Dodaj do ulubionych

W pogoni za wykładowcą...

01.07.10, 21:42
Właśnie przeczytałam artykuł: poznan.gazeta.pl/poznan/1,36037,8063382,W_pogoni_za_wykladowca___relacja_starosty_roku.html.
Szkoda że redaktor nie wysilił się aby spojrzeć na problem z drugiej strony. Przykład - scena sprzed dwóch dni: egzamin, 200 osób, po czym dwie godziny po skończeniu przychodzą do mnie do pokoju panienki czy już aby poprawiłam, bo one się niecierpliwią (tak powiedziały)... albo tacy co cały rok nie chodzili na wykłady, ocena z egzaminu adekwatna - 2,0, po czym pretensje, że oni nie mieli przecież możliwości zdobycia notatek z wykładów, jako że pracują, i proszą (a raczej żądają, a jak!) o materiały i anulowanie tej oceny. Albo po opublikowaniu wyników zaliczenia cwiczeń na stronie internetowej, rozdzwoniły się telefony. Jeden mnie rozwalił (studentka, nie przedstawiła się na początku, dopiero po moim z kim mam przyjemność...): Pani doktor bo ja mam tylko trzy a chcę cztery, jest szansa poprawić? Uważam, że zostałam oceniona niesprawiedliwie... Patrzę na listę, a panna okazuje się tylko raz na ćwiczeniach była obecna...
Edytor zaawansowany
  • charioteer1 01.07.10, 22:02
    Tez mi sie zdarzylo ostatnio zaliczyc ok. pol godziny spoznienia, bo... egzaminy
    magisterskie sie przedluzyly. Trudno, my tez mamy sesje, te egzaminy same sie
    nie robia.

    A 50 maili po egzaminie z pytaniem o ocene to byl sam miod. Najszczersza byla
    laska, ktora napisala, ze ona wie, ze wyniki sa w internecie, ale... ona nie
    umie znalezc.

    --
    Riders in the sky
  • rhayader.pl 01.07.10, 22:17
    Taaa... Bo pewnie do tej pory nie przyszło ci do głowy, że to ty jesteś dla studentów a nie studenci dla ciebie.

    Jak coś nie pasi, wynieś się z uczelni i zatrudnij w sklepie, urzędzie, biurze... Wtedy może zrozumiesz, że dorośli są nie mniej upierdliwi niż studenci, a odpowiadanie na telefony i pytania petentów, pomaganie im, doradzanie, obsługiwanie to część twoich psich obowiązków. Nie ma to jak rozpuszczenie przez państwową posadkę, jakbyś pracowała o prywaciarza to dawno już byś wyleciała z pracy za takie podejście do klienta.
  • megaborsuk2000 01.07.10, 22:21
    Bardzo mnie rozbawiło rozróżnienie dorośli vs. studenci.
  • adept44_ltd 01.07.10, 22:23
    przeczytaj raz jeszcze, pomyśl i spróbuj raz jeszcze napisać odpowiedź, może
    wyjdzie...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 01.07.10, 22:35
    Taaa... A kto ich nauczył mądralo, że regulamin to martwy papier, którym nikt sie nie przejmuje?
  • charioteer1 01.07.10, 22:41
    Przypuszczam, ze wyniesli to albo z domu, albo ze szkoly. Widzisz, u nas sie
    regulaminu przestrzega, po prostu.

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 01.07.10, 23:58
    Po prostu istna krynica praworządności i uczciwości, zresztą typowa dla naszego akademickiego światka.
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:10
    myślę, robaczku, że mało wiesz o akademickim światku, ale pisz, inaczej ten jad
    cię zadusi...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:23
    Ty oczywiście wiesz dużo więcej, podstarzały akademicki kocurze.
  • charioteer1 02.07.10, 00:26
    rhayader.pl napisał:

    > Ty oczywiście wiesz dużo więcej, podstarzały akademicki kocurze.

    Aaaadept!


    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:32
    mrrrau... skąd wiedział? ;-) tylko nie podstarzały (i nie kastrowany)


    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:43
    Ale za to wyleniały...
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:57
    i ten sąd uznałbym za nieosadzony w empirii, ale to na tyle, odsyłam tu:


    forum.gazeta.pl/forum/0,80312,4083031.html?x=1281317
    dział do wyboru
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 01:20
    A może jednak poradzisz mi, co wybrać, skoro tak dobrze znasz ten dział?
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:31
    jeśli masz z tym problem, przyjdzie Dala i potrzyma cię za rękę...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:43
    A co, z ciebie już uleciała cała para? Słabo cię nadmuchali.
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:54
    no dobrze, opowiedz swoją historię, kto ci bidusiu zrobił krzywdę i jaką?
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 01:25
    Krzywdę zrobili mi twoi rodzice. A wiesz dlaczego?
  • charioteer1 02.07.10, 00:11
    Byc moze. A ty na ilu uczelniach studiowales, ze masz takie swietne rozeznanie?

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:33
    A ty na ilu, że uważasz, że masz lepsze rozeznanie?
  • flamengista 01.07.10, 23:19
    do urzędu, na pewno coś załatwisz...

    Dzisiejsi studenci mają cud-miód i do tego orzeszki. Ja jeździłem pół miasta, by
    sprawdzić czy już są wyniki z egzaminu. I często wracałem z niczym.

    Teraz na egzaminie ustalam termin, kiedy najpóźniej będą wyniki. Wyniki
    wywieszam na tablicy i w internecie. Podobnie jak informację o wpisach i
    konsultacjach. Na stronie mam podany numer mojego telefonu na uczelni. Maila
    sprawdzam 3-4 razy w ciągu dnia i na wszystkie (nawet najgłupsze) odpowiadam.

    Problem w tym, że poziom lenistwa, wygodnictwa i bezczelności bywa przerażający.
    Niestety, jest to związane z 100% wskaźnikiem skolaryzacji. Kiedyś tacy ludzie
    po prostu nie szli na studia.

    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 01.07.10, 23:31
    Ach te dzisiejsze pokolenie! Za moich czasów to się biegało po polu i krowy pasło, a oni nic dzisiaj nie robią tylko siedzą przy tych komputerach. A niech to, nie będę im odpowiadał na te głupie maile, niech też sobie pojeżdżą przez pół miasta!
  • flamengista 01.07.10, 23:35
    że kolega na poziomie umie dyskutować.

    Pospieszalskiego.

    Cóż, warto rozmawiać - ale nie z wszystkimi.

    Bez odbioru;)
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • charioteer1 01.07.10, 23:36
    Widzisz, jak piszesz do urzedu, to urzad ma obowiazek odpowiedziec w ciagu 30
    dni. Do studentow mozne te sama zasade zastosowac i miec swiety spokoj z
    bzdurnymi mailami.

    --
    Riders in the sky
  • adept44_ltd 01.07.10, 23:43
    czy ty widzisz w którymś z postów te treści, które podajesz? bo nikt czegoś
    takiego nie pisał... bycie studentem (czy też aspirowanie do bycia magistrem)
    wiąże się też z pewną elementarną kulturą, a to, co tutaj zostało przywołane,
    jest kompletnie pozbawione tejże... bluzganie na ludzi, którzy to konstatują
    raczej świadczy tylko o tobie...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:03
    A nie przyszło ci do głowy, że świadczy to o tym, że ci, którzy to konstatują nie nadają się do swojej pracy? Bo zwyczajnie nie rozumieją ludzi, których uczą i wychowują.
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:14
    nie, nie przyszło mi, wiem, że w niektórych kręgach stawianie jakichkolwiek
    wymagań jest mało popularne, ale jednak studiowanie do czegoś zobowiązuje... i
    nie za bardzo wiem, o co ci chodzi - co znaczy nie rozumie? czego nie rozumie?
    widzisz, ja w pełni rozumiem, że ktoś jest niewychowany, że ktoś nie potrafi się
    zachować, że ktoś niewiele umie i niewiele potrafi się nauczyć. Co więcej, ja to
    akceptuję, tylko, że ten ktoś nie musi być na studiach i to jest raczej oczywiste...
    aaa, co do prywaciarza, zgadzając się z tym, co napisał oluuu, masz rację
    (poniekąd),taki dam ci przykład: jak ostatnio poprosiłem o sprawdzenie plagiatem
    recenzowanych przeze mnie prac, usłyszałem, że nigdy tu tak nie było... i raczej
    nie będzie... to jest rzeczywiście rynek edukacyjny... tylko, że może lepiej
    dyplom kupić sobie na bazarze, żadnych wymagań, a można się jeszcze potargować...
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:15
    miało być oczywiście - nie rozumiem...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:32
    adept44_ltd napisał:

    > widzisz, ja w pełni rozumiem, że ktoś jest niewychowany, że ktoś nie potrafi si
    > ę
    > zachować, że ktoś niewiele umie i niewiele potrafi się nauczyć. Co więcej, ja t
    > o
    > akceptuję, tylko, że ten ktoś nie musi być na studiach i to jest raczej oczywis
    > te...

    Nic nie rozumiesz, bo my tu nie rozmawiamy o kimś, tylko generalnie o studentach. Rozumiesz teraz, na czym polega cała zabawa?

    > jak ostatnio poprosiłem o sprawdzenie plagiate
    > m
    > recenzowanych przeze mnie prac, usłyszałem, że nigdy tu tak nie było... i racze
    > j
    > nie będzie... to jest rzeczywiście rynek edukacyjny...

    Znowu nic nie rozumiesz z tego rynku edukacyjnego, bo nie polega on na tym, że nie sprawdza się prac, tylko właśnie na tym, że się je sprawdza - rzetelnie, obiektywnie i sprawiedliwie.
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:37
    1. Nic nie rozumiesz, bo my tu nie rozmawiamy o kimś, tylko generalnie o
    studentach. Rozumiesz teraz, na czym polega cała zabawa?

    spróbuj napisać, więcej zdań, jakieś argumenty...
    2.Znowu nic nie rozumiesz z tego rynku edukacyjnego, bo nie polega on na tym, że
    nie sprawdza się prac, tylko właśnie na tym, że się je sprawdza - rzetelnie,
    obiektywnie i sprawiedliwie.

    spróbuj zrozumieć, co się do ciebie pisze... to był przykład z życia
    odpowiadający na twój post o "prywaciarzach" - tak to wygląda u nich... (ok,
    Tocq, może nie u wszystkich, choć piszę o jednej z najlepszych szkół),

    co do reszty - profesor ci dobrze poradził, pomyliłeś fora: gimnazjum jest w sam
    raz, bredzisz...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:53
    adept44_ltd napisał:

    > spróbuj napisać, więcej zdań, jakieś argumenty...

    A jednak nie rozumiesz tematu tej dyskusji. Przeczytaj pierwszy post i zacznij od początku.

    > spróbuj zrozumieć, co się do ciebie pisze... to był przykład z życia
    > odpowiadający na twój post o "prywaciarzach" - tak to wygląda u nich... (ok,
    > Tocq, może nie u wszystkich, choć piszę o jednej z najlepszych szkół),

    A ja ci podałem inny przykład z życia. Co jest gorsze: dyplom kupiony czy dostany za friko, dzięki nieróbstwu pracowników uczelni państwowych?

    > co do reszty - profesor ci dobrze poradził, pomyliłeś fora: gimnazjum jest w sa
    > m
    > raz, bredzisz...

    Ale ja i tak wolę swoje "bredzenie" o wychowawczej roli studiów i wychowanych, rozsądnych studentów, którzy doceniają mój wysiłek. Kto na tym lepiej wychodzi: ty czy ja?
  • adept44_ltd 02.07.10, 01:02
    1.A jednak nie rozumiesz tematu tej dyskusji. Przeczytaj pierwszy post i zacznij
    od początku.

    nie skarbie, to ty nie rozumiesz, odpowiedziałem nie na pierwszy post, tylko na
    twoją brednię

    2. A ja ci podałem inny przykład z życia. Co jest gorsze: dyplom kupiony czy
    dostany za friko, dzięki nieróbstwu pracowników uczelni państwowych?

    nic nie podałeś... poza tym, raz jeszcze, to była moja odpowiedź na twój
    konkretny głos... (dyskusja polega odnoszeniu się do wypowiedzi, które się
    pojawiły, a nie na bredzeniu wokół...)

    3. Ale ja i tak wolę swoje "bredzenie" o wychowawczej roli studiów i
    wychowanych, rozsądnych studentów, którzy doceniają mój wysiłek. Kto na tym
    lepiej wychodzi: ty czy ja?

    biorą pod uwagę, że nie wiesz, jak ja wychodzę, nic nie możesz powiedzieć...

    jak dla mnie temat z tobą skończony
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 01:33
    adept44_ltd napisał:

    > nie skarbie, to ty nie rozumiesz, odpowiedziałem nie na pierwszy post, tylko na
    > twoją brednię

    Kogutku, mojego posta też nie zrozumiałeś, bo on dotyczył pierwszego postu. Zawsze wchodzisz na to forum tylko po to, żeby robić zadymę?

    > nic nie podałeś... poza tym, raz jeszcze, to była moja odpowiedź na twój
    > konkretny głos... (dyskusja polega odnoszeniu się do wypowiedzi, które się
    > pojawiły, a nie na bredzeniu wokół...)

    To nie była żadna odpowiedź, naucz się chłopcze najpierw, co to takiego kultura dyskusji. A jak to zrobisz, dopiero wtedy włączaj komupter.


    > biorą pod uwagę, że nie wiesz, jak ja wychodzę, nic nie możesz powiedzieć...

    Nie trudno się domyślić po tych idiotyzmach, jakie wypisujesz.

    > jak dla mnie temat z tobą skończony

    A po co zaczynałeś? Pobiegłeś już wypłakać się w ojcowskich ramionach dala.taty?
  • pr0fes0r 02.07.10, 00:16
    rhayader.pl napisał:

    > A nie przyszło ci do głowy, że świadczy to o tym, że ci, którzy to konstatują n
    > ie nadają się do swojej pracy? Bo zwyczajnie nie rozumieją ludzi, których uczą
    > i wychowują.

    A ja się z tym zgodzę. Owszem, są chwile, gdy czytam/wysłuchuję takiego bełkotu,
    że nie rozumiem tych ludzi. A potem myślę sobie, że mógłbym zrozumieć, i wtedy
    się cieszę, że tak nie jest.

    A co do rzekomej funkcji wychowawczej szkoły wyższej, to chyba kolega
    (koleżanka) pomylił(a) fora - to gimnazjalne jest gdzie indziej.
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:27
    pr0fes0r napisał:

    > A co do rzekomej funkcji wychowawczej szkoły wyższej, to chyba kolega
    > (koleżanka) pomylił(a) fora - to gimnazjalne jest gdzie indziej.

    Nic dodać, nic ująć. A potem się dziwi jeden z drugim, że studenci są niewychowani...
  • pr0fes0r 02.07.10, 00:34
    rhayader.pl napisał:

    > Nic dodać, nic ująć. A potem się dziwi jeden z drugim, że studenci są niewychow
    > ani...

    Ja się nie dziwię. Nie wychowuje ich ani rodzina, ani szkoła.
    Ale ja nie jestem od wychowywania, ja jestem od oczekiwania, że dorosły człowiek
    będzie się zachowywał jak dorosły człowiek*, a jeśli tak nie będzie, musi się
    liczyć z takimi samymi konsekwencjami, jak w każdym innym urzędzie, instytucji
    czy firmie.

    */ oczywiście jest to daleko posunięte uogólnienie, większość studentów na
    szczęście nie ma z tym problemów.
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:57
    Mylisz się, bo wychowanie zachodzi wszędzie tam, gdzie jest tak duża różnica wieku, zdobytych osiągnieć itp. Co jeszcze raz potwierdza, ze nie masz pojęcia o charakterze swojej pracy.
  • pr0fes0r 02.07.10, 01:03
    rhayader.pl napisał:

    > Mylisz się, bo wychowanie zachodzi wszędzie tam, gdzie jest tak duża różnica wi
    > eku, zdobytych osiągnieć itp. Co jeszcze raz potwierdza, ze nie masz pojęcia o
    > charakterze swojej pracy.

    Zauważalna część moich studentów, zwłaszcza na zaocznych, jest ode mnie starsza,
    choć niestety już się to kończy. Wybacz, ale nie zamierzam dać im się
    wychowywać, podobnie jak Ty nie sprawiasz wrażenia, byś chciał, żebyśmy
    wychowywali Ciebie.
  • rhayader.pl 02.07.10, 01:37
    Co mnie obchodzi, czy jest od ciebie starsza czy młodsza? Rozmawiamy o regule. Co do wychowywania mnie przez twoją szanowną osobę, to chyba pomyliłeś to z demoralizacją.
  • pr0fes0r 02.07.10, 07:36
    rhayader.pl napisał:

    > Co mnie obchodzi, czy jest od ciebie starsza czy młodsza? Rozmawiamy o regule.
    > Co do wychowywania mnie przez twoją szanowną osobę, to chyba pomyliłeś to z dem
    > oralizacją

    Nie ja pisałem o różnicy wieku.
  • rhayader.pl 02.07.10, 12:14
    pr0fes0r napisał:

    > Nie ja pisałem o różnicy wieku.

    Przeczytaj jeszcze raz, dokładnie i ze zrozumieniem mój post. Widzisz już na czym polega ta reguła?
  • adept44_ltd 02.07.10, 00:34
    jeden z drugim się dziwi, bo wychować powinien ich ktoś inny..., na tym polega
    jeden z progów w rozwoju...
    bredzisz, robaczku...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:59
    adept44_ltd napisał:

    > jeden z drugim się dziwi, bo wychować powinien ich ktoś inny...

    ...A prawda jest taka, że każdy wychowuje po trochu, ale nikt nie chce przyjąć za to odpowiedzialnosci.
  • oluuu 02.07.10, 00:00
    Porównanie klienta ze studentem nie jest do końca trafne.

    W relacji klient-sprzedawca to klient wymaga od sprzedawcy świadczenia usługi, a
    sam płaci.

    W relacji student-wykładowca student wymaga od wykładowcy wykonania usługi i sam
    płaci, ale jednocześnie wykładowca wymaga od studenta wykonania innej usługi
    (np. przygotowanie się na ćwiczenia lub egzamin, przyjścia o czasie itp.).
    Dlatego relacja jest dużo bardziej skomplikowana.

    W konsekwencji student raczej nie jest silniejszą stroną (jak klient), ale co
    najwyżej partnerem. Co najwyżej, ponieważ uczenie się czegokolwiek zakłada
    jednak pewne zwierzchnictwo nauczyciela (wykładowcy) nad uczniem (studentem).

    Z całej wypowiedzi najbardziej podoba mi się określenie "u prywaciarza". Kojarzy
    mi się to z małym geszeftem typu budka z hamburgerami lub sklep spożywczy.
    Chciałbym zauważyć, że na świecie większość wielkich firm jest prywatnych, więc
    większość ludzi pracuje "u prywaciarzy", a jakoś żadna firma nie zwalnia
    pracowników za nieprzyjmowanie klientów np. po godzinach otwarcia:-)
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:19
    oluuu napisał:

    > W relacji student-wykładowca student wymaga od wykładowcy wykonania usługi i sa
    > m
    > płaci, ale jednocześnie wykładowca wymaga od studenta wykonania innej usługi
    > (np. przygotowanie się na ćwiczenia lub egzamin, przyjścia o czasie itp.).

    To spróbuj w taki sam sposób i z takim samym podejściem traktować dorosłych ludzi, ucząc np. w prywatnej szkole języka obcego. Gwarantuję ci, że długo byś nie popracował w tej szkole.

    > Co najwyżej, ponieważ uczenie się czegokolwiek zakłada
    > jednak pewne zwierzchnictwo nauczyciela (wykładowcy) nad uczniem (studentem).

    A czemu tylko zwierzchnictwo, a nie np. większą odpowiedzialność w stosunku do kogoś, kogo się wychowuje?

    > Chciałbym zauważyć, że na świecie większość wielkich firm jest prywatnych, więc
    > większość ludzi pracuje "u prywaciarzy", a jakoś żadna firma nie zwalnia
    > pracowników za nieprzyjmowanie klientów np. po godzinach otwarcia:-)

    Chciałbym zauważyć, że te godziny otwarcia są dostosowane do popytu (ot, prawo rynku). A co się dzieje np. na poczcie, gdy jest długi ogonek klientów i tylko jedno czynne okienko? Albo w hipermarkecie, gdy jest dużo kupujących i tylko kilka kas czynnych?
  • rhayader.pl 02.07.10, 00:41
    ...dopóki obok nie wyrośnie drugi hipermarket.
  • charioteer1 02.07.10, 01:53
    Fantazjujesz. Hipermarkety sa w centrach handlowych, po jednym na centrum.
    Nastepny jest w takiej odleglosci, zeby ci sie nie chcialo wyciepnac tych
    topniejacych lodow z wozka i tracic kolejne pol dnia na zakupy w innym centrum.
    Nie ma obowiazku jedzenia lodow, nie ma obowiazku studiowania. Takie jest zycie.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • rhayader.pl 02.07.10, 02:08
    Jeśli raz ci wyciepną lody z wózka z powodu za długiej kolejki, to następnym razem pójdziesz je kupić gdzie indziej. Proste. Nie ma obowiązku kupowania lodów zawsze w tym samym miejscu. A uczelni już nie tak łatwo zmienić, zresztą po co? Żeby trafić do podobnego burdelu?

    Rozumiesz już, jaka jest różnica pomiędzy życiem a patologią?
  • oluuu 02.07.10, 00:50
    Zaraz, to ja czegoś nie rozumiem. To w szkole językowej się nie wymaga od
    uczniów nauczenia się materiału i nie sprawdza się tego razem z sankcją
    ewentualnego nie dopuszczenia do kolejnego poziomu nauczania?
    Kilkanaście lat chodziłem do takich szkół i zawsze dostawałem wycisk, a jeśli
    ktoś nie przestrzegał tej zasady, to odpadał z grupy. Co innego być życzliwym i
    kulturalnym, a co innego przestrzegać zasad, które prowadzą do "osiągnięcia
    celów edukacyjnych".

    Jeśli chodzi o odpowiedzialność - o co chodzi? To jest słowo bardzo
    abstrakcyjne. Czy ma to być usługiwanie i traktowanie ucznia (w tym przypadku
    studenta) jak klienta? Chyba nie.

    Do powyższego: ciągle uznajesz, że student to dziecko, a klient firmy to
    dorosły. To jest nieporozumienie. Studenci w 100% są ludźmi dorosłymi, a coraz
    częściej na studiach niestacjonarnych w większości "bardzo" dorosłymi. Ponieważ
    wszyscy o tym wiedzą, jak na razie nikt nie włożył wykładowcy kosza na śmieci na
    głowę i wiele zjawisk, znanych ze szkół powszechnych, w uczelniach nie występuje.

    Pierwsze słyszę, że godziny są dostosowane do popytu. Oczywiście, jest to jeden
    z czynników, ale nie jedyny i nie pierwszy! Można przyjąć, ze wiele prywatnych
    małych sklepów jest czynnych co najwyżej do godz. 18.00. Czy to jest zgodne z
    przejawianym popytem? Przecież ludzie zwykle pracują do 16.00 lub 18.00. Po
    prostu nikt nie lubi pracować w sklepie w nocy i niepisana umowa społeczna mówi,
    że ten gość z biura musi się trochę pospieszyć, aby zdążyć przed zamknięciem
    sklepu, w którym chce zrobić zakupy.

    A propo hipermarketu: co się dzieje? Wszyscy się denerwują, ale czekają. Nie
    pozostawiają wózków z zakupami i biegną nawtykać kierownikowi, że więcej tu nie
    przyjdą. Znów: pewna umowa społeczna (pt. "jest kolejka i trzeba czekać").

    Jeszcze raz podkreślam: student to nie klient. Niestety, studentom wmówiono, że
    są klientem, i efekt właśnie mamy. Efekt w postaci "nękających" jest mało
    istotny. Ważniejszy efekt pojawi się za kilka lat, gdy ci ludzie zaczną
    projektować samoloty, budować drogi i leczyć ludzi.
  • rhayader.pl 02.07.10, 01:17
    oluuu napisał:

    > Zaraz, to ja czegoś nie rozumiem. To w szkole językowej się nie wymaga od
    > uczniów nauczenia się materiału i nie sprawdza się tego razem z sankcją
    > ewentualnego nie dopuszczenia do kolejnego poziomu nauczania?

    Chyba nigdy nie uczyłeś się w szkole językowej w grupie dorosłych, bo tam właśnie przychodzą ludzie kompletnie nieprzygotowani na zajęcia i tłumaczą się tym, że pracują. Gdy w takiej grupie pojawiają się studenci, przeważnie bardzo szybko zostawiają resztę daleko w tyle.

    > Do powyższego: ciągle uznajesz, że student to dziecko, a klient firmy to
    > dorosły. To jest nieporozumienie.

    Nie zrozumiałeś mnie, bo ja cały czas piszę, że studentów należy traktować jak dorosłych. Wtedy oni sami będą zachowywać się jak dorośli. Przykładowo: jeśli, gdy osoba dorosła dopytuje się czegoś, cierpliwie i kulturalnie się jej odpowiada, a gdy to samo robi student - opiernicza się go, że zadaje głupie pytania, to to nie jest traktowanie studentów jak dorosłych. Oni to widzą...

    > Pierwsze słyszę, że godziny są dostosowane do popytu. Oczywiście, jest to jeden
    > z czynników, ale nie jedyny i nie pierwszy! Można przyjąć, ze wiele prywatnych
    > małych sklepów jest czynnych co najwyżej do godz. 18.00. Czy to jest zgodne z
    > przejawianym popytem? Przecież ludzie zwykle pracują do 16.00 lub 18.00.

    Ale chyba nie zdarza się, że sklep otwiera się pół godziny później, bo pracownicy z róznych dziwnych względów pół godziny później się pojawili, albo zamyka się pół godziny wcześniej, bo pracownik musi pozałatwiać swoje prywatne sprawy?


    > A propo hipermarketu: co się dzieje? Wszyscy się denerwują, ale czekają. Nie
    > pozostawiają wózków z zakupami i biegną nawtykać kierownikowi, że więcej tu nie
    > przyjdą. Znów: pewna umowa społeczna (pt. "jest kolejka i trzeba czekać").

    Czyżby? To usiądź sobie na miejscu takiej kasjerki i posłuchaj pretensji klientów. Na których nie nakrzyczysz, nie wmówisz im, że są niekulturalni, nie postraszysz gorszą oceną na koniec semestru...


    > Jeszcze raz podkreślam: student to nie klient. Niestety, studentom wmówiono, że
    > są klientem, i efekt właśnie mamy.

    Nie, to wam wmówiono, że wy to pany, później cała hierarchia różnych stanowisk uczelnianych, a studenci na szarym końcu, dopiero za sprzątaczką. A niech no który ma coś przeciwko temu...

    > Ważniejszy efekt pojawi się za kilka lat, gdy ci ludzie zaczną
    > projektować samoloty, budować drogi i leczyć ludzi.

    I co? Myślisz, że te samoloty częściej będą spadać, drogi będą bardziej krzywe, a ludzie gorzej będą leczeni? Obyś się nie zdziwił...
  • tocqueville 02.07.10, 08:46

    > W relacji student-wykładowca student wymaga od wykładowcy wykonania usługi i sa
    > m
    > płaci, ale jednocześnie wykładowca wymaga od studenta wykonania innej usługi
    > (np. przygotowanie się na ćwiczenia lub egzamin, przyjścia o czasie itp.).

    To spróbuj w taki sam sposób i z takim samym podejściem traktować dorosłych
    ludzi, ucząc np. w prywatnej szkole języka obcego. Gwarantuję ci, że długo byś
    nie popracował w tej szkole.


    pracuję na prywatnej uczelni i dokładnie tak traktuję studentów
    wiele wymagam od siebie a też wiele wymagam od studentów

  • rhayader.pl 02.07.10, 12:20
    tocqueville napisał:

    > pracuję na prywatnej uczelni i dokładnie tak traktuję studentów
    > wiele wymagam od siebie a też wiele wymagam od studentów

    Więc dziękuj Panu Bogu, że pracujesz ze studentami a nie z dorosłymi, możesz wymagać i studenci w miarę się ciebie słuchają. Gdybyś pracował z dorosłymi, nie miałbyś wiele do powiedzenia.

  • ford.ka 02.07.10, 12:42
    Gdy się pracuje z dorosłymi istnieją dwie opcje - albo
    1. chcą się nauczyć i wtedy muszą zaakceptować, że to
    nauczyciel/wykładowca/prowadzący kurs posiada wiedzę i umiejętności, które
    oni chcą posiąść, oraz wiedzę i umiejętności, jak powyższe przekazać, a
    jak tego nie zaakceptują, wypadają z gry, albo
    2. chcą się pouczyć - a wtedy wykładowca występuje w roli zabawiacza i
    przedszkolanki, bo inaczej uczniowie będą nieprzyjemni i to oni go sobie
    zmienią na nowszy model.
    Na uniwersytecie powinna występować wyłącznie opcja pierwsza i nie ma
    przebacz. Gdzie indziej w zależności od tego, kto płaci. Jeśli płaci
    firma, opcja pierwsza jest obowiązkowa, jeśli sam klient, jego wybór, byle
    był jasno postawiony i obie strony miały świadomość, co robią, żeby
    później nie było pretensji.
    Nie wiem, jakie masz doświadczenia w andragogice, ale pomyśl sobie, co by
    było, gdyby na kursach prawa jazdy nie można było od kursantów niczego
    wymagać, bo są dorośli? Gdyby z podobnym luzikiem podchodzono na kursach
    dla pilotów? Chciałbyś, żeby PITa wypełniała Ci księgowa, która kupiła
    sobie dyplom, bo przecież księgowość ma we krwi i nikt jej nie będzie
    uczyć?
    Jeśli człowiek zaczyna jakiś kurs i nie jest zainteresowany tym, by
    stosować się do jego reguł, bo zwykle trudno jest dojść do jakichkolwiek
    efektów inaczej (tak, wiem, na każdym kursie językowym są tacy, którzy
    uważają, że praca domowa to żart, bo prowadzący ma ich wszystkiego nauczyć
    w godzinę tygodniowo, a potem mają pretensję, że wszystko, co potrafią
    powiedzieć to "I doesn't understand") to chyba nie jest dorosły.
  • rhayader.pl 02.07.10, 13:10
    ford.ka napisał:

    > Nie wiem, jakie masz doświadczenia w andragogice, ale pomyśl sobie, co by
    > było, gdyby na kursach prawa jazdy nie można było od kursantów niczego
    > wymagać, bo są dorośli? Gdyby z podobnym luzikiem podchodzono na kursach
    > dla pilotów? Chciałbyś, żeby PITa wypełniała Ci księgowa, która kupiła
    > sobie dyplom, bo przecież księgowość ma we krwi i nikt jej nie będzie
    > uczyć?

    Tu nie chodzi o brak wymagań, tylko o to, że na kursach dla dorosłych wymagania zawsze są niższe. Porównaj sobie procent zdawalnosci większości egzaminów. W przypadku kursów dla dorosłych prawie zawsze jest niemal 100% i zapewniam cię, że nie dlatego, że są tacy zdolni i zdyscyplinowani.
  • ford.ka 02.07.10, 15:42
    W przypadku kursów na prawo jazdy do niemal 100% zdawalności zaczynamy się
    zbliżać po 20 podejściach, bo zawsze są tacy, którzy w końcu dają sobie
    spokój...
    Czy aby na pewno nie masz na myśli kursów gotowania Kurta Schellera? Tam
    pewnie jest 100%. Bo nie ma żadnych egzaminów ;)
  • rhayader.pl 02.07.10, 16:16
    Mam na myśli np. różnego rodzaju studia podyplomowe (w tym na państwowych uczelniach), kursy językowe, szkolenia itp.
  • ford.ka 02.07.10, 16:25
    Ale my naprawdę nie prowadzimy "różnych szkoleń" - my dajemy studentom
    całkiem realne uprawnienia, które pozwalają im później zrobić krzywdę
    sporej grupie ludzi, jeśli nie raczą się nauczyć, a będą n.p. projektować
    mosty, planować miasta, projektować dowolne urządzenia mechaniczne, leczyć
    ludzi.
    Za każdym razem kiedy dentysta wyrwie Ci zdrowego zęba, pocieszaj się, że
    co prawda Twój dentysta to partacz, ale na pewno miał strasznie
    sympatycznych wykładowców na AM, którzy we wszystkim szli mu na rękę, a z
    diagnostyki dostał wpis, bo obiecał, że później na pewno zaliczy.
  • rhayader.pl 02.07.10, 17:04
    A nie przyszło ci do głowy, że krzywdę to może wy robicie, nie sprawdzając prac, nie przychodząc na konsultacje, olewając zajęcia itp? Nikt tu też nie pisze, żeby iść we wszystkim na rękę studentom czy dawać wpisy za nic. Chyba specjalnie przekręcasz treść postów albo nie rozumiesz, co się do ciebie pisze.
  • maria.francesca 06.07.10, 01:24

    >Więc dziękuj Panu Bogu, że pracujesz ze studentami a nie z dorosłymi<

    Ręce opadają... a student to wg ciebie nie "dorosły"? Mam nadzieję, że nie
    jesteś studentem, i nigdy nim nie będziesz, dzieciaku...
  • rhayader.pl 06.07.10, 10:42
    Dzieciakiem to ty jesteś skoro nie dorosłaś do uczenia i wychowywania swoich studentów. Ręce opadają, że tacy ludzie jak ty pracują na uczelni...
  • frusto 06.07.10, 11:31
    rhayader.pl napisał:

    > Taaa... Bo pewnie do tej pory nie przyszło ci do głowy, że to ty jesteś dla stu
    > dentów a nie studenci dla ciebie.

    Zwracam uprzejmie uwagę, że gdyby Ci studenci z takim podejściem pracowali w
    jakiejś prywatnej firmie (olewając regulaminy i procedury, nie robiąc tego, co
    się od nich wymaga), to wylecieliby szybciej niż prędzej.

    Nawiasem mówiąc obowiązki dydaktyczne są tylko częścią naszych obowiązków, a
    rozliczani jesteśmy przede wszystkim za coś zupełnie innego.
  • rhayader.pl 06.07.10, 11:58
    frusto napisał:

    > Zwracam uprzejmie uwagę, że gdyby Ci studenci z takim podejściem pracowali w
    > jakiejś prywatnej firmie (olewając regulaminy i procedury, nie robiąc tego, co
    > się od nich wymaga), to wylecieliby szybciej niż prędzej.

    Tak się składa, że większość z tych studentów po skończeniu studiów pracuje w prywatnych firmach i na ogół lepiej zarabiają niż wy.


    > Nawiasem mówiąc obowiązki dydaktyczne są tylko częścią naszych obowiązków, a
    > rozliczani jesteśmy przede wszystkim za coś zupełnie innego.

    Obowiązki dydaktyczne, jak trafnie zauważyłeś, są częścią waszych obowiązków. I za nie też jesteście rozliczani (a przynajmniej powinniście być).
  • frusto 06.07.10, 12:03
    rhayader.pl napisał:

    > frusto napisał:
    >
    > > Zwracam uprzejmie uwagę, że gdyby Ci studenci z takim podejściem pracowal
    > i w
    > > jakiejś prywatnej firmie (olewając regulaminy i procedury, nie robiąc teg
    > o, co
    > > się od nich wymaga), to wylecieliby szybciej niż prędzej.
    >
    > Tak się składa, że większość z tych studentów po skończeniu studiów pracuje w p
    > rywatnych firmach i na ogół lepiej zarabiają niż wy.


    Dlaczego więc inaczej mieliby traktować swoje obowiązki, gdy są w firmie, a
    inaczej, gdy są na uczelni? Student posiada zarówno prawa, jak i obowiązki.
    Pisze pan o wychowawczej roli uczelni; bez wątpienia nauczenie studenta, że nie
    wykonywanie swoich obowiązków, lekceważenie procedur itd ma swoje konsekwencje -
    MA funkcję wychowawczą.
  • rhayader.pl 06.07.10, 12:09
    frusto napisał:

    > Dlaczego więc inaczej mieliby traktować swoje obowiązki, gdy są w firmie, a
    > inaczej, gdy są na uczelni?

    No właśnie, dlaczego?
  • rhayader.pl 06.07.10, 12:16
    frusto napisał:

    > Pisze pan o wychowawczej roli uczelni; bez wątpienia nauczenie studenta, że nie
    > wykonywanie swoich obowiązków, lekceważenie procedur itd ma swoje konsekwencje
    > -
    > MA funkcję wychowawczą.

    A jaką funkcję wychowawczą ma fakt, że uczą tego studentów osoby, które same nie wykonują solidnie swoich obowiązków, lekceważą procedury itp.? Klasyczny błąd wychowawczy: co innego mówię, co innego robię. Studenci mają (na szczęście!) na tyle rozumu, że potrafią to dostrzec.
  • frusto 06.07.10, 12:53
    rhayader.pl napisał:
    > A jaką funkcję wychowawczą ma fakt, że uczą tego studentów osoby, które same ni
    > e wykonują solidnie swoich obowiązków, lekceważą procedury itp.? Klasyczny błąd
    > wychowawczy: co innego mówię, co innego robię. Studenci mają (na szczęście!) n
    > a tyle rozumu, że potrafią to dostrzec.

    Mam wrażenie, że piszmey o czymś innym. Lekceważenie swoich obowiązków przez
    pewną część kadry naukowej jest oczywiście czymś karygodnym. Ja odnosiłem się
    jednak do całej dyskusji, w której przedstawiono przypadki studentów, mówiąc
    brzydko, olewających swoje obowiązki. Te przypadki były dla mnie zarówno
    oczywistymi przykładami postępowania wyjątkowo nagannego, jak i niestety
    powszechnego. Tymczasem jeden z dyskutantów pozwolił był sobie napisać
    odpowiedź, z której wynikało, że student ma prawo do takich zachowań bo jest k
    l i e n t e m.
  • rhayader.pl 06.07.10, 15:35
    frusto napisał:

    > Mam wrażenie, że piszmey o czymś innym. Lekceważenie swoich obowiązków przez
    > pewną część kadry naukowej jest oczywiście czymś karygodnym. Ja odnosiłem się
    > jednak do całej dyskusji, w której przedstawiono przypadki studentów, mówiąc
    > brzydko, olewających swoje obowiązki.

    Rozmawiamy o tym samym, bo jedno z drugim się ze sobą wiąże. Jak student widzi, że wykładowca mówi jedno, a postępuje inaczej i dobrze na tym wychodzi, to nauczy się tego drugiego.

    Te przypadki były dla mnie zarówno
    > oczywistymi przykładami postępowania wyjątkowo nagannego, jak i niestety
    > powszechnego.

    Stronnicze, erystyczne uogólnienie. U kadry naukowej to tylko "część" lekceważy obowiązki, u studentów jest to "powszechne"? Pytanie: skąd by się mieli nauczyć tych "powszechnych" zachowań? Kto utrwala te zachowania, np. obniżając za plagiat pracy tylko ocenę o 1 stopień, i to też tylko u "wybrańców"?

    Tymczasem jeden z dyskutantów pozwolił był sobie napisać
    > odpowiedź, z której wynikało, że student ma prawo do takich zachowań bo jest k
    > l i e n t e m.

    Ja nic takiego nie napisałem. Student, owszem, ma prawo do takich zachowań, ale wykładowca ma prawo (nawet obowiązek) odpowiednio je ocenić.
  • flamengista 01.07.10, 23:13
    1. Panie Doktorze, co dostałem? (dosłowna treść maila: bez podpisu, bez nazwy
    przedmiotu, wyniki wywieszone w internecie)
    2. Czy istnieje możliwość poprawy? (z 3,5 na 4, z 4 na 4,5, z 4,5 na 5 etc.)
    3. Kiedy będzie egzamin? (dosłowna treść maila: bez podpisu, bez nazwy
    przedmiotu, termin wywieszony w internecie)
    4. Kiedy będzie Pan na uczelni? (termin konsultacji - na tablicy i w internecie)
    5. Ja będę na uczelni jutro, to może Pan przyjdzie i mi wpisze
    6. Może mi Pan teraz wpisać 3,0 zaocznie - ja na pewno przyjdę zdawać, ale teraz
    nie mam czasu...
    7. Przesyłam pracę, czy mogę przyjść w poniedziałek po wpis? (pół roku po
    terminie, mail wysłany w piątek wieczorem)
    8. Zupełnie nie rozumiem, o co chodzi, pracę napisałem całkowicie samodzielnie
    (na zarzut, że praca całkowicie przeklejona ze ściąga.pl)
    9. Kolega, który napisał mi tą pracę był bardzo zdziwiony, gdy ocenił ją Pan
    jako plagiat
    10. Proszę Pana, ja jestem urzędnikiem i nie mam czasu na pisanie takiej pracy!
    11. Inni napisali plagiat, a Pan ich puścił!
    12. Inni też ściągali, a Pan nie zauważył!
    13. To co ja teraz mam zrobić?
    14. Może inne pytanie?
    15. Ja wiem, że przyszłam późno, ale były korki... (żądanie przeprowadzenia
    egzaminu - na 5 minut przed zakończeniem konsultacji i rozpoczęciem wykładu)
    16. Przez Pana zmarnowałem 2 lata ciężkiej pracy (po oblaniu komisa)
    17. A nie da się nic zrobić?
    18. Proszę Pana, przecież to był tylko punkcik
    19. Byłam na Pana konsultacjach i Pana nie było
    20. Nie mogę nigdzie znaleźć informacji o egzaminie
    21. Prześle Pan swoje wykłady, żebym mógł się przygotować?
    22. Co będzie na egzaminie?
    23. Czy egzamin będzie trudny?
    24. Nie mam zaliczenia - czy mogę zdawać egzamin?
    25. Proszę mi podwyższyć ocenę, przez Pana nie dostanę stypendium!
    26. Czy egzamin może być po 20tym? Bo wcześniej nie mam czasu.
    27. Czy mogę napisać pracę zamiast odpowiadać? (tłumaczę: przekleić z wikipedii)
    28. Czy zastałem Pana Dr X? A, to Pan... Przyszedłem, bo chcę zaliczać
    przedmiot... X? Y? A, tak, Z!
    29. Dlaczego dostałam 4? Koleżanka napisała to samo i dostała 5!
    30. Witam! Mam problem z Pana pracą. Mogę napisać na inny temat?
    31. Proszę przesłać mi jakieś artykuły do napisania tej pracy, ale po polsku bo
    angielskiego nie znam
    32. Proszę Pana, na ten temat nic nie ma!
    .
    .
    .
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • andantee 01.07.10, 23:29
    dobre:)

    moje ulubione z tego roku:
    "A dlaczego nas Pan pyta z wykładów? Poprzednia grupa była pytana z ćwiczeń!!!
    Od czego to zależy?? To oni mieli szczęście??"
  • flamengista 01.07.10, 23:34
    Dlaczego grupa A była łatwiejsza od B? To niesprawiedliwe!

    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • sokolasty 03.07.10, 21:27
    "9. Kolega, który napisał mi tą pracę był bardzo zdziwiony, gdy ocenił ją Pan
    jako plagiat "

    Miodzio!


    --
    Każdy kilogram obywatela z wyższym wykształceniem szczególnym dobrem narodu!
  • rhayader.pl 01.07.10, 23:43
    Albo to:

    11. Inni napisali plagiat, a Pan ich puścił!

    Lub to:

    19. Byłam na Pana konsultacjach i Pana nie było

    I jeszcze to:

    29. Dlaczego dostałam 4? Koleżanka napisała to samo i dostała 5!

    Hmmm... Skąd u tych studentów biorą się takie wypaczone roszczenia?
  • flamengista 02.07.10, 12:27
    Cytat11. Inni napisali plagiat, a Pan ich puścił!

    Przy 250 studentach, którzy napisali pracę na 10 stron istnieje szansa, że nie
    wyłapię wszystkich splagiatowanych prac. Szczególnie, że nie dysponowałem wtedy
    programem plagiat.pl.

    Wyłapałem i tak sporo, co powinno było podziałać odstraszająco. Ta uwaga została
    rzucona przez studentkę na oblanym 3 terminie. Poprzednie 2 oblała, bo praca w
    60-70% była żywcem przeklejona z internetu.

    Cytat19. Byłam na Pana konsultacjach i Pana nie było

    Tylko, że ja nigdy nie opuszczam konsultacji. A informację o przełożeniu terminu
    konsultacji umieszczam na moodlu (nasza platforma e-learningowa) i na tablicy
    ogłoszeń.

    Ww. cytat to typowy kit wciskany wykładowcy - student liczy: "a może faktycznie
    go nie było, to teraz mi pójdzie na rękę?"

    Cytat29. Dlaczego dostałam 4? Koleżanka napisała to samo i dostała 5!

    Studentka bez-obciachowo przyznaje się do ściągania, a Ty nie widzisz problemu:)
    Jeszcze w tym przypadku "to samo" jest słowem względnym, chyba że założymy że
    "Iran" a "Izrael" to synonimy.

    CytatHmmm... Skąd u tych studentów biorą się takie wypaczone roszczenia?

    Roszczeniowa postawa występuje u ludzi, którzy 10 lat temu nigdy by na studia
    nie poszli. Po prostu przerasta ich to intelektualnie, do tego na ogół są
    zwyczajnie leniwi. Lub wręcz przeciwnie, zbyt zapracowani by podołać studiom
    które też wiążą się ze sporym wysiłkiem.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • adept44_ltd 02.07.10, 12:30
    fla, tu chyba nie ma z kim dyskutować...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 02.07.10, 13:03
    flamengista napisał:

    > Przy 250 studentach, którzy napisali pracę na 10 stron istnieje szansa, że nie
    > wyłapię wszystkich splagiatowanych prac. Szczególnie, że nie dysponowałem wtedy
    > programem plagiat.pl.

    To słabo to tłumaczysz studentom. Nie czułbyś sie pokrzywdzony, gdyby kilka osób przechodziło na czerwonym świetle, a policjant tylko tobie wlepiłby mandat?

    > Poprzednie 2 oblała, bo praca w
    > 60-70% była żywcem przeklejona z internetu.

    Miej pretensję do swoich kolegów, że nauczyli studentów takiego postepowania. Chyba że znowu wolisz zwalić na szkołę.


    > Ww. cytat to typowy kit wciskany wykładowcy - student liczy: "a może faktycznie
    > go nie było, to teraz mi pójdzie na rękę?"

    Niewątpliwie ktoś tu kłamie: albo studentka, albo ty. Ja wiem jedno: wykładowcom bardzo często zdarza się nie przychodzić na konsultacje albo się spóźniać. Jeśli chciała wcisnąć ten kit, to widać, że według niej była duża szansa, że ten kit się sprawdzi.


    > Studentka bez-obciachowo przyznaje się do ściągania, a Ty nie widzisz problemu:

    Z wypowiedzi studentki jednoznacznie wynika, że twoje oceny są niesprawiedliwe, a ty nie widzisz problemu?

    > Roszczeniowa postawa występuje u ludzi, którzy 10 lat temu nigdy by na studia
    > nie poszli. Po prostu przerasta ich to intelektualnie, do tego na ogół są
    > zwyczajnie leniwi. Lub wręcz przeciwnie, zbyt zapracowani by podołać studiom
    > które też wiążą się ze sporym wysiłkiem.

    To po co bierzecie tych leniwych, głupich, roszczeniowo nastawionych studentów? To ich wina, że dostali się na te studia, spełniając kryteria jakie wyznaczyliście? Zróbcie taki sam egzamin jak 10 lat temu i kwita. Ale wtedy połowę z was straciłoby pracę.
  • misiaszm 02.07.10, 16:42
    Normalnie Pospieszalski zagościł na tym forum, gosc ma teze i chocby mu
    przedstawic milion racjonalnych argumentow on i tak bedzie sie upierał przy swoim.
    Ad1. Rece opadaja gosc broni oszusta i uwaza ze oszust zostal potraktowany
    nieuczciwie bo inni oszusci nie zostali zlapani. Idac tym tropem nalezy
    wypuszczac mordercow z wiezien bo przciez jest tyle nie rozwiazanych spraw, wiec
    morderca w wiezieniu moze sie czuc biedaczek pokrzywdzony bo inni mordercy
    chodza wolno.
    Ad 2. Na dzien dobry zalozenie ze zli wykladowcy nauczyli oszukiwac, nawet przez
    ograniczony umysl nie przemknie mysl ze laska jest zbyt tepa zeby cos
    samodzilnie napisac.
    Ad 3. Nawte nie zaklada ze studentka mogla w zyciu nie pojawic sie na
    konsultacjach wiec skad mogla biedzczka wiedziec ze wykladowca zawsze jest lub
    jest informacja ze go nie bedzie.
    Ad4. Jaka jest sprawidliwa ocena za sciaganie?
    Ad5 . Wykladowcy sa masochistami i dobrowolnie katuja sie uczeniem idiotow, moze
    poczytaj sobie wypowiedzi np. aktualnej ministrer edukacji ktora zaklada ze
    wyksztalcenie srednie bedzie miec maksymalna ilosc mlodziezy, zamiast ilosc
    mlodziezy posiadajaca wystarczajacy poziom intelektulany.
  • flamengista 02.07.10, 21:28
    Dostała ocenę o stopień niżej, niż koleżanka (od której spisała), bo pomyliła
    Izrael z Iranem. Taki drobny szczegół.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • frusto 06.07.10, 11:47
    rhayader.pl napisał:

    > To słabo to tłumaczysz studentom. Nie czułbyś sie pokrzywdzony, gdyby kilka osó
    > b przechodziło na czerwonym świetle, a policjant tylko tobie wlepiłby mandat?

    Ależ tak się dzieje. Codziennie setki osób przechodzi na czerwonym świetle, a
    policjanci wyłapują nielicznych.

    Tyle tylko, że tutaj lepsze porównanie jest nie do drobnego wykroczenia, jakim
    jest przejście na czerwonym świetle, tylko do zwykłego złodziejstwa. Uważa pan,
    że tłumaczenie złodzieja : "inni też kradli, a ich pan nie złapał" jest
    akceptowalne?

    Proszę pamiętać, że student to nie jest po prostu "klient". Student idąc na
    studia zobowiązuje się przestrzegać procedur, regulaminów itd. Gdyby ci studenci
    mieli identyczne podejście do pracy w firmie, jak do studiów, to by wylecieli.
    Proszę sobie wyobrazić: szef prosi o wykonanie zadania, a pracownik pisze: "nie
    mam czasu teraz, zrobię jutro", "niech pan osobiscie przyjdzie i mi dostarczy
    materialy do wykonania tej pracy", "bylem u pana w gabinecie zeby się zapytać,
    ale pana nie było".

    Pracownik mający takie podejście do swoich obowiązków, jak ci studenci do ich
    obowiązków, wyleciałby z pracy błyskawicznie.

    No, ale dla studenta wiadomość, że on ma jakieś obowiązki jest totalnie
    szokującą wiadomością.
  • rhayader.pl 06.07.10, 12:03
    frusto napisał:

    > Proszę pamiętać, że student to nie jest po prostu "klient". Student idąc na
    > studia zobowiązuje się przestrzegać procedur, regulaminów itd.

    Proszę pamiętać, że przestrzeganie procedur, regulaminów itd. obowiązuje obie strony, nie tylko studentów. A że nie jest z tym różowo, dobitnie potwierdza choćby linkowany na początku artykuł.
  • adept44_ltd 02.07.10, 16:48

    --
    Louder Than Bombs...
  • flamengista 03.07.10, 11:00
    BTW: za pomylenie Izraela z Iranem na kierunku stosunki międzynarodowe
    powinienem dawać 2,0 od ręki, a nie obniżać ocenę o 1 stopień. Tylko że wtedy
    zdawalność byłaby w najlepszym przypadku na poziomie 50-60%.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • pr0fes0r 03.07.10, 11:05
    flamengista napisał:

    > BTW: za pomylenie Izraela z Iranem na kierunku stosunki międzynarodowe
    > powinienem dawać 2,0 od ręki, a nie obniżać ocenę o 1 stopień.

    Albo zachęcać do kandydowania na Prezydenta RP :>.
  • rhayader.pl 04.07.10, 01:55
    Mylisz się - za to można obniżyć ocenę, ale 2,0 od ręki powinieneś postawić za ściaganie i to obu studentkom. Robisz brudną robotę i dla studentów (bo przyzwyczajasz ich do ściagania) i dla swoich kolegów z pracy (ci uczciwsi sa przez to mniej lubiani). Smutne, że nie dostrzegasz tego.

    Podejrzewam też, że stawianie pał za ściaganie poprawiłoby a nie pogorszyłoby zdawalnosć, bo studenci znaliby reguły, wiedzieli, że ich przestrzeganie się opłaca, staliby się bardziej zmotywowani. A teraz piszą pracę na tej zasadzie, że nie warto się starać i pisac samodzielnie, bo koleżanka ściągnie i dostanie lepszą ocene.
  • pfg 03.07.10, 17:10
    Oho, widzę, że jakiś moderator posprzątał część wczorajszych listów z
    tego wątku. Całkiem niepotrzebnie i chyba niezgodnie z zasadami forum.
    Jeżeli to możliwe (eeelu?), proszę te listy przywrócić. Inaczej nikt
    nie będzie wiedział skąd się wziął mój nowy podpis ;-)
    --
    Kolejna internetowa szumowina
  • tuluz-lotrek 03.07.10, 17:21
    Mój post został wykasowany słusznie (choć sądzę, że był skądinąd skutkiem
    słusznego wkurzenia), nie ma sensu go przywracać. Ale widzę, że straciłem część
    dyskusji, a ciekawym wyjaśnienia nowego podpisu pfg.
  • adept44_ltd 03.07.10, 18:32
    myślę, ze przyda się też post z wyczynami naszego milusińskiego na innych
    forach, to z przestrogą, gdyby ktoś chciał jeszcze dyskutować z nim
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 03.07.10, 23:35
    wycialem ja, glownie daltego, ze dyskusja przerodzila sie w totalna pyskowke, z
    wycieczkami osobistymi latajacymi w te i we w te. mnie sie to nie podoba. jak
    eeela chce, to przeywroci.


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the
    controller. (Peter Breggin)
  • studentka12345 16.08.10, 23:58

    Pan doktor prowadzący ćwiczenia z przedmiotu X ustalił, że kryterium zaliczenia
    tegoż przedmiotu jest napisanie pracy o długości około 10 stron. Był bardzo
    otwarty na pomysły studentów i pozwolił pisać na temat dowolny wymieniając tylko
    3 tematy na które pisać nie wolno, bo już zbyt wiele prac na te tematy czytał.
    Nawet pozwolił pisać w dwuosobowych grupach, tylko że wtedy praca musiała mieć
    długość 20 stron a nie 10. Większość z nas - studentów pisała oczywiście w
    ostatni weekend przed oddaniem a że w weekend biblioteki są zamknięte to
    posługiwaliśmy się źródłami internetowymi. Pan doktor tego nie zabronił.

    Jak tu przyznać się , że źródłem jest jakiś tekst ze strony dla uczniów
    gimnazjów?:( No więc jak nam się jakieś zdanie z tego tekstu spodobało to
    udawaliśmy, że jest nasze wprowadzając drobne tylko przekształcenia i przypisu
    nie dawaliśmy.

    Oddaliśmy prace, czekaliśmy na oddanie...

    No i nastał ten dzień. Poprzednie grupy zdały już nam relację i wiedzieliśmy, że
    pan doktor jest wściekły i każe podpisywać formułki: Poświadczam, iż pracę
    napisałem samodzielnie nie jest plagiatem
    itd... Po podpisaniu tej formułki
    pan dr wskazywał fragmenty pracy, które zostały skopiowane z innych prac. Ja
    oczywiście również podpisałam tą formułkę, bo byłam przekonana, że drobne
    zmiany, które wprowadzałam w tych skopiowanych fragmentach sprawiają, że praca
    nie jest plagiatem. Oprócz skopiowanych trochę przekształconych fragmentów były
    również moje własne. Przypisu nie było ani jednego, bo nie zostało jasno
    powiedziane, że i jak należy je robić. Przed wejściem do sali byłam przekonana,
    że pan doktor był zachwycony oryginalnym wyborem tematu i treścią mojej pracy.
    Niestety nie był. Podpisałam formułkę po czym pan doktor wyjął moją pracę
    wskazał fragment z neta bez przypisu i powiedział, że dalej nie czytał. Było mi
    bardzo przykro, że nie przeczytał mojej pracy do końca:( Zrozumiałam potem , że
    ta praca była jednak kiepska, ale pozostał żal, że nie przeczytał do końca.
    Przed egzaminem miałam strasznego pietra bo sądziłam, że obleję przez ten
    plagiat. Poszłam przed egzaminem do pana doktora i zapytałam czy z powodu tej
    pracy będę miała jakieś problemy. Pan doktor z uśmiechem powiedział: Nie jestem
    osobą, która robi problemy...

    Czego to nas studentów miało niby nauczyć? Kryterium zaliczenia była praca.
    Wszyscy napisali plagiaty a jednak wszyscy zaliczenie dostali.

    Już mi się odechciało starać, bo wiem że nawet jak napiszę byle co to prędzej
    lub później zaliczenie dostanę.

    Moim zdaniem gdyby wykładowcy byli konsekwentni i surowi to studenci poważniej
    by traktowali ich przedmioty.
  • dala.tata 17.08.10, 00:16
    no prosze, to przez te swinie wykladowcow studenci nie traktuja przedmiotow
    powaznie. przez nich tez pisza plagiaty i nie ucza sie. a cos w ogole studenci
    robia z wlasnej woli i inicjatywy i na wlasna odpowiedzialnosc?
    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • studentka12345 17.08.10, 00:42
    dala.tata napisał: a cos w ogole studenci
    > robia z wlasnej woli i inicjatywy i na wlasna odpowiedzialnosc?

    Tak.

    > no prosze, to przez te swinie wykladowcow studenci nie traktuja przedmiotow
    > powaznie. przez nich tez pisza plagiaty i nie ucza sie.

    Niestety szkolnictwo wyższe jest tak zorganizowane, że programy studiów pisane
    są pod potrzeby wykładowców i brakuje często przedmiotów praktycznych. Np. nie
    uczy się retoryki na filologiach nawet przez jeden semestr zamiast tego ciągnie
    się gramatykę jakąśtam przez 3 semestry. Ta gramatyka też jest potrzebna, ale
    mniej niż retoryka, czy autoprezentacja. Jeżeli chcę wykonywać jakiś zawód do
    którego ten dyplom mi potrzebny to muszę się dostosować do wymagań wykładowców a
    że program studiów mnie nie fascynuje, więc staram się spełnić tylko minimum.
    Gdyby wymagania (to minimum) były większe to starałabym się je również spełnić.
    Ale niestety wykładowca daje zaliczenie nawet największemu osłowi i leniowi.
    Moim zdaniem z własnego wygodnictwa. Po prostu nie chce już delikwenta na oczy
    widzieć.
  • dala.tata 17.08.10, 00:54
    ufffff. ulzylo mi ze jednak studenci cos robia. zakladam ze glownie chodzi i o
    zakupy oraz decyzje na jaka impreze pojsc wieczorem.

    ja nie mam watpliwosci, ze sa wykladowcy ktorzy zachowuja sie
    nieodpowiedzialnie, niestosownie, niejakostam jeszcze.mnie irytuje jednak
    przerzucanie rowniez lenistwa, tumiwisizmu, olewactwa studentow na wykladowcow.
    moze gdyby wykladowca mial entuzjastycznych chetnych do wspolpracy studentow
    przestalby olewac. kiedy staje przed grupa wykladowa, widze te czyste oczy
    niezmacone zadna mysla, zainteresowane glownie wyprzedaza w najblizszej galerii
    oraz zaliczeniem minimum, odechciewa mi sie wszystkiego i nie potrafie
    wykrzesac z siebie entuzjazmu.

    do reszty sie to bardzo watpie ze uda ci sie udowodnic to, ze programy pisane sa
    dla potrzeb wykladowcow.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • studentka12345 17.08.10, 01:21
    > ufffff. ulzylo mi ze jednak studenci cos robia. zakladam ze glownie chodzi i o
    > zakupy oraz decyzje na jaka impreze pojsc wieczorem.

    Nie tylko.

    > ja nie mam watpliwosci, ze sa wykladowcy ktorzy zachowuja sie
    > nieodpowiedzialnie, niestosownie, niejakostam jeszcze.

    Tak

    mnie irytuje jednak
    > przerzucanie rowniez lenistwa, tumiwisizmu, olewactwa studentow na wykladowcow

    Wiem, że wielu moich kolegów i koleżanek tak postępuje, ale ja staram się
    uczciwie spełnić minimum:> Nigdy nie ściągałam na egzaminach przez co jestem
    przez niektórych postrzegana jako życiowy nieudacznik i osoba nieinteligentna.

    > moze gdyby wykladowca mial entuzjastycznych chetnych do wspolpracy studentow
    > przestalby olewac. kiedy staje przed grupa wykladowa, widze te czyste oczy
    > niezmacone zadna mysla, zainteresowane glownie wyprzedaza w najblizszej galerii
    > oraz zaliczeniem minimum, odechciewa mi sie wszystkiego i nie potrafie
    > wykrzesac z siebie entuzjazmu.
    >

    A nie myślisz nad zmianą zawodu? Skoro go nie lubisz to go zmień.

    Na Twoim miejscu znalazłabym sobie jedną osobą, która słucha (w grupie musi być
    ktoś taki) i mówiła do niej.

    > do reszty sie to bardzo watpie ze uda ci sie udowodnic to, ze programy pisane s
    > a
    > dla potrzeb wykladowcow.
    >

    Nie zamierzam nawet próbować tego udowadniać. Teraz system trochę się na
    szczęście zmienił i studenci mogą wybierać opcje. Często brakuje opcji
    interesującej i trzeba wybierać mniejsze zło. Na domiar złego zapisy na opcje
    odbywają się na zasadzie - kto pierwszy ten lepszy.

  • eeela 17.08.10, 02:27
    > Wiem, że wielu moich kolegów i koleżanek tak postępuje, ale ja staram się
    > uczciwie spełnić minimum:> Nigdy nie ściągałam na egzaminach przez co jest
    > em
    > przez niektórych postrzegana jako życiowy nieudacznik i osoba nieinteligentna.


    W zasadzie to nie wiem, jak to skomentować, ale miałam potrzebę zacytować ten
    fragment ku refleksji.



    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • dala.tata 17.08.10, 10:24
    zabraklo argumentow co? ja mam zmienic zawod, bo przychodza tabuny wiecznie
    niezadowolonych, leniwych idiotow, ktorzy nie wiedza czego chca, ale wiedza ze
    nie tego, czego sie maja nauczyc? ktorym dobrze z wlasna niewiedza, ktorzy
    oszukuja przy kazdej okazji, a cien inicjatywy i zainstereowania u kolegi
    wysmiewaja. dajze spokoj dziewczyno co?

    tak czy owak, ciesze sie, ze dobrze ci z twoja wiedza ze programy nauczania sa
    napiane zeby zadowolic wykladowcow i boleje nad tym, ze jestes postrzegana jako
    nieudacznik, bo nie sciagasz - moze czas na psychoterapie?

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the
    controller. (Peter Breggin)
  • studentka12345 17.08.10, 12:09
    Zaproponowałam Ci zmianę zawodu, bo widzę , że jest w Tobie pełno goryczy i
    jadu. Myślę że by to było z pożytkiem dla obu stron.

    Pozdrawiam!
  • dala.tata 17.08.10, 12:14
    a tego czy z pozytkiem dla obu stron, nie wiesz. we mnie jest pelno realizmu, z
    kim mam do czynienia, jak ciezkie jest wykuwanie lepszego jutra dla mlodziezy
    polskiej miast i wsi. EOT

    studentka12345 napisała:

    > Zaproponowałam Ci zmianę zawodu, bo widzę , że jest w Tobie pełno goryczy i
    > jadu. Myślę że by to było z pożytkiem dla obu stron.
    >
    > Pozdrawiam!


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • chilly 17.08.10, 13:32
    Czerwiec 2010 - obrony prac. Jak zwykle kilka osób z różnych (czasami
    zdumiewających) powodów nie zdążyło oddać pracy do końca miesiąca i
    przystąpić do obrony w lipcu.
    Sierpień - pora urlopów na uczelniach. Otrzymuję maile od studentów
    "w który weekend sierpnia można zastać pana w instytucie", a także
    podobne w treści telefony (nie podawałem numeru komórki!).
    Nawet nie chce mi się odpowiadać. Wyobrażam sobie jednak te
    komentarze, z których "nigdy nie można go zastać" należy z pewnością
    do najłagodniejszych.
  • charioteer1 17.08.10, 13:49
    Z pelnym cynizmem pozwole sobie stwierdzic, ze nie mam czasu na czytanie prac
    magisterskich, poniewaz mam urlop.

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • studentka12345 17.08.10, 14:11
    Zapisy na seminaria magisterskie. Zasada: kto pierwszy ten lepszy. Dlaczego
    wszyscy studenci nie mogą zapisać się do jednego wykładowcy? Po czym wykładowca
    mógłby wyselekcjonować najlepszych na podstawie sprawdzianu.

    Prace semestralne na pierwszym roku. Zaliczają 3 osoby na grupę na ocenę
    dostateczną. Pozostali muszą pracę poprawiać. Część osób poprawia pracę na 5. Do
    indeksu zostaje im wpisana ocena bdb.

    Egzamin na 1 roku. Wszyscy studenci w jednej sali. Pierwszy student wychodzi na
    środek i prezentuje swoje umiejętności. Następnie wykładowca wskazuje błędy.
    Kolejna osoba prezentuje swoje umiejętności wiedząc już jakich błędów nie
    popełnić. To nie ćwiczenia. Tak wyglądał EGZAMIN.

    Egzamin z przedmiotu X. Wyniki. Studentka niezadowolona bo, zawsze jej się udało
    napisać (a raczej ściągnąć) kolokwia na dobrą ocenę nieusatysfakcjonowana oceną
    dostateczną bez skrępowania podchodzi do wykładowcy i mówi: Ja zawsze miałam 4
    na kolokwiach. Uważam, że powinien mi pan podwyższyć ocenę o pół stopnia.
    Wykładowca się zgadza.


    Są studenci którzy szanują u wykładowców jasne kryteria!

    Podsumowując: Studenci są beznadziejni, wykładowcy też a uczelnie wyższe to
    wylęgarnie psychopatów.
  • chilly 17.08.10, 14:23
    Na wybraną przeze mnie specjalność na 12 miejsc zgłosiło się 30
    studentów. "Szczęśliwą dwunastkę" wybrano na podstawie średniej ocen.
    A więc można. Że nie zawsze tak jest - ano, nawet słaby promotor chce
    mieć nie tylko słabych dyplomantów, a że często może więcej...
    Co do reszty - zgoda, pełna patologia. Plus brak umiejętności
    dydaktycznych (czy szerzej - pedagogicznych). Bo też nikt ich nie
    wymaga. Dawniej jednak kandydat na asystenta najpierw był stażystą i
    zaliczał kurs pedagogiczny. Ale, co gorsza, podobnie jest jest i w
    szkołach. Nie każdy dobry fizyk będzie jednak dobrym nauczycielem.
  • studentka12345 17.08.10, 14:52
    Kolokwium. Dla wszystkich grup ta sama wersja. Ćwiczeniowczyni przed kolokwium w
    ciasnym korytarzyku odkrywa, że studenci konsultują się z wcześniejszą grupą.
    Jej reakcja: Konsultujecie się! Znacie pytania! Bardzo źle robicie! Ty, ty i
    ty nie możecie pisać dzisiaj kolokwium.
    . Po negocjacjach osoby te zostały
    dopuszczone do pisania kolowium. Ocena została im obniżona o 1.
  • dala.tata 17.08.10, 15:58
    no to moze my zaczniemy opowiadac oo studentach przychodzacych z lapowkami, co?
    albo z placzem ze matka, dziecko, wujek, jalowka umiera. albo ze nie mozna
    przyjsc na zajecia bo jest promocja w galerii, wykupilo sie wakacje, z
    samochodem na przeglad, albo sie nie ma czasu (wszystkie autentyczne). albo
    sciaganie, plagiaty, nieprzygotowanie.

    studenci sa w pelni warci swoich wykladowcow. i w pelni na nich zasluguja. i
    mowie to ze smutkiem.

    --
    blue skies research rules!
  • studentka12345 17.08.10, 14:59
    chilly napisał:

    > Na wybraną przeze mnie specjalność na 12 miejsc zgłosiło się 30
    > studentów. "Szczęśliwą dwunastkę" wybrano na podstawie średniej ocen.

    Selekcja na podstawie średniej ocen to też nie jest najlepsze rozwiązanie jeżeli
    to ocenianie wygląda tak jak u mnie na wydziale... Myślę, że sprawdzian z
    dopilnowaniem , aby studenci nie ściągali to lepsze rozwiązanie.
  • flamengista 18.08.10, 18:01
    CytatZapisy na seminaria magisterskie. Zasada: kto pierwszy ten lepszy.
    Dlaczego wszyscy studenci nie mogą zapisać się do jednego wykładowcy? Po czym
    wykładowca mógłby wyselekcjonować najlepszych na podstawie sprawdzianu.


    U nas tak kiedyś było. Dzięki temu profesor mógł sobie wyselekcjonować
    najlepszych studentów, gorsi trafiali się adiunktom. Niestety, ten dobrze
    działający system został zmieniony przez władze. Teraz zapisy w dziekanacie, na
    zasadzie kto pierwszy - ten lepszy. Na nic nie mamy wpływu. Studenci informują
    mnie, że by zapisać się do nas na seminarium stali od 5 rano w kolejce.

    CytatPrace semestralne na pierwszym roku. Zaliczają 3 osoby na grupę na ocenę
    dostateczną. Pozostali muszą pracę poprawiać. Część osób poprawia pracę na 5.


    Wykładowca zwyczajnie głupi. Przecież to mu się nie opłaca, rozejdzie się fama i
    wszyscy oleją sprawę na początku, zamęczając go/ją na konsultacjach i licząc na
    wyższą ocenę.

    CytatEgzamin na 1 roku. Wszyscy studenci w jednej sali. Pierwszy student
    wychodzi na środek i prezentuje swoje umiejętności. Następnie wykładowca
    wskazuje błędy. Kolejna osoba prezentuje swoje umiejętności wiedząc już jakich
    błędów nie popełnić. To nie ćwiczenia. Tak wyglądał EGZAMIN.


    Publiczne ocenianie studenta przez wykładowcę? To ociera się o mobbing i nadaje
    się do zgłoszenia do rzecznika dyscyplinarnego. Pomijając ewidentną nierówność
    szans na egzaminie.

    CytatEgzamin z przedmiotu X. Wyniki. Studentka niezadowolona bo, zawsze jej
    się udało napisać (a raczej ściągnąć) kolokwia na dobrą ocenę
    nieusatysfakcjonowana oceną dostateczną bez skrępowania podchodzi do wykładowcy
    i mówi: Ja zawsze miałam 4 na kolokwiach. Uważam, że powinien mi pan podwyższyć
    ocenę o pół stopnia. Wykładowca się zgadza.


    Wykładowca zwyczajnie głupi (wiem, powtarzam się). Dzięki temu "zapewnia" sobie
    cały tabun kolejnych, roszczeniowo nastawionych "niezadowolonych". Widzą, że
    mogą sobie wytargować wyższą ocenę nawet dzięki najbardziej absurdalnym argumentom.

    CytatSą studenci którzy szanują u wykładowców jasne kryteria!

    Nie spotkałem się ze studentem, który nie cieszyłby się z jasnych kryteriów.
    Problem w tym, gdy on/ona tych jasnych kryteriów nie spełniają. Wtedy oczekują,
    że dla nich zrobi się wyjątek.

    CytatPodsumowując: Studenci są beznadziejni, wykładowcy też a uczelnie wyższe
    to wylęgarnie psychopatów.


    No nie wiem, ja już po liceum taki byłem;)


    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • gwiazdeczka-7 17.08.10, 15:05
    dala, od kiedy ty wykuwasz "lepsze juto dla mlodzieży polskich miast i wsi "?
  • dala.tata 17.08.10, 15:52
    od czasu kiedy mam wyklady w Polsce. a co?

    gwiazdeczka-7 napisała:

    > dala, od kiedy ty wykuwasz "lepsze juto dla mlodzieży polskich miast i wsi "?


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 22.08.10, 16:04
    właściwe byłoby - na niektórych filologiach nie uczy się retoryki...
    --
    Louder Than Bombs...
  • flamengista 18.08.10, 17:43
    ... to by była dziadkiem.

    Gdyby Xavi, Inesta i Puyol byli Polakami, Polska zagrała by na mundialu i
    została Mistrzem Świata.

    A gdyby nie było niżu, to być może dziekani pozwolili by wykładowcom surowiej
    oceniać studentów.

    Pogdybać zawsze można, tyle że na ogół nic z tego nie wynika.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • chilly 18.08.10, 17:51
    Ależ fla! Na uczelniach wciąż mamy wyż. A to dlatego, ze przyjmujemy 3x
    więcej studentów niż powinniśmy (oczywiście tych, którzy płacą).
  • flamengista 18.08.10, 18:04
    Istota problemu to nacisk z góry, by przepuszczać słabych.

    Ja już przetestowałem system, dostałem po głowie płacąc frycowe żółtodzioba. Na
    chwilę obecną moje ambicje dydaktyczne ograniczyłem do minimum, w nadziei na
    lepsze czasy.

    Dzięki Bogu mnie bardziej interesuje praca naukowa.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 18.08.10, 18:53
    flamengista napisał:

    > Istota problemu to nacisk z góry, by przepuszczać słabych.

    Taaa... Najpierw słyszę, że winne są szkoły średnie, teraz, że dziekani... A sami wykładowcy to oczywiście chodzące aniołki. Studentów wcale nie musi interesować, czy zawinił dziekan, rektor czy adiunkt - oni widzą patologię na uczelni. Czy jak jedziesz 5 godzin pociągiem w korytarzu na stojąco, to uśmiechasz się do drużyny konduktorskiej, bo doskonale rozumiesz, że to nie ona zawiniła, tylko władze PKP, które nie wykonały na czas rewizji wagonów i przez to pociągi są zbyt krótkie?

    Zawsze powtarzam, że jedynymi normalnymi ludźmi na uczelniach są studenci. Polskie uczelnie są jak szpital psychiatryczny, w którym odwróciły się role: chorzy lekarze leczą zdrowych pacjentów (możesz to dodać - wzorem swojego kolegi z forum - do swojej sygnaturki).


    > Na chwilę obecną moje ambicje dydaktyczne ograniczyłem do minimum, w nadziei na
    > lepsze czasy.
    >
    > Dzięki Bogu mnie bardziej interesuje praca naukowa.

    A w twoim przypadku kto jest winny: szkoły średnie czy dziekan?
  • flamengista 18.08.10, 19:19
    CytatStudentów wcale nie musi interesować, czy zawinił dziekan, rektor czy
    adiunkt - oni widzą patologię na uczelni.


    Tu masz rację.

    CytatZawsze powtarzam, że jedynymi normalnymi ludźmi na uczelniach są
    studenci.


    Normalna jest większość - zarówno studentów, jak i wykładowców. Tyle, że tu nie
    chodzi o zdrowie psychiczne, a chęć dbania o odpowiedni poziom usług.

    CytatA w twoim przypadku kto jest winny: szkoły średnie czy dziekan?

    Wszyscy po trochu. Szkoły na pewno, bo przychodzą ludzie całkowicie
    niezainteresowani. Nic nie czytają, nic nie chcą robić. Mniejsza o to, że
    niedouczeni - to można jeszcze nadrobić (to nie kierunek inżynierski). Chodzi
    głównie o nieumiejętność uczenia się i brak zainteresowań - to z pewnością wina
    szkoły.

    Władze - oczywiście. Bo mimo niżu trzeba jednak egzekwować jakiś poziom, bo
    inaczej zupełnie nie będzie do uczelni szacunku. Ja z resztą nie oczekiwałem
    cudu, liczyłem tylko że kilku studentów, którzy 3-krotnie przyłapani zostali na
    plagiacie po prostu będzie musiało powtarzać rok.

    Również - a może przede wszystkim - ministerstwo. Bo wprowadza plan "studia dla
    wszystkich" (a studia NIE SĄ DLA WSZYSTKICH!) oraz sposób finansowania
    uzależniony od ilości, nie jakości. To przez ministerstwo nawet UJ otworzył nowe
    kierunki, zwiększając pulę miejsc na dziennych. Inne państwowe uczelnie robią to
    samo.

    Tymczasem należałoby zmniejszać liczbę miejsc na studiach, w zamian egzekwując
    wyższy poziom. I niestety po pewnym okresie weryfikacji najsłabsze uczelnie
    zamykać, a kadry zwalniać.

    Mówię oczywiście o państwowych uczelniach, bo słabe prywatne wyeliminuje rynek.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • zimnozimno1 18.08.10, 19:53
    Mówię oczywiście o państwowych uczelniach, bo słabe prywatne
    wyeliminuje rynek.


    a moze rynek najpierw wyeliminuje slabych absolwentow dobrych
    panstwowych uczelni? Dzisiaj kazdy absolwent i pracodawca wie, ze
    dobra uczelnia to nie wszystko.
  • flamengista 18.08.10, 22:07
    gdybyśmy mieli normalnie funkcjonujący rynek pracy, to młodzi ludzie szybko by
    zrewidowali swoje strategie życiowe. I zaczęliby wybierać studia solidne -
    nieważne czy na państwowej, czy prywatnej.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 18.08.10, 20:08
    flamengista napisał:

    > Normalna jest większość - zarówno studentów, jak i wykładowców.

    Mylisz się, bo są sytuacje, instytucje itp., które wymuszają nienormalne zachowania na większości. Tak jest było np. w komunizmie, gdy ktoś, jak chciał zrobić karierę, musiał np. donosić na znajomych, wchodzić w niemoralne układy itp. Już nie mówiąc np. o faszyzmie, gdy za odstępstwo od jedynie słusznego punktu widzenia (któremu z pewnością daleko było od normalności) groziła kulka w łeb. Polskie uczelnie to w dużym stopniu relikt komunizmu. Układy, układy i jeszcze raz układy. Spróbuj coś zmienić, naprawić, a zmiotą cię z powierzchni ziemi szybciej niż pomyślisz o jakiejkolwiek naprawie.


    > Wszyscy po trochu. Szkoły na pewno, bo przychodzą ludzie całkowicie
    > niezainteresowani. Nic nie czytają, nic nie chcą robić. Mniejsza o to, że
    > niedouczeni - to można jeszcze nadrobić (to nie kierunek inżynierski). Chodzi
    > głównie o nieumiejętność uczenia się i brak zainteresowań - to z pewnością wina
    > szkoły.
    >
    > Władze - oczywiście. Bo mimo niżu trzeba jednak egzekwować jakiś poziom, bo
    > inaczej zupełnie nie będzie do uczelni szacunku. Ja z resztą nie oczekiwałem
    > cudu, liczyłem tylko że kilku studentów, którzy 3-krotnie przyłapani zostali na
    > plagiacie po prostu będzie musiało powtarzać rok.
    >
    > Również - a może przede wszystkim - ministerstwo. Bo wprowadza plan "studia dla
    > wszystkich" (a studia NIE SĄ DLA WSZYSTKICH!) oraz sposób finansowania
    > uzależniony od ilości, nie jakości. To przez ministerstwo nawet UJ otworzył now
    > e
    > kierunki, zwiększając pulę miejsc na dziennych. Inne państwowe uczelnie robią t
    > o
    > samo.

    I znowu: wszyscy, tylko nie ja. A szkoły powiedzą: mamy mało pieniędzy, bo tyle dało ministerstwo, słabych nauczycieli, bo tak ich wyedukowano na uniwersytetach. Władze uczelni: przyjmujemy więcej studentów i zaniżamy poziom, bo w przeciwnym wypadku musielibyśmy zwolnić część pracowników. Ministerstwo: my od lat próbujemy robić reformy, ale zawsze podnosi się szum ze strony zasiedziałego środowiska akademickiego, które boi się zmian. A pieniędzy mamy tyle, ile mamy, bo tyle nam rząd przyznał. I kto jest winny? Jak widzisz, nikt.
  • flamengista 18.08.10, 22:14
    No nie wiem. Z tymi niemoralnymi układami to chyba aż tak źle nie jest. Da się
    porządnie pracować na polskiej uczelni.

    Natomiast w drugiej sprawie to faktycznie mamy błędne koło. Nie wiadomo, kto ma
    rozpocząć zmiany. Mimo wszystko wydaje mi się, że zmiany powinny rozpocząć
    uczelnie. Mądry rektor i senat w końcu dojdą do wniosku, że zmiany projakościowe
    per saldo muszą się opłacić.

    Jasne, nie będą to zmiany radykalne, ale wystarczy że nie będzie się
    przeszkadzać tym, co chcą je wprowadzać w swoich katedrach i na kierunkach, za
    które sa odpowiedzialni.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 18.08.10, 23:34
    flamengista napisał:

    > No nie wiem. Z tymi niemoralnymi układami to chyba aż tak źle nie jest. Da się
    > porządnie pracować na polskiej uczelni.

    To spróbuj się wyróżnić z reszty, to sam zobaczysz, czy się da. Bo z tego, co piszesz, wnioskuję, że raczej reprezentujesz mentalną przeciętność panującą na polskich uczelniach, a przy tym nie widzisz niczego złego w tej przeciętności.


    > Mimo wszystko wydaje mi się, że zmiany powinny rozpocząć
    > uczelnie. Mądry rektor i senat w końcu dojdą do wniosku, że zmiany projakościow
    > e
    > per saldo muszą się opłacić.

    Już widzę te zmiany zapoczątkowane przez polskie uczelnie i tych mądrych rektorów i senaty (które przecież są wybierane przez większość). To tak, jakbyś przewidywał, że prezydent i sejm w końcu zmądrzeją i zaczną mądrze, prospołecznie, fachowo rządzić krajem (w końcu to też wszystkim się opłaci). Rektor i senat mają na tyle oleju w głowie, że wiedzą, iż rządzenie to przede wszystkim polityka, a w polityce liczą się umiejętności dyplomatyczne, a nie mądrość czy fachowość. Poza tym rządzący (także na uczelniach) odzwierciedlają poziom mądrości swoich wyborców, bo to w końcu akademickie pospólstwo ich wybiera.


    > Jasne, nie będą to zmiany radykalne, ale wystarczy że nie będzie się
    > przeszkadzać tym, co chcą je wprowadzać w swoich katedrach i na kierunkach, za
    > które sa odpowiedzialni.

    Otóż to, ale wyobraź sobie, że jesteś takim profesorem w wieku przedemerytalnym, który już dawno nauczył radzić sobie w tym światku wg określonych reguł, powoli, nie przemęczając się, pnie się w górę w hierarchii po szczeblach drabiny akademickiej, ma znajomych, którzy w razie czego wstawią się za nim itd. A tu nagle trafia się jakiś idealistycznie nastawiony młokos, który próbuje coś mieszać w tych regułach. I dziwnym trafem ten profesor ma ważny głos, czy tego młokosa przyjąć na etat, czy nie. Przyjąłbyś go? Bo ja nie.
  • flamengista 19.08.10, 19:46
    1. Źle wnioskujesz;)
    2. Nie chodzi od razu o zmiany gruntowne. Wystarczy wprowadzenie np. jednego
    "elitarnego" kierunku bądź utworzenie interdyscyplinarnego centrum badawczego i
    zapewnienie mu funduszy na start.
    3. Mój szef jest przed 50-tką, ma dobre pomysły i kontakty. Wystarczy, by nie
    rzucano mu kłód pod nogi i zrobi wiele dobrego. Nie każdy profesor to beton
    przed emeryturą.

    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:33
    flamengista napisał:

    > 1. Źle wnioskujesz;)

    Wnioskuję na podstawie twoich wypowiedzi na tym forum. Widzę w nich mnóstwo pretensji do innych, a bardzo mało krytycyzmu wobec własnego środowiska.

    > 2. Nie chodzi od razu o zmiany gruntowne. Wystarczy wprowadzenie np. jednego
    > "elitarnego" kierunku bądź utworzenie interdyscyplinarnego centrum badawczego i
    > zapewnienie mu funduszy na start.

    Myślę, że jednak takie kroki to trochę za mało. Potrzebniejsze są jakieś bardziej gruntowne, systemowe, konsekwentne zmiany realizowane przez kogoś, kto nie boi się popadnięcia w niełaskę w środowisku akademickim. Co z tego, że się utworzy takie centrum - znając mentalność polskiego środowiska naukowego szybko zadomowi się w nim nieróbstwo, układy, kolesiostwo, a pieniądze pójdą w błoto.

    > 3. Mój szef jest przed 50-tką, ma dobre pomysły i kontakty. Wystarczy, by nie
    > rzucano mu kłód pod nogi i zrobi wiele dobrego. Nie każdy profesor to beton
    > przed emeryturą.

    A co do tej pory zrobił dobrego, skoro ma takie dobre pomysły, kontakty i - jak widzę - chęci?
  • flamengista 19.08.10, 23:20
    1) Cóż, źle czytasz albo nie widziałeś wszystkich moich postów.
    2) Chodzi o impuls do pozytywnego działania, premiowanie bardziej
    przedsiębiorczych i pracowitych
    3) Realizujemy obecnie 3 duże projekty międzynarodowe, w tym 1 jako główny
    koordynator. Nie licząc grantów krajowych. Są z tego dodatkowe pieniądze, są
    publikacje i kontakty zagraniczne. Dla naszych studentów szef zaprasza wybitnych
    praktyków, polityków a także wykładowców z najlepszych uczelni zagranicznych na
    wykłady gościnne. Na naszym kierunku udało się zatrudnić zagranicznego
    wykładowcę, realizującego zajęcia w języku angielskim, w planach są kolejni.
    Ogólnie dzieje się sporo, a celem szefa jest to by skorzystali z tego głównie
    nasi studenci.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 20.08.10, 00:00
    flamengista napisał:

    > 1) Cóż, źle czytasz albo nie widziałeś wszystkich moich postów.

    Taaa... Z pewnością.

    > 2) Chodzi o impuls do pozytywnego działania, premiowanie bardziej
    > przedsiębiorczych i pracowitych

    To są ogólniki. Każdy tak mówi.

    > 3) Realizujemy obecnie 3 duże projekty międzynarodowe, w tym 1 jako główny
    > koordynator. Nie licząc grantów krajowych. Są z tego dodatkowe pieniądze, są
    > publikacje i kontakty zagraniczne. Dla naszych studentów szef zaprasza wybitnyc
    > h
    > praktyków, polityków a także wykładowców z najlepszych uczelni zagranicznych na
    > wykłady gościnne. Na naszym kierunku udało się zatrudnić zagranicznego
    > wykładowcę, realizującego zajęcia w języku angielskim, w planach są kolejni.
    > Ogólnie dzieje się sporo, a celem szefa jest to by skorzystali z tego głównie
    > nasi studenci.

    No to cieszę się, że tyle się dzieje. Macie dobrego szefa. Mam nadzieję, że w praktyce jest tak samo pozytywnie, jak piszesz. No i studenci też są zadowoleni. Często niestety te same rzeczy różnie wyglądają z różnych stron, ale obyś miał rację. I oby gdzie indziej też tyle się działo.

    Mimo to jednak podtrzymuję twierdzenie, że kilku aktywnych szefów to za mało. Konieczne są jakieś ogólne i odgórne rozwiązania systemowe.
  • maria.francesca 18.08.10, 23:28
    Na początku lektury tego tekstu myślałam, że panienka jest cwana:

    > Jak tu przyznać się , że źródłem jest jakiś tekst ze strony dla uczniów
    gimnazjów?:( No więc jak nam się jakieś zdanie z tego tekstu spodobało to
    udawaliśmy, że jest nasze wprowadzając drobne tylko przekształcenia i przypisu
    nie dawaliśmy.<

    >Ja oczywiście również podpisałam tą formułkę, bo byłam przekonana, że drobne
    zmiany, które wprowadzałam w tych skopiowanych fragmentach sprawiają, że praca
    nie jest plagiatem. Oprócz skopiowanych trochę przekształconych fragmentów były
    również moje własne. Przypisu nie było ani jednego, bo nie zostało jasno
    powiedziane, że i jak należy je robić<

    ... jednak lektura tego fragmentu przekonała mnie, że zwyczajnie głupia. I
    jeszcze do tego to jej samouwielbienie okraszone naiwnością słodkiej idiotki:

    >Przed wejściem do sali byłam przekonana, że pan doktor był zachwycony
    oryginalnym wyborem tematu i treścią mojej pracy. Niestety nie był. Podpisałam
    formułkę po czym pan doktor wyjął moją pracę wskazał fragment z neta bez
    przypisu i powiedział, że dalej nie czytał. Było mi bardzo przykro, że nie
    przeczytał mojej pracy do końca:( Zrozumiałam potem , że ta praca była jednak
    kiepska, ale pozostał żal, że nie przeczytał do końca.<

    Też bym nie czytała... Ręce opadają. Oby jak najmniej takich studentów...
  • rhayader.pl 18.08.10, 23:46
    maria.francesca napisała:

    > ... jednak lektura tego fragmentu przekonała mnie, że zwyczajnie głupia. I
    > jeszcze do tego to jej samouwielbienie okraszone naiwnością słodkiej idiotki:

    Myślę, że jest dużo mądrzejsza od ciebie, bo w przeciwieństwie do ciebie podała dużo przykładów i całkiem rozsądnych argumentów, którymi uzasadniła swoje tezy. Ty za to ograniczyłaś się tylko do inwektyw.


    > Też bym nie czytała... Ręce opadają. Oby jak najmniej takich studentów...

    Oby jak najmniej takich nauczycieli, bo to jest po prostu odwalanie minimalnym kosztem swoich obowiązków dydaktycznych. Jednak jest różnica między bardzo dobrą pracą, w której znalazło się tylko jedno zapożyczenie bez przypisu, a marną pracą składającą się z samych nieudokumentowanych zapożyczeń i warto byłoby rozróżnić takie prace.
  • adept44_ltd 22.08.10, 16:08
    pierwsze zdanie będące plagiatem dyskwalifikuje pracę i nieczytanie dalej nie jest odwalaniem swoich obowiązków, podejrzewam, że i tak nie zrozumiesz, ale to tak dla jasności
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 22.08.10, 17:45
    Wcale nie dyskwalifikuje, jest tylko tanim usprawiedliwieniem dla wykładowców-nierobów. Czy jedno zdanie bez udokumentowania źródła dyskwalifikuje także pracę naukową? O ile wiem, nie, nawet program Plagiat nie zakwalifikuje tego jako plagiat. Zresztą, podejrzewam, że i tak tego nie zrozumiesz...
  • charioteer1 22.08.10, 20:59
    rhayader.pl napisał:

    > Czy jedno zdanie bez udokumentowania źródła dyskwalifikuje także pracę
    > naukową?

    Tak.

    Wiem, ze sa w Polsce profesorowie, ktorzy tego nie rozumieja. ale zrozumienie
    przychodzi zwykle wraz z naglym koncem kariery naukowej.

    Prawda, niektorzy nie pojmuja nawet wtedy. Wtedy pozostaje juz tylko szukac
    spiskow i winic wszystkich wokol za zyciowe niepowodzenia. Z toba tez ktos sie
    tak okrutnie i niesprawiedliwie obszedl?

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 22.08.10, 21:26
    charioteer1 napisał:

    > Tak.
    >
    > Wiem, ze sa w Polsce profesorowie, ktorzy tego nie rozumieja. ale zrozumienie
    > przychodzi zwykle wraz z naglym koncem kariery naukowej.

    Chciałbym zobaczyć ten koniec kariery naukowej. Najlepszy i wiele mówiący ostatni przykład - sprawa rektora Andrzejaka, plagiatora, za którym murem stanęła duża część środowiska akademickiego. To niestety nie są wyjątki, gdyby dyskwalifikować prace doktorskie, habilitacyjne, artykuły naukowe za jedno nieudokumentowane zdanie, co najmniej połowa polskich naukowców straciłaby stopnie i tytuły naukowe. A nigdy, ale to zupełnie nigdy nie słyszałem o przypadku, żeby zdyskwalifikowano pracę naukową po zauważeniu pierwszego splagiatowanego zdania, bez drobiazgowego analizowania całości.

    O ogromnej obłudzie polskiego środowiska akademickiego świadczy fakt, że tępi plagiaty wśród studentów, a z uśmieszkiem zrozumienia i przyzwolenia traktuje znacznie bardziej szkodliwe plagiaty w nauce.

    > Prawda, niektorzy nie pojmuja nawet wtedy. Wtedy pozostaje juz tylko szukac
    > spiskow i winic wszystkich wokol za zyciowe niepowodzenia. Z toba tez ktos sie
    > tak okrutnie i niesprawiedliwie obszedl?

    Prawda, jak łatwo przechodzisz od tematu plagiatów w nauce do wycieczek osobistych pod adresem swojego rozmówcy? Świadczy to tylko i wyłącznie o żenująco niskim twoim poziomie kultury dyskusji.
  • charioteer1 22.08.10, 21:50
    Rajciu, wiem, ze ciebie rajcuje, jak mozesz komus naublizac. Mnie sie nie chce
    nawet dyskutowac z twoja paranoja, ale poruszyles dosc istotny temat, dlatego
    postaram sie krotko powtorzyc to, co w poprzednim poscie.

    Tak, jedno nieudokumentowane zrodlowo zdanie moze oznaczac koniec
    kariery. Wsparcie, jakie otrzymuje Andrzejak, nawet na portalu NFA, ktory z
    zalozenia ma byc watchdogiem tropiacym nieprawidlowosci w polskiej nauce, to hanba.

    Poblazliwosc dla plagiatorow bedzie istniala tak dlugo, jak dlugo bedzie mozna
    awansowac bez miedzynarodowego dorobku, na podstawie rozprawy napisanej do szuflady.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • rhayader.pl 22.08.10, 23:04
    charioteer1 napisał:

    > Rajciu, wiem, ze ciebie rajcuje, jak mozesz komus naublizac.

    Już ci pisałem, że to ty zacząłeś ubliżać, kogucie z nadprodukcją testosteronu. Kłopoty ze zrozumieniem prostego tekstu? Jak ty chcesz oceniać prace studentów?

    > Tak, jedno nieudokumentowane zrodlowo zdanie moze oznaczac koniec
    > kariery.

    Podaj choć jeden dowód - przykład sytuacji, gdy rzeczywiście tak się stało.

    > Wsparcie, jakie otrzymuje Andrzejak, nawet na portalu NFA, ktory z
    > zalozenia ma byc watchdogiem tropiacym nieprawidlowosci w polskiej nauce, to ha
    > nba.

    To hańba, która dowodzi patologii w polskim środowisku naukowym, m.in. w kwestii plagiatów, o których teraz rozmawiamy.

    > Poblazliwosc dla plagiatorow bedzie istniala tak dlugo, jak dlugo bedzie mozna
    > awansowac bez miedzynarodowego dorobku, na podstawie rozprawy napisanej do szuf
    > lady.

    A co ma wspólnego jedno z drugim?

  • charioteer1 22.08.10, 23:51
    rhayader.pl napisał:

    > > Tak, jedno nieudokumentowane zrodlowo zdanie moze oznaczac koniec
    > > kariery.
    >
    > Podaj choć jeden dowód - przykład sytuacji, gdy rzeczywiście tak się stało.

    Nie przypomne sobie w tej chwili nazwiska. Byl pare lat temu jeden taki bardzo glosny przypadek w Stanach. Tam chyba poszlo o nawet mniej niz jedno zdanie.

    > > Poblazliwosc dla plagiatorow bedzie istniala tak dlugo, jak dlugo bedzie mozna
    > > awansowac bez miedzynarodowego dorobku, na podstawie rozprawy napisanej do szuf
    > > lady.
    >
    > A co ma wspólnego jedno z drugim?
    >

    To proste. Zadne szanujace sie wydawnictwo nie przyjmie plagiatorowi zadnego tekstu do druku. A jak ktos nie ma publikacji w dobrych wydawnictwach, to uczelnia nie ma interesu go trzymac.

    No to mozesz mi teraz potlumaczyc troche, ze tutaj to nie Ameryka, ale tyle to ja wiem i bez ciebie, wiec pewnie nie bedzie mi sie chcialo odpisywac.

    Bardzo dobrze sie czuje w roli koguta z nadprodukcja testosteronu!~!!!


    --
    Armageddon - The Final Countdown
  • rhayader.pl 23.08.10, 01:03
    charioteer1 napisał:

    > Nie przypomne sobie w tej chwili nazwiska. Byl pare lat temu jeden taki bardzo
    > glosny przypadek w Stanach. Tam chyba poszlo o nawet mniej niz jedno zdanie.

    Człowieku, czy my rozmawiamy o Stanach? Znowu nie zrozumiałeś prostego pytania. Sam teraz widzisz, ile są warte twoje tezy. Nie ma dowodu, nie ten kraj, a naukowcy w Polsce to same niewinne aniołki, prawda? Szkoda, że tylko w opinii samych naukowców...


    > Zadne szanujace sie wydawnictwo nie przyjmie plagiatorowi zadnego te
    > kstu do druku. A jak ktos nie ma publikacji w dobrych wydawnictwach, to uczelni
    > a nie ma interesu go trzymac.

    Każde szanujące się wydawnictwo opiera się na opiniach recenzentów, czyli jest dokładnie tak, jak przy pracach doktorskich czy habilitacyjnych chowanych "do szuflady". I w jednym, i w drugim przypadku to sami naukowcy orzekają, czy praca jest oryginalna, czy jest plagiatem. Sam więc widzisz, że znowu odpowiedzialnych za ten stan rzeczy należy szukać wewnątrz środowiska akademickiego.

    > No to mozesz mi teraz potlumaczyc troche, ze tutaj to nie Ameryka, ale tyle to
    > ja wiem i bez ciebie, wiec pewnie nie bedzie mi sie chcialo odpisywac.

    To po co używasz takich idiotycznych pseudoargumentów, skoro wiesz? Może po to, żeby sobie popisać na forum?

    > Bardzo dobrze sie czuje w roli koguta z nadprodukcja testosteronu!~!!!

    To najwyższy czas zacząć gdakać.
  • charioteer1 23.08.10, 11:38
    Rajciu, wiec ty naprawde jestes autentycznym polskim naukowcem, ktory bedzie do
    upadlego bronil pogladu, ze nie bedzie byle Amerykanin plul w twarz polskiej
    nauce? Kurcze, pierwszy raz w zyciu spotykam kogos takiego. Ekscytujace!

    Koguty pieja, a nie gdacza. Pala z przyrody i wiedzy o swiecie!

    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • rhayader.pl 23.08.10, 14:07
    charioteer1 napisał:

    > Rajciu, wiec ty naprawde jestes autentycznym polskim naukowcem, ktory bedzie do
    > upadlego bronil pogladu, ze nie bedzie byle Amerykanin plul w twarz polskiej
    > nauce? Kurcze, pierwszy raz w zyciu spotykam kogos takiego. Ekscytujace!

    Rybko, nie ekscytuj się tak, bo ci bąbelki w mózgu utrudniają myślenie. Ty naprawdę nie widzisz, że powyższe ma się tak do treści dyskusji, jak pięść do nosa? Prosiłem cię o choć jeden przykład potwierdzający twoją tezę, że w Polsce można pozbawić tytułu naukowego za nawet jedno splagiatowane zdanie, ty tego przykładu nie potrafisz podać. Potwierdzając tylko opinię, że twoje wypowiedzi to słowa rzucane na wiatr.

    > Koguty pieja, a nie gdacza. Pala z przyrody i wiedzy o swiecie!

    I pieją, i gdaczą. Co ty robiłeś na biologii w podstawówce? I ty teraz sprawdzasz studentom prace? Uchowaj Boże przed takim nauczycielem!

    A piać też możesz, zapewniam cię, że nie byłaby to żadna strata dla tego forum...
  • charioteer1 23.08.10, 19:57
    Misiu, sloneczko, spojrz tutaj:
    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,113652790,115615810,Re_No_nieeee.html
    Nic nie mowiles, ze przyklad ma byc z Polski. Tobie sie wszystko z Polska
    kojarzy, jak innemu z dupa, dla mnie nauka jest miedzynarodowa.

    Nie ulega watpliwosci, ze nie mamy o czym rozmawiac. Ja twojego grajdolka nie
    pojme, tak samo, jak ty nie dorosniesz do mojego sposobu myslenia.

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 23.08.10, 20:20
    charioteer1 napisał:

    > Misiu, sloneczko, spojrz tutaj:
    > forum.gazeta.pl/forum/w,87574,113652790,115615810,Re_No_nieeee.html
    > Nic nie mowiles, ze przyklad ma byc z Polski. Tobie sie wszystko z Polska
    > kojarzy, jak innemu z dupa, dla mnie nauka jest miedzynarodowa.
    >
    > Nie ulega watpliwosci, ze nie mamy o czym rozmawiac. Ja twojego grajdolka nie
    > pojme, tak samo, jak ty nie dorosniesz do mojego sposobu myslenia.

    Śmieszny człowieczku, to zrozumiałe, że rozmawiamy o plagiatach w Polsce, a nie w Stanach czy Chinach i wynikało to jednoznacznie z poprzednich postów. Wiem, że teraz odwracasz kota ogonem, ale przykładu wciąż nie podałeś ani jednego, nawet ze Stanów czy Wietnamu. Dla ciebie nauka jest międzynarodowa, bo ty nie widzisz żadnej różnicy między postępowaniem naukowców w Stanach, Polsce, Rosji czy Korei, ale to świadczy tylko o twojej nikłej znajomości funkcjonowania nauki w różnych krajach (w Polsce również). Do twojego sposobu "myślenia" faktycznie nigdy nie dorosnę, bo musiałbym się cofnąć w rozwoju, a tego nie zamierzam robić.
  • charioteer1 23.08.10, 20:28
    Laleczko, cale szczescie, ze sie nie cofniesz, bo z tego moglby jedynie wyjsc
    jakis niebezpieczny eksperyment genetyczny.

    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • rhayader.pl 23.08.10, 21:19
    Charioteer2? Brrr, lepiej wypluj to słowo. Dwa charioteery to byłby horror, jakiego by nawet Hitchcock nie wymyślił (polecam ku uwadze jako nową sygnaturkę).
  • studentka12345 18.08.10, 23:56
    mario francesco

    Ten post miał pokazać, że nawet najwięksi idioci mogą sobie studiować za
    państwowe pieniądze bez większego wysiłku i wykładowcy dają na to przyzwolenie.
    Inteligentem może zostać każdy kto tego chce i jest odrobinę bystry. Czasami
    przy takim systemie się odechciewa.
  • maria.francesca 19.08.10, 11:23
    Ja wiem, że mogą. Niestety. Pocieszające jest to, że niektórzy przynajmniej
    zdają sobie sprawę że są idiotami, więc jeszcze tak najgorzej nie jest ;)
  • rhayader.pl 19.08.10, 15:13
    maria.francesca napisała:

    > Pocieszające jest to, że niektórzy przynajmniej
    > zdają sobie sprawę że są idiotami, więc jeszcze tak najgorzej nie jest ;)

    Szkoda, że dużo mniejszy jest udział takich osób wśród wykładowców. I wcale nie chodzi tu o to, że wśród nich jest mniej idiotów. O zgrozo, to właśnie ci ludzie kształtują studentów, a nie na odwrót.
  • adept44_ltd 22.08.10, 16:10
    ale widziałeś kiedyś jakiegoś wykładowcę???
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 22.08.10, 17:46
    Jak zwykle błyskotliwy argument "profesora" Adepta. Mogę tylko wyrazić głęboki smutek, że mamy w Polsce takich profesorów.
  • adept44_ltd 22.08.10, 17:53
    Mogę tylko wyrazić głęboki
    > smutek, że mamy w Polsce takich profesorów

    niewątpię, choć pewnie i z tą głębią sporo przesadzasz ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 22.08.10, 18:39
    A ty znowu jesteś w swoim żywiole, plotąc głupoty bez ładu i składu.
  • adept44_ltd 22.08.10, 18:51
    no rajuś, jeszcze jeden post i zaczniesz bluzgać ;-), trzymam kciuki, wprawdzie do Lesia ci daleko, ale mądrością ludową sypiesz, zadziwnienie maluje się na twym awatarze, że ktoś ci odpisuje, jest dobrze, buzia i wyłączm się :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 22.08.10, 20:13
    Szkoda, że tego nie widzisz, ale to ty tutaj bluzgasz. I niestety, to nie jest tylko twój problem, ale problem tego forum. Zwracam też uwagę (nie tobie, ale czytelnikom), że do tej pory nie napisałeś ani jednego postu dotyczącego meritum dyskusji. Jedyne, co mnie cieszy w twojej postawie, to to, że się wyłączasz, niestety znajomość twojego indywiduum każe mi żywić smutne przekonanie, że długo nie wytrzymasz bez swoich bluzgów.
  • pfg 22.08.10, 20:32
    rhayader.pl napisał:

    > do tej pory nie napisałeś ani jednego postu dotyczącego meritum
    > dyskusji.

    Odezwała się krynica konstruktywnych pomysłów.

    (Możesz sobie podpis zrobić.)
    --
    Kolejna internetowa szumowina
  • rhayader.pl 22.08.10, 21:14
    pfg napisał:

    > Odezwała się krynica konstruktywnych pomysłów.

    Kolejny troll internetowy z habilitacją.

    > (Możesz sobie podpis zrobić.)

    W przeciwieństwie do ciebie, nie zidiociałem.
  • pfg 22.08.10, 23:09
    rhayader.pl napisał:

    > Kolejny troll internetowy z habilitacją.

    Dzięki, bracie. Przywracasz mi wiarę w ludzkość.
    --
    Troll z habilitacją
  • rhayader.pl 23.08.10, 00:46
    Przykro mi, ale nie jestem twoim bratem. Co do sygnaturek, mogę ci podsunąć jeszcze inne pomysły, bo widzę, że cenisz moje zdanie na twój temat.
  • pfg 23.08.10, 10:04
    rhayader.pl napisał:

    > Przykro mi, ale nie jestem twoim bratem.

    W sensie biologicznym, chwalić Boga, nie jesteś. Ale w sensie kondycji ludzkiej,
    cóż...


    > Co do sygnaturek, mogę ci podsunąć jes
    > zcze inne pomysły, bo widzę, że cenisz moje zdanie na twój temat.

    A, nie, muszę cię rozczarować. Na twoim zdaniu zupełnie mi nie zależy. Ja tylko
    kolekcjonuję wykwity ludzkiego umysłu, w zamyśle skierowane przeciwko mnie, w
    istocie zaś rzeczy niezwykle zabawne. W porządku, żeby cię nie wprawiać w
    konfuzję odnośnie do twojego znaczenia, wrócę (za chwilę) do jednego z moich
    dawnych podpisów. Stay tuned!

    --
    Troll z habilitacją
  • rhayader.pl 23.08.10, 13:59
    pfg napisał:

    > W sensie biologicznym, chwalić Boga, nie jesteś. Ale w sensie kondycji ludzkiej
    > ,
    > cóż...

    Znowu coś ci się pomyliło. Jesteśmy co najwyżej spokrewnieni biologicznie (niestety, krewnych się nie wybiera), ale mentalnie nie mamy ze sobą nic wspólnego. Na szczęście...

    > A, nie, muszę cię rozczarować. Na twoim zdaniu zupełnie mi nie zależy. Ja tylko
    > kolekcjonuję wykwity ludzkiego umysłu, w zamyśle skierowane przeciwko mnie, w
    > istocie zaś rzeczy niezwykle zabawne.

    Myślę, że to nie jest zabawne. To już kwalifikuje się do leczenia. Każdy czytelnik tej rozmowy bez trudu zauważy, że jedynym twoim celem w tej rozmowie było właśnie sprowokowanie kolejnych sygnaturek do kolekcji. Wiesz, jak nazywa się taka choroba?
  • pfg 23.08.10, 14:03
    rhayader.pl napisał:

    > Myślę, że to nie jest zabawne.

    Ach, przyjacielu, pozwól mi cieszyć się tym, co mnie się wydaje zabawne! Chyba
    że jakoś narusza to twoją wolność...?

    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 14:11
    pfg napisał:

    > Ach, przyjacielu, pozwól mi cieszyć się tym, co mnie się wydaje zabawne! Chyba
    > że jakoś narusza to twoją wolność...?

    Czy ludzka głupota szkodzi innym? Hmm, ciekawy temat na dyskusję. Ale dobra, niech ci będzie! Rzuć tu jeszcze kilka "wykwitów ludzkiego umysłu" na swój temat, niech my też się pośmiejemy...
  • pfg 23.08.10, 14:25
    Ja pisałem co prawda o naruszaniu wolności, nie zaś o szkodliwości, ale mniejsza
    o to. Mam dla ciebie złotą radę: Jeśli chcesz uniknąć mojego szkodliwego wpływu,
    nie czytaj tego, co piszę. To save the bandwidth, napiszę od razu: Ależ nie, ja
    twoje wypowiedzi czytam z prawdziwą przyjemnością!
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 14:42
    Ale to ty pierwszy (i nie po raz pierwszy) zacząłeś odnosić się do moich wypowiedzi, a przy tym robiłeś to niekulturalnie. Trudno takich wypowiedzi nie czytać.

    Dzięki za radę, szkoda, że nikt tobie nie udzielił odpowiedniej rady we właściwym momencie.
  • pfg 23.08.10, 17:50
    rhayader.pl napisał:

    > Ale to ty pierwszy (i nie po raz pierwszy)

    Istotnie, drugi.

    > zacząłeś odnosić się do moich wypowi
    > edzi

    No tak. Nazwałem cię "krynicą konstruktywnych wypowiedzi", po tym,
    gdy napisałeś adeptowi, że bluzga i pisze niemerytorycznie. Ty
    tymczasem, drogi kolego (tak może być?), *konstruktywnego* nic dotąd
    nie napisałeś. Twoją diagnozę środowiska naukowego w Polsce znamy:
    panuje tam nihilizm moralny, lenistwo pomieszane z samozadowoleniem,
    poziom merytoryczny zaś jest poniżej poziomu mułu. W porządku. Masz
    prawo do takiej diagnozy i choć nijak nie uzasadniłeś czynionych
    przez siebie uogólnień - nawiasem mówiąc, współczuję doświadczeń -
    twoja ocena, twoja sprawa. Problem w tym, iż, poza postawieniem
    diagnozy jak wyżej, nie napisałeś nic więcej, żadnej konstruktywnej
    propozycji nie przedstawiłeś. Powtarzasz się. Z tych oto względów
    prześmiewczo nazwałem cię "krynicą konstruktywnych pomysłów".

    > a przy tym robiłeś to niekulturalnie

    Nie mnie, maluczkiemu, oceniać. Przypomnij mi wszakże, czy to ja do
    ciebie, czy ty do mnie zwracałeś się per "internetowa szumowino",
    "internetowy trollu z habilitacją", "zidiociały"? Mów sobie do mnie
    jak chcesz, ale zacytowane określenia są, jak przypuszczam,
    kulturalne w sensie Pickwickowskim?
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 18:15
    pfg napisał:

    > Nie mnie, maluczkiemu, oceniać. Przypomnij mi wszakże, czy to ja do
    > ciebie, czy ty do mnie zwracałeś się per "internetowa szumowino",
    > "internetowy trollu z habilitacją", "zidiociały"? Mów sobie do mnie
    > jak chcesz, ale zacytowane określenia są, jak przypuszczam,
    > kulturalne w sensie Pickwickowskim?

    Zapomniałeś o jednym: wszystko to były moje odpowiedzi na twoje znacznie gorsze inwektywy pod moim adresem. Nie zamierzam ich tu przytaczać, bo na szczęście większość z nich została wycięta (podobnie jak moje wypowiedzi). W tym kontekście chyba sam widzisz, że to, co napisałem na twój temat, było prawdą.
  • pfg 23.08.10, 18:28
    rhayader.pl napisał:


    > Zapomniałeś o jednym: wszystko to były moje odpowiedzi na twoje
    > znacznie gorsze
    > inwektywy pod moim adresem. Nie zamierzam ich tu przytaczać

    Wręcz przeciwnie - przytocz. Albo przytoczysz, albo uznam, że żyjesz
    w świecie urojeń, co skłania cię do publicznego pisania nieprawdy.
    W najnowszej gałęzi wątku - tej z trollem i zidiociałym - żadne moje
    listy nie padły ofiarą ingerencji moderatorskiej, więc na pewno łatwo
    ci będzie cisnąć mi w twarz zniewagi, którymi jakoby cię dotknąłem.
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 18:40
    pfg napisał:

    > Wręcz przeciwnie - przytocz. Albo przytoczysz, albo uznam, że żyjesz
    > w świecie urojeń, co skłania cię do publicznego pisania nieprawdy.

    Widzisz kolego, różnica pomiędzy nami jest taka, że ty lubisz się taplać w błocie, ja nie. Gdybyś miał odrobinę rozsądku w głowie, sam byś je bez trudu spostrzegł. Ale że go nie masz, to nawet moja pomoc nic tu nie da. Szukasz kolejnej zaczepki, ale lepiej zrobisz, jak przypomnisz sobie temat dyskusji, na który jeszcze nic nie napisałeś.
  • pfg 23.08.10, 19:24
    rhayader.pl napisał:

    > Widzisz kolego, różnica pomiędzy nami jest taka, że ty lubisz się
    > taplać w błoc
    > ie, ja nie.

    Aha, znaczy inwektyw, jakimi rzekomo cię obrzuciłem, nie znalazłeś.
    Wcale mnie to nie dziwi :-)

    > jak przypomnisz sobie temat dyskusji, na który jes
    > zcze nic nie napisałeś.

    No, to już jest niesprawiedliwość krzycząca!
    tnij.org/h00n
    tnij.org/h00o
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 19:39
    pfg napisał:

    > Aha, znaczy inwektyw, jakimi rzekomo cię obrzuciłem, nie znalazłeś.
    > Wcale mnie to nie dziwi :-)

    Inwektywy, jakimi mnie obrzuciłeś, bardzo łatwo znaleźć w prawie każdym twoim poście skierowanym do mnie. Mnie też nie dziwi, że ich nie widzisz, ale to już twój problem. Wiem, że dyskusja na temat inwektyw to twój ulubiony temat, wielka szkoda, że tak mało masz do powiedzenia na temat dyskusji.

    > No, to już jest niesprawiedliwość krzycząca!
    > tnij.org/h00n
    > tnij.org/h00o

    A teraz policz wszystkie swoje posty w tym wątku i sam zobacz, jak nikły procent twoich postów był na temat. Sam tylko podałeś dowód, jak mało napisałeś na temat dyskusji. Trzeba mieć niezły tupet, żeby jeszcze krzyczeć o sprawiedliwości.
  • dala.tata 23.08.10, 15:38
    sygnaturzyzm ostry?

    uwielbiam te stwierdzenia o kazdym czytelniku, ktory bez trudu....cudne!!

    rhayader.pl napisał:

    Każdy czytel
    > nik tej rozmowy bez trudu zauważy, że jedynym twoim celem w tej rozmowie było w
    > łaśnie sprowokowanie kolejnych sygnaturek do kolekcji. Wiesz, jak nazywa się ta
    > ka choroba?


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • rhayader.pl 23.08.10, 16:16
    dala.tata napisał:

    > uwielbiam te stwierdzenia o kazdym czytelniku, ktory bez trudu....cudne!!

    To masz jeszcze jedno: każdy czytelnik będzie mógł sobie poczytać, jak dyskutują w Polsce "naukowcy" i w jaki sposób spędzają swój wolny czas (którego najwyraźniej niektórzy z nich mają za dużo).
  • tuluz-lotrek 23.08.10, 16:24
    Słusznie: "Naukowcy do nauki!", a od wypowiadania się w sprawach szkolnictwa wyższego i nauki w Polsce jest Rhayader.pl, uznany ekspert w tych dziedzinach. Nie prościej byłoby Ci założyć poczytny blog, z którego wszyscy mogliby spijać prawdę, nie narażając się przy tym na nasze szkodliwe wpływy?
  • rhayader.pl 23.08.10, 16:28
    tuluz-lotrek napisał:

    > Słusznie: "Naukowcy do nauki!", a od wypowiadania się w sprawach szkolnictwa wy
    > ższego i nauki w Polsce jest Rhayader.pl, uznany ekspert w tych dziedzinach. Ni
    > e prościej byłoby Ci założyć poczytny blog, z którego wszyscy mogliby spijać pr
    > awdę, nie narażając się przy tym na nasze szkodliwe wpływy?

    Myślę, że z tym blogiem to wspaniały pomysł, ale dla was. Sądząc po waszej aktywności w sieci (nie tylko na tym forum), już dawno zapomnieliście, co to jest praca naukowa i dydaktyczna.
  • carnivore69 23.08.10, 16:28
    A po lekturze forow internetowych rowniez i innych grup zawodowych dojdziesz
    zapewne do wniosku, ze na nadmiar wolnego czasu nie cierpia jedynie Marsjanie.

    Pzdr.
  • dala.tata 23.08.10, 16:36
    ale ty wiesz co sie dzieje na masjanksich forach internetowych! ha. gorzej niz u
    nas!

    carnivore69 napisał:

    > A po lekturze forow internetowych rowniez i innych grup zawodowych dojdziesz
    > zapewne do wniosku, ze na nadmiar wolnego czasu nie cierpia jedynie Marsjanie.
    >
    > Pzdr.


    --
    blue skies research rules!
  • tocqueville 23.08.10, 17:08
    czy Rhayader to jakiś kumpel Lecha?
    nie pozwolili mu rozpocząć czwartego doktoratu, że taki
    rozgoryczony?
  • adept44_ltd 23.08.10, 17:11
    Lechu to jest klasa w tym kontekście ;-), ja podejrzewam zresztą, że problemy pojawiły się na poziomie licencjatu...
    --
    Louder Than Bombs...
  • eeela 23.08.10, 14:33
    > Szkoda, że tego nie widzisz, ale to ty tutaj bluzgasz. I niestety, to nie jest
    > tylko twój problem, ale problem tego forum.

    Stwierdzam z przykrością, że to ty jesteś jednym z najbardziej niekulturalnych
    rozmówców na tym forum. Jeśli to forum ma jakiś problem z poziomem dyskusji, to
    jest on tworzony między innymi przez ciebie właśnie.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos
    cuando los tiene.
  • rhayader.pl 23.08.10, 14:48
    eeela napisała:

    > Stwierdzam z przykrością, że to ty jesteś jednym z najbardziej niekulturalnych
    > rozmówców na tym forum. Jeśli to forum ma jakiś problem z poziomem dyskusji, to
    > jest on tworzony między innymi przez ciebie właśnie.

    Odezwał się następny "ideał cnotliwości", który nie ma sobie nic do zarzucenia. No przecież wiem, że każdy mający inne od was poglądy jest niekulturalny i zasługuje tylko na wdeptanie w ziemię. Dlatego to forum wygląda tak jak wygląda. Można by rzec: jakie forum, taka moderatorka; jaka moderatorka, takie forum.

    A jakbyś miała jeszcze jakieś wątpliwości, spójrz, ile wielu z was (m.in. ty) wzbudza negatywnych opinii na innych forach. Nie przez przypadek zamknęliście się we własnym gronie i w zasadzie nie dopuszczacie nikogo innego do dyskusji.
  • tuluz-lotrek 23.08.10, 16:00
    No, istotnie, cały czas tylko Cię kneblują i gnębią. :) Ale zawsze możesz udać się na inne, zieleńsze pastwiska, gdzie liczniejsze i zacniejsze grono z pewnością przyzna Ci rację. Po co Ty się tak tutaj męczysz?
  • rhayader.pl 23.08.10, 16:25
    tuluz-lotrek napisał:

    > No, istotnie, cały czas tylko Cię kneblują i gnębią. :) Ale zawsze możesz udać
    > się na inne, zieleńsze pastwiska, gdzie liczniejsze i zacniejsze grono z pewnoś
    > cią przyzna Ci rację. Po co Ty się tak tutaj męczysz?

    Bzdury pleciesz, bo ja nie pisałem tylko o sobie. W przeciwieństwie do was nie wymagam też, żeby przyznawano mi rację, wymagam tylko pewnego minimum kultury. O ironio, właśnie na brak kultury studentów tak często żalicie się na tym forum (kolejny przykład obłudy waszego środowiska). Z niektórych osób na tym forum wręcz zrobiliście sobie kozła ofiarnego i pośmiewisko (chyba wszyscy wiedzą, o kogo chodzi). Wszyscy też wiedzą, że wystawiacie w ten sposób tylko sobie jak najgorszą laurkę. Już nie wspomnę o wielu osobach, które z podobnych względów przestały się udzielać na tym forum. Szkoda, że nie widzicie, jak bardzo wasze forum na tym traci. I niektóre osoby pewnie też, które łatwo można zidentyfikować z imienia i nazwiska.
  • dala.tata 23.08.10, 16:31
    nie wspominaj!! lepiej nie wspominaj! ich jest na pewno legion!

    i mnie na przyklad bardzo wzruszylo, ze sie tak troszczysz na to forum. ty masz
    po prostu dobre serce!

    rhayader.pl napisał:

    > tuluz-lotrek napisał:
    Już nie wspomnę o wielu osobach, które z podobnych względów prz
    > estały się udzielać na tym forum. Szkoda, że nie widzicie, jak bardzo wasze for
    > um na tym traci. I niektóre osoby pewnie też, które łatwo można zidentyfikować
    > z imienia i nazwiska.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tuluz-lotrek 23.08.10, 16:46
    (kolejny przykład obłudy waszego środowiska)

    No, musisz się zdecydować: skoro jesteśmy tak reprezentatywni dla społeczności naukowej, że odium naszych przewin na nią spada, to znaczy, że to ogół polskich naukowców wylewa żale na tym i podobnych forach; a przecież twierdzisz, że jest tu tylko drobne, wyizolowane grono...

    Z niektórych osób na tym forum wręcz zrobiliście sobie kozła ofiarnego i pośmiewisko

    Nikt tu nikogo nie podpuszcza do robienia z siebie pośmiewiska; niektórzy po prostu spontanicznie "tak mają". Czy wolałbyś, żeby takie osoby dla ich własnego dobra wycinać z forum? Jeszcze brakuje nam tu męczenników.

    Bzdury pleciesz, bo ja nie pisałem tylko o sobie. W przeciwieństwie do was nie wymagam też, żeby przyznawano mi rację, wymagam tylko pewnego minimum kultury.

    Przecież my się tu w kółko między sobą wykłócamy. Nie moja wina, że akurat Ty masz cudowną zdolność zaprowadzania między ludźmi zgody co do tego, jaką mają o Tobie opinię (żeby nie użyć bardziej dosłownego cytatu z "Paragrafu 22"). Natomiast sądząc po Twoich własnych wypowiedziach, istotnie w kwestii kultury jesteś skrajnym minimalistą.
  • adept44_ltd 23.08.10, 17:00
    na innych forach r. też daje popisy i to pod wieloma nickami... można sobie sprawdzić, m. in. na wyborczej...
    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 23.08.10, 21:39
    Dala.tata, ty chodzący śmieciu! Dawno nikt ci nie wyciął w papę, skoro wyciąłeś mój post, gdy poprosiłem i dowody na szkalujące komentarze niejakiego Adepta pod moim adresem (te zostawiłeś), że udzielam się pod wieloma nickami? Byłeś, jesteś i będziesz śmierdzącym gnojem, z którym jedyne, co warto zrobić, to na niego napluć.
  • pfg 23.08.10, 21:51
    Apeluję do moderatorów O NIEUSUWANIE żadnych postów
    rhayadera.pl! Wszystkie posty tego użytkownika powinny pozostać, ku
    nauce dla młodzieży etc etc. Od dawna uważam, że moderacja na tym forum
    kuleje - moderatorzy usuwają za dużo i niepotrzebnie - pozwalam więc
    sobie na ten apel. Moderatorzy, zostawcie ten wątek w spokoju!
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • rhayader.pl 23.08.10, 22:00
    Niech ten wasz idiota srata.tata albo wytnie kłamliwe paszkwile pod moim adresem, albo przywróci moje odpowiedzi. Inaczej będzie miał problem. Tak należy postępować z gnojkami, które nie wiedzą, co to uczciwość.
  • adept44_ltd 23.08.10, 22:08
    http://images.wikia.com/nonsensopedia/images/2/2f/Uśmiech.jpg
    --
    Louder Than Bombs...
  • pfg 23.08.10, 22:20
    No wiesz, rhayader.pl, wchodzisz na forum moderowane, piszesz na nim,
    więc implicite akceptujesz zasady moderacji. Mnie się te zasady - a
    raczej sposób ich stosowania - nie podobają, czemu daję wyraz, ale
    reguła jest taka: moderator tnie, co chce. Nie ma obowiązku
    uczestniczenia w takim forum. To raz. Dwa, te piękne określenia, ba,
    nie zawaham się napisać, wykwity ludzkiego umysłu, jakimi obdarzyłeś
    dala.tatę, to też w sensie Pickwickowskim były? Jednak "żartobliwe"
    modyfikowanie nicków (**ata.tata) to nie jest, muszę stwierdzić,
    chwyt retoryczny najwyższego lotu. A gdyby tak się komuś ręka
    omsknęła i zamienił jedno "a" na "u", głupio by wyszło, nieprawdaż?
    Ano, głupio, byłby to bowiem żart nie dość, że kiepski, to w dodatku
    nieortograficzny.
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • dala.tata 23.08.10, 23:15
    mozemy sie klocic, czy kuleje czy nie. tak czy owak watek zostawiam juz w spokoju.

    pozwole sobie jednak wyciac watek poswiecony mojej skromnej osobie.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • pfg 23.08.10, 23:30
    Ech, te wrażliwe oczy - a nie mówiłem?
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • dala.tata 23.08.10, 23:44
    nie wrazliwe oczy, tylko troszki kultury trza zachowac. nie od razu cala,
    troszki. mnie zupelnie nie przeszkadza, ze taki rajader nazywa mnie chodzacym
    smieciem. smieje sie z tego pelna geba. pekam ze smiechu z tego, ze marzy o tym,
    zeby mi te gebe obic. niech ma swoje sny o potedze.

    jednak, mysle sobie, ze takie watki odstraszaja potencjalnych forumowiczow. nie
    wiem jak ty, ja jednak zastanowilbym sie czy wchodzic na forum na ktorym na
    stronie mam watki ze dalatata to smiec (chodzacy), idiote, bydle (nie pamietam
    jak Keller w swoich watkach poswieconych mej osobie na mnie mowil, a sprawdzac
    mi sie nie chce). i dlatego to wycialem, tak jak poprzednie.

    z kolei podwatek ktory wycialem skladal sie jedynie z dowalanki, coraz bardziej
    agresywnej ze strony rajadera, ktory dal sie wypuszczac adeptowi :-). dlatego
    wycialem. i nie przywroce. jestem mniej optymistyczny niz ty co do historycznej
    wartosci takich postow. pewnie mozna by nie sprzatac tez chodnikow - niech
    potomni zobacza, jak tu ludzie zyja. no mozna by. tylko szybko bysmy w smieciach
    utoneli. wartosc historyczna toniecia w smieciach jak dla mnie watpliwa.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • pr0fes0r 23.08.10, 23:52
    Nie chodzi o wartość historyczną, a raczej dowodową, gdy jakiś obrońca wolnego
    słowa znów będzie szedł w zaparte i udowadniał, że prześladujecie niewinnego.
    Forumowa ośla łączka by się przydała do celów archiwalnych.
    --
    "konsultacje kończą się w piątek w tym tygodniu, tak że w następnym tygodniu
    zakończymy prace nad rozporządzeniami" (min. B.Kudrycka)
  • dala.tata 24.08.10, 00:02
    tak. forumowa osla lawka/laczka by sie przydala.

    poki co jednak, na forum wystepuje 2 zazartych obroncow wolnego slowa: Keller i
    rajader. musze powiedziec, ze w czystosc ich intencji w obronie praw czlowieka
    nie za bardzo wierze.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the
    controller. (Peter Breggin)
  • eeela 25.08.10, 15:24
    > tak. forumowa osla lawka/laczka by sie przydala.


    Niestety nie mamy takiej opcji :-)

    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos
    cuando los tiene.
  • rhayader.pl 24.08.10, 00:00
    Po raz kolejny się mylisz - ten watek wciąż istnieje. A ty możesz teraz wyciąć co najwyżej plaskacza w swoją durną dala.papę.
  • dala.tata 24.08.10, 00:07
    nie. ten watek nie istnieje. zalozyles nowy watek na innym forum, slawiac moje
    imie wszem i wobec. rajader, nie wiem, jak ci dziekowac.

    musze jednak przyznac, ze troche mnie zawiodles rezygnujac z checi obicia mi
    geby. to bylo naprawde ekscytujace!

    --
    blue skies research rules!
  • rhayader.pl 24.08.10, 00:21
    dala.tata napisał:

    > nie. ten watek nie istnieje. zalozyles nowy watek na innym forum, slawiac moje
    > imie wszem i wobec. rajader, nie wiem, jak ci dziekowac.

    Wystarczy, że staniesz przed lustrem, popatrzysz sobie w oczy i pluniesz w swoją durną gębę.

    > musze jednak przyznac, ze troche mnie zawiodles rezygnujac z checi obicia mi
    > geby. to bylo naprawde ekscytujace!

    Nawet tego nie jesteś wart.
  • dala.tata 24.08.10, 00:37
    wydawaloby mi sie ze plunalbym na lustro, ktore potem musialbym doprowadzac do
    stanu uzywalnosci - nie widze za bardzo sensu.

    tak czy owak, przez chwile rozmowa z toba byla ekscytujaca, ale sie wycofales,
    wiec koncze ja, przechodzac do czuwania. jak Batman: silent guardian, watchful
    protector :-)))))))))

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • eeela 25.08.10, 12:11
    > Apeluję do moderatorów O NIEUSUWANIE żadnych postów
    > rhayadera.pl!

    Przykro mi, Pfg, ale nie będę tolerować wyzywania innych forumowiczów od śmieci.
    Nick 'rhayader.pl' został zablokowany. Nie wątpię, że Rhayader jeszcze
    niejednokrotnie zapragnie dzielić się tutaj swoimi mądrościami pod innymi
    nickami, i dopóki nie będzie się zachowywał tak, jak ostatnio, to kasowac nie
    będę. Ale jeśli będzie w dalszym ciągu prezentował takie postawy, następne nicki
    również będą blokowane.


    --
    ale jest tu pewien problem, co to znaczy pogardliwe określenie... dla mnie
    dziunia jest określeniem opisowym i tyle, natykam się na dziunię i myślę sobie -
    "o!, dziunia..." i tyle... (© Adept)
  • pfg 25.08.10, 14:05
    eeela napisała:

    > > Apeluję do moderatorów O NIEUSUWANIE żadnych postów
    > > rhayadera.pl!
    >
    > Przykro mi, Pfg, ale nie będę tolerować wyzywania innych
    > forumowiczów od śmieci

    A to źle, bardzo źle, i to z dwu powodów.

    Po pierwsze, jest to sprzeczne z zasadą wolności słowa. Wolność słowa
    oznacza także przyzwolenie na głoszenie treści, które nam się nie
    podobają i w sposób, który nam się nie podoba. Jeżeli ktoś zwyzywany
    od śmieci *naprawdę* poczuł się urażony, ma tysiąc sposobów aby
    dochodzić swoich praw. To nie jest forum dla nieletniej młodzieży,
    którą trzeba - zresztą nieskutecznie - bronić przed złem tego świata,
    tylko forum dla dorosłych ludzi, którzy są w stanie dokonać wyboru
    czytać-nie czytać. Blokowanie nicków jest jak "zapis na autora",
    forma cenzury prewencyjnej w PRLu. Nie, nie przesadzam. Naprawdę tak
    to odbieram. W Chinach władza też cenzuruje Internet, oczywiście
    wyłącznie ze względu na obronę publicznej moralności. Zastanów się,
    czy na pewno chcesz się wpisywać w tę tradycję.

    Po drugie, na co zwrócił już uwagę pr0fesor, posty takie, jak
    rhayadera.pl, powinny pozostać w domenie publicznej, żeby można się
    było na nie powołać, gdy ci użytkownicy przebiorą się za Katonów,
    obrońców wolności słowa i swobód akademickich. Kilka dni temu
    rhayader.pl zarzucił mi, że to ja go habitualnie obrażam, a ja mu nie
    mogłem wskazać jego postu, w którym nazwał mnie "kolejną internetową
    szumowiną" - nie mogłem, bo ten post padł, wycięty przez moderatora.
    rhayader.pl, podobnie jak Kagan (nawiasem mówiąc, wolę Lesia od
    rhayadera.pl - a jeśli się komuś nie podobają niekończące się Lesiowe
    wątki, niech ich nie czyta, przede wszystkim zaś Lesiowi nie
    odpowiada
    . Proste? Absurdalnie proste!), zatem, rhayader.pl
    będzie mógł teraz z dumą obnosić swoje rany, pokazywać, jak to został
    skrzywdzony, ocenzurowany, zablokowany, gdyż środowisko naukowe w
    Polsce nie toleruje krytyki. I w dodatku będzie miał w sporej części
    rację.

    Takie są właśnie skutki waszej moderacji, która na tym forum, co
    piszę nie po raz pierwszy, prowadzona jest nieudolnie.
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • charioteer1 25.08.10, 14:22
    No ale z drugiej strony sa tematy, na ktore w obecnosci Lesia po prostu nie da
    sie pogadac na forum, bo kazdy watek zasmieci. Mnie sie to nie podoba, bo to
    mnie zmusza do autocenzury na forum, na zasadzie, ze o awansie czy wynagrodzeniu
    nie warto nawet zaczynac nowego watku, bo przyjdzie Keller i zasmieci. Calkowity
    brak moderacji sprawi, ze trolle beda nam dyktowac, o czym mozemy tu rozmawiac,
    a o czym sie po prostu nie da.

    --
    Riders in the sky
  • pfg 25.08.10, 14:34
    Trolle nie są problemem, jeżeli zastosować przeciwko nim skuteczną
    broń: zignorować. Nie odpowiadać. Nie karmić trolla.
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • matdokt 29.08.10, 00:24
    pfg napisał:

    > Trolle nie są problemem, jeżeli zastosować przeciwko nim skuteczną
    > broń: zignorować. Nie odpowiadać. Nie karmić trolla.

    To jest też dobry sposób, gdy w dyskusji zaczynają dominować argumenty
    niemerytoryczne -- można po prostu wtedy przestać czytać/odpisywać. Nie traci
    się wtedy czasu i energii.
  • eeela 25.08.10, 15:23
    > Po pierwsze, jest to sprzeczne z zasadą wolności słowa. Wolność słowa
    > oznacza także przyzwolenie na głoszenie treści, które nam się nie
    > podobają i w sposób, który nam się nie podoba. Jeżeli ktoś zwyzywany
    > od śmieci *naprawdę* poczuł się urażony, ma tysiąc sposobów aby
    > dochodzić swoich praw. To nie jest forum dla nieletniej młodzieży,
    > którą trzeba - zresztą nieskutecznie - bronić przed złem tego świata,
    > tylko forum dla dorosłych ludzi, którzy są w stanie dokonać wyboru
    > czytać-nie czytać. Blokowanie nicków jest jak "zapis na autora",
    > forma cenzury prewencyjnej w PRLu.

    Pfg,
    Na głównej stronie tego forum stoi jak byk napisane, że posty ewidentnie
    obraźliwe będą usuwane. Dorosły człowiek, umiejący czytać, wchodząc na to forum
    powinien rozumieć, że jak nazwie kogoś śmieciem, to zostanie wykasowany.

    Wolność słowa to nie wolna amerykanka. Przynajmniej nie w moim odczuciu. Nie
    uważam, żeby należało pozwalać na publiczne obelgi. Nie do końca też rozumiem,
    dlaczego tak Ci zależy na tym, żeby na tym forum pozwalano dokładnie na
    wszystko. Mnie zależy na tym, aby można tu było swobodnie rozmawiać, ale
    bynajmniej nie na tym, żeby zrobiło się tutaj pełne burackich pyskówek bagno.
    Forma też jest ważna.

    Nie mam ochoty widzieć tutaj rozmów rodem z portalu onet.pl.


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • pfg 25.08.10, 18:13
    eeela napisała:

    > Nie do końca też rozumiem,
    > dlaczego tak Ci zależy na tym, żeby na tym forum pozwalano
    > dokładnie na
    > wszystko.

    Nie na wszystko. Spam i treści na tyle wulgarne, że podpadają pod
    odpowiednie paragrafy, lub bezprawne w inny sposób, powinny być
    wycinane. Do tego i tylko do tego powinna się ograniczać moderacja.
    Dlaczego zależy mi na tym, aby została reszta, w tym wypowiedzi
    rhayadera.pl in corpore? Bo wolność, eeelu, w tym wypadku
    wolność słowa, ma swoją cenę. I to w naszym wypadku naprawdę
    niewielką: ceną jest zgoda na to, że ktoś inny ma prawo wypisywać
    nonsensy, a nawet obraźliwe nonsensy. Dla mnie to może być nonsens,
    ale jego prawo do pisania treści, których on zapewne za nonsensowne
    nie uważa, jest ważne. Co do reszty, to, po pierwsze, nie karmić
    trolli
    , po drugie, jeśli jakiś fragment dyskusji zapowiada się
    nieciekawie, nie ma obowiązku tego czytać.
    --
    Fachowiec pseudodydaktyk
  • eeela 25.08.10, 19:31
    > Nie na wszystko. Spam i treści na tyle wulgarne, że podpadają pod
    > odpowiednie paragrafy, lub bezprawne w inny sposób, powinny być
    > wycinane. Do tego i tylko do tego powinna się ograniczać moderacja.


    Pfg, to jest po prostu kwestia indywidualnej wrażliwości, które wpisy moga się
    pojawiać, a które już nie. Nie znam się na tyle na paragrafach, żeby każdy
    wątpliwy post pod ich kątem rozpatrywać. nazywanie kogoś śmieciem w sferze bądź
    co bądź publicznej nie mieści się w granicach mojej tolerancji i tyle.


    --
    Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
  • dala.tata 25.08.10, 19:41
    pfg, mylisz sie. w dwoch kwestiach. pierwsza eeela ci juz zasugerowala: wolnosc
    slowa nie jest absolutna. wolnosc slowa nie znaczy ze moge ppowiedziec wszystko
    zawsze i kiedy tylko chce. a argument, ze ja pojde do sadu bo na forum mnie ktos
    od smiecia wyzwal jest, pardon, idiotyczny. bo wiadomo, ze nie pojde. z tysiaca
    dorbych powodow. czysto praktyczniej jest przestac zagladac na to forum, albo,
    co ja wole, po prostu go wyciac.

    po drugie, i wazniejsze, gwarantowanie wolnosci slowa dotyczy sfery publicznej.
    ja mam prawo powiedziec cos, co sie nie podoba mojemu rzadowi i rzad nie ukarze
    mnie. to jest wolnosc slowa.

    ale przeciez nie dotyczy to na przyklad mojego domu, prawda? jesli ktos mnie w
    moim domu wyzwie od smieci, mam go prawo wyrzucic za drzwi, prawda? nie uwazasz
    chyba, ze tam tez wolnsoc slowa jest wazna i ppowienienm powiedziec gosciowi,
    szanuje twoje prawo do wolnosci slowa - prosze naublizaj mi jeszcze?

    otoz forum prywatne to jest taka polprywatna/polpubliczna sfera naszej
    dzialanosci komunikacyjnej. i mamy prawo, pod przewodnictwem eeeli, ustalac
    reguly gry. jesli sie to nie podoba komus, nie musi tu przychodzic. dokladnie
    tak samo, jak nie musi przychodzic do mnie do domu.

    dobrze by bylo gdybys nie mieszal tych sfer i przestal uzywac imponderabiliow
    typu 'wolnosc slowa' do dzialanosci na jednym malym forum, na ktorym stale pisze
    okolo 10+ osob. mieszasz porzadki etyczne. rayader i inni nie musza sie z nami
    bawic. ja bym chcial zeby sie z nami bawilo jak najwiecej ludzi, ale stosujacy
    sie do pewnych regul gry, ktore glownie dotycza obrazania innych.


    --
    blue skies research rules!
  • pfg 25.08.10, 20:50
    Widzę, że mamy radykalnie odmienne poglądy na temat wolności słowa
    tudzież praw moderatorów, nawet biorąc pod uwagę formalny status tego
    forum. Ciągnąc dalej twoje analogie, wedle mnie jesteś raczej
    "rządem" niż "gospodarzem" prywatnego spotkania w twoim domu. Zdania
    nie zmieniam: Moderacja na tym forum prowadzona jest niewłaściwie.

    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • eeela 25.08.10, 23:36
    Przykro mi, że tak się różnimy, ale wyżej określonego zdania nie zmienię. Mam
    nadzieję, że twoja opinia o moderacji tego forum nie sprawi jednak, że
    zrezygnujesz z uczestnictwa w nim, bo uważam, że jesteś ciekawym i wiele
    wnoszącym dyskutantem :-)


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos
    cuando los tiene.
  • dala.tata 26.08.10, 00:09
    jakim cudem jestem bardziej rzadem niz gospodarzem, nie wiem. ale akceptuje, ze
    nie musisz tego uzasadniac, bo przeciez jest wolnsoc braku uzasadnianienia tez.

    podobnie, rzeczywiscie mamy inne poglady na temat wolnosci. przyjmuje, ze nie
    odnosisz sie do tego, co powiedzialem na temat twgo argumentu o tym, ze,
    upraszajcajac, mozna isc do sadu, gdy ktos cie obraza na forum. jest to argument
    zgola bezsensowny. jest oczywiste, ze nikt nie pojdzie do sadu - po prostu
    wycofa sie z odwiedzania forum. z koniem kopac sie nie warto. a tak wlasnie
    wyglada dyskusja z kims, kto nazywa cie smieciem.

    rezultat w postaci tego, ze na forum nie pojawiaja sie uzytkownicy, ktorzy chca
    dyskutowac, bo sie boja, ze ich opluja, jest dla mnie kuriozalny. i ja go nie
    akceptuje. to nie ma nic wspolnego z wolnoscia slowa. to jest prawo
    przesladowcy, ktory korzysta z 'wolnosci slowa', to jest naginanie,
    wykoslawianie, wykorzystywanie prawa niezgodnie z jego duchem.

    Nawiasem mowiac wlasnie taka postawa doprowadzila do wycofania sie kilku
    wartosciowych dyskutantow na Forum Nauka. forum na tym znacznie stracilo,
    ludzie, ktorzy je czytaja, stracili, bo juz nie dowiedza sie ciekawych rzeczy.
    i bardzo watpie, zeby ktos docenial 'wolnosc slowa'. i bardzo watpie, ze warto
    bylo zaplacic taka cene.

    w polskim nie ma chyba odpowiednika slowa 'bully'. to taki chuligan, silny w
    kupie, ktos kto rzuci kamieniem w ciebie, bo wie, ze nie nie mozesz go dopasc.
    to ktos kto grozi ci, ze cie obije wiedzac, ze nie mozesz mu strzelic miedzy
    oczy. nie cierpie takich ludzi. nie cieprie takich malych przesladowcow, ktorzy
    ci zatruwaja zycie. ktorzy powoduja, ze boisz sie wyjsc z domu, bo z bezpeicznej
    odleglosci beda na ciebie pluc. boisz sie zaparkowac samochodu, boisz sie go
    umyc, bo zaraz maly przesladowca go, w ramach wolnosci jezdzenia na rowerze,
    zahaczy, pobrudzi. bo przeciez jest demokracja. oni nie maja prawa do tego, zeby
    uprzykrzac zycie zaslaniajac sie wolnoscia slowa.

    w Polsce, o ile wiem, nie ma przestepstwa, ktore sie nazywa w UK stalking. wg
    twej logiki taki stalker ma prawo robic to, co robi, bo przeciez mozesz isc do
    sadu. rzeczywiscie, w Polsce stalking jest legalny. ma prawo takich bully zeby
    dzwonic, nachodzic, naprzykrzac sie. MA PRAWO. JEST DEMOKRACJA. ja sie z taka
    postawa fundamentalnie nie zgadzam.

    i mnie fascynuje to, ze nie zastanowisz sie, czy mi sie zrobilo przykro, smutno,
    zle, bo ktos mnie od smieci wyzwal. a jesli to spowodowaloby, ze bede musial isc
    na terapie (bo akurat wywolalo takie czy inne skojarzenia z dziecinstwa) to tez
    uzytkownik ma prawo do tego, zeby mnie nadal obrazac? naprawd ewazniejsze jest
    to, zeby bully mial prawo do plucia niz moje prawo do tego zeby zyc sobie w
    spokoju? akcpetuje twoje prawo do tego, zebys tak myslal. logika jednak mi umyka.

    proponuej, zebys nie sadzil innych swoja miara, pfg. nie sadz, ze to, ze po
    tobie wszystko splywa, splywa to tez po innych. tak czy owak, ja akceptuje, ze
    wolisz stac po stronie tego, kto pluje, bo w demokracji ma prawo pluc, az mu sad
    zakaze. az biegly lingwista wykaze czy nazywanie kogos smieciem jest czy nie
    jest w wystarczajacym stopniu obrazliwe. ja wole stanac po stronie tego, kto
    jest pluty, bo mysle ze ma prawo do tego, zeby go nikt nie oplul. dla mnie
    stajesz po stronie tego komu werbalnie 'zdarzyla sie gratka, pijanego pobil
    dziadka', babcie, pieciolatka. ja wole stanac po stronie tego dziadka - jeszcze
    zanim ten pijany dziadek pomysli, ze moze pojsc do sadu.

    akceptuje jednak ze to kwestia wrazliwosci i smaku. i nie musimy sie zgadzac. to
    moj ostatni post w tej wymianie.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • pfg 26.08.10, 01:33
    dala.tata napisał:

    > jakim cudem jestem bardziej rzadem niz gospodarzem, nie wiem. ale
    > akceptuje, ze
    > nie musisz tego uzasadniac, bo przeciez jest wolnsoc braku
    > uzasadnianienia tez.

    Ale przecież to dość proste jest. Masz władzę, ustalasz reguły i masz możliwość ich egzekwowania, forum zaś jest publicznie dostępne: każdy może tu wejść, (prawie) każdy może pisać, nie wymaga zaproszenia, przywileju dopuszczenia do uczestnictwa.

    Teraz ty się powołujesz na pryncypia. Że bully, że chuligani, że obrona słabszych. Że skoro uważam, że rhayader.pl powinien mieć prawo do wypisywania swoich nonsensów, to tak jakbym przyznawał prawo do rysowania samochodów postronnych ludzi. Przypomnę wszakże, że owym skrzywdzonym "słabszym" byłeś ty sam, co ujmuje nieco szlachetności twoim obecnym motywom. Sądząc po twojej pierwotnej - jak najbardziej właściwej - reakcji na śmieciowy post rhyadera.pl - wyśmiałeś go - specjalnie przykro ci się nie zrobiło. Wydało mi się, że widzisz, że rhayaderzy ciebie obrazić nie mogą, miotane zaś zniewagi świadczą głównie o nich samych. Myliłem się. Wrażliwe oczy.

    I na koniec, ja nie staję po stronie rhayadera.pl. Ja staję po stronie jego prawa do istnienia. Bardzo łatwo jest być obrońcą wolności słowa, gdy bronimy poglądów, które nam się podobają. Trudniej, jak widzisz, jest bronić prawa do wyrażania treści, które budzą nasze oburzenie. Nie treści. Prawa do ich wyrażania. To jest ważne prawo. Oczywiście w ostatecznym rozrachunku chodzi o naszą własną - moją - wolność wypowiedzi, o to, żeby mnie ktoś nie zbanował, bo brzydko piszę, nie zgadzam się z tymi co trzeba, jestem ogólnie męczący, nie mam odpowiedniego smaku ani wrażliwości i tak dalej. Nie spodziewam się, żeby miało mnie to spotkać teraz czy w najbliższej przyszłości, ale, jak widać, nie ma zasady, która by mnie przed tym chroniła.

    Pozdrawiam,
    --
    Komentarze fizyka
  • eeela 26.08.10, 01:50
    Przypomnę wszakże, że owym skrzywdzonym "słabszym" byłeś ty sam, co ujmuje
    > nieco szlachetności twoim obecnym motywom. Sądząc po twojej pierwotnej - jak n
    > ajbardziej właściwej - reakcji na śmieciowy post rhyadera.pl - wyśmiałeś go - s
    > pecjalnie przykro ci się nie zrobiło.


    To ja podjęłam decyzję o zbanowaniu nicka Rhayadera, nie Dala, chociaż wydaje mi
    się, że ma do tego uprawnienia. Nie dlatego nawet, że pomyślałam, iż Dala.tata
    mógł sie poczuć urażony, ale dlatego, że moim zdaniem każdy ma prawo poczuć się
    taką inwektywą urazony, i dlatego własnie nie będzie na tym forum dla takich
    inwektyw miejsca. Nie jednostkowy przypadek, ale zasada.

    Trudniej, jak widzisz, jest bronić prawa do wyraż
    > ania treści, które budzą nasze oburzenie.

    Nie mam problemu z pozostawianiem na forum treści, które mi nie pasują. Byleby
    były w odpowiedniej formie, i byleby nie były nawoływaniem do dyskryminacji
    rasowej i innych rzeczy w tym stylu.

    Pragnę też przypomnieć, że sama własnoręcznie nadałam uprawnienia moderatorskie
    Tocquevilowi, z którym się bardzo często nie zgadzam, i treść jego postów często
    budzi moje zastrzeżenia. Ale swoje moderatorskie obowiazki wypełnia bez zarzutu
    i wypowiada się w sposób kulturalny, więc mimo często występujących między nami
    różnic poglądowych nie mam z nim żadnego problemu.




    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos
    cuando los tiene.
  • larusse 26.08.10, 20:57
    Dając mu prawo na tak pojmowana wolność, dajesz mu prawo na
    naruszanie wolnosci drugiej osoby. Rheyader ma prawo decydowac o
    swoich zachowaniach sam, ma prawo odebrac sobie swoja wolnosc sam
    (bo to wlasnie robi, dajac sie wodzic za nos swoim instynktom czy
    namietnosciom), ale nie ma prawa naruszac sfery wolnosci drugiej
    osoby. Udowadnia to np. Dostojewski w Biesach, opisując teorię
    niejakiego Kirrilova. Pozostawia pytanie, o ile pamietam, bez jasnej
    odpowiedzi, ale za to z jasnym wskazaniem na "nature ludzka".
    --
    ...Zaiste, może tylko cham,
    ze świętej Rusi się natrząsać...
  • tocqueville 26.08.10, 23:20
    Dostojewski nic nie UDOWADNIA - to tylko literatura :)
    jest tyle teorii wolności i jej definicji ilu filozofów :)
  • larusse 27.08.10, 07:12
    No, dobra nie udowadnia, ale tłumaczy. :)
    To nie jest tylko literatura.:)
    --
    ...Zaiste, może tylko cham,
    ze świętej Rusi się natrząsać...
  • adept44_ltd 25.08.10, 15:54
    z jednym zastrzeżeniem - to, co uprawiał ten koleś to nie była krytyka tylko chory bluzg
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 23.08.10, 23:14
    wlasciwie to rzeczywiscie dawno mi nikt nie wycial w pape. mam swa teorie,
    dlaczego tak jest, ale nie podziele sie. i tak sobie wyobrazilem rajadera, ktory
    probuje mi wyciac w pape......i az zadrzalem z ekscytacji :-)

    --
    blue skies research rules!
  • adept44_ltd 24.08.10, 00:19
    oj coś podejrzewam, że z podobnego powodu, z którego i ja nie mam z tym problemu ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 23.08.10, 16:58
    zastanawiające jest przy tym, że choć każdy po kilka postach r. pisze mu (wprawdzie dość kulturalnie), że jest on inteligentny inaczej, to i tak nie dociera... ja byłbym za cięciem na dzień dobry, niech gość pójdzie do lekarza zamiast wywnętrzać się na forach... i tak mamy szczęście, że u nas robi to pod jednym nickiem
    --
    Louder Than Bombs...
  • pr0fes0r 19.08.10, 12:25
    "Inteligentem może zostać każdy kto tego chce i jest odrobinę bystry."

    Poprawka - dyplom może dostać każdy, kto tego chce. Do "zostania inteligentem"
    daleka droga.

    Ba, miałem w tym roku bardzo podobną sytuację do opisanej przez Ciebie, ponieważ
    w mojej durnej naiwności wyszedłem z błędnego założenia, że dorosłych ludzi
    potraktuję jak dorosłych ludzi, i nie uznałem za stosowne wygłosić godzinnego
    kazania na temat tego, co to jest plagiat i czym się różni od samodzielnej
    pracy. W efekcie sto osób dostarczyło mi prace, które z paroma chlubnymi
    wyjątkami można było bez trudu sprowadzić do 5-6 pierwowzorów. Ba, nawet w
    takiej sytuacji znaczna część studentów zdołała tej pracy nie zaliczyć.

    I co ja miałem zrobić? Oblać 99% roku? Pewnie, zrobiłbym to z dziką rozkoszą,
    ale powtarzam - popełniłem błąd, w swej naiwności nie zaznaczając wyraźnie,
    jakiego rodzaju pracy oczekuję, a musiałem założyć, że nikt im różnicy między
    plagiatem a samodzielną pracą nie wytłumaczył, bo na polskich uczelniach mało
    kto to robi. Kto zdał, temu ocenę zaliczyłem, zgrzytając w duchu zębami,
    wszystkim palnąłem stosowne kazanie, przeprowadziłem szkolenie, i zaliczenie
    poprawkowe przebiegało już z jasno określonymi wymaganiami - co nie
    przeszkodziło paru zagubionym duszyczkom wykręcić numer w rodzaju "przecież ja
    tego nie skopiowałem z internetu, tylko przepisałem z książki". A moje sylabusy
    poszerzyły się o kolejne cztery strony tekstu z przypisami.

    --
    "konsultacje kończą się w piątek w tym tygodniu, tak że w następnym tygodniu
    zakończymy prace nad rozporządzeniami" (min. B.Kudrycka)
  • charioteer1 19.08.10, 12:45
    Sorx, zaliczania czegokolwiek na podstawie pracy pisemnej na studiach pierwszego
    stopnia dlugo u mnie nie bedzie. Mam grupe seminaryjna, w ktorej napisanie
    tekstu o dlugosci powyzej 4 stron na podstawie samodzielnie zebranych zrodel
    przekracza mozliwosci 90% magistrantow. Ta jedyna, ktora to umie, ma stara mature.

    --
    Faustus
  • rhayader.pl 19.08.10, 15:19
    charioteer1 napisał:

    > Sorx, zaliczania czegokolwiek na podstawie pracy pisemnej na studiach pierwszeg
    > o
    > stopnia dlugo u mnie nie bedzie. Mam grupe seminaryjna, w ktorej napisanie
    > tekstu o dlugosci powyzej 4 stron na podstawie samodzielnie zebranych zrodel
    > przekracza mozliwosci 90% magistrantow.

    To jak mają się nauczyć pisania prac, skoro po raz pierwszy mają okazję wykazać się na studiach II stopnia (a więc gdy już uczęszczają na seminarium)? To się nazywa czeski film...

    Inna sprawa, że pewnie 90% twoich studentów napisze i obroni prace magisterskie. Jakim cudem?
  • charioteer1 19.08.10, 15:41
    rhayader.pl napisał:

    > To jak mają się nauczyć pisania prac, skoro po raz pierwszy mają okazję wykazać
    > się na studiach II stopnia (a więc gdy już uczęszczają na seminarium)? To się
    > nazywa czeski film...

    Wszystko, co moge zrobic, to dac jedna prace zaliczeniowa i na jej podstawie
    oblac 90% roku. Nie widze sensu. Dlatego wole oblewac za brak znajomosci
    przedmiotu, a nie za brak umiejetnosci pisania.

    > Inna sprawa, że pewnie 90% twoich studentów napisze i obroni prace magisterskie
    > . Jakim cudem?

    Obawiam sie, ze cudu moze nie byc. Na razie maja czas do polowy wrzesnia na
    zaliczenie pierwszego roku. Jezeli nie rozumiesz, to wyjasniam - ci studenci sa
    dramatycznie slabsi od wszystkich wczesniejszych rocznikow. Taka sytuacja
    jeszcze nigdy mi sie w przeszlosci nie zdarzyla. Nie widze mozliwosci, by ci
    ludzie byli w stanie napisac prace magisterska o wymaganej objetosci.


    --
    Riders in the sky
  • rhayader.pl 19.08.10, 16:27
    charioteer1 napisał:

    > Wszystko, co moge zrobic, to dac jedna prace zaliczeniowa i na jej podstawie
    > oblac 90% roku. Nie widze sensu. Dlatego wole oblewac za brak znajomosci
    > przedmiotu, a nie za brak umiejetnosci pisania.

    No tak, ale czy na tym polega dydaktyka? W ten sposób nigdy ich nie nauczycie pisać, a wy dalej będziecie narzekać na studentów. Choć może tak jest wygodniej...

    > Obawiam sie, ze cudu moze nie byc. Na razie maja czas do polowy wrzesnia na
    > zaliczenie pierwszego roku. Jezeli nie rozumiesz, to wyjasniam - ci studenci sa
    > dramatycznie slabsi od wszystkich wczesniejszych rocznikow. Taka sytuacja
    > jeszcze nigdy mi sie w przeszlosci nie zdarzyla. Nie widze mozliwosci, by ci
    > ludzie byli w stanie napisac prace magisterska o wymaganej objetosci.

    A ja jednak myślę, że cud będzie. Wyobrażasz sobie, co będzie, jeśli 90% studentów nie obroni prac magisterskich? Sądzę, że bez względu na poziom studentów statystyki będą mniej więcej takie, jak co roku. I jak co roku będą narzekania pracodawców na absolwentów, którzy wychodzą ze studiów i nic nie umieją.
  • charioteer1 19.08.10, 16:53
    rhayader.pl napisał:

    > No tak, ale czy na tym polega dydaktyka?

    Dydaktyka polega na tym, ze ucze swojego przedmiotu i oceniam za to, czego sie
    student nauczyl, a nie za to, czego szkola nie nauczyla.

    > Wyobrażasz sobie, co będzie, jeśli 90% studen
    > tów nie obroni prac magisterskich?

    Mysle, ze nic nie bedzie. Ja decyduje o tym, czy ptace dopuszcze do obrony, czy
    nie. Prac nie spelniajacych wymagan nie dopuszcze, poniewaz na kazdej pracy
    znajduje sie moje nazwisko, a belkotu swoim nazwiskiem firmowac nie zamierzam.

    Jezeli jeszcze masz jakies watpliwosci, to uprzejmie informuje, ze mnie sie juz
    zdarzylo 90% rocznika skierowac na powtarzanie roku i nikt mi za to glowy nie
    urwal, ani z pracy nie zwolnil.


    --
    Faustus
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:06
    charioteer1 napisał:

    > Dydaktyka polega na tym, ze ucze swojego przedmiotu i oceniam za to, czego sie
    > student nauczyl, a nie za to, czego szkola nie nauczyla.

    Czyli, mówiąc inaczej, sprawdzasz na egzaminie pisemnym tylko wiedzę, a nie zwracasz uwagi na jakość wypowiedzi. W ten sposób dajesz studentom do zrozumienia, że jakość wypowiedzi pisemnej nie ma znaczenia. Nie muszę chyba wyjaśniać, czego ich w ten sposób uczysz...

    Dydaktyka polega również na nauczeniu poprawnego pisania. W ciagu 5 lat studiów można nawet od zera nauczyć pisać przeciętnie inteligentnego człowieka. O ile się chce. Jeśli przez kilka lat nie dajesz im prac pisemnych, to nie tylko ich nie uczysz tej ważnej rzeczy, ale wręcz cofasz w rozwoju tych, którzy umieli pisać.


    > Jezeli jeszcze masz jakies watpliwosci, to uprzejmie informuje, ze mnie sie juz
    > zdarzylo 90% rocznika skierowac na powtarzanie roku i nikt mi za to glowy nie
    > urwal, ani z pracy nie zwolnil.

    To jest co innego, szczególnie na I czy II roku. Odważyłbyś się nie zaliczyć prac magisterskich 90% studentów?
  • dala.tata 19.08.10, 17:12
    nikt nie moze zaliczyc czy nie zaliczyc 90 proc. prac. bo nie ma osoby
    oceniajacej 90 proc wszystkich prac. mozna co najwyzej nie zaliczyc 90 proc.
    prac ktore sie ocenia. i nie widze problemu, by to sie stalo.

    rhayader.pl napisał:

    >
    > To jest co innego, szczególnie na I czy II roku. Odważyłbyś się nie zaliczyć pr
    > ac magisterskich 90% studentów?


    --
    blue skies research rules!
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:21
    dala.tata napisał:

    > nikt nie moze zaliczyc czy nie zaliczyc 90 proc. prac. bo nie ma osoby
    > oceniajacej 90 proc wszystkich prac. mozna co najwyzej nie zaliczyc 90 proc.
    > prac ktore sie ocenia. i nie widze problemu, by to sie stalo.

    Oczywiście, chodzi o te prace, które się promuje albo recenzuje. Jestem przekonany, że w praktyce taki pracownik uczelni (oczywiście z pewnymi wyjątkami w przypadku osób, które mogą sobie na to pozwolić) szybko by zmienił postępowanie, bo:
    a) miałby na głowie dziekana i dyrekcję instytutu,
    b) nie miałby praktycznie żadnych magistrantów,
    c) zalazłby za skórę swoim kolegom (jednocześnie recenzentom lub promotorom tych samych prac), którzy wyznawaliby inną filozofię.
  • dala.tata 19.08.10, 17:38
    bzdury gadasz na potege. to ze jestes przekonany nie przeklada sie na
    rzeczywistosc. ale pamietaj, niech rzeczywistosc nie przeszkadza ci w twoich
    przekonaniach.

    i nawiasem mowiac: nie musze miec magistrantow, zeby recenzowac ich prace.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:49
    Bzdury to akurat ty gadasz, bo rzeczywistość akurat wyraźnie potwierdza to, co piszę. Bardzo dużo przechodzi miernych prac magisterskich, właśnie z wyżej podanych względów. Co więcej, jeśli charioteer ma na seminarium magisterskim osoby, które w 90% nie potrafią pisać, to znaczy, że ktoś pozaliczał tym studentom licencjaty, prawda?
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:52
    A jakbym jeszcze napisał, jak wyglądają bardzo często recenzje, to by był kolejny ciekawy wątek. Znaczy się wcale nie wyglądają, bo recenzenci (nie zawsze, ale bardzo często) przyklepują tylko oceny promotorów. Układy i kolesiostwo, a zero obiektywizmu.
  • dala.tata 19.08.10, 17:57
    koniecznie napisz jak wygladaja recenzje. bo przeciez zrobiles badania i wiesz.
    koniecznie napisz!! a recenzenci przyklepujacy oceny promotorow to dla mnie
    kolejna nowosc. koniecznie jeszce powiedz o rzeczywistosci.
    --
    blue skies research rules!
  • rhayader.pl 19.08.10, 18:08
    dala.tata napisał:

    > koniecznie napisz jak wygladaja recenzje. bo przeciez zrobiles badania i wiesz.
    > koniecznie napisz!! a recenzenci przyklepujacy oceny promotorow to dla mnie
    > kolejna nowosc. koniecznie jeszce powiedz o rzeczywistosci.

    Badań nie robiłem, piszę o tym, jak wygląda sytuacja w mojej jednostce i co wiem z rozmów z pracownikami akademickimi z innych jednostek. Widzę jednak, że ty robiłeś badania na ten temat, więc chętnie dowiem się, co mówią rzeczywiste, obiektywne wyniki.
  • dala.tata 19.08.10, 17:56
    nie. nie masz pojecia o czym mowisz. twoja 'rzeczywistosc potwierdzajaca' to
    twoje wyobrazenia frustrata, ktory chce koniecznie dowalic.

    a to ze przechodzi wiele prac miernych nie ma nic wspolnego z tym, czy mozna czy
    nie mozna oblac 90 proc. prac.

    --
    blue skies research rules!
  • rhayader.pl 19.08.10, 18:05
    dala.tata napisał:

    > nie. nie masz pojecia o czym mowisz. twoja 'rzeczywistosc potwierdzajaca' to
    > twoje wyobrazenia frustrata, ktory chce koniecznie dowalic.

    Myślę, że to wy tu jesteście frustratami, bo całą winę zwalacie na innych, a nie widzicie belki we własnym oku. A moją opinię potwierdza też wiele innych osób, które w wielu różnych miejscach żalą się na "siłę wyższą", która uniemożliwia im obiektywne ocenianie, także na tym forum.


    > a to ze przechodzi wiele prac miernych nie ma nic wspolnego z tym, czy mozna cz
    > y
    > nie mozna oblac 90 proc. prac.

    To napisz, z czym ma związek, skoro jesteś taki mądry i wszystko najlepiej wiesz.
  • charioteer1 19.08.10, 17:50
    Tak to sie tylko tobie wydaje. Zapewniam cie, ze nie sa zadna rzadkoscia ani
    ewenementem studenci, broniacy prac magisterskich kilka lat po ukonczeniu
    studiow. Zastanow sie, skad oni sie biora. To nie jest tak, ze jak wszyscy sa
    slabi, to przeciez "musi" puscic wszystkich. Nie musi. A juz zwlaszcza do
    egzaminu dyplomowego nie musi dopuscic.

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:58
    Ale ja o tym doskonale wiem, wiem też że przeważnie ci studenci bronią się później nie dlatego, że ich nie dopuszczono do obrony, ale z różnych względów zawodowych, osobistych, lenistwa i braku motywacji do skończenia pracy itp. Wiem też, że obronienie się tylko kilku procent z danego rocznika ze względu na niedopuszczenie do obrony byłoby baaardzo dużym ewenementem.
  • charioteer1 19.08.10, 18:13
    Widzisz, ja podejrzewam, ze wiele z tych studenckich problemow z pisaniem wynika
    wlasnie z lenistwa. A moze jak napisze byle co na kolanie to sie uda i zaliczy?

    --
    Faustus
  • rhayader.pl 19.08.10, 19:25
    Być może masz rację, ale dlaczego w takim razie olewają kończenie pracy magisterskiej, a wolą poświęcać swój czas np. na pracę zawodową? Może coś szwankuje z motywacją na uczelni (o czym pisała studentka), np. złe reguły gry, nieprzestrzeganie reguł itp.). Nie ma ludzi z natury leniwych, a z wypowiedzi wielu pracowników uczelni przebija opinia, że studenci generalnie są leniwi i w ogóle źli.
  • charioteer1 19.08.10, 19:33
    Nie wiem, czy zauwazyles, ale ja pisze o konkretnych rocznikach, ktorych ten
    problem dotyczy. To nie jest problem, ktory wystepowal od zawsze. Tak sie
    przypadkiem sklada, ze sa to pierwsze roczniki, ktore zdawaly nowa mature.

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:13
    Myślę, że to niewiele zmienia, bo narzekania, że każdy kolejny rocznik jest coraz gorszy, słyszę od czasu, gdy sam byłem studentem. Myślę też, że studenci wcale nie stają się coraz gorsi - to świat się zmienia, czego nie potrafią zrozumieć nauczyciele akademiccy.
  • charioteer1 19.08.10, 21:42
    Baaardzo chcesz mnie obrazic. Probuj dalej!

    Najlepiej rzuc jakims banalnie prowokacyjnym stwierdzeniem, ktore wyjasni,
    dlaczego studenci przyjeci na studia drugiego stopnia w 2009 roku maja powazne
    problemy z pisaniem prac dluzszych niz 4 strony, a studenci przyjeci w 2007
    takich problemow nie mieli.

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:56
    Wcale cię nie próbuję obrazić, piszę to, co myślę. A prawdy, które ci przypominam, są stare jak szkoła.

    Znowu nie wiem, czy piszesz o wszystkich studentach z danego roku (tak wynika z twojego postu), czy tylko o jednej grupie seminaryjnej (tak niedawno się zastrzegałeś). Zakładam, że tylko o jednej grupie (wszystkich studentów raczej nie możesz znać). Chyba zbyt pochopnie wyciągasz wnioski, gratuluję trafnej diagnozy o upadku intelektualnym polskiej młodzieży na podstawie jednej grupy seminaryjnej jednego rocznika u jednego wykładowcy przy napisaniu jednej pracy.
  • charioteer1 19.08.10, 22:03
    A skad ci sie wzial upadek intelektualny? Ja tylko mowie, ze oni nie umieja
    pisac. Znam trzy roczniki studentow na tyle dobrze, zeby cos o nich powiedziec ;-)

    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • rhayader.pl 19.08.10, 22:27
    W takim razie cieszę się, że z ich zdolnościami intelektualnymi wszystko jest O.K. Skoro tylko nie potrafią pisać, to tym bardziej wskazuje to na jakieś braki w edukacji na uczelni. Nawiasem mówiąc, po tym, co napisałeś, przestałem rozumieć, co ten argument wnosi do dyskusji.
  • charioteer1 19.08.10, 22:37
    Mysle, ze w ogole nie rozumiesz, czego dotyczy dyskusja, odreagowujesz jedynie
    wlasne studenckie frustracje.

    Uczelnia ponosi wine za to, ze student pierwszego roku, w kilka miesiecy po
    maturze, nie potrafi samodzielnie przygotowac samodzielnej, dluzszej wypowiedzi?
    Za to, ze nie potrafi korzystac ze zrodel drukowanych tez? Nawet wtedy, kiedy ma
    podana liste ksiazek, z ktorych moze korzystac? A za to, ze nie potrafi w ogole
    korzystac z ksiazek tez wine ponosi uczelnia?

    Z mojej strony EOT, bo dyskutujesz z wlasnymi wyobrazeniami.


    --
    Riders in the sky
  • rhayader.pl 19.08.10, 23:15
    charioteer1 napisał:

    > Mysle, ze w ogole nie rozumiesz, czego dotyczy dyskusja, odreagowujesz jedynie
    > wlasne studenckie frustracje.

    A ja myślę, że skończyły ci się argumenty i od kilku postów próbujesz mnie sprowokować inwektywami.


    > Uczelnia ponosi wine za to, ze student pierwszego roku, w kilka miesiecy po
    > maturze, nie potrafi samodzielnie przygotowac samodzielnej, dluzszej wypowiedzi
    > ?
    > Za to, ze nie potrafi korzystac ze zrodel drukowanych tez? Nawet wtedy, kiedy m
    > a
    > podana liste ksiazek, z ktorych moze korzystac? A za to, ze nie potrafi w ogole
    > korzystac z ksiazek tez wine ponosi uczelnia?

    O ile dobrze pamiętam, pisałeś o grupie seminaryjnej na studiach magisterskich. Pisałeś też, że nie wypowiadasz się o ogólnych zdolnościach intelektualnych studentów, tylko o umiejętności pisania. Z tego postu natomiast wynika, że jednak piszesz o szerszych umiejętnościach. Zdecyduj się, o co ci chodzi, a dopiero później zabieraj głos.
  • charioteer1 20.08.10, 00:26
    rhayader.pl napisał:

    > A ja myślę, że skończyły ci się argumenty i od kilku postów próbujesz mnie spro
    > wokować inwektywami.
    >
    > O ile dobrze pamiętam, pisałeś o grupie seminaryjnej na studiach magisterskich.
    > Pisałeś też, że nie wypowiadasz się o ogólnych zdolnościach intelektualnych st
    > udentów, tylko o umiejętności pisania. Z tego postu natomiast wynika, że jednak
    > piszesz o szerszych umiejętnościach. Zdecyduj się, o co ci chodzi, a dopiero
    > później zabieraj głos
    .

    Sorry, ale jezeli nie umiesz powiazac faktow, to mnie sie najzwyczajniej w
    swiecie nie chce tak dyskutowac. Nudzi mnie ta rozmowa.

    Wiesz o mnie tyle, ze mam grupe seminaryjna i "znam trzy roczniki studentow na
    tyle dobrze, zeby cos o nich powiedziec". Wiesz rowniez, ze prowadze wyklad i
    nie prowadze cwiczen. Dalej dedukuj sam (a jak przemyslisz sprawe, to zabieraj
    glos w dyskusji).


    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • rhayader.pl 22.08.10, 17:41
    charioteer1 napisał:

    > Sorry, ale jezeli nie umiesz powiazac faktow, to mnie sie najzwyczajniej w
    > swiecie nie chce tak dyskutowac. Nudzi mnie ta rozmowa.

    To nie ja nie rozumiem faktów, tylko ty je mieszasz. Inna sprawa, że twoje argumenty mają się nijak do treści dyskusji.
  • charioteer1 19.08.10, 17:17
    rhayader.pl napisał:

    Nie wiem, jak ci to wytlumaczyc. Do obowiazkow osoby prowadzacej wyklad nie
    nalezy uczenie studentow pisania. Nie wiem, jakie masz pojecie o dydaktyce
    akademickiej, ale zapewniam cie, ze nauczanie pisania w trakcie wykladu jest
    troche skomplikowane.


    > > Jezeli jeszcze masz jakies watpliwosci, to uprzejmie informuje, ze mnie sie juz
    > > zdarzylo 90% rocznika skierowac na powtarzanie roku i nikt mi za to glowy nie
    > > urwal, ani z pracy nie zwolnil.
    >
    > To jest co innego, szczególnie na I czy II roku.

    To nie byl ani pierwszy, ani drugi rok.

    > Odważyłbyś się nie zaliczyć prac magisterskich 90% studentów?

    Wlasnie zamierzam to zrobic. Oni juz nie dostali zaliczen i bardzo
    prawdopodobne, ze we wrzesniu tez nie dostana.


    --
    Faustus
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:30
    charioteer1 napisał:

    > Do obowiazkow osoby prowadzacej wyklad nie
    > nalezy uczenie studentow pisania. Nie wiem, jakie masz pojecie o dydaktyce
    > akademickiej, ale zapewniam cie, ze nauczanie pisania w trakcie wykladu jest
    > troche skomplikowane.

    To jak mają się nauczyć pisać, skoro na egzaminie pisemnym nie zwracasz uwagi na jakość wypowiedzi (a moim zdaniem powinno się zwracać uwagę), a prac pisemnych im nie dajesz? Zapewniam cię, że po kilku latach niepisania albo pisania niechlujnego nawet ci, co nauczyli się pisać w szkole średniej, będą pisać jak - nie przymierzając - dala.tata.


    > Wlasnie zamierzam to zrobic. Oni juz nie dostali zaliczen i bardzo
    > prawdopodobne, ze we wrzesniu tez nie dostana.

    Ale to jest I rok studiów magisterskich, prawda? W takim samym procencie gotów byłbyś nie zaliczyć całych prac magisterskich? Jeśli tak, to gratuluje odwagi i chęci zawracania Wisły kijem (bo na piątym roku to zupa i tak już się rozlała). Nie muszę też chyba tłumaczyć, że takie postawy są wyjątkiem, a nie regułą.
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:40
    charioteer1 napisał:

    > Do obowiazkow osoby prowadzacej wyklad nie
    > nalezy uczenie studentow pisania. Nie wiem, jakie masz pojecie o dydaktyce
    > akademickiej, ale zapewniam cie, ze nauczanie pisania w trakcie wykladu jest
    > troche skomplikowane.

    To nie prowadzisz/prowadziłeś żadnych ćwiczeń, konwersatoriów, seminariów monograficznych, wykładów fakultatywnych etc.? To są przedmioty, dla których bardzo dobrym sposobem zaliczenia jest praca pisemna w postaci np. eseju. I bardzo dobra okazja, żeby podnieść umiejętności studentów w zakresie pisania prac.
  • dala.tata 19.08.10, 17:44
    to tez jest celna uwaga. wykladowcom nie chce sie czytac prac studentow, wiec
    nie zadaja ich na zaliczenie. sa uczelnie ktore staraja sie temu zaradzic
    zachecajacac wykladowcow do zadawania prac pisemnych.

    nie mam pojecia czy w ogole w Polsce ktos sie zastanawia nad 'zrownowazona
    dieta' zaliczen na studiach. student powienien i napisac, i powiedziec, i
    napisac egzamin, i pokazac prezentacje. jednak to trzeba zrobic na poziomie
    calego programu studiow i czasem wykladocy kazac zmienic zaliczenie. tego jednak
    nie lubimy robic, zaslanaiac sie wolnoscia akademicka.

    rhayader.pl napisał:

    > To nie prowadzisz/prowadziłeś żadnych ćwiczeń, konwersatoriów, seminariów monog
    > raficznych, wykładów fakultatywnych etc.? To są przedmioty, dla których bardzo
    > dobrym sposobem zaliczenia jest praca pisemna w postaci np. eseju. I bardzo dob
    > ra okazja, żeby podnieść umiejętności studentów w zakresie pisania prac.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • charioteer1 19.08.10, 18:10
    Dala, za wszystkich w calej Polsce nie bede sie tlumaczyc. Nie w tym rzecz, ze
    mi sie nie chce czytac, bo u mnie juz bylo wszystko na zajeciach, lacznie z
    egzaminem, na ktorym mozna bylo miec pod reka wszystkie dostepne materialy.
    Rzecz w tym, ze to dziala ze studentami, ktorzy sa choc minimalnie zmotywowani.
    Jezeli trafi na rocznik delikwentow, jak autorka postow wyzej, ktorzy chca sie
    tylko przeslizgnac minimalnym wysilkiem, to nie ma sensu. Czytanie takich prac
    to strata czasu.

    Mysle tez, ze sporym ograniczeniem jest tradycyjny, regulaminowy podzial na
    egzamin i zaliczenie. To jest taka specyfika polska, ze na zaliczenie mozesz
    wymagac w miare systematycznej pracy, a egzamin to jest jednorazowy blysk -
    spial sie i zdal, choc przez caly semestr sie obijal. Naprawde rzadko jest tak,
    ze na koncowa ocene z egzaminu wplywa to, jak student przez caly semestr
    pracowal i co przez ten czas zrobil. Liczy sie tylko to, co umie w danym dniu.

    --
    4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo –MrPinkis
  • flamengista 19.08.10, 20:11
    Wszystko się da zrobić, ale do tego musi być dobra wola władz i studentów.

    Do nauczenia pisania wystarczą 2 kursy metodologiczne. 1 na 2 semestrze, 2 na
    semestrze 3. W ten sposób studenci przyszliby w miarę przygotowani do seminarium
    dyplomowego i pisania pracy dyplomowej (licencjat).

    U nas pojawiło się jednak kilka problemów. Po pierwsze - poprawianie prac. W I
    terminie dostałem ich blisko 300 i to jest za dużo jak na jednego egzaminatora.
    Potrzebuję pomocy kolegów, a najlepiej by do egzaminu zatrudnić dodatkowo dwie
    osoby, płacąc im za sprawdzanie prac.

    Po drugie - musi być konsekwencja władz. Nie może być tak, że student przychodzi
    z wnioskiem o komis i dostaje go od ręki, bez skonsultowania się z wykładowcą.
    Nie może być tak, że na komisie daje się "ostatnią szansę", mimo że praca nie
    spełnia wymogów, a we wcześniejszych terminach przedkładano ewidentne plagiaty.

    I nie chodzi tu o wyrzucenie połowy roku. Z moich doświadczeń wynika, że odsetek
    bezczelnych plagiatów (wszystkiego wyłapać nie sposób) spada o 50% z każdym
    terminem. Więc element wychowawczy jest.

    Dodam, że nasz kurs przyniósł wymierne efekty dydaktyczne, widzę to u swoich
    seminarzystów. Problem w tym, że bez wsparcia władz w zimie chyba jednak
    zrezygnuję z egzaminowania na podstawie prac, wprowadzając test wyboru. Za dużo
    zdrowia mnie to kosztowało.
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:22
    flamengista napisał:

    > Wszystko się da zrobić, ale do tego musi być dobra wola władz i studentów.

    ...i szeregowych pracowników również. Oni też w bardzo wielu przypadkach ponoszą winę (liczne przykłady olewania swoich obowiązków były tu już podawane), a takie zwalanie winy na innych z pewnością nie służy dialogowi. Studenci są tu najmniej winni.
  • flamengista 19.08.10, 23:22
    będzie robił to, co mu każe szef i co z nim ustali. U nas konieczność
    wprowadzenia kursów metodologicznych, uczących m.in. pisania tekstów naukowych
    zasugerował szef, nikt inny. Dzięki temu udało się wprowadzić te 2 kursy na
    poziomie całego kierunku.

    Ale tylko na naszym, na pokrewnych takich kursów nie ma, a jeśli nawet są to są
    różnie prowadzone...
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • rhayader.pl 20.08.10, 00:07
    Mylisz się, bo to szeregowi pracownicy wybierają szefów. Szeregowi pracownicy też często olewają swoje obowiązki, a szefowie niewiele im mogą zrobić, bo realnie nie mają władzy, są uwikłani w różne układy i interesy itp. Znam np. szefów na uczelni, którzy są wykpiwani na każdym kroku przez swoich podwładnych i nic nie mogą na to poradzić. Albo szefów-despotów, którzy dlatego są despotami, bo w inny sposób nie potrafiliby doprowadzić do porządku niesubordynowanych pracowników.

    Konieczna jest dobra wola i współpraca ze strony wszystkich zainteresowanych, a nie wzajemne zwalanie winy na siebie.
  • ford.ka 19.08.10, 16:57
    A kto się ich odważy oblać po pięciu latach studiów?
  • charioteer1 19.08.10, 16:58
    Po pieciu moze nie, ale po dwoch nie widze zupelnie przeszkod.

    --
    Armageddon -The Final Countdown
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:13
    charioteer1 napisał:

    > Po pieciu moze nie, ale po dwoch nie widze zupelnie przeszkod.

    Teraz toś chojrak, ale sam napisałeś kilka postów wstecz, że na licencjacie nie dajesz im prac pisemnych. Jakbyś był taki odważny i konsekwentny w praktyce, to nie miałbyś na seminarium magisterskim problemów ze studentami, którzy nie potrafią napisać pracy na 4 strony.
  • charioteer1 19.08.10, 18:18
    Naprawde masz problem.

    Zdradze ci wielka tajemnice, ale tylko dlatego, ze pytales o to w innym poscie.
    Nie, nie mam cwiczen. Zadawanie prac pisemnych "na licencjacie" to domena
    cwiczeniowcow.

    --
    Riders in the sky
  • rhayader.pl 19.08.10, 19:30
    I żadnych konwersatoriów, wykładów czy seminariów monograficznych? I nigdy nie miałeś? Zgadzam się, że na egzaminie z wykładu trudno wymagać, żeby studenci przykładali się do formy wypowiedzi pisemnej, ale jest tyle innego rodzaju przedmiotów, że z powodzeniem można ich tego nauczyć na studiach.
  • charioteer1 19.08.10, 19:39
    Przez rok seminarium magisterskiego mozna nauczyc pisac najwiekszego matola,
    jezeli ten matol chce sie nauczyc. Jezeli matol chce sie przeslizgnac robiac
    tylko niezbedne minimum, to matolem pozostanie. W przeszlosci bardzo slabe
    osoby, z bardzo duzymi brakami na wejsciu, pisaly u mnie calkiem przyzwoite
    prace magisterskie. Z obecna grupa nie widze na to szans. Jak ktos sie chce
    nauczyc, to chetnie pomoge i nie bede liczyc godzin poswieconych na konsultacje.
    Jak ktos chce dostac papier minimalnym nakladem sil, to u mnie nie dostanie.

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:17
    I te 90% studentów to są matoły, które myślą tylko o tym, żeby się prześlizgnąć, robią niezbędne minimum? Nigdy mnie do tego nie przekonasz, sam uczę studentów i widzę mniej więcej odwrotne proporcje. Myślę, że to raczej z Twoimi kompetencjami nauczycielskimi jest coś nie tak, może po prostu coraz mniej rozumiesz swoich studentów.
  • charioteer1 19.08.10, 21:27
    Mysle, ze masz powazny problem, jezeli takie wnioski wyciagasz na podstawie
    opisu jednej grupy seminaryjnej.

    --
    Faustus
  • rhayader.pl 19.08.10, 21:38
    Nie jednej, bo pisałeś np. o całych rocznikach studentów, którym w podobnych proporcjach zaliczałeś egzamin. Poza tym to ty uogólniasz swoje wnioski na wszystkich obecnych studentów z nową maturą. Twoje zniechęcenie do uczenia studentów i negatywne opinie na ich temat też wiele mówią o twoich kompetencjach nauczycielskich. Truizmem jest stwierdzenie, że nie można być dobrym dydaktykiem, nie lubiąc swoich studentów czy mając bardzo niskie mniemanie o ich walorach intelektualnych.
  • charioteer1 19.08.10, 21:51
    Naprawde masz powazne problemy z wnioskowaniem. Wyniki egzaminu pisemnego w tym
    roku bardzo pozytywnie mnie zaskoczyly, ale to inny rocznik, mlodszy ;-) Oni nie
    umieja pisac, o ich walorach intelektualnych nic nie mowie.

    --
    Division Bell
  • rhayader.pl 19.08.10, 22:20
    "Oni", to znaczy jedna grupa seminaryjna jednego rocznika u jednego wykładowcy. Nie uważasz, że to trochę za mało, żeby się wypowiadać o tendencjach wśród studentów?

    I kto tu ma problemy z wnioskowaniem?
  • charioteer1 19.08.10, 22:25
    Przeczytaj tu:
    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,113652790,115522246,Re_No_nieeee.html

    --
    DARK MOOR -THE CHARIOT
  • rhayader.pl 19.08.10, 23:19
    To przeczytaj tu:

    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,113652790,115523851,Re_No_nieeee.html
  • charioteer1 20.08.10, 00:29
    Ale to jest proste zadanie z logiki.Tu masz podpowiedz:
    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,113652790,115526930,Re_No_nieeee.html

    --
    Faustus
  • rhayader.pl 22.08.10, 17:49
    Myślę, że ty w ogóle nie rozumiesz, o czym jest ta dyskusja. A zabierasz w niej głos tylko po to, żeby wyładować swój nadmiar agresji.
  • adept44_ltd 22.08.10, 17:51
    rhayader.pl napisał:

    > Myślę<

    duża przesada ;-),
    a na nadmiar agresji mam dużo lepsze sposoby...


    --
    Louder Than Bombs...
  • rhayader.pl 22.08.10, 18:36
    Uderz w dzwon, a nożyce się odezwą...
  • dala.tata 19.08.10, 16:58
    ja. zadnego poblemu.

    ford.ka napisał:

    > A kto się ich odważy oblać po pięciu latach studiów?


    --
    blue skies research rules!
  • pfg 19.08.10, 17:32
    rhayader.pl napisał:

    > To jak mają się nauczyć pisania prac, skoro po raz pierwszy mają
    > okazję wykazać
    > się na studiach II stopnia

    To jest celna uwaga. Skoro studenci - a mam na myśli także studentów
    kierunków ścisłych - nic nie piszą na pierwszych latach, a nie piszą,
    bo nie muszą, to trudno się dziwić, że ich prace magisterskie bywają
    od strony językowej koszmarem (pomijam tu zawartość merytoryczną
    pracy). Ja każę studentom na poziomie III-IV (znaczy, III-I) roku
    pisać, nie przyjmuję wyników w postaci kolumna liczb plus wykres,
    tylko chcę, żeby *opisali* problem i sposób jego rozwiązania,
    wreszcie żeby zinterpretowali wyniki. Oj, to bywa bolesne.
    --
    Kolejna internetowa szumowina
  • dala.tata 19.08.10, 17:40
    tak, to jest celna uwaga. dlatego zreszta na uniwersytetach w UK sa centra,
    jednostki, oddzialy uczace studentow pisac. w Polsce nadal uwazamy pisanie za
    cos naturalnego, wiec nie uczymy tego, jednak wymagamy. nie fair? troche.

    nie zmienia to jednak faktu, ze praca magisterska napisana polafabetycznie
    powinna byc oblana.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the
    controller. (Peter Breggin)
  • rhayader.pl 19.08.10, 17:44
    dala.tata napisał:

    > nie zmienia to jednak faktu, ze praca magisterska napisana polafabetycznie
    > powinna byc oblana.

    Myślę, że praca magisterska napisana półalfabetycznie wystawia bardzo złe świadectwo nauczycielom tego studenta. Bo jego dawno powinno nie być na studiach, albo od dawna powinien pisać alfabetycznie.
  • dala.tata 19.08.10, 17:54
    moze. ale moze swiadczyc o slabym studencie, ktory zawsze przechodzil bo zdawal
    na minus 3.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the
    controller. (Peter Breggin)
  • rhayader.pl 19.08.10, 18:01
    A co to za ocena "minus 3"? O ile wiem, nie ma takiej w regulaminach studiów. Skoro przez 5 lat akceptowano jego wiedzę na poziomie "minus 3", to niech na takim samym poziomie zostanie zaakceptowana jego praca magisterska.
  • charioteer1 19.08.10, 18:22
    Strategia zdawania wszystkiego na minus trzy prowadzi wlasnie do takich skutkow:
    dobrze zarlo i zdechlo.

    --
    Riders in the sky
  • rhayader.pl 19.08.10, 19:31
    Zgadzam się, bo to jest przyzwyczajanie studentów do naginania reguł. Później będzie miał pretensje, bo do tej pory wszyscy mu zaliczali, a teraz ktoś nie chce.
  • pfg 19.08.10, 18:55
    dala.tata napisał:

    > w Polsce nadal uwazamy pisanie za
    > cos naturalnego, wiec nie uczymy tego, jednak wymagamy. nie fair?
    > troche.

    W Polsce zakłada się, że jeśli ktoś zdał maturę, to pisać umie. To w
    jakimś stopniu jest prawdą i nie chodzi nawet o stronę gramatyczno-
    ortograficzną, ale o zasady konstrukcji wypowiedzi pisemnej. Jednak
    wiele osób, które radziły sobie z pisaniem na poziomie matury, a
    potem przez kolejne kilka lat nie musiały pisać niczego, może mieć
    wielkie trudności z napisaniem pracy licencjackiej czy magisterskiej
    - organ nieużywany zanika.

    Jest wszakże inny aspekt tego zagadnienia: Nie jestem pewien, czy
    ktoś uczy studentów pisania "naukowego", czy też może lepiej
    powiedzieć "krytycznego". Nie chodzi mi o zasady wyszukiwania
    informacji, analizy literatury przedmiotu, broń Boże o dawanie okazji
    do copy and paste, ale właśnie o zestawianie i omawianie poglądów.
    "Nowak twierdził, że fiubździu było wielkim odkryciem (tu cytat do
    pracy Nowaka). Poparła go Kowalska (cytat), Piotrowski zaś uznał
    nawet, że odkrycie fiubździu miało tę rangę, co odkrycie koła
    (cytat). Wojciechowska (cytat) jednak, opierając się na
    wcześniejszych badaniach Smitha (cytat), uznała, że fiubździu nie
    spełniło pokładanych w nim nadziei, gdyż...". Odnoszę wrażenie, że
    powszechnie oczekuje się, iż ta umiejętność powinna pojawić się u
    studentów samoistnie. Cóż, u nielicznych się pojawia, u większości
    nie.

    > nie zmienia to jednak faktu, ze praca magisterska napisana
    > polafabetycznie
    > powinna byc oblana.

    Jasne, że tak. Duża odpowiedzialność spoczywa na promotorze, który
    racy napisanej beznadziejnie po prostu nie powinien dopuścić do
    obrony, tylko tak długo odsyłać ją studentowi, aż praca przybierze
    akceptowalną formę.

    --
    Kolejna internetowa szumowina
  • dala.tata 19.08.10, 19:09
    masz racje. szczegolnie jesli idzie wlasnie o pisanie akademickie. nagle student
    ma sam z siebie budowac argumenty i sotosowac sie do regul pisania
    akademickiego. co prawda na rynku anglojezycznym sa stosy poradnikow, ale to nie
    zwalnia uczelni z uczenia.

    zgadzam sie ze promotor ma obowiazek pomocy, odsylania do skutku, jednak jak
    masz 12, 20, 25 magistrantow sprawy sa nieco bardziej skomplikowane. to nie jest
    usprawiedliwienie, ale proba zrozumienia.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 22.08.10, 16:17
    na tyle, na ile pamiętam prace wstępne z czasów, kiedy takie się pisało, mogę powiedzieć, że nie jest prawdą, że po maturze umie się pisać (a były to prace na polonistykę); niewątpliwie makabrą tego systemu edukacyjnego jest nieuczenie pisania i mówienia... uczy się odpowiadania... co najwyżej
    --
    Louder Than Bombs...
  • mr.mud 22.08.10, 23:09
    niestety konsekwentni wykładowcy chodzą bez pensum dydaktycznego/ ostre
    traktowanie studentów i wymaganie czegokolwiek grozi zwykle odebraniem kursu...

    Dlatego właśnie Twój Pan doktor pokazał co można Wam udowodnić ale konsekwencji
    zaniechał
  • badebek 06.09.10, 14:13
    O Boże... mam nadzieję, że to jest prowokacja

    Cyt. studentka12345 napisała: Większość z nas - studentów pisała oczywiście w
    > ostatni weekend przed oddaniem a że w weekend biblioteki są zamknięte to
    > posługiwaliśmy się źródłami internetowymi. Pan doktor tego nie zabronił.
    >
    > Jak tu przyznać się , że źródłem jest jakiś tekst ze strony dla uczniów
    > gimnazjów?:( No więc jak nam się jakieś zdanie z tego tekstu spodobało to
    > udawaliśmy, że jest nasze wprowadzając drobne tylko przekształcenia i przypisu
    > nie dawaliśmy.>
    > Oddaliśmy prace, czekaliśmy na oddanie...
    >
    > No i nastał ten dzień. Poprzednie grupy zdały już nam relację i wiedzieliśmy, ż
    > e
    > pan doktor jest wściekły i każe podpisywać formułki: Poświadczam, iż pracę
    > napisałem samodzielnie nie jest plagiatem
    itd..
  • sosjolozka 17.08.10, 15:27
    bo widzisz tu zachodzi taki jaki konflikt, że ty chcesz mieć, załóżmy spokój,
    pieniądze za nauczanie i uznanie w oczach studentów i szefa.

    studenci również chcą zmaksymalizować swój zysk, chcą więc mieć dobre oceny (->
    uznanie), pieniądze (stypendium) spokój (szybko ocena i wpis, żeby za oceną nie
    biegać i nie pisać maili z pytaniem kiedy będziesz i nie dzwonić do sekretariatu
    z pytaniem kiedy będziesz i żeby nie musieć jechać do instytutu jak się mi już
    zdarzało kilkaset km po wpis, żeby zobaczyć, że dyżur odwołany).

    na a potem negocjujecie.

    i jak masz dużo coercive power albo innego power, w stylu klucz do drzwi albo
    przebicie, żeby na początku semestru powiedzieć, że targowania się o oceny nie
    akceptujesz to masz szansę wygrać negocjacje dosyć szybko. jak masz mało pałeru
    to musisz postarać się mieć go więcej. oczywiście jeśli zależy ci na szybkim
    uzyskaniu przewagi i nie kontynuowania negocjacji (w stylu ponaglań o szybkie
    sprawdzenie prac).

    sam proces negocjacji i sprawdzania ile możesz/ mogą ugrać jest przecież
    zupełnie naturalny.
  • rhayader.pl 23.08.10, 18:29
    Nie muszę chyba dodawać, że to, co piszesz o moich rzekomych nickach, to zwykłe kłamstwa, w typowo twoim stylu. Co więcej, to właśnie ty piszesz pod wieloma nickami, o czym łatwo się przekonać, czytając na innych forach opinie na twój temat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka