Dodaj do ulubionych

nie ma czegoś takiego jak auto-plagiat

06.12.18, 10:11
Nie ma czegoś takiego jak "autoplagiat".
Nie możesz sam siebie okraść. Plagiat to kradzież.
Nie możesz sam siebie zgwałcić. Plagiat to gwałt.
Edytor zaawansowany
  • js.c 06.12.18, 10:36
    Ale samogwałt też jest grzechem :)
  • pigwa_polska 06.12.18, 11:19
    Czy słychać aby za "samogwałt" skazywano kogoś na zakaz małżeństwa.
    Zresztą "samogwałt" jest tylko czymś w rodzaju materiału do spowiedzi w religii rzymsko-katolickiej, i to chyba tylko w jej ekstremum w wydaniu rydzo-toruńskim.
    Obiektywnie - samego siebie wolno nawet pozbawić życia - chcącemu nie dzieje się krzywda.

    Wracając do "auto"-"plagiatu" ciekawe jest, że ten zarzut stawiają zawsze miernoty.
  • js.c 06.12.18, 23:54
    Analogia, moim zdaniem, jest całkiem dobra i dość daleko idąca. W obu przypadkach nie jest to karalne, choć jakieś tendencje, aby "dać po łapach" (zwłaszcza młodym i zależnym): są i bywają wcielane w życie. No i w obu przypadkach bardzo dużo zależy od przyjętego systemu wartości.
  • henboot 06.12.18, 12:08
    To zależy od systemu wartości.
    "Kali ukraść krowę to dobrze, Kalemu ukraść krowę to źle."
    Oszołomstwo na tzw. „głupa” to nasza historia, związana z systemem wartości minionej epoki.
  • kragon 06.12.18, 22:00
    autoplagiat to oszustwo polegajace na wielokrotnym sprzedawaniu tego samego
  • dystansownik 06.12.18, 22:08
    kragon napisał:
    > autoplagiat to oszustwo polegajace na wielokrotnym sprzedawaniu tego samego

    Tylko jeśli jesteś słabo znanym naukowcem. Jeśli jesteś profesorem celebrytą, jest to po prostu dzielenie się swoją mądrością z plebsem.

    A mówiąc poważnie, robią to nawet ludzie z dobrze wylansowanymi nazwiskami i to w topowych journalach, więc nie ma co demonizować takiej taktyki publikacyjnej. W sytuacji, gdy w każdej z dziedzin publikuje się, w samych liczących się journalach, tysiące artykułów rocznie, nic dziwnego, że chce się podnieść widoczność swoich publikacji przez odgrzewanie kotletów.
  • trzy.14 06.12.18, 23:00
    dystansownik napisał:

    > Tylko jeśli jesteś słabo znanym naukowcem. Jeśli jesteś profesorem celebrytą, j
    > est to po prostu dzielenie się swoją mądrością z plebsem.

    Tak właśnie jest. To jedno z boleśniejszych odkryć wczesnej naukowej młodości.

    Znam na przykład przypadek, gdy top-of-the-top opublikował *nieświadomie* dwie prace o tym samym tytule. Trudno się spodziewać, by ich treści były znacząco odmienne.
  • loleklolek_pl 07.12.18, 08:06
    Ja znam przypadek, gdzie treść też była taka sama. No parę przecinków przy okazji poprawiono.

    No ale skoro presja na publikowanie i chwałę jest obecnie obowiązującym przymusem, to szczerze mówiąc jestem skłonny nawet uznać, że owe opublikowanie tego samego po raz n-ty jest nawet lepszą opcją o tej, gdzie przestawia się parę wichajsterków udając, że to niebywały wkład w rozwój :-)
  • pigwa_polska 07.12.18, 00:10
    To nie jest autoplagiat.
    Wielokrotne sprzedawanie tego samego jest legalne i zalecane gdy chcesz dostać habilitację ze sztuki:
    Kryteria oceny w zakresie osiągnięć naukowo – badawczych w obszarze sztuka obejmują:
    Autorstwo zrealizowanego dzieła sztuki lub utworu artystycznego o międzynarodowym lub krajowym zasięgu,
    Udział w wystawie plastycznej o międzynarodowym lub krajowym zasięgu,
    Udział w międzynarodowych wystawach, festiwalach, wydarzeniach artystycznych, plastycznych, muzycznych, teatralnych i filmowych, polegający na prezentacji własnych prac i umiejętności. za: asp.gda.pl/pl/ak_dna_awanse_naukowe_habilitacja_tryb_postepowania

    reprodukcje prac artystycznych (wydruki, zapis cyfrowy), katalogi wystaw indywidualnych (kserokopie lub wybrane oryginały), za: www.asp.katowice.pl/files/articles/53/Informacje%20dla%20osób%20ubiegających%20się%20o%20stopień%20doktora%20habilitowanego.pdf

    Skoro na stopień doktora habilitowanego sztuki wymaga się wielokrotnego sprzedawania tego samego - to jakim prawem ktokolwiek na stopień doktora habilitowanego z innych zakresów zabrania wielokrotnego sprzedawania tego samego? Z powodu nierówności i dyskryminacji naukowców?
  • henboot 07.12.18, 08:33
    pigwa_polska napisała:


    > Wielokrotne sprzedawanie tego samego jest legalne i zalecane gdy chcesz dostać
    > habilitację ze sztuki:

    Publikacja poza sztuką to nie jest sprzedawanie, sprzedawanie jest wtedy gdy znajdzie się kupiec chętny zapłacić za zastosowanie.
    Ponieważ za publikację tego samego są punkciki, które przekładają się na pieniążki dzielone z jednej sakiewki, jest to zwyczajne wyłudzenie, okradanie współpracowników.
  • pigwa_polska 07.12.18, 15:37
    To co opisujesz, to nie jest autoplagiat.

    Czy byłoby Ci dużo lepiej jeśli ktoś opublikowałby 1 tekst ale zaraportowałby go 10 razy? To też nazwałbyś "autoplagiatem"?

    Bo w Polsce, w Częstochowie, mamy Panią profesor, która dostała z zarządzania habilitację za publikacje które nie są widoczne nigdzie indziej jak ylko w jej dokumentacji habilitacyjnej. Nowojorczyk pisał o tej sprawie nie raz w forum akademickim, ale to oczywiście nie jest autoplagiat. Stopnia jej nie odebrano a wręcz przyznano nagrodę (doniesienia w mediach po wpisaniu nazwiska).

    Publikowanie tego samego w kilku kanałach dystrybucji to sprawa między autorem a czytelnikami.
    Jeśli uczelnia punktuje za ponowne publikacje - to jest to prywatna sprawa uczelni i jej pracownika.
    A są uczelnie, które punktują wznowienia i ponowne publikacje tego samego.

    Dla mnie jest to niepoważne aby Polskę uważać za pępek świata i definiować "autoplagit" z perspektywy polskiej. Gdzie indziej nie ma punkcikow.
  • henboot 07.12.18, 18:09
    pigwa_polska napisała:

    > To co opisujesz, to nie jest autoplagiat.

    Podoba mi się ten tok rozumowania, jest logiczny, przyczynowo-skutkowy, niema nauki to niema autoplagiatu, pieniążków również niema, poszły na mniemanie, domniemanie i powielanie. Powód jest banalny ktoś tak sobie napisał, ot taka propaganda, wyrocznia?
    Kiedyś na niby poważnej uczelni z braku wiedzy ktoś palnął głupotę: ponieważ skonstruowano bardzo pomocne narzędzie do rozwiązywania trudnych problemów, które nadal sprawiają wiele problemu, a to ta dziedzina to już nie nauka. Argumentacja, ponieważ łatwo się nauczyć posługiwać narzędziem, po co wnikać dlaczego skonstruowano, kto by sobie tym głowę problemami zaprzątał.

    To jest wielkie odkrycie.
    > Dla mnie jest to niepoważne aby Polskę uważać za pępek świata i definiować "aut
    > oplagit" z perspektywy polskiej,
    ,ale Polskę należy uważać za pępek świata aby być wyrocznią co nie jest autoplagiatem.
    Na tym polega różnica pomiędzy tym co "z perspektywy polskiej" nazywa się „nauką” a tym co jest nauką.
  • dystansownik 08.12.18, 20:30
    pigwa_polska napisała:
    > Dla mnie jest to niepoważne aby Polskę uważać za pępek świata i definiować "aut
    > oplagit" z perspektywy polskiej. Gdzie indziej nie ma punkcikow.

    Problem właśnie w tym, że standardy na świecie wcale nie są takie czarno-białe jak my w to lubimy wierzyć. Znam przypadek (niestety pojedynczy), gdy artykuł nawet wycofano już po publikacji, gdy ktoś zgłosił plagiat. Znam też niestety wiele takich, gdzie "uznani naukowcy" wykorzystują swoje wcześniejsze publikacje, aby skompilować ponad 2/3 nowej (wcale nie przeglądowej) i to publikują.
  • adam_beast 08.12.18, 18:12
    Autoplagiat, w sensie opublikowania dwa razy tego samego artykułu jest co najwyżej złamaniem umowy zawartej z wydawnictwem. W większości artykułów deklaruje się, że ta praca nie została wcześniej opublikowana/złożona do druku itp.
    Jest więc to podstawa dla czasopisma do wycofania artykułu.
    W takiej sytuacji, jeżeli ktoś zgłosi do czasopisma, to dorobek sam w sobie może zostać pomniejszony.
    W ujęciu habilitacji/doktroatu dyskusja autoplagiatu jest bzdurna. Oceniane ma być osiągnięcie naukowe pod względem merytorycznym. Nawet jeśli jakiś tekst jest powielony 100 razy, ale jest oryginalnym i istotnym wynikiem (za pierwszym razem) nie powinno mieć to wpływu na ocenę wniosku.
  • henboot 09.12.18, 07:20
    adam_beast napisał(a):

    > Autoplagiat, w sensie opublikowania dwa razy tego samego artykułu jest co najwy
    > żej złamaniem umowy zawartej z wydawnictwem.

    Autoplagiat nie jest złamaniem umowy, jest oszustwem.

    Patologie były, są i będą w każdym systemie i pod każdą szerokością geograficzną, jak powiedział pewien Anglik „easy money” zawsze będą przyciągać ludzi podłych.
    Problem jest system wartości na polskich uczelniach, praca nie jest wartością, wartością jest oszustwo.
    Jeśli wartością jest oszustwo, to samonapędzająca się równia pochyła.
    Gdy niema wyzwań to pustkę wypełniają problemy. Co ma robić leśny lud gdy nie zajmuje się pracą? Zajmuje się kopaniem dołków pod tymi którzy coś reprezentują, młodzi ucząc od leśnego luda się zajmują się wchodzeniem do …y.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.