Dodaj do ulubionych

zarobki - sekretarka kontra doktorant

04.03.11, 15:00
Wiecie ze nasza sekretarka (zatrudniona na pol etatu z czego bywa w biurze raz w tygodniu na jakies 4 godziny) zarabia 50% wiecej niz doktoranci oplacani z tego samego grantu.

Doktoranci tez sa na pol etatu ale dostaja maile od profesora o 21.00 w piatek z pytaniem czemu juz nie ma ich w pracy.

yey!
Edytor zaawansowany
  • marialisboa 04.03.11, 15:06
    Szalenie niesprawiedliwe!
    W Polsce natomiast sekretarki zarabiają mniej niż wynosi stypendium doktoranckie, a doktoranci nie są zatrudniani w ogóle....to już sobie pobiadoliliśmy ;)
  • chilly 04.03.11, 16:50
    Gdy byłem jeszcze młody, istniał obyczaj wywieszania w marcu list z "trzynastkami" wszystkich pracowników uczelni. Nie mogłem wtedy zrozumieć, jak np. kierownik niedużego akademika może zarabiać znacznie więcej niż nawet najbardziej wydajny naukowo i dobry dydaktycznie adiunkt. Później przestało mnie to już dziwić, a jeszcze potem wspomniane listy przestały się pojawiać (utajnienie zarobków).
  • pzgr 04.03.11, 18:31
    To oczywista oczywistość.
    Doktoranci nie muszą wydawać na lakier do paznokci, więc potrzebują mniej.
    Jak ja byłem doktorantem, to dla oszczędności nauczyłem się nie jeść i wtedy miałem duuużo kasy na książki.

    kardla napisała:

    > Wiecie ze nasza sekretarka (zatrudniona na pol etatu z czego bywa w biurze raz
    > w tygodniu na jakies 4 godziny) zarabia 50% wiecej niz doktoranci oplacani z te
    > go samego grantu.
    >
    > Doktoranci tez sa na pol etatu ale dostaja maile od profesora o 21.00 w piatek
    > z pytaniem czemu juz nie ma ich w pracy.
    >
    > yey!


    --
    w imię Ojca, Rydzyka i Ducha Świętego.
  • adept44_ltd 04.03.11, 18:42
    pzgr napisał:

    > To oczywista oczywistość.
    > Doktoranci nie muszą wydawać na lakier do paznokci, więc potrzebują mniej.
    > Jak ja byłem doktorantem, to dla oszczędności nauczyłem się nie jeść i wtedy mi
    > ałem duuużo kasy na książki.



    to ile ty wcześniej jadłeś?
  • pzgr 04.03.11, 19:40
    od ślęczenia nad książkami w dzieciństwie wyrósł mi garb, który wypełnił się zapasami tłuszczu, których wystarczyło do doktoratu. a doktorom to już dają chleb komiśny i marmoladę z buraków i raz dziennie zupę z brukwi.

    A serio - poziom płac w nauce ustalany jest wedle stawek uniwersyteckich z rozdzielnika, zatem każdego można zastąpić za taką stawkę (choć może ze stratą jakości). Dlatego prywatne płacą minimalnie tylko więcej, bo nie ma potrzeby przepłacać.
    sekretarki zarabiają tyle ile na rynku - czyli aby znaleźć sekretarkę, trzeba jej zapłącić rynkową stawkę sekretarki. normalna ekonomia.
  • adept44_ltd 04.03.11, 19:46
    owszem, wynika to z systemu, który nie promuje jakości, uczelnia nie ma nic z tego, że zatrudnia dobrych pracowników... i tylko zmiana tego systemu na jakościowy może coś zmienić...
    świetnym przykładem jest SWPS, który w pewnym momencie zainwestował w świetnych profesorów, zdaje się znajdując się nawet na skraju bankructwa, teraz ma najlepsze w kraju kierunki... i pokazała to parametryzacja
    --
    Louder Than Bombs...
  • pzgr 04.03.11, 19:57
    SWPS
    kiepski przykład.
    przez wiele lat zatrudniał licznych drugoetatowców z IP PAN (włączając magnificencję).
    ale na legalu, bo była taka luka w prawie, która pozwalała panowcom pracować na dwóch pierwszych etatach :-)

    A w sprawie parametryzacji i akredytacji, proponuję porównać listę płac SWPS i skłąd tych szacownych komisji. to taka zupełnie niealuzyjna sugestia.
  • flamengista 04.03.11, 23:58
    nie ma na etat dla sekretarki, dlatego jego funkcję pełni lekarz-stażysta, bo jego pensję opłaca ministerstwo?

    To są dopiero pańskie jaja:)
    --
    Fio Maravilha, Nós gostamos de você
    Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka