• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

Dwuosobowy pokój podczas konferencji

  • 22.02.13, 15:17
    Jakiś czas temu dokonałam wpłaty na interesującą mnie konferencję. Opłata zawierała również 2 noclegi w hotelu. Wszystko byłoby ok, tylko przydzielili mnie do dwuosobowego pokoju, nie pytając wcześniej czy nie mam nic przeciwko. W ogóle nie wpadło by mi do głowy, że ludzi w tym wieku będą bez ich zgody ładować do pokoju z kimś nieznajomym. Najlepsze jest to, że nawet nie mogę dopłacić do jedynki - jedynki są dla profesorów, jak mnie poinformowano, a poza tym, cena jedynki i dwójki jest taka sama! Znaleźć lokum we własnym zakresie mogę, ale i tak muszę wnieść całą opłatę...

    Czy ktoś się spotkał z taką praktyką? Bo ja sobie nie wyobrażam dzielenia przez 3 dni pokoju z kimś nieznajomym, szczególnie, że mam nocny tryb pracy i komuś może to przeszkadzać. Poza tym, czułabym się niekomfortowo. No ale może są tacy co im to nie przeszkadza...
    Edytor zaawansowany
    • 22.02.13, 16:55
      > Czy ktoś się spotkał z taką praktyką?

      Ostatni raz we wczesnych latach 90. XX w. (Ogolnopolski konkurs dla licealistow.)

      W opcji default (i de facto jedynej mozliwej) dla osob doroslych - wg mnie granda.

      Pzdr.
    • 22.02.13, 17:13
      Musze przyznac ze mnie zatkslo. To taki pozny gierek.

      Pozostaje ci sie modlic, zeby w pokoju byla lazienka. W przeciwnym razie moze cie czekac slynna decyzja himilsbacha: sikacie do umywalki czy nie :)

      Musze powiedziec ze nie pojechalbym.
      --
      We are the Borg. Resistance is futile
    • 22.02.13, 18:35
      nie dziw się dalatacie - on najwyraźniej wyjechał z Polski "w późnym gierku" i wrócił jako profesor, więc tkwi w błogiej nieświadomości:)

      Między innymi dlatego nie lubię jeździć na polskie konferencje i robię to tylko wtedy, gdy jest to absolutnie konieczne.

      Pal sześć, gdy jest to kameralna konferencja specjalistyczna, gdzie wszystkich znam i mam sporą szansę, że za współlokatora będę miał znajomego. Najgorsze są duże spędy, gdzie zdajesz się na ślepy los.

      Ostatnimi czasy troszkę się ucywilizowało i przynajmniej jest się informowanym o "współlokatorze", czasem (rzadziej) pojawia się możliwość zabukowania jedynki (wyższa opłata konferencyjna).

      Szczytem wszystkiego była pewna konferencja "na wschodzie", gdzie zakwaterowano nas do akademika, do zwykłej "czwórki"...
      --
      This world is spinning around me
      • 22.02.13, 18:55
        Rzadko bywam na konferencjach polskich, ta mnie akurat zainteresowała, ale odstraszają mnie te warunki.
        Aż trudno mi uwierzyć, że to "standard"!

        Pozostaje mieć nadzieję, że będą dwa oddzielne łóżka...
        • 22.02.13, 19:01
          za dodatkową opłatą. Tak samo jak osobny wc. Normalnie w standardzie wygódka na polu i wspólna, koedukacyjna łaźnia.
          --
          This world is spinning around me
        • 22.02.13, 19:15
          Ja się też z tym spotkałem. Norma na konferencjach krajowych. Raz naprawdę dostaliśmy ze współlokatorem jedno łóżko, a ponieważ pokoju zmienić się nie dało (wszystkie zajęte), ubłagaliśmy o dodatkowy koc na recepcji. Żenada... Dobrze, że chociaż znaliśmy się wcześniej :)
          • 22.02.13, 19:22
            przecież służą m.in. poznawaniu innych ludzi i networkingowi?

            A jak lepiej się poznać i zasieciować, dzieląc jedno łóżko?

            Naprawdę, w tym tygodniu to niektórym się w głowach poprzewracało. Najpierw narzekanie na tempo podwyżek, teraz na warunki lokalowe podczas konferencji...
            --
            This world is spinning around me
        • 22.02.13, 19:29
          parę lat temu byłem na konferencji w UWM, wszyscy dostali propozycje zakwaterowania na kampusie w Kortowie (akademiki), wcześniej nie było żadnej informacji o współlokatorach więc przystałem na to (inne hotele były daleko), na miejscu okazało się, że mam 3 współtowarzyszy w segmencie, na szczęście każdy miał osobny pokój, tylko łazienka była wspólna,
          konferencje wspominam całkiem dobrze, jedyna osobliwa rzecz to codzienne głośne śpiewanie jednego ze współtowarzyszy pod prysznicem o 6 rano, które przenikało przez ściany i niosło się daleko na pola i łąki,
          przez to musiałem trochę zmodyfikować swój grafik dnia, ale nie narzekam
      • 22.02.13, 20:45
        Oj standard, i nie tylko w Polsce. Nie powinno dziwić, że w innych byłych demoludach też ciągle na porządku dziennym. Ale spotkałem się również z przydziałem do dwójki w Holandii i Niemczech - jako podstawowa opcja noclegu włączonego do fee.

        A w UK, na dużej, cyklicznej międzynarodowej konferencji był akademik. Wprawdzie pokoje jedynki, ale łazienka już wspólna...
      • 23.02.13, 01:32
        dalatata nie ma wiekszego problemu z nocowaniem w pokoju dwuosobowym i nie raz tak robil i to w roznych czesciach swiata. zazwyczaj z powodow finansowych. Jednak dalatata chce miec wybor i zdecydowac, czy ma ochote spac z osoba nieznajoma w pokoju (to mi sie nie zdarzylo - zawsze wiedzialem, z kim bede nocowal). Z roznych wzgledow taki wybor jest konieczny: mozna zaczac od chrapania, a skonczyc na niepelnosprawnosci, ktorej nie chce sie pokazywac innym.

        I cala ta dyskusja jest wlasnie taka dyskusja, ktora zaklada, ze wszyscy nie mamy problemu z pokazywaniem swych cial, wszyscy jestesmy pelnosprawni i z cala pewnoscia we snie nie puszczamy glosnych bakow. Ja pozostaje przy swoim: ja chce wiedziec najpierw, jak bedzie, zebym mogl zdecydowac, co zrobie.

        --
        Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
    • 22.02.13, 20:10
      Przyznam, ze nie rozumiem Państwa problemu. Jestem studentem, mieszkam w akademiku w pokoju 3-osobowym. I to nie przez dwa dni, ale codziennie. A na konferencje i obozy studenckie też często jeżdżę. I nieraz mieszkaliśmy w kilka (nieznajomych!) osób, nikogo przez to nie ubyło.

      A mówiąc wprost, przecież jak Państwo śpicie to jest Wam wszystko jedno :)
      • 22.02.13, 20:24
        aleksy-12 napisał(a):

        >
        > A mówiąc wprost, przecież jak Państwo śpicie to jest Wam wszystko jedno :)

        o nie, państwo śpią inaczej ;-)
        --
        Najbardziej przekonującym dowodem na istnienie inteligencji w kosmosie jest to, że się z nami nie kontaktuje...
        • 22.02.13, 20:33
          A niby jak? ;)
          • 22.02.13, 21:22
            współlokator siedzi do późna, szlifując w ostatniej chwili swój referat, który chce przedstawić nazajutrz. W końcu wykończony pada na łóżko i zapada w głęboki sen.

            Po 10 minutach do pokoju wtacza się drugi lokator, który po zaprezentowaniu referatu 1 dnia "poszedł w tango" i wyszedł z kolegami na miasto poimprezować. Oczywiście budzi współlokatora, który nie może już zasnąć i następnego dnia jest w fatalnej formie.

            Albo jeszcze inaczej: trafia ci się do pokoju straszna gaduła, facet który gotów opowiadać anegdoty do 3 nad ranem.

            Fajnie?
            --
            This world is spinning around me
            • 22.02.13, 21:32
              > współlokator siedzi do późna, szlifując w ostatniej chwili swój referat, który
              > chce przedstawić nazajutrz. W końcu wykończony pada na łóżko i zapada w głęboki
              > sen.
              >
              > Po 10 minutach do pokoju wtacza się drugi lokator, który po zaprezentowaniu ref
              > eratu 1 dnia "poszedł w tango" i wyszedł z kolegami na miasto poimprezować. Ocz
              > ywiście budzi współlokatora, który nie może już zasnąć i następnego dnia jest w
              > fatalnej formie.

              No nie, to jakiś wydumany trochę ten przykład. Jak ktoś zapadł w głęboki sen to raczej by się nie obudził tak łatwo. A nawet jakby - to niby czemu ma już nie zasnąć do rana hehe. A na marginesie, jak ktoś w ostatniej chwili zamierza przygotowywać referat, to musi się liczyć z tym, że los bywa złośliwy ;) Przecież sam słyszę od wykładowców, żeby nic nie zostawiać na ostatnią chwilę...

              • 22.02.13, 22:02
                choć ze wstydem przyznam się, że taka sytuacja miała miejsce. Żeby była jasność: jestem obowiązkowy człowiek i NIGDY nie zostawiam przygotowania referatu na ostatnią chwilę:)

                I jeszcze jedno: nasze środowisko w sposób naturalny przyciąga różnego rodzaju freaków. Nie jest fajnie spać w tym samym pokoju z wariatem, a i takie przypadki widziałem (choć nie doświadczyłem osobiście).
                --
                This world is spinning around me
                • 22.02.13, 22:44
                  > I jeszcze jedno: nasze środowisko w sposób naturalny przyciąga różnego rodzaju
                  > freaków. Nie jest fajnie spać w tym samym pokoju z wariatem, a i takie przypadk
                  > i widziałem (choć nie doświadczyłem osobiście).

                  A kto to jest "freak"? :)

                  Pytam, bo chyba nie miał Pan na myśli psychopaty albo seryjnego mordercy...?
      • 22.02.13, 23:27
        Jak się ma lat 20, potrzeba zachowania przestrzeni osobistej jest mniejsza niż w wieku lat 30, 40, 50 itd.

        Po prostu z wiekiem człowiek się przyzwyczaja do pewnych standardów i nie lubi z nich rezygnować. A niektórzy mają po prostu wrodzoną/wcześnie wyrobioną potrzebę zachowania przestrzeni dla siebie, ewentualnie włączając w nią swoich bliskich. Ja po wyrośnięciu z wieku kolonialno-obozowego bardzo niechętnie dzieliłam przestrzeń życiową z obcymi i zawsze starałam się tego unikać. Na konferencję, na której musiałabym dzielić pokój z nieznajomą osobą, też bym dziś nie pojechała.

        --
        Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
    • 22.02.13, 21:29

      > No ale może są tacy
      > co im to nie przeszkadza...

      Mi to by nie przeszkadzało, ale ja wychowałem się głównie za komuny i jeśli organizator nie wymusza jakiegoś noclegu to rezerwuję np. pokój wieloosobowy w hostelu. Jakoś lepiej się czuję w takich warunkach niż hotelu*****. Ale myślę, że jednak organizator powinien co najmniej zapytać, co kto lubi w takim przypadku, a nie stawiać kogoś w sytuacji niezręcznej.
      • 22.02.13, 21:45
        > Mi to by nie przeszkadzało, ale ja wychowałem się głównie za komuny i jeśli org
        > anizator nie wymusza jakiegoś noclegu to rezerwuję np. pokój wieloosobowy w hos
        > telu. Jakoś lepiej się czuję w takich warunkach niż hotelu*****.

        To już jest hardkor :) Ja nawet jako studentka w czymś takim nie chciałam mieszkać...

        Albo jakiś nietypowy jesteś, albo płacisz za nocleg z własnej kieszeni. Jednak większość uczestników ma koszty noclegów pokryte przez swoją instytucję.
        • 22.02.13, 22:06

          > To już jest hardkor :) Ja nawet jako studentka w czymś takim nie chciałam miesz
          > kać...

          Bez przesady, hostele, akademiki itp. w cywilizowanych krajach (w tym i większość w Polsce), to jednak coś innego niż jeszcze 20-30 lat temu. Jakoś trudno tam spotkać mityczne karaluchy itp.

          >
          > Albo jakiś nietypowy jesteś, albo płacisz za nocleg z własnej kieszeni. Jednak
          > większość uczestników ma koszty noclegów pokryte przez swoją instytucję.

          Zwykle płaci za mnie uczelnia, ale niezależnie od tego kto płaci, to staram się minimalizować koszty.

          Spójrz może na swoją sytuację z pozytywnej strony. Tzn. że to będzie szansa spotkania i nawiązania kontaktu z osobą o podobnych zainteresowaniach naukowych itp.
          • 22.02.13, 22:32
            > Bez przesady, hostele, akademiki itp. w cywilizowanych krajach (w tym i większo
            > ść w Polsce), to jednak coś innego niż jeszcze 20-30 lat temu. Jakoś trudno tam
            > spotkać mityczne karaluchy itp.

            Tu nie chodzi o karaluchy itp. Tak, wiem, że standardy higieniczne hosteli znacznie się poprawiły. Tym niemniej mieszkanie w pokoju wieloosobowym to hardkor w tym sensie, że nie można się porządnie wyspać. Chyba, że masz bardzo twardy sen, to zazdroszczę. Ja się budzę na każdy szmer.

            > Zwykle płaci za mnie uczelnia, ale niezależnie od tego kto płaci, to staram się
            > minimalizować koszty.

            Ale jadąc na konferencję reprezentujesz uczelnię. Za to też uczelnia Ci płaci. A Twoim zadaniem jest robić to godnie, w tym sensie że naukowiec np. mieszkający pod mostem i jedzący konserwy wystawia fatalne świadectwo swojej instytucji. Nawet jeśli jego intencją jest minimalizacja kosztów. I wierz mi że uczelnia nie zbiednieje od tego, że 3 razy w roku opłaci Ci nocleg w hotelu. Administracja przeżera o wiele więcej kasy, ale to temat na osobny wątek.

            > Spójrz może na swoją sytuację z pozytywnej strony. Tzn. że to będzie szansa spo
            > tkania i nawiązania kontaktu z osobą o podobnych zainteresowaniach naukowych it
            > p.

            Bez przesady. Kontakty naukowe można nawiązać np. podczas wspólnych obiadów. Poza tym, założyłam że w tym hostelu w wieloosobowej sali mieszkasz z przypadkowymi ludźmi albo ze swoimi studentami, bo 99% pracowników uczelni wybierze raczej pokój w hotelu. Więc jakie kontakty masz tutaj na myśli?
            • 22.02.13, 23:09
              ostatnio polubiłem tropienie pozostałości przeszłości

              maria.francesca napisała:

              > Nawet jeśli jego intencją jest minimalizacja kosztów. I wierz mi że uczelnia ni
              > e zbiednieje od tego, że 3 razy w roku opłaci Ci nocleg w hotelu. Administracja
              > przeżera o wiele więcej kasy, ale to temat na osobny wątek.

              powiew homo-sovietucusa?
              w cywilizacji zazwyczaj na konferencje jeździ się z grantów, lub np. za kasę organizatorów (jeśli się ma zaproszony referat), czasem można poprosić o fundusze z uczelni np. na jedną konferencje (max półtorej), ale 3 takie wyjazdy, to trochę za dużo i w bardzo złym tonie
              • 22.02.13, 23:23
                OK. Przesadziłam, niech będzie ten RAZ. Pozostałe dwa - z grantów. Chociaż znam takich, co i kilka razy w roku z pieniędzy uczelni jeżdżą, ale nieważne.

                To wszystko jednak nie usprawiedliwia "dziadowania" jakim jest dla mnie mieszkanie w wieloosobowej sali w hostelu. Sorry, ale jadąc na konferencję chcę mieć zapewnione godne warunki. Jakbym miała mieszkać w takiej komunie to bym raczej wcale nie jechała. Już w tej chwili się zastanawiam - a chodzi o pokój zaledwie dwuosobowy!
              • 22.02.13, 23:26
                > ostatnio polubiłem tropienie pozostałości przeszłości

                Poza tym trochę się czepiasz, "detektywie". Wątek dotyczył czegoś innego.

                No i jest wiele innych ciekawszych rzeczy do tropienia :)
                • 22.02.13, 23:33
                  ja bym, na Twoim miejscu, wynajął pokój w hotelu, blisko miejsca konferencyjnego
                  (możesz sprawdzić ceny na stronach z hotelami), a standard hotelu zapewne zależy ile od tego ile możesz przeznaczyć funduszy na wyjazd,
                  tam ludzie robią, więc nie widzę problemu,
                  możesz się martwić jedynie, że po powrocie będą problemy z rozliczeniem, więc zawczasu uzgodnij z organizatorami, że masz osobne lokum
                  • 22.02.13, 23:38
                    Chciałam tak zrobić. Niestety, jak pisałam na samym początku, jest to pakiet, opłata konferencyjna jest taka sama dla wszystkich. To znaczy - koszty noclegów są wliczone w opłatę konferencyjną, i nie ma możliwości oddzielenia opłaty za konferencję od opłaty za noclegi. Tym samym gdybym nocowała na zewnątrz, musiałabym sobie opłacić nocleg z własnej kieszeni.
                    • 22.02.13, 23:42
                      ?
                      nie, możesz oświadczyć, że opłata konferencyjna to jedno, a zakwaterowanie w hotelu to drugie, tzn. są to osobne wydatki
                    • 23.02.13, 00:29
                      Ja bym powiedziała, że jeśli nie odtrącą mi z opłaty kosztów zakwaterowania, to po prostu nie przyjeżdżam. Co to, ostatnia konferencja na świecie?


                      --
                      It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of the world is the visible, not the invisible.
                      • 23.02.13, 00:38
                        Niestety, nie odtrącą, pytałam. Więc raczej nie pojadę. Rozumiem, że niektórzy lubią mieszkać w 10 osobowych pokojach, ja to wybredna jestem :)
                        • 23.02.13, 00:50
                          Ach, no więc, nie pozostaje Tobie nic innego jak wziąć ze sobą namiot i śpiwór. Możesz (wzorem Kaddafiego) rozłożyć go przez miejscem konferencyjnym. Nie należy też zapominać o możliwości rozłożenia namiotu w pokoju hotelowym, aby odseparować się od współtowarzysz/ki/a.
                          • 23.02.13, 00:56
                            Jakby to był współtowarzysz, i to w dodatku przystojny, to bym się nie chciała od niego separować ;)
                            • 23.02.13, 00:58
                              to wtedy trzeba, na wszelki wypadek, wziąć jeden podwójny śpiwór
                              • 23.02.13, 01:00
                                E nie, lepiej we dwójkę w pojedynczym, cieplej jest :)
                                Zawsze można zaoszczędzić trochę miejsca ściągając ubrania ;)
                                • 23.02.13, 01:08
                                  i jest wtedy najlepszy klimat na zrodzenie się nowej idei, którą można będzie później opublikować we wspólnej pracy
                                • 23.02.13, 01:09
                                  zaczynam mieć brzydkie podejrzenia co do powodów, dla których tak naprawdę przeszkadza Pani roommate...;)
                                  I tym sucharem kończę na dziś, bo zbliżam się do niebezpiecznych rewirów...
                                  • 23.02.13, 01:16
                                    Żarty, żarty późną porą :)

                                    Ale fakt, czas pewnie kończyć na dzisiaj żeby nas nie wywiodło na bezdroża ;)
                                • 23.02.13, 01:21
                                  > E nie, lepiej we dwójkę w pojedynczym, cieplej jest :)
                                  > Zawsze można zaoszczędzić trochę miejsca ściągając ubrania ;)

                                  Nie zapominajcie, drodzy profesorowie, że Wasze forum czytają również studenci.
                                  Tą zboczoną dyskusją sami sobie wystawiacie o sobie świadectwo. I pomyśleć, że tacy wykładowcy nas później kształcą - bo nie powiem, że wychowują...
                                  • 23.02.13, 01:25
                                    tobestudent napisał(a):...

                                    tak, nie należy zapominać o nakarmieniu przyzwoitki, wtedy może sobie pójdzie
                                    • 23.02.13, 01:45
                                      Nie, nie jestem szczególnie purytański, więc proszę się nie wyzłośliwiać. Poziom tej dyskusji po prostu nie pasuje do naukowców. Lepiej zajmijcie się Państwo nauką, która leży i kwiczy, a nie świntuszeniem na forum.
                                      • 23.02.13, 01:47
                                        o nie, moja nauka wcale nie leży (nauka lezy u innych kolegów, np. prawników) moja stoi wysokim H indeksem
                                        • 23.02.13, 01:51
                                          Jasne, najlepiej jest zwalić na kolegów.
                                          Kurcze, narzekacie na studentów, a sami jesteście dokładnie tacy sami. Tak, niczym się nie różnicie od nas...
                                          • 23.02.13, 01:55
                                            ja na nikogo nie zwalam, musisz wiedzieć, drogi studencie, ze tak w życiu jest, jednym stoi, a drugim leży
                                            • 23.02.13, 02:21
                                              > ja na nikogo nie zwalam, musisz wiedzieć, drogi studencie, ze tak w życiu jest,
                                              > jednym stoi, a drugim leży

                                              Cóż mam odpowiedzieć na ten ambitny komentarz... Pozostaje mieć nadzieję, że nie jest pan pracownikiem naukowym...
                                        • 23.02.13, 09:02
                                          rozumiem, że ten tekst zamierza Pan wstawiać od tej pory do każdego wątku?;) Get a life...
                                      • 23.02.13, 01:50
                                        masz racje! przeciez swintuszenie uwlacza godnosci naukowca! naukowcy do nauki! a pasta do zebow!

                                        tobestudent napisał(a):

                                        > Nie, nie jestem szczególnie purytański, więc proszę się nie wyzłośliwiać. Pozio
                                        > m tej dyskusji po prostu nie pasuje do naukowców. Lepiej zajmijcie się Państwo
                                        > nauką, która leży i kwiczy, a nie świntuszeniem na forum.


                                        --
                                        Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
                                        • 23.02.13, 01:53
                                          > masz racje! przeciez swintuszenie uwlacza godnosci naukowca!

                                          Wiem że mam rację. Niestety, ale uwłacza. Przykro mi.
                                          • 23.02.13, 02:00
                                            absolutnie uwlacza. W ogole myslenie o seksie uwlacza - przyjemnosc krotka przeciez, a ruchy niegodne naukowca.

                                            ogolniej, ja mysle, ze naukowcy powinni mieszkac na uczelniach, chodzic w mundurkach a la Mao, a za kazde popatrzenie na posladki studentki/studenta nalezy ich wybatozyc.

                                            tobestudent napisał(a):

                                            > > masz racje! przeciez swintuszenie uwlacza godnosci naukowca!
                                            >
                                            > Wiem że mam rację. Niestety, ale uwłacza. Przykro mi.


                                            --
                                            Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
                                            • 23.02.13, 02:27
                                              > absolutnie uwlacza. W ogole myslenie o seksie uwlacza - przyjemnosc krotka prze
                                              > ciez, a ruchy niegodne naukowca.

                                              Proszę się dalej nabijać...
                                              A zamiast o seksie może lepiej pomyśleć o tym, jak poprawić jakość zajęć, bo póki co u większości pozostawiają one wiele do życzenia. A na obsesyjne myśli o pośladkach polecam brom.
                                              • 23.02.13, 02:33
                                                no a co mozna zrobic z kretynskimi uwagami studenta, ktory chce odczlowieczyc duza grupe ludzi. Przeraza mnie idea, ze filozof, fizyk czy geolog nie mysla nigdy o seksie, dupie maryni czy innych kompletnych pierdolach.Podobnie jak przerazalby mnie student, ktory 24/7 mysli o swoich o studiach i zakuwa. EOT



                                                tobestudent napisał(a):

                                                > Proszę się dalej nabijać...
                                                > A zamiast o seksie może lepiej pomyśleć o tym, jak poprawić jakość zajęć, bo pó
                                                > ki co u większości pozostawiają one wiele do życzenia. A na obsesyjne myśli o p
                                                > ośladkach polecam brom.


                                                --
                                                Doktorat - nauka - uczelnia
                                                Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
                                                • 23.02.13, 02:44
                                                  > no a co mozna zrobic z kretynskimi uwagami studenta, ktory chce odczlowieczyc d
                                                  > uza grupe ludzi.

                                                  Nie chcę nikogo "odczłowieczać".

                                                  Przeraza mnie idea, ze filozof, fizyk czy geolog nie mysla nig
                                                  > dy o seksie, dupie maryni czy innych kompletnych pierdolach.Podobnie jak przera
                                                  > zalby mnie student, ktory 24/7 mysli o swoich o studiach i zakuwa. EOT

                                                  A mnie dla odmiany przeraża naukowiec, który myśli i gada tylko o seksie i pierdołach. Tak, jak to się dzieje na tym forum. Szczerze mówiąc, spodziewałem się tu wyższego poziomu...
                                                  • 23.02.13, 09:59
                                                    www.youtube.com/watch?v=vgZnjcDitDE
                                                    Oops, sorry, I suppose You're not English...
                                          • 23.02.13, 02:39
                                            hehehe :)

                                            Może zróbmy listę rzeczy uwłaczających godności naukowca. Oto przykłady:
                                            - seks w każdej postaci, myślą, mową, uczynkiem...,
                                            - spanie nago,
                                            - pływanie w morzu / basenie - co by nie pokazywać publicznie za dużo ciała...

                                            Przepraszam, ale śmiać mi się chce ze studenta, który naukowców pomylił z zakonnikami...
                                      • 23.02.13, 18:00

                                        > Nie, nie jestem szczególnie purytański, więc proszę się nie wyzłośliwiać. Pozio
                                        > m tej dyskusji po prostu nie pasuje do naukowców.

                                        Tak, w momencie, kiedy człowiek staje się naukowcem, musi podpisać oświadczenie, że już nigdy nie będzie świntuszył, wszelki cielesny humor będzie mu obcy, i nie będzie w życiu tracił czasu na nic, co by nie było związane z podnoszeniem poziomu nauki, co czynić będzie z wielkim oddaniem i pogardą dla spraw ziemskich. Jeśli, nie daj boże, dziedzina zgłębianej nauki to seksuologia, należy badać ją z odpowiednim dystansem, wykluczając swoją osobę jako obiekt, bo cóż to by było za poniżające doświadczenie!

                                        --
                                        Beer is living proof that God loves us and wants us to be happy.
      • 22.02.13, 22:02
        Jak to dobrze że są jeszcze porządni naukowcy...

        Bo większości się poprzewracało... maria.francesca pisze, że noclegi finansowane są z pieniędzy instytucji (dając do zrozumienia że w takim razie nie trzeba się martwić o cenę noclegu). No właśnie, czyli z pieniędzy podatnika w przypadku państwowych uczelni. Dlaczego podatnik ma płacić za osobny pokój w hotelu **** dla profesora?

        Przepraszam, że w takim tonie, ale jestem trochę wzburzony. Znam profesora który średnio raz na miesiąc jeździ na konferencje w jakieś egzotyczne miejsca, na które nie stać (i pewnie nigdy nie będzie stać) przeciętnego zjadacza chleba. Gdyby mi ktoś zaproponował "wycieczkę" do Brazylii, to byłbym gotów mieszkać pod mostem. A państwo profesorstwo kręci nosem na dwuosobowy pokój w hotelu. Litości...
        • 22.02.13, 22:09
          niestety, takie przypadki są zdarzają. U nas takie konferencje nazywa się "tańczącymi kongresami": bali, wyspy kanaryjskie, hawaje, etc. Niektórzy są na tyle bezczelni, że jadą na nie bez referatu, tylko jako słuchacze.

          Ale to margines. Ja nie mam czasu na takie pierdoły. Jadę na max. 2-3 konferencje w roku. Krajowe są obowiązkowe: chodzi o zaznaczenie swojej obecności i pozycji w środowisku, a czasem i załatwienie jakiegoś biznesu. Zagraniczne służą głównie temu, by sprawdzić paper przed wysłaniem go do dobrego czasopisma.

          I uwierz mi, dla mnie wysiadywanie na lotniskach i gniecenie się w samolocie to żaden fun. A hotel zawsze biorę tani, ale w granicach rozsądku. Najczęściej to Ibis (uwaga: kryptoreklama!), czyli góra 3 gwiazdki. Ale hostel to przegięcie. Jestem w pracy i mam być w dobrej formie na konferencji, a nie przysypiać po bezsennej nocy w pokoju bez klimatyzacji i głośnym od pijackiej orgii grupy Angoli za ścianą.
          --
          This world is spinning around me
          • 22.02.13, 22:34
            Widze jedne plus dwuosobowego: gdy się jest samotnie na konferencji, od razu ma sie towarzystwo do pary, do budzenie i do nocnych powrotów z miasta (bankietu).
            Co do reszty, wieloosobowe pokoje w akademikach i domach rodzinnych dawniej to była norma, a teraz rzadkosc. Stąd i moja rodzinna młodzież (po 20-ce) kreci mocno nosem na dokwaterowanie jakiegoś kuzyna do pokoju lub koniecznośc chwilowego zageszczenia sie.
            Czyli pewnie optyka patrzenia na taki konferencyjny "numer" wynika z wieku tu piszących.
        • 22.02.13, 22:44
          tobestudent napisał(a):

          > Jak to dobrze że są jeszcze porządni naukowcy...
          >
          > Bo większości się poprzewracało... maria.francesca pisze, że noclegi finansowan
          > e są z pieniędzy instytucji (dając do zrozumienia że w takim razie nie trzeba s
          > ię martwić o cenę noclegu). No właśnie, czyli z pieniędzy podatnika w przypadku
          > państwowych uczelni. Dlaczego podatnik ma płacić za osobny pokój w hotelu ****
          > dla profesora?
          >
          > Przepraszam, że w takim tonie, ale jestem trochę wzburzony. Znam profesora któr
          > y średnio raz na miesiąc jeździ na konferencje w jakieś egzotyczne miejsca, na
          > które nie stać (i pewnie nigdy nie będzie stać) przeciętnego zjadacza chleba. G
          > dyby mi ktoś zaproponował "wycieczkę" do Brazylii, to byłbym gotów mieszkać pod
          > mostem. A państwo profesorstwo kręci nosem na dwuosobowy pokój w hotelu. Litoś
          > ci...

          ale ci nie zaproponują... i dlatego będziesz wypisywał to, co wypisujesz...
          --
          Najbardziej przekonującym dowodem na istnienie inteligencji w kosmosie jest to, że się z nami nie kontaktuje...
    • 22.02.13, 23:08
      Hmm, ja też nie rozumiem problemu. Chyba, że śpicie nago ;-)

      W lecie byliśmy na obozie z profesorem, który mieszkał ze studentami w jednej sali, i nie było problemu. Inna rzecz, że mu chłopaki zdjęcia cykali jak śpi :)
    • 22.02.13, 23:32
      Gordon Research Conferences - jedne z najbardziej prestizowych- odbywaja sie w internatach (przewaznie Nowa Anglia). Standartem sa pokoje dwuosobowe,wspolna lazienka i, o zgrozo, brak klimatyzacji. Owszem, sa czasem pokoje jednoosobowe ale nalezy todo rzadkosci.Nikt nie narzeka, a konferencja trwa 5 dni.
      • 22.02.13, 23:40
        > Gordon Research Conferences - jedne z najbardziej prestizowych- odbywaja sie w
        > internatach (przewaznie Nowa Anglia). Standartem sa pokoje dwuosobowe,wspolna l
        > azienka i, o zgrozo, brak klimatyzacji. Owszem, sa czasem pokoje jednoosobowe a
        > le nalezy todo rzadkosci.Nikt nie narzeka, a konferencja trwa 5 dni.

        Ale rozumiem, że w takich warunkach mieszkają studenci, tak? Czy mówisz o profesorach?
        • 23.02.13, 02:24
          jose35 napisał:

          > Ale rozumiem, że w takich warunkach mieszkają studenci, tak? Czy mówisz o profe
          > sorach?

          Jak wszyscy to wszyscy, profesorowie tez. I nikt sie nie obraza ani niczego innego nie oczekuje.
          • 23.02.13, 02:30
            > jose35 napisał:
            >
            > > Ale rozumiem, że w takich warunkach mieszkają studenci, tak? Czy mówisz o
            > profe
            > > sorach?
            >
            > Jak wszyscy to wszyscy, profesorowie tez. I nikt sie nie obraza ani niczego inn
            > ego nie oczekuje.

            A skąd wiesz, że profesorowie też mieszkają w takich warunkach? Może jeszcze ze studentami w pokojach? Byłeś na tej konferencji?
            • 23.02.13, 04:45
              jose35 napisał:

              > A skąd wiesz, że profesorowie też mieszkają w takich warunkach? Może jeszcze ze
              > studentami w pokojach? Byłeś na tej konferencji?

              Bylem pare razy. Konferencja jest bardziej letnia szkola niz konferencja.
        • 23.02.13, 02:41
          Studenci + profesorowie (czasem nawet noblista sie zdarzy). Noblista, ktory nas zaszczycil mial wprawdzie swoj pokoj (jak 1/3 profesorow) ale lazienka juz byla wspolna. Warunki ogolnoe spartanskie (czasem gorzej niz w polskich akademikach). Jezdze (czy organizuje) od 12 lat - jeszcze nikt nie narzekal.
          • 23.02.13, 14:15
            Mnie sie zdarzalo na konferencjach np. w Anglii czy Francji nocowac (bedac) w akademikach ze wspólnymi sanitariatami czy dwuosobowym pokoju. Jednak na informacja na ten warunków była jasna i można bylo dobrać sobie kompana do pokoju. Z kolei jak jade na konferencje ze studentami, doktorantami czy innymi kolegami to wynajmujemy w kilka osób jeden apartament żeby było taniej. Jeżdząc kilka razy w napradwe dobre naukowo miejsca, np. do USA (Santa Barbara czy Boulder) oferowano przez organizatorów możliwości noclegu w kwaterach prywatnych, z czego zresztą wielokrotnie korzystałem.
            Najważniejsze, zebu wszystko było jasne zawczasu, a konferencja na tyle dobra, żeby warto na nią pojechać. Oczywiście, wolę własny pokój, prywatność i komfort, ale nie jesteśmy biznesmenami....
            • 23.02.13, 17:59
              Osobny pokój to czasem nie jest kwestia pieniędzy, a organizacji, np. innego hotelu. Pamiętam, jak organizowaliśmy konferencję to wynegocjowaliśmy dobre warunki w hotelu pod miastem, każdy miał osobny pokój. Zaprzyjaźniony wydział organizował wcześniej konferencję w centrum, gdzie hotel nie miał możliwości zaoferowania wszystkim chętnym jedynek, ale przynajmniej można sobie było znaleźć lokum samemu. Co mi się najbardziej nie podoba w konferencji której dotyczy wątek, to to, że działa na zasadzie pakietu "wszystko albo nic" (tzn. opłata bez względu na to czy mieszkam w hotelu czy nie jest taka sama dla wszystkich). Wiem, że tak jest łatwiej dla organizatora, ale bez przesady. Tym bardziej, że patrzyłam na stronę internetową, można znaleźć obok dużo tańsze hotele, i to jedynki.
              • 23.02.13, 23:38
                Zgadzam się że takie stawianie sprawy przez organizatora źle świadczy o nim...
      • 22.02.13, 23:47
        na naszych konferencjach z kolei standardem jest sytuacja, że niesamodzielni mają dwójki. Jedynki "przysługują" dopiero habom (co, nawiasem mówiąc, jest dla mnie fantastycznym i namacalnym benefitem z habilitowania się...). Faktem jest natomiast, ze organizatorzy uwzględniają sugestie dotyczące tego, kto z kim chce kohabitować.
        Będąc doktorantem i adiunktem nie oczekiwałem jedynek; dzisiaj zresztą też bycie zakwaterowanym w dwójce ze znajomym nie gorszyłoby mnie szczególnie, choć oczywiście wolę jedynkę.
        A swoją drogą, watek ten niezwykle mnie ubawił w kontekście niedawnej dyskusji o posiłkach konferencyjnych. Otóż ja o wiele bardziej wolę dzielić z kimś obcym pokój (tak naprawdę kontakt ze współlokatorem można zminimalizować - w końcu ile czasu spędza się w pokoju podczas konferencji?) niż być przymusowo usadzonym przy oficjalnych posiłkach obok obcych mi osób.
        • 23.02.13, 00:00
          ja nie mam nic przeciw dwójce (choć nieco anegdot mógłbym sprzedać), zirytował mnie tylko populizm jednego z głosów...
          --
          Najbardziej przekonującym dowodem na istnienie inteligencji w kosmosie jest to, że się z nami nie kontaktuje...
        • 23.02.13, 00:00
          > A swoją drogą, watek ten niezwykle mnie ubawił w kontekście niedawnej dyskusji
          > o posiłkach konferencyjnych. Otóż ja o wiele bardziej wolę dzielić z kimś obcym
          > pokój (tak naprawdę kontakt ze współlokatorem można zminimalizować - w końcu i
          > le czasu spędza się w pokoju podczas konferencji?) niż być przymusowo usadzonym
          > przy oficjalnych posiłkach obok obcych mi osób.

          Z tym się nie zgodzę. Posiłki w sumie trwają krócej niż pobyt w pokoju, poza tym w każdej chwili można odejść od stołu, nie przyjść na kolację itp. Natomiast w pokoju pracujesz i śpisz. Mnie na przykład przeszkadza, jak ktoś obcy (bo o takiej sytuacji tu mowa) chodzi po pokoju, gdy śpię, czuję się niekomfortowo. Z drugiej strony mam tak, że lubię sobie popracować na kompie w nocy. Niestety z drugą osobą w pokoju nie jest to możliwe, bo komuś może przeszkadzać jak klikam do 2 w nocy na klawiaturze. Więc musiałabym się położyć mniej więcej równo ze współlokatorką, co oznacza, że przez kilka godzin nie mogłabym zasnąć.
          • 23.02.13, 00:05
            rozumiem, ja po prostu nie pracuję na konferencji...;)
            • 23.02.13, 00:17
              OK :) ale nawet jakbym nic nie robiła, to ciężko jest mi się dostosować do współlokatora :)

              Widocznie Ty należysz do osób śpiących twardym snem i będących w stanie zasnąć w każdych okolicznościach.
              • 23.02.13, 00:40
                niekoniecznie mam twardy sen, ale akurat - z uwagi na moją niechęć do konferencji - z reguły przetrwanie ich wymaga aplikacji niemałej dawki C2H5OH, co ułatwia zaśnięcie... Może warto pojechać i skorzystać z takiej opcji?:)
                • 23.02.13, 00:53
                  podworkowy napisał(a):

                  > niekoniecznie mam twardy sen, ale akurat - z uwagi na moją niechęć do konferenc
                  > ji - z reguły przetrwanie ich wymaga aplikacji niemałej dawki C2H5OH, co ułatwi
                  > a zaśnięcie... Może warto pojechać i skorzystać z takiej opcji?:)

                  Dobra rada :) tyle, że jak powiedziałeś, każdy ma inne preferencje i fobie. Ty nie możesz jeść przy obcych, ja spać, choćbym nie wiem jak była znieczulona :)
        • 23.02.13, 00:13
          Faktem jest n
          > atomiast, ze organizatorzy uwzględniają sugestie dotyczące tego, kto z kim chce
          > kohabitować.

          Wszystko dobrze, tylko jak ktoś jedzie sam to jest przydzielany losowo do innego "singla".

          > Będąc doktorantem i adiunktem nie oczekiwałem jedynek; dzisiaj zresztą też byci
          > e zakwaterowanym w dwójce ze znajomym nie gorszyłoby mnie szczególnie, choć ocz
          > ywiście wolę jedynkę.

          Ja jednak oczekuję, że ktoś mnie zapyta o zdanie, czy zgadzam się na pokój dwuosobowy. Jeśli nie, organizator powinien postarać się znaleźć mi jedynkę (nawet jeśli wiąże się to z wyższą ceną, jestem gotów dopłacić) bądź umożliwić znalezienie zakwaterowania na własną rękę. A nie na zasadzie "wszystko albo nic".

          > tak naprawdę kontakt ze współlokatorem można zminimalizować - w końcu ile czasu spędza się w pokoju podczas konferencji

          Nie wracasz do pokoju na noc?
          • 23.02.13, 00:38
            ad 1) prawda, ale znajomy nie musi być z tego samego ośrodka
            ad 2) zależy to pewnie od liczby osób i pojemności hotelu - we wrześniu byłem na konferencji, gdzie partycypowało 120 osób (u nas nie jest to rzadka sytuacja). No sorry, ale 120 jedynek po prostu nie dało się zorganizować
            ad 3) wracam, wracam;), acz z reguły na tyle późno, że nie mam problemów z zaśnięciem...
            Anyway, są różne preferencje i oczywiście nie ma sensu się wzajemnie przekonywać; po prostu ja nie lubię fraternizować się przymusowo przy posiłkach (1,5 h przy wspólnym stole z osobami, które mi jakoś nie pasują lub których nie znam), a nie mam problemu ze spędzeniem z kimś obcym noclegu w jednym pokoju w godzinach 3-8.
        • 23.02.13, 02:53
          Mnie rowniez ubawil. My raczej podrozujemy skromnie (lepiej wyslac wieksza liczbe osob). Pamietam trzy konferencje, na ktorych postanowilsimy oszczedzac:
          1. Byly hotel STASI w 1992 - koszmar
          2. "Bed & Breakfast" w Fiadelfii ($70 od osoby za tydzien). Bardzo czysto, tyle tylko, ze byl to kult. Niektore reguly bardzo dziwne. Panowie obowiazko skarpetki, panie wylacznie w spodnicach do kostek (przebieraly sie na ulicy przed wejsciem). Melony byly zabronione (Father Devine byl uczulony.
          3. Hotel w Denver,ktory okazal sie byc cdentrum handlu narkotykami

          A co do Gordon - wszystkim goraco polecam. Akomodacja wprawdzie do luftu, ale atmosfera naukowa i zarcie wspaniale. GRC organizuje 150 konferencji rocznie - od 100 do 300 osob. 25%studentow, duzo slaw z ktorymi mozna sobie porozmawiac. Oplata konferencyjna (wikt i opierunek) okolo $850. Sa stypendia dla studentow. Naprawde warto
        • 23.02.13, 09:04
          Jak możesz to porównywać do konferencyjnego posiłku, przy którym powinniśmy poznawać nowych ludzi?

          Ja do pokoju konferencyjnego - jak sam wspomniałeś - wpadam głównie na noclegi. Chcę wypocząć i zrelaksować się. Pójść do łazienki wtedy, kiedy mam taką potrzebę. Poczytać książkę przed snem tak długo, jak mam na to ochotę. A może nawet z nudów pooglądać chwilę telewizję.

          Może jestem staroświecki, ale mnie krępuje występowanie przed obcą osobą w piżamie.
          --
          This world is spinning around me
          • 23.02.13, 09:24
            nikogo nie chcę do niczego przekonywać, po prostu statuuję swoje preferencje. Wielokrotnie bywałem na konferencjach, na których kontakt w pokoju ze współlokatorem właściwie nie istniał. Wracałem do pokoju na noc, kładłem się spać, rano wstawałem, jakoś tam dzieliliśmy się czasem korzystania z łazienki i było bez bólu (choć oczywiście jedynka jest dużo lepsza). Bez trudu równocześnie mogę sobie przypomnieć mnóstwo uroczystych i drętwych kolacji konferencyjnych, gdzie musiałem spędzać godziny przy stole z ludźmi albo nieznanymi mi (a ja z kolei - nie lękając się pokazania komuś w stroju nocnym - nie nawiązuję łatwo kontaktów) albo z totalnymi nudziarzami albo ... etc.
            • 23.02.13, 13:00
              Ja z kolei nie wyobrażam sobie, podobnie jak flamengista, dzielenia z kimś obcym tego samego pokoju. Tym bardziej, że sypiam prawie nago ;) (w cienkiej koszulce - ach, o zgrozo, pewnie uwłaczam godności naukowca, ale nie potrafię zasnąć ubrana w grube piżamy itp). Też chcę wstać kiedy mi się podoba, pooglądać telewizję przed snem, pogadać przez telefon itp.

              Podwórkowy natomiast pisze:

              Wracałem do pokoju na noc, kładłem się spać, rano w
              > stawałem, jakoś tam dzieliliśmy się czasem korzystania z łazienki i było bez bó
              > lu (choć oczywiście jedynka jest dużo lepsza).

              Zapewne gdy wracał do pokoju (późno, jak wynika z wcześniejszych postów), jego współlokator już smacznie spał. Podwórkowy, zakładam że nie padł na łóżko w garniturze, ale musiał się przebrać, wziąć prysznic itd. Pewnie nawet nie pomyślał, że mógł obudzić współlokatora. Podwórkowy zasnął kamiennym snem, a jego współlokator przewracał się z boku na bok aż do rana (bo czasem ciężko jest ponownie zasnąć).
              • 23.02.13, 13:18
                Powalająca ta dyskusja. :))
                Nastapił tu podzial na tych, co to mogą i tych, co to nie mogą spać w towarzystwie. Założe się, że badanie obu grup ujawniłoby statystycznie istotną przewagę osób żonatych/zamężnych (z papierami lub bez) w pierwszej grupie i singli w drugiej.
                Osobiscie mając do wyboru wolałabym wspólny nocleg z obcą osobą na kilkudniowej konferencji niz całe zycie z chrapiącym mężem. Niestety, mam to drugie. ;))
                • 23.02.13, 13:22
                  jako wierny i potwierdzony papierami długoletni małżonek mogę powiedzieć, że relacja pomiędzy wskazanymi przez Panią grupami może być odwrotna tzn. single chętnie podzielą z kimś pokój, a małżonkowie z radością będą mieli pokój dla siebie...;)
                  A dyskusja jest faktycznie powalająca:):)
                  • 23.02.13, 13:36
                    Nie powalająca, ale żenująca, tak jak i poziom polskiej nauki. Zamiast się wziąć do roboty, gadacie o dupie maryni. Aż trudno uwierzyć, że to wszystko piszą wykładowcy, gotowi w realu rozdzierać szaty o każde uchybienie ze strony studenta. Tak jak już mówiłem, mam nadzieję, że większość z Was nie jest pracownikami nauki, jedynie się pod nich podszywa.
                    • 23.02.13, 13:39
                      he, he... myślę, że jak się rozejrzysz po forum GW znajdziesz o wiele więcej ciekawych miejsc, w których możesz się dzielić swoimi problemami z otoczeniem, być nawet znajdą się jakieś rady :)
                      a kolektyw upraszam o niekarmienie trola...
                      --
                      Najbardziej przekonującym dowodem na istnienie inteligencji w kosmosie jest to, że się z nami nie kontaktuje...
                      • 23.02.13, 13:55
                        to ja jeszcze (ostatni raz) zacytuję trollowi Tuwima:
                        "Próżnoś repliki się spodziewał,
                        Nie dam ci przytyczka ani klapsa.
                        Nie powiem nawet pies cię je..ł,
                        Bo to mezalians byłby dla psa"
                • 23.02.13, 14:23
                  Osobny stół na obiedzie - nie.
                  Osobny pokój - obowiązkowo.
    • 23.02.13, 16:17
      Jak zauważył podajże Zenek, w naszej działce to norma. Nie urywam, nie lubię dzielić pokoju z obcą osobą. Ale tak niestety już jest i trzeba zęby zacisnąć. Z tym, że faktycznie organizator powinien z góry przedstawić kwestie kwaterunkowe i dać wybór, jeśli jest taka możliwość.
      Z mojego doświadczenia wielu organizatorów idzie na rękę. Często też dokonują zmian w zakwaterowaniu już na miejscu.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.