Dodaj do ulubionych

UW nakreśla ścieżkę rozwoju dla młodych doktorów

06.07.09, 11:22
Pożądany model kariery pracownika naukowego UW (skrót własny)

Cel: dojście do prof. podwórkowego w wieku 45 lat.
1. Po doktoracie 2 lata na stanowisku asystenta (kom. do tej pory
kontrakt na dwa lata ale jako adiunkta = różnica minus 600-700PLN
netto)
2. Po dwóch latach stanowisko adiunkta na maksymalnie 12 lat (z
podziałami i ocenami, ale co tam, nie takie rzeczy ze szwagrem)
3. Po habilitacji - szybki awans na podwórkowego na 5 lat / kolejne
cztery lata na stanowisku adiunkta (serio w jednym punkcie to dali)
4. Po 5 latach w roli podwórkowego trzeba zrobic belwedera bo jak
nie to... kolejne 5 lat w roli podwórkowego albo "inne stanowisko"
(w SGH to pewnie woźna... ;)
5. Powyższe przedłuża się w nieskończoność, jeśli kandydat dostał
belwedera albo przynajmniej o niego wystąpił.
6. Profesor zwyczajny po spełnieniu merytorycznych warunków (które
się pewnie określi albo nie).
Aha! W tym wszystkim chodzi o to, żeby przyspieszyć ścieżke rozwoju
naukowego. No to będziemy tak przyspieszać, żeby osiągnąć średnią
krajową. Ciekawe, czy się uda.
Najwyraźniej jedyne co można zaoferować młodym doktorom to
przechowalnia do meno/andropauzy. A potem się z nich zrobi docentów,
żeby miał kto uczyć, bo oferta płacy na poziomie obrotnego kasjera z
szansą na zatrudnienie mniej lub bardziej stałe dobrze po
trzydziestce wielu młodych nie przyciągnie.
Edytor zaawansowany
  • niewyspany77 06.07.09, 11:31
    > 2. Po dwóch latach stanowisko adiunkta na maksymalnie 12 lat (z
    > podziałami i ocenami, ale co tam, nie takie rzeczy ze szwagrem)
    > 3. Po habilitacji - szybki awans na podwórkowego na 5 lat / kolejne
    > cztery lata na stanowisku adiunkta (serio w jednym punkcie to dali)

    a ze tak niesmialo spytam, co jesli delikwent habilitacji nie zrobi?
  • ford.ka 06.07.09, 11:32
    Najwyraźniej nie ma takiej opcji ;)
    W teorii się go wywala, w praktyce (o ile jest lubiany przez
    kierownictwo) ma szansę na docenta do śmierci. Im dłużsj wytrzymał
    jako adiunkt, tym większe szanse na docenta.
  • niewyspany77 06.07.09, 11:50
    to do bani z taka sciezka. starszy wykladowca czy docent powinien byc rownowazny
    stanowisku odpowiednio adiunkta dr i adiunkta dr hab., nie powinien byc zadna
    ujma i powinien sluzyc przejmowaniu czesci obowiazkow dydaktycznych od
    pracownikow naukowo-dydaktycznych. jezeli czesc (mniejsza czy wieksza, ale
    czesc) etatow n-d to fikcja, bo nauki sie nie robi, to nie widze problemu by
    ludziom, ktorzy chca byc li jedynie dydaktykami, nie otwierac sciezki stricte
    dydaktycznej. otwierac tzn oficjalnie wbic w szkielet sciezki, a nie na zasadzie
    uznaniowo-genetycznej.
  • nomanslave 06.07.09, 11:34
    starszy wykladowca lub chyba teraz docent.
    Ciekawe jest to ze u mnie na uczelni wszyscy tytuluja mnie docentem
    choc nim wcale nie jestem :-)
  • nomanslave 06.07.09, 11:33
    ford.ka napisał:
    Po 5 latach w roli podwórkowego trzeba zrobic belwedera bo jak
    > nie to... kolejne 5 lat w roli podwórkowego albo "inne stanowisko"
    > (w SGH to pewnie woźna... ;)

    U mnie jak nie zrobisz w ciagu 5 lat belwedera wracaasz na adiunkta.
    Nie ma przepros.
    A niedawno ironizowales ze podworczaka to odrazu daja po
    habilitacji. U mnie jest niepisana zasada ze dopiero 4 lata po hab.
    w ogole z papierami na senat wychodzisz.
    Pozdro ;-)
    Znaczy sie albo Wa-wa nawiazuje do prowincji albo UW dziadzieje.
  • ford.ka 06.07.09, 12:18
    Oczywiście, że UW dziadzieje. A przynajmniej ma zamiar zdziadzieć,
    bo to jest projekt "do dyskusji".
    Patrz punkt 3 - tam są dwie opcje (mało kompatybilne, na co
    zwróciłem uwagę) albo od razu podwórczak, albo trzymanie do 4 lat
    jako adiunkta. Oczywiście, wybór zależy od ilości krewnych i
    znajomych w odpowiednich miejscach.
    Ale jeśli tak jak u Ciebie dają za awans na podwórczaka 70PLN to w
    sumie nie ma to wielkiego znaczenia...
  • nomanslave 06.07.09, 12:30
    ford.ka napisał:

    > Ale jeśli tak jak u Ciebie dają za awans na podwórczaka 70PLN to w
    > sumie nie ma to wielkiego znaczenia...

    Po pierwsze awans ten z natury rzeczy nie jest podyktowany
    wzgledami finansowymi ale prestizowymi - tak juz jest i nie mam
    zamairu dyskutowac znowu o tytulomanii, po prostu przyjmuje to do
    wiadomosci
    Po drugie aby starac sie o belwedera musze (choc to nie
    pisana regula) byc na stanowisku podworczaka albo zniego spasc po 5
    latach :-).
    Po trzecie stanowisko podworzcaka jest potrzebne aby
    recenzowac prace doktorskie - pisalem wczesniej ze wg. nowego
    projektu na awans na belwedera wymagane ma byc wielokrotne
    recenzowanie prac dokotrskich i habilitacyjnych. W zasadzie nie
    pamietam aby dr hab. recenzowal dokotrat.
  • nomanslave 06.07.09, 12:42
    Ja mam pytanie z innej beczki.
    ford.ka napisal temacie postu "ścieżkę rozwoju dla młodych doktorow"
    Co oznacza "mlody" doktor?
    Dlaczego wiekszosc z instytuacji przyznajacych pieniadze na staze
    za granica lub stypendia stawia granice wieku 33-35 lata ? Czy
    naukowiec po tym okresie czasu juz sie do niczego nie nadaje?
  • ford.ka 06.07.09, 12:55
    Napisałem "dla młodych", bo zakładam, że zgodnie z zasadą pacta sunt
    servanta dotyczy to osób wchodzących w system, a nie tych, którzy
    już tam są. Ale może to być moja nadinterpretacja, do czego
    przyznaję się bez bicia, bo chwilowo mogę na wprowadzeniu tego
    systemu zyskać.
    Co do granic wieku - nie podam źródła, ale gdzieś wyczytałem, że
    naukowiec w naukach ścisłych-przyrodniczych jest najbardziej twórczy
    między 30 a 40, więc później już w niego inwestowac nie warto.
    Humanista nie musi być twórczy, ma być oczytany, a do tego trzeba
    czasu (tu podam źródło: prof. dr hab. Karol Modzelewski, lat 72, w
    wywiadzie dla GW z zeszłego roku) więc ideałem staje się naukowiec
    po siedemdziesiątce. Ale dla humanistów nie ma prawie żadnych
    grantów, więc nie ma też problemu.
    Mógłbym do tego dodać, że jeśli dołożyć do tego, że owe
    stypendia/granty/inne wymagają często, by ubiegali się o
    nie "samodzielni" naukowcy, a za ową "samodzielność" uznaje się u
    nas habilitację uzyskiwaną średnio około 45. roku życia, skutecznie
    zamyka się naszym naukowcom dostęp do środków. Ale nie dodam, bo
    habilitacja jest super.
  • nomanslave 06.07.09, 13:07
    ford.ka napisał:

    >
    > naukowiec w naukach ścisłych-przyrodniczych jest najbardziej
    twórczy między 30 a 40, więc później już w niego inwestowac nie
    warto.

    Ze tworczy to sie zgodze ze inwestowac to nie.
    Bowiem w moim przypadku tworczosc polega na planowaniu doswiadczenia
    i interpretacji uzyskanych wynikow badan, natomiast zeby te wyniki
    uzyskac musze miec:
    1. na czym pracowac (patrz w polsce nie zawsze jest odpoweidni lab)
    2. znac najnowsze metody (patrz skad mam sie nauczyc techniki skoro
    jest kilka jednostek na swiecie ja stosujacych?)

    Ot i caly problem.
  • eni.huso 06.07.09, 13:38
    no ale co jest złego w tym planie, bo nie kumam?
  • nomanslave 06.07.09, 13:40
    no to teraz pomachalas czerwona plachta.

    :-DDDDD
  • dala.tata 06.07.09, 17:13
    nic. jesli bedzie uczciwie, azatem oceny pracownikow beda merytoryczne, to to
    jest niezly plan.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • ford.ka 07.07.09, 10:41
    Złe jest to, że konserwuje obecną kadrę w nieskończoność (jak nic
    nie robisz, ale nikomu nie wadzisz, jest dla siebie zawsze "inne
    stanowisko") a jednocześnie zniechęca młodych. Ale jak pisałem
    wyżej, ja już jestem w systemie, więc w sumie skarżyć się nie mogę ;)
  • charioteer1 06.07.09, 14:27
    ford.ka napisał:

    > oferta płacy na poziomie obrotnego kasjera z
    > szansą na zatrudnienie mniej lub bardziej stałe dobrze po
    > trzydziestce wielu młodych nie przyciągnie.

    Martw sie ustawa a nie pomyslami UW. Zgodnie z zalozeniami ministerstwa, na
    mniej lub bardziej stale maja byc zatrudnieni tylko tytularni.


    --
    Faustus
  • niewyspany77 06.07.09, 15:32
    szczerze mowiac nie rozumiem mitu 'zatrudnienia na stale'. leca godziny, wiec
    wypadasz z pracy - tak to dziala w szkolnictwie nizszym, wiec nie rozumiem,
    czemu mialoby nie dotyczyc szkolnictwa wyzszego.

    ok, hipoteka - niektore banki zwracaja na to uwage i to moze byc in plus.
    reszta? hmm, moze ktos mi napisze co daje umowa na czas nieokreslony? ja mam od
    zawsze roczne i jest ok.

    poza tym gdzie jak gdzie, ale w nauce weryfikacja okresowa jest bezwzglednie
    potrzebna.
  • charioteer1 06.07.09, 15:35
    Mylisz weryfikacje z zatrudnieniem. To sa dwie rozne rzeczy i niezalezne od siebie.

    --
    Faustus
  • niewyspany77 06.07.09, 15:41
    moze i myle, tylko prosze powiedz, co powinno sie defaultowo robic z delikwentem
    po weryfikacji negatywnej.
  • sendivigius 06.07.09, 16:42
    niewyspany77 napisał:

    > moze i myle, tylko prosze powiedz, co powinno sie defaultowo robic
    z delikwentem po weryfikacji negatywnej.


    Spalic publicznie na stosie. Stosowna mowe wyglosi dala.tata.
  • niewyspany77 06.07.09, 20:55
    sendi, ja Twoje posty lubie czytac, ale niestety nie takie, wiec prosze,
    merytorycznie i bez dowalanek.
  • nomanslave 06.07.09, 16:42
    Hmmm, a ja sie pytam dalczego twoj najwiekszy konkurent (lub rywal
    do kierowania katedra) ma dokonywac twojej oceny?
  • charioteer1 06.07.09, 16:57
    niewyspany77 napisał:

    > moze i myle, tylko prosze powiedz, co powinno sie defaultowo robic z delikwentem
    > po weryfikacji negatywnej.

    Uwazam, ze obecne rozwiazanie nie jest najgorsze - uczelnia ma prawo zwolnic
    pracownika zatrudnionego na podstawi umowy o prace lub mianowania po dwukrotnej
    ocenie negatywnej, przeprowadzonej w odstepie nie mniejszym niz rok.

    Znam przypadek, kiedy:

    a) przelozony wystawil ocene negatywna o tak, bo tak mu sie podobalo i to
    przeszlo przez wszystkie komisje oceniajace,

    b) pracownik zostal zwolniony po dwukrotnej negatywnej ocenie przez studentow,

    c) osoba po pierwszej ocenie negatywnej wziela sie do roboty tak, ze dzisiaj
    nikomu nie przyjdzie do glowy, zeby ja zwalniac.

    Wiec, jak pokazuje punkt b) i c), to rozwiazanie moze dzialac i dziala, jezeli
    pracodawca traktuje te ocene powaznie.


    --
    Faustus
  • niewyspany77 06.07.09, 21:09
    tez jestem za, ale rownie dobrze mozna to zrobic bez tej umowy o stala prace.
    niestety mam silne wrazenie, ze ci, ktorzy takowa umowe dostaja, robia wielkie
    uff i tyle. jakos mam tez wrazenie, ze zblizajace sie deadline dziala bardziej
    motywujaco niz jakies tam oceny przy umowie na stale, bo zawsze je mozna nagiac,
    bo to, bo tamto, i takie patologiczne sytuacje sie zdarzaja. natomiast nie mam
    problemu z tym, by robic taka ocene wlasnie w kontrakcie. przyklad: kontrakt dla
    adiunkta, 2x ocena, 8 lat na habilitacje. nie jest tu do niczego potrzebna
    stala umowa o prace. jezeli adiunkt sie sprawdzi na calej linii, czyli 2x
    pozytyw + habilitacja -> prof podworkowy. w skrajnej odwrotnosci: 2x neg, brak
    habilitacji -> kop i bye. jakies stany posrednie -> mniejsza lub wieksza
    degradacja, czyli generalnie albo obciecie pensum do minimum, albo dowalenie max
    i 'awans' na starszego wykladowce, albo adiunkt z habilitacja. tyle, ze
    weryfikacja musi byc prowadzona solidnie i obiektywnie. no i czas okreslony ma
    jedna zalete, ze umowa musi byc tak czy siak rozwiazana. wiec nie da sie "nie
    dac sie", bo akurat krzysiu jest kumplem franka, wiec rozwiazac umowy nie da.
    ale ok, w sumie to bez sensu bo i tak ergo sie rozbija o powage i adekwatnosc
    tej oceny.
  • charioteer1 06.07.09, 21:26
    Ja nie rozumiem, o czym ty mowisz. Umowa na 4 lata to jest umowa na 4 lata, a
    nie na 4 plus 4 za dobre sprawowanie. Po 4 latach pracodawca moze z toba
    podpisac nowa umowe, ale wcale nie musi, chocbys byl najlepszym pracownikiem na
    wydziale.

    Jest OK, jezeli do pewnego momentu w zyciu i w karierze zawodowej pracuje sie na
    umowy terminowe. Jezeli chcesz tak pracowac do emerytury, jak Lesio, to twoja
    sprawa.

    --
    Faustus
  • niewyspany77 06.07.09, 22:09
    > Ja nie rozumiem, o czym ty mowisz.

    hm, a ford nie pisal wyzej o 8 latach dla adiunkta? o kurde bele, faktycznie,
    lipa, pisal 'na 12 lat'. przyznaje sie do bledu.

    > Po 4 latach pracodawca moze z toba
    > podpisac nowa umowe, ale wcale nie musi, chocbys byl najlepszym pracownikiem na
    > wydziale.

    ok, ale mi wlasnie chodzi o cos innego - o wyrazne podkreslenie, ze umowa jedna
    i druga maja ze soba sporo rozbieznosci. i wydaje mi sie, ze jednak lepsze sa
    umowy na czas okreslony...

    > Jest OK, jezeli do pewnego momentu w zyciu i w karierze zawodowej pracuje sie n
    > a
    > umowy terminowe. Jezeli chcesz tak pracowac do emerytury, jak Lesio, to twoja
    > sprawa.

    .. jednak nie mam watpliwosci, ze wraz z habilitacja powinna byc umowa na stale.
    jezeli ktos mial tyle samozaparcia i robil na tyle dobra robote, ze w ciagu tych
    12 lat hab zrobil, po drodze przechodzac przez 2 oceny, to znaczy ze na
    dydaktyka - co najmniej - sie nadaje.

    ps. 4 lata + 4 za dobre sprawowanie to obecnie paktykowany model umowy z
    wiecznymi adiunktami, wiec nie mow, ze sie nie da - polak potrafi!
  • dala.tata 06.07.09, 17:14
    dowalic dydaktyke na full i niech prowadzi seminaria do na wykladow koleghow,
    ktorzy zamiast ogladac tv w wolnym czasie, pisali artykuly.

    niewyspany77 napisał:

    > moze i myle, tylko prosze powiedz, co powinno sie defaultowo robic z delikwente
    > m
    > po weryfikacji negatywnej.


    --
    Jezynki, malinki, ja wszystkie was pingwinki, calowac chce.
  • pfg 06.07.09, 18:31
    ford.ka napisał:

    > Pożądany model kariery pracownika naukowego UW (skrót własny)

    Bardzo podobny obowiązuje na UJ - heh, warszawiacy pewnie znowu od
    nas zerżnęli Różnice są takie, że nasz, ujotowy, jest nieco bardziej
    restrykcyjny ;-) Ale właściwie nikt nie protestuje :-D

    Ford, stanowiska docenta na państwowych uczelniach nie ma od dawna.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 06.07.09, 18:32
    nomanslave napisal
    "Znaczy sie albo Wa-wa nawiazuje do prowincji albo UW dziadzieje."

    to samo napialem nieprecyzujac uczelni
  • ford.ka 06.07.09, 21:52
    Nie ma? Oj, musze chyba mocniejsze okulary kupic albo mniej pić, bo
    co przychodzę do roboty, to widzę na korytarzu dwóch docentów
    (dawniej: mocno przeterminowanych adiunktów). Sugeruje uważną
    lekturę ustawy o szkolnictwie wyższym ;)
  • nomanslave 06.07.09, 22:05
    Popieram forda
    Docenci zostali wprowadzeni do systemu, choc to nie to samo co
    uprzednio.
    Natomiast "mocno przeterminowanych adiunktów" odbieram do siebie
    bowiem jak pisalem poprzednio u mnie zwyczajowo dokotra
    habilitowanego nazywa sie "docentem" choc nim nie jest.
  • pfg 06.07.09, 22:22
    Zwracam honor. Naprawdę nie wiedziałem, że jakieś uczelnie publiczne
    zachowały docentów jako pracowników dydaktycznych. Myślałem, że ta
    aberracja występuje tylko na niepublicznych. To jest mylące, bo
    wcześniej docenci byli samodzielnymi pracownikami naukowymi (w PAN
    dalej tak jest).

    --
    Komentarze fizyka
  • dala.tata 06.07.09, 23:51
    jak dla mnie to niezachowali. to takie tradycyjne zwracanie sie do dr hab. na UJ
    tak jest na przyklad.
    --
    Doktorat - nauka - uczelnia
    Forum dla doktorantów, doktorów, a nawet dla profesorow!
  • eni.huso 06.07.09, 23:12
    czyli to co napisal ford.ka jest restrykcyjne? hmmm
  • ford.ka 07.07.09, 10:47
    Tak naprawdę to restrykcyjny jest pomysł, żeby w pięć lat po
    habilitacji zrobić belwedera. Książkę jeszcze da sie napisać i
    wydać, ale wypromowanie doktora może być dla wielu przeszkodą nie do
    przejścia.
  • nomanslave 07.07.09, 10:48
    No ale zeby awansowac na podworczak musisz miec wszcety przynaj,niej
    1 przewod doktorski. 5 lat to enough
  • ford.ka 07.07.09, 10:56
    Na problemy ze znalezieniem doktoranta skarżyli mi się i fizycy i
    poloniści, więc łatwo nie jest. Przypominam, że na większości
    uczelni musisz znaleźć kogoś, kogo rodzina będzie utrzymywać przez
    cztery lata, a na koniec dostanie dyplom na wyczerpanym papierze i
    kopa w dupę.
    Doktor medycyny albo doktor praw świetnie wyglądają na wizytówce, z
    doktorem polonistyki możesz mnie problemy ze znalezieniem pracy
    nawet w podstawówce, bo dyrektor się będzie bał, że młody doktor ma
    na oku jego robotę. Zwyczajnie mówiąc, mając dr poza uczelnią jesteś
    overqualified.
  • nomanslave 07.07.09, 10:58
    to niestety 100% prawda.

    U nas tez nie jest latwo znalezc doktorantow.
  • sendivigius 07.07.09, 16:32
    ford.ka napisał:

    Zwyczajnie mówiąc, mając dr poza uczelnią jesteś
    > overqualified.


    A na uczelni underqualified. Fajny kraj.
  • eni.huso 07.07.09, 11:46
    sprawa jest prosta, tu trzeba pracować zespołowo ;): musisz nawiązać kontakt ze
    znajomym profesorem, ktory wezmie doktoranta, w czasie bliskim twojej
    habilitacji, a potem po habilitacji "odstepuje" doktoranta i hop siup, znam
    takich hab. co w rok po habilitacji mieli juz doktora na koncie, albo i dwóch.
    Oczywiscie ci nowi hab sprawowali wielką "opieke naukowa" nad doktorantami,
    wiec w praktyce byli promotorami ....
  • nomanslave 07.07.09, 11:52
    NIE WYKONALNE i NIE PRAKTYKOWANE

    Od kat pracuje widzialem tylko raz zmiane promotra i to tylko
    dlatego ze poszedl na emeryture. NAwet ten ktory szedl do innego
    osrodka zatrzymywal doktoranta.
  • eni.huso 07.07.09, 11:57
    może u ciebie niepraktykowane i niewykonalne
  • nomanslave 07.07.09, 11:59
    No tak, w sumie to zapomnialem tego dodac. :)
  • adept44_ltd 07.07.09, 16:21
    no ale inni widzieli, w związku z czym, zapewniam - praktykowalne i wykonalne...
    świat istnieje także poza zasięgiem naszego wzroku, choć to trudno pojąć ;-)))

    i rzeczywiście - ford ma rację, ja po hab. wydałem jedną książkę (w zasadzie tuż
    przed kolokwium), a w ciągu trzech lat po hab. będę miał 3 książki, ale
    rzeczywiście czekać będę z powodu doktoranta...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 07.07.09, 16:34
    To i tak masz fajnie. Ja sie niepredko dam namowic na pisanie ksiazki.

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 07.07.09, 17:51
    ja tam się namówiłem...;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • pfg 07.07.09, 14:23
    eni.huso napisała:

    > a potem po habilitacji "odstepuje" doktoranta

    Jeżeli doktorant ma już otwarty przewód doktorski, jest to ustawowo
    niewykonalne. Jeżeli nie ma, takie "odstępowanie doktoranta" bywa - rzadko, ale
    jednak - praktykowane.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 07.07.09, 14:28
    no ale skoro eni.huso mowi, ze to robia to widoczenie nie wszedzie
    ustawa obowiazuje. :-)))
  • pfg 07.07.09, 15:03
    Przewód doktorski można otworzyć późno - zazwyczaj na drugim lub trzecim roku
    studiow doktoranckich, ale zdarza się i na czwartym, gdy doktorat jest już
    niemalże gotowy. W takim wypadku nie ma *formalnych* przeszkód przed
    "odstąpieniem" doktoranta. Jeśli ktoś się nie stara o grant promotorski, nie ma
    presji na szybkie otwieranie przewodu.
    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 07.07.09, 15:17
    Taaa, tylko nie rozumiem jaka korzysc mialby osiagnac "odstepujacy"
    doktoranta?
    W altruizm i szlachetne intenecje "samodzialow" juz dawno przestalem
    wierzyc, a chyba nawet nigdy nie wierzylem.
  • pfg 07.07.09, 15:25
    nomanslave napisał:

    > W altruizm i szlachetne intenecje "samodzialow" juz dawno przestalem
    > wierzyc, a chyba nawet nigdy nie wierzylem.

    To się zdarza - jak napisałem, rzadko, ale jednak się zdarza. A niektórzy ludzie
    są dumni z tego, że któryś z ich uczniów sam został profesorem.

    Żeby nie było wątpliwości, znam dwa przykłady "odstąpionych" doktorantów. Jednym
    byłem ja sam :-)

    --
    Komentarze fizyka
  • adept44_ltd 07.07.09, 16:26
    ja widziałem taką imprezę przeprowadzoną altruistycznie, oczywiście śmiech mnie
    brał, jak panowie to uzasadniali... no ale w sumie sama ustawa nam to wymyśliła,
    to jak z przekazaniem niewolnika...
    --
    Louder Than Bombs...
  • eni.huso 07.07.09, 16:55
    mysle ze "odstępujący" ma zadną korzyść osobiscie, ale tak naprawdę chodzi o
    szybkie "ustawienie" ludzi, którzy w przyszlosci maja spelnic pewne zadania...
    Z innej strony, jezeli w zakladzie jest jeden hab, ktory moze miec doktorantow,
    a inny prawie hab nie moze, to ten pierwszy zglasza sie jako opiekun, bo moze, a
    ten drugi realnie sie opiekuje. W ten sposob zaklad ma kilku doktorantow,
    robiacych dobre prace, a co za tym idzie, ze tak brzydko to ujmę, tanią siłe
    roboczą.
    i jeszcze kilka różnych powodów mogłabym tak wymieniać...
  • adept44_ltd 07.07.09, 16:24
    poproszę odpowiedni fragment ustawy...!!!
    --
    Louder Than Bombs...
  • pfg 07.07.09, 18:27
    adept44_ltd napisał:

    > poproszę odpowiedni fragment ustawy...!!!

    Zdaje mi się, że dyskutowaliśmy to kilka tygodni temu w innym wątku.
    A, nie przypomniałem sobie, było to dyskutowane na pl.sci.fizyka w
    tym wątku: tnij.org/drbl

    Art. 14 Ustawy o stopniach i tytule naukowych etc, punkt 2 mówi

    "Czynności przewodu doktorskiego kończą się uchwałami rady jednostki
    organizacyjnej w przedmiocie:
    1) wszczęcia przewodu doktorskiego i wyznaczenia promotora;
    2) wyznaczenia recenzentów
    " itd.

    Spójnik "i" w punkcie 1) oznacza, że otwarcie przewodu oraz
    wyznaczenie promotora odbywają się jednoczasowo, na mocy tej samej
    uchwały odpowiedniej rady. Ustawa *nic* nie mówi o zmianie promotora,
    cytowany przepis jest jedynym wiążącym przewód doktorski z osobą
    promotora, co oznacza, że każdy przewód doktorski ma jednoznacznie,
    na cały czas swojego trwania, przyporządkowanego promotora. Jeśli po
    otwarciu przewodu chciałoby się promotora zmienić, trzeba zamknąć
    "stary" przewód (w wypadku grantu promotorskiego wiąże się to z
    koniecznością zwracania wszystkich pieniędzy z grantu - to wynika z
    umów o granty promotorskie) i otworzyć nowy. Ustawodawca innej
    możliwości nie przewidział.

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 07.07.09, 16:50
    wątpię, aby bylo to ustawowo zabronione, gdyz takie rzeczy dzieja sie po
    otwarciu przewodu, a nie wydaje mi sie aby uczelnia łamała prawo.
  • nomanslave 07.07.09, 18:27
    Z ciekawosci
    Ile srednio w ciagu roku twoja Rada Wydzialu zatwierdza zamian
    promotora?
    Czy tyul i tematyke pracy doktorskiej (przy wszczetym przewodzie)
    tez zmieniaja?
    A co ze stypendium doktorskim (od nowa, zwracaja czy kontynuacja?)
    A co jesli pierwszy promotor skladal grant promotrski i niedaj boze
    go dostal?
    Jak widzisz mnostwo pytan.
  • pfg 07.07.09, 18:30
    nomanslave napisał:


    > A co jesli pierwszy promotor skladal grant promotrski i niedaj boze
    > go dostal?

    Uczelnia/instytut musi zwrócić całość. Promotor jest z definicji
    kierownikiem grantu, grant nie został wykonany, trzeba zwrócić - tu
    akurat nie ma *najmniejszych* wątpliwości.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 07.07.09, 18:36
    Jezeli tak nie wierze aby jakikolwiek dziekan dopuscil do
    zmiany promotra. Zwrot grantu to wielki obciach dla wydzialu i moze
    miec bardzo negatywne skutki. Takich rzeczy sie pilnuje.
  • adept44_ltd 07.07.09, 20:43
    ale, o ile mi wiadomo, nie wszyscy doktoranci mają granty promotorskie, co
    więcej, o ile mi wiadomo, ma ich niewielka część społeczności doktoranckiej, w
    związku z czym można wnosić, że nader rzadko pokrywa się zbiór doktorantów
    zmieniających promotorów i mających grant...
    --
    Louder Than Bombs...
  • nomanslave 07.07.09, 20:46
    tak adept masz racje.
    Ale we wczesniejszym poscie rozwazalismy teoretycnie wlasnie taki
    przypadek
  • adept44_ltd 08.07.09, 09:53
    wyjątkowo umieściłem się tym razem po stronie empirii ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • eni.huso 07.07.09, 22:35
    a dlaczego grant ma nie zostać wykonany? z tego co wiem rozliczeniem jest praca
    doktorska, ktora przeciez jest wykonywana, promotor jest tylko strona w umowie,
    jest tam rowniez rektor uczelni, ktory jakby nie bylo jest wazniejszy
  • pfg 08.07.09, 09:43
    eni.huso napisała:

    > a dlaczego grant ma nie zostać wykonany? z tego co wiem
    rozliczeniem jest praca
    > doktorska, ktora przeciez jest wykonywana, promotor jest tylko
    strona w umowie,
    > jest tam rowniez rektor uczelni, ktory jakby nie bylo jest
    wazniejszy

    Promotor jest kierownikiem grantu, stroną umowy. Nie ma możliwości
    zmiany kierownika grantu w trakcie jego wykonywania. Kierownik
    przestaje być kierownikiem? To znaczy zaprzestał wykonywania grantu,
    co w wypadku grantów promotorskich i habilitacyjnych oznacza
    konieczność zwrotu wszystkich uzyskanych z grantu środków.

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 08.07.09, 10:10
    gdzie to jest napisane?
  • pfg 08.07.09, 10:29
    eni.huso napisała:

    > gdzie to jest napisane?

    W umowie o grant?

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 08.07.09, 13:01
    no wlasnie nie ma :)
  • eni.huso 07.07.09, 22:33
    ile srednio - nie wiem nie licze, ja znam kilka przypadkow, o zmiane wystepuje
    sam promotor a nie doktorant

    tematu pracy sie nie zmienia po zmianie promotora, z tego co wiem na otwarciu
    proponuje sie promotora i recenzentow, co mozna z kolejna rada teoretycznie
    zmienic tzn tą propozycje, z roznych powodow, pozornie blachych lub pozornie
    powaznych

    stypendium dostaje sie nadal, wszak czlowiek przystepuje na studia doktoranckie,
    ktore musi ukonczyc w danym terminie i o ile spelnia warunki to ono mu przysluguje

    jezeli chodzi o grant, to znam rowniez przypadek gdzie sie zmienil promotor a
    czy grant byl kontynuowany pod nowym czy pod starym kierownictwem, czy byl aneks
    do umowy, to nie wiem, szczegolow nie znam
  • eni.huso 07.07.09, 22:40
    jezeli juz taka mowa o zmianach, to rowniez samo "brzmienie" tematu mozna
    zmieniac, w trakcie badan eksperymentalnych czesto cos nie wychodzi, albo
    pojawiaja sie nowe mozliwosci, nie da sie wszystkiego przewidziec do konca.

  • nomanslave 08.07.09, 15:27
    eni.huso napisała:
    tematu pracy sie nie zmienia po zmianie promotora,

    eni.huso napisała:
    > jezeli juz taka mowa o zmianach, to rowniez samo "brzmienie"
    tematu mozna zmieniac, w trakcie badan eksperymentalnych czesto cos
    nie wychodzi, albo pojawiaja sie nowe mozliwosci, nie da sie
    wszystkiego przewidziec do konca.

    to zmienia sie czy nie?

    eni.huso napisała:
    z tego co wiem na otwarciu proponuje sie promotora i recenzentow,
    ???
    Od razu recenzentow (moze masz na mysli komisje do egzaminow
    doktorskich).

  • eni.huso 08.07.09, 17:14
    widze ze naprawde co podwórko to inna szkoła, ja wiem, ze na pewno w
    przypadkach, z którymi mialam doczynienia wszystko było zgodnie z przepisami i
    umową.
    temat pracy mozna zmienic, bez zmiany promotora
    temat pracy mozna zmienic przy zmianie promotora,
    nie ma obowiazku zmiany tematu pracy przy zmianie promotra

    mam na mysli recenzentów (których de facto tez mozna zmienic)
  • nomanslave 08.07.09, 18:07
    eni.huso napisała:

    > temat pracy mozna zmienic, bez zmiany promotora
    > temat pracy mozna zmienic przy zmianie promotora

    > mam na mysli recenzentów (których de facto tez mozna zmienic)

    - kto podejmuje takie decyzje i czy zamyka sie poprzedni przewod
    (jak wykazal pfg jest to konieczne)?
    I jescze mam uwage czy temat grantu mozesz tez zmienic? Bo jesli
    dostalas grant promotorski a chcesz zmieniac tytul rozprawy to de
    facto masz dwa rozne projekty do zrealizowania przy czym grant
    promotorski chya juz nie jest grantem promotorskim.
    Jakie sa uwarunkowania do zmainy recenzena - przestal nagle byc
    specjalista w dziedzinie ,w ktorej do tej pory byl?
  • charioteer1 08.07.09, 18:14
    Szczerze, nie bardzo widze zwiazek miedzy tematem grantu a tematem rozprawy. Nie
    znam przepisow i nie mam w tej szczegolnej materii doswiadczenia, ale wydaje mi
    sie, ze temat rozprawy winien scisle odpowiadac tresci pracy, a projekt grantowy
    jest umowa na zrealizowanie konkretnego badania, ktore bedzie stanowic podstawe
    pracy doktorskiej. Skoro rozprawa przedstawia wyniki zakontraktowanego badania,
    to co za problem w tym, ze jej tytul bedzie nieco inny niz tytul projektu?

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 18:15
    W przypadku grantu promotrskiego tytul pracy doktroskeij jest
    tematem grantu
  • eni.huso 08.07.09, 18:42
    nie :)
  • nomanslave 08.07.09, 18:46
    tak, patrz post wyzej, inaczej to nie jest grant promotorski tylko
    wlasny.
    Sugerujesz ze mozna zrealizowac grant promotrski na poczet pracy
    inny niz pierwotnie zakladano.
  • eni.huso 08.07.09, 18:52
    mozna zrealizowac grant promotorski, ktorego temat jest zaledwie wycinkiem pracy
    doktorskiej.
    grant zawsze pozostaje grantem, grantu sie nie zmienia, ani tematu ani jego celu.
    ... O co chodzi? pisze po polsku chyba?
    Sorry, ale zaczynam miec wrazenie ze jestem podpuszczana .. :/
  • nomanslave 08.07.09, 18:56
    nie nie jestes.
    Piszac wniosek o grant promotrski starasz sie o pieniadze na
    realizacje pracy doktroskej a nie jej jakiegos wycinka.
    Biorac twoje rozumowanie z tego wycinka pracy moze nic nie wyjsc i
    napiszesz prace doktorska zupelnie nie uwzgledniajac tematyki na
    ktora dostalas dofinansowanie.
    Ministerstwo ci uszy oberwie
  • charioteer1 08.07.09, 19:01
    No ale mozna chyba wnioskowac o pieniadze na realizacje wycinka, jezeli reszta
    jest juz gotowa.

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 19:05
    NIE, albo calosc albo nic. Wtedy to nie jest grant promotrski tylko
    wycinkowo-promotrski. Inna sprawa jak zaplanujesz budzet i zakupy,
    ale opisac musisz caly doktorat. Zreszta recenzet uwalilby ci taki
    grant w 30 sekund
  • eni.huso 08.07.09, 19:07
    to jasne ze rozliczeniem jest rozprawa doktorska, w ktorej siedzi ten wycinek
    zrobiony za pomoca funduszy z grantu
  • nomanslave 08.07.09, 19:11
    Powiedz mi czy dostarczysz do wniosku grantowego dokumet o towarciu
    wycinka przewodu i zgodzie komisji etycznej na wycinek dokotratu czy
    na calosc?
  • eni.huso 08.07.09, 19:17
    skladam wniosek o grant promotorski na wycinek pracy i zalaczam dokument o
    otwarciu przewodu na szerszy temat.
    zgody jesli nie posiadam nie musze dostarczac, aczkolwiek podczas wykonywania
    grantu, czyli po podpisaniu umowy zgode komisji etycznej lub ministra ochrony
    srodowiska musze juz miec.
  • nomanslave 08.07.09, 19:20
    No wlasnie i urzednik rejestrujacy taki grant musi ci odmowic,
    bowiem dosarczylas dwa lub wiecej dokumentow dotyczacych roznych
    rzeczy (oni na prawde nie rozumieja niuansow i nie wiedza ze to
    wycinek lub wstep do czegosc innego).
    Pytanie co bedzie jak ci nic nie wyjdzie z grantu, wynikow
    oczywiscie w dokoracie nie umiscisz i co napiszesz ze praca
    dokotrska byla finansowana z grantu takiego i takiego?
  • eni.huso 08.07.09, 19:23
    urzednik?
    to idzie do recenzji, a recenzent juz wie o co chodzi.
    tak jak napislam wyzej widac i komisje sa rozne.

    > Pytanie co bedzie jak ci nic nie wyjdzie z grantu, wynikow
    > oczywiscie w dokoracie nie umiscisz i co napiszesz ze praca
    > dokotrska byla finansowana z grantu takiego i takiego?

    ale zeby nic nie wyszlo to trzeba by bylo nic nie robic chyba, zawsze coś
    wyjdzie i zawsze mozna to umiescic w doktoracie.
  • nomanslave 08.07.09, 19:26
    No blagam, najpierw jest rejestracja, dostajesz opiekuna wniosku a
    dopiero pozniej recenzenci.
    Chwile wczesniej pisalas ze wynik negatywny jest tez wynikiem.
    Czy ty zawsze osiagasz zamierzone rezultaty za kazdym podejsciem. Ja
    nie. Szczerze mowiac 70% moich abdan laduje w koszu. Wiec badania
    tez moga nie wyjsc nawet jak sie robi przy nich caly czas.
  • eni.huso 08.07.09, 19:38
    no to moze w twojej dziedzinie/komisji urzednik jest nadgorliwy i
    nadinterpretuje sobie, tego nie wiem.

    czasami nie osiagam zadnych rezultatow, ale staram sie zbierac dowody ze zadanie
    wykonalam, przyklad: foty co 24 h, wynik: komorki nie namnazaja sie. To jest moj
    wynik. jest to wynik negatywny, bo nie takiego oczekiwalam, tak? rozliczam sie z
    tego. wniosek : pozywka ma zły sklad i nie idzie ;) (oczywiscie to w bardzo
    wielkim uproszczeniu).

    przeciez nie ma sensu robic czegos co z gory wiadomo ze wyjdzie czy nie wyjdzie.
    robie czasami cos i naprawde nie wiem co wyjdzie, na tym polegaja eksperymenty,
    widac sie komus to podoba, skoro dostaje srodki.


  • nomanslave 08.07.09, 19:41
    Wejdz na stone OPI zobazcysz nawisko sowjego urzednika co ci
    przyjmuje grant i numer rejestracyjny wniosku.

    Piszesz
    "przeciez nie ma sensu robic czegos co z gory wiadomo ze wyjdzie czy
    nie wyjdzie" - Ja to wiem ty to wiesz ale nie durny urzednik i min.
    ktore musi wykazac ze zrobilas zadanie tak jak zaplanowalas. Inaczej
    ona ma czape, uczelnia kontrole a ty zwracasz kase.
    W innych krajach jest mozliwosc modyfikowania pracy w casie grantu u
    nas nie.
  • eni.huso 08.07.09, 19:53
    > ktore musi wykazac ze zrobilas zadanie tak jak zaplanowalas.

    alez ja je zrobilam jak zaplanowalam i pisze wyraznie ze zadanie wykonano, dla
    urzednika wlasnie, a ze nie wyszlo to juz przeciez inna sprawa , wlasnie dla
    recenzenta
  • nomanslave 08.07.09, 19:55
    Nie moge z toba. Poddaje sie.
    W sumie to ci nie zycze zebys napisala ze wykoanalas badania a nic
    ci nie wyszlo.
    Dlatego ze to obciach, a min ci pewnie drugi raz kasy nie da.
  • eni.huso 08.07.09, 21:46
    np obciach, ale to lepsze niż naciagane wyniki.
  • eni.huso 08.07.09, 19:02
    no widzisz, z tego wynika ze i komisje w ministerstwie maja rozne obyczaje.
  • eni.huso 08.07.09, 18:30
    dokladnie tak, a nawet cel pracy i cel grantu (czy tez temat) nie moga byc takie
    same, (pewnie znowu co kraj to obyczaj). prace dr powinna finansowac uczelnia a
    grant to jakby dodatkowy bonus za wykonanie jakiegos badania, tematycznie
    zwiazanego z praca, ale nie bedacego jej sednem.
  • nomanslave 08.07.09, 18:36
    No nie, teraz to przegielas.
    W momencie skladania wniosku o grant promotrski skladasz dwa
    dokumenty dodatkowo.
    1. Zaswiadzcenie o wszceciu przewodu doktorskiego p.t.
    2. Zgoda na wykonanie doswiadczenia na zwierzetach p.t.

    Obydwa tytuly musza sie zgadzac z tytulem grantu (co do przecinka).
    Inaczcej Ministerstwo co grantu nie zarejestruje.
    Przerabialem to niedawno.
  • eni.huso 08.07.09, 18:44
    nie przegielam, w moim przypadku i moich kolegow było tak, jak pisze
  • eni.huso 08.07.09, 18:41
    o to czy ten przewod przy kazdej zmianie sie zamyka czy nie, musze sie zapytac,
    bo szczerze mowiac nie wnikalam w formalnosci, ale mowie o przypadkach, gdzie
    był on juz otwarty.

    tematu grantu nie mozna zmienic, ale ... wyniki negatywne sa tez wynikami,
    poza tym w sprawozdaniach rocznych mozna napisac, ze drogą A nie wyszlo, w
    zamian robimy drogą B, albo dla potwierdzenia wyniku dodatkowo zrobilismy C, po
    zapoznaniu sie ze sprawozdaniem, ministerstwo przyznaje dalsze dotacje, albo je
    wstrzymuje.

    jezeli chodzi o zmiane tematu, to mialam na mysli "brzmienie" tematu (napisalam
    to powyzej). Nie opowiadam o przypadkach, gdzie najpierw ktos otworzyl przewod
    na "poszukiwanie żab w stawie", a potem zmienia na "wplyw promieniowania na
    zawartosc wapnia w serze"... (takich przypadkow nie znam). Czyli chodzi o takie
    zmiany, ze sens pracy sie w zasadzie nie zmienia, a wiec i grant nadal bedzie
    jego czescia.
    Znam natomiast przypadek gdzie ktos po roku pracy bez zadnych wynikow mial
    zmieniony temat, ale to bylo przed otwarciem przewodu wiec sie nie liczy w tej
    dyskusji.

    > Jakie sa uwarunkowania do zmainy recenzena - przestal nagle byc
    > specjalista w dziedzinie ,w ktorej do tej pory byl?

    nagle znalazl sie lepszy, albo pierwszy wybrany odmówił
  • nomanslave 08.07.09, 18:52
    eni.huso napisała:

    >
    tematu grantu nie mozna zmienic, ale ... wyniki negatywne sa tez
    wynikami, poza tym w sprawozdaniach rocznych mozna napisac, ze drogą
    A nie wyszlo, w> zamian robimy drogą B, albo dla potwierdzenia
    wyniku dodatkowo zrobilismy C, po zapoznaniu sie ze sprawozdaniem,
    ministerstwo przyznaje dalsze dotacje, albo je wstrzymuje.

    Napsiac mozesz :-) ale ze ci to sprawozdanie przyjma to nie sadze.
    Tym samym kasa do zwrotu. Zawsze to co mnie irytowalo w grantach
    polskich jest fakt ze musisz uzyskac wyniki (niestety nie
    mowa o negatywnych). A jak przedstawisz negatywne to znaczy ze
    piniadze przejadlas, zle zaplanowalas grant i nastepnego przez 10
    lat ci nie dadza. Takie jest rozumowanie.


    > > Jakie sa uwarunkowania do zmainy recenzena - przestal nagle byc
    > > specjalista w dziedzinie ,w ktorej do tej pory byl?
    >
    > nagle znalazl sie lepszy, albo pierwszy wybrany odmówił

    To osmiesza RW. Recenzenci nie grzyby i krasnoludki - nie znajduje
    sie ich na ulicy. Rola RW jest powolac najlepszych specjalistow a
    nie pozniej szukac jeszce lepszych. PAnu panie X dziekujemy bo
    znalezlismy pana Y, ktory jest od pana lepszy.
  • charioteer1 08.07.09, 18:59
    nomanslave napisał:

    > Napsiac mozesz :-) ale ze ci to sprawozdanie przyjma to nie sadze.
    > Tym samym kasa do zwrotu. Zawsze to co mnie irytowalo w grantach
    > polskich jest fakt ze musisz uzyskac wyniki (niestety nie
    > mowa o negatywnych).

    Nie ma takiego musu. Natomiast dobrze brac pod uwage, ze ci potem to
    sprawozdanie opublikuja w internecie i wszyscy beda mogli przeczytac, ze przez 3
    lata za kilkadziesiat-kilkaset zl nic ci z tego nie wyszlo. Jezeli dodatkowo
    zrobisz inna metoda i wyjdzie, to na pewno cie za to nie ukarza przy rozliczaniu
    wynikow. To tylko twoja glowa w tym, zeby na te dodatkowa metode wygospodarowac
    srodki w grancie.

    --
    Faustus
  • eni.huso 08.07.09, 19:01
    > Napsiac mozesz :-) ale ze ci to sprawozdanie przyjma to nie sadze.

    sprawozdanie przyjmą, kasy do zwrotu nie ma, wszak mam faktury na rzeczy ktore
    byly potrzebne do wykonania jakiegos pkt harmonogramu, np jezeli opracowuje
    nowatorską metodyke na hodowle pewnych komorek, ktore niestety w ten sposob nie
    rosna, to jest to wynik. A robie wedlug tego co zaproponowalam we wniosku, a nie
    ze sobie sama cos w trakcie zmienilam, i jakis recenzent wczesniej ta droge A
    zaakceptowal. w sparwoazdaniu przedstawiam droge B i albo finansuja dalej, albo nie.

    > To osmiesza RW.
    masz racje
  • nomanslave 08.07.09, 19:09
    eni.
    Z doswaidzcenia wiem ze jak nie masz dopracowanej metodyki to ci
    grantu nie dada. Nie mozesz eksperymentowac z metodyka.
    A umowa grantowa opiewa na wykonanie danej pracy. Czyli jak okreslam
    wplyw np. hormonow sterydowych na hodowle in vitro komorek tarczycy
    to masz ten wplyw wykazac (a nie stwierdzic ze go nie ma).
    Innymi slowy Min. uzna ze nie wypelnilas swojej czesci umowy i
    nakaze ci zwrot srodkow.
  • eni.huso 08.07.09, 19:14
    ale jak mozesz badac wpyw na komorki, ktore sie nie dadza namnozyc in vitro?
    pierwszym etapem jest opracowanie metodyki, ktorej na swiecie nikt jeszcze nie
    podal, i ta metodyka jest celem grantu i tematem.

  • nomanslave 08.07.09, 19:16
    Jezu, ja podalem to jako przyklad.
    A pozatym komorek tarczycy nie musisz utrzymywac.
    Mozesz zrobic primary culture.
  • eni.huso 08.07.09, 19:20
    no ja ten przyklad sobie wykorzystalam, nie chce pisac czym sie zajmuje, ale w
    moim przypadku jest to od poczatku nowatorskie, nikt tego nie robil i we wniosku
    zaznaczam ze nie wiem co wyjdzie.... to ci dopiero, nie? i srodki dostaje i
    wszystko pieknie.
  • nomanslave 08.07.09, 19:28
    Naprawde obawiam sie ze na granty na nowatorskie metody w naukach
    przyrodniczych miesca nie ma. Podstawa uzyskania grantu w polsce na
    badania jest SPRAWDZONA metoda. Uwierz mi wiem co mowie
  • eni.huso 08.07.09, 19:41
    > Naprawde obawiam sie ze na granty na nowatorskie metody w naukach
    > przyrodniczych miesca nie ma. Podstawa uzyskania grantu w polsce na
    > badania jest SPRAWDZONA metoda. Uwierz mi wiem co mowie

    a ja sie obawiam ze jest miejsce na takie granty w Polsce.
    Uwierz mi ja też wiem co mówie, myslisz ze od godziny chcialoby mi sie pisac
    glupoty, mam lepsze rzeczy do robienia :)
  • nomanslave 08.07.09, 19:41
    OK zycze ci powodzenia.
  • eni.huso 08.07.09, 19:44
    powodzenia przydadza sie tak czy owak na przyszlosc, dzieki.

    Ale ja pisalam o rzeczach juz dokonanych i zamknietych z ocena bdb.
  • nomanslave 08.07.09, 19:45
    no to gratuluje. U mnie kazda nowatorska metoda budzi szalony
    sprzeciw recenzentow.
    Dopiero jak opublikuje pare prac na ktore sie moge powolac to
    przechodzi.
  • pfg 08.07.09, 09:45
    eni.huso napisała:

    > ile srednio - nie wiem nie licze, ja znam kilka przypadkow, o
    zmiane wystepuje
    > sam promotor a nie doktorant

    Czy to było po otwarciu przewodu doktorskiego, czy chodziło o zmianę
    "opiekuna naukowego" uczestnika studiów doktoranckich? To drugie jest
    w porządku, to pierwsze jest niezgodne z prawem.

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 08.07.09, 10:11
    j.w. poproszę o przepis, ktory mówi że to jest niezgodne z prawem.
  • pfg 08.07.09, 10:39
    eni.huso napisała:

    > j.w. poproszę o przepis, ktory mówi że to jest niezgodne z prawem.

    Przecież podałem. Ustawodawca przewidział sposób powoływania
    promotora, nie przewidział natomiast sposobu jego odwoływania w innym
    trybie, niż poprzez zamknięcie przewodu.

    Odnośnie do tego, co napisał nomanslave: U nas niewielkie zmiany
    tematu rozprawy są dopuszczane, ale nie w przypadku grantu
    promotorskiego. Nasz wydział był niedawno kontrolowany przez NIK,
    który czepiał się mnóstwa spraw formalnych (bo na merytorycznych się
    nie znał, bo jakim cudem miałby się znać?), ale tego akurat się nie
    przyczepił. Jedyny znany mi przypadek zmiany promotora po otwarciu
    przewodu dotyczył sytuacji, w której pierwotny promotor umarł, a i to
    odbyło się w trybie zamknięcia starego i otwarcia - formalnie -
    nowego przewodu, przy czym było jasne, że jest to konieczna operacja
    techniczna, podejmowana dla dobra doktoranta. Nie było grantu
    promotorskiego, więc ta sprawa nie została rozpoznana bojem.

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 08.07.09, 13:06
    tak zamyka sie jeden przewod, i otwiera drugi. jezeli jest to uzasadnione. to w
    czym masz problem???
    przeciez na radzie siedza ludzie i to jest dla ludzi, no chyba ze siedza mendy,
    to wtedy jest przechlapane.

    Umowa o grant podpisywana jest miedzy 3 stronami a nie dwoma tylko, gdy promotor
    umrze albo sie zmieni, pisze sie aneks, oczywiscie musi byc to uzasadnione
    odpowiednio, jezeli sie udokumentuje do danego dnia ze pieniadze zostaly dobrze
    wydane na dany cel, to wcale nie trzeba zwracac wszystkich, jesli juz to , to
    co zostało niewykorzystane.
  • pfg 08.07.09, 14:54
    eni.huso napisała:

    > tak zamyka sie jeden przewod, i otwiera drugi. jezeli jest to
    uzasadnione. to w
    > czym masz problem???

    W niczym. Od początku piszę, że po otwarciu przewodu jest to jedyna
    droga.

    >gdy promotor
    > umrze albo sie zmieni, pisze sie aneks

    Nie znam przypadku ze śmiercią promotora-kierownika grantu, ale
    wyobrażam sobie, że, po pokonaniu koszmarnych trudności, daloby się
    to załatwić. W przypadku zmiany promotora, to formalnie odbywa się
    to - jak żeśmy się w końcu, mam nadzieję, zgodzili - na drodze
    zamknięcia przewodu i otwarcia nowego. Grant promotorski zostaje
    przyznany do otwartego przewodu doktorskiego. Przewód zostaje
    zamknięty przed złożeniem pracy i otrzymaniem recenzji - znaczy,
    grant nie został wykonany, i to nie na skutek działania siły wyższej
    (śmierć, trwała niezdolność do pracy etc), tylko na skutek
    widzimisię któregoś z uczestników. Nie widzę tu nawet miejsca na
    inną interpretację. My tu mówimy o pieniądzach i przepisach, nie o
    koleżeńskiej przysłudze "odstąpienia" doktoranta, od której ten pod-
    wątek się zaczął.

    --
    Komentarze fizyka
  • eni.huso 08.07.09, 17:11
    to jest twoja interpretacja, nie musisz widziec innych rozwiazan
  • nomanslave 08.07.09, 18:01
    Hmm, eni z calym szacunkiem.
    Zrugalas interpretacje przepisow pfg. a sama nie podalas swojej.
    Moze tak nam przedstawisz swoje rozumienie tych przepisow?
  • eni.huso 08.07.09, 18:50
    nomanslave napisał:

    > Hmm, eni z calym szacunkiem.
    > Zrugalas interpretacje przepisow pfg. a sama nie podalas swojej.
    > Moze tak nam przedstawisz swoje rozumienie tych przepisow?

    przeciez caly czas ja to podaje, nie mowie ze u mnie to jakies nagminne
    zjawisko jest, ale znam ze 3 osoby (jak nie kilka) ktore mialy/byly w takiej
    sytuacji.
    moze po prostu kazda uczelnia moze sobie miec swoje wlasne szczegoly i zarazem
    zgodne z ustawami (w ktorej zreszta jest napisane ze szczegoly reguluje statut
    jednostki??).
    Pfg idzie po prostu w zaparte i nie dopuszcza mysli ze gdzies moze byc inaczej,
    moze nie tak restrykcyjnie i przez co lepiej?

    np na UW zeby byc adiunktem trzeba miec 4 publikacje, jakieś tam wystarczą, a w
    IBB trzeba miec laczny IF = 10, czy ktos lamie tu przepisy , Nie.
  • nomanslave 08.07.09, 18:54
    Prawo jest prawem, a przepis przepsiem
    Szczerze mowiac ja ten zapis rozumiem i interpretuje tak jak on. Jak
    brzmi twoja interpretacja.
    Uczelnie nie moga miec roznych szcegolow bo sprawy te reguluje jedna
    ustawa. Jak maja to co jest do bani.

    > np na UW zeby byc adiunktem trzeba miec 4 publikacje, jakieś tam
    wystarczą, a w
    > IBB trzeba miec laczny IF = 10, czy ktos lamie tu przepisy , Nie.

    te sprawy reguluje senat uczelni a nie ustawa. to roznica
  • eni.huso 08.07.09, 19:10
    nie musi umierac, moze byc chory, niezdolny, wyjechac za granice na 5 lat, pojsc
    na urlop "dla poratowania zdrowia". tak jak napisalam powyzej, mozna "przekazac"
    doktoranta, mozna to jakos uzasadnic (rada to akceptuje). nikogo to nie smieszy.
    co tu interpretować?


  • nomanslave 08.07.09, 19:12
    chodzi mi o interpretacje przepisu ustawy ktora przedstawil pfg.
    Jak to rozumiesz, doslownie
  • eni.huso 08.07.09, 19:25
    gdzie ten przepis, bo sie zgubilam?
  • nomanslave 08.07.09, 19:28
    Ja tez :-)))))
    Pisal o nim pfg gdzies na pozcatku
  • eni.huso 08.07.09, 19:56
    wlasnie , pfg napisal tylko wlasna interpretacje, ale nie podal konkretnego
    przepisu, domyslam sie tylko o co chodzi, wiec doslownie nie moge powiedziec co
    dokladnie mysle, ale czytalam jakis czas temu ustawy i przepisy, dla mnie to z
    czym ja sie spotykam jest jak najbardziej ok.
  • nomanslave 08.07.09, 19:58
    to ci pomoge
    Art. 14 Ustawy o stopniach i tytule naukowych etc, punkt 2 mówi

    "Czynności przewodu doktorskiego kończą się uchwałami rady jednostki
    organizacyjnej w przedmiocie:
    1) wszczęcia przewodu doktorskiego i wyznaczenia promotora;
    2) wyznaczenia recenzentów
    " itd.

    Spójnik "i" w punkcie 1) oznacza, że otwarcie przewodu oraz
    wyznaczenie promotora odbywają się jednoczasowo, na mocy tej samej
    uchwały odpowiedniej rady. Ustawa *nic* nie mówi o zmianie
    promotora,
    cytowany przepis jest jedynym wiążącym przewód doktorski z osobą
    promotora, co oznacza, że każdy przewód doktorski ma jednoznacznie,
    na cały czas swojego trwania, przyporządkowanego promotora. Jeśli po
    otwarciu przewodu chciałoby się promotora zmienić, trzeba zamknąć
    "stary" przewód (w wypadku grantu promotorskiego wiąże się to z
    koniecznością zwracania wszystkich pieniędzy z grantu - to wynika z
    umów o granty promotorskie) i otworzyć nowy. Ustawodawca innej
    możliwości nie przewidział.
  • eni.huso 08.07.09, 20:07
    na podstawie tego co jest powyzej napisane tak wynika, ale
    tak jak gdzies to napisalam, umowa podpisywana jest pomiedzy 3 stronami:
    ministrem, kierownikiem grantu (promotorem) oraz rektorem.
    jezeli zmienia sie kierownik, to trzeba napisac aneks, i poczekac na decyzje.

    A co jesli doktorant wykonal pół grantu i umarł? tez trzeba by było zwracać całość.
    Za to co jest udokumentowane, ze zostalo zrobione, wykonane zgodnie z planem nie
    zwraca sie srodkow. i ja wiem o czym pisze.

    i o to mi chodzilo ze pfd ma wlasna interpretacje.
  • nomanslave 08.07.09, 20:12
    Jak doktorant umrze to nie spelnisz podstawoego warunku grantu
    promotrskiego nie ma mowy o pracy dokotrskiej. - co mniej wiecej ma
    taki sam skutek prawny jak zmiana praomotora
  • eni.huso 08.07.09, 21:48
    racja, no wiec srodki finansowe zostaja wstrzymane, a nie zabrane
  • nomanslave 08.07.09, 22:18
    Szczerze mowiac to nie znam zadnego martwego doktoranta.
    Jak poznam to dam ci znac :-D
  • eni.huso 08.07.09, 23:52
    ja znam niektórych prawie na skraju zycia :P
  • nomanslave 08.07.09, 10:11
    Musi byc po wszceciu prewodu bo granty promotrskie sa przyznawane
    dla osob z otwartym przewodem.
    Ja z ciekwawosci sprawdzielem jak jest u nas.
    I zadana z opcji podanych przez eni jest niemozliwa.
    1. Nie ma mowy o zmianie tytulu, tematyki
    2. Zmiana promotora - tylko gdy emerytura lub smierc, ciezka choroba
    3. Przy przyznanym grancie - zwrot kasy

    Jesli ktos sie upiera to nalezy zamknac przewod i otworzyc go na
    nowo z nowym promotorem, w przypadku asystentow zwrocic stypendium.
    Tyle
  • adept44_ltd 08.07.09, 11:05
    a więc każda firma ma swoje zwyczaje... i tyle w danej materii
    --
    Louder Than Bombs...
  • nomanslave 08.07.09, 11:19
    Problem w tym ze pfg napisale ze to reguluje USTAWA.
  • pfg 08.07.09, 16:13
    eni.huso napisała:

    > z tego co wiem na otwarciu
    > proponuje sie promotora i recenzentow

    Ustawa nie wymaga powołania recenzentów od razu przy otwarciu przewodu, ale też
    tego nie zabrania - wymaga tylko, aby recenzenci byli powołani po otwarciu
    przewodu. U nas praktyka jest taka, że bardzo często przewód otwiera się (i
    wyznacza promotora) oraz powołuje się recenzentów "hurtem" - mianowicie wtedy,
    gdy praca doktorska jest niemalże gotowa i nie występuje się o grant
    promotorski. Jeżeli ktos planuje wystąpić o grant, przewód się otwiera,
    recenzentów zaś powouje się później.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 08.07.09, 16:22
    Hmm, co kraj to obyczaj.
    ja jednak mysle ze to dosyc niezreczne bowiem proponuje sie de facto
    recenzentom "kupowanie kota w worku".
    U nas powalanie recenzentow obywa sie wylacznie po publicznym
    przedstawieniu pracy na RW.
    Dziwi mnie skad twoja RW ma pewnosc ze delikwent po otwarciu
    przewodu wogole napisze prace? Gdyby nei napisal to recenzenci byli
    postawienie w dziwnej i niezreczenj sytuacji. Na wniosek RW maja
    recenzowac cos czego nie ma. Dodatkwoe pytanie czy dostaja
    wyangrodzenie za "nienapisanie" recenzji bo formalnie sa
    recenzentami i umowe nalezy z nimi podpisac.
  • eni.huso 08.07.09, 17:20
    jezeli nie ma pracy, recenzenci nie recenzują, umowe z recenzentami podpisuje
    sie wtedy, gdy praca jest wydrukowana i zlozona (dodam: tak jest u mnie)
  • nomanslave 08.07.09, 17:59
    To po co ich powolywac?
  • eni.huso 08.07.09, 19:26
    a co to za problem?
  • nomanslave 08.07.09, 19:29
    Bo moze im byc pozniej glupio jak nie dostana pracy do recenzji.
  • eni.huso 08.07.09, 19:32
    czy przed powolaniem X i Y na recenzentów sa do nich wysylane oficjalne
    zapytania czy chcą recenzować prace?

    bo mnie sie wydaje ze taki papier dostaja juz wraz z gotową praca, czyli pare
    lat od ich "powolania", moga ta prace zrecenzowac albo odmowic i wtedy rada
    powoluje nowego.
  • nomanslave 08.07.09, 19:35
    Rece mi opadaja.
    Ty naprawde nie wiesz jak to sie odbywa czy chcesz mnie zirytowac.
    Przeciez promotor najpierw pyta sie recenzenta czy zgodzi sie byc
    recenzentem i recenzoac prace ktora przyjedzie mu pokazac doktorant
    a dopiero poznie jRW robi swoje.
    W innym przypadku nawet by sie nie pofatygowal odpowiedziec na pismo
    RW.
  • eni.huso 08.07.09, 19:43
    nie chce cie zirytowac, u mnie tak sie to odbywa, ludzie mają rożne klopoty,
    widac rada idzie im na rękę.

    ja pisze o oficjalnej drodze, a czy promotor dzwoni do Zenka i Maryski czy nie,
    to nie wiem, podejrzewam ze dzwoni a oni sie zgadzaja w ciemno.
  • nomanslave 08.07.09, 19:44
    A ty bylas ze swoja praca u recenzentow czy nie?
  • eni.huso 08.07.09, 19:46
    po wydruku i zlozeniu, zawiozlam osobiscie, wczesniej nie
  • nomanslave 08.07.09, 19:52
    Czyli tak jak wszyscy.
  • charioteer1 08.07.09, 19:56
    nomanslave napisał:

    > Czyli tak jak wszyscy.

    Moja poszla poczta. Do glowy by mi nie przyszlo, zeby recenzenta osobiscie
    nawiedzac.

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 19:57
    He he he
    A pytania na obrone ?
  • charioteer1 08.07.09, 20:00
    Bylo OK, a bo co?

    Kurcze, nawet nie pamietam tego pytania. Jakies w miare standardowe bylo, bez
    udziwnien ;-)

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 20:02
    Ale kiedy je dostales, jak nie byles u recenzenta?
  • charioteer1 08.07.09, 20:04
    He, he, a magistrantom tez podajesz pytania przed egzaminem magisterskim? Ja nie.

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 20:12
    He he he
    Ja nie mam ani nie bede mial magistrantow.
    He hE he
  • eni.huso 08.07.09, 19:59
    mnie moj promotor poradzil udać sie osobiscie.
  • eni.huso 08.07.09, 19:59
    kliku moich znajomych do jednego recenzenta szło a do drugiego wysylali poczta.
    lub do obu poczta.
    czyli to roznie bywa.
  • nomanslave 08.07.09, 20:03
    No to znowu roznice.
    U mnie wyslac poczta to jak obelga.
  • eni.huso 08.07.09, 21:50
    wg mnie tez takie niekulturalne, wiec dlatego posluchalam promotora
  • ford.ka 08.07.09, 22:17
    A u mnie żadnego takiego Bizancjum nie było. Odpowiednią ilość kopii
    składa się w sekretariacie, który wysyła do recenzentów. Oczywiście,
    musieli się wcześniej zgodzić ;)
  • adept44_ltd 08.07.09, 21:26
    czy to ukryta kamera??? przecież tak nie wolno...
    --
    Louder Than Bombs...
  • charioteer1 08.07.09, 21:28
    Ale co nie wolno? Poczta nie wolno?

    --
    Faustus
  • adept44_ltd 08.07.09, 21:33
    pocztą wolno, bardzo wolno...
    --
    Louder Than Bombs...
  • eni.huso 08.07.09, 21:51
    no i pewnie zaraz jakies przepisy sie na to znajdą
  • pfg 08.07.09, 17:41
    nomanslave napisał:

    > Dziwi mnie skad twoja RW ma pewnosc ze delikwent po otwarciu
    > przewodu wogole napisze prace?

    Jak widzę, muszę popracować nad precyzją wypowiedzi. Oczywiście, że
    Rada, in principio, nie ma pewności, że doktorant napisze. Dlatego
    też recenzentów powołuje się dopiero wtedy, gdy praca jest "niemalże
    gotowa". Stąd właśnie bierze się praktyka formalnego otwierania
    przewodu z jednoczesnym powołaniem recenzentów dopiero gdy praca jest
    de facto na ukończeniu. Tak dzieje się (u nas) wtedy, gdy nie planuje
    się występowania o grant promotorski. Natomiast jeśli ktoś o grant
    planuje wystąpić, przewód się otwiera, o grant występuje, recenzentów
    zaś powołuje się znacznie później, gdy praca jest ukończona/na
    ukończeniu.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 08.07.09, 17:58
    Intryguje mnie sfrmulowanie "praca niemalze gotowa". Kto to ocenia -
    czyzby sam promotor czy jakas komisja.
    I drugie pytanie skoro powoluje sie recenzentow razem z wszczeciem
    to rozumiem ze do obrony zostaja tygodnie. Kiedy wiec jest czas na
    zdanie 3 egzaminow doktorskich?
    U mnie zdanie ich srednio zajmuje 4-5 miesiecy.
    I ostatnie pytanie czy taka sama procdeura wszczynania przewodu i
    jednoczesnego powolywania recenzentow panuje w odniesieniu do
    habilitacji?
  • charioteer1 08.07.09, 18:15
    nomanslave napisał:

    > I ostatnie pytanie czy taka sama procdeura wszczynania przewodu i
    > jednoczesnego powolywania recenzentow panuje w odniesieniu do
    > habilitacji?

    A co komu po otwartym przewodzie, skoro nie ma recenzentow? To troche jak
    pytanie, czy przewod mozna otworzyc przed zlozeniem rozprawy.

    --
    Faustus
  • nomanslave 08.07.09, 18:19
    No problem w tym ze musi sie to odbywac na kolejnych radach.
    Wszczecie przewodu, dopuszceznie do kolokwium i powolanie
    recenzentow (sczerze mowiac nie pamietam w jakiej kolejnosci).
  • charioteer1 08.07.09, 18:21
    Wszczecie - powolanie - dopuszczenie.

    --
    Faustus
  • pfg 08.07.09, 18:41
    charioteer1 napisał:

    > A co komu po otwartym przewodzie, skoro nie ma recenzentow?

    Może wystąpić o grant habilitacyjny, jak sądzę.

    --
    Komentarze fizyka
  • charioteer1 08.07.09, 18:50
    O grant sie wystepuje przed wszczeciem przewodu. Grant jest teoretycznie na
    przygotowanie rozprawy.

    --
    Faustus
  • pfg 08.07.09, 18:39
    nomanslave napisał:

    > Intryguje mnie sfrmulowanie "praca niemalze gotowa". Kto to ocenia
    -
    > czyzby sam promotor

    U nas promotor. Jeśli praca jest zła albo stan "niemalże gotowej" nie
    przekształca się w "gotową", jest to kompromitacja promotora, więc
    ludzie bardzo uważają. Biorąc pod uwagę fakt, że recenzenci mają 3
    miesiące na napisanie recenzji i niekiedy ten okres przedłużają, na
    zdanie egzaminów doktorskich zostaje minimum dwa miesiące. Recenzenci
    z urzędu wchodzą w skład komisji z dyscypliny podstawowej, więc i tak
    trzeba ich przed egzaminami powołać.

    Rzeczą doktoranta jest zadbać o to, żeby ustalić sobie terminy i
    sposób zdawania egzaminów z dyscyplin dodatkowych; są "etatowi"
    egzaminatorzy z ekonomii i filozofii (najczęściej wybierane
    dyscypliny), których rutynowo wyznacza się do danego przedmiotu.
    Podobnie rutynowo wyznaczani są egzaminatorzy z angielskiego, ale
    ~50% doktorantów i tak ma certyfikaty zwalniające z tego egzaminu.

    > I ostatnie pytanie czy taka sama procdeura wszczynania przewodu i
    > jednoczesnego powolywania recenzentow panuje w odniesieniu do
    > habilitacji?

    Nie. Procedura jest dwuetapowa. Najpierw powoływana jest komisja
    wydziałowa, która bada pracę i dorobek kandydata; nazywa się ona "komisją do spraw wszczęcia przewodu habilitacyjnego". Jeżeli komisja
    uzna, że praca się nadaje, występuje z wnioskiem do Rady o wszczęcie
    przewodu. Wówczas Rada wszczyna, powołuje "komisję do spraw przewodu
    habilitacyjnego" (wypadło "wszczęcia", ale skład komisji na ogół się
    nie zmienia) i - na ogół od razu wtedy - dwóch recenzentów. Teraz
    wszystkie papiery idą do CK, która powołuje swoich dwóch recenzentów.
    Dopiero w tym momencie pracę wysyła się recenzentom. Zatem formalnie
    pierwszy etap (powołanie komisji d/s wszczęcia, czyli komisji
    wewnętrznej) odbywa się na wniosek kandydata, natomiast dalsze etapy
    (wszczęcie przewodu, dopuszczenie do kolokwium) odbywają się na
    wniosek komisji.

    Granty habilitacyjne, w odróżnieniu od promotorskich, są u nas
    rzadkością, ale w znanych mi przypadkach występowania o grant,
    najpierw wszczynano przewód, potem występowano o grant, i dopiero po
    złożeniu pracy planowane jest powołanie recenzentów. W tych wypadkach
    "komisja do spraw wszczęcia" badała dorobek i te elementy pracy
    habilitacyjnej, które już były gotowe, tudzież oceniała na ile
    realistyczne jest ukończenie przez kandydata pracy w jakimś terminie.

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 08.07.09, 18:45
    No coz wyjasnienia sa przekonujace. THX.
    Jednak pytanie ostatnie czy zmaina tematu pracy po wszceciu przewodu
    jest mozliwa bez zamkniecia przewodu?

    Na marginesie, ja mimo wszystko gdybym zostal poproszony o
    recenzowanie jeszcze nie powstalej pracy (mam na mysli oficjalna
    prosbe RW a nie promotora) to bym sie nie zgodzil.
  • charioteer1 08.07.09, 18:48
    pfg napisał:

    > Granty habilitacyjne, w odróżnieniu od promotorskich, są u nas
    > rzadkością, ale w znanych mi przypadkach występowania o grant,
    > najpierw wszczynano przewód, potem występowano o grant, i dopiero po
    > złożeniu pracy planowane jest powołanie recenzentów. W tych wypadkach
    > "komisja do spraw wszczęcia" badała dorobek i te elementy pracy
    > habilitacyjnej, które już były gotowe, tudzież oceniała na ile
    > realistyczne jest ukończenie przez kandydata pracy w jakimś terminie.

    Do przewodu habilitacyjnego może być dopuszczona osoba, która posiada stopień
    doktora i uzyskała znaczny dorobek naukowy lub artystyczny, a ponadto
    przedstawiła rozprawę habilitacyjną atr. 16 ustawy o tytule i stopniach. Wiec
    jak mozna wszczac, jezeli nie ma rozprawy?

    --
    Faustus
  • pfg 08.07.09, 19:40
    charioteer1 napisał:

    > Wiec
    > jak mozna wszczac, jezeli nie ma rozprawy?

    Masz rację. Nie wiem. Może tym razem to my łamiemy przepisy, a może
    raczej to ja jestem niedoinformowany, bo, jak pisałem, granty
    habilitacyjne to u nas rzadkość, więc nie zinteriryzowałem sobie
    procedury ;-)

    --
    Komentarze fizyka
  • nomanslave 08.07.09, 19:44
    Ja tez nie wiem jak to sie unas odbywa. Grant habilitacyjnyc hu nas
    nie pamietam.
  • adept44_ltd 08.07.09, 21:19
    nie ma 'u nas', granty hab. są procedurą ministerialną i wnioskujesz i nie bez
    powołania komisji... powołanie komisji wiąże się z posiadaniem pracy, a więc nie
    można wnioskować o kasę na wykonanie, proste - jak pisze Chario...
    --
    Louder Than Bombs...
  • adept44_ltd 08.07.09, 21:20
    wnioskujesz o nie... i zmienia sens mojej wypowiedzi ;-)
    --
    Louder Than Bombs...
  • eni.huso 08.07.09, 17:19
    pfg napisał:

    > eni.huso napisała:
    >
    > > z tego co wiem na otwarciu
    > > proponuje sie promotora i recenzentow
    >
    > Ustawa nie wymaga powołania recenzentów od razu przy otwarciu przewodu, ale też
    > tego nie zabrania - wymaga tylko, aby recenzenci byli powołani po otwarciu
    > przewodu. U nas praktyka jest taka, że bardzo często przewód otwiera się (i
    > wyznacza promotora) oraz powołuje się recenzentów "hurtem" - mianowicie wtedy,
    > gdy praca doktorska jest niemalże gotowa i nie występuje się o grant
    > promotorski. Jeżeli ktos planuje wystąpić o grant, przewód się otwiera,
    > recenzentów zaś powouje się później.
    >


    a wiec czy w tym co napisalam nie było prawdy?
    recenzentow mozna powolac od razu przy otwarciu przewodu, jezeli wystepuje sie o
    grant (czyli wczesniej, a nie tuz przed tym gdy praca jest gotowa). Wcale nie
    trzeba powolac ich pozniej (choc zapewne mozna pozniej).
  • flamengista 07.07.09, 09:22
    Przykład 1 - habilitacja z socjologii 9 lat temu, 2 lata temu łaskawie
    pracownikowi przyznana profesura uczelniana - mimo dwukrotnego stypendium
    Fulbrighta, wielu publikacji (z topowymi journalami z LF włącznie).

    Przykład 2 - habilitacja z filologii, habilitacja 8 lat temu, profesura
    uczelniana przyznana 2 lata temu - mimo że pracownik jako jedyny w całej
    jednostce ma publikację w czasopiśmie z LF.

    Za to na profesurach UJ siedzą ludzie, którzy habilitacje porobili w latach
    90-tych i od tej pory nie zhańbili się już pracą naukową, poza promowaniem
    doktorantów. Nie mają profesury belwederskiej - bo do tego trzeb napisać
    książkę, a przecież zamiast tego lepiej pracować na 4 etatach.

    I to ma być ten restrykcyjny system?
    --
    Never try typing google into google - you can break the Internet!
  • dala.tata 07.07.09, 14:17

    --
    We are the Borg. Resistance is futile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.