Dodaj do ulubionych

Wymagania dla prof.

10.02.18, 19:14
Na początku lutego pojawił się taki ciekawy komunikat CK:
www.ck.gov.pl/news/id/15.html
Absurdem jest, że osoba ubiegająca się o prof. musi spełniać taki warunek:
"uczestniczyła co najmniej raz w charakterze promotora pomocniczego w przewodzie doktorskim zakończonym nadaniem stopnia lub uczestniczy w charakterze promotora w otwartym przewodzie doktorskim"

Oznacza to, że jak ktoś był promotorem wielu doktoratów, ale nie był promotorem pomocniczym i aktualnie nie jest promotorem w otwartym przewodzie doktorskim, to nie spełnia tego warunku.
Jest zatem wiele osób, które spełniały ten warunek w przeszłości, natomiast nie spełniają go obecnie.
Czy jest szansa podważenia interpretacji podanej przez CK?
Edytor zaawansowany
  • joanna3107 10.02.18, 21:15
    Myślę, że nie ma szansy, sprawa pod względem wykładni językowej jest oczywista i trzeba mieć otwarty przewód w trakcie procedury awansowej. Mam jednak pytanie - jak rozumiecie wymóg stażów - jeden czy dwa lub więcej, i czy wyjazd w ramach Erasmus+ w celu prowadzenia zajęć dydaktycznych może spełniać warunek stażu naukowego?
  • darek12345 10.02.18, 23:07
    > Myślę, że nie ma szansy, sprawa pod względem wykładni językowej jest oczywista
    > i trzeba mieć otwarty przewód w trakcie procedury awansowej.

    Czy jednak nie ma szansy na to, żeby przyjąć inną wykładnię prawa? Nie jestem prawnikiem, ale czy tu nie może zadziałać reguła "a maiori ad minus "
    ( pl.wikipedia.org/wiki/Wyk%C5%82adnia_prawa ) ?
    Tzn. jeśli ktoś był wiele razy promotorem, to spełnia znacznie więcej niż jest to wymagane (mam na myśli spełnienie warunku zgodnie z duchem prawa a nie zgodnie z jego literą).

    Przecież absurdalne byłoby coś takiego, że mamy dwóch kandydatów na prof.:
    1) Był promotorem dwóch zakończonych pozytywnie doktoratów
    2) Był promotorem jednego zakończonego doktoratu a drugi ma w trakcie, bo rozpoczął np. 10 lat temu, ale doktorant zniknął, jednak przewód jest otwarty.
    W takim przypadku kandydat nr 2 spełnia warunki na prof. a nr 1 nie spełnia.


    >Mam jednak pytanie
    > - jak rozumiecie wymóg stażów - jeden czy dwa lub więcej, i czy wyjazd w ramac
    > h Erasmus+ w celu prowadzenia zajęć dydaktycznych może spełniać warunek stażu n
    > aukowego?

    Moim zdaniem należałoby wykazać, że w czasie takiego wyjazdu poza edukacją (a to jest głównym celem Erasmusa) były prowadzone jakieś działania związane z badaniami.

  • joanna3107 11.02.18, 09:42
    Wykładnia przedstawiona przez Komisję jest klarowna. Inne rodzaje wykładni stosuje się gdy wykładnia językowa budzi wątpliwości. Moim zdaniem, nie chodzi o spełnienie warunków dużej ilości wypromowanych doktorów jako zamiennika otwartego przewodu doktoranta. Wydaje mi się, że celem pkt b) jest odsianie tych dr hab., którzy wypromowali już doktorów, ale teraz już sobie odpuścili. Aktywny, chcący awansu dr hab. musi promować. Takie jest chyba założenie.
  • darek12345 11.02.18, 10:22
    > Wykładnia przedstawiona przez Komisję jest klarowna. Inne rodzaje wykładni stos
    > uje się gdy wykładnia językowa budzi wątpliwości. Moim zdaniem, nie chodzi o sp
    > ełnienie warunków dużej ilości wypromowanych doktorów jako zamiennika otwartego
    > przewodu doktoranta. Wydaje mi się, że celem pkt b) jest odsianie tych dr hab.
    > , którzy wypromowali już doktorów, ale teraz już sobie odpuścili. Aktywny, chcą
    > cy awansu dr hab. musi promować. Takie jest chyba założenie.

    Dzięki za wyjaśnienie. W takim przypadku warunek:

    "posiada doświadczenie w kierowaniu zespołami badawczymi, realizującymi projekty finansowane w drodze konkursów krajowych lub zagranicznych lub odbyła staże naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych, lub prowadziła prace naukowe w instytucjach naukowych, w tym zagranicznych"

    należałoby również traktować dosłownie, czyli że trzeba mieć przynajmniej dwa projekty lub dwa staże lub dwie prace naukowe (w tym co najmniej jedną za granicą).




  • joanna3107 11.02.18, 13:13
    Dokładnie tak, przy czym z tych minimum dwóch staży, jeden musi być zagraniczny.
  • petrucchio 11.02.18, 17:35
    Powinno w takim razie być dodatkowe wymaganie, żeby kandydat na profesora był w trakcie pisania recenzji. Cel: odsianie tych, którzy napisali już całe mnóstwo recenzji, ale ostatnio trochę sobie odpuścili.

    --
    Gaudeamus igitur
  • joanna3107 11.02.18, 18:06
    Pewnie tak, ale ustawodawca wpisał taki wymów tylko do promowania doktorantów. I dopóki nie będzie zmiany tak będzie.
  • trzy.14 12.02.18, 18:36
    ha, ha, ha!

    petrucchio napisał:

    > Powinno w takim razie być dodatkowe wymaganie, żeby kandydat na profesora był [
    > i]w trakcie[/i] pisania recenzji. Cel: odsianie tych, którzy napisali już całe
    > mnóstwo recenzji, ale ostatnio trochę sobie odpuścili.
    >
  • trzy.14 12.02.18, 19:47
    darek12345 napisał:

    > Przecież absurdalne byłoby coś takiego, że mamy dwóch kandydatów na prof.:
    > 1) Był promotorem dwóch zakończonych pozytywnie doktoratów
    > 2) Był promotorem jednego zakończonego doktoratu a drugi ma w trakcie, bo rozpo
    > czął np. 10 lat temu, ale doktorant zniknął, jednak przewód jest otwarty.
    > W takim przypadku kandydat nr 2 spełnia warunki na prof. a nr 1 nie spełnia.

    Najwyraźniej wg ustawodawcy absurdalne jest nieskładanie wniosku profesorskiego, gdy jednego doktora ma się wypromowanego, a drugiego otwartego. Bo zaprawdę nie znasz dnia ani godziny, kiedy Doktorant twój otworzy ci kolejne okienko transferowe.


  • darek12345 12.02.18, 22:18

    > Najwyraźniej wg ustawodawcy absurdalne jest nieskładanie wniosku profesorskiego
    > , gdy jednego doktora ma się wypromowanego, a drugiego otwartego. Bo zaprawdę
    > nie znasz dnia ani godziny, kiedy Doktorant twój otworzy ci kolejne okienko tr
    > ansferowe.
    >

    Na absurdalne wymagania zapewne znajdzie się równie absurdalne rozwiązanie, np. profesorant będzie mógł sobie wynająć doktoranta na potrzeby otwarcia przewodu. Jak już zrobi profesurę, to przewód się zamknie.

  • flamengista 11.02.18, 08:27
    Erasmus+ nie jest z definicji stażem, tym bardziej stażem naukowym. To krótkoterminowa forma mobilności akademickiej o charakterze dydaktycznym. To, że bardzo często wykorzystuje się ją też do współpracy naukowej (również w moim przypadku tak jest), absolutnie nie ma żadnego znaczenia.

    --
    But Yossarian knew he was right, because, to the best of his knowledge he had never been wrong.
  • darek12345 11.02.18, 10:26

    > Erasmus+ nie jest z definicji stażem, tym bardziej stażem naukowym. To krótkote
    > rminowa forma mobilności akademickiej o charakterze dydaktycznym. To, że bardzo
    > często wykorzystuje się ją też do współpracy naukowej (również w moim przypadk
    > u tak jest), absolutnie nie ma żadnego znaczenia.
    >

    Jak proponowałbyś definiować staż naukowy? Jakie warunki powinny być spełnione?

  • flamengista 11.02.18, 11:02
    W ramach stażu naukowego musi być realizowany jakiś projekt badawczy. Choćby tylko z nazwy, nie musi się kończyć publikacją. No i dobrze mieć na to papier z jednostki, gdzie się staż realizowało, najlepiej z opisem działań które zostały wykonane.

    Stażem może być nawet tygodniowa kwerenda w bibliotece (wiem że to mocno naciągane - ale taka chyba intencja tego wątku, by "mieć to zaliczone"). Natomiast Erasmus to projekt dydaktyczny.

    --
    But Yossarian knew he was right, because, to the best of his knowledge he had never been wrong.
  • trzy.14 12.02.18, 18:39
    flamengista napisał:

    > No i dobrze mieć na to papier z jednostki, gdzie się staż realizowało,
    > najlepiej z opisem działań które zostały wykonane.

    To Gogol czy tylko Dostojewski?
  • flamengista 14.02.18, 13:44
    Wiem, może i śmieszne ale na piękne oczy nikt ci nie uwierzy. Do wniosku trzeba mieć papiór.

    --
    But Yossarian knew he was right, because, to the best of his knowledge he had never been wrong.
  • joanna3107 15.02.18, 21:18
    Czy ktoś z Was ma jakieś pismo na wzór mający potwierdzać odbycie stażu? I czy ktoś z Was może podać więcej danych kwalifikujących dany wyjazd na zagraniczną uczelnię jako staż naukowy w rozumieniu art. 3 ustawy?
  • trzy.14 15.02.18, 22:40
    joanna3107 napisała:

    > Czy ktoś z Was ma jakieś pismo na wzór mający potwierdzać odbycie stażu? I czy
    > ktoś z Was może podać więcej danych kwalifikujących dany wyjazd na zagraniczną
    > uczelnię jako staż naukowy w rozumieniu art. 3 ustawy?

    Kiedyś takie pismo kupowało się na stadionie X-lecia. Jak jest teraz - nie wiem. Zdaje się że stadion się rozrósł, to i pismo musi być większe.

    Ludzie! Naprawdę nie wystarczy oświadczenie?
  • joanna3107 16.02.18, 08:32
    trzy.14, może by i wystarczyło oświadczenie, ale chyba praktyka utarła się taka, że przedstawia się pismo do wniosku. Czy to praktyka dobra, czy zła, nie wiem. Nawet jeśli jednak miałoby być oświadczenie, to jakie warunki minimalne musi spełniać wyjazd by uznać go za staż naukowy zagraniczny?
  • ronnie_147 11.02.18, 21:06
    Wg mnie w punkcie b) jest błąd. W drugim członie alternatywy brakuje słowa „pomocniczego”. Zamiast „lub uczestniczy w charakterze promotora” powinno być „lub uczestniczy w charakterze promotora pomocniczego”. Wtedy cały punkt 3) miałby sens i byłby całkiem jasny. Profesorem może być ktoś, kto był przynajmniej raz promotorem w przewodzie doktorskim zakończonym sukcesem oraz przynajmniej raz promotorem pomocniczym (w przewodzie zakończonym sukcesem lub jeszcze trwającym), oraz przynajmniej dwa razy recenzentem w dowolnym przewodzie. Przy takim brzmieniu punktu b) jakie jest obecnie wymieniony w nim warunek jest spełniony, gdy ktoś wprawdzie nigdy nie był promotorem pomocniczym, ale jest obecnie promotorem „zwykłym” w otwartym przewodzie (prawdziwy drugi człon alternatywy, a więc prawdziwa cała alternatywa). Osoba taka przestałaby w przyszłości spełniać warunek z punktu b) - w momencie zakończenie z sukcesem przewodu, w którym jest obecnie promotorem. Byłoby to trochę bez sensu.
  • darek12345 11.02.18, 22:02
    > Wg mnie w punkcie b) jest błąd. W drugim członie alternatywy brakuje słowa „pom
    > ocniczego”. Zamiast „lub uczestniczy w charakterze promotora” powinno być „lub
    > uczestniczy w charakterze promotora pomocniczego”. Wtedy cały punkt 3) miałby s
    > ens i byłby całkiem jasny.

    To byłoby jeszcze bardziej bez sensu, gdyż promotorem pomocniczym można zostać tylko wtedy, gdy jest się bez habilitacji.
    Tzn. mogłoby się tak zdarzyć, że ktoś np. został promotorem pomocniczym jako dr a potem doktorant na wiele lat zniknął, ale przewód nie został zamknięty. Potem taki promotor pomocniczy robi habilitację i po dość krótkim czasie stara się o profesurę. Tylko nie wiem, czy jest obecnie chociaż jeden taki przypadek w Polsce.
  • ronnie_147 12.02.18, 10:14
    To faktycznie zmienia postać rzeczy. Nie widziałem, że z habilitacją nie można być promotorem pomocniczym. W takim razie nie wiem, co chciał osiągnąć ustawodawca formułując warunek b). Wychodzi na to, że najlepiej zacząć myśleć o profesurze już przed habilitacją i załapać się w tym czasie na promotorstwo pomocnicze. Ale dlaczego z tego warunku miałoby zwalniać bycie promotorem zwykłym w aktualnie otwartym przewodzie, a nie zwalniałoby bycie promotorem w kilku przewodach zakończonych - tego nie jestem w stanie zrozumieć. Dziwne.
  • dystansownik 13.02.18, 23:02
    Habilitacja nie zabrania bycia pomocniczym. Wręcz przeciwnie, przyzwoleniem jest, że dr bez hab może pełnić taką rolę. Sporo dr aspirujących do hab, którym brakuje "punktów", lubi sobie właśnie podbijać CV przez bycie pomocniczymi u zaprzyjaźnionych profesorów.
  • dobrycy 13.02.18, 23:06
    dystansownik napisał:

    > Habilitacja nie zabrania bycia pomocniczym.
    Kiedy to sie zmieniło?

    Wręcz przeciwnie, przyzwoleniem jes
    > t, że dr bez hab może pełnić taką rolę. Sporo dr aspirujących do hab, którym br
    > akuje "punktów", lubi sobie właśnie podbijać CV przez bycie pomocniczymi u zapr
    > zyjaźnionych profesorów.
    To dla mnie nowość
  • dystansownik 14.02.18, 06:42
    dobrycy napisał:
    > Kiedy to sie zmieniło?

    Promotorem pomocniczym w przewodzie doktorskim, który pełni istotną funkcję pomocniczą w opiece nad doktorantem, w tym w szczególności w procesie planowania badań, ich realizacji i analizy wyników może być osoba posiadająca stopień doktora w zakresie danej lub pokrewnej dyscypliny naukowej lub artystycznej i nieposiadająca uprawnień do pełnienia funkcji promotora w przewodzie doktorskim.

    Słowo klucz w ustawie to "może". Oznacza to, że dopuszcza się możliwość, że promotorem pomocniczym jest ktoś kto nie ma uprawnień do bycia promotorem, ale ma stopień doktora.

    > To dla mnie nowość

    Pracując w instytucie badawczym (chyba, że dorabia się na uczelni) nie ma za bardzo możliwości do nabicia sobie osiągnięć dydaktycznych i w zakresie wspierania rozwoju młodszej kadry naukowej. Jak ktoś walczy o hab, a nie ma dorobku, który obroniłby się sam, każdy aspekt się liczy. Nieraz zdarzał się sytuacje, że chcąc robić doktorat, pracownik dostawał nakaz aby wziąć kogoś jako promotora pomocniczego, często swojego przełożonego jeśli jest on tylko dr.
    Podobne zjawisko występuje w przypadku dr hab i promotorstwa. W moim instytucie mamy rocznie 2-3 obrony, a nie 20-30 jak na wydziałach niektórych uczelni. Za to również mamy stado wygłodniałych i sfrustrowanych kilkudziesięciu dr i kilku dr hab, którzy chcą dojść do kolejnych stopni po jak najmniejszej linii oporu.
  • filozof300 14.02.18, 07:39
    Słowo klucz w ustawie to "może". Oznacza to, że dopuszcza się możliwość, że promotorem pomocniczym jest ktoś kto nie ma uprawnień do bycia promotorem, ale ma stopień doktora.

    ta interpretacja nie jest logiczna. Z ustawy jasno wynika że promocniczym może być osoba która:
    ma stopień doktora i nie posiada uprawnień do pełnienia funkcji promotora.

    To nie dopuszcza habilitowanych. Nie ma takiej możliwości interpretacyjnej.
  • dystansownik 14.02.18, 18:56
    Nie jestem prawnikiem, ale ja tego tak bym nie zinterpretował. Wręcz przeciwnie, interpretacja wykluczająca inne możliwości jest dla mnie nielogiczna.
  • trzy.14 14.02.18, 09:25
    Dlatego uważam, że instytutom powinno się odebrać prawo do nadawania stopni czy wnioskowania o tytuł tak, by zmienić, jak by to powiedzieć, wektor celu, indywidualny i instytucjonalny. Pracownikom instytutów nie powinno zależeć na stopniach i tytułach, chyba że zależałoby im na pracy na uczelni. Stopnie i tytuły mają sens tylko jako narzędzie polityki kadrowej na *uczelniach* wyższych. Domyślam się jednak, że państwo nie potrafiło dotąd wymyślić innego mechanizmu kontroli kadr instytutowych niż poprzez podłączenie ich do mechanizmu akademickiego, co automatycznie "wektor instytutowy" skierowało w stronę wektora akademickiego, czyniąc z instytutów rodzaj wydziałów uczelni pozbawionych studentów. Paradna konstrukcja!
  • dystansownik 14.02.18, 19:07
    trzy.14 napisał:
    > Dlatego uważam, że instytutom powinno się odebrać prawo do nadawania stopni czy
    > wnioskowania o tytuł tak, by zmienić, jak by to powiedzieć, wektor celu, indy
    > widualny i instytucjonalny. Pracownikom instytutów nie powinno zależeć na stopn
    > iach i tytułach, chyba że zależałoby im na pracy na uczelni. Stopnie i tytuły m
    > ają sens tylko jako narzędzie polityki kadrowej na *uczelniach* wyższych. Domyś
    > lam się jednak, że państwo nie potrafiło dotąd wymyślić innego mechanizmu kontr
    > oli kadr instytutowych niż poprzez podłączenie ich do mechanizmu akademickiego,
    > co automatycznie "wektor instytutowy" skierowało w stronę wektora akademickieg
    > o, czyniąc z instytutów rodzaj wydziałów uczelni pozbawionych studentów. Paradn
    > a konstrukcja!

    Nie do końca, choć częściowo się zgadzam. Problem w tym, że cały system nauki w Polsce jest nastawiony na naukę akademicką. Jak np. zdobyć grant bez tytułów, artykułów, itd. na swoim koncie? A jeśli mielibyśmy zrezygnować z nauki całkowicie i tylko robić komercję, to 99% instytutów zamienia się w źle zorganizowane i zarządzane firmy konsultingowe, które na dodatek są paraliżowane przez bycie jednostkami publicznymi, a nie prywatnymi, np. przez podpadanie pod prawo zamówień publicznych.

    Bycie "wydziałem uczelni pozbawionym studentów" paradoksalnie miałoby większy sens niż to co mamy teraz, bo zbliżałoby nas do idei uczelni badawczych, gdzie można młodego pracownika przyjąć na etat, gdzie teoretycznie kadra naukowa może poświęcić się nauce, a nie obskakiwaniu dydaktyki.
    Teoretycznie, bo finansowanie nauki u nas praktycznie już nie istnieje. Jak słyszę kolegów z uczelni narzekających jak to są zapracowani, bo mają kilka godzin zajęć do poprowadzenia w tygodniu i przez to nie mogą się skoncentrować na robieniu nauki (i klepaniu fuch), to chce mi się śmiać.
  • adam_beast 13.02.18, 22:13
    Mam takiego wiszącego doktoranta, u którego jestem pomocniczym, a habilitację już mam, niestety nie spodziewam się, żeby się ponownie zmaterializował :)
  • sendivigius 11.02.18, 22:55
    darek12345 napisał:

    > Czy jest szansa podważenia interpretacji podanej przez CK?

    Od czasow prawa rzymskiego obowiazujaca wykladnia ma sie: Qui licet quod est plus utique quod est minus.
  • dystansownik 12.02.18, 06:14
    Przecież większość ustaw/rozporządzeń jest pisana na kolanie, a jak przechodzi jeszcze później przez konsultacje, to nikt nawet nie patrzy czy po uwzględnieniu uwag ma to sens jako całość. Miałem okazję opiniować pewne rozporządzenia z ramienia swojego instytutu i wiem jakie są rozbieżności pomiędzy tym co się dostaje do zaopiniowania, a efektem końcowym. Częstym zjawiskiem jest masa martwych lub niemożliwych do zastosowania w praktyce zapisów.

    Takich bubli prawnych jest wiele w wielu dokumentach. Nie wiem co jest smutniejsze, czy to że najwyraźniej ktoś piszący rozporządzenie nie miał 30 min na jego przeczytanie przed ostateczną publikacją, czy fakt, że później urzędnicza maszyna bezmyślnie takie przepisy stosuje w myśl zasady: głupie prawo, ale prawo. Szkoda tylko, że CK nie popatrzy logicznie na te kwestie lub nie wniesie do Ministra o zmianę rozporządzenia.
  • salzburg 12.02.18, 22:55
    pełna zgoda. To wręcz kompromituje ludzi zasiadajacych w CK, bo konia z rzeędem temu kto uzasadni ta idiotyczna interpretacje...
  • salzburg 12.02.18, 22:53
    Ta interpretacja jest tak idiotyczna, ze trudno uwierzyć, ze ktos to wymyślił. Ktos kto spełniał wymogi surowsze (3 wypromowanych doktorantow), po liberalizacji ich nie spełnia
  • pfg 12.02.18, 23:11
    salzburg napisał:

    > Ta interpretacja jest tak idiotyczna, ze trudno uwierzyć, ze ktos to wymyślił.
    > Ktos kto spełniał wymogi surowsze (3 wypromowanych doktorantow), po liberalizac
    > ji ich nie spełnia

    No tak, to jest dobrze znany i dyskutowany już tutaj problem "półtora doktoranta".


    --
    Troll z habilitacją
  • salzburg 12.02.18, 23:20
    ....Tylko problem polega na tym, ze ten absurd wdrażają ludzie, którzy ponoć stanowią elitę intelektualna społeczeństwa. A tu się okazuje, że bez zajakniecia przyjmuja interpretacje tak nonsensowną, ze nie da sie podać nawet jednego argumentu dlaczego przyjęto takie rozwiązania.....
  • ewa_65 13.02.18, 13:08
    i niestety, te absurdy mogą być formalną przyczyną odrzucenia wniosku, gdy przyczynę merytoryczną trudno znaleźć...
  • salzburg 13.02.18, 14:54
    Tak bedzie, wiem juz, ze cofnieto wniosek kandydata, ktory miał 5 wypromowanych doktorów, ale nie byl promotorem pomocniczym, ani teraz nie miał otwarte przewodu. Powiedzmy sobie szczerze, ze ludzie z CK okazali sie zwyklymi gowniarzami a nie uczonymi. Bo absurdalność tej interpretacji po prostu zwala z nog.....
  • trzy.14 13.02.18, 20:24
    Zaraz, zaraz, czy to CK uchwala prawo?
    Cy to CK dokonuje ostatecznej interpretacji prawa?
    Jeżeli CK nie ma racji, to może co najwyżej bardzo uprzykrzyć życie profesorantom, którzy swoich praw powinni dochodzić w sądach.
    Czy którykolwiek profesorant miałby szanse podważyć intepretację CK, która wydaje się zgodna z literą prawa?



    salzburg napisał:

    > Tak bedzie, wiem juz, ze cofnieto wniosek kandydata, ktory miał 5 wypromowanych
    > doktorów, ale nie byl promotorem pomocniczym, ani teraz nie miał otwarte przew
    > odu. Powiedzmy sobie szczerze, ze ludzie z CK okazali sie zwyklymi gowniarzami
    > a nie uczonymi. Bo absurdalność tej interpretacji po prostu zwala z nog.....

  • salzburg 13.02.18, 21:05
    Wydaje się ? To prawo jest absurdalne, wiec CK powinno juz dawno monitować w sprawie zmiany tego zapisu. Na tym polega problem srodowiska, ze jest pasywne. Przypominam, że według wczesniejszych regulacji do ubiegania sie o tytuł trzeba było miec 3 wypromowanych doktorów, uznano, ze to wymog zbyt duzy i zliberalizwano go ale tak idiotycznie, ze obecnie moze sie ubiegać o tytuł kto akurat w dziedzinie ksztalcenia kadr ma o wiele mniejsze doswiadczenie niż ktos kto jest wyeliminowany. Poza wszystkim CK nie jest zwyklym urzedem, ktory ma realizowac nawet idiotyczne przepisy prawa, ale rownież odpowiada w jakiejs mierze, za jakość kadr naukowych w Polsce....
  • dobrycy 13.02.18, 22:30
    W CK zasiadają ci co już prof. mają, a jak każdy prof mają już wszystko i wszystkich poza sobą w d*, więc pewnie nawet sie tym nie interesowali. Dla jaj ustawodawca powinien zamieścić w ustawie że każdy profesor musi przez tydzień w roku wykonywać prace społeczne, grabić liści zbierać śmieci itp. Mogę się założyć, że też nikt by nie protestował.
  • dystansownik 13.02.18, 22:58
    salzburg napisał:
    > według wczesniejszych regulacji do ubiegania sie o tytuł trzeba b
    > yło miec 3 wypromowanych doktorów, uznano, ze to wymog zbyt duzy i zliberalizwa
    > no go

    Z mojego otoczenia, jedyni habilitowani, którzy nie potrafili spełnić tego warunku w drodze do profesury (a mówię o instytucie badawczym, a nie uczelni, gdzie można przyjąć hordę doktorantów), albo są naprawdę mierni i nigdy profesury nie powinni dostać, albo pomimo dorobku mają poważne problemy natury psychicznej i nikt z nimi nie chce współpracować jeśli nie jest do tego zmuszany. Jak ktoś nie potrafił wyprodukować 3 doktorów spod siebie, to chyba jednak na profesurę nie zasługiwał. Jedynym ograniczeniem mógł być fakt, że 3 zamiast 1 może zająć dodatkowe kilka lat.
  • salzburg 14.02.18, 18:04
    chyba nie zrozumiałeś - mozesz miec i "wyprodukowane" 10 doktorow, a i tak sie nie bedziesz mogl ubiegac, chyba, ze masz 1 wypromowanego, i 1 raz byles promotorem pomocniczym. Poza wszystkim - jest specyfika dyscyplin - co innego ekonomista pracujacy na uczelni ekonomicznej, prawnik na uniwersytecie, a co innego np. historyk sztuki czy filolog klasyczny. Bo tam po prostu doktorantow jak na lekarstwo. ps. zalosne jest to, ze ci ludzie siedzacy w CK nawet sie nie zająkną i nie probuja zmienic prawa, ktore ich osmiesza....
  • dystansownik 14.02.18, 18:54
    Nie kwestionuje absurdalności obecnych zapisów, ale chodziło mi o to, że wprowadzanie "ułatwień" nie miało sensu. Profesura zwyczajna powinna być czymś elitarnym, a nie wersją "nauczyciela mianowanego" w szkole, czyli poziomu do którego w kilka/kilkanaście lat ma dojść 2/3 pracujących w zawodzie. Jeśli ktoś nie ma jak wyprodukować 3 doktorów to źle świadczy o nim. Do dobrego naukowca, w wielu dziedzinach, doktoranci sami się pchają. Może nie tłumnie, ale w parę lat 3 powinno się bez problemu trafić.
  • salzburg 14.02.18, 19:13
    Wez pod uwage, że sa rozne dyscypliny i w niektorych wypromowanie doktoranta to pestka, w innych niszowych 2-3 doktorantów to sukces. Poza tym, historyk pracujacy na Uniwersytecie ma mozliwosc bezproblemowego znalezienia doktoranta, ten sam historyk pracujacy na uczelni ekonomicznej juz nie....
  • dystansownik 15.02.18, 19:35
    salzburg napisał:
    > Wez pod uwage, że sa rozne dyscypliny i w niektorych wypromowanie doktoranta to
    > pestka, w innych niszowych 2-3 doktorantów to sukces. Poza tym, historyk pracu
    > jacy na Uniwersytecie ma mozliwosc bezproblemowego znalezienia doktoranta, ten
    > sam historyk pracujacy na uczelni ekonomicznej juz nie....

    Pytanie brzmi czy np. filolog pracujący na polibudzie i prowadzący lektoraty powinien mieć taką samą możliwość promowania doktorów na tejże polibudzie jak ktoś na wydziale filologicznym uniwerku? Moim zdaniem nie.
    Jeśli ktoś decyduje się na pracę na "doklejkę" to powinien się liczyć z tym, ze utrudni mu to rozwój naukowy. Nie każdy musi robić profesurę. Kraj potrzebuje również zwykłych dydaktyków.
  • salzburg 15.02.18, 20:19
    Na uczelniach np. ekonomicznych są historycy gospodarczy, prawnicy, filozofowie i.....nic to nie ma wspólnego z doklejka. Na UW wydziale ekonomii pracował W. Kula, na SGH Z. Panda itd.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.