22:45
    Będą sie upierać nadal. Traduttore traditore...

    To nie są wykręty. Nie jest to możliwe bez różnego rodzaju "strat". I myślę że każdy szanujący się tłumacz zdaje sobie z tego sprawę i przyzna mi rację. (Ale może sie mylę).
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • eeela 11.10.10, 01:12
    Bez strat się oczywiście nie obędzie. Ale można też przy tym zapewnić szereg zysków. Barańczak jest w tym mistrzem - niektóre jego kawałki są lepsze od oryginałów.


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • adept44_ltd 11.10.10, 08:00
    ogólnie rzecz biorąc, współczesne myślenie o przekładzie rezygnuje z kategorii wierności, liczy się specyfika tego, co powstaje
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 11.10.10, 09:53
    Tak, wiem. tylko ja nie jestem do końca przekonana czy wolę żeby ktoś tłumacząc biesy Dostojewskiego na jakis malezyjski czy jakis inny "egzotyczny" jezyk przetlumaczył świnie (motto) jako małpy czy inne zwierzatko.


    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 11.10.10, 10:11
    ale co dokladnie chcesz dowiesc? ze jezyki sa nieprzekladalne? to sa banaly, ktore sa powtarzane od dziesiatek lat, moze i setek lat (np. od Humbodta, potem Sapira i Whorfa i innych).

    tyle ze tak ogolnie sa przekladalne, bo ja czytalem Mistrza i Malgorzate po polsku, czytalem tez cala mase innych pisarzy, ktorych w oryginale nie dalbym rady za cholere przeczytac, chocby dlatego ze lubie literature afrykanska (i choc potrafie zamienic pare slow w joruba, za cholere ksiazki nie przeczytam). stracilem cos? moze i stracilem, jednak jakosc mojego zycia sie raczej poprawila, bo M i M to fajna ksiazka.

    wiec gdybysmy przyjeli twoja pozycje filologicznie-jojczaca, to bym nie przeczytal, albo bym Bulhakowa meczyl po rosyjsku, najprawdopodobniej rowniez tracac legion niuansow (ktorych ty oczywiscie nie tracisz, ni jednego malusienkiego).

    co wiecej, twoje eptaowanie rosyjskim jest nadal epatowaniem rosyjskim Polki, ktory to rosyjski najprawdopodobniej nie ma odzwierciedlenia w rzeczywistosci. ja od 20 lat mieszkam w UK i mysle ze zaczynam mowic po angielsku, choc mowie absolutnie biegle, w kontekstach zawodowych latwiej mi mowic po angieslku niz po polsku. mam znacznie wiekszy zasob slownictwa niz 90 proc. native'ow, mowie bezporownywania gramatyczniej itd itd. i co? i nic. nadal nie powiedzialbym, ze mowie jak native. czuc mnie obcokrajowcem na piec mil pod wiatr.

    i fajnie, ze se myslisz ze Pasternaka nie mozna przetlumaczyc na malezyjski (wybierz jakis inny 'egzotyczniejszy' - koniecznie w cudzyslowie, zeby nie bylo, ze ty rasistka - jezyk, zeby bylo jeszce smieszniej), jednak, jak powiedzialem, te debaty przechodzilismy juz kilkadzisiat lat temu i swiat, w tym nauka o translacji, ruszyla do przodu. a twoje 'wolenie' jest nierelewantne, z kolei implicytny postulat, ze nalezy czytac wszystko w oryginale jest tak bezsensowny, ze szkoda z nim nawet polemizowac.


    larusse napisała:

    > Tak, wiem. tylko ja nie jestem do końca przekonana czy wolę żeby ktoś tłumacząc
    > biesy Dostojewskiego na jakis malezyjski czy jakis inny "egzotyczny" jezyk pr
    > zetlumaczył świnie (motto) jako małpy czy inne zwierzatko.
    >
    >


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • tocqueville 11.10.10, 11:31

    np. dla mnie ten przekład (podpisy w filmie) brzmi równie pieknie jak oryginał
    www.youtube.com/watch?v=MtOQt1jciY8
  • larusse 11.10.10, 11:41
    Dala, nie mam zamiaru niczego dowodzić. A bynajmniej nie to, co sugerujesz...
    Bardzo dobrze, ze sa ogolnie przekladalne. Odpowiadam tylko na twierdzenie eeli, ze przelozenie "smaczkow jezykowych" jest trudne, ale nie niemozliwe. Ja mowie tylko ze jest niemozliwe i tyle. Nigdzie nie twierdzę tez, że należy wszystko czytac w oryginale. Skąd taki wniosek? Fajnie jak znasz jezyk i mozesz sobie przeczytac w oryginale, jak mozesz tez przeczytac przeklad na Twoj ojczysty jezyk to jeszcze lepiej.

    Nigdzie rosyjskim nie epatuje. Nigdzie nie twierdze ze mowie na poziomie ojczystego. Co wiecej nie mowie nawet biegle. JA tylko twierdze, ze pracujac na rosyjskich danych, w jakies okreslonej dziedzinie lepiej napisze po rosyjsku niz po polsku i tylko tyle.

    i fajnie, ze se myslisz ze Pasternaka nie mozna przetlumaczyc na malezyjski (wy
    > bierz jakis inny 'egzotyczniejszy' - koniecznie w cudzyslowie, zeby nie bylo, z
    > e ty rasistka - jezyk, zeby bylo jeszce smieszniej), jednak, jak powiedzialem,
    > te debaty przechodzilismy juz kilkadzisiat lat temu i swiat, w tym nauka o tra
    > nslacji, ruszyla do przodu. a twoje 'wolenie' jest nierelewantne

    Dala, nie wiem o co Ci chodzi. nigdzie nie pisalam o przekladzie pasternaka na malezyjski (czy malajski jak wolisz). Pisalam tylko, ze jakbym poslugiwala sie tym jezykiem to wolałabym swinie, z odpowiednimi przypisami. To jest moja subiektywna opinia i tyle. Nie ma sie co goraczkowac.

    z kolei impli
    > cytny postulat, ze nalezy czytac wszystko w oryginale jest tak bezsensowny, ze
    > szkoda z nim nawet polemizowac.

    A to jest Dala rezultat Twoich uprzedzen i tyle.

    i to tez:
    'egzotyczniejszy' - koniecznie w cudzyslowie, zeby nie bylo, z
    > e ty rasistka - jezyk

    Wcale nie chodzilo mi o takie znaczenie slowa "egzotyczny" o jakim sobie myslisz. Nie czepiaj sie.
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • dala.tata 11.10.10, 14:25
    uwilebiam arguemnty e ja sie goraczkuje. ja sie zupelnie nie goraczkuje. po prostu mowie ci, ze tego co mowisz nie da sie obronic.

    jeszcze raz powiem: oczywiscie ze jest mozliwe. z rozna skutecznoscia, ale jest mozliwe. pomijam juz ze nie wiem co to sa smaczki jezykowe, jednak przelozenie idiomatycznosci jest mozliwe. mozna sie zastanawiac, jak to zrobic, dlaczgo tak itd. mowic ze to niemozliwe to odrzucac cala. mase tlumaczen.

    co to znaczy ze napiszesz lepiej po rosyjsku? latwiej ci bedzie napisac? bedzie sie ci lepiej czytalo? co to bedzie za rosyjski? tzw. polsyjski? rospolski? zdefiniuj, co to znaczy ze napiszesz lepiej. a jesli mowisz o swoim 'poczuciu' ze napiszesz lepiej, to napisz to: bede czula ze napisze lepiej. to mozesz powiedziec. nie mozesz powiezdiec: napisze lepiej. bo to natychmiast wola o kryteria, ktorych chcesz uzyc do pomiaru. i w rzecywistosci to ty nieustannie mierzysz (tyle ze implicytnie) wartosciujac. wedle jakiej skali lepiej?

    dla mnie przyjmujesz postawe filologiczno-jojczaca. a ona nie dosc ze jest nieproduktywna, to na dodatek, nie ma sesnu. Nie tylko dlatego, ze tlumacze tlumacza (czasem lepiej, czasem gorzej), to na dodatek naprwde trudno by wypracowac wzorzec tlumaczenia z Sevres, do ktorego tlumacze maja dazyc.

    Tlumaczenie to pewne interpretacja (stad zreszta symultana w ang. nazywa sie interpreting). i to jest calkowicie oczywiste dla kogos, kto ma odrobine pojecia o teorii translacji. nie tylko dlatego tak jest jednak, ze polskie slowo clzowiek mozna przetlumaczyc na man i na [ihuman being[/i]w angiesllkim, ale, co duzo ciekawsze, dlatego ze kazdy akt czytania jest aktem interpretacji. i czytajac jednak ksiazke ty i ja mozemy ja czytac inaczej - z roznych pwowdow zreszta (wiek, wyksztalcenie, biografia, plec itd itd).

    ktore z tych czytan jest to prawidlowe i sluszne (poza tym, ze twoje)? jesli juz dojdziesz ze zadne, to zrozumiesz, dlaczego nie ma sensu mowic ze sie nie da czegos tlumaczyc. przeciez nie ma nawet punktu wyjsciowego, bo ty czytasz inaczej niz ja. nie ma zatem 'smaczku jezykowego' o ktorego nieprzetlumaczalnosc walczysz. bo ty go widzisz, a ja nie, a adept widzi 8. z czego 5 takich, ktorych nie widzial autor (to sa one czy nie?). kto z nas ma racje? eela mowi o pewnej negocjacji tekstu. ja mowie o 2 negocjacjach. pierwsza to moje czytanie, zanurzone w kulturze i w mojej biografii, dopiero pozniej jest negocjacja z drugim jezykiem i kultura tego do ktorego adresuje tlumaczenie. bo, wreszcie, tlumaczenie jest dla kogos! zawsze. czy jest sens pisac o dezynwolturze w ksiazeczce dla dzieci (bo tak nam wychodzi, ze to to wlasnie slowo)? czy moze o nonszalancji? a moze lepiej o olewactwie, skoro to jest dla zbuntowanych 14 latkow. na takie pytania znow nie ma odpowiedzi. to znaczy jest: to zalezy.

    mowiac, ze sie nie da przetlumaczyc, wskazujesz ze nie rozumiesz procesu tlumaczenia. a mowiac nieustannie o subiektywnosci wskazujesz na siebie, jako ten wzor tlumaczenia z Sevres. ty tak mowisz, wiec tak jest?

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • larusse 11.10.10, 20:20
    Dreczysz mnie Dala, ale nic to:)

    > uwilebiam arguemnty e ja sie goraczkuje. ja sie zupelnie nie goraczkuje. po pro
    > stu mowie ci, ze tego co mowisz nie da sie obronic.

    Dala, gorączkujesz sie i czepiasz, dajesz sie poniesc emocjom. Nie, nie "mowisz po prostu", a wrzeszczysz na mnie i niektore (na szczescie nie jest ich wiele) wynikaja z Twoich "uprzedzen" (o ktore mnie oskarżałeś w innej dyskusji) w stosunku do mojej osoby. To jest moje zdanie, ale oczywiscie ja sie myle, wiec nie masz sie co przejmowac.

    Ale przejdzmy do rzeczy:
    Zacznijmy moze od tego, ze teoria przekladu sie nie zajmuje, ale co tam...

    > jeszcze raz powiem: oczywiscie ze jest mozliwe. z rozna skutecznoscia, ale jest
    > mozliwe. pomijam juz ze nie wiem co to sa smaczki jezykowe, jednak przelozenie
    > idiomatycznosci jest mozliwe. mozna sie zastanawiac, jak to zrobic, dlaczgo ta
    > k itd. mowic ze to niemozliwe to odrzucac cala. mase tlumaczen.

    Co to sa smaczki jezykowe to zapytaj eeli nie mnie, bo to ona po raz pierwszy posluzyla sie tym terminem.
    Piszac o swiniach wcale nie mialam na mysli "idiomatycznosci" (okropne slowo), a raczej problem przekładu tzw. реалий (sorry, ze znowu epatuje rosyjskim, ale nie wiem przyjeto tlumaczyc to na polski i nie chce mi sie teraz szukac).

    > co to znaczy ze napiszesz lepiej po rosyjsku? latwiej ci bedzie napisac? bedzie
    > sie ci lepiej czytalo? co to bedzie za rosyjski? tzw. polsyjski? rospolski? zd
    > efiniuj, co to znaczy ze napiszesz lepiej. a jesli mowisz o swoim 'poczuciu' ze
    > napiszesz lepiej, to napisz to: bede czula ze napisze lepiej. to mozesz powied
    > ziec. nie mozesz powiezdiec: napisze lepiej. bo to natychmiast wola o kryteria,
    > ktorych chcesz uzyc do pomiaru. i w rzecywistosci to ty nieustannie mierzysz (
    > tyle ze implicytnie) wartosciujac. wedle jakiej skali lepiej?

    Będzie to normalny rosyjski; styl naukowy. Wiem, wiem trudno uwierzyć, że taka sobie Polka umie. (zw. polsyjski? rospolski? - złośliwości możesz sobie darować). Nie, nie czuje, że napisze lepiej, tylko wiem. Bo piszac o smutku mam do dyspozycji 54 słowa w jezyku rosyjskim i tylko 38 w polskim, konstrukcji gramatycznych odpowiednio 18:9... Zmierzyłam, policzyłam i zważyłam wyobraź sobie.

    > dla mnie przyjmujesz postawe filologiczno-jojczaca. a ona nie dosc ze jest niep
    > roduktywna, to na dodatek, nie ma sesnu. Nie tylko dlatego, ze tlumacze tlumacz
    > a (czasem lepiej, czasem gorzej), to na dodatek naprwde trudno by wypracowac wz
    > orzec tlumaczenia z Sevres, do ktorego tlumacze maja dazyc.

    kazdy akt czytania jest aktem interpretacji. i czytajac jednak ksiazke ty i ja mozemy ja czytac inaczej - z roznych pwowdow zreszta (wiek, wyksztalcenie, biografia, plec itd itd).

    Ależ ja to doskonale zdaje sobie z tego sprawe (wiem, ze trudno to sobie wyobrazic, ze nawet ja...). co zreszta napisałam juz eeli, tłumaczy mi dokładnie to samo jakbym była skończona kretynka, a nie tylko zwykła kretynka...

    > mowiac, ze sie nie da przetlumaczyc, wskazujesz ze nie rozumiesz procesu tlumac
    > zenia.

    Gdzie ja napisałam, że nie da się przetłumaczyć. O ile sobie przypominam napisałam dokładnie tak: "Nie jest to możliwe bez różnego rodzaju "strat"... без комментариев

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • larusse 11.10.10, 09:49
    eeela napisała:

    > Bez strat się oczywiście nie obędzie. Ale można też przy tym zapewnić szereg zy
    > sków. Barańczak jest w tym mistrzem - niektóre jego kawałki są lepsze od orygin
    > ałów.


    Ale to juz nie jest to samo i nigdy nie będzie. Co mi po tym, że tłumacz zrekompensuje strate z pierwszego wersu w trzecim (tak upraszczam) to juz nie jest to samo i nigdy nie będzie.
    Co z tego, że ktoś świetnie przetłumaczy wiersz np. Pasternaka, i że tłumaczenie bedzie w moim przekonaniu lepsze od oryginalu. To juz inny utwór, kótry może i w jakimś stopniu oddaje specyfikę, ale nie oddaje dokładnie wszystkiego.


    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • eeela 11.10.10, 19:05
    Żadne tłumaczenie nie jest tym samym. Więcej nawet, żadne czytanie książki nie jest tym samym. Jeden człowiek, czytając jakąś książkę w wieku lat 20 i tę samą pięć lat później, przeczyta ją zupełnie inaczej. Nie mówiąc już nic o tym, że dla każdego czytelnika dana książka będzie czym innym. Chcesz zarządzić jedynie dozwolony, oficjalny odbiór książki? Według jakich kryteriów? Twojego widzimisię?

    --
    ale jest tu pewien problem, co to znaczy pogardliwe określenie... dla mnie dziunia jest określeniem opisowym i tyle, natykam się na dziunię i myślę sobie - "o!, dziunia..." i tyle... (© Adept)
  • larusse 11.10.10, 19:57
    eeela napisała:

    > Żadne tłumaczenie nie jest tym samym. Więcej nawet, żadne czytanie książki nie
    > jest tym samym. Jeden człowiek, czytając jakąś książkę w wieku lat 20 i tę samą
    > pięć lat później, przeczyta ją zupełnie inaczej. Nie mówiąc już nic o tym, że
    > dla każdego czytelnika dana książka będzie czym innym.

    No eela Ameryke odkrylas... Powiem ci wiecej nawet taka kretynka jak ja czytajac jakas ksiażkę za każdym razem inaczej ja odbiera. Sorry eela, ale ja naprawde jestem po solidnym 3letnim kursie literatury (prowadzonym przez swietnych (w moim przekonaniu) wykladowcow z niesamowita pasja). I nawet jesli pozostalo mi z tego 5% to dla mnie to bardzo duzo. Pewnie zbyt mało, zeby cokolwiek rozumieć, ale czytajac jakis utwor ja wcale nie chce rozumiec, chce tylko czuc i tyle mi wystarczy.


    >Chcesz zarządzić jedynie
    > dozwolony, oficjalny odbiór książki? Według jakich kryteriów? Twojego widzimis
    > ię?

    O czym Ty eela w ogóle mówisz? Jaki oficjalny odbiór i gdzie ja o tym powiedziałam...
    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • eeela 12.10.10, 00:15
    > No eela Ameryke odkrylas... Powiem ci wiecej nawet taka kretynka jak ja czytaja
    > c jakas ksiażkę za każdym razem inaczej ja odbiera.

    To o co ci chodzi w tej wielopostowej walce o rzeczy, które "umykają" w tłumaczeniu? Tak samo przecież umykać mogą przy lekturze oryginału. A czytanie tłumaczenia z drugiej strony może zapewnić doznania, których przy czytaniu oryginału nie ma.


    > O czym Ty eela w ogóle mówisz? Jaki oficjalny odbiór i gdzie ja o tym powiedzia
    > łam...

    Nie mówiłaś nic o oficjalnym odbiorze, tylko o zubożałej percepcji dzieła czytanego w tłumaczeniu. Tymczasem czytanie tłumaczenia to czytanie po prostu innej intepretacji. Coś może być zmienione, zaadaptowane do języka, coś innego będzie miało dokładnie takie samo brzmienie. Gdzieś coś można stracić, można też zyskać - tak jak przy interpretacji na tekście oryginalnym. Drobnych zmian się nie uniknie, ale twierdzić, że przez to nie ma się możliwości "jedynie pełnego i poprawnego" odbioru dzieła trąci właśnie wołaniem o jedynie słuszną interpretację.


    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • larusse 12.10.10, 20:32
    > To o co ci chodzi w tej wielopostowej walce o rzeczy, które "umykają" w tłumacz
    > eniu?

    Ja wyszłam od tego, że nie pracując na ros. danych napiszę lepszą pracę po ros. niż po polsku (albo czuję, że napisze-jak kto woli), już nie pamiętam jakim cudem przeskoczyliśmy do teorii przekładu. I nie chce mi sie już za bardzo tego czytać.

    >Tak samo przecież umykać mogą przy lekturze oryginału. A czytanie tłumacz
    > enia z drugiej strony może zapewnić doznania, których przy czytaniu oryginału n
    > ie ma.

    Zgadzam się.

    > Nie mówiłaś nic o oficjalnym odbiorze, tylko o zubożałej percepcji dzieła czyta
    > nego w tłumaczeniu.

    Nie wiem skąd taki wniosek (ale może nie pamiętam juz, wiec spoko). O ile sobie przypominam jeśli już oceniałam coś na zasadzie: lepszy-gorszy to tylko to o czym piszę powyżej.

    --
    Хочу чтоб в мире все молчало
  • niewyspany77 08.10.10, 21:08
    OK, z drugiej strony nikt spoza pl tego nie przeczyta, to też jest ważne. Chyba?
  • dworzec 09.10.10, 20:23
    mam to samo - wysylam tekst i uprzejmie prosze o potwierdzenie, ze dotarl... np. od tego www.przegladorganizacji.pl/ i tego www.sgh.waw.pl/ogolnouczelniane/oik/kwartalnik_oik/ czasopisma takiego potwierdzenia nie udalo mi sie otrzymac, mimo podwojnego powtorzenia prosby o potwierdzenie

    bardzo mnie to irytuje, bo przeciez tekst wyslany mejlem mogl przypadkowo trafic do skrzynki na spam i wtedy tak naprawde redakcja nawet nie wie, ze go wyslalem
    w razie czego tekst wysylam drugi raz zawsze z innego konta, ale i tak nie wiadomo czy go otrzymali i czy cokolwiek z nim zrobia
  • dala.tata 09.10.10, 23:29
    ze sie klocimy za duzo. i ze nikt tego z wypiekami nie czyta :-)
    --
    Nadety karzel metodologii!
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:35
    i będzie miał rację ;-)

    ale zaraz, zaraz, o wypiekach coś eeela z lesiem ostatnio ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 10.10.10, 00:15
    bez watpienia! pfg znaczy:

    prawda fcielona gorliwie!

    adept44_ltd napisał:

    > i będzie miał rację ;-)
    >
    > ale zaraz, zaraz, o wypiekach coś eeela z lesiem ostatnio ;-)


    --
    blue skies research rules!
  • eeela 10.10.10, 02:26

    > ale zaraz, zaraz, o wypiekach coś eeela z lesiem ostatnio ;-)


    Muszę przyznać, że większym zainteresowaniem cieszą się u mnie dyskusje nad tym, jak zrobić dobrą szarlotkę, niż kolejne w kółko powtarzane argumenty za i przeciw pisaniu artykułów polonistycznych po angielsku :-P Ale bawcie się ;-)

    Nie to, że mnie temat nie obchodzi, nie dotyczy czy też nie mam zdania, ale piszecie nań zdecydowanie za dużo i za długo, żeby utrzymać moje zainteresowanie ;-P



    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • adept44_ltd 10.10.10, 10:31
    ok, przerzucam się na debatę o homoseksualizmie
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 09.10.10, 23:37
    ale my sie nie klocimy ;p

    --
    Division Bell
  • adept44_ltd 09.10.10, 23:41
    no właśnie... a to spoko... (więc po co mam publikować po angielsku ;-)))?)
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 19.02.11, 21:31
    znowu się pożalę
    wyszedł właśnie numer czasopisma w którym, wedle zapewnień redakcji, miał pójść mój tekst
    i co, nie ma, nie zmieścił się, następny numer za pół roku
    naprawdę 100 razy wolę, żeby mi redakcja zjechała tekst niż bawiła się w takie gierki w stylu: "tekst otrzymał pozytywną recenzję, ale w sumie nie jesteśmy w stanie powiedzieć kiedy wyjdzie"
    wychodzą takie zapchajdziury nic nie warte, że naprawdę nie sądzę aby względy merytoryczne tu decydowały, chyba kolega drukuje kolegę (a specjalnie wysyłam do czasopism spoza uczelni, żeby nie było że drukuję po znajomości)
    i co teraz? wycofam tekst, poślę gdzieś indziej - i znowu 1,5 roku czekania
  • pzgr 19.02.11, 21:36
    Mój rekord bujania się z publikacją to dwa lata z groszami.
    Ale są takie pisma, gdzie masz recenzję po 3 tygodniach.
    Może trzeba wysoko mierzyć?
    --
    w imię Ojca, Rydzyka i Ducha Świętego.
  • tocqueville 19.02.11, 21:50
    --
    podaj te czasopisma
    co to znaczy wysoko mierzyć? chodzi o pisma zagraniczne? chyba nie ma wyjścia - tam chyba dotarła cywilizacja

    najgorsze przeprawy mam z czasopismami 9 punktowymi (najwyższy wskaźnik dla polskich pism)
  • adept44_ltd 19.02.11, 21:52
    eee, ja w zagranicznym czekam drugi rok, bo za dużo by było o polskiej literaturze jako że raz w roku już było...
    --
    Louder Than Bombs...
  • flamengista 19.02.11, 22:49
    nasze ZN - właśnie chyba się doczekam artykułu złożonego do druku w styczniu 2008.

    W Ekonomiście czy GN recenzję masz po ok. 2 miesiącach.
    --
    Fio Maravilha, Nós gostamos de você
    Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver
  • tocqueville 19.02.11, 23:03
    --
    chodzi o pismo z pogranicza nauk humanistycznych, bo się nie mieszczę w jednej działce
    może spróbuję tutaj, wygląda porządnie
    www.kultura-i-edukacja.pl/dla_autorow.html
  • adept44_ltd 20.02.11, 09:59
    omijałbym z daleka pisma, które mają cokolwiek wspólnego z pedagogiką...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 20.02.11, 16:22
    nie znam sie na tym, jak wyglada. jednak nic nie wskazuje, zeby recenzowali teksty. odradzalbym publikacje.

    co do afiliacji, wbrew temu, co mowi doswiadczony flamengista, Bob Cialidni w swej slynnej ksiazce o wplywie spolecznym przytacza badania, ktora wskazuja, ze afiliacja ma znaczenie. dlatego zreszta wprowadzono slepe recenzje. co weicej, niedawno dostalem do recenzji tekst, ktory jest recenzowany w systemie podwojnej 'slepoty'. z zatem redaktor pisma rowniez nie zna tozsamosci autora.

    oczywisice nei chce powiediec, ze masz problemy dlatego, bo masz taka czy inna afiliacje. mowie tylko, ze zarowno badania, jak i praktyki recenzyjne na swiecie wskazuja, ze jest to mozliwe.

    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • tocqueville 20.02.11, 17:08
    nie znam sie na tym, jak wyglada. jednak nic nie wskazuje, zeby recenzowali tek
    > sty. odradzalbym publikacje.

    ewidetnie deklarują ze recenzje są
    www.kultura-i-edukacja.pl/dla_autorow/terminarz.html
    Pismo ma 10 pkt. wiec musi spełniać kryteria

    mowie tylko, ze zarowno badania, jak i praktyki recenzyjne na swieci
    > e wskazuja, ze jest to mozliwe.


    gdyby odpowiedź była następująca: 'recenzent uznał, że tekst się nie nadaje' uznałbym to z pokorą, widać tekst jest słaby
    jednak teksty dostają pozytywne recenzje po czym są odkładane do szuflady i leżą, tak jakby była jakaś lista kolejności druku, hierarchia dziobania (mnie po prostu zastanawia co na nią wpływa)
  • dala.tata 20.02.11, 17:29
    rzeczywiscie - mi sie ta strona w firefoksie nie wyswietlala.

    co do odkladania do szuflady mnie to dziwi i rowniez widizalbym jakies kwestie pozamerytotryczne. czy to afiliacja, to troche trudno powiedziec. jednak trudno tez nie widziec negatywzimu 'dyskursu szkol prywatnych' (nasz watek-konkurs na nasmieszneijsza nazwe dla szkoly prywatnej to taki szczegolnie piekny wykwit tegoz dyskursu).


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 20.02.11, 17:52
    to dziwne, bo z tego, co wiem, pismo, o którym kiedyś rozmawialiśmy na privie przez ostatnie kilka lat borykało się z brakiem tekstów do druku
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 20.02.11, 17:59
    pani z redakcji tego pisma, o którym rozmawialiśmy na privie powiedziała mi wyraźnie (po wygrzebaniu artykułu z najniższej możliwej szuflady), że "nie wiadomo kiedy tekst pójdzie", bo mają ustawione teksty na rok z góry...podziękowałem za współpracę. (wcześniej opublikowałem w tym piśmie dwa teksty, szczerze mówić przeciętnej jakości, ale z afiliacją uni)
  • adept44_ltd 20.02.11, 18:38
    dziwne, niemniej byłbym jak najdalszy od mitologii męczeństwa afiliacji
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 20.02.11, 19:02
    adepcie, chyba nikt nie mowi o meczenstwie i nikt nawet nie mowi, ze tak wlasnie jest. jednak badania o wpywie afiliacji na publikacje sa rzeczywsite i dopoki pismo nie prowadzi polityki slepych recenzji, nie mozna takiego czegos wykluczyc.

    wiesz, fajnie jest od innych oczekiwac dowodow, jednak twoje myslenie i doswiadczenie nie jest jeszcze dowodem na cokowliek. powinno byc, rzecz jasna, ale to jedna z niedoskonalosci naszego swiata :-)

    adept44_ltd napisał:

    > dziwne, niemniej byłbym jak najdalszy od mitologii męczeństwa afiliacji


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • adept44_ltd 20.02.11, 19:05
    wiem :), co do ostatniego, nie kwestionuję też badań, których nie znam... chodzi mi tylko o retorykę sugestii u Tocqa...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 20.02.11, 18:46
    Bywa, ze teksty sa ustawione na rok z gory. Nie widze w ogole problemu.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • adept44_ltd 20.02.11, 18:55
    no i jest tak nie tylko w PL

    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 20.02.11, 19:09
    to ze jest kolejka tekstow, to jest oczywiste - najdluzsza, ktora mi sie zdarzyla to 18 miesiecy. duzo mniej oczywiste jest to, ze 'nie wiadomo kiedy pojdzie'. jak to nie wiadomo? to chyba tylko w polskich czasopismach nie wiadomo. poza tym, to jakos zawsze wiadomo.

    to naprawde nie jest wielka sztuka podzielic ilosc tekstow w kolejce przez ilosc tekstow w numerze i okreslic, do ktorego numeru tekst wejdzie. oczywisice, moze sie trafic poslizg, czyli tekst idzie o numer pozniej, ale to wszystko. 'nie wiadomo kiedy pojdzie', jesli tak powiedziano, a nie ma powodow, by tocqowi nie wierzyc, jest nieporozumieniem i brakiem profesjonalizmu.

    charioteer1 napisał:

    > Bywa, ze teksty sa ustawione na rok z gory. Nie widze w ogole problemu.
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 20.02.11, 19:15
    jesli tak powiedziano, a nie ma powodow, by tocqowi nie wierzyc, jest nieporozumieniem i brakiem profesjonalizmu.

    nie wymagajmy profesjonalizmu od redakcji, która do niedawna (bardzo niedawnego niedawna) nie posiadała nawet e-maila
  • adept44_ltd 20.02.11, 19:17
    jeśli się przyjmuje zasadę numeru monograficznego - nie wiadomo
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 20.02.11, 19:31
    oczywiscie ze wiadomo. wiadomo ze nie pojdzie. ale wtedy tekst nie przechodzi przez proces recenzji. znam takie pismo, ktore pubikuje tylko 'special issues'. w zwiazku z tym, nie mozna do nich wysylac tekstow. znacz, mozna, ale oni od razu mowia, ze pubikuja tylko numery monograficzne i tekst 'odrzucaja'.

    adept44_ltd napisał:

    > jeśli się przyjmuje zasadę numeru monograficznego - nie wiadomo


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • adept44_ltd 20.02.11, 19:39
    tak, w normalnym świecie, ja znam redakcje 3 najlepszych polskich pism literaturoznawczych i ludzie z nich twierdzą, że nie mają co publikować... choć jest zalew tekstów, są tak kiepskie...a te pisma akurat przyjęły zasadę monograficzności...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 20.02.11, 17:43
    Co to znaczy, ze sie nie miescisz w jednej dzialce? A w ilu sie miescisz jednoczesnie? Jak sie miescisz w wiecej niz jednej, to publikuj w czsopismach z tych wszystkich dzialek po kolei.

    Tocq, moglbys mi wyjasnic, jaki to pismo ma profil? No moze ja sie nie znam, ale zadnego profilu tam nie widze. Tam jest po prostu szuwaks, mydlo i powidlo.

    Jezeli twoja dzialalnosc publikacyjna ma w dluzszej perspektywie zaowocowac habilitacja, to z kims musisz podjac dialog. Wiem o dwoch habilitacjach, ktore padly w ostatnim czasie na etapie otwierania przewodu przed roznymi radami. Autorzy obu publikowali w roznych takich miejscach, gdzie przejdzie wszystko, byle by bylo "humanistycznie" i "spolecznie". Wydaje mi sie, ze to jest jedno z takich pism.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • flamengista 19.02.11, 22:44
    Masz pecha, ale pechowi też trzeba pomóc. Przede wszystkim: wysłałeś tekst to kiepskiego czasopisma.

    Po tylu latach pracy naukowej powinieneś już mieć rozeznanie, do których redakcji warto nadsyłać artykuły.
    --
    Fio Maravilha, Nós gostamos de você
    Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver
  • tocqueville 19.02.11, 23:01
    --
    jakie rozeznanie?
    to już trzecie czasopismo, które zawiodło
    nie mam na razie czasopisma spoza uczelni, któremu mogę zaufać, no cóż trza przetestować kolejne :)
    PS: co jest, kiedy wysłałem teksty jeszcze jako mgr, z afiliacją uniwerka nie miałem problemów z publikacją, a teraz co chwile jakieś komplikacje, czyżby...
  • flamengista 19.02.11, 23:40
    afiliacja ma marginalne znaczenie, jeśli w ogóle ktoś na nią zwraca uwagę.

    Dr zamiast mgr - to akurat powinno działać na korzyść, choć też ma małe znaczenie.

    Natomiast wydawało mi się tocq, że to gdzie warto publikować masz już opracowane. W Polsce nie ma aż tyle czasopism, w danej dziedzinie liczą się 4-5. Wysyłaj tylko tam, a lepsze rzeczy pisz po angielsku celując w średnią półkę LF.
    --
    Fio Maravilha, Nós gostamos de você
    Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver
  • niewyspana123 20.02.11, 22:21
    ależ oczywiście, że afiliacja ma znaczenie, takie jest moje doświadczenie, przeskok z UW do tzw. prywaciarza zmienia podejście odbiorcy (czasopisma, konferencje)
    a propos terminów, do płaczu doprowadził mnie poradnik językowy, gdzie recenzję otrzymałam po 1,5 roku, no i informacja: zaakceptowane do publikacji, ale nie wiadomo kiedy. Pożegnałam się mentalnie z tekstem, trudno, trzeba czekać i iść dalej, ale nawet nie wiem, czy warto to wpisywać w ocenę roczną...
  • adept44_ltd 20.02.11, 22:28
    mam za sobą różne afiliacje... tudzież praktykę redaktorską i raczej się z tym nie spotkałem, co nie wyklucza - jak słusznie zauważa Dala - możliwości pojawienia się takiego doświadczenia, niemniej, przestrzegałbym przed formułą "oczywiście"
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspana123 20.02.11, 22:34
    ok, nie będę się upierać, jednostkowe doświadczenia niczego nie weryfikują,
    ale ośmielę się zaryzykować tezę, że na poziomie pierwszego wrażenia z większą atencją potraktujemy tekst pracownika UJotu niż przysłowiowej pcimskiej szkoły wyższej im kota filemona.
  • adept44_ltd 20.02.11, 22:36
    tak, co do tego się zgodzę, natomiast pewnym obyczajem w piśmie jest lektura tekstu, zanim się odrzuci tenże... nie wiem, czy bierzesz to pod uwagę?
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspana123 20.02.11, 22:43
    adepcie, oszczędź mi złośliwości, napisałam przecież "na poziomie pierwszego wrażenia", tak, zakładam lekturę tekstu, czasami nawet ze zrozumieniem:) bronię jednak przekonania o istotności o afiliacji, gdyby tak nie było wszyscy porzuciliby słabo opłacane, a prestiżowe uczelnie publiczne na rzecz czego innego
  • adept44_ltd 20.02.11, 22:51
    ale, co uważasz, że ludzie pracują na dobrych uczelniach, bo mogą publikować???? ;-), rozmawiamy tu o publikacji tekstu, a nie o pierwszym wrażeniu...
    co do pierwszego wrażenia, jak ci napisałem, w pełni się zgadzam..., acz pierwsze wrażenie robimy raz (jak sama nazwa wskazuje) i potem już mniej więcej wiadomo, że jest taki x ze świetną afiliacją i pieprzy i jest taki y z gorszą afiliacją i jest świetny...
    gdybyśmy popatrzyli na rozkład afiliacji w publikacjach w dobrych pismach, pewnie by się okazało, że dominują dobre uni, ale to raczej wynika z tego, że tam pracują nieźli autorzy...
    ja prawdę mówiąc nie za bardzo wyobrażam sobie sytuację, że świetny tekst wylatuje, bo jego autor ma kiepską afiliację (a już zwłaszcza, że to afiliacja u prywatnego), bo to by sugerowało, że redakacja to debile (choć nie wykluczam, że to się zdarza... ;-) grający przeciw sobie
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 20.02.11, 22:53
    a dodam - zwłaszcz w sytuacji, w której redakcje narzekają na zalew badziewia i kłopoty ze skompletowaniem dobrego numeru
    --
    Louder Than Bombs...
  • niewyspana123 20.02.11, 23:06
    oczywiście, że nie po to się pracuje na uni, by publikować, dla porządku wyjaśnię:)
    zasadniczo zgadzam się hurtowo z tym, co napisałeś,
    a ponieważ idę poświęcić się degrengoladzie umysłowej, podsumuję jedynie, iż najlepiej być niezwykle utalentowanym i pisać genialne teksty oraz być pięknym, młodym i niecałowanym, dobranoc.
  • adept44_ltd 20.02.11, 23:12
    niecałowanym??? why??? ;-)

    zanim odwzajemnię dobranoc, dodam, oczywiście (! sic.) są powody, by tak to ująć, pozamerytoryczne (choć ta nazwa to pewne uproszczenie), pismo może prowadzić politykę wydawniczą, może nie być zainteresowane pewnymi tematami, może wykluczać pewne metodologie, może konstruować przemyślnie numery tak, że pewne teksty sie nie mieszczą itp. itd... zawsze jednak autor powinien dostać do łapy recenzję i wiedzieć, o co chodzi... a to rzeczywiście nieczęsto spotykanie, choć z drugiej strony, muszę powiedzieć, że miewiałem już wojny z autorami, którzy dostawali negatywne recenzje... potrafili się awanturować i wskazywać na recenzenta, do którego powinienem wysłać tekst, bo ten recenzent jest mądry i zrozumie ;-)
    to jest jakiś ogólny cholerny brak kultury recenzji, myślę, że można zostać profesorem, nie mając ani jednej prawdziwie rzetelnej recenzji na koncie,

    a teraz odwzajemniam ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 20.02.11, 23:49
    mysle ze masz racje: to jest pewnym obyczajem. bardzo watpie, zeby byla to scisla regula.

    adept44_ltd napisał:

    > tak, co do tego się zgodzę, natomiast pewnym obyczajem w piśmie jest lektura te
    > kstu, zanim się odrzuci tenże... nie wiem, czy bierzesz to pod uwagę?


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 20.02.11, 23:53
    zakładam jednak, że mówimy o poważnych pismach, bo o innych nie ma po co...
    --
    Louder Than Bombs...
  • pzgr 21.02.11, 08:04

    "we are not interested in papers from east-central europe"

    which reads fuck off you western asian
  • eeeeech 21.02.11, 00:22
    czy ktoś mi może powiedzieć, czy to jest normalne, że czasopismo pobiera opłaty od autorów? pierwszy raz się ostatnio z czymś takim spotkałam i nie wiem, co o tym myśleć (tzn. wiem i myślę, ale być może zbyt ostro oceniłam tę praktykę, nie wiedząc na ile jest powszechna)
  • pzgr 21.02.11, 08:05
    w ekonomicznych i biznesowych jest to częste.
    są jeszcze takie, które publikują niemal wszystko a są na LF - te także czardżują fi.
    --
    w imię Ojca, Rydzyka i Ducha Świętego.
  • dala.tata 21.02.11, 15:02
    zalezy w jakiej dziedzinie. ogolnie jednak nie jest to czyms niezwyklym, nawet wsrod czasopism ktore nie sa oepn access

    eeeeech napisała:

    > czy ktoś mi może powiedzieć, czy to jest normalne, że czasopismo pobiera opłaty
    > od autorów? pierwszy raz się ostatnio z czymś takim spotkałam i nie wiem, co o
    > tym myśleć (tzn. wiem i myślę, ale być może zbyt ostro oceniłam tę praktykę, n
    > ie wiedząc na ile jest powszechna)


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka