Dodaj do ulubionych

co zrobić z mini-plagiatem?

23.05.11, 23:24
Nie bardzo wiem jak sie powinnam zachować. Przypadkiem trafiłam na artykuł wydany 2 lata temu w tzw. pokonferencyjniaku, w którym jeden z autorów (chyba w ogole jakis doktoryzowany polityk...) przepisał żywcem 1,5-2 strony z mojego artykułu wydanego wcześniej. Tekst został skopiowany dosłownie, z odnośnikami, biobliografią, rysunkami . Pojawiłam się co prawdaw końcowej bibliografii, ale nie w odniesieniu do całości tekstu. Mój tekst nie jest jakiś mega odkrywczy - raczej stanowi pewną kompilację z komentarzem własnym.
No i nie wiem - czy ja mogę/ powinnam coś z tym zrobić? Kogos poinformowac? Wydawnictwo? Redaktora naukowego? Samego autora? (brrrr)
Wkurzylo mnie to, ale nie wiem, moze sie tym nadmiernie sie ekscytuje?
Edytor zaawansowany
  • pfg 23.05.11, 23:27
    Poinformuj wydawcę i redaktora tomu - tak wypada, choć oni to być może przemilczą. Ponformuj też Marka Wrońskiego, który tropi przejawy nieuczciwości naukowej.
    --
    I read, much of the night, and go south in the winter
  • adept44_ltd 23.05.11, 23:29
    1. napisz do wydawnictwa
    2. napisz do dra Marka Wrońskiego, zajmującego się tymi sprawami, przesyłając mu materiały
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 23.05.11, 23:43
    chcialbym zworcic uwage, ze obaj respodenci mowia wydawcy i Wronskim. zaden nie mowi o prokuraturze. jak dla mnie to jest znaczace.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • pzgr 24.05.11, 00:30

    prokurator wkroczy sam, gdy ktoś nazwie to plagiatem.
    to znaczy zacznie ścigać tego, kto nazywa polityka plagiatorem.
  • ko_ma1 24.05.11, 00:50
    to dopiero zabrzmiało ponuro... :/
  • pzgr 24.05.11, 01:10
    w PL, plagiat, o ile wiem, nie jest przestępstwem.
    autorowi oryginalnego dzieła przysługuje jedynie prawo dochodzenia w sądzie cywilnym roszczeń za naruszenie własności intelektualnej.
    do autora oryginalnego należy ciężar dowodu - musi pokazać, że to był plagiat, umyślny etc. , co będzie trudne w obliczu umieszczenia nazwiska autora oryginalnego w bibliografii.
    zarzucenie komuś plagiatu będzie zapewne odczytane jako naruszenie dobrego imienia, co może skończyć się kontr-pozwem.
    nie jestem prawnikiem, ale kiedyś prawnicy mnie pouczali w tej sprawie w ramach sprawy przed komisją dyscyplinarną, której byłem członkiem i w jakobińskim zapale chciałem, jak Dala, rezać i pal wbijać. i dowiedziałem się, że tak się nie da, ponoć jedyne co można zrobić, to zgłaszać sprawy "wyłudzenia" stopnia czy tytułu poprzez posłużenie się nieprawdziwymi dokumentami (czyli oświadczeniem o autorstwie). w innym wątku jest o takiej sprawie, warunkowo umorzonej :-( zresztą.
    --
    w imię Ojca, Rydzyka i Ducha Świętego.
  • adept44_ltd 24.05.11, 09:16
    a tak na marginesie, jeżeli plagiator dzięki plagiatowi pobiera nienależne mu kilkadziesiąt tysięcy rocznie razy x lat, to robi się z tego suma, za którą wsadza się do więzienia innych nieszczęśników
    --
    Louder Than Bombs...
  • spokojny.zenek 24.05.11, 14:37
    pzgr napisał:

    > w PL, plagiat, o ile wiem, nie jest przestępstwem.

    A kiedy przestał być?
    Zaraz obok jest spory wątek sprzed kilku dni o pewnej plagiatorce, którą ścigała prokuratura jak najbardziej za przestęstwo i właśnie kieruje do sądu wniosek o wydanie w tej sprawie stosownego wyroku. Jak najbardziej karnego.
  • pzgr 24.05.11, 19:58
    za plagiat?!
    nie ma takiego numeru.
    można ścigać za własność intelektualną, albo poświadczenie nieprawdy.
    --
    w imię Ojca, Rydzyka i Ducha Świętego.
  • spokojny.zenek 24.05.11, 21:52
    pzgr napisał:

    > za plagiat?!
    > nie ma takiego numeru.
    > można ścigać za własność intelektualną

    A co to takiego?

    Takie znasz?
    Art. 115. 1. Kto przywłaszcza sobie autorstwo albo wprowadza w błąd co do autorstwa całości lub części cudzego utworu albo artystycznego wykonania, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3. 2. Tej samej karze podlega, kto rozpowszechnia bez podania nazwiska lub pseudonimu twórcy cudzy utwór w wersji oryginalnej albo w postaci opracowania, artystyczne wykonanie albo publicznie zniekształca taki utwór, artystyczne wykonanie, fonogram, wideogram lub nadanie. 3. Kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej w inny sposób niż określony w ust. 1 lub 2 narusza cudze prawa autorskie lub prawa pokrewne określone w art. 16, art. 17, art. 18, art. 19 ust. 1 lub 2, art. 20 ust. 1-4, art. 40 ust. 1 lub 2, art. 86, art. 94 ust. 4 i art. 97, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    > albo poświadczenie nieprawdy.

    A i owszem. Jełśi ktoś złoży oświadzenie o swoim autorstwie...
  • pzgr 24.05.11, 22:05
    my mistake, ale skądinąd wiem, że ten przepis niezbyt daje się stosować w akademickich sprawach. więc nie za bardzo jest dobry, bo pisany pod ZAIKS.
  • spokojny.zenek 24.05.11, 22:45
    Fakt.
    Ale np. w przepisach o odpowiedzialności dyscypl. nauczycieli akad. są odwołania własnie do tego konkretnie przepisu.

  • adept44_ltd 24.05.11, 22:57
    czyli paragraf 22
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 24.05.11, 08:42
    cudownie. gratuluje.

    --
    Współczesny, nieprzystosowany hamak.
  • adept44_ltd 24.05.11, 09:12
    larusse, co chciałaś wyrazić tą układanką liter?
    --
    Louder Than Bombs...
  • larusse 24.05.11, 09:18
    a to, ze jak jestem niewolnikiem to jestem niewolnikiem, a nie "troche niewolnikiem" albo "bardzo niewolnikiem".

    adept, umiesz czytac?


    adept44_ltd napisał:

    > larusse, co chciałaś wyrazić tą układanką liter?


    --
    hamak
  • adept44_ltd 24.05.11, 09:27
    no właśnie ta zdolność powoduje kłopot z rozumieniem twoich postów, ale dziękuję za wyjaśnienie :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • ko_ma1 24.05.11, 10:23
    larusse a Ty w ogole przeczytalas tresc pierwotnego wątku?
    Bo trochę nie rozumiem, czego i komu gratulujesz?

    Przecież piszę, że plagiat.
    Równocześnie mam też świadomość, że nie dotyczył przywłaszczenia sobie jakiejś mojej wybitnie odkrywczej myśli. Ot, pewien pan poszedł sobie na skróty i zamiast samodzielnie pogrzebać w literaturze i ją przetworzyć - żywcem zerżnął ode mnie pare stron (właściwie jak się przyjrzeć lepiej, to z jego 10 stron artykułu 3 są moje hmmm).
    Szkodliwosc spoleczna - nikła. Publikacja - w trzeciorzednym wydawnictwie szkoly prywatnej. Pan, z tego co wujek google mowi, jednak chyba nie jest doktorem, raczej jakims polityko-doradcą (tfu!).

    I ścierają się we mnie dwie reakcje - wkurzenie i wściekłość oraz jakieś takie stoickie wzruszenie ramionami... (na zasadzie - nic z tego nie wyniknie, wyjde na zadufana w sobie kretynke itd)
    Tyle, że ja jestem dość pryncypialna, więc sprawę zgłoszę. Ale odczucia mam ambiwalentne. Już zdarzało mi się ścigać po internecie kolegę naukowca używającego sobie bez ograniczeń tworzonych przeze mnie dla studentów studiów przypadku. Wspominam ten incydent niemiło. Kolega naukowiec, nota bene, pokajał się, ale trochę w tonie "plagiarism is the highest form of flattery"...
  • adept44_ltd 24.05.11, 10:32
    Szkodliwosc spoleczna - nikła.

    myślę, że tu się mylisz, a to z racji tego, że społeczeństwo jest przekonane, powszechnie, że to żadna kradzież... a to kradzież i to nagminna i dzięki niej ludzie się m.in. bogacą
    --
    Louder Than Bombs...
  • pfg 24.05.11, 12:46
    adept44_ltd napisał:

    > społeczeństwo jest przekonane, p
    > owszechnie, że to żadna kradzież

    I między innymi dlatego nie zaproponowałem udania się do prokuratora.

    Procesy sądowe - czy szerzej, postępowanie prawne w Polsce jest strasznie skomplikowane, długotrwałe, uciążliwe i upierdliwe także dla strony zgłaszającej, natomiast z punktu widzenia prokuratora, który zawalony jest mnóstwem drobnych spraw, "szkodliwość społeczna jest znikoma". Nie zabili, nie pobili, nie ukradli niczego namacalnego, nie dotyczy nikogo znanego, nawet kariery na tym się nie da zrobić, więc do umorzenia, co najwyżej - do warunkowego umorzenia przez sąd. Byłoby inaczej, *gdyby* społeczeństwo miało świadomość, że plagiat to kradzież, no, ale nie ma. Działania osób w rodzaju Wrońskiego może z czasem tę świadomość upowszechnią, dlatego skontaktowanie się z Markiem Wrońskim doradzam. Także z tego powodu, że publiczne napiętnowanie plagiatora w środowisku naukowym może być dla niego naprawdę dotkliwą karą, jeżeli chce w tym środowisku pozostać. Sąd i wyrok w imieniu Rzeczypospolitej mogą okazać się niepotrzebne.

    Rzecz ma się nieco inaczej, jeśli splagiaryzowana praca posłużyła do uzyskania stopnia naukowego. Wówczas możemy mówić o wyłudzeniu stopnia i rzecz przestaje byś szkodliwa "znikomo".

    Jeżeli plagiatorem faktycznie jest polityk, można spróbować sprawę rozkręcić pod hasłem polowania na nielubianego polityka. Po sprawie Gutenberga temat może być nośny, choć nasze własne doświadczenia sprzed kilkunastu lat są całkiem inne. Jak zakończyła się głośna swego czasu sprawa Andrzeja Anusza? Ano tak, że prezydent, dr hab. prawa Lech Kaczyński, odznaczył pana Anusza Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za "wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce, za osiągnięcia w podejmowanej z pożytkiem dla kraju pracy zawodowej i społecznej".
    --
    And is there honey still for tea?
  • adept44_ltd 24.05.11, 13:12
    jest jeszcze gorzej, jeden z lepszych specjalistów od prawa autorskiego powiedział mi kiedyś, że w zasadzie na podstawie istniejącego prawa nie da się nikogo skazać... no ale może trzeba coś z tym zrobić... bo to jednak nie jest nikła szkodliwość, jeśli nikt w tym nie widzi problemu
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 24.05.11, 11:28
    napisalas: mini-plagiat, tak jakby on byl mniej wazny, od prawdziwego plagiatu.

    jednak chetnie uslysze, od jakiego wiec momentu zaczyna sie duza szkodliwosc spoleczna? wedle poznanskiej prokuratury przepisanie calej pracy mgr nie jest za bardzo szkodliwe spolecznie. dwie prace mgr? dokotrat?

    mnie strasznie wkurza, jak zaczyna sie relatywizowac plagiat (moze dlatego, ze sam padlem jego ofiara), bo, wicie, rozumicie, to tylko kilka stron, to tylko w slabym wydawnictwie.a to tylko rozdzial pracy mgr, a to tylko praca mgr. dzieki takiemu podejsciu, gdy konczylem studia, pewna osoba w moim instytucie z tytulem profesorskim nagminnie wykorzystywala prace mgr swych magistrantow jako rozdzialy ksiazek. i wszyscy dokola to tolerowali, bo przeciez to tylko prace mgr, a seminarium przeciez jest po to, zeby 'pomoc' w przygotwaniu ksiazki.

    plagiat to plagiat. ty decydujesz, czy chce ci sie cos z tym zrobic (ja bym zrobil), ale nie relatywizuj tej kradziezy. bo wlasnie przez to: aaaa to tylko trzy strony, aaa bo jemu sie nie chcialo w literaturze grzebac itd itd. i to tak naprawde nic sie nie stalo, tolerujemy plagiaty. osoba z tytulem profesorskim ksiazke wydala (wszyscy gratulowali dziela), a magistrantka ktora osmielila sie powiedziec, ze ona nie moze opubikowac pracy mgr (bo przeciez zarzut o plagiat skonczylby sie automatycznym ostracyzmem), uslyszala: trudno (ale powiedziane zatroskanym glosem).

    chce myslec, ze troche sie czasy zmienily....

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • ko_ma1 24.05.11, 12:55
    No ok, ja osobiscie plagiatu nie relatywizuje. I dla mnie, jesli chodzi o ocene takiego zachowania - to obiektywnie rzecz biorac nie ma znaczenia czy "mini" czy "nie mini". Dlatego sie wkurzam.
    Mam raczej problem z dochodzeniem swego, że się tak wyrażę. Moja ocena sytuacji jest jednoznaczna - uważam, że facet bezprawnie się podszył, ukradł i przywłaszczył. Wybitne czy niewybitne - larusse - zgadzam się tu również.
    Ambiwalentne mam natomiast odczucia odnośnie tego jak się w tej sytuacji zachować. Nie wiem, niezręcznie mi robić larum. Może właśnie dlatego, że wyobrażam sobie te zadziwione spojrzewania i wywracanie oczami. No nic, nie pierwszy to raz i nie ostatni...
  • ko_ma1 24.05.11, 12:57
    "spojrzenia" miało być
  • spokojny.zenek 24.05.11, 14:41
    dala.tata napisał:

    > napisalas: mini-plagiat, tak jakby on byl mniej wazny, od prawdziwego plagiatu.
    >
    >
    > jednak chetnie uslysze, od jakiego wiec momentu zaczyna sie duza szkodliwosc s
    > poleczna? wedle poznanskiej prokuratury przepisanie calej pracy mgr nie jest za
    > bardzo szkodliwe spolecznie.

    Co to takiego "za bardzo szkodliwe społecznie"? W sprawie, do której pijesz skierowany został do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, a więc prokuratura musiała uznać, że jest wystarczająco szkodliwe społecznie, by to zrobić. W przeciwnym razie nie kierowałby tego wniosku.

  • dala.tata 24.05.11, 15:30
    sproboj poczytac, pisalem o nie za bardzo szkodliwym. to co innego.

    i pisze o tym wlasnie dlatego, ze prokuratoura proponuje umarzyc warunkowo, a to z kolei zaklada, ze prokuratura uznaje, iz wina i społeczna szkodliwość zarzuconego czynu nie są znaczne. cos mi umknelo?

    u mnie sie nic nie zmienilo i uwazam, ze to zalozenie jest szkodliwe.

    spokojny.zenek napisał:

    > Co to takiego "za bardzo szkodliwe społecznie"? W sprawie, do której pijesz ski
    > erowany został do sądu wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, a więc proku
    > ratura musiała uznać, że jest wystarczająco szkodliwe społecznie, by to zrobić.
    > W przeciwnym razie nie kierowałby tego wniosku.
    >


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • spokojny.zenek 24.05.11, 15:36
    dala.tata napisał:

    > sproboj poczytac, pisalem o nie za bardzo szkodliwym. to co innego.
    >
    > i pisze o tym wlasnie dlatego, ze prokuratoura proponuje umarzyc warunkowo, a t
    > o z kolei zaklada, ze prokuratura uznaje, iz wina i społeczna szkodliwość za
    > rzuconego czynu nie są znaczne.
    cos mi umknelo?

    Tak. Umknęło Ci znaczenie słów "nie są znaczne". Słowa te znaczą, że zpołeczna szkodliwosć czynu jest widocznie wyższa niz znikoma (bo gdyby było inaczej - nie byłoby w ogóle przestępstwa) i jest może mała, może średnia, może trochę bardziej niz średnia, nie jest natomiast dużo wyższa, niż średnia. A Ty to rozumiesz - z sobie znanych powodów - jako "nieduża", "mała".

    A z tego błędnego rozumienia wywodzisz oskarżenia, że prokuratura rzekomo bagatelizuje ten plagiat a nawet plagiaty w ogóle (co juz jest totalnym nieporozumieniem).
  • larusse 24.05.11, 12:10

    Ale kogo obchodzi czy przywlaszczyl wybitna czy niewybitna? I czy dwie linijki czy caly rozdzial? Szlag jasny mnie trafia jak slysze cos takiego... (ostatnio, jakos czesto mnie szlag jasny trafia)

    Zwlaszcza biorac pod uwage to, ze jak ja pisalam prace (marna prace magisterska) to za trzy slowa bez przypisu to pan czy pani ladowala na kopach za drzwiami, za panem czy pania ladowala jego czy jej praca, a na koncu wychodzil ON czy ONA i z usmiechem mowil/a, ze jezeli sie to powtorzy to powiadomi o tym odpowiednie organy (cokolwiek to mialo znaczyc) Oczywiscie, koloryzuje: nikt nikogo nie kopal, i nie trzy slowa, a piec...



    A tu nikt sie nie pieprzy, Publikuje nie swoje...
    Jak tu nie palic w tym kraju? No nie da sie
    .




    BTW do premiera napisz (do tego naszego nieudolnego premiera z jego nieudolnym rzadem) moze zamknie uniwersytety tak jak pozamykal stadiony i rozwiazemy problem plagiatow migiem.


    --
    hamak.
  • charioteer1 24.05.11, 18:28
    larusse napisała:

    > Zwlaszcza biorac pod uwage to, ze jak ja pisalam prace (marna prace magisterska
    > ) to za trzy slowa bez przypisu to pan czy pani ladowala na kopach za drzwiami,
    > za panem czy pania ladowala jego czy jej praca, a na koncu wychodzil ON czy ON
    > A i z usmiechem mowil/a, ze jezeli sie to powtorzy to powiadomi o tym odpowiedn
    > ie organy (cokolwiek to mialo znaczyc) Oczywiscie, koloryzuje: nikt nikogo nie
    > kopal, i nie trzy slowa, a piec...

    Larusse, to niemozliwe, nie jestes osoba, za ktora sie podajesz... ;-)

    Kiedys doslownie na moich oczach skopano studentke za cztery zdania w calej pracy (4 pojedyncze zdania w calej pracy, kazde w innym miejscu), ktore nie tyle zostaly doslownie przepisane, co stanowily nieudolna parafraze, w kazdym badz razie wykazywaly istotne podobienstwo. Recenzent uwazal, ze praca nie moze byc oryginalnym dzielem studentki, poniewaz jest za dobra. Wiecej niz te 4 zdania nie udalo sie znalezc... No, ale ja nie o tym... Zdaniem wielu osob wypowiadajacych sie tutaj to niemozliwe i nie mialo prawa sie zdarzyc, bo przeciez w Polsce wszyscy przepisuja...

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • larusse 24.05.11, 20:10
    Nie jestem, mówiłam przecież, że mnie tak naprawdę nie ma. :)

    charioteer1 napisał:

    > Larusse, to niemozliwe, nie jestes osoba, za ktora sie podajesz... ;-)


    --
    hamak
  • pfg 24.05.11, 12:48
    Wydaje mi się, że Szanowni nie zrozumieli ironii, jaką posłużyła się larusse.
    --
    Naukowy beton
  • adept44_ltd 24.05.11, 13:11
    to prawda, można ją bowiem odczytać na dwa sposoby, wyjaśnienia larusse tudzież jej problem z paleniem sprawiają, że podpisuję się pod jej ironią
    --
    Louder Than Bombs...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka