Dodaj do ulubionych

znacie kogoś z h2020?

15.11.19, 03:30
300gospodarka.pl/news/2019/11/14/horizon-2020-unijny-fundusz-na-rozwoj-innowacji-do-ktorego-najwiecej-doplaca-polska/
Obserwuj wątek
    • trzy.14 Re: znacie kogoś z h2020? 15.11.19, 07:24
      Ale jajcarz!

      "Pieniądze, które trafiły do państw unijnych w ramach Horizon 2020 pochodziły oczywiście od nich samych, jednak nie zostały one im przyznane w sposób proporcjonalny do wkładu."

      Gdyby to Polska była głównym beneficjentem programu, zamiast "jednak", autor użyłby "na szczęście" lub "jednak oczywiście"

      Nie, nie znam nikogo z h2020. Jedna z hipotez głosi, że to dlatego, że się nie opłaca. Ale być może to tylko tłumaczenie w stylu "za kwaśne winogrona".

      A słyszałeś, że Rada Młodych Naukowców ogłosiła, że kicha z programami unijnymi to z powodu zbyt łatwego dostępu do konkursowych środków krajowych? I żeby uzdrowić sytuację, proponują, by trzeci Opus mógł być przyznany dopiero po tym, jak PI złoży papiery o grant ERC, niezależnie od wyniku?
      • dobrycy Re: znacie kogoś z h2020? 15.11.19, 15:19
        trzy.14 napisał:

        > Ale jajcarz!
        >
        > "Pieniądze, które trafiły do państw unijnych w ramach Horizon 2020 pochodziły o
        > czywiście od nich samych, jednak nie zostały one im przyznane w sposób proporcj
        > onalny do wkładu."
        >
        > Gdyby to Polska była głównym beneficjentem programu, zamiast "jednak", autor uż
        > yłby "na szczęście" lub "jednak oczywiście"
        >
        > Nie, nie znam nikogo z h2020. Jedna z hipotez głosi, że to dlatego, że się nie
        > opłaca. Ale być może to tylko tłumaczenie w stylu "za kwaśne winogrona".
        >
        > A słyszałeś, że Rada Młodych Naukowców ogłosiła, że kicha z programami unijnymi
        > to z powodu zbyt łatwego dostępu do konkursowych środków krajowych? I żeby uzd
        > rowić sytuację, proponują, by trzeci Opus mógł być przyznany dopiero po tym, j
        > ak PI złoży papiery o grant ERC, niezależnie od wyniku?

        Właśnie przeczytałem. Ciekawe czemu trzeci a nie drugi. No i mogliby coś
        dorzucić, że jak grupa wspólnie publikujących osób dostała grant
        to potem przez jakiś czas jest karencja aby sprzęt przynajmniej troche zardzewiał
        a próbki spleśniały, dzięki czemu by przynajmniej tak nie raziło w w oczy
        bogactwo i przepych spółdzielnie grantowych. Kasa z grantów jest zresztą też za duża,
        powinno być jak na zachodzie, że z grantu nie ma wynagrodzeń.
        No i razi też że nie trzeba dostać tego erc. Moim zdaniem ncn się powinien zresztą
        odblokować dopiero po dostaniu ERC. NCN ma za mało środków, jako
        normalny fundusz grantowy, i zgodnie z pierwotną ideą to powinna być po prostu
        kasa na rozruch zespołu, a nie wygodne pieniążki dla lokalnych klik.
        • trzy.14 Re: znacie kogoś z h2020? 15.11.19, 19:47
          dobrycy napisał:

          > NCN ma za mało środków, jako
          > normalny fundusz grantowy, i zgodnie z pierwotną ideą to powinna być po prostu
          > kasa na rozruch zespołu, a nie wygodne pieniążki dla lokalnych klik.

          W linkowanym artykule w Nature pomysł ten skrytykował sam Bujnicki, bo przecież projekty muszą być finansowane w sustainable way. Czyli jak państwo da raz, to niech daje znowu, bo inaczej zespół pójdzie nie powiem w co.
          • js.c Re: znacie kogoś z h2020? 16.11.19, 00:08
            Bujnicki odnosił się do tam funduszy strukturalnych i w tym może mieć rację (bo to ten przypadek betonów, czy rdzewiejącego sprzętu, a potem nie ma kasy na utrzymanie tego w ruchu). Ale tak czy owak, diabeł tkwi w szczegółach.
            • trzy.14 Re: znacie kogoś z h2020? 16.11.19, 01:15
              To prawda, ale też Nature nie interesuje sposób wydawania funduszy przez NCN, dlatego wypowiedź zawężono do środków strukturalnych.

              Problem jednak tu i tam jest ten sam: jedyne trwałe etaty są przy dydaktyce. Każdy projekt NCN, którego celem bezpośrednim lub pośrednim jest stworzenie grupy badawczej, a konkursów tego rodzaju jest kilka, z definicji jest projektem bez cienia gwarancji jakiejkolwiek trwałości. Jest to jeden z punktów, który zawsze mnie - wychowanego w środowisku "etatowym" i nie bardzo rozumiejącego innego świata - zawsze w tych konkursach zastanawiał. Bo dla mnie to pachnie oszukiwaniem młodych ludzi. Z drugiej strony ci młodzi ludzie, a przyanajmniej niektórzy z nich, traktują to inaczej, a skrajnym przejawem jest autentyczna opinia jednego z doktorantów w stylu "robienie doktoratu może być całkiem intratnym zajęciem". Zwróć uwagę na formę niedokonaną: robienie a nie zrobienie. Dla nich świat umów śmieciowych jest światem całkowicie normalnym.

              Jak się zastanawiam, czy gdzieś ze środków programów typu Maestro powstały trwałe zespoły, to sie najpierw zastanawiam, co to znaczy "trwałe", a potem, że tylko tam, gdzie udało się pozyskać kogoś, kto sam się potrafi utrzymać z projektów NCN-podobnych.

              To jest kwadratura koła, bo alternatywą są instytuty PAN.

              js.c napisał(a):

              > Bujnicki odnosił się do tam funduszy strukturalnych i w tym może mieć rację (bo
              > to ten przypadek betonów, czy rdzewiejącego sprzętu, a potem nie ma kasy na ut
              > rzymanie tego w ruchu). Ale tak czy owak, diabeł tkwi w szczegółach.
              • js.c Re: znacie kogoś z h2020? 16.11.19, 02:40
                Nie, nigdy nie musiało tak być, a już zwłaszcza teraz. Uczelnia powinna być zainteresowana daniem etatu osobie o dużej "produkcji naukowej", nawet do tego stopnia (to dopiero od niedawna), aby zwolnić go w całości lub części z dydaktyki. Utrzymywanie przez NCN "quasi-stabilnego etatu" jest (zwłaszcza teraz) zupełnie bez sensu. Marnotrawstwo środków i tyle. Jeśli system (uczelnie) nie potrafiłby "wchłonąć" jakiegoś drobnego procenta kadry o dużym potencjale - to tym gorzej dla systemu. W razie czego bardzo łatwo dodać bodźce (np. do algorytmu), żeby to wymusić.
              • dobrycy Re: znacie kogoś z h2020? 16.11.19, 09:19
                trzy.14 napisał:

                > To prawda, ale też Nature nie interesuje sposób wydawania funduszy przez NCN, d
                > latego wypowiedź zawężono do środków strukturalnych.
                >
                > Problem jednak tu i tam jest ten sam: jedyne trwałe etaty są przy dydaktyce. Ka
                > żdy projekt NCN, którego celem bezpośrednim lub pośrednim jest stworzenie grup
                > y badawczej, a konkursów tego rodzaju jest kilka, z definicji jest projektem be
                > z cienia gwarancji jakiejkolwiek trwałości. Jest to jeden z punktów, który zaws
                > ze mnie - wychowanego w środowisku "etatowym" i nie bardzo rozumiejącego innego
                > świata - zawsze w tych konkursach zastanawiał. Bo dla mnie to pachnie oszuki
                > waniem młodych ludzi. Z drugiej strony ci młodzi ludzie, a przyanajmniej niektó
                > rzy z nich, traktują to inaczej, a skrajnym przejawem jest autentyczna opinia
                > jednego z doktorantów w stylu "robienie doktoratu może być całkiem intratnym za
                > jęciem". Zwróć uwagę na formę niedokonaną: robienie a nie zrobienie. Dla nich
                > świat umów śmieciowych jest światem całkowicie normalnym.

                Jedną z konsekwencji stabilności zatrudnienia w nauce, było "poważanie" srodowiska
                naukowego i to że dzięki tej stabilności, ale także w trosce o komfort pracy w tej stabilności
                nie opłacało się oszukiwać. Nie opłacało się publikować na akord tony głupot. Teraz
                w totalnej punktozie i przy braku satbilności oraz braku kontroli jakości publikacji, opłaca
                się zatrudniać dużo osób na krótkie terminy które wcisną dużo badziewia do dobrych
                żurnali i zły pieniądz wypiera dobry. Ilość artykułów wykładniczo wzrasta, czyli ich cena
                przy podobnym finansowaniu maleje do zera. Aby produkować coraz taniej, trzeba cisnąć
                "murzynów" czyli młodych coraz bardziej. Ale tym młodym w ogóle w takim układzie
                nie zależy na marce, i na jakości tego co robią. Jedynym kryterium jest okładka czaspisma
                a nie to co w środku. Nie zdziwiłbym się gdyby dzisiaj większość badań była naciąganych
                i fabrykowanych. Co widać gołym okiem, to że większość to nic nie wnoszący szum i przyczynkarstwo.
                Jeżeli to się udaje wciśnąć do dobrego żurnala, to wszyscy są zadowoleni. Stąd też bierze
                się coraz powszechniejszy model open access i koniecznosć płacenia za publikacje 2000 euro.
                Czyli wartość pracy naukowców publikujących w open accessie jest ujemna, a wartość
                dużo publikujących mocno ujemna. Im więcej ktoś generuje deficytu tym bardziej jest nagradzany.
                Im więcej ktoś przerabia realnych pieniędzy na śmieciowe publikacje tym więcej ma szans
                na dostanie większych pieniędzy. Tak rozumiana nauka musi upaść.
                • dystansownik Re: znacie kogoś z h2020? 17.11.19, 11:45
                  dobrycy napisał:
                  > Ale tym młodym w ogóle w takim układzie
                  > nie zależy na marce, i na jakości tego co robią. Jedynym kryterium jest okładka
                  > czaspisma
                  > a nie to co w środku. Nie zdziwiłbym się gdyby dzisiaj większość badań była nac
                  > iąganych
                  > i fabrykowanych. Co widać gołym okiem, to że większość to nic nie wnoszący szum
                  > i przyczynkarstwo.
                  > Jeżeli to się udaje wciśnąć do dobrego żurnala, to wszyscy są zadowoleni.

                  Przypomina mi to model publikowania Chińczyków. Iść w ilość, przy pozornej jakości (ocenianej wyłącznie tytułem journala i jego parametrami). 3/4 artykułów które dostaje do recenzowania z tego kraju to wydmuszki. Napisane poprawnie, sprawiające wrażenie naukowości, ale bez realnej wartości dodanej. "My" chcemy iść w tym samym kierunku.
                  • trzy.14 Re: znacie kogoś z h2020? 17.11.19, 15:41
                    dystansownik napisał:

                    > Przypomina mi to model publikowania Chińczyków. Iść w ilość, przy pozornej jako
                    > ści (ocenianej wyłącznie tytułem journala i jego parametrami). 3/4 artykułów k
                    > tóre dostaje do recenzowania z tego kraju to wydmuszki. Napisane poprawnie, sp
                    > rawiające wrażenie naukowości, ale bez realnej wartości dodanej. "My" chcemy iś
                    > ć w tym samym kierunku.

                    Mam podobne odczucia, z tym że w moim przypadku ten odsetek to blisko 100%. Jak dotąd tylko Turcy raz mnie podobnie wnerwili. Za to mogę dać bardzo dobre referencje Irańczykom.
                    • dystansownik Re: znacie kogoś z h2020? 17.11.19, 16:50
                      trzy.14 napisał:
                      > Mam podobne odczucia, z tym że w moim przypadku ten odsetek to blisko 100%. Jak
                      > dotąd tylko Turcy raz mnie podobnie wnerwili. Za to mogę dać bardzo dobre ref
                      > erencje Irańczykom.

                      Kilka dobrych w tłumie się trafiło. Problemy widzę dwa w ich podejściu do publikowania i zaczynam widzieć je również w Polsce powoli:
                      1) Rozliczanie z liczby artykułów doprowadzi do tzw. salami publishing. Zamiast opublikować jedno konkretne podsumowanie badań, rozbije się je na 3-4 artykuły, z których każdy osobno niewiele wnosi.
                      2) Szukanie coraz bardziej abstrakcyjnych problemów badawczych, które da się przepchnąć jako nowatorskie.

                      Niestety zalew journali artykułami z Chin dobrze się nie skończy i zanim my dojdziemy do choćby podobnego poziomu produktywności makulatury (tyle, że w mniejszej skali) to coś w systemie się posypie.
                      Już teraz w niektórych uznanych journalach ponad połowa publikacji pochodzi tylko z samych Chin. Editorzy nie mają zbytnio chęci ich odrzucać, bo Chińczycy rozkminili system i wiedzą, że trzeba nabijać też cytowania. Efekt jest taki, że dziś przeciętny Chiński naukowiec ma więcej cytowań niż najznamienitsi naukowcy z zachodu. Cytowania podbijają IF, czyli Chińskie artykuły są mile widziane w wielu journalach.
        • sendivigius Re: znacie kogoś z h2020? 15.11.19, 20:06
          dobrycy napisał:


          > ..... Kasa z grantów jest zresztą też za
          > duża,
          > powinno być jak na zachodzie, że z grantu nie ma wynagrodzeń.
          > No i razi też że nie trzeba dostać tego erc. Moim zdaniem ncn się powinien zres
          > ztą
          > odblokować dopiero po dostaniu ERC. NCN ma za mało środków, jako
          > normalny fundusz grantowy, i zgodnie z pierwotną ideą to powinna być po prostu
          > kasa na rozruch zespołu, a nie wygodne pieniążki dla lokalnych klik.

          Amerykanizujesz sie. To pierwszy krok ku wlasnej zgubie.
    • dystansownik Re: znacie kogoś z h2020? 17.11.19, 11:34
      Jak polski naukowiec może najłatwiej uzyskać prestiżowy grant z H2020? Wyjeżdżając za granicę na dobry uniwerek. :)
      Tam gdzie nie ma zazdrosnych leśnych dziadków i administracja rzeczywiście jest po to, żeby mu pomóc.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka