Dodaj do ulubionych

Harlequin pisany na Szpilach

24.02.11, 19:59
Był piękny wczesny poranek, delikatny chłód chłodził
jeszcze rozgrzane policzki Susan .
W alejce przed domem stał samochód Harrego. Piękny to samochód
zgodny z naturą Harrego i pasujący do szefa korporacji którym Harry był.
Susan drżącą ręką dotknęła dachu samochodu Harrego. Delikatna rosa na dachu
Samochodu Harrego skojarzyła się Susan z nocą spędzoną z Harrym.
Susan z rozkoszą delikatnie zebrała dłonią perełki rosy i dotknęła do gorących warg

Kichonor

- proszę o dopisywanie dalszych stron powstałej tu książki
Edytor zaawansowany
  • 24.02.11, 20:13
    ...i pomyślała,że ten ciul zapewne nie będzie chciał pójść na koncert Iron Maiden.
    Gorączkowa zaczęła w myślach szukać kto mógłby ją zabrać na to wielkie widowisko...
    --
    Autor Piotr J 02.2011
  • 25.02.11, 08:27
    Zasnute tęczowo-księżycowo-różaną poświatą oczy Susan zatrzymały się na wydatnych mięśniach Harry'ego, pulsujących pod od dwa rozmiary za małą koszulą by za chwilę podnieść się ku jego marsowemu czołu: tak! Nie było wątpliwości, był to wielki myśliciel i prawdziwy mężczyzna z wielkiego świata! A ona, cała w płatkach róż, skowronkach i tęczowych motylkach, nie była w stanie objąć jego geniuszu, jako kobieta znała tylko sprawy serca, kolorowe pisemka i pogaduszki u fryzjera.
    Z tego głębokiego acz po kobiecemu uduchowionego zamyślenia wyrwały ją dziwne dźwięki stękająco-popiskujące, obróciła się na obutej w koronkowego kozaczka pięcie i ze zgrozą ujrzała dwa małe, kopulujące pudelki. Oh, nie! Jej uduchowione oczy nie mogły znieść tego widoku! Jakże niskie to było, jak niepasujące do jej pięknie i świeżo wyondulowanej duszy!

    - Harry, proszę zabierz mnie stąd! To okropne, świat jest taki zbrukany! Chcę do galerii, teraz, natychmiast! Łaknę kultury!
    - Do której galerii, serca mego i modeliny mej duszy królowo?
    - Do handlowej!
    --
    Kopia - samica kopa? Adept44
  • 25.02.11, 08:34
    -Kwiecie mego serca, przecież byliśmy tam wczoraj. Czego tym razem pragnie mój skowronek rozkosznie budzący śpiewem o poranku?
    -Oh Harry... To przykre, że nie znasz moich potrzeb. Naprawdę nie zauważyłeś?
    -Czego , moja umiłowana?
    -Skończyła mi się mascara YSL efekt sztucznych rzęs...
  • 25.02.11, 08:38
    - Oooo nie! Te długie, zawiesiste i zamglone skowronkową tęczą rzęsy nie są twoje, tylko sztuczne?????
    - Kochanie, jak cudownie, że mi przypomniałeś, musimy wstąpić do doktora Ssakowicza, moje usta, piersi i powieki idą na przegląd... wiesz, chcę się czuć jak prawdziwa kobieta...
  • 25.02.11, 08:43
    <do Cuxowej:
    Ej, ej! Już kończysz? Co tak szybko galopujesz?>
    --
    Cenzorze! Przed przeczytaniem skonsultuj się z psychiatrą. Farmaceuta nic ci nie pomoże.
  • 25.02.11, 10:07
    Nie na temat, Trolló :F

    Gapoluję bo lubię tongue_out
    --
    Nie przepraszam!
  • 25.02.11, 10:47
    <Nie widzisz, że to komentarz był? Zaraz od trolli mnie wyzywasz. crying >
    --
    Za domysły odpowiada wyłącznie domyśliciel!
  • 25.02.11, 10:53
    Oh, jestem tylko kobietą, wybacz! Oh, ja się nie znam na trollach ani na niczym innym, właściwie tylko potrafię siedzieć i mrugać sztucznymi rzęsami, czekając na GENIUSZA, który mi wleje opinie i inne mądrości w moją piękną główkę! Zrobiłam sobie tatuaż na łydce: mały słodki kotek z różą w zębach, wysadzany diamentami, podoba Ci się o panie i władco mój??????
  • 25.02.11, 11:07
    > panie i władco

    ???
    Geniusz znikł.
    --
    Cenzorze! Przed przeczytaniem skonsultuj się z psychiatrą. Farmaceuta nic ci nie pomoże.
  • 25.02.11, 11:18
    Oddalam się w kaskadach łez, z oczu mych tryska bez! O ja biedna, niezrozumiana, prawdziwa kobieta! Kto mi teraz wytłumaczy różnicę między Szumanem Szubertem a Szopenfeldziarzem???
    Oooooh, rzucam się w otchłanie różowej pianki życia zmieszanej z płynem Ludwik!
  • 25.02.11, 11:21
    Czy ta różowa pijanka to mój szampan, a to obok to truskaweczki?
    --
    Za domysły odpowiada wyłącznie domyśliciel!
  • 25.02.11, 13:21
    Tak, to jazda bez pijanki ale za to z szamponem! Nie truskaweczki tylko gustowne mydełka, dla gości wink
    --
    :::::::::::::::::::::::CóóL::::::::::::::::::::::::::
  • 25.02.11, 08:36
    big_grin

    Gdy nie było Harrego, z żalu i tęsknoty za nim udawała się do kosmetyczki i tego masażysty, który próbował zrobić na niej wrażenie.
    --
    Za domysły odpowiada wyłącznie domyśliciel!
  • 25.02.11, 09:33
    Masażysta, ten siermiężny habibi z pustyń Etiopii emablował czarnym torsem pokrytym gęstym futrem karakuła. Jego muskularne ręce dotykały lubieżnie jej śnieżnobiałych pleców. Co jakiś czas wsuwał palec w dziurkę i poruszał nim rytmicznie. "Jak on może tak dłubać w nosie przy klientce?!" - oburzyła się Susan - "doniosę o tym menadżerowi!". Ostrożnie aby nie uszkodzić trzycalowych tipsów w kolorze lilaróż uchwyciła pąsowy jak jej nieomalże dziewicza płeć ręcznik, owinęła się nim ciasno i zadzierając kształtny nosek stanowiący dumę kliniki medycyny estetycznej imienia Konika Garbuska opuściła masarnię, aby złożyć skargę na żenującą postawę habisia, ewidentnie nie mającego pojęcia o hole priorities.

    Gdy szła wyłożonym pluszem korytarzem, w gabinecie menadżera panował mrok, rozświetlany jedynie blaskiem komputerowego ekranu. Nad klawiaturą pochylał się przystojny mężczyzna o twarzy jak z żurnala, w oczach którego jednak czaiło się coś niepokojącego ...
  • 25.02.11, 09:47
    Susan wysunęła się z objęć Harrego, który po doznanych
    rozkoszach od Susan zasnął ale doznane szczęście dalej
    malowało się na jego twarzy.
    Susan cichutko by nie budzić Harrego podeszła do okna.
    Paluszkiem nacisnęła żaluzje, które odgradzały jej świat w którym
    tylko Harry i Susan od świata po za żaluzjami.
    Świat po za żaluzjami początkowo wydawał przyjazny, wprawdzie noc
    ale umieszczone w trawnikach lampiony oświetlały alejkę.
    Tak, ten świat po za żaluzjami ukazał się z całą złą mocą bo na końcu
    alejki Susan doszczegła stojący w zupełnych ciemnościach samochód Lilian.
    To na pewno samochód Lilian, bo Susan rozpoznała go po antenie.
    Ona znów zagraża mojemu szczęściu pomyślała Suzan i puściła paluszkem
    żaluzje.
  • 25.02.11, 10:14
    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    Gdy szła wyłożonym pluszem korytarzem, w gabinecie menadżera panował mrok, rozświetlany jedynie blaskiem komputerowego ekranu. Nad klawiaturą pochylał się przystojny mężczyzna o twarzy jak z żurnala, w oczach którego jednak czaiło się coś niepokojącego ...

    ... były to kontakty o barwie wędzonej kury, wysadzane cykorią. Tak, to był fascynujący, demoniczny, magnetyczny i wypełniony bulgotającą siłą, prawdziwy mężczyzna!
    Od kiedy była małą, z trudem potrafiącą dodać dwa i dwa dziewczynką, marzyła o Wielkim Geniuszu, mężczyźnie, który wytłumaczy jej zagadki tego świata: czym jest miłość, jak odróżnić prawo od lewa i czy tort zjedzony w ciemności gdy nikt nie widzi tuczy?

  • 25.02.11, 10:16
    Musiał to pojąc szybko,gdyby tego nie zrobiła,dopadła by ja komisja Macierewicza.
    --
    Autor Piotr J 02.2011
  • 25.02.11, 10:21
    Macierewicz też ma kontakty w oczach, diaboliczno-wiercące. Jego oczy mogłyby szukać ropy naftowej na Morzu Północnym...
  • 25.02.11, 10:28
    Wizyta Macierewiczna na Morzu Północnym zaowocował odkryciem kilku nowych złóż ropy naftowej.Niestety łapę na nich położyła Rosja,ale Susan o tym nie wiedział.Gorączkowa przeglądał spis kontaktów w telefonie,nadal nie wiedział z kim pójdzie na koncert Ironówwink
    --
    Autor Piotr J 02.2011
  • 25.02.11, 10:46
    Przeglądając spis kontaktów natknął się na wielkie kryształowe lustro w ramie z białego złota. Coś przyciągało go do lustra z magiczną mocą, magnetyczną nawet, a moze i elektromagnetyczną - kto by tam zgłębił tajniki teorii luster! Nawet Illuminaci załamali się przy takich próbach jak drżące gałązki wierzby płaczącej nad sadzawką w Central Parku. Coś w jego odbiciu sprawiało, iż budził się w nim niepokój, a miłe uczucie różnokolorowych motyli w brzuchu wykonujacych godowy taniec tubylców z Fidżi zamieniało się w perystaltyczne ruchy wyhodowanego z tabletek na odchudzanie tasiemca okopujacego się na z góry upatrzonych pozycjach w dolnych partiach okrężnicy. Słońce zaszło, noc przetoczyła się nad Patriarszymi Prudami, gdzieś tam Annuszka rozlała olej, a on patrzył i patrzył i patrzył .. Gdy nad dalekimi Wichrowymi Wzgórzami zaczął wstawać świt, uświadomił sobie ogrom przemiany jaka nastąpiła w nim w trakcie zaledwie dwóch rozdziałów ... "O mój Boże, Susan" - rzekł zbliżając twarz do lustra - "jesteś mężczyżną!"

    "Mój Boże" - pomyślał, a myślenie rozryło jego czoło rysą głęboką jak Rów Mariański - "co na to powie Harry, jak zniesie fakt, że rżnął głupa?!"
  • 25.02.11, 10:49
    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD

    big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD


    --
    :::::::::::::::::::::::CóóL::::::::::::::::::::::::::
  • 25.02.11, 13:01
    Dobry jesteś!
  • 25.02.11, 10:46
    Pomyślał więc, że skoro Dżaro robi się cool i dżezi, bo założył blogaska, to pewnie w ramach ocieplania wizerunku zgodziłby się wziąć udział w takim wydarzeniu. Być może będzie nalegał, by pojawić się na scenie, ale jest to warte poświęcenia. Postanowił więc zadzwonić. W słuchawce usłyszał:
    - miaaauuuuu....
    --
    absmak, przerażający absmak...
  • 25.02.11, 12:46
    Zaraz potem rozległ się dźwięk otwierania puszki piwa, stukanie w klawiaturę i miarowe stęki.
  • 25.02.11, 14:48
    Piekne, piekne, piekne.

    Ja moge tylko rodzime, polskie zacytowac. Autorka jest przewodniczaca oddzialu rzeszowskiego Zwiazku Literatow Polskich i laureatka nagrod za osiagniecia artystyczne:

    "Im dłużej myślała o doznaniach, jakie dzięki Arturowi stały się jej udziałem, i o tym, czym zaowocowały w jej kobiecej wyobraźni, tym bardziej pragnęła, aby stały się faktem"
    "nieprzewidywalni, zmysłowi i perwersyjni tarzali się w pościeli do białego rana i niczym dzikie bestie pragnęli coraz zachłanniej pożerać siebie nawzajem"
    jej ciało było rozedrgane niczym zbyt mocno szarpnięta, naderwana struna"

    God bless you.

    --
    "Czym trudniejsza zwierzyna, tym większa adrenalina."
  • 01.03.11, 20:29
    To mi przypomniało, że nie lubię mięsa błeee... tongue_out wink
    --
    " (...)to wszystko przez moje chłopskie pochodzenie; w naszych wsiach rodzą się ludzie niegodziwi." /U.Eco: Wahadło Foucaulta/
  • 02.03.11, 10:55
    Bo zyly w nim bywaja, alias struny? smile
  • 26.02.11, 10:46
    Susan skrzywiła malutki nosek i niskie czółko: padał deszcz! Bardzo nie lubiła deszczu. Ani słońca, ani śniegu. Nie lubiła wiosny, lata, jesieni, zimy, ciepła, gorąca, zimna, mrozu, mgły, nie lubiła w zasadzie żadnej pogody, zadnej pory roku, dnia, żadnej godziny. Oh, gdyby tylko cały świat wraz z klimatem mógł wreszcie dostosować się do niej!
  • 27.02.11, 20:01
    Często wspominała lata gdy będąc Miss Ziemi, Tej Ziemi, marzyła o pokoju na świecie, niedużym, ot jakies 240 metrów kwadratowych, z jaccuzzi pośrodku i Kenem jako wyposażeniem opcjonalnym. To wtedy zdecydowała się zainstalować dwie poduszki powietrzne które wydatnie miały jej pomóc w dalszej karierze i walce o pokój światowy. Pogodę zasadniczo lubiła w jednej postaci - Pogody dla Bogaczy. Często w intymnych chwilach z pamięci cytowała całe długie kwestie: "Oh Blejk, oh Blejk, oh Blejk!", czym budziła niekłamany zachwyt i entuzjazm dla swego światowego obycia wśród bywalców powiatowej remizy.
  • 27.02.11, 20:59
    big_grinDDDDDDDDDDDDDDD

    CDN!
    --
    Ludzie jak pomniki, tak moralnie wywyższeni, tak wysublimowani, kulturalni, bez skazy - brzmią jakby srali marmurem!
  • 28.02.11, 00:13
    Ohhh... westchnęła cichutko przez sen Suzan.... Ona, tęczowa księżniczka, dziecko kwiat i szczęśliwa posiadaczka torebki Tubisia Twinkiego, śniła właśnie o swoim bohaterze Harrym.
    Harry we śnie jawił się jako półnagi półbóg połowicznie przepołowiony przedziałkiem na głowie. Lśniące żelem włosy słabe i z rozdwojonymi końcówkami i tendencją do wypadania swobodnie okalały nieskazitelną twarz Harrego. Jego płomienne i niebezpieczne spojrzenie wywoływało u Suzan dreszcz podniecenia, kochała go za to coraz mocniej i mocniej....
  • 28.02.11, 07:35
    Susan lepiła pierogi, niebieska kokardka fartuszka podkreślała jej kibić.
    Harry zatrzymał się w progu kuchni, ta kokardka zatrzymała wzrok jego.
    Tak, ta kokardka uwypuklała kochane kształty Susan, co spowodowało,
    że Harry będąc mężczyzną zareagował .
    Harry stanął miedzy wyborem albo Susan albo pierogi.
    Harry kochał Susan ale pierogi też i mając poczucie że zdradza Susan do pierogów
    postanowił okiełznać wezbraną namiętność skierował swe kroki do łazienki
    wyjąwszy szczoteczkę do zębów z kubka i nalawszy zimnej wody do kubka
    pijąc ochłaniał się
  • 28.02.11, 10:19
    Czarne nieszczęście tliło się już za rogiem obrusa. Pierogi Susan były albowiem twarde jak namiętność, którą takim wysiłkiem woli i ducha ugasił w szklance lodowatej wody.
  • 28.02.11, 10:39
    No pięknie ... lodowtej wody ... O.o uncertain

    big_grinDDD

    Tymczasem w kuchni rozgrywał się dramat - Susan z desperacją walczyła z kleistym ciastem, za żadne skarby nie chcącym się odczepić od wałka. Ciągnące się jak brazylijskie seriale wstęgi lepkiej masy zaczęły spowijać jej kształtną kibić, a niebieska kokarda tak cudnie ją podkreślająca zdawała się niknąc w zwojach spływających z pod wałka. "Harruję tu jak Niewolnica Izaura!" - oburzyła się Susan - "a ten gniot Harry nawet nie staje na wysokości zadania i nie bierze mnie na stolnicy jak mój wymarzony Leoncio!". Wszak całe 23 minuty minęły odkąd posiadł ją był w spiżarni, wśród połci słoniny i babcinych słoi ze śliwkową konfiturą. Mając myśli zajęte i rozproszone, a wszystkie trzy szare komórki pracujące na najwyższych obrotach, nie mogła przypomnieć sobie dlaczego ostatnim wspomnieniem z upojnych chwil w spiżarni zdawały się być solidne pęta kiełbasy krakowskiej wyzierające ze wszystkich kątów. Myśl ta rozpaliła ją tak, iz ciasto w dłoniach zaczęło skwierczeć i ładnie się rumienić. "Mógłby już ten drań wrócić ... pewnie znowu moczy w zimnej wodzie, ten niezguła" - westchnęła, i powróciła do walki o wyzwolenie wałka z ciastowego ucisku.
  • 28.02.11, 13:31
    YOU ROCK! big_grinDD

    big_grinDDDD
    --
    Ludzie jak pomniki, tak moralnie wywyższeni, tak wysublimowani, kulturalni, bez skazy - brzmią jakby srali marmurem!
  • 01.03.11, 20:12
    C D Niech N
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,95362,Dzikie_Wino.html
  • 02.03.11, 10:01
    Kudy mi tam do Don Kicha, Wody i Gio, ale dam z siebie wszystko wink)

    Susan zdała sobie sprawę z porażającej jak kulisty piorun wszystkie zmysły jedynej słusznej prawdy: nie była stworzona do klejenia pierogów! Jej przeznaczeniem były rzeczy wyższe, sfery ducha, transcendentalne obszary magicznego świata KOBIETY, albowiem była bez tęczowego cienia wątpliwości właśnie kobietą.

    Wstawiła oblepiony ciastem wałek do gorącego piekarnika, trudno, będzie chleb, suchary albo coś, najważniejsza jest wszak karma duchowa, a tej nie skąpiła Harry'emu. Wiedząc jak ważne jest dbanie o związek, budziła swojego pana codziennie o 5 rano delikatnymi dźwiękami wydobywającymi się z gardła Edyty Górniak, a kiedy i to nie pomogło mu dopiąć stanu nirwany, recytowała swoją poezję grając jednocześnie na ukulele.

    Tomik jej wierszy już dawno byłby wydany niechybnie skutkując nagrodą Nobla, niestety na drodze sławy stanął w zabłoconych kaloszach okrutny los, który się na nią uwziął: prawdziwe fatum ciążyło nad każdym, kto dotknął jej uduchowionej poezji. Jeden redaktor wydawnictwa popełnił samobójstwo, drugi wyemigrował na Alaskę, trzeci popadł we wtórny analfabetyzm, czwartego nawet pies już nie poznaje. Tak, siła poezji Susan potrafiła przenosić góry... niestety nie lubiła gór. Ani nizin, ani morza, ani jezior,a ni lasu, ani pustyni. Tak, ten świat był dla niej okrutny! W zamyśleniu nakleiła miniaturkę Mony Lisy na różowego tipsa...
  • 02.03.11, 14:57
    Czerwone Ferrari Harrego z wolna wtaczało się na pokryty krystalicznym żwirkiem od Swarovskiego podjazd do Country Clubu. Jak codzień Harry zajechał tu na partyjkę golfa, nic tak bowiem nie umila mężczyźnie dnia, jak celny strzał do dziurki. Nuworysze wprawdzie nazywali dziurkę dołkiem, Harry jednak wiedział lepiej - wszak nie zawsze dołek górą, a górka dołem być musi. Boy, któremu Harry nonszalancko rzucił kluczyki do Ferrari, pociągłym spojrzeniem i tęsknym wzrokiem odprowadzał Harrego do wejścia, a bujne firany jego rzes roztrzepotały się jak skrzydła motyla porwanego przez monsun. Harry, czyjąc gorący wzrok na swych posladkach, obiecał sobie, że za żadne skarby w tym country clubie nie schyli sie po mydło.

    Tymczasem w lobby barze, nad ostro rżniętym szkłem wypełnionym kolorowym płynem, trzy eleganckie, młode kobiety prowadziły ożywioną dyskusję. Andżelika, Dżessika i Samanta, pochylając ku sobie tlenione główki, szeptały pospiesznie i żywiołowo, aż kropelki sliny z ich warg tworzyły uroczą mgiełkę osiadającą na mahoniowym kontuarze. No, powiedzmy rosę. Hmmm ... krople. A właściwie ... kałużę. Czy ktoś może wezwać pompiers?
  • 02.03.11, 15:33
    Best EVER! big_grinDDDD Moss deff kicks that white ass, Nigga!

    big_grinDD

    Młłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłaaaa!
    --
    :::::::::::::::::::::::CóóL::::::::::::::::::::::::::
  • 02.03.11, 18:10
    big_grin big_grin big_grin Oboje wymiatacie!
  • 03.03.11, 08:11
    Dóp!
    --
    Nie przepraszam!
  • 04.03.11, 21:02
    Jeszcze raz to samo.
    Powiedziała Susan do barmana
    Susan wsadziła obcas w obręcz wysokiego krzesła, podparła głowę ręką
    wspartą o blat i drugą ręką pokręciła grubym kieliszkiem
    On mnie chyba zdradza powiedziała Susan do barmana albo do butelek co świeciły
    wyglancowane na półkach za barmanem.
    Barman na chwilę przestał wiercić ściereczką w dużym kieliszku co oznaczała
    że zgadza się ze wszystkim co powie Susan.
    Znalazłam spinkę w samochodzie Harrego, to był spinka Lilian.
    Barman podniósł kieliszek Susan i wytarł blat.
    Kupiłam Magnum 44 powiedziała Susan
    Barman spojrzał pod światło na kieliszek który czyścił od pięciu minut, czysty był
  • 04.03.11, 22:59
    robi się gorąco
    --
    forum.gazeta.pl/forum/f,95362,Dzikie_Wino.html
  • 05.03.11, 16:50
    Niczego nieświadomy Harry grał w mini golfa w salonie swojego apartamentu na 39 piętrze przy głównej ulicy miasta. Cudownie zrelaksowany po namiętnej schadzce z Lilian raz za razem celnie trafiał do dołka...
  • 07.03.11, 13:01
    Srebrna korwetta cięła wstęgę szosy jak Titanic prujący ocena na spotkanie swej lodowej oblubienicy. Rozwiany włos Susan tylko dlatego nie wpadał jej do paszczy, gdyż oplatała go ciasno chusta w kolorze zwiędłej lawendy. Jej okulary od Paco (nie, nie Rabanne, tylko od tego kudłatego mexa z myjni na przedmieściu) odbijały w szkłach falujący od żaru krajobraz pustyni. W oddali zaszczekał pies, a karawana szła dalej. Niedbałym ruchem dłoni Susan skierowała korwettę na pobocze, nie bacząc iż nienajlepszym pomysłem był wybór pobocza lewego. Zdziwiona zostawiała za sobą wrzaski rozwścieczonych kierowców z przeciwnego pasa ruchu, zmuszonych zapoznać się z biotopem pustynnych waranów.
    Korwetta powoli wytraciła prędkość do warp 2, potoczyła się jeszcze kawałek i zatrzymała w ustronnym kanionie odwiedzanym tylko przez szakale i poborców podatkowych. Susan otworzyła drzwi, rozejrzała się dokoła i wystudiowanym gestem wysunęła z auta smukłą stopę w gustownym pantofelku. Obserwujące ją dwa szakale utkwiły wzrok w niezwykle długim obcasie, a z wolna wyłaniająca się z czeluści auta pończoszka powodowała, iż jęzory ich zaczęły wydłużać się ponad miarę. Dotknąwszy rozpalonej gleby, jęzory wróciły z piskiem do paszcz ich właścicieli, a Susan wreszcie dograła scenę wysiadania do końca i pozwoliła nam zakończyć ten żenujący odcinek.
  • 07.03.11, 19:55
    >jak Titanic prujący ocena na spotkanie swej lodowej oblubienicy.
    aaaaachhhhhh....

    forum.gazeta.pl/forum/f,95362,Dzikie_Wino.html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.