Dodaj do ulubionych

polski grafen

31.07.19, 22:50
android.com.pl/artykuly/247034-grafen-w-2019-roku/
Edytor zaawansowany
  • sendivigius 01.08.19, 12:15

    [']

    no comments
  • dystansownik 01.08.19, 13:30
    Bo w Polsce nie ma się robić nauki, ani eksperymentalnej, ani wdrożeniowej. My mamy robić naukę symulacyjną. Tzn. symulować jej robienie.
  • piotrek786 25.08.19, 21:15
    A swoją drogą my nawet nie mamy z prawdziwego zdarzenia dziennikarzy śledczych, którzy by byli w stanie opisać pewne prawidłowości i patologie.
    W kółko popełniane są podobne błędy pomimo tego, że niby otoczenie zewnętrzne nauki się niby zmienia. To, co kilkanaście lat temu przeżerały grupy trzymające władzę okołonaukową KBN, obecnie przejadają różnego rodzaju pseudoinnowacyjne spółki córki państwowych molochów i dobrze pokierowanych utracjuszy tzw"startupy". Wciąż nie ma mechanizmu kontrolnego i żadnego sprężenia zwrotnego. Bo ilość publikacji to żadne sprężenie... Ok, ci bardziej rozgarnięci 90 procent pracy przenoszą w ramach przetargu na fachowców z przemysłu. Tylko co to za innowacja, która składa się z niezdarnego pomysłu w stylu "mały Kazio se wymyślił a profesor pokazał w ppt"?. Na bazie takiego pomysłu dopiero firma wykonawcza musi wszystko od nowa poukładać?. Wiecznie mamy sytuację, w ktorych naukowiec z labu nie ma pojęcia o przenoszeniu skali z probówki do instalacji przemysłowej. A że w projekcie jest kasa na promocję , to się ludzi informuje w mediach , że my som na miarę i to nie nasze ostatnie słowo. Po czym król nagi a Pan Kazio z kolejki ma kolejny dowód na to, że " my mieli, umieli a łonie nas oszukali, nie dali, ukradli".. Może w końcu zacznijmy o porażce mówić po imieniu. Da to imo bardziej wymierne rezultaty ...
  • dystansownik 26.08.19, 06:24
    Najlepsze jest to, że te patologie chyba wszyscy widzą w środowisku, tylko mało kto oficjalnie o nich wspomni, bo sam w swoje gniazdo napluje.

    Odkąd istnieje NCN i NCBiR minęło wystarczająco dużo czasu, żeby ocenić realne efekty pompowania grubej kasy w naukę. O ile NCN można jest usprawiedliwić tym, że są to badania podstawowe i można je rozliczać przez publikacje, to dla NCBiRu nie powinno już być takiej wymówki.

    Biznes w tych układach często po prostu siedzi cicho i bierze swoją "działkę". Oni i tak swoje innowacje sami zrobią, a extra kasa zawsze się przyda, choćby po to, żeby kupić jakiś sprzęt.
  • behavior_science 26.08.19, 09:16
    piotrek786 napisał(a):

    > Tylko co to za innowacj
    > a, która składa się z niezdarnego pomysłu w stylu "mały Kazio se wymyślił a pro
    > fesor pokazał w ppt"?.

    To bardzo optymistyczne podejście. Rzeczywistość jest bardziej brutalna, po tych „bardziej rozgarniętych” którzy coś użytecznego wymyślali dawno słuch zaginął, w ocenie jednostki okazywali się nieprzydatni, podania poczty pantoflowej głosiły że „byli awanturujący się”, zostali zmarginalizowani i zagłodzeni. Obecnie preferowaną, jedynie słuszną drogą rozwoju jest kuglarstwo i mniemanie.
  • piotrek786 26.08.19, 11:20
    Mogę tylko potwierdzić. Co gorsze ponieważ doktorat robiłem u ludzi, którzy mieli rozwijać pewna strategiczną dziedzinę gospodarki i zakończyli na skali półtechnicznej, później pracowałem z ludźmi ze zlikwidowanej fabryczki w skali półtechnicznej benzyny z węgla, zaś brałem udział we wdrażaniu do poziomu gotowości techniczej kilku technologii , w tym jednej dosyć karkołomnej a i kilka razy dawałem jakiś wsad , na którym bazowały przyznane granty to mógłbym napisać na temat obserwacji książkę . Byłby to raczej Paragraf 22 nauki krajowej... Wiele doświadczeń mam z sytuacjami , gdy w projekcie siedzi kilka osób nic nie wnoszących i nie udzielających się w żaden sposób. Osób , które nagle stają się profesorami bazując na cudzej pracy, zbierając wyniki innych autorów i publikując bez cytowania prawdziwych autorów. Można tutaj się spierać o wniesieniu istotnego wkładu i innych tego typu pierdołach. Ale jeżeli kariera naukowa omija pomysłodawców technologii, ludzi z bazą w zakresie nauk ścisłych, modelowania mat czy fiz a przodują kopiści, znawcy Worda i małżonkowie tłumaczy języka ang. To coś tutaj nie gra... Niejako sam to widząc dałem sobie spokój z akademią... Znamienne, że z wdrożeń, w których brałem udział w fazę komercjalizacji weszły wyłącznie takie, w których naukowcy nie mieli zbyt wielkiego wpływu na ostateczny kształt.
  • piotrek786 29.08.19, 14:55
    Zwykle ostatnio NCBiR stanowi fundusz pomocowy dla firm molochów popaństwowych. Nie wiem, kto sprawdza oryginalność tych wniosków i czy jest jakakolwiek instytucja odwoławcza np w sytuacji oczywistego plagiatu... Np wczoraj czytam info, że dwie "prężne" firmy oraz jeden z instytutów otrzymały kasę na technologię, której opis stanowi kopie z opisu wdrożenia mojego współautorstwa. Urzadzenie działa już jakiś czas i na które od państwa grosza nie dostaliśmy i nie dostalibyśmy. Oczywiście konsorcjum pisze o patentach i dostało na to kasę czterokrotnie większą, niż nad kosztowało zbadanie, zaprojektowanie, budowa i uruchomienie trzech takich urządzeń na zakładach przemysłowych. Niech żyje wolna konkurencja!
  • dystansownik 30.08.19, 17:40
    Ja znam przypadek grantu w NCBiR za jakieś 3 mln zł, gdzie był wskazany konkretny cel i zakres do wykonania w ciągu bodajże 3 lat, a należało tylko wybrać "najlepszego" wykonawcę. Została nim oczywiście "zaprzyjaźniona" instytucja, a jako podwykonawcę wzięła sobie wydział uczelni, któremu szefował wtedy (już były) szef centralnej komisji (kierownik projektu od głównego wykonawcy akurat miał się starać o habilitację i trzeba było zadbać o "plecy" i wsparcie, z uwagi na nikły dorobek).
    Mój instytut nie wystartował do tego grantu, bo przestraszył nas bardzo duży zakres badań opisanych mniej więcej jako "badania walidacyjne" z użyciem dużego zakresu różnych metod badawczych, niekiedy dość niszowych (akurat wymagających podzlecania, bo ani jedna jednostka w Polsce sama nie dysponowałaby wszystkimi), co po naszej kalkulacji wyszło zbyt pracochłonne i kosztowne, nawet przy zakładanym budżecie. Jak "wybrany" instytut rozwiązał ten problem? Przeglądem literatury o tych badaniach i ich opisaniem, bez ich rzeczywistej realizacji. I to przeszło.
    Efektem grantu była mizerna książeczka na której opracowanie wydano 3 mln zł, choć na rynku komercyjnym podobne opracowanie można byłoby opracować za 2-3% tej sumy, jeśli założyłoby się, że i tak miało to być tylko podsumowanie state-of-the-art niepoparte badaniami. Instytucja która dostałą grant została nakarmiona, a NCBiR znów odniósł sukces, który mógł odtrąbić.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka