Artykuł p. Steca doskonale wpisuje się w typowo polskie "szachownicowe"
postrzeganie świata. Albo jest czarno, albo biało. Albo PiS, albo PO. Albo
Wiśniewski, albo Pavarotti. Albo kadra gra totalne dno, albo celujemy w medal
ME. Albo Suzuki GV, albo nic;)
I tutaj jest kubek w kubek tak samo. Tymczasem, panie Stec, pomiędzy
multipleksem, a bandą idiotów tłukących się po łbach istnieje naprawdę spora
przestrzeń, w którą, jak sądzę, chciałoby się wpisać większość kibiców
piłkarskich na całym świecie. I tych z San Siro (Stadio Giuseppe Meazza, niech
będzie ukłon w niebieską stronę Mediolanu), i tych z Old Trafford, i z Santiago
Bernabeu, i z La Bomboniery i - a czemu nie? - z Bełchatowa, Łomży, Łowicza. Z
Ł3 i Bułgarskiej pewnie też. Kto to jest kibic? Ktoś, kto (a) idzie na mecz i
zdziera gardło (b) po meczu spokojnie wędruje do domu, zahaczając ew. jakąś
knajpę. Piknik nie spełnia (a): Jeśli komuś podchodzi multipleks, niech idzie do
multipleksu. Nigdzie indziej, jak tam, nie można napawać się odgłosami chrupania
kukurydzy, miętoszenia folii po snickersach i siorbania coli. Ale - jeszcze raz
- jeśli komuś wola, multipleksów ci u nas dostatek.
Kibol (b): Jak komuś dobrze robi fizyczna i werbalna agresja, jak ktoś się
spełnia w robieniu bliźnim krzywdy, niech się ugada z sobie podobnymi w
ustronnym miejscu i tam ma używanie, dopóki wytrzyma, albo mu się nie znudzi.
Że na stadionie liczy się przede wszystkim mecz? Jasne. "Przede wszystkim", ale
nie "tylko". Futbol, a i w ogóle sport, to przecież żywy organizm, który tak
samo potrzebuje piłkarzy, trenerów, działaczy, jak i kibiców. Jeśli wyjąć choć
jedną z grup, stanie się jakiś niepełny.
Jeszcze jedno: nie będę ciemnił, ultrasem nie jestem. Ale żywię ogromny szacunek
dla tej kultury i uważam, że utożsamianie jej z bandyterką to zwykły skandal.
I drugie: Panie Stec, spytaj pan kiedy jakąś losowo wybraną dziesiątkę bywalców
np. Emirates o co właściwie chodzi w tej ganianinie dwudziestu paru facetów za
tym okrągłym przedmiotem. Przeanalizuj pan sobie odpowiedzi, a potem swoje
uwielbienie dla angielskiej piłki.