Dodaj do ulubionych

profesor z plagiatem odsunięty

25.01.12, 11:30
kielce.gazeta.pl/kielce/1,47262,11026606,Profesor_z_plagiatem_odsuniety_od_zajec_ze_studentami.html
(Jak już był ten link, to skasujcie, proszę)
Edytor zaawansowany
  • donnajohnson 25.01.12, 11:36
    Ciekawi mnie jakie konsekwencje ponioslby promotor takiego doktoratu.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • stoff 25.01.12, 11:38
    Kupa wstydu i... to by było na tyle?
  • donnajohnson 25.01.12, 11:43
    stoff napisała:

    > Kupa wstydu i... to by było na tyle?

    No nie wiem, pamietaj, ze doktorat nie jest praca samodzielna. Promotor takze odpowiada za jego kszalt.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 13:01
    hej? dokotorat to nie jest praca samodzielna? a wedle jakich to ustaw?

    to dokotrant jest autorem pracy, a nie promotor. promotor moze sie powstydzic troche, choc wiem dobrze, ze nie czytalem wszystkiego, co przeczytali moi doktoranci.



    donnajohnson napisała:

    > No nie wiem, pamietaj, ze doktorat nie jest praca samodzielna. Promotor
    > takze odpowiada za jego kszalt.
    >


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • donnajohnson 25.01.12, 13:09
    dala.tata napisał:

    > hej? dokotorat to nie jest praca samodzielna? a wedle jakich to ustaw?
    >
    > to dokotrant jest autorem pracy, a nie promotor. promotor moze sie powstydzic t
    > roche, choc wiem dobrze, ze nie czytalem wszystkiego, co przeczytali moi doktor
    > anci.
    >

    A czy zapis w ustawie opisujacy sposob powolywania promotora i promotora pomocniczego (pomagajacych doktorantowi na kazdym etapie powstawania pracy) wystraczy?

    >
    > donnajohnson napisała:
    >
    > > No nie wiem, pamietaj, ze doktorat nie jest praca samodzielna. Pro
    > motor
    > > takze odpowiada za jego kszalt.
    > >
    >
    >


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 14:24
    Nadal nie wiem, jak sie ma promowanie pracy do jego autorstwa. Ale koniecznie mi wyjasnij.
    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • donnajohnson 25.01.12, 14:31
    dala.tata napisał:

    > Nadal nie wiem, jak sie ma promowanie pracy do jego autorstwa. Ale koniecznie m
    > i wyjasnij.

    Skoro ktos z urzedu pomaga to praca przestaje byc samodzielna.
    To w sumie proste jest.
    I koniecznie masz juz wyjasnione.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 14:46
    Z urzędu pomaga w pisaniu? I staje się współautorem?
  • donnajohnson 25.01.12, 14:49
    spokojny.zenek napisał:

    > Z urzędu pomaga w pisaniu? I staje się współautorem?

    A czy o wspolautorswie jest mowa czy o samodzielnosci pisnia pracy????

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 15:11
    Aha, czyli jakiś udział niebędący współautorstwem?
    Czyli samodzielna jest dopiero rozprawa habilitacyjna (bo nie ma promotora), za to doktorat jeszcze nie?
  • donnajohnson 25.01.12, 15:19
    spokojny.zenek napisał:

    > Aha, czyli jakiś udział niebędący współautorstwem?
    > Czyli samodzielna jest dopiero rozprawa habilitacyjna (bo nie ma promotora), za
    > to doktorat jeszcze nie?

    to chyba tak jasne jak fakt, ze mozna pomagac/doradzac (w koncepcji, zalozeniach), dyskutowac nad uzyskanymi wynikami, poprawiac manuskrypt i jednoczesnie i nie brac udzialu w realizacji badan (w pracy laboratoryjnej) i nie byc/nie czuc sie wspolautorem tekstu.



    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 15:39
    A czy równie jasne jak to, że czymś innym jest autorstwo/współautorstwo a czym innym recenzja/dyskusja, uwagi, opieka?
  • donnajohnson 25.01.12, 15:41
    spokojny.zenek napisał:

    > A czy równie jasne jak to, że czymś innym jest autorstwo/współautorstwo a czym
    > innym recenzja/dyskusja, uwagi, opieka?

    Ehhh
    No wlasnie ja to usiluje ci uswiadomic.
    Mimo wszystko gratuluje. Olsnienie przyszlo pozno ale przyszlo.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 15:44
    No to jeszcze dobrze by było, gdyby na Ciebie przyszło olśnienie pozwalające pojąć, że posiadanie promotora.recenzenta/opiniodawcy nie ma żadnego wpływu na samodzielność utworu, w każdy razie w rozumieniu prawa autorskiego.
  • donnajohnson 25.01.12, 15:46
    spokojny.zenek napisał:

    > No to jeszcze dobrze by było, gdyby na Ciebie przyszło olśnienie pozwalające po
    > jąć, że posiadanie promotora.recenzenta/opiniodawcy nie ma żadnego wpływu na sa
    > modzielność utworu, w każdy razie w rozumieniu prawa autorskiego.

    Bo tez i nie o prawie autorskim tu mowa, Zenus.


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • donnajohnson 25.01.12, 15:28
    spokojny.zenek napisał:


    > Czyli samodzielna jest dopiero rozprawa habilitacyjna (bo nie ma promotora), za
    > to doktorat jeszcze nie?

    Dawno dawno temu istniala przy przewodach habilitayjnych funkcja "opiekuna naukowego". Nie miala ona w sumie wiekszego znaczenia ale zostala ona miedzy innymi dlatego zniesiona, iz sama w sobie podwazala "samodzielnosc" pracy habilitacyjnej.


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • hugow 25.01.12, 21:47
    Cytatsamodzielna jest dopiero rozprawa habilitacyjna (bo nie ma promotora), za to doktorat jeszcze nie
    Dokładnie tak.
    Nawet w czasie profesorskiej dyskusji na temat porównania jakości habilitacji i jakości doktoratu padło wyraźne stwierdzenie:
    To naturalne, że praca habilitacyjna jest słabsza od pracy doktorskiej tego samego autora, ponieważ habilitacja jest pierwszą samodzielną pracą habilitanta a doktorat jest pracą niesamodzielną i w rezultacie udział promotora znacząco podnosi jej jakość w relacji do jakości pierwszej samodzielnej i z natury rzeczy mogącej wyglądać na dużo słabszą od doktoratu jeśli habilitant doktorat pisał pod znakomitą opieką pracy habilitacyjnej.
    -- --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu
  • adept44_ltd 25.01.12, 22:10
    jak to naturalne? w takim przypadku naturalne powinno być uwalenie takiej pracy... pokazującej, że delikwent nie potrafi się zdobyć na samodzielność...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 25.01.12, 15:16
    nadal niespecjalnie wiem, jak sie ma owa 'samodzielnosc' do autorstwa.

    bowiem rozumiem, ze jesli korzystasz z uwag recenzentow, to praca jest niesamodzielna i recenzenci powinni byc wspolautorami, tak? ba, mozna dosc latwo argumentowac, ze jesli opierasz sie na jakiejs teorii, cytujesz kogokolwiek, to praca jest na dobra sprawe niesamodzielna.

    donnajohnson napisała:

    >
    > Skoro ktos z urzedu pomaga to praca przestaje byc samodzielna.
    > To w sumie proste jest.
    > I koniecznie masz juz wyjasnione.
    >


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • donnajohnson 25.01.12, 15:20
    dala.tata napisał:

    > nadal niespecjalnie wiem, jak sie ma owa 'samodzielnosc' do autorstwa.
    > bowiem rozumiem, ze jesli korzystasz z uwag recenzentow, to praca jest niesamo
    > dzielna i recenzenci powinni byc wspolautorami, tak? ba, mozna dosc latwo argum
    > entowac, ze jesli opierasz sie na jakiejs teorii, cytujesz kogokolwiek, to prac
    > a jest na dobra sprawe niesamodzielna.

    No to juz nie pomoge ..... Przykro mi


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 15:38
    Przykro ci, że nie wiesz, co chciałaś powiedzieć? Znowu? To może to sobie w sygnaturce umieść?
  • donnajohnson 25.01.12, 15:40
    spokojny.zenek napisał:

    > Przykro ci, że nie wiesz, co chciałaś powiedzieć? Znowu? To może to sobie w syg
    > naturce umieść?

    Zenus
    Czytaj z otwarta glowa a i zrozumienie samo przyjdzie.
    Przykro mi, ze nie potrafie pomoc zrozumiec.
    Ty jak sadze umiesz wszystko.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 25.01.12, 15:46
    Ja akurat dobrze rozumiem, co napisałaś (dala najwyraźniej też). A że jest to błędne, stąd moje (nieudane niestety) próby uświadomienia ci tego.
  • donnajohnson 25.01.12, 15:52
    spokojny.zenek napisał:

    > Ja akurat dobrze rozumiem, co napisałaś (dala najwyraźniej też). A że jest to b
    > łędne, stąd moje (nieudane niestety) próby uświadomienia ci tego.

    Ale co jest bledne???

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 17:57
    bledne jest zestawienie 'niesamodzielnosci' z autorstwem czy tez odpowiedzialnoscia za tekst. autorem doktoratu jest doktorant i to doktorant ponosi zan odpowiedzialnosc. odpowiedzialnosc promotora jest jedynie moralna, podobnie jak recenzetnow.


    donnajohnson napisała:

    >
    > Ale co jest bledne???
    >


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • donnajohnson 25.01.12, 18:11
    dala.tata napisał:

    > bledne jest zestawienie 'niesamodzielnosci' z autorstwem czy tez odpowiedzialno
    > scia za tekst. autorem doktoratu jest doktorant i to doktorant ponosi zan odpow
    > iedzialnosc. odpowiedzialnosc promotora jest jedynie moralna, podobnie jak rece
    > nzetnow.
    >
    >
    > donnajohnson napisała:
    >
    > >
    > > Ale co jest bledne???
    > >
    >
    No wiec wlasnie ja tego caly czas nie zestawiam.
    Pisze przeciez ze doktorat nie jest praca samodzielna ale jest praca autorska.
    To sa dwie rozne rzeczy.
    I dla wyjasnienia moj doktorat nie dosc, ze byl praca niesamodzielna to zostal tez opublikowany jako praca wspolautorska (ja i moj promotr). Wiec byl takze praca wspolautorska jak sadze.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 18:14
    proponuje, zebys przeczytala ten post.

    forum.gazeta.pl/forum/w,87574,132706675,132707087,Re_profesor_z_plagiatem_odsuniety.html?wv.x=2
    co do samodzielnosci, to moze wroce: nie ma dzisiaj samodzielnych prac.
    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • donnajohnson 25.01.12, 18:21
    dala.tata napisał:

    > proponuje, zebys przeczytala ten post.
    >
    > forum.gazeta.pl/forum/w,87574,132706675,132707087,Re_profesor_z_plagiatem_odsuniety.html?wv.x=2
    > co do samodzielnosci, to moze wroce: nie ma dzisiaj samodzielnych prac.

    Mam rozumiec ze wg ciebie odpowiedzalnosc promotra za ksztalt dokotratu to ilzuja?
    Ja sie jednak poczuwam (co prawda mam tylko 1 promotrstwo za soba) i dalej twierdze ze moj doktorant nie samodzielnie (bo przy mojej skromnej pomocy) wykonal prace autorska. Wyniki beda opublikowane wylacznie pod jego nazwiskiem.
    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 18:26
    nie, nie iluzja, ale to odpoweidzialnosc tylko przed bogiem i historia. no i doktorantem.to doktorant jest autorem pracy i odpowiada za nia.

    nie odnosisz sie do meritum, nieustannie powtarzajac mantre i niesamodzielnosci doktoranta. nie ma dzis tekstow samodzielnych! praca doktorska jest byc moze mniej samodzielna od habiltiacji, jednak i habilitacja jest niesamodzielna. a co do twojego doktoranta, moze powinnas sie zastanowic nad poziomem twej interwencji. mowie to powaznie. ja nei mam watpliosci ze doktoranci pisza swoje wlasne prace, konsultujac je z urzedowo wyznaczonym konsultantem. i to jedyna roznica miedzy dokotrantem a kims kto czyta, powiedzmy, rozdzial mojej ksiazki, bo nie jestem pewien, czy argument mi wyszedl.


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • donnajohnson 25.01.12, 18:35
    dala.tata napisał:

    > nie, nie iluzja, ale to odpoweidzialnosc tylko przed bogiem i historia. no i do
    > ktorantem.to doktorant jest autorem pracy i odpowiada za nia.

    Z ustaway jednak wynika, ze za doktoranta i jego prace odpowaida tez promotor i promotr pomocniczy. Nie mieszaj do tego historii a tym bardziej Boga bradzo cie prosze.


    > nie odnosisz sie do meritum, nieustannie powtarzajac mantre i niesamodzielnosci
    > doktoranta. nie ma dzis tekstow samodzielnych! praca doktorska jest byc
    > moze mniej samodzielna od habiltiacji, jednak i habilitacja jest niesamodzieln
    > a.
    ????. Ciekawe kto sie pod tym publicznie (z imienia i nazwiska) podpisze. NIe radze przed obrona bo to podstawa do uniewaznienia stopnia.

    a co do twojego doktoranta, moze powinnas sie zastanowic nad poziomem twej i
    > nterwencji. mowie to powaznie. ja nei mam watpliosci ze doktoranci pisza swoje
    > wlasne prace, konsultujac je z urzedowo wyznaczonym konsultantem. i to jedyna r
    > oznica miedzy dokotrantem a kims kto czyta, powiedzmy, rozdzial mojej ksiazki,
    > bo nie jestem pewien, czy argument mi wyszedl.

    poziom mojej interwencji byl na tyle istotny ze wyprostowal ( w moim mniemamniu) wszystkie meandry pierwszej wersji pracy. Bledy w dyskusji, niepelny opis doswiadzenia i inny dobor ilustracji to chociazby te rzeczy ktore zostaly poprawione dzieki mojej interwencji. Zareczam natomiast, ze gdyby poziom tej interwencji byl glebszy (na szczescie nie musial) to moje nazwisko widnialoby obok doktoranta w pracy oddanej do druku.
    >
    >
    Proponuje zakonczyc te dyskusje. Ewidentnie mamy rozne poglady na role promotora i kwestie samodzielnosci prac na stopien. :DDD


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • pr0fes0r 26.01.12, 13:27
    donnajohnson napisała:

    > ne dzieki mojej interwencji. Zareczam natomiast, ze gdyby poziom tej interwencj
    > i byl glebszy (na szczescie nie musial) to moje nazwisko widnialoby obok doktor
    > anta w pracy oddanej do druku.

    Hę, że co po raz drugi? Czytając Twoje wypowiedzi nie tylko w tym wątku zaczynam mimo niechęci merytorycznej zgadzać się z dalatatą, że nie mam pojęcia o tym, jakie jaja odchodzą na polskich uczelniach, a u mnie jest nietypowo. Nie wyobrażam sobie dopisywania się do jakiejkolwiek pracy doktoranta tylko dlatego, że sprawuję nad nim aktywną opiekę naukową.

    --
    "Chcieliśmy pierwsze konkursy ogłosić jeszcze w styczniu, ale w takiej sytuacji nie wiem, czy nie powinniśmy przekazać tego do nowego Narodowego Centrum Nauki" (min. B.Kudrycka dla polskatimes.pl)
  • matya 25.01.12, 20:15
    profesor, u ktorego bylam na postdocu na pytania doktorantow w stylu "to co ja mam teraz zrobic/pisac/analizowac/co znacza te wyniki itp" zwykle odpowiadal "to twoj doktorat, ja swoj juz mam". zbyt duza "pomoc" promotora moze skutkowac tym, ze taki promotor bedzie sie wstydzil pozniej znacznie bardziej, jak nie daj boze jego doktorant po obronie pojdzie w swiat
    --
    jak narysowac sowe
  • dala.tata 25.01.12, 22:09
    dokladnie tak!

    ta dyskusja to dyskusja miedzy iditoycznymi przepisami, ktore dowodza, ze doktorat jakis jest, a habilitacja jest koniecznie inna, bo przeciez tworzy 'pracownika samodzielnego' a rzeczywitosciia, ktora do tych przepisow nijak nie przystaje.

    co to jest samodzielna praca? praca bez odnosnikow? bez dyskusji, bez referatu na konferencji? i koniecznie bez dyskusji z kolegami?? czy sie tu poslkiemu ustawodawcy i donnie podoba czy nie, nauka polega na dialogu. i wiekszosc z nas odbija sie od innych w swych badaniach czy rozwazaniach.

    wiekszosc ksiazek, ktore czytalem w Acknowledgements maja liste osob, ktorym dziekuja autorzy. wg polskich przepisow te ksiazki nie sa samodzielne???

    matya napisała:

    > profesor, u ktorego bylam na postdocu na pytania doktorantow w stylu "to co ja
    > mam teraz zrobic/pisac/analizowac/co znacza te wyniki itp" zwykle odpowiadal "t
    > o twoj doktorat, ja swoj juz mam". zbyt duza "pomoc" promotora moze skutkowac t
    > ym, ze taki promotor bedzie sie wstydzil pozniej znacznie bardziej, jak nie daj
    > boze jego doktorant po obronie pojdzie w swiat


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • adept44_ltd 25.01.12, 22:17
    jedyną, jaką sobie wyobrażam, formułą "niesamodzielności" w przypadku doktoratu może być to, że doktorant realizuje zadany mu temat badawczy...; no ale przecież podobnie może się okazać w przypadku habilitacji...; zgadzam się - to bzdurne rozróżnienia, służące raczej eksponowaniu zależności doktoranta od promotora.
    --
    Louder Than Bombs...
  • donnajohnson 26.01.12, 08:31
    adept44_ltd napisał:

    > jedyną, jaką sobie wyobrażam, formułą "niesamodzielności" w przypadku doktoratu
    > może być to, że doktorant realizuje zadany mu temat badawczy...; no ale przeci
    > eż podobnie może się okazać w przypadku habilitacji.
    ..; zgadzam się - to bzdurn
    > e rozróżnienia, służące raczej eksponowaniu zależności doktoranta od promotora.

    Yyyyy jak to? :DDDDD
    Raczej nie wyobrazlne tam gdzie pracuje (ale widocznie co wydzial to obyczaj). W koncu po habilitacji uzyskuje sie status "samodzielnego pracownika naukowego".
    Btw u mnie wiekszosc pism z dziekanatu lub rektoratu jest literalnie zatytulowana "do samodzielnych pracownikow naukowych" i jakos adresatem nie jest nikt ze stopniem doktora - hehehehe.

    Tak na marginesie. Ja nie dyskutuje z tym czy to dobrze czy zle, ze doktorant jest zalezny od promotorow (czyt. nie samodzielny). opisuje jedynie polskie realia. To nIe ja stanowie prawo. Oczywiscie, dla mnie osobiscie fajnie by bylo zabrac z moich barkow czesc zadan i przeniesc je na doktoranta. Ale polskie prawo jest takie jakie jest i ja tu nie mam nic do gadania. Sluszenie napisal hugow, ze grant promotorski jest skladany przez promotora, na obronie czesc pytan jest kierowanych rowniez do promotora itd, itp.
    Rozwala mnie natomiast podejscie:
    1. <zaczepnie> prosze mi pokazac ustawe mowiaca, ze doktorat ma byc niesamodzielny
    2. <ze zloscia> odczepcie sie juz, wszystkie prace sa przeciez niesamodzielne
    3. <rozbrajajaco> a co wlasciwei oznacza, ze praca jest lub nie jest samodzielna?

    Moze od tego 3 punktu nalezaloby zaczac te dyskusje.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • adept44_ltd 26.01.12, 09:48
    fakt zabawne - z tą tytulaturą tyle mogę powiedzieć... no ale jeśli pismo pań z dziekanatu jest dla ciebie rozstrzygające w nauce... to naprawdę nie stać mnie na więcej ;)
    co do reszty - jesteś pewna, że każdy wymyśla sam swój temat? spróbuj to jakoś opisowo przedstawić??? :), podam tylko przykład kolegi, który napisał świetną książkę, a temat urodził się w trakcie dyskusji w gronie 4 osób spożywających piwko... ciekaw jestem - określisz to jako samodzielne, czy jako niesamodzielne???
    co do doktoratu - jako że powołujesz się na polskie prawo, pokaż mi, gdzie doktorat jest scharakteryzowany jako niesamodzielny... a swoją drogą, nie rozumiem, tropisz autoplagiaty, chcesz zamykać ksera, ale prosty fakt, że to doktorant (a nie promotor) pisze rozprawę i ma pokazać, że coś tam sobie może dopisać przed nazwiskiem, dziwi cię...
    co do grantów promotorskich - nie jesteś na bieżąco, tak już nie jest i myślę, że ten gest coś znaczy... (a dlaczego kiedyś tak było? można sobie pomyśleć, przyznam że nie chce mi się nad tym rozwodzić).
    --
    Louder Than Bombs...
  • donnajohnson 26.01.12, 09:59
    adept44_ltd napisał:

    > fakt zabawne - z tą tytulaturą tyle mogę powiedzieć... no ale jeśli pismo pań z
    > dziekanatu jest dla ciebie rozstrzygające w nauce... to naprawdę nie stać mnie
    > na więcej ;)
    > co do reszty - jesteś pewna, że każdy wymyśla sam swój temat? spróbuj to jakoś
    > opisowo przedstawić??? :), podam tylko przykład kolegi, który napisał świetną k
    > siążkę, a temat urodził się w trakcie dyskusji w gronie 4 osób spożywających pi
    > wko... ciekaw jestem - określisz to jako samodzielne, czy jako niesamodzielne??
    > ?
    > co do doktoratu - jako że powołujesz się na polskie prawo, pokaż mi, gdzie dokt
    > orat jest scharakteryzowany jako niesamodzielny... a swoją drogą, nie rozumiem,
    > tropisz autoplagiaty, chcesz zamykać ksera, ale prosty fakt, że to doktorant (
    > a nie promotor) pisze rozprawę i ma pokazać, że coś tam sobie może dopisać prze
    > d nazwiskiem, dziwi cię...
    > co do grantów promotorskich - nie jesteś na bieżąco, tak już nie jest i myślę,
    > że ten gest coś znaczy... (a dlaczego kiedyś tak było? można sobie pomyśleć, pr
    > zyznam że nie chce mi się nad tym rozwodzić).

    Adepcie ja sie rozwodze nad realiami a nie nad tym co powinno byc.. Na dniach bede skladac dokumenty do dziekanatu w sprawie wszczecia przewodu (hehe zabawne). Wtedy powiem dziekanowi tego nie podpisze, tego tez nie. Niech podpisze to doktorant bo koledzy na forum powiedzieli, ze ma on byc samodzielny to niech sobie bedzie. Dziekan postuka sie w czolo i pokarze mi drzwi.
    Rzeczywsicie nowe wnioski promotorskie sklada doktorant. Ale jak przyszlo do oceny (bo jedna taka recenzje mam juz za soba) okazalo sie ze ocenia sie tez dorobek .... promotora.
    Bleeeeeeeeeeeee


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • donnajohnson 26.01.12, 10:00
    pokaze* oczywiscie - za szybko pisze. :/
    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • adept44_ltd 26.01.12, 10:27
    Donna, co do twojego dziekana nie będę się wypowiadał, może czas go zmienić... a dlaczego ocenia się dorobek promotora, myślę, że da się to wymyślić...

    dziwne dźwięki wydajesz, chwycił mróz? ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • donnajohnson 26.01.12, 10:28
    adept44_ltd napisał:

    > Donna, co do twojego dziekana nie będę się wypowiadał, może czas go zmienić...
    > a dlaczego ocenia się dorobek promotora, myślę, że da się to wymyślić...
    >
    > dziwne dźwięki wydajesz, chwycił mróz? ;-)

    -10 i ma byc wiecej.
    Wybory dziekanskie w maju ....
    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • donnajohnson 26.01.12, 10:29
    donnajohnson napisała:


    Wiecej czyli mniej .... :DDDD
    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • adept44_ltd 26.01.12, 10:37
    niedobrze, do mnie jeszcze nie doszło :)
    trzymam kciuki za nowego dziekana, przynajmniej żeby nie grymasił nad dobrymi samodzielnymi rozprawami ;-)))
    --
    Louder Than Bombs...
  • donnajohnson 26.01.12, 10:39
    adept44_ltd napisał:

    > niedobrze, do mnie jeszcze nie doszło :)
    > trzymam kciuki za nowego dziekana, przynajmniej żeby nie grymasił nad dobrymi s
    > amodzielnymi rozprawami ;-)))

    Cos mi sie widzi, ze nowy bedzie stary ....
    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 26.01.12, 10:07
    donno, doskonale rozumiem agresje. trzymasz sie swego jak rzep psiego ogona.

    nadal bowiem nie wykazalas podstawy prawnej, ze doktorat jest niesamodzielny. to, ze doktorant ma promotora, jak staralem ci sie to wyjasnic wielokrotnie, nie nie wystarcza do tego, zeby to stweirdzic. jesli bowiem tak by bylo, nie ma prac niesamodzielnych. wszyscy bowiem od kogos sie odbijamy, korzystamy z recenzji, dyskusji.

    i teraz mozna zaczac debate nad tym, czym jest samodzielnsc pracy. jak dla mnie to taka fantastycznie polska dyskusja na temat jak rozroznic dziedzine od dyscypliny naukowej, czy tez, jeszcze lepeij, do jakiej do dyscypliny naukowej zalicza sie dana praca. rozumiem, ze dla ciebie te problemy sa kluczowe. i zycze ci powodzenia w skutecznym ich rozwazaniu.


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • donnajohnson 26.01.12, 10:17
    dala.tata napisał:

    > donno, doskonale rozumiem agresje. trzymasz sie swego jak rzep psiego ogona.
    >
    > nadal bowiem nie wykazalas podstawy prawnej, ze doktorat jest niesamodzielny. t
    > o, ze doktorant ma promotora, jak staralem ci sie to wyjasnic wielokrotnie, nie
    > nie wystarcza do tego, zeby to stweirdzic. jesli bowiem tak by bylo, nie ma pr
    > ac niesamodzielnych. wszyscy bowiem od kogos sie odbijamy, korzystamy z recenzj
    > i, dyskusji.
    >
    > i teraz mozna zaczac debate nad tym, czym jest samodzielnsc pracy. jak dla mnie
    > to taka fantastycznie polska dyskusja na temat jak rozroznic dziedzine od dysc
    > ypliny naukowej, czy tez, jeszcze lepeij, do jakiej do dyscypliny naukowej zali
    > cza sie dana praca. rozumiem, ze dla ciebie te problemy sa kluczowe. i zycze ci
    > powodzenia w skutecznym ich rozwazaniu.
    >
    Blagam, skoncz to.
    To kompletnie nie ma sensu.



    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 26.01.12, 12:54
    donna, twoja argumentacja osiaga szczyty finezji :-)

    donnajohnson napisała:

    > Blagam, skoncz to.
    > To kompletnie nie ma sensu.
    >
    >
    >


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • pr0fes0r 26.01.12, 13:29
    dala.tata napisał:

    > i teraz mozna zaczac debate nad tym, czym jest samodzielnsc pracy. jak dla mnie
    > to taka fantastycznie polska dyskusja na temat jak rozroznic dziedzine od dysc
    > ypliny naukowej, czy tez, jeszcze lepeij, do jakiej do dyscypliny naukowej zali
    > cza sie dana praca.

    Z wyrażonym poniżej bólem serca przychodzi mi się zgodzić z powyższym. Aczkolwiek chciałbym zauważyć, że niesamodzielna rozprawa doktorska jak najbardziej istnieje, a nazywa się praca licencjacka, niekiedy też praca magisterska.

    --
    "Pani minister i jej poprzednicy zrobili ze mnie "dziwkę", która oferuje swoje wdzięki (...) na targowisku, które odwiedzają rektorzy uczelni walczących o utrzymanie tzw. minimum kadrowego." (prof.Urbańczyk, gazeta.pl)
  • pr0fes0r 26.01.12, 13:24
    donnajohnson napisała:

    > prawo jest takie jakie jest i ja tu nie mam nic do gadania. Sluszenie napisal
    > hugow, ze grant promotorski jest skladany przez promotora, na obronie czesc pyt
    > an jest kierowanych rowniez do promotora
    itd, itp.

    Hę, że co? Chyba w innych światach żyjemy, jedna z obron, w których uczestniczyłem, prawie skończyła się skandalem, gdy promotor próbował odpowiadać za doktoranta i został publicznie pouczony przez przewodniczącego, że swoją obronę miał 20 lat wcześniej.

    --
    "Minister przyznała, że w omawianej przez parlament ustawie nie jest to zagwarantowane, ale zapewniła, że płace mają wzrosnąć od 2013 r." (naukawpolsce.pl)
  • donnajohnson 26.01.12, 13:39
    pr0fes0r napisał:


    > Hę, że co? Chyba w innych światach żyjemy

    Zdecydowanie w innych pr0fes0r ale nie swiatach tylko realiach. I czy naprawde musimy ustalic ktore realia sa lepsze?
    >


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 28.01.12, 21:05
    donnajohnson napisała:


    > na obronie czesc pytan jest kierowanych rowniez do promotora

    Nie rób z forum kabaretu.
  • adept44_ltd 28.01.12, 21:18
    np. pytanie, czy czytał rozprawę i tym podobne...
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 28.01.12, 21:21
    a co do kabaretu, to ja jestem za :)
    --
    Louder Than Bombs...
  • spokojny.zenek 28.01.12, 21:38
    Za robieniem kabaretu z tego forum, z wybranych wątków, czy założeniem osobnego (np. "Doktorat-Nauka-Cnota")?
  • adept44_ltd 28.01.12, 21:41
    powiedzmy - za niejaką kabaretyzacją...
    --
    Louder Than Bombs...
  • spokojny.zenek 28.01.12, 21:51
    Umiarkowaną kabaretyzacją w granicach zdrowego rozsądku?
  • adept44_ltd 28.01.12, 22:11
    ech, z nostalgią wspominam Blake'owskie pingwiny na forum nauka, czy ktoś to jeszcze pamięta ;-)))????!!!!

    spokojny.zenek napisał:

    > Umiarkowaną kabaretyzacją w granicach zdrowego rozsądku?


    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 28.01.12, 22:14
    adept44_ltd napisał:

    > ech, z nostalgią wspominam Blake'owskie pingwiny na forum nauka, czy ktoś to je
    > szcze pamięta ;-)))????!!!!

    :-)))))


    --
    Please use elevator, stairs stuck between floors.
  • adept44_ltd 28.01.12, 22:34
    i komu to przeszkadzało???
    --
    Louder Than Bombs...
  • spokojny.zenek 28.01.12, 22:41
    Wiadomym siłom?
  • spokojny.zenek 28.01.12, 21:37
    adept44_ltd napisał:

    > np. pytanie, czy czytał rozprawę i tym podobne...

    1. "Czy możemy zaczynać"
    2. "Która godzina"?
    3. "Czy chciałby Pan zadać jakieś pytanie?"

  • donnajohnson 29.01.12, 15:13
    n/t


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 29.01.12, 15:16
    Chciałabyś poważnego traktowania twojej groteskowej pisaniny?
  • donnajohnson 29.01.12, 17:02
    spokojny.zenek napisał:

    > Chciałabyś poważnego traktowania twojej groteskowej pisaniny?

    Chcialbys analizy twojego pseudointelektualnego zachowania?


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • spokojny.zenek 29.01.12, 17:10
    Jeśli kiedyś się o takowe zachowanie pokuszę, to być może poproszę i o taką analizę. Ale na pewno kogoś kompetentniejszego i kulturalniejszego.
  • donnajohnson 29.01.12, 17:17
    spokojny.zenek napisał:

    > Jeśli kiedyś się o takowe zachowanie pokuszę, to być może poproszę i o taką ana
    > lizę. Ale na pewno kogoś kompetentniejszego i kulturalniejszego.

    Aaaa dziwne. Tak samo jest z moim pisaniem.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • adept44_ltd 29.01.12, 20:39
    donna jeśli Gołota będzie chciał sprawdzić się z kimś z forum, wystawimy ciebie, a ja jeszcze obstawię twoje zwycięstwo :), nadmiar testosteronu, jak nic :)))
    --
    Louder Than Bombs...
  • hugow 25.01.12, 22:28
    ale to właśnie rzeczywistość jest taka, że doktorat jest niesamodzielny
    nie raz słyszałem, jak na seminarium instytutu, katedry, zakładu, promotor lub "wiadomo-że-wewnętrzny-recenzent" w komentarzu do prezentacji tez doktoratu przez doktoranta, dobitnie stwierdzał coś w stylu: "ale niech Pan niczego nie wymyśla, doktorat to nie jest miejsce na wymyślanie, wymyślanie niech Pan sobie zostawi na habilitację", poza tym - po kilku pytaniach do doktoranta, gdzie co ma, jak są ułożone rozdziały w pracy, jaka jest teza, itp. elementy pracy - co do naukowej koncepcji pracy pytania zazwyczaj kierowane są do promotora.
    Nawet gdy miałem grant promotorski KBN na badania związane z doktoratem i przygotowaniem pracy doktorskiej, to umowa była między promotorem, uczelnią i KBN, ja nie byłem stroną tej umowy, za wykonanie umowy odpowiadał promotor, za zrealizowanie tematu odpowiadał promotor, gdybym jako autor doktorskiej pracy nawalił, bez konsultowania z KBN mógł dobrać sobie innego wykonawcę jego grantu promotorskiego.
    Doktorat jest niesamodzielny i gdy wydawałem go drukiem, musiała być zgoda Uczelni, promotora i dopiero jako autor niesamodzielnej pracy mogłem sobie wydać.

    A jaka różnica jest między samodzielną pracą a niesamodzielną? Choćby taka, że w samodzielnej, to autor decyduje komu podziękuje w Aknowledgements -> w niesamodzielnej, musi spytać tego z którym wspólnie dzieło tworzy.
    --
    --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu
  • matya 25.01.12, 22:40
    hugow napisał:

    >"ale niech Pan niczego nie wymy
    > śla, doktorat to nie jest miejsce na wymyślanie, wymyślanie niech Pan sobie zos
    > tawi na habilitację",

    a tos teraz pojechal :D
    to moze u Ciebie na wydziale takie zwyczaje, u mnie "nie miejsce na wymyslanie" sie konczylo na II pracowni fizycznej na 3cim roku studiow.

    --
    jak narysowac sowe
  • adept44_ltd 25.01.12, 23:11
    później dyscyplina wygląda tak jak wygląda...
    --
    Louder Than Bombs...
  • hugow 26.01.12, 09:29
    i budynek jeszcze stoi? nie wyleciał w powietrze?
    u mnie jeden student pozwolił sobie na wymyślanie w pracowni - laboratorium - i było nieśmiesznie

    Profesor prowadzący badania musi być pewien, że to co zlecił, jest realizowane, a nie, że jego doktorant coś wymyśla, jeśli doktorant dostaje zlecenie, że ma przeorać anglosaską literaturę z zakresu zarządzania płynnością (jak ja dostałem) to miał gwarancję, że wszystko co było dostępne z Polski w 2000-2002 wszelkimi kanałami i bibliotekami dostał. Zero miejsca na wymyślanie i dyskusje.
    Potem boki idzie zrywać gdy czytam, że doktorant z politechniki z bardzo religijnego miasta "obalił" (tak sam napisał a recenzenci mu klepnęli) model zarządzania gotówką Millera-Orra - obalił noblistę a sam nawet nie dostał profesury wg polskiej procedury z pominięciem habilitacji. Ale w tej Polsce marnują się talenty. A to po prostu jest wstyd. Na mojego 3 letniego synka nie wkładam na barki poprowadzenia za mnie wykładu w zastępstwie - bo zwyczajnie wyjdzie niepoważnie. Na doktoranta podobnie - nie należy wkładać przedwcześnie tego co nie jest jego rolą a takich co się za bardzo śpieszą - należy odpowiednio poprawić w łagodności i ich potencjał jakoś na nowo odkryć i przekierować.
    W starym podręczniku z 1999 roku z Poznańskiej Akademii Ekonomicznej - jak pisać doktorat i habilitację, było fajne zdanie autora, że po otwarciu przewodu, na czwartym roku czteroletnich
    studiów doktoranckich po zdaniu egzaminów doktorskich jest czas aby doktorant wybrał się na pierwszą konferencję naukową, niekoniecznie z własnym referatem.
    Dziś zmusza się do mówienia tych, którzy jeszcze nie mają nic do powiedzenia - jest to zasadniczy błąd. Gdy dusza będzie przepełniona fascynacją przedmiotu badań - sama znajdzie sposób ekspresji tego co ją pasjonuje.
    -- --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu
  • adept44_ltd 26.01.12, 09:51
    pozwolisz że nie skomentuję, poza tym, że nakaz przeorania całej literatury anglosaskiej jest kiepskim przykładem na to, o czym rozmawiamy... sugerującym, że posługujący się tym przykładem ma problem z określeniem, czym jest praca naukowa (i praca doktorska)

    Louder Than Bombs...
  • donnajohnson 25.01.12, 18:23
    dala.tata napisał:


    > co do samodzielnosci, to moze wroce: nie ma dzisiaj samodzielnych prac.

    I tu sie dala mylisz.
    Kazda rozprawa habilitacyjna ma byc z zalozenia samodzielna.

    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • dala.tata 25.01.12, 18:29
    daj se kobieto spokoj! nie ma prac samodzielnych. nie znam habilitanta, ktory nie rozmawial o swojej habilitacji, trzymajac ja w najwiekszej tajemnicy, pod zadnym pozotem nie wystepujac z badaniami na konferencjach itd itd.

    jak dla mnie to koniec tej rozmowy.

    donnajohnson napisała:

    > dala.tata napisał:
    >
    >
    > > co do samodzielnosci, to moze wroce: nie ma dzisiaj samodzielnych prac.
    >
    > I tu sie dala mylisz.
    > Kazda rozprawa habilitacyjna ma byc z zalozenia samodzielna.
    >


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • donnajohnson 25.01.12, 18:37
    dala.tata napisał:

    > daj se kobieto spokoj! nie ma prac samodzielnych. nie znam habilitanta,
    > ktory nie rozmawial o swojej habilitacji, trzymajac ja w najwiekszej tajemnicy,
    > pod zadnym pozotem nie wystepujac z badaniami na konferencjach itd itd.
    >
    > jak dla mnie to koniec tej rozmowy.
    >
    Dala prosze cie zestaw sobie twoj obecny post z tym
    Tekst linka


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • prawdziwam2011 25.01.12, 19:10
    No, Dala i wychodzi szydło z worka ("daj se kobieto..."). Sam daj sobie na wstrzymanie. To Donna ma rację w tym sporze.
  • dala.tata 25.01.12, 20:01
    eeee? mialem powiedziec: daj se chlopie spokoj?

    prawdziwam2011 napisała:

    > No, Dala i wychodzi szydło z worka ("daj se kobieto..."). Sam daj sobie na wstr
    > zymanie. To Donna ma rację w tym sporze.


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • hugow 25.01.12, 21:40
    dj: Cytat"Kazda rozprawa habilitacyjna ma byc z zalozenia samodzielna."
    miała
    teraz nie ma pracy habilitacyjnej
    czy w nowym porządku rzeczy dalej jest wymagana samodzielność do habilitacji według aktualnej procedury?
    -- --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu
  • spokojny.zenek 28.01.12, 22:42
    Jeszcze przez pewien czas jest (okres przejściowy współistnienia obu trybów). "Nowa procedura" rozpędza się bardzo wolno.
  • dala.tata 25.01.12, 15:46
    no mnie tez by bylo przykro..... dobrze jednak, zebys sobie uswiadomila, ze ja cie nie prosze o pomoc, tylko mowie, ze banialuki gadasz.

    donnajohnson napisała:

    >
    > No to juz nie pomoge ..... Przykro mi
    >
    >


    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • donnajohnson 25.01.12, 15:51
    dala.tata napisał:

    > no mnie tez by bylo przykro..... dobrze jednak, zebys sobie uswiadomila, ze ja
    > cie nie prosze o pomoc, tylko mowie, ze banialuki gadasz.
    >
    > donnajohnson napisała:
    >
    > >
    > > No to juz nie pomoge ..... Przykro mi
    > >

    O pomoc w zrozumieniu przeciez prosiles...


    --
    Może jako biedna humanistka - ciemięga się mylę, ale na własne oczy tego nie widziałaś, więc nie masz prawa twierdzić, że toto istnieje (madame_charmante)
  • hugow 25.01.12, 14:26
    to oczywiste, że winny jest promotor, nawet bardziej niż doktorant, doktorant jako początkujący adept nauki ma prawo nie wiedzieć w czym rzecz i od tego jest promotor a teraz jeszcze promotor pomocniczy aby nie dopuścić do kłopotów - bez zgody promotora, doktorant nie zrobi żadnego kroku a bez wskazania promotora - nie wie w którą stronę się udać.
    Promotor na podstawie promotorstwa uchylonego doktoratu może dostał profesurę :-? A jeśli tak - to jego profesura jest do uchylenia.
    -- --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu
  • hugow 25.01.12, 14:39

    Przeczytawszy:
    www.forumakad.pl/archiwum/2010/03/52_koniec_slowackiego_eldorado.html
    gdzie widać jak plagiator B. Koziróg - promotor dwóch doktoratów podwójnego doktora Tarasiuka - rozprawił się z nierzetelnością doktora Tarasiuka w jego monografii habilitacyjnej.
    I słusznie. Wyjął "źdźbło" samemu mając "belkę".
    -- --
    ...jest taki sam procent głupich profesorów co głupich studentów...
    :):-)
    szukam|^|domu

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka