Dodaj do ulubionych

Lenka przemówiła...

08.02.15, 12:48
... a tu nikt nie komentuje. Chociaż już niedziela, południe. Ja przeczytałem i kosztowało mnie to starte plomby. Bo źle jest. Ale to wina środowiska. Na szczęście jest też lepiej - niektórym. Najlepszym (choć NPK nie do końca podziela to przekonanie: sliwerski-pedagog.blogspot.com/2015/02/od-czego-psuje-sie-uniwersytet.html). Jest ich dokładnie 10% - to oni zdobywają 90% pieniędzy z grantów.
Może kilka kwiatków:
Doktor habilitowany na historii UW zarabia brutto 3960 zł. Mało. Ale też w ostatnich latach płace naukowców wzrosły o 30 proc. (...) Powtórzze jeszcze raz: nakłady na naukę rosną. Polska obecnie osiąga prawie 1 proc. PKB w wydatkach na badania i rozwój. Średnia unijna to 2 proc. (...) Jesteśmy na najlepszej drodze by do 2020 rooku osiagnąc nakłady na BiR na poziomie tych 2 proc.
Może inny kwiatek:
"... w Polsce mamy zbyt mało miejsc pracy dla naukowców (...) w wielu panstwach (...) naukowcy znajdują pracę w przemyśle, w ogromnych laboratoriach. (...) Nakłonienie naukowców do wspólpracy z biznesem (...) Nie jjestesmy mobilni.
Na szczęście - jest rozwiązanie. Nie, żadne tam dosypanie sianka. Wypracujemy Kartę Etyczną uczelni. Bo winne jest przecież tzw. "środowisko". Władze, zatrudniające na śmieciowkach, kombinujące, jak by tu zaoszczędzić. Ministerstwo jest cacy.
Ech, dosyc, bo cisnienie mi rośnie. Pani Ministro, może nie czekać na wyborczą porażkę PO i odejść już teraz. Jak ten szef ZUS - w poczuciu wypełnienia postawionych zadań.


Edytor zaawansowany
  • piotrek-256 08.02.15, 14:28
    Nie komentuje, bo nie mam pojęcia co tym razem nam zaserwowali.
  • chilly 08.02.15, 14:52
    No fakt, nowa strona "Wyborczej" jest wyjątkowo malo przejrzysta.
    wyborcza.pl/magazyn/1,143550,17368240,Uniwersytet_psuje_sie_od_rektora__Rozmowa_z_prof_.html
    A wracając do Lenki - jak na ironię dwie kartki bliżej wywiad ze Sławojem Żiżkiem, któórego co najmniej połowa jest jakby wprost adresowana do Pani Profesor. Któóra twardo stwierdza; "Student to klient". Pani Ministra nie ma zapewne czasu na czytanie dwustronicowych wywiadow nie z sobą. Dlatego może zadedykuję Jej jedno z ostatnich zdań Żiżka: Dziś zadanie polega nie na ulepszaniu systemu, ale na konfrontowaniu sie z jego ograniczeniami. Kontekst troche inny, ale pasuje jak ulał.
  • piotrek-256 08.02.15, 15:05
    Czemu mam płacić za obwieszczenia Pani minister? Już płacę podatki przecież...
  • dala.tata 08.02.15, 15:02
    Chilly, ale ty cytujesz ministre czy NPK cytujacego ministre.

    Czytakem ten wywiad i jakos nie wydaje mi sie, by byl od razu powodem do dymisji. Wywiad jak wywiad. Nie widze tej powszechnej 'winy srodowiska', nie rozumiem tez, na czym polega skandalicznosc stwiedzenie, ze polska przeznacza 1 proc. budzetu na BiR. Itd itd.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • chilly 08.02.15, 16:07
    Ależ dala! Rozumiem, że jest niedziela, ale takie sugestie?
    Poza tym, ja tylko dobrze radzę Pani Ministrze. Sama dobroć jestem. Może więc cytat z papieża?
    wyborcza.pl/magazyn/1,143550,17370619,Papiez_marksista_.html
    Bezkrytyczni zwolennicy systemu (kapitalistycznego - przyp. mój) bronia jeszcze >>teorii skapywania<<, zakładającej, że każdy wzrost ekonomiczny, któremu sprzyja wolny rynek, jest zdolny sam w sobie tworzyć większą sprawiedliwość i uczestnictwo społeczne w świecie. Opinia ta, nigdy nie potwierdzona przez fakty, wyraża prostoduszną i naiwną ufnośc w dobroć tych, którzy mają władzę ekonomiczną, i w uświęcone mechanizmy panującego systemu ekonomicznego. (...) Była obietnica (...), że kiedy kielich się wypełni, zacznie z niego się przelewac dla biednych. Tymczasem dzieje się tak, że kiedy kielich jest pełny, powiększa się czarodziejsko, i dla biednych nie ma nic.
    I znowu kontekst inny. Ale tak jakoś mi się skojarzyło...
  • nullified 08.02.15, 16:28
    chilly napisał:

    > I znowu kontekst inny. Ale tak jakoś mi się skojarzyło...

    bo tobie to się wszystko kojarzy i z tego herezyje wychodzą, o! Bydzie piknie, światowo, nowoczesnie i kololowo jak na jarmarkach co ich brak. Dmuchane baloniki na druciku, motyle drewniane i inne kukuryku.

    Czepiasz się. Ministra ma niezbyt piękną robotę robienia z siebie kretynki (przynajmniej za jakąś sensowną kasę, nam przychodzi w większości robienie z siebie kretynów w dodatku robienie kretynów z innych za znacznie mniej). Co ma powiedzieć żeby się zwywiadować nalezycie - czyli dac znac, że czuwa, działa, kocha i pamięta? >.> Byłoby świetnie gdyby Przenajmądrzejsi opuścili się trochę (co jakiś czas) z tego kosza pod sufitem gdzie wapory lżejsze i umysł z ideami obcuje bez smrodków przyziemnych (skoroś wywołał Zizka-filozofa ;) ), ale to chyba zbyt wielkie wymaganie. Zwłaszcza jak się patrzy na ten tłumek działaczy, aktywistów, młodych zdolnych i starych zdolniejszych co tylko czekają by też lepszego wapora zażyć i z góry narobić na ohydną materię.

    A w ramach skojarzeń dalej ;) W Żizku najbardziej bawi mnie ta "skłonność do Jezusa". Choć on jest jeszcze w tej skłonności dość umiarkowany.

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 08.02.15, 18:11
    nullified napisał:
    > W Żizku najbardziej bawi mnie ta "skłonność do Jezusa".
    Ale przynajmniej nie chodzi o "pokój na świecie". Czy może jednak?
  • nullified 09.02.15, 00:17
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > W Żizku najbardziej bawi mnie ta "skłonność do Jezusa".
    > Ale przynajmniej nie chodzi o "pokój na świecie". Czy może jednak?

    a nie "pokój na mieście"? ;)

    Ten osobliwy sentyment (Balibar i Badiou to już przypadki arcykomiczne miejscami) ma swoje przyczyny oczywiście, w tym polityczne. Narracje "z Jezusami" mają swoje zalety. Tyle, że mnie staromodnemu konserwatyście jakoś wstyd tak, przy ludziach >.>


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 09.02.15, 08:27
    nullified napisał:
    > Tyle, że mnie staromodnemu konserwatyście jakoś wstyd tak, przy ludziach >.>
    Konserwatysta? Ale lewicowy czy liberalny (są tacy w polskiej polityce)?

  • nullified 09.02.15, 13:00
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > Tyle, że mnie staromodnemu konserwatyście jakoś wstyd tak, przy ludziach
    > >.>
    > Konserwatysta? Ale lewicowy czy liberalny (są tacy w polskiej polityce)?
    >

    te dystynkcje mają wartość czysto naukową (albo "makulaturową" ;) ) potrządna konserwatysta będzie bronić do ostatniej kropli interneta i nie tylko, naszych lewicowych zbrodniczych zdobyczy. Bardzo kochałem rodzinną jaskinię, ale kurde mamuty jak się ocierały o baobab, to wiesz... no wiesz >.>


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 09.02.15, 15:02
    nullified napisał:
    > Bardzo kochałem rodzinną jaskinię, ale kurde mamuty jak się ocierały o baobab, to wiesz... no wiesz >.>
    Tylko nie mamuty! Właśnie rozwiązywałem quiz w "Wyborczej" i obstawiłem, że wyginęły przed 10 tys. lat. A tu ostatni skubaniec zniknął dopiero 4 tys. lat temu. Humor sobie zepsułem na cały dzień :(
  • nullified 11.02.15, 17:27
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > Bardzo kochałem rodzinną jaskinię, ale kurde mamuty jak się ocierały o ba
    > obab, to wiesz... no wiesz >.>
    > Tylko nie mamuty! Właśnie rozwiązywałem quiz w "Wyborczej" i obstawiłem, że wy
    > ginęły przed 10 tys. lat. A tu ostatni skubaniec zniknął dopiero 4 tys. lat tem
    > u. Humor sobie zepsułem na cały dzień :(

    kurcze, no popatrz, a mnie się wydawało że to wczoraj ;)
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • adept44_ltd 08.02.15, 16:38
    sam ten fragment poświęcony pensji - mało, ale podnieśliśmy - już wystarczy..., sroki, ale za takie pieniądze no to w tym mieście średno da się żyć, a jak się ma rodzinę, to...; reszta też jest piękna - pani minister narzeka na patologie na uczelniach..., czyli w swoim resorcie..., no to niech się weźmie i to zmieni, dopóki nie będzie ruchu kadrowego i będzie panowało dynastyczne zatrudnianie, nic się nie zmieni...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • dala.tata 08.02.15, 16:57
    Ja nie wyczytalem, ze wystarczy.

    A co do patologii, to uczelnie sa autonomiczne, ich bajzel tez.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • piotrek-256 08.02.15, 17:29
    Autonomiczy to jesteś jak jesteś samowystarczalny i masz rakiety balistyczne wycelowane w sąsiadów.

    A w przypadku uczelni to one mogą robić co chcą, tylko ministerstwo nie musi za to płacić, co z mozołem próbuje osiągnąć.
  • chilly 08.02.15, 18:10
    piotrek-256 napisał:
    > A w przypadku uczelni to one mogą robić co chcą, tylko ministerstwo nie musi za to płacić, co z mozołem próbuje osiągnąć.
    Nie rozumiem! Tekst sponsorowany?
    Mam nadzieję, że za ten mozół urzędnikom ministerialnym płaca lepiej niż nam.
  • piotrek-256 08.02.15, 20:15
    Sądzę, że tak, znaczy płacą lepiej i jest sporo premii :).
  • chilly 08.02.15, 21:34
    piotrek-256 napisał:
    > Sądzę, że tak, znaczy płacą lepiej i jest sporo premii :).
    Hm, to jest pomysł. Zgadzam się na premie dla najlepszych pracowników w instytucie (powiedzmy - 50% najlepszych :) Trzeba by też zdefiniować pojęcie "najlepszości". No ale mamy przecież urzędników w ministerstwie (może mniej będą mieli czasu na różne KRK czy inne PAKI).
  • czlowiek.z.makulatury 09.02.15, 10:11
    Najlepszy to pracownik, który z prof. Marianem pił wódkę. To przecież oczywiste i nie potrzeba do tego stwierdzenia żadnych brudnych paluchów CK i NCNów i innych.

    --
    Full Proffessor multiplex cacy-cacy rehab. dr Man from Maculature, Ph D.
  • adept44_ltd 09.02.15, 12:37
    to już jest nudne...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • czlowiek.z.makulatury 09.02.15, 13:22
    A co, zmieniło się coś w ciągu ostatniego miesiąca?

    --
    Full Proffessor multiplex cacy-cacy rehab. dr Man from Maculature, Ph D.
  • chilly 09.02.15, 15:03
    Adept żyje w jakimś lepszym świecie.
  • chilly 08.02.15, 18:08
    dala.tata napisał:
    > Ja nie wyczytalem, ze wystarczy.
    Bo tego nie ma w artykule. Jest zadekretowane.
  • charioteer1 08.02.15, 21:23
    dala.tata napisał:

    > A co do patologii, to uczelnie sa autonomiczne, ich bajzel tez.

    Nie do konca tak jest z tym autonomicznym bajzlem. Minister sprawuje nadzor nad uczelniami panstwowymi. Jezeli minister wie, ze jest bajzel i to toleruje, to znaczy, ze minister nie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow.


    --
    Chariot
  • chilly 08.02.15, 21:36
    charioteer1 napisał:
    > Nie do konca tak jest z tym autonomicznym bajzlem. Minister sprawuje nadzor nad uczelniami panstwowymi. Jezeli minister wie, ze jest bajzel i to toleruje, to znaczy, ze minister nie wywiazuje sie ze swoich obowiazkow.
    Och, chario! Ty zawsze tak poważnie... A ten wywiad jest niemal śmieszny. To znaczy byłby, gdyby nie dotyczył akurat mnie.
  • nullified 09.02.15, 00:13
    dala.tata napisał:

    > Ja nie wyczytalem, ze wystarczy.
    >
    > A co do patologii, to uczelnie sa autonomiczne, ich bajzel tez.

    "i tak i nie" - pracujecie tyle lat w tym bajzelu a czasem czyta się takie klepanie o "autonomiczności" albo "woli ministra" albo "cośtamcośtam", że łeb puchnie.

    Całość skonstruowana jest w ten sposób, że (w ogromnym skrócie myślowym, który Starszyzna sobie rozwinie a młódź nie powinna zgłebiać bo ją szlag trafi):

    - w zasadzie nadzór nad szkołami wyższymi sprawuje Państwo poprzez Ministra;
    - ale w zasadzie nie mamy szkół wyższych tylko ośrodki uprawiania nauki i dydaktyki;
    - ale (drugie) te ośrodki mają swoją autonomię;
    - ale (trzecie) środki na te autonomię pozyskują w zasadzie wyłącznie od Ministerstwa jako dysponenta mammmmmony;
    - ale Minister jako ów dysponent zarazem wszystko chce sprawdzać i narzuca najróżniejsze parametry typu kilometrodoktorat, albo habilitacjolitr per klamka na wydziale jednocześnie demonstrując że radźcie sobie sami od lat de facto obniżając finansowanie (teraz to my doganiamy stawki "na przeżycie" nie tylko w pensjach) bo przecież cza z przemysłem się przemyślić;
    - ale tego przemysłu w zasadzie nie ma a jak jest to ma tę współpracę w odwrotnicy;
    - ale jakby kto się uparł na współprace to już szpecrozporządzenie zadba, żeby mu odwrotnicę urwało, nawet osobiście;
    -ale niektórym nie urywa, jeśli odpowiednio wspomnianą końcówkę ustawili co do miejsca, odrzutu i innych kapitałów społecznych i symbolicznych ;)
    - ale (....) *

    Na tzw. "zdrowy rozum" to powazny dowód na Istnienie Nieistniejącego - no cud po prostu ;p

    *już mi się nie chce "alować" ;p apropos CK, NCN, NCBiR i innych pogrobowców zamordyzmu kolesiów (zwrócił uwagę ktoś jak znakomicie wszystko się rozmywa? >.>)

    Dla wrednego rzeczy porządku ;) - "zderzenie modernizacji" ( :D ) znakomicie pogłębiło podstawowe problemy z przyczyn trywialnych i opisywanych przed moim urodzeniem ;p


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 08.02.15, 18:18
    adept44_ltd napisał:
    > pani minister narzeka na patologie na uczelniach..., czyli w swoim resorcie..., no to niech się weźmie i to zmieni
    Oj, adept! Nie czytasz ze zrozumieniem. Car (ministra) jest dobry, tylko bojarzy źli. Zwłaszcza rektorzy, wśród których jest zaledwie jeden doktor-menago (może to ten sam o którym pisze NPK jako o "łowcy grantów"). Ale także komilitoni, zwani tutaj "środowiskiem" (moje natychmiastowe skojarzenie na hasło "środowisko" - to "pasożytnicze").
  • adept44_ltd 09.02.15, 12:36
    no właśnie czytam to..., tylko nie kupuję...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • pisiarz 09.02.15, 14:42
    > Doktor habilitowany na historii UW zarabia brutto 3960 zł. Mało.

    Ponad średnia krajowa dla gościa, który realizuje swoje hobby i nic ponad to - to mało?? Może dla pani minister to i mało...
  • podworkowy 09.02.15, 21:18
    dżizys krajst...
  • dobrycy 09.02.15, 21:19
    Znaczy sie hobby to jest uczenie matołów, obowiązki administracyjne czy co ?
    Pod hobby możnaby podciągnąć tylko działalność naukową, gdyby nie
    to że w bardziej cywilizowanych krajach sie tego tak nie traktuje.


    pisiarz napisał:

    > > Doktor habilitowany na historii UW zarabia brutto 3960 zł. Mało.
    >
    > Ponad średnia krajowa dla gościa, który realizuje swoje hobby i nic ponad to -
    > to mało?? Może dla pani minister to i mało...
  • flamengista 10.02.15, 21:35
    Tekst linka
    --
    Live by the code, die by the sword
  • charioteer1 10.02.15, 22:17
    Ma duzo racji. To wszystko juz trzeszczy i peka w posadach. Patrze na ludzi. Czesc chodzi jak bomby z opoznionym zaplonem. Jeden nieostrozny ruch i taki delikwent wybuchnie razac odlamkami wszystko i wszystkich dookola. Czesc juz nawet ten etap ma za soba i wykazuje sie doskonala obojetnoscia w obliczu zagrazajacego konca swiata.

    --
    Chariot
  • chilly 10.02.15, 22:21
    Przyznaję niechętnie: lepiej bym nie napisał!
  • chilly 10.02.15, 22:27
    P.S.
    We fragmencie Przykład – z tego wywiadu. „Jesteśmy na najlepszej drodze, by do 2020 roku osiągnąć nakłady na badania i rozwój na poziomie tych 2 proc. PKB.” należałoby przypomnieć do jakich to nakładów i do kiedy zrealizowanych Polska się zobowiązywała (ostatnio chyba w Traktacie Lizbońskim).
  • ford.ka 10.02.15, 23:30
    A KRASP odpowiedział: www.krasp.org.pl/pl/wydarzenia/nie_ma_alternatywy
  • dala.tata 11.02.15, 00:04
    mnie ulzylo. okazao sie, ze ministra przypuscila bezpodstawny atak na switnie funkcjonujace uczelnie, ktore tyllko potrzebuja wiecej kasy, zeby bylo jeszcze lepiej.


    jest pieknie, a ministra nie chce, zeby bylo jeszcze piekniej.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • piotrek-256 11.02.15, 06:42
    Wiesz dala, ta cała dyskusja wygląda bardzo smutno. Z mojego punktu widzenia Pani minister wypłakuje się w mankiet dziennikarce, że dała dzieciom grę i powiedziała jakie są reguły, a dzieci w grę grają inaczej niż ona by chciała.

    Dzieci natomiast mówią, ale o co chodzi przecież gramy w tę grę. Gralibyśmy inaczej gdyby reguły były inne, co nie znaczy, że graliby tak jak Pani minister by chciała.

    Generalnie, każdy skupia się na tym, żeby powiedzieć, że to nie jego wina. Dopóki nikt nie bierze odpowiedzialności, dopóty będzie jak jest...
  • dala.tata 11.02.15, 16:16
    No coz, ja nie do konca wiem, jaka to odpowiedzialnosc ma przyjac ministra? Za to, ze nie ma wiecej pieniedzy w budzecie? I prosze mi nie mowic, ze mozna tak po prostu zlikwidowac KRUS. O ile podisalym sie pod tym wszystkimi konczynami, to rzeczywistosc polityczna jest taka, ze zaden minister tego nie zrobi. Z kolei powtarzam ad usrandum - nie ma dzisiaj 'spolecznego poparcia' dla nauki i dla naukowcow. I po czesci (tylko po czesci, ale jednak) polscy naukowcy sami sobie na to zasluzyli cala gama rzeczy, ktore robia.

    Natomiast, rektor, ktory potrafi jedynie narzekac na ministra, smieszy mnie. tak, jest ciezko. ale to nie jest do ciezkiej cholery argument. I to, ze rekotr ma malo pieniedzy, nie oznacza, ze nie moze dazyc do tego, zeby uczelnia dobrze funkcjonowala. i chociazby uniemozlwic pisanie konkursow pod konkretna osobe, jedyna, ktora wie o konkursie. Moze tez sprawnie badac plagiaty itd itd.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • nullified 11.02.15, 16:41
    dala.tata napisał:

    > No coz, ja nie do konca wiem, jaka to odpowiedzialnosc ma przyjac ministra? Za
    > to, ze nie ma wiecej pieniedzy w budzecie?

    za bajzel? Prawda, że ona ten bajzel odziedziczyła no ale widziały gały co brały nie ? Miała ten ehm "wybór" ;)

    Jesli aż tak maluśko pinionżków to oczekiwanie "porsza" za gorsza jest jakby nie na temat. Jasne, że większość ludzi zapewne do skończenia świata będzie wołać że im czegoś "mało". Tyle, że oczekiwanie "więcej za jeszcze mniej" jest niedorzeczne.

    Aha - policzył ktoś jak koszty nabiła ehm "reforma" i "reformatorzy"? ^^


    > I prosze mi nie mowic, ze mozna tak
    > po prostu zlikwidowac KRUS.

    otóż "można". Żaden problem. Byłoby to co prawda piramidalnym idiotyzmem (ja nie rolnik, nie mam w tym interesu) ale "można", istnieje spore prawdopodobieństwo, że tę durnotę ktoś w końcu przepchnie.

    > Z kole
    > i powtarzam ad usrandum - nie ma dzisiaj 'spolecznego poparcia' dla nauki i dla
    > naukowcow.

    wiesz społeczne poparcie dla Kościoła (tego konkretnego co lubi jak się go pisze z wielkiej litery) nieźle dołuje i co?

    No właśnie >.>

    > Natomiast, rektor, ktory potrafi jedynie narzekac na ministra, smieszy mnie. ta
    > k, jest ciezko. ale to nie jest do ciezkiej cholery argument.

    A na kogo ma narzekać? Na MatkęBoską? :D Minister jest dysponentem środków. CO więcej - minister tego rektora kontroluje, i kontroluje i kontroluje...

    >I to, ze rekotr m
    > a malo pieniedzy, nie oznacza, ze nie moze dazyc do tego, zeby uczelnia dobrze
    > funkcjonowala.

    Od pewnego pułapu niedoborów nic nie będzie funkcjonować. Chyba, ze tak "jak funkcjonuje".

    >i chociazby uniemozlwic pisanie konkursow pod konkretna osobe, j
    > edyna, ktora wie o konkursie. Moze tez sprawnie badac plagiaty itd itd.

    Dala, daj się wybrać gdzieś, chciałbym przed skonem zobaczyć cud ;)

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • dala.tata 11.02.15, 20:35
    jaki bajzel? normalny stan polskiej rzeczywistosci, od zakladu do ministerstwa.


    chyba bylbym popier...ny, gdybym sie dal wybrac do czegokowliek. zeby slyszec od nullifiedow, piotrkow i podworkowych, dlaczego jestem gupi, niczego nie rozumiem itd. sorry, ale ja lubie swiety spokoj.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • nullified 11.02.15, 22:59
    dala.tata napisał:

    > jaki bajzel? normalny stan polskiej rzeczywistosci, od zakladu do ministerstwa.
    >

    "aha" ;)

    >
    >
    > chyba bylbym popier...ny, gdybym sie dal wybrac do czegokowliek. zeby slyszec o
    > d nullifiedow, piotrkow i podworkowych, dlaczego jestem gupi, niczego nie rozum
    > iem itd. sorry, ale ja lubie swiety spokoj.
    >

    No i szlag mnie trafi a cudu i tak nie zobaczę :( Łamiesz mi serce...



    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • piotrek-256 11.02.15, 17:42
    Dala problem nauki jest to, że ministra nie umie napisać jasnych reguł, a potem egzekwować ich z żelazną surowością.

    Czy problemem jest zły przedsiębiorca, który zatrudnia szwagra bez nogi, do pracy jako kurier rowerowy? Nie, taki przedsiębiorca bankrutuje...
    Ok problem jest, jeśli ten przedsiębiorca jest za duży, żeby upaść.

    Nepotyzm, marnowanie pieniędzy, niewydolna administracja, nierynkowe kierunki studiów itd. wiele bolączek polskich uczelni to wina rektorów, tak ale to wina rektorów, która polega na tym, że oni grają najlepiej jak umieją w grę, której reguły ustala rząd.
    Jeśli rząd płaci za studenta to czemu się dziwi, że poziom studiów spada. To jakby płacić za deski i się dziwić, że ktoś ci przywozi sosnowe, a nie dębowe.
    Jeśli rząd płaci dużo za doktoranta, to niech się nie dziwi, że doktorantów jest dużo.
    Jeśli ministerstwo zgadza się na punktowanie artykułów w czasopismach, tak że opłaca się publikować byle gdzie ważne żeby dużo, to czemu dziwi biegunka publikacyjna i.t.d.

    Poza tym nikt nie bierze pod uwagę, że motywacją rektora jest utrzymanie władzy i nachapanie się jak najwięcej dla siebie, a nie budowa uczelni na poziomie światowym. Rektor musiałby zatem być idiotą gdyby próbował reformować uczelnię wbrew lokalnym grupom interesów.

    Ministra ustaliła zasady i teraz narzeka, że te zasady prowadzą do innego celu niż sobie wymarzyła, a wszystkiemu winni ci rektorzy, co się do zasad stosowali. Czyli nie bierze odpowiedzialności za to co robi ministerstwo.

    To tak jakby Gomółka mówił, że to wina dyrektorów zakładów przemysłowych, że gospodarka PRL nie działała.
  • dala.tata 11.02.15, 20:29
    Nie zgadzam sie. Kazda regula w cywilizowanym swiecie musi byc oparta na zalozeniu, ze ludzie, normalnie, beda jej przestrzegac, a ci, ktorzy jej nie przestrzegaja, to wyjatki.

    Z twojego postu wynika, ze w polskich uczelniach jet dokladnie odwrotnie. jesli tak, zadanie ministra polega albo na tym, ze nie robi nic, albo na byciu dyktatorem.


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • piotrek-256 11.02.15, 21:55
    Ale
    1) Polska nauka nie jest cywilizowana w twoim rozumieniu tego słowa. Najpierw rozwijała się w PRL a potem był bum edukacyjny.

    2) Tak, wszyscy wiemy, że banki to instytucje zaufania a bankierzy troszczą się o nasze pieniądze i w pracy bankowca uczciwość to podstawa. Szczególnie w cywilizowanym świecie...

    3) Nie ja nie chcę, że by ministra była dyktatorem, tylko, żeby ministerstwo zanim wprowadzi jakąś zmianę próbowało przewidzieć coś więcej niż najbardziej życzeniowy scenariusz.
    Daje jej prawo do popełniania błędów, nie myli się tylko ten co nic nie robi, ale stwierdzenie, my zrobiliśmy wszystko dobrze, to ci źli rektorzy zepsuli jest zupełnie bez sensu.
    Przecież kto jest rektorami w Polsce wiadomo, system jest zdiagnozowany od dawna. Wiadomo było kto będzie realizował wytyczne ministerstwa.

    Równie dobrze mój wujek mógłby w lecie zasadzić bananowce na polu a w zimie narzekać, że mu wymarzły. To wina tej złej zimy!

    Nie bycie ministrem nauki w polsce nie jest proste! W ogóle to jest trudny resort. Co nie znaczy, że w związku z tym minister dostanie taryfę ulgową i zima nigdy nie przyjdzie.
  • dala.tata 11.02.15, 22:30
    Nie wiem, o co chodziz bankierami. co do przewidywania - w polse nie da sie niczego pzewidziec na uczelniach.

    Nie wiem, czy ministra mowi, ze zrobili wszystko dobrze. ale jesli oczekujesz od ministra ze bedzie sie bil w piersil , to chyba powinienes wziac mlotek i zaaplikowac sobie kilka uderzen. Minister jest od tego, by mowic, ze jest super, opozycja od tefo, by mowic, ze nie jest. w polsce jakos to nie dziala.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • dala.tata 11.02.15, 22:31
    korekta. na uczelniach da sie przwidziec jedno. a mianowicie, ze cokolwiek sie stanie, wszyscy beda niezadowoloeni i beda narzekac.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • podworkowy 11.02.15, 22:45
    dala, no błagam Pana - przecież Pan wie, jakie ministerstwo przygotowało regulacje awansowe ("znaczny wkład", wymóg wypromowania iluś tam doktorantów na profesurę w każdej działce, "jednotematyczny cykl" itd.). Dlaczego wręcz z maniackim uporem nie przyjmuje Pan do wiadomości prostego faktu, że w kwestiach organizacyjnych i dydaktycznych tfurczość ministerstwa jest równie kretyńska?
    I nie, nie zwalniam władz uczelni z odpowiedzialności - wiele błędów pojawia się na niższych szczeblach zarządzania. I Pani minister ma rację w jednym punkcie wywiadu - rektorami, zarządzającymi kilkutysięcznymi organizacjami, nie powinni zarządzać ludzie pozbawieni cienia kompetencji menedżerskich. Ale to naprawdę nie oznacza, że na poziomie regulacji prawnych i generalnego modus operandi szkolnictwa wyższego jako całości jest miodzio.
  • dala.tata 11.02.15, 22:56
    Przyjmuje. ale mnie szlag jasnisty trafia, gdy nieustannie czytam, ze wszystko, ale to wszystko jest wina ministra. a my nalkofcy jestesmy po prostu wspaniali. a gdy tylko ministerstwo sypnie kasa, nagordy nobla posypia sie ja z rogu obfitosci.


    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • piotrek-256 11.02.15, 23:02
    Nigdzie tego nie napisałem, że kasa cokolwiek zmieni. Jak ministerstwo sypnie kasą, to więcej kasy wsiąknie w uczelnie.
  • podworkowy 11.02.15, 23:24
    oczywiście, że nie odpowiada za wszystko. Żeby wymienić kilka z moich/naszych pet peeves, nie odpowiada za ustawione konkursy, nie odpowiada za grzecznościowe recenzje i możliwość łatwego awansu naukowego miernot, nie odpowiada za funkcjonowanie administracji uczelnianej (np. w kontekście grantów). Jednak odpowiada za wiele innych rzeczy. I pewnie z politycznego punktu widzenia ma Pan rację - propaganda sukcesu po 7 latach rządów to naturalne zjawisko - ale to nie znaczy, że mamy ją łykać.
    A co do pieniędzy. Ja oczywiście nie zamierzam idealizować mojego środowiska. U nas też jest wiele miernot, cwaniaków, ludzi traktujących uczelnię, tak jak opisuje to flamengista (wpadający raz na tydzień na kilka godzin zajęć), "genetycznych geniuszy" (oczywiście mam na myśli nepotyzm), a nawet osób zbliżonych do profesorów Marianów. Ale jest jedna różnica. Przez pierwsze dziesięć lat XXI stulecia pozostanie na uczelni na wydziale prawa było (po doktoracie naturalnie) finansowo korzystne. Zarabialiśmy dużo więcej niż na innych wydziałach (przy okazji pokrywając ich deficyty i fundując im nowe budynki - żeby było jasne I don't mind) plus każdy radca/adwokat czerpał dodatkowy prestiż z pracy na uczelni, co także przekładało się na finanse (teraz też zarabiamy więcej niż inni, ale relatywnie sporo mniej niż wtedy). I powiem Panu tak - podczas mojego rozdania dyplomów mgr. na środek wystąpiło pięć osób z najlepszymi wynikami na studiach (głównie średnia, ale nie tylko, tu decydowała) - żadna z nich nie była z rodziny prawniczej ze znajomościami. Cała 5 poszła na doktoranckie, czterech zrobiło doktoraty, 3 pracuje na naszej uczelni, jeden na mniejszym, zaprzyjaźnionym uniwerku, jeden jest parę lat po habilitacji (sługa uniżony;)), dwie pozostałe wkrótce ją zrobią, o koledze z innego ośrodka nić nie wiem. Otóż - pomijając zupełnie to, co niektórzy tutejsi rozmówcy myślą o naukach prawnych w Polsce, o kryteriach naukowej excellence i innych sprawach, o które się spieramy - jeśli chce Pan przyciągać takich ludzi na uczelnie, to będzie to kosztowało (i żeby było jasne, na uczelni z mojego rocznika zostało też kilku patałachów i nierobów, ciągniętych za uszy dzięki włazi-anusowstwu i znajomościom).
  • dala.tata 12.02.15, 14:38
    Oczywisice, ze nie mamy lykac, ale trudno winic polityka za to, ze postepuje jak polityk.

    co do reszty - ja sie naprawde zgadzam, ze ludzi trzeba przyciagac. Jednak ja nadal uwazam, ze ze zaden polityk dzisiaj nie zdeycduje sie na sypniecie kasa. pozat tym, dopoki minister bedzie mogl puktowac srodowisko dzieisatkami patologii, srodowisko nie bedzie mialo szans na jakiekolwiek dodatkowe pieniadze.

    Gdybym ja dzisiaj zostal ministrem, moj pierwszy komunikat dla rektorow sprowadzalby sie do: Dopoki uczelnie nie zaczna dzialac na zdrowych zasadach (konkursy, nepotyzm, miernoty itd itd) nie dam grosza wiecej, a nawet zobacze, gdzie mozna zabrac.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • piotrek-256 11.02.15, 22:59
    Z bankierami chodzi o kryzys, który wywołali kilka lat temu. Okazało się, że banki zamiast dbać o pieniądze klientów, postanowiły maksymalizować zyski. Nikt nie oszukiwał, nie naginał zasad, wszystko odbyło się jak na cywilizację przystało.


    Co do uczelni w polsce to się mylisz. Jest wiele rzeczy, które da się przewidzieć.
    Np. jeśli odetniesz zupełnie finansowanie to upadną.

    Ja nie oczekuję, że ministra będzie się biła w piersi. Nie oczekuję, że zrobi cokolwiek poza łagodzeniem napięć, bo to jest sprzeczne z byciem politykiem w demokratycznym ustroju, chyba że grasz na kreację wspólnego wroga.
    Nie oczekuję, że ministra weźmie odpowiedzialność za to co robi. Oczekuję, że będzie tragicznym ministrem i głównie będzie się zajmowała zrzucaniem odpowiedzialności. Co nie znaczy, że mam to pochwalać...
  • dala.tata 11.02.15, 23:11
    nadalnie wiem, o co chodzi z bankierami. ja sie nie wypowiadam nt prywatnych biznesow, ale na temat uczelni, ktore sa finansowane przez podatnika.

    widisz, ja bylem jednym z nielicznych, ktorzy uwazaali i uwazaja, ze kudrycka byla calkiem niezlym ministrem. jej glownym bledem bylo niedocenienie sily oporu srodowisko fatalny blad, zgoda, jednak ona w naiwnosci swojej zalozyla, ze uczelnimom i profesorom zalezy na tym, zeby nauka polska byla lepsza. okazalo sie, ze tak nie jest i to tak zupelnie nie jest. chodzi o to, zeby bylo tak samo, ale za lepsza kase. Podejrzewam, ze dzisiejsza ministra to rowniez widzi. i zajmuje sie udzielaniem wywiadow, bo co innego ma robic?




    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • piotrek-256 12.02.15, 07:49
    Z bankami kwestia jest bardzo prosta. Banki tak jak uczelnie nie są zwykłym rodzajem instytucji. Od bankiera oczekujesz, że nie jest tak, że jednym jego celem jest przejąć twój majątek, wzbogacić siebie kosztem branży, konkretnego banku oraz jego klientów. Tak samo jak od uczelni oczekujesz, że jedynym celem jej istnienia nie jest wyciągnięcie jak największej kasy od państwa i zapewnienie rektorowi i jego rodzinie jak najlepszej przyszłości.

    W przypadku banków okazało się, że one oszukiwały, nie przejmowały się ryzykiem itd. tylko i wyłącznie po to, żeby prezesi mogli wypłacić sobie premie.
    Czemu zatem uczelnie miały by działać inaczej? Czemu rektorzy mieli by przedkładać ideały akademickie nad własną kieszeń?
    Nawet na cywilizowanym zachodzie, pojawiają się jaskółki, jak choćby coraz więcej pracowników na ekwiwalencie umów śmieciowych, rozrost administracji.
    Jeśli obecnie wszystko kręci się wokół pieniądza, to na uczelnie, też prędzej czy później to przywędruje.

    W polsce nie było takich tradycji i struktur na uczelniach jak na zachodzie, więc patologie mają się dużo lepiej.

    Ja nie uważam, że Kurdycka była tragicznym ministrem. Chciała coś zrobić, wykonała kilka odważnych ruchów, ale za mało. Nowa minister jest bogatsza o jej doświadczenia, więc zamiast udzielać wywiady, może zacząć nowy pakiet reform, dociskając śrubę. Naukowcy będą strajkować, to się ich weźmie w kamasze, nikt po nas płakał nie będzie.
  • dobrycy 12.02.15, 10:09
    piotrek-256 napisał:


    > Ja nie uważam, że Kurdycka była tragicznym ministrem. Chciała coś zrobić, wykon
    > ała kilka odważnych ruchów, ale za mało. Nowa minister jest bogatsza o jej dośw
    > iadczenia, więc zamiast udzielać wywiady, może zacząć nowy pakiet reform, docis
    > kając śrubę. Naukowcy będą strajkować, to się ich weźmie w kamasze, nikt po nas
    > płakał nie będzie.

    Ja tam uważam że w pierwszej kolejności trzeba wziąść w kamasze tych co
    w polsce się wykształcili a potem z niej wyjechali na zachód po to aby nabijąć
    się i pluć na tych co zostali w kraju. Może obecny krół europy Donald, by coś
    zrobił aby z UK czy innych krajów w kamasze wrócili tacy przemądrzali reformatorzy,
    którzy nie dali rady w kraju bo byli za słabi. Faktycznie nikt po nich płakać nie będzie.


  • dala.tata 12.02.15, 14:40
    nie chdozi o zadne idealy, ale o profesjonalizm.

    Co do kudryckiej - wrecz przecinie. ona zrobila duzo za duzo i profesura tupnela noga.
    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • adept44_ltd 12.02.15, 16:38
    e tam, interesy profesury pozostały niezagrożone...; poza wprowadzeniem biurokracji nie widzę nic, co by zrobiła Kudrycka...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • nullified 12.02.15, 16:43
    adept44_ltd napisał:

    > e tam, interesy profesury pozostały niezagrożone...; poza wprowadzeniem biurokr
    > acji nie widzę nic, co by zrobiła Kudrycka...

    adept, gdzie się podział twój partyjny instynkt ? :D
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • adept44_ltd 12.02.15, 17:08
    ale co masz konkretnie na myśli?
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • nullified 12.02.15, 23:16
    adept44_ltd napisał:

    > ale co masz konkretnie na myśli?

    no wiesz, dałbyś odpór czynnikom.
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • adept44_ltd 13.02.15, 00:00
    hm, wiesz, to nie jest tak, że jak ktoś się z tobą nie zgadza, to realizuje linię partyjną, uwierz :)
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • nullified 13.02.15, 00:23
    adept44_ltd napisał:

    > hm, wiesz, to nie jest tak, że jak ktoś się z tobą nie zgadza, to realizuje lin
    > ię partyjną, uwierz :)
    a ja miyślałem że Ty jesteś porządny rewizjonista :(

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • adept44_ltd 13.02.15, 00:31
    wylosowałeś tę odpowiedź z wielu (nie)możliwych ;-)?
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • nullified 13.02.15, 22:00
    adept44_ltd napisał:

    > wylosowałeś tę odpowiedź z wielu (nie)możliwych ;-)?

    chyba, pomieszały mi się pudełka ale może szło o "jak kania dżdżu"?

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • dala.tata 12.02.15, 18:44
    wiesz co, wprowadzila nowa procedure habilitacyjna, ktora na papierze jest, uwazam, calkiem niezla. Jest to rowniez najbardziej torpedowana procedura w historii postepwoan awansowych.

    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • adept44_ltd 13.02.15, 00:01
    eee, niespecjalnie widzę jakąś różnicę...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • whiteskies 13.02.15, 13:50
    Ja widzę różnice w procedurze, nie widzę jednak tego co dala nazywa torpedowaniem. W mojej ocenie Jest podobnie do tego co dawniej. Największą zaletą nowej procedury jest jawność (którą popieram). Dzięki jawności widać to co było kiedyś skryte...
    I tu punkt na plus dla NBK...
  • nullified 12.02.15, 16:41
    dala.tata napisał:

    > nie chdozi o zadne idealy, ale o profesjonalizm.
    >
    > Co do kudryckiej - wrecz przecinie. ona zrobila duzo za duzo i profesura tupnel
    > a noga.

    a mnie się marzy ktoś kto będzie umiał robić Nic. Prawdziwe Nic, rzadki talent. To byłaby cudowna odmiana po tym stadzie unowoczesniaczy z ADHD. Po Muchach co potrafiły zdeficytowac koncert Madonny (lol, TO jest osiągnięcie :D), po Gowinie który zdemolował sądy, po Panu Autostradzie, po Panach Kredytach..., po Kudryckiej, która najpierw wyrzuciła milionik albo coś koło tego na dożywianie konsultingów co by jej powiedzieli dokładnie to co chciała usłyszeć (no od tego sa profesjonalni konsultanci, hm?) a później wzięła Ster i pokierowała dziurawą tratwę odważnie niczym swój własny prywatny bajzelek, którym zarządzała w sposób wiadomy stosownym czynnikom; itd - "długo opowiadać"...

    Nie, nie mam pretensji jakichś wielkich do "Lenki", że urzedowo plecie - za to bierze kasę. CO prawda niby jest tam jakiś rzecznik czy wodnik, który bierze kase za bredzenie do mikrofonu, ale jak Ministra lubi "dawać twarz" - jej sprawa. Viva czeka. Bravo też. Niby "papier pamięta" (RLY?) ale "eter" nie.

    I nie, "profesura" jakoś specjalnie nie "tupnęła". "ZIewnęła z przytupem" raczej, i niekoniecznie "profesura" co do gatunku.




    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • piotrek-256 12.02.15, 17:30
    Uznam, że profesura tupnie nogą jak zobaczę strajk na uczelniach.
    Kurdycka była ministrem długo, czyli profesura nie wysadziła jaj z siodła. Mogła pocisnąć więcej, w szczególności wprowadzić zasady, na których uczelnie upadają i system się nie wali.

    W tym momencie jak znika filozofia w Białymstoku, to jest płacz, apele do ministra, koledzy i rodzina rektora zostaje ewakuowana na inne zaprzyjaźnione wydziały (nie wiem, ale podejrzewam, że tak) a żegnamy się z opozycją polityczną (Przynajmniej gdybym był rektorem to bym tak robił, chcąc utrzymać władzę).
    Budynek się wynajmie firmie szwagra poniżej kosztów i już będzie zupełnie dobrze.

    Osobiście nie wiem jak to zrobić, ale brakuje mi mechanizmu, w którym połowa pracowników instytutu filozofii mówi, że oni mają dosyć, nie chcą iść na dno i robią secesję.
    Nie ma jak. Granty i dotacje są przywiązane do uczelni, a nie pracowników. Budynki należą do uczelni, a nie są po prostu wynajmowane wydziałom itd.

    Pamiętam była w Krakowie sprawa z dosyć dobrym instytutem informatyki, który chyba się próbował buntować i chyba został spałowany. pgf pewnie wie więcej.
  • dala.tata 12.02.15, 18:47
    Nastepny strajkujacy. Chlopie strzel banie i wyluzuj. Profesura nie musi nikogo wysadzac z siodla, starczy, ze nadal pisze dete recenzje habilitacyjne zachowujac swe strefy wsplywow.

    a mowiac o przycisnieciu wiecej, mam wrazenie, ze przeprowadziles sie do jakiegos rownoleglego wszechswiata.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • piotrek-256 12.02.15, 20:57
    Piszesz, że Kurdycka zrobiła za dużo, bo profesory się zbuntowały. Ja nie widzę, żadnych realnych oznak buntu, poza narzekaniem, które jest wpisane w naszą mentalność.
    Więc nie widzę powodu, dla którego ministra nie mogła powziąć bardziej drastycznych kroków.
    Czemu nikt nie wprowadził zakazu pracy w miejscu gdzie zrobiło się doktorat, a potem zakaz pracy po habilitacji w miejscu pracy przed habilitacją. Takie rozwiązania spotyka się w europie.

  • nullified 12.02.15, 22:58
    piotrek-256 napisał:

    > Piszesz, że Kurdycka zrobiła za dużo, bo profesory się zbuntowały. Ja nie widzę
    > , żadnych realnych oznak buntu, poza narzekaniem, które jest wpisane w naszą me
    > ntalność.
    > Więc nie widzę powodu, dla którego ministra nie mogła powziąć bardziej drastycz
    > nych kroków.
    > Czemu nikt nie wprowadził zakazu pracy w miejscu gdzie zrobiło się doktorat, a
    > potem zakaz pracy po habilitacji w miejscu pracy przed habilitacją. Takie rozwi
    > ązania spotyka się w europie.
    >

    co w tej "europie" różnie owocuje, bardzo różnie.
    W warunkach lokalnych kompletnie zabetonowałbyś jakąkolwiek możliwość wymiany kadry taką (wybaczcie słów grubość) "oświeconą głupotą". Z której musiałbyś się zreszta rakiem wycofywać, żeby jej wysokość Biologia nie załatwiła ci stanu pogłowia na ament.

    Piotrek, jesli takie banalne rzeczy do ciebie nie docierają może jednak zbawiaj coś innego? ;) Nie "naukę", nie "polskę", whatever >.>

    Tradycyjnie skupiamy się na drugorzędnych pseudoproblemach, żeby choć były one pierwszorzędne. Polej ktoś -.-

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • piotrek-256 12.02.15, 23:08
    Oj jak zabetonował.
    8 lat bez habilitacji, wynocha z uczelni.
    Po habilitacji trzeba się wynieść. Co oznacza przymus mobilności.
    Podobnie z doktoratem.
    No i dla profesorów wchodzących w wiek emerytalny tak samo. Nakaz zmiany miejsca pracy, jeśli chcą dalej uczyć i pracować.

    Pewnie trochę ludzi by się wykruszyło, ale to dobrze bo ludzi w polskim szkolnictwie wyższym jest za dużo. (Nie ma kogo uczyć ponoć.)

    Przymusowa mobilność jest krokiem w kierunku walki z nepotyzmem. Tak stracilibyśmy przez to sporo potencjału naukowego, ale kiedyś i tak będzie trzeba zrobić porządek i wtedy będziemy rozwalać to co budujemy teraz....
  • nullified 12.02.15, 23:15
    piotrek-256 napisał:

    beztroska młodośc co w nadziei, że jej nigdy nie zepsują się zęby lub trzecie urosną wyrzuca szczoteczkę >.>

    My już mamy taką "przymusową mobilność" - no i? Efektem jest dokładnie to co nazywasz "patologią" i to w fazie "rozrostu".



    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • piotrek-256 13.02.15, 00:06
    No to za 20 lat wymrzecie i patologii nie będzie :).

    nulli poczuj się lepiej jako ofiara składana na ołtarzu nauki polskiej :).
    Ja rozumiem, że tobie się nie podobają takie pomysły jak zamykanie uczelni, likwidacja etatów, przymusowa mobilność i wiele innych.
    Mnie też by się nie podobały i uznałbym, że polska nauka nie nadaje się do tego, żeby w jej strukturach funkcjonować. Co nie znaczy, że dla polskiej nauki nie byłoby to korzystne...
  • nullified 13.02.15, 00:22
    piotrek-256 napisał:

    > No to za 20 lat wymrzecie i patologii nie będzie :).

    się nbie bój nic, "patologia" radę sobie da

    >
    > nulli poczuj się lepiej jako ofiara składana na ołtarzu nauki polskiej :).

    za duży honor to raz, dwa zaś - ofiara zbyteczna ^^

    > Ja rozumiem, że tobie się nie podobają takie pomysły jak zamykanie uczelni, lik
    > widacja etatów, przymusowa mobilność i wiele innych.
    > Mnie też by się nie podobały i uznałbym, że polska nauka nie nadaje się do tego
    > , żeby w jej strukturach funkcjonować. Co nie znaczy, że dla polskiej nauki nie
    > byłoby to korzystne...

    bardzo szanuję nasze jaskiniowe dziedzictwo i w ogóle jako prawdziwa i urodzona konserwatysta, ale jakoś mi niespieszno do maczugi i ten do niej entuzjazm jakoś mnie kwasi >.>

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • whiteskies 12.02.15, 16:38
    Ja nie uważam że Kudrycka była dobrym ministrem. Uważam, podobnie jak prof. Karwat, ze postawiła dobrą diagnozę (o co nietrudno) przyczyn polskiej nauki i szkolnictwa wyższego, po czym, bez głębszego zastanowienia co i jak wdrożyła biurokratyczną i przypadkową reformę obydwu systemów. Niektóre pociągniecie były lepsze, inne gorsze a jeszcze inne zdecydowanie złe, a efekt jaki jest każdy widzi... Popatrz do czego przydaje się system POLON, inne systemy do których piszemy setki i tysiące sprawozdań. Popatrz jak napisane jest prawo którego musimy przestrzegać. Popatrz, kto i jak nas rozlicza z tego przestrzegania najbardziej nieistotnych i głupich elementów podczas gdy setki spraw ważniejszych leżą odłogiem. Popatrz jak wydawane sa pieniądze unijne na inwestycje w naukę: stawia się bez ładu i składu dziesiątki murów, kupuje sprzęt. I to nie wina tych co startują w konkursach na te wydatki, ale tych którzy przydzielają finansowanie i piszą reguły wydawania tej kasy.
    To oczywiście, jak pisze zresztą i podwórkowy i prof. Karwat i piotrek256 że nasze środowisko ma mnóstwo wad, jest wiele problemów na poziomie niższym niż ministerialne. Niestety, naiwne jest spojrzenie że dół zły a góra piękna. Władza nie po to ma władzę żeby diagnozować problemy, ale po to zeby je rozwiązywać. Jakie problemy polskiej nauki zostały rozwiązane w ostatnich latach? Jaka część pieniędzy rozdzielana jest w miare przejrzyście na jasnych zasadach? NCN, który szanuję, choć często narzekam, jest tu jednym z nielicznych wyjątków....

  • dala.tata 12.02.15, 18:43
    Whiteskies, nigdzie nie napisalem, ze na gorze jest pieknie, a tylko na dole jest syf. tak w sposob oczywisty nie jest. I przyklady, ktore dajesz, maja sens. Powtorze: mnie drazni dominujaca narracja 'srodowiska' polegajaca na przerzucaniu odpowiedzialnosci za wszystko na ministra oraz oczekiwanie, ze minister wszystko zalatwi, a srodowisko nie bedzie musialo ruszyc palcem w bucie.

    I zwroce ci uwage na jedna rzecz. Ja nie przypominam sobie profesorskiego listu otwartego w sprawie tych wszyskihc problemow 'naszego srodowiska'. Profesorskie listy otwarte sa pisane, zeby dac odpor ministrowi, ktory postrzegany jest tylko jako wrog, z ktorym za zadne skarby nie mozna usiasc i porozmawiac.

    Ja sie naprawde zgadzam szczegolnie co do prawa, o ktorym tu pisalismy wielokrtonie. moge sie nawet zgodzic co do sprawozdan (choc to akurat jest plaga ogolnoeuropejska). Tylko popatrz tez na przekrety, o ktorych tu mowimy. O publikowaniu we wlasnych wydawnictwach itd itd. dziwisz sie, ze ministerstwo chce coraz bardziej kontrolowac? Ja nie, szczegolniejak sobie przypomne niedawna sprawe wroclawska.

    Jak zwykle zatem prawda lezy po srodku. Jasne ze ministra mogla byc lepsza, sprawniejsza itd. Ale on rowniez pracowala w kontekscie totalnego oporu srodowiska.


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • trzy.14 12.02.15, 20:39
    dala.tata napisał:

    > Powtorze: mnie drazni dominujaca narracja 'srodowiska' polegajaca na przerzucan
    > iu odpowiedzialnosci za wszystko na ministra oraz oczekiwanie, ze minister wszy
    > stko zalatwi, a srodowisko nie bedzie musialo ruszyc palcem w bucie.

    Ta narracja jest o tyle niewiarygodna, że że przecież to mityczne "ministerstwo" to emanacja środowiska. To trochę tak, jak z naszą administracją, która swoje niedociągnięcia lubi tłumaczyć "wymaganiami Unii".
  • whiteskies 12.02.15, 21:09
    trzy.14 napisał:

    > Ta narracja jest o tyle niewiarygodna, że że przecież to mityczne "ministerstwo
    > " to emanacja środowiska. To trochę tak, jak z naszą administracją, która swoje
    > niedociągnięcia lubi tłumaczyć "wymaganiami Unii".

    No chyba niezupełnie ministerstwo jest "emanacją środowiska".... Jednak bardziej jest emanacją szerszego stanu społeczeństwa i jego wyobrażeń...
  • trzy.14 13.02.15, 22:14
    Miałem na mysli to, że ministrami i wiceministrami oraz ich doradcami są profesorowie. Że ustawy i rozporządzenia są pisane przez ciało profesorskie. CK, KEJN, PAKA, KRK - wszędzie widzę profesorów. OK, to nie jest to wierne odzwierciedlenie tego ciała, raczej jakiejś frakcji, ale mówienie, że istnieje jakieś mityczne ministerstwo niezależne od tzw. środowiska to zwykła ściema.

    whiteskies napisał:

    > trzy.14 napisał:
    >
    > > Ta narracja jest o tyle niewiarygodna, że że przecież to mityczne "minist
    > erstwo
    > > " to emanacja środowiska. To trochę tak, jak z naszą administracją, która
    > swoje
    > > niedociągnięcia lubi tłumaczyć "wymaganiami Unii".
    >
    > No chyba niezupełnie ministerstwo jest "emanacją środowiska".... Jednak bardzie
    > j jest emanacją szerszego stanu społeczeństwa i jego wyobrażeń...
  • whiteskies 12.02.15, 21:04
    dala.tata napisał:

    > Whiteskies, nigdzie nie napisalem, ze na gorze jest pieknie, a tylko na dole je
    > st syf. tak w sposob oczywisty nie jest. I przyklady, ktore dajesz, maja sens.
    > Powtorze: mnie drazni dominujaca narracja 'srodowiska' polegajaca na przerzucan
    > iu odpowiedzialnosci za wszystko na ministra oraz oczekiwanie, ze minister wszy
    > stko zalatwi, a srodowisko nie bedzie musialo ruszyc palcem w bucie.

    To dominująca narracja tylko części środowiska, myślę że Twoje uogólnienie jest zbyt daleko idące.

    > I zwroce ci uwage na jedna rzecz. Ja nie przypominam sobie profesorskiego listu
    > otwartego w sprawie tych wszyskihc problemow 'naszego srodowiska'. Profesorski
    > e listy otwarte sa pisane, zeby dac odpor ministrowi, ktory postrzegany jest ty
    > lko jako wrog, z ktorym za zadne skarby nie mozna usiasc i porozmawiac.

    No bez przesady, są akcje "Obywatele Nauki", dyskusja na łamach PAU-zy i kilku innych środowiskowych pism i platform.

    > Ja sie naprawde zgadzam szczegolnie co do prawa, o ktorym tu pisalismy wielokrt
    > onie. moge sie nawet zgodzic co do sprawozdan (choc to akurat jest plaga ogolno
    > europejska). Tylko popatrz tez na przekrety, o ktorych tu mowimy. O publikowani
    > u we wlasnych wydawnictwach itd itd. dziwisz sie, ze ministerstwo chce coraz ba
    > rdziej kontrolowac? Ja nie, szczegolniejak sobie przypomne niedawna sprawe wroc
    > lawska.

    Ale na naszym forum chyba nikt nie bronił tego środowiska! I taka jest przeważająca postawa. W sprawie"publikacji" zgadzam się z Tobą jak najbardziej.

    >
    > Jak zwykle zatem prawda lezy po srodku. Jasne ze ministra mogla byc lepsza, spr
    > awniejsza itd. Ale on rowniez pracowala w kontekscie totalnego oporu srodowiska

    Prawda ZAWSZE leży tam gdzie leży, wcale nie musi to być pośrodku. I z tym totalnym oporem środowiska zdecydowanie przesadzasz, część środowiska popierała sensowne posunięcia. Na pewno nie wszystkie i nie wszyscy, ale NIE BYŁO totalnej negacji, wręcz przeciwnie, sporo poparcia dla rozsądnych pociągnięć.
    Fakt że p. Kudrycka nie potrafiła tego wykorzystać nie świadczy o niej, jako o ministrze, najlepiej...
  • dala.tata 12.02.15, 21:19
    tak, kazde uogolnienie jest problemem i pewnie inczej sie patrzy ze strony fizyki, a inaczej ze strony spol-humow.

    Nie mam pojecie, co robia ONy poza tym, ze sa. Choc komitet kryzysu humanistyki (czy jak im tam) jest znacznie gorszy.

    Co do oporu, mysle, ze nie przesadzam, choc na pewno sa tacy, ktorzy sie nie chca opierac. Mnie jednak starczy popatrzec na habiitacje ze spol-humow, zeby zobaczyc kompletny sabotaz nowej habilitacji.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • whiteskies 13.02.15, 09:42
    dala.tata napisał:


    >
    > Nie mam pojecie, co robia ONy poza tym, ze sa. Choc komitet kryzysu humanistyki
    > (czy jak im tam) jest znacznie gorszy.

    To co mogą w istniejącej formule i to o co ci chodzi. Wskazują bez kolorowania problemy środowiska. dyskutują, proponują rozwiązania..

    >
    > Co do oporu, mysle, ze nie przesadzam, choc na pewno sa tacy, ktorzy sie nie ch
    > ca opierac. Mnie jednak starczy popatrzec na habiitacje ze spol-humow, zeby zob
    > aczyc kompletny sabotaz nowej habilitacji.

    Ja mam inne zdanie. To nie sabotaż, to niestety ciężka choroba. Ja słabo znam się na tym jak działają społ-humy, to co mnie naprawdę przeraża to kompletna dezintegracja tego środowiska. Mamy taka sytuację że pacjent nie przyjmuje do wiadomości że jest chory, a konował jest kiepski. No coż, nie jestem w tej sytuacji hurraoptymistą....
  • dala.tata 13.02.15, 12:00
    Nie zgadzamy sie. Ja jednak mysle, ze to raczej opor. Czy nazwiemy to sabotazem, to wtorne. To przekonanie, ze ja wiem lepiej i nie bedzie mi nikt mowil, jak ja, profesor nad profesory, mam uprawiac nauke, oceniac innych.

    I tak, to jest kwestia choroby, kotrej nie przyjmujemy. Ale to jest duzo barsziej siwadome i aktywne wg mnie. Tak czy owak, kazdy reformator musi liczyc sie z tym, ze srodowisko nie przyjmie reform, bo wie lepiej.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • whiteskies 13.02.15, 13:46
    Ja myśle że ani reformator ani środowisko nie wie lepiej. Problemem jest brak nakreślenia celów innych niż biurokratyczne (ministerstwo) i konstruktywnej debaty (środowisko). To brak kultury współpracy, niestety i jednym z jego aspektów są nasi środowiskowi"mundrale wszystkowiedzący"...
  • dala.tata 13.02.15, 14:44
    A ja podziwiam twoj optymizm srodowiskowy i troche ci go zazdroszcze. Gdyby jednak bylo jak mowisz, inaczej np.zachowywalaby sie CK. jednak CK zachowuje sie tak jakby nowa procedura byla dopustem bozym. czym jest proba ograniczenia dostepu do dokumentacji postepowan? Czym jest prakrytcnzy brak informacji nt postpowan profesorskich?

    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • piotrek-256 13.02.15, 15:01
    Powodem dla ministra do zwolnienia CK z obowiązków i powołaniu nowego, opartego niekoniecznie na polakach.
  • charioteer1 13.02.15, 17:30
    dala.tata napisał:

    > A ja podziwiam twoj optymizm srodowiskowy i troche ci go zazdroszcze. Gdyby jed
    > nak bylo jak mowisz, inaczej np.zachowywalaby sie CK. jednak CK zachowuje sie t
    > ak jakby nowa procedura byla dopustem bozym. czym jest proba ograniczenia doste
    > pu do dokumentacji postepowan? Czym jest prakrytcnzy brak informacji nt postpow
    > an profesorskich?

    Dala, nie wiem, szczerze mowiac, czy bardziej mnie przeraza wolta CK, w koncu mozna ich przeciez uznac za bande ramoli, ktora niewiele rozumie z otaczajacej rzeczywistosci i bzdury wygaduje, czy sposob, w jaki ministra zamiotla cala sprawe pod dywan. Dlaczego grupa zramolalych dziadkow ostentacyjnie pokazuje, gdzie ma ustawy i inne przepisy i wszelkie szacowne instancje z lewa i prawa udaja, ze tego nie widza?


    --
    Chariot
  • nullified 13.02.15, 21:06
    charioteer1 napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > A ja podziwiam twoj optymizm srodowiskowy i troche ci go zazdroszcze. Gdy
    > by jed
    > > nak bylo jak mowisz, inaczej np.zachowywalaby sie CK. jednak CK zachowuje
    > sie t
    > > ak jakby nowa procedura byla dopustem bozym. czym jest proba ograniczenia
    > doste
    > > pu do dokumentacji postepowan? Czym jest prakrytcnzy brak informacji nt p
    > ostpow
    > > an profesorskich?
    >
    > Dala, nie wiem, szczerze mowiac, czy bardziej mnie przeraza wolta CK, w koncu m
    > ozna ich przeciez uznac za bande ramoli, ktora niewiele rozumie z otaczajacej r
    > zeczywistosci i bzdury wygaduje, czy sposob, w jaki ministra zamiotla cala spra
    > we pod dywan. Dlaczego grupa zramolalych dziadkow ostentacyjnie pokazuje, gdzie
    > ma ustawy i inne przepisy i wszelkie szacowne instancje z lewa i prawa udaja,
    > ze tego nie widza?
    >

    chario... naprawdę i na pewno chcesz wiedzieć?

    "Prawda wyzwala" jeno zazwyczaj te instynkta, co sa nie najlepsze >.>

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • whiteskies 14.02.15, 17:59
    dala.tata napisał:

    > A ja podziwiam twoj optymizm srodowiskowy i troche ci go zazdroszcze. Gdyby jed
    > nak bylo jak mowisz, inaczej np.zachowywalaby sie CK. jednak CK zachowuje sie t
    > ak jakby nowa procedura byla dopustem bozym. czym jest proba ograniczenia doste
    > pu do dokumentacji postepowan? Czym jest prakrytcnzy brak informacji nt postpow
    > an profesorskich?
    >
    Szczerze? W następującej kolejności:
    1) nieporadnością
    2) kompletnym brakiem wpływu na kastę urzędniczą w tej instytucji,
    3) bardzo niskimi kompetencjami obsługi.

    Ja nie twierdzę że środowisko jest OK. Jednak w mojej ocenie pierwszym problemem nie są zachowania nieetyczne a brak odpowiednich kompetencji społecznych.... A "wzmacniaczem" tego problemu jest fatalny poziom obsługi, brak służby cywilnej. To jeden z najwiekszych problemow systemowych kraju, nie tylko w MNiSW oraz okolicach.

  • dala.tata 14.02.15, 18:52
    Zgodzilbym sie z tym, gdyby nie bylo drastycznych roznic miedzy dostepnoscia postepowan habilitacyjnych i profesorskich. Ktos musi podejmowac takie decyzje.

    Natomiast, tak, bez watpienia indolencja i arogancja sa czescia postepowania profeosrow, ale tylko czescia, wedlug mnie.
    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • adept44_ltd 13.02.15, 16:09
    whiteskies napisał:

    > Ja myśle że ani reformator ani środowisko nie wie lepiej. Problemem jest brak n
    > akreślenia celów innych niż biurokratyczne (ministerstwo) i konstruktywnej deba
    > ty (środowisko). To brak kultury współpracy, niestety i jednym z jego aspektów
    > są nasi środowiskowi"mundrale wszystkowiedzący"...

    to jedno, a drugie to to, że władzę w tym momencie sprawują ludzie, którzy w tym zamęcie po prostu chcą doczekać do emerytury i doczekają...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • charioteer1 13.02.15, 17:24
    whiteskies napisał:

    > Ja myśle że ani reformator ani środowisko nie wie lepiej. Problemem jest brak n
    > akreślenia celów innych niż biurokratyczne (ministerstwo) i konstruktywnej deba
    > ty (środowisko). To brak kultury współpracy, niestety i jednym z jego aspektów
    > są nasi środowiskowi"mundrale wszystkowiedzący"...

    Zgadzam sie, ze to srodowisko jest calkowicie zdezintegrowane, choc moze bardziej odpowiednie byloby jakies bardziej dosadne slowo. Wystarczy poczytac sprawozdania z wszelakich debat o stanie humanistyki, pedagogiki, czy czego tam jeszcze. Ci ludzie zbieraja sie, zeby debatowac nad czyms, co teoretycznie jest, albo powinno byc wazne dla nich z ich punktu widzenia. Po czym okazuje sie, ze kazdy wlasciwie mowi o zupelnie czym innym i nic zupelnie z calej debaty nie wynika poza tym, ze wszystko zle i nikt nic z tym nie robi.

    --
    Kwesta na serwery dla CK

    THE WHEEL
  • charioteer1 12.02.15, 21:08
    Dala, whiteskies ma 100% racji. Ja takiego burdelu, jaki jest teraz, to nie pamietam (pardon my French). Jestesmy zalani najrozniejszymi papierkami, nad ktorymi nikt juz nie panuje. Nie zloze kolejnego papierka na czas, poniewaz liczba papierkow do zlozenia przekroczyla juz jakiekolwiek mozliwosci przerobowe. Od kilku tygodni nie robie nic poza obrabianiem papierkow, a wazniejsze sprawy leza i kwicza.

    Prowadze zajecia w ramach programu operacyjnego UE, ktory ma rozwoj kapitalu ludzkiego w tytule. Kasa na to idzie straszna, a ja po calym semestrze jakos nie widze, w jaki sposob moj kapital ludzki od tego wzrosl. No moze poza tym, ze wyjazdy w delegacje raz na 2 tygodnie na koszt podatnika europejskiego jakos tak kojaco dzialaja na moje nerwy. Zawsze to czlowiekowi dobrze zrobi, jak sobie na jakies nowe geby w tej delegacji popatrzy.

    Kontrola poprzez obieg papierowy jest iluzja kontroli. Liczba papierkow wzrosla tak, ze nikt nie nadazy ich przerobic. Nikt zadnych przekretow w tych papierkach nie wykryje. Papierki sluza ukrywaniu przekretow.

    --
    Kwesta na serwery dla CK

    THE WHEEL
  • dala.tata 12.02.15, 21:20
    chario, nie do konca jestem peien, czy wszystkie papierki wynikaja z ministerstwa. wszystko, co mowie jednak, to to, ze biurokratyzacja jest znacznie uniwersalniejsza.


    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • whiteskies 13.02.15, 09:52
    Dala, w sporej mierze wynikają. A fakt że biurokratyzacja jest uniwersalniejsza nie oznacza że "biegunka legislacyjna" nie zaczyna sie od góry....
    Ostanio trzy miesiace zajęło mi aneksowanie umowy granowej, bo ciagle ktoś po drugiej stronie znajdował , po wstępnym zaakceptowaniu tekstu (!) problemy typu: zamiast "okres trwania umowy przedłuża sie o tydzień" powinno być "okres trwania umowy przedłuża sie o siedem dni".
    Kolejne wersje, sporządzone w uzgodnieniu z organem były zwracane z enigmatycznymi sugestiami poprawek typu "terminy powinno podawać sie w dniach nie w tygodniach", po których przygotowywałem nowa wersje dokumentu, wysyłałem mejlem z pytaniem czy moze byc, dostawałem odpowiedx ze tak, dawalem do podpisu kierownikowi Zakładu, dyrektorowi Instytutu, Dziekanowi, Rektorowi, wysysłałem do Ministerstwa skad dostawałem żadanie poprawienia kolejnego sformułowania...
    Nie powiem, wszyscy byli grzeczni, poznalem mnóstwo osób, ale chyba bede musiał pisac kolejny aneks bo znów sie nie wyrobię. Z papierami.
  • dala.tata 13.02.15, 12:01
    Widzisz, ja watpie, ze to kwestia systemowa. Ja sadze, ze to kwestia komkretnych ludzi, ktorzy sie boja podejmowac decyzji, zawsze sie bali, teraz nadal sie boja. Na dodatek maja wladze i moga ci pokazac.
    --
    Beauty is in the eye of the beholder. Mental illnes is in the eye of the controller. (Peter Breggin)
  • adept44_ltd 13.02.15, 12:05
    jest to absolutnie systemowa kwestia, system premiuje strategię na przetrwanie..., nie na rozwój, więc po co się wychylać?
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • dala.tata 13.02.15, 12:21
    Tak, ale to jest kwestia systemowa niezwiazana z mnisw.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • podworkowy 13.02.15, 13:47
    dala, wielcy filozofowie polityki mówili, że dobry władca musi znać naturę ludzką i musi przewidywać konsekwencje swoich działań. Jeśli tego nie robi, to jest du..a, a nie polityk.
    Podam Panu prosty przykład proponowanej reformy, która ma wejść w najbliższym czasie w życie (chyba, że ktoś się opamięta). Chodzi o parametryczną punktację monografii. Z jednej strony, w działkach monograficznych ta punktacja jest skandalicznie niska. Z drugiej strony, są monografie i "monografie", a punktowanie ich wszystkich wg. jednej miary jest absurdem. To jest diagnoza ministerialna i ona jest słuszna. Ale jaka jest recepta? Otóż receptą jest wprowadzenie kategorii tzw. monografii wybitnej, która będzie punktowana kilka razy wyżej. Oczywiście problem leży w zdefiniowaniu takiej monografii. Jednym z proponowanych kryteriów mają być nagrody. Otóż gwarantuję Panu, że skutkiem przeprowadzenia takiej reformy będzie powstanie nowych organizacji czy stowarzyszeń, założonych przez rozmaite spółdzielnie zaprzyjaźnionych uczelni czy badaczy, które będą nawzajem nagradzały swoje monografie. I to jest oczywisty skutek takiej reformy dla każdego, kto choć trochę zna środowisko naukowe w Polsce. W efekcie - wskutek działania kombinatorów - także ci uczciwi zostaną zmuszeni do grania w tę grę, by nie stracić na ocenie parametrycznej.
    Pana zdaniem, jest to wina demoralizacji środowiska i tyle. Otóż moim zdaniem, jeśli taka regulacja wejdzie w życie, to za będące jej efektem kombinacje i kanty odpowiadać będzie TAKŻE ministerstwo, właśnie dlatego, że nie przewiduje skutków swojego działania.
    I to jest niestety typowe modus operandi naszych władz - tak jest wdrażane KRK, tak są wdrażane kryteria oceny pracowników, tak funkcjonuje cała organizacyjna otoczka, o jakiej pisał whiteskies. Cele być może są szczytne - na poziomie celów trudno się zresztą spierać, każdy generalnie popiera uczciwość finansową, jakość kształcenia czy dążenie do naukowej excellence - ale metody i regulacje są tak debilne, że aż zęby bolą... I co więcej, ministerstwo kompletnie nie uczy się na błędach.
  • dala.tata 13.02.15, 14:49
    kolego podworkowy, o ile rozumiem, Pan mowi, ze nie nalezy wprowadzac przepisow, bo polscy profesorowie sa tak przezarci korupcja, ze bede oszukiwac? I refromator powienien sobie zdawac z tego sprawy? Co ciekawe, reformator wlasnie to zrobil - wprowadzil punkty.

    Tylko ze ja chcialbym zauwazyc, ze zaczyna pan winic ministra za to, ze srodowisko nie jest w stanie rzetelnie ocenic dorobku. i jak dla mnie to jest absurd. I prosze jeszcze zwrocic uwage na to, ze jak ministra wprowadzila punkty, to byla winna punktozy. jak chce docenic monografie, to tez zle, bo przeciez ludzie beda nieuczciwi. jak sie nie odworci, ta ministerialna dupa z tylu.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • piotrek-256 13.02.15, 15:16
    Dala Ale ty szukasz problemu a nie rozwiązań.

    Monografia wybitna to taka, która
    a) Zostanie zakupiona przez 10 bilbioteki uniwersuteckich i tu lista 100 najlepszych uczelni na świecie podług rankingu szanghajskiego.
    b) Zostanie zakupiona przez 70 bibliotek akademickich w polsce, oraz cena monografii jest nie niższa niż 100 zł.

    gdzie liczby 10 i 70 mogą być dyskutowane.

    Dostajesz jasne i stabilne kryteria.
    a) Jest dla ścisłowców.
    b) Jest dla humanistów.

    W przypadku a) zakładamy, że polscy profesorowie nie mają wpływu na topowe uczelnie na świecie.
    b) Jeśli 70 wydziałów zdecydowało się zakupić, za niewielkie ale nie symboliczne pieniądze, tą książkę dla swoich bibliotek, to pewnie jednak coś w niej jest.

    Może ten pomysł ma wady. I jestem otwarty na dyskusję, ale on jest odporny na powstawania jakiś małych grup nacisku, które będą pchały monografię w górę...
  • piotrek-256 13.02.15, 15:25
    Czy gdyby NCN źle oceniał wnioski grantowe bo używałby tylko recenzentów krajowych, toby była wina środowiska, które nie umie rzetelnie ocenić, czy głupota NCN?
  • charioteer1 13.02.15, 17:54
    Dala, wszyscy wiemy, czego sie spodziewac po tzw. "srodowisku". Nawet, jak sie okazuje, minister tez o tym wie. I co ? I nic. Ministerstwo nie wyciaga z tego zadnych wnioskow.

    Jezeli wprowadza sie jakakolwiek reforme, to trzeba wiedziec, po co sie to robi, co sie chce osiagnac i zrobic symulacje przewidywanych skutkow takiej regulacji. W przypadku skierowania nowej ustawy do sejmu robi sie symulacje skutkow finansowych dla budzetu panstwa i na tym koniec. Odpowiedz na dwa pierwsze pytania w najlepszym przypadku pozostaje w sferze poboznych zyczen. A w praktyce to wyglada tak, ze prof. Zdzisiek robi szum, ze nasze monografie sa tak samo punktowane jak wszystkie inne monografie, a przeciez my jestesmy wybitni i nam sie krzywda dzieje. Na to odpowiada prof. Krzysiek, tak, tak, oni sa wybitni, a prof. Julcia dodaje, no my tez jestesmy wybitni i pokrzywdzeni, wiec cos z tym trzeba zrobic. Co robi minister? Ano odpowiada na zapotrzebowanie srodowiska wyrazone gromkim baranim glosem. Tak jest stanowione prawo powielaczowe w ministerstwie.

    I nie, nie chodzi o to, zeby wpisac do ustawy i rozporzadzenia "nie zabijaj", "nie kradnij", "nie cudzoloz", bo ludzie sa normalni i powinni zrozumiec, o co geniuszowi legislacji chodzilo. Taki zapis legislacyjny mozna sobie o kant rozbic, bo prawo bez sankcji pozostanie tylko swistkiem papieru. Roznica miedzy dekalogiem a kodeksem karnym jest taka, ze wiadomo, co sie stanie, jezeli ktos nie bedzie przestrzegal przepisow, albo interpretowal je sobie po swojemu.

    --
    Chariot
  • chilly 13.02.15, 19:11
    charioteer1 napisał:
    > Roznica miedzy dekalogiem a kodeksem karnym jest taka, ze wiadomo, co sie stanie, jezeli ktos nie bedzie przestrzegal przepisow, albo interpretowal je sobie po swojemu.
    Oj, polemizowałbym... Są równi i równiejsi.
  • nullified 13.02.15, 21:22
    chilly napisał:

    > charioteer1 napisał:
    > > Roznica miedzy dekalogiem a kodeksem karnym jest taka, ze wiadomo, co sie
    > stanie, jezeli ktos nie bedzie przestrzegal przepisow, albo interpretowal je s
    > obie po swojemu.
    > Oj, polemizowałbym... Są równi i równiejsi.

    oh wel... widzicie placek tu, placek tam, smród zaciąga... tylo tego stada krów co robi oborę augiasza jakby nie. Ot taka sobie reformatorska fenomenologia >.>

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • dala.tata 13.02.15, 22:40
    Chario, ale wszyscy wiemy, ze kazda reforma i decyzja zostanie zalatwiona w zarodku przez prof prof zbyszka i gizele, ministra powinna usiasc i zaplakac.

    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • charioteer1 14.02.15, 09:40
    Dala, jest pewna roznica. Kudrycka probowala pewne rzeczy szerzej konsultowac i wychodzic poza naturalne zaplecze profesorow, ktorzy maja chody w ministerstwie. Zdziskom i Marianom nie pozostawalo nic innego, jak tylko ostentacyjnie ignorowac ustawy. Lena ma to gdzies i bez wiekszych oporow zgadza sie na wpisywanie do ustaw tworow w rodzaju jeden wypromowany i jeden zaczety, nie mowiac juz o tym, co trafia do rozporzadzen. W tej chwili ministerstwo jest zbedne.

    --
    Chariot
  • nullified 13.02.15, 21:18
    dala.tata napisał:

    > kolego podworkowy, o ile rozumiem, Pan mowi, ze nie nalezy wprowadzac przepisow
    > , bo polscy profesorowie sa tak przezarci korupcja, ze bede oszukiwac? I refrom
    > ator powienien sobie zdawac z tego sprawy? Co ciekawe, reformator wlasnie to zr
    > obil - wprowadzil punkty.


    podwórkowy jesli dobrze się ośmieliłem zrozumiec zaledwie skromnie prosił aby szanowny Reformujący, kimkolwiek jest, nim wexmie za widły reformacji się, raczył był siąść na klopie a w każdym razie zadzie i użyć tej części ciała, która znajduje się nieco wyżej niźli ta na której spoczął.

    Zasadniczym (acz mitologicznym) przeświadczeniem bardzo popularnym poniekąd pośród światowców lokalnych i nielokalnych jest to, że jakoś międzyzadzie nadwiślańskie(oraz inne terytoria o podobnej naturze) dramatycznie przesiąknięte jest "korupcją", która to "kulturowo"
    [tu jest to miejsce w którym się puszcza śmiech z puszki]
    odróżnia ten nieszczęsny zakątek Nigdzie od cywilizacji, która jak wiemy i w przeciwieństwie jest Gdzieś.
    Zostawmy kwestię skąd się i po co biorą a zwłaszcza utrzymują takowe mniemania. Najszczególniej w głowach tych co znaleźli się Gdzieś i spoglądają na Nigdzie.
    Załóżmy, że są prawdziwe.

    Naprawdę sazisz dala że wprowadzanie rozwiązań, o których pięciolatek (tak wiem dzieci były kiedyś mądrzejsze jak młódź lepsza a dziewczęta ładniejsze .>.>.) Ci powie, że doprowadzą do intensyfikacji tejże ehm "korupcji" - tzn. zachowania które uznajesz za naganne (głownie dlatego że czynią je tubylcy wedle reguł odmiennych od cywilizowanych, gdyby czynili to w cywilizacji i po cywilizowanemu nie byłaby to "korupcja" oczywiście) - jest rzeczą pełną wdzięku i roztropności i dowodzacą szczególnego oświecenia tych co je zarządzają?

    > [...] bo przeciez ludzie
    > beda nieuczciwi. jak sie nie odworci, ta ministerialna dupa z tylu.
    >

    taka już dupy natura dala, w końcu wolny wybór czy dupą czy głową, hm?

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • dala.tata 13.02.15, 22:41
    Nully, nie mam pojecia, o co chodzi, ale mam wrazenie, ze CK moglaby tez zaczac konsultowac sie u pieciolatkow.
    --
    I beseech you, in the bowels of Christ, think it possible you may be mistaken.
  • nullified 13.02.15, 22:57
    dala.tata napisał:

    > Nully, nie mam pojecia, o co chodzi, ale mam wrazenie, ze CK moglaby tez zaczac
    > konsultowac sie u pieciolatkow.

    być może z tematem jest tak jak z Twoimi przekonaniami dotyczacymi KRUSu, tak samo silne jak niedorzeczne >.>
    Co do pięciolatków, nie wykluczam, że średni poziom inteligencji mógłby dość znacząco skoczyć w górę, "cudowny umysł dziecka jest" jak rzekł Klasyk ;)

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 14.02.15, 07:56
    dala.tata napisał:
    > Tak, ale to jest kwestia systemowa niezwiazana z mnisw.
    Skoro ministerstwo nie ma żadnego wpływu na system, to po co nam w ogóle ministerstwo?
  • dobrycy 14.02.15, 09:29
    chilly napisał:

    > dala.tata napisał:
    > > Tak, ale to jest kwestia systemowa niezwiazana z mnisw.
    > Skoro ministerstwo nie ma żadnego wpływu na system, to po co nam w ogóle minist
    > erstwo?

    Chilly, popełniasz grzech przeciwko I przykazaniu ...
    Natomiast ogólnie - nie chce mi sie uczestniczyc w kolejnym reformatorskim
    wątku gdzie najwięcej chcą zreformować ludzie których tu nie ma metodami
    dr hab. Balcerowicza realizując strategię Kononowicza.Po to aby w ogóle nic nie było. Te wątki przewijają się co miesiąc i nic z nich nie wynika, poza głeboką chęcią dokopania legendarnym nierobom. Tylko że każdy widzi
    tego nieroba poza sobą. A najwięcej chcą dokopać ci co uciekli z kotła.
    Prawda zaś jest taka - trzeba postawić pytanie co ma być celem reform.
    Czy ma to być
    a) zlikwidowanie nauki jako niepotrzebnej w kraju takim jak polska
    (za tym optuje chyba 3.14, dala). To sie da zrobić. Już kiedyś pisałem
    - być może to jest sensowne z punktu widzenia społeczeństywa, znalazła
    by się kasa na górników, podwyżki dla posłów, więcej urzędników itp.
    Proletariat (także naukowy) nie widzi roli nauki, więc uważa że ta rola
    nie istnieje.

    b) stworzenie prawdziwej nauki za jeszcze mniejsze pieniądze.
    Tu trzeba by wyrzucić z wózka całe wydziały rozlicznych pedagogów
    i część innych humanistów. Do tego nie dojdzie bo te grupy głośniej krzyczą
    i mają lepsze powiązania właśnie dlatego że nie marnowali czasu na nauke.
    Więc w tym wypadku rak jest silniejszy niż zdrowe komórki
    i chemioterapia najpierw zabije pacjenta. Ewnetualnie zostawi sam rak.
    Ale reformistyczne ruchy czasem idą w tym kierunku.

    c) sprawienie ze będzie się publikować więcej, lepiej i że ludzie będą chcieli
    zajmować się pracą naukową na poziomie. Tu akurat myśle że Nully miał
    racje że konsultacje u 5 latka byłyby wskazane. Ciągle pisze że nie da się
    wysłać ludzi na księżyć za miskę zupy i worek ziemniaków. Trzeba dosypać
    kasy, i pilnować żeby jej nie wyrzucono w błoto. Albo nie przeistoczono w beton.
    Tak, tak - pieniądze które poszły na betony, czyli swoiste pomniki
    wierchuszki są najlepszą ilustracją dlaczego tutaj nie będzie nauki.
    Bo jej się na razie nie opłaca robić z punktu widzenia jednostek, i ministerstow
    musiałoby dosypać kasy w taki sposób aby zachęcić do tej pracy.
    Np tak jak to było w Chinach gdzie za dobre publikacje płacono ludziom
    całkiem rozsadne pieniądze.


  • piotrek-256 14.02.15, 09:50
    dobrocy
    problem z c) jest taki jak z b). Obecnie jeśli dorucisz do systemu, to ta kasa trafi do Marianów czy innych Zdziśków, bo oni lepiej krzyczą. Ty móiwsz, że pacjent ma raka i po chemi umrze. Jak zaczniesz więcej karmić to rak urośnie jeszcze bardziej.
  • chilly 14.02.15, 11:13
    piotrek-256 napisał:
    > Ty móiwsz, że pacjent ma raka i po chemi umrze. Jak zaczniesz więcej karmić to rak urośnie jeszcze bardziej.
    Taaa, jest taka teoria, że raka trzeba zagłodzić. A juz na pewno żadnych słodyczy. Boję sie jednak, że zgon pacjenta nastąpi szybciej.
  • dobrycy 14.02.15, 12:03
    chilly napisał:

    > piotrek-256 napisał:
    > > Ty móiwsz, że pacjent ma raka i po chemi umrze. Jak zaczniesz więcej karm
    > ić to rak urośnie jeszcze bardziej.
    > Taaa, jest taka teoria, że raka trzeba zagłodzić. A juz na pewno żadnych słodyc
    > zy. Boję sie jednak, że zgon pacjenta nastąpi szybciej.
    No ale to jest jasne z tekstów dali, 3.14 czy piotrka-256 że im sie udało zwiać
    z kociołka, a że swoje tu wycierpieli, to się tylko cieszą i radośnie przyglądają
    jak pacjent zdycha. Przecież im nie chodzi o to aby komuś było lepiej, tylko
    aby tym których nienawidzą (i całej reszcie przy okazji) było gorzej.
    Coś jak polski kocioł w piekle.
  • dobrycy 14.02.15, 12:15
    piotrek-256 napisał:

    > dobrocy
    > problem z c) jest taki jak z b). Obecnie jeśli dorucisz do systemu, to ta kasa
    > trafi do Marianów czy innych Zdziśków, bo oni lepiej krzyczą. Ty móiwsz, że pac
    > jent ma raka i po chemi umrze. Jak zaczniesz więcej karmić to rak urośnie jeszc
    > ze bardziej.

    Ty głosisz tezę medyczną rodem ze średnowiecza, że jesli się choremu upuści krwi
    to wyzdrowieje. Ja głosze tezę ze dobrze odżywiony pacjent i niezagłodzony
    po podaniu leków przeciwpasożytniczych ma większą szanse. Ewentualnie nie
    potrzebujemy pacjenta i decydujemy się na eutanazję, bo zdrowego sobie skądś
    (ciekawe skąd) weźmiemy. Zdziski i Mariany wyrosły na biedzie i na feuadlnym
    podziale. Swoją pozycję zawdzieczają właśnie kiepskiemu finansowaniu i filozofii
    oni udają że nam płacą a my udajemu że pracujemy. No zaczęto dokręcać śrube -
    to co robi Maraian ze spółką - znajduje frajerów którzy na niego będą robić za darmo.
  • czlowiek.z.makulatury 14.02.15, 13:11
    No więc właśnie.

    Chodzi o to, że taki prof. Marian jest monopolistą, bo wie, że mobbingowany i wyzyskiwany pracownik nie ma alternatywy. A nie ma alternatywy, bo wszyscy są przebierańcami, którzy są nikomu niepotrzebni.I

    Jak to z monopolistą bywa, prof. Marian może sobie robić co chce poza naruszeniem nietykalności osobistej pogardzanych przez niego przebierańców. Zatem konieczny jest taki rodzaj regulacji, który uczyni "rynek Mariana" kontestowanym - czyli zwyczajnie, żeby nie był on panem postępowań awansowych, mobilności i pieniędzy. Krok trzeci został wykonany przy pomocy NCN. Zatem krytyczny jest problem pierwszy, bo drugiego w tych warunkach finansowych się nie rozwiąże.

    Problem w tym, że każde "ciało" decyzyjne w sprawach awansowych takich prof. Marianów jest pełne, a on nie zagłosuje przeciw swojej władzy, bo rozumie sytuacje lepiej od tych, którzy są jego popychadłami.

    --
    If I have seen further it is by standing on ye sholders of my own maculature.
  • charioteer1 14.02.15, 16:17
    A minister wie, ze jak z tym cialem zadrze, to poleci. Wiec minister zgrabnym ruchem zamiata pod dywan i obcasem przytrzymuje, zeby nic sie spod dywanu nie wydostalo. Co dalej?

    --
    Kwesta na serwery dla CK

    THE WHEEL
  • chilly 14.02.15, 17:09
    charioteer1 napisał:
    > A minister wie, ze jak z tym cialem zadrze, to poleci. Wiec minister zgrabnym ruchem zamiata pod dywan i obcasem przytrzymuje, zeby nic sie spod dywanu nie wydostalo. Co dalej?
    Powtarzam więc pytanie: czy potrzebny jest nam minister i jego ministerstwo?

  • nullified 14.02.15, 18:07
    chilly napisał:

    > charioteer1 napisał:
    > > A minister wie, ze jak z tym cialem zadrze, to poleci. Wiec minister zgra
    > bnym ruchem zamiata pod dywan i obcasem przytrzymuje, zeby nic sie spod dywanu
    > nie wydostalo. Co dalej?
    > Powtarzam więc pytanie: czy potrzebny jest nam minister i jego ministerstwo?
    >

    po pierwsze primo "aby byli";
    a po drugie: "właśnie po to".


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • dobrycy 14.02.15, 18:50
    chilly napisał:

    > charioteer1 napisał:
    > > A minister wie, ze jak z tym cialem zadrze, to poleci. Wiec minister zgra
    > bnym ruchem zamiata pod dywan i obcasem przytrzymuje, zeby nic sie spod dywanu
    > nie wydostalo. Co dalej?
    > Powtarzam więc pytanie: czy potrzebny jest nam minister i jego ministerstwo?
    >
    Jak nie będzie ministerstwa to kto bedzie dawał rektorom na wypłaty dla nas ?
    Jak nie bedzie ministerstwa to na kogo będziemy psioczyć ?

  • charioteer1 14.02.15, 19:22
    dobrycy napisał:

    > chilly napisał:

    > > Powtarzam więc pytanie: czy potrzebny jest nam minister i jego ministerstwo?
    > >
    > Jak nie będzie ministerstwa to kto bedzie dawał rektorom na wypłaty dla nas ?
    > Jak nie bedzie ministerstwa to na kogo będziemy psioczyć ?
    >

    To proponuje napisac petycje, albo najlepiej od razu obywatelski projekt ustawy do przepchniecia na szybko jeszcze przed wyborami, zeby ministra wybieralo srodowisko. Prawo glosu beda mieli wszyscy tytularni. Tajne wybory przeprowadzi CK, oni juz maja w tym doswiadczenie.


    --
    Kwesta na serwery dla CK

    THE WHEEL
  • chilly 14.02.15, 22:00
    charioteer1 napisał:
    > To proponuje napisac petycje, albo najlepiej od razu obywatelski projekt ustawy do przepchniecia na szybko jeszcze przed wyborami, zeby ministra wybieralo srodowisko. Prawo glosu beda mieli wszyscy tytularni.
    A dlaczego nie 20% studenci, 15% pracownicy administracji itd.?
    > Tajne wybory przeprowadzi CK, oni juz maja w tym doswiadczenie.
    Oj tak, tak...
  • charioteer1 14.02.15, 22:41
    > > Prawo glosu beda mieli wszyscy tytularni.
    > A dlaczego nie 20% studenci, 15% pracownicy administracji itd.?

    Bo licza sie tylko dozywotni czlonkowie srodowiska!

    > > Tajne wybory przeprowadzi CK, oni juz maja w tym doswiadczenie.
    > Oj tak, tak...


    --
    Chariot
  • piotrek-256 15.02.15, 08:52
    No to 50% administracja i 50% profesory.
  • charioteer1 15.02.15, 13:36
    Nie da sie. Administracji nie ma w systemie POLON, a serwery CK takich tlumow nie przerobia do nastepnych wyborow parlamentarnych!

    --
    Chariot
  • piotrek-256 15.02.15, 08:50
    Dobrze, medyczne porównanie było złe. Tyle, że nauka to nie organizm. Zamiast skupiać się na krytykowaniu złej przenośni pomyśl czy w obecnej sytuacji da się do systemu dodac wiecej kasy, która nie zostanie zmarnowana w 99,9 procenta?

    W tym momencie mamy do wyboru podniesienie pensji wszystkim, podniesienie bst lub ekwiwalentu, podniesienie dotacji za studenta, więcej kasy na granty i chyba nic więcej.

    a) Pensje, tu się zmarnuje zdecydowanie mniej, ale dzięki temu praca na uczelni stanie się atrakcyjniejsza, a profesor marian tam gdzie, żądzi będzie miał większą motywację, żeby upchnąć swoich pupili na etatach. Teraz brak mu pupili, bo w biedronce na kasie wyciągną więcej.

    b) Marian bierze wszystko.

    c) Wobec niżu demograficznego Warszawa się cieszy a Białystok jak umierał tak umiera.

    d) Szef NCN mówi, że brakuje sensownych wniosków grantowych, więc jeśli znacząco zwiększysz nakłady na graty, to zwiększysz trochę ilość grantów oraz głównie podniesiesz ich wysokość. Wydawać by się mogło, że to jest dobre, tylko znowu kasa popłynie do Warszawy. Poza tym, to będzie wywoływać wzrost napięć. Wiesz społeczeństwo w którym 1% wybranych zarabia 10 razy tyle co cała reszta grozi rewoltą. Sam pamietam historię jak sekcja finansowa nie chciała wypłacić premi z grantu bo to było za dużo i dziekan musiał interweniować (na wszystko były papiery).
    No i przypominam, jest tendencja, żeby granty były tak jak na zachodzie na badania a nie masełko dla profesora.

  • dobrycy 15.02.15, 09:43
    piotrek-256 napisał:

    > Dobrze, medyczne porównanie było złe. Tyle, że nauka to nie organizm.
    Na pewno ?

    Zamiast s
    > kupiać się na krytykowaniu złej przenośni
    Moim zdaniem to była dobry przykład

    >pomyśl czy w obecnej sytuacji da się
    > do systemu dodac wiecej kasy, która nie zostanie zmarnowana w 99,9 procenta?
    Ile marnuje sie w hołubionym tu USA, UK czy Niemczech ? Ponieważ byłem
    gdzieniegdzie śmiem twierdzić że procentowo więcej niż w polsce. W obszarach
    w których polska jest dobra (nauki ścisłe) efektywność polskiej nauki w $/kudryk czy $/if
    jest bardzo wysoka (nie chce mi sie szukać, ale były tu już też na forum linki do ludzi
    którzy to analizowali). W tych obszarach działanie ministerstwa i propozycje
    dalataty czy 3.14 to pomysły typu jak sołtys z wąchocka oduczał świnie jeść.
    Jasne że niektórzy ludzie nienawidzą kraju z którego pochodzą, życzą mu jak
    najgorzej i szczególnie zależy im na tym aby zniszczyć to co działa, bo
    to co nie działa każdy widzi. Zniszczyć np przez odcięcie finansowania, i
    bzdurne, biurokratyczne reformy.
    Jeżeli na polską nauke przeznaczony jest bardzo mały % pkb,
    to z samego tego faktu dużo sie nie marnuje. Poza tym weż
    pod uwage czynnik że kraje które dużo więcej pieniedzy
    poświecają na naukę mają wyższą preselekcje na starcie (postdoci itp)
    i później także (kryteria zostania profesorem), wobec czego mogą wybierać
    z większej puli lepszych naukowców. U nas tylko jak to kiedyś Sendi
    napisał zostają męczennicy o charakterze Matki Teresy.
    Ja sam obserwuje że to system psuje ludzi w polsce i diamenty przerabia
    na grafit bądż sadze. I póżniej ta sadza to tacy jak prof Marian czy Zdzisiek.
    A ostatnio to w ogóle tylko i wyłącznie kopcie sadzą, bo sitko znikło.



    >
    > W tym momencie mamy do wyboru podniesienie pensji wszystkim, podniesienie bst l
    > ub ekwiwalentu, podniesienie dotacji za studenta, więcej kasy na granty i chyba
    > nic więcej.

    Już podałem pomysł - stosowany w Chinach i niektórych PANach w polsce
    - płacić bonusy za publikacje
    >
    > a) Pensje, tu się zmarnuje zdecydowanie mniej, ale dzięki temu praca na uczelni
    > stanie się atrakcyjniejsza, a profesor marian tam gdzie, żądzi będzie miał wię
    > kszą motywację, żeby upchnąć swoich pupili na etatach. Teraz brak mu pupili, bo
    > w biedronce na kasie wyciągną więcej.

    Akurat pupili to mu nie brakuje. Problem w tym że w obecnym systemi to Marian
    jest rozdzielnikiem pieniedzy i to trzeba zmienic. Kierownik zakładu
    jeżeli jest większy niż kilka osób i ma wiecej niż jednego samodzielnego nie
    powinien decydować o środkach. Tu należałoby dystrubcje środków przenieść poziom
    wyżsej i uzależnić od czynników obiektywnych. Co zresztą w wielu miejscach
    jesli chodzi o pieniadze dla młodych sie stało. Btw, uważam że nie powinno być
    pieniedzy dla młodych i starych. Reguły powinny być te same i uzależnione
    od efektów uzyskanych w poprzednim okresie rozliczeniowym+ może jakaś
    stała przeniesienia. Na starcie młodzi powinni dostawać jakieś srodki bazowe
    typu srednia w danej jednostce. Za trwonienie peineidzy na betony powinno
    być wczasy w lokacji z oknami w szkocką krate.


    >
    > b) Marian bierze wszystko.
    O własnie. Szczebel Marianów należy zrównać z resztą. I zmniejszyć
    role zwyczajnych belwederów. Zakazać piastowania funcji typu dyrektor
    czy dziekan na 10 lat przed emeryturą (bo tacy ludzie myślą tylko
    kategoriami po nas choćby potop)

    >
    > c) Wobec niżu demograficznego Warszawa się cieszy a Białystok jak umierał tak u
    > miera.

    Jeśli reguły będą takie same to Białystok może znajdzie nisze. Pod warunkiem
    że bedzie mógł jej szukać, a nie startować w tej samej konkurencji co warszawa.


    >
    > d) Szef NCN mówi, że brakuje sensownych wniosków grantowych, więc jeśli znacząc
    > o zwiększysz nakłady na graty, to zwiększysz trochę ilość grantów oraz głównie
    > podniesiesz ich wysokość. Wydawać by się mogło, że to jest dobre, tylko znowu k
    > asa popłynie do Warszawy. Poza tym, to będzie wywoływać wzrost napięć. Wiesz sp
    > ołeczeństwo w którym 1% wybranych zarabia 10 razy tyle co cała reszta grozi rew
    > oltą. Sam pamietam historię jak sekcja finansowa nie chciała wypłacić premi z g
    > rantu bo to było za dużo i dziekan musiał interweniować (na wszystko były papie
    > ry).
    > No i przypominam, jest tendencja, żeby granty były tak jak na zachodzie na bada
    > nia a nie masełko dla profesora.
    >
    W polsce w instytutach resortowych już tak często jest. I ludzie sie wcale nie cieszą.
    Jeżeli profesorowi zabierzesz masełko to będzie głodny i będzie jeszcze bardziej
    niszczył wszystkich pod sobą. Natomast jak mu dasz troche smalcu to mu się
    żyły otłuszczą i może szybciej zejdzie na zawał.



  • piotrek-256 15.02.15, 10:04
    No ale to co piszesz.
    Kasa za publikację, pomijając oczywiste trudności z oceną dorobku na których nie chcę się skupiać, jest reformą.
    Najpierw nowy system dostarczania pieniedzy do nauki, potem więcej pieniędzy, a nie na odwrót...

    Może masz rację, że na zachodzie marnuje się więcej pieniędzy i jest im łatwiej bo mają więcej pieniedzy i lepszą preselekcję, co nie znaczy, że my nie możemy zwiększać wydolności naszego systemu jeszcze bardziej.
    Np. kasa za publikacje, ja nie mówię nie, choć widze trudności.
  • adept44_ltd 15.02.15, 10:22
    parę lat temu mieliśmy tu wklejone statystyki, bodaj przygotowane w USA, wychodziło z nich, że w PL marnuje się mniej kasy na naukę niż w cywilizacji białego uczonego...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 15.02.15, 10:57
    Jeszcze pytanie co znaczy, że marnuje. Procentowo? Czy to kwestia wyższych pensji, czy np. brane są pod uwagę różnice w zarobkach średnich w różnych społeczeństwach?

    Ale ogólnie ja nie chcę, przeczyć, że na zachodzie marnuje się mniej kasy, bo nepotyzm czy oszustwo nie jest rdzennie polska. Natomiast i ty i ja widzimy, że są w polsce marnowane środki i argument, że gdzieś jest gorzej jest słaby. W japonii wskaźnik samobójstw jest większy niż w polsce? Co z tego wynika?
  • adept44_ltd 15.02.15, 11:26
    no, można to pokazać, budując model input - output... i tak tam było to zrobione,

    ja absolutnie nie neguję faktu, że u nas jest marnowane sporo pieniędzy, wiele razy o tym pisałem i myślę np., że sprawę pensji można by spokojnie rozwiązać, usensawniając tę kwestię..., podobnie wiele pieniędzy można by odzyskać z form pozorowania uprawiania nauki...; niemniej fakt, o którym mówimy, powinien dawać do myślenia radykalnym kolonizatorom z cywilizacji białego uczonego (którzy wtedy zamilkli i nic nie napisali pod tymi danymi...).
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • dobrycy 15.02.15, 14:42
    adept44_ltd napisał:

    > no, można to pokazać, budując model input - output... i tak tam było to zrobion
    > e,
    >
    > ja absolutnie nie neguję faktu, że u nas jest marnowane sporo pieniędzy, wiele
    > razy o tym pisałem i myślę np., że sprawę pensji można by spokojnie rozwiązać,
    > usensawniając tę kwestię..., podobnie wiele pieniędzy można by odzyskać z form
    > pozorowania uprawiania nauki...; niemniej fakt, o którym mówimy, powinien dawać
    > do myślenia radykalnym kolonizatorom z cywilizacji białego uczonego (którzy wt
    > edy zamilkli i nic nie napisali pod tymi danymi...).

    Nadmierny optymizm. Niektórym czkawką się odbija że w PL jeszcze jest
    jakaś nauka i nic tylko chcą reformować (niczym dr hab Balcerowicz).
    Oczywiście sami nie ponosząc konsekwencji swoich reform w żaden sposób.
  • dobrycy 15.02.15, 14:52
    piotrek-256 napisał:

    > Jeszcze pytanie co znaczy, że marnuje. Procentowo? Czy to kwestia wyższych pens
    > ji, czy np. brane są pod uwagę różnice w zarobkach średnich w różnych społeczeń
    > stwach?
    Już to pisałem setki razy, jak chcesz wysłać rakiete na księżyc
    to koszty rakiety przekraczają wielokrotnie koszty zarobków.
    Tak samo jest w innych topowych dziedzinach nauki (eksperymentalnych i inżyneriskich, ale też ogólnie ścisłych) . Poza tym cześć środków musisz spisać na straty aby osiągnąć cokolwiek. Jeżeli przy każdym postawisz urzędnika aby nikt nic nie zmarnował, to i nikt nic nie odkryje a tylko będzie pozorował aktywność - dokładnie tak jak w polsce. Na straty musisz też spisać czesc czasu uczonego i nie wymagać aby pisał papiery na akord, bo wtedy zawartość tych papierów staje się coraz bardziej gówniana.
    Oczywiście można ustawić jakieś dolne progi, niekoniecznie w sensie
    ilość papierów, bo np niektórzy uczeni na zachodzie piszą programy, które
    potem są używane i cytowane, i choć oni sami nie publikują, to dają taką
    możliwość setkom innych użytkowinków ich programów. To jest coś
    czego praktycznie w polsce nie ma, bo w poslsce miarą uczonego jest to ile pobrudzi papieru,
    najlepiej tam gdzie jest dużo kudryków. To coś jak z grafiti na ścianie - im wyżej tym lepiej, treść nie ważna.

    >
    > Ale ogólnie ja nie chcę, przeczyć, że na zachodzie marnuje się mniej kasy, bo
    > nepotyzm czy oszustwo nie jest rdzennie polska. Natomiast i ty i ja widzimy, że
    > są w polsce marnowane środki i argument, że gdzieś jest gorzej jest słaby. W j
    > aponii wskaźnik samobójstw jest większy niż w polsce? Co z tego wynika?
    Żeby zacząć od siebie. Są obszary PL nauki gdzie kwitnie sama patologia, ale
    ta patlogia skądś sie wzięła. Na razie tylko człowiek z makulatury podał diagnoze,
    z która sie zasadniczo zgadzam. Czy odchudzając świnie wyleczysz ją z tasiemca ?
  • czlowiek.z.makulatury 15.02.15, 19:50
    Problem też jest taki, że do budowy rakiety przyjdzie ci w cholerę osób, które tylko marzyły o kosmosie już w podstawówce, a do testowania nowego rodzaju stopu blachy falistej o innowacyjnym profilu i pryskane jakimś polipropylenem czy czymś, niekoniecznie. No i nauka polska płaci jednym i drugim mało, tyle tylko że ten fascynat nawet za taką małą forsę będzie zasuwał jak mrówkę, a taki pazerny specjalista od blach, no takiego w ogóle nie będzie, bo się ewakuuje gdzie indziej - albo za granicę, albo po prostu będzie robił coś głupiego, a Polska będzie dalej montownią rzeczy wymyślonych przez innych.

    Póki na samą sugestię, że byt materialny kogoś o ugruntowanej pozycji naukowej również w świecie może być nadal zagrożony, odpowiada się, że to przecież w imię nauki, to profesja będzie przyciągać samych Marianów, którzy zawsze wykręcą dobry wynik za pomocą szeroko pojętego kurewstwa.

    Wówczas w zamian za tych ludzi przestraszonych ślubami ubóstwa przyłazi prof, Marian, który zęby zjadł w KBNie i powie na ten przykład, że to, że NCN bierze pod uwagę liczbę cytowań, to jest skandal. No i potem naciska się Radę NCN, która przegłosowuje, że w dziedzinach, gdzie Marian jest silny eksperci mają nie brać cytowań pod uwagę. Że nie tam nawet Kudryki, a ilość, ilość oczywiście monografii. A która jest dobra monografia (bo to nie jest jasne rzecz jasna) zadecyduje tymczasowo Marian. Smutne tylko, że to już miało miejsce i przedstawiciele niektórych paneli już odetchnęli od opresji straszliwego Hirscha.

    A na razie kolejna podwyżka motywacyjna ministerstwa (tak jest w rozporządzeniu!) zostanie rozdysponowana po równo!

    Chwała ci, Ojczyzno, tyś ziemia swobody,
    Ludów przyjaźni ostoja i straż!
    Partia Mariana, siła ludowa
    Triumf makulatury niech wiedzie nas!

    Skroś burze świeciło nam słońce swobody,
    Nas wiódł wielki Marian, wskazywał nam cel,
    Ku wielkim czynom zapalał ludy,
    Do wielkich zapalał nas trudów i dzieł!



    --
    If I have seen further it is by standing on ye sholders of my own maculature.
  • nullified 15.02.15, 20:59
    piotrek-256 napisał:

    > W j
    > aponii wskaźnik samobójstw jest większy niż w polsce? Co z tego wynika?

    "wynika" nic, jesli oczywiście posługujesz się tym terminem w niebezsensowny sposób.
    "sugeruje" natomiast, że może jednak nie rozpędzac z tą "drugą japonią" albo podobnymi kwiatkami.



    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 15.02.15, 21:30
    A Lenka wciąż przemawia. Tym razem w TV INFO. Niestety, wciąż zapatrzona w najdoskonalszy ze światów...
  • chilly 16.02.15, 14:07
    chilly napisał:
    > A Lenka wciąż przemawia. Tym razem w TV INFO. Niestety, wciąż zapatrzona w najdoskonalszy ze światów...
    Niedawno ukazała się książka A. Śliz i M. S. Szczepańskiego Dostojny uniwersytet? A gdyby tak Lenka zamiast atakować w stacjach telewizyjnych coś dla uspokojenia przeczytała?
  • nullified 16.02.15, 15:14
    chilly napisał:

    > chilly napisał:
    > > A Lenka wciąż przemawia. Tym razem w TV INFO. Niestety, wciąż zapatrzona
    > w najdoskonalszy ze światów...
    > Niedawno ukazała się książka A. Śliz i M. S. Szczepańskiego Dostojny uniwers
    > ytet?
    A gdyby tak Lenka zamiast atakować w stacjach telewizyjnych coś dla u
    > spokojenia przeczytała?

    żartujesz - czytanie psuje światowośc erudycji >.>

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • js.c 27.02.15, 17:07
    piotrek-256 15.02.15, 08:50
    Dobrze, medyczne porównanie było złe. Tyle, że nauka to nie organizm. Zamiast skupiać się na krytykowaniu złej przenośni pomyśl czy w obecnej sytuacji da się do systemu dodac wiecej kasy, która nie zostanie zmarnowana w 99,9 procenta?

    piotrek-256 pisze: "W tym momencie mamy do wyboru podniesienie pensji wszystkim, podniesienie bst lub ekwiwalentu, podniesienie dotacji za studenta, więcej kasy na granty i chyba nic więcej".

    Są jeszcze inne możliwości. Rozmaite. Przede wszystkim trzeba w końcu uwzględnić oczywisty fakt, że pracownicy naukowo-dydaktyczni prowadzą w ramach swego czasu pracy badania naukowe. Zatem ich pensje nie powinny pochodzić z dotacji przeznaczonej na zadania dydaktyczne, tak jak obecnie (to chyba prowadzi nawet do prawnych paradoksów). Jakakolwiek zmiana w kierunku poprawienia tego stanu rzeczy jest ogromnym impulsem pro-jakościowym. Proszę zauważyć, że z grantów czy BST finansowane są tylko nieliczne etaty i są to etaty najgorszego sortu - ekstremalnie niestabilne.
  • nullified 28.02.15, 22:28
    js.c napisał(a):

    [....]
    > Są jeszcze inne możliwości. Rozmaite. Przede wszystkim trzeba w końcu uwzględni
    > ć oczywisty fakt, że pracownicy naukowo-dydaktyczni prowadzą w ramach swego cz
    > asu pracy badania naukowe. Zatem ich pensje nie powinny pochodzić z dotacji prz
    > eznaczonej na zadania dydaktyczne, tak jak obecnie (to chyba prowadzi nawet do
    > prawnych paradoksów). Jakakolwiek zmiana w kierunku poprawienia tego stanu rze
    > czy jest ogromnym impulsem pro-jakościowym. Proszę zauważyć, że z grantów czy
    > BST finansowane są tylko nieliczne etaty i są to etaty najgorszego sortu - e
    > kstremalnie niestabilne.
    (podkr. moje - nully)

    I to jest to miejsce, od którego należałoby zacząć może wreszcie wyciągać wnioski zamiast paplać >.> Tak jak małe dzieci może, pisakownica to dobry początek.

    Jeśli Kazio ma być grzeczny i dostanie torcik ale dostanie torcik tylko troszeczkę i tylko na chwilę a w ogóle tylko "w zasadzie trochę dostanie a trochę nie" i to trochę w sumie tez "trochę *jeśli* coś innego" to w jaki sposób Kazio zacznie się "wychowywać"?

    Śmiało ;p

    eh


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 14.02.15, 11:11
    dobrycy napisał:
    > Chilly, popełniasz grzech przeciwko I przykazaniu ...
    I za jednym zzamachem drugiemu :)
    > b) stworzenie prawdziwej nauki za jeszcze mniejsze pieniądze. Tu trzeba by wyrzucić z wózka całe wydziały rozlicznych pedagogów i część innych humanistów. Do tego nie dojdzie bo te grupy głośniej krzyczą i mają lepsze powiązania właśnie dlatego że nie marnowali czasu na nauke.
    No tak, ale to oni właśnie utrzymują całe uczelnie. Miałby to sens, gdyby zmienić system finansowania uczelni. A poza tym - kiedyś tam zapadły decyzje, że nauczycielka przedszkola czy klas I-III, pedagog rozlicznej maści MUSI mieć wykształcenie wyższe. Własciwie - magisterskie. Bo jego zarobki oraz możliwości awansu od tego zależą. I co z tym zrobić?

    > Ciągle pisze że nie da się wysłać ludzi na księżyć za miskę zupy i worek ziemniaków. Trzeba dosypać kasy, i pilnować żeby jej nie wyrzucono w błoto. Albo nie przeistoczono w beton.
    Beton w sensie dosłownym (to już mamy) i w przenośni (też go nie brakuje). A z powyższą tezą to chyba juz tylko dala polemizuje.No, ale jego chata z kraja...

  • nullified 11.02.15, 16:31
    ford.ka napisał:

    > A KRASP odpowiedział: www.krasp.org.pl/pl/wydarzenia/nie_ma_alternatywy

    no na TINAch żesmy wyszli jak ten tegez >.>
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • trzy.14 12.02.15, 20:52
    ford.ka napisał:

    > A KRASP odpowiedział: rel="nofollow">www.krasp.org.pl/pl/wydarzenia/nie_ma_alternatywy

    CytatPrzypomnijmy w tym kontekście, że Polska jest na 3 miejscu od końca w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o liczbę pracowników naukowych na 1000 mieszkańców (Polska: 4,6, średnia unijna: 12,5, a polscy pracownicy naukowi to zaledwie 3,5 % wszystkich pracowników naukowych w Unii Europejskiej, dla porównania: pracujący w Niemczech to 22%). Gdyby więc nasz kraj zdecydował się na postawienie na edukację szeroko pojętą i sfinansowałby drugie tyle nowych miejsc pracy w uczelniach (przypomnijmy, że jest to niecale 110 tys. osób), osiągnęlibyśmy wtedy przynajmniej średnią unijną.

    I oto polska tzw. nauka jak w soczewce. Przewodniczący KRASP utożsamia R&D z nauką, a pracownika sektora R&D z pracownikiem wyższej (publicznej?) uczelni. Ja pierdzielę, w jakim ja kraju żyję, jeśli tak wysoko wykształcone i postawione persony nie rozumieją, co mówią, a wcześniej - co czytają? To co dopiero myśleć o postulatach rolników czy górników, o różnych pOsłach nie wspominając?

    Panie przewodniczący, nie ma sprawy, Lena chętnie zatrudni kolejne 100 tysięcy uczonych, ale że budżet ma sztywny, to obniży nam pensje o połowę, a w dodatku z tych połówek każe sfinansować piętrowe biurka w pracy. Albo lepiej - w czynie socjalistycznym chcemy pracy na dwie zmiany, za połowę pensji!
  • whiteskies 12.02.15, 21:17
    I w tym miejscu z Twoja oceną się zgodzę. Jednak rolą ministerstwa nie powinno być programowanie szczegółów sprawozdawczości, zatwierdzania kierunków studiów dla 20 studentów rocznie, a kreowanie polityki, tak żeby nauka i edukacja wyższa prowadziła do rozwoju R&D w gospodarce i społeczeństwie.
  • nullified 12.02.15, 23:06
    whiteskies napisał:

    > I w tym miejscu z Twoja oceną się zgodzę. Jednak rolą ministerstwa nie powinno
    > być programowanie szczegółów sprawozdawczości, zatwierdzania kierunków studiów
    > dla 20 studentów rocznie, a kreowanie polityki, tak żeby nauka i edukacja wyższ
    > a prowadziła do rozwoju R&D w gospodarce i społeczeństwie.

    Ty nie piszesz tego na powaznie chyba hm? Jedyna kompetencja ministra de facto aktualnie i tych hufców urzedników których zatrudnia pod sobą jest wytwarzanie nowej papierologii. W kwestii "rozwoju R&D w gospodarce i społeczeństwie" to się może co najwyżej pomodlić. W sumie innowacyjny krucyfiks, samoświęcąca pałeczka...? hunołs?

    Geniusze od wprowadzania bolonii pchnęli nas w lejek, Kudryzka w sumie tylko udeptała co wystawało jeszcze i nie dało się utaptać przy okazji załatwiając różne różności i co nieco "organizując" tu i tam, dla "Lenki" zostaje komponowanie epitafium. Można byłoby imprezę rozwiązać ale nasza husarskośc bardzo by ucierpiała gdybyśmy nie mieli światowej nałki polskiej hmpf >.>

    Rób słupki i nie zawracaj ;)

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • charioteer1 13.02.15, 00:20
    Tjaaa, bolonia winna wszystkiemu zlu calego swiata. Nie jedz spaghetti, bo sie zatrujesz.

    --
    Kwesta na serwery dla CK

    THE WHEEL
  • nullified 13.02.15, 00:24
    charioteer1 napisał:

    > Tjaaa, bolonia winna wszystkiemu zlu calego swiata. Nie jedz spaghetti, bo sie
    > zatrujesz.
    >

    chciałoby się mieć jakieś "zło winne" ^^ - a to ledwie "zły początek", nth more

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • morgan.le.fay 16.02.15, 16:50
    piotrek-256 napisał:

    > Oj jak zabetonował.
    > 8 lat bez habilitacji, wynocha z uczelni.
    > Po habilitacji trzeba się wynieść. Co oznacza przymus mobilności.
    > Podobnie z doktoratem.
    > No i dla profesorów wchodzących w wiek emerytalny tak samo. Nakaz zmiany miejsc
    > a pracy, jeśli chcą dalej uczyć i pracować.
    >
    > Pewnie trochę ludzi by się wykruszyło, ale to dobrze bo ludzi w polskim szkolni
    > ctwie wyższym jest za dużo. (Nie ma kogo uczyć ponoć.)
    >
    > Przymusowa mobilność jest krokiem w kierunku walki z nepotyzmem. Tak straciliby
    > śmy przez to sporo potencjału naukowego, ale kiedyś i tak będzie trzeba zrobić
    > porządek i wtedy będziemy rozwalać to co budujemy teraz....

    Oj, jak słyszę takie głosy to mi się nóż w kieszeni otwiera...
    Jaka walka z nepotyzmem? Teraz profesor X zatrudniał swojego syna, pociotka, doktoranta czy kogo tam jeszcze znajomego, u siebie na wydziale - potem będzie go wciskał gdzieś na "zaprzyjaźnionym" wydziale, oczywiście za obietnicę wzajemności w razie potrzeby. A pomysły żeby rozwiązać ten problem zakazując wszystkim pracy na macierzystych uczelniach to wylewanie dziecka z kąpielą. Mobilność to nie cudowny lek na nieprzejrzyste zasady zatrudniania i brak rzetelnego rozliczania pracy naukowej.

    "Wymuszona mobilność"... jak w Ameryce. Brzmi pięknie, ale jak to ma wyglądać w Polskich warunkach? Mam teraz co parę lat zabierać męża, dzieci i przeprowadzać się do innego miasta? Oczywiście, z mojej pensji adiunkta z dolnej granicy ministerialnego rozporządzenia mam wynająć mieszkanie, i utrzymać całą rodzinę jakby co, bo praca dla współmałżonka w nowym miejscu się znajdzie albo i nie. I w imię czego ta mobilność? Jeszcze rozumiem w naukach technicznych, w innym miejscu będą inne laboratoria, inne maszyny, jest szansa na jakiś naukowy płodozmian. Ale w naukach humanistycznych, społecznych, gdzie każdy sobie rzepkę skrobie, praktycznie nie ma zespołów badawczych z prawdziwego zdarzenia, po co ta cała przeprowadzka? Przecież na uczelni pojawiam się tylko z okazji zajęć dydaktycznych, bo naukowo pracuję w domu. Nie sądzę, by inaczej było w innym miejscu pracy. Po to się spotykamy na konferencjach, by nawiązywać współpracę. I jak ktoś jest obrotny i ambitny to nawiąże taką współpracę z naukowcami z ośrodków krajowych i zagranicznych. Znam takie przykłady. Dodatkowo w dobie internetu to naprawdę żaden problem, dla chcącego nic trudnego i wcale nie trzeba w tym celu zmieniać miejsca pracy. Czy naprawdę trzeba teraz wszystkich skazać na życie nomada, żeby z całej rzeszy zapyziałych, biernych naukowców zrobić kwiat nauki polskiej?
  • morgan.le.fay 16.02.15, 17:08
    "polskich warunkach"
    za dużo tekstów po angielsku ;)
  • dobrycy 16.02.15, 18:44
    morgan.le.fay napisał(a):
    . Czy naprawdę trzeba teraz wszystkich skazać na życie nomad
    > a, żeby z całej rzeszy zapyziałych, biernych naukowców zrobić kwiat nauki polsk
    > iej?
    Trzeba. Bo tak jest w Ameryce, a wszystko co dobre stamtąd pochodzi.
  • dobrycy 16.02.15, 18:45
    Znaczy nie tylko w Ameryce, ale głównie. W myśl zasady jak
    przywalimy nierobom mocniej kijem to im się marchewki odechce.
  • nullified 16.02.15, 19:18
    dobrycy napisał:

    > morgan.le.fay napisał(a):
    > . Czy naprawdę trzeba teraz wszystkich skazać na życie nomad
    > > a, żeby z całej rzeszy zapyziałych, biernych naukowców zrobić kwiat nauki
    > polsk
    > > iej?
    > Trzeba. Bo tak jest w Ameryce, a wszystko co dobre stamtąd pochodzi.

    Dobrycy - wszystko co uczyni żywot twój podlejszym dobre dla Polski I Świata jest.
    Najlepiej gdy Twój zywot podlejszym bedzie jeszcze, niźli podławy tych co tę mądrość z siebie wydalają. Nic przecież tak nas nie uszczęśliwia jak możliwośc nasikania komuś na głowę >.>
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • piotrek-256 17.02.15, 15:30
    Rozumiem twój argument, profesor X bierze swojego pociotka i dzwoni do kolegi, czy nie mógłby pociotka zatrudnić. Kolega się zgadza. Wprawdzie to wymaga trochę ekwilibrystyki, bo zamiast zwyczajowego zatrudniania doktoranta profesora Y, zatrudniamy osobę wskazaną przez Y. Wprawdzie na wydziale Y, był układ, że profesorowie Y, Z oraz U dzielą się miejscami po równo i zawsze to działało, a teraz X próbuje wcisnąć drugiego pod rząd, ale Z i U rozumieją sytuację i do nich nikt nie dzwoni z prośbą o pomoc.

    Szczęśliwy pociotek rozpoczyna pracę i rozwija się pod kierunkiem Y. Pomijam tu możliwe dodatkowe problemy w razie jeśli ministerstwo wpadłoby na pomysł, że pierwsze zatrudnienie po doktoracie jest dodatkowo subsydiowane, oraz wymagałby aby 1 kontrakt po doktoracie był krótkoterminowy. Oczywiście Y przepycha przedłużenie kontraktu pociotka, którego trzymanie na etacie jest bardziej kosztowne dla wydziału niż zatrudnienie nowego. Profesorowie Z i U siedzą cicho, rozumieją, że też kiedyś mogą być w potrzebie.

    System bonifikujący zatrudnienie, to nie dużo, trochę mniej niż wydział dostałby w ramach kosztów pośrednich, gdyby młody pociotek zgarnął grant z NCN.

    Pociotek dalej pracuje pod kierunkiem Y, bez problemu robi habilitację Z i U mu nawet w tym pomogą, wszak jeśli ją zrobi to sobie pójdzie i zwolni miejsce dla ich kandydatów. Wszyscy sobie składają gratulacje, a X o ile nie wypadł z obiegu na emeryturę to zaczyna dzwonić po kolegach, wszak pociotka z habilitacją teraz trzeba upchnąć. Tu sprawa jest trudniejsza, bo nie ma zwyczajów, zatrudniać samodzielnych z polecenia X. Pociotek orłem nie jest, a Y najlepszy kolega X, został już zużyty. Może uda się gdzieś pociotka upchnąć, a może wypadnie z nauki?

    Może zatem, po 20-30 latach takiej kuracji, społeczność akademicka przerzuci się na normalne konkursy, bo profesorowie, będą pociotkom z miejsca mówili, żeby dali sobie spokój z nauką? Wtedy jak zwyczaje się zmienią, będzie można poluzować śrubę...



    A teraz twoja personalna sytuacja. Tak masz rodzinę i dzieci. Rozumiem, że taka ustawa, albo rozwala ci życie osobiste, albo zmusza do zmiany pracy. Można jeszcze kombinować z podróżami, Polska to nie jest duży kraj, choć to uciążliwe. Mnie osobiście takie rozwiązanie też nie odpowiada i pewnie oznacza, że rezygnuje z nauki. Tylko wiesz to jest argumentacja w stylu, górnik ma żonę i dzieci, oraz nie wyobraża sobie pracy poza fedrowaniem. Zatem sytuacja jest bez wyjścia, bo on nie może robić nic innego, ani nie może się przenieść, niezależnie od tego co się dzieje w kopalni.


    I ja nie mówię, że to jest jedyne rozwiązanie, nie mówię też, że jest najlepsze. Nie jest to mechanizm mający zlikwidować problemy z
    oceną pracy naukowej. Choć one pewnie się zmniejszą jeśli środowisko się zmieni.
    Jeśli ministerstwo znajdzie inne, to dobrze. Tylko czy ministra szuka, czy kładzie jakieś propozycje na stół? Wymuszona duża mobilność jest prosta, na poziomie koncepcyjnym i dlatego o niej wspomniałem
    Nie wiem może ja błądzę i ten problem nie istnieje, może te 50% naukowców, którzy nic nie publikują to starsze pokolenie. Może poziom nepotyzmu, który mamy na uczelniach jest akceptowalny i niezbędny do ich funkcjonowania. Czy ministerstwo opublikowało jakiś raport na ten temat? Czy skupia się na pobieraniu pensji i mówieniu, że nie jest aż tak źle, a w przyszłości będzie lepiej...
  • dala.tata 17.02.15, 15:47
    Kolego piotrek, dopoki rektor, dziekan, dyrektor, profesor nie bedzie chcial zartrudnic najlepszeog kanddyata, nie ma takiego przepisu, ktory spowoduje, ze bedzie to robil. Zakaz zatrudniania wlasnych absolwentow moze zrobi ci dobrze, ale poza tym nic innego nie osiagnie.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • piotrek-256 17.02.15, 16:13
    Znaczy mówisz, że dziekan wybiera najgorszego kandydata i go zatrudnia, chyba że istnieje pociotek dziekana, który jest lepszy to wtedy jego?
    Że środowisko już jest tak zepsute, że wybiera się największe miernoty, bo one nie będą się buntować i zapewnią reelekcję dziekana? :) Ale, zaoranie nauki i posypanie jej solą, nie jest dobrym rozwiązaniem, bo nie będzie nauki :).

    Poza tym ja nie mówię o absolwentach, mówię o każdym stopniu kariery akademickiej, ale mniejsza o to.

  • dala.tata 17.02.15, 16:20
    Jak ty to wyczytales z tego, co napisalem, pozostanie twoja tajemnica.

    mowie, ze dopoki dziekan nie zrozumie, ze w jego najlepszym interesie jest zatrudnienie najlepszego kandydata, nic nie pomoze. A jak juz zrozumie, zakazy zatrudnienia nie maja wiekszego sensu, bo dziekan zatrudni najelpszego.


    --
    James while John had had had had had had had had had had had a better effect on the teacher.
  • piotrek-256 17.02.15, 17:10
    A no to teraz rozumiem o co ci chodzi i już tłumaczę gdzie leży problem.

    Dopóki dziekan nie będzie marzycielem idealistą przedkładającym naukę i wydział na siebie, to w jego najlepszym interesie będzie zatrudnianie ludzi, którzy zagwarantują mu reelekcję. Aby utrzymać władzę i płynące z tego przywileje, musi dbać o wasali feudalnych, a to czy wydział się rozleci po jego przejściu na emeryturę go nie obchodzi, bo i tak dziedziczyć po nim nie będą jego potomkowie.

    Celemy jest zatem wprowadzenie zakazów niszczących feudalne mechanizmy budowania poparcia, a co za tym idzie zmuszających do innych metod zdobywania prestiżu przez dziekana.
  • dala.tata 17.02.15, 17:31
    i wlasnie na tympolega problem, ze i ty, i dziekan i nie wiem kto jeszcze tak mysli. a starczyloby, zeby rektor to rozumial i dziekan. i juz byloby prosciej.

    celem zakazu jest tylko i wylacznie to, zebys poczul sie dobrze. nic wiecej.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • piotrek-256 17.02.15, 17:43
    Oczywiście, że byłoby :), tylko nikt nam tego nie chce wytłumaczyć, ani mnie, ani dziekanowi, ani rektorowi.

    A zakaz akurat jak pisałem sprawiłby, że poczułbym się gorzej, bo mi osobiście nic nie daje, a tylko może mi rozwalić plany zawodowe, akurat zdaje się jestem z tej grupy z koneksjami.
  • nullified 17.02.15, 22:23
    piotrek-256 napisał:

    > Oczywiście, że byłoby :), tylko nikt nam tego nie chce wytłumaczyć, ani mnie, a
    > ni dziekanowi, ani rektorowi.
    >
    > A zakaz akurat jak pisałem sprawiłby, że poczułbym się gorzej, bo mi osobiście
    > nic nie daje, a tylko może mi rozwalić plany zawodowe, akurat zdaje się jestem
    > z tej grupy z koneksjami.

    no dobrez, oddycham z ulgą, że nie chwycisz za karabin ani nie będziesz jechać do stolicy z trotylem "co to go masz mieć" w ciężarówce "co ją będziesz miał" >.>
    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • adept44_ltd 17.02.15, 17:20
    oczywiście, że jest - dopóki pieniądze idące do jednostki w niewielki stopniu są związane z jakością pracowników mentalność folwarczna będzie zatrudniać swoich..., jeśli to się zmieni, będzie inaczej...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 17.02.15, 17:28
    A co dziekana obchodzą pieniądze idące do jednostki, które nie idą do jego kieszeni?
  • adept44_ltd 17.02.15, 17:55
    no jak nie będzie kasy, nie będzie jednostki, nie będzie jednostki - nie będzie dziekana, proste...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 17.02.15, 18:15
    Nie takie proste jest likwidowanie jednostki, przypominam, że komitet kryzysowy humanistyki zawiązał się w odpowiedzi na likwidację filozofii na uniwerku w Białymstoku. To nawet nie była likwidacja instytutu tylko kierunku studiów. ;)

    Uniwerki to przedmioty polityczne. Upadek lokalnego uniwersytetu, to za duży problem dla partii rządzącej.
  • adept44_ltd 17.02.15, 18:18
    no ale rozwiązanie jest dość proste - zatrudniamy najlepszych, zamiast swoich...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 17.02.15, 18:37
    Adept jesteś dziekanem. Do emerytury masz 9 lat.

    Zatrudniasz nie swoich => nie będziesz dziekanem, a rodzina na spotkaniach zaczynie cię unikać :).
    Zatrudniasz swoich => instytut bankrutuje, gdzieś za 4-6 lat, ale być może dzięki ruchawce i nagłośnieniu sprawy uda się wywalczyć w ministerstwie jeszcze kilka lat.

    Co wybierasz ?
  • adept44_ltd 17.02.15, 18:54
    taką sytuację, w której nic się nie da załatwić dzięki żadnej ruchawce :), albo są zdrowe zasady, albo nie ma nic... i to jest problem pseudoreform Kudryckiej - to, że nie postawiono w ten sposób sprawy.
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 17.02.15, 19:37
    To według mnie poczekamy, bo nie przewiduję Balcerowicza na etacie ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
  • chilly 18.02.15, 15:56
    piotrek-256 napisał:
    > To według mnie poczekamy, bo nie przewiduję Balcerowicza na etacie ministra nauki i szkolnictwa wyższego.
    Dzięki Ci, Panie, dzięki!
  • piotrek-256 18.02.15, 10:03
    Aaaa i jeszcze, żeby oddać sprawiedliwość. Są w Polsce jednostki, w których sytuacja nie jest taka zła i jest w miarę normalnie. Natomiast nie wiem jaki stanowią procent.
  • dobrycy 17.02.15, 20:04
    piotrek-256 napisał:

    > Adept jesteś dziekanem. Do emerytury masz 9 lat.
    >
    > Zatrudniasz nie swoich => nie będziesz dziekanem, a rodzina na spotkaniach
    > zaczynie cię unikać :).
    > Zatrudniasz swoich => instytut bankrutuje, gdzieś za 4-6 lat, ale być może
    > dzięki ruchawce i nagłośnieniu sprawy uda się wywalczyć w ministerstwie jeszcze
    > kilka lat.
    >
    > Co wybierasz ?
    Kilka pytań:
    - dlaczego z definicji nie swoi są lepsi ? Jeżeli płacimy żałośnie to tylko swoi
    którzy przywykli jakoś to będą ciągnąć. Nowi przyjezdni albo będą
    chcieli więcej albo będą wiecej nawalać.
    - powstaje problem o którym już tu pisałem,
    co jest celem uniwersytetu, kształcenie, kolekcjonowanie kudryków,
    działalność roganizacyjna, trwanie o byt ?
    W zależności od odpowiedzie różny jest zakres działań.
    Jeżeli ważne jest kolekcjonowanie kudryków, to mamy w dupie
    studentów, i kolekcjonujemy kudryki. Tak jak to często jest na ścisłych wydziałach. Więc z czasem nie ma studentów, a wybitni kolekcjonerzy kudryków stoją przed widmem bezrobocia z braku pensum
    Jeżel ważne jest kształcenie, to olewamy kudryki, jak to jest w większość
    na humanistyce i z pokorą znosimy obelgi wybitnych kolekcjoinerów
    kudryków że jesteśmy kiepskimi naukowcami. Ale pensum mamy i przetrwamy, najwyżej trzeba jakiś komitet kryzysowy powołać

  • piotrek-256 17.02.15, 21:58
    Oczywiście, że to jest przeważnie nieprawda, że nieswoi są lepsi. Nieswoi są lepsi w tym, że utrudniają utrzymywanie feudalnych struktur, nawet nie tyle nieswoi co przymusu mobilności. Naukowo często są gorsi, przynajmniej w lepszych ośrodkach. W gorszych może się trafić jakiś spadochroniarz, który szuka najbliższej uczelni w okolicy macierzystej uczelni.

    Co jest celem uniwersytetu, pozostaje dla mnie zagadką tak samo jak dla ciebie. Zgadzam się, że jest to jeden z fundamentalnych problemów :), zdecydowanie większy niż nepotyzm.

    Co do obelg i podejścia. Ja popieram bardzo koncepcję, w której humaniści bardziej skupiają się na studentach niż kudrykach. Co do ścisłowców, to brak studentów jest dużo bardziej złożonym zjawiskiem niż kolekcjonowanie kudryków. Wszak najmniejsze problemy rekrutacyjne mają ścisłowcy z wydziałów gdzie kudryków produkuje się dużo, co akurat przypadkiem skorelowane jest dodatnio z wielkością ośrodka miejskiego .

  • dala.tata 18.02.15, 11:42
    no to jeszcze trzeba wprowadzic ustawe o zakazie stosunkow feudalnych na uczelniach.

    --
    Sometimes, I think the surest sign that there is intelligent life out there in the universe is that none of it has tried to contact us. Bill Watterson.
  • chilly 18.02.15, 12:23
    dala.tata napisał:
    > no to jeszcze trzeba wprowadzic ustawe o zakazie stosunkow feudalnych na uczelniach.
    Wyłączając jednak prima noctris!
  • piotrek-256 18.02.15, 13:15
    Czy ty pracujesz dla lobby producentów viagry?
  • chilly 18.02.15, 15:55
    piotrek-256 napisał:
    > Czy ty pracujesz dla lobby producentów viagry?
    A jest bez niej możliwa praca naukowa?
  • piotrek-256 18.02.15, 17:25
    Zależy pozycji. Niektóre pozycje pozwalają na uprawianie nauki bez wsparcia, ale głównie te kiedy jesteś na dole :)
  • dobrycy 18.02.15, 19:41
    piotrek-256 napisał:

    Wszak n
    > ajmniejsze problemy rekrutacyjne mają ścisłowcy z wydziałów gdzie kudryków prod
    > ukuje się dużo, co akurat przypadkiem skorelowane jest dodatnio z wielkością oś
    > rodka miejskiego .
    >
    Po prosze o źródło tej spektakularnej tezy.
  • piotrek-256 18.02.15, 22:12
    Trafiony zatopiony. :) Strzelałem.

    Ale zróbmy test, popatrzyłem sobie na dane rekrutacji, (Matematyka, Chemia, Fizyka)

    UJ
    rekrutacja.uw.edu.pl/files/pdf/liczba_kandydatow_na_miejsce_2012_1.pdf
    2.8 lub wyżej

    Warszawa Uniwerek
    rekrutacja.uw.edu.pl/files/pdf/liczba_osob_2014.pdf
    powyżej 2 osób na miejsce.

    Uniwersytet Gdański
    ug.edu.pl/sites/default/files/_nodes/strona/5823/files/progi_stacjonarne_1314.pdf
    Fizyka 0.74
    Chemia 1.32
    Matematyka 2.24

    kandydat.us.edu.pl/files/kandydat/pliki/na%201%20miejsce/na%201%20miejsce%2020132014%20stacjonarne.pdf
    Fizyka 0.86
    Matematyka 1.27
    Chemia (ciężko powiedzieć co jest chemią, są 3 specjalności 0.56, 1,22 i 3.50)

    Jak na razie dobrze :), ale
    znalazłem politechnikę Gdańską
    Wszędzie ponad 4, ale ogólnie politechniki niszczą uniwersytety w ilości kandydata na miejsce, a na kierunkach ścisłych to już kompletnie.

    Zatem wycofuje się ze stwierdzenia, ze Kudryki są skorelowane z ilością kandydatów na studia.
  • adept44_ltd 18.02.15, 22:16
    Zatem wycofuje się ze stwierdzenia, ze Kudryki są skorelowane z ilością kandydatów na studia

    trzeba było zapytać, nie musiałbyś sprawdzać...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • chilly 19.02.15, 07:23
    piotrek-256 napisał:
    > Ale zróbmy test, popatrzyłem sobie na dane rekrutacji, (Matematyka, Chemia, Fizyka)
    Przykre, ale gdy zdawałem na studia, to na te kierunki było znacznie więcej kandydatów na miejsce niz obecnie. Przy liczbie studentów mniejszej od dzisiejszej liczby kandydatów.
  • chilly 18.02.15, 08:42
    adept44_ltd napisał:
    > no ale rozwiązanie jest dość proste - zatrudniamy najlepszych, zamiast swoich..
    No ale najlepsi to przecież swoi...
  • chilly 18.02.15, 08:41
    adept44_ltd napisał:
    > oczywiście, że jest - dopóki pieniądze idące do jednostki w niewielki stopniu są związane z jakością pracowników mentalność folwarczna będzie zatrudniać swoich..., jeśli to się zmieni, będzie inaczej...
    Ach, żeby tak folwarczne podwyżki...
    wyborcza.biz/biznes/1,100896,17427370,Polski_rolnik__bogaty_czy_biedny___Sprawdzamy_.html
    Bo u nas Ministra przechwala sie 30% podwyżkami za ostatnie trzy lata, zapominając dodać o obcięciu kosztów uzyskania przychodu (dolny limit odliczeń też od lat nie rośnie).
  • adept44_ltd 18.02.15, 17:24
    chilly, zarabiasz tyle, że obejmuje cię to obcięcie?, hm, no to bieda...
    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • chilly 18.02.15, 20:26
    adept44_ltd napisał:
    > chilly, zarabiasz tyle, że obejmuje cię to obcięcie?, hm, no to bieda...
    Hm, na dwóch wciąż jeszcze etatach. Ale to już chyba koniec. A kolejny wyż dopiero za jakieś 20 lat...
    A poważnie: dlaczego nie mogę odliczyć sobie kosztów zakupu książek, tonerów, sprzętu itp. Wszystko to służy mi w 90% do pracy. Muszę aż założyć (fikcyjną przecież) firmę?
  • nullified 18.02.15, 20:28
    chilly napisał:

    > adept44_ltd napisał:
    > > chilly, zarabiasz tyle, że obejmuje cię to obcięcie?, hm, no to bieda...
    > Hm, na dwóch wciąż jeszcze etatach. Ale to już chyba koniec. A kolejny wyż dopi
    > ero za jakieś 20 lat...
    > A poważnie: dlaczego nie mogę odliczyć sobie kosztów zakupu książek, tonerów, s
    > przętu itp. Wszystko to służy mi w 90% do pracy. Muszę aż założyć (fikcyjną prz
    > ecież) firmę?

    tak, od tego pekabep wzrośnie przecież i słupki się zaróżowią, hm?

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 18.02.15, 22:08
    nullified napisał:
    > tak, od tego pekabep wzrośnie przecież i słupki się zaróżowią, hm?
    Pekabe pozostawiam fachowcom...
  • nullified 19.02.15, 09:36
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > tak, od tego pekabep wzrośnie przecież i słupki się zaróżowią, hm?
    > Pekabe pozostawiam fachowcom...

    no fachowcy się zajmują a Ty zasuwasz, to się zwie "naturalny podział pracy i obowiązków", ^^


    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 19.02.15, 10:13
    nullified napisał:
    > no fachowcy się zajmują a Ty zasuwasz, to się zwie "naturalny podział pracy i obowiązków",

    Lubię zasuwać! Tylko wtedy czuję się dobrze. A "fachowców" słucham sobie w TOK FM codziennie od 9:00 (zwykle 3:0 plus redaktor, czasami rzuca na pożarcie np. prof. L. Oręziak, ale tylko po to, aby tym dosadniej wytłumaczyć jedynie sluszne rozwiązania).
  • nullified 20.02.15, 03:08
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > no fachowcy się zajmują a Ty zasuwasz, to się zwie "naturalny podział pra
    > cy i obowiązków",
    >
    > Lubię zasuwać! Tylko wtedy czuję się dobrze. A "fachowców" słucham sobie w TOK
    > FM codziennie od 9:00 (zwykle 3:0 plus redaktor, czasami rzuca na pożarcie np.
    > prof. L. Oręziak, ale tylko po to, aby tym dosadniej wytłumaczyć jedynie sluszn
    > e rozwiązania).

    Ucz się i pracuj, garb ci sam wyrośnie"
    kurcze, ale mnie wzięło na Klasyków :D

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 20.02.15, 07:54
    nullified napisał:
    > Ucz się i pracuj, garb ci sam wyrośnie"
    I kto to mówi (po trzeciej w nocy)? A garb rośnie już od lat - te godziny przy biurku to tragedia dla kręgów szyjnych oraz lędźwiowych.

    > kurcze, ale mnie wzięło na Klasyków :D
    Z klasyków to lepiej tak:
    Uczyć się, uczyć się i jeszcze raz uczyć! Lenin
    Lenić się, lenić się i jeszcze raz lenić!
  • piotrek-256 20.02.15, 08:15
    > I kto to mówi (po trzeciej w nocy)? A garb rośnie już od lat - te godziny przy
    > biurku to tragedia dla kręgów szyjnych oraz lędźwiowych.

    Właśnie czy ktoś ma doświadczenia z pracy na stojąco i biurka z elektrycznie sterowaną wysokością?
    O coś takiego
    www.ikea.com/pl/pl/catalog/products/S99022507/
  • dobrycy 20.02.15, 17:19
    chilly napisał:


    > Z klasyków to lepiej tak:
    > Uczyć się, uczyć się i jeszcze raz uczyć! Lenin
    > Lenić się, lenić się i jeszcze raz lenić!
    I był dopisek - Uczeń
  • chilly 27.02.15, 19:12
    Ale ten rząd ani nie mówi, ani nie przemawia. Dzis podobno przemmóówiła pani ministra od spraw wewnętrznych. Aż Morozowski się zdziwił, bo nie rozrpoznaje ministrów.
  • nullified 28.02.15, 18:07
    "co za różnica"?

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)
  • chilly 01.03.15, 09:08
    nullified napisał:
    > "co za różnica"?
    Właściwie - na niekorzyść. Niemówienie mogłoby oznaczać kłębowisko głębokich myśli, których aż boimy się ujawnić (jak kandydatka Ogórek).
  • nullified 01.03.15, 18:10
    chilly napisał:

    > nullified napisał:
    > > "co za różnica"?
    > Właściwie - na niekorzyść. Niemówienie mogłoby oznaczać kłębowisko głębokich my
    > śli, których aż boimy się ujawnić (jak kandydatka Ogórek).

    Jakby to rzec (ciągnąc swą błazeńsko-rozbijacką robotę) - z tym wedle mego pokrętnego umysłu, nie wspominając o chorym poczuciu humoru jest dziś taki kłopot jak z teoriami spiskowymi. No są "spiskowe" - tyle, że ból jest taki, że się z tymi spiskami ("faktycznymi" ;) nikt nie kryje.
    I jak tu wyrabiać conspiracies x.x ???

    --
    never make girl a promise you cannot keep (Cortana)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka