Dodaj do ulubionych

Do doktora per "magistrze" :)

23.04.09, 17:21
Nie jest to dla mnie jakiś straszny problem, ale ciekawy jestem, jak wy reagujecie na to, gdy ktoś zwraca się do Was per "magistrze" podczas gdy jesteście doktorem... Nie żebym miał jakąś tytułomanię, ale przyznam, że to trochę denerwujące gdy np studenci mówią do mnie "panie magistrze" podczas gdy mam dr :) już lepiej, gdyby w ogóle nie używali tytułu :) Obroniłem się ponad rok temu, mój stopień widnieje w wykazie pracowników, problem polega chyba na tym, że bardzo młodo wyglądam i wszyscy "z automatu" zakładają, że jestem magistrem. Tylko co robić w takiej sytuacji? Prostować głupio, bo pomyślą, że jestem jakimś napuszonym tytułomaniakiem, a nie prostować sugeruje zgodę :D
Edytor zaawansowany
  • jolix 23.04.09, 17:38

    Zaniżania stopnia nie koryguję, uśmiecham się tylko, kiedy zwracają
    się nieznani mi studenci per ty. Prostuję pomyłkę, kiedy
    pierwszoroczniacy, przyzwyczajeni chyba po liceum, mówią do mnie
    "pani profesor" :)
  • matdokt 23.04.09, 18:03
    A może rozwiązaniem jest zwracaniem się per Pan? U mnie w instytucie nikt nie
    zwraca sie do nikogo Panie Magistrze, Doktorze, Profesorze, Docencie, Profesorze
    Zwyczajny Mianowany Rehabilitowany,... tylko panie X, pani y

    Tytułomania w Polsce jest dosyć zabawna. W zeszłym roku byłem na stypendium w
    Niemczech i tam (jak również na świecie) nikogo nie obchodzi twój tutuł/stopień
    naukowy, tylko twoje osiągnięcia naukowe.
  • jolix 23.04.09, 19:52
    > A może rozwiązaniem jest zwracaniem się per Pan? U mnie w
    instytucie nikt nie
    > zwraca sie do nikogo Panie Magistrze, Doktorze, Profesorze,
    Docencie, Profesorz
    > e
    > Zwyczajny Mianowany Rehabilitowany,... tylko panie X, pani y


    Matdokt,

    Czy Ty piszesz o tym, jak zwracają się do siebie współpracownicy,
    czy jak mówią do pracowników studenci? To zasadnicza różnica...
    Oczywiście, że wobec siebie w instytucie jesteśmy per ty lub
    pan/-i + imię lub nazwisko (o profesorach i pracownikach innych
    katedr).
    Obserwujemy jednak od jakiegoś czasu, że studenci, szukając kogoś z
    pracowników, pytają "czy jest pani Kasia / Zosia" i to mi się nie
    podoba, ale nie ma nic wspólnego z tytułomianią :)
    --
    JX
  • dala.tata 23.04.09, 21:36
    ja to niestety tez widze i tepie na calego. nie zadna pani Kasia, tylko mgr
    Kowalska. nawiasem mowiac to czescie wlasnie sie to robi wobec kobiet.

    a co do tytulu, to pare ladnych lat temu wszedlem w Polsce do biura
    administracji i dostalem pytanie: asystent czy adiunkt. no to ja: profesor. pani
    sei usmiala i zapytala: asystent czy adiunkt: no to ja profesor. i ja sie
    zaczalem smiac. pani sie wkurzyla i powiedziala ze nie bedzie rozmawiac ze mna.
    na co ja sie wkurzylem i powiedizalem zeby zadzwonila do instytutu w ktorym
    przebywalem. przeprosinom nie bylo konca.....
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • babazgaga 23.04.09, 22:12
    Fakt, też zauważyłam że studenci sobie pozwalają do mnie i moich
    koleżanek per pani Zosiu Kasiu Dorotko (czego nb nie cierpię prawie
    tak samo, jak zaczynanie maila od "Witam", i głupkowatych zdrobnień
    w stylu pieniążki - takie trzy zboczenia mam), a do facetów od nas
    nie. Mam dwie dyplomantki, u których mi to zupełnie nie przeszkadza,
    a nawet robi mi się jakoś tak miło i ciepło, ale u innych mnie
    wkurza, szczególnie jak widzę kogoś drugi raz na oczy, albo w ogóle
    nie widziałam.
    A jak mi magistrują to się cieszę, że młodo wyglądam, chociaż kiedyś
    zwracałam uwagę, bo mnie duma zalewała żem doktor.
  • sleepysheep 29.04.09, 11:44
    Przepraszam, ale muszę zapytać:) Co jest nie tak w rozpoczynaniu maila od "Witam"?
    --
    www.Pro-Cycling.org -->
    Kolarstwo w najlepszym wydaniu!
  • megaborsuk2000 29.04.09, 12:06
    "Witam" jest protekcjonalne - ponieważ normalnie przynależy gospodarzowi, użyte
    poza kontekstem właściwego powitania zakłada, że osoba witająca zajmuje w jakimś
    sensie uprzywilejowaną pozycję względem osoby witanej, "jest na swoim". Jeśli
    student pisze tak do wykładowcy, efekt jest niespecjalnie fajny.
  • dala.tata 29.04.09, 12:11
    do tego jeszczze nalezy dodac ze czasownik 'witac' musi miec dopelnienie, wiec
    jesli juz: to 'witam wszystkich', 'witam pana profesora' (ale nie witam profesorze).

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • sleepysheep 29.04.09, 14:36
    Dlatego zapytałam, co jest złe w tym określeniu, bo ja sama go używam, jednak
    nie zawsze pasuje i rzecz jasna nigdy nie występuje samodzielnie (Witam Panią,
    Witam Panie Marku...). Natomiast wychodzę z założenia, że jeśli ja zgłaszam się
    do kogoś z propozycją to, jakby na to nie patrzeć, jestem na uprzywilejowanej
    pozycji, gdyż to ja inicjuję kontakt i składam ofertę (chodzi mi jednak o
    bardziej formalne/służbowe maile, a nie zapytanie studenta skierowane do
    wykładowcy). Zatem samo witam nie jest złe, tylko trzeba umieć dobierać
    odpowiednie słowa do okazji:)
    --
    www.Pro-Cycling.org -->
    Kolarstwo w najlepszym wydaniu!
  • dala.tata 29.04.09, 15:07
    wlasnie tak. najidiotyczniejsze jest jednak 'witam' w mailu do kogos. to jst dla
    mnie polanalfabetyzm.

    --
    blue skies research rules!
  • komnen3 29.04.09, 20:05
    A dla mnie taki zwyczaj.
    Inni tak do mnie pisali, więc też zacząłem to robić i nie widzę w tym nic złego.

    --
    Żaba!
  • dala.tata 29.04.09, 20:24
    nie sa to wybory, ktore waza o zyciu, wiec zycze powodzenia.

    komnen3 napisał:

    > A dla mnie taki zwyczaj.
    > Inni tak do mnie pisali, więc też zacząłem to robić i nie widzę w tym nic złego
    > .
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • lia.13 29.04.09, 22:51
    dala.tata napisał:

    > wlasnie tak. najidiotyczniejsze jest jednak 'witam' w mailu do kogos. to jst
    dla mnie polanalfabetyzm.

    A to ki diabeł znowu? Mail ZAWSZE jest do kogoś. Przecież nie pisze się go sobie
    z muzą do szuflady.
  • lia.13 29.04.09, 22:55
    *sobie a muzą ;)
  • watcher11 30.04.09, 09:54
    Sobie a muzom
  • lia.13 30.04.09, 10:10
    niech Ci będzie, że masz rację. i co, lepiej Ci?
    dobijają mnie osoby, które nie mając nic do powiedzenia w temacie, doszukują się
    literówek czy błędów ortograficznych. jakkolwiek w moim przypadku był to
    ewidentny błąd tematyczny, bo nawet gdybym chciała użyć tu liczby pojedynczej,
    to powinno być "sobie a muzie"
    eeeehhhhh, nie ma to jak leczenie własnych kompleksów poprzez wytykanie błędów
    innym.
  • herrkagan 30.04.09, 15:25
    No coz, to sa mocno zakompleksiale belfry...
    --
    Wyznanie Starego Kloszarda:
    „Australia - jak najdosłowniej - nakarmiła mnie, kiedy byłem głodny,
    i dała mi dach nad głową, kiedy byłem bezdomny,
    nic nie żądając w zamian, nie zapomnę tego, dopóki żyję.”
  • dala.tata 30.04.09, 00:05
    tak, ale moze byc okolnik, instrukcja, reklama prawda? nie jest zatem adresowany
    do konkretnej osoby.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • iluminacja256 30.04.09, 07:24
    Myslę, ze trzeba mieć napradę kłopoty z ego i sporo frustracji,
    jeśli kogoś denerwuje fakt, ze student pomylil się w tytule.
    Tytułomania to koszmar polskich uniwersytetów - czekam dnia, kiedy
    ktoś do kogoś zwróci sie per panie doktorze habilitowany;/

    Nie wiem, moze zdobyty z trudem doktorat to ogromny i jedyny sukces
    dla kogoś, jak dla mnie o wiele ważniejsze są dwie rzeczy: fakt, czy
    prowdzę zajecia tak, ze tematyka jest zreazlizowana i solidnie,
    twórczo przekazana oraz fakt, czy studenci mnie lubią, a nie -
    widząc na korytarzu uciekają w drugą stronę.

    Więcej dystansu życzę.
  • staraskarpetka 29.04.09, 23:23
    No to jak należy się zwracać w takim mailu? "Szanowna Pani Magister/ Doktor
    (jako forma pozdrowienia)?
    A dalej znowu (jako główna treść maila): Czy Pani Magister/ Doktor/ Profesor
    sprawdziła już moja prace?/ Czy mogę przyjść do Pani Magister/Doktor na
    konsultacje?"
    Czy to nie brzmi trochę eee groteskowo i nadęcie???
  • dala.tata 30.04.09, 00:08
    gorteskowo? nie widze nic groteskowego w tym, zeby zwracac sie do kogos z
    szacunkiem. jesli koniecznie chcesz mniej nadecia i zadecia, to proponuje: Pani
    Magister/Doktor Panie doktorze/profesorze.

    'Witam' jest polanalfabetyczne i pokazuje jedynie, ze

    a. piszacy nie ma za grosz wyczucia jezykowego i spolecznego
    b. nie ma za grosz refleksji jezykowej.

    musze przyznac, ze dlugo musialby mnie taki 'witamowiec' przekonywac, zebym go
    wzial na dokotratna.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • wj_2000 30.04.09, 01:00
    dala.tata napisał:

    > gorteskowo? nie widze nic groteskowego w tym, zeby zwracac sie do kogos z
    > szacunkiem.

    Nie wiem ile masz lat, podejrzewam, że sporo. Ja pewnie więcej (70), ale
    pierwsze maile zacząłem wysyłać i otrzymywać jeszcze w PLEARNie, rok czy dwa
    przed ustanowieniem pierwszej domeny Internetu w Polsce.
    Dążenie do skracania jest przy tej formie komunikacji naturalne, jak oddychanie.
    "Witam" w mailu nie ma nic wspólnego z czasownikiem witać kogoś! Dla mnie brzmi
    jak grzeczniejsza forma zwrotu "cześć". Tak zaczynam swoje maile do kolegów.
    Chcę zwrócić uwagę, że nikogo nie dziwi "plastikowa miednica", choć słowo
    miednica pochodzi niewątpliwie od miedzi. I co z tego?
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • wj_2000 30.04.09, 01:08
    Trochę za wcześnie odpaliłem poprzedniego maila. Chciałem powiedzieć, że "witam"
    (podobnie jak swawolniejsze "Cześć", "Czołem", "Czółko", czy "Hey") zastępuje po
    porostu "Dzień Dobry".
    --
    Jak ja nie lubię mieć stale racji!
  • iluminacja256 30.04.09, 07:34
    'Witam' jest polanalfabetyczne i pokazuje jedynie, ze
    >
    > a. piszacy nie ma za grosz wyczucia jezykowego i spolecznego
    > b. nie ma za grosz refleksji jezykowej.


    Nie zgodzę się. Jezyk jest strukturą dynamiczną, o formach uzywanych
    społecznie decyduje przede wszystkim UZUS, a uzus wypracowuje się w
    języku latami. Protekcjonalnosc "Witam" mozna odniesc tylko i
    wyłacznie do formy uzywanej w przekazie bezpośrednim , a i tu z
    trudem: " Witam Państwa na zebraniu", "Witam na konferencji
    prasowej " itp. W meilach "Witam" osiągneło, dzieki uzusowi, status
    oficjalnego powitania w relacjach zawodowych, oficjalnych. Moze
    oczywiscie zwalczać to powitanie, ale sens ma to podobny do
    usiłowania zastapienia słowa frędzel przestarzałym znaczeniem
    słowa "ku.ta.s', albo uporczywego poprawiania - nie "znalazałem w
    internecie" , ale wyszukałamen w internecie" . Żaden.
  • dala.tata 30.04.09, 15:13
    alez ja to akceptuje, troche, norma a la uzus niby jest ok, jednak jakos nie
    akceptujemy 'wylanczac' jako formy uzusowo poprawnej, choc mowia tak 'wszyscy'.
    'Witam' ma ten sam status: innymi slowy uzusu bym nie przeceniak.

    nie zapominalbym tez, ze jezyk jako medium sluzy do konstrukcji tozsamosci,
    wizerunku itd itd. ja na przyklad zawsze uzywam 'te' w bierniku od 'ta' i
    zauwazam, gdy inni tego uzywaja. zauwazam bledy ortograficzne, nie mowiac juz o
    tym 'wylanczac' itd itd. i wlasnie z tych wszystikich pwodow gdy pisalbym do
    swojego promotora, nie napisalbym 'witam'.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • herrkagan 30.04.09, 15:24
    Ale sztywniak z ciebie, dalatata. Gorszy niz myslalem...
    dala.tata napisała: "...gdy pisalbym do swojego promotora, nie
    napisalbym 'witam'."

    --
    Wyznanie Starego Kloszarda:
    „Australia - jak najdosłowniej - nakarmiła mnie, kiedy byłem głodny,
    i dała mi dach nad głową, kiedy byłem bezdomny,
    nic nie żądając w zamian, nie zapomnę tego, dopóki żyję.”
  • charioteer1 30.04.09, 18:50
    A co jest nie tak z 'wylanczac'? Poza pisownia oczywiscie.

    Wiem, ze 'ta' w bierniku jest niepoprawne, ale i tak uzywam tej formy swiadomie
    i z rozmyslem, i bede dalej uzywac.

    --
    March of the penguins
  • staraskarpetka 10.05.09, 15:55
    > 'Witam' jest polanalfabetyczne i pokazuje jedynie, ze
    >
    > a. piszacy nie ma za grosz wyczucia jezykowego i spolecznego
    > b. nie ma za grosz refleksji jezykowej.

    Tak? Ale co ma wspólnego używanie w korespondencji "witam" z analfabetyzmem?
    Faktem jest, że żaden żywy język nie jest stały, niezmienny, ale ewoluuje, jest elastyczny. Co innego martwe języki- tam zasady językowe są stale.
    Kierowanie się martwymi zasadami jest moim zdaniem nierealistycznym przerysowaniem. Właśnie groteska. I już!

    > musze przyznac, ze dlugo musialby mnie taki 'witamowiec' przekonywac, zebym go
    > wzial na dokotratna.

    Coś mi mówi, ze Pan z tych, co upierają się, ze jawiemwszystko, nawet jeśli wiedza tylko trochę (bo przecież nie sposób się znać na wszystkim!). Dopuszczenie myśli, ze można się mylić, a inni czasami wiedza lepiej jest ...normalne i ludzkie ;-D
  • dala.tata 10.05.09, 16:06
    tak? to dlaczego laskawy Pan pisze 'zywy' przez z z kropka a nie rz? po co
    interpunkcja? 'przeciez' pisac przez rz, a potem przez z z kropka?

    pszeciesz lepiej pisac tak jak sie wylancza ortografje to wreszcie widac jak
    jenzyk zyje nie argumenty laskawego pana sa hipokryzja witam jest okej ale jusz
    pszeciesz nie jest ok wylanczac jest fajoskie ale tszebalo zamiast trzeba bylo
    jusz nie moze wienc laskawy pan mi wyjasni gdzie jest granica analfabetyzmu bo
    nie da sie tak pul na pul albo likwidujemy reguly albo je stosujemy drogi
    rozmufco nastwjam wienc uszu i czekam na wyznaczenie granic zywego jenzyka

    moze i ja jestem besserwisser, jednak ja wole dokotrantow z refleksja, w tym
    jezykowa, a nie baranow, ktorzy robia 'jak wszyscy'. co nie znaczy, ze laskawy
    Pani nie moze sobie pisac 'witam' do woli. i konsekwencje takiego pisania
    rowniez beda Panskie.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • staraskarpetka 10.05.09, 17:28
    Nie śmiem nawet pomyśleć, że ostatnią uwagą najwyraźniej trafiłam w sedno :D(tak, tak, jestem ŻEŃSKIEGO rodzaju!).

    > tak? to dlaczego laskawy Pan pisze 'zywy' przez z z kropka a nie rz? po co
    > interpunkcja? 'przeciez' pisac przez rz, a potem przez z z kropka?
    >
    > pszeciesz lepiej pisac tak jak sie wylancza ortografje to wreszcie widac jak
    > jenzyk zyje nie argumenty laskawego pana sa hipokryzja witam jest okej ale jusz
    > pszeciesz nie jest ok wylanczac jest fajoskie ale tszebalo zamiast trzeba bylo
    > jusz nie moze wienc laskawy pan mi wyjasni gdzie jest granica analfabetyzmu bo
    > nie da sie tak pul na pul albo likwidujemy reguly albo je stosujemy drogi
    > rozmufco nastwjam wienc uszu i czekam na wyznaczenie granic zywego jenzyka
    >
    > moze i ja jestem besserwisser, jednak ja wole dokotrantow z refleksja, w tym
    > jezykowa, a nie baranow, ktorzy robia 'jak wszyscy'

    1. - nie widzę powiązania z tym, co napisałam. Nie pisałam nigdzie o sztucznej hodowli ortografii;
    2. Prawdą natomiast jest, że pewne fenomeny językowe ewoluują, ulegają zmianom (np. czas zaprzeszły, wyrazy obce i wiele innych). Właśnie z tego faktu, że język jest żywy, biorą się coraz to nowe wydania słownika poprawnej polszczyzny...Warto zapoznać się z definicją hipokryzji (i również analfabetyzmu), bo to Pan w postach nie używał polskich znaków...

    > moze i ja jestem besserwisser, jednak ja wole dokotrantow z refleksja, w tym
    > jezykowa, a nie baranow, ktorzy robia 'jak wszyscy'.

    Czy naprawdę? Bo mój pogląd jest przecież również wynikiem refleksji nad językiem...


    ...I już nic więcej nie napiszę, bo jakaś nieprzyjemna atmosfera powstaje;/

  • dala.tata 10.05.09, 18:09
    nie rozumiem tego sedna, ale skoro laskawa Pani trafila, to gdziezbym sie chcial
    klocic.

    argument z ewolucji jezyka ma sens ograniczony. i to ze jest 'zywy' niczego nie
    zalatwia. bo tak jak napisalem owa zywosc jest polityczna - niektore zmiany
    akceptujemy, innych nie akceptujemy. 'witam' jest nie akceptowane, podobnie jak
    i wylanaczac.

    co do hipokryzji - to wlasnie roznica miedzy nami jest taka, ze ja chce widziec
    konktekst. i o ile w postach nie uzywam polskich znakow (nie mieskzam w Polsce
    co sprawe utrudnia), to juz w recejzni habilitacyjnej bede uzywal.i dlatego
    pisze o 'witam' w mailu doktoranta do profesora,a nie w mailu ucznia do ucznia
    ('witam' nie ma sensu, ale niech se pisza jak chca).



    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • thersites 10.05.09, 16:19
    Z poradnia.polonistyka.uj.edu.pl/?modul=16:


    WITAM
    Moje pytanie dotyczy jednej z Pana odpowiedzi: [...] Zatem dlaczego nie można
    używać wyrażenia "witam"? Monika

    Szanowna Pani,
    tym razem, nie mając już sił pisać po raz n-ty tego samego, poprosiłem o pomoc
    Prof. Małgorzatę Marcjanik z Uniwersytetu Warszawskiego, badaczkę polskiej
    etykiety językowej, autorkę wielu prac oraz poradnika z tego zakresu.
    Zamieszczam jej odpowiedź na Pani pytanie.

    Formy „Witam” nie używa się ani na początku maila (listu), ani w kontakcie
    bezpośrednim, ponieważ informuje ona o wyższej hierarchii sytuacyjnej nadawcy.
    Nie oznacza to rzecz jasna, że jest to forma zabroniona w omawianych typach
    kontaktu. „Witam” może powiedzieć gospodarz otwierający drzwi gościom czy
    dziennikarz lub prezenter prowadzący program telewizyjny, radiowy – na przykład:
    „Justyna Pochanke. „Fakty”. Witam państwa”.
    Nie wypada zaś studentowi rozpocząć maila do wykładowcy za pomocą formy „Witam”,
    a nawet „Witam, Panie Profesorze”. Nie wypada tak zwrócić się podwładnemu do
    przełożonego. Nie wypada tak napisać do kogoś, kogo nie znamy, i nie wiemy, w
    jakim jest wieku, jaką pełni funkcję zawodową itp. Ale do kolegi, koleżanki
    formy "Witam" używać można do woli.
    Prof. dr hab. Małgorzata Marcjanik, Uniwersytet Warszawski
  • charioteer1 10.05.09, 18:00
    Czy pani prof. dr hab. Małgorzata Marcjanik korzysta z internetu?

    'Witam' jest protekcjonalne w jezyku mowionym, ale w kontaktach internetowych
    jest to forma zakladajaca rownosc rozmowcow, ktorzy byc moze nie spotkali sie
    nigdy w realu.

    W kontaktach uczelnianych 'witam' nie wchodzi w rachube - piszemy 'Szanowny
    Panie Profesorze'. Ale jako pracownik akademicki w zyciu nie napisze do kogos,
    kogo nie znam osobiscie 'Szanowny Panie Doktorze'. Na takie okazje jest 'witam'.
    Dobra, niech wam bedzie, do lingwistow nie bede pisac per 'witam', ale kurde
    jest to forma, ktora od dawna funkcjonuje w internecie.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • dala.tata 10.05.09, 18:11
    chario, pisz, jak chcesz. ja tylko mowie, ze ja nie chce doktoratnow, ktorzy
    pisza 'witam', reszte mam w nosie, choc wyrabiam sobie zdanie na temat tego, jak
    ludzie pisza i mowia. i tyle.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • charioteer1 10.05.09, 18:14
    Dalatata, koniecznie chcesz sie poklocic? Ja pisze o swojej korespondencji
    mejlowej, a nie o twoich doktorantach.


    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • dala.tata 10.05.09, 18:22
    nie chce.ale mowie ci: pisz jak chcesz. ja nigdy nie pisze 'witam' ty se pisz,
    kiedy chcesz.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • charioteer1 10.05.09, 18:29
    Jak nie chcesz, to cos sie mnie czepil? Pisze i do mnie pisza, i o zgode nie
    pytaja :p

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • dala.tata 10.05.09, 18:35
    a niech pisza. wylanczac niech tez pisza.

    i nie uczepilem sie, tylko postanowilas podzielic sie swoimi praktykai pisarskimi.
    --
    blue skies research rules!
  • charioteer1 10.05.09, 18:39
    Ty sie dzielisz, a mnie nie wolno???

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • adept44_ltd 10.05.09, 19:30
    Chario, ale to jakaś schiza, bo piszesz, że ci nie odpowiada, ale w necie jest
    ok... przecież my teraz wykraczamy poza kwestie gramatyczno-poprawnościowe (net
    sprzyja różnym uproszczeniom itd.), a jesteśmy przy konwencjach
    kulturowo-relacyjnych... - czy w tym kontekście net coś zmienia? pewnie tak, ale
    jednak nie w każdym przypadku.
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 10.05.09, 20:05
    Mysle, ze to nie jest zadna schiza. Tak samo, jak masz roznice miedzy jezykiem
    pisanym a mowionym, tak samo jezyk netu nie jest ani jednym, ani drugim. Do tego
    sobie dodaj roznice medium (sms, gg, email), symetrycznosc relacji itd. i
    wychodzi calkiem ciekawa mieszanka.

    --
    March of the penguins
  • adept44_ltd 10.05.09, 20:20
    przyjmuję, że to jest skomplikowana mieszanka, no ale jak to - w mailu witam, a
    w realu - dzień dobry pani profesor???
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 11.05.09, 08:42

    --
    Louder Than Bombs...
  • thersites 10.05.09, 16:23
    Ale spokojnie, nie będą Ci zgredy grzebać w uzusie. Można już "tą" książkę,
    ostatnio zaaprobowali "unikalny" w znaczeniu "unikatowy", więc idzie lepsze...
  • megaborsuk2000 10.05.09, 20:47
    Tstaraskarpetka napisała:

    > Faktem jest, że żaden żywy język nie jest stały, niezmienny, ale ewoluuje, jest
    > elastyczny.

    Tak, tak. Ja jak piszę do jakiejś pani prof., to zaczynam mail: "Sup, bitch?",
    bo język ewoluuje, jest elastyczny.
  • tetlian 30.04.09, 00:40
    Ja też zawsze miałem z tym problem. Rozpoczynanie maila od "Witam" wydawało mi
    się głupie. Ale od "Dzień dobry" też jakoś tak nie bardzo pasowało. No bo co
    jeśli tego maila pisałem o 2 w nocy? Albo adresat odebrał go o takiej godzinie?
    Mimo wszystko rozpoczynam zawsze maila właśnie od "Dzień dobry", ponieważ to
    chyba brzmi najmniej głupio.

    Ale może ktoś bardziej w tym doświadczony, mógłby poradzić inną formę przywitania.

    --
    Absurdarium - zbiór absurdów i nonsensów
  • dala.tata 30.04.09, 00:49
    ja zawsze pisze: szanowny Panie, szanowna pani (do studentow tez tak pisze). to
    jest standardowy sposob zwracania sie do ludzi, ktorych nie znamy, w liscie,
    mailu itd. a jak znamy funkcje, tytul i jest relewantny, to Szanowny Panie
    Dziekanie/Doktorze/ Magistrze/ kierowniku. Panie Tomaszu, Pani Kordelio, jesli
    jestemy 'znajomymi'. itd itd. Kroliczku, malpeczko, jesli znamy sie nieco lepiej :-)



    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • thehard 30.04.09, 05:54
    Po prostu jesteś męska szowinistyczna świnia, :-).
    --
    A może to normalne, że się inaczej marzy
    Inaczej się przeżywa i pije się po pół
    I żeby to zrozumieć, potrzeba się zestarzeć
    Lub rzucić się ze schodów - najlepiej głową w dół
  • nowaak 29.04.09, 14:09
    > Przepraszam, ale muszę zapytać:) Co jest nie tak w rozpoczynaniu maila od "Witam"?
    wejdź na stronę poradni językowej Uniwersytetu Jagiellońskiego - specjaliści
    obszernie to tłumaczą. Niegrzeczne w sytuacjach niesymetrycznych.
  • iluminacja256 30.04.09, 07:41
    Internet ma swoje prawa i dązy do ekonomicznosci języka czyli
    skracania - moim zdaniem uzycie formuły "Szanowny Panie" w meilu do
    osoby skądinąd znanej - swojego studenta , doktoranta nie wyraza
    szacunku, ale jest wręcz pogardliwe i buduje podwójny dystans, gdyz
    takiej formy uzywamy tradycyjnie do osob nieznanych.
  • dala.tata 30.04.09, 15:16
    daltego do doktoranta napisalbym, Panie Tomaszu. jezyk jest bardziej
    skomplikowany niz jedna regula, ktora mamy zastosowac wszedzie i zawsze.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • matdokt 24.04.09, 09:55
    > Matdokt,
    >
    > Czy Ty piszesz o tym, jak zwracają się do siebie współpracownicy,
    > czy jak mówią do pracowników studenci? To zasadnicza różnica...
    > Oczywiście, że wobec siebie w instytucie jesteśmy per ty lub
    > pan/-i + imię lub nazwisko (o profesorach i pracownikach innych
    > katedr).
    > Obserwujemy jednak od jakiegoś czasu, że studenci, szukając kogoś z
    > pracowników, pytają "czy jest pani Kasia / Zosia" i to mi się nie
    > podoba, ale nie ma nic wspólnego z tytułomianią :)

    Ja pisze od relacjach miedzy pracownikami a studentami. Powyższe stwierdzenia
    implikują (bez urazy), że cierpisz jednak na polską przypadłóść: tytułomanię.
    Oczywiście jeśli obracasz się w środowisku, w którym wszyscy na to cierpią, to
    ciężko wyjść przed szereg. Jednak chce tylko zaznaczyć, że poza Polską, jest
    zupełnie inaczej (przynajmniej w matematyce).

    Gdy ja byłem studentem i szukałem kogoś, to się pytałem "czy jest pani
    kowalska?". Zwracanie się np. "czy jest pani Grażynka" to rzeczywiście jest
    śmieszne.

    Do mnie studenci zwracają się np. "czy będzię pan we wtorek...", "czy wie pan
    może...". I jest to jak najbardziej odpowiednie.

    Gdyby ktoś w przyszłości się do mnie zwrócił "panie doktorze", to ja odruchowo
    odpowiem "a co pani dolega?". Natomiast "panie magistrze" kojarzy mi się z
    apteką lub magazynierem.

    Jeśli chodzi o "asystenta", to ze względu na niewielką pensję nigdy nie
    chciałbym aby ktoś mi mówił "panie asystencie" i w ogóle nie rozumiem jak ktoś
    się może tym szczycić.
  • dala.tata 24.04.09, 11:07
    a ja znam pania adiunkt ktora byla ciezko obrazona, gdy studentka sie do niej
    odnosila tylko per pani, bez doktor. rozbawila mnie tym, szczerze powiedziawszy.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • zawsze.aliks 29.04.09, 20:49
    A ja znam panią, która kiedyś była adiunktem, a potem zrezygnowała z
    pracy naukowej, ale dostaje szału jeśli ktoś jej adiunktem nie
    zatytułuje. Jest to pewne osiągnięcie.
  • lia.13 29.04.09, 23:05
    a ja znam Panią Magister, która jest żoną Profesora i jest ciężko obrażona jak
    się ją zatytułuje "Pani Magister", bo ona jest "Pani Profesorowa" :D Na
    konferencjach zawsze musi być w tej samej sekcji co jej mąż ;) nawet, jeśli
    pozostali uczestnicy to sami profesorowie.
    Ale cóż, Pani ma już z 60 lat, to inny klimat ;)
  • annajustyna 29.04.09, 11:42
    Matdokt, byles na stypendium w Niemczech i przeoczyles panujaca tutaj
    tytulomanie? A fakt, ze stopien doktora wpisuje sie do dowodu tez przeoczyles?
    To ze DR. umieszcza sie na dzwonku do drzwi, skrytce pocztowej i na nagrobku
    tez???! Tytuly pomijaja miedzy soba TYLKO pracownicy uniwersytetu (sama jestem
    pracownikiem uniwersyteckim, wiec chyba pewne obserwacje poczynilam po tych paru
    latach).
    --
    Gasofnia
  • dfgfdg 29.04.09, 14:12
    Haha to prawda.

    Malo osob wie np ze firma Porsche nie nazywa sie wcale Porsche tylko
    Dr. Ing. h.c.f. Porsche AG :)
  • turzyca 29.04.09, 18:10
    Nie wiem na jakiej zasadzie, ale w Niemczech "Dr." staje sie niejako czescia
    nazwiska i jest z automatu wpisywane do wszystkich dokumentow, a stamtad
    konsekwentnie przepisywane dalej - ostatnio zobaczylam nawet na lozku
    szpitalnym. Prawie we wszystkich formularzach "cywilnych" (pozauniwersyteckich)
    jest okienko dr. i jesli trzeba uzupelniac "jak w dokumentach" to i Dr. trzeba
    zaznaczyc. Czy to objaw tytulomanii czy jakichs zadawnionych zwyczajow - trudno
    mi powiedziec. Ale trudno tez tego do konca uniknac, bo niezaleznie od wlasnej
    awersji mozna, jak w przypadku mojego znajomego, ktory nigdy nie uzywa tytulu
    doktorskiego, obudzic sie po operacji na ladnie oznakowanym lozeczku. :)

    Jesli Matdokt byl na uniwerku i obracal sie wylacznie w srodowisku, to
    faktycznie mogl przeoczyc tytulomanie, bo w obrebie uczelni, niezaleznie od
    zycia codziennego, skala tytulomanii jest mniejsza niz na polskich uczelniach. W
    sumie zabawna roznica.

    --
    Tak wygląda turzyca:), która znalazła szalenieciekawy wątek. ;)
  • joan-1980 29.04.09, 20:36
    annajustyna napisała:

    > Matdokt, byles na stypendium w Niemczech i przeoczyles panujaca tutaj
    > tytulomanie?

    Tak, nie pamietam aby do kogokolwiek na uczelni zwracal by sie inaczej niz: w
    listach email Dear Ktos, lub Liebe Ktos, a przy rozmowach po angielsku po prostu
    You lub Sie.

    > A fakt, ze stopien doktora wpisuje sie do dowodu tez przeoczyles?

    Zacznijmy od tego, ze nie mam niemieckiego dowodu osobistego tylko polski.
    Faktem jest, ze w kontrakcie ktory podpisalem bylo napisane ze moim opikunem
    bedzie Prof. Dr. Habil. X, czy jakos podobnie.


    > To ze DR. umieszcza sie na dzwonku do drzwi, skrytce pocztowej i na nagrobku
    > tez???! Tytuly pomijaja miedzy soba TYLKO pracownicy uniwersytetu (sama jestem
    > pracownikiem uniwersyteckim, wiec chyba pewne obserwacje poczynilam po tych par
    > u
    > latach).

    Mozliwe, ale ja nie bylbym taki kategoryczny w swoich sądach jak TY. Z faktu, ze
    jestes pracownikiem uczelni nie wynika juz ze wiesz jakie sa zwyczaje w
    Albert-Ludwigs-Universität Freiburg
    Mathematisches Institut.
  • matdokt 29.04.09, 20:38
    o przepraszam, poprzednia odpowiedz wyslalem z konta żony

    annajustyna napisała:

    > Matdokt, byles na stypendium w Niemczech i przeoczyles panujaca tutaj
    > tytulomanie?

    Tak, nie pamietam aby do kogokolwiek na uczelni zwracal by sie inaczej niz: w
    listach email Dear Ktos, lub Liebe Ktos, a przy rozmowach po angielsku po prostu
    You lub Sie.

    > A fakt, ze stopien doktora wpisuje sie do dowodu tez przeoczyles?

    Zacznijmy od tego, ze nie mam niemieckiego dowodu osobistego tylko polski.
    Faktem jest, ze w kontrakcie ktory podpisalem bylo napisane ze moim opikunem
    bedzie Prof. Dr. Habil. X, czy jakos podobnie.


    > To ze DR. umieszcza sie na dzwonku do drzwi, skrytce pocztowej i na nagrobku
    > tez???! Tytuly pomijaja miedzy soba TYLKO pracownicy uniwersytetu (sama jestem
    > pracownikiem uniwersyteckim, wiec chyba pewne obserwacje poczynilam po tych par
    > u
    > latach).

    Mozliwe, ale ja nie bylbym taki kategoryczny w swoich sądach jak TY. Z faktu, ze
    jestes pracownikiem uczelni nie wynika juz ze wiesz jakie sa zwyczaje w
    Albert-Ludwigs-Universität Freiburg
    Mathematisches Institut.
  • annajustyna 30.04.09, 08:32
    Za prawde powiadam Ci, ze te obyczaje sa wszedzie takie same;). Nota bene Dipl.
    cos tam tez mozna sobiwe wpisac do niemieckiego dowodu, jelsi ktos chce
    oczyiwscie (tak samo jest w Czechach i na Slowacji, jak dla mnie to chore). Pzdr
    --
    Gasofnia
  • hella_79 29.04.09, 18:02
    pomiędzy "tykaniem" a tytułem jest jeszcze zwracanie się per "pan/pani" - i to jest dla mnie najrozsądniejszym wyjsciem.
    na studiach naprawdę rzadko zdarzało mi się mzwracać się do kogoś "tytularnie" - no, chyba że to prof był albo inni wpadli w tę denerwująca manierę
    --
    jamniki w potrzebie
  • dala.tata 29.04.09, 18:08
    tyle ze wolacz jest trudny. gdy ide po korytarzu, student ma wolac: prosze pana,
    prosze pana? no lepiej zawolac: panie profesorze nie?


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • iluminacja256 30.04.09, 07:51
    Panie profesorze też niczego nie rozwiazuje, bo zapewne nie jesteś
    jedynym profesorem w gmachu. A wołanie Panie profesorze Kowalski
    jest juz niezamierzenie śmieszne.
    Poza tym , chyba mozna do kogoś podejsc zamiast go wołać?

    Jestem zwolenniczką unikania tytułów, kiedy to tylko mozliwe -
    sprawa jest idiotyczna wrecz, kiedy magister jedengo kierunku,
    studiujący drugi, zwraca sie do prowadzącego per pani/panie
    magistrze, bo stosunki są tutaj równorzędne...Nie wiem dlaczego ,
    ale kojarzy mi sie to ze "Zmiennikami", kiedy w taksówce jadą dwaj
    znajomi i zwracaja sie do siebie per panie magistrze/panie
    inzynierze.

    Inicjując rozmowę, warto się do kogoś zwrócić "panie profesorze"
    grzecznościowo, ale nie widze powodu, aby powtarzać to jak mantrę
    przez kolejne 10 minut - nie wiem, czy w ogóle ktokolwiek zdaje
    sobie sprawę z tego, jaki to buduje sztuczny, wymuszony i krępujący
    dystans, utrudnia przekazanie informacji w rozmowie, a chyba nie
    musze tłumaczyć, ze czasem sa to też rozmowy półoficjalne;)
  • dala.tata 30.04.09, 15:22
    nie jestem, jednak na korytarzu,, szanse sa, ze nie ma 18 profesorow, ktorzy sie
    odwroca na 'panie profesorze'. ja tez nie uwazam, ze nalezy to powtarzac jak
    mantre. jednak zwracm uwage, ze czesto, a moze i bardzo czesto, za tym
    'profesor' kryja sie lata ciezkiej pracy. i kiedy dostalem profesure w UK, jako
    najmlodszy w historii uni, to mi to robilo i robi do dzisiaj. azatem
    a. bedac przeciwniczkom tytulomanii, pokaz mi, ze szuanujesz moja ciezka prace,
    bo ja twoje 'grzecznosciwoe' panie profesorze, mam w nosie.
    b. jest pewnie cienka granica miedzy szacunkiem a tytulomania, jednak stopnie i
    tytul naukowy nie sa orderami za zaslugi na polu spoleczno-poolitycznym i warto
    o tym pamietac.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • matdokt 30.04.09, 21:51
    dala.tata napisał:

    > nie jestem, jednak na korytarzu,, szanse sa, ze nie ma 18 profesorow, ktorzy si
    > e
    > odwroca na 'panie profesorze'. ja tez nie uwazam, ze nalezy to powtarzac jak
    > mantre. jednak zwracm uwage, ze czesto, a moze i bardzo czesto, za tym
    > 'profesor' kryja sie lata ciezkiej pracy.

    za każdym postępem naukowym kryją się lata cieżkiej pracy i nie upoważania to
    nikogo do narzucania innym sposobu zwracania sie

    > i kiedy dostalem profesure w UK, jako
    > najmlodszy w historii uni, to mi to robilo i robi do dzisiaj. a

    a powiedz mi kogo to obchodzic? mnie nie obchodzi np. czy ktos w żłobku napisał
    tabliczke mnożenia, czy inne bzdury.
    Jak ktoś jest dobrym naukowcem, to naturalna koleją rzeczy jest fakt, że po
    jakimś czasie zostaje powiedzmy profesorem. Aczkolwiek (przynajmniej w mojej
    działce), liczą się przede wszystkim wyniki naukowe/napisane prace i powszechne
    poważanie w środowisku.

    Ja np. znam jednego osobnika, ktory jest profesorem na pewnym uniwersytecie w
    UK, który nie ma absolutnie żadnego poważania, bo parę razy został złapany na
    oszustwie naukowym.
  • dala.tata 01.05.09, 00:48
    coz za bzdury. rozumiem ze jak sie spotkam z B16 to moge do niego mowic Jozio,
    bo on nie ma prawa tak? a jak sie sptkamy z dalajlama, to bedziemy se nawzajem
    mowic dala? moge tez powiedziec, ze nikt nie ma prawa narzucac mi tego, zebym
    mowil mu per pan czy pani, nie? tylko, do kazdej urzedniczki, sekretarki per
    malpeczko, bo ona nie ma prawa narzucac mi sposobu zwracania sie. wez sie
    zastanow nad tym co mowisz, co?

    a ten drugi 'argument' jest po prostu idiotyczny. to co, to ze jest jakis
    profesor oszust, to juz kwestionuje wszystkie profesury?

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • adept44_ltd 30.04.09, 15:38
    od kilku lat obserwuję zanikanie Pan, Pani, wygląda to tak: "Doktorze, czy
    doktor mógłby..." "Profesorze, prosimy profesora..."; jakaś makabra, ale jeszcze
    nie wymyśliłem demolującej riposty...
    --
    Louder Than Bombs...
  • pr0fes0r 23.04.09, 21:11
    Mnie to szczególnie nie obrusza, bo ważne, co w głowie, a nie na
    identyfikatorze. Natomiast na Ty jeszcze żaden się nie odważył :D.
  • megaborsuk2000 23.04.09, 21:50
    Przypomina się anegdota o Kazimierzu Władysławie Kumanieckim (ojcu Kazimierza
    Feliksa, filologa klasycznego), który był w międzywojniu profesorem prawa w
    Krakowie. Ale oprócz tego zdarzyło mu się być krótko (jak to w międzywojniu)
    członkiem rządu i bardzo był dumny z tego ministrowania i z należnego mu na
    wieki wieków "panie ministrze". Więc kiedy jakiś nieszczęsny student zwrócił się
    do niego per "panie profesorze", Kumaniecki odpowiedział najbardziej
    sarkastycznym tonem, na jaki go było stać:
    - Może jeszcze "Kaziu".
  • flamengista 24.04.09, 08:41
    Głód w Afryce, globalna epidemia AIDS, Ahmenideżad budujący bombę, Kim
    wystrzeliwujący rakiety balistyczne, kryzys finansowy...

    Słuchaj, ja jeszcze jestem magistrem - ale zwracano się do mnie per profesor,
    doktor, magister - a czasem nawet student pomylił mnie ze swoim kolegą.

    Ja się tytułami w ogóle nie przejmuję. Właściwym zwrotem powinno być Pan/Pani -
    zarówno wobec prowadzącego, jak i studenta.

    A założenie tego wątku przez Ciebie świadczy niestety, że doktorat trochę ci
    uderzył do głowy. Radzę chwilę odpocząć i wyluzować.

    BTW: w Polsce jest jakieś 30-40 tys. doktorów, więc nie jesteś w żaden sposób
    wyjątkowy. I jeśli ktoś Cię nazwie magistrem (w sumie pewnie mgr masz;) - to nie
    jest powód do jakichkolwiek przemyśleń.

    Co innego - jakby to było na ważnej krajowej konferencji.
    --
    O samba de Maria Luiza é bonito pra chuchu
  • thersites 24.04.09, 09:13
    Mam zgryz: wyszedłem z założenia, że skoro ja do studentów per "panie Marcinie",
    to oni do mnie też powinni per "panie X". Bo niby jak - by było po równo, by nie
    było protekcjonalnie i paternalistycznie? "Panie studencie"? "Panie + nazwisko"?
  • janmariakowalski 24.04.09, 10:29
    Flemengista, no to po co komentujesz mój post skoro masz inne problemy? Może zajmij się lepiej głodem w Afryce albo globalną epidemią AIDS, co...?

    Najlepsze jest to, co zaobserwowałem wśród kolegów (w tym również u siebie - co przyznaję z wstydem) ) - jako "magistrzy" zarzekaliśmy się ze nie lubimy tytułomanii, natomiast po uzyskaniu "dr" raziło jak do nas zwracają się per "magister" - w końcu tyle lat się człowiek napracował żeby dostać ten stopień :) dotyczy to szczególnie świeżo upieczonych doktorów, którzy jeszcze się nie oswoili z tytułem. Oczywiście otwarcie nikt się do tego nie przyzna ("nie, mnie to nie dotyczy, mnie jest wszystko jedno"), bo to niepoprawne politycznie, ale to taka głupia ludzka natura, niestety :) Drogi flemengisto, zatem pogadamy po Twojej obronie :D

    Z drugiej strony, pracujemy w takich a nie innych środowiskach. Do Dyrektora zwracamy się "Dyrektorze", do nauczyciela w szkole średniej - Profesorze (choć z profesorem nie ma on nic wspólnego), do pracowników uczelni - używając ich tytułów naukowych. Taki jest zwyczaj i nikt tego nie zmieni. Osobiście wolałbym, żeby studenci mówili mi po imieniu - tak, jak to jest w krajach anglosaskich - jednak w Polsce nie ma takiego zwyczaju, i trzeba się dostosować w myśl przysłowia "jak wejdziesz między wrony...".

    NO i nie mogę się powstrzymać żeby skomentować jeszcze jedno przemyślenie flemengisty: "Co innego - jakby to było na ważnej krajowej konferencji" - czyli co, gdyby ktoś zwracał się do Ciebie doktora per "magistrze" na konferencji, to należy go skorygować? Podczas, gdy na uczelni już nie? BO nie rozumiem.
  • tocqueville 24.04.09, 12:42
    "Do Dyrektora zwracamy się "Dyrektorze",

    Dyrektor to stanowisko

    (...) do pracowników uczelni - używając ich tytułów naukowych"

    jak zdobędziesz tytuł naukowy,to będziesz mógł wymagać tytułowania
    dla mnie sztuczny problem
    poza tym - następuje szybka dewaluacja doktoratu, zatem moim zdaniem trudno
    traktować to naprawdę jako jakiś wyróżnik

    "Oczywiście otwarcie nikt się do tego nie przyzna ("nie, mnie to nie do> tyczy,
    mnie jest wszystko jedno"), bo to niepoprawne politycznie, ale to taka głupia
    ludzka natura, niestety"

    ale jaka polityczna poprawność?
    mnie naprawdę na tym nie zależy
  • tocqueville 24.04.09, 12:50
    a problem politycznej poprawności jest o wiele poważniejszy. zeby go dewaluować
    używając do opisu takich błahostek
    tu na forum polityczna poprawność nie pozwala pisać pewnych rzeczy i to jest
    problem (teraz prawdopodobnie kaganię, ew. mam zły dzień ale trudno )





    ;)
  • flamengista 24.04.09, 20:40
    nie przekręcaj mojego nicka, bo to grzech poważniejszy. O wiele bardziej od
    nazwania doktora magistrem;)

    Po drugie - w naszym kraju na konferencjach tytuły są niestety nadal bardzo
    ważne, więc jeśli ktoś cię słownie "degraduje" to należy to skorygować. Bo w
    przeciwnym wypadku nadal będą cię brali za młodego, zdolnego magistra - którego
    należy przed obroną doktoratu oświecić zgryźliwym komentarzem.
    --
    O samba de Maria Luiza é bonito pra chuchu
  • dala.tata 24.04.09, 11:05
    tak z ciekawosci: AIDS, Iran, Kim i rakiety balistyczne jakos znikaja na tej
    konferencji krajowej? czy moze konferencja krajowa powoduje ze te wazne rzeczy
    staja sie pikusiami. nigdy nie sadzilem, ze mamy az tak wazne kofnerencje w
    Polsce, szczerze powiedziawszy.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • dala.tata 24.04.09, 11:05

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • flamengista 24.04.09, 20:43
    dochodzę do wniosku, że większość (tak z 90%) konferencji krajowych do kompletna
    strata czasu.

    Ale dla równowagi - też jakieś 5% światowych konferencji wartych jest uwagi.

    A że na konferencji problem AIDS i Kima znika... No, na pewno znika na
    pokonferencyjnym bankiecie.
    --
    O samba de Maria Luiza é bonito pra chuchu
  • frusto 25.04.09, 18:17
    Ja koryguję. Polskie obyczaje są inne niż na zachodzie i zakładają różne poziomy
    uprzejmości. Polskie obyczaje po prostu wymagają, by komuś okazywać szacunek, a
    w kontaktach z ludzmi obcymi zachowywać dystans.

    Studenci mają do mnie mówić panie doktorze i już. Ja do nich mówię panie/pani X.
    A już potwornie mnie denerwuje jak student mówi do mnie per "imię". Tak samo jak
    mnie denerwuje, jak ktoś w sklepie czy urzędzie próbuje mnie "tykać"
  • janmariakowalski 25.04.09, 18:51
    Masz rację frusto. Jesteśmy w Polsce, gdzie obyczaje są zgoła inne niz na
    Zachodzie. Trudno jest walczyć z tym, żebyśmy z dnia na dzień przestali używać
    tytułów / stopni. Też mnie wkurza jak studenci mówią mi panie + imię. Nie mam
    nic przeciwko zwykłemu "proszę pana", wolę to niż błędne tytułowanie. Korygować
    jednak krepuję się.
  • herrrkagan 25.04.09, 19:10
    Nie koryguje, gdy mnie tytuluja profesorem, bo primo to bylem
    juz w zyciu "Associate Professor", secundo polski adiunkt to
    w USA "Assistant Professor", a tertio "professor" znaczy po
    prostu w łacinie "a person who professes to be an expert in some art
    or science, teacher of highest rank" -
    en.wikipedia.org/wiki/Professor
    A nie mam zadnego problemu, jesli mnie tytuluja "Pan". "Magistrem"
    od lat zas mnie nikt nie tytulowal, poza kilkoma zlosliwcami
    forumowymi...
  • adept44_ltd 25.04.09, 19:59
    "professor" znaczy po
    prostu w łacinie "a person who professes to be an expert in some art
    or science, teacher of highest rank" !!! jak dla mnie hit wieczoru...
    --
    Louder Than Bombs...
  • herrrkagan 25.04.09, 20:30
    Nie muszisz sie tak glosno chwalic adepcie swa nieznajomoscia
    angielskiego.
    1) www.askoxford.com/concise_oed/professor?view=uk
    noun 1 a university academic of the highest rank. 2 N. Amer. a
    university teacher. 3 a person who affirms a faith in or allegiance
    to something.
    — DERIVATIVES professorial adjective professorship noun.
    — ORIGIN Latin.
    2) www.websters-online-dictionary.org/definition/professor
    Professor - Noun
    1. Someone who is a member of the faculty at a college or university.
    Date "professor" was first used: sometime in the mid-14th century.
    Etymology: Professor \Pro*fess"or\, noun. [Latin expression,
    teacher, public teacher: compare to the French expression
    professeur. See Profess.].
  • adept44_ltd 25.04.09, 20:44
    Lesio, Lesio, ale z tobą jest zabawnie... ;-)))
    --
    Louder Than Bombs...
  • herrrkagan 25.04.09, 20:47
    Dla mnie czytanie slownikow jest dobra zabawa intelektualna!
  • mortest 29.04.09, 20:28
    @herrkagan, po prostu "professor" znaczy po
    prostu w łacinie "a person who professes to be an expert in some art
    or science, teacher of highest rank" ma taki sam sens jak

    po prostu "Pieriestrojka" znaczy po prostu w rosyjskim "Perestroika bezeechent
    de wirtschaftlechen a politesche Reformprozess, dee vum Michail Gorbatschow am
    Juni 1987 an der Sowjetunioun ageleet gouf."
  • jkmjkm 29.04.09, 21:18
    "professor" znaczy po prostu w łacinie "a person who professes to be an expert
    in some art or science, teacher of highest rank"

    Świetne, dzięki. Od razu humor mi się poprawił. Ciekawe kiedy "błyskotliwy"
    doktor zrozumie...
  • dala.tata 26.04.09, 00:44
    Lesiu, jak ty byles Associate Professor, to ja bylem juz papiezem. przestan
    klamac, bo mi sie na mdlosci zbiera
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • adept44_ltd 26.04.09, 10:06
    Associate Pope Dalatata 11
    --
    Louder Than Bombs...
  • herrrkagan 26.04.09, 16:45
    To byl kard. Dziwisz, dr Sw. Teologii!
  • herrrkagan 26.04.09, 16:44
    Bylem, i mam na to dowody na pismie. Podaj jakis adres, a wysle ci
    kopie, albo zapraszam do mnie na ogledziny.
    lech.keller@gmail.com
  • adept44_ltd 26.04.09, 17:01
    oględziny - to zwłok chyba??? ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • herrrkagan 26.04.09, 17:25
    Daruj sobie, adepcie, te zwloki...
  • adept44_ltd 26.04.09, 17:33
    ależ to mogą być "zwłoki metodologiczne" na ten przykład... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • herrrkagan 26.04.09, 17:40
    A niech ci bedzie...
  • dala.tata 26.04.09, 17:06
    dalatata@gazeta.pl. na pewno dasz rade zeskanowac te dokumenty
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • herrrkagan 26.04.09, 17:28
    Wolalbym cie zobaczyc osobiscie. I nie dowierzam prywatnosci poczty
    michnikowej. Jak chcesz, to załorzę Ci kąto na gógló czy innym jachó.
  • dala.tata 26.04.09, 20:40
    ja wiem, Lesiu, ze moga cie namierzyc, ale slij na dalatata@gazeta.pl. Ploty
    chodza ze Michnik ci odpuscil wiesz....


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • herrrkagan 26.04.09, 18:14
    Zajrzyj dalatato do skrzynki!
  • herrrkagan 27.04.09, 09:29
    Cuś nie odpowiadasz!
  • dala.tata 27.04.09, 10:23
    Lesiu, ja nie bede wchodzil na zadne konta, nie bede pieprzyl sie z zadnymi
    haslami. chcesz, wyslij skan na adres, ktory podalem albo nie zawracaj glowy.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • herrrkagan 27.04.09, 10:51
    No coz, podalem ci adres i dalem do niego klucz (haslo). Nie chcesz
    skorzystac, to twoja sprawa...
  • dala.tata 27.04.09, 11:47
    Lesiu, nie sciemniaj serdenko.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • herrrkagan 27.04.09, 16:11
    Ja nie sciemniam, ja rozjasniam, my dear! ;)
    I am, after all, your obedient servant, Herr Professor!
  • kamil922 29.04.09, 20:17
    dala.tata napisał:

    > Lesiu, jak ty byles Associate Professor, to ja bylem juz papiezem.
    przestan
    > klamac, bo mi sie na mdlosci zbiera


    O nie! Papieżem wtedy byłem ja, co mogą potwierdzić wszyscy
    profesorowie Papieskiej Akademii Nauk.

    A swoją drogą to zakładanie takiego wątku to takie typowo polaczkowe
    jest. Z tymi tytułami jest podobnie jak z nową sokowirówką, sąsiad
    musi wiedzieć, że sobie kupiłem.
  • herrrkagan 25.04.09, 18:30
    Na dobrej uczelni to moga mnie tytulowac "panie licencjacie" a
    nawet "panie studencie". A na zlej to nie chce aby mnie w ogole
    ogladano, choc by mieli mnie tam tytulowac "panem nadprofesorem
    superextrazwyczajnym, doktorem wielokrotnie zrehabilitowanym" itp.
    itd.
  • frusto 25.04.09, 18:42
    herrrkagan napisała:

    > Na dobrej uczelni to moga mnie tytulowac "panie licencjacie" a
    > nawet "panie studencie". A na zlej to nie chce aby mnie w ogole
    > ogladano, choc by mieli mnie tam tytulowac "panem nadprofesorem
    > superextrazwyczajnym, doktorem wielokrotnie zrehabilitowanym" itp.
    > itd.

    Panie herrkagan,

    Ja taką postawę rozumiem. Rozumiem ludzi, którzy mając dobrą pracę są gotowi
    przyjąć, że szef na nich wrzeszczy używając niecenzuralnego słownictw - bo firma
    jest dobra a oni potrafią się czegoś nauczyć.

    Jednakowoż nie oznacza to, że określanie niewybrednym słownictwem ludzi należy
    do dobrego obyczaju. A wydaje mi się, że polskie dobre zwyczaje wymagają, by
    swoim rozmówcom okazywać szacunek. Zwracanie się w ten sposób, w jaki tego
    oczekuje druga osoba i zgodnie z przyjętym zwyczajem (z użyciem tytułu) jest
    właśnie oznaką szacunku. Oznacza, że nam zależy na dowartościowaniu
    drugiej osoby, że zadajemy sobie trud, by jej przypadkiem nie urazić.
    Jeżeli więc ktoś tego trudu sobie nie zadaje, daje nam poznać, że nie dba o nas,
    nie zależy mu, ma nas w nosie.

    Dlatego za uzasadnione uważam wymaganie od innych, by zwracali się do nas
    zgodnie z przyjętymi zwyczajami. Przesadą są co najwyżej praktyki niektórych
    osób w naszej uczelni, które nie podpisywały indeksów osobom, które źle miały
    wpisany tytuł naukowy albo źle go używały.
  • janmariakowalski 25.04.09, 19:02
    Dokładnie frusto. Niemniej wydaje się, że wielu piszących tutaj na forum udaje
    takich, co to im wszystko jedno ale jak przyjdzie co do czego, to się czują
    urażeni. Najbardziej "wszystko jedno" jest magistrom. Znam takich na mojej
    uczelni. Zarzekali się, że śmieszy ich ta tytułomania, że oni to by nawet nie
    lubili gdyby ktoś im per "doktorze" mówił. Tyle, że będąc po obronie pierwsi
    korygowali, jak ktoś się zwrócił do nich przez pomyłkę "magistze".
  • herrrkagan 25.04.09, 19:04
    Dobra uczelnia to tez taka, ktora dobrze traktuje swych pracownikow
    i studentow. Dla mnie jest obojetne, co wpisza studenci do indeksu -
    jesli wpisza "mgr" zamiast "dr" to ja to z usmiechem poprawiam, i
    nie ma to zadnego wplywu na ocene. Wazne bylo tylko dla mnie,
    aby formalnie uznano w Polsce moj australijski doktorat (PhD), abym
    mogl otrzymac lepsza posade. Ale dzis to jest juz dla mnie obojetne,
    bo zdecydowalem sie na ponowna emigracje do kraju, gdzie nie trzeba
    nostryfikowac dyplomow z Monash...
    Pozdr. :)
  • janmariakowalski 25.04.09, 19:26
    Kagan przeczysz sam sobie: "Dla mnie jest obojetne, co wpiszą studenci do
    indeksu - jesli wpisza "mgr" zamiast "dr" to ja to z usmiechem poprawiam". Czyli
    takie obojętne Ci to nie jest, skoro jednak korygujesz, co...?
  • herrrkagan 25.04.09, 19:51
    Nie ma u mnie zadnej sprzecznosci. Inaczej te korekte musialy by
    wykonac panie z dziekanatu. A z nimi lepiej miec dobre niz zle
    uklady...
  • herrrkagan 25.04.09, 19:53
    PS: poza tym, to studentowi chyba przyjmniej jest miec zaliczenie od
    dr niz od mgr. I przestan sie czepiac dla samego czepiania sie, gdyz
    stajesz sie w ten sposob trollem!
  • janmariakowalski 26.04.09, 08:01
    No tak, zdemaskowałem Twoje kłamstewko więc nie dziwi, że się wkurzasz :) O tym
    właśnie mówiłem we wcześniejszych postach, że znam takich co to dumni z siebie
    mówią, że im nie zależy na tytułach, itd, ale po obronie dr pierwsi krzyczą jak
    się ktoś pomyli i zwróci per mgr :D I to właśnie wyłazi z Twoich postów.
    Najpierw twierdzisz, że Ci tytuły obojętne, aby w kolejnych postach temu
    zaprzeczyć - te poprawki w indeksach, to że niby studentowi przyjemniej mieć
    zaliczenie od dr. Zajęcia z dr tez przyjemniejsze niż z mgr, idac tą drogą,
    prawda? :D
  • herrrkagan 26.04.09, 16:48
    Smieszny jestes. To bylo mym obowiazkiem, jako pracownika uczelni.
    Inaczej mogly by byc klopoty w razie ministerialnej kontroli. Np.
    jakby urzednicy ministerialni zobaczyli zaliczenie seminarium
    magisterskiego od magistra...
  • matdokt 25.04.09, 20:48
    frusto napisał:

    > Jednakowoż nie oznacza to, że określanie niewybrednym słownictwem ludzi należy
    > do dobrego obyczaju. A wydaje mi się, że polskie dobre zwyczaje wymagają, by
    > swoim rozmówcom okazywać szacunek. Zwracanie się w ten sposób, w jaki tego
    > oczekuje druga osoba i zgodnie z przyjętym zwyczajem (z użyciem tytułu) jest
    > właśnie oznaką szacunku. Oznacza, że nam zależy na dowartościowaniu
    > drugiej osoby, że zadajemy sobie trud, by jej przypadkiem nie urazić.
    > Jeżeli więc ktoś tego trudu sobie nie zadaje, daje nam poznać, że nie dba o nas
    > ,
    > nie zależy mu, ma nas w nosie.
    >
    > Dlatego za uzasadnione uważam wymaganie od innych, by zwracali się do nas
    > zgodnie z przyjętymi zwyczajami. Przesadą są co najwyżej praktyki niektórych
    > osób w naszej uczelni, które nie podpisywały indeksów osobom, które źle miały
    > wpisany tytuł naukowy albo źle go używały.


    Zgadzam się, ze w kontaktach między ludzkich należy szanować drugą osobę i
    starać się nie urażać. Ale: ja nie mam obowiązku znać przebiegu kariery
    zawodowej moje rozmówcy. A może on wczoraj z adiunkta z habilitacją stał się
    profesorem nadzwyczajnym uczelnianym (niebelwederski) albo docentem. Zwracam się
    po prostu per Pan. Druga osoba, też może nie wiedzieć że ja jestem doktorem. Dla
    przykładu: u nas w instytucie matematycznym (jednym z dwóch w Polsce) wisi plan
    wszystkich zajęć. Nie ma na nim żadnych tytułów/stopni naukowych. Jest tylko
    litera imienia i nazwisko. Tak jest zdaje się od kilkunastu lat. W
    korespondencji uczelnianej też są zazwyczaj nazwiska. To samo widziałem na wielu
    uczelniach zagranicznych, będąc na konferencjach (np. w Oxfordzie i Berlinie).

    W Carskiej Rosji i Austro Węgrach, były bardzo długa drabinka urzędnicza.
    Dlatego wydaje mi się, że gdzieniegdzie zostały trwałe tradycje używania
    wszędzie tytułów.
  • pr0fes0r 25.04.09, 22:19
    matdokt napisał:


    > przykładu: u nas w instytucie matematycznym (jednym z dwóch w Polsce) wisi plan
    > wszystkich zajęć. Nie ma na nim żadnych tytułów/stopni naukowych. Jest tylko
    > litera imienia i nazwisko. Tak jest zdaje się od kilkunastu lat. W
    > korespondencji uczelnianej też są zazwyczaj nazwiska. To samo widziałem na wiel
    > u
    > uczelniach zagranicznych, będąc na konferencjach (np. w Oxfordzie i Berlinie).

    U nas poszliśmy krok dalej - są tylko inicjały, co na początku semestru
    niezmiennie doprowadza do radosnego qui pro quo.
  • herrrkagan 26.04.09, 16:50
    W Berlinie to nawet na ulicy mozna odroznic po tabliczce zwyklego
    lekarza (Arzt) od Doktora Medycyny (zdajae sie Med. Dr.)...
  • ford.ka 26.04.09, 12:13
    A mnie życie szybko nauczyło, że jak student zwraca się do
    mnie "panie doktorze", to za chwilę będę tego żałował, bo przyszedł
    wyłudzić coś, co mu się na 100% nie należy ;)
    Choć wciąż bardziej lubię takich, którzy wchodzą do mojego
    gabineciku, w którym akurat siedzę sobie sam jak ten palec i pytają,
    czy nie wiem, gdzie teraz jestem... "Bo ja jestem na Pana zajęciach,
    ale byłam na Erasmusie i teraz muszę to zaliczyć, bo bez Pana kursu
    nie przejdę na następny rok, a w Londynie/Paryżu/Rzymie takich
    kursów nie było..." I zawsze mnie kusi, żeby odpowiedzieć, że nie
    wiem, i nigdy nie mam odwagi...
  • dala.tata 26.04.09, 12:21
    naprawde? mnie sie zdarzylo juz powiedziec na pytanie, gdzie jest prof.
    dalatata, 'niestety nie wiem'. ile potem zamieszania sie robi i jest zabawy (dla
    mnie) :-)

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • adept44_ltd 26.04.09, 14:37
    to mnie się zdarzyło, podobnie jak zdarzyło mi się przedstawić jako kolega,
    który właśnie był pytany przez studenta, czy aby go nie ma tu...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dominikjandomin 29.04.09, 17:15
    ford.ka napisał:


    > Choć wciąż bardziej lubię takich, którzy wchodzą do mojego
    > gabineciku, w którym akurat siedzę sobie sam jak ten palec i pytają,
    > czy nie wiem, gdzie teraz jestem...

    W analogicznych wypadkach zawszę mówię "nie". Niech sobie wyjdzie i szuka dalej.

    Inna sprawa, ze nawet zdjęcie na drzwiach wisi...
  • herrrkagan 27.04.09, 17:21
    Tyle, ze to bytyjskie tykanie jest sztuczne i pelne hipokryzji,
    bowiem akurat to UK jest krajem o najbardziej klasowej strukturze,
    ze wszystkich europejskich. W UK wciaz mamy oficjalnie uznawana
    arystokracje, tytuly szlacheckie i arystokratyczne, Izbe Lordow i
    najdrozsza w utrzymaniu rodzine krolewska... Szlachica trzeba tam
    tytulowac per Sir imie, inaczej to murowany
    pojedynek... A szlachta, jak wiadpomo, nic innego nie robi, tylko
    sie cwiczy od pacholecia do podeszlego wieku w sztuce wladania
    bronia i pojedynkowania!
  • herrrkagan 27.04.09, 17:23
    PS: w podobno egalitarnej Australii bylem nie raz i nie dwa
    swiadkiem, jak pelny profesor tytulowal dziekana per Dean...
  • eeela 27.04.09, 17:31

    > Tyle, ze to bytyjskie tykanie jest sztuczne i pelne hipokryzji,
    > bowiem akurat to UK jest krajem o najbardziej klasowej strukturze,
    > ze wszystkich europejskich.


    Eee tam. UK nie jest krajem o najbardziej klasowej strukturze, tylko krajem, w
    którym o tej strukturze można mówić. Polskie klasy społeczne są równie albo i
    bardziej podzielone, ale się o nich nie mówi i głośno ich nie dzieli, bo nie wypada.


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • dala.tata 27.04.09, 17:43
    teraz to pojechalas eeeela. Kagan zreszta tez, choc w druga strone.

    nie mam wielku watplwisoci ze UK jest krajem o niezwykle wyraznej strukturze
    klasowej i stosunkowo malej mobilnosci klasowej. kiedy John Major zaczal mowic o
    classless society, wysmiali go wszyscy dokladnie.


    --
    blue skies research rules!
  • herrrkagan 27.04.09, 18:04
    Ja celowo nieco przejaskrawilem...
  • eeela 27.04.09, 18:08
    > nie mam wielku watplwisoci ze UK jest krajem o niezwykle wyraznej strukturze
    > klasowej i stosunkowo malej mobilnosci klasowej.

    A czy ja gdzieś napisałam, że jest inaczej?

    I czy uważasz, że mobilność międzyklasowa w Polsce jest o niebo lepsza?


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • dala.tata 27.04.09, 18:40
    nie wiem, jak jest w Polsce. natomiast w UK jej brak nie tylko wynika tylko z
    braku edukacji, ale calosci systemu klasowego opartego na urodzeniu. co wiecej,
    sa ciekawe przyklady ludzi, ktorzy maja forse, duzo forsy, a i tak nie sa w
    stanie przebic sie do klasy wyzszej.




    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • herrrkagan 27.04.09, 18:47
    Otoz to. Klasyczny przypadek to wlasciciel Harrodsa. Muzulmanin z
    Egiptu, wiec jego funty sie we "wlasciwych sferach UK" po prostu nie
    licza...
  • dala.tata 27.04.09, 19:53
    co do milczenia na temat klasy w Polsce, pelna zgoda.
    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • herrrkagan 27.04.09, 22:39
    W Polsce nie ma dzis typowych podzialow klasowych, czyli takich
    jakie byly u nas przed rokiem 1939 czy tez sa do dzis w UK. Chyba,
    ze bedziemy literalnie rozumiec marksowska definicje klasy
    spolecznej...
  • eeela 29.04.09, 15:19
    Nie za bardzo wiem, co to sa 'typowe', a co 'nietypowe' podzialy
    klasowe. Czy struktura spoleczna w starozytnej Sparcie byla bardziej
    typowa niz kasty w Indiach? Czy brytyjska arystokracja jest bardziej
    typowa niz polscy nowobogaccy? Czy meksykanscy mafiozi sa bardziej
    typowi niz sredniowieczni rig tuatha w Irlandii?


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • herrrkagan 29.04.09, 15:29
    Typowe to sa te wedlug definicji Marksa, czyli oparte na stosunku do
    kapitalu - masz kapital, tos burzuj(ka), nie masz tos proletariusz
    (ka). Oczywiscie, dzis to sie niezle skomplikowalo, bo mamy np.
    drobnych kapitalistow, ktorzy maja nizsze dochody a wiec i nizszy
    standard konsumpcji niz menedzerowie wyzszego stopnia, ktorzy
    formalnie zyja z pracy...
  • herrrkagan 30.04.09, 10:29
    Do czasow Marks spoleczenstwo bylo relatywnie prosto zorganizowane.
    Po wygladzie czlowieka znana byl np. jego klasa (w takim feudalizmie
    to rycerz nosil zbroje, mieszczanin ubieral sie, jak Diabel, z
    niemiecka, szlachcic zas z turecka, czyli w kontusz, ksiadz mial na
    sobie sukienke, jak dzis, a chlop nosil lachmany).Marks zyl w XIX
    wieku, kiedy to zaczela na dobre przyspieszac rewolucja naukowo-
    tchniczna, ktora w XX wieku bardzo zmienila obraz spoleczenstwa.
    Dzis np. milionerzy nosza czesto ubrania bardzo podobne do tych,
    ktore nosza zebracy (zebracy nosza bowiem czesto stare, ale
    praktycznie nie znisczone ubrania milionerow), ksieza chodza coraz
    czesciej po cywilnemu itd. Poza tym pislaelk ci juz o trunsociach w
    zakwalifikowaniu drobnych przedsiebiorcow (antrprenerow, jak to
    pieknie ich okreslal Xiadz Stanislaw Staszic) czy zawodowych
    mededzerow wielkich firm... Za czasow Marksa nie bylo zas tych
    problemow. Stad tez nie da sie dzis zastosowac be zwiekszych zmian w
    praktyce teorii Karola Marksa, poodbnie jak tez i starszych jeszcze
    teorii Adama Smitha...
  • herrrkagan 30.04.09, 10:33
    Poprawioam literowki: Do czasow Marksa spoleczenstwo bylo relatywnie
    prosto zorganizowane. > Po wygladzie czlowieka znana byl np. jego
    klasa spoleczna (w takim feudalizmie to rycerz nosil zbroje,
    mieszczanin ubieral sie, jak Diabel, z niemiecka, szlachcic zas z
    turecka, czyli w kontusz, ksiadz mial zas na sobie sukienke, jak
    dzis, a chlop nosil lachmany). Marks zyl zas w XIX wieku, kiedy to
    zaczela na dobre przyspieszac rewolucja naukowo-techniczna, ktora w
    XX wieku bardzo zmienila obraz spoleczenstwa.
    Dzis np. milionerzy nosza czesto ubrania bardzo podobne do tych,
    ktore nosza zebracy (zebracy nosza bowiem czesto stare, ale
    praktycznie nie znisczone ubrania milionerow), ksieza chodza coraz
    czesciej po cywilnemu itd. Poza tym pisalem ci juz o trudnosciach w
    zakwalifikowaniu drobnych przedsiebiorcow (antrprenerow, jak
    to pieknie ich okreslal Xiadz Stanislaw Staszic) czy zawodowych
    mededzerow wielkich firm... Za czasow Marksa nie bylo zas tych
    problemow. Stad tez nie da sie dzis zastosowac (bez wiekszych zmian)
    w praktyce teorii Karola Marksa, podobnie jak tez i starszych
    jeszcze teorii Adama Smitha...
  • herrrkagan 27.04.09, 18:45
    Za PRLu Polska byla krajem o b. duzej mobilnosci pionowej, ale to
    sie zmienilo na gorsze po roku 1990. Podobnie zreszta jak ta
    mobilnosc pioniwa sie zmniejszyla w USA, tyle ze tam zaczela sie
    zmniejszac juz w latach 1980...
  • dominikjandomin 29.04.09, 17:22
    herrrkagan napisała:

    > Za PRLu Polska byla krajem o b. duzej mobilnosci pionowej, ale to
    > sie zmienilo na gorsze po roku 1990.

    Na moje - na lepsze, bo ta mobilność, zwłaszcza w pierwszych latach, była mocno w dół.

    A z dołu do góry brakowało i brakuje ruchu. Ale to nie tylko w Polsce.
  • herrrkagan 27.04.09, 18:03
    Wybacz, ale w Polsce do Senatu trzeba byc mimo wszystko wybranym.
    Samo urodzenie sie w rodzinie senatora u nas nie wystarczy...
  • eni.huso 27.04.09, 17:28
    u mnie raczej w drugą strone, ciagle profesor chociaz sie nie należy :)
  • herrrkagan 27.04.09, 18:05
    Azaliż to docent jestes, Acan, czy tez (re)habilitowany adjunkt!
  • valana 29.04.09, 12:11
    Jestem sobie takim prostym doktorem już od jakiegoś czasu- i jakiś czas jeszcze
    tym prostym doktorem pozostanę. Ponieważ ukończyłem więcej niż jeden kierunek
    studiów, to jestem równocześnie magistrem czegoś innego. Być może dlatego nie
    bardzo jestem wrażliwy na ewentualne pomyłki studenckie- jak ktoś z przedmówców
    prostuję jedynie wszelkie profesorowanie- bo do tytułu naukowego to mi jeszcze
    trochę zostało.
    Mój wydział jest pod tym względem raczej konserwatywny, wedle ustalonej
    konwencji studenci nas tytułują, zatem w obiegu mamy zazwyczaj pana magistra,
    panią doktor, pana profesora, nie zaś pana Nowaka, panią Kowalską czy pana Stefana.

    I nie bardzo rozumiem, co w tym ma być złego. Uczelnia to pewien organizm,
    wykształcił swój kod, my go stosujemy i już.
  • titta 29.04.09, 12:11
    Pracuje w Szwecji. Przez pierwszy rok mialam straszny problem, bo
    nie moglo mi przez gardlo przejsc zwracanie sie per "ty" do
    nobliwego profesora. Smiesznie to wygladalo, bo studenci wolali go
    po imieniu, a ja jakalam sie przy "profesor".
    Osobiscie cenie sobie polski zwyczaj urzywania "pan/pani". Jednak
    tytulomania, takze w uzyciu studentow jest smieszna. Mysle, ze przy
    zwrocie "pani magister" (mam nadzieje, ze juz w krutce doktor :)
    zaczela bym sie rozgladac o kogo im chodzi ;) (Poza tym p. magister
    jakos tak z apteka sie kojazy ;)
  • vikmik 29.04.09, 13:17
    urzywania? w krutce?
    mam nadzieje, ze nigdy doktoratu nie zrobisz.


    titta napisała:

    > Pracuje w Szwecji. Przez pierwszy rok mialam straszny problem, bo
    > nie moglo mi przez gardlo przejsc zwracanie sie per "ty" do
    > nobliwego profesora. Smiesznie to wygladalo, bo studenci wolali go
    > po imieniu, a ja jakalam sie przy "profesor".
    > Osobiscie cenie sobie polski zwyczaj urzywania "pan/pani". Jednak
    > tytulomania, takze w uzyciu studentow jest smieszna. Mysle, ze przy
    > zwrocie "pani magister" (mam nadzieje, ze juz w krutce doktor :)
    > zaczela bym sie rozgladac o kogo im chodzi ;) (Poza tym p. magister
    > jakos tak z apteka sie kojazy ;)
  • titta 29.04.09, 18:13
    Prozne nadzieje ;) Krol Szwecji tez jest dyslektykiem, wiec nikt sie
    tu takimi drobiazgami nie przejmuje.
  • titta 29.04.09, 18:16
    Nie robie go przeciez z filologi polskiej.
  • naprawdetrzezwy 29.04.09, 12:26
    Moi studenci wiedzieli jak się do mnie zwracać.
    Pierwszym powiedziałem sam, inni dowiedzieli się od pierwszych.

    (ponad rok cię to męczy?)


    --
    Trzeźwy
    Naprawdę trzeźwy...
  • apolis 29.04.09, 13:16
    A`propos tytułomanii. Dawno temu, jeszcze w studenckich czasach, pojechałem na
    kolonię jako wychowawca dzieci. Na pierwszym apelu nasz kierownik przedstawił
    się wszystkim następującymi słowy: "Nazywam się magister Jan Kowalski i jestem
    kierownikiem tej kolonii". Tarzaniom w igliwiu nie było końca... Oczywiście do
    końca pobytu został "magistrem"...
  • annajustyna 29.04.09, 13:21
    per magister (mianownik), nie per magistrze. Doktorat zobowiazuje ;).
    --
    Gasofnia
  • megaborsuk2000 29.04.09, 13:41
    annajustyna napisała:

    > per magister (mianownik), nie per magistrze.

    Mogę poprosić o rozwinięcie tej myśli?
  • vikmik 29.04.09, 14:57
    per + mianownik
    przykład:
    per ty, per noga, per pan, per pani, per magister

    nieprawidłowo:
    per ciebie, per nogo, per panie, per magistrze
  • dala.tata 29.04.09, 15:13
    klocic to ja sie o to nie bede, ale 'per' znaczy 'przez'. czyli per 'magistrze'
    nie uderza mnie jako blad.

    per noga, nie pasuje tu. per pan i pani sa juz zwiazkami frazeologicznymi
    stosunkowo stalymi, per magister wydaje mi sie dziwne. natomiast zupelnie
    naturalne wydaje mi sie powiedzenie: mowie do niego 'per panie dziekanie', a nie
    'per pan dziekan'.




    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • eeela 29.04.09, 15:27
    W jezyku polskim lacinski przyimek 'per' uzywa sie w zwiazku z
    mianownikiem albo wolaczem, w obu formach wystepuje czesto.

    Nie sadze, zeby regula byla sprzeczna z ususem. I regula, i usus
    stoja zreszta w sprzecznosci z oryginalnym wymogiem gramatycznym
    wzgledem 'per', ktore powinno stac z accusativem, czyli z biernikiem.


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • vikmik 29.04.09, 15:34
    skłonnym uznać. :) źródło proszę :)

    @dala.tata
    Mówiąc do niego "panie dziekanie" zwracasz się per "pan dziekan" ;)
  • eeela 29.04.09, 16:17
    Ale zrodlo na co? Na przypadki idace w parze z 'per' w jezyku
    polskim? :-) Nie mam zrodla, pisze, jak mi sie wydaje :-) A czasu na
    research tez mi w chwili obecnej brakuje. Natomiast co do przypadku
    oryginalnego, to chyba wystarczy siegnac po pierwszy z brzegu
    slownik lacinski :-)


    --
    It is our choices that show what we truly are, far more than our abilities.
  • kamil922 29.04.09, 20:21
    eeela napisała:

    > Ale zrodlo na co? Na przypadki idace w parze z 'per' w jezyku
    > polskim? :-) Nie mam zrodla, pisze, jak mi sie wydaje :-) A czasu
    na
    > research tez mi w chwili obecnej brakuje. Natomiast co do
    przypadku
    > oryginalnego, to chyba wystarczy siegnac po pierwszy z brzegu
    > slownik lacinski :-)
    >

    No to zwaliłaś Moja Droga, bo w Łacinie per się łączy z Accusativusem
  • dala.tata 29.04.09, 16:43
    zrodlo 'per panie dziekanie': dala.tata, Mysli zebrane. s.l., s.d.

    vikmik napisał:

    > skłonnym uznać. :) źródło proszę :)
    >
    > @dala.tata
    > Mówiąc do niego "panie dziekanie" zwracasz się per "pan dziekan" ;)


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • horatio_valor 29.04.09, 14:49
    Ja to tak mam:

    - generalnie wyglądam tak młodo, że na korytarzu to mnie nikt nie bierze nie
    tylko za doktora, ale nawet za magistra, a baby w dziekanatach drą na mnie ryją
    jak przystało na baby dziekanackie (póki się nie dowiedzą, kim jestem studentem,
    wtedy drą TROCHĘ mniej)

    - na wydziałach, gdzie studiowałem i gdzie pracuję, nie jest przyjęte mówienie
    do nikogo per "panie magistrze"; tytułowanie zaczyna się dopiero od doktora. Jak
    ktoś kiedyś powiedział do mnie "panie magistrze", to powiedziałem, że nie
    jesteśmy w aptece

    - młodsi studenci lubią mówić "panie profesorze"; wtedy jest problem, bo trzeba
    prostować w dół :)

    - studenci, których dłużej uczę, mówią mi po prostu po imieniu :)
  • niewyspany77 29.04.09, 16:43
  • vikmik 29.04.09, 17:37
    męczy mnie nadużywanie stopnia bądź tytułu przez studentów -
    "panie magistrze, czy mógłby pan magister..."
    "panie doktorze, czy doktor kowalski dziś będzie? a czy mogę u pana doktora
    zostawić dla doktora kowalskiego pracę?"
    "próbowałem pana profesora wczoraj znaleźć, ale pani z sekretariatu powiedziała,
    że pan profesor dopiero wieczorem wróci z wyjazdu i dlatego dziś panu
    profesorowi zawracam głowę, choć wiem że pan profesor ma konsultacje w
    poniedziałki. ale czy mógłby pan profesor dziś mi poświęcić kilka minut?"

    aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa

    jak rozmawiam ze znajomymi, to ich denerwuje, gdy studenci zwracają się po
    imieniu (bądź w złych sytuacjach używają nazwiska) do pracowników uczelni. niech
    nie używają tytułów ani stopni, samo "pan/pani" wystarczy, ale na takie kwiatki
    pozwalać sobie nie powinni:
    "pani kasiu, chciałabym się zapytać czy będzie pani jutro w szkole" [mail]
    "szanowny panie kowalski" [mail]
    "szanowny panie doktorze kowalski" [mail]
    "czy mogę rozmawiać z panem jackiem?" [telefon]

    kuriozalna jest też sytuacja, gdy student nie zna wykładowcy. jak ktoś
    przychodzi i pyta czy zastał mgra/dra/profa kowalskiego (w sensie że mnie), to
    miło odpowiadam - owszem, krąży gdzieś po korytarzu.

    kiedyś dostałem maila "szanowny panie. chcielbysmy poinformowac ze jutro na 7:30
    nie przyjdziemy na zajecia. grupa XXX". wysłany został w nocy, gdzieś między 22
    a 23. tu już żadne magistrze/doktorze/profesorze nie miało szansy kogokolwiek
    uratować... i nie ma to nic wspólnego z tytułomanią.

    trochę offtopic się rozpisałem, znaczy pora skończyć.
  • tocqueville 29.04.09, 17:44
    a ja właśnie dostaełm e-mial o treści mniej więcej: "Panie Krzyśku [imie
    zmieniłem]. Chciałabym w tym tygodniu zdać warunek. Kiedy mam przyjść [i teraz
    uwaga...] Do zobaczyska"
    do zobaczyska??? - co to jest? :)
    ja nawet nie kojarzę co to za studentka - skąd ta familiarność?
  • dala.tata 29.04.09, 18:03
    moja odpowiedz na taki mail bylaby dosc nieprzyjemna, nie cierpie takie
    familarnosci. jako ze mnie sie raczej studenci boja, nie odwazaja sie.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • dala.tata 29.04.09, 18:00
    zgadzam sie z przedpisca, jednak zawsze wole za duzo 'pan profesor' (to jest
    irytujace po trzech odmianach) odmienianych przez wszystkie przypadki, niz 'witam'.

    jednak znam profesorow, co sie na zwykle 'pan' obrazaja. :-)


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • vikmik 29.04.09, 18:29
    i sprowadza się to do jednego: wszystko zależy od człowieka.

    może do wszystkiego (prawie) trzeba podchodzić z humorem?
    jak ktoś powie
    -magistrze do doktora - zamyślić się i powiedzieć "tak, to były piękne czasy";
    -profesorze do magistra/doktora - "jeszcze nie, ale już niedługo" albo "żeby
    jeszcze płacili jak profesorowi a nie jak doktorowi...";
    -doktorze/magistrze do profesora - "ale jak mnie tak pan/pani wpisze w indeks,
    to dziekan może nie zaliczyć semestru..." czy "chyba mnie pan/pani myli z moim
    synem, ale dziękuję za komplement"

    przede wszystkim - z uśmiechem!
  • hella_79 29.04.09, 17:57
    studenci, którzy zwracają się do Ciebie per "panie magistrze" w momencie, kiedy ich sprostujesz nie pomyślą, ze jesteś napuszonym tytułomaniakiem ;) bo sami sa tacy ;) nikt przy zdrowych zmysłach nie tytułuje magistrów ;)

    dziwni ci Twoi studenci ;)
    --
    jamniki w potrzebie
  • dala.tata 29.04.09, 18:06
    to jak sie zwracac to magistrow? per 'panie Krzysku?'. oczywiscie ze do magistra
    sie mowi 'panie magistrze'. co wiecej, choc zdarza sie to rzadko, mowie do
    magistrow per 'panie magistrze' - chocby dla symetrii. dlaczego mam uzywac innej
    formy niz ta, ktorej uzywa magister zwracaja sie do mnie? on 'panie prof', ja
    'panie mgr'. i spoko.

    sa magistrowie kotrych znam lepiej i mowie do nich 'panie Krzystofie', ale to
    juz jest familiarnosc i nie zawsze ona jest na miejscu.



    hella_79 napisała:

    > studenci, którzy zwracają się do Ciebie per "panie magistrze" w momencie, kiedy
    > ich sprostujesz nie pomyślą, ze jesteś napuszonym tytułomaniakiem ;) bo sami s
    > a tacy ;) nikt przy zdrowych zmysłach nie tytułuje magistrów ;)
    >
    > dziwni ci Twoi studenci ;)


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • wojgall 29.04.09, 20:23
    Witam.
    Dla mnie wogóle to tytułowanie jest troche śmieszne. Na zagranicznych
    uczelniach niektórych wchodzisz do pokoju i nawet nie wiesz czy jest
    tam prof., dr. czy magister. Jest tylko imie i nazwisko, nie ma
    żadnych tytułów. W polsce to po prostu każdy możliwy tytuł jest
    wypisany na tabliczce wejściowej.

    pozdrawiam.
    --
    Jak przyciągnąć do siebie miłość, szczęście, pieniądze:))
  • dominikjandomin 29.04.09, 20:27
    wojgall napisał:

    > Witam.
    > Dla mnie wogóle to tytułowanie jest troche śmieszne. Na zagranicznych
    > uczelniach niektórych

    A na niektórych innych...

    - Doctor X...
    - I'm sorry, I'm professor...

    Belgia, KUL (waloński).
  • nika_wesola 29.04.09, 21:13
    Chyba mi to specjalnie nie przeszkadza, ale wole "prosze pani". Bardziej
    denerwuje mnie przekrecanie nazwiska (jest normalne i mozna je zobaczyc na
    drzwiach), bo to chyba podpada juz pod niechlujstwo. Zreszta najbardziej dziwi
    mnie, ze dla studentow jestem osoba bez imienia, a to tez mozna sobie z tych
    samych drzwi spisac :-)
  • testusuwania 30.04.09, 01:44
    Ja do swoich wykładowców zwracałem się "pan/pani" jeśli byli magistrami,
    pan/pani + tytuł jeśli byli doktorami lub profesorami.

    Maile rozpoczynałem od "szanowna pani/ szanowny panie" lub "szanowna pani/
    szanowny panie + tytuł" -- klucz jak wyżej. W kilku przypadkach wyjątkowej
    poufałości z wykładowcą pozwoliłem sobie na: "szanowny panie/ szanowna pani + imię".
  • latavica 30.04.09, 04:46
    ...do pan (-ow) Ph.D. magistrze mowic , czy slepce som ze blasku sloneczka z doop doktorstwa swiecacego nie widza ?

    P.S. Do tego momentu jest 137 postow , to juz galaktyka .
  • annajustyna 30.04.09, 08:34
    A zacie ten dowicp? Panie doktorze! Odp. Docencie (z lekkiem westchnieniem), A
    docenimy, docenimy!!! :D
    --
    Gasofnia
  • catalept 30.04.09, 07:49
    Grzecznie zwrócić uwagę. Poprawisz jedną osobę, cała grupa to usłyszy i szansa
    na kolejne 'magistrowanie' spada znacząco. Cała filozofia.

    change.menelgame.pl/change_please/1085289/
  • szlachcicpolski 30.04.09, 09:10
    Dzień dobry !
    Ale Wy wszyscy macie problemy. Chorujecie na polską chorobę
    zwaną "tytułomanią". Powiem krótko i trochę złośliwie: doktorzy do
    książek ! Wasz dorobek naukowy i wkład w "realne" życie jest bowiem
    marny.
  • arct 30.04.09, 09:50
    Lata temu w sytuacji gdy student zwracał się do mnie per panie magistrze
    poprawiałem zaraz na „doktorze”. Zrobiłem tak kilka razy i już więcej nie miałem
    z tym „problemów”.

    Nie przejmuj się wypowiedziami o tytułomanii i przerośniętym ego. Zrób to z czym
    TY będziesz się dobrze czuł.

    Każdy ma prawo do swojej opinii ale to nie znaczy że jest ona słuszna, a już w
    szczególności psychologizowanie na odległość to strzelanie kulą w bardzo odległy
    płot. Pomyśl co Tobie odpowiada – nie musisz się dostosowywać do innych ani brac
    pod uwagę ich opinii, to jedna z korzyści płynących z pozycji i dojrzałości.

    Powodzenia.

    A i studentom tez może być głupio, gdy dowiedzą sie w końcu, że zwracali się do
    Ciebie niewłaściwie.
  • 50m 30.04.09, 10:02
    A mnie śmieszy gdy w firmach widze na tabliczkach przy drzwiach
    tytuły pracujacych tam osób.Mój szef na wiytówce ma mgr XX -Dyrektor
    no i czym tu sie chwalić..u nas pracuja osoby z Doktoratem na
    niższych stanowiskach..

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka