Dodaj do ulubionych

O czym (nie) można dyskutować na uniwersytecie?

08.05.09, 15:08
UKSW-ordzka konferencja przeniesiona co prawda, ale - czy słusznie?
tinyurl.com/q5lacm
Edytor zaawansowany
  • dala.tata 08.05.09, 15:51
    pytanie jest chyba troche tendencyjne. nigdy w zyciu nie wzialbym udzialu w
    dyskusji, ktora jest po to, by obrazac. Nie mam zadnych trudnosci zeby wziac
    udzial w dyskusji pt. Wychowanie niepelnosprawnych dzieci; ale nie wezme udzialu
    w dyskuji pt. Czy kalekie dzieci sa rowne? kwestia smaku, jak powiedzialby
    mistrz nad mistrze.

    na przytoczonym plakacie, np. referat o 'leczeniu homoseksualizmu' jest tylko
    obrzydliwy i nastawiony na obrazenie. dzisiaj homoseksualzmu sie nie leczy, co
    wiecej homoseksualizm nie jest choroba i nikt powazny za chorobe go nie uwaza.

    tak skonstruowana dyskusja, wedle mnie, nie powinna miec miejsca na
    uniwersytecie. uraga bowiem nauce.

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 08.05.09, 16:28
    ale zanim uznamy, że coś jest X a coś Y się odbyć dyskusja
    a może ten ktoś ma jakieś argumenty? tego nie wiesz, bo chcesz mu zamknąć
    usta... dala.tata locuta causa finita
    widzę, że dala.tata jest też ekspertem od medycyny i psychologii, co za
    wszechstronność
  • dala.tata 08.05.09, 16:36
    docinek ignoruje.

    co do homoseksualizmu tego juz nie trzeba uznawac. w 1973 roku pscyhiatria
    (najpierw amerykanska) zdemedykalizowala homoseksualizm, zeby bylo smieszniej
    glownie dlatego, ze ujawnila sie czesc psychiatrow-gejow, co dla American
    Psychiatric Association bylo nie do zaakceptowania, bo przyznalaby ze
    dyplomowani psychiatrzy sa w rzeczywistosci chorzy psychicznie. podstawa
    demedykalizacji byl plebiscyt wsrod psychiatrow: ok 60 proc bylo za, 20 proc
    (chyba) bylo przeciw.

    niespecjalnie wiem o czym ks dr bedzie mowil, gdy mowi o leczeniu
    homoseksualizmu? o tym, ze jest o jakies dobre 30 lat zapozniony w nauce?
    organizujac takie dyskusje KUL wystawia sie na smiesznosc. Moze jeszcze
    nalezaloby przeprowadzic debate nad terapeutycznymi skutkami plucia przez lewe
    ramie? moze jeszcze dyskusja SOmatyczne konsekwencje urokow. bo na KULu jeszze
    nie stwierdzono oficjalnie ze urokow nie ma.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 08.05.09, 16:44
    dala.tato ale nie wiemy co ten człowiek ma do powiedzenia
    ja bym poszedł i posłuchał - chciałbym mieć taką możliwość, abym się mógł
    ustosunkować do jego poglądów

    co to znaczy zapóźniony 30 lat w nauce skoro w psychiatrii jest to w sumie
    kwestia konwencji - a może nie jest zapóźniony, tylko wyprzedza epokę? :)
    to czy coś jest chorobą czy nie jest, to dla mnie sprawa dyskusyjna (np. ja
    uważam, ze moje siedzenie na tym forum to już ewidentny przejaw choroby, mam
    pojemne i wcale nie negatywne rozumienie tego słowa) - problem pojawia się
    wtedy, jeśli ktoś będzie na siłę chciał innych leczyć
    - ja zawsze będę bronił prawa ludzi do życia tak jak chcą ile nie łamią takim
    samych praw innym ludziom
  • dala.tata 08.05.09, 16:52
    to ja powtorze to co napisalem wczesniej. mnie zupelnie nie przeszkadza to, ze
    odbedzie sie debata na temat homoseksualizmu. i niech sobie ks dr mowi swoje.
    mnie nie odpowiada jednak to, jak zostala skonstruowana taka debata i ja
    osobiscie nie bralbym udzialu w niej, bo jest skonstruowana tendencyjnie. i w
    rzeczywistosci nie jest po to, zeby debatowac, ale po to, zeby dowalic pedalowi.

    jesli bowiem naglowkiem jest ze sprawcami 1/3 wszystkich wypadkow molestowania
    dzieci sa homoseksualisci, to raczej heteroseksualisci sa problemem nie? to
    wlasnie o to mi idzie gdy mowie o tendencyjnosci. to nie jest debata naukowa,
    nie powinna byc akceptowana jako taka.

    a szanse ze on wyprzedza sa naprawde minimalne. tak minimalne ze bardzo nie mam
    go ochoty sluchac. jednak to nie znaczy ze uwazam ze nalezy mu zabronic mowic,
    ze nalezy go zamknac. itd itd. nie. niech se swoje czarne bzdury gada. mnie
    jednak przeszkadza, kwestia smaku znowu, ze to sie dzieje pod plaszczykiem nauki
    i na uniwersytecie, ktory ma byc miejscem debaty naukowej, a nie debaty pt.
    dowalmy pedalowi.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • pr0fes0r 08.05.09, 16:57
    A konferencja pt "Przemysłowe zastosowania flogistonu" byłaby dopuszczalna na
    uniwersytecie? "GPS a płaska ziemia"? "Najnowsze hipotezy dotyczące anatomii
    człowieka na podstawie sekcji świni"?
  • tocqueville 08.05.09, 17:12
    a czemu nie? jesli ktoś będzie miał dowody że ziemia jest płaska, to niech
    przedstawi :)

    W roku 1350 profesorowie też zapewne skreśliliby referat młodego badacza pt.
    "A jednak ziemia jest okrągła" uznając, że o takich absurdach nie można
    rozmawiać na uniwersytecie :)
  • pr0fes0r 08.05.09, 17:19
    tocqueville napisał:

    > a czemu nie? jesli ktoś będzie miał dowody że ziemia jest płaska, to niech
    > przedstawi :)

    A myślisz, że którykolwiek prelegent w trakcie tej konferencji przedstawi
    referat niezgodny z tezami z plakatu?

    Istnieje subtelna, ale znacząca różnica między konferencją o homoseksualiźmie, a
    konferencją o tym, że homoseksualizm to jest ZŁOOOOOO i pomiot szatana! Dla tej
    pierwszej jest jak najbardziej miejsce na uniwersytecie, dla tej drugiej jak
    najbardziej nie ma.
  • dala.tata 08.05.09, 17:20

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 08.05.09, 17:24
    ale gdzie tam masz coś o złu i pomiocie szatana - bez demagogii proszę
  • pr0fes0r 08.05.09, 17:30
    tocqueville napisał:

    > ale gdzie tam masz coś o złu i pomiocie szatana - bez demagogii proszę

    Jaka demagogia, litości?

    "Czy wiesz, że sprawcami 1/3 wszystkich przypadków molestowania seksualnego
    dzieci są homoseksualiści?

    Dowiedz się więcej!"

    Jeżeli dla Ciebie to jest plakat reklamujący normalną konferencję naukową, to
    chyba jeździmy na bardzo różne konferencje.
  • dala.tata 08.05.09, 18:14
    tinyurl.com/rdvms7
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • thersites 08.05.09, 20:00
    Co tzn. że "w psychiatrii jest to w sumie kwestia konwencji"? Widzisz miejsce
    dla uniwersyteckiej dyskusji w rodzaju: rak to nie choroba, ledwie zaburzenie
    energetyczne, łatwo je wyeliminować przytulając się do wawelskiego czakramu?
    Swoją drogą, Twoje tezy brzmiałyby bardziej przekonująco, gdyby w naszym pięknym
    kraju codziennością były uniwersyteckie dyskusje afirmujące homoseksualizm.
    Znowu nieznośnie katonisz :)
  • tocqueville 08.05.09, 20:47
    "Widzisz miejsce dla uniwersyteckiej dyskusji w rodzaju: rak to nie choroba,
    ledwie zaburzenie energetyczne, łatwo je wyeliminować przytulając się do
    wawelskiego czakramu?"

    jeżeli byłaby odpowiednia liczba przypadków potwierdzających prawdziwość tej
    hipotezy... :)
  • tocqueville 08.05.09, 17:02
    "Moze jeszcze nalezaloby przeprowadzic debate nad terapeutycznymi skutkami
    plucia przez lewe ramie?"

    odchodząc od głównego wątku, przypomniała mi z historii medycyny pewna historyjka
    w 1847 roku Ignacy Semmelweis rzucił postulat, aby lekarze myli ręce przed
    operacją, ponieważ, jak twierdził, w ten sposób ograniczona zostanie
    śmiertelność pacjentów
    został wyśmiany przez środowisko naukowe, dla którego nie do pomyślenia było, że
    mogą istnieć jakieś zarazki
    Ignacy Semmelweis zepchnięty został na margines medycyny i pewnie większość
    twierdziła że jest szarlatanem
    dopiero odkrycia Pasteura i Listera potwierdziły te teorie

    takich historyjek jest wiele - że naukowcy uważali, ze pewne kwestie są zbyt
    absurdalne, aby traktować je poważnie
  • dala.tata 08.05.09, 17:05
    i to jest dowod na co? ze powinnismy wrocic do leczenia gejow elektrowstrzasami?
    hooseksualizm nie spelnia warunkow zadnej z definicji choroby psychicznej i jak
    dla mnie szkoda o tym gadac.

    ale nie to dla mnie jest problemem w tejze debacie.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • twardycukierek 08.05.09, 18:20
    > w 1847 roku

    Tak, to było WTEDY. Był też czas, kiedy kokaina była uznanym lekiem. Był czas,
    kiedy promieniowanie było uważane za nieszkodliwe. Ale dzisiaj wiemy, że
    homoseksualizm nie jest chorobą, czy for the sake of argument mamy cofąć się w
    czasie? Gdzie jest postęp nauki? W wałkowaniu ideologicznie chodliwych tematów
    czy w odkrywaniu tego, co nowe i rozwiązywaniu problemów, które faktycznie są
    problemami.
  • tocqueville 08.05.09, 18:28
    Był czas, kiedy promieniowanie było uważane za nieszkodliwe".

    a jeśli ktoś odkryje że promieniowanie jednak nie szkodzi to będzie to postęp
    czy cofnięcie?

    dzisiaj wiemy jedynie tyle, że "przypadłość X nie jest chorobą (w świetle
    obowiązującej definicji choroby) co należy jedynie rozumieć następująco: X
    nie jest chorobą, bo nie zalicza się do grupy rzeczy które nazywamy chorobami
  • dala.tata 08.05.09, 18:40
    i dlateog nie ma sensu sluchac referatu pt. Praktyka leczenia homoseksualizmu,
    czyz nie?


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 08.05.09, 19:01
    ale może on właśnie inaczej defniuje chorobę a tym samym leczenie? :)
  • twardycukierek 08.05.09, 18:44
    > a jeśli ktoś odkryje że promieniowanie jednak nie szkodzi to będzie to postęp
    czy cofnięcie?

    Postęp.

    Oczywiście trzeba będzie jakoś wytłumaczyć dziwaczne schorzenia np dzieci z
    Czernobyla albo pracowników laboratoriów roentegenowych, zanim zaczęli nosić
    ciężkie kamizelki. Jeśli nagle nie szkodzi, to znaczy, że nigdy nie szkodziło,
    prawda?
    Jeśli ktoś odkryje, że promieniowanie nie jest szkodliwe w pomieszczeniu
    otoczonym szczelnie watą cukrową, świetnie, ale wtedy zmieniają się założenia
    'eksperymentu'. Bez waty cukrowej - wypadają włosy.
  • dominikjandomin 11.05.09, 10:02
    dala.tata napisał:


    > tak skonstruowana dyskusja, wedle mnie, nie powinna miec miejsca na
    > uniwersytecie. uraga bowiem nauce.

    Generalnie dla mnie - to jest dyskusja propagandowa, nie naukowa. Zaproszona
    tylko jedna strona poglądów. Mam wątpliwości... Doktor teologii będzie mówiła o
    genezie zachowań homoseksualnych... jakiej genezie? W Biblii?

    Chyba rzeczywiście przeniesienie tego do domu rekolekcyjnego to dobry pomysł...
  • tocqueville 08.05.09, 16:24
    można o wszystkim
    choć dzisiaj imadło dławiące wolną myśl się zaciska
  • charioteer1 08.05.09, 16:57
    Nie, na uniwersytecie nie mozna dyskutowac o wszystkim. Uniwersytet nie jest
    miejscem wymiany dowolnych pogladow na dowolne tematy. Dowolne poglady mozna
    wymieniac w pralni albo na bazarze. Na uniwersytecie jest miejsce na wymiane
    pogladow naukowych. Cameron zostal usuniety z American Psychological Association
    za naruszenie etyki badan. Z takimi ludzmi na uniwersytecie sie nie rozmawia.

    --
    Penguin flight
  • tocqueville 08.05.09, 17:07
    z Semmelweisem też nie chcieli rozmawiać
    przecież cały czas obracamy się w obrębie konwencji i definicji
  • dala.tata 08.05.09, 17:20
    taaaaaa. rozumiem ze eksperymenty Mengele to tez tylko definicja i konwencja
    tak? a konferencja: Mengele: wizjoner czy rzemieslnik bylaby dla ciebie fajnym
    wydarzeniem naukowym.

    mogliby na niej wystapic blizniacy Mengelego - do poogladania oczywiscie, a nie,
    bron Boze, zeby cos mowic.

    --
    blue skies research rules!
  • tocqueville 08.05.09, 17:23
    błagam
    znowu piece, mengele, eksterminacja kalek - wszędzie musisz to wstawiać? co
    chcesz osiągnąć - wmówić mi, że nie zgadzając się z tobą reprezentuję ciemną
    stronę mocy

    Mengele zabijał ludzi, kaleczył, robił na nich eksperymenty bez ich zgody,- co
    on ma wspólnego z tematem wątku?

