Dodaj do ulubionych

Q..wa czy to ja jestem tępa czy mój mąż???

24.08.11, 22:32
Mój mąż ma koleżankę. Wszystko było dobrze, gdy jakiś czas temu okazało się, że ta koleżanka jest zakochana w moim mężu na zabój (wypisuje mu smsy że go kocha dogranic możliwości, że jest ten jeden jedyny...). Mąż nic do niej nie czuje (ponoć, tak mówi) i nie chce zrywać tej znajomości, bo uważa, że nie jest odpowiedzialny za czyjeś uczucia, a że fajnie z nią się spędza czas nie chce tego kończyć, że to jej sprawa że się w nim kocha. Ona wie że jestem ja, że są dzieci i że nie może liczyć na więcej niż koleżeństwo.Mąż nie rozumie moich obaw, nie docierają do niego argumenty że kontynuując tą znajomość wyrządza dziewczynie wielką krzywdę. Poza tym ja też się obawiam, że w końcu stanie się tak zaborcza, że zacznie mieszać w naszym małżeństwie, albo swoimi gierkami omota mojego męża. I się zastanawiam, czy mąż faktycznie nie rozumie moich argumentów, czy już coś między nimi jest. Mam ochotę iść do niej i wydrapać jej oczy ale to nie w moim stylu. Z drugiej strony do niego nic nie dociera (uparcie uważa że nic złego nie robi). Czy mam powody do obaw, bo się zastanawiam czy nie wpadam w jakąś paranoję? Czy w Waszych małżeństwach tolerowałybyście taką sytuację?
Edytor zaawansowany
  • deela 24.08.11, 23:52
    ty
    i nie nalegaj na rozwijanie tematu
    tolerowałabym
    --
    http://i36.tinypic.com/2d2abvc.jpg
  • uleczka_k 25.08.11, 07:34
    Ja bym nie tolerowała. I normalnie to przytomny facet wycofałby w takiej sytuacji. Zrobiłabym wojnę, z tym, że najpierw koleżance. Wydrapywanie oczu to też nie w moim stylu, ale w takiej sytuacji zrobiłabym to, tylko tak, żeby się o tym nikt nie dowiedział, a koleżanka nie miała świadków ani dowodów na to.
    Aha. I upewniłabym się, że męża z nią naprawdę nic nie łączy.
  • mme_marsupilami 25.08.11, 08:15
    Bez urazy, ale gdyby maz ( a nie ty ) CHCIAL to zakonczylby te gierki. Skoro nie chce to mozesz siedziec i przygladac sie jak obca baba szarpie ci nerwy. Skoro do niego nie docieraja twoje argumenty (polozyl mnie tekst, ze on nie odpowiada za jej uczucia - zabawa dziewczyna, az ta targnie sie na zycie?) i nie zmierza uciac rozwoju wydarzen to:
    a) ma w powazaniu twoje zdanie - niefajnie
    b) lubi takie sytuacje, moze sie dowartosciowuje - tez niefajnie
    c) skacze z pania na boki a z ciebie robi wariatke - bardzo, bardzo niefajnie
    Przyjrzyj sie wnikliwiej swojemu zwiazkowi.
    --
    Mój sposób na kryzys:
    Jem spleśniały ser, piję stare wino i jeżdżę autem bez dachu.

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ij/xd/byhj/VDrKicABDkSDE8ESAA.jpg
  • talusia 25.08.11, 08:23
    nie wiem jak bym sobie poradziła z taką sytuacją, ale zrobiłabym wszytko żeby się skończyła, uważam, że Twój mąż jest nie w porządku w stosunku do Ciebie ( przecież jest to dla Ciebie sytuacja delikatnie mówiąc mało przyjemna) w stosunku do tej dziewczyny równiez , bo daje jej nadzieje. Myślę że jest mu tak dobrze " zjeść ciastko i mieć ciastko" , będziecie mieli jakiś kryzys i zapewne zakochana koleżanka, z którą świetnie się rozmawia, będzie go pocieszać. Tylko nie wiem jak faktycznie to załatwić , na mojego np żadne groźby czy awantury nie działają.
  • pysiaczek1234 25.08.11, 11:19
    Jeśli postawisz mu ultimatum sytuacja i tak się nie skończy, będą ukrywać "przyjaźń" tak żebyś nie wiedziała nawet jeśli on na razie jeszcze nic nie czuje. Nie ma chyba dobrego wyjścia jeżeli mąż nie widzi w tym nic złego sad
    Z Twojego opisu wnioskuję , że jemu się to podoba i, że i tak to się skończy źle, bo do tego prowadzi taka znajomość.
  • mynia_pynia 29.08.11, 18:43
    mme_marsupilami ubawił mnie twój podział do łez smile
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/8unek0s3wuk3g4kq.png
  • 18_lipcowa1 25.08.11, 08:44
    gosia198123 napisała:

    > Mój mąż ma koleżankę. Wszystko było dobrze, gdy jakiś czas temu okazało się, że
    > ta koleżanka jest zakochana w moim mężu na zabój (wypisuje mu smsy że go kocha
    > dogranic możliwości, że jest ten jeden jedyny...). Mąż nic do niej nie czuje (
    > ponoć, tak mówi) i nie chce zrywać tej znajomości, bo uważa, że nie jest odpowi
    > edzialny za czyjeś uczucia, a że fajnie z nią się spędza czas nie chce tego ko
    > ńczyć, że to jej sprawa że się w nim kocha.


    twojemu męzowi zwyczajnie miło że jakaś baba za nim lata....

    co za koleś!!!!
  • deodyma 25.08.11, 10:12
    > twojemu męzowi zwyczajnie miło że jakaś baba za nim lata....
    >


    tez tak mysle.
  • deela 25.08.11, 16:03
    mi też by było miło, a tobie nie?
    --
    Charakter: praworządny zły
  • mallard 27.08.11, 22:01
    Miałem Cię za mądrzejszą...
    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • majawrzosowa 25.08.11, 08:48
    nie tolerowałabym.
    mąż rzeczywiście wyrządza tamtej dużą krzywdę. nie zrywając tej znajomości pozwala tamtej mieć nadzieję, że gdyby/kiedyś/jakoś... na ogół to baby bawią się w takie gierki, uwielbiają mieć takich zakochanych w sobie podręcznych. a mówię tu o babach zakompleksionych do bólu. a tu facet tak się bawi? to przykre. i jeszcze uważa , że fajnie spędzać czas z zakochaną w nim kobietą? egoista. nieważna rodzina, nieważna zakochana baba - ważne, aby jemu było fajnie.
    uważam, że taką sytuację można szybko uciąć: prosta, żołnierska gadka tłumacząca że nic z tego nie będzie. wygłoszona przez męża do koleżanki. i finito. to nie 'rozmowy w toku" - w prawdziwym życiu 99% bab to zrozumie i odpuści.

    --
    łubu dubu, łubu dubu... a niech se żyje.
  • mariolka55 25.08.11, 09:07
    w zaistniałej sytuacji mąż powinien się wycofac z tej znajomości
    skoro nie chce i mówi że "że fajnie z nią się spędza czas "
    to znaczy że schlebia mu to bardzo i ma w dupie co Ty czujesz.
    ja bym nie tolerowała.



    --
    nie mam na imie Mariolka!i nie mam 55 lat
    nie ma to jak pośmiać się samej z siebie sprzed lat big_grin
  • donerkasia 25.08.11, 09:14
    koleś już dawno dupę rżnie, aż miło...
    a Ty tak naprawdę niewiele możesz zrobić, niestety.

    --
    Bądź jak facet. Nie myśl. Bzyknij. Martwić się będziesz, jak się wyda big_grin
  • olinka20 25.08.11, 10:09
    Twoj mąz to niewyobrazalny dupek.
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • deodyma 25.08.11, 10:12
    a mezowi takie smsy nie przeszkadzaja?
    bo ja bym sie wkurzyla nie na zarty, gdyby mnie jakis kolega pisal podobne smsy.
    o reakcji meza wole nawet nie myslec.
  • tysia77 25.08.11, 10:15
    Zgadzam się z dziewczynami.Dla mnie to dziwny układ,obawiałabym się,że z czasem przerodzi się w coś więcej.
  • kikimora78 25.08.11, 10:43
    ja bym się bała, że w końcu ulegnie. pogoń to towarzystwo jeśli jeszcze nie jest za późno.
    --
    blog: szydełko, haft i takie tam gadanie
    kikimora1978.blogspot.com/
  • anna_sla 25.08.11, 11:50
    Byłam w niemal identycznej sytuacji, z tą różnicą, że mój mąż miał wtedy jakąś depresyjkę i ona mieszała mu w głowie, bo wiadomo, każda sprawa przedstawiona z jednej strony zwłaszcza zdołowanej, oczernia drugą stronę. Wkrótce po tym zaczął sądzić, że mnie nie kocha. Kazałam mu zakończyć znajomość, powiedziałam, albo ona albo ja. Wybrał ją!! Spakowałam go!! Byłam wtedy w ciąży wysokiego ryzyka i stwierdziłam, że wolę by się wyniósł abym się nie denerwowała i dzieci nie straciła.. dopiero wtedy oprzytomniał. Po drodze wydarzyło się coś jeszcze (zainterweniowała teściowa) ale nie będę się wdawać w szczegóły. On został dla dobra dzieci (była taka konieczność), bez przekonania zakończył znajomość i zaczęło mu świtać we łbie, że jednak on mnie wciąż kocha... Tylko, że po tym wszystkim to ja na serio przestałam go kochać. Bardzo to nim wstrząsnęło, ale nigdy mnie nie przeprosił za tamto. Zmienił się na zawsze smile na lepsze wink potem musiał długo mi naskakiwać abym znów go pokochała smile (hehe, no i się przy okazji wyżaliłam tongue_out)
  • pysiaczek1234 25.08.11, 12:15
    Ta dziewucha nie jest biedna, bo ona dobrze wie , że on ma żone i nie powinna się zakochiwać. Wy jej bronicie? NIech szuka kumpla w wolnych facetach. Pan mąż tak samo ponosi winę za to co się dzieje i kontakt powinien zerwać zbyt dobrze znam takie historie i albo już byli ze sobą albo dopiero co będą . Fakt , że dziewczyna mówiąć mu , że go kocha zasiała w nim ziarno i czeka na jego ruch a facetom to imponuje i jeżeli dziewucha mu się sama podkłada to on skorzysta. JUż nie brońcie biednej niewinnej dziewczynki co to się zakochała i zostanie skrzywdzona, bo jak już to na własne życzenie a przy okazji przysłuży się rozpadowi małżeństwa.

    Aż dziw bierze, że to kobiety, mężatki bronią takie dziewczyny. Przecież to każdej z nas może się przytrafić taka biedna, zakochana w naszym mężu, pisząca mu miłosne smsy dziewczynka i co też będziecie jej żałowały?
    Pan mąż ponosi taką samą winę jak i Ona i oboje są siebie warci a skrzywdzona to będzie autorka wątku i tak jak pisałam chyba nie wiele już może zrobić.
    Jeśli pójdzie z nią porozmawiać to ta biedna panna poskarży się mężowi raz dwa i będzie mąż miał pretensje , że nie może jego życiem żadzić i mówić mu z kim ma się zadawać lub nie i zacznie się gadka o zaufaniu....

    Nie wiem co bym zrobiła, jeśli mąż nie zamierza zerwać znajomości po rozmowie z Tobą to zaszło to już daleko i nie bądź naiwna , że on nie chce tych wyznań, że to nie jego wina że się Panna zakochała i że on nic nie chce a tylko kurde do rozmowy jest mu potrzebna.
  • olinka20 25.08.11, 12:39
    Yyy, a kto jej broni?
    Wszystkie piszemy, ze panu męzowi imponuje to widac, jesli nie chce zerwac kontaktu z owa panią.
    Głosów oborny natrętnej lasi nie zanotowałam.
    --
    Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
  • pysiaczek1234 25.08.11, 12:52
    Sama autorka piszę, że argumentuje to mężowi tym , że wyrządza dziewczynie wielką krzywde.
    Tu nie o nią trzeba się martwić a o sieebie.
  • turzyca 27.08.11, 16:38

    > Sama autorka piszę, że argumentuje to mężowi tym , że wyrządza dziewczynie wiel
    > ką krzywde.
    > Tu nie o nią trzeba się martwić a o sieebie.

    A bardzo madrze pisze.
    Bo jesli powie mezowi: "mezu moj, JA Ci nie pozwalam spotykac sie z tamta kobieta, bo jestes MOIM mezem i powinny Cie obchodzic MOJE uczucia, a nie uczucia tamtej zdziry" to wyjdzie na bezduszna zaborcza egoistke.
    A jak powie: "mezu, rozumiem, ze nie chcesz odwodzic tamtej dziewczyny od pisania Ci smsow, bo mnie tez jest milo, jak mezczyzni dla mnie glowe traca i mi nadskakuja, ale zdaje sobie sprawe z tego, ze w takich sytuacjach trzeba grac od poczatku uczciwie, bo jeszcze facet sobie nadziei narobi, a potem z rozczarowania w leb sobie palnie. A nie byloby milo miec kogos na sumieniu, nawet tak posrednio." to wychodzi na osobe empatyczna, nie kierujaca sie wlasnym interesem, tylko dobrem tej tamtej i wlasnego meza, a do tego atrakcyjna i podrywana przez mezczyzn.
    A ze powie to tylko z powodow zawartych w pierwszej wypowiedzi, to drugorzedna rzecz, nie musi ich od razu wykladac.

    O ile oczywiscie para nie ma juz czegos ze soba, ale takie ostentacyjne manifestacje tylko by im szkodzily.
    --
    24 kilo klonow.
  • amoreska 25.08.11, 12:26
    Nie bądź naiwna.
  • segregatorwpaski 25.08.11, 12:59
    No jakbym o swoim małżeństwie sprzed paru lat czytała.
    Napiszę Ci jak to się skończyło: jestem 4 lata szczęśliwie rozwiedziona.
    Też usłyszałam, że to ona, a on 'gdziiiie taaaam', do tego usłyszałam, że histeryzuję, nie myślę o innych, nie ufam, nie jestem wyrozumiała itp - przecież to tylko znajomość, co on może za to co ona czuje, a tymczasem bzykali się aż miło...
    Ja nie uwierzyłam, w sumie nie miałam wątpliwości, choć mocno chciałam by była to prawda. Stałam się czujna, zaczęłam sprawdzać i cały romans się wysypał.
  • i_b13 25.08.11, 13:25
    ty jesteś tępa, a z niego kawał ch...ja
    pogoń tą panienkę w jasna cholerę, a mąż niech sie określi, jak swinia się zachowuje w stosunku do ciebie, a panienkę juz bzyka? świetnie sie bawi raniąc twoje uczucia
  • cudko1 25.08.11, 13:57
    eeeeeeeee no niestety raczej bym nie połknęła historyjki o koleżeństwie, moim skromnym zdaniem (obym się myliła ze względu na Ciebie) albo już ja bzyka.... albo niedługo będzie
    --
    Sex & Drugs & Rock & Roll!
  • triss_merigold6 25.08.11, 16:13
    Panienkę z buta brutalnie.
    Panu mężu dziką awanturę, bo przegina facet ostro.
    Znajomość powinien zerwać nieodwołalnie i bez żadnych 'ale miło spędza czas".
  • opium74 25.08.11, 17:02
    "miło spędza czas"???? no kur*a!! od tego jest żona żeby miło z nią czas spędzać a nie obca baba.
    Jak niby wygląda to miłe spędzanie czasu?? loda mu robi??? taaak, to zapewne jest miłe.
    Chłopa do pionu.
    Babe w odstawkę
  • guderianka 25.08.11, 17:58
    Mąż jest tępy jak większość facetów. Nie chce skończyc znajomości bo schlebia mu, że adoracja. To wersja light. Wersja hard jest taka, że już do czegos doszło.
    Nie tolerowałabym takiej sytuacji.A-BSO-LUT-NIE
    --
    Teraz, gdy już nauczyliśmy się latać w powietrzu jak ptaki, pływać pod wodą jak ryby, brakuje nam tylko jednego: nauczyć się żyć na ziemi jak ludzie.

    George Bernard Shaw
  • kocio-kocio 25.08.11, 20:44
    A bardzo Ci na tym mężu zależy?
    Bo on ją już pewnie stuka dawno. Szkoda tylko że ona taka niedyskretna.

    --
    Muranów
  • kaamilka 25.08.11, 23:22
    Na pewno ja juz obraca. I pewnie te same slowja do.niej pisze... Musisz bardzo.powaznie pogadac z mezem i zastanow sie, czy potrafisz wybaczyc zdrade.
    --
    ---
    nie wierzycie w bajki? przecież każda z Was może być Śnieżką i mieć swoich 7 pajaców... znaczy się krasnali
  • antyka 26.08.11, 15:59
    No wiadomo, ze milo.
    Jak ktos Ci laske robi, to na pewno jest milo nie?
    Przetrzyj oczy dziewczyno!
  • esofik 27.08.11, 16:58
    Twój mąż jest pieprzonym egoistą. Nie liczy się ani z Twoimi uczuciami ani tej dziewczyny (jeśli tak jak mówi to tylko niewinna znajomość)
    A mnie zastanawia jak spędzają wsplólnie czas? chodzą na piwo? do kina? towarzyszy jej w zakupach? kolacja u niej?

    zaproś ją na kawę/grilla do domu i zobacz jak zareaguje męż

    --
    Owszem, Beric Dondarrion był przystojny, lecz przy tym potwornie stary, miał prawie dwadzieścia dwa lata....
  • mallard 29.08.11, 16:52
    esofik napisała:

    > Twój mąż jest pieprzonym egoistą. Nie liczy się ani z Twoimi uczuciami ani tej
    > dziewczyny (jeśli tak jak mówi to tylko niewinna znajomość)
    > A mnie zastanawia jak spędzają wsplólnie czas? chodzą na piwo? do kina?

    No chodzą, chodzą, a jak się zmęczą, to się położą. wink


    --
    Naucz się śmiać z samego siebie.
    Będziesz miał ubaw na całe życie...
  • iziula1 29.08.11, 17:12

    Moim skromnym zdaniem, coś jest na rzeczy między nimi. Albo juz skonsumowali albo planują konsumcje, Ona w ramach miłości On, zeby fajnie spędzić czas smile
    Uważam, że twój mąż jest tępy i wyprany z empatii skoro nie rozumie, że taki układ w małżeństwie nie przejdzie. Chyba, że lubicie obydwoje trójkąciki i On szuka partnerki na tą trzecią.

    Wybacz Gosia, ale przemyślałabym od podstaw relacje w twoim małżeństwie.
  • rose.rouge 31.08.11, 18:38
    Pewnie, że taki układ w małżenstwie nie przejdzie.
    Mam znajomą, bardzo liberalną w poglądach, mozna ją opisać jako "nowoczesną kobietę", która z mężem, regularnie spotykała się na niezobowiązujące kawki/herbatki z ... byłą męża. Układ był absolutnie czysty, zero podtekstów, a owa eks - kobieta z klasą, która nie widziała powodu by udawac, ze się kogoś nie zna, jeśli przeżylo sie z nim pare lat życia. Dzisiaj ci znajomi są po rozwodzie. Nie, nie zdradził. Znajoma nie wytrzymała zazdrości. Mimo wszystko.
  • anna_sla 29.08.11, 22:45
    gdzie jesteś? Czemu nic nie piszesz? Co dalej?? Mąż oprzytomniał?
  • gosia198123 01.09.11, 23:14
    Witajcie. U mnie bez zmian. Wiele dni walki o nasze małżeństwo nic nie dało. Wyczerpałam chyba wszystkie argumenty aby mężowi przetłumaczyć że źle robi. On uważa, że nie robi absolutnie nic złego i znajomości zakończyć nie zamierza. Rozmawiałam również z panną, jaki miała cel mówiąc mojemu mężowi że go kocha. Dziewczyna się zmieszała i powiedziała, że sama nie wie. Oczywiście miałam mega awanturę w domu za to że do niej poszłam (bo panna oczywiście 5 min po mojej wizycie u niej zadzwoniła do mojego męża z płaczem, że ją nachodzę). Mimo że na spokojnie tylko spytałam o jej zamiary i wcale nie zakazałam im się widywać (a może powinnam). Teraz mój mąż mówi, że nie zerwie tej znajomości dla zasady, żeby mi udowodnić, że może się z nią kolegować i nic z tego nie będzie. Wczoraj postawiłam mu ultimatum albo ja albo ona. Stwierdził że nie ma co wybierać, bo to tylko koleżanka, a my jesteśmy jego rodziną i to do nas wraca codzień. Więc orzekłam mu, że to koniec naszego małżeństwa, bo nie ma miejsca na nas 2 w jego życiu. Wpuścił jednym wypuścił drugim uchem i traktuje mnie jak codzień, jakby sprawy nie było. Albo faktycznie nic nie ma i ja przesadzam, albo już nie wiem co. Bo jeśli między nimi by coś było, to dlaczego z takim uporem chce ciągnąc to małżeństwo? On naprawdę się zachowuje jakby nic złego nie robił. Ale ukrywa się z telefonem, piszą ciągle do siebie, prawie co wieczór wychodzi raz z nią, raz z kumplami. I to jest dziwne. Na moje pytanie dlaczego ukrywa przede mną tą znajomość odpowiada że dla zasady - bo za dużo pytałam.
    Doszło do tego że ja już nie drążę. Udaję że zobojętniałam,choć widzę że z dnia na dzień coraz bardziej mi to (i niestety ON) jest obojętne. Zgasił mnie jak świeczkę. Już sama nie wiem co do niego czuję. Miałam iść na terapię, ale już nie chcę. Nie chcę ratować czegoś co nie ma przyszłości. Nie chcę dzielić życia z pieprzonym egoistą, bo takim niestety stał się mój mąż. Dla głupiej zasady rozwala coś, co mogło trwac wiecznie. Nie odpuści, ja wiem to. Więc już nawet nie walczę. Poza tym dlaczego do cholery ja mam walczyć, skoro to on wszystko rozpieprza. Dlaczego ja mam tylko dawać a nic z jego strony nie otrzymywać? Powiedziałam koniec. Nie pytam, nie interesuję się, a on się dziwi dlaczego taka jestem ponura. Bo k..wa nie potrafię udawać że coś jest w porządku gdy tak nie jest (dla niego jest). Niestety nie mam się gdzie wyprowadzić i za co też nie. On nie myśli o wyprowadzce bo nie uważa się za winnego. Więc żyjemy obok siebie w toksycznym związku i mam nadzieję że znajdę sobie pracę która pozwoli mi się utrzymać samodzielnie. Jest we mnie tyle żalu, że aż bije ze mnie smutek (obcy ludzie nawet zauważają). Ale mój małżonek twierdzi, że z jego strony jest wszystko oksad
  • donerkasia 02.09.11, 08:51
    Jakbym czytała o sobie i swoim związku.

    --
    Bądź jak facet. Nie myśl. Bzyknij. Martwić się będziesz, jak się wyda big_grin
  • madame_zuzu 02.09.11, 09:09
    Szalenie to przykre. Naprawdę, przejęłam się sad Mam nadzieję, że ułozy się po Twojej myśli.
    --
    http://farm3.static.flickr.com/2087/5762413669_e99eff7234_t.jpg
  • laura_fairlie 02.09.11, 09:11
    Niestety nie mam się gdzie wyprowadzić i za co też nie. On nie
    > myśli o wyprowadzce bo nie uważa się za winnego.
    Szczerze mowiąc - przed podjęciem bardziej zdecydowanym kroków - doradzałabym udokumentowanie całej sytuacji, a nawet detektywa. W tej sytuacji jego czy jej praca nie powinna być skomplikowana, a w związku z tym - specjalnie droga. Rozwód z winy męża daje ci prawo do ubiegania się o alimenty na siebie, a nie tylko na dzieci.

    prawie co wieczór wychodzi raz z nią, raz z
    > kumplami.
    Nawet gdyby co wieczór wychodził tylko z kumplami, nie byłoby dobrze. Bo oznacza to, że zaniedbuje swoje obowiązki chociażby względem dzieci.
  • anna_sla 02.09.11, 09:16
    szczerze polecam!!
  • iziula1 02.09.11, 18:40
    Po cholere jej detektyw skoro wszystko wiadomo. Zna dane panienki, ma jej telefon, wie gdzie mieszka! Chce mieć zdjęcia , które rozwieją wszelkie złudzenia "łóżkowe"?
    Poza tym za co ma zapłacić detektywowi skoro nie pracuję?

    Po tym co Gosia opisała, ja nie mam żadnych wątpliwości o zdradzie jej męża nie tylko fizycznej ale emocjonalnej. Facet totalnie olewa i nie szanuje swojej żony. Ma gdzieś jej potrzeby.

    Pytanie co zrobi Gosia by to czego doświadcza bolało jak najmniej i jak najkrócej, aby szybko się pozbierała i zaczeła żyć sama dla siebie, nie obok męża.

  • laura_fairlie 02.09.11, 22:56
    Po cholere jej detektyw skoro wszystko wiadomo.
    Dowody dla sądu.
  • kaamilka 02.09.11, 10:02
    no bo i po co miałby coś zmieniać i od Ciebie odchodzić?! w domu ma ugotowane, posprzątane, ciepło, poprasowane... a do kochanki wskakuje do nagrzanego łóżka i mogą bez opamiętania oddawać się rozkoszy... uncertain
    Gosia, trzymam kciuki! Niech wszystko sie rozwiąże. Po Twoim niku podejrzewam, że jeszcze młoda jesteś. Na pewno możesz jeszcze sobie zycie z kimś wartościowym ułożyć...
    --
    ---
    nie wierzycie w bajki? przecież każda z Was może być Śnieżką i mieć swoich 7 pajaców... znaczy się krasnali
  • iziula1 02.09.11, 11:14

    Przykra sprawa.
    1. Zbieraj dowody.
    2. Zacznij wychodzic z domu na spotkania z koleżankami tym samym zablokujesz jego wyjścia lub conajmniej zaczniesz mieć swój świat poza nim i dzIećmi. Nie mów że nie da rady, nie możesz itp.
    3. Rozważ złożenie wniosku o separacje.
    4. Dałas mężowi ultimatum. Dotrzymaj warunków. Nie zerwał z panna z która ewidentnie coś go łączy. Bezczelna dziewucha dzwoni i skarzy się na ciebie do twego mężą ??!!!
    5. Odstaw go od łóżka i innych udogodnień-pranie, prasowanie, gotowanie.
    6. SZUKAJ PRACY nawet na cząstke etatu, nawet na umowe zlecenie. Uniezależnij się.
    facet nie czuje się zagrożony.
    7. Masz racje - twój mąz to egoista i potrzebuje ostrego przebudzenia.

    Trzymaj się.
    Iza
  • triss_merigold6 03.09.11, 13:18
    Co było do udowodnienia.
    Współczuję, poszukaj pracy i postaraj się uniezależnić.
    Twoja sytuacja jest kolejnym dowodem na to, że wszelkie mężowskie "koleżanki" należy trzymać na odległość kija i nie bagatelizować takich "przyjaźni" czy "znajomych z pracy". Zdrowy odruch instynktu samozachowawczego nakazuje ucinać owe kontakty w zarodku zamiast silić się na wyrozumiałość i tolerancję.
  • gosia198123 21.10.11, 23:12
    Sprawy zaszły już tak daleko, że ciągle się tylko żarliśmy, kłóciliśmy i wyzywaliśmy. Mąż grał bardzo dziećmi. Gdy powiedziałam mu w kłótni że żałuję że urodziłam MU dzieci, że jest ich ojcem, on powiedział do starszej córki :"mamusia żałuje że was urodziła". A gdy któregoś dnia w płaczu powiedziałam że nie mam już siły, że mam ochotę popełnić samobójstwo, ale dzieci jak narazie trzymają mnie przy życiu, on powiedział do córki że mamusia chce się zabić bo nie chce być z wami. SZOK!!! To były jego zagrywki. Poza tym dzieci patrzałay jak codziennie ich mamusia płacze. Więc postanowiłam się wyprowadzić. Mieszkałam u rodziców 3 tygodnie, ale starsza cóka bardzo źle to znosiła, błagała na kolankach żebyśmy się dogadali i zamieszkali znowu razem. W trakcie pobytu u moich rodziców wiele zrozumiałam. Oczywiście jego postępowanie uważam nadal za złe, ale zauważyłam jakie ja błędy również popełniałam, co mi mąż ciągle wypominał, ale ja tego nie zauważałam. Dopiero jak spojrzałam na siebie z boku, gdy złe emocje opadły, zrozumiałam, że pora coś w sobie zmienić i moze powalczyć jeszcze o nas. Postanowiłam wrócić. Głownie ze względu na córkę, ale też z tego powodu, żeby kiedyś, jeśli nie wyjdzie, powiedzieć sobie, że zrobiłam dosłownie wszystko żeby ratować to małżeństwo. Na chwilę obecną czułam niedosyt i czegoś takiego powiedzieć nie mogłam. Postanowiłam nie pytać, nie ingerować, nie kontrolować, nie dogryzać, nie dokuczać, nie kąsić... Na dzień dobry zastałyśmy puste mieszkanie. Mąż wyjechał na cały weekend - gdzieś. Gdy wrócił na drugi dzień powiedział, ze on się nie cieszy że wróciłam, że dzieki mojej wyprowadzce dopiero zrozumiał jak dobrze mu beze mnie, że stałam mu się totalnie obojętna i fajnie mu się żyje samemu, choć tęskni do dzieci. Praktycznie powtarza mi to na każdym kroku gdy przekroczymy "granice radości", tzn. zdarza się że rozmawiamy normalnie, jakby nic się miedzy nami złego nie wydarzyło, ale mąż szybko sprowadza mnie wtedy na ziemie mówiąc, żebym nie robiła sobie nadziei, że on nie chce być już ze mną i przy najbliższej okazji się wyprowadzi. Przyjęłam już to do wiadomości. Obecnie nasze życie wygląda tak: mąż sobie wychodzi na noce, na całe dnie do znajomych (znajomej?), nic mi nie pomaga, żyje sobie jak singiel. Ja widzę że się trochę znieczuliłam i jakoś trwam. Nie pytam, nie dzwonię, nie piszę, jestem uśmiechnięta. Córka jest przeszczęsliwa że mieszkamy razem.
    Ale dzisiejsza sytuacja mnie znowu wytrąciła z równowagi. Młodsza córka leżała przez cały tydzień w szpitalu. Mąż siedział z nią rano przez 4 godziny, przez resztę dnia i noc siedziałam ja (mąż pracował). Starsza córka mieszkała u dziadków. Prosiłam go że gdy tylko skończy wcześniej pracę, to żeby poświęcil czas starszej córce albo zmienił mnie w nocy, bo byłam padnięta. Oczywiście nie zrobił ani tego ani tego. Z tego co wiem spotykał się ze znajomymi. Dziś wyszłyśmy ze szpitala i to co zastałam w domu przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Był jeden wielki syf, od tygodnia nie posprzątane, zaduch. Musiałam wywieźć córkę do mamy żeby ogarnąć mieszkanie (mała jest po zapaleniu płuc). W lodówce spleśniałe jedzenie, zakupy nie zrobione. Koszmar. Oczywiście mąż zapowiedział, że idzie dziś po pracy na imprezę i wróci jutro rano. Nawet nie zajechał do domu żeby zobaczyć się z dziećmi. Nie omieszkałam tego skomentować (pierwszy raz od dłuższego czasu) i oczywiście znowu kubeł zimnej wody na głowę, że nic się nie zmieniłam, że on nie chce być ze mną, że nie chce nic naprawiać itd. itp. Już się z tym oswoiłam,ale nie umiem podjąć żadnej rozsądnej decyzji.
    Poszłam do psychologa. Jestem po pierwszej wizycie. Na razie nic mi to nie dało, ale jestem umowiona na następną. Kurcze, a czytam smsy sprzed 2 m-cy to w życiu bym nie powiedziała że tak drastycznie się wszystko w tak krókim czasie zmieni.
  • gosia198123 21.10.11, 23:18
    Aha, jeszcze coś. Mąż wstąpił do pewnej subkultury (właściwie ta koleżanka go wprowadziła). Punki, dzieci kwiaty, woodstok`owe klimaty. Ludzie są wolni, żyją beztrosko. Ten świat wciągnął go totoalnie, jest omamiony, zafascynowany, zakochany. Nie mam z nim kontaktu, nie mogę do niego dotrzeć., Odwróciła się od nas, ale również od swoich rodziców, od mojej rodziny. Żyję nadzieją, ze ta fascynacja mu przejdzie. Ale chciałabym mu w tym pomóc.Tylko jak? I czy jest sens?
  • mearuless 21.10.11, 23:28
    nie ma.
    zostaw go -niech sie nacieszy wolnoscia.
    i albo zrozumie, albo pojdzie dalej swoja droga.
    nic nie ma na sile- a juz na pewno nie szczescie rodzinne.
    do tego trzeba dojrzec, dorosnac, chciec tego...cieszyc sie tym...
    co z tego ze teraz ty go z tej drogi zawrócisz jak do konca bedzie czul sie zgwałcony i poskromiony>
    ?
    --
    **************************************************************
    W życiu najczęstsze są dwie sytuacje: albo coś spieprzyłeś, albo ktoś kazał ci spieprzać...
  • esofik 21.10.11, 23:34
    gosia198123 napisała:

    Ale chciałabym mu w tym pomóc.Tylko jak? I czy jest sens?

    Przede wszystkim zadbaj o siebie i dzieciaki. O Twój komfort psychiczny, , spokój ducha
    i niezależność - zwłaszcza finansową.

    Dobrze, ze byłaś u psychologa. Skorzystaj również z porady prawnika.
    Powodzenia, głowa do góry i uśmiech na twarzy
    Teraz będzie tylko lepiej smile


    --
    Owszem, Beric Dondarrion był przystojny, lecz przy tym potwornie stary, miał prawie dwadzieścia dwa lata....
  • amoreska 22.10.11, 09:27
    Ratowania małżeństwa muszą chcieć i mąż , i żona. Oboje.W przeciwnym wypadku nie ma to sensu.
  • opium74 22.10.11, 09:39
    a ja jednak tego detektywa bym zorganizowała.
    Notuj kiedy wychodzi, to że zaniedbywał emocjonalnie dzieci itd...
    "dzieci kwiaty" ipt to pewnei tez jakieś narkotyki - dobrze byłoby mieć jakieś dowody
    obic sobie tyłek blacha i zgarniać dla siebie i dla dzieci jak najwicej.
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
    http://www.4it.co.za/Lterror/PICS/newsleeping20BT.gif
  • gosia198123 22.10.11, 11:39
    Amoreska, masz rację. Ratować małżeństwo muszą chcieć oboje. Mój mąż nie chce, bo dobrze mu w nowym świecie, z nowymi lidźmi. Dlatego poszłam do psychologa, nauczyć się radzić w tej sytuacji.
    Wrócił dziś rano po 9 (wyszedł z domu wczoraj o 7 rano). Córce obiecał, że wróci kiedy będzie spała. Mała gdy otworzyła oczy pierwsze co, spytała gdzie tata. Powiedziałam że nie wiem, był na imprezie i nie wrócił. Pamiętała że obiecał. Nie wiem czy dobrze robię, ale nie będę bronić i wybielać męża przed dziećmi.
    Opium74, nie mam kasy na detektywa. A z tym notowaniem to dobry pomysł, bo w razie czego nic nie będę pamiętała. Założę pamiętniksmile Co do narkotyków. Z tego co wiem, mąż sobie popala trawkę (popalał jeszcze przed moją wyprowadzką). Ale zaczął robić jakieś interesy, co rusz gdzieś z kimś jeździ, wsiada do obcych samochodów na chwilę. Pani psycholog również pierwsze co zapytała, to czy mąż nie zażywa narkotyków, bo taka zmiana zachowania w człowieku, drażliwość, agresja, często spowodowane jest właśnie narkotykami. Tylko jak to udowodnić?
  • opium74 22.10.11, 11:48
    bez testów z krwi lub moczu nie udowodnisz. Obserwuj i zapisuj zmiany zachowania, obserwuj źrenice /czy pomimo jasnego światła duże czy małe jak łepek szpilki itd/
    takie całonicne imprezowanie to mi pachnie extasy, amfetaminą i koką...
    --
    Ignorancja może być skorygowana przy pomocy książki. Głupota wymaga strzelby i szpadla.
    http://www.4it.co.za/Lterror/PICS/newsleeping20BT.gif
  • szarsz 22.10.11, 14:24
    gosia198123 napisała:
    > o wiem, mąż sobie popala trawkę (popalał jeszcze przed moją wyprowadzką). Ale z
    > aczął robić jakieś interesy, co rusz gdzieś z kimś jeździ, wsiada do obcych sam
    > ochodów na chwilę.

    Przepraszam, że tak z buciorami. Macie rozdzielność majątkową? Jeśli nie, to trzeba natychmiast złożyć wniosek, żebyś jego długów do tego wszystkiego nie musiała spłacać.
  • hamerykanka 22.10.11, 20:56
    Bede brutalna:
    Twoje malzenstwo jest skonczone. Nie zmusisz go, zeby bylo jak dawniej. Musisz zadbac o siebie i dzieci.
    Marsz do prawnika, aby zrobic rozdzienosc majatkowa i porade w sprawie rozwodu.
    Napisac pozew rozwodowy. Zlozyc.
    Poprosic rodzicow o wsparcie psychiczne i pomoc materialna.
    Szukanie pracy, nawet maloplatnej. Przedszkole dla dzieci lub zapytac Twoich rodzicow (nie wiem w jakim wieku sa dzieci).
    Szukanie mieszkania i przeprowadzka.
    Wierz mi, uleganie plczopm maloletniego dziecka bo chce byc z tatusiem nic ci nie pomoze. Bedziesz trwac w tej sytuacji, a jak dzieci beda rozumniejsze to tez ci nie podziekuja, ze zyly w piekle. Musisz wziac sie za siebie i cos zaczac robic, zamiast sie ludzic ze cud sie stanie i maz oprzytomnieje i na kleczkach z bukietem kwiatow przeprosi.
    Wejdz na forum 'rozwod i co dalej', tam ci pomoga ludzie ktorzy przez to przeszli.

    Ja tez przeszlam przez podobna sytuacje, tyle ze jeszcze dzieci nei bylo. tyle, ze bylam w ciazy, poronilam i mimo krwotoku maz stwierdzil ze mam mnie gdzies, i wyszedl. I zamknal mnie na klucz. Wylizalam sie. Reszta tez byla klasyczna, jak u ciebie, zaczelo sie od ukradkowych telefