Dodaj do ulubionych

Tyle ile się należy czy mało?

29.03.19, 12:18
Myślę tak sobie z rozmarzeniem o tych obiecanych 7 procentach podwyżki, co to ma być gdzieś w połowie roku (po regulacji dostałem 0 - chyba jak większość) i refleksja mnie naszła, że inflacja przecież jest. Policzyłem zatem ile za czasów obecnego rządu jej było (kalkulator na stronie Ministerstwa Finansów) i wyszło że od listopada 2015 do teraz to się uzbierało 4%. Zatem realnej podwyżki będzie 3%. I nie wiem teraz, cieszyć się mam?
Edytor zaawansowany
  • loleklolek_pl 29.03.19, 14:00
    Z tego kalkulatora wynika, że na razie realnej podwyżki masz -4%, więc jak zmieni się toto w +3%, to jak najbardziej będzie to powód do cieszenia się. Ale to dopiero, jak się zmieni.
  • js.c 30.03.19, 10:28
    Gratuluję optymizmu. Wydaje mi się, że te obecne podwyżki są elementem tego +7%. Zatem niewiele do dodania już pozostało. Obym się mylił.
  • mch64 30.03.19, 13:44
    Też tak myślę, podwyżek już nie będzie. Dano podwyżkę tym co zarabiali mniej niż inni (wyrównano im do minimum). Zarabiali mniej z jakichś powodów np. nic nie robili poza dydaktyką, albo nawet to na mizernym poziomie. Teraz już wszyscy będą zarabiali tyle samo i super. Najlepiej nic nie robić.
    U mnie na uczelni (PWSZ), więcej zarabiali pracujący na pierwszym i jedynym etacie, zajmujący się wszystkimi sprawami organizacyjnymi, promocyjnymi ale i też nauką afiliowaną dla uczelni itp. Teraz drugoetatowcy zaglądający na uczelnię raz na tydzień lub rzadziej doścignęli pierwszoetatowców w wynagrodzeniach, których na pewno to mocno zmobilizuje do dalszego wykonywania wszystkich czynności za drugoetatowców.
  • trzy.14 30.03.19, 18:37
    mch64 napisał(a):

    > U mnie na uczelni (PWSZ), więcej zarabiali pracujący na pierwszym i jedynym eta
    > cie, zajmujący się wszystkimi sprawami organizacyjnymi, promocyjnymi ale i też
    > nauką afiliowaną dla uczelni itp.

    U mnie, uniwersytet bezprzymiotnikowy z aspiracjami "badawczymi", moja pensja przed była o ok. 300 zł powyżej widełek, teraz jest dokładnie na ich poziomie.

    Jednoetatowiec, nie stroniący od nauki afiliowanej dla uczelni, dydaktyki, promocji, administracji.

  • mch64 30.03.19, 19:04
    No właśnie czy taka była intencja MNiSW żeby każdy zarabiał tyle samo? Nie dali pieniędzy na podwyżki dla najlepszych pracowników, najlepszych uczelni itd.
    Ja zarabiałem ok. 300 mniej niż minimum (Ci z drugiego etatu 700 zł mniej). Teraz na PWSZ zarabiam tyle co na uniwersytetach. Czy tak powinno być? Czy to jest działanie projakościowe, mobilizujące do lepszej pracy?
  • nobooks 01.04.19, 10:37
    Nagradzanie najlepszych nie jest politycznie opłacalne. Najbardziej racjonalne inwestowanie w głosy to podwyższanie szerokiej "bazie", tak aby nie czuli się pokrzywdzeni mimo, że pracują przeciętnie. Dokładnie to uczyniono.
  • trzy.14 30.03.19, 18:21
    js.c napisał(a):

    > Gratuluję optymizmu. Wydaje mi się, że te obecne podwyżki są elementem tego +7%
    > . Zatem niewiele do dodania już pozostało. Obym się mylił.

    Jestem na 99,999% pewien, że styczniowe "podwyżki dla najuboższych" zawierają się w tych 7%.

    W tych 7% zawierać się tez będą podwyżki dla administracji. Do tego prawdopodobnie dodatkowe dla adiunktów z habilitacją i bez profesury uczelnianej.
    Podatki, 13 pensja, staż pracy.

    Kiedyś mi wyszło 100-150 zł brutto na etat.
  • loleklolek_pl 30.03.19, 18:41
    U mnie w ramach podwyżek podwyższono też liczbę studentów w grupach lab, tak żeby obciąć trochę liczbę godzin.
  • js.c 30.03.19, 19:05
    Tu już widać oryginalny wkład rektora. Od ponad dwóch lat zupełnie bez sensu jest cięcie zatrudnienia, czy nawet jego stabilizacja (w przypadku dużych godzin nadliczbowych opłaca się wzrost zatrudnienia). Zwłaszcza jeśli to uczelnia techniczna. No chyba, że studentów jest poniżej 13 na głowę, ale ten przypadek jest rzadkością, zresztą wtedy zwykle nadliczbówek już za wiele nie ma).
  • trzy.14 02.04.19, 07:40
    js.c napisał(a):

    > Tu już widać oryginalny wkład rektora. Od ponad dwóch lat zupełnie bez sensu je
    > st cięcie zatrudnienia, czy nawet jego stabilizacja (w przypadku dużych godzin
    > nadliczbowych opłaca się wzrost zatrudnienia). Zwłaszcza jeśli to uczelnia tech
    > niczna. No chyba, że studentów jest poniżej 13 na głowę, ale ten przypadek je
    > st rzadkością, zresztą wtedy zwykle nadliczbówek już za wiele nie ma).

    A to nie jest tak, że stała przeniesienia wciąż każe raczej zwalniać niż zatrudniać?
  • js.c 04.04.19, 17:14
    Nie, zwłaszcza dopóki SSR wyraźnie przekracza 13. Opłaca się "ratować" stan studentów (zwłaszcza tych kosztochłonnych, jak na politechnikach) zwiększając stan zatrudnienia.
  • trzy.14 30.03.19, 18:32
    detektor01 napisał(a):

    > inflacja przecież jest. Policzyłem zatem ile za czasów
    > obecnego rządu jej było (kalkulator na stronie Ministerstwa Finansów) i wyszło
    > że od listopada 2015 do teraz to się uzbierało 4%. Zatem realnej podwyżki będz
    > ie 3%. I nie wiem teraz, cieszyć się mam?

    Masz płakać. Nie licz swojej pensji względem inflacji, tylko wzrostu PKB lub wzrostu płac w gospodarce narodowej/przedsiębiorstwach. Od listopada 2015 (skąd akurat ta data?) to było spokojnie 15%, może 16%.

    W grudniu 2018 byliśmy dokładnie tam, gdzie byliśmy przed pierwszą podwyżką Kudryckiej (10%). W kompletnym dołku płacowym względem innych profesji. Gowin niczego extra nie dał, te jego 7% to wzrost płac w Polsce rdr w zeszłym roku.

    Dlaczego należy liczyć płace wględem PKB, średniej płacy a nie inflacji? Bo wtedy widzisz, czy ktoś Twoja pracę szanuje i uważa, że zasługujesz na przynajmniej proporcjonalny udział we wzroście gospodarczym. Nie uważa. Gowin nigdy nie miał czelności powiedzieć tego co Szczerski, więc ja ci powiem: weź się do roboty i zrób sobie 2-3 dzieci, to zobaczysz "podwyżkę".
  • piotrek-256 01.04.19, 08:09
    Ale czego wy się czepiacie. Pracujemy w sektorze, którego zamknięcie nic nie zmieni na przestrzeni 10 lat, a horyzont władzy to max 5 lat. W dodatku, środowisko nie jest spójne i zorganizowane, a co więcej ciężko wytłumaczyć społeczeństwu, że nasza praca jest ciężka i wartościowa. Ja tam uważam, że i tak mamy dobrze, biorąc pod uwagę jak mamy mocną rękę w negocjacjach.
  • sendivigius 02.04.19, 01:37
    piotrek-256 napisał:

    > Ale czego wy się czepiacie. Pracujemy w sektorze, którego zamknięcie nic nie zm
    > ieni na przestrzeni 10 lat, a horyzont władzy to max 5 lat. W dodatku, środowis
    > ko nie jest spójne i zorganizowane, a co więcej ciężko wytłumaczyć społeczeństw
    > u, że nasza praca jest ciężka i wartościowa. Ja tam uważam, że i tak mamy dobrz
    > e, biorąc pod uwagę jak mamy mocną rękę w negocjacjach.

    Nie, tu nie chodzi o horyzont wladzy ale o obiektywne czynniki. Zamkniecie (lub raczej sprowadzenie do fasady) tego sektora obiektywnie nic nie zmieni nawet za 100 lat. PRL i w ogole oboz wschodni byl autonomiczny i autarkiczny, majac sankcje i restrykcje musial utrzymywac sektor naukowy. Aby robic rakiety trzeba bylo miec duza baze wiec tez robic odkurzacze. Nawet aby wyszpiegowac i rozwijac metoda reverse enginnering tez trzeba bylo miec baze ludzka co kuma. Obecnie takich zapotrzebowan nie ma. Jest globalizacja i rzadzi korpo nie ministerstwo. A gdzie sa centra korpo?

    Wiec jest wam dobrze i nie narzekajcie. Potrzeba celebry i etosu inteligenckiego tak naprawde ratuje wasze kieszenie. Waszym najlepiej pojetym interesem jest opor przed jakakolwiek "amerykanizacja" i globalizacja, a wiec podkreslanie "roli" i "etosu" i "w ogole".

    Wrzucilem na to forum kilka linkow o smutnym koncu roznych pomyslow R&D. Mozesz dodatkowo sam sprawdzic jak skonczylo wroclawskie EIT+. Zoo, akwaparki i opery tez sie utrzymuje tak jak kobieta na kosmetyki wydaje z wiekiem coraz wiecej.
  • trzy.14 02.04.19, 07:59
    sendivigius napisał:

    > Nie, tu nie chodzi o horyzont wladzy ale o obiektywne czynniki. Zamkniecie (lub
    > raczej sprowadzenie do fasady) tego sektora obiektywnie nic nie zmieni nawet z
    > a 100 lat. PRL i w ogole oboz wschodni byl autonomiczny i autarkiczny, majac sa
    > nkcje i restrykcje musial utrzymywac sektor naukowy. Aby robic rakiety trzeba b
    > ylo miec duza baze wiec tez robic odkurzacze. Nawet aby wyszpiegowac i rozwijac
    > metoda reverse enginnering tez trzeba bylo miec baze ludzka co kuma. Obecnie t
    > akich zapotrzebowan nie ma. Jest globalizacja i rzadzi korpo nie ministerstwo.
    > A gdzie sa centra korpo?


    W samo sedno dziesiątki.

    To, co by społeczeństwo odczuło, to zamknięcie wyższych uczelni. Zamknięcie sektora naukowego przywitano by nawet z ulgą, bo piątkę Kaczyńskiego można by zamienić na dziesiątkę - albo wybudować kilka autostrad lub dać podwyżki w sektorze medycznym.
  • piotrek-256 02.04.19, 09:50
    Ale nie da się zrobić uczelni bez naukowców, jasne że Pany czy inne isntytuty naukowe można by zamknąć i gospodarka by tego nie zauważyła. Co do zamknięcia uczelni, lub sprowadzenia ich do zupełnej fasady to wydaje mi się, że po kilku latach gospodarka to odczuje bo ludzie pojadą studiować za granicę i tam zostaną. Uważam więc, że przesadzacie, choc konkluzja słuszna. Nasza pensja wynika z Mocarstwowości polskiej klasy politycznej, a nie dlatego, że realnie ktoś rozumie co wnosimy do społeczeństwa i gospodarki, nie jestem pewien czy sami rozumiemy...
  • dobrycy 02.04.19, 21:03
    piotrek-256 napisał:

    > Ale nie da się zrobić uczelni bez naukowców, jasne że Pany czy inne isntytuty n
    > aukowe można by zamknąć i gospodarka by tego nie zauważyła.
    Jakie badania naukowe prowadzą prywatne uczelnie (m.in. ministrów mnisw) ?
    Oczywiście, że sie da, jest sprzedawalni dyplomów taka masa że już państwówka daje dyplomy za darmo.


    Co do zamknięcia uc
    > zelni, lub sprowadzenia ich do zupełnej fasady to wydaje mi się, że po kilku la
    > tach gospodarka to odczuje bo ludzie pojadą studiować za granicę i tam zostaną.
    I tak zostają. I co z tego.

    > Uważam więc, że przesadzacie, choc konkluzja słuszna. Nasza pensja wynika z Mo
    > carstwowości polskiej klasy politycznej, a nie dlatego, że realnie ktoś rozumie
    > co wnosimy do społeczeństwa i gospodarki, nie jestem pewien czy sami rozumiemy
    > ...
    Pensja wynika z dydaktyki a nie z nauki. W to że w polsce jest jakaś nauka to przeciętny
    obywatel nie wierzy.
  • piotrek-256 02.04.19, 22:47
    1 Nie wiem ilu studentów jedzie obecnie za granicę, ale wydaje mi się, że wcale nie tak dużo. Jak co roku zacznie wyjeżdzać z polski 200 tyś młodych (bo zamkniesz publiczne uczelnie), to dosyć szybko rynek pracy to odczuje.
    Kwestia skali.

    2 Nauka daje kategoryzację, a kategoryzacja kasę za studenta. Przynajmniej do niedawna, co będzie teraz to nie wiem.

    3 To w co wierzy obywatel nie ma znaczenia, bo kasę dzieli prezes, a nie obywatel.

    4 Jakość dydaktyki nie ma znaczenia, liczy się prestiż i to on determinuje ilość i jakość studentów, a to one przekładają się na kasę. Możesz zajęcia kazać prowadzić studentom z wyższych lat, albo sprzataczce i wszystko będzie ok, jakiś czas dopóki prestiż nie spadnie.
    Prestiż zdobywasz poprzez, przyciąganie dobrych kandydatów którzy znajdują dobrą pracę, spektakularne sukcesy jak nasi studenci wygrali konkurs miedzynarodowy, spektakularne projekty, nasi studenci budują łazika marsjańskiego, współpraca miedzynarodowa (gdzie można jechać na erazmusa, wspólne programy magisterskie itd.) granty = 50/30/10/0% magistrantów dostaje wynagrodzenie za pisanie pracy. Kilka z tych punktów jest skorelowane z jakością pracy naukowej.
  • dobrycy 02.04.19, 23:11
    piotrek-256 napisał:

    > 1 Nie wiem ilu studentów jedzie obecnie za granicę, ale wydaje mi się, że wcale
    > nie tak dużo. Jak co roku zacznie wyjeżdzać z polski 200 tyś młodych (bo zamkn
    > iesz publiczne uczelnie), to dosyć szybko rynek pracy to odczuje.
    > Kwestia skali.
    >
    To sie zamknie granice albo wprowadzi obowiązkowe wojsko. Poza tym raczej przyjadą
    po Brexicie ci co wyjechali do UK niż wyjadą nowi.

    > 2 Nauka daje kategoryzację, a kategoryzacja kasę za studenta. Przynajmniej do n
    > iedawna, co będzie teraz to nie wiem.
    Od 2017, wcześniej nie. Co więcej to nie jest taka duża różnica i wydział A+ może mieć powiedzmy 2x mniej studentów niż C by mieć taką samą kasę a nie nie mieć wcale.

    >
    > 3 To w co wierzy obywatel nie ma znaczenia, bo kasę dzieli prezes, a nie obywat
    > el.
    Który prezes bedzie wierzył w nauke w PL ? Tu raczej nie ma różnic w stosunku do obywateli.

    >
    > 4 Jakość dydaktyki nie ma znaczenia, liczy się prestiż i to on determinuje iloś
    > ć i jakość studentów, a to one przekładają się na kasę.
    Ciekawa teza. Faktycznie sporo ludzi w to ostatnio uwierzyło.
    Jaki prestiż mają darmowe studia ?
    Jaki prestiż mają w ogóle studia w polsce?

    Możesz zajęcia kazać pr
    > owadzić studentom z wyższych lat, albo sprzataczce i wszystko będzie ok, jakiś
    > czas dopóki prestiż nie spadnie.
    Mogę prosić o jakieś dowody tej tezy?

    > Prestiż zdobywasz poprzez, przyciąganie dobrych kandydatów którzy znajdują dobr
    > ą pracę, spektakularne sukcesy jak nasi studenci wygrali konkurs miedzynarodowy
    > , spektakularne projekty, nasi studenci budują łazika marsjańskiego, współpraca
    > miedzynarodowa (gdzie można jechać na erazmusa, wspólne programy magisterskie
    > itd.) granty = 50/30/10/0% magistrantów dostaje wynagrodzenie za pisanie pracy.
    > Kilka z tych punktów jest skorelowane z jakością pracy naukowej.
    Nie wydaje mi się aby płacenie studentom przynosiło prestiż - patrz kierunki zamawiane.
    W sumie co za różnica jakie jest źródło.

  • piotrek-256 03.04.19, 17:00
    > To sie zamknie granice albo wprowadzi obowiązkowe wojsko.
    Wiesz czemu nie zacząć narodowego programu eksportu nerek?? :)

    Poza tym raczej przyj
    > adą
    > po Brexicie ci co wyjechali do UK niż wyjadą nowi.
    Nie licz na powroty, a na studia można jechać do niemiec.


    > Od 2017, wcześniej nie. Co więcej to nie jest taka duża różnica i wydział A+ mo
    > że mieć powiedzmy 2x mniej studentów niż C by mieć taką samą kasę a nie nie mie
    > ć wcale.

    Czy w nowym algorytmie można dmuchać liczbe studentów dowolnie, chyba nie?

    >
    > >
    > > 3 To w co wierzy obywatel nie ma znaczenia, bo kasę dzieli prezes, a nie
    > obywat
    > > el.
    > Który prezes bedzie wierzył w nauke w PL ? Tu raczej nie ma różnic w stosunku d
    > o obywateli.

    Jeden może już uwierzył w smoleńską naukę.
    >
    > >
    > > 4 Jakość dydaktyki nie ma znaczenia, liczy się prestiż i to on determinuj
    > e iloś
    > > ć i jakość studentów, a to one przekładają się na kasę.
    > Ciekawa teza. Faktycznie sporo ludzi w to ostatnio uwierzyło.
    > Jaki prestiż mają darmowe studia ?

    Myślę, że wystarczająco duży. Ecole Polytechnique, Heidelberg University. Jasne że w rankingu szanghajskim, ciężko wskoczyć do pierwszej 50 jak nie jesteś w USA albo UK, ale jest tam trochę bezpłatnych uczelni.

    > Jaki prestiż mają w ogóle studia w polsce?
    Na lokalnym rynku pracy wystarczający, w Etiopi, Iraku, czy do niedawna w Iranie też pewnie by wystarczył.
    >
    > Możesz zajęcia kazać pr
    > > owadzić studentom z wyższych lat, albo sprzataczce i wszystko będzie ok,
    > jakiś
    > > czas dopóki prestiż nie spadnie.
    > Mogę prosić o jakieś dowody tej tezy?

    Że prestiż spadnie? Dowodów brak, bo chyba mało było eksperymentów.
    >
    > > Prestiż zdobywasz poprzez, przyciąganie dobrych kandydatów którzy znajduj
    > ą dobr
    > > ą pracę, spektakularne sukcesy jak nasi studenci wygrali konkurs miedzyna
    > rodowy
    > > , spektakularne projekty, nasi studenci budują łazika marsjańskiego, wspó
    > łpraca
    > > miedzynarodowa (gdzie można jechać na erazmusa, wspólne programy magiste
    > rskie
    > > itd.) granty = 50/30/10/0% magistrantów dostaje wynagrodzenie za pisanie
    > pracy.
    > > Kilka z tych punktów jest skorelowane z jakością pracy naukowej.
    > Nie wydaje mi się aby płacenie studentom przynosiło prestiż - patrz kierunki za
    > mawiane.
    > W sumie co za różnica jakie jest źródło.
    >
    Nie wiem jakie były wyniki kierunków zamawianych. Widać kasa była za słabą motywacją jeśli inne aspekty kulały, ale jak znajoma z UW szukałą magistranta z biologii za kasę to się zgłaszali też ludzie z SGGW, więc to nie jest tak, że takie ogłoszenie o magisterce w projekcie nikogo w tym kraju nie interesuje. Można kraść studentów 2 etapu innym uczelniom.
  • dobrycy 02.04.19, 21:07
    sendivigius napisał:

    > Wiec jest wam dobrze i nie narzekajcie. Potrzeba celebry i etosu inteligenckieg
    > o tak naprawde ratuje wasze kieszenie. Waszym najlepiej pojetym interesem jest
    > opor przed jakakolwiek "amerykanizacja" i globalizacja, a wiec podkreslanie "r
    > oli" i "etosu" i "w ogole".
    He, he, ja też tak od dawna mówie i tu się w 100% zgadzam.
    Niestety masy naiwnych debili myślą że jak będą robić tak jak w Ameryce to i u nas
    bedzie Ameryka i bedziemy zarabiać jak w Ameryce.



  • trzy.14 02.04.19, 21:20
    dobrycy napisał:

    > He, he, ja też tak od dawna mówie i tu się w 100% zgadzam.
    > Niestety masy naiwnych debili myślą że jak będą robić tak jak w Ameryce to i u
    > nas
    > bedzie Ameryka i bedziemy zarabiać jak w Ameryce.
    >

    +1
  • piotrek-256 02.04.19, 22:49
    jakby dobrze pokierować uczelniami, to może nie jak w ameryce, ale więcej. Wystarczy zacząć ciągnąc kasę ze studentów.
  • dobrycy 02.04.19, 23:13
    piotrek-256 napisał:

    > jakby dobrze pokierować uczelniami, to może nie jak w ameryce, ale więcej. Wyst
    > arczy zacząć ciągnąc kasę ze studentów.
    No. Ale tu mam dysonans, bo gdzie indziej piszesz że pretiż przynosi płacenie studentom z grantów za zrobienie im mgr.
  • piotrek-256 03.04.19, 06:46
    Mówię jak to funkcjonuje obecnie. A nie jak powinno funkcjonować. Kasa jest że studentów nie polskich, gdyby dali się studiować medycynę w Warszawie zamiast w Chicago i dobrze to rozgłosić to pewnie akademia medyczna apteka by pieniędzmi.
  • mmoni 03.04.19, 11:25
    Ale przecież już są studia medyczne dla obcokrajowców: 2wl.wum.edu.pl/en Chyba każda uczelnia medyczna taki program już ma. Przyjeżdżają dzieci Polonii (osobiście znam dwa przypadki), bo taniej niż u nich i można do babci na święta pojechać, ale nie tylko.

    --
    Nika
  • dobrycy 03.04.19, 15:02
    piotrek-256 napisał:

    > Mówię jak to funkcjonuje obecnie. A nie jak powinno funkcjonować. Kasa jest że
    > studentów nie polskich, gdyby dali się studiować medycynę w Warszawie zamiast w
    > Chicago i dobrze to rozgłosić to pewnie akademia medyczna apteka by pieniędzmi
    > .
    A co z innymi uczelniami niż akademie medyczne (które jak ktoś już słusznie zauważył od dawna to robią) ?
  • piotrek-256 03.04.19, 16:38
    Na za małą skalę. A inne uczelnie, różnie. Jak ktoś jest wstanie uczyć czegoś co przyciągnie obcokrajowców to dobrze, a jak nie, no to jest skazany na widzimisię prezesa. Ja nie mówię, że nie należy zabiegać o dotacje z budżetu, mówię tylko, że nie należy na nie liczyć za bardzo i koncentrować się na alternatywach.

    Uczelnie techniczne, kierunki językowe.

    Nie wiem czy filozofowie się będą umieli sprzedać, choć zaskakująco na filozofi nabywa się chyba wiele kompetencji przydatnych w pracy. Ja nie widzę walki i dużych inicjatyw mających przyciągać zagranicznych studentów. Ile polskich uczelni medycznych otworzyło filie w Afryce lub na Bliskim Wschodzie? Czemu uczelnie angielskie i amerykański oferują studia na miejscu, a dyplom z jednostki macierzystej, a uczelnie polskie nie?
  • loleklolek_pl 03.04.19, 20:41
    Afera z uber eats pokazała, ze całkiem sporo hindusów jest zainteresowanych wiza studencka w Polsce.
  • koks2020 03.04.19, 20:14
    Nie tylko R&D odpływa z uczelni do korpo, ale również dydaktyka odpływa do Internetu. Obecnie jesteśmy świadkami prawdziwej rewolucji w dydaktyce: platformy elearningowe, gdzie można uczyć się kiedy się chce, czego się chce i wybrać sobie wykładowcę wg swoich upodobań. Każdy kurs, każdy wykładowca otrzymuje natychmiastowy feedback jak sprzedawca z Allegro. Słabi odpadają w przedbiegach, nie ważne, czy profesor czy domorosły majsterkowicz. Liczy się, żeby jak najlepiej i jak najszybciej przekazać rzetelną wiedzę. Że nie mam dyplomu z pieczątką? Że po angielsku? Spokojnie, za kilkanaście lat, wiedza wyniesiona z takich kursów będzie ważniejsza od dyplomu przeciętej uczelni. A tłumaczenia załatwi AI i wirtualni prezenterzy. Zostanie garstka guru, ewangelistów, często globalnych, którzy zastąpią dzisiejsze tabuny często amatorskich wykładowców. Już dzisiaj na YT są tak opracowane kursy, wykłady i inne materiały dydaktyczne, że dziwi mnie, że studenci jeszcze chodzą na uczelnie i słuchają jakiegoś jąkały, który opowiada o tym, co było 20 lat temu. Chyba tylko dlatego, żeby nie narażać się i odfajkować egzamin.
    Na uczelniach pozostaną może zajęcia z przedmiotów takich jak medycyna, elektrotechnika, lotnictwo - tam gdzie absolwent ma życie ludzi w swoich rękach. Całą resztę czeka rewolucja. Elearning dla akademii to jak email dla poczty i telegrafu, gramofon dla muzyki albo telewizja dla teatru - całkowicie zmieni zasady działania tego biznesu. I tak jak w przypadku ww. branż, wykosi 90% zatrudnionych.
  • dobrycy 03.04.19, 20:34
    koks2020 napisał(a):


    > jak najszybciej przekazać rzetelną wiedzę. Że nie mam dyplomu z pieczątką? Że
    > po angielsku? Spokojnie, za kilkanaście lat, wiedza wyniesiona z takich kursów
    > będzie ważniejsza od dyplomu przeciętej uczelni. A tłumaczenia załatwi AI i wir
    > tualni prezenterzy. Zostanie garstka guru, ewangelistów, często globalnych, któ
    > rzy zastąpią dzisiejsze tabuny często amatorskich wykładowców. Już dzisiaj na Y
    > T są tak opracowane kursy, wykłady i inne materiały dydaktyczne, że dziwi mnie,
    > że studenci jeszcze chodzą na uczelnie i słuchają jakiegoś jąkały, który opowi
    > ada o tym, co było 20 lat temu. Chyba tylko dlatego, żeby nie narażać się i odf
    > ajkować egzamin.

    Bardzo ciekawe. Czyli teraz chodzą na studia tylko ci którzy nie mają internetu?
    A ad meritum, jest różnica między oglądaniem przy piwie wykładu profesora nauk smoleńskich a uczeniem się np. algebry. W tym drugim przypadku ćwiczenia są niezbędne i raczej dalej będą miały sens. Mniejszy sens będą miały wykładu wg. formatu że przepisujemy z pożółkłych kartek na tablice, a studenci przepisują to do zeszytów. Tu
    faktycznie sie troche zmieni.
  • koks2020 03.04.19, 22:19
    Studiują, bo uważają, że dyplom im się przyda, że z dyplomem dostaną lepszą robotę, że dyplom to przepustka, bezpieczeństwo i takie tam. Tak się utarło, tak się wmawiało młodym ludziom przez ostatnie dziesięciolecia. Skutki tego są opłakane - zamiast uczyć się fachu, większość marnuje swój czas studiując niepotrzebne bzdety a hydraulik zarabia więcej niż profesor.
    Odpowiadając na pytanie: na wiele kierunków, szczególnie tych soft (marketing, ekonomia, informatyka, logistyka, zarządzanie itd.) chodzą ludzie, którym nie chciało się pomyśleć, co chcą robić w życiu, którzy zostali zindoktrynowani przez otoczenie, szkołę, rodziców, że powinni się dalej kształcić ... tradycyjnie. Bo tak bezpieczniej. Ale takich z roku na rok jest coraz mniej, co wyraźnie na uczelniach widać.
  • loleklolek_pl 03.04.19, 20:37
    Hehe, piękna opowiastka dla naiwnych. Ale fakt, ze gowin nie jest zainteresowany rozwojem tej formy dydaktyki, a nawet można pokusić się o to, ze jest zainteresowany jej tłamszeniem, bo nie wpisał youtube’a na listę wydawnictw prestiżowych.
  • koks2020 03.04.19, 21:34
    Facet, który reperuje stare samochody i pokazuje swoją pracę na YT ma większą oglądalność, więcej komentarzy i zapytań niż niejedno prestiżowe czasopismo. O tych nieprestiżowych, do których pisze większość akademickiej kadry, szkoda wspominać. Oczywiście, prezentowany przez niego materiał ma natychmiastowy feedback w postaci polubień lub niepolubień, czego nie można powiedzieć o prestiżowych czasopismach, gdzie można przepchnąć niejedną głupotę a czytelnik nie ma szans wyrazić swojej opinii. Dlaczego w czasopismach naukowych, które są publikowane online nie ma miejsca na komentarze pod publikacjami?
  • piotrek-256 04.04.19, 06:40
    koks2020 napisał(a):

    > Facet, który reperuje stare samochody i pokazuje swoją pracę na YT ma większą o
    > glądalność, więcej komentarzy i zapytań niż niejedno prestiżowe czasopismo.

    Pani, która pokazuje jak w miesiąc zrzucić 20 kilo ma jeszcze więcej komentarzy i zapytań, co z tego wynika?
    > O t
    > ych nieprestiżowych, do których pisze większość akademickiej kadry, szkoda wspo
    > minać. Oczywiście, prezentowany przez niego materiał ma natychmiastowy feedback
    > w postaci polubień lub niepolubień, czego nie można powiedzieć o prestiżowych
    > czasopismach, gdzie można przepchnąć niejedną głupotę a czytelnik nie ma szans
    > wyrazić swojej opinii. Dlaczego w czasopismach naukowych, które są publikowane
    > online nie ma miejsca na komentarze pod publikacjami?


    Fakt, czasopisma nie pozwalają na dyskusję. Pewnie kwestia tradycji. Może kwestia tego, że założenie jest takie, że artykuł to nowa cegiełka wiedzy, która jest zrecenzowana i uznana za prawdziwą (nie ważne jak jest w rzeczywistości).
    Może, niektórym byłoby smutno gdyby nie mieli żadnego komentarza :), może dyskusje prowadzi się w kuluarach, żeby nie widać było publicznie, że niektóły artykuły są słabe.
    Powodów pewnie jest wiele, dyskusje o modelu publikacji w nauce należy prowadzić, narazie większym problemem jest otwarty dostęp...

  • loleklolek_pl 04.04.19, 11:29
    @"Pani, która pokazuje jak w miesiąc zrzucić 20 kilo ma jeszcze więcej komentarzy i zapytań, co z tego wynika?"

    Koks doprowadził tylko do logicznej konkluzji fascynację wskaźnikami popularności, jako dobrymi miarami wyników naukowych. Skoro fascynujemy się tym, ile ktoś tam ma H, to w sumie czemu nie komciami i oglądalnością.

    @"Pewnie kwestia tradycji."
    Tradycyjnie to w czasopismach naukowych właśnie się dyskusja pojawiała. Zniszczyła to punktoza i grantoza. Punktoza uczyniła bezwartościowym (nie ma punktów), a grantoza niebezpiecznym (opinia pieniacza nie służy pozyskiwaniu pieniędzy, szczególnie jeśli się trafi na kogoś, kogo się sprowadziło do parteru). Stąd dyskusja zeszła do kuluarów i towarzystw zaufanych osób.

    Niektórzy przez jakiś czas starali się to obchodzić przez robienie i publikowanie badań o tym. Ale innowacyjne systemy punktozowe wykształcają mechanizm obronny w postaci zerowania wartości całych czasopism posądzonych o nieprawilność.
  • js.c 04.04.19, 14:38
    "Skoro fascynujemy się tym, ile ktoś tam ma H, to w sumie czemu nie komciami i oglądalnością"

    Bardzo dobra uwaga. Warto tu postawić "kropkę nad i": cytowania same w sobie nic nie znaczą (podobnie jak publikacje - np. gazetowe, czy garażowe). Ważne jest KTO cytuje. A tego systemy bibliometryczne prawie w ogóle nie uwzględniają, a już na pewno nie do wyliczania osławionego "H". Na pewno "popularność autora" wyrażana cytatami w pracach uczonych światowego formatu (np. Noblistów) byłaby dobrym miernikiem jakości jego pracy. Natomiast setki cytowań u słabych rzemieślników prezentujących niski lub nawet żenujący poziom są jedynie objawem właśnie popularności w tego typu kręgach, do czego nawet czasem wstyd się przyznać, ale sam indeks nie śmierdzi :) Inną kwestią jest nieskalowalność indeksów. Walec kooperacji liczącej setki czy tysiące osób/współautorów musi wygrać z pojedynczą osobą, chyba, że wynik podzielimy jakoś na kooperantów.


  • sendivigius 04.04.19, 13:10
    piotrek-256 napisał:


    > Fakt, czasopisma nie pozwalają na dyskusję. Pewnie kwestia tradycji.

    Wrecz odwrotnie. Byly takie jak Faraday Disc., Compte Rendu lub Doklady Nauki.

    Oczywiscie nie mialo to charakteru internetowej naparzanki. Dodatkowo jak siegniesz do starych <1960 to wlasnie sekcja "dyskusja" jest najwazniejsza. Powoli to umieralo i od ca 1990, artykuly zaczely miec charakter "wlozylem do apararatury jakies X wyszly dane Y i w zasadzie nie mam pojecia o co chodzi ani komu to potrzebne".

    > Powodów pewnie jest wiele, dyskusje o modelu publikacji w nauce należy prowadzi
    > ć, narazie większym problemem jest otwarty dostęp...

    Pierszym powodem jest to ze wszyscy pisza (punkty) a nikt nie czyta, a jak czyta to nie rozumie. Ale przyznaje ze dobrze by bylo jakby czasopisma umozliwialy dyskusje, oczywiscie zweryfikowanych uczestnikow aby uniknac szumu. Nie wiem skad ten opor. Ale z innej strony tez za duzo bym sobie nie obiecywal bo rzeczowa dyskusja wymaga wiedzy i przygotowania, a to jest czas a w czasie mozna cos napisac (dostac punkty) i kolko sie zamyka. Mogloby jedynie powstac kolko zawodowych troli.


  • mmoni 03.04.19, 21:20
    Piękna wizja, szkoda, że badania jej nie potwierdzają. www.insidehighered.com/digital-learning/views/2017/06/21/online-learning-not-working
    Poza tym (ale już mi się nie chce za tym guglować i przypominać sobie, gdzie to czytałam) badania wykazują, że na elearningu wychodzą dobrze tylko studenci, którzy już umieją się uczyć. Im wyższe było wykształcenie uczestników, tym większa efektywność kursu. Tak więc marzenia o tym, że pomywacz naczyń zrobi po godzinach dyplom z informatyki i zostanie programistą, wystarczy, by miał smartfona, okazały się utopijne.

    --
    Nika
  • koks2020 03.04.19, 22:07
    Jednak dane rynkowe mówią coś innego. Mówią, że rynek elearningu rośnie corocznie od kilku do kilkunastu procent. Są to ci co umieją się uczyć? Ok, zatem są to pewnie też najzdolniejsi i najbardziej pracowici ludzie, których uczelnie będą tracić.
    Co do pomywacza to jeśli chce mu się uczyć, to na pewno dzięki elearningowi ma większą szansę na zdobycie jakiegoś fachu. Nauka będzie tańsza i w dogodnych dla niego godzinach. Jeśli nie chce mu się uczyć, to nie pomoże ani elearning ani tradycyjna szkoła.
    W przypadku nauki programowania nie widzę żadnej przewagi tradycyjnej uczelni nad elearningiem. Widzę natomiast same wady tradycyjnej uczelni: brak rynkowego doświadczenia kadry i brak umiejętności posługiwania się nowymi językami, metodami i frameworkami; prowadzenie zajęć z programowania z doskoku przez osoby zupełnie niekompetentne w tej dziedzinie - fizyków, matematyków, domorosłych hobbystów. Godzinny materiał na YT prezentowany przez fachowca-praktyka z Google, Amazonu, IBMa jest warty więcej niż ględzenie jakiegoś profesora-teoretyka, który miałby problem z zaprogramowaniem prostej rekurencji.
  • adept44_ltd 04.04.19, 15:48
    z wczorajszej rozmowy Gowina z Kraśką w Toku wynika, że te 7 % to były styczniowe regulacje, obawiam sie, ze jak nie pójdziemy śladem nauczycieli, to będziemy dalej zarabiać te g (owinowe) pensje...

    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...
  • piotrek-256 04.04.19, 17:34
    Nie mamy jak iść śladem nauczycieli.
    1) Brak organizacji
    2) Mało nas
    3) Możemy uwalić studentów, ale oni wtedy pójdą do pracy, nie ma obowiązku szkolnego...
  • sambor7 05.04.19, 19:02
    1. na każdym likwidowanym wydziale załóżmy związek - 15 osób wystarczy
    2. jw.
    3. możemy nie podpisywać obiegówki :-p
  • trzy.14 05.04.19, 12:31
    adept44_ltd napisał:

    > z wczorajszej rozmowy Gowina z Kraśką w Toku wynika, że te 7 % to były stycznio
    > we regulacje, obawiam sie, ze jak nie pójdziemy śladem nauczycieli, to będziemy
    > dalej zarabiać te g (owinowe) pensje...
    >

    Wysłuchałeś? Ja zacząłem ale nie zdzierżyłem.

    Gdzieś było, że 7% to ok. 700 mln, a na podwyżki dla najuboższych rząd przewidział ok. 350 mln.
  • adept44_ltd 05.04.19, 15:00
    nie musiałem później pić kawy...

    --
    Realne występuje we wszystkich możliwych światach... albo gdzieś indziej...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka