Dodaj do ulubionych

O plagiatach raz jeszcze

02.04.10, 23:54
Polecam interesujacy tekst:
Plagiarism retracts
review


Hisotria o tyle pouczajace, ze porownujac oba teksty, plagiat nie jest az tak
bardzo oczywisty
Edytor zaawansowany
  • charioteer1 03.04.10, 00:29
    Plagiat jest zupelnie nieoczywisty dla kogos, kto sie na tym nie zna. Spotkala
    mnie kiedys podobna historia. Ktos podawal w referacie kilka moich
    (opublikowanych) pomyslow jako wlasne przemyslenia.

    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • pfg 03.04.10, 16:27
    Tu mamy do czynienia nie tyle z plagiatem w wąskim rozumieniu tego
    terminu (podpisanie czyjegoś tekstu własnym nazwiskiem), ile z
    plagiatem pomysłu naukowego. Rzecz jest tym paskudniejsza, że
    recenzentka ukradła pomysł z recenzowanego artykułu, po czym jej
    tekst ukazał się jako pierwszy, ten zaś, który recenzowała i z
    którego "zaczerpnęła pomysł", ukazał się po ponad roku. Zachodzi
    podejrzenie, czy pani recenzentka przypadkiem pod różnymi
    pretekstami nie wstrzymywała druku tekstu w Plant Sciences,
    żeby to jej świat przypisał autorstwo pomysłu.

    A skoro mowa o plagiatach - doczekałeś się jakichś reakcji ze strony
    tego poslkiego doktoranta, który splagiaryzował twój artykuł?
    --
    Komentarze fizyka
  • dr_pitcher 03.04.10, 16:48
    Tak - ten plagiat jest dosc paskudny. Choc podejrzewam, ze zdarza sie czesto. Co
    do mojego przypadku. Sprawa jest w rekach wydawcy. Wiley ma interesujaca
    procedure postepowania w tym przypadku. na razie powiadomil delikwenta. Poniewz
    autor nie odpowiedzial, Wiley napisal do promotora. Okazalo sie, ze praca jest
    jeszcze nie obroniona (w trakcie recenzji, o tym zreszta nie wiedzialem).
    Promotor obiecal sprawa sie zajac i w przypadku potwierdzenia plagiatu
    zapowiedzial, ze delikwent nie ma szans na kontynuacje studiow.
  • zielka 03.04.10, 19:16
    "Autor nie odpowiedzial"?! jfc.

    Swoja droga, obserwuje wlasnie ciekawa sytuacje,nie wiem jak sie
    skonczy. Moj wydawca (A) dostal list polecony od innego wydawnictwa
    (B), ze kilka stron u A to kopia z B. Poszedl wiec list do rzekomego
    plagiatora. Ten odpowiedzial ogromnym listem punkt po punkcie (nie
    bylo plagiatu doslownego, tylko pomysly, etc), tlumaczac
    podobienstwa - bardzo przekonujaco. I powiedzial, ze to chamskie
    pomowienie, i teraz sam zrobi proces przeciwko ludziom z wydawnictwa
    B,oskarzajac ich o znieslawienie. Czekam niecierpliwie na dalsze
    odcinki :)
  • dala.tata 03.04.10, 19:34
    a propos wydawnict i plagiatow, to mialem niemila okazje pasc ofiara plagiatu.
    tekst inkryminowany byl juz przyjety do druku w pewnym czasopismie i byl juz w
    produkcji. kiedy zadzownilem do redaktora, stweirdzil ze sprawa jest powazna ale
    nie on moze decydowac o procesie produkcyjnym (zdziwienie mnie ogarnelo, ale
    czekalem spokojnie) i skontaktowal sie z wydawnictwem. zasluzone wydawnictwo
    miedzynarodowe stwerdzilo, ze sprawa zaszla za daleko, numer czasopisma jest
    zlozony i jakiekolwiek zmainy bylyby niemozliwe. wiec bede musial z
    opublikowanym tekstem zyc.

    odpowiedz moja byla krotka: 'I'll see you in court'. strategia okazala sie
    skuteczna - tekst nie poszedl. jednak musze przyznac ze postawa wydawnictwa mnie
    zdziwila. mysle ze dzisiaj bylaby inna, jednak wtedy traktowali plagiat z duza
    dezynwoltura.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • dr_pitcher 03.04.10, 20:17
    Wydawnictwa na ogol dzialaja skutecznie bo to ich interes. Ale ich procedury sa
    bardzo ostrozne. W Wiley najpierws jest bardzo uprzejma korespondencja (autor
    potem szef potem uczelnia), dopiero po roku sprawy zaczynaja nabierac tempa i
    byc powazne. Mnie jako "associate editor" zdarzylo sie dwa razy "zawiesic"
    wydanie prac do momentu wyjasnienia. W jednym wypadku autorzy przeprosili i
    zmienili pare paragrafow. W drugiej, kwestia falszowania danych, autor prace
    wycofal i opublikowal gdzie indziej. Edytor drugiego czasopisma poczatkowo nie
    chcial opublikowac negatywnych uwag recenzentow, ktorzy widza publikacje byli
    lekko rzecz biorac zdumieni. W koncu "letter to editor sie pojawil" a nastepnie
    odpowiedz autorow jeszcze bardziej ich implikujaca. Czasopismo ma charakter
    miedzynarodowy ale nie jest to "Nature". Editor zastanawia sie nad retrakcja od
    trzech lat.
  • dala.tata 03.04.10, 20:33
    tak, w ich interesie jest to, zeby dzialac konserwatywnie, ale skutecznie,
    niestety nie zawsze to oznacza, ze to w interesie ofiary.

    kolezanka ktorej promotor popelnil plagiat na niej wlasnie, po kilku listach z
    wydawnictwem ksiazki, ktora juz byla w produkcji, musiala sie udac do dobrego
    prawnika, ktory za odpowiednie hhonorarium wysmazyl odpowiednie pismo do
    wydawnictwa. rura im zmiekla dosc szybko, napisali list z przeprosinami,
    produkcja zostala zatrzymana, rozdzial wycofany. nawiasme mowiac, facet zostal
    wyrzucony dyscyplinarnie z uniwersytetu - kolezanka zlozyla skarge (okazalo sie
    zreszta ze wyszedl wtedy jeszcze jeden jego plagiat).


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • zielka 03.04.10, 21:36
    Dala, ta historia kolezanki jest z Polski czy z UK?
  • dala.tata 03.04.10, 22:16
    UK. mysle ze w Polsce nikt nikogo by nie wyrzucal z pracy, niesttey.
    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 03.04.10, 22:29
    jest jeden przykład, autor książki o Kunderze, odebrany doktorat i wylot,
    załatwił to UJ i UŚ
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 03.04.10, 22:48
    Wiecej jest tych przykladow, tylko sie ich tak nie naglasnia jak sprawy pani
    profesor od etyki w biznesie. Nie sa tak medialne jak idacy w zaparte profesor
    plagiator.

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • adept44_ltd 03.04.10, 22:51
    niestety, znam też sporo zamiecionych pod dywan...
    Wroński kiedyś twierdził, że spory procent (nie pamiętam dokładnie, ale był
    szokujący) prac na stopień, zwłaszcza doktoratów to wg niego plagiaty.
    Rozmawiałem kiedyś z prawnikiem od prawa autorskiego, który stwierdził, że w tej
    kwestii jest do niczego, to znaczy, jak się chce - można każdego oskarżyć i robi
    się to tylko po to, by komuś dołożyć...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 03.04.10, 23:14
    Z calym szacunkiem dla Wronskiego, ale ty chyba wiesz lepiej, jak wygladaja
    doktoraty w twojej dziedzinie. Co do nauk medycznych, to sledzac w mediach
    historie z Wroclawia mysle, ze Wronski moze miec racje.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 03.04.10, 23:32
    wbrew pozorom - nie wiem... ;-), poza tymi, które wychodzą (ale to są zazwyczaj
    te lepsze) bądź tymi, które inaczej wpadają w moje ręce...
    ale wiesz, np. pół roku temu w bibliotece na Ratajczaka wziąłem do ręki doktorat
    obroniony dwa lata temu i z parę miejsc bym popodkreślał..., akurat czytałem w
    tym samym czasie książki, które zainspirowały autora
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 03.04.10, 23:39
    Ja wiem tylko o kilku doktoratach, ktore nie doszly do skutku z powodu plagiatu.
    Natomiast mam silne podejrzenie, ze w kilku osrodkach przejdzie wszystko.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 03.04.10, 23:42
    otóż i to...
    --
    Louder Than Bombs...
  • donaldthedean 03.04.10, 22:56
    Tez pomyslalem, ze nie z PL...
  • zielka 04.04.10, 15:51
    Oj, no wywalaja przeciez w Polsce za plagiaty, nie znam przypadku
    podanego przez Adepta (a brzmi conajmneij ciekawie), ale znam ten na
    przyklad J. Wojcika w UMK, o ktorym tutaj tez niedawno mowilismy -
    zakaz wykonywania zawodu na 10 lat).
  • adept44_ltd 04.04.10, 19:34
    po podanych danych wygooglasz, to był bodaj prekursorski przypadek...
    --
    Louder Than Bombs...
  • donaldthedean 03.04.10, 22:55
    Otoz to. Na dobra sprawe, to np. Ricardo sciagal od Smitha, a Marx od Ricarda...
  • frusto 10.04.10, 14:42
    Wiecie co, panowie, opowiem wam o przypadku sprzed doktoratu. Czytałem
    literaturę, żeby uzupełnić wiadomości. Przede mną leżała sterta artykułów, za
    mną też. I czytając wpadłem na świetny pomysł.. przejrzałem jeszcze raz, nikt
    tego nie opisał. Publikacja gwarantowana! Zacząłem szkicować rozwiązanie, ale
    stwierdziłem, że jeszcze tego dnia przeczytam jeden artykuł...

    W jednym akapicie pod sam koniec był mój pomysł opisany :-). Ja to nazywam
    "P.S.T (P* spisek telepatów)". Strach się bać. Bo myślę, że by mnie opublikowali
    (tamten artykuł to był raport techniczny, inna sprawa, że osób raczej znanych w
    mojej dziedzinie). A potem ktoś by raport wyciągnął i napisał "jak mogłem tego
    nie znać" -- i zakaz wykonywania zawodu na 10 lat za plagiat pomysłu.

    Strach się bać, zwłaszcza, że literatury do przejrzenia jest sporo i wciąż coraz
    więcej.
  • chilly 22.05.10, 09:57
    wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7919421,Kamela_Sowinska_
    odchodzi.html
  • flamengista 22.05.10, 10:02
    właśnie odkopałem wątek o Pani Rektor.

    Cóż, dobrze się stało. Dziwne, że tak późno.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • eeela 24.05.10, 15:50
    > Wiecie co, panowie

    I panie? :-P


    > W jednym akapicie pod sam koniec był mój pomysł opisany :-). Ja to nazywam
    > "P.S.T (P* spisek telepatów)". Strach się bać. Bo myślę, że by mnie opublikowal


    Mnie się to zdarzało bez przerwy podczas pisania doktoratu, bo uczono mnie, że
    najpierw się czyta źródła, a potem opracowania. Naturalne jest więc, że czytając
    źródła ma się szereg pomysłów, jak wytłumaczyć różne rzeczy, a potem człowiek
    odkrywa, że wiele z nich zostało już opisanych :-)

    A z jednym rozdziałem to już w ogóle miałam kichę, bo zbudowałam w nim ładną i
    długa argumentację, po czym niemal tuż przed złożeniem pracy odkryłam DWA
    artykuły, które w nieco podobny sposób poruszały mój główny wątek w rozdziale.
    No ale już nic nie mogłam z tym zrobić, poza tym mój opis był daleko bardziej
    szczegółowy i dokładny, więc po prostu wpisałam odnośniki do artykułów i tyle.

    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • yellow_tiger 24.05.10, 16:15
    Tak, odkrywanie koła po raz drugi jest niezmiernie częste... Czasami zastanawiam się ile takich kół zostało po raz n-ty odkrytych, bo pierwsze odkrycie pojawiło się powiedzmy w The Journal of fishery in Mekong Delta, drugie w The Journal of Scientific Crap a dopiero trzecie w The Most Important Journal of Science Ever...
    --
    He was either mad or both...
    What the Frak is Going On?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka