Dodaj do ulubionych

Są już wyniki Narodowego Programu Rozwoju Hum.!

27.10.11, 19:13
www.nauka.gov.pl/ministerstwo/komunikaty/komunikaty/artykul/rozstrzygniecie-konkursu-w-ramach-narodowego-programu-rozwoju-humanistyki/
Strasznie dużo w tym narodowej konserwy, założenia programu - mam nadzieję - do rewizji
Edytor zaawansowany
  • 27.10.11, 19:26
    Bibliografia Estreichera za 2 miliony, Prus o 200 tysiecy tanszy. Polski slownik biograficzny za 10 milionow. Must be a joke. Na cholere komu slownik biograficzny za 10 mln?

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 12:19
    Nie wiem, czy akurat ta konkretna suma ma uzasadnienie, ale generalnie PSB to jednak - nie przesadzam - jeden z fundamentów polskiej kultury. Bardzo drogi ale i bardzo potrzebny.
  • 28.10.11, 13:14
    No cóż, za pisanie komentarzy na forach jeszcze nikomu grantów nie dają...
  • 28.10.11, 19:53
    akuku5 napisał:

    > generalnie PSB to jednak - nie przesadzam - jeden z fundamentów polskiej kultury. Bardzo drogi ale i bardzo potrzebny.

    Moglbys ten poglad jakos uzasadnic?


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 20:59
    Ale który pogląd: że PSB musi być drogie, czy że musi się ukazywać?
  • 28.10.11, 21:43
    Rozwin te mysl o fundamencie.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 22:25
    To trochę, jakbym miał uzasadnić tezę, że historiografia jest częścią narodowej kultury. Dla historyków PSB to - no, nie wiem - jak tablica Mendelejewa dla chemików. Dzieje narodu utkane są z losów jednostek i o tym, generalnie, opowiada Słownik. Opisuje kariery, konflikty, spory ideowe i polityczne.
    Tutaj znajdziesz przykłady, że nie jestem odosobniony w swoim poglądzie:

    www.psb.pan.krakow.pl/napisali_o_psb/napisali_o_psb.pdf
  • 28.10.11, 22:52
    Przeciez to jest jakis koszmar. Czy mozna sobie zastrzec, jak z ksiazka telefoniczna, by nie trafily tam moje dane, ani dane kogokolwiek z mojej rodziny?

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 22:59
    Myślę, że możesz spać spokojnie.
  • 28.10.11, 23:22
    Mysle, ze jednak nie, skoro trafila tam kierowniczka schroniska na Przyslopie Mietusim w Tatrach.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 23:41
    Nie znam postaci, ale internet mówi, że chodzi o ośmiokrotną mistrzynię Polski w narciarstwie zjazdowym, poza tym zasłużoną społeczniczkę i jedną z pionierek turystyki górskiej w Polsce.
    Zgoda, w PSB piszą nie tylko o prezydentach i generałach, ale jednak Słownik zarezerwowany jest dla elit - przede wszystkim elity zasług.
    Swoją drogą, twoje lęki są tak niebanalne, że wręcz literackie. Można by napisać opowiadanie "O człowieku, który bał się, że trafi do encyklopedii"
  • 29.10.11, 00:20
    Historia narodu w postaci biografii elit to mogl byc dobry pomysl w miedzywojniu. Wsrod tych elit zapewne byl rowniez Eligiusz Niewiadomski. Jezeli to wszystko ma trafic do internetu, to w dzisiejszych realiach pomysl ewoluuje w kierunku skrzyzowania Faktu z wikipedia, a wszystko to ma sfinansowac podatnik. Do takiej encyklopedii faktycznie nie chce trafic i mysle, ze moi przodkowie rowniez nie zyczyliby sobie, by narod w ten sposob zawlaszczal ich biografie.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 01:03
    Oj, no nie wiem, czemu akurat do tego PSB się przychrzaniasz - to jest wielka rzecz, tysiące uczonych z tego korzysta i jeszcze co najmniej przed dwieście lat będzie korzystać. Wydawnictwo podstawowe dla wszystkich, którzy jakoś tam się zajmują polską kulturą, jak słownik oksfordzki dla anglisty. Zresztą wspomniany tu (równie pogardliwie) Estreicher ma taką samą wagę. Nie ma o czym dyskutować.
  • 29.10.11, 09:34
    a ja mysle ze jest o czym dyskutowac. mysle, ze to wazne stweirdzenie, ze to historia elit dla elit. i byc moze 10 mln na to, to troche duzo. w zalaczonym pdfie ktos napisal, ze PSB to historia 'znakomitosci'. a ja chetnie bym poczytal historie 'zwyklosci'.

    i wreszcie, porownanie ze slownikiem Oksfordzkim nie ma sensu i jest naduzyciem, podobnie jak stweirdzenie ze to wydawnictwo podstawowoe dla 'wszystkich, ktorzy jakos tam zajmuja sie kultura polska'. w sposob oczywisty tak nie jest.

    i nie chce stanac ani po stronie 'na pewno tak', ani po stronie 'na pewno nie'. ja tylko mysle, ze zdecydowanie jest o czym dyskutowac.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 29.10.11, 11:46
    > a ja mysle ze jest o czym dyskutowac.

    Ok, dyskutować zawsze można, jak widać na załączonym obrazku.

    > mysle, ze to wazne stweirdzenie, ze to hi
    > storia elit dla elit.

    Nie wiem, czy ważne, w każdym razie chyba co najmniej nieuczciwe w odniesieniu do tak ważnego narzędzia ogólnego stosowania. I dlaczego dla elit? Bo nie każdy czyta PSB, tylko uczeni?

    > i byc moze 10 mln na to, to troche duzo.

    Może tak, zgoda. Ale powyższa dyskusja nie jest na ten temat, tylko, jak to rozumiem, na temat sensowności wydania choćby złotówki na PSB.

    > ie ktos napisal, ze PSB to historia 'znakomitosci'. a ja chetnie bym poczytal h
    > istorie 'zwyklosci'.

    A inni chętnie czytają PSB - jak te chęci się waży? Może w konkursach? Być może NPRH dałoby grant na historię zwykłości - tylko to jest jak w szmoncesie: "ty daj mi szansę, ty kup los".

    > i wreszcie, porownanie ze slownikiem Oksfordzkim nie ma sensu i jest naduzyciem...

    To hiperbola, nie nadużycie.

    Jeszcze napisz coś o bezsensowności Estreichera, nie odniosłeś się do tej części mojej wypowiedzi.
  • 30.10.11, 13:51
    PSB to wazne narzedzie ogolnego stosowania? chetnie uslysze, jak ogolne jest to narzedzie ogolnego stosowania.

    niespecjalnie tez rozumiem ten atak na mnie. mnie draznia 'argumenty' typu 'nie ma o czym dyskutowac'. jak i draznia mie argumenty o oglnosci stosowania przez wszystkich od polskiej kultury.

    zwroc tez uwage, ze nie wypowidzialem sie na temat sensownosci PSB ani Esreichera. jedynie na temat ich 'oczywistosci'.


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 30.10.11, 15:07
    > PSB to wazne narzedzie ogolnego stosowania? chetnie uslysze, jak ogolne jest to
    > narzedzie ogolnego stosowania.

    To jest w gruncie rzeczy bardzo proste, ale wytłumaczę. Na przykładzie. W badaniach nad starożytnością podstawowym wydaniem encyklopedycznym jest "Realencyclopädie der Classischen Altertumswissenschaft", znana po prostu jako "Realencyclopädie" albo, od nazwisk pierwszych wydawców, "Pauly-Wissowa". Pierwszy tom aktualnego wydania tego monumentalnego dzieła ukazał się w 1890 roku, ale w zasadzie prace nad nim zaczęły się w czwartej dekadzie XIX w. Ostatni tom (indeksy) ukazał się w 1980 roku. Jak można się domyślić, jest to dzieło w ogromnej mierze przestarzałe. Jednak gromadzi taki zasób informacji, że od każdego badacza antyku, niezależnie od tego, czym się zajmuje, wymaga się i oczekuje, że zanim sięgnie po cokolwiek innego, najpierw zajrzy do Realencyclopädie. Ten, kto z Realencyclopädie nie korzysta, jest po prostu uczonym miernym. Trudno sobie wyobrazić, żeby przez najbliższe kilkaset lat sytuacja mogła ulec zmianie (w naszej dziedzinie możemy sobie pozwolić na takie prognozy, bo wciąż korzystamy z prac naukowych napisanych w XVI czy XVII w.).

    Czym Realencyclopädie jest dla badacza starożytności, tym dla badacza kultury polskiej - niech będzie, historii kultury polskiej - jest PSB. Jeśli uczonemu wyskoczy gdzieś jakieś nazwisko, któremu wypada się bliżej przyjrzeć - od Popiela począwszy - wykazałby się ignorancją, szukając informacji o delikwencie gdzieś naokoło, a nie wprost w PSB. Ja sobie tego nie wymyślam. Współredaguję pewne czasopismo naukowe, w języku polskim, ale wcale nie kulturze polskiej poświęcone, choć czasem o nią zahaczające. Częstotliwość, z jaką nasi autorzy odwołują się do PSB, przy całkiem różnych okazjach, wydaje mi się godna uwagi. Wydaje mi się więc, że etykieta "słownik ogólnego stosowania" nie jest niezasłużona. Całkiem jestem ciekaw poważnych argumentów o ogólnej i szczególnej nieprzydatności PSB.

    Mnie interesuje tylko naukowy wymiar PSB, ale na marginesie dyskusji o kulturotwórczej roli PSB pozwolę sobie na cios poniżej pasa (ale słowo daję, że do nikogo osobiście tego nie kieruję). Otóż poeta Zagajewski napisał wiersz pt. "Polski Słownik Biograficzny w bibliotece w Houston". Nie jest to zły wiersz, chyba nawet całkiem dobry (można przeczytać na stronie PSB). Może nie byłoby głupie, żeby wszyscy, których dobre samopoczucie zasadza się na wysokich wskaźnikach cytowań, liczbie zdobytych grantów i tym podobnych fetyszach nauki dzisiejszej, zadali sobie czasem pytanie, czy ich praca zasługiwałaby na niezły wiersz, albo przynajmniej czy kogokolwiek będzie ona obchodzić za 20, 50, 100, 200 lat.
  • 29.10.11, 12:02
    Bo nie o "słownik oksfordzki" chodzi tylko o Oxford Dictionary of National Biography.
    Tak, na pewno coś takiego jest potrzebnie w każdym kraju. Możemy tylko dyskutować, czy jest to psi obowiązek n.p. Biblioteki Narodowej albo PANu, czy powinno być finansowane z ogólnodostępnych grantów. Ja uważam, że nie bo to po prostu inna bajka, żaden inny projekt badawczy nie ma szans w porównaniu.
  • 29.10.11, 14:23
    > Bo nie o "słownik oksfordzki" chodzi tylko o Oxford Dictionary of National Biog
    > raphy.

    Ochoczo przytaknę, choć w zasadzie miałem na myśli słownik j. ang.:)
  • 29.10.11, 14:26
    Dodam jeszcze, że mocno niefajną sprawą wydaje mi się przyjmowanie kryteriów ideologicznych w ocenie prac kolegów-uczonych/naukowców. Rozumiałbym czepianie się PSB za słaby poziom merytoryczny któregoś hasła czy za marną redakcję, ale za samą ideę słownika biograficznego? Jak to się waży i mierzy, która idea jest dobra, a która nie?
  • 30.10.11, 13:55
    nie mam odpowiedzi na to pytanie, natomiast nie mam watpliwsoci, ze warto o tym dyskutowac, a nie przyjmowac ze PSB to wielkie dzielo i baaaardzo wszystkim potrzbene.

    megaborsuk2000 napisał:

    > Dodam jeszcze, że mocno niefajną sprawą wydaje mi się przyjmowanie kryteriów id
    > eologicznych w ocenie prac kolegów-uczonych/naukowców. Rozumiałbym czepianie si
    > ę PSB za słaby poziom merytoryczny któregoś hasła czy za marną redakcję, ale za
    > samą ideę słownika biograficznego? Jak to się waży i mierzy, która idea jest d
    > obra, a która nie?


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 29.10.11, 12:23
    Przy 25 tys. hasel szanse zyjacych na zalapanie sie do elit 1000-letniej historii sa dosc duze. To tylko kwestia poziomu finansowania. Inne kraje maja na to komercyjne wydawnictwa typu who is who.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 20:00
    Ho. ho. To żeś strzelił z grubej rury. Rozumiem, że dorobek Pareto też jest dla ciebie dyskusyjny - również pisał o elitach i dla elit.
  • 30.10.11, 12:32
    ale w jakim sensie "tysiące uczonych z tego korzysta"?

    z moich doświadczeń wynika, że tego typu słowniki (od razu mówię, że nie wiem jak bardzo jest on szczegółowy) pełnią najczęściej funkcję "orientacyjną" (dokładnie taką jak google.pl-sorry za porównanie). ale nie będę rozwijać dalej, bo nie wiem w jaki sposób służy on naukowcom...


    megaborsuk2000 napisał:

    > to jest wielka rzecz, tysiące uczonych z tego korzysta i jeszcze co najmniej przed dwieście > lat będzie korzystać. Wydawnictwo podstawowe dla wszystkich, którzy jakoś tam się
    > zajmują polską kulturą, jak słownik oksfordzki dla anglisty. Zresztą wspomniany
    > tu (równie pogardliwie) Estreicher ma taką samą wagę.



    --
    ответ один - отказ
  • 29.10.11, 17:42
    może głupie pytanie...

    ale czy to 10 mln to dlatego, że nikt nie chce nad tym pracować i żeby zachęcić?

    pytam, bo projekt wydaje mi się średnio ambitny (w zasadzie to myślę, że w ogóle nie jest ambitny, ale ja się nie znam) i nikt nie chce tego robić ?
    a jest to w jakiś tam sposób "ważne" (na potrzeby tego pytania możemy założyć, że to jest ważne)

    przecież to musi być męka dla naukowca: opisywać kariery, konflikty, spory ideowe i polityczne... czy nie?


    akuku5 napisał:

    > To trochę, jakbym miał uzasadnić tezę, że historiografia jest częścią narodowej
    > kultury. Dla historyków PSB to - no, nie wiem - jak tablica Mendelejewa dla ch
    > emików. Dzieje narodu utkane są z losów jednostek i o tym, generalnie, opowiada
    > Słownik. Opisuje kariery, konflikty, spory ideowe i polityczne.
    > Tutaj znajdziesz przykłady, że nie jestem odosobniony w swoim poglądzie:
    >
    > www.psb.pan.krakow.pl/napisali_o_psb/napisali_o_psb.pdf


    --
    ответ один - отказ
  • 29.10.11, 18:16
    Mozliwe, ze nikt nie chce. Brytyjczycy wydali 63 tomy w 15 lat (1885-1900). Niemcy wydali 56 tomow z 26 tys. hasel w ciagu 37 lat (1875-1912). Nasi maja 25 tys. hasel, zaczynaja czwarte cwiercwiecze pracy i doszli dopiero do S. Tyle mi wyszlo z kwerendy po internecie.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 18:41
    z tego powodu, że nie było od lat żadnych pieniędzy na to, mówiąc inaczej słownik robili ludzie, którzy zajmowali się czymś innym, a potem żebrali o kasę na wydanie...; ale jednak dyskutowałbym, skąd kwota 10 mln...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 29.10.11, 18:22
    Produkcja PSB jest droga z tego samego powodu, dla którego droga jest produkcja encyklopedii - bo praca nad każdym hasłem jest żmudna i wymaga kompetencji. A haseł jest wiele plus ogólnie przyjęte jest, że płaci się ich autorom.

    Czy pisanie do PSB to męka? Ja osobiście nie przepadam za pisaniem biogramów, ale znam kilku wybitnych badaczy, którzy to lubią.
  • 29.10.11, 18:38
    akuku5 napisał:

    > bo praca nad każdym hasłem jest żmudna i wymaga kompetencji.

    Co to znaczy?

    > ale znam kilku wybitnych badaczy, którzy to lubią.

    jeśli są rzeczywiście wybitni ( "wybitni" w moim rozumieniu) to nie wierzę, że lubią...
    chyba, że w ramach odmóżdżenia (potrzebne czasem)
    chyba, że to ich "lubienie" to taki kaprys (niektórzy mają)
    jak rozumiesz "wybitność"?

    --
    ответ один - отказ
  • 29.10.11, 19:16
    larusse napisała:

    > akuku5 napisał:
    >
    > > bo praca nad każdym hasłem jest żmudna i wymaga kompetencji.
    >
    > Co to znaczy?

    że długo trwa i trzeba się dobrze znać



    >
    > > ale znam kilku wybitnych badaczy, którzy to lubią.
    >
    > jeśli są rzeczywiście wybitni ( "wybitni" w moim rozumieniu) to nie wierzę, że
    > lubią...
    > chyba, że w ramach odmóżdżenia (potrzebne czasem)
    > chyba, że to ich "lubienie" to taki kaprys (niektórzy mają)
    > jak rozumiesz "wybitność"?
    >
    Podałbym przykład Andrzeja Friszke, ale nie wiem czy spełnia twoje wyśrubowane kryteria
  • 30.10.11, 09:37
    akuku5 napisał:
    > że długo trwa i trzeba się dobrze znać

    Nie obraź się, ale jakoś tego nie kupuję. Zwłaszcza tego, że trzeba się "dobrze znać". Może powiem głupotę, ale uważam, że spokojnie dali by sobie z tym radę studenci, powiedzmy, 4 czy 5 roku historii po odpowiednim przeszkoleniu z zasad (nawet niekoniecznie studenci historii wystarczyliby pasjonaci).

    tak na marginesie: czytam właśnie wskazówki dla autorów PSB i zastanawiam czy nadal one obowiązują i wciąż należy koniecznie określić "pochodzenie społeczne" każdej z osób.


    > Podałbym przykład Andrzeja Friszke, ale nie wiem czy spełnia twoje wyśrubowane
    > kryteria

    Nie mnie oceniać wybitność pana Friszke, bo ani ze mnie historyk, ani naukowiec. W ogóle to wolałabym bez nazwisk jeśli można.

    Ja nie wiem czy mam wyśrubowane kryteria. Uważam tylko, że opracowywanie biogramów jakoś kłóci się z "pasją badawczą" (ale może mam zbyt małą wyobraźnię), która z założenia charakteryzuje każdego naukowca. A wybitny to już w ogóle inna bajka...


    --
    ответ один - отказ
  • 30.10.11, 13:45
    larusse napisała:

    > akuku5 napisał:
    > > że długo trwa i trzeba się dobrze znać
    >
    > Nie obraź się, ale jakoś tego nie kupuję. Zwłaszcza tego, że trzeba się "dobrze
    > znać". Może powiem głupotę, ale uważam, że spokojnie dali by sobie z tym radę
    > studenci, powiedzmy, 4 czy 5 roku historii po odpowiednim przeszkoleniu z zasad
    > (nawet niekoniecznie studenci historii wystarczyliby pasjonaci).
    >

    I z takiego właśnie myślenia wyrasta, niestety, Wikipedia. Tymczasem pisanie biogramu to jak prowadzenie śledztwa: trzeba znać epokę, mieć koncepcje poszukiwań archiwalnych, czasami odnaleźć świadków wydarzeń. Autor biogramu przeważnie boryka się z tymi samymi problemami, co biografista, nieraz dokonuje też istotnych odkryć. Musi pogodzić sprzeczne przekazy źródłowe, zweryfikować obiegowe opinie, ustalić jak najwięcej twardych faktów i dat. Formuła biogramu wymusza lakoniczność stylu, więc trzeba ważyć każde słowo. Czy X był - jak sam twierdził - inicjatorem jakiegoś ruchu politycznego, czy tylko przyłączył się do niego na samym początku? Czy pułkownik Koc był zwolennikiem przeniesienia faszystowskich zasad ustrojowych na grunt II RP? Czy Gomułka "przeciwstawił się Stalinowi" w '47 czy tylko "źle odczytał intencje Stalina"? Mógłbym tak długo wymieniać.



    > tak na marginesie: czytam właśnie wskazówki dla autorów PSB i zastanawiam czy n
    > adal one obowiązują i wciąż należy koniecznie określić "pochodzenie społeczne"
    > każdej z osób.
    >
    >
    >A uważasz, że ludzie nie mają pochodzenia społecznego?
  • 30.10.11, 14:29
    akuku5 napisał:

    > I z takiego właśnie myślenia wyrasta, niestety, Wikipedia. Tymczasem pisanie bi
    > ogramu to jak prowadzenie śledztwa: trzeba znać epokę, mieć koncepcje poszukiwa
    > ń archiwalnych, czasami odnaleźć świadków wydarzeń. Autor biogramu przeważnie b
    > oryka się z tymi samymi problemami, co biografista, nieraz dokonuje też istotny
    > ch odkryć. Musi pogodzić sprzeczne przekazy źródłowe, zweryfikować obiegowe opi
    > nie, ustalić jak najwięcej twardych faktów i dat. Formuła biogramu wymusza lako
    > niczność stylu, więc trzeba ważyć każde słowo. Czy X był - jak sam twierdził -
    > inicjatorem jakiegoś ruchu politycznego, czy tylko przyłączył się do niego na s
    > amym początku? Czy pułkownik Koc był zwolennikiem przeniesienia faszystowskich
    > zasad ustrojowych na grunt II RP? Czy Gomułka "przeciwstawił się Stalinowi" w '
    > 47 czy tylko "źle odczytał intencje Stalina"? Mógłbym tak długo wymieniać.
    >

    Ale ja tego nie kwestionuję. Nadal uważam, że spokojnie poradziłby sobie z tym po odpowiednim przeszkoleniu student 4,5 roku historii lub jakiś pasjonat . Jestem zdania, że jest to projekt zbyt mało ambitny/zbyt mało wymagający dla naukowca.
    Ok, może on koordynować, może wystąpić w charakterze konsultanta, ew. tworzyć kolejne biogramy bardziej na zasadzie "chęci odmóżdżenia" czy "kaprysu". Natomiast nie uważam, by można to było traktować jako "pracę właściwą" naukowca.


    > A uważasz, że ludzie nie mają pochodzenia społecznego?

    Nie bardzo rozumiem jak Twoja "odpowiedź" ma się do mojego pytania. Jakbyś mógł rozwinąć to byłabym wdzięczna.


    --
    ответ один - отказ
  • 30.10.11, 14:57
    Powiem tak: ogromnie kategorycznie wypowiadasz się o sprawach, o których nie masz pojęcia.
  • 30.10.11, 15:07
    Powiem tak: z pokorą przyjmuję stwierdzenie, że "nie mam pojęcia".


    akuku5 napisał:

    > Powiem tak: ogromnie kategorycznie wypowiadasz się o sprawach, o których nie ma
    > sz pojęcia.


    --
    ответ один - отказ
  • 27.10.11, 19:33
    Przyznam, że mało mnie szlag nie trafił. RP ma wesprzeć kilkudziesięcioma tysiącami euro wydawnictwo Peter Lang, żeby cudzoziemcy mogli nadal nie czytać naszych bezcennych przemyśleń...
    Gratulacje dla polskiego przedstawiciela PL, widzę, że działalność komiwojażerska, jaką Pan uprawia przynosi wspaniałe efekty!
  • 27.10.11, 19:35
    Wsparcie dla filologii obcych - prof. Krajka na wydanie książek o Conradzie, plus jakaś italianistka skrzyżowana z filmoznawczynią i już - dzięki za link, będę miał na podorędziu, jak mnie będą pytali, czemu nie dostałem ostatnio żadnego grantu ;)
  • 27.10.11, 20:36
    Jeszcze parę by się znalazło, co nie zmienia faktu, że jeśli jakiś nasz polonista mi się jeszcze żachnie na zarzut, że w Polsce filologia = polonistyka, wybuchnę mu szyderczym śmiechem prosto w twarz.

    --
    "Pani minister i jej poprzednicy zrobili ze mnie "dziwkę", która oferuje swoje wdzięki (...) na targowisku, które odwiedzają rektorzy uczelni walczących o utrzymanie tzw. minimum kadrowego." (prof.Urbańczyk, gazeta.pl)
  • 28.10.11, 01:04
    literaturoznawczo tak właśnie jest, językoznawczo jest inaczej, co zresztą widać w grantach, przerzuciłem pobieżnie, ale widzę same obce filologie...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 09:02
    adept44_ltd napisał:

    > literaturoznawczo tak właśnie jest, językoznawczo jest inaczej, co zresztą wida
    > ć w grantach, przerzuciłem pobieżnie, ale widzę same obce filologie...

    Gdzie w wynikach NPRH widzisz te obce filologie językoznawczo? Oczywiście tam, gdzie są pieniądze na badania, a nie na publikacje, bo to zupełnie inna działka? Przejrzałem 1.1, 1.2, 2.1 oraz 2.2 i nie znalazłem niczego, co nie miałoby komponentu polonistycznego - jak wrócę z kieratu, zrobię zestawienie, bo może coś mi umknęło.

    --
    tym, którzy poganiają do reform - np. dziennikarzom czy naukowcom - premier proponuje dyskusję o likwidacji 50 proc. kosztów uzyskania przychodu" (D.Tusk wg. wyborcza.pl)
  • 28.10.11, 09:16
    ja patrzyłem na badaczy, z językoznawców polonistycznych nie znalazłem nikogo, ale to był dość pobieżny rzut oka
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 16:32
    Obiecałem, robię:

    1.1
    Tematy czysty polonistyczne:
    - Vetulani (Rozbudowa zasobów cyfrowych języka polskiego w zakresie słowników walencyjnych w kierunku leksykonu gramatyki zorientowana na potrzeby zastosowań informatycznych w humanistyce)
    - Borawski (Historia języka i wspólnot komunikatywnych polskich w 50 wykładach)
    - Dzięgiel (Język polski w prasie i innych źródłach pisanych w początkach sowietyzacji Ukrainy (lata 20. i 30. XX wieku))
    - Kowalik-Kaleta (Historia nazwisk polskich na tle społecznym i obyczajowym. T. III część)
    - Mytnik (Imiennictwo ziemi chełmskiej w XVIXVII wieku)
    - Jasiński (Leksykon Polaków w Republice Czeskiej i Republice Słowackiej)
    - Jaroszewicz-Pieresławcew (Multimedialna biblioteka zabytków piśmiennictwa staroobrzędowców zamieszkałych w Polsce)
    - Jakubowicz (Kontynuacja Słownika Prasłowiańskiego)
    - Potoniec (Korpus polszczyzny XVI wieku. Etap I: Digitalizacja źródeł oraz stworzenie
    narzędzi informatycznych i udostępnienie materiałów testowych korpusu)
    - Śliwiński (Słownictwo dyferencjalne w dramatach Stanisława Wyspiańskiego - studia leksykologiczno-leksykograficzne)

    Tematy porównawcze z komponentem polonistycznym
    - Rzepiela (Fontes Mediae et Infimae Latinitatis Polonorum. Elektroniczny korpus języka łacińskiego na ziemiach polskich (1000-1550))
    - Wicherkiewicz (Dziedzictwo językowe Rzeczypospolitej. Baza dokumentacji zagrożonych języków)

    Tematy neofilologiczne
    - null

    1.2
    Tematy czysty polonistyczne:
    - null

    Tematy porównawcze z komponentem polonistycznym
    - Wrembel (Wpływy międzyjęzykowe w akwizycji fonologii języka trzeciego)

    Tematy neofilologiczne
    - null

    2.1 i 2.2 - brak językoznawstwa

    Problem polega moim zdaniem na tym, że ministerstwo stosuje definicję humanistyki zawężoną do środowiska lokalnego, polskiego. A więc językoznawstwo i literaturoznawstwo tylko polskie, historia tylko polska, etc. Ja to rozumiem, zgodnie z opisem konkursów miały one służyć między innymi dokumentacji dziedzictwa narodowego, cokolwiek to jest, ale z rozwojem humanistyki jako takiej ma to niewiele wspólnego. Innymi słowy, środowisko "niepolskie" miało zbyt duże oczekiwania wynikające z nazwy programu. Aż przypomina się stary dowcip o różnicy między demokracją, a demokracją socjalistyczną.

    --
    tym, którzy poganiają do reform - np. dziennikarzom czy naukowcom - premier proponuje dyskusję o likwidacji 50 proc. kosztów uzyskania przychodu" (D.Tusk wg. wyborcza.pl)
  • 28.10.11, 18:41
    Mała korekta: temat dr hab. Ireny Mytnik jest raczej związany z językoznawstwem ukraińskim, ewentualnie porównawczy ukraińsko-polski.
  • 01.11.11, 18:30
    jeszcze kilka korekt można by dorzucić... ale przyznaję się do przeoczeń.
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 09:35
    swoją drogę, profesorze, jak widzę, językoznawcy neofilologiczni zakładają sobie pismo po angielsku w Polsce... jak już się czepiamy, to wszystkiego, a zwłaszcza tego, co jest skandaliczne. Bo jeśli językoznawcy neofilologiczni publikują w PL po angielsku, francusku, niemiecku i rosyjsku (i dostają za to bodaj 7 razy więcej kasy niż piszący po polsku - myślę o nowej parametryzacji), to jest to skandal, gdyż nie dość, że pokazują, że nie mają nic wspólnego z nauką światową i nie potrafią publikować w Londynie, Paryżu, Berlinie etc., to jeszcze są za to wynagradzani, n'est-ce pas?
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 16:15
    adept44_ltd napisał:

    > swoją drogę, profesorze, jak widzę, językoznawcy neofilologiczni zakładają sobi
    > e pismo po angielsku w Polsce... jak już się czepiamy, to wszystkiego, a zwłasz
    > cza tego, co jest skandaliczne. Bo jeśli językoznawcy neofilologiczni publikują
    > w PL po angielsku, francusku, niemiecku i rosyjsku (i dostają za to bodaj 7 ra
    > zy więcej kasy niż piszący po polsku - myślę o nowej parametryzacji), to jest t
    > o skandal, gdyż nie dość, że pokazują, że nie mają nic wspólnego z nauką świato
    > wą i nie potrafią publikować w Londynie, Paryżu, Berlinie etc., to jeszcze są z
    > a to wynagradzani, n'est-ce pas?

    Zależy. W mojej działce są 3 czasopisma wydawane w Polsce, w których publikowali i publikują najlepsi zagraniczni badacze z danej dziedziny, więc nie wrzucałbym wszystkich do jednego worka. Jeśli target będzie ciekawie dobrany, nie wykluczałbym sukcesu kolejnych. Natomiast mnożenie wydawnictw na poziomie i o zasięgu lokalnych zeszytów naukowych w rzeczy samej jest niepotrzebne.

    --
    "Chcieliśmy pierwsze konkursy ogłosić jeszcze w styczniu, ale w takiej sytuacji nie wiem, czy nie powinniśmy przekazać tego do nowego Narodowego Centrum Nauki" (min. B.Kudrycka dla polskatimes.pl)
  • 01.11.11, 18:30
    w pełni się zgadzamy, ale to jednak, niestety, jeszcze jaskółka, te świetne pisma. no i głównie anglistyczne raczej, inne neo leżą kompletnie.
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 19:57
    adept44_ltd napisał:

    > swoją drogę, profesorze, jak widzę, językoznawcy neofilologiczni zakładają sobi
    > e pismo po angielsku w Polsce... jak już się czepiamy, to wszystkiego, a zwłasz
    > cza tego, co jest skandaliczne.

    Moglbys wyjasnic, co w tym skandalicznego? Matematycy i biolodzy tez maja takie pisma, nawet sa w JCR. Jak wydawane w Polsce czasopismo jezykoznawcze trafi do JCR to tez bedzie skandal i granda?


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 18:27
    mogę, to dość proste i zwłaszcza jako że tyle piszesz na forum o międzynarodowej nauce, to dziwi mnie twoje zdziwienie, a co jest skandaliczne? no to, że jeśli będąc anglistą (czy jakimś tam innym neo, dowolne podstaw) i publikując w PL, a nie w obiegu światowym, pokazujesz, że nie masz z tym obiegiem nic wspólnego... i myślę, że podatnik sponsorując takie inicjatywy, marnuje pieniądze (jeśli mówimy o takim argumencie).
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 21:23
    Sorry, adept, ale to tak nie dziala. Jezeli wydajesz pismo w Polsce i to pismo jest subskrybowane przez 200 bibliotek na calym swiecie, to to nie jest pismo lokalne, ale miedzynarodowe. Miejsce wydania nie ma tu nic do rzeczy.

    Nie znam osobiscie takiego pisma, ale to nie jest niemozliwe.


    adept44_ltd napisał:

    > mogę, to dość proste i zwłaszcza jako że tyle piszesz na forum o międzynarodow
    > ej nauce, to dziwi mnie twoje zdziwienie, a co jest skandaliczne? no to, że jeś
    > li będąc anglistą (czy jakimś tam innym neo, dowolne podstaw) i publikując w PL
    > , a nie w obiegu światowym, pokazujesz, że nie masz z tym obiegiem nic wspólneg
    > o... i myślę, że podatnik sponsorując takie inicjatywy, marnuje pieniądze (jeśl
    > i mówimy o takim argumencie).


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 21:48
    ale ja patrzę na strony internetowe i widzę pokonferencyjniaki, więc proszę mi tu nie zalewać o pismach międzynarodowych... (nb. jeśli taka jest definicja międzynarodowości, to mamy prawie wszystko międzynarodowe), sorry... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 21:57
    i 200 bibliotek na świecie? daj link
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 22:09
    no i jednak jako uparty zapytam - a nie prościej wysłać do istniejących już pism? skoro jest taka międzynarodowość???
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 22:21
    adepcie, proponuje przeczytac ze zrzoumieniem. chario zaznacza, ze nie zna takiego pisma polskiego, nie?

    adept44_ltd napisał:

    > i 200 bibliotek na świecie? daj link


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • 02.11.11, 08:42
    dziękuję za pouczenie, rzeczywiście, nie wziąłem pod uwagę, że chario polemizując ze mną, przyzna mi rację... i stąd zapędziłem się, nie doczytując :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 10:23
    Mysle, ze nadal nie rozumiesz, ze nie ma zadnych przeszkod, by wydawane w Polsce czasopismo jezykoznawcze znalazlo sie na liscie wyroznionych przez JCR.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 11:14
    hm, dziwi mnie to kwalifikowanie - rozumiesz, nie rozumiesz (akurat jak to kiedyś tu pisałem, to mi się oberwało, że jestem zaściankowy), ja tylko piszę, że tak nie jest, z czym się zgadzasz, a jeśli nie jest, to należy wysyłać tam, gdzie są takie pisma...
    jasne, możemy przyjąć, że neofilolodzy firmują swoimi genialnymi tekstami pisma, które niedługo swoim poziomem wysadzą nas w kosmos punktacji, no ale, jak dotąd, tak nie jest... zresztą pół biedy, jeśli to są pisma (pod warunkiem, że nie chodzi o wydziałowe), ale to w większości jest dorobek pokonferencyjny... tylko stąd mój skromny apel, by reformę świata, zacząć od siebie i pokazać tej zapyziałem polskiej humanistyce własną międzynarodowość, poza forum
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 11:26
    Nie, adepcie. Oburzylo cie to, ze jacys anglisci zalozyli sobie pismo po angielsku i ja sie przez caly czas do tej czesci twojej wypowiedzi odnosze. W zwiazku z tym wyjasnij mi, prosze, co widzisz nagannego w wydawaniu tego czasopisma i tego. Najwieksze miedzynarodowe wydawnictwa komercyjne rowniez publikuja slabe zurnale, wiec argument o jakosci merytorycznej odlozymy sobie na bok tym razem.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 11:47
    jak zajrzysz do posta, zobaczysz co mnie oburzyło, oburzyło mnie to, że ludzie, którzy nie sprawdzili się w obiegu międzynarodowym (odwołuję się tu do twoich i Dalataty wypowiedzi na temat tego obiegu) zakładają w Polsce pismo, za pisanie w którym będą zbierać x razy więcej punktów... (nawiązywałem tu zresztą do twojego dawnego oburzenia na polonistów, wiesz, źdźbło, belka etc.), a co do tamtych pism, no wiesz, akurat matematyka i przyrodoznawstwo są na tyle międzynarodowymi naukami (podejrzewam też, że te środowiska również publikują w świecie...), że wygląda to w ich przypadku zupełnie inaczej niż dajmy na to w przypadku anglistyki, którą poważnie uprawia się w szeroko pojętym UK, USA i tam należałoby startować...zwłaszcza jak się ma tyle do gadania o międzynarodowości i tyle pretensji do całego otaczającego świata...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 11:53
    a co do reszty, to ja zaraz pójdę dać na mszę, żeby to było takie pismo, które zamawia 200 bibliotek na świecie, bo właśnie o coś takiego mi chodzi...; niemniej jak widzę obecnie podchody wokół różnych pism, nie mam najmniejszych wątpliwości, że w przeważającej mierze ludzie zabezpieczają sobie możliwość publikowania i nic więcej...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 12:30
    adept44_ltd napisał:

    > jak widzę obecnie podchody wokół różnych pism, nie mam najmniejszych wątpliw
    > ości, że w przeważającej mierze ludzie zabezpieczają sobie możliwość publikowan
    > ia i nic więcej...

    Z kazdym nowym czasopismem sprawa ma sie tak samo. Rowniez z tymi z JCR. Czasopismo, za ktorym nie stoi srodowisko autorow, ktorzy chcieliby w nim publikowac, nie przetrwa, poniewaz po prostu nie bedzie mialo tekstow do publikacji. Ranga czasopisma nie wynika z tego, czy redaktorzy sie gdzies sprawdzili w czyichs oczach, ale z tego, czy zdolaja wokol tego czasopisma zgromadzic srodowisko autorow, ktorzy beda tam chcieli zamieszczac dobre publikacje. To moze byc srodowisko lokalne - tak powstaja zeszyty zakladowe. Moze to tez byc silne srodowisko miedzynarodowe - wtedy nowe czasopismo w ciagu kilku lat trafia na liste wyroznionych w JCR. Jedno takie czasopismo znam.

    Nie wiem, czym kieruja sie twoi znajomi. W mojej dziedzinie do tej pory brakowalo takiego czasopisma w Polsce, ktore reprezentowaloby dosc dynamicznie w ostatnich latach rozwijajaca sie specjalnosc. Celem czasopisma jest rowniez integracja srodowiska. Jezeli ty, jako przedstawiciel innego srodowiska, masz za zle, ze anglisci w waszych czasopismach publikowac nie chca, to trudno. Widocznie maja ku temu powody. Nie zmienia to faktu, ze jakosc czasopisma z reguly odzwierciedla jakosc okreslonego srodowiska autorow.


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 13:34
    uporczywie wekslujesz dyskusję na inny temat ;-), nie, nie mam tego za złe anglistom, nigdzie tego nie napisałem... co więcej, są rodzynki neofilologiczne (podkreślam - literaturoznawcze...!!!), które publikują w dobrych literaturoznawczych pismach polskich, ale to promil...
    co do reszty, cały problem polega na tym, że mnie jest bardzo bliska ta idea, którą wypowiadasz w swoim poście, zastanawia mnie tylko pewna nomadyczność twoich poglądów...zmienianych w zależności od interesów własnej grupy i tylko własnej grupy... i to już podoba mi się mniej ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 13:56
    Nie rozumiem zupelnie, co masz na mysli. Nie zajmuje sie jezykoznawstwem anglistycznym, wiec temat jest dla mnie z lekka abstrakcyjny.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 27.10.11, 19:33
    Peter Lang sie oblowi:
    www.nauka.gov.pl/fileadmin/user_upload/Nauka/NPRH/20111027_NPRH_modul_3-1.pdf
    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 27.10.11, 22:53
    o ja pierdole. to jest, do qrwy nedzy, nieporozumienie!!!!

    prosze wybaczyc jezyk, ale to jest, wg mnie, najstosowniejszy komentarz do tych wynikow.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • 27.10.11, 23:07
    To jest SPART... tfu POLSKAAAAAAAAAAAAAAAA

    --
    "Pani minister i jej poprzednicy zrobili ze mnie "dziwkę", która oferuje swoje wdzięki (...) na targowisku, które odwiedzają rektorzy uczelni walczących o utrzymanie tzw. minimum kadrowego." (prof.Urbańczyk, gazeta.pl)
  • 27.10.11, 23:57
    Jak mawiali starsi panowie dwaj: jestem pańskiego zdania.
  • 28.10.11, 00:15
    Dala, powiedziales glosno, co wszyscy sobie pomysleli. Tylko my tu, panie, kulturni jak na radzie wydzialu...

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 28.10.11, 13:17
    Nie wiem, jacy wszyscy, ale myślę sobie, że jest to prywatna opinia dala.taty (i może jeszcze kilku innych osób z tego forum), wyrażona w równie prywatny i wiele mówiący sposób, bo na pewno nie moja...
  • 28.10.11, 20:45
    dala.tata napisał:

    > o ja pierdole. to jest, do qrwy nedzy...

    Dala.tata, ty pewnie znasz ten przebój.
  • 28.10.11, 03:43
    śliczne kwoty - to ciekawe, humanistyka dostaje miliony, ściśli dostają miliony, a ekonomiczne nauki ... na waciki

    oczywiście będę tendencyjny - i powiem, że dopóki nie rozwiniemy nauk ekonomicznych - to z czasem źródełko na ścisłe i humanistyczne wyschnie...
    -- --
    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
    :):-)
    szukam|^|domu
  • 28.10.11, 08:50
    czy mógłbyś wyjaśnić, co miałeś na myśli, pisząc ostatnie zdanie? (dopóki nie, to z czasem...)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 08:58
    Myślisz, hugo, że więcej kserokopiarek dla ekonomistów załatwi problemy polskiej nauki?
    --
    I read, much of the night, and go south in the winter
  • 01.11.11, 19:10
    pfg napisał:

    > Myślisz, hugo, że więcej kserokopiarek dla ekonomistów załatwi problemy polskie
    > j nauki?

    Ato nie bedzie mozna dzieki temu wiecej prac kserowac????

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • 28.10.11, 09:12
    tak sobie patrze na te wyniki i one sa takim strasznie smutnym obrazem polskiej humanistyki. i ja nie tweirdze nawet, ze te przedsiewziecia badawcze sa zle czy bez sensu. nie mam zdania, a sa tematy badawcze, ktore mnie sczerze ciekawia (np. antropologia klamstwa). po prostu to obraz humanistyki albo bez cienia ambicji, albo z poteznym kompleksem. to humanistyka, ktorej celem miedzynarodowym jest publikacja w trzeciorzednym wydawnictwie europejskim. a mowiac zlosliwie: to humanistyka, ktora jest tak zla, ze porzadne wydawnictwo nawet za duze pieniadze nie opublikuje tego, co ona wyprodukuje.





    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 28.10.11, 09:16
    myślę, że nie do końca, kilka rzeczy z tej listy znam i to jest do opublikowania w najlepszych miejscach.
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 09:23
    moze tak, moze nie. to jest jednak gdybanie. i, jak powiedziaelm, nie wypowiadam sie na temat jakosci badan.

    ja mowie o tym, ze trzeciorzedne wydawnictwo oblowi sie na publikacjach, ktore sa sponsorowane przez rzadowy program rozwoju humanistyki. to jest dupa a nie rozwoj humanistykii. to jest skandal. jeszcze nie widzielm wynikow konkursu, ktore by mnie tak wqrwily.


    adept44_ltd napisał:

    > myślę, że nie do końca, kilka rzeczy z tej listy znam i to jest do opublikowani
    > a w najlepszych miejscach.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 28.10.11, 09:31
    hm, Petera Langa jednak nie nazwałbym trzeciorzędnym wydawnictwem... natomiast ciekawi mnie to, że to jest tylko to wydawnictwo, podejrzewam, że to już jest pomysł urzędniczy.
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 10:33
    adpecie, to, jak ty nazwiesz PL nie ma znaczenia. Peter Lang jest trzeciorzednym wydawnictwem. Pierwsza klasa to OUP, CUP, Sage, Routledge itd. Druga klasa to miedyznaroowe wydawnictwa uniwersyteckie (Manchester UP) plus takie wydawnictwa jak Continuum, Berg, Mouton. Peter Lang nie ma do nich startu. I nazywam PL 3rzednym bo jest tam pare starajacych sie o poziom serii wydawniczych, ktore powoduja ze PL nie jest vanity press, tylko 3 rzednym wydawnictwem europejskim.

    to sa fakty. a przekazanie PL kilkuset tysiaecy zlotych na wydawanie ksiazek jest skandalem.


    adept44_ltd napisał:

    > hm, Petera Langa jednak nie nazwałbym trzeciorzędnym wydawnictwem... natomiast
    > ciekawi mnie to, że to jest tylko to wydawnictwo, podejrzewam, że to już jest p
    > omysł urzędniczy.


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • 28.10.11, 10:55
    no fakt, jest bez znaczenia, ale też proponuję przedyskutować tę kwestię na jakimś niemieckim forum typu DNU
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 23:51
    ale co na niemieckim forum? peter lang jest tak samo treciorzedny wydajac ksiazki po niemiecku. natomiast rzeczywiscie, biorac pod uwage ze ilosc rzedow wydawnictw niemieckich jest prawie nieskonczona i zyje z obowiazkowego wydawania doktortow i habilitacji w Niemczech, Peter Lang wydaje sie czyms super.

    adept44_ltd napisał:

    > no fakt, jest bez znaczenia, ale też proponuję przedyskutować tę kwestię na jak
    > imś niemieckim forum typu DNU


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 28.10.11, 16:21
    dala.tata napisał:

    > to sa fakty. a przekazanie PL kilkuset tysiaecy zlotych na wydawanie ksiazek je
    > st skandalem.

    Mnie osobiście huśta, że PL jest ponoć trzeciorzędne - patrząc na to, kto tam z mojej dziedziny publikuje, powiedziałbym, że wszystkie duże nazwiska mają na koncie coś w tym trzeciorzędnym wydawnictwie. Natomiast nie podoba mi się, że pieniądze z NPRH pójdą do PL - albo do jakiegokolwiek innego wydawnictwa zagranicznego; spodziewałem się, że powstanie coś na kształt tego: www.fnp.org.pl/monografie/ , pod kontrolą i kuratelą fundatora czyli NCN.

    --
    "Chcieliśmy pierwsze konkursy ogłosić jeszcze w styczniu, ale w takiej sytuacji nie wiem, czy nie powinniśmy przekazać tego do nowego Narodowego Centrum Nauki" (min. B.Kudrycka dla polskatimes.pl)
  • 28.10.11, 23:49
    a mnie nie husta. oczekiwalbym, ze tak duze pieniadze pojda na ksiazki w najlepszych wydawnictwach miedzynarodowych. ostatecznie ministerstwo PLACI za wydanie tych ksiazek. PLACI. prywatnym wydawnictwom, ktore chca zarobic forse na wydaniu tych ksiazek. i jesli juz placimy - my podatnicy - to oczekiwalbym tego, ze bedziemy maksymalizowac te wydatki. peter lang to pojscie po linii najmniejszego oporu.

    pr0fes0r napisał:

    > Mnie osobiście huśta, że PL jest ponoć trzeciorzędne - patrząc na to, kto tam z mojej dziedziny publikuje, powiedziałbym, że wszystkie duże nazwiska mają na koncie coś w tym trzeciorzędnym wydawnictwie. Natomiast nie podoba mi się, że pieniądze z NPRH pójdą do PL - albo do jakiegokolwiek innego wydawnictwa zagranicznego; spodziewałem się, że powstanie coś na kształt tego: www.fnp.org.pl/monografie/ , pod kontrolą i kuratelą fundatora czyli NCN.
    >


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 28.10.11, 11:01
    dala.tata napisał:

    > na publikacjach, ktore
    > sa sponsorowane przez rzadowy program rozwoju humanistyki. to jest dupa a nie r
    > ozwoj humanistykii. to jest skandal.

    Odnoszę wrażenie, że to jest pozostałość pomysłu byłego wiceministra nauki Jerzego Szweda, fizyka. Szwed, jak wiele innych osób - także tutaj - dość kwaśno przyjmował argument wielu przedstawicieli polskiej humanistyki "nie cytują nas, bo piszemy po polsku, ale uprawiamy dobrą humanistykę". Szwed zaproponował, żeby dać humanistom pieniądze na przekłady i publikacje w językach światowych, a potem poczekać ze trzy lata. Prace zostaną zauważone, będą cytowania - OK, humaniści mieli rację, inwestycja finansowa opłaciła się. Nie będzie cytowań - widać dzieło nie jest jednak takie świetne i ta konstatacja powinna podziałać jak zimny prysznic.

    O tym, komu dać pieniądze, zadecydował kompetentny (?) panel. A że preferowane jest akurat pewne konkretne wydawnictwo? Może byli najtańsi, może lepsi nie chcieli, jak sugerował dala, może PL ma szczególnie operatywnego repa, a może układ, panie, układ?

    W pomyśle Szweda jest tylko jedna luka: co się stanie, gdy obcojęzyczne wydania się ukażą, cytowań nie będzie, ale wszystko i tak zostanie po staremu? Boże, uchowaj...
    --
    Dum loquimur, fugerit invida aetas
  • 28.10.11, 11:13
    to by też mogło tłumaczyć wyraźne uderzenie na rynek niemiecki... natomiast pomysł ten jest ogólnie luką - jeśli ma chodzić o cytowania, gdyż ci slawiści, którzy zajmują się sprawami polskimi, po prostu czytają po polsku i nas już cytują...; podobnie też okres 3 lat nie jest okresem, po którym można coś zobaczyć. Taki program jest jak najbardziej ok, ale ja bym go widział raczej w ministerstwie kultury bądź w prywatnych fundacjach, jako program promocyjny...co do pieniędzy podatnika, hm, to akurat średni argument, a w każdym razie w takim skrócie mocno demagogiczny, no ale miło, że się tak troszczymy o podatnika ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 09:46
    Nie jest to całościowy obraz polskiej humanistyki. Te bardziej światowe badania niestety nie mieszczą się w założeniach programu (i nie mogą liczyć na miliony).
    Opis specyfiki projektów w panelu badawczym:
    Do konkursu mogą być zgłoszone projekty badawcze obejmujące badania
    naukowe dotyczące długofalowych prac dokumentacyjnych, edytorskich i badawczych
    o fundamentalnym znaczeniu dla dziedzictwa i kultury narodowej, a w szczególności projekty
    obejmujące opracowanie zespołów archiwalnych, projekty obejmujące scalone opracowanie
    zespołów zabytków ruchomych i nieruchomych na terenach Polski i dawnej Rzeczypospolitej,
    projekty obejmujące kontynuacje prac edytorskich nad seriami wydawniczymi źródeł
    historycznych i literackich, projekty zmierzające do zakończenia lub podjęcia prac nad
    zespołowymi przedsięwzięciami badawczymi, projekty dotyczące spuścizny o szczególnym
    znaczeniu, edycje źródeł. Preferowane będą projekty z obszarów nauk humanistycznych
    zagroŜonych utratą ciągłości pokoleniowej lub obszarów, gdzie taka ciągłość została
    utracona, projekty dotyczące problematyki rzadko będącej przedmiotem zainteresowań
    naukowych – zwłaszcza tam, gdzie naleŜy się spodziewać moŜliwości rozszerzenia bazy
    źródłowej stanowiącej podstawę podejmowanych tematów, istotnych z punktu widzenia
    wiedzy o kulturze
  • 28.10.11, 09:14
    Ciekawe, czy prawie pięć i pół miliona na "Dokończenie edycji 20-tomowej Encyklopedii Katolickiej" można zaliczyć do transferów finansowych państwa na rzecz Kościoła?

    --
    Komentarze fizyka
  • 28.10.11, 09:40
    ja się podpisuję pod wymiarem ekspresywnym wypowiedzi dala-taty,
    powaliły mnie niektóre kwoty,
    nie mówiąc o niektórych tematach.
    W świetle tych wyników zarzuty ścisłowców wobec humanistów (upraszczając) wydają się co najmniej uzasadnione.
  • 28.10.11, 09:49
    hm, no to i ja się dołożę ;-), żeby nie było, że jestem apologetą, którym nie jestem... z tego, co wiem, to w tym programie nie za bardzo komu było dawać pieniądze... i to rozdanie jest nieco na siłę...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 10:10
    No tak, to było do przewidzenia. Zakres tematyczny był bardzo wąski w stosunku do całości humanistyki. Kwoty są nieadekwatne do zakresu programu.
  • 28.10.11, 10:51
    daj spokoj adepcie. przeciez mozna nie przyznac pieniedzy. dawanie 'na sile' jest jeszcze glupsze niz dawanie peterowi langowi.

    adept44_ltd napisał:

    > hm, no to i ja się dołożę ;-), żeby nie było, że jestem apologetą, którym nie j
    > estem... z tego, co wiem, to w tym programie nie za bardzo komu było dawać pien
    > iądze... i to rozdanie jest nieco na siłę...


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • 28.10.11, 10:55
    myślę, że niewłaściwie skonstruowałeś swój post, powinien on zaczynać się od "dajcie spokój..." i nie powinien być skierowany do mnie, nie mam z tym nic wspólnego :), nawet nie aplikowałem...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 28.10.11, 13:28
    No cóż, widzę, że nikomu z tego forum nie udało się zdobyć grantu, stąd te frustracje. Jedni aplikują, coś robią i dostają pieniądze, inni plują jadem w internecie. Żałosne...
  • 28.10.11, 20:18
    niepotrzebnie się napinasz - ponieważ nie jest prawdą, że nikomu z tego forum nie udało się wygrać grantu - niektórzy z tego forum mają nawet po kilka grantów - jednak są rzeczy, które warto przegadać - może coś z przegadania wyjdzie.
    -- --
    Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
    :):-)
    szukam|^|domu
  • 29.10.11, 12:31
    adept44_ltd napisał:

    > hm, no to i ja się dołożę ;-), żeby nie było, że jestem apologetą, którym nie j
    > estem... z tego, co wiem, to w tym programie nie za bardzo komu było dawać pien
    > iądze... i to rozdanie jest nieco na siłę...

    No to ja tez swoje doloze. Rzadko sie zdarza we wszelkich forumowych dyskusjach o konkursach, ale w przypadku tego konkretnego konkursu znam jeden bardzo dobry projekt, ktory nie przeszedl, bo byl za malo narodowy. To bylo w kategorii tlumaczenia, wiec spoko mozna ocenic, czy projekt dobry, bez zagladania do wniosku. Po prostu byl za malo narodowy i to wszystko.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 10:01
    no to mamy już pierwsze efekty systemu grantowego w Polsce - nowe paliwo do polskiego piekiełka; sami niezadowoleni z tego, że innym dano pieniądze; jak dawano na instytuty w formie dotacji na badania własne to było źle, bo dawano wszystkim i mało; jak są granty to źle bo kiepskie tematy i kiepskie wydawnictwa, a do tego jeszcze grantodawcy źle rozumieją istotę humanistyki; ludzie wyluzujcie, zajmijcie się własną robotą, a nie tym, że ktoś dostał kasę; czy zazdrość i zawiść to polskie cechy narodowe??
  • 29.10.11, 12:16
    Nie dyskutujemy o sensownosci finansowania humanistyki. Dyskusja dotyczy sensownosci finansowania narodowej humanistyki.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 12:31
    humanistyka z założenia jest narodowa, bo narodowe są uwarunkowania funkcjonowania przedmiotu badań - człowieka i wytworów jego umysłu; nie oznacza to, że nie ma problemów o ponadnarodowym znaczeniu, ale np. badania historyczne czy antropologiczne oderwane od uwarunkowań narodowych byłyby swoistym kuriozum; człowiek do tej pory jest składnikiem narodu, przesiąkniętym narodowością (z wyjątkiem małej grupy kosmopolitów) tak więc i badania nad nim muszą być narodowe; czy to się komuś podoba czy nie, to polskość wywiera istotny wpływ na dzieje, kulturę, religię i myślenie Polaków;
  • 29.10.11, 12:32
    Mow do mnie jeszcze o narodowej antropologii.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 07:50
    służę uprzejmie - skoro antropologia zajmuje się badaniem człowieka jako jednostki w społecznościach lokalnych, w małych grupach etnicznych i plemiennych, zarówno współcześnie jak i historycznie, to znaczy, że bada coś lokalnego, a nie światowego; to znaczy, że wyniki badań dotyczą czegoś lokalnego, a nie światowego; to znaczy, że wymagają bardzo dobrego opanowania języka społeczności badanej, a nie angielskiego, czyli dyskusja naukowa powinna odbywać się właśnie w tym lokalnym języku a nie w innym (bo ci, którzy tego języka nie znają, nie przyłączą się do badań, czyli nie są w stanie brać sensownego udziału w dyskusji); to troszkę inna rzeczywistość niż u np. chemików, u których na całym świecie woda to dokładnie to samo H2O
  • 30.10.11, 10:57
    Taaaak. Antropologia zajmuje sie czlowiekiem w spoleczenstwie, polska antropologia zajmuje sie spolecznosciami lokalnymi. Antropologowie publikuja w Nature i innych takich, polscy antropologowie publikuja w zeszytach lokalnych. Poczytaj moze o zyciu seksualnym dzikich, ale pamietaj, ze pisal to brytyjski antropolog, Malinowski.


    proon napisał:

    > służę uprzejmie - skoro antropologia zajmuje się badaniem człowieka jako jednos
    > tki w społecznościach lokalnych, w małych grupach etnicznych i plemiennych, zar
    > ówno współcześnie jak i historycznie, to znaczy, że bada coś lokalnego, a nie ś
    > wiatowego; to znaczy, że wyniki badań dotyczą czegoś lokalnego, a nie światoweg
    > o; to znaczy, że wymagają bardzo dobrego opanowania języka społeczności badanej
    > , a nie angielskiego, czyli dyskusja naukowa powinna odbywać się właśnie w tym
    > lokalnym języku a nie w innym (bo ci, którzy tego języka nie znają, nie przyłąc
    > zą się do badań, czyli nie są w stanie brać sensownego udziału w dyskusji); to
    > troszkę inna rzeczywistość niż u np. chemików, u których na całym świecie woda
    > to dokładnie to samo H2O


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 14:05
    co za kompletne bzdury. badania Malinowskiego dotycza tylko Triobrandow, nie? a Bourdieu tylko Kabylii, tak? moze sprobowalbys poczytac antropologii, co? to naprawde nie boli.

    proon napisał:

    > służę uprzejmie - skoro antropologia zajmuje się badaniem człowieka jako jednos
    > tki w społecznościach lokalnych, w małych grupach etnicznych i plemiennych, zar
    > ówno współcześnie jak i historycznie, to znaczy, że bada coś lokalnego, a nie ś
    > wiatowego; to znaczy, że wyniki badań dotyczą czegoś lokalnego, a nie światoweg
    > o; to znaczy, że wymagają bardzo dobrego opanowania języka społeczności badanej
    > , a nie angielskiego, czyli dyskusja naukowa powinna odbywać się właśnie w tym
    > lokalnym języku a nie w innym (bo ci, którzy tego języka nie znają, nie przyłąc
    > zą się do badań, czyli nie są w stanie brać sensownego udziału w dyskusji); to
    > troszkę inna rzeczywistość niż u np. chemików, u których na całym świecie woda
    > to dokładnie to samo H2O


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 02.11.11, 13:40
    badania Malinowskiego dotyczyły życia seksualnego konkretnych dzikich, a nie wszystkich ludzi; twierdzenie, że życie seksualne jednej, konkretnej społeczność ma wymiar uniwersalny - to dopiero absurd; nie rozumiem tych prób negowania dosyć prostego faktu, że działania konkretnych ludzi w dużym stopniu wynikają z ich bardzo lokalnego kontekstu kulturowego
  • 02.11.11, 13:58
    Wow, konkretni dzicy z cala pewnoscia nie wnosza nic do naszej wiedzy o czlowieczenstwie.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 15:30
    taaaaaaa. i to, ze wymyslil pojecie kontekstu przy okazji tych badan, tez sie odnosilo do tych konkretnych dzikich nie? bzdury gadasz na potege.

    proon napisał:

    > badania Malinowskiego dotyczyły życia seksualnego konkretnych dzikich, a nie ws
    > zystkich ludzi; twierdzenie, że życie seksualne jednej, konkretnej społeczność
    > ma wymiar uniwersalny - to dopiero absurd; nie rozumiem tych prób negowania dos
    > yć prostego faktu, że działania konkretnych ludzi w dużym stopniu wynikają z ic
    > h bardzo lokalnego kontekstu kulturowego


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • 02.11.11, 20:16
    "bzdury gadasz na potege" - i wzajemnie składam wyrazy szacunki, życzę też koledze wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia
  • 02.11.11, 21:18
    no tak, wspomnienie kontekstu u Malinowskiego to rzeczywiscie bzdury. no coz, podkulam ogon i uciekam, przed prawdziwymi argumentami.

    proon napisał:

    > "bzdury gadasz na potege" - i wzajemnie składam wyrazy szacunki, życzę też kole
    > dze wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • 01.11.11, 18:33
    proponuję zajrzeć do podstawowych podręczników antropologii i wypowiadać się ;-), pewnie zadziwisz się, ale jest kilka narodowych tradycji antropologii, i nie zawsze do końca chodzi o to samo...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 19:01
    tam też można zobaczyć, co bada antropologia dzisiaj ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 21:34
    np. rozdzial 6

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 21:52
    i? niemniej cieszy, że już nie odwołujesz się do antropologii z lat 50. XX wieku, natomiast, co wynika z tego, do czego mnie odsyłasz? Zaryzykuję bowiem tezę ;-), że odsyłasz mnie do rozdziału, który kwestionuje to, co objawiasz na forum na temat antropologi...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 23:01
    Doprawdy? Nawet wtedy, kiedy pisze o upolitycznieniu etnicznosci? To jest antropologia badajaca grupy etniczne narodu x (wstawic dowolny przymiotnik, proon wprost upiera sie, ze maja byc grupy etniczne ludu polskiego)? Od kiedy to popierasz XIX-wieczna wizje humanistyki?


    adept44_ltd napisał:

    > i? niemniej cieszy, że już nie odwołujesz się do antropologii z lat 50. XX wiek
    > u, natomiast, co wynika z tego, do czego mnie odsyłasz? Zaryzykuję bowiem tezę
    > ;-), że odsyłasz mnie do rozdziału, który kwestionuje to, co objawiasz na forum
    > na temat antropologi...


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 08:40
    nie, nie wypowiadam się o ludzie... ;-), wypowiadam się o nieistnieniu uniwersalnej antropologii...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 10:14
    Polemizujesz z pogladami, ktorych nie glosze. Zupelnie nie wiem, o co ci chodzi.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 13:44
    a co to takiego XIX wizja humanistyki? czy wizja XXI wieczna przypadkiem także nie opiera się na uznaniu istnienia narodów, lokalnego kontekstu kulturowego i etniczności opartej na określonych przejawach wspólnoty, w tym poczucia lokalnych więzów???
  • 02.11.11, 14:01
    Pewien madry czlowiek powiedzial pol wieku temu, ze narod tym sie rozni od grupy etnicznej, ze posiada wlasna armie, ale ty pewnie wiesz lepiej, ze tak nie jest.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 02.11.11, 20:22
    "narod tym sie rozni od grupy etnicznej, ze posiada wlasna armie" - Polacy pod koniec XIX wieku nie mieli własnej armii, ale tworzyli naród. tak więc polecam koledze poczytać jednak innych mądrych ludzi, ale to nie jest teza, która teraz wymyśliłem (żeby nie było na mnie). natomiast sugestię, że skoro Polacy pod koniec XIX wieku nie mieli armii, to znaczy, że nie byli narodem przeczytałem dopiero teraz (oczywiście w postaci czytelnej sugestii, a nie kategorycznego stwierdzenia, zawsze można się tłumaczyć, że nie zrozumiałem słów zbyt skomplikowanych jak na mnie) to są zalety internetu, człowiek może uczyć się przez całe życie, ale czy warto!!!
  • 02.11.11, 15:35
    nie mozesz mowic o 'lokalnym kontekscie kulturowym', bo to jest pojecie ogolne. a przeciez antropologia jest lokalna nie? co wiecej, nie mozesz rowniez mowic o etnicznosci, bo to pojecie ogolniejsze. moze sie zdecyduj co dokladnie chcesz dowodzic, co?

    proon napisał:

    > a co to takiego XIX wizja humanistyki? czy wizja XXI wieczna przypadkiem także
    > nie opiera się na uznaniu istnienia narodów, lokalnego kontekstu kulturowego i
    > etniczności opartej na określonych przejawach wspólnoty, w tym poczucia lokalny
    > ch więzów???


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 02.11.11, 20:24
    ja się tylko grzecznie pytam - co to takiego ta XIX-wieczna wizja humanistyki i czym ona różni się do humanistyki dzisiejszej, ja po prostu lubię się uczyć i poznawać nowe światy
  • 02.11.11, 20:35
    hm, to ciekawe pytanie - usiłując się z nim zmierzyć, powiedziałbym, że tym, czym różni się XIX-wieczny świat od naszego...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:21
    adepcie, rozumiem, ze cchcsz isc w zaparte, ale dajesz czadu.

    proponuje poczytac sobie Zlota Galaz Frazera. zobaczysz, na czym polegala 19wieczna antropologia i jak dramatycznie rozni sie od dzisiejszej.


    adept44_ltd napisał:

    > hm, to ciekawe pytanie - usiłując się z nim zmierzyć, powiedziałbym, że tym, cz
    > ym różni się XIX-wieczny świat od naszego...


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • 02.11.11, 21:27
    tym razem ja upraszam o lekturę ze zrozumieniem ;-)))

    bo właśnie to napisałem, co mi tu wykładasz (Frazera świetnie znam... najnowszą antropologię też czytam...), no chyba, że negujesz, iż świat od czasu XIX wieku radykalnie się zmienił..., tylko przy takim założeniu twój post ma sens...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:31
    a jak już tak mię tu wywołałeś, to tylko powiem, że jest zadziwiająco wiele wspólnych płaszczyzn dzisiejszej humanistyki, po rozpadzie strukturalizmu z humanistyką XIX wieku, ale to raczej na solidne lektury niż debaty forumowe, w każdym razie ja się nie podejmuję teraz (parę rzeczy wskazała E. Domańska w książce Mikrohistorie, acz najnowsza historia poszła już o wiele dalej)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:34
    tzn. nie dalej, ale gdzie indziej ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:40
    moze tak jest, nie wiem. niespecjalnie wiem jednak czego to dowodzi.

    adept44_ltd napisał:

    > a jak już tak mię tu wywołałeś, to tylko powiem, że jest zadziwiająco wiele wsp
    > ólnych płaszczyzn dzisiejszej humanistyki, po rozpadzie strukturalizmu z humani
    > styką XIX wieku, ale to raczej na solidne lektury niż debaty forumowe, w każdym
    > razie ja się nie podejmuję teraz (parę rzeczy wskazała E. Domańska w książce M
    > ikrohistorie, acz najnowsza historia poszła już o wiele dalej)


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 02.11.11, 21:51
    no tak... ale to nie są argumenty, ani jedno, ani drugie, raczej wyznanie... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:37
    swiat sie zmienil, jednak ja nie jestem do konca przekonany, czy to jest powod, dla ktorego zmienila sie antropologia.

    tak czy owak, laczenie antropologii z narodem czy spoleczenstwem nie ma wiekszego sensu, a o tym jest ta rozmowa nie? giganci antropologii jak Eliade czy Levi-Strauss glwonie pracowali nad opisem 'uniwersalnego' jezyka antropologii. oni sie nie zajmowali 'kultrua polska', oni sie zajmowali tym jak opisac kulture, w tym kulture polska. i tyle.

    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • 02.11.11, 21:51
    jak wrócisz do postu, zobaczysz, że pisałem o humanistyce, nie o antropologii, pytanie proona uznałem za tak idiotyczne, że pozwoliłem sobie na odpowiedź, która jest zarówno serio, jak i nie... co do reszty - elementarny wykład z antropologii zaczyna się od pokazania, że nie ma czegoś takiego, jak jedna uniwersalna antropologia (taka jak za czasów Frazera...), zwłaszcza dzisiaj; co do Eliadego i Levi-Straussa - powiem: tak i nie, ale to też jest na seminarium, a nie na pyskówki forumowe (przy czym kiedyś wydawało się, że są absolutnie uniwersalni, dzisiaj wyłapuje się różne szczeliny w tej uniwersalności); ogólnie - zwróć uwagę choćby na definiowanie antropologii w Europie i w USA...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:59
    co do jednej antropologii (jak i wszystkich innych dyscyplin) to pelna zgoda. co do L-S itd to ja nie powiedzialem ze sa, tylko ze chcieli byc uniwersalni, podobie zreszta jest w habilitacji stommy. on opisuje kulture polska, to jest prawie incydentalne.

    co do humanistyki, to ja niespecjlanie wiem, co to jest humanistyka.
    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • 02.11.11, 22:02
    to o co się spieramy?
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 22:10
    nie odpowiadam na glupie pytania :-)

    adept44_ltd napisał:

    > to o co się spieramy?


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • 02.11.11, 22:19
    coś takiego?!!! ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 21:55
    no a przede wszystkim obaj przywołani przez ciebie to już historia... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 22:03
    ale za to jaka historia!! nie mowiac o tym, ze dzinsiarz umarl dopiero co....

    adept44_ltd napisał:

    > no a przede wszystkim obaj przywołani przez ciebie to już historia... ;-)


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • 02.11.11, 22:09
    tego nie neguję, ale jednak już nie podrywa się na Antropologię strukturalną ;)
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 22:10
    a i Braunek sie juz nia nie przykrywa :-)

    adept44_ltd napisał:

    > tego nie neguję, ale jednak już nie podrywa się na Antropologię strukturalną ;)


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • 02.11.11, 22:19
    albowiem sutrą obecnie się przykrywa...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 02.11.11, 22:22
    no wiem. ale to chyba nikogo juz nie interesuje :-)
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 02.11.11, 20:36
    proon napisał:

    > ja po prostu lubię się uczyć i poznawać nowe światy

    Chyba doszedles do momentu, w ktorym zaczynasz sam sobie przeczyc.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 17:20
    Przyznam, ze nie rozumiem narzekan szanownych forumowiczow. Program finansuje prawie polowe wnioskow, ktore naplynely. Jesli jest tak zle, to nalezy raczej winic wnioskodawcow (50% to spora reprezentacja) a nie NRRH.
  • 29.10.11, 17:32
    Jezeli prawda jest to, co powiedzial wyzej adept, tzn. ze finansowanie uzyskalo 100% zlozonych wnioskow. Pozostale nie kwalifikowaly sie ze wzgledu na tematyke, tj. nie byly wystarczajaco narodowe.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 18:05
    było zacząć od przeczytania nazwy - Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, skoro finansuje go państwo polskie to chyba nie chodzi o rozwijanie humanistyki narodów wszelkich, lecz wyłącznie polskiego
  • 29.10.11, 18:19
    proon napisał:

    > było zacząć od przeczytania nazwy - Narodowy Program Rozwoju Humanistyki,

    W nazwie jest blad. Powinno sie nazywac Program Rozwoju Humanistyki Narodowej. Ten program nie ma nic wspolnego z polska humanistyka.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 29.10.11, 18:20
    Wymyślasz.


    proon napisał:

    > było zacząć od przeczytania nazwy - Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, skoro
    > finansuje go państwo polskie to chyba nie chodzi o rozwijanie humanistyki naro
    > dów wszelkich, lecz wyłącznie polskiego


    --
    ответ один - отказ
  • 29.10.11, 19:19
    proon napisał:

    > było zacząć od przeczytania nazwy - Narodowy Program Rozwoju Humanistyki, skoro
    > finansuje go państwo polskie to chyba nie chodzi o rozwijanie humanistyki naro
    > dów wszelkich, lecz wyłącznie polskiego

    To pospiesz poinformować o tym panią minister, bo chyba o tym nie wie, skoro twierdzi, że działania NPRH "powinny umożliwić lepszą integrację polskiej humanistyki z humanistyką europejską, a w konsekwencji światową."

    --
    "Chcieliśmy pierwsze konkursy ogłosić jeszcze w styczniu, ale w takiej sytuacji nie wiem, czy nie powinniśmy przekazać tego do nowego Narodowego Centrum Nauki" (min. B.Kudrycka dla polskatimes.pl)
  • 30.10.11, 07:43
    powoływanie się na słowa Pani Minister jest troszkę ryzykowne, najpierw należałoby sprawdzić relację pomiędzy tymi słowami a rzeczywistością - humanistyka światowa, a co to takiego??
  • 30.10.11, 11:07
    proon napisał:

    > humanistyka światowa, a co to takiego??

    Kolakowski, Kotarbinski, Tatarkiewocz
    polska archeologia srodziemnomorska, cala polska egiptologia


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 15:58
    OK, chwała im, ale to są przykłady albo badań prowadzonych przez Polaków poza Polską - archeologia albo przemyśleń o charakterze filozoficznym - z natury w większości uniwersalnych; zapraszam do podawania przykładów światowej humanistyki z zakresu takich specjalności: historii najnowszej Polski, archeologii Polski, antropologii społeczeństwa polskiego, kulturoznawstwa Polski, literaturoznawstwa i językoznawstwa (w zakresie literatury polskiej i języka polskiego), etnologii ziem polskich, religioznawstwa społeczeństwa polskiego, historii sztuki polskiej;
  • 30.10.11, 16:12
    Norman Davies
    Anna Wierzbicka

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 08:20
    sorki, ale Norman Davies nie jest uznawany za dobrego, a tym bardziej światowego historyka najnowszych dziejów Polski, jego prace napisane są nieprzystępnym językiem, nasycone czasami dziwnymi dywagacjami, a przede wszystkim to głównie kompilacje informacji z prac innych polskich historyków; jego prace nie są indeksowane w Web of Science ani w Scopus - gdzie tu światowość?; z kolei Anna Wierzbicka (o ile chodzi o językoznawcę) nie pracuje w Polsce lecz w Australii i nie zajmuje się problemami specyficznymi dla polskiej humanistyki; jak się pracuje w kraju angielskojęzycznym i z natury tworzy po angielsku to ma się spore fory w przebiciu się do indeksów cytowań preferujących ten język; a propos tej Pani, z całym szacunkiem, ale stwierdzenie "Tylko w tym języku (opracowany przez nią metajęzyk) można - ja wiem, że moja teza jest prowokacyjna - bez zniekształceń wyrazić to, co chciał nam powiedzieć Jezus" zakłada, że naukowo udowodniono istnienie syna Bożego Jezusa, czy tak wypowiada się czołówka "światowej" humanistyki? czekam na dalsze przykłady udanego połączenia polskich badań humanistycznych ze "światowością" rozumianą w sensie nadanym przez nauki ścisłe i eksperymentalne
  • 31.10.11, 10:45
    z calym szacunkiem, proponowalbym sie zapoznac z dorobkiem Wierzbickiej, mysle, ze mozna powiedziec, ze najwiekszej polskiej lingwistki XX w, a dopiero potem sie wyzlosliwiac na temat jej ostatniej ksiazki. Proponowalbym tez czytac ze zrozumieniem to, co napisala.

    a jako ze Davies pisze ksiazki, trudno, zeby notowaly go bazy artykulow. co wiecej, google scholar podaje ponad 700 cytacji God's playground. calkiem niezle jak na kogos, kto nie jest uznawany za dobrego.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • 31.10.11, 11:46
    z całym szacunkiem dla Wierzbickiej, fakt Polką jest, ale czy ona rozwija polską humanistykę? od wielu lat pracując w Australii i raczej nie badając języka polskiego?
    Davies pisze książki i podobnie robi wielu polskich historyków, ale dlaczego ktoś go uznaje za przejaw "światowość humanistyki" a tych innych już nie, bo słabo wypadają w bazach cytowań (Davies też)?, czyżby podwójny standard - inny dla Polaków, a innych dla obcokrajowca?
    w Google Scholar nie tylko Davies często pojawia się, Polacy zajmujący się najnowsza historią Polski też mają tam sporą obecność, dlaczego o nich mówi się, że nie reprezentują światowego poziomu skoro wielu z nich pisze książki lepsze niż Davies (powszechna opinia w środowisku)
  • 31.10.11, 12:04
    nie wypowiadalem sie, czy Wierzbicka rozwija polska humanistyke. to po pierwsze - mnie drazni umniejszanie jej dorobku bzdurnymi szutkami nt jej ostatniej ksiazki (ja takiej ksiazki bym nie chcial napisac, ale to inna sprawa). po drugie, pytanie jest bez sensu. rownie dobrze mozesz pytac czy rozwija mazowiecka humanistyke. co za roznica? ja jednak wole rozwijac humanistyke, a nie polska humanistyke.

    czy Wierzbicka powinna dostac grant do polskiego rzadu - nie. jest australijska uczona.

    to pokaz mi tych uczonych z taka cytowalnoscia. bo mnie 'powszechne opinie w srodowisku' niespecjalnie interesuja.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • 31.10.11, 13:07
    Davies pisze nieprzystepnym jezykiem? Zartujesz chyba.

    Jezeli Wierzbicka, ktora nigdy nie badala zadnego jezyka poza polskim, nie rozwija polskiej humanistyki, to chyba tylko i wylacznie dlatego, ze polska humanistyka nie chce sie rozwijac.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 13:20
    obawiam sie, ze badala i pisala np. o speech act verbs w angieslkim. ale to i tak nie umniejsza jej znaczenia jako badacza jezyka w ogole oraz jezyka polskiego.

    charioteer1 napisał:

    > Jezeli Wierzbicka, ktora nigdy nie badala zadnego jezyka poza polskim, nie rozw
    > ija polskiej humanistyki, to chyba tylko i wylacznie dlatego, ze polska humanis
    > tyka nie chce sie rozwijac.
    >


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • 31.10.11, 17:06
    przypomnę od czego zaczęła się ta dyskusja - od stwierdzenia, że granty z NPRH dostały jakieś jełopy, które nie są "światowcami", a "światowców" celowo wyrugowano; tak więc nie chodzi o to czy Wierzbicka i Davies są naukowcami na skalę światową; chodzi o to, że skoro granty z NPRH przeznaczone są na badania humanistyczne ściśle związane z Polską i polskością, to trudno by kasę dostali specjaliści od języka angielskiego i innych niepolskich, archeologii śródziemnomorskiej i egiptologii nawet jak prezentują najwyższy poziom światowy - po prostu, z założenia to nie był konkurs dla nich; na przyszłość należy raczej dobrze czytać zasady konkursów i wtedy będzie mniej stresów po ogłoszeniu wyników
  • 31.10.11, 17:20
    Skleroza nie boli, wiec tez tobie przypomne. Chciales przyklady swiatowcow, ktorzy zajmuja sie polska historia i jezykiem polskim, to takie przyklady dostales. Jezeli oni sa dla ciebie za malo narodowi, to ja juz nic na to nie poradze. Twoj problem.

    > chodzi o to, że skoro granty z NPRH przeznaczone są na badania humanis
    > tyczne ściśle związane z Polską i polskością,

    No to ci jeszcze raz przypomne. Wlasnie dlatego uwazam, ze ten program nie powinien sie nazywac programem rozwoju humanistyki, ale programem rozwoju humanistyki narodowej, bo z humanistyka jako taka ma tyle wspolnego, co krzeslo elektryczne z krzeslem.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 17:52
    "Chciales przyklady swiatowcow, ktorzy zajmuja sie polska historia i jezykiem polskim, to takie przyklady dostales" - nie dostałem, Davies nie jest historykiem o światowym znaczeniu (przynajmniej dla innych historyków) a Wierzbicka raczej nie zajmowała się językiem polskim - oto jej strona - arts.anu.edu.au/linguistics/arts_fac/staff/wierzbicka.html, która z wymienionych tam pozycji dotyczy języka polskiego?
    "program nie powinien sie nazywac programem rozwoju humanistyki, ale programem rozwoju humanistyki narodowej" - bo i tak nie nazywa się - prawidłowa nazwa NARODOWY Program Rozwoju Humanistyki (zagadka - narodowy program finansowany przez Polskę dotyczyć może badań nad humanistyką: a) chińską, b) komunistyczną c) kapitalistyczną d) amerykańską e) polską)
    "z humanistyka jako taka ma tyle wspolnego, co krzeslo elektryczne z krzeslem" - już znam powody problemu - kolega elektryk zaplatał się przez nieuwagę do konkursu grantowego dla humanistów, a tyle mówią i piszą o czytaniu ze zrozumieniem
  • 31.10.11, 18:09
    Naprawde masz problem i to chyba nie tylko z semantyka.

    > która z wymienionych tam pozycji dotyczy języka polskiego?

    W ciemno stawiam na to, ze zdecydowana wiekszosc. Wez sobie poczytaj i nie zawracaj glowy. Wiecej mozesz sobie sam wyguglac.


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 19:09
    fakt, jestem niecytaty, odszczekuje, przecież we wskazanej w linku książce aż kilkanaście procent stron dotyczy problematyki polskiej , chyba, że przyjmiemy założenie - wszystko co dotyczy języka ogólnie dotyczy języka polskiego - można i tak, ale żeby tak w ciemno stawiać, że wszystkie inne prace też dotyczą przynajmniej w części języka polskiego? serio? googlanie jakoś mi tego nie pokazuje
  • 31.10.11, 19:33
    Bueh, tos pojechal. Jezyka polskiego nie wolno porownywac z innymi jezykami! Pewnie to jest szkodliwe, tylko jeszcze nie wiem jak i na co to szkodzi. Narod sie zanieczyszcza przez to???


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 18:19
    Tak sie zastanawiam, czym twoim zdaniem zajmuje sie Narodowe Centrum Nauki? Maja tam NARODOWA matematyke, NARODOWA fizyke i NARODOWA antropologie?

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 19:13
    antropologia narodowa bywa - jak Polak bada polski lud; a reszta to niestety międzynarodówka - nikt tego nie kwestionuje; a NCN w czasach poprawności politycznej nie może odmówić grantów z motywacją - bo te wyliczenia matematyczne nie są dość narodowe w treści i socjalistyczne w formie, albo odwrotnie (może jakiś towarzysz przypomni jak to było); takich czasów dożyliśmy ;-)
  • 31.10.11, 19:37
    Obawiam sie, ze nie umiem na to sensownie odpowiedziec. Zupelnie nie lapie, o co biega. Chodzi o to, ze NCN jest poprawny politycznie? Czy moze matematyka to miedzynarodowka socjalistyczna?

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 16:16
    Nie zmieniaj tematu. Polscy egiptolodzy to scisla czolowka swiatowa. Z jakiej racji Narodowy Program Rozwoju Humanistyki odmawia finansowania prawdopodobnie najlepszym obecnie humanistom w kraju? Czy NPRH jest pomyslany jako wsparcie dla naukowo uposledzonych?

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 16:25
    dajesz szkoły, chario :D

    charioteer1 napisał:

    > Czy NPRH jest pomyslany jako wsparcie dla
    > naukowo uposledzonych?
    >


    --
    ответ один - отказ
  • 31.10.11, 08:29
    coś mi się zdaje, że kolegę odprawili z kwitkiem w sprawie grantu, to teraz musi odreagować; a wracając do NPRH - ma on na celu rozwój badań w zakresie polskiej humanistyki, przede wszystkim takich badań, które stworzą podstawę do kolejnych badań - a więc preferencje dla edycji źródeł, dla słowników, bibliografii itp; kolejny priorytet to zachowanie i badanie dorobku polskiej kultury narodowej - podkreślam - narodowej - a jak ktoś chce prowadzić badania inne, dotyczące innych kultur lub w innych krajach to przecież ma inne źródła pozyskiwania grantów; a swoją drogą to kolega musi być strasznie wybitnym naukowcem, by móc tak od ręki odróżnić naukowo sprawnych od naukowo upośledzonych i jeszcze zrobić to wbrew sporej grupie innych badaczy zaangażowanych w NPRH do recenzowania
  • 31.10.11, 13:20
    Nie zmienia to faktu, ze z udzialu w konkursie wykluczono najlepszych poprzez scisle zawezenie tematyki.

    Ja sie od humanistyki w ogole staram trzymac jak najdalej, a od humanistyki narodowej w szczegolnosci, wiec sobie moim kosztem nie poprawisz samopoczucia.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 16:59
    wyobraź sobie, że humanista może mieć dobre samopoczucie nawet bez przypier.... komukolwiek, to gatunek raczej pokojowy, nawet ci narodowi ;-)
    a co do konkursu - każdy ma jakieś reguły, które powodują, że jedni w nim mogą brać udział a inni nie; ubolewając, że część konkursów wyklucza z góry udział starych zgredów, muszę pogodzić się z faktem, że jako taki w konkursie dla młodych nie wezmę udziału; ale żeby z tego powodu młodych wyzywać od jełopów, to byłaby przesada
  • 31.10.11, 17:24
    Ale to juz twoja sprawa, jezeli uwazasz, ze projekty nagrodzone w tym konkursie prezentuja najwyzszy poziom z mozliwych. Moja opinie juz znasz - narodowcy zrobili skok na kase, nic wiecej nie mam do dodania.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 31.10.11, 18:54
    czyżby to oznaczało, że zachodni system dzielenia kasy na badania w postaci konkursów grantowych jednak nie działa dobrze? skoro jacyś tam nieświatowi narodowcy potrafili w ramach tego systemu zrobić skok na kasę, to może jednak ten system jest do dupy?
  • 31.10.11, 19:35
    Nie zawracaj kijem wiesz czego. Pieniadze na ten program dala pani minister. To jest program ministerialny i ministerialne uklady z narodowcami.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 18:41
    nie, nie powiedziałem tego, powiedziałem, że ogólnie wnioski były słabe, co do narodowości, możecie sobie darować ten koncept, na tyle, na ile znam to grono, absolutnie nie można się chować za tym, że tam się dostaje za naród...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 21:36
    Adept, nie pieprz. Jezeli odpada ksiazka, ktora miala z 5 wydan w czolowych polskich wydawnictwach, to z pewnoscia nie wystarczy tylko przynaleznosc autora do tegoz narodu.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 01.11.11, 21:48
    proszę o jakąś wykładnię tej wypowiedzi... trudno zrozumieć, o co chodzi...
    --
    Louder Than Bombs...
  • 01.11.11, 23:02
    Po prostu, tym razem wiem, co odpadlo i nijak mi to nie przystaje do twoich deklaracji. Dzielo nie moje, wiec nie mam interesu w tym, zeby sie chwalic.

    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • 30.10.11, 13:57
    przyznam ze nie rozumiem tego. bo z tego wynika, ze mozna finansowac dowolna bzdure, byle sie miescila w 50 proc. bzdur w przeciwienstwie do 50 proc. kompletnych bzdur.

    dr_pitcher napisał:

    > Przyznam, ze nie rozumiem narzekan szanownych forumowiczow. Program finansuje p
    > rawie polowe wnioskow, ktore naplynely. Jesli jest tak zle, to nalezy raczej wi
    > nic wnioskodawcow (50% to spora reprezentacja) a nie NRRH.


    --
    uzywam "innego kodu kulturowego tudzież mam inny habitus, albo po prostu to był inny odcinek Simpsonów"
  • 30.10.11, 16:01
    od siebie dodam, że większość z tych pomysłów badawczych dałaby się zrealizować za dużo mniejsze pieniądz niż zaplanowali autorzy grantów; wiara reformatorów, że w Polsce dzięki grantom będzie lepiej i taniej graniczy z wiarą w cuda
  • 31.10.11, 15:21
    Dlaczego ten sposób wydawania pieniędzy nazwano NPRH? Moim zdaniem, chodzi w nim nie tyle o rozwój humanistyki, co raczej o upowszechnianie dorobku humanistów. Czy dobra praca to ta, która jest dobra, czy ta, która jest napisana po angielsku?
  • 31.10.11, 15:49
    nie, nie jest. ale jak by ta polska byla taka dobra, to OUP i CUP zabijali sie o nie, szczegolnie ze dostana za te dziela forse. Sage i Routledge powinny sie slinic....niestety, skonczylo sie na Peterze Langu.

    chilly napisał:

    > Dlaczego ten sposób wydawania pieniędzy nazwano NPRH? Moim zdaniem, chodzi w ni
    > m nie tyle o rozwój humanistyki, co raczej o upowszechnianie dorobku humanistów
    > . Czy dobra praca to ta, która jest dobra, czy ta, która jest napisana po angie
    > lsku?


    --
    We are the Borg. Resistance is futile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.