  • dala.tata 08.05.09, 17:36
    A DLACZEGO NIE????? uwieraja cie konsekwencje twoich tez? jjesli wywalenie
    faceta za nieetyczne eskeprymenty to malo dla ciebie (konwencje i definicje), to
    to chodzmy dalej. jelsi wszystko wolno. to czemu nie Mengele?

    to sa konwekswencje twoich pogladow, tocq! to ze ci sie nie podobaja, to ja sie
    nie dziwie, jednak albo o wszystkim, albo nie.

    no to co z tego ze Mengele meczyl ludzi - robil eksperymenty naukowe. dlaczego
    'leczenie' gejow jest jakos szczeoglnie lepsze? dlaczego warto porozmawiac o
    tym, czy jednak na pewno homoseksualizm nie jest choroba, a nie warto
    porozmawiac o eksperymentach Mengele. Homoseksulaitow jeszcze 50 lat temu
    'leczono' lobotomia, elektrowstrzasami, neuroleptykami, biczami wdonymi,
    kastracja. nad tym sie warto zastanawiac, ale nad blizniakami Mengele nie?

    moze jednak wytlumaczysz co?

    ja ci nic nie chce wmowic. ja sie z toba fundamentalnie nie zgadzam. co wiecej
    chcesz sobie sam ustalac porzadek etyczny: jako o gejach to OK, jak o dzieciach
    to nie OK. w rzeczywistosci roznica miedzy nami jest taka, ze ja chce zasady w
    ograniczaniu, ty chcesz sam decydowac, bo ty wiesz lepiej.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 08.05.09, 17:47
    wszelkie próby przymusowego leczenia osób nie wyrządzających innym szkody uważam
    za skandaliczne
    natomiast są dla mnie dpuszaczalne dyskusje na temat: czy przypadłość X jest
    chorobą, czy można ją leczyć czy nie (na prośbę danej osoby)
    żeby był jasne - nie uważam, że przypadek Y, o którym tutaj dyskutujemy jest
    chorobą - natomiast nie odrzucam wysłuchania referatu, głoszącego inne tezy -
    chociażby dlatego, aby poznać argumentację oponenta
  • dala.tata 08.05.09, 17:53
    tak, ja tez uwazam, ze dyskusje czy X jest choroba mozna i warto przeprowadzac.
    tyle ze trzeba zachowac podstawowe zasady debaty. omawina debata nie zachowuje
    tego w zadnej mierze. zwracam tez uwage, ze referat nie proponuje przedstawic
    zadnych arguemntacji - moze zagladnales, tytul referatu to 'Praktyka leczenia
    homoseksualizmu'

    w rozumieniu dzisiejszej nauki homseksualizm nie jest przypadloscia i nie jest
    choroba i referat 'Praktyka leczenia homoseksualizmu' jest w najlepszym wypadku
    niepowazna. bo wedle i nauki i prawa: NIE MOZNA LECZYC HOMOSEKSUALIZMU, a refera
    wskazuje na to, ze takie leczenie sie odbywa.

    w rzeczywistosci wiec jesli praktyki takie odbywaja sie na terenie Polski, tym
    referatem powinna sie zajac prokuratora.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • charioteer1 08.05.09, 18:04
    Ile warte sa argumenty kogos, kto jako naukowiec zaslynal z nieuczciwosci?
    Kupilbys samochod, wiedzac, ze sprzedawca odsiadywal wyrok za oszustwo?

    --
    March of the penguins
  • dala.tata 08.05.09, 18:14
    ale ja sie z toba zgadzam.

    referat jest jednak wygloszony przez 'psychoterapeute'/
    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • charioteer1 08.05.09, 18:40
    Ale ja z toba nie polemizuje :-)

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • thersites 08.05.09, 19:53
    Toku, mylisz się haniebnie, snując swoje analogie: obowiązującym paradygmatem
    jest ten, którego dr Cameron zażarcie broni, nie ten, który z większym czy
    mniejszym skutkiem przebija się do świadomości od czasów, umownie powiedzmy,
    Stonewall. Więc żaden z niego Galileusz.
  • tocqueville 08.05.09, 20:51
    ale jak może być obowiązującym paradygmatem teza, którą środowisko akademickie
    przynajmniej na tym forum) automatycznie odrzuca (bez zapoznania się z
    argumentacją) i uznaje za nienaukową,
    przecież już dala.tata wielokrotnie pisał na tym forum, że tezy Camerona zostały
    dawno odrzucone i nikt ich nie przyjmuje - jakiż to dominujący paradygmat?
  • pr0fes0r 08.05.09, 21:05
    tocqueville napisał:

    > ale jak może być obowiązującym paradygmatem teza, którą środowisko akademickie
    > przynajmniej na tym forum) automatycznie odrzuca (bez zapoznania się z
    > argumentacją) i uznaje za nienaukową,
    > przecież już dala.tata wielokrotnie pisał na tym forum, że tezy Camerona został
    > y
    > dawno odrzucone i nikt ich nie przyjmuje - jakiż to dominujący paradygmat?

    Dla samej przyjemności dyskusji - skoro dopiero w 1973 roku uznano, że
    homoseksualizm NIE JEST jednostką chorobową, można z wystarczającą dozą
    prawdopodobieństwa założyć, że skoro zwolennikom tezy o jego "chorobliwej"
    naturze nie udało się tego udowodnić przez plus minus 200 lat, wracanie do tej
    dyskusji jest trochę spóźnione.

    Cameron nie obala uświęconego tradycją paradygmatu, on właśnie siedzi w okopach
    św. Trójcy i wrzeszcząc rozpaczliwie zapiera się nogami przy próbach
    wyciągnięcia go stamtąd.
  • ford.ka 08.05.09, 21:20
    Zwracam uwage, że nauka poświęciła tematowi prawie równo sto lat
    (wcześniej i później była to domena kościoła, którego stosunek do
    sprawy wart jest niejednej habilitacji, bo pokręcony jest niewąsko)
    i doszła do wniosku, że nic konkretnego nie wie, poza tym że
    zjawisko istnieje od zawsze i w stopniu zasadniczo niezależnym od
    warunków zewnętrznych w tym poglądów Lesia K. Co nie znaczy, że
    nauka się ostatecznie poddała i wciąż (choć w sumie nie jest to mile
    widziane przez najbardziej zainteresowanych, którzy racjonalnie dość
    rozumują, że kiedy się znajdzie przyczynę, będzie można zastosować
    działania, które ją usuną i wszyscy będziemy "normalni") są tacy,
    którzy szukają przyczyn.
    Ale "dr" Cameron do nich nie należy, bo on przecież "wie" i wierzy,
    w to, co "wie". Co plasuje go poza sferą nauki a w sferze wierzeń
    ludowych (wciąż dość powszechnych). Zatem jego poglądy mogą być jak
    najbardziej przedmiotem zainteresowania naukowców jak socjolodzy,
    psychiatrzy, antropolodzy kulturowi i pewnie paru innych.
    Oczywiście, w ich badaniach "dr" Cameron nie był partnerem o
    dyskusji, ale materiałem badawczym.
  • dala.tata 08.05.09, 21:11
    Cameron siedzi hard-corze i ma maly kontakt z rzeczywistoscia. i dzisiaj juz
    jest rzeczywiwcsie niewiele powaznych osob, ktore by chcialy mowic to, co on.

    naotmiast zeby sie przekonac o dominacji paradygmatu, zastanow sie na przyklad
    nad homofobia. nie bedizemy sie klocic o to, ze dzisiejsza Polska jest
    homofobiczna, prawda? to jest wlasnie czesc tego paradygmatu.

    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • petrucchio 09.05.09, 19:07
    dala.tata napisał:

    > nie bedizemy sie klocic o to, ze dzisiejsza Polska jest
    > homofobiczna, prawda? to jest wlasnie czesc tego paradygmatu.

    Duży odsetek Polaków to homofobi. Ale Polska to trochę więcej.


    --
    Gaudeamus igitur
  • dala.tata 09.05.09, 19:31
    zgadzam sie, jednak mysle ze stwierdzenie ze 'Polska jest homofobiczna' ni ejest
    przesada. mysle ze jestemy w mniejszosci i to znacznej mniejszsoci Petrucchio.

    petrucchio napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > nie bedizemy sie klocic o to, ze dzisiejsza Polska jest
    > > homofobiczna, prawda? to jest wlasnie czesc tego paradygmatu.
    >
    > Duży odsetek Polaków to homofobi. Ale Polska to trochę więcej.
    >
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • petrucchio 09.05.09, 20:42
    dala.tata napisał:

    > mysle ze jestemy w mniejszosci i to znacznej mniejszsoci
    > Petrucchio.

    A to źle być w mniejszości? Ludzie wykształceni są w mniejszości. Ludzie, którzy
    czytają książki, są w mniejszości. Ludzie, którzy chodzą do teatru i opery, są w
    mniejszości. Ludzie, którzy coś tworzą, są w mniejszości. Ja tam zawsze wolę być
    w jakiejś mniejszości, choćby i znacznej.


    --
    "Everyone who believes in telekinesis, raise my hand." -- James Randi
  • ford.ka 09.05.09, 20:44
    Nie jest źle, ale do naszych psich obowiązków należy niedopuszczanie
    do tego, żeby większość zdeptała mniejszość. Nawet jeśli prywatnie
    tej mniejszości nie lubimy ;)
  • petrucchio 09.05.09, 20:50
    ford.ka napisał:

    > Nawet jeśli prywatnie tej mniejszości nie lubimy ;)

    A nie lubimy? Bo ja prywatnie lubię poszczególnych ludzi, a nie kategorie. Kilku
    "mniejszościowych" obojga płci znam prywatnie i ich orientacja seksualna nie ma
    dla mnie najmniejszego znaczenia. Interesują mnie jako
    znajomi/koledzy/przyjaciele, nie jako potencjalni kochankowie.


    --
    Gaudeamus igitur
  • ford.ka 09.05.09, 20:58
    Ten kawałek był do Lesia ;)
  • tocqueville 09.05.09, 20:53
    ale w historii zdarzało się także, że mniejszość brała większość w kierat - może
    nawet cześciej :)
  • thersites 09.05.09, 22:45
    "Kierat"? Skąd te seksualne metafory? ;))
  • dala.tata 10.05.09, 02:02
    Petrucchio, ja nei mam zadnego problemu by byc w mniejszosci, ale my nie o tym
    rozmawialismy, nie? ta mniejszosc wskazuje wlasnie an to, ze stwierdzenie, iz
    Polska jest homofobiczna jest prawdziwe. niestety.


    --
    blue skies research rules!
  • thersites 10.05.09, 15:21
    Ten wąs, ten profil. Ciacho. Ale, jak mówi Osoba, nie ad personam. Orientacja
    seksualna - katolik? Tzn. że z wyrzutami sumienia? ;)
  • dala.tata 10.05.09, 15:54

    --
    blue skies research rules!
  • megaborsuk2000 08.05.09, 18:21
    Jednakowoż musisz zrozumieć, że z nim nie chcieli gadać tacy klienci od leczenia
    pedałów. Tychże to klientów zaskakiwało również, że ktoś wywodzi, iż Ziemia jest
    okrągła. Jakiż ten świat skomplikowany, raz jest tak, a raz inaczej.
  • megaborsuk2000 08.05.09, 18:22
    Powyższe było do uwagi o Semmelweisie.
  • tocqueville 08.05.09, 17:13
    a zapomniałem - i koniecznie trzeba zamnknąć wszystkie uczelnie które nie
    podobają się chario ;)
  • charioteer1 08.05.09, 17:26
    No way, tocq. Zarzuty wobec Camerona dotycza powaznych bledow metodologicznych
    oraz nieuczciwego poslugiwania sie wynikami uzyskanymi przez innych. Wiem, ze w
    Polsce plagiat to jest nic, splunac przez lewe ramie i jest dobrze, a cytowac
    mozna prace, ktorych sie na oczy nie widzialo. W Ameryce za to jest wylot i
    smierc cywilna, zwlaszcza jezeli autor cytowanej w taki sposob pracy zlozy
    oficjalna skarge.

    Powiem tak, uczelnia, ktora przyjmie Camerona jako "amerykanskiego naukowca"
    zasluguje na to, zeby jej nie traktowac powaznie.

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • mr_kagan 08.05.09, 19:00
    Cameron nie zostal usuniety z American Psychological
    Association. Wiec nie klam!
  • mr_kagan 08.05.09, 19:24
    Czyli, ze usunieto go nie za "misconduct", a tylko za odmowe
    wspolpracy z szefostwem tegoz stowarzyszenia. A to sa zupelnie inne
    sprawy...
  • zielka 08.05.09, 19:30
    Dala.tata, chyba bedziesz musial przetlumaczyc, bo link, ktory podales, zawiera
    tresci w j. angielskim. Oczywiscie zakladajac, ze chcesz kontynuowac niniejsza
    wymiane.
  • dala.tata 08.05.09, 19:47
    jest to list, w ktorym APA usuwa Camerona za 'brak wspolpracy' z komitetem
    etycznym.


    --
    blue skies research rules!
  • zielka 08.05.09, 19:59
    Oj, no ta prosba o przetlumaczenie to byl zarcik, bo Twoj Dala.tato interlokutor
    w swej interpretacji wyzej posluzyl sie prawdopodobnie bablefishem w tlumaczeniu
    tego listu, stad ambaras.
  • mr_kagan 09.05.09, 14:37
    Albo podajcie zrodla, z ktorych wynika, ze prof. Camerona wyrzucono z pracy czy stowarzyszenia naukowego badz fachowego za tzw. misconduct (czyli dyscyplinarnie), albo odszczekajcie te oszczerstwa, ktore tu wypisujecie na jego temat...
  • charioteer1 09.05.09, 14:45
    Zrodla sa podane. Na takie niebieskie sie klika, wtedy otwiera ci sie link, matolku.

    --
    Penguin flight
  • dala.tata 08.05.09, 19:50
    nie przywroce twojego postu tocq, chcesz to ty zrob, skoro go sam usunales. to
    co robi Keller to spamowanie i to obrzydliwe.

    przypominam ci jednak, ze sam nie miales ochoty na debaty na temat wizjonerstwa
    dr. Mengele. najwyrazniej roznimy sie co do poziomu wrazliwosci.



    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • dala.tata 09.05.09, 12:00
    tu relacja GW na temat spotkania z Cameronem:

    wyborcza.pl/1,75248,6583292,Tourn%C3%A9e_Camerona.html
    po prostu wybitny uczony. nic dodac, nic ujac. najbardziej mnie chyba martwia
    owacje studentow. straszne.

    --
    blue skies research rules!
  • dala.tata 09.05.09, 12:11
    i jeszcze tu jest. Polska ocali wiat od tyranii gejow! prawdziwa debata naukowa!

    tinyurl.com/ofyese

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • zielka 09.05.09, 12:36
    A mi sie wydaje, ze pan z komentarza ma racje:

    O tyranii homoseksualistów w KUL
    janek_48 08.05.09, 22:34 Odpowiedz cytując Odpowiedz
    Chciałbym tu serdecznie podziękowac Gazecie Wyborczej za reklame
    pobytu dr.Camerona w Polsce.Dzięki Waszej Pionierskiej czujności
    zamiast kilkuset osób o dr. Cameronie usłyszało kilka milionów.Wasza
    nagonka przyniosła odwrotny skutek od zamierzonego.Jest takie
    przysłowie jak Pan Bóg chce kogos ukarać to mu odbiera rozum, tym
    razem uczynił tak woebc redakcji Gazety Wyborczej:) Jeszcze raz
    dziękuje:)Tak dalej trzymac chłopcy!!!


    ... kiedys Deborah Lipstadt powiedziala, zeby juz przestac mowic o tych kilku
    ludziach twierdzacych, ze Shoah nie mialo miejsca. To samo moze powinno sie
    zaaplikowac i tu, co? Bo ilocs komentarzy na temat Camerona w GW jest
    niesamowita. Przekonanych o jego racji nie nawroca, przekonanych o jego
    bladzeniu wk*wia, i coz, mamy do czynienia z darmowym wysylaniem zlej karmy,
    pardon my French.
  • dala.tata 09.05.09, 15:21
    niby tak, ale.......mysle, ze to jest uproszczenie lekkie. bo to nie tylko idzie
    o Camerona. on sie wpisuje w calosc 'oficjalnej homofobii', jest czescia tego
    paradygmatu. i gdyby to byl tylko Cameron, mozna byloby sie zgodzic z
    komentarzem, ale nie jest.

    i jak dla mnie nalezy dawac odpor takim pogladom. najlepiej faktami.
    homoseksualizm nie jest chroba, molestowanie dzieci to przede wszystkim
    heteroseksualizm itd itd. bedzie jakas czesc ludzi, ktorzy nigdy w to nie
    uwierza, nie przyjma i nimi nie nalezy sie przejmowac. ale mysle ze jest cala
    masa ludzi, ktora po prostu nie wie i idzie z pradem.i to im trzeba tlumaczyc.

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • zielka 09.05.09, 15:53
    Oj, no daleko mi od godzenia sie na l'homophobie ambiante, niemniej tutaj
    nad kazdym gestem sie trzeba zastanawiac. I te artykuly co cytujemy to nie za
    bardzo spelniaja wymaganiu skadinad slusznemu, ze "dawac odpor takim pogladom.
    najlepiej faktami". Czy ktorys z cytowanych artykulow zawieral krytyczne
    pochylenie sie nad problemem w "danych" prezentowanych przez doktora C.? Moment,
    niechaj spojrze. ... (przejrzalam w tej chwili w sumie 4 artykuly)

    1. "Nie znam Camerona ani wiarygodnych badań mówiących o tym, że sprawcami
    jednej trzeciej przypadków molestowania dzieci są homoseksualiści. Sprawcami są
    pedofile - podkreśla prof. Zbigniew Lew-Starowicz"

    2. "Dr Wiesław Czernikiewicz, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego:
    - Czy na tej konferencji naprawdę będą mówić o leczeniu homoseksualizmu? To
    bzdura. Z punktu widzenia standardów medycznych orientacja człowieka nie podlega
    ocenie."

    Tak, tu mamy "fakty", tylko ze nie za bardzo odpowiadaja one na obawy, ktore
    prowokowac moze Cameron. I jedyny przyzwoity (choc szkoda, ze niekompletny)
    artykul na ten temat mamy tu: tiny.pl/z25n ; zaznaczam, ze szczesliwie
    nie zawiera on nazwiska doktora C. Reszta artykulow to wyrazy szoku roznych
    ludzi, oraz cytowanie roznej mlodziezy wszechpolskiej, zebysmy sie ich bali jak
    i oni homoseksualistow.
  • thersites 09.05.09, 18:05
    1. Forumowicz nie ma racji: Cameron dzień wcześniej wystąpił u Pospieszalskiego
    (więc to my wszyscy fundujemy mu reklamę, nie "Wyborcza"), objeżdża dotowane
    przez państwo uczelnie, buja się więc po Polsce za publiczne pieniądze. Tym
    samym państwo jakoś koncesjonuje jego poglądy czy - przynajmniej - styl ich
    prezentowania. Gdyby studenci spragnieni wysłuchania po raz kolejny bajeczki o
    grożącej nam moralnej degrengoladzie sfinansowali jego wycieczkę ze swoich
    zaskórniaków, uznałbym, że GW się czepia.
    2. Czasami wydaje mi się, że w dyskusji o miejscu homoseksualistów w
    społeczeństwie nie powinno być miejsca na żadną ostrożność. Podobnie jak w
    dyskusji o Szoah. Ile czasu można anemicznie pojękiwać: nie godzi się? Czy
    bowiem ci, którzy na homo reagują estetycznym obrzydzeniem i dzięki głoszeniu
    homofobicznych tez zyskują sobie poklask swoich znajomków, odwołują się do
    argumentów rozumu? Są szczególnie subtelnymi interlokutorami? Nie, stawiają
    przed nami swoje - przyznaję, wewnętrznie dość złożone - systemy uprzedzeń,
    kompleksów, pogardy i pseudonaukowej sieczki i mówią: no, dalej, dyskutujmy!
    3. Chciałbym zobaczyć minę tych UKSW-ordzkich studencioków, gdyby zamarzyła mi
    się organizacja konferencji, której przesłaniem byłaby teza, że 80% pedofili to
    chrześcijanie.
    4. W całej awanturze najbardziej oburza mnie brak reakcji kościoła.
  • dala.tata 09.05.09, 18:10
    a mnie zupelnie nie dziwi brak reakcji kosciola.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 09.05.09, 19:01
    i koniecznie zakazać głoszenia wszelkich poglądów, które są odmienne niż te,
    które przyjmuje thersites ;)
  • dala.tata 09.05.09, 19:27
    taaaaaaaaaaaaaaaaa. bo oczywiscie wszyscy tu mowili, zeby zakazywac, nie tocq?
    paru mowilo zeby do wiezenienia zamykac.

    tocqueville napisał:

    > i koniecznie zakazać głoszenia wszelkich poglądów, które są odmienne niż te,
    > które przyjmuje thersites ;)


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • thersites 09.05.09, 19:35
    Tiaaa.
    W prezencie: cholernie precyzyjny, stymulujący, subwersywny, niepokojący,
    jątrzący, politycznie niepoprawny, wbrew elitom, błyskotliwy wywód:
    tinyurl.com/q3x6tw
  • ford.ka 09.05.09, 20:03
    Jeśli posiadanie narkotyków jest przestępstwem z kodeksu karnego, to
    jakże zaskakujące jest to, że narkomani mają problem z prawem...
    Światły człowiek, nie da się słowa powiedzieć. Żelazna logika.
  • zielka 09.05.09, 20:13
    No widzisz? haha, swietny jest ten wywiad, oczywiscie, mozna sobie teraz byc
    zszokowanym, etc, ale przeciez jasne jest, ze jest on koherentny z pewna wizja
    czlowieka stworzona przez Kosciol rzadzony "prawem naturalnym". Jesli ta wizja
    nie zostanie rozbita, jesli nadal bedzie sie promowac "wartosci rodzinne" nawet
    w srodowiskach laickich, to niestety nie pozbedziemy sie sily przyciagania
    takich tekstow.

    Swoja droga, Kosciolowi wszystko sie udaje: z jedej strony czlowiek jest wybrana
    przez "osobistego zbawiciela" kreatura, a z drugiej moze uzyc porownania do
    pszczolek, gdy ono jest wygodne.

    Jest jeszcze inna sprawa, najwazniejsza wg mnie, ktorej nikt nie poruszyl. Ok,
    facet zle interpretuje dane. Ale ma jakies cyferki, ktore, jesli nie jest
    totalnym swirem a tylko oszolomem, wskazuja pewien problem. I ten problem trzeba
    ludziom wyjasnic, tak jak od lat wyjasnia sie to, ze wsrod populacji wieziennej
    USA jest proporcjonalnie zbyt wielu ludzi niebialych. Wiec moze trzeba po prostu
    powiedziec, ze jak sie kogos przesladuje, poniza, etc, zastrasza, to tak,
    generowac to moze niedobre zachowania? Wiec jesli ktos jest winny statystykom
    (jesli takie istnieja) wskazujacym na to, ze proporcjonalnie wiecej jest gejow
    pedofilow niz hetero pedofilow, to jest to jednak glownie aktualna propaganda
    spoleczna?
  • thersites 09.05.09, 22:43
    Nie dowierzałbym jego cyferkom, ale chętnie dowiedziałbym się, czy rzeczywiście
    istnieje korelacja. Obawiam się, że istnieje, ale w populacji samobójców.
    Natomiast nie zdziwiłbym się, gdyby wśród księży-pedofilów 1/3 stanowili geje,
    ale to tylko ze względu na ich nadreprezentację w tym fachu.
    Wzywasz do przekonywania, koncyliacyjnego tonu i dyskusji o faktach. Przekonaj
    siłą swoich argumentów Kościół do porzucenia komunałów spod znaku "prawa
    naturalnego", "wartości rodzinnych" i "cywilizacji śmierci". Wierzę, że Ci się
    uda. :D
    PS. Nie byłem "zszokowany" lekturą tego wywiadu. Ale nie odmawiaj mi prawa do
    bycia zszokowanym, wiem, to nieestetyczne, ale każdemu się zdarza :)
  • zielka 10.05.09, 08:33
    Kosciola, Thersitesie, moze nie nawroce, ale wlasnie te owieczki o ktorych mowil
    dala.tata, ktore nie sa fundamentalistami, i ktore sa otwarte na glosy rozsadku
    - czemu nie. Ilez naszych siostr w Chrystusie uzywa szczesliwie pigulek, i z
    iloma katolikami udalo nam sie miec seks bezmalzenski... Nie trace nadziei :)
  • thersites 10.05.09, 12:21
    Hahaha! Cóź, pozostaje więc żmudna praca u podstaw ;)
  • twardycukierek 09.05.09, 21:53
    Ale nikt nie zabrania.

    Tylko czy uniwersytet jest do ich głoszenia odpowiednim miejscem? I czy tak
    trudno przyznać, że chodzi tu tylko o koniunkturalny temat a nie o naukę, postęp.

    W Speakers Corner na przykład może sobie gadać do woli, choć przypuszczam, że
    jego poglądy nie będą tam równie popularne ;)

  • zielka 09.05.09, 19:17
    Co do pierwszego punktu, to sprawa jest prosta: nie obchodza mnie grzechy ludzi
    obcych, o wiele bardziej mnie denerwuje jak ktos uwazany za bliskiego (GW do
    pewnego okresu) robi rzeczy, ktore wydaja mi sie bardzo konrproduktywne, i ktore
    obecnie (taka byla moja teza powyzej) ja rozumiem glownie jako podpuszczanie.

    Co do drugiego, no to wlasnie ten "system uprzedzen" jest tu kluczem. Homofobia
    jest dla mnie najwieksza tajemnica historii swiata, i reakcje niektorych ludzi
    na nia sa dla mnie, no, stala zagadka. Nie, nie postuluje zadnego "szancunku"
    dla tych reakcji, ale obserwuje, ze niestety nie przez bycie zszokowanym przez
    nie uda nam sie je wyeliminowac. I coz, powolne wskazywanie pozytywnych
    przykladow (czyli rowniez akcja "niech nas zobacza") oraz zmudna edukacja
    faktami wydaja mi sie jak na razie najlepszym rozwiazaniem. Najnowsza
    kilkudniowa akcja GW nie byla dla mnie przykladowa, i tym glownie mowie.

    Co do dyskusji o Shoah to moja analogia polegala wylacznie na zasugerowaniu, ze
    osoby reprezentujace negacjonizm powinny byc ignorowane, nie Shoah jako taki. Bo
    jednak z punktu widzenia twierdzen na temat Shoah ("zginelo kilka milionow Zydow
    tylko dlatego, ze byli Zydami"), to sa one latwiejsze do przyjecia nawet dla
    antysemity niz rownie banalne twierdzenia na temat homoseksualizmu ("nie ma
    zadnych powodow, by uwazac homoseksualistow i rodziny, ktore zakladaja za cos
    nienormalnego"). Shoah jest niepomiernie mniej "inwazywny" dla antysemity niz
    normalny stosunek do homoseksualizmu dla homofoba. Wiec obawiam sie, ze analogie
    miedzy dwoma dyskursami sa bardzo ogranicznone.
  • thersites 09.05.09, 19:44
    I zgadzam się, i się nie zgadzam.
    1. Analogie między homofobią a Zagładą są ryzykowne. Pisała o tym swego czasu
    Graff. Nie o to mi szło. Szło mi tylko o to, by znaleźć jakiś odpowiednik w
    dyskusji publicznej dla - puszczanego w zaciszu domowym - pawia. Wciąż nie
    jestem przekonany, czy właśnie nie wrzask (a nie podejmowanie dyskusji) jest
    najwłaściwszą reakcją. Akurat tu GW zachowała się właściwie i odniosła
    przynajmniej częściowy sukces, rugując konferencję z UKSW.
    2. Gdy jednak kwestia nie jest paląca a akcja nie jest doraźna, GW zdarza się
    popełnić poważne błędy. Takim błędem wydaje mi się np. wdeptywanie w ziemię
    Zyzaka (np. tekstem z wczorajszej krakowskiej gazety) czy - choć słuszna - dla
    mnie chwilami nie do przełknięcia publicystyka P. Smoleńskiego.
  • charioteer1 09.05.09, 13:47
    Lista towarzystw naukowych, ktore potepily Camerona za nierzetelnosc:
    psychology.ucdavis.edu/rainbow/HTML/facts_cameron_sheet.html
    Przeraza to, ze w Polsce nie ma to najmniejszego znaczenia, a oszust przyjmowany jest z honorami na polskich uczelniach (KUL, UO). O nauce w Polsce i o stopniach nadawanych przez te uczelnie swiadczy to jak najgorzej.

    --
    March of the penguins
  • ford.ka 09.05.09, 14:03
    Nie da się zamilczeć takich wyskoków w kraju, w którym homofobia
    jest zasadniczą częścią religii państwowej i państwowej ideologii, w
    którym homofobiczne wyskoki umożliwiają zwycięstwo w wyborach na
    najwyższe stanowiska z prezydentem państwa włącznie, w którym
    demonstrowanie homofobii nie spotyka się z żadnymi negatywnymi
    reakcjami.
    Facet po prostu przyjechał do domu - furda pieprzeni spedaleni
    ynteligenci! My wiemy lepiej, jaka jest PRAWDA!!!!
  • dala.tata 09.05.09, 15:22
    bardzo dobrze to ujales fordzie.ka. dawno tak kompletnie sie nie zgadzalem z toba.
    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • charioteer1 09.05.09, 14:16
    To na odmiane cos z prawicowej prasy:
    Profesor Cameron, emerytowany profesor na Wayne State University, University of Louisville, Fuller Graduate School Psychology i University Nebraska
    www.niezalezna.pl/article/show/id/20220

    Akademickie cv Camerona na podstawie wikipedii:
    1966-1967 assistant professor, Stout State University
    1967-1968 assistant professor, Wayne State University
    1970-1973 associate professor, University of Louisville
    1976-1979 associate professor, Fuller Graduate School of Psychology
    1979-1980 associate professor of Marriage and Family, University of Nebraska

    Z Nebraski zostal najprawdopodobniej wywalony bez referencji, bo na tej uczelni konczy sie jego kariera akademicka. Publiczne doniesienie o gwalcie w centrum handlowym, ktorego nie bylo, to wystarczajaca podstawa do zwolnienia dyscyplinarnego.

    Piec uczelni w ciagu 14 lat. Profesorow nie zatrudnia sie na roczne kontrakty. Albo byl zatrudniany jako visiting professor, albo uczelnie pozbywaly sie go polubownie.

    Z cala pewnoscia Cameron nie jest emerytowanym profesorem zadnej z tych uczelni.

    --
    youtube.com/watch?v=pbQvpJsTvxU
    "4 horsepower? Must have been a very early Alfa-Romeo" -MrPinkis
  • mr_kagan 09.05.09, 14:35
    W USA profesorow zatrudnia sie na kontrakty, czesto roczne. To nie jest Polska,
    gdzie profesorem sie jest dozywotnio. Jak widac prof. Camerona tez potrafisz
    tylko atakowac anonimowo i ad personam... :(
  • charioteer1 09.05.09, 14:42
    Tak, Lesiu, z twojego cv tez umiem duzo wyczytac. Nie chcialbys, wiec nie prowokuj.

    --
    Penguin flight
  • mr_kagan 09.05.09, 16:40
    No to wyczytaj... I poodaj tez swoj, abym ja tez mogl wyczytac cosik na twoj
    temat...
  • charioteer1 09.05.09, 14:43
    Lesiuniu, udowodnij mi klamstwo, albo zloze na ciebie doniesienie do prokuratury.

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • mr_kagan 09.05.09, 16:42
    To zloz na mnie wreszcie ten donsik. Znasz przeciez me dane. W odroznieniu od
    ciebie, nie ukrywam ich...
    lech.keller@gmail.com
  • mr_kagan 09.05.09, 17:08
    O co tu chodzi?
    In the mid-1980s, the gay press labeled Paul Cameron "the most dangerous antigay
    voice in the United States today."
    psychology.ucdavis.edu/rainbow/HTML/facts_cameron_sheet.html
    Takze:
    en.wikipedia.org/wiki/Paul_Cameron
    Paul Drummond Cameron (born November 9, 1939) is an American psychologist and
    sex researcher. While employed at various institutions including the University
    of Nebraska he conducted research on passive smoking and several other topics,
    but he is best known today for his claims about homosexuality. After a
    successful 1982 campaign against a gay rights proposal in Lincoln, Nebraska, he
    established the Institute for the Scientific Investigation of Sexuality, now
    known as the Family Research Institute (FRI). As FRI's chairman, Cameron has
    written papers associating homosexuality with perpetration of child sexual abuse
    and reduced life expectancy.

    In 1983, the American Psychological Association expelled Cameron for
    non-cooperation with an ethics investigation, although by his own account he had
    resigned from the organization the previous year. Position statements issued by
    the American Sociological Association and Canadian Psychological Association
    have accused Cameron of misrepresenting social science research.
  • charioteer1 09.05.09, 17:39
    mr_kagan napisała:

    > Position statements issued by
    > the American Sociological Association and Canadian Psychological Association
    > have accused Cameron of misrepresenting social science research.

    Nie rozumiesz? Kup sobie dobry slownik.

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • mr_kagan 09.05.09, 21:20
    Oskarzyl! Ale nie skazal! Rozumiesz roznice miedzy oskarzonym
    a skazanym? Oskarzyc mozna bowiem kazdego!
  • ford.ka 09.05.09, 21:34
    Lesiu, czy Ty naprawdę nie wyczuwasz momentu, kiedy należy się
    zamknąć, żeby się nie pogrążać?
    Si tacuisses, philosophus mansisses - po piętnastu wiekach, to wciąż
    jest aktualne.
  • charioteer1 09.05.09, 21:37
    Kagan, za cholere nie rozumiesz. Lopatologicznie, kawa na lawe. Widzisz, jest
    tak, kazda uczelnia amerykanska ma cos takiego, co sie nazywa komisja etyki. Jak
    chcesz zrobic badanie, to musisz uzyskac zgode takiej komisji. Jak zrobisz cos
    zlego, nawet jezeli jest to czyn, ktorego prawo stanowe nie sciga, to tez masz
    przechlapane. Jak taka komisja etyki sie do ciebie dobierze, to juz jest po
    tobie. Wlasnie taka komisja etyki z APA dobrala sie do Camerona po tym, jak
    kilku facetow sie poskarzylo, ze Cameron wygaduje bzdury wycierajac sobie gebe
    ich nazwiskiem. No i ten sad kapturowy z APA sie zebral i skazal Camerona na
    wykluczenie z grona naukowcow. Rozumiesz teraz kaganku?

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • mr_kagan 10.05.09, 20:20
    W Australii tez sa takie komisje, ale one sie odnosza do projektow,
    a nie do ludzi. I APA nie usunelo Camerona ze swego grona za
    naruszenie etyki zawodowej, a tylko owiadczylo, ze Cameron nie chce
    wspolpracowac z wladzami APA - inaczej mieli by sprawe sądową o
    dyskryminacje. I nie wykluczyli go z grona naukowcow, tylko z grona
    czlonkow APA. Naukowcem mozna bowiem byc nie nalezac do zadnego
    stowarzyszenia typu APA i nie pracujac na zadnej wyzszej uczelni.
    Cameron pracuje np. w swoim wlasnym instytucie naukowym. Rozumiesz
    cos z tego, czy mam ci to wytlumaczyc jeszcze dokladniej?
  • charioteer1 10.05.09, 20:27
    Kaganiąteczko, sprawa jest bardzo prosta. Jak juz cie wywale z wszystkich
    uczelni, to zalozysz sobie wlasny instytut naukowy. Duce, prowadz!

    --
    "Bring me my Bow of burning gold; Bring me my Arrows of desire:
    Bring me my Spear: O clouds unfold: Bring me my Chariot of fire!" -William Blake
  • mr_kagan 10.05.09, 20:58
    Na razie to mnie z zadnej nie wywalili...
  • charioteer1 10.05.09, 20:58
    Ale jakby co, to juz wiesz, co zrobic.

    --
    DARK MOOR - THE CHARIOT
  • sendivigius 10.05.09, 18:22
    Konferencja sie miala odbyc na "uniwersytecie" imienia czlowieka
    ktory glosil teze o istnieniu Boga. Jest to teza nie do udowodnienia
    na gruncie naukowym. I nie ma tu zadnego znaczenia czy poszczegolny
    naukowiec w Boga faktycznie wierzy czy tez tylko tak mowi dla
    swietego spokoju. Teza jako taka jest naukowo falszywa.

    Ale uniwerstytet moze miec za patrona glosiciela falszywej
    nienaukowej tezy. Co wiecej wykladaja na nim ludzie (ksieza) ktorzy
    z gloszenia tej tezy uczynili sposob na zycie, szacunek spoleczny i
    takze dochody.

    Paranoja, to jest stan umyslu w ktorym wszystko jest spojne i
    logiczne, za wyjatkiem podstawowego zalozenia. Gdy paranoik uwaza ze
    jest sledzony przez KGB, to kazdy fakt moze zinterpretowac jako
    dowod na to, moze zbudowac cala dyscypline o tym jak unikac bycia
    zidentyfikowanym przez wszechobecnych szpiegow KGB a nawet
    wynalezc "proszek na szpiegi" i sprzedawac go w promocji po 9,99
    PLN. Proszek na pewno dziala super.

    Wy zachowujcie sie podobnie, to nic ze uniwersytet i firma jest
    oparta na falszywych podstawach, jak mozna miec fajna debate czy
    wspomniany proszek dziala na wszystkie szpiegi KGB czy tylko na te w
    czerwonych czapkach. I teraz mozna isc do sadu i podac producenta
    proszku o falszywa informacje na etykiecie, i tak dalej. Widze ze
    jest tu grupa zwolennikow uzycia proszku, jak tez sa i tacy ktorzy
    postuluja jego umiarkowane uzycie.

    Tyle ze jedni i drudzy nie widza ze mloca slome. To miejsce, to po
    prostu nie jest uniwersytet, panowie ktorzy tam wykladaja to nie sa
    zadni naukowcy, tezy ktore tam stawiaja sa tworzone
    metoda "wydajemisieze". Cale przesiewziecie jest z dziedziny hucpy i
    rozrywki, cos jak koncert Dody. Wystarczy przylozyc taka miare i juz
    mozna machnac reka i miec spokoj. Ten swiat jest dziwny ale wiele
    dziwactw jest nieszkodliwych.
  • tocqueville 10.05.09, 18:36
    a co to za bzdurny wpis
    Kopernik też wierzył w Boga, czy przez to jego odkrycia były nieprawdziwe?
  • charioteer1 10.05.09, 18:37
    To nie jest bzdurny wpis. To jest pytanie o to, czy na panstwowych uniwesytetach
    powinny byc wydzialy teologiczne.

    --
    March of the penguins
  • zielka 10.05.09, 18:51
    charioteer1 napisał:

    > To nie jest bzdurny wpis. To jest pytanie o to, czy na panstwowych
    >uniwesytetach powinny byc wydzialy teologiczne.

    Nie, to nie jest pytanie. Pytanie jest: jak sie jej pozbyc?! (niniejszym
    pozdrawiamy U.Wr. i U. Gdanski, ktore o ile pamietam sa jedynymi uniwerkami w
    Polsce niezgadzajacymi sie na wprowadzenie u nich "misji kanonicznej")
  • dala.tata 10.05.09, 20:00
    eeee tam. ja tam sobie jednak mysle ze to nie ma znaczenia ze uni jest takiego
    imienia cyz takiego. nie mam zandych problemow z tym, ze uniwersytet chce
    uhonorowac jakas osobe za 'zaslugi'.

    Kazimierz wielki nie uderza mnia jako wybitny uczony, ale jako snikt nie
    protestuje przeciwko takiemu patronowi.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • adept44_ltd 10.05.09, 19:35
    hermeneutycznie podchodzisz do sprawy...

    a dlaczego nie mają być??? właśnie tam powinny być, bo to gwarantuje poziom,
    choć akurat poziom teologii UKSW jest raczej makabryczny..., no ale to
    pozostałości stricte religijnej uczelni
    --
    Louder Than Bombs...
  • thersites 10.05.09, 19:53
    A gdzie poziom teologii jest dobry? We Fryburgu? Czy u prof. Węcławskiego?
  • sendivigius 10.05.09, 18:50
    tocqueville napisał:

    > a co to za bzdurny wpis
    > Kopernik też wierzył w Boga, czy przez to jego odkrycia były
    nieprawdziwe?

    No przeciez pisze w pierwszym akapicie, ze to czy dany naukowiec w
    Boga wierzy nie ma nic do rzeczy. Idzie nie o naukowca ale o
    uniwersytet. Niech sie wiec nazwie "Uniwersytet plaskiej Ziemi i
    flogistonu". Pasuje?

    Falszywosc czy prawdziwosc odkryc Kopernika tez nie jest oceniana
    przez interpretaje doktryny wiary ale przez obserwacje naukowe.
    Zreszta, historia konfliktu w tej materii z kosciolem jest znana.

    Tym niemniej, gdy ktos jest zwolennikiem plaskiej Ziemi i mowi ze
    odkryl lekarstwo na AIDS, to jest to dosc podejrzane. Mowiac inaczej
    wiarygodosc jego jest nizsza niz kogos kto przyznaje ze jednak
    Ziemia jest okragla. Oczywiscie lekarstwo mogl odkryc ale wieksza
    niz zazwyczaj ostroznosc jest wskazana. Wyobraz sobie ze jutro Doda-
    Elektroda oznajmia ze ma cudowny lek na AIDS, a ma go bo sie jej
    objawil Duch Swiety i podal recepte. Wzialbys taki lek i stosowal
    czy najpierw sprawdzil? Natomiast gdy to samo by wyszlo z kliniki w
    Mayo, mozna by w ciemno temu zaufac. Tylko tyle.

    Wiec konsekwentnie jak UKSW cos mowi to jest juz z natury rzeczy
    podejrzane. I jak ktos ma takie hobby by wszystko sprawdzac to
    fajnie ale wiekszosc ludzi machnie reka, niech sobie mowi co chce,
    na tym polega wolnosc slowa.
  • tocqueville 10.05.09, 19:03
    a uniwersytet mikołaja kopernika - może być czy nie?
  • sendivigius 10.05.09, 19:11
    tocqueville napisał:

    > a uniwersytet mikołaja kopernika - może być czy nie?


    Moze byc, podobnie jak AGH im S. Staszica, jak rowniez im A.
    Mickiewicza. Ale wybaczcie, im Jana Pawla II juz nie, z podobnego
    powodu jak nie im. B. Bieruta, choc juz K. Marksa pasuje.



  • tocqueville 10.05.09, 19:29
    ale Staszic to chyba politycznie niepoprawny bo pisał teksty, które dzisiaj
    uznane zostałyby za zajadle antysemickie
  • mr_kagan 10.05.09, 20:23
    Staszic pisal PRAWDE!
  • dala.tata 10.05.09, 20:02
    no juz bez jaj. Brzechwa tez nie moze byc patronem szkoly, a IPN lustruje ulice.
    bez jaj!!!!!! Uniwersytet ma byc oceniany pod wzgledem jakosci nauki, debaty
    nauykowej czy badan. a nie patrona!



    sendivigius napisał:

    > tocqueville napisał:
    >
    > > a uniwersytet mikołaja kopernika - może być czy nie?
    >
    >
    > Moze byc, podobnie jak AGH im S. Staszica, jak rowniez im A.
    > Mickiewicza. Ale wybaczcie, im Jana Pawla II juz nie, z podobnego
    > powodu jak nie im. B. Bieruta, choc juz K. Marksa pasuje.
    >
    >
    >


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • sendivigius 10.05.09, 20:25
    dala.tata napisał:

    > no juz bez jaj. Brzechwa tez nie moze byc patronem szkoly, a IPN
    lustruje ulice. bez jaj!!!!!! Uniwersytet ma byc oceniany pod
    wzgledem jakosci nauki, debaty nauykowej czy badan. a nie patrona!

    Mimo wszystko, czy chcialbys byc absolwentem "Uniwersytetu Kaczora
    Donalda"?
  • dala.tata 10.05.09, 20:29
    pewnie nie, ale szansa na to, ze ktos nazwie uniwersytet w tem sposob jest dosc
    niewielka. podobnie jak to, ze bedize to Doda, benny hill, czy moze omawiany tu
    dr Cameron. i ja wiem ze bycie zasluzonym jest in the eye of the beholder, ale z
    reguly mieszcza sie ci zasluzeni w szerokiej akceptowalnosci.


    sendivigius napisał:

    > dala.tata napisał:
    >
    > > no juz bez jaj. Brzechwa tez nie moze byc patronem szkoly, a IPN
    > lustruje ulice. bez jaj!!!!!! Uniwersytet ma byc oceniany pod
    > wzgledem jakosci nauki, debaty nauykowej czy badan. a nie patrona!
    >
    > Mimo wszystko, czy chcialbys byc absolwentem "Uniwersytetu Kaczora
    > Donalda"?


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • thersites 10.05.09, 20:31
    Przeginasz nieco. Chciałbyś być absolwentem uniwersytetu im. wielebnego Johna
    Harvarda? Ja bym nie wzgardził ;)
  • sendivigius 10.05.09, 20:49
    thersites napisał:

    > Przeginasz nieco. Chciałbyś być absolwentem uniwersytetu im.
    wielebnego Johna
    > Harvarda? Ja bym nie wzgardził ;)

    Tak wiem o tym, takich przykladow jest wiecej, w istocie bylo to u
    zarania seminarium duchowne, co wiecej mialo znane i zabawne
    problemy z alkoholizmem kadry i studentow. Z tym ze nazwa ta ciagnie
    sie sila bezwladnosci i wlasciwie dziwi mnie to ze jej nie
    zmieniono, ale to po prostu jest kapitalizm. Wiele nazw kupiono. Tu
    jest podobnie jak z AHG im. Staszica.

    Z UKSW sytuacja jest inna, nazwe nadano w czasach wspolczesnych i z
    powodow orientacji religijnej i nadano ja po to aby zyskac
    przychylnosc pewnych gremiow politycznych. Ja nie przecze, za 500
    lat moze na sprawe bedzie mozna spojrzec inaczej, ale 500 lat
    jeszcze nie minelo wiec jest jak jest.
  • adept44_ltd 10.05.09, 19:36
    no ale UAM też przegrywa w zgodzie z twoją koncepcją??? obawiam się, ze nie
    łapiesz symboliczności nazwy ;-), a traktujesz ją magicznie
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 10.05.09, 19:41
    zawsze mnie zastanawiało dlaczego UKM to Uniwersytet mikołaja Kopernika a nie
    "im. Mikołaja Kopernika" czy ta uczelnia należy do spadkobierców tego naukowca?:)
  • mr_kagan 10.05.09, 20:22
    Kopernik nie mieszal Boga do nauki, oraz najprawdopodobniej nie
    wierzyl w Boga, podobnie jak np. Ksiadz Stanislaw Staszic...
  • adept44_ltd 10.05.09, 20:31
    nawet u Newtona, chłopcze, pojawia się Bóg jako podstawa tego grajdołka...
    zwanego kosmosem
    --
    Louder Than Bombs...
  • mr_kagan 10.05.09, 20:56
    Prawa synamiki Newtona obalily jeden z dowodow na istnienie Boga
    (ten o Bogu, jko sprawcy pierwszego ruchu)...
    I zasada dynamiki Newtona: W inercjalnym układzie odniesienia, jeśli
    na ciało nie działa żadna siła lub siły działające równoważą się, to
    ciało pozostaje w spoczynku lub porusza się ruchem jednostajnym
    prostoliniowym.

  • adept44_ltd 10.05.09, 21:07
    no, ale synku Newton nie odrzucał istnienia Boga...
    --
    Louder Than Bombs...
  • mr_kagan 10.05.09, 21:39
    Newton wiecej czasu spedzil na bezsensownej z zalozenia analizie
    Apokalipsy w/g Sw. Jana niz nad fizyka i matematyka... Do tego
    prowadzi czlowieka bezsensowna z definicji wiara religijna...
  • charioteer1 10.05.09, 18:36
    Jutro Cameron ma goscic na Uniwersytecie Opolskim.

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?
  • adept44_ltd 10.05.09, 19:32
    Sendi, firmy względem której się wyzłośliwiasz, to ja nie lubię, ale z innych
    powodów. Miałbym do ciebie pytanie - co to nauka??? bo nauka to przecież
    konwencja - historyczna, kulturowa. Ty się zachowuje, jak ci księża z UKSW,
    którzy z góry wiedzą i nauczają z ambony... a przecież chyba jest tak, że
    teologia i fizyka są dokładnie takimi samymi naukami (nie musisz mi tu tłumaczyć
    oczywistych różnic ;-) i chodzi o to, jak się je uprawia... I mnie się właśnie
    ten sposób uprawiania na UKSW nie podoba...
    --
    Louder Than Bombs...
  • sendivigius 10.05.09, 19:46
    adept44_ltd napisał:

    > Sendi, firmy względem której się wyzłośliwiasz, to ja nie lubię,
    ale z innych
    > powodów. Miałbym do ciebie pytanie - co to nauka??? bo nauka to
    przecież
    > konwencja - historyczna, kulturowa. Ty się zachowuje, jak ci
    księża z UKSW,
    > którzy z góry wiedzą i nauczają z ambony... a przecież chyba jest
    tak, że
    > teologia i fizyka są dokładnie takimi samymi naukami (nie musisz
    mi tu tłumaczy
    > ć
    > oczywistych różnic ;-)

    Nie, fizyka i teologia to nie sa takie same nauki. Co wiecej
    teologia to wogole nie jest nauka. Jest nia, jedynie jak bedziemy
    definicje rozciagac formalnie w nieskonczonosc i na przyklad
    stwierdzimy ze Doda-Elektroda to jest sztuka. Zapewne komus sie to
    podoba ale w takiej postmodernistycznej interpretacji wszystko
    zaczyna byc wszystkim. I jesli tak, to juz nie da sie porozumiewac,
    bo czlowiek dal rzecza nazwy aby zawezic znaczenie, bo wtedy za
    pomoca krotszego komunikatu mozna przekazac wiecej tresci.

    Wiec, jesli kazdy kto wlozy sobie toge i nazwie swoja firme
    uniwersytetm bedziemy uwazac za nauke, to bardzo szybko wejdziemy na
    manowce komunikacji. Oczywiscie jest to legalne ale malo praktyczne.
    Wobec tego nauke definiujemy jako zbior problemow weryfikowalnych
    niezaleznie od swiatopogladu. Nie da sie zadnej tezy teologicznej
    zweryfikowac gdy ktos jest buddysta, lub co gorsza ateita, natomiast
    teza o plaskosci Ziemi tego problemu nie ma. Jest to roznica
    absolutnie fundamentalna, jesli ten fundament rozkopiemy to mamy
    calkowity chaos pojeciowy, przestaniemy sie porozumiewac i tak
    dalej. Oczywiscie na przyklad historia kosciola czy historia religi
    to moze byc zupelnie normalna nauka, ale to jest po prostu historia,
    i to jeszczcze przy naciagnieciu ze historia wogole nauka jest.
  • dala.tata 10.05.09, 20:06
    nie znam sie na teologii i nie wiem z czego sie pisze prace habilitacyjne z
    teologii. jednak nei mam zadnych problemow z tym, zeby pisac o religii, mysli
    religijnej itd.

    i jesli taki teolog dostaje stopien za wiedze o religii, dogmatach itd, to niech
    se dostaje.


    --
    blue skies research rules!
  • mr_kagan 10.05.09, 20:25
    Religioznawstwo jest nauka, teologia jest zas pseudonauka, podobnie
    jak alchemia czy astrologia...
  • adept44_ltd 10.05.09, 20:07
    1. przestrzegam przed nadużywaniem retorycznym określenia 'postmodernistyczny'
    ;-), bo przecież, sprowadzając rzecz do absurdu, wyjdzie ci, że św. Tomasz to
    czołowy postmodernista...
    2. powtórzę - nie ma czegoś takiego jak nauka...raz na zawsze zdefiniowana,
    mówiąc inaczej - ludzie umówili się, że pewien dyskurs określa się mianem nauki,
    no i też umówili się, że teologia będzie miała to miano...
    3. oczywiście, pisząc, że fizyka i teologia to takie same nauki, miałem na myśli
    punkt 2..., a więc ich status kulturowo-społeczny, a nie różniącą je resztę...
    4. poza tym, teologia to piękna sprawa - czysta nauka, bez przedmiotu... ;-)))
    tylko pozazdrościć tej spekulacji...
    --
    Louder Than Bombs...
  • sendivigius 10.05.09, 20:29
    adept44_ltd napisał:

    > 2. powtórzę - nie ma czegoś takiego jak nauka...raz na zawsze
    zdefiniowana, mówiąc inaczej - ludzie umówili się, że pewien dyskurs
    określa się mianem nauki

    I na tym to polega. Ludzie umowili sie ze kon to kon, a pies to pies.
  • thersites 10.05.09, 19:58
    Ufologia to też nauka? Bo że zespół twierdzeń o świecie, każdy się zgodzi. Ale
    to chyba nie wystarczy? A dlaczego by nie umieścić teologii (w domyśle niemal
    zawsze: katolickiej) na religioznawstwie? Albo na politechnikach i akademiach
    rolniczych?
  • dala.tata 10.05.09, 20:09
    mozna. ale zwyczaj jest inny. i dopoki dopoty prace pisane przez tych teologow
    trzymaja sie pewnych standardow, to super hiper.

    thersites napisał:

    > Ufologia to też nauka? Bo że zespół twierdzeń o świecie, każdy się zgodzi. Ale
    > to chyba nie wystarczy? A dlaczego by nie umieścić teologii (w domyśle niemal
    > zawsze: katolickiej) na religioznawstwie? Albo na politechnikach i akademiach
    > rolniczych?


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 10.05.09, 20:15
    no właśnie i to jest problem, bo jeśli dostaję do druku artykuł na bazie hab.
    (filologiczno-teologicznej) obronionej na UKSW i wysyłam do świeckiego
    recenzenta, który to rozbija w pył, pokazując, że autor (nb. z resortu...), nie
    ma pojęcia o Biblii... to jaja są...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 10.05.09, 20:18
    i wlsnie o to idzie! rygorystycznie ocenic, a nie za zaslugi przy oltarzu. i
    bedzie ok.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • thersites 10.05.09, 20:24
    Chcąc nie chcąc korzystam z kilku prac powstałych na pacie czy na WT UAM i nie
    jest dobrze. Ale to zbyt mała próba, a ja za głupi. Ale: nie upieram się, by
    wyrugować teologię, ale by działalność kss. i oo. poddać kontroli (przejrzyjcie
    skład osobowy WT UAM czy UO), tzn. by nie były to autonomiczne wydziały, tylko
    jednostki w obrębie większych, w których będzie trzeba jednak zetknąć się z
    innym doświadczeniem.
    A co do statusu teologii jako nauki: średniowieczna akademia to wzór zacny, ale
    się ostatnimi czasy jakby nieco przeżył. :)
  • adept44_ltd 10.05.09, 20:12
    mało radykalne - proponuję AGH...
    powtórzę się (zresztą w twojej wypowiedzi to widać) - to, że coś jest nauką, to
    nie kwestia istnienia jakiegoś uniwersalnego modelu (tak twierdzą teolodzy), ale
    to kwestia umowy, a więc tradycji....
    --
    Louder Than Bombs...
  • sendivigius 10.05.09, 21:12
    adept44_ltd napisał:

    > mało radykalne - proponuję AGH...
    > powtórzę się (zresztą w twojej wypowiedzi to widać) - to, że coś
    jest nauką, to nie kwestia istnienia jakiegoś uniwersalnego modelu
    (tak twierdzą teolodzy), ale to kwestia umowy, a więc tradycji....

    I jedno i drugie. Ja widze sprawy praktycznie. Jezyk i nazwy sluza
    do komunikacji. Umowiono sie wiec co do tego co jest nauka a co jest
    religia, a teraz probuje sie zakwestionowac ten podzial. I wlasciwie
    nie wiadomo po co. Obawiam ze ze chodzi o kase, ale to nic chodzi o
    moja kase i dlatego sie przeciwstawiam. Tak samo jak na dodatek do
    NASA miala by powstac Narodowa Agencja Istnienia Boga z podobnym
    budzetem, bo ten budzet bedzie zabrany mnie. Ja nie jestem
    hipokryta, jak bronie swojego podworka i tylko takie motywy mi
    przyswiecaja.

    Ja juz nie jestem w liceum aby wziac "Alpagi lyk" i
    prowadzic "dyskusje po swit" na temat czy jakos tam filozoficznie
    dzielac wlos na czworo nauka jest. Ja zwracam uwage ze czas jest
    ograniczony i jak sie robi cos to sie nie zrobi czegos innego jak
    sie bedzie zasmiecac problem i wracac do dyskusji czy teologia nauka
    jest to skonczy sie to tak jak Imperium Hiszpanii.

    I dlatego uwazam ze nazwa UKSW kompromituje nauke i koncepcje
    uniwersytetu, a poniewaz staje sie to sprawa publiczna powoduje tez
    podzeranie mojej pozycji, bo teraz ja tez musze jakos ustosunkowac
    sie do pytanie "czy na uniwersytecie liczymy diably na koncu
    szpilki" i zamiast sie zajac czym pozytecznym to sie zajmuje tym.

    Konferencja z udzialem jakiegos porypanca, przeprowadzona w miejscu
    ktore juz z samej nazwy jest obciachowe nadaje sie jedynie do
    wspominania w dziale "dziwny jest ten swiat". A probuje sie z tego
    zrobic kontrowersje naukowa, podczas gdy jest zwyklym PR-em.
  • sendivigius 10.05.09, 20:22
    thersites napisał:

    > Ufologia to też nauka? Bo że zespół twierdzeń o świecie, każdy się
    zgodzi.


    Gdyby istniala choc jedna niepodwazalna obserwacja UFO - to zupelnie
    cos innego. Wtedy jest to nauka jak najbardziej, ale mimo wysilkow
    takiej obserwacji nie ma i dopoki nie bedzie UFO-logia to zabawa. Z
    tego samego powodu astrologia nauka nie jest, mimo wielu prob nie
    udowodniono ze pozycja Jowisza wzgledem Marsa powoduje zawod milosny
    u Joli Rutowicz, chocby Jola zarzekala sie ze jest wlasnie
    odwrotnie. Tak samo teologia, gdy odrzucimy zalozenie o istnieniu
    Boga cala konstrukcja sypie sie jak domek z kart.

    No i jeszcze jeden problem. Stosowanie metodologii naukowej jeszcze
    nauki nie tworzy. Nauka jeszcze musi byc powazna.

  • adept44_ltd 10.05.09, 20:32
    mieć początek, środek i koniec.... i prowadzić do katharsis
    --
    Louder Than Bombs...
  • zielka 10.05.09, 21:20
    Nie, no panowie, blagam, nie problem w tym, czy jest to nauka, czy nie nawet.
    Podstawowym problemem teologii na uniwersytecie jest to, ze zeby nauczac
    teologii (lub religii w szkolach) potrzeba jest wykladowcy tzw. missio
    canonica
    , nadawanej przez instytucje religijne. Ostateczne standardy dotycza
    wiec stanu duszy wykladowcy, a nie jego umiejetnosci.

    Fajne z tego historie wychodza administratywne, moze ktos z Was sie przygladal
    przygodom jakie UAM mial z Tomaszem Polakiem swego czasu, ktoremu Kosciol
    oczywiscie misje cofnal, a Polak formalnie mial tez umowe z uniwersytetem.... na
    ktorym NIE MOGL nauczac bez misji.
  • pr0fes0r 11.05.09, 17:50
    "Do żadnej dyskusji więc nie doszło, bo jak stwierdzili organizatorzy "to nie
    jest seminarium naukowe"."

    Strzał w plecy zwolenników tego typu imprez.
  • dala.tata 11.05.09, 18:10
    to jest zreszta doskonaly komentarz dla wszystkich, ktorzy twierdza, ze
    niedyskutowanie z Cameronem to ograniczenie wolnosci slowa.


    pr0fes0r napisał:

    > "Do żadnej dyskusji więc nie doszło, bo jak stwierdzili organizatorzy "to nie
    > jest seminarium naukowe"."
    >
    > Strzał w plecy zwolenników tego typu imprez.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • petrucchio 12.05.09, 14:31
  • pr0fes0r 12.05.09, 15:01
    Jest to równie wielka głupota co więzienie za obrazę wartości chrześcijańskich,
    na co stosowny paragraf istnieje w Polsce od ładnych paru lat.
  • dala.tata 12.05.09, 18:00
    pelna zgoda. tego typu prawo osiaga glownie to, ze tworzy 'meczennikow za
    sprawe'. duzo lepszy jest po prostu ostracyzm.

    jest tu jednak male zastrzezenie: ja nie wiem, jak bym sie czul, gdybym na co
    dzien slyszal ze jestem 'pedalem' itd itd. jednak penalizacja na poziomie
    wiezienia jest idiotyczna. duzo lepiej, zeby taki ktos musial prace spoleczne na
    rzecz organizacji gejowskich wykynowac.


    --
    blue skies research rules!
  • tocqueville 12.05.09, 18:19
    "duzo lepiej, zeby taki ktos musial prace spoleczne na
    rzecz organizacji gejowskich wykynowac".

    żartujesz prawda? a jak nie będzie chciał to co? zamknąć?


  • dala.tata 12.05.09, 18:36
    nie, nie zartuje. gdyby rozwazyc penalizacje 'obrazy geja', to akurat kara
    wiezienia jest kara dosc idiotyczna, wiec lepiej by skazac na prace spoleczne.
    nie mam pojecia, czy w Polsce sa takie kary, w UK sa. jesli z kolei delikwent
    nie chce poddac sie karze, to nalezy go do tego zmusic.

    tak jak jednak powiedzialem, jestem raczej prezciwny penalizacji. pisze
    'raczej', bo nie jestem gejem i nie wiem, jak sie zyje w spoleczenstwie
    homofobicznym. co wiecej, psychiatria wie o tym, ze homoseksualisci sa podatni
    na depresje wlasnie z powodu homofobicznosci spoleczenstwa, w ktorym zyja. moim
    zdaniem panstwo powinno raczej bronic tych ludzi, a nie bronic 'wolnosci slowa'.
    wolnosc slowa nie polega na tym, ze mozna komus nawtykac. nie ma tez kraju, w
    ktorym wolnosc slowa jest bezwzgledna.


    tocqueville napisał:

    > "duzo lepiej, zeby taki ktos musial prace spoleczne na
    > rzecz organizacji gejowskich wykynowac".
    >
    > żartujesz prawda? a jak nie będzie chciał to co? zamknąć?
    >
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 12.05.09, 18:43
    ja tylko jestem przeciwny tworzeniu sztucznych podziałów na grupy ludzi, których
    można obrażać i tych, których nie można - bo to też jest dyskryminacja
  • dala.tata 12.05.09, 18:45
    jasne, tocq, mysle, ze wlasnie tak jest.


    tocqueville napisał:

    > ja tylko jestem przeciwny tworzeniu sztucznych podziałów na grupy ludzi, któryc
    > h
    > można obrażać i tych, których nie można - bo to też jest dyskryminacja


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 12.05.09, 18:51
    "Każdemu zapewnia się wolność wyrażania swoich poglądów oraz pozyskiwania i
    rozpowszechniania informacji".
    - mówi konstytucja - ale ta konstytucja jest
    źle napisana, bo zawiera dużo sprzeczności

  • dala.tata 12.05.09, 19:16
    i to ma byc dowod na co?

    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 12.05.09, 18:26
    a jakbyś się czuł, gdybyś codziennie słyszał że jesteś "moherem", "katolem",
    "pisiorem" - może wprowadzimy prawo wg którego ten kto obraża sympatyków PiSu
    będzie pracował na rzecz Radiostacji Rydzyka?
    :)
  • dala.tata 12.05.09, 18:39
    tocq, ja wiem, ze ty sie uczepiles moje zastrzezenia, jednak zwracam ci uwage,
    ze napisalem, ze jestem przeciwny penalizacji. miedzy innymi z powodow, o
    kotrych piszesz.

    ja mysle tez ze mowienie o moherach jest czyms innym niz mowienie ze pedaly to
    zwierzeta (Zyzak), czy tez ze homoseksualistow nalezy zamknac w wiezieniach
    (Cameron), ale niespecjalnie mam ochote rozwazac ten problem.

    tocqueville napisał:

    > a jakbyś się czuł, gdybyś codziennie słyszał że jesteś "moherem", "katolem",
    > "pisiorem" - może wprowadzimy prawo wg którego ten kto obraża sympatyków PiSu
    > będzie pracował na rzecz Radiostacji Rydzyka?
    > :)


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • adept44_ltd 12.05.09, 20:18
    no ale wymienione przez ciebie przypadłości są uleczalne i nie stygmatyzują na
    amen.... ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • tocqueville 12.05.09, 20:22
    skoro są uleczalne, zatem są chorobą?
  • salzburg 12.05.09, 20:48
    Zasada jest prosta - można powiedzieć wszystko i wszystko napisać - papier jest
    cierpliwy. Ale nie wszystko na Uniwersytecie. Nikt o zaakceptowałby konferencji
    na temat: "Produkcja macy z krwi dzieci chrześcijańskich a jadłospis żydów
    polskich" czy problem Demoralizacja kleru polskiego w swietle dokumentów władz
    bezpieczeństwa".
    Dlatego konferencja epatująca informującą, że homoseksualiści masowo molestują
    nieletnich, albo krócej żyją.
    Co do obrażania - chodzi o dopisanie orientacji seksualnej do obrażania z powodu
    rasy, pochodznia, koloru skóry.
  • tocqueville 12.05.09, 21:13
    1. "Demoralizacja kleru polskiego w swietle dokumentów władz
    bezpieczeństwa" - a ten temat też niepoprawny?

    2. poza tym nie widzę możliwości zakazania "obrażania" - bo dla każdego czym
    innym jest "obraza", jak określić czy rzeczywiscie ktoś kogoś obraził -
    np. zdanie: "masz zły dzień", albo "zrobiłeś wiele złego na tym forum" przez
    kogoś może być potraktowane jako obraza, a przez innego nie
  • salzburg 12.05.09, 21:24
    1 Nikt kto ma dwie klepki w głowie nie zorganizuje konferencji tak
    zatytułowanej, w oparciu o takie źródła i to na dodatek z tezą w tytule - czy
    ty tego nie rozumiesz czy udajesz ? (korzystałeś w ogóle z materiałów IPN ?)
    2 To nie ważne czy ty widzisz czy nie jeżeli nazwiesz kogoś czarnuchem, żółtkiem
    czy brudnym żydem - a obrażony pójdzie do sądu to nie będzie ważne jakie są
    twoje subiektywne odczucia będziesz przepraszał i płacił kare (choć pewnie nie
    pojdziesz siedzić)
  • tocqueville 12.05.09, 21:30
    1. dlaczego? dalej nie rozumiem
    2. no ale czy państwo w ogóle powinno tworzyć podziały na tych, których można
    obrażać i tych, których nie można?
  • tocqueville 12.05.09, 21:32
    salzburg a ty pracowałeś na dokumentach SB? jesteś historykiem?
  • salzburg 12.05.09, 21:43
    1 Jeżeli nie rozumiesz to trudno - jak będziesz kiedyś organizował konferencje
    to się dowiesz co należy a czego nie wolno jeżeli chce się mieć autorów, którzy
    mają coś do powiedzenia
    2. Korzystałem z materiałów władz bezpieczeństwa zanim jeszcze w ogóle powstał
    IPN.
  • dala.tata 13.05.09, 00:21
    to to sie nie liczy :-)

    salzburg napisał:


    > 2. Korzystałem z materiałów władz bezpieczeństwa zanim jeszcze w ogóle powstał
    > IPN.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • dala.tata 13.05.09, 00:20
    no biedny jestes tocq, ze nie widzisz.

    bo w prawie jest na przyklad kategoria 'slow powszechnie uznanych za obrazliwe'.
    sa to slowa, o ktorych kazdy kompetentny czlwoiek wie, ze wlasnie takie sa. i
    nie mozna do powiedziec 'ty pedale' i powiedziec, ze tak naprawde to chciales
    tylko okreslic faktyczny stan seksualnosci czlowieka. jest bardzo wiele takich
    slow i okreslen. w rzeczywistosci nie jest to az tak trudne, by okreslic tego
    typu slowa i wyrazenia.

    i nie, one nie wyczerpuje wszystkich mozliwosci obrazania ludzi, jednak,
    niestety, z czescia chamstwa trzeba sie nauczyc zyc.




    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • japox 13.05.09, 02:26
    Polonia
    Re: Lesio igra
    Autor: mr_kagan 12.05.09, 23:50
    Dodaj do ulubionych Skasujcie
    Odpowiedz cytując Odpowiedz
    1) Jestem profesorem.
    2) Jestem uznawany jako dr w PL.
    3) Co maja "Długie długi Gierka" do SSAT?
    4) Po raz kolejny mnie znieslawiasz. Do zobaczenia w sądzie, wiarus.
    miasta.gazeta.pl/warszawa/1,95190,6600429,Obrazali_kolezanke_w_internecie__grozi_im_sad.html


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=44&w=94981636&a=95229847==============================================

    Polonia Bez Cenzury
    Re: Szanowny panie Krawczyk
    Autor: mr_kagan 13.05.09, 00:14
    Dodaj do ulubionych
    Odpowiedz cytując Odpowiedz
    Przeciez na forum Doktorat-nauka-uczelnia jestem jedyna osoba z
    doktoratem. Jesli tego jeszcze nie zauwazyles, to coz, nie moja to
    wina...

    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=88443&w=94981159&a=95230435
    --
  • mr_kagan 13.05.09, 10:34
    Jak na razie, to tylko ja sie nie wstydze zamiescic moje CV na tym
    forum. Z wiadomych przyczyn nie podam najbardziej aktualnych
    danych,
    ale:

    1. Doktorat 1996-2002
    Stopień doktora filozofii (PhD) w specjalności Nauki Polityczne
    nadany w roku 2002 przez Monash University w Melbourne, Australia
    (3ci w Australii oraz 33ci na świecie według
    rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004)
    Temat pracy doktorskiej: analiza twórczości Stanisława Lema jako
    filozofa nauki, futurologa i pisarza politycznego na tle najnowszych
    dziejów Polski Tytuł rozprawy doktorskiej „Visions of the Future
    in the Writings of Stanisław Lem” („Wizje przyszłości w twórczości
    Stanisława Lema”)


    2. Studia na stopień Master of Arts (w dziedzinie geografii
    ekonomicznej) 1993-1996
    Stopień Master of Arts (by research) nadany w roku 1996 przez The
    University of Melbourne (2gi w Australii oraz 22gi na świecie według
    rankingu The Times Higher Education Supplement z roku 2004)
    Temat rozprawy na stopień Masters: społeczne i ekonomiczne skutki
    tzw. Planu Balcerowicza (transformacji socjoekonomicznej dokonanej w
    Polsce na początku lat 1990tych)
    Tytuł rozprawy „Decline of Manufacturing Industry in Poland 1990-
    1996” („Upadek przemysłu przetwórczego w Polsce 1990-1996”)


    3. Studia magisterskie: 1968-1972
    Wydziały Ekonomiczno-Społeczny i Ekonomiki Produkcji Szkoły Głównej
    Planowania i Statystyki w Warszawie (obecna Szkoła Główna Handlowa –
    jednogłośnie uważana za najlepszą wyższą uczelnię ekonomiczną w
    Polsce)
    Stopień magistra ekonomii uzyskany w roku 1973
    Temat pracy magisterskiej: „Ocena efektywności ekonomicznej
    substytucji materiałów w przemyśle samochodowym”


    4. Zatrudnienie (do roku 2007)
    2005-2007 Profesor nadzwyczajny (Associate Professor) na Wydziale
    Zarządzania Americanos College w Nikozji (Cypr)
    2004-2005 Profesor wizytujący na Akademii Ekonomicznej w Krakowie,
    Biuro Programów Międzynarodowych
    2003-2004 Adiunkt Uniwersytetu im. Marii Curie-Skłodowskiej w
    Lublinie (Wydział Politologii, Zakład Stosunków Międzynarodowych)
    oraz Wykładowca Wyższej Szkoły Informatyki i Zarządzania w Rzeszowie
    (WSIiZ)
    2000-2003 Wykładowca (Lecturer) i badacz (Researcher) na The
    University of Newcastle, Australia
    Wykładowca (Lecturer) i badacz (Researcher) na University of Western
    Sydney, Australia
    Wykładowca (Lecturer) i badacz (Research Associate) na Monash
    University w Melbourne, Australia
    1996-1999 Doktorant (stypendysta naukowy - Australian Postgraduate
    Scholarship), Monash University w Melbourne, Australia
    1993-1996 Stypendysta naukowy (Melbourne University Postgraduate
    Scholarship) Uniwersytetu Stanowego w Melbourne, Australia (The
    University of Melbourne)
    1984-1993 Analityk i konsultant w takich ponadnarodowych
    korporacjach jak Compaq,Target, Tandem i Telstra (Telecom
    Australia), a także w banku ANZ i takich firmach jak CashCard, Eagle
    Insurance i Target (Australia, Wielka Brytania i USA)
    1982-1984 Analityk w Datapoint Corporation i Anglo-American
    Corporation w Johannesburgu, Republika Południowej Afryki
    1981-1982 Analityk w Fletcher Challenge oraz Dairy Board (Auckland i
    Wellington, Nowa Zelandia)
    1980-1981 Kierownik Działu w Centrali Handlu Zagranicznego
    Impexmetal w Warszawie
    1978-1980 Ekonomista (projektant) w Instytucie Organizacji
    Zarządzania i Doskonalenia Kadr w Warszawie (Zakład Informatyki)
    1976-1977 Asystent w Instytucie Badań Systemowych PAN
    1975-1976 Projektant w Przemysłowym Instytucie Elektroniki w
    Warszawie (Zakład Informatyki)
    1973-1975 Asystent i programista w Katedrze Organizacji
    Przetwarzania Danych Szkoły Głównej Handlowej (Szkoły Głównej
    Planowania i Statystyki) w Warszawie
    1972-1973 Praktykant (programista) w kombinacie Polam w Warszawie
    (obecnie Philips)
  • adept44_ltd 13.05.09, 13:33
    to, jak na razie, synku ty żadnego porządnego wykształcenia nie
    masz, ale klęska...
    --
    Louder Than Bombs...
  • mr_kagan 13.05.09, 22:26
    Jesli Melbourne i Monash sa "nieporzadne", to moze i masz racje...
  • pr0fes0r 13.05.09, 08:21
    Delurk

    "Policja przypomina dzieciom i młodzieży, że kierowanie wobec innych osób
    obraźliwych epitetów (także przez internet), obelżywych gestów w ich obecności
    lub pod ich nieobecność, lecz publicznie albo w zamiarze, aby zniewaga do tych
    osób dotarła, stanowi przestępstwo znieważenia. Jest ono ścigane z oskarżenia
    prywatnego
    . Dorośli sprawcy podlegają karze grzywny albo karze ograniczenia
    wolności."

    relurk
  • adept44_ltd 13.05.09, 08:22
    no ale nie jesteś naszą koleżanką...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 13.05.09, 10:02
    To co, spotkamy sie w sadzie rodzinnym?

    --
    Xena: Warrior Princess
    www.asherasarchive.com/xenagladmask2.jpg
  • adept44_ltd 13.05.09, 13:33
    no, na to wychodzi...
    --
    Louder Than Bombs...
  • dala.tata 28.05.09, 16:11
    zupelnie nie zrozumieli, ze Polska nie jest homofobiczna, tylko sprawiedliwa.
    jak kazda matka......

    tinyurl.com/outdg4

    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 28.05.09, 16:22
    hehe, dala.tata wielki obrońca praw (m.in. prawa do wolności słowa) -
    każdy ma prawo myśleć o mniejszościach w taki sposób jaki dala.tata
    uznaje za słuszny - to jest piękna definicja wolności

  • dala.tata 28.05.09, 16:33
    he he, nie ma jak przywalic, co tocq? powiedz mi tocq, czy ja sie wypowiadzialem
    na temat tego, ze nalezy cos zabronic? czy moze koniecznie do wiezenia wstawiac?
    zdjae sie ze cos projektujesz, tocq. ja tylko dalem linka. to, ze ty z tego
    wyciagasz jakies fantazje dyscyplinarne, to swiadczy tylko o tobie i o tym, jak
    myslisz.

    wiem, ze mnie lubisz, ale bedziesz musial z tym i z twoimi frustracjami zyc.


    tocqueville napisał:

    > hehe, dala.tata wielki obrońca praw (m.in. prawa do wolności słowa) -
    > każdy ma prawo myśleć o mniejszościach w taki sposób jaki dala.tata
    > uznaje za słuszny - to jest piękna definicja wolności
    >


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 28.05.09, 16:20
    a może jakiś realny prxykład dyskryminacji prawnej?
    nie są obsługiwani w urzedach? nie mają prawa głosu? muszą płacić
    większe podatki?


  • dala.tata 28.05.09, 16:29
    dyskryminacja prawna? a co to takiego? chetnie uslysze wyklad na temat
    podstawowych roznic pomiedzy dyskrymiancja, a dyskryminacja prawna. rozumiem
    tez, ze ty w opozycji miedzy demokracja a demokracja socjlaistyczna bylbys za ta
    druga :-)



    tocqueville napisał:

    > a może jakiś realny prxykład dyskryminacji prawnej?
    > nie są obsługiwani w urzedach? nie mają prawa głosu? muszą płacić
    > większe podatki?
    >
    >


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 28.05.09, 16:35
    dyskryminacja prawna - to dyskryminacja zapisana w prawie :)
    dyskryminacja w naukach prawnych to niekoniecznie to samo co
    dykryminacja w naukach społecxznych

  • dala.tata 28.05.09, 16:44
    aaaaaaa. to rzeczywiscie, ja mysle ze nie ma dyskryminacji. i wiesz co,
    odetchnalem.

    zreszta tak samo bylo w PRL. prawo gwarantowalo na przyklad wolnosc slowa,
    zrzeszania sie. i ci wszyscy wiezniowie polityczni to byly takie gupki, bo
    przeciez tak naprawde wszystko bylo OK. a im sie wydawalo, ze sa przesladowani.
    wreszcie zrozumialem o co chodzi.

    dziekuje ci tocq!!! po raz drugi odetchnalem!!!

    to ja proponuje jeszcze wprowadzic gloswoanie bez skreslen!!! bylo tylko dobrze
    zapisac w konstytucji!!!



    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • thersites 28.05.09, 16:53
    Znowu się, chłopaki, naparzacie...

    Tocq, zrób eksperyment: oświadcz swojemu szefowi, że jesteś gejem. Będziemy z
    uwagą śledzić Twoje losy.
  • tocqueville 28.05.09, 18:59
    no i co? nie bardzo rozumiem?
    szef ma prawo zatrudniać w firmie kogo chce (tzn. wg mnie)
  • tocqueville 28.05.09, 19:08
    to mogłoby poprawić notowania - szef bałby się zwolnić w obawie przed
    posądzeniem o dyskryminację
  • tocqueville 28.05.09, 19:02
    przerost erystyki nad treścią?
    co właściwie chciałeś przekazać przez ten post?
    podasz jakiś konkretny przykład łamania prawa?
  • dala.tata 28.05.09, 20:29
    powtorze, miedzy innymi dlatego, ze masz irytujacy zwyczaj wycofywania sie
    rakiem ze swych argumentow.

    dyskryminacja nie musi miec nic wwspollnego z przepisami prawnymi, jak probujesz
    twierdzic. przyklad PRL wskazuje ze prawo moze gwarantowac co tylko sie chce.

    podobnie jak dyskryminacja nie musi oznaczac lamania prawa.



    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 28.05.09, 20:51
    człowieku, mam wrażenie że kompletnie nie rzoumiesz słowa dyskryminacja i
    rozmawiasz o swoich ideologicznych uprzedzeniach
    podaj zatem jakąkolwiek definicję, bo nie wiem do czego mam się odnościć
  • dala.tata 28.05.09, 21:02
    oj, znow ja zawalilem????? hisotria mojego zycia......

    o ile dobrze pamietam, to raczej ty zaczales wprowadzac rozroznienie na
    dyskryminacje prawna i nieprawna. wykkazuje ci zatem, ze prawo moze byc
    nierelewantne. ja wiem, ze masz mnie za durnia, ale choc troche docen moja
    intelignecje. troszeczke. to ty zaczales mowic o prawie. nie ja! ty!

    i jak zwykle, gdy sie okazuje, ze nie dajesz rady bornic swej tezy, odwracasz
    kota ogonem.


    --
    a malinka is for life, not just for Christmas
  • tocqueville 28.05.09, 21:59
    to jak rozumiesz słowo "dyskryminacja", bo dalej nie wiem
    czyżbyś dyskutował o zjawisku, którego nie umiesz zdefiniować?


  • dala.tata 28.05.09, 23:20
    tocq, unikasz odnisienia do wlasnych slow. unikasz dyskusji, majac nadzieje, ze
    odwracanie uwagi od twych tesktow o dyskryminacji prawnej nagle spowoduje, ze
    zapomnimy o niej.

    nie chce tak rozmawiac. to nieuczciwe.



    tocqueville napisał:

    > to jak rozumiesz słowo "dyskryminacja", bo dalej nie wiem
    > czyżbyś dyskutował o zjawisku, którego nie umiesz zdefiniować?
    >
    >


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 29.05.09, 09:46
    a nie wyjaśniałem tego: dyskryminacja prawna to dyskryminacja wpisana w prawo,
    usankcjonowana, typu: "rudzi nie mają prawa głosu"
    dyskryminacja kulturowa to zachowanie typu: "rudym nie będę podawał ręki"
  • pr0fes0r 28.05.09, 19:20
    tocqueville napisał:

    > a może jakiś realny prxykład dyskryminacji prawnej?
    > nie są obsługiwani w urzedach? nie mają prawa głosu? muszą płacić
    > większe podatki?

    Nie mają prawa dziedziczenia majątku po śmierci partnera. Nie mają prawa dostępu
    do dokumentacji medycznej w przypadku choroby/hospitalizacji partnera. Dalej nie
    chce mi się wymieniać.
  • tocqueville 28.05.09, 19:26
    > Nie mają prawa dziedziczenia majątku po śmierci partnera.

    jak to nie mają? wystarczy zrobić odpowiedni zapis.

    > Nie mają prawa dostępu do dokumentacji medycznej w przypadku
    choroby/hospitalizacji partnera.

    podobnie jak przyjaciele innej płci... czy oni też są dyskryminowani?

    >Dalej nie chce mi się wymieniać.

    bo wyczerpał się katalog?
  • dala.tata 28.05.09, 20:40
    tocq, to, ze jestes homofobem, to twoja sprawa - jak dla mnie czlowiek srednio
    intelignetny nie moze nim byc, ale sa rzeczy, o ktorych filozfom sie nie snilo.

    mnie jednak przyprawia o wesolosc twoja nieuczciwiosc dyskutanta. przyprawia
    mnie o wesolosc, bo mysle, ze ty sadzisz, ze na tym forum sa takie lewackie
    buraki, ktorym mozna kit wstawic. jeszcze weselej jest, bo ty pietnujesz
    nienaukowosc w dyskusjach. ciesza mnie tez watki homoseksualne, bo ta wolnosc, o
    ktora bijesz sie na przyklad gdy mr zyzak pisze o gejach jako o zwierzetach,
    konczy sie, gdy zaczynamy o nich mowic nie?

    otoz, tocqueville, pr0fes0r nie pisal o przyjaciolach. pisal o partnerach. z
    kontekstu wynika, ze o partnerach zyciowych. to nie sa przyjaciele czy koledzy.

    a co do dziedziczenia, to wlansie o to chodzi, zeby nie trzeba bylo robic
    'odpowiedniego zapisu', rozumiesz? nie ma zadnego dobrego powodu, by czlowiek, z
    ktroym zyjesz 30 lat nie mogl 'z urzedu' dziedziczyc. poza, oczywiscie, powodami
    wynikajacymi z 'natury rzeczy'.



    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 28.05.09, 20:48
    jesteś na forum ewidentnie najbardziej uprzedzonym i najmocniej zideologizowanym
    dyskutantem - który rzuca epitetami i przypisuje różne dysfunkcje tym, którzy
    się z tobą nie zgadzają
    moim zdaniem w przypisywaniu ludziom łatek dorównałeś już Kaganowi
    nic w tym twoim poście nie ma merytorycznego, zatem nie ma się do czego odnosić
  • dala.tata 28.05.09, 20:55
    no jasne ze nie ma nic merytorycznego. wykazanie ci, ze manipulujesz wypowiedzia
    dyskutanta nie moze byc przeciez merytoryczne. podobnie jak zarzut, ze wolnosc
    dotyczy zawsze tylko jednej opcji politycznej - to jest skandal z mojej strony i
    pelne zideologizowanie.

    guilty as charged!!!


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • tocqueville 28.05.09, 21:01
    oczywiście że przypisujesz mi rzeczy, z którymi się nie utożsamiam
    nigdy nie twierdziłem, że wolność słowa powinna obowiązywać tylko jedną opcję
    polityczną - to raczej twoja metoda, bo to ty jesteś uwikłany w ideologię
    widzisz mnie na forach prawicowych, które czasem odwiedzam nazywają "lewackim
    desantem" i "dzieckiem Michnika" (autentyk), tutaj przypisuje mi się podobne
    dziwactwa tylko z innej opcji - aby tylko zaszufladkować, narzucić formę, uznać
    za obcego - to daje komfort to urobienie
  • dala.tata 28.05.09, 21:05
    opowiedz o tym, jak cie zle traktuja, prosze. zatroskam sie i pochyle nad twoim
    losem.

    i ja szczerze mysle, ze niczego nie przypisuje. mysle, ze w tym co mowisz jestes
    tendencyjny. to jest, miedzy innymi, ta roznica miedzy przyacielem a
    partnerem, ktora 'przeoczyles'.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 28.05.09, 21:45
    wybacz ale dla mnie przyjaciel jest bliższy niż partner - partner mi się kojarzy
    z partnerem biznesowym albo do gry w golfa
  • dala.tata 28.05.09, 23:18
    taaaaaa.

    tocq, na tym poziomie dyskusji nie chce mi sie rozmawiac.

    tocqueville napisał:

    > wybacz ale dla mnie przyjaciel jest bliższy niż partner - partner mi się kojarz
    > y
    > z partnerem biznesowym albo do gry w golfa


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 28.05.09, 20:49
    tylko jedno - pary heteroseksualne też po sobie nie dziedziczą jeśli nie zawrą
    specjalnej umowy z odpowiednim zapisem - jesteś zszokowany tą dyskryminacją?
  • dala.tata 28.05.09, 20:59
    lubie, jak sobie przypominasz. moze jeszcze roznicy miedzy przyjacielem a
    partnerem sobie przypomnisz?

    hehe, tocq, uwielbiam twoj styl dyskusji. otoz pary hetero nie musza sie
    wypowiadac na temat dziedizczenia, starczy ze zawra zwiazek malzenski - daje im
    cala mase przywilejow i obowiazkow. to, co wazne, to to, ze maja wybor - moga
    zawrzec, moge nie zawierac. ich srpawa.

    pary homo nie maja takiego wyboru. na tym polega dyskryminacja.





    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 28.05.09, 21:03
    małżeństwo daje PRZYWILEJE, to prawda - one wynikają z tego, że państwo
    zainteresowane przezwyciężeniem starzenia się społeczństwa inwestuje w pary o
    potencjale prokreacyjnym
    to przywilej nie prawo
  • dala.tata 28.05.09, 21:10
    no wiec, jescze raz, ja nie widze zadnej roznicy miedzy zwiazkiem kobiety i
    mezczzny i zwiazkeim homo.

    a co do zainteresowania panstwa malzenstwwem, bo przezwycieza starzenie sie tak?
    to prosze cie, nie gadaj, banialukow co? mnie sie nawet na to nie chce
    odpowiadac, to jest tak bzdurne. Polska na strazy propkreacji - nie dla zwiazkow
    homo! legalizacja zwizakow homo - ludzkosc narazona na wymarcie. dobre, tocq,
    naprawde dobre.


    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 28.05.09, 21:53
    ty naprawdę nie umiesz dyskutować bez taniej demagogii
    ale co do pierwszego zdania - też nie widzę różnicy między tymi związkami, ale
    widzę np. różnicę między małżeństwem a innymi związkami

    ale kończąc ten wątek - ja nie widzę żadnych przeszkód w zawarciu między
    partnerami umowy o wzajemnym dziedziczeniu czy dopuszczeniu partnera do wglądu
    do dokumntacji medycznej - naprawdę wbrew temu co sugerujesz, wcale nie jest
    tak, że związki hetero z marszu automatycznie po sobie dziedziczą - muszą
    najpierw wejść w umowę cywilno-prawną
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:32
    tocqueville napisał:

    > małżeństwo daje PRZYWILEJE, to prawda - one wynikają z tego, że państwo
    > zainteresowane przezwyciężeniem starzenia się społeczństwa inwestuje w pary o
    > potencjale prokreacyjnym

    Przymując na moment to absurdalne stwierdzenie jako prawdziwe, para
    lesbijska/biseksualna ma potencjał prokreacyjny dwukrotnie większy od pary
    heteroseksualnej, a więc powinna być odpowiednio bardziej od niej uprzywilejowana.
  • tocqueville 28.05.09, 22:37
    nie chodzi o samą prokreację, ale też o wychowanie - ale ja nie rozumiem czemu
    się dziwicie - przecież państwo prowadzi politykę prorodzinną, czego elementem
    jest wzmacnianie małżeństw płodzących dzieci (patrz becikowe, odliczenia od
    podatków za każde dziecko) itd.
  • dala.tata 28.05.09, 23:22
    to wez sie zdecyduj o co ci chodzi.
    najpiwerw byla prokreacja, teraz rodzina. a jak ci wykazemy, ze to kolejna
    bujda, to znow cos dodasz?

    tocqueville napisał:

    > nie chodzi o samą prokreację, ale też o wychowanie - ale ja nie rozumiem czemu
    > się dziwicie - przecież państwo prowadzi politykę prorodzinną, czego elementem
    > jest wzmacnianie małżeństw płodzących dzieci (patrz becikowe, odliczenia od
    > podatków za każde dziecko) itd.


    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • tocqueville 29.05.09, 09:52
    po namyśle uznałem, że jednak brak możliwości legalizacji związków partnerskich
    jest problemem - natomiast czy nazwać go dyskryminacją - to zależy jak ją
    definiujesz - definiujesz jaą chyba jakoś???
  • dala.tata 29.05.09, 12:42
    tak. dyskryminacja to traktowanie ludzi, DLATEGO bo naleza do jakiejs grupy czy
    kategorii. to jest najszersza definicja, ktora jednak ma pewne wady. wszak
    mozemy argumentowac, ze niezatrudnienie ludzi nie widomych na stanowiskach
    pilotow jest dyskryminacja. nie ma jednak powodu by nie zatrudnic niewidomych
    jako wykladowcow literaturoznawstwa. dlatego ja bym dodal kryterium relewancji w
    kontekscie i pewnie w pewnym momencie dojdziemy do takich sytuacji, w ktorych
    bedzie nam trudno rozwiazac problem. na przyklad, czy nauczycielem angielskiego
    w szkole brytyjskiej powienien byc ktos kto mowi z silnym indyjskim akcentem.
    czy wykluczenie jest w tym wypadku dyskryminacja, czy moze jednak relewantna
    ocena kompetencji.

    co do sprawy tutaj, nie ma zadnych sensownych powodow, by nie bylo zwiazkow
    partnerskich dla gejow.

    --
    We are the Borg. Resistance is futile
  • tocqueville 29.05.09, 15:20
    "tak. dyskryminacja to traktowanie ludzi, DLATEGO bo naleza do jakiejs grupy czy
    kategorii. to jest najszersza definicja, ktora jednak ma pewne wady".

    ta definicja jest jedną wielką wadą. Każdy z nas postrzega innych w kategoriach
    przynależności do jakiejś grupy lub kategorii i w zależności od tego różnie ich
    traktuje: ustępuje miejsca starszym, przepuszcza kobiety przodem, od studenta
    filozofii wymaga większej wiedzy niż od pracownika fizycznego itd. W takiej
    definicji wydzielanie miejsc dla niepełnosprawnych też byłoby dyskryminacją.
  • dala.tata 29.05.09, 16:05
    i wlasnie dlatego, ze kazdy z nas tak postrzega, ta definicja jest bardzo bardzo
    dobra. bo wlasnie o to idzie, zebysmy studenta oceniali za to co umie, a nie za
    to czy ma gruba dupe, tluste wlosy czy inne tego typu rzeczy.

    wydzielanie miejsc dla niepelnosprawnych JEST dyskryminacja. podobnie jak punkty
    za pochodzenie, czy amerykanska affirmative action. kwestia jest to, czy jest
    dla nas to dyskryminacja akceptowalna. mozna bowiem argumentowac ze kazda
    dyskrymiancja jest zla, mozna tez arguemnotwac, ze sa takie, ktore sa uzasadnione.

    --
    blue skies research rules!
  • tocqueville 28.05.09, 22:09
    otoz pary hetero nie musza sie wypowiadac na temat dziedizczenia, starczy ze
    zawra zwiazek malzenski - daje im cala mase przywilejow i obowiazkow. to, co
    wazne, to to, ze maja wybor - moga zawrzec, moge nie zawierac. ich srpawa.


    o wreszcie coś merytorycznego - to jest warte refleksji, że pary partnerskie
    powinny mieć możliwość zawarcia umowy cywilno-prawnej dającej takie przywileje
    jakie daje małżeństwo. Przychylam się ku temu.
    Tylko dla mnie to jest rozszerzenie PRZYWILEJÓW, a nie likwidacja dyskryminacji.
    Chyba, że stan w którym nie posiadam pewnych
    przywilejów, które posiadają inne grupy nawiemy dysktyminacją.
    W takim razie jestem permanentnie dyskryminowany (np. w porównaniu do posłów)
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:19
    tocqueville napisał:

    > >Dalej nie chce mi się wymieniać.
    >
    > bo wyczerpał się katalog?

    Nie, bo jak widać zawsze znajdziesz jakiś zmyślny wykręt, by nie zaakceptować
    rzeczywistości. Mogę Ci opowiedzieć o znajomym geju, który wyleciał z mojej
    własnej uczelni, gdyż trafił mu się zwierzchnik-homofob. Oczywiście w papierach
    było o niskich ocenach studentów, braku rozwoju naukowego i perspektyw na
    habilitację, ale akurat pod ten opis podchodziło pół jego instytutu. Oficjalnie
    wszystko było legit, żaden Sąd Pracy nie miałby się do czego przyczepić, a w
    instytucie nie ma już geja.
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:21
    *tfu errata, poniosło mnie przy edycji posta, uczelnia na szczęście nie była
    moja własna. Ale sama procedura, niezależnie od branży, jest doskonale znana.
    Zresztą co tu dużo gadać, popatrz sobie na równouprawnienie płci, jak
    funkcjonuje w Polsce na papierze i w rzeczywistości. A w tym przypadku
    przynajmniej oficjalnie nikt poza Korwinem-Mikke już otwarcie nie mówi, że
    kobieta to się nadaje do garów i dziecka, a nie do kariery zawodowej.
  • tocqueville 28.05.09, 22:24
    jak rozumiem jest to wersja samego kolegi?
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:33
    tocqueville napisał:

    > jak rozumiem jest to wersja samego kolegi?

    Nie zapomnij dodać, że jest to przypadek jednostkowy, z którego nie można
    wyprowadzać żadnych uogólnień, i już będziesz miał całkiem spokojny sen.
  • tocqueville 28.05.09, 22:39
    ale gdyby kolega miał osiągnięcia naukowe, był ceniony przez studentów i
    wykazywał się aktywnością organizacyjną to by wyleciał czy nie?
    jak dla mnie to trochę wygląda na szukanie usprawiedliwień dla własnych
    niedociągnięć
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:43
    tocqueville napisał:

    > ale gdyby kolega miał osiągnięcia naukowe, był ceniony przez studentów i
    > wykazywał się aktywnością organizacyjną to by wyleciał czy nie?
    > jak dla mnie to trochę wygląda na szukanie usprawiedliwień dla własnych
    > niedociągnięć

    Święte słowa, sam się prosił o zwolnienie. I zobacz - zupełnie przypadkiem padło
    na niego. Ot, niefart.
  • tocqueville 28.05.09, 22:46
    no ale słaby był czy nie?
    była podstawa do rozwiązania umowy czy nie było.

    gdyby miał wybitne osiągnięcia i go zwolniono z powodów niemerytorycznym to
    nazwałbym to skandalem, czy tak było?
  • pr0fes0r 28.05.09, 22:48
    tocqueville napisał:

    > no ale słaby był czy nie?
    > była podstawa do rozwiązania umowy czy nie było.
    >
    > gdyby miał wybitne osiągnięcia i go zwolniono z powodów niemerytorycznym to
    > nazwałbym to skandalem, czy tak było?

    Ewidentnie do Ciebie nie dociera to, co próbował Ci wytłumaczyć dalatata.
    Oficjalnie dyskryminacji w Polsce nie ma, ależ skąd. Natomiast jak się chce,
    zawsze znajdzie się odpowiedni paragraf, by pokazać pedałowi/lesbie, gdzie ich
    miejsce.

    A potem można powiedzieć tak jak Ty, że sami sobie byli winni.
  • tocqueville 28.05.09, 22:55
    nie dociera do mnie, bo ja nie dzielę ludzi na homo i hetero, tak jak wy non
    stop to robicie. Kompletnie nie patrzę na innych przez pryzmat ich orientacji.
    Znam kilku gejów i świetnie się z nimi dogaduję. Nie mam żadnych uprzedzeń, ani
    plus ani minus. Po prostu nie rozumiem problemu.

    ten twój kolega odpadł bo był słaby. To, że był innej orientacji niż szef może
    miało wpływ a może nie miało. W tym kontekście to nieistotne. Nie da się tego
    udowodnić, ale mechanizm obronny kolegi podpowiada mu: to nie moja wina, tylko
    tego uprzedzonego szefa.
  • pr0fes0r 28.05.09, 23:00
    tocqueville napisał:

    > nie dociera do mnie, bo ja nie dzielę ludzi na homo i hetero, tak jak wy non
    > stop to robicie. Kompletnie nie patrzę na innych przez pryzmat ich orientacji.
    > Znam kilku gejów i świetnie się z nimi dogaduję

    Klasyka po prostu. "Ja nie dostrzegam problemu, ba, mam nawet znajomych gejów,
    więc problem nie istnieje".

    Śnij dalej.
  • tocqueville 28.05.09, 23:03
    a ty dalej opowiadaj bajki
  • tocqueville 28.05.09, 19:56
    zgadzam się natomiast z tym, że część par heteroseksualnych, która zdecydowała
    się na zawarcie umowy cywilno-prawnej zwanej małżeństwem posiada pewne
    PRZYWILEJE (należy je odróżnić od PRAW), których nie posiadają pozostałe pary
    heteroseksualne, pary homoseksualne czy single -
  • tocqueville 28.05.09, 20:04
    ale w takim ujęciu ja też jestem dyskryminowany, bo nie posiadam pewnych
    przywilejów, którymi są obdarzeni przedstawiciele innych grup - np. policjanci
    (przechodzą na wcześniejszą emeryturę)

  • charioteer1 30.05.09, 22:12
    To AI nie oznacza Artificial Intelligence. Wielka szkoda.

    --
    How do you know but ev'ry Penguyn that cuts the airy way,
    Is an immense world of delight, clos'd by your senses five?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka