Dodaj do ulubionych

biedni habilitanci

18.06.19, 17:13
www.wykop.pl/link/5007651/ujawniamy-przypadki-patologii-na-polskich-uczelniach/strona/3/
Edytor zaawansowany
  • fifi454 19.06.19, 01:39
    Chyba najtrafniejszy komentarz, podsumowujący to całe naukowe "koryto". Wszyscy ci wielcy uczeni to w wielu wypadkach osoby, które posiadają tytuliki uzyskane na zasadzie "ty mi zrób to, a ja ci zrobię to i będziemy kwita".

    "Fajny reportaz. Nigdy nie zapomne tych profesorow z politechniki, ktora konczylem, ktorzy monotonnie wykladali, z pozolklych kartek, ktore pewnie spisali sami bedac studentami. Az odechciewalo sie chodzic na wyklady. Do tego wyposazenie laboratoriow z lat 70'.
    A pozniej, juz sluzbowo, odwiedzalem jakies szkoly wyzsze w srodku lasu sciany wschodniej, majace po 200 studentow, a tam zieloni doktoranci i waterjety, czy drukarki 3d drukujace w tytanie.
    Polskie szkolnictwo wyzsze to tylko kolejna pozostalosc po prl, ktora zmienic moze tylko smierc naturalna i mlode, ambitne pokolenie, ktore liznelo edukacji na zachodzie." - engineer

    www.wykop.pl/link/5007651/#comment-66569393
  • h_hornblower 19.06.19, 10:46
    "Wszyscy ci wielcy uczeni to w wielu wypadkach osoby, które". Fajne zdanie.
  • fifi454 21.06.19, 09:57
    Zabolało?
  • h_hornblower 24.06.19, 20:17
    Owszem, oczy bolą od tego. Jeżeli wszyscy, to jest tak we wszystkich przypadkach, a nie w "wielu". To zdanie nie ma sensu i jest koślawe. Ale co tam.
  • fifi454 28.06.19, 04:56
    Taki właśnie wygląd Was uczonych. Przecież oczywiście, że mogą istnieć wszyscy uczeni w wielu, określonych wypadkach, które są ze sobą wzajemnie połączone... To już czysta filozofia.

    --
    https://snag.gy/p1c4jn.jpg
  • dala.tata 19.06.19, 10:58
    Bardzo mi sie podobaly te 'wybitne osiagniecia naukowe' skrzywdzonych habilitantow....Ja to czekam i czekam i chcialbym zobaczyc tych noblistow, ktorym odmowiono habilitacji.

    Natomiast jesli cos ten reportaz pokazuje, to to, zeby na posiedzeniu komisji nie pieprzyc bez sensu i zachowywac nagranie obrad komisji.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • dobrycy 19.06.19, 15:51
    dala.tata napisał:

    > Bardzo mi sie podobaly te 'wybitne osiagniecia naukowe' skrzywdzonych habilitan
    > tow....Ja to czekam i czekam i chcialbym zobaczyc tych noblistow, ktorym odmowi
    > ono habilitacji.
    >
    > Natomiast jesli cos ten reportaz pokazuje, to to, zeby na posiedzeniu komisji n
    > ie pieprzyc bez sensu i zachowywac nagranie obrad komisji.
    >
    No też nie wiem jakim trzeba być imbecylem żeby kasować nagranie, chyba że
    sekretarz jest faktycznie zastraszany przez kogoś z komisji. Najczęćciej ludzi na
    posiedzeniu komisji chlapią ozorem i potem chcą aby to w protokole 'wygładzić', i to
    może być przyczyna "zniknięcia nagrania". Gdzieś widziałem statystyki ze
    w 2017 tylko koło promila naukowców uwaliło habilitacje, co wiele mówi
    o poziomie tych tutaj jojczących (należą do wybitnie elitarnej grupy mniej niż procenta). Zresztą radzie której uwaliła habilitacje może się zacząć przyglądać
    CK, więc z moich obserwacji to habilitacje są przepychane na siłe a nie uwalane.



  • trzy.14 20.06.19, 19:01
    dobrycy napisał:

    > No też nie wiem jakim trzeba być imbecylem żeby kasować nagranie, chyba że
    > sekretarz jest faktycznie zastraszany przez kogoś z komisji.

    Ech, Dobrycy, młodziście, przed 50-ką, to nie wiecie, że nagrania są w ogóle zbędne, bo starzy wyjadacze sprawozdanie komisji potrafią przygotować przed posiedzeniem, na podstawie recenzji.

  • dobrycy 20.06.19, 19:16
    trzy.14 napisał:

    > dobrycy napisał:
    >
    > > No też nie wiem jakim trzeba być imbecylem żeby kasować nagranie, chyba ż
    > e
    > > sekretarz jest faktycznie zastraszany przez kogoś z komisji.
    >
    > Ech, Dobrycy, młodziście, przed 50-ką, to nie wiecie, że nagrania są w ogóle
    > zbędne, bo starzy wyjadacze sprawozdanie komisji potrafią przygotować przed pos
    > iedzeniem, na podstawie recenzji.
    >
    Faktycznie, to jest najbardziej wspierany sposób przez przewodniczących komisji z moich obserwacji. A jak często starszy kolega tak robił i komisja się na to zgodziła i nie musiał w kółko poprawiać, i wszystko było ok już na posiedzeniu ?
  • trzy.14 21.06.19, 18:01
    dobrycy napisał:

    > Faktycznie, to jest najbardziej wspierany sposób przez przewodniczących komisji
    > z moich obserwacji. A jak często starszy kolega tak robił i komisja się na to
    > zgodziła i nie musiał w kółko poprawiać, i wszystko było ok już na posiedzeniu
    > ?

    Niestety, muszę Cię rozczarować. O ile rozczarować można pozytywnie.
  • sendivigius 19.06.19, 21:58
    dala.tata napisał:

    > Bardzo mi sie podobaly te 'wybitne osiagniecia naukowe' skrzywdzonych habilitan
    > tow....Ja to czekam i czekam i chcialbym zobaczyc tych noblistow, ktorym odmowi
    > ono habilitacji.

    Pozostaje sie zgodzic. Gdybym to byl ja to ostatnie czego pragnalbym to anonimowosc. Wrecz przeciwnie. Logika walki "David vs Goliat" jest taka ze trzeba budowac "name recognition".


    > Natomiast jesli cos ten reportaz pokazuje, to to, zeby na posiedzeniu komisji n
    > ie pieprzyc bez sensu i zachowywac nagranie obrad komisji.

    Tu tez sie zgadzam. Jest duza przepasc kulturowa.

    Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja. Po raz n^n ty powtarzam ze habilitacja jako centralnie nadawany stopien naukowy niczemu nie sluzy. Tak rozumiana habilitacja generuje wiecej problemow niz rozwiazuje. Natomiast habilitacja rozumiano jako awans wewnetrzny w ramach wydzialu zupelnie moze pozostac. Tez bedzie sie wiazala z kompleksowa ocena naukowa i tez bedzie mozna wzywac zewnetrznych recenzentow i komisje i cokolwiek sie na wydziale wymysli. A to ze beda rozne habilitacje na roznych wydzialach to nie jest zaden problem. Beda i co z tego?
  • dobrycy 20.06.19, 07:32
    sendivigius napisał:

    > Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja.
    Jak to po co. Kiedyś to była licencja na nic nierobienie i zbieranie fruktów, a
    z racji inflacji teraz takie moce daje dopiero profesura + członkowsto w GTW
  • kragon 20.06.19, 08:34
    Ciekawe co bedzie dawac frukta jak juz wszyscy beda profesorami?
  • dystansownik 21.06.19, 10:20
    sendivigius napisał:
    > Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja. Po raz n^n ty po
    > wtarzam ze habilitacja jako centralnie nadawany stopien naukowy niczemu nie slu
    > zy. Tak rozumiana habilitacja generuje wiecej problemow niz rozwiazuje.

    Ja tak samo uważam. Nawet Ministerstwo też tak uważa:
    „W trakcie dyskusji nad rozwiązaniami Konstytucji dla Nauki ministerstwo zaproponowało odejście od habilitacji, jako poważnej przeszkody dla rozwoju nauki w Polsce. (…) Propozycja została jednak odrzucona przez znaczną część środowiska akademickiego w Polsce”
    wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ministerstwo-jaroslawa-gowina-reaguje-na-material-onetu-chcielismy-zmian-ale-nasze/2r7pepe
    Tylko co z tego? Jak większość środowiska nie będzie chciała się "oczyścić" to zawsze będziemy tkwić w tej stajni Augiasza.
  • dobrycy 21.06.19, 14:09
    dystansownik napisał:

    > sendivigius napisał:
    > > Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja. Po raz n^n
    > ty po
    > > wtarzam ze habilitacja jako centralnie nadawany stopien naukowy niczemu n
    > ie slu
    > > zy. Tak rozumiana habilitacja generuje wiecej problemow niz rozwiazuje.
    >
    > Ja tak samo uważam. Nawet Ministerstwo też tak uważa:
    > „W trakcie dyskusji nad rozwiązaniami Konstytucji dla Nauki ministerstwo zap
    > roponowało odejście od habilitacji, jako poważnej przeszkody dla rozwoju nauki
    > w Polsce. (…) Propozycja została jednak odrzucona przez znaczną część środowisk
    > a akademickiego w Polsce”

    > wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ministerstwo-jaroslawa-gowina-reaguje-na-material-onetu-chcielismy-zmian-ale-nasze/2r7pepe
    > Tylko co z tego? Jak większość środowiska nie będzie chciała się "oczyścić" to
    > zawsze będziemy tkwić w tej stajni Augiasza.

    Ciekawe jak można sie oczyścić z habilitacji, może środowiska teologiczno-
    duchowne miałyby coś do zaproponowania. Egzorcyzmowanie ogromnego wkładu w naukę światową i wypędzanie sumarycznego impactfactora
    powinno być wykonalne. A mówiąc poważnie - co tak konkretnie przeszkadza komu habilitacja. Obecnie poprzeczka jest tak nisko że i przedszkolak ją przeskoczyczy, jaka jest korzyść z eliminacji progów w drzwiach?
  • darek12345 21.06.19, 16:30

    > Obecnie poprzeczka jest tak nisko że i przedszkolak ją
    > przeskoczyczy, jaka jest korzyść z eliminacji progów w
    > drzwiach?

    Oszczędność pieniędzy. Po co wydawać na coś środki, jeśli to nie ma sensu?
  • dystansownik 21.06.19, 19:01
    dobrycy napisał:
    > Ciekawe jak można sie oczyścić z habilitacji,

    Nie tyle z habilitacji co z dennego poziomu niektórych habilitantów. Obecnie wygląda to tak, że kto dostał habilitację, prawie z automatu dostaje profesora podwórkowego, a także bierze się za recenzowanie prac doktorskich na zamówienie, bo przecież negatywnej opinii nie wyda jak często nawet nie potrafi ocenić zawartości.

    > A mówiąc poważnie - co tak konkretnie przeszkadza komu h
    > abilitacja. Obecnie poprzeczka jest tak nisko że i przedszkolak ją przeskoczycz
    > y, jaka jest korzyść z eliminacji progów w drzwiach?

    Problem nie tyle tkwi w wysokości co w tym, że zrobienie habilitacji stało się celem samym w sobie i prawie każdy obecnie układa swoje działania zawodowe pod ten cel, a nie rzeczywistą pracę naukową.
    Projektów już się nie robi, żeby coś zbadać, tylko po to, żeby sobie odhaczyć punkt z wymagań. Znam przypadki ciekawych pomysłów realizowanych z grantów NCBiR, które umarły śmiercią naturalną, bo ważniejsze było pisanie artykułów pod habilitację niż rzeczywiste wdrożenie.
    To samo z artykułami, dąży się do samodzielnego pisania, zamiast nawiązywać współpracę i zwiększać "zasięgi". O spółdzielniach wzajemnego cytowania już nie wspomnę. Znam artykuły, gdzie inne artykuły kolegów cytowano w ogóle w innym kontekście niż tematyka, której dotyczyły. Ale cytowanie w Scopus i WoS było.

    Efekt jest taki, że w niektórych dziedzinach nauki średnio do 45 roku życia pracownik koncentruje się na checkliście wymagań do spełnienia. A po uzyskaniu habilitacji w tym wieku najczęściej ludziom już się po prostu nie chce brać za realną pracę naukową, albo co ambitniejsi patrzą na kolejną checklistę do spełnienia na prof.
  • bumcykcyk2 22.06.19, 00:45
    sendivigius napisał:

    > Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja.

    Obecnie - po nic.

    To znaczy niby po to, aby nie wywalili z państwowego uniwersytetu. Ale po pierwsze, są tam nadal tacy, którzy w żadnych terminach się nie zmieścili i nikt ich nie wyrzuca, a po drugie, mordować się parę lat z habilitacją żeby być nadal adiunktem i mając pięćdziesiątkę na karku zarabiać w Warszawie 4500 zł na rękę (mój kumpel), to jest kicha do sześcianu. Jak polazłem do sektora przedsiębiorstw , to mi na dzień dobry dali 7300 zł netto, a robota w porównaniu z uniwersytecką była jak zabawa w bierki versus praca w kamieniołomie (jedyny problem żeby codziennie wstać rano i przyzwyczaić się do rytmu dupogodzin).

    Wspomniany kumpel właśnie porzuca UW 5 lat po swojej habilitacji, bo żona zagroziła rozwodem (jako magister zarabia znacznie więcej od niego), a perspektyw uczelnia nie daje mu żadnych (wymagania na podwórkowego są zasadniczo wyższe niż były kiedyś na belwedera). Do tego nie da się dorobić w zawodzie (zakaz konkurencji), a żenujące stawki za ewentualne nadgodziny są po ozusowaniu niższe niż wynagrodzenie nauczyciela w gimnazjum za korepetycje.

    Wszyscy którzy głupio brnęli w habilitacje, stracili czas i zyskali "medal z kartofla". Co było zresztą łatwe do przewidzenia, bo jak coś jest masowe , to nie może dawać wymiernych profitów. Teraz pomstują i uciekają z tonącego okrętu.
  • trzy.14 22.06.19, 01:49
    sendivigius napisał:


    > Ale reportaz nie mowi o najwazniejszym - po co ta habilitacja.

    Pamiętam w Forum Akademickim jakieś 20 lat temu artykuł o stopniach, tytułach i stanowiskach. Zapamiętałem, bo z początku jego tezy zdawały się być absurdalne, ale po chwili zrozumiałem dzięki niemu, że św. Mikołaj nie istnieje. Taki wstrząs zapamiętuje się na długie lata.

    Otóż w tym artykule jakiś starszawy profesor rozwodził się nad przemyślnością systemu, w którym awanse naukowe przeplatają się z awansami zawodowymi. Adiunktem zostaje się PO doktoracie, ale nie automatycznie. Profesorem uniwersyteckim zostaje się po habilitacji, ale nie automatycznie. Profesorem zwyczajnym zostaje się po uzyskaniu tyułu, ale nie automatycznie. W tem sposób 40 lat kariery zawodowej objętych jest 6 szczeblami awansów. Awansów, których celem nie jest żadna doskonałość naukowa tylko utrzymanie ludzi w ruchu. Żeby mieli cel. Bo bez habilitacji i trzech profesur człowiek z doktoratem już po kilku latach przestałby pracować naukowo.

    Tak więc habilitacja i profesura mierzą tylko, jak długo dotąd biegłeś, ile spaliłeś kalorii. Ale nie mówią nic, czy z sensem.

    Mnie to wtedy, młodego, oburzyło. Bo wtedy mogłem jeszcze pracować po 10 godzin dziennie dla idei. Ale dziś widzę, że to były trzeźwe uwagi. Z jednej strony niezwykle trudno utrzymać naukową "formę" i CHĘĆ i kondycję przez 40-50 lat. Z drugiej habilitację dostaje się w zasadzie zawsze za systematyczność i ilość a nie jakość. Nie znam przypadku, by stopień hab. dostało się za JEDNO, za to naprawdę doniosłe osiągnięcie, co widać zwłaszcza ostatnio, gdy analiza w recenzjach często zaczyna i kończy się na indeksie Hirscha.

    Reforma zakłada, że rolę "motywatora" przejmie parametryzacja. Pożyjemy, zobaczymy. Póki co tego nie widzę, zwłaszcza że parametryzacja niesie za sobą wiele innych skutków, a najważniejszym z nich może być "oligarchizacja" nauki, czyli skoncentrowanie środków na badania, a w konsekwencji samych badań, w kilku ośrodkach w kraju. Nie jest dla mnie oczywiste, że takie rozwiązanie będzie automatycznie lepsze. Majć ogród, za oknem suszę, a w zbiorniku ograniczoną ilość wody, czy wszystkim roślinkom tej wody zapewnić choć trochę, by nie uschły, czy też skoncentrować swoje wysiłki na kilku najbardziej obiecujących okazach?

    Poza tym z parametryzacjami żyjemy już kilkanaście lat i jedyne, co ona osiągnęła, to eliminacja osób nie robiących dosłownie nic. Dalej z eliminacją iść nie sposób, bo w konkursach na stanowiska uczelniane szału nie ma (choć ostatnio pojawili się Arabowie i Hindusi - jednak gdyby mieli te umiejętności, których poszukujemy, to nie poszukiwaliby pracy na jakimś zadupiu za 1000 USD brutto).

  • dobrycy 22.06.19, 08:31
    trzy.14 napisał:


    > Otóż w tym artykule jakiś starszawy profesor rozwodził się nad przemyślnością s
    > ystemu, w którym awanse naukowe przeplatają się z awansami zawodowymi. Adiunkte
    > m zostaje się PO doktoracie, ale nie automatycznie. Profesorem uniwersyteckim z
    > ostaje się po habilitacji, ale nie automatycznie. Profesorem zwyczajnym zostaje
    > się po uzyskaniu tyułu, ale nie automatycznie. W tem sposób 40 lat kariery zaw
    > odowej objętych jest 6 szczeblami awansów. Awansów, których celem nie jest żadn
    > a doskonałość naukowa tylko utrzymanie ludzi w ruchu. Żeby mieli cel. Bo bez ha
    > bilitacji i trzech profesur człowiek z doktoratem już po kilku latach przestałb
    > y pracować naukowo.
    To jest przecież oczywiste, jeśli nie chce się dawac pieniędzy to trzeba dawać medale
    z kartofla. W b. ZSRR tych stopni było jeszcze więcej. I jak widać ten sposób działa,
    ludzie wciąż dają się nabrać. Jedno co sie mocno zmienia to że kiedyś
    może płacili kiepsko ale była względna stabilność i swoboda badań (oczywiscie pod okiem
    szefa zakładu/katedry), a teraz przynjamniej u nas usiłują zrobić korpo. Czyli najgorsze cechy
    bez żadnych zalet (np pieniedzy i benfitów korpo).


    >
    > Tak więc habilitacja i profesura mierzą tylko, jak długo dotąd biegłeś, ile spa
    > liłeś kalorii. Ale nie mówią nic, czy z sensem.

    No bo jak mierzyć sens? Ci którzy by go mieli mierzyć sami musieli przebiedz bez sensu
    pół życia, dlaczego więc inni mają mieć łatwiej?


    >
    > Mnie to wtedy, młodego, oburzyło. Bo wtedy mogłem jeszcze pracować po 10 godzin
    > dziennie dla idei.

    Na szczęście idea zdechła, i młodzi doktoranci/doktorzy już się na nią nie nabierają tak często.
    Widok tych 40-50 latków którzy sie nabrali jest bardzo pouczający.


    > Ale dziś widzę, że to były trzeźwe uwagi. Z jednej strony
    > niezwykle trudno utrzymać naukową "formę" i CHĘĆ i kondycję przez 40-50 lat. Z
    > drugiej habilitację dostaje się w zasadzie zawsze za systematyczność i ilość a
    > nie jakość. Nie znam przypadku, by stopień hab. dostało się za JEDNO, za to nap
    > rawdę doniosłe osiągnięcie, co widać zwłaszcza ostatnio, gdy analiza w recenz
    > jach często zaczyna i kończy się na indeksie Hirscha.

    Pytanie jak mierzyć jakość. Obecnie jest wiara że punkty czy IF to właściwa miara.
    Jest to oczywista bzdura. To są miary popularności, a to co popularne zwykle nie jest
    najlepsze.


    >
    > Reforma zakłada, że rolę "motywatora" przejmie parametryzacja. Pożyjemy, zobacz
    > ymy. Póki co tego nie widzę, zwłaszcza że parametryzacja niesie za sobą wiele i
    > nnych skutków, a najważniejszym z nich może być "oligarchizacja" nauki, czyli s
    > koncentrowanie środków na badania, a w konsekwencji samych badań, w kilku ośrod
    > kach w kraju. Nie jest dla mnie oczywiste, że takie rozwiązanie będzie automat
    > ycznie lepsze. Majć ogród, za oknem suszę, a w zbiorniku ograniczoną ilość wody
    > , czy wszystkim roślinkom tej wody zapewnić choć trochę, by nie uschły, czy też
    > skoncentrować swoje wysiłki na kilku najbardziej obiecujących okazach?

    Celem reformy, w zasadzie każdej na coś tak bezużytecznego jak nauka w polsce
    jest dać po prostu mniej pieniędzy, aby kwiatek w kożuchu nie zżerał za dużo, a przy tym
    możliwie ładnie wyglądał

    >
    > Poza tym z parametryzacjami żyjemy już kilkanaście lat i jedyne, co ona osiągnę
    > ła, to eliminacja osób nie robiących dosłownie nic. Dalej z eliminacją iść nie
    > sposób, bo w konkursach na stanowiska uczelniane szału nie ma (choć ostatnio po
    > jawili się Arabowie i Hindusi - jednak gdyby mieli te umiejętności, których pos
    > zukujemy, to nie poszukiwaliby pracy na jakimś zadupiu za 1000 USD brutto).
    >

    Otóż to.
  • bumcykcyk2 24.06.19, 01:06
    dobrycy napisał:

    > kiedyś może płacili kiepsko ale była względna stabilność i swoboda badań (oczywiscie p
    > od okiem szefa zakładu/katedry), a teraz przynjamniej u nas usiłują zrobić korpo. Czyli
    > najgorsze cechy bez żadnych zalet (np pieniedzy i benfitów korpo).

    Korpo się zmieniają, bo millenialsi nie chcą pracować tak jak się to robiło w latach 90-tych. To co się dziś dzieje na uczelniach, to nawiązanie do najgorszych cech korpo podlanych sosem zupackiej sprawozdawczości. Kierat, czy też jakby powiedział Kolega Sendi galery, tyle tylko , że bez pieniędzy i bez widoków na jakiekolwiek success fee.

    > Na szczęście idea zdechła, i młodzi doktoranci/doktorzy już się na nią nie nabi
    > erają tak często.
    > Widok tych 40-50 latków którzy sie nabrali jest bardzo pouczający.

    Pouczający i przerażający.

    > Pytanie jak mierzyć jakość.

    IMO najlepszy byłby anonimowy wywiad szeptany. Przez ponad ćwierć wieku mojej pracy na "wiodącej polskiej uczelni" ZAWSZE doskonale było wiadomo kto jest mózgowiec, kto przeciętniak, a kto kompletny kretyn. Środowisko było doskonale poinformowane o FAKTYCZNEJ przydatności poszczególnych osób do zawodu i ta szeptana opinia była wyjątkowo zgodna. Oczywiście, kompletnie nie pokrywała się z oficjalną tytułologią i praktyką obsadzania stanowisk.

    > Celem reformy, w zasadzie każdej na coś tak bezużytecznego jak nauka w polsce
    > jest dać po prostu mniej pieniędzy, aby kwiatek w kożuchu nie zżerał za dużo, a
    > przy tym
    > możliwie ładnie wyglądał

    No tak, tyle tylko, że obecnie to już jest tak jak w tym starym dowcipie jak radziecki uczony odzwyczajał konia od jedzenia. Już prawie mu się to udało, niestety koń nieoczekiwanie zdechł.

    Nie może być tak, że sekretarka w lepszej firmie ma więcej niż habilitowany. W Warszawie są firmy, które pięć tysięcy zł na rękę płacą dziewczynom na recepcji.

    Nie wiem jakim trzeba być idiotą, aby sądzić, że bacikiem wymusi się światowy poziom na ludziach , którym płaci się żenujące grosze i nie daje kasy na prawdziwe badania. Doniesiono mi, że w moim dawnym instytucie właśnie wezwano prawie dwudziestu ludzi na indywidualne rozmowy karcąco-dyscyplinujące, bo ze scopusa czy czegoś podobnego wyszło im zero. A ma być, wicie rozumicie, światowo. No więc ja tym matołkom od bacika mówię tak - albo wywalicie wszystkich i gasicie światło, albo dopiszcie do pensji jedno zero. Nie da się inaczej!

    > Dalej z eliminacją iść nie sposób /.../

    Święte słowa!
  • bumcykcyk2 22.06.19, 00:29
    dala.tata napisał:

    > Natomiast jesli cos ten reportaz pokazuje, to to, zeby na posiedzeniu komisji nie pieprzyc
    > bez sensu

    Tę poradę zawiesiłbym na każdej sali wykładowej.




  • dobrycy 25.06.19, 07:19
    www.wykop.pl/link/5015729/dr-hab-marek-migalski-w-formie/
  • piotrek786 25.06.19, 09:10
    tak przy okazji, ciekawi mnie jak duży jest rynek kupowanych habilitacji w Polsce - zacząłem się nad tym zastanawiać jako freelancer, gdy przypadkiem na kilku portalach ze zleceniami poszukując zleceń dot. projektowania znalazłem masę zleceń na pisanie art. , ghostwriting itp. Badał to może ktoś?
  • trzy.14 25.06.19, 21:42
    piotrek786 napisał(a):

    > tak przy okazji, ciekawi mnie jak duży jest rynek kupowanych habilitacji w Pols
    > ce -

    W mojej branży za duża bieda na takie fanaberie.
  • bumcykcyk2 26.06.19, 23:10
    Tak, ja badałem. Korespondowałem kiedyś z Panem, który się ogłaszał, że pisze habilitacje z różnych dyscyplin.

    Ma dusza badacza wpadła na pomysł, aby zapodać mu parę typowych tematów z mojej branży i zobaczyć jakiż to spis treści dla nich zaproponuje.

    Niestety, okazało się, że Pan przysłał coś, co ja bym z ledwością przepuścił jako wtórną i sztampową pracę magisterską.
    Twierdził z dużą pewnością siebie , że to absolutnie wystarczy na habilitację (może miał doświadczenia z Rużomberka? :D).

    Wysłałem mu zatem spis treści , który kwalifikowałby się pod jednym z zadanych tytułów na prawdziwą habilitację. No tutaj Pan już miał bardzo mało do powiedzenia. Wydukał jedynie, że takie coś to by bardzo dużo kosztowało (ile nie wiem, nie dopytywałem).

    Na tym badanie rynku kupowanych habilitacji zakończyłem.

  • piotrek786 27.06.19, 00:29
    no ok, wiem, że są branże, w których na kilometr śmierdzi autorem widmo. Ale już w wielu innych jest olbrzymie pole do hochsztaplerstwa. Sam jeszcze jako naukowiec podczas doktoratu zajmowałem się czymś, co w Polsce robiły jeszcze dwie osoby... Moje pytanie wynika z obserwacji np dziedzin takich, jak LCA gdzie ludzie widma bez żadnych umiejętności nagle wykazują olbrzymi dorobek. No i to własnie LCA widzę, że jest często tematem zamawianych opracowań...
  • trzy.14 27.06.19, 08:38
    Co to jest LCA?
  • nobooks 27.06.19, 09:26
    en.wikipedia.org/wiki/Life-cycle_assessment ?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.