Dodaj do ulubionych

Czy Wasi mężowie gotują?:):):)

29.11.09, 15:26
Zdziwiona lekko watkiem princy-mincy smile o tym ze koleżanki zazdroszcza ze mąz cokolwiek w kuchni ugotuje/zrobi chcialam sie spytac : Wasi mężowie gotuja? Lubią? Umieją?

Ja całe zycie natykałam sie na facetów ktorzy nie dośc że umieli gotować to jeszcze to bardzo lubili !
Obecny mąż - o ile ma czas - gotuje świetnie . Ja - chociaz umiem (ale nie lubię) nie dorastam mu nawet do pięt uncertain
Ja musze miec w miare dokładny przepis , mąż umie improwizować - zajrzy do lodówki i z tego co jest robi pyszne danie. Nawet z 2-3 rzeczy umie zrobic coś fajnego. ja nie smile Ja musze przeczytac, pokupiowac , miec odliczone i odmierzone - a i tak czasami mam wpadki.

Daniami popisowymi mojego męża sa miesa i zupy (ale ciasto tez umie zrobić). Ja z kolei ciast nie umiem kompletnie , lepsza jestem w robieniu drinków wink
Mąz umie tez ciekawie i zaskakujaco połaczyc składniki - i okazuje się ze to strzał w 10-tkę smile Uwielbia wszelkie kuchenne utensylia - ostatnio zakupił nowy blender i bawi z nim w kuchni ...
Gdyby nie to ze mąz po prostu nie ma czasu tak w ciagu tygodnia na gotowanie - pewnie w ogóle nie wchodziłabym do kuchni (no chyba zeby te drinki zrobić) - hehehe smile

Jedyne co - to zawsze mleko przypala smile ale poza tym mysle że jakby się uparł to by nawet w zawodzie kucharza mógł się realizować smile
Jak jest z tym u Was? Umieją? Lubią? Maja jakieś popisowe dania?

ps. to że mąz tak swietnie sobie radzi w kuchni - zasługi ma niewatpliwie tesciowa która goniła jego i jego 3 braci do kuchni i chłopaki w wieku 15 lat juz umiały obiady gotowac smile
za co jej bardzo w tym meijscu chciałam podziekować smile
--
__caffe_mocca__
http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/jf/yi/h3sg/liOMqnojmlXa7ue2rX.jpg
made by: kama-msz
Edytor zaawansowany
  • 29.11.09, 15:30
    chłop gotuje lepiej niż ja
    kiedyś pracował jako kucharz.
    plus 8 lat organizowania wyżywienia dla własnej rodziny (czyli tyle,
    ile nam od ślubu stuknęło)

    --
    A mnie to Vichy!
  • 30.11.09, 08:58
    Nie gotuje - nie umie i nie lubiuncertain
  • 29.11.09, 15:45
    -slataka imbirowa
    -zupa z soczewicy
    -jajka parzone
    -rosol
    -bigos

    a czasami mnie zaskoczy czyms nowym.
    alenie na codzien wiec zawsze jest to niespodzianka i moze dlatego tak smakuje!!:0

    --
    fotoforum.gazeta.pl/5,2,mearuless.html
  • 29.11.09, 15:56
    tak. w związku z tym to on zajmuje się obiadami.
    --
    kot
    deviantart
  • 29.11.09, 20:00
    tylko, ze nie jest mezem, ale konkubentem/TŻ/tu wpisz formę, która najmniej cię
    razi, zapomniałam uściślić
    --
    kot
    deviantart
  • 29.11.09, 20:34
    specjalnością mojego szanownego małżonka jest pieczenie drobiu wszelakiego,
    chińszczyzna, mięso prawo-lewo, grzanki z serem, kawa z zaparzacza, i mięso z
    grilla.
    robi, jak ma czas. a z reguły go nie ma uncertain
    --
    prawda jest jak dziura w tyłku, każdy ma swoją.

    emagiel
    kaloszblox
  • 29.11.09, 16:49
    mój lubi bardzo, ma pewniaki, ale czasem coś popisowo kaszani... wink (ostatnio
    gęś...)
    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • 29.11.09, 16:57
    lubi, potrafi
    już gdzieś pisałam, ze rolady sląskie, kluski wychodza mu lepiej niż
    mi, ja tylko kapustę dorabiamsmile
    --
    http://tiny.pl/hq359
  • 29.11.09, 17:05
    Ja w kuchni jestem totalne dno a mój partner to kucharz doskonały.
    Czasem mu tego zazdroszcze, ale generalnie ciesze się bo odpada mi
    to czego nie znoszę i po prostu nie lubię.

    --
    Mam odsmyczowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • 29.11.09, 17:14
    Mój gotuje czasami. Jak musi albo jak chce.

    Robi pyszny rosół smile.
  • 29.11.09, 17:59
    Przez 5 lat naszej znajomości bał się dotknąć choćby kurczaka.
    Po 6 latach umie zrobić schabowe,spagetti,risotto i różnego rodzzaju wymyślne desery(o niebo lepiej ode mnie)
    --
    Dojrzałość polega między innymi na tym, że przestajemy czekać na cudzą akceptację naszego postępowania i odczuwać lęk przed czyimiś sądami
    [img]http://magiel.waw.pl/img/header_magiel.gif[img]
  • 29.11.09, 18:03
    mój m potrafi gotowac ale on wie ,ze kuchnia to jest MOJE królestwo i mi sie nie
    wpierdziela.
    za to on potrafi ugotowac:
    - jaja na miekko ja nie umiemuncertain
    -jagniecine na jemu tylko znane sposoby,tak zrobi ,ze choc nie lubie sie skusze
    i skóbnesmile
    -sernik pieczony wychodzi mu lepszy niż mnie
    -pieczone miesa spod jego reki maja smak nie do podrobieniasmile

    ogólnie to potrafi wszystko w kuchni zrobic bo lubi sobie ,,dupke przymaslic,,

    --
    http://suwaczki.maluchy.pl/li-29822.png
  • 29.11.09, 18:23
    mój umie. i gotuje. wielkiego dziwowiska nie ma jak M. zrobi obiad.
    chociaż istotnie, niektóre baby mi zazdroszczą że mój facet nie boi
    się patelnismile a co bardziej zawistne nazywają go pantoflarzemsmileno bo
    jak to? wracamy z pracy razem i gotuje to, które ma akurat ochotę,
    jest mniej zmęczone itd. i to mnie wpienia. mają takie panie mężów
    którzy uważają że szklanka napełnia się sama w cudowny sposób
    herbatą a potem się sama myje - zazdroszczą normalnego faceta który
    nie uważa że korona mu z du..y zleci jak zrobi obiad - i z tej
    zazdrości obgadują nam tyłek. jemu - bo pantoflarzsmile mnie - bo
    wredna suka jestem ,i ZMUSZAM faceta do gotowania, sprzątania itp.
    nie mieści się w tych ciasnych móżdżkach że facet robi to sam z
    siebie.ma rączki, myślącą główkę i potrafi to wykorzystać.
    ps. jak pracujemy do 18 -19 to w dupie mamy gotowanie. zamawiamy coś
    i już. i to ostatnio się wydało na zjeżdzie rodzinnym. po czym
    starszy brat mojego męża poprosił mnie na bok i długo tłumaczył
    dlaczego MUSZĘ CODZIENNIE GOTOWAĆ MĘŻOWI OBIADY. się uśmiałam, bo
    młodziutka to ja już nie jestem i te rady może sobie wsadzić. ale ,
    ale - gdy stwierdziłam że wracamy o tych samych porach i nie widzę
    nic złego w tym że to mąż czasem gotuje - mój szwagier zbladł i
    wycedził argument koronny w dyskusji: ale TY jesteś kobietą!
    taaaaak.
    --
    śniło mi się dzisiaj w nocy... dobrze, że się obudziłam.
  • 29.11.09, 18:30
    Moj wlasnie robi sniadanie smile Ogolnie jest miszczem sniadan.
    I, jak u Caffe, on improwizuje, ja musze miec dokladny przepis. On
    laczy skladniki dla mnie nietypowe, ja preferuje kuchnie tradycyjna.

    Obiady czesciej robie ja, ale dlatego, ze zwykle mam wiecej czasu.
    Ale wczoraj bylam zmeczona, wiec obiad robil on.

    jest o tyle ciekawym przypadkiem, ze w domu mamusia obslugiwala i
    nie nauczyla go nic.
  • 29.11.09, 19:11
    No własnie ja tez tradycjonalistka smile raczej
    Maż pokombinuje tak ze ja słyszac lekko sie krzywie ale jak juz zrobione to
    probuje i ... odszczekuje (symbolicznie oczywisciesmile) ze bylam "niewierny
    tomasz" i marudzilam ze niedobre bedzie.\
    Oczywiscie bez kombinowania tez gotuje i tez ok ale podoba mi sie to ze nie boi
    sie eksperymentowac

    ps. maz w dodatku jest fanem "naturalnosci" wiec to ja jestem ten leniuch ktory
    knorrami i maggi dosmacza a rosol robi na kostce. Maz robi wywar . Ale jak
    mowie ja zup prawie w ogole nie gotuje

    ps2. czasami oczywiscie zdarza sie ze obojgu nam sie nie chce i wtedy zamawiamy
    np. pizze lub idziemy do knajpki
    --
    __caffe_mocca__
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/jf/yi/h3sg/liOMqnojmlXa7ue2rX.jpg
    made by: kama-msz
  • 29.11.09, 19:01
    Wiesz, caffe, niektore kobiety po prostu daja sie wtloczyc w takie
    ramy, ze one sa za dom odpowiedzialne.
    Ja uwazam, ze skoro oboje pracujemy zawodowo, to obowiazkami
    domowymi dzielimy sie i razem sie zajmujemy domem, nie zas, ze facet
    mi 'pomaga'.
    W zwiazku z tym odkad razem mieszkamy mamy taka zasade, ze na zmiane
    robimy sniadania i obiady, jako ze zadne z nas jakos za gotowaniem
    specjalnie nie przepada. Oczywiscie, nie jest to sztywna zasada i
    jesli ktores jest chore/ zajete/ zmeczone/ itp, to nie ma problemu
    zeby drugie nie zrobilo.
    Wlasnie dla mnie dziwne jest to, ze tak dobry uklad jest dla wielu
    kobiet zaskoczeniem, ze moj chlop sie zajmie obiadem. Kiedys
    czytalam taki artykul w wysokich obcasach o kobietach prowadzacych
    dom, ze maz otwieral lodowke i pytal czemu jest pusta.
    Moj nigdy tak nie zrobi, a to dlatego, ze oboje jestesmy
    odpowiedzialni za stan domowych zapasow i jesli lodowka jest pusta,
    moj chlop albo sam idzie na zakupy, albo mowi- musimy isc na zakupy.

    Z tym ciastem to taka pierdolka, tyle, ze mi milo ze czasami inne
    babeczki mi zazdroszcza smile
    Bo mimo ze jego mama nigdy od niego niczego nie wymagala w kuchni,
    to sam sie musial tego nauczyc jak sie z domu wyprowadzil i nie
    zanikla mu ta umiejetnosc w momencie naszego wspolnego
    zamieszkania smile
    --
    http://bd.lilypie.com/ezR7p2/.png
  • 29.11.09, 19:14
    Zakupy robimy zwykle oddzielnie - bo sobote i niedziele nie chce nam sie tracic
    na wojaże po supermarketach. I jestem to zazwyczaj ja - bo zdec. krocej pracuje
    (maz przychodzi z pracy czasami i po 22.00 a czasami wyjezdza)- wiec zakupy
    głownie ja.
    AS potem on wsadza łeb do lodówki i ze smetnych resztek (nie jestem mistrzynia
    kupowania) robi cuda na kiju smile
    --
    __caffe_mocca__
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/jf/yi/h3sg/liOMqnojmlXa7ue2rX.jpg
    made by: kama-msz
  • 29.11.09, 19:22
    my tez w weekendy nie chodzimy po marketach bo za duzo ludzi
    zreszta tu nie chodzi o to, by robic cos na zmiane, tylko o to, by
    dzielic sie obowiazkami, nie zas by pan i wladca po pracy siedzial
    na kanapie z gazeta a zona po pracy zasuwala na drugim etacie- w
    domu jako gospodyni

    a jak sie juz kto podzieli obowiazkami- to rzecz indywidualna w
    kazdym zwiazku, bo to przeciez zalezy, co kto lubi robic i ile ma
    czasu
    --
    http://bd.lilypie.com/ezR7p2/.png
  • 29.11.09, 19:33
    mój na codzień nie gotuje, ale wiem, że umie, więc jakby trzeba było to sobie poradzi
    czasem jak mnie leń kuchenny najdzie to małż udaje się do kuchni i coś pitrasi, ma przy tym jakąś odwagę i łatwość łączenia smaków, które dla mnie nie do końca ze sobą się dobrze komponują a jemu tak i to jest smacznesmile
  • 29.11.09, 19:45
    Nie umi robić typowych potraw smile Znaczy zupy kalafiorowej nie ugotuje ani
    lasagne pod beszamelem nie upichci, potrafi za to wyczarować swoje berbeluchy
    inspirowane rozmaitymi kuchniami świata, zaskakujące, nieoczekiwane,
    aromatyczne, pikantne jak cholera i takie wyjątkowe, przypisane tylko do niego,
    bo nikt inny mi czegoś takiego nigdy w życiu nie ugotował smile
    A śniadania to już w czyni ogóle najlepsze na świecie. Minus taki, że zanim je
    odczyni, można zdechnąć z głodu. Śniadanie robi... nawet półtorej godziny... Bo
    musi skomponować je kolorystycznie, smakowo, witaminowo i pewnie pod kilkoma
    innymi względami, znanymi tylko jemu.
    --
    http://tiny.pl/3qgr
    ... bo najważniejsze rzeczy dzieją się w duszy
  • 29.11.09, 19:56
    Gotuje i to znacznie lepiej ode mnie tongue_out
    JEGO potrawy dla mnie sa wyśmienite, MOJE dla mnie mocno średnie uncertain

    --
    "Masz. Masz prawo zachować milczenie! Problem w tym, że z niego nie korzystasz."
  • 29.11.09, 20:34
    Wlasnie w tym, co napisala Princy jest pies pogrzebany. Nawet nie
    chodzi o to, zeby byl drugim Maklowiczem, tylko, zeby sie nie bal
    wejsc do kuchni. Kazdy kiedys musi nauczyc sie gotowac.

    Nie wiem, moze te babki, ktorych mezowie nie gotuja, czuja sie
    wazniejsze, na niezagrozonej pozycji ? No bo bez nich swiat sie
    zawali i umra z glodu??
  • 29.11.09, 20:35
    umie,gotuje
    nie tylko zwykly obiad typu schabowy
    ale nawet pierogi lepic umie
    jego brat tez
    chwala mojej tesciowej
  • 30.11.09, 12:25
    Moj maz coraz lepiej gotuje. Wyszedl z domu, gdzie niczego nie
    pozwalano Mu robic, ale wyszedl szybko i sam zaczal sobie jaja
    smazycsmile
    Gdy sie poznalismy umial zrobic moze trzy dania, w tym jedno to bylo
    jajko sadzone...Jednak z czasem zaczal sie interesowac kuchnia, ale
    w swoim czasie, przyszedl Jego moment i teraz wiekszosc obiadow
    gotuje maz, robi to coraz lepiej, a ja jestem szczesliwa, bo wole
    inaczej spozytkowac czas, ktory dotychczas przeznaczalam na
    gotowanie wlasniesmile
    Na meza wplynela zmiana sytuacji zawodowej oraz wieksza ilosc czasu
    przebywania w domu, rownolegla z mniejsza iloscia czasu w domu,
    ktora mam teraz ja.

    --
    Och zycie kocham Cie, kocham Cie nad zycie!
  • 30.11.09, 17:30
    taksmile i lubi. za to ja potrafie zrobić co nieco, ale zaczęłam na
    dobre gotować, jak mi dziecko wyrosło z słoiczkówsmile no to gotuję dla
    siebie i syna - mężowi czasem ciepłą kolację zrobię. ja nie
    przepadam za gotowaniem, więc cieszy mnie , że chłop je w czasie
    pracysmile
    --
    Magiel rządzi, magiel radzi, magiel nigdy cię nie zdradzi!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.