Dodaj do ulubionych

Autoreferat niejedno ma imie...

01.12.11, 18:26
na stronach CK pojawiaja sie juz autoreferaty w nowej procedurze (tzw. postepowania awansowe). mnie akurat interesuja nauki humanistyczne, wiec poczytalem 4 autoreferaty juz zamieszczone, i widac w nich wielka rozbieznosc rozumienia tego pojecia. z jednej strony sa referaty szczegolowo omawiajace problem badawczy, tego typu. z drugiej strony, rozszerzone zyciorysy naukowe, nawet z elementami humorystycznymi typu kto jak sie uczyl w szkole podstawowej (jak ten). jest wersja z szczegolowym spisem publikacji, inne sa bez. poniewaz oczekuje na wydanie ksiazki i przygotowuje swoj autoreferat do starej procedury, mam pytanie do Kolegow/Kolezanek recenzujacych habilitacje - z ktorym z ww., a moze jeszcze z jakims innym, formatem spotykaliscie sie najczesciej? czy lista kryteriow opublikowana przez CK (na koncu tej strony) moze byc tu wyznacznikiem do autoreferatu w "starym trybie"?
pozdrawiam
ling-stos
Obserwuj wątek
      • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 01.12.11, 22:01
        to jest tak urocze, ze mi zabraklo jescze o kolorze mundurka i czy musial przechodzic przez ulice, jak szedl do szkoly. :-)

        adept44_ltd napisał:

        > to jakieś jaja są... ten od wczesnego dzieciństwa... to nie może być serio!


        --
        James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
      • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 01.12.11, 23:20
        Też mi trudno uwierzyć, że to jest na serio. Facet uważa, że argumentem za przyznaniem mu habilitacji jest to, że za późnego Gomułki był gospodarzem klasy w podstawówce?! Albo że w latach '90 uznano go za businessmana roku? Nie może być...
        --
        ...aut digito male pertinaci
          • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 01.12.11, 23:53
            ling-stos napisał:

            > ale o dorobku ktory sie z nich wylania...

            Mogę coś powiedzieć jedynie o fizyce. Dorobek dwóch spośród tych trzech osób jest bardzo przyzwoity, natomiast ten astronom pochodzący z Choszczna - nie kwestionuję samych badań, ale "osiągnięciem" cztery prace zbiorowe? Byłbym skłonny powiedzieć, że to mało.

            --
            Troll z habilitacją
              • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 01:31
                anuszka_ha3.agh.edu.pl napisała:

                > Ale indeks Hirscha ma 30.

                Kolaboracje tak mają. Masz wielki, wieloosobowy zespół, mierzący jakieś ważne rzeczy. Człowiek jest częścią owego zespołu. Prace tego zespołu są cytowane wiele razy, bo oni *naprawdę* mierzą ważne rzeczy. Czy to ma się automatycznie przekładać na ocenę pewnego członka owego zespołu? To jest *poważny* problem przy ocenie dorobku członków takich zespołów. Czy członek takiego zespołu zasługuje na habilitację? To zależy od jego indywidualnego wkładu w wyniki - czy jest jedynie częścią zespołu, którą równie dobrze mógłby zastąpić ktoś inny, czy też jego osobisty wkład intelektualny był niezbędny dla sukcesu całego przedsięwzięcia.
                --
                Kozak frajer
                • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 10:03
                  niezle pojechales pfg. jakis czas temu byla tu dyskusja na temat wspolautorstwa. o ile pamietam, broniles artykulow, ktore maja i 500 autorow, dowodzac, ze ten legion ludzi, to wspolautorzy. teraz masz delikwenta z wspolautorstwem, ktore w wielu publilkacjach nie przekracza 10 osob i zaczynasz relatywizowac dorobek.

                  nie mam oczywisice zdania na temat jakosci publikacji habilitanta, ich donioslosci, czy tez donioslosci badan, ktore robil i nie wypowiadam sie na ich temat. jednak ja sobie potrafie wyobrazic artykul, ktorego wspoautorem jest kilka osob, a i badania robione przez taka grupe ludzi oraz to, ze maja rzeczywisty wklad i w badania i publikacje. zakladajac wiec, ze zadaniem habilitanta nie bylo robienie kawy, tudziez skoczenie po piwo po ciezkim dniu, rozwazanie wkladu poszczegolnych badaczy jest nieuzyteczne.

                  albo bowiem traktujesz wspolautorstwo jako wspolautorstwo (ja nadal mam trudnosci ze wspolautorstwem 500 osob - ale to oczywiscie moja sprawa), albo nalezy wyproacowac szczegolowe kryteria rozpatrywania wspolautorstwa dla takich dziedzin jak fizyka. troche nie widze po co, ale skoro trza to trza.

                  i zeby nie bylo: ja rozumiem to, ze inny wklad ma zdobywca grantu. co wiecej, tu zdobywanie grantow jest kluczowym kryterium oceny dorobku pracownika, szczegolnie na wyzsze stanowiska (reader czy profesor). jednak w PL chyba tak nie jest.


                  --
                  James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
                  • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 11:26
                    dala.tata napisał:

                    > niezle pojechales pfg. jakis czas temu byla tu dyskusja na temat wspolautorstwa
                    > . o ile pamietam, broniles artykulow, ktore maja i 500 autorow, dowodzac, ze te
                    > n legion ludzi, to wspolautorzy. teraz masz delikwenta z wspolautorstwem, ktore
                    > w wielu publilkacjach nie przekracza 10 osob i zaczynasz relatywizowac dorobek

                    Z zastrzeżeniem, że ja nie relatywizuję dorobku, tylko wyrażam wątpliwości odnośnie do "osiągnięcia habilitacyjnego" - te dwie opinie nie wykluczają się. Wielkie eksperymenty współczesnej fizyki - czy, jak w wypadku tego astronoma, wielkie programy obserwacyjne - wymagają wielkich, często gigantycznych zespołów badawczych. Bywa znacznie więcej, niż 500 :-) *Wspólnie* osiągają bardzo ważne wyniki, mówiące istotne rzeczy o świecie. O tym już pisałem. Z habilitacją jest inaczej.

                    > rozwazanie wkladu posz
                    > czegolnych badaczy jest nieuzyteczne.

                    Ale tego wymaga Ustawa o stopniach naukowych etc. Art. 16 ust. 2 mówi:
                    Cytat
                    2. Osiągnięcie, o którym mowa w ust. 1, może stanowić:
                    [...]
                    3) część pracy zbiorowej, jeżeli opracowanie wydzielonego zagadnienia jest indywidualnym
                    wkładem osoby ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego.


                    Można postulować zmianę ustawy w tym zakresie, ale nie sądzę, żeby to był w tej chwili realistyczny postulat. A, jak pisałem, w fizyce jest poważny problem, jak z osiągnięć kolaboracji wybrać "indywidualny wkład" kandydata. Możemy mieć osobę, która wymyśliła cały eksperyment. Możemy mieć kogoś innego, kto wymyślił i zaprojektował unikalne urządzenie, bez którego eksperyment byłby niemożliwy (Georges Charpak za coś takiego dostał Nobla!), ale które bez pracy pozostałych osób co najwyżej stałoby sobie i się kurzyło. Może być ktoś, kto na potrzeby habilitacji uzyskał zgodę szefostwa kolaboracji na opracowanie jakiegoś zespołu danych (duże eksperymenty produkują ocean danych) i opublikowanie wyników w pracach indywidualnych, z kolaboracją w podziękowaniach. Może być osoba, która opracuje jakiś model teoretyczny, choćby cząstkowy, i testuje go w oparciu o dane uzyskane przez kolaborację, której jest członkiem. Może być wreszcie - i to są te trudne przypadki - ktoś, kto jest rzetelnym, sumiennym członkiem kolaboracji, wykonuje pracę niewątpliwie naukową, na przykład analizuje dane, buduje i testuje jakieś urządzenie, ważne, ale nie tak kluczowe, jak takie, o którym wspominałem wyżej, jest przydatny i pomocny, ale nie konieczny dla sukcesu całego eksperymentu (ktoś inny mógłby go zastąpić i takiego "zastępcę" nietrudno byłoby znaleźć). Czy tego typu udział może być "osiągnięciem habilitacyjnym"? Nie ma tu, stwierdzam ze smutkiem, wypracowanych jasnych zasad.

                    Nie wiem, rzecz jasna, jak było w wypadku astronoma, od którego zaczęła się ta gałąź wątku. Decydujące będą oświadczenia współautorów, jeżeli nie będą kurtuazyjne. Ale potencjalny problem jest.

                    Przypominam zresztą, że odpowiadałem na uwagę anuszki, iż człowiek ma indeks H=30. To jest stwierdzenie mylące, to nie on sam ma taki indeks, tylko kolaboracja (kolaboracje), w których uczestniczył. Nie jest to zarzut do tej konkretnej osoby, raczej kolejny przykład na to, że nie należy bezkrytycznie stosować parametrów bibliometrycznych.

                    --
                    Ignorant schmuck
                    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 17:40
                      Mam wrazenie, ze jak zwykle ustawa swoje a zycie swoje. ludzie biora udzial we wspolnych badaniach, pisza wspolne publikacje. wyliczanie, jaki jest wklad habilitanta nie ma wiekszego sensu (nawiasme mowiac brytyjska parametryzajca rowniez wymaga czegos takiego - co jest absurdem). czy rzeczywiscie wklad kogos kto napisal artykul wspolnie z 10 osobami jest mniejszy niz gdyby napisal ze 100? pewnie robi te same obliczenia, analizy, czy inne dzialalonosci intelektualne, tyle ze sa skladka mniejszej czy wiekszej calosci.

                      brytyjski reader (plus minus odpowiednik naszej habilitacji) musialby sie nie tyle wykazac, jaki wklad ma w poszczegolne artykuly, ale, raczej, musialby sie wykazac tym, ze potrafi zdobyc grant, ze potrafi kierowac zespolem badawczym. a zatem ocekiwac sie bedzie od niego tego, ze czasem bedzie sumiennym czlonkeim zespolu, czasem bedzie robil cos waznego, a jeszcze kiedy indziej bedzie przywodca zespolu. ale to sa zueplnie inne rozwazania niz rozwazania, ktore zaproponowales. powtorze, nie ma wiekszego sensu roztrzasac stopnia wspolautorstwa!

                      niewatpliwie mozna rozwazac 'kluczowosc' wkladu w badania, ale to jest zupelnie inny wymiar naszej pracy i, o ile rozumiem, ustawodawca nie porusza jej.

                      i na koniec, niedawno widzialem recenzje hablitacyjna, w ktorej stwierdzono, ze prace wspolautorskie nie wliczaja sie do dorobku habilitanta. jest to oczywisty absurd! ja oczywiscie nie tweirdze, ze tobie bliskie jest takie myslenie (jestem pewien ze tak nei jest), jednak to jest wlasnie myslenie w kategoriach wspolautorstwa, ktore, jednak zostane przy swoim, relatywizuje dorobek.

                      --
                      Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
                      • zitterbewegung Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 18:11
                        > pewnie robi te same obliczenia, analizy, czy inne dzialalonosci intelektualne, tyle ze sa skladka
                        > mniejszej czy wiekszej calosci.

                        Właśnie niekoniecznie. Kolaboracje eksperymentalne polegają na tym, ze ktoś coś zrobił - raz - a nie robi ciągle. Zrobił raz estymator statystyczny, ktorego wszyscy używają, albo wyfrezował jakąś część. Najczęściej potem kolaboracja publikuje krótki opis eksperymentu, który wszyscy cytują. Dane są jednak pozostawione na pewien czas do dyspozycji członków kolaboracji, żeby mogli z nich publikować indywidualnie. Robi się tak dlatego, żeby dać ludziom, którzy włożyli mnóstwo pracy, szansę na uzyskanie wynikow przed innymi. Milcząco przyjmuje się zatem, że sam udział w kolaboracji średnio się liczy. Taki jest utarty, deprecjonujacy inżynierów, obyczaj.

                        Kolaboracje w astronomii trochę sie temu przeciwstawiają wykazując się często sporą solidarnością. Z kolei prawie nigdy nie udostępniają swoich danych. Parę lat temu spotkałem się nawet z sytuacją, że prosili matematyków o pomoc i nie wysłali im oryginalnych danych, ale kilkadziesiąt terabajtów komputerowo wygenerowanych danych o identycznych parametrach statystycznych.
                        • charioteer1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 18:33
                          Wszedzie, gdzie ocenia sie powazna dzialalnosc naukowa, do oceny tej dzialalnosci powoluje sie recenzenta, ktory ma doswiadczenie w tego rodzaju badaniach. Tylko taka osoba moze ocenic wlasciwie wklad i role ocenianego. Zadne kryteria bibliometryczne ani najbardziej wymyslne metody punktowania prac wieloautorskich tego nie zastapia. Standardy oceny polskiej habilitacji pod tym wzgledem przypominaja standardy ze szkolki niedzielnej, w ktorej uwaza sie, ze do oceny postepow wystarczy pierwszy lepszy, ale wystarczajaco czcigodny recenzent.

                          --
                          Please use elevator, stairs stuck between floors.
                        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 21:36
                          jednak roznica polega na wkladzie w badania, a nie na wspoautorstwie. i skoro habilitacja to ocena dorobku, publikacji, to to powinnismy oceniac.

                          --
                          James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
                        • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 23:31
                          zitterbewegung napisał:

                          > Kolaboracje w astronomii trochę sie temu przeciwstawiają wykazując się często s
                          > porą solidarnością. Z kolei prawie nigdy nie udostępniają swoich danych. Parę l
                          > at temu spotkałem się nawet z sytuacją, że prosili matematyków o pomoc i nie wy
                          > słali im oryginalnych danych, ale kilkadziesiąt terabajtów komputerowo wygenero
                          > wanych danych o identycznych parametrach statystycznych.

                          A, to ładna historia. Nie słyszałem. W wypadku danych budzących poważne emocje poza kręgiem specjalistów (zmiana klimatu, postawy wobec palenia tytoniu - o tym ostatnim pisał dala) w UK nawet dochodziło do sporów sądowych, w których skarżący domagali się dostępu do surowych danych na podstawie Freedom of Information Act.

                          --
                          Naukowy beton
                • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 09:44
                  korzystanie z metrics jest decyzja paneli z poszczegolnych dyscyplin. rzad zrezygnowal z narzucenia wsakznikow scjntometrycznych w parametryzacji wszystkim.

                  nawet jednak przy 'lokalnych' decyjach problemy nie znikaja. w naukach medycznych, prosta biomedycyna ma czasopisma o IF dosiegajacych nieba. oceniani przez ten sam panel ludzie robioacy badania z pielegniarstwa nie moga byc porownywani za pomoca tych samych wskaznikow.....


                  zitterbewegung napisał:

                  > W UK REF jest, czy ma być tak, że indeksy się normalizuje dzieląc przez liczbe
                  > wspólautorow każdej publikacji.


                  --
                  We are the Borg. Resistance is futile
                • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 11:31
                  zitterbewegung napisał:

                  > W UK REF jest, czy ma być tak, że indeksy się normalizuje dzieląc przez liczbe
                  > wspólautorow każdej publikacji.

                  Podobną rzecz zrobiono w Polsce przy przed-poprzedniej parametryzacji. Oczywiście zrobił się skandal, bo nagle okazało się, że uczestnictwo w "kolaboracjach" było de facto nieopłacalne dla Wydziału Fizyki UW, dla AGH czy dla nas, więc przy ostatniej parametryzacji już czegoś takiego nie było. Jak będzie przy kolejnej, nie wiem. Ale wpływ na ocenę jednostki naukowej to jedno, a ocena indywidualnych osiągnięć jednostki ludzkiej to co innego.

                  --
                  Kozak frajer
                  • zitterbewegung Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 13:05
                    Dala ma rację, taka dyskusja toczyła się w panelu astro.

                    Dlaczego co innego w przypadku osób niż instytucji? W statystyce i w ocenianiu chodzi o to, żeby wypadać korzystnie, po to na przykład wymyślono oceny, żeby prawie każdy na coś zdawał. Podobnie jest z parametryzacja, kazdy coś tam dostaje. A potem robi się oceny "wyrózniające", które... też każdy dostaje moze poza Lublinem i Zieloną Górą.

                    Fascynujące w autoreferatach jest to, że widać jak na dłoni czym faktycznie jest w polsce habilitacja - studiami IV stopnia. Przynajmniej habilitanci in gremio czują sie jak studenci, z wyjątkiem chyba niestety tylko matematyka (referatami wszystkich fizyków jestem zawiedziony).
                      • zitterbewegung Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 16:13
                        Wlasnie nie, też takie miałem wrażenie i w pierwszym odruchu zamnkąłem pomyslawszy, ze ktoś sobie jaja robi i wrzucił rozprawe habilitacyjną in the stead of proper research statement.

                        Ale teraz otworzyłem drugi raz, bo mnie korciło (jak to ja), żeby potępic wszystkich w czambuł... I okazało się, że jest to moze nie referat, ale ciekawa konwencja i calkiem dobra forma autoreferatu biorąc pod uwagę, że auto powinno nie dotyczyc autora, a autorstwa i to autorstwo powinno się referować. Pod swoim tytułem przedstawia się w nim praca naukowa referującego, o którego CV dowiadujemy się na OSTATNIEJ stronie. Nie ma więc wstepu na temat KTO - o dzieciństwie i Kogo To Obchodzi.

                        Uwazam, że CK powinna wziąc ten dokument jako jeden z przykładowych szablonów-wskazówek.

                        Co do samego dorobku, to bez rewelacji, wyglada na solidny ale bardzo specjalistyczny wyrobek. W matematyce są niestety takie standardy rozwłókniania się w subdziedziny superspecjalizacji. Choc i za dużo mniej sie daje habilitacje (znów się wzruszyłem naszą almae matris, gdzie własnie habilitowano we wrześniu za doniosłe wyniki z rekreacyjnej dziedziny w dziesięciu odcinkach oraz opus w Schedae).
                        • zitterbewegung Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 16:22
                          Może przesadzilem z dawaniem za wzór, bo to jest jednak rozprawa i ludzie na serio zaczną przesyłać skrócone wersje rozpraw, niechcący unikając należnej kompromitacj. Ponadto szybko pojawiłyby się rozprawki z rysem historycznym dziedziny i zdawkowym opisem wkładu. To juz lepiej od razu sie dowiedzieć, ze autor już od szkoły podstawowej zajmował się głównie zajmowaniem stanowisk.
            • dungeon.master Re: Autoreferat niejedno ma imie... 03.12.11, 00:17
              Rzeczywiście astronom zupełnie nie nadaje się na habilitowanego! Wystarczy przeczytać dokładniej ten autoreferat: 112 publikacji filadelfijskich, 2900 cytowań, index Hirsha 30, post-doc w Cambridge University, przedtem pre-doc w University of Manchester, stypendium w Tel-Awiwie. Pierwsza praca "osiągnięcia" - już 28 cytowań.
              • capo.di.tutti_capi Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 03:47
                dungeon.master napisał:

                > Rzeczywiście astronom zupełnie nie nadaje się na habilitowanego! Wystarczy prze
                > czytać dokładniej ten autoreferat: 112 publikacji filadelfijskich, 2900 cytowań
                > , index Hirsha 30, post-doc w Cambridge University, przedtem pre-doc w Universi
                > ty of Manchester, stypendium w Tel-Awiwie. Pierwsza praca "osiągnięcia" - już 2
                > 8 cytowań.

                Ja mam tez problem ze współautorstwem. Widząc serie takich prac, to ciężko mieć pewność jaki dokładny był wkład habilitanta i czy wszyscy współautorzy napiszą oświadczenia o jego wkładzie (co może być wymagane). Z tego co wiem, to w UK (przynajmniej w mojej działce) bardziej się liczy przy aplikacji o prace/stypendia mierzalny wkład danej osoby, a nie całej ferajny. W tym konkretnym przypadku wątpię aby astronom dostał stanowisko readera/profesora z aktualnym dorobkiem. Jest b. dobrym postdokiem (jakich wielu).
                • hugow współautorstwo 05.01.12, 05:40
                  powinna być prosta zasada przy współautorstwie - nie tylko wyraźne określenie kto ile czego ale również przy wyliczaniu indeksu Hirscha powinno się uwzględniać udział w pracy - np. przy n autorskiej z wkładem własnym Xińskiego na poziomie 5%, dopiero zacytowanie takiej pracy 20 krotnie powinno być traktowane jako 1 cytowanie.
                  Podobnie impact factor (IF), powinien być liczony z uwzględnieniem współautorstwa, publikacja o wkładzie własnym autora na poziomie 5% z czasopisma o IF = 10 powinna u niego być traktowana jako IF = 0,5.
                  Analogicznie pieniądze na badania - konieczny jest wskaźnik IF/(k PLN) czyli ile wynosi łączny IF publikacji z grantu podzielony przez ilość tysięcy wydanych na wytworzenie takich publikacji.
                  To żadna sztuka, że 30 autorska praca jest cytowana około 10 razy częściej niż 1 autorska. To żadna sztuka, że praca na której wytworzenie wydano 20 razy więcej ma 5 razy wyższy IF od pracy na którą wydano 20 razy mniej.
                  -- --
                  Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                  :):-)
                  szukam|^|domu
            • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 20.01.12, 09:37
              pfg napisał:

              > ten astronom [...]
              > "osiągnięciem" cztery prace zbiorowe? Byłbym skłonny powiedzieć, że to mało.

              Tytułem ciekawostki: Wczoraj odbyła się u nas habilitacja (w starej formule) pewnego astronoma, którego "osiągnięciem" ("rozprawą" w starej nomenklaturze) był cykl ośmiu prac zbiorowych (od trzech do bodaj sześciu autorów), w których habilitant był pierwszym autorem jednej i drugim autorem sześciu prac. Jeden z recenzentów uznał, że to za mało i dał recenzję negatywną. Trzy pozostałe były pozytywne. Po dłuższej dyskusji człowiek został dopuszczony do kolokwium. Ostatecznie habilitacja przeszła zdecydowaną większością głosów.
              --
              I read, much of the night, and go south in the winter
        • h_hornblower albo to... 02.12.11, 19:13
          pfg napisał:

          > Facet uważa, że argumentem za przy
          > znaniem mu habilitacji jest to, że za późnego Gomułki był gospodarzem klasy w p
          > odstawówce?! Albo że w latach '90 uznano go za businessmana roku? Nie może być.

          "nagrodę wręczał mi prof. Leszek Balcerowicz w obecności redaktora naczelnego „Gazety” Adama Michnika."
    • ling-stos Re: Autoreferat niejedno ma imie... 01.12.11, 21:52
      jeszcze jedno podejscie do autoreferatu, tym razem w socjologii. wydaje sie, ze laczy w sobie bardziej rozbudowany opis co najwazniejsze publikacje wnosza do nauki, z rozbudowanym opisem zycia zawodowego oraz wyszczegolnieniem publikacji. jedyny problem, jaki mialbym przy jego ocenie, to kwestia najwazniejsza - a wiec opis "osiagniecia". nie wiem jak Wam sie wydaje, ale dla mnie nie jest tu jasno napisane co habilitant uwaza za rzeczone osiagniecie.
      pozdrawiam,
      ling-stos
      • kramka1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 02.12.11, 10:38
        Przejrzałam kilka autoreferatów i rzuciłam przy okazji okiem na daty wniosków. Wyglada na to, ze wyprzedziły zalecenia CK odnosnie tekstu wniosku i zawartości autoreferatu. Czyli chyba spokojnie trzeba poczekac na wnioski przesłane do CK wedle obecnego wzoru, który dośc precyzyjnie podaje, co ma byc w takim autoreferacie. Pytanie tylko, czy tez podaje, czego nie ma byc, jak chocby tej nieszczęsnej podstawówki....
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 02.12.11, 12:00
          no chyba bym pekl ze smiechu, jakbym zobaczyl info o szkole podstawowej, czy nawet o studiach! to jest przewod habilitacyjny! autoreferat ma mi pokazac uczonego, badacza, a nie studenta, ktory sie zafascynowal jakas dyscyplina. co mnie, jako recenzenta obchodzi, co robil habilitant jako uczen czy student? jak sie mialoby to miec do stopnia doktora habilitowanego?

          wsyztsko co masz napisac, musi byc relewantne dla kogos, kto recenzuje twoj dorobek badawczy, a w konktekscie przewodu habilitacyjnego, jest to zatem przede wsyztskim dorobek habilitacyjny. autoreferat umieszcza suche informacje na temat publikacji w konktekscie rozwoju intelektualnego habilitanta.

          na czym polega problem???


          kramka1 napisała:

          > feracie. Pytanie tylko, czy tez podaje, czego nie ma byc, jak chocby tej nieszc
          > zęsnej podstawówki....


          --
          Doktorat - nauka - uczelnia
          Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
    • dworzec Re: Autoreferat niejedno ma imie... 02.12.11, 18:19
      "Wszystkie informacje przedstawione powyżej są prawdziwe, za co ręczę swoim słowem honoru."

      hahahah! nie no to jakas parodia jest :)

      ciekawe jest rowniez jak habilitanci rozumieja branie udzialu w swiatowej nauce:
      np. ta Pani ekonomistka: www.ck.gov.pl/images/PDF/Awanse/PrzychodzkaIwona/autoreferat.pdf
      1) Siektor małych i sriednich predprijatij w Polsze, IWC Minfina, Miosk 2009, ISBN 978-985-6847-93-9
      2) Europines integracijos itaka mazoms ir vidutinems imonems Lenkijoje, Aly-taus kolegija, Alytaus 2009, ISBN 978-609-8020-09-0
      3) Rozwitok malich i sierednich pidpriemstw w Polszi, Ewropiejskij Uni-wersitet, Kijów 2009, ISBN 978-966-301-179-0
      4) Male a stredne podniky v obdobi globalizacie, Slovenska akademia ma-nazmentu, 2010, ISBN 978-80-89238-30-9

      LOL.
      • dala.tata ROTFL 02.12.11, 18:39
        ja bardzo prosze!!!! poplulem wlasnie ekran, parskajac ze smiechu :-)

        dworzec napisał:

        > "Wszystkie informacje przedstawione powyżej są prawdziwe, za co ręczę swoim sł
        > owem honoru."
        >
        > hahahah! nie no to jakas parodia jest :)


        --
        We are the Borg. Resistance is futile
      • h_hornblower to są jakieś żarty 02.12.11, 19:10
        Czy ja się mylę, czy też Habilitantka nie ma praktycznie publikacji o szerszym zasięgu niż mikrolokalny? IWC to jest może dobra marka zegarków, ale o takim wydawnictwie to ja nie słyszałem... Zero publikacji nawet w krajowych periodykach, za to wstrząsający dorobek międzynarodowy:

        "I. Przychocka; A. Królikowski; G. Drozdowski; J. Rogozioska-Mirut, Sodierżanie sowriemiennych koncepcji motiwaci truda w trudach rossijskich uczonych [w:] Aktualnyje problemy menadżmienta, Rossijskij Uniwersitet Kooperacii, Moskwa 2008."

        Nie przegapcie też "dorobku dydaktycznego". Ponad 180 prac licencjackich i ponad 100 magisterskich - w ciągu sześciu lat (tak myślę, bo w 2005 doktorat). To mówi wiele o szkolnictwie wyższym w Polsce.

        Generalnie powiało grozą...

        pzdr
        horny
        • adept44_ltd Re: to są jakieś żarty 02.12.11, 19:14
          to, co tam wisi, pokazuje, że tradycyjny tryb z kolokwium miał sens... odnoszę wrażenie, że na habilitację obecnie rzucili się ci, którzy wiedzieli, że nie przejdą w dawnym trybie (zazwyczaj przekonani, że są sekowanymi geniuszami, bo Moskwa, bo Bratysława, bo wszystkie gazety w Siedlcach i słowo honoru), zobaczymy, jakie będę efekty, ale, jeśli pozytywne, to to jest klęska...
          --
          Louder Than Bombs...
          • pfg Re: to są jakieś żarty 02.12.11, 19:49
            horny ma rację, powiało grozą. A to proste obliczenie - trzydzieści licencjatów i kilkanaście prac magisterskich *rocznie* - robi duże wrażenie. Powiem brutalnie: Nie wierzę, normalnie nie wierzę, że ona to była w stanie wszystko merytorycznie skomentować, wytropić ewentualne plagiaty lub nieuniknione słabe miejsca. Z tym, że, adepcie, ja bym się nie pocieszał, że oto z zakamarków wyszli zapoznani, sekowani geniusze. Boję się, że to są ci, którym naturalną koleją rzeczy nastała pora na habilitację - ba, to są ci aktywni, w końcu osoba, o której tu piszemy, zrobiła doktorat w 2005, więc jeszcze nie ma noża na gardle i nie "musi" się habilitować.

            horny ma rację, powiało grozą.
            --
            Kozak frajer
            • dala.tata Re: to są jakieś żarty 02.12.11, 21:40
              ale dla mnie to to nie to powialo zgroza. To, co mowi horny (ma racje) o dorobku mikrolokalnym wlasciwie wystarcza, by si eprzerazic. ale przeciez nie raz tu o tym juz byla rozmowac.

              dla mnie powialo zgroza, bo z tych autoreferatow wylania sie przerazajacy obraz nauki. habilitant uznajacy za stosowne reczyc slowem honoru, ze jego autoreferat zawiera prawde, wskazuje na kompletny brak zaufania do recenzentow, a z drugiej strony, zaklada, ze recenzenci podejrzewaja go o przekrety. z kolei habilitant zaczynajacy autoreferat od czasow szkoly podstawowej, wskazuje, ze wedlug niego nie ma znaczenia, ze on zrobil jakies badania. wazne jest, ze przeszedl swoja 'droge przez meke'. zasluzyl, bo byl na olimpiadzie w Grudziadzu. to jest obraz nauki-karykatury.

              musze powiezdiec, ze nie docenialem idei publikacji dokumentow na internecie. teraz widze donioslosc tego. zrobilo sie nie tylko strasznie, ale rowniez smiesznie.


              --
              We are the Borg. Resistance is futile
              • h_hornblower eee... nie jest tak źle... 02.12.11, 23:17
                dala.tata napisał:

                >zrobilo sie nie tylko strasznie, ale rowniez smiesznie.

                A właśnie, że nie! Bo ja cofam moją pesymistyczną ocenę. Przeczytałem kilka autoreferatów z ekonomii (dyscypliny: zarzadzanie, ekonomia, finanse). Osiągnięcie jednej z osób polega m.in. na tym, że zaproponowała, by metody badania ryzyka dzielić na "ilosciowe, jakościowe i mieszane". Nie jestem specjalistą w tym zakresie, ale wygląda to na bardzo oryginalne i przełomowe.

                Inny habiltant pisze zbyt skromnie o swej rozprawie: "Książek o katalaktyce, a na pewno z katalaktyką w tytule, jak dotąd, nie publikowano.". W świetle bowiem autorefaratu Jego praca prezentuje nam się niezwykle obiecująco. Oto cytat, który zapewne i Was skłoni do zamówienia tej publikacji:

                "W pracy udało się zaprezentować dorobek literaturowy dotyczący katalaktyki, jak również
                zaproponować autorskie rozwinięcie zakresu zainteresowania katalaktyki, jako samodzielnej
                dziedziny naukowej w ramach nauk ekonomicznych, Omówiono podstawowe pojęcia związane Z funkcjonowaniem katalaktyki, zaproponowano autorską propozycję nowego podziału nauk ekonomicznych na ekonomikę, merkatologię i katalaktykę, doprecyzowano zakres pojęciowy odnoszący się do katalaktyki, odrożntając naukę katalaktyki, będącą domeną katalaktyków, od obszaru aktywności gospodarczej człowieka zajmĄącego się wymianą, nazwanego katalaksją, a zagospodarowywanego przęz praktykow katalaktyki, czylt katali. Przedstawiono takze określenie stosunku katalaktyki do podstawowych paradygmatów obecnych w naukach ekonomicznych oraz zasadniczych kategorii zasobowych. Dokonano wreszcie autorskiej próby klasyfikacji katalaktYki jako dyscypliny naukowej na subdyscypliny naukowe, nazwanę katalaktyką handlową, finansową ipubliczną."

                Kolejny habilitant - podkreślę,że już Jego doktorat przyciąga uwagę i wiele obiecuje tytułem "Determinanty zarządzania kadrami w usługach hotelarskich województwa warmińsko-mazurskiego" - udowodnił, że "implementacja wiedzy jest zdecydowanie za niska". I trudno się z tym nie zgodzić.

                pzdr
                horny
                • dala.tata Re: eee... nie jest tak źle... 02.12.11, 23:31
                  masz racje. to proste stwierdzenie uderza pieknem i elegancja. i juz rozumeim twoj optymizm.....a ja dzieki temu habilitantowi od razu sprawdzilem, co to jest ta katalektyka.....

                  h_hornblower napisał:

                  > Inny habiltant pisze zbyt skromnie o swej rozprawie: "Książek o katalaktyce, a
                  > na pewno z katalaktyką w tytule, jak dotąd, nie publikowano.". W świetle bowiem

                  --
                  Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
                    • dala.tata Re: ? 02.12.11, 23:50
                      ty to zawsze cos wymyslisz. w wikipedii jest o tej katalepsji.

                      adept44_ltd napisał:

                      > tlumach.com.ua/slovnyk_inshomovnyk_sliv/page/katalektyka.8711/


                      --
                      I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
                      • charioteer1 Re: ? 02.12.11, 23:56
                        No, dobra...

                        Przy założeniu (stanowiącym podstawę Metody Synoptycznej), że wszystkie języki
                        etniczne są wyodrębnione z jednego wszechjęzyka, który każdy człowiek nosi w
                        swoim mózgu, możliwa do wyobrażenia staje się glosolalia, czyli dar mówienia
                        językiem przedbabelskim zrozumiałym przez wszystkich, oraz ksenoglosja, czyli dar
                        mówienia wszystkimi językami. Takie perspektywy otwiera Metoda Synoptyczna,
                        która promuje wielojęzyczność.


                        Przy tym, katatonia nie robi na mnie wrazenia. Zadnego.

                        --
                        Please use elevator, stairs stuck between floors.
                    • pfg Re: ? 03.12.11, 01:05
                      No dobrze, adepcie, wygrałeś. Nowa procedura albo wywabiła na światło dzienne absolutnych aberrantów, albo pokazała, jaki jest poziom niektórych (?) polskich habilitacji. I proszę mi nigdy więcej nie mówić, że reforma Kudryckiej jest OKDR. Jeśli efektem nowej procedury są takie rewelacje, to czapki z głów...

                      Nb, cytat, który podałeś, to już są Lemowskie sepulki.

                      A tak poważnie - całkiem poważnie! - to gdy dzieckiem w kolebce będąc uczyłem się łaciny i w wierszu stało Odi profanum volgus et arceo, (rytm jak Vides un alta stet nive candidum), a pani łacinniczka kazała czytać "odi profan volgus", to to była - co? - katalektyka? Nie mówiąc już o Exegi monumentum skandowanym "monument"...
                      --
                      ...aut digito male pertinaci
                      Tym razem nie mogło być innego podpisu :-)
                      • spokojny.zenek Re: ? 03.12.11, 10:43
                        pfg napisał:

                        > No dobrze, adepcie, wygrałeś. Nowa procedura albo wywabiła na światło dzienne a
                        > bsolutnych aberrantów, albo pokazała, jaki jest poziom niektórych (?) polskich
                        > habilitacji.

                        To drugie. Przecież tego rodzaju dokumenty nie zaczęły powstawać nagle teraz. Były zawsze, tylko my o nich nie wiedzieliśmy, bo niby skąd? Znamy własne dyscypliny i własne ośrodki, trochę też pokrewne, nie wiemy, co się dzieje gdzieś "na peryferiach".
                        • flamengista głębokie peryferie 04.01.12, 22:48
                          Śmiejecie się z tej ekonomistki - pewnie słusznie. Ale tak wyglądają prowincjonalne ośrodki. Ta Pani i tak ma (ilościowo) imponujący dorobek. Imponujące jest też to, że nie ma ŻADNEJ publikacji przynajmniej w przyzwoitym polskim czasopiśmie.

                          Ale tak to wygląda. Oni prowadzą jakąś równoległą, nie mającą zupełnie kontaktu z resztą kraju (nie mówiąc o reszcie świata) naukę.

                          Przykre, ale taki jest prawdziwy obraz polskiej nauki w biedniejszych i słabszych ośrodkach.
                          --
                          Fio Maravilha, Nós gostamos de você
                          Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver
                      • charioteer1 Re: ? 03.12.11, 14:12
                        pfg napisał:

                        > Nowa procedura albo wywabiła na światło dzienne a
                        > bsolutnych aberrantów, albo pokazała, jaki jest poziom niektórych (?) polskich
                        > habilitacji. I proszę mi nigdy więcej nie mówić, że reforma Kudryckiej jest OKD
                        > R. Jeśli efektem nowej procedury są takie rewelacje, to czapki z głów...

                        Na razie za wczesnie, zeby to oceniac. Zdecydowalbys sie sam poddac sie procedurze, o ktorej nic nie wiadomo? Przypuszczam, ze poza normalnymi ludzmi, ktorzy tam niewatpliwie sa, w pierwszej kolejnosci z okazji postanowili skorzystac najrozniejsi desperaci. W pierwszej kolejnosci pewnie ludzie, ktorym juz ktos gdzies odmowil wszczecia przewodu.

                        --
                        Please use elevator, stairs stuck between floors.
                        • zitterbewegung Re: ? 03.12.11, 14:57
                          > ludzie, ktorym juz ktos gdzies odmowil wszczecia przewodu.

                          Z tymi sepulkami to na pewno, w końcu nawet na tym tle jest to dno. Ale co do szkół podstawowych, obawiam się o stan rozowoju mentalnego ogółu.
                        • ling-stos Re: ? 03.12.11, 23:20
                          Przypuszczam, ze poza normalnymi ludzmi, ktorzy
                          > tam niewatpliwie sa, w pierwszej kolejnosci z okazji postanowili skorzystac naj
                          > rozniejsi desperaci. W pierwszej kolejnosci pewnie ludzie, ktorym juz ktos gdzi
                          > es odmowil wszczecia przewodu.

                          z tym ostatnim sie calkowicie zgadzam. z tych wspomnianych kandydatow humanistycznych jeden jest mi znany, osrodek akademicki nie majacy praw do hab, a wiec musi isc gdzies indziej, podczas gdy wczesniej jego kolegow z tej samej uczelni nie chcieli habilitowac gdzie indziej.
                          gorsze w tym wszystkim jest to, ze wielu z tych ludzi jest pozbawionych 1) odpowiedniej dozy krytycyzmu, 2) swiadomosci jakie warunki/cechy itd powinny byc spelnione. nawet nie zeby zadowolic ck czy recenzenta, ale zeby nie narazic sie na smiesznosc wobec chociazby studentow.
            • flamengista hahahahahaha 04.01.12, 22:36
              blisko 30 licencjatów i kilkanaście magisterek rocznie to mam ja i tylko dlatego, że przed resztą bronię się rękami i nogami.

              I zaręczam cię, że czytam [niestety] wszystko. Tracąc mnóstwo czasu. Na moim biurku cały czas leży kupa prac - biorę do domu kolejne, wracam z przeczytanymi - a kupa nie maleje.

              Aha, czytam nie raz. Niektóre "dzieła" czytam po raz 4-5.

              I teraz doceń, jakie masz cieplarniane warunki na tych ujotach;)

              PS. a od plagiatów mamy plagiat.pl. no i wujka google. Mimo ostrzeżeń, co roku wywalam niestety 2-3 osoby z seminarium za próbę plagiatu.
              --
              Fio Maravilha, Nós gostamos de você
              Fio Maravilha, Faz mais um pra gente ver
        • ling-stos Re: to są jakieś żarty 02.12.11, 22:51
          Nie przegapcie też "dorobku dydaktycznego". Ponad 180 prac licencjackich i pona
          > d 100 magisterskich - w ciągu sześciu lat (tak myślę, bo w 2005 doktorat). To m
          > ówi wiele o szkolnictwie wyższym w Polsce.

          to rzeczywiscie duzo wiecej niz "przyzwoita dwuetatowa srednia" - ja zrobilem od 2004 roku w dwoch uczelniach 140 lic i 62 mag, i jak teraz na to patrze, to bylo to zarzynanie sie. ale niestety - drugoetatowcem moglem byc tylko dlatego, ze robilem seminaria magisterskie po 2 w roku (I rok i II rok na raz). pewnie tez bym tego nie przeczytal, gdyby nie PKP - cotygodniowa podroz do pracy i z powrotem w sumie 5 godzin pozwalala na sprawdzenie wszystkich rozdzialow...
          BTW, zebyscie nie czynili zarzutow ze nie czytalem - moi pisali prace w jezyku obcym, wiec trzeba je bylo dokladnie poprawiac...
    • hugow nie ma 02.12.11, 19:21
      ""mam pytanie do Kolegow/Kolezanek recenzujacych habilitacje - z ktorym z ww., a moze jeszcze z jakims innym, formatem spotykaliscie sie najczesciej? czy lista kryteriow opublikowana przez CK (na koncu tej strony) moze byc tu wyznacznikiem do autoreferatu w "starym trybie"? ""

      Ten link:
      www.ck.gov.pl/index.php/komentarze/kryteria-oceny-kwalifikacji-kadry-naukowej-i-artystycznej
      Jaki podałeś, odnosi się do STAREGO trybu, wskazuje na to jednoznacznie brzmienie 16 artykułu:
      "a ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną."
      to stare brzmienie nieaktualnego już tekstu (przejściowo przez 23 miesiące jeszcze podtrzymywanego przy życiu)
      --
      --
      Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
      :):-)
      szukam|^|domu
    • ling-stos europosel niedoszly habilitowany 03.12.11, 23:24
      moze juz lada dzien zobaczymy autoreferat i wniosek o wszczecie naszego slynnego naukowca, kiedys obiektywnego eksperta, aktualnie wysoce profesjonalnego europosla, specjalisty od krotkich form filmowych, biegania, kotow, i what not? pana MM?
    • hugow Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 15:13
      Cytatna stronach CK pojawiaja sie juz autoreferaty w nowej procedurze (tzw. postepowania awansowe)
      ... i znikły ...
      obecnie ich już tam nie ma, ciekawe czy na zawsze, i czy będą publikowane tylko na stronach uczelni a na stronach CK nie, czy też to tylko chwilowe lub nieplanowane zniknięcie
      -- --
      Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
      :):-)
      szukam|^|domu
        • hugow Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 15:31
          ten komunikat, zawiera takie stwierdzenie: Cytat"zobowiązując jednocześnie Centralną Komisję do Spraw Stopni i Tytułów do zamieszczania na stronie internetowej Komisji m.in. wniosków o przeprowadzenie postępowania habilitacyjnego wraz z autoreferatami kandydatów do stopnia" z kolei art. 18a p. 12 nakłada ten obowiązek na uczelnie/itp.:
          CytatRada jednostki organizacyjnej zamieszcza na stronie internetowej wniosek osoby
          ubiegającej się o nadanie stopnia doktora habilitowanego wraz z autoreferatem, informację o
          składzie komisji habilitacyjnej, harmonogram przebiegu postępowania oraz uchwałę o nadaniu
          lub odmowie nadania stopnia doktora habilitowanego, wraz z uzasadnieniem.

          z kolei o stronie internetowej CK jest wzmianka w art. 36
          CytatArt. 36. 1. Centralna Komisja prowadzi, aktualizuje i zamieszcza na swojej stronie
          internetowej:
          1) informacje o jednostkach organizacyjnych uprawnionych do nadawania stopni wraz z
          wykazem tych stopni;
          2) informacje o jednostkach organizacyjnych prowadzących studia doktoranckie;
          3) wykaz osób posiadających stopień doktora habilitowanego oraz osób, które nabyły
          uprawnienia równowaŜne z uprawnieniami doktora habilitowanego na podstawie art. 21a,
          uprawnionych do recenzowania w przewodach doktorskich i postępowaniach
          habilitacyjnych, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
          4) wykaz osób posiadających tytuł profesora, uprawnionych do recenzowania w
          postępowaniach o nadanie tytułu, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
          5) informacje o prowadzonych postępowaniach habilitacyjnych i w sprawie nadania tytułu
          profesora
          ;
          6) recenzje złozone w przewodach o nadanie stopni doktora, doktora habilitowanego oraz tytułu profesora.

          --
          --
          Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
          :):-)
          szukam|^|domu
          • mmsps Re: Autoreferat niejedno ma imie... 17.01.12, 11:49
            Jak na chwilowe zniknięcie to trwa trochę długo. Przyczyną może być nieudolny sposób ukrycia danych osobowych w udostępnionych wcześniej plikach pdf...

            Mnie ciekawi, jak długo z kolei przyjdzie czekać na wywiązanie się CK z zobowiązań
            wynikających z pkt. 3 cytowanego powyżej art. 36 ustawy o stopniach.
            • hugow pkt. 3 cytowanego powyżej art. 36 ustawy o stopnia 17.01.12, 12:43
              CytatMnie ciekawi, jak długo z kolei przyjdzie czekać na wywiązanie się CK z zobowiązań
              wynikających z pkt. 3 cytowanego powyżej art. 36 ustawy o stopniach.

              a co dokładnie masz na myśli?
              Artykuł 36 zdaje się mieć tylko dwa punkty, po drugim punkcie jest całe stado uchylonych paragrafów:
              CytatArt. 36. 1. Centralna Komisja prowadzi, aktualizuje i zamieszcza na swojej stronie
              internetowej:
              1) informacje o jednostkach organizacyjnych uprawnionych do nadawania stopni wraz z
              wykazem tych stopni;
              2) informacje o jednostkach organizacyjnych prowadzących studia doktoranckie;
              3) wykaz osób posiadających stopień doktora habilitowanego oraz osób, które nabyły
              uprawnienia równowaŜne z uprawnieniami doktora habilitowanego na podstawie art. 21a,
              uprawnionych do recenzowania w przewodach doktorskich i postępowaniach
              habilitacyjnych, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
              4) wykaz osób posiadających tytuł profesora, uprawnionych do recenzowania w
              postępowaniach o nadanie tytułu, w podziale na dziedziny nauki i dziedziny sztuki;
              5) informacje o prowadzonych postępowaniach habilitacyjnych i w sprawie nadania tytułu
              profesora;
              6) recenzje złoŜone w przewodach o nadanie stopni doktora, doktora habilitowanego oraz tytułu
              profesora.
              2. Centralna Komisja przesyła jednostkom organizacyjnym uprawnionym do nadawania
              stopni roczne sprawozdanie ze swojej działalności.
              Rozdział 6 (uchylony)
              Studia doktoranckie w placówkach naukowych
              Art. 37. (uchylony).
              Art. 38. (uchylony).
              Art. 39. (uchylony).
              Art. 40. (uchylony).
              Art. 41. (uchylony).
              Art. 41a. (uchylony).

              -- --
              Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
              :):-)
              szukam|^|domu
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 18:36
          zastanawiam sie, czy ten wzor autroeferatu jest bardziej smieszny, czy bardziej straszny. tak czy owak, najwyrazniej kandydaci na uczelniane profesury nie sa w stanie napisac autoreferatu. powala to na kolana.


          hugow napisał:

          > www.ck.gov.pl/index.php/2-uncategorised/91-k-o-m-u-n-i-k-a-t-n-r-62011
          > zdaje się sugerować, że to chwilowe "zniknięcie"


          --
          We are the Borg. Resistance is futile
            • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 19:30
              ja rowniez sie nie dziwie. mnie przeraza, ze ten wzor jest konieczny, by zupelnie nie osmieszyc habilitacji.

              ewa_65 napisała:

              > nie dziwię się, że powiesili wzróz, patrząc na te autoreferaty, które były zgło
              > szone. A w sumie wystarczyło przeczytać ustawę...


              --
              I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
              • scibor3 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 01:04
                Ale to jest dobre:

                "* w przypadku, gdy osiągnięciem tym jest praca/ prace wspólne, należy przedstawić oświadczenia wszystkich jej współautorów, określające indywidualny wkład każdego z nich w jej powstanie"

                Teraz trzeba poszukać ludzi po całym świecie i nakłonić ich do takiego oświadczenia (tu ciekawe czy wystarczy % czy też każdy musi opisać co konkretnie robił? Bo jak to drugie to trzeba by sięgnąć do zeszytów laboratoryjnych a czasami to też nie wystarcza). Czy jest jakaś instrukcja co zrobić jak były współpracownik każe spadać na drzewo? A co jak były współpracownik już nie żyje? Wystarczy świadectwo zgonu czy trzeba zamawiać seans spirytystyczny? Czy w tym kraju kiedyś będzie normalnie i oświadczenie + odpowiedzialność karna za fałszywe oświadczenie zastąpią zaświadczenia z 7 pieczątkami ważnych urzędów, fotografią ojca i kluczami od mieszkania?
        • ewa_65 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 16:45
          ale tam wisiały same autoreferaty i wnioski. Bez recenzentów, toku postępowania. Nawet nie powiesili tych "informacji o..", które wcale nie były częścią autoreferatu i ja akurat informacji tych w autoreferacie nie powielałam.

          Ciekawe..
        • ling-stos Re: Autoreferat niejedno ma imie... 04.01.12, 23:25
          znikly, rzeczywiscie, ale tylko glowna strona z podzialem na dziedziny nauk. linki bezposrednie z mojego postu zaczynajacego dyskusje dzialaja.
          anyway, okazalo sie, ze stara zasada chomika pt. 'sejwuj na dysk co sie tylko da, bo nie wiadomo kiedy to zniknie z sieci' okazala sie znowu zbawienna. wszystkie autoreferaty z mojej dziedziny nauk humanistycznych zapisane na dysku - jezeli nie bedzie a ktos sobie zazyczy, moge sie podzielic.
          swoja droga, mala watpliwosc - wrzuce tu, bo nie chce zaczynac nowego watku. czy naprawde myslicie, ze w postepowaniu habilitant nie bedzie dostarczal ksiazki osiagnieciowej, cyklu osiagnieciowego ani dorobkowych artykulow? jak na razie na to wyglada...
              • ewa_65 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 10:20
                lista załączników. Zresztą wisi (ała) w internecie.

                1. Wniosek o wszczęcie postępowania oraz oświadczenie o wyborze trybu postępowania.
                2. Autoreferat w polskiej wersji językowej.
                3. Informacje o osiągnięciach dydaktycznych, współpracy z instytucjami i towarzystwami naukowymi i działalności popularyzującej naukę – w polskiej wersji językowej.
                4. Wykaz opublikowanych prac naukowych w języku polskim.
                5. Analizę bibliometryczną w języku polskim (nie jest konieczna)
                6. Wykaz publikacji z określonym wkładem autorów- w języku polskim. (tu zarówno procentowo jak i opisowo, ale sama podpisuję)
                7. Oświadczenia współautorów prac wchodzących w skład osiągnięcia naukowego określający indywidualny wkład każdego z nich w jego powstanie. (wszyscy podpisali, też ci zagraniczni, dla nich przygotowałam wersję po angielsku i polsku, żeby wiedzieli, co podpisują)
                8. Zeskanowana kopia dyplomu w wersji elektronicznej.
                9. Autoreferat w angielskiej wersji językowej.
                10. Informacje o osiągnięciach dydaktycznych, współpracy z instytucjami i towarzystwami naukowymi i działalności popularyzującej naukę – w angielskiej wersji językowej.
                11. Wykaz opublikowanych prac naukowych w języku angielskim.
                12. Wykaz publikacji z określonym wkładem autorów- w języku angielskim.

                • ewa_65 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 10:24
                  acha, co we wnętrzu tych załączników, to masz w rozporządzeniach. Listę referatów też trzeba i to z podziałem na polskie-zagraniczne., był tam jakiś zonk, ze trzeba te prezentowane przez własną osobę wyróżnić (a nie te, co byłeś współautorem). poczytaj sobie.
                • hugow a czy wisi w Uczelni - jednostce 05.01.12, 11:27
                  Czy Twój autoreferat wisi już na stronach uczelni / jednostki gdzie wnioskowałaś otwarcie?
                  Np. KZiF SGH:
                  www.sgh.waw.pl/kolegia/kzif/oferta_dyd/atompage.2011-10-27.3947585477/
                  "wiszą" tu nawet wnioski których nie ma na stronach CK
                  porównaj z:
                  www.ck.gov.pl/index.php?option=com_content&view=category&layout=blog&id=23&Itemid=48
                  Jak widać, na stronach CK nie ma wniosku Michała Brzoza-Brzeziny ale jest na stronie SGH
                  może to oznaczać, że CK zmienia podejście i zacznie publikować informacje po otrzymaniu recenzji natomiast wieszać będą uczelnie ...

                  Czy ewo masz już wyznaczony harmonogram??
                  Jak widać - Uczelnia wiesza:
                  CytatWniosek o wszczęcie postępowania habilitacyjnego (pdf) Aneks do Wniosku (pdf)
                  Autoreferat przedstawiający opis dorobku i osiągnięć w działalności naukowej (pdf)
                  Harmonogram przebiegu postępowania habilitacyjnego dr. Jarosława Poteraja przeprowadzanego w Kolegium Zarządzania i Finansów SGH (pdf)
                  Skład komisji habilitacyjnej (pdf)

                  za: www.sgh.waw.pl/kolegia/kzif/oferta_dyd/atompage.2011-10-27.3947585477/
                  -- --
                  Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                  :):-)
                  szukam|^|domu
                    • hugow Re: a czy wisi w Uczelni - jednostce 06.01.12, 03:46
                      ale to nie powód, bo bez komisji też wiszą, popatrz na pierwszych z trzech z podanego linku:
                      KZiF SGH:
                      www.sgh.waw.pl/kolegia/kzif/oferta_dyd/atompage.2011-10-27.3947585477/
                      "wiszą" tu nawet wnioski których nie ma na stronach CK

                      -- --
                      Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                      :):-)
                      szukam|^|domu
                      • ewa_65 Re: a czy wisi w Uczelni - jednostce 06.01.12, 18:39
                        Mój Instytut w osobie jednej pani, która uważa, że się na tym zna, zdecydował, ze powiesi, jak otrzyma z Warszawy komplet dokumentów. A i wtedy powiem raczej, że będzie usiłował powiesić, po od zamierzeń do reultatów może upłynąć tutaj bardzo długi czas... Hm.. jak znam życie, to może im się uda powiesić zawiadomienie o zakończeniu całego procesu?
                        • hugow Re: a czy wisi w Uczelni - jednostce 06.01.12, 19:40
                          w zasadzie ustawa nie precyzuje kiedy to ma być powieszone - tak mi się przynajmniej wydaje - a zakończenie procesu może mieć też niejedną interpretację - np. moment przejścia na emeryturę :-)
                          dobrze, że nie uzasadniają tej niechęci zawieszenia ochroną danych osobowych
                          -- --
                          Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
                          :):-)
                          szukam|^|domu
          • ford.ka Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 00:28
            Na razie wygląda tylko na to, że nie musi jej dostarczać przed otwarciem przewodu. Otwiera się na podstawie opisu ww. dzieł zawartego w autoreferacie. Ale potem się dostarcza, bo recenzenci sami sobie owych cymeliów nie kupią (choćby dlatego że w większości są to publikacje bez dystrybucji w nakładzie dwudziestu sztuk).
            • ewa_65 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 10:07
              w sumie po co mają je czytać?
              W referacie opisałam cele, metody, wnioski. Prace są (były) recenzowane przez ludzi, którzy niemal tworzyli podwaliny tematu (takiego farta miałam, jak zobaczyłam nazwiska recenzentów w trakcie 'procesu publikacyjnego", to mi się nogi ugięły), co może do tego dodać człowiek, który niejednokrotnie jedynie wie, że taka dziedzina istnieje.. Też bym chyba nie czytała :)

              • charioteer1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.01.12, 12:09
                ewa_65 napisała:

                > co może do tego dodać człowiek, który niejednokrotnie jedynie wie, że ta
                > ka dziedzina istnieje.. Też bym chyba nie czytała :)

                Dobrze, jezeli wie. Moi nie wiedzieli.


                --
                Please use elevator, stairs stuck between floors.
        • hugow sprawdź czy wisisz na uczelni 05.01.12, 03:41
          sprawdź czy wisisz na stronie uczelni bo to uczelnia, gdzie składasz, wiesza 4 rzeczy: wniosek, autoreferat, skład komisji, harmonogram z dokładną datą do kiedy rozstrzygnięcie (harmonogram)
          -- --
          Serdecznie pozdrawiam i zycze milego dnia :-)
          :):-)
          szukam|^|domu
        • capo.di.tutti_capi Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 04:00
          ewa_65 napisała:

          > znikło!

          a wcale że nie, wystarczy trochę pokombinować

          www.ck.gov.pl/index.php/component/search/?searchword=wniosek&ordering=oldest&searchphrase=all&limit=100
          oraz

          www.ck.gov.pl/index.php/component/search/?searchword=wniosek&ordering=newest&searchphrase=all&limit=100
          oczywiście z dnia na dzień dziura czasowa się powiększa
              • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 05.01.12, 10:58
                ty sie wysmiewasz! a mnie w serce zapadla szcerosc autoreferentki, ktora pisze:

                Nie mam dowodu, ze nie popelnilam zasadniczego bledu czy to w procesie samego badania, czy to w zbieraniu danych.

                jest to rozczulajaca otwartosc i to na wielu poziomach.

                pfg napisał:

                > Funkcja lektora "prasówek" za Stalina (str. 7) jako argument na rzecz przyznani
                > a habilitacji bije na głowę nawet funkcję gospodarza klasy za Gomułki!


                --
                Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
    • ling-stos Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 00:04
      wskrzeszam watek do zycia - po dluzszej ciszy, na strone CK wrocily postepowania habilitacyjne wraz z wszystkimi autoreferatami, plus kilka nowych. przejrzalem swoja dziedzine nauk humanistycznych, i widac ze
      1. w dalszym ciagu wiekszosc postepowan to dziwolagi ktore nie mialyby szans w starym systemie
      2. rozumienie pojecia "dzialalnosc naukowa" jest tak plynna, ze rowniez redakcja pism kogostam jest wymieniana jako "osiagniecie naukowe"
      3. wiele autoreferatow nawet nie wymienia "osiagniecia', choc jest to wymogiem ustawowym
      4. autoreferat dalej niejedno ma imie - wersja mini to 2 strony, z czego jedna to spis zatrudnienia
      5. habilitanci coraz mlodsi - rekordzistka w mojej dziedzinie to rozpoczecie studiow 1996, magister 2001, doktor 2006.
      sejwuje wytrwale wszystkie autoreferaty, mam nadzieje kiedys zobaczyc ich recenzje...
      swoja droga, czuje rzez niewiniatek, jak to widzielismy juz w recenzjach gosciow z finansow na SGH (recenzji zdjetych po 1 dniu).
        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 01:41
          to ja moze jeszcze raz powiem: nic nie zrobilo tyle szkody habilitacji i nauce polskiej ogolnie, co upublicznianie tych dokumentow.

          jest strasznie. a moze nawet straszniej niz strasznie.
          --
          Doktorat - nauka - uczelnia
          Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
            • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 15:20
              niestety, obawiam sie, ze mozesz miec racje. mam nadzieje, ze to bedzie dostepne. bardzo byloby pieknie. choc pewnie czest strasznie.

              charioteer1 napisał:

              > Strasznie bedzie dopiero wtedy, kiedy zaczna splywac wnioski profesorskie. Na r
              > azie nikt sie nie powazyl.
              >


              --
              I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
          • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 10:50
            dala.tata napisał:

            > jest strasznie. a moze nawet straszniej niz strasznie.

            Strasznie będzie dopiero wtedy, gdy niektóre z tych habilitacji przejdą. Na tym etapie nie można wykluczyć, że
            a) nowa procedura zachęciła do ujawnienia się jakichś dziwnych osób lub
            b) takie osoby pojawiały się i wcześniej, ale ich habilitacje były odrzucane.
            Możliwość b) jest dość przykra, ale jednak nie straszna.
            --
            Troll z habilitacją
            • niewyspana123 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 14:26
              > Strasznie będzie dopiero wtedy, gdy niektóre z tych habilitacji przejdą. Na tym
              > etapie nie można wykluczyć, że
              > a) nowa procedura zachęciła do ujawnienia się jakichś dziwnych osób lub
              > b) takie osoby pojawiały się i wcześniej, ale ich habilitacje były odrzucane.
              > Możliwość b) jest dość przykra, ale jednak nie straszna.

              odpowiedź c) takie osoby pojawiały się i wcześniej, a ich habilitacje były przyjmowane i teraz też tak będzie:)))

            • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 15:19
              otoz ja mysle, ze takie osoby pojawialy sie wczesniej, jednak ich habilitacje nie byly odrzucane. z mojego wlasnego doswiadczenia to jest najbardziej prawdopodobne. juz tu nie raz pisalem, ze w ciagu ostatnich lat znam jedna, moze dwie habilitacje, ktore uznalbym za przyzwoite/dobre.

              tak, pewnie, jak pisze adept, znajdzie sie kilka osob, ktore w poczuciu niesprawiedliwosci szybko zlozy podanie. nie chce mi sie jednak wierzyc, ze akurat tak sie wlasnie stalo, ze teraz jest wysyp tych osob i za chwile bedziemy mieli te dobre habilitacje. co wiecej, tam sa ludzie z uniwersytetow i chcacy sie habilitowac na ujotach i innych almach materach. my mowimy o instytucjonalnej elicie polskiej nauki

              poki co, to co przeczytalem, przeraza mnie. czasem mniej, czasem bardziej. zastanawiam sie jednak, co jest gorsze: polonista nie rozumiejacy slowa 'autoreferat' i piszacy o sobie w 3. os l.poj, czy moze uczona, ktora referat habilitacyjny zaczyna od motywacji podjecia studiow wyzszych. bo tak sobie mysle, ze skoro nie maja specjalnego dorobku, to moze chociaz ten autoreferat bylby perfekcyjny.

              pfg napisał:
              >
              > Strasznie będzie dopiero wtedy, gdy niektóre z tych habilitacji przejdą. Na tym
              > etapie nie można wykluczyć, że
              > a) nowa procedura zachęciła do ujawnienia się jakichś dziwnych osób lub
              > b) takie osoby pojawiały się i wcześniej, ale ich habilitacje były odrzucane.
              > Możliwość b) jest dość przykra, ale jednak nie straszna.


              --
              Doktorat - nauka - uczelnia
              Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 15:47
                  no wlasnie. pewnie zobaczymy, co bedzie dalej.

                  musze powiedziec, ze do czasu czytania tych autoreferatow myslalem sobie, ze mnie juz niewie zdziwi. a tu jest caly swiat, o ktorym nie mialem pojecia.....bo bledy ortograficzne u polonistow mnie jednak zaskakuja. odwolanie do 'jakiejs bardzo wybitnej pani profesor az ze francji', ktora cos skomentowala tez mnie jednak dziwi....



                  adept44_ltd napisał:

                  > mogę mieć tylko nadzieję, że się mylisz :), takiej kaszanki nie widziałem jeszc
                  > ze... ale nie zdziwiłbym się, gdybyś się nie mylił...


                  --
                  Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
              • dworzec Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 15:40
                przerazajace to bedzie dopiero jak ich habilitacje przejda procedure pozytywnie

                tymczasem polecam lekture:
                tego autoreferatu (pani podjela sie trudnego zadania pisania wyłącznie ksiazek)

                a ten pan z kolei byl m.in. "dyrektorem wydawnictwa Jaćwież" - za to chyba sie nalezy hab, czyz nie?

                ale swoja droga to dobrze, ze w koncu mozna uzyskac stopien w dziedzinie nauk socjologicznych...
                • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 15:51
                  jak juz zabraknie na forum tematow, zawsze bedzie mozna sie posmiac a autoreferatow habilitantow. No przeciez zdania:

                  wybralam trudna i czasochlonna droge naukowa, jaka jest pisanie wlasnych ksiazek.

                  za chlere bym nie wymyslil. zastanawiam sie, czy habilitantka chciala w pewnym momencie wybrac kariere polegajaca na pisaniu cudzych ksiazek.


                  --
                  James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
                • pfg Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 16:32
                  dworzec napisał:

                  > tymczasem polecam lekture:
                  > tego autoreferatu (pani podjela sie trudnego zadania pisania wyłącznie ksiazek)

                  Niezależnie od wszystkiego innego, to smutne, że "status bestselleru" może w Polsce zdobyć książka wydana w nakładzie 1000 egzemplarzy i sprzedająca się dlatego, że jest podręcznikiem. Jak pisze wydawca,
                  Cytat
                  Książka jest przeznaczona dla studentów kierunków związanych z zarządzaniem w turystyce, słuchaczy studiów podyplomowych, uczestników kursów i szkoleń w zakresie turystyki.

                  A autorka chce się na tej podstawie habilitować. Straszne, naprawdę straszne.
                  --
                  ...aut digito male pertinaci
                  • kramka1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 17:38
                    Czytam sobie ten wątek i czytam, czasem się posmieję, ale cały czas nurtuje mnie mysl, ile to lat zeszło na robieniu habilitacji szanownym dyskutantom? ;)
                    Bo tak sie sprawy mają wg obecnych wymogów, ze ja mam na habiliatację 9 lat, a wiekszośc mojej rady wydziału robiła swoje habilitacje ponad 10 lat, np. lat 16-cie. No i sie pytam, czy tacy przeterminowani mają moralne prawo do oceny, czy i co udało mi sie zrobic przez te 9 lat spędzone pod ich światłym kierownictwem?
                      • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 17:56
                        no wlasnie. czas, czasem, ale te autoreferaty sa po prostu straszne. juz nawet pal szesc te bledy rtograficzne, ale habilitant zaczynajacy swoj autoreferat od przygod w szkole podstawowej?!?!?! no kurde, nie przyszloby mi do glowy.

                        adept44_ltd napisał:

                        > a mówiąc serio, nie zauważyłem tu sprawy czasu... chodzi raczej o pewne upośled
                        > zenie, tych wniosków oczywiście...


                        --
                        James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
                    • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 17:53
                      od uzyskania doktoratu, do wszczecia procedury niecale 9 lat, w tym jednak bylo roczne opoznienie w wydaniu ksiazki, bo Sage przechodzil restrukturyzacje.no i w czasie przewodu w druku byla nastepna ksiazka.

                      co do moralnego prawa to nie wiem, nie znam sie, natomiast teraz sa takie przepisy i tyle. po co do tego moralnosc pchac? faktem jednak jest, ze habilitacja po uplywie terminu waznosci kandydata nie jest czyms nowym i niezwyklym.

                      kramka1 napisała:

                      > Czytam sobie ten wątek i czytam, czasem się posmieję, ale cały czas nurtuje mni
                      > e mysl, ile to lat zeszło na robieniu habilitacji szanownym dyskutantom? ;)
                      > Bo tak sie sprawy mają wg obecnych wymogów, ze ja mam na habiliatację 9 lat, a
                      > wiekszośc mojej rady wydziału robiła swoje habilitacje ponad 10 lat, np. lat 16
                      > -cie. No i sie pytam, czy tacy przeterminowani mają moralne prawo do oceny, cz
                      > y i co udało mi sie zrobic przez te 9 lat spędzone pod ich światłym kierownictw
                      > em?


                      --
                      Doktorat - nauka - uczelnia
                      Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                      • kramka1 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 18:00
                        No jest mi bardzo przyjemnie, ze dyskutuję z ludźmi moralnymi. ;)) Co do reszty, wiem, ze chodzi o tu jakość, a nie o lata. Tye eze mam niejakie wrażenie obserwując naukowe dokonania członków mojej RW, ze nie tylko byli przeterminowani, ale i z dyskusyjnym dorobkiem.
                        Wracając do watku, jeszcze troche takich wpisów tu na forum, a nikt nie zechce sie habilitowac w naszym pieknym kraju z obawy przed publicznym wysmianiem. ;)
                        Ja na szczęscie reprezentuję dziedzine, w której na habilitacje składają sie przede wszystkim zagraniczne publikacje, których z definicji nie trzeba sie wstydzic. No ale jak je ocenią ci, którzy robili swoje za starych wymogów i może czesto w stylu, o którym tyle to piszecie?
                        • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 18:06
                          po przeczytaniu tych wniosków, przyznam, jestem za pełną odpłatnością habilitacji... może wtedy kandydat by się zastanowił dwa razy, co bredzi... (ewentualny zwrot kosztów - po pomyślnym finale i braku rechotu na DNU)
                          --
                          Louder Than Bombs...
                        • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 06.02.12, 18:43
                          no ale to jest insza inszosc.i tu rozmawialismy na ten temat nie raz. ci wybitni autoreferatowcy, jka juz dostana habiltacje, tez beda zasiadac w radach. i biada nam.... pozostaje tylko zazdroscic scislakom, ze ich dorobek sklada sie glownie z prac miedzynarodowych.

                          i jakos nie wierze w odstraszajaca moc naszych postow :-)

                          --
                          Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
                          • ling-stos Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.02.12, 01:01
                            mnie poraza absolutny brak samooceny u wielu wspomnianych humanistow. podreczniki dla studentow podawane jako osiagniecie naukowe, brak jakichkolwiek artykulow z ERIHu, jedyne publikacje zagraniczne to pokonferencyjniaki zza wschodniej granicy. rozumiem jeszcze, ze w starym trybie takie habilki przechodzily, jak ktos mial dobre uklady w radzie. ale dlaczego ci ludzie majac wybor trybu decyduja sie na nowy, ktory chociazby z racji jawnosci autoreferatu i recenzji bedzie bardziej rygorystyczny? tego nigdy nie zrozumiem.
                            • dala.tata Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.02.12, 09:02
                              a ja mysle ze to nie jest brak samooceny. te autoreferaty, wydaje mi sie, wynikaja z mniej czy bardziej chlodnejsamooceny. siada czlowiek, po publikacji ksiazki w zakladach poligraficznych urzedu powiatowego w Kaczorach (ale przeciez miejsce publikacji nie ma znaczenia - ksiazka to ksiazka) i mowi sobie: no to mam habilitacje. mam nawet dorobek miedzynarodowy. 3 rozdzialy w Baku i Alma-acie. jestem wielki! i sklada wniosek. co wiecej, podejrzewam ze czesc sie rozglada wokol i widzi podobny dorobek.podreczniki, pokonfeencyjniaki itd itd.

                              i ja mysle, ze duzo mniej przerazajace byoby, gdyby to byl brak samooceny. bo to mozna zwalic na jednostki. duzo gorzej byloby gdybym ja mial racje. bo to dawaloby wglad w polska humanistyke, a przynajmniej jej jakas czesc. a rozrzut geograficzny i instytucjonalny tych wnioskow raczej nastraja mnie pesymistycznie.

                              ling-stos napisał:

                              > mnie poraza absolutny brak samooceny u wielu wspomnianych humanistow. podreczni

                              --
                              We are the Borg. Resistance is futile
                              • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.02.12, 09:46
                                myślę, że jest tak, jak mówisz, natomiast za tym znajduje się coś jeszcze - prowadzona przynajmniej od 15 lat polityki równości i uniwersalizmu. Kiedyś było wiadomo, że jak ktoś jest z UJ, to jednak klasa (w dużym uproszczeniu i w swojej klasie ;)), teraz okazało się, że wszyscy mają być tacy, jak z UJ, choć warunków nie mają...; za tym idzie bredzenie, że nie da się ocenić dorobku (no bo dla większości taka ocena to byłby dramat)... a wg mnie - ani nie są, ani nie muszą być... wszędzie jest zróżnicowanie poziomu i ja znam np. takich humanistów z USA, że te wnioski habilitacyjne to jest klasa....; tylko że tam wiadomo, że oni są z Koziej wólki - i zarabiają jak na taką wólkę przystało... a u nas nie...
                                --
                                Louder Than Bombs...
                                  • adept44_ltd Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.02.12, 10:37
                                    nie dokładnie takie same :), wystarczy odpowiednia paramteryzacja i kończymy z udawaniem, że ktoś, kto publikuje w byle jakich pokonferencyjniakach jest takim samym profesorem, jak ten, który publikuje w dobrych pismach i w dobrych seriach wydawniczych, proste? proste...
                                    --
                                    Louder Than Bombs...
                                    • prawdziwam2011 Re: Autoreferat niejedno ma imie... 07.02.12, 10:48
                                      adept44_ltd napisał:

                                      > nie dokładnie takie same :), wystarczy odpowiednia paramteryzacja i kończymy z
                                      > udawaniem, że ktoś, kto publikuje w byle jakich pokonferencyjniakach jest takim
                                      > samym profesorem, jak ten, który publikuje w dobrych pismach i w dobrych seria
                                      > ch wydawniczych, proste? proste...
                                      Eeeeeeeeee tam, już teraz znak równości duża część środowiska postawiła między tytułem naukowym profesora i stanowiskiem profesora nadzwyczajnego. Poza garstką nikt się w tym nie rozeznaje, o otoczeniu nie wspominając. A renoma naukowa niekonicznie przekłada się na wpływ na funkcjonowanie życia naukowego.