Dodaj do ulubionych

w nowym trybie postepowanie profesorskie

22.01.14, 12:02
Dzień dobry Szanowni Państwo.
Przygotowuję się do złożenia dokumentów wszczynających postępowanie profesorskie w nowym (aktualnie jedynym możliwym do wszczęcia) trybie. Ustawowe wymagania spełniam (w mojej ocenie), jednak okazało się, że jest niespójność w interpretacji. Prawdopodobnie jest to moja wina - nie jestem prawnikiem i po prostu zakładałem, że wystarczy przeczytanie ustawy i rozporządzeń. Tak myślałem do czasu kontaktu z dziekan. Chciałem aby powziął kroki aby wszczęto mi postępowanie profesorskie a Pani dziekan twierdzi, że po wejściu nowelizacji, to profesorant wszczyna wszystko wysyłając do CK. Ja na to, że tak jest ale w habilitacji. Dział prawny twierdzi jak Pani dziekan. Znajomy z wydziału prawa zaś poparł moją wersję. Może jakiś akt prawny to rozstrzyga? Na stronach CK nie znalazłem postępowań profesorskich w nowym trybie - a to mogłoby pomóc. Przepraszam jeśli jakiś wątek już to omawiał a ja zaczynam temat już dawno wyjaśniony na forum - nie znalazłem. Z poważaniem. PT
Edytor zaawansowany
  • profesorant 22.01.14, 12:04
    przepraszam, "powziął" ma być raczej "powzięła", nasz dziekan to teraz Pani
  • adept44_ltd 22.01.14, 12:08
    profesorant napisał:

    > przepraszam, "powziął" ma być raczej "powzięła", nasz dziekan to teraz Pani

    hm, a wcześniej była Panem? dzieje się...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • profesorant 22.01.14, 12:50
    Szanowny adept44_ltd
    Rzeczywiście niedawno była zmiana na stanowisku - powody natury pozazawodowej. Jednak tu nie jestem pewien czy rodzaj męski ma być dziedziczony po stanowisku "dziekan" czy w zgodzie z płcią osoby piastującej stanowisko. Pisząc post skłaniałem się ku pierwszej opcji. Poprawiając post chciałem być wierny drugiej. Jednak nie roztrząsania natury polonistycznej są powodem mojego śledzenia tegoż wątku. Z poważaniem. PT
  • pfg 22.01.14, 13:36
    Pani dziekan się myli. Cóż, na jej usprawiedliwienie można powiedzieć, że postępowania profesorskie w nowym trybie to taka rzadkość, że ludzie nie mają doświadczenia i myślą, że taka sama zmiana, jak w postępowaniach habilitacyjnych, zaszła i w postępowaniach profesorskich. A nie zaszła. Dział prawny natomiast - lekki wstyd...

    Kwestię reguluje Art. 27 Ustawy o stopniach naukowych etc (do pobrania stąd, wersja "tekst ujednolicony").
    Cytat
    Art. 27.
    1. Postępowanie o nadanie tytułu profesora przeprowadzają rady jednostek organizacyjnych
    posiadających uprawnienia do nadawania stopnia doktora habilitowanego
    w zakresie danej dziedziny nauki lub sztuki, na wniosek osoby ubiegającej
    się o uzyskanie tytułu. Przepis art. 10 stosuje się odpowiednio.
    2. Czynności postępowania w sprawach o nadanie tytułu profesora kończą się
    uchwałami rady w przedmiocie:
    1) wszczęcia postępowania o nadanie tytułu profesora;
    [...]


    Wynika stąd, że profesorant in spe składa wniosek do wybranej Rady, ta zaś podejmuje (lub nie - ale głosować musi) uchwalę o wszczęciu postępowania o nadanie tytułu profesora. A dalej - jak opisano w Ustawie. CK pojawia się dopiero w jednym z późniejszych kroków.

    Proponuję zatem wydrukować ustawę, przygotować wniosek na piśmie z powołaniem się na Art. 27 ust. 1 Ustawy i z jednym i drugim w ręku udać się do pani dziekan.

    Przez czystą ciekawość zapytam - czemu w nowym trybie? Wiem, że teraz tylko nowy tryb, ale próg w nowym jest o tyle wyższy, niż w starym, że wydawałoby się, że ktoś, kto teraz spełnia wymogi nowe, parę miesięcy temu zapewne spełniał wymogi stare.
    --
    Twierdza konserwy polskiej fizyki
  • profesorant 22.01.14, 14:36
    Szanowny pfg
    Dziękuję za potwierdzenie moich dociekań.
    W starym trybie mogłem składać, lecz twierdzono, że po pierwsze, dwa lata po habilitacji to trochę mało, a po drugie, dobrze byłoby aby choć jeden obroniony doktor był z tematyki mojego głównego obszaru badawczego - aby był dowód na to, że stworzyłem zalążek szkoły a minimum, że mam po prostu wychowanków w 'swoim wycinku'. Tak się złożyło, że dwóch pierwszych obronionych odziedziczyłem z dość odległych obszarów, ale brałem co dawali aby mieć cokolwiek. A dwie kolejne obrony już były za późno na stary tryb. A przy okazji, wbrew pozorom, czas po habilitacji wydaje się, że biegnie szybciej, bo teraz już jest 3,5 roku po habilitacji i zanim wszystko dojdzie do jakichś decyzyjnych progów, będzie 4 a może nawet 4,5. To zawsze wygląda "poważniej" niż 2 lata. Życzliwy profesor twierdzi, że informacja od dziekan, że się mylę, jest właściwie informacją, że rada naukowa naszej jednostki nie poprze mojego wniosku i nie wystąpi o wszczęcie postępowania. Jeśli się to potwierdzi, to chyba będę rozważał zmianę pracodawcy, gdyż otrzymałem kilka ofert od ośrodków, które mają uprawnienia w moim obszarze. Z poważaniem. PT
  • dala.tata 22.01.14, 13:40
    No przeciez wszystko jest napisane w rozporzadzeniu. na czym polega problem?

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • pfg 22.01.14, 14:01
    dala.tata napisał:

    > No przeciez wszystko jest napisane w rozporzadzeniu. na czym polega problem?

    Słusznie, jest także rozporządzenie, do pobrania stąd.

    A na czym polega problem? Na tym, co zawsze: ani pani dziekan, ani pani Krysia z działu prawnego nie przeczytały ustawy ani rozporządzenia. Przecież Polacy (zwłaszcza na uczelniach) wiedzą lepiej. (Hi, sendi.)
    --
    zdrajca, kretyn, niedostatecznie poinformowany
  • wanilia55 22.01.14, 19:06
    czy tak?
    sliwerski-pedagog.blogspot.com/2014/01/pol-on-jako-sejf-takze-faszywych-danych.html#comment-form
    na dole w komentarzach
    bo już mi się wszystko plącze:)
  • pfg 22.01.14, 19:39
    wanilia55 napisała:

    > sliwerski-pedagog.blogspot.com/2014/01/pol-on-jako-sejf-takze-faszywych-danych.html#comment-form
    > na dole w komentarzach

    Profped znów się kompromituje. Czemu właściwie mnie to nie dziwi?
    --
    inżynier przemysłu pogardy
  • profesorant 22.01.14, 23:20
    Przyznam, że już się cieszyłem, że wyszło "na moje". Ale wypowiedź członka prezydium CK:
    CytatRację ma Pani Dziekan. Postępowanie habilitacyjne lub na tytuł naukowy wszczyna sam zainteresowany kierując wniosek i dokumentację do CK. Proszę tylko poprawnie określić dziedzinę nauki oraz sprawdzić na stronie CK czy wybrana przez Pana jednostka dysponuje odpowiednim uprawnieniem. Na stronie CK jest mowa o podstawie prawnej podobnie jak ma to jeszcze szersze wyjaśnienie w Komentarzu do Ustawy autorstwa profesorów Izdebskiego i Zielińskiego. Można też zadzwonić do Biura CK i uzyskać stosowne wyjaśnienie. zwłaszcza, że jest podane źródło - komentarz, wydaje się jednak potwierdzać, że się myliłem.
    Serdecznie dziękuję. Z poważaniem. PT
  • pfg 22.01.14, 23:25
    Spokojnie, to członek prezydium CK się myli. Żeby to pierwszy raz...
    --
    I read, much of the night, and go south in the winter
  • profesorant 22.01.14, 23:50
    Szanowny pfg
    nie mam podstaw do spokoju
    praktyczny obraz jest taki, że i na Wydziale twierdzą, że mam kierować do CK i członek prezydium CK twierdzi, że w Jego instytucji są jakieś komunikaty (fakt, nie znalazłem ich, ale może po rozmowie telefonicznej z CK dowiem się co i jak), które zalecają wysłanie do CK.
    W sumie nie mam wyjścia. Pani dziekan czytuje Profesora Śliwerskiego blog jako wyrocznię - i z nadzieją, po tym jak mnie zapewniliście tu na forum, że mam rację - przesłałem zapytanie na blog sliwerski-pedagog pewien, że za jakiś czas będę miał argument nie do zbicia - "patrz, Twój autorytet z CK napisał". No i napisał. W poniedziałek mamy zebranie rady i już wiem, co poza uprzejmym "dzień dobry" usłyszę od naszej Pani dziekan.
    Z poważaniem. PT
  • pfg 23.01.14, 00:18
    profesorant napisał:

    > przesłałem zapytanie na blog sliwerski-pedagog pewien, że za jakiś czas bę
    > dę miał argument nie do zbicia

    To błąd. Pan Bogusław Śliwerski - zwany na tym forum profpedem (to od nicka, pod jakim tu kilka razy wystąpił, prof.pedagog) lub Naczelnym Pedagogiem Kraju (to od mnogości tytułów, jakimi olśniewa swoich czytelników, a także od niczym niezmąconej pewności siebie) - ma dość szczególne podejście do prawa, które jako członek CK ma stosować. Sztandarowym przykładem była dotąd kwestia promotorów pomocniczych, teraz, jak widzimy, dochodzi tryb prowadzenia postępowań profesorskich. Co będzie następne?

    Słowem - współczuję. Zrobi pan jak pan uważa. Może pan wysłać wniosek do CK, a nuż tam w sekretariacie jest ktoś przytomny, kto się zorientuje, że taki tryb jest sprzeczny z obowiązującym w Polsce prawem, da to panu na piśmie i będzie pan miał argument dla pani dziekan.

    Może pan też zachować się chytrze i poprosić pana Śliwerskiego o konkretny cytat z komentarza Izdebskiego; spodziewałbym się odpowiedzi w duchu "proszę sobie znaleźć samemu", bo on już takich udzielał przy okazji owych nieszczęsnych pomocniczych. Dla porządku dodam, że ja napisałem komentarz na blogu pana Śliwerskiego, starałem się być grzeczny, ten bloger jednak moje komentarze zazwyczaj usuwa. Cóż...
    --
    inżynier przemysłu pogardy
  • profesorant 23.01.14, 01:04
    Szanowny pfg
    Właśnie z taką myślą się noszę, zadzwonić do CK i jak potwierdzą, że mam wysyłać - to wysłać.
    Do czasu jak nie zmienię pracodawcy (czyli najszybciej od października, na letni już nie zdążę), to i tak jest pat. U nas jest niepisana zasada, że nie wolno występować poza własną radą. Jest grupa ludzi z kontaktami, którzy dzwonią i innymi kanałami naciskają na osoby decyzyjne w postępowaniach naszych ludzi, gdy ośmielą się wystąpić poza naszą radą. Ma to niemal postać oficjalnej polityki, tak długo, jak ta grupa ustala kto będzie rektorem, dziekanem, a są to zwarte szeregi. Oni też narzucają kto kiedy się habilituje. Do niedawna myślałem, że profesorskie awanse są od tego wolne. Prawdopodobnie się łudziłem.
    Nie raz, po nieudanym awansie, pada prosta rada: "poprawić stosunki ze środowiskiem" lub "poprawić stosunki z X" jeśli ma się dobre stosunki ze środowiskiem ale nie podoba się X-owi. Pani dziekan jest ich człowiekiem, zresztą jak poprzedni dziekan. Zazwyczaj dziekan jest to młody habilitowany. Obecna dziekan to moja koleżanka z czasów sprzed doktoratu jeszcze, obronę doktoratu mieliśmy w tym samym miesiącu. Prodziekani to najczęściej doktorzy bez habilitacji, którzy pod koniec kadencji niemal bez wyjątku kończą już jako habilitowani. Bardzo zdyscyplinowana "zgrana paczka". Wiadomo, zgoda buduje... Na pewno nie chcę z nimi zadzierać, nawet jak się przeniosę, to oficjalnie dla powodów rodzinnych lub z powodu okazyjnego zakupu fajnej wymarzonej przez małżonkę nieruchomości. Tak więc i tu, wyślę jak każą do CK, najpierw z gotową dokumentacją odwiedzę kolejno profesorów z grupy i kilku spoza niej, tak aby mieć ich "błogosławieństwo" (w oczy, każdy jest życzliwy i zachęca, ale rytuał odwiedzin trzeba przejść). Jak się któregoś pominie i nie odwiedzi, to sprawa "merytorycznie" jest "niegotowa". Jak się odwiedzi - to nie ważne, że się nie zna, bo się nie zna, to nagle po odwiedzinach, już wszystko jest dobrze i fajnie. Dziwna specyfika i mam nadzieję, że gdzie indziej jest inaczej. W zasadzie znam z Polski tylko moje środowisko, a za granicą, dość blisko współpracujące z nami ośrodki, jeden znany jeszcze z czasów NRD, a drugi we Francji. Taki trójkąt, my jeździmy do nich, oni do nas, wszyscy mają międzynarodową współpracę.
    Z poważaniem. PT
  • pfg 23.01.14, 08:51
    Prof. Śliwerski zmienił zdanie, a nawet przyznał się do pomyłki! Zwracam honor. Co prawda nie zamieścił mojego komentarza, ale usunął swój poprzedni, ten cytowany przez profesoranta i w aktualnym komentarzu odowiada już w zgodzie ze stanem prawnym. Tak więc, drogi profesorancie, ma pan swój argument dla pani dziekan.
    --
    Ignorant schmuck
  • adept44_ltd 23.01.14, 09:39
    człowiek, który wychował profpeda...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • rudamaruda1949 25.01.14, 16:06
    Ciekawam, czy profesorant przeczyta - ale jeśli to był tylko sygnał: "profesorant, za szybko nie śpiesz się, my tu zawaleni habilitacjami jesteśmy, na profesury przyjdzie czas za dwa może więcej lat", to jest to połowiczny sukces. Panią dziekan będzie trudniej ujarzmić niż profepeda. Zwłaszcza, że może to ona po to została panią dziekan, aby być pierwszą panią profesor w nowym trybie a nie profesorant... Najpierw dyplomacja profesorancie
  • dala.tata 25.01.14, 17:50
    Ruda, a po co unarzmiac profpeda?
    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • rudamaruda1949 25.01.14, 19:27
    aby przeprosił gdy napisze coś co wymaga korekty? w wątku była mowa o człowieku (pfg), który wychował profpeda





    --
    czytaj wątki, w których zabierasz głos
  • dala.tata 25.01.14, 20:33
    Eeee tam, mnie nie zalezy ani na przeprosinach, ani na niczym innym.

    Na razie to kilka postow temu, profped mial blad w angielskim, nie przeszkadza mu to sie wyzlosliwiac, ze w MNiSW jezykow nie znaja. Couch to nie to samo co coach, czego jego wysokosc nie wiedziala, ale poprawila. w przedostatnim wpisie, naczelny pedagog ma blad ortograficzny. Omazalo sie, ze nie rozroznia 'noz' od 'nuz'. Okazuje sie, ze nawet taki VIP naukowy powinien pisac ze slowniczkiem ortograficznym pod reka.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • nullified 25.01.14, 21:11
    Prodziekani to najczęściej doktorzy bez habilitacji, którzy pod koniec kadencji niemal bez wyjątku kończą już jako habilitowani.

    prtzeciez to brzmi jak z "poradnika korupcji dla mało bystrych w pięciu krokach"

    >.>

    Wiać, szanowny Panie. Wiać.
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • trzy.14 22.01.14, 20:13
    pfg,
    To Ty mi teraz zinterpretuj taką sytuację: profesorant składa wniosek w sierpniu z prośbą o nowy tryb, a kilka dni później, ale już w październiku, rada jednostki stwierdza, że już jest po terminie, na co profesorant w odwołaniu stwierdza, że procedurę administracyjną rozpoczął jego wniosek a nie uchwała rady. I co Waćpan na to?
  • trzy.14 22.01.14, 20:14
    miało być: "składa we wrześniu, oczywiście".
  • pfg 22.01.14, 20:41
    trzy.14 napisał:

    > profesorant składa wniosek [we wrześniu]
    > z prośbą o nowy tryb, a kilka dni później, ale już w październiku, rada jedno
    > stki stwierdza, że już jest po terminie, na co profesorant w odwołaniu stwierdza,
    > że procedurę administracyjną rozpoczął jego wniosek a nie uchwała rady.

    Jeśli składa wniosek o NOWY tryb, to nie widzę, w czym miałby być problem. Chyba miało być "z prośbą o stary tryb"? Otóż postępowanie profesorskie i w starym, i w nowym trybie wszczyna dopiero uchwała Rady. Nie było uchwały Rady, nie ma postępowania w starym trybie. (Pomijajam wątpliwość, czy samo wszczęcie - nie zakończenie - postępowania przed 30 września 13 wystarcza.)

    Być może niedoszły profesorant mógłby się odwoływać do Sądu Administracyjnego, skarżąc się na bezczynność Rady, ale a) nie wiem, ile Rada formalnie ma czasu od wpłynięcia wniosku do głosowania, b) postępowanie sądowe trwałoby bardzo długo, c) jego wynik byłby wątpliwy, a nawet w wypadku pozytywnego rozstrzygnięcia, d) postępowanie i tak nie byłoby wszczęte w starym trybie w ustawowym terminie, więc nie wiem, co by z tego wynikło. Ja bym odradzał.
    --
    Kozak frajer
  • podworkowy 22.01.14, 21:33
    1) Mogę tylko dodać, że punkt 4 ma charakter przesądzający; z całą pewnością odwołanie nic nie da, uniwerek postąpił zgodnie z prawem
    2) prof-ped jest naprawdę niesamowity:)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.