Dodaj do ulubionych

Monografia do habilitacji

30.03.09, 22:22
Dwa problemy:
1. Mam obecnie dużo pomysłów na artykuły podejmujące problem X.
2. Podstawą habilitacji powinna być monografia. Pisanie takiej monografii
zajęłoby mi 2-3 lata.
- mam dylemat: czy koncentrować się na pisaniu artykułów czy poswięcić się
monografii.
i w związku z tym pytanie:
Czy monografia stanowiąca podstawę habilitacji, może być zbiorem tekstów
wcześniej publikowanych (przynajmniej częściowo). Tzn. zbieram moje teksty na
problem X, dodaję część tekstów innych i wydaję pod wspólnym tytułem.
Jak to widzicie?
Edytor zaawansowany
  • adept44_ltd 30.03.09, 22:29
    zgodnie z istniejącą praktyką tak może być.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 30.03.09, 22:45
    Zwaz, ze na tym glownie uwalili Migalskiego.

    Z drugiej strony, zwyczaje sa rozne w roznych dyscyplinach. W niektorych
    dyscyplinach habilitacja sklada sie z calosci z opublikowanych artykulow, pisze
    sie do tego tylko wstep.

    Kolejna rzecz, na wiekszosci wydzialow istnieja dosc szczegolowe wymagania
    dotyczace tzw. dorobku - tzn. liczby publikacji poza monografia.

    --
    March of the penguins
  • adept44_ltd 30.03.09, 22:48
    Migalskiego uwalili na pokrywaniu się dorobku i monografii; jeśli ma się
    dorobek, nie ma problemu w takiej sytuacji, widzę to również u historyków.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 30.03.09, 22:50
    adept44_ltd napisał:

    > Migalskiego uwalili na pokrywaniu się dorobku i monografii

    No wlasnie o tym mowie, nie?

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • pr0fes0r 30.03.09, 22:55
    W takiej sytuacji jeśli wybierzesz artykuły, nie dorzucaj monografii tylko
    habilituj się na podstawie pakietu artykułów, ustawa to dopuszcza.
  • charioteer1 30.03.09, 22:58
    Ustawa dopuszcza, tylko rada moze nie dopuscic. Rady bywaja bardzo rozne. Ale co
    bedzie za 2-3 lata, to chyba nie jestesmy w stanie przewidziec.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • dala.tata 30.03.09, 23:02
    o ile rozumiem, to do habilitacji potrzebna byla do tej pory ksiazka plus
    dorobek. jesli hablituje sie z pakietu artykulow, to co z tym dorobkiem?
    rozumiem ze on musi byc obok tego pakietu tak?

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 30.03.09, 23:18
    ale to jakieś dziwactwa
    a ta seria artykułów to nie dorobek?
    a co ma być tym dorobkiem? seria artykułów na zupełnie inny temat?
  • adept44_ltd 30.03.09, 23:20
    w tym momencie tak, te przyszłe zasady nie są jasne w tej kwestii.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • pr0fes0r 30.03.09, 23:20
    Ano. Pakiet musi być monotematyczny, a do tego dorobek z innych tematów.
  • dala.tata 30.03.09, 23:21

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 30.03.09, 22:57
    bardzo ładnie, ale ja wcześniej o czymś innym, stąd dookreśliłem ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 30.03.09, 22:56
    tocqueville napisał:

    > Tzn. zbieram moje teksty na
    > problem X, dodaję część tekstów innych i wydaję pod wspólnym tytułem.
    > Jak to widzicie?

    Monografia to monografia, a nie zbior tekstow. Musisz miec w tym chyba jakas
    spojna narracje.


    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • tocqueville 30.03.09, 23:06
    monografia = praca poświęcona zagadnieniu X

    Np. X = "Obraz polskiej nauki w oczach dyskutantów na forum
    "doktorat-nauka-uczelnia"
    mogę na ten temat napisać serię tekstów, np:
    - problem habilitacji w oczach dyskutantów na forum "doktorat-nauka-uczelnia"
    - kwestia prywatyzacji uczelni wyższych w opinii dyskutantów na forum
    "doktorat-nauka-uczelnia"
    - zagadnienie selekcyjności w ocenie dyskutantów na forum "doktorat-nauka-uczelnia"
    itd.
    Zebranie tych tekstów dałoby monografię
    itd.
    - te rozdziały mogłyby być odrębnymi artykułami


  • charioteer1 30.03.09, 23:14
    Dla mnie pisanie monografii nie rozni sie zasadniczo od pisania artykulu - tylko
    dlugoscia. Musisz miec poczatek, srodek i koniec. Opisujesz jakas rzeczywistosc,
    albo jakis aspekt tej rzeczywistosci i cos chcesz poprzez to wykazac.

    Masz: "SB a Lech Wałęsa", "Biografia polityczna legendarnego przywódcy
    "Solidarności" do 1988 roku". Obie ksiazki sa o Walesie, ale juz po tytulach
    widac, ze one sa o czym innym i inny byl cel autorow obu prac.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, profesorów...
  • tocqueville 30.03.09, 23:17
    no ale to chyba nie przeczy temu, co pisałem.
    Nie chcę zrezygnowac ze wstępu, środka i zakończenia :)
  • dala.tata 30.03.09, 23:20
    ja nie widze celowosci pisania ksiazki skladajacej sie z tekstow juz
    opublikowanych. jako recenzent wypowiedzialbym sie o tym negatywnie. jest to
    bowiem dla mnie taka mini-manipulacja: niby ksiazka, ale nie ksiazka. duzo
    pozytywniej wypowiedzialbym sie wlasnie o pakiecie tekstow.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 30.03.09, 23:18
    Chario, tak to ma wyglądać tragedia wg Arystotelesa... ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 30.03.09, 23:43
    Adept, a wlasciwie co za roznica? ;-)

    --
    Penguin flight
  • adept44_ltd 30.03.09, 23:56
    nie no tak właściwie to żadna...ale kto wie, co się może wydarzyć?
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 31.03.09, 00:00
    Horror i zgroza?

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • adept44_ltd 31.03.09, 00:03
    bojaźń i drżenie...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 31.03.09, 00:08
    Nie, no tak subtelne emocje to moga byc przy magisterce. A W ogole, to co to za
    gatunek literacki?

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • charioteer1 31.03.09, 00:23
    Bojazn i drzenie ;-)

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • tocqueville 31.03.09, 00:33
    erotyk?
  • adept44_ltd 31.03.09, 00:40
    no chyba że katolicki - ze względu na pierwszą część...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 31.03.09, 00:42
    adept44_ltd napisał:

    > no chyba że katolicki - ze względu na pierwszą część...

    Ale na bojaźń i drżenie to chyba Kierkegaard miał copyright, więc raczej
    egzystencjalny...

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • adept44_ltd 31.03.09, 00:47
    moja wina - protestancki...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 31.03.09, 00:48
    Obyczajny, Adept, obyczajny... ;-)))

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • charioteer1 31.03.09, 00:44
    A kto mowi, ze nie? Cos jak miedzy ustami a brzegiem pucharu?

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, profesorów...
  • petrucchio 31.03.09, 00:49
    charioteer1 napisał:

    > A kto mowi, ze nie? Cos jak miedzy ustami a brzegiem pucharu?

    Albo jak mówią ćwierćinteligenci: między Bogiem a prawdą.

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • adept44_ltd 31.03.09, 00:51
    retorzy - między ustami a prawdą,
    księża - między pucharem a Bogiem...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 31.03.09, 00:52
    adept44_ltd napisał:

    > retorzy - między ustami a prawdą,
    > księża - między pucharem a Bogiem...

    Między ustami Boga a pucharem prawdy? (retorzy kościelni)


    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
  • adept44_ltd 31.03.09, 00:56
    W filmie znalazło się wszystko, co potrzebne...

    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 31.03.09, 00:57
    Ale te dwa pierwsze zdania to chyba cytat z oryginalu...

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • charioteer1 31.03.09, 00:58
    Strach sie bac ;-)

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, profesorów...
  • adept44_ltd 31.03.09, 01:03
    rzeczywiście, zdarzenia mogą się wymknąć się spod kontroli - jako te ogary, co
    poszły w las...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 31.03.09, 01:15
    się wymknąć się?

    To juz nic nie bedzie, jak mawial pewien znany polityk...

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • petrucchio 31.03.09, 01:18
    charioteer1 napisał:

    > się wymknąć się?

    A czy "się" też się nie może się wymknąć się spod kontroli? Się?


    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • charioteer1 31.03.09, 01:24
    I wszystkie "się" zlikwidujemy?

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • petrucchio 31.03.09, 01:31
    charioteer1 napisał:

    > I wszystkie "się" zlikwidujemy?

    Ja tam "się" nie zlikwiduję. Co to, to nie. A w ogóle życzę wszystkim miłych
    snów i znikam, zanim całkiem zamalinimy Tocqowi wątek. Dobranoc, bo muszę
    jeszcze nakarmić pingwiny.

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • charioteer1 31.03.09, 01:33
    Malinkami?

    Ja mam jutro ciezki dzien. Dobranoc.

    --
    Penguin flight
  • charioteer1 31.03.09, 18:28
    O! o! o! To juz zaczyna brzmiec powaznie.

    --
    Penguin flight
  • charioteer1 31.03.09, 01:35
    Tocq, a powaznie, jezeli myslisz o ksiazce, to zacznij od napisania na kartce
    planu w punktach. Chocby same tytuly planowanych rozdzialow. Ten plan z czasem i
    tak znajdzie sie tam, gdzie jego miejsce, czyli w koszu, ale nie napiszesz
    ksiazki zaczynajac od pomyslow na artykuly.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • tocqueville 31.03.09, 09:50
    ale mam pomysł na książkę i plan wstępny zrobiony - tylko, że będzie ona bardzo
    czasochłonna i pewnie odciągnie mnie od innych działań naukowych - a przecież
    muszę się co roku wykazywać artykułami :)
    dlatego zastanawia mnie czy to, co będzie się składało na poszczególne rozdziały
    książki nie publikować wcześniej jako artykuły w czasopismach
  • niewyspany77 31.03.09, 10:12
    no i ja mam tez podobny problem, i tak sobie mysle, ze chcac pogodzic sensowny
    dorobek i sensowna ksiazke, powinienem te ksiazke projektowac juz dzis, a
    dopiero rok minal od obrony.
  • dala.tata 31.03.09, 11:29
    rok od obrony to swietny czas na planowanie hablitacji. juz sie wybyczyles po
    doktoracie, czas do pracy :-)

    a tak na powaznie, to ja naprawde mysle, ze im szybciej, tym lepiej, jelsi
    rzeczywiscie myuslisz o hablititacji. tyle ze ja bym nie myslal o tym, ze robie
    habilitacje, tylko o tym, ze chce napisac nastepna ksiazke.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • charioteer1 31.03.09, 18:30
    tocqueville napisał:

    > i pewnie odciągnie mnie od innych działań naukowych

    Niestety.


    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • dala.tata 31.03.09, 20:39
    moja habilitacja miala z 7 rozdzialow (chyba). jeden byl zmodyfikowanym
    artykulem, reszta nie. bylbym ostrozny z tym duplikowaniem. ja jako recenzent
    zwracam na takie rzeczy uwage.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • ford.ka 01.04.09, 20:05
    Rozwiązanie jest banalnie proste - do dorobku przesłanego do oceny
    nie włączamy artykułów, które znalazły się w habilitacji. To
    kandydat wybiera, co przedkłada do oceny, nie ma obowiązku pokazywać
    wszystko ;)
  • dala.tata 01.04.09, 20:17
    no jasne. a tak w ogole to najlepiej chowac swoje cv i na hablitacje zlozyc swoj
    doktorat. dopoki habilitacja jest ocena dorobku, a tak powinno byc, nie mozna
    'ukrywac' czesci.

    to jest dla mnie rozwiazanie arcy-polskie. tu sie zalatwi, tu sie zachachmeci, i
    jakos to be, co?

    --
    Czuizm wiecznie zywy! Czuisci wszystkich krajow laczcie sie!
  • adept44_ltd 01.04.09, 20:58
    czyli Migalski był niepolski, bo wszystko podał, nie??? chyba o to chodzi, że
    mamy solidną książkę i solidny dorobek, co najważniejsze - nie zdublowany...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 01.04.09, 21:59
    Migalski właśnie zrobił po polsku - podał jako swój dorobek
    wszystko, do czego kiedykolwiek rękę przyłożył (włącznie z wydanym
    drukiem zapisem dyskusji kilku prawicowych "polityków", w której nie
    brał sam udziału, ale napisał wstęp) - zapominając, że większość
    tych dzieł pozlepiał z kawałków wcześniejszych. Pewnie się dala-
    taty, biedaczek, zapytał, co ma zrobić...
    Czyli w sumie tak - solidna książka i kilka-kilkanaście-
    kilkadziesiąt sensownych publikacji od tej książki niezależnych.
  • adept44_ltd 01.04.09, 22:10
    to tak właśnie napisałem... z Migalskim do była ironia bezpośrednio skierowana
    do Dalataty... ;-)

    ja np. miałem tak, że pisałem książkę i połowa rozdziałów była publikowana, jak
    powstawały - acz w wersji książkowej każdy z nich rozrósł się później dwukrotnie
    (testowałem pomysły), i to było wszystko w książce zaznaczone... do tego dodałem
    kilkadziesiąt artykułów, nic nie powtarzając i tyle...
    i do Petrucchia - nie sądzę, by to był autoplagiat - jeśli jest przypis
    wskazujący na fakt przedruku.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 01.04.09, 22:27
    adept44_ltd napisał:

    > i do Petrucchia - nie sądzę, by to był autoplagiat - jeśli jest
    > przypis wskazujący na fakt przedruku.

    Z tym się zgadzam. O autoplagiat natomiast zahaczałoby, moim zdaniem, "cudowne
    pomnożenie" publikacji poprzez przedstawienie tego samego utworu na dwa sposoby
    -- np. jako artykułu i jako części książki -- przy ocenie dorobku.

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów." -- Stanisław Lem
  • dala.tata 01.04.09, 23:08
    no wiec adepcie drogi sprawy z reguly sa bardziej skomplikowane. rozdizal
    ksiazki ktorego kanwa stal sie inny tekst, tyle ze zostal ziwkeszony,
    uniuansowiony itd jest calkiem ok. czym innym jest ksiazka skladajaca sie jednak
    z dwu takich rozdzialow na 10, a czym innym z 8 na 10. ta druga nie podobalaby
    mi sie za bardzo.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 01.04.09, 23:14
    de gustibus...

    bo jeśli oprócz tej książki jest jeszcze kilka innych i mnóstwo artykułów, to
    nie widzę żadnego problemu z zamianie stanu skupienia artykułów na książkę...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dala.tata 02.04.09, 00:53
    jak sie ma mnostwo artykulow to sie ma mnostwo artykulow.

    mnie sie ogolnie nie podoba wydawanie ksiazek z wczesniej napisanych rzeczy, mam
    wrazenie ze to raczej sluzy budowaniu ego i niczemu innemu.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • petrucchio 02.04.09, 01:00
    dala.tata napisał:

    > mnie sie ogolnie nie podoba wydawanie ksiazek z wczesniej napisanych rzeczy, mam
    > wrazenie ze to raczej sluzy budowaniu ego i niczemu innemu.

    Można zasłużyć na stanowisko Xerox Professor of... [wpisać nazwę dyscypliny].

    --
    "Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu
    idiotów." -- Stanisław Lem
  • petrucchio 02.04.09, 01:06
    petrucchio napisał:

    > Można zasłużyć na stanowisko Xerox Professor of... [wpisać nazwę dyscypliny].

    No, chyba że robią to inni. Powiedzmy, na 50-lecie pracy naukowej Dalataty jego
    koledzy i wdzięczni wychowankowie przygotowują w tajemnicy tom pamiątkowy:
    "Dalatata's Top Twenty", zbiór najsłynniejszych artykułów Mistrza. Ale samemu
    nie wypada.

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • dala.tata 02.04.09, 01:09
    troche brzmi jak tytul CD, ale cholera wie, co bedziemy drukowac za te 30 lat....

    potem jeszcze the very best, a na koncu: Dalatata, the ultimate.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • petrucchio 02.04.09, 01:10
    dala.tata napisał:

    > ... Dalatata, the ultimate.

    Na końcu to "terminal".

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:06
    jak powszechnie wiadomo - ego fajna rzecz
    ale pamietaj o czytelniku... ja np. lubię mieć wszystko, co mnie interesuje na
    półce, więc z checią kupuję nawet składankowe książki.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 00:57
    Robert K Martin gdzies wspomina (pewnie we wstepie do Queer Forster,
    ale nie mam pod reka, a w google books jest glownie spis tresci), ze
    jako ze temat jego doktoratu byl mocno kontrowersyjny i nowatorski,
    kolejne rozdzialy drukowal najpierw w najlepszych czasopismach jako
    artykuly, zeby recenzenci nie mogli uwalic calosci. Zadzialalo, bo
    komisja sie nie odwazyla powiedziec, że cos, co drukowali najlepsi,
    jest dla nich za slabe, mimo ze najpewniej sie z tym, co Martin
    wysmazyl, absolutnie nie zgadzali. Czyli nie jest to nic szczegolnie
    dziwnego w takiej Kanadzie. Ale w koncu wiadomo, ze Kanada to nie
    kraj tylko klimat, wiec co oni tam moga wiedziec ;)
  • charioteer1 02.04.09, 01:04
    W teorii powinno zadzialac. W praktyce, zrob sobie liste potencjalnych
    recenzentow swojej ksiazki.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • dala.tata 02.04.09, 01:07
    bardzo mozliwe ze to byl doctorate by publication i to jest jeszcze insza
    inszosc, tutak zreszta dosc czesto spotykana.

    a nawet jesli nie, to doktorat to dokotrat, a nie ksiazka. gdyby ow szanowny
    luminarz z tego jeszcze kskaze wydal, to by mi sie tak samo nie podobalo.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • ford.ka 02.04.09, 01:31
    Wydał i od trzydziestu lat jest to jedno z podstawowych opracowań w
    dziedzinie. Ma h 7 co w literaturoznawstwie jest chyba nieźle ;)
  • dala.tata 02.04.09, 01:35
    w literaturoznawstwie i ogolnie w naukach jakosciowych rzeczywiscie to wysokie
    h. jesli to rzeczywiscie zebranie tego samego (nie chce mi sie wierzyc), to moje
    zdanie na ten temat zostaje.


    ford.ka napisał:

    > Wydał i od trzydziestu lat jest to jedno z podstawowych opracowań w
    > dziedzinie. Ma h 7 co w literaturoznawstwie jest chyba nieźle ;)


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:09
    w USA też nie jest to dziwne (akurat taki przykład nawinął mi się pod rękę),
    choć tam powietrze gorsze...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 01.04.09, 21:53
    Jezu, co ty pieprzysz???
    Doktorat wpisujesz w inna rubryczke. Do habilitacji podajesz swoj
    dorobek, a nie bibliografie. To habilitant decyduje, co jest jego
    dorobkiem naukowym, a co nie jest. Jesli uwaza, ze cos, co wydal,
    niekoniecznie sie nadaje (bo jest popularno-naukowe albo z innej
    dziedziny albo z dowolnego innego powodu n.p. bo poklocil sie na
    smierc ze wspolautorem, nauka zna takie przypadki) albo z kazdej
    innej przyczyny dorobkiem nie jest, to nie podaje i koniec. Ocenie
    podlega dorobek przedstawiony do oceny. Jedyna osoba, ktora moze byc
    tu stratna to sam zainteresowany, bo z kazda "ukryta" pozycja
    dorobek mu sie zmniejsza. A ze wiekszosc wpisuje sobie absolutnie
    wszystko, bo niewiele ma do zaoferowania, to inna sprawa ;)
    Pogoda dzisiaj sliczna, zrob sobie wieczorny spacer, zonkile kwitna,
    moze powinienes sie na pare godzin oderwac od pracy i scigania
    polskich przywar ;)
  • dala.tata 01.04.09, 23:03
    no jak zwykle pieprze....moze nie rozumiem slowa 'dorobek', jednak wydawalo mi
    sie, ze to slowo oznacza calosc pracy (po dokotracie) habilitanta. moze sie myle?

    ford.ko, twoje zatroskanie moim dobrostanem jest wzruszajace.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • ford.ka 01.04.09, 23:48
    Nie oznacza. Habilitant ma pelna swobode w ustaleniu, co uwaza za
    swoj dorobek a co nie. Jesli wytnie za duzo, stratny moze byc tylko
    on, wiec kwestia jest moralnie neutralna.
    Calosc pracy moze oznaczac niekoniecznie tanczenie nago przy rurze w
    barze dla gejow na pelnym etacie ale n.p. referaty pisane na
    konferencje organizowane przez jednostke macierzysta i publikowane
    nastepnie w tomach konferencyjnych przez powyzsza. Bardzo chcialbys
    sie czyms takim chwalic?
    Na wypadek dalszych pytan - pracowalem w czterech miejscach, trzy
    zrobily a przynajmniej probowaly mi zrobic taki numer.
  • adept44_ltd 01.04.09, 23:52
    z tańczeniem nago??? ford, gdzieś ty pracował???
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 00:04
    Tu podobno nie wolno opowiadać dowcipów, ale zaryzykuję.
    Dzieci w przedszkolu opowiadają, gdzie pracują ich rodzice. Jaś
    mówi, że jego tata jest strażakiem. Małgosia że jej mama jest
    prezesem akademii nauk, a mały Kazio stwierdza: mój tata tańczy nago
    przy rurze w barze dla gejów.
    Po zajęciach pani bierze Kazia na stronę i mówi: ależ Kaziu, wiem
    dobrze, że twój tatuś nie pracuje w barze dla gejów. Dlaczego
    okłamałeś swoich kolegów? A Kazio na to z płaczem: przecież im nie
    powiem, że pracuje w IPN!!!
  • adept44_ltd 02.04.09, 00:08
    ford, tu właśnie wolno...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • tocqueville 02.04.09, 00:09
    pomyliłeś wątki -a dowcip sztuczny
  • adept44_ltd 02.04.09, 00:11
    Tocq, nie bądź sztywniak... ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • tocqueville 02.04.09, 00:16
    mnie autentycznie denerwuje, że najwięcej do powiedzenia o iPN mają osoby, które
    w reku nie miały jakiejkolwiek książki wydanej przez tę instytucję
  • adept44_ltd 02.04.09, 00:20
    na autentyczne zdenerwowanie - najlepsze lekkie śniadanie,

    co ja plotę, idę spać, dobranoc!
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • tocqueville 02.04.09, 00:21
    o której ty jadasz śniadanie?
    pomieszanie nocy w dniem to pierwszy objaw depresji.. :)
  • ford.ka 02.04.09, 00:46
    U mnie w tej chwili obowiązuje wersja Royal Bank of Scotland, ale
    chciałem przybliżyć rodakom ;)
  • dala.tata 02.04.09, 01:02
    ford.ka jak zwykle pomocnie. tanczenie przy rurze.... ale rzeczywiscie nie
    wszystkie wystapeinia umieszczam na cv. jednak nie umieszczam ich nie dlatego,
    ze sa dublowaniem czegos (praktyka jest dla mnie dosc zalosna), ale dlatego ze
    nie uwazam tego za wystarczajaco wazne, by o tym swiat informowac.

    niech i tak bedzie: dorobek to to co habilitant uznaje za dorobek. jak pisze ten
    sam tekst kilkukrotnie to nie umieszcza wszystkich wersji (nawiasem mowiac to
    praktyka wspomnianej tutaj Wierzbickiej - ten sam tekst publikowala np. w 3
    jezykach - pod innymi tytulami, o ile dobrze pamietam, bo nabralem sie na to
    sciagajac te tkesty przez biblioteke - bardzo mi sie to nie podoba).


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • charioteer1 02.04.09, 01:09
    Tak, mnie to tez raz wkurzylo - nie Wierzbicka, inny autor, a tekst trudno
    dostepny, tak ze nie bylo mowy o sciagnieciu przez biblioteke. Wreszcie po kilku
    latach mi sie udalo to zdobyc i okazalo sie, ze ja to juz mam, tylko w
    "ksiazkowej" wersji. Autor w ksiazce powolywal sie wprawdzie na ten tekst, ale
    zapomnial wspomniec, ze go przedrukowuje zywcem.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • petrucchio 02.04.09, 01:23
    charioteer1 napisał:

    > Tak, mnie to tez raz wkurzylo - nie Wierzbicka, inny autor, a tekst trudno
    > dostepny, tak ze nie bylo mowy o sciagnieciu przez biblioteke. Wreszcie po kilk
    > u
    > latach mi sie udalo to zdobyc i okazalo sie, ze ja to juz mam, tylko w
    > "ksiazkowej" wersji. Autor w ksiazce powolywal sie wprawdzie na ten tekst, ale
    > zapomnial wspomniec, ze go przedrukowuje zywcem.

    Ja kiedyś doznałem "tego okropnego uczucia deja vu", czytając artykuł wybitnego
    i sławnego językoznawcy gruzińskiego (ale po angielsku, nie po gruzińsku) z roku
    1997, "Language typology and linguistic reconstruction". Zacząłem szperać i
    znalazłem artykuł z 1992, "Comparative reconstruction and typological
    verification: The case of Indo-European". Nazwijmy pierwszy z nich A, a drugi B.
    Pierwszy miał 9 stron, drugi 23. Dziewiętnaście akapitów (ok. sześciu stron
    tekstu, czyli 66% A i 26% B) było identycznych lub minimalnie zmodyfikowanych
    (np. inna interpunkcja) i oczywiście B nie zawierał odsyłacza do A. Szacunek do
    tego pana straciłem w jednej chwili i nigdy nie odzyskałem.


    --
    To my, pingwiny!
  • tocqueville 02.04.09, 01:25
    "czytając artykuł wybitnego i sławnego językoznawcy gruzińskiego"

    o, ja też znam wybitnego gruzińskiego językoznawcę - ale on żył nieco wcześniej
    i miał także inne specjalizacje
  • dala.tata 02.04.09, 01:29

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • petrucchio 02.04.09, 01:34
    Jak to nie? Mało luda wybił?

    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:21
    drukował raz, a porządnie...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 02.04.09, 01:33
    tocqueville napisał:

    > "czytając artykuł wybitnego i sławnego językoznawcy gruzińskiego"
    >
    > o, ja też znam wybitnego gruzińskiego językoznawcę - ale on żył nieco wcześniej
    > i miał także inne specjalizacje

    :)

    Gruzin Gruzinowi nierówny. Ten, o którym mówię, jest dziś
    zagranicznym członkiem stowarzyszonym US National Academy of Sciences, honorowym
    członkiem Linguistic Society of America, doktorem h.c. różnych zachodnich
    uniwersytetów itp. Ale jakoś mam do niego mniej więcej taki stosunek, jak poeta
    do dra Fella:

    I do not love thee, Dr Fell,
    The reason why I cannot tell;
    But this I know, and know full well,
    I do not love thee, Dr Fell.


    --
    Żołnierze Ksenofonta: -- Thalatta! Thalatta! (Morze! Morze!)
    Marynarze Kolumba: -- ¡Tierra! ¡Tierra! (Ziemia! Ziemia!)
  • tocqueville 02.04.09, 01:35
    no ale mój gruziński językoznawca jednak miał więcej tytułów
    no i dodatkowo h=17
  • petrucchio 02.04.09, 01:38
    tocqueville napisał:

    > no ale mój gruziński językoznawca jednak miał więcej tytułów
    > no i dodatkowo h=17

    No, mój Nagrodę Lenina też ma, a h=9, i to za samo językoznawstwo, ale nie
    sprawdzałem, ile by wyciągnął bez autoplagiatów.


    --
    To my, pingwiny!
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:23
    a jak "autoplagiaty" wpływają na h???
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 10:49
    Obudzilem sie dzisiaj rano z taka oto cenna mysla: nadgorliwosc jest
    gorsza od faszyzmu. I druga mysl byla taka - dlaczego kolejne osoby
    na tym forum oczekuja od innych (osobiscie nieznanych) wylacznie
    nadgorszego?
    Dla mnie jest mozliwe, ze ow paskudny Gruzin mial swiadomosc, ze
    pierwszej wersji tego artykulu nie da sie znalezc, wiec kiedy
    pojawila sie mozliwosc przedruku, skorzystal z okazji i rozszerzyl
    go o to, co wymyslil w tzw. miedzyczasie. A o pierwszej wersji nie
    wspomnial, bo uznal, ze skoro nie ma tam nic wiecej niz w drugiej,
    nie ma sensu do niej odsylac. Bo jednak próba uzyskania dwóch stopni
    czy tytułów za ten sam dorobek to coś nieco innego niz publikacja
    rozszerzonej wersji swojej pracy (nie mam pojecia o kogo chodzi, ale
    z podanego opisu zupelnie nie wynika, ze chodzi o kogos, kto
    rozpaczliwie musi sobie watowac dorobek, bo go tak naprawde nie
    posiada, dlaczego wiec go o to oskarzac?). No i mogl zakladac, ze
    czytaja go ludzie inteligentni, ktorzy sami wpadna na to, ze we
    wczesniejszym artykule na ten sam temat bedzie mniej a nie
    wiecej... A kto nie wpadnie, sam sobie winie (i sam się ukarał,
    tracąc czas i środki na szukanie wcześniejszej wersji ;)
    Ze studiow pamietam niezbyt wyrazniej, ze niejaki Chomsky w zasadzie
    co roku wydawal nowa ksiazke, w ktorej doprecyzowywal co bardziej
    niezrozumiale elementy swoich teorii (jesli chodzi o mnie, niczym
    sie od siebie nie roznily, ale jesli robil to specjalnie dla mnie,
    to tracil cenny czas ;). Mial dac sobie spokoj po pierwszej, bo z
    publikacją jest jak z dziewictwem - do jednorazowego użytku?
    (Odpowiedz poprawna: on akurat tak ;)
  • adept44_ltd 02.04.09, 11:08
    w pełni się pod tym podpisuję
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 02.04.09, 11:12
    ford.ka napisał:

    > Obudzilem sie dzisiaj rano z taka oto cenna mysla: nadgorliwosc jest
    > gorsza od faszyzmu. I druga mysl byla taka - dlaczego kolejne osoby
    > na tym forum oczekuja od innych (osobiscie nieznanych) wylacznie
    > nadgorszego?

    Dlaczego tak myślisz? Od kolegów, zwłaszcza zasłużonych, oczekuję rzeczy jak
    najlepszych. Może nie wyłącznie, bo temu nikt nie sprosta, ale w każdym razie
    jak najlepszych jak najczęściej. Dlatego właśnie mnie boli, kiedy przyłapię
    takiego kolegę na prymitywnym i nieudolnie zamaskowanym oszustwie. I dlaczego
    "osobiście nieznanych"? Ja znam tego profesora osobiście.

    > Dla mnie jest mozliwe, ze ow paskudny Gruzin mial swiadomosc, ze
    > pierwszej wersji tego artykulu nie da sie znalezc, wiec kiedy
    > pojawila sie mozliwosc przedruku, skorzystal z okazji i rozszerzyl
    > go o to, co wymyslil w tzw. miedzyczasie.

    Da się znaleźć. Obie wyszły w zbiorach pokonferencyjnych opublikowanych przez to
    samo, bardzo renomowane wydawnictwo zachodnie. To nie był przedruk tylko nowy
    artykuł, na nowy temat, ale wykorzystujący verbatim dwie trzecie artykułu
    poprzedniego *bez podania źródła*. Cała nowość polegała na przetasowaniu
    akapitów i dodaniu paru przecinków. Czyli klasyczny autoplagiat, w 100% zgodny z
    definicją. Mam lepsze rzeczy do roboty, niż przeglądanie reszty jego dorobku,
    ale podejrzewam, że takiego watowania znalazłoby się więcej, i że ma to związek
    ze swobodnymi standardami etycznymi nauki sowieckiej i postsowieckiej.

    > Ze studiow pamietam niezbyt wyrazniej, ze niejaki Chomsky w zasadzie
    > co roku wydawal nowa ksiazke, w ktorej doprecyzowywal co bardziej
    > niezrozumiale elementy swoich teorii (jesli chodzi o mnie, niczym
    > sie od siebie nie roznily, ale jesli robil to specjalnie dla mnie,
    > to tracil cenny czas ;). Mial dac sobie spokoj po pierwszej, bo z
    > publikacją jest jak z dziewictwem - do jednorazowego użytku?
    > (Odpowiedz poprawna: on akurat tak ;)

    Jakkolwiek oceniać Chomsky'ego, w każdym razie szczegółowych odsyłaczy do
    własnych wcześniejszych publikacji nigdy czytelnikom nie skąpił.

    --
    M[----]mmm!
  • ford.ka 02.04.09, 11:48
    To nie mial byc komentarz ad personam ale bardziej ogolny do roznych
    tutaj wypowiedzi. A teraz konkretniej.
    Nie bede sie jakos szczegolnie upieral, ze w tym konretnym wypadku
    mam racje, bo tekstow nie znam, a z tytulow widze wyraznie, ze nie
    jest to zaden przypadek. Nigdy nie przyszloby mi do glowy, zeby do
    nich siegnac. Und das ist auch gut so, jak mawiaja w Berlinie.
    I teraz mowie ogolnie, bo nie moge inaczej, skoro nie znam
    szczegolow. Dalej jestem sklonny w takich sytuacjach dawac
    oskarzonemu a benefit of doubt. Wolno wracac do raz opublikowanych
    tekstow, jesli uwaza sie je za wazne i wolno je poprawiac i
    rozszerzac, a kiedy sa juz "skonczenie doskonale" publikowac w
    formie ksiazki. Co to jest za "prymitywne i nieudolnie zamaskowane
    oszustwo" jesli kolejne teksty publikuje w powaznych wydawnictwach
    czy czasopismach? Kogo niby chcial oszukac, skoro pewnie starczy
    wpisac nazwisko w baze MLA, zeby to znalezc?
    > Jakkolwiek oceniać Chomsky'ego, w każdym razie szczegółowych
    odsyłaczy do własnych wcześniejszych publikacji nigdy czytelnikom
    nie skąpił.
    Przyznam, ze zawsze robilo to na mnie wrazenie chorobliwego
    narcyzmu ;)
    Idealizm nie jest moze tak grozny jak nadgorliwosc, ale tez
    klopotliwy.
  • adept44_ltd 02.04.09, 12:29
    podobnie jak ford nie uważam, by trzeba było zakładać od razu, że przedruki mają
    pracować za autora, naprawdę nie wszyscy są tak paskudni :-); jest wiele
    sytuacji, jak pisałem, w których puszcza się wstępne wersje, żeby sprawdzić, jak
    to działa?, żeby pokazać, że temat jest w opracowaniu, żeby poddać się krytyce,
    w końcu, żeby wziąć udział w jakimś przedsięwzięciu i pewnie wiele innych...

    do tego dodam specyfikę dyscyplin, dało mi to już kiedyś do myślenia w związku z
    kłótnią z Chario, dzisiaj wziąłem sobie do ręki kilka książek językoznawczych,
    no i ok, to jest przedstawienie badań (może jest inaczej, więc tu ewentualnie
    czekam na sprostowanie), książka literaturoznawcze (pewnie nie każda) jest
    jednak narracją i tam coś się dzieje, mówiąc inaczej - całość nie równa się
    sumie części...; podobnie będzie pewnie u historyków.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 02.04.09, 12:46
    Adept,

    Po pierwsze, to ja sie z toba nie kloce. Przedstawiam swoje poglady i tyle.

    Po drugie, to ja sie tak za bardzo za jezykoznawce nie uwazam (wiem, wiem, ze
    moge tym kolegow lekko zaskoczyc...), ale to sa bardzo subtelne podzialy
    dyscyplinarne.

    Po trzecie, i to sie wiaze z tym, ze przypisujesz mnie do jezykoznawstwa, bo to
    jest temat, ktory ja podejmuje w dosc marginalny sposob w publikacji, ktora
    znajduje sie w tej chwili u wydawcy - jest tak, ze do podjecia pewnej
    problematyki dojrzewa sie dosc dlugo. Dlatego tez pisze sie cos, co jest
    finalnym produktem w momencie powstania, ale wraca sie do tego po kilku latach i
    podejmuje sie te sama tematyke w inny nieco, bardziej rozbudowany sposob. Stad
    sa wczesniejsze i pozniejsze wersje tego samego, ale z przedrukami to ma
    niewiele wspolnego. Wiec na razie nie wytlumacze ci, jak to jest z tym
    jezykoznawstwem, ale prawdopodobnie cos na ten temat za jakis czas jeszcze
    napisze. Na razie moge ci przeslac pdf-a z zaznaczeniem stron, na ktorych jest
    ta wersja beta moich pogladow w tej materii.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • charioteer1 02.04.09, 12:53
    Kurde, wiesz, ze nie lubie potakiwaczy? ;-)

    --
    March of the penguins
  • charioteer1 02.04.09, 12:59
    Dobra, jak chcesz...

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • petrucchio 02.04.09, 12:39
    ford.ka napisał:

    > Co to jest za "prymitywne i nieudolnie zamaskowane
    > oszustwo" jesli kolejne teksty publikuje w powaznych wydawnictwach
    > czy czasopismach?

    Możliwe, że sam nie zdawał sobie dobrze sprawy, że takie praktyki uchodzą za
    oszustwo poza granicami byłego ZSRR. Sam miałem do czynienia ze studentami z
    "innych kręgów kulturowych", uważających za coś normalnego produkcję kolaży z
    wycinków publikacji, na dokładkę cudzych ;)

    > Kogo niby chcial oszukac, skoro pewnie starczy
    > wpisac nazwisko w baze MLA, zeby to znalezc?

    Ale to było w czasach prehistorycznych, kilkanaście lat temu, kiedy nikomu
    jeszcze nie przychodziło do głowy wpisywać nazwiska do jakichś baz.


    --
    What Intelligence divine
    Could frame thy curious Design?
  • ford.ka 02.04.09, 13:05
    ABELL stoi w Bibliotece Uniwersyteckiej, skocz na Ratajczaka,
    zobacz, od kiedy są tomy. Dawno tam nie zaglądałem, ale z podręcznej
    nie wypożyczają, a wszystkich chyba jeszcze nie ukradli.
    Bibliografia MLA wychodzi od 1920 - nie wierzę, żeby nawet w Gruzji
    mógł się trafić profesor, który nie wiedział o ich istnieniu ;)
  • dala.tata 02.04.09, 15:07
    jako recenzent i naukowiuec ja ie jestem od benefit of the doubt. ty
    sobie rob co chcesz.od czasu kiedy jako mlody mgr zobaczylem te sama
    ksiazke pewnego polskiego psychologa wydana dwa razy pod roznymi
    tytulami (slowo w slowo) jakos mi sie nie chce dawac benefit of the
    doubt.

    fordzie.ka, daj sobie tez spokoj z pozycja tej malej biednej myszki
    z Polski, ktora potrzebuje zbiorwo tekstow, wydawanych w kolejncyh
    zbiorach. choc legalne to rzeczy mnie sie moga ie podobac. tobie sie
    podobaja, wiec zycze cie wielu kolejnycyh tomow typu: the best of
    ford.ka



    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • ford.ka 02.04.09, 16:27
    Hardcovery sa dla bibliotek. Jak autor jest znany, to za najwyzej
    rok bedzie paperback za 14,99, a na to Europe Wschodnia juz stac. A
    ksiazki kupuje sie w ksiegarni, chocby z takiego banalnego powodu,
    zeby ksiegarnie mogly istniec. Coś mi ta twoja nerwowość podpowiada,
    że zdecydowanie za rzadko zachodzisz do księgarni. Studentow nie
    lubisz, kolegow nie lubisz, konferencji nie lubisz, ksiegarni nie
    lubisz, chlopie, jak Ty sie musisz meczyc w tej robocie...
    Czy wydawanie zbiorowo tekstow mi sie podoba? Jest mi estetycznie
    obojetne - widze jednak dosc powodow, dla ktorych może miec sens, a
    skoro może, to zakładam, że ma, dopóki nie przekonam się, że jest
    inaczej. Tytuł ani nazwisko autora się tu nie pojawiło (nie mam
    pojęcia dlaczego), więc nie jestem w stanie stwierdzić, jaki to
    przypadek. Rzecz pewnie sprowadza sie do tego, co napisalem juz
    wyzej - to nie byla ksiazka dla Ciebie. Get over it. Poradniki dla
    matek karmiacych tez nie sa dla Ciebie, a chyba nie domagasz sie, by
    usunieto je ze wszystkich ksiegarni.
    Wolę zresztą tom zebranych artykułów jednego autora, które łączy
    jedna myśl i koncepcja, od zbiorówek o chwytliwym tytule i znanym
    nazwisku redaktora, gdzie każdy artykuł jest nowy, ale razem nic nie
    tworzą poza przekonaniem, że temat został odfajkowany.
    Dla mnie nauka to jest debata, w ktorej mozna powtorzyc cos, co sie
    wczesniej powiedzialo, jesli sie wierzy, ze ma to sens i mozna w ten
    sposob dotrzec do ludzi, dla ktorych moze to byc wazne, ciekawe i
    nowe. A że na sali jest dala-tata, który będzie potem zrzędził w
    barze, że już to słyszał w Kuala Lumpur? Na szczęście dala-tata nie
    jest jeszcze miarą wszechrzeczy.
    Sorry - po prostu nie kupuje Twojego podejscia do swiata: wszyscy sa
    zli, wszyscy chca mnie oszukac, wszyscy czyhaja na moja kase,
    wszyscy chca sobie tylko nastukac punktow bez wysilku, a czego nie
    da sie przeliczyc na punkty nie ma sensu ani wartosci. A juz
    zwlaszcza Polacy, wiadomo, daj Polakowi dwie metalowe kulki, to
    jedna zepsuje, a druga zgubi. Moze wlasnie dzieki takiej wizji
    swiata odniosles zyciowy sukces, ale jesli rzeczywiscie jestes taki,
    jak Twoja online persona, chyba wolalbym nie znalezc sie z Toba
    nigdy w jednym pomieszczeniu.
    Jako recenzent i naukowiec jestes od tego, zeby stwierdzic, czy
    kandydat powiedzial cos naprawde nowego i cennego, w tej kwestii nie
    ma miejsca na benefit of doubt, a nie od ustalania, ile razy i
    dlaczego to powtorzyl. To jest zadanie dla biografow kandydata,
    jesli sobie kiedys zasluzy na biografie. Nie musisz odwalac za nich
    roboty, chyba ze nie masz nic lepszego pod reka ;)
  • dala.tata 02.04.09, 16:50
    widzisz drogi fordzie.ka, jak juz sie wypowiadasz na temat jakis, to choc miej
    pewnosc ze wiesz co mwoisz. otoz w takich wydawnictwach jak Sage, Routledge,
    Palgrave itp dzisiaj poza podrecznikami (czy tez ksiazkami ktore maja
    realistyczna szanse byc 'adoptowanymi' na kursie), wszystko wydaje sie w twardej
    oprawie. niestety. i tak jest od mniej wiecej konca zeszlej dekady.

    z wyjatkiem jednej wszystkie moje ksiazki wydano w twardej oprawie tylko. choc
    dwie z nich po 2-3 latach wydano w miekkiej oprawie, bo sprzedaly sie dobrze w
    twardej, biblioteki je kupily, wiec wydawca ma nadzieje, ze uda sie jeszcze
    troche spredac.

    nie rozumiem tego 'get over it'. myslisz ze ja cierpie? nie, jako recenzent
    profesur na przyklad pisze co o tym mysle i tyle.

    i prosze nie wkladaj mi w usta stwierdzen o wszystkich ktorzy chca mnie oszukac
    - to sa twoje wizje i frustracje, ktorych nei przekladaj na mnie.. poweidzialem
    o bardzo konkretnej ksiazce z bardzo konkterntymi tekstami, ktore kiedys
    czytalem pod innymi tytulami. to jest dla mnie oszstwo.

    jako recenzent jestem rowniez od tego, zeby dokonac oceny dorobku. jesli ktos
    podaje dwa artykuly o roznych tytulach, a jak, czytajac, widze ze to ten sam
    artykul, widze ze ten ktos mnei robi w buca. i tyle.

    jesli sobie przedrukowuje, bo chce zarobic, jego sprawa. mnie sie to moze ale
    nie musi podobac lub nie. jest to legalne i tyle. jako recenzent jednak znonw
    dokonuje oceny czy ktos ma trzy ksiazki czy moze jedna ksiazke a dwie skladajace
    sie z przedrukow. to sa zupelnie inne ksiazki.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:20
    przepadł przez ten jeden przedruk??? Katon z ciebie... ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 02.04.09, 11:32
    adept44_ltd napisał:

    > przepadł przez ten jeden przedruk??? Katon z ciebie... ;-)

    E, nie, ogólnie nie sympatyzowałem za jego metodologią i postawą w dyskusjach,
    ale szanowałem mimo odmiennych poglądów. To nadmuchiwanie publikacji podminowało
    ten szacunek.

    --
    M[----]mmm!
  • ford.ka 02.04.09, 13:07
    Weź się chłopie przyznaj przed samym sobą - szukałeś na niego haka i
    w końcu znalazłeś ;)
  • petrucchio 02.04.09, 13:09
    ford.ka napisał:

    > Weź się chłopie przyznaj przed samym sobą - szukałeś na niego haka i
    > w końcu znalazłeś ;)

    Niech będzie. Ale znalazłem ;)

    --
    Ravens can croak and owls can hoot,
    Penguins just shriek, but aren't they cute?
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:12
    no ale ze wspomnianej Wierzbickiej nie uda ci się zrobić lesera mnożącego swój
    dorobek w ten sposób nie???
    jedyne, co mi się w tym nie podoba - to zmiana tytułu, ale może to kwestia
    stylistyczna?
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dala.tata 02.04.09, 10:46
    tym bardziej mnie dziwi Wierzbicka.to wybitna lingwistka, jesli nie
    najwybitniejsza polska lingwistka dzisiaj zyjaca. jej to do kitu potrzebne!


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 02.04.09, 11:07
    no widzisz... może bywa i inna logika tej sytuacji. ja nie mam wątpliwości w
    przypadku demiurgów mnożących to samo pod różnymi postaciami, to jest naganne i
    tak powstaje pseudodorobek, ale mogą być również inne powody i inne wykonania.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • adept44_ltd 02.04.09, 11:14
    ja mam teraz tak, że mniej więcej od 7 lat piszę książkę i ona jest o klasyku,
    ale zupełnie inaczej niż dotąd pisano, to, co powstaje - testuję: na
    konferencjach, w pismach, to cały czas się jakoś zresztą rozrasta, a nawet
    zmienia. I oczywiście odnotuję w aneksie bibliograficznym, ale jednak zależy mi
    na całości (pragmatycznie, w związku z siłą rażenia, która jest większa w
    przypadku książki niż artykułu).
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • petrucchio 01.04.09, 21:53
    tocqueville napisał:

    > dlatego zastanawia mnie czy to, co będzie się składało na
    > poszczególne rozdziały książki nie publikować wcześniej jako
    > artykuły w czasopismach

    Niech cię ręka boska broni, Tocq. Przecież to pierwsza rzecz, do jakiej z
    obowiązku przyczepi się każdy recenzent twojego dorobku. Jeśli powtórzysz więcej
    niż 20% tego samego materiału w dwóch różnych publikacjach, zarzucą ci autoplagiat.

    --
    To my, pingwiny!
  • ford.ka 01.04.09, 22:07
    Kurcze, chyba z roboty dzisiaj nie wyjde.
    Autoplagiat jest wtedy (tak samo jak w przypadku plagiatu), kiedy
    drukuje sie to samo jako nowe i nie podaje sie w jednoznaczny sposob
    zrodla i dotyczy to tekstu nie pomyslu czy koncepcji. To nie jest
    tak, ze kiedy Eistein powtorzyl publicznie, ze e=mc2 to go zaraz
    rozstrzeliwali jako plagiatora i zakale nauki. Wielu jest takich,
    ktorzy potrafia w kazdym artykule pisac o czyms zupelnie innym,
    slowem nie wracajac do tego, co juz stwierdzili wczesniej?
    Jesli na poczatku ksiazki jest napisane wyraznie drukowanymi
    literami "wczesniejsza wersja rozdzialu 1 ukazala sie drukiem w The
    Nature, czesci rozdzialow drugiego i trzeciego publikowane byly w
    The Scientist itd itp autor serdecznie dziekuje wydawcom ww
    czasopism za zezwolenie na ich ponowna publikacje" to nie jest zaden
    autoplagiat, a jak sie recenzent przyczepi, to znaczy, ze malo w
    zyciu ksiazek przeczytal. Czy moze tylko w mojej dzialce tak sie
    robi?
  • rysiek_1 01.04.09, 22:16
    Oczywiscie masz racje; wielu tak robi i nie ma w tym nic zlego.

    Przy okazji, nie rozumiem tego podzialu, o ktorym tu sie mowi: ksiazka
    a dorobek. Przeciez jesli ktos ma ksiazke, to jest to czesc jego
    dorobku. Mowienie "ksiazka a oprocz tego dorobek" jest troche bez
    sensu.
  • adept44_ltd 01.04.09, 22:21
    teoretycznie tak - odpowiedzią jest sprawa Migalskiego, u którego książka była
    powtórzeniem dorobku, stąd tutaj akcentujemy to rozróżnienie.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 01.04.09, 23:59
    Sorry - książka Migalskiego nie miała większego związku z jego
    dorobkiem. Książka była o partiach i systemie partyjnym w Czechach,
    a dorobek o naszym radosnym grajdołku, choć częściowo właśnie w
    Czechac go publikował. Ponoć była przy okazji zwyczajnie słaba, ale
    tylko relata refero, bo nie czytałem. Zarzut autoplagiatów dotyczył
    jego dorobku t.j. innych książek i artykułów.
  • adept44_ltd 02.04.09, 00:06
    sorry, sprawdź dobrze, spora część była wydrukowana jako książka - wcześniej, a
    reszta też wiąże się z artykułami.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 00:43
    Sprawdziłem:

    prac.us.edu.pl/~europa-srodkowo-wschodnia/migalski.html
    Wśród artykułów są dwa (albo ten sam dwa razy) porównujące system
    partyjny w Polsce i Czechach, które sądząc z identycznego tytułu,
    był wstępną wersją książki. Tyle że artykuł ma stron 61 a książka
    405, więc coś musiał dopisać - być może na podstawie innych
    artykułów o Polsce. Czyli nie prawdopodobnie masz rację.
    Swoją drogą artykuł już zniknął z sieci, ale miałem wątpliwą
    przyjemność przeczytać go, jak jeszcze wisiał (chciałem sprawdzić,
    czy Migalski to rzeczywiście taka lebiega, a więcej nie było w
    sieci) na stronie pisma netowego z Kolina, więc jeśli książka jest
    podobna, to zdecydowanie nie będę jej czytać.
    Z ciekawostek dodam, że czeska wikipedia hasło o edukacji w Kolinie
    (30 tys. mieszkancow) zaczyna słowami: Vyšší školství v Kolíně
    prakticky nenajdeme, dodając jednak, ze miesci sie tam Academia
    Rerum Civilium – Vysoká škola politických a společenských věd, która
    na swojej stronie oznajmia z dumą, że jest první vysokou školou v
    kolínském regionu ale potem dodaje skromnie, że ma status soukromá
    vysoká škola neuniverzitního typu (dla lingwistycznych nieuków:
    prywatna WSZ). Ale link do czasopisma Societas niestety już nie
    dziala. Kto nie wierzy, niech sprawdzi: www.vspsv.cz/
    Jak ktoś publikuje kawał swojej habilitacji w piśmie netowym takiej
    uczelni, a potem podaje to w swojej oficjalnej bibliografii, to już
    tylko za to należało odmówić habilitacji ;)
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:02
    Czyli nie prawdopodobnie masz rację

    ? to jak jest w końcu? ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574Czyli nie
  • ford.ka 02.04.09, 10:54
    Masz racje. Tak sie zaczytalem w tej stronie o alma mater z Kolina,
    ze sie zupelnie pogubilem ;)
  • charioteer1 01.04.09, 22:27
    rysiek_1 napisał:

    > Przy okazji, nie rozumiem tego podzialu, o ktorym tu sie mowi: ksiazka
    > a dorobek. Przeciez jesli ktos ma ksiazke, to jest to czesc jego
    > dorobku. Mowienie "ksiazka a oprocz tego dorobek" jest troche bez
    > sensu.


    Art. 16. ustawy o stopniach naukowych i tytule naukowym:

    Do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona osoba, która posiada stopień doktora i uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a ponadto przedstawiła rozprawę habilitacyjną.


    Jest dorobek _i_ rozprawa, czyli ksiazka lub odrebny cykl artykulow:


    Art. 17 ust. 2.

    Rozprawę habilitacyjną może stanowić powstałe po uzyskaniu stopnia doktora dzieło, opublikowane w całości lub zasadniczej części, albo jednotematyczny cykl publikacji.


    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • ford.ka 02.04.09, 00:15
    Z tego nic nie wynika - można przecież stwierdzić, ze dwie książki
    to jest dorobek a cykl sześciu artykułów, które wiążą się w całość
    to rozprawa. Tak naprawdę decyduje lokalny uzus, więc wiele z tej
    debaty nie wyniknie. Jednym z celów proponowanej reformy było
    stworzenie jednolitej normy dla wszystkich.
  • charioteer1 02.04.09, 00:24
    Lokalny uzus oznacza dwie rzeczy:

    - zwyczaje danej rady wydzialu - w jednej radzie przejdzie seria artykulow jako
    rozprawa, w innej nie,

    - zwyczaje panujace w danej dyscyplinie.

    Normalizowac mozna jedynie "dyscyplinarnie". Biorac pod uwage obowiazujacy
    podzial na dyscypliny, przypuszczam, ze ciebie znormalizuja z Adeptem.


    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • adept44_ltd 02.04.09, 00:33
    hm, no w sumie, zawsze to jakaś normalizacja... ;-)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 00:49
    Może mam inteligencję na poziomie traszki zwyczajnej (4 IQ) ale
    posiadam (podobnie jak to sympatyczne zwierzątko) instynkt
    samozachowawczy, sam się w odpowiednim momencie znormalizuje ;)
  • petrucchio 01.04.09, 22:22
    ford.ka napisał:

    > The Scientist itd itp autor serdecznie dziekuje wydawcom ww
    > czasopism za zezwolenie na ich ponowna publikacje" to nie jest zaden
    > autoplagiat, a jak sie recenzent przyczepi, to znaczy, ze malo w
    > zyciu ksiazek przeczytal. Czy moze tylko w mojej dzialce tak sie
    > robi?

    Nie mówię ani o ponownej publikacji artykułu za zgodą wydawcy, ani o drugim
    poprawionym wydaniu książki, ani o zacytowaniu kilku akapitów z własnego
    artykułu we własnej książce (oczywiście z odsyłaczem: (Tocqueville 2008: 29-30).
    Mówię o skompilowaniu książki habilitacyjnej z uprzednio opublikowanych
    artykułów lub ich obszernych fragmentów. Tego -- moim zdaniem -- nie wypada
    robić. Można natomiast zebrać te artykułu i przedstawić je jako pracę
    habilitacyjną, byle wyłączyć je z "innego dorobku".


    --
    Penguyn! Penguyn! Looming bright
    In the long Antarctic night!
  • dala.tata 01.04.09, 23:05
    nie, jak piszesz wprost, ze przedrukowujesz, to to nie jest autoplagiat. to
    przedruk. nie sadze zeby mozna sie bylo habilitowac na podstawie przedruku, ale
    moze sie znow myle i pieprze.
    --
    Czuizm wiecznie zywy! Czuisci wszystkich krajow laczcie sie!
  • adept44_ltd 01.04.09, 23:13
    mylisz się... ale tyle tylko...
    od lat 90 zmienił się zwyczaj... większość prac hab. i to dużego formatu to
    przedruki...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 01.04.09, 23:28
    Ostroznie z takimi uogolnieniami. To wszystko zalezy od dyscypliny, a obyczaje
    nawet w pokrewnych dyscyplinach moga byc bardzo rozne.

    Jezeli ktos chce robic ksiazke habilitacyjna z przedrukow, to nie widze
    najmniejszego sensu w robieniu ksiazki. Spinacz wystarczy, ewentualnie skoroszyt.

    To jest takie publikowanie dziel zebranych za zycia, z przedmowa autora.
    Zdarzaja sie takie przypadki w literaturze, ale zwyczaj raczej niezbyt godny
    ciagania pod strzechy.

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • charioteer1 01.04.09, 23:31
    Ustawa mowi, ze rozprawa ma byc opublikowana w calosci lub czesci. Po co te
    artykuly zbierac w ksiazke?

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • adept44_ltd 01.04.09, 23:34
    dla czytelnika chario, dla czytelnika... i zawsze tak robiono... również
    językoznawcy (choćby Wierzbicka)
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 01.04.09, 23:35
    Raczej dla rady.

    --
    Penguin flight
  • dala.tata 02.04.09, 00:57
    ano wlasnie. nie tylko przy habilitacjach, ale ogolnie ksiazki-przedruki to dla
    mnie dosc zalosny sposob na pomnozenie dorobku (nawet jesli wszystko jest lege
    artis). nawiasem mowiac coraz czesciej sie spotykam z tym nawet wsrod ludzi,
    ktorych szanuje. nagle jest ksiazka, nowy tytul, juz chce kupic, a tu sie
    okazuje ze to przedruk wczesniejszych artykulow plus 1 dotychczas
    nieopublikowany. dla mnie to takie pol-oszustwo. kwestia smaku.


    charioteer1 napisał:

    > Jezeli ktos chce robic ksiazke habilitacyjna z przedrukow, to nie widze
    > najmniejszego sensu w robieniu ksiazki. Spinacz wystarczy, ewentualnie skoroszy
    > t.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:07
    nie rozumiem???
    jakie oszustwo???
    może jeśli ktoś w ten sposób pomnaża dorobek i nie oznacza przedruków, to
    zgoda...ale w przeciwnym wypadku - nie.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dala.tata 02.04.09, 10:44
    no wiec dam przyklad: ostatnio widzialem nowa ksiazke czlowieka kotrego
    uwielbiam czytac. no to rzucilem sie na nia, bo to gratka, od dawna ksiazki nie
    opublikowal. po kupnie ksiakzi okazalo sie ze ja to wszystko znam, bo to sa
    przedruki (zaznaczone a jakze, w kazdym poszczegolnym rozdziale, ktory ma inny
    tytul niz oryginaly, bo pozmienial pare akapitow). to jest dla mnei oszustwo. ja
    sie nabralem na nowa ksiazke, to co dostalem to odgrzewane kotlety.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • ford.ka 02.04.09, 11:03
    Świnia ten autor. A przecież wystarczyło dać dużymi literami na
    okładce "It's NOT for dala.tata!!!".
    Bo to nie jest książka dla Ciebie, tylko dla mnie i wszystkich tych,
    ktorzy nie maja dostepu do wszelkich mozliwych baz artykulow i
    bibliograficznych, a ksiazke sa sobie w stanie kupic.
    Boje sie nawet podpowiedziec, ze facet moze byc dumny z tego, co
    zrobil i uwaza, ze tworzy to jakas spojna calosc, ktora nalezy
    czytac jako calosc, a nie pojedyncze artykuly. Eeee, nie, przeciez
    to lingwista, a dla takich licza sie wylacznie punkty i the least
    publishable unit, no i wszystko, co wymysla, ma termin przydatnosci
    do spozycia krotszy niz serek homo.
    Na przyszlosc sprobuj przed kupieniem ksiazki zapoznac sie ze spisem
    tresci. Pomaga!
  • dala.tata 02.04.09, 14:55
    ford.ka jak widze wali miedzy oczy. no wiec ja na spokojnie
    odpowieadam: zapoznalem sie ze spisem tresci i byly to teksty
    kotrych nie znalem. no to kupilem. jako ze kupilem na amazonie to
    zagaldanc do kazdego z tekstow mi sie nie udalo.

    wiem, wiem, zadne tlumaczenie: ksiazki kupuje sie w ksiegarniach, a
    autor na pewno myslal o tych wszystkch biedakach z europy
    wschodniej, ktorzy nie maja dotepu do jego arytkulow, ale kupia
    sobie jego ksiazke, w cenie przystepnej 50 funtow, w twardej oprawie.

    pierpszysz fordzie.ka. nadgorliwosc w nauce nie jest gorsza niz
    cokowliek. nadgorliwosc jet dobra. standardy sa z nadgorliwosci, a
    nie pieprzenia o tym, ze tu jeden artykulik, tu potem drugi pod
    innym tytulem, a punkty leca. moze dla ciebie to fajny sosob, dla
    mnie nie. jak by powiedzial adept: de gustibus....


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 02.04.09, 11:06
    ale co? była zafoliowana? i nie dało się zajrzeć do środka??? co tam jest?
    co do reszty opisanego procederu - też mi się nie podoba, wg. taka sytuacja musi
    być opisana.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 12:37
    Tak mi coś chodziło po głowie i w końcu udało mi się te myśli
    zwerbalizować.
    Te narzekania petrucchia i dala-taty na wielkich autorów, którzy
    ich "oszukali" to ja już wiele razy słyszałem od fanów różnych
    piosenkarzy i zespołów. "Madonna mnie oszukała - na tej składance
    miały być dwie nowe piosenki, ale to są tylko nagrania koncertowe,
    które i tak mam już na butlegach!". "Mieli wydać nową płytę, a to
    przecież są tylko nagrania ze stron B singli!" This is show
    business, boys. Get used to it or get a life! Nie wszyscy czytelnicy
    zachowuja sie jak fani, ktorzy musza miec absolutnie wszystkie
    produkcje swoich idoli, zeby móc potem narzekac, ze za ciężkie
    pieniądze dali sobie po raz piaty wcisnac to samo jako "Not-Quite-
    the-Same Hip Remix XXVII".
    A narzekania dala-taty wynikają po części z tego, że żyje w świecie,
    w którym jedyną miarą i motywacją pracy naukowej stały się punkty, a
    w istnienie innych swiatów nie wierzy. Nie przychodzi mu do głowy,
    że ktoś może uważać swoją pracę za na tyle ważną, że zrobi wiele, by
    dotarła do jak najszerszej grupy odbiorców i w tym celu dopilnuje,
    zeby rozproszone artykuly wyszly w formie ksiazki, wzglednie zeby
    ten sam artykul ukazal sie w innym jezyku, formie czy miejscu. Albo
    powroci do niego po kilku latach i wznowi, bo ma nowe dane lub
    zmienil zdanie w jakiejs kwestii i chce wczesniejsze wydanie
    zastapic nowym, ktore uwaza za aktualne (przypadek Chomsky'ego). Ale
    przecież za ksiazke nie ma punktow, wiec po co komu ksiazki? A jak
    jeszcze nie daj Boze taki ktoś sprobuje swoje odkrycia
    spopularyzowac jak jakas Deborah Tannen (h 39)... Tfu! Na stos z
    babą!
  • charioteer1 02.04.09, 12:55
    A to ja mysle, ze wracamy tutaj do problemu szacunku do czytelnika i do tego,
    kto gwiazda jest, a kto sie tylko za taka uwaza.

    --
    March of the penguins
  • adept44_ltd 02.04.09, 13:00
    Chario, ale czym innym jest szacunek do słuchacza (nie powtarzam mu na różnych
    konferencjach tego samego), a czym innym dla czytelnika - daję mu możliwość
    zakupu w jednym tomie czegoś, co jest czymś więcej niż porozrzucane teksty - i
    on może sobie tego nie kupić...bo zobaczy, że już zna, ale może sobie kupić, bo:
    1) nie zna, 2) zna i chce mieć na półce w komplecie, 3) inna możliwość.
  • dala.tata 02.04.09, 16:17
    rozwazania forda.ka coraz bardziej napawaja mnie zrozumieniem, dlaczego tak
    latwo w Polsce znalez plagiaty, a tak trudno jest je zdlawic. przeciez taki
    plagiator tylko upowszechnia mniej znane odbiorcy dzielo. autoplagiator
    upowszechnia dzielo swoje.

    i powtorze: mnie sie moze podobac lub nie przedrukowywanie wlasnych tekstwo,
    przedrukowywanie ich pod innymi tytulami (z kosmetycznymi zmianami) jest oszustwem.

    z pewnoscia autor X chcial upowszechnic swoje wazne dziela. podejrzewam ze
    glownie jednak chcial zarobic, w czym zreszta nie ma nic zdroznego. pod
    warunkiem, ze wiem co kupuje.

    i skoro nasza ford.ka analogia, to ja tez analogia. wedlug forda.ka, auto ktorym
    jezdze, moge nieco podpicowac i powiedziec: sprzedam nowe auto. i ford.ka powie:
    ale fajne nowe auto: przeciez on tylko chce zebym ja, kupujacy, mogl sobie
    jeszcze nim pojezdzic.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • ford.ka 02.04.09, 16:35
    Tak wlasnie powiem, bo w temacie samochodow odrozniam jezdzace od
    niejezdzacych ;)
    Ale ja jestem nienormalny i z nowych rzeczy uznaje glownie ubrania -
    ksiazki, mieszkania i samochody wole uzywane. Sprawdzone ;)
  • dala.tata 02.04.09, 16:51
    no to tez mozesz sobie kupowac ksiazki, w ktorych sa juz sprawdzone artykuly!
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • ford.ka 02.04.09, 17:30
    Mój horoskop mówi, że dzisiaj w pracy wysiłek się opłaci, więc
    skupię się na pracy.
    A co do wmawiania Ci moich frustracji - w wolnej chwili przeczytaj
    na spokojnie własne posty. Serio radzę.
  • dala.tata 02.04.09, 17:41
    ale ze niby ja jestem sfrustrowany? ale niby czym? wydalem w zeslzym roku 6ta
    monografie badawcza, mam granty, mam profesure 'na zachodzie', calkiem niezla
    pensje, niedanwo kupilem nowe auto, ktore mnie jeszcze bardziej cieszy niz
    poprzednie. ja sfrustrowany? a gdzie tam!

    naotmiast ja bardzo powaznie traktuje to, co robie. i nie lubie ludzi, ktorzy
    chca przechytrzyc system. nie lubie nierzetelnosci, nie lubie cwaniactwa. bo
    tak, ja mysle ze choc profsura to praca jak kazda inna, to wlasnie dlatgo ze to
    profesura a nie menedzerstwo ystemu ISO 9000 w firmie obuwniczej (z calym
    szacunkiem dla menedzerow), to ja mysle ze podatniki ma prawo ode mnie wymagac
    wiecej. i to wiecej to wlasnie praktyki, ktorym nie mozna nic zarzucic. i tak,
    to jest dla mnie wazne. ale frustracji we mnie akurat nie ma. i na spokojnie,
    fordzie.ka, przeczytaj swoje posty i zobacz, ile w nich goryczy, zolci i
    kombinowania.

    ale spoko i tak sie lubie z toba klocic :-)


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 02.04.09, 17:38
    a Ford Ka należy do tych jeżdżących czy nie? :)
    chyba że go traktować jako obudowany skuter
  • charioteer1 02.04.09, 12:27
    Mam swietna ksiazke. Czeka, az bede miec wiecej czasu na czytanie. Pierwsze zdanie na pierwszej stronie: "This volume reprints articles written over a perod of over three decades". To sa artykuly tej samej autorki i pisane we wspolautorstwie. Dalej jest poltorej strony podziekowan roznym wydawcom za zgode na przedruk kolejnych artykulow.

    Ja nie mam problemu z tym, co to jest i po co to jest, ale my tu mowimy przede wszustkim o monografiach do habilitacji, tym samym zreszta wykazujac bezsensownosc, wrecz szkodliwosc wymogu publikowania monografii. Zaden z dyskutantow nie napisze w przedmowie do swojego dziela: "written over a period of over three decades". Zaden z dyskutantow nie znajdzie komercyjnego wydawcy, ktory podjalby ryzyko finansowe zwiazane z wydaniem takiej publikacji.

    Dajmy wiec moze spokoj rozwazaniom o dobru czytelnika. Jezeli te artykuly trzeba zbierac w ksiazkowa calosc, zeby to mialo jakis sens, to znaczy, ze malo wazne byly, albo opublikowane w wyjatkowo zlych miejscach - bez szans na dotarcie do czytelnika. Tu wlasciwie zaczyna sie temat na odrebna dyskusje, bo w Polsce publikuje sie przede wszystkim zle i wylowienie czegokolwiek w zalewie drukowanej makulatury graniczy z cudem.

    Podsumowujac, w Polsce panuje szkodliwy kult ksiazki jako publikacji waznej, bo gruba. Znam profesora z UK, ktory wydal sporo ksiazek, ale jego najwazniejsze i najczesciej cytowane publikacje to artykuly, ktore maja ponad 500 cytowan sztuka. A my caly czas udajemy, ze liczy sie tylko ksiazka, nawet jezeli ta ksiazka sklada sie w calosci z artykulow, a artykul to jest cos malo waznego i pisanego tak ot, przy okazji.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • adept44_ltd 02.04.09, 12:34
    chario, bzdurzysz z tymi książkami, że hej...

    w PL się nie czyta... artykułów - postawię taką tezę (oczywiście ze świadomością
    przesady, ale coś w tym jest), czyta się książki, z wielu powodów, między innymi
    z takiego, o jakim piszesz - zalew makulatury i niemożność wyławiania... i
    zawężę: w humanistyce

    co do szkodliwości publikowania monografii, to cię poniosło nieźle, tu tylko
    powiem, że dla mnie nie jest problemem, czy ktoś do kolokwium przedstawi
    wszystko w jednej oprawce czy w wielu...

    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • ford.ka 02.04.09, 12:46
    Popieram tezę - w Polsce artykuły czytają głównie napaleni
    doktoranci. Dopóki nie dotrze do nich, że to makulatura i że w
    większości przypadków można spokojnie poczekać na książkę. A jak
    czcigodny autor nie napisze książki, to znaczy, że artykułów tym
    bardziej nie było warto czytać. Oczywiście, mówię o polskich
    artykułach i polskich książkach.
  • dala.tata 02.04.09, 16:21
    aaaaa no to rzeczywiscie fajosko macie. wszystko mozna wydac pare razy. super.
    po co zreszta czytac artykuly? jeszcze moze w bibliotece co? sa pewne granice nie?

    ford.ka napisał:

    > Popieram tezę - w Polsce artykuły czytają głównie napaleni
    > doktoranci. Dopóki nie dotrze do nich, że to makulatura i że w
    > większości przypadków można spokojnie poczekać na książkę. A jak
    > czcigodny autor nie napisze książki, to znaczy, że artykułów tym
    > bardziej nie było warto czytać. Oczywiście, mówię o polskich
    > artykułach i polskich książkach.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • charioteer1 02.04.09, 12:58
    Adept, kurcze, no teraz sie nakreciles i chcesz sie poklocic...

    > w PL się nie czyta... artykułów

    Przeciez ja wlasnie o tym pisze...

    > co do szkodliwości publikowania monografii

    Przeciez ja nie pisze, ze monografie sa szkodliwe. Ja pisze, ze wymog jest
    szkodliwy...

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • adept44_ltd 02.04.09, 13:04
    tak razy 2, to znaczy nie, z twojego postu wynikało coś innego ;-), ale teraz tak!
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • dala.tata 02.04.09, 01:28
    nowe drzewko otwieram. bo nie mam zadnych watpliwosci, ze dublowanie publikacji,
    nawet jesli z odsylaczami, jest srednie, bez odwolaczy karygodne. a co z
    wystapieniami konferencyjnymi?

    bo ja nie mam trudnosci z tym, zeby wyglaszac minimalnie zmieniony referat na
    paru konferencjach. a nawet i ten sam referat. ale to dlatego, ze wystapienia
    konferencyjne a. do niczego sie nie licza, b. sa glownie po to, zeby pojechac na
    konferencja, ktora z kolei jest glownie od networkingu. c. ilosc konferencji na
    ktora sie jezdzi jest zwiazana glownie z wysokoscia budzetu konferencyjnego
    departamentu w ktorym sie pracuje.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • charioteer1 02.04.09, 01:45
    To chyba trzeba uwazac, zeby nie trafic na te sama widownie ;)

    --
    March of the penguins
  • ford.ka 02.04.09, 01:47
    Jeśli networkujesz z tymi samymi (a do tego to się po pewnym czasie
    sprowadza, chyba ze lubisz uwodzic swoim intelektem doktorantów
    dowolnej płci) to musi być niezły ubaw, jak w różnych punktach globu
    czytacie sobie z kumplami te same referaty.
    No i potem ta ożywiona dyskusja "A w Kuala Lumpur miałeś o dwa
    przykłady więcej!" "Przepraszam czcigodnego kolege, ale w Kuala
    miałem dwadziescia minut na referat, a tutaj tylko pietnascie,
    przypominam tez ze w Nairobi mialem zupelnie inne przyklady!"
    A jak pojedziesz na konferencje organizowana przez takiego
    lepsiejszego kolege, ktory bardzo chce miec tom konferencyjny pod
    swoja redakcja, referat przepada i trzeba napisac nowy. I jest
    dramat.
    A tak serio - pelnej odpowiedzi na to pytanie udzielil cwierc wieku
    temu David Lodge w powiesci "Maly swiatek" ;)
  • charioteer1 02.04.09, 02:27
    To zalezy, po co jezdzisz na konferencje. Jezeli jedziesz po to, zeby miec
    publikacje, to oczywiscie jezdzenie z tym samym jest bez sensu. Jezeli zrobiles
    jakies male badanie i chcesz dostac feedback, to nie wypada ryzykowac, ze
    bedziesz tych samych ludzi swoim badaniem zanudzal, tylko w innej czesci swiata.

    Ogolnie rzecz biorac, wydaje mi sie, ze to zalezy. Konferencje sluza tez
    popularyzacji. Na duzych konferencjach zwlaszcza, czesto prezentuje sie rzeczy,
    ktore juz sa w druku. To jest taka sytuacja, kiedy abstrakt zglasza sie rok
    przed konferencja, albo nawet wczesniej.

    Poza tym, nie kazdemu to samo wypada. Przyklad: mega-gwiazda (h=22),
    konferencja, 2008, kongres, 2008 - w 90% ten sam referat, konferencja 2009 - 40%
    slajdow z ubieglego roku sie powtarza. Drugi przyklad: hiper-mega-gwiazda
    (h=30), konferencja 2007, konferencja 2009 - czesc slajdow sie powtarza. I tego
    za kazdym razem slucha sie z ciekawoscia, bo to sa ludzie, ktorzy caly czas
    prowadza badania i jezeli siedzisz w temacie, to po pol roku mimo tych 90%
    powtarzajacych sie slajdow znajdziesz cos nowego i ciekawego.

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • dala.tata 02.04.09, 10:40
    w tomach pokonferencyjnych nie publikuje. do tych samych ludzi dwa razy tego
    samego tekstu nie mowie, wlasnie zeby uniknac tego typu problemow. jednak to sa
    problemy wizerunkowe.

    natomiast, rzezcywiscie nie raz slyszalem ten sam referat juz, z reguly od ludzi
    na naukowym swieczniku. wyobrzam sobie, ze jesli jestes zapraszany na wiele
    konferencji nie jestes w stanie ciagle z czyms nowym jechac. nie da sie po prostu.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 02.04.09, 10:18
    a tu mam zupełnie odwrotnie... bo jednak w przypadku książki ktoś sobie może
    sprawdzić, co jest w środku i jej nie kupić, a w przypadku referatu jest
    poniekąd ukrzesłowiony i słucha po raz kolejny...
    ale ze zdumieniem śledziłem kiedyś jednego profesora, który to samo jednego roku
    wygłosił z 4 razy...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 02.04.09, 12:30
    Nie musisz sluchac. Mozesz wstac i wyjsc.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, profesorów...
  • adept44_ltd 02.04.09, 12:35
    no tak, ale pokonałem np. 350 km (pieszo) i mam cały blok takich referatów,
    hę??? jak dla mnie brak szacunku dla słuchacza.
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574
  • charioteer1 02.04.09, 12:52
    Ze brak szacunku, to sie zgadzam. Tym niemniej, jak w poscie wyzej, to zalezy
    tez, co kto ma do powiedzenia i na ile jest to to samo. Wracajac do tych
    naukowych mega-gwiazd - oni nawet jezeli mowia to samo, to to na ogol nie jest w
    100% to samo. To jest kwestia co komu i kiedy wypada. Problem raczej w wielu
    przypadkach widze w nadmiernie rozbuchanym mniemaniu o sobie.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, profesorów...
  • adept44_ltd 02.04.09, 12:56
    no tak, ale mówiliśmy o tym samym, i nie angażując ponowoczesnych koncepcji
    powtórzenia...
    bo ja np. pamiętam wykłady Błońskiego o Gombrowiczu, z których powstawała
    książka i on nigdy nie powtarzał wykładów, widać było pracę, która się dokonała
    i to jest ok...
    --
    forum dla doktorantów, doktorów, a nawet profesorów!

    forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=87574

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.