• eeela 15.02.09, 22:57
    Ja od wielu lat mam ulubiony hołubiony cytat z mojego ulubionego Oskara Wilde'a:

    "It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of
    the world is the visible, not the invisible."

    Czytałam Doriana Graya ładne kilka lat temu, i już wtedy miałam sama na własny
    użytek podobny osąd sformułowany, więc zachwyciła mnie zbieżność opinii z moją,
    no i oczywiście takie zgrabne jej sformułowanie.

    Niestety, popularna z tym osądem nie jestem, jako że serca ludzkie podbił raczej
    Saint-Exupery ('najważniejsze jest niewidoczne dla oczu'), a nie Wilde.
    Tymczasem uważam (i taki też pośrednio wniosek wypływa z Portretu Doriana
    Graya), że właśnie jest widoczne, i to z wiekiem coraz bardziej. Charakter
    wyłazi ludziom na gęby, na sposób noszenia się, mówienia, poruszania. Dlatego
    zawze przytakuję dla świętgo spokoju (tak, tak, nie należy sądzić po pozorach),
    ale swój osąd o ludziach na podstawie pozorów na własne potrzeby czynię, i z
    biegiem lat coraz rzadziej się mylę.


    --
    Perdedor no es aquel que no acumula logros, sino el que no puede reconocerlos cuando los tiene.
  • charioteer1 15.02.09, 23:05
    No z wiekiem to wylazi i nie da sie ukryc, ale niewidoczne tez wazne... Znowu
    siedze gdzies okrakiem i Adept mnie pewnie zaraz spyta, czy chce w zeby, czy na
    piwo... ;-)


    --
    March of the penguins
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:11
    pewnie, co najgorsze to ja...
    Chario, no ale tak z ręką na sercu, widziałaś niewidoczne?

    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 15.02.09, 23:15
    A ty myslisz, ze niewidzialne jest niepoznawalne?

    --
    Penguin flight
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:22
    w każdym razie nie za pomocą wzroku...;-)

    w związku z czym zastanawiający cytat:
    "A ci co mają dobry słuch i wzrok słyszeli pono/
    jak dudnił w chmurach równy krok morskiego batalionu"...

    K.I. G. Żołnierze z Westerplatte
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 15.02.09, 23:24
    Hm, to znaczy, ze mozna widziec niewidzialne, czy ze mozna slyszec za pomoca wzroku?

    --
    March of the penguins
  • prawdziwamm2009 15.02.09, 23:40
    to jak dźwięk wydawany przez jedną klaszczącą dłoń:)
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:42
    no ale wiesz, z tym słuchem to my potrafimy takie numery robić na Zachodzie, a z
    tym klaskaniem, to bardziej na Wschodzie...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • prawdziwamm2009 15.02.09, 23:44
    I Ty to mówisz wdobie globalizacji?:)
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:48
    no globalizacja prowadzi do tego, że możemy sobie obejrzeć Przyczajonego
    tygrysa, ukrytego smoka i tyle...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • prawdziwamm2009 16.02.09, 13:25
    I marnującego się Wong Kar-Waia, jeśli już w tym duchu:)
  • charioteer1 15.02.09, 23:47
    Klaskaniem majac obrzekle prawice?

    --
    Penguin flight
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:50
    a wiesz, to stałe, bo ten, od którego ten z wiersza przywołanego przez ciebie
    nic nie wziął, napisał - "i chwytam za obie prawice..."
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 16.02.09, 00:05
    Czekaj, bo sie gubie troche... Obrzekle byly ludu, obie nalezaly do kogo innego,
    a co bylo stale?


    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • adept44_ltd 16.02.09, 00:10
    stale? kłopoty z ilością prawic, choć u ludu to w miarę zrozumiałe, zresztą w
    drugim przypadku właścicielem dwóch prawic jest Bozia, więc też można się z tym
    pogodzić, wszak głos ludu, głosem bożym, to podobnie może być i z prawicami...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 16.02.09, 00:16
    Aaha, ale mozna chyba przyjac, ze ten, co odjezdzal, rece zlamawszy na pancerz,
    mial jedna lewa i jedna prawa? Jakies prawdopodobienstwo powinno byc...


    --
    March of the penguins
  • adept44_ltd 16.02.09, 00:22
    tak, miał prawicę lewę i prawicę prawą, to jest prawdopodobne
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dala.tata 16.02.09, 00:18
    milionopalca, w jedna miazdzaca piesc zacisnieta......

    WM.

    prawdziwamm2009 napisała:

    > to jak dźwięk wydawany przez jedną klaszczącą dłoń:)


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • dala.tata 16.02.09, 00:32
    Wlodzimierz Majakowski :-)
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • prawdziwamm2009 16.02.09, 13:30
    to raczej w wątku o horrorach:)
  • charioteer1 15.02.09, 23:46
    Po doglebnym przemysleniu sprawy, stwierdzam, ze tu jakas dziwna sprawa jest.
    Poeta mowi:

    Mine eye and heart are at a mortal war

    ale takze:

    Betwixt mine eye and heart a league is took

    Zbrojnie to jakos wszystko wyglada...


    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • charioteer1 15.02.09, 23:51
    Obawiam sie, ze kognitywizm, albo kognitywistyka...


    --
    March of the penguins
  • charioteer1 15.02.09, 23:52
    To bylo do logocentryzmu, ale drzewko sie jakos dziwnie zawinelo...

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • adept44_ltd 15.02.09, 23:54
    w takich momentach drzewko dziwnie się zawija, stojąc...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 16.02.09, 00:08
    No, momenty sa... Mnie z wrzenia przyziemnie komp zaczal mulic, bo firefox juz
    cala pamiec zzera...


    --
    Penguin flight
  • prawdziwamm2009 15.02.09, 23:43
    A mój ulubiony to ten:
    "Nigdzie bowiem nie schroni się człowiek spokojniej i łatwiej jak do
    duszy własnej; zwłaszcza ten, kto ma taką ustroń wewnętrzną, że się
    natychmiast zupełny znajdzie spokój, jeżeli w nią się wpatrzy. A nic
    innego nie nazywam spokojem jak wewnętrzny ład. Jak najczęściej więc
    stwarzaj sam sobie tę ustroń i odświeżaj sam siebie. A krótkie to
    niech będą i elementarne zasady, które ci wystarczą do
    natychmiastowego otwarcia tej ustroni i spowodują, że opuścisz ją w
    usposobieniu gotowym do cierpliwego znoszenia stosunków, do których
    wracasz. Z czegóż bowiem jesteś niezadowolony?"
  • petrucchio 16.02.09, 00:20
    eeela napisała:

    > "It is only shallow people who do not judge by appearances. The true mystery of
    > the world is the visible, not the invisible."

    Jest jeszcze cytat pokrewny i równie przewrotny, o kilka lat późniejszy, z
    _Phrases and Philosophies_: "Only the shallow know themselves."


    --
    To my, pingwiny!
  • petrucchio 16.02.09, 00:26
    Sir Bedevere: How do know so much about swallows?
    Arthur: Well, you have to know these things when you're a king, you know.

    --
    To my, pingwiny!
  • petrucchio 16.02.09, 00:28
    Doktor nie puścił, ale drzwi puściły.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • adept44_ltd 16.02.09, 00:35
    to przyczynek do obyczajowości drzwi w dawnych czasach, niestety nie można nic
    dobrego powiedzieć o ich moralności, puszczalskie...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dr.trefny 16.02.09, 14:18
    To chyba juz bylo, ale jest tak dobre dla zrobienia kariery w
    polskiej nauce, ze warte jest przypomnnienia:
    "Podwładny powinien przed obliczem przełożonego mieć wygląd lichy i
    durnowaty tak, aby swoim pojmowaniem istoty rzeczy przełożonego nie
    peszyć".
    Ukaz Cara Rosji Piotra I z 9 grudnia 1708 roku.
    www.proletaryat.pl/muzeum.php
  • tocqueville 16.02.09, 14:43
    "Naszych współczesnych ustawicznie zżerają dwie sprzeczne namiętności: potrzeba,
    by ktoś prowadził ich za rękę, i pragnienie zachowania wolności. Nie mogąc się
    pozbyć żadnego z tych przeciwnych instynktów, starają się zaspokoić oba naraz.

    Marzą więc o jednej, opiekuńczej i wszechobecnej władzy, którą wybieraliby
    jednak wszyscy obywatele. Kojarzą centralizację z wolnością ludu. To im przynosi
    pewną ulgę. Żyją pod ciągłą kuratelą, ale pociesza ich myśl, że sami wybrali
    swoich opiekunów.

    Każdy pozwala się krępować, ponieważ widzi, że to nie jakiś człowiek czy klasa,
    lecz samo społeczeństwo trzyma w ręku drugi koniec łańcucha. W systemie tym
    obywatele zrzucają zależność tylko na chwilę, w której wybierają swego pana, po
    czym znowu popadają w niewolę.

    (...) Stworzenie w scentralizowanym kraju przedstawicielstwa zmniejsza zło
    spowodowane przez krańcową centralizację, ale go nie likwiduje. Dzięki niemu
    ludzie mogą zachować wpływ na najważniejsze sprawy, lecz w dalszym ciągu nie
    mają wpływu na drobne.

    Zapomina się, że najbardziej niebezpieczne jest zniewolenie obywateli właśnie w
    dziedzinie małej wagi. Gdybym sądził, że kiedykolwiek można być pewnym swej
    niezależności w sprawach dużej miary kiedy się jej nie ma w drobnych, uważałbym,
    że posiadanie wolności w wielkich sprawach jest mniej niezbędne.

    Zależność w sprawach drobnych daje o sobie znać na każdym kroku i dotyka
    wszystkich obywateli bez wyjątku. Nie doprowadza do ostateczności, lecz stale
    zawadza i każe wyrzekać się własnej woli. Ten rodzaj zniewolenia stopniowo
    stępia umysł i osłabia ducha, natomiast zależność odczuwana wyłącznie w pewnych
    bardzo poważnych, lecz nader rzadkich okolicznościach jest tylko chwilowym
    odebraniem wolności i dotyka wszystkich. (...)

    Uważa się tam [w demokracjach] że obywatelom nie można powierzyć drobnych spraw,
    do których wystarczy zdrowy rozsądek, natomiast powierza im się wielkie
    prerogatywy w dziedzinie rządzenia państwem. Są oni na zmianę zabawką w ręku
    władzy lub jej zwierzchnikami, są czymś więcej niż królowie i czymś mniej niż
    ludzie zarazem. (...)

    Trudno zresztą zrozumieć, w jaki sposób ludzie, którzy wyrzekli się rządzenia
    samymi sobą, mogliby dokonać właściwego wyboru tych, którzy mają nimi rządzić.
    Trudno uwierzyć, aby głosowanie zniewolonych ludzi mogło kiedykolwiek powołać
    rząd liberalny, silny i mądry.(...)
    A. De Tocqueville, 1840
  • petrucchio 16.02.09, 15:09
    ... to ja bym zacytował mojego ulubionego Montaigne'a, tylko sam nie wiem co.
    Quel embarras de richesses! Może trochę na chybił trafił:

    Quand je me jouë à ma chatte, qui sçait, si elle passe son temps de moy plus que
    je ne fay d'elle? Nous nous entertenons de singeries reciproques. Si j'ay mon
    heure de commencer ou de refuser, aussi a-elle la sienne.

    Ach, i Wolter:

    Cela est bien dit, répondit Candide, mais il faut cultiver notre jardin.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • tocqueville 16.02.09, 14:47
    "Wbrew powszechnemu pokutującemu nawet wśród sfer wykształconych,
    przekonaniu Huxley (”Nowy wspaniały świat”) i Orwell (”1984″) nie prorokowali
    tego samego. Orwel przestrzega że zostaniemy zniewoleni przez jakąś przemoc
    pochodzącą z zewnątrz.

    Tymczasem w wizji Huxleya do pozbawienia ludzi ich autonomii, pełni osobowości i
    historii niepotrzebny jest żaden Wielki Brat. W jego mniemaniu ludzie pokochają
    otaczającą ich przemoc, zaczną wielbić technologie, które pozbawiają ich
    wolności myślenia.

    Orwell lękał się tych , którzy zakażą wydawania książek. Huxley zaś obawiał
    się, że nie będzie powodu do ustanawiania podobnego zakazu, ponieważ zabraknie
    kogokolwiek, kto zechce książki czytać.

    Orwella przerażali ci, którzy pozbawiają nas dostępu do informacji.Przedmiotem
    obaw Huxleya byli natomiast ludzie, którzy dostarczą nam informacji w takiej
    ilości, że staniemy się bierni i egoistyczni.

    Orwell bał się, że nasza kultura przeistoczy się w kulturę niewolników . Huxley
    zaś lękał się że ogarnie nas kultura banału, zajmująca się jakimiś ekwiwalentami
    doznań “orgią-porgią” i wirówką infantylnych igraszek. (...)

    W roku 1984 dodał Orwell ludzi kontroluje się przez zdawanie im bólu. W Nowym
    wspaniałym świecie to samo jest osiągane dzięki dostarczaniu przyjemności.
    Słowem , Orwell obawiał się , że zniszczy nas to , czego nienawidzimy, Huxley
    zaś - że to , co uwielbiamy".

    N. Postman - “Zabawić się na śmierć”

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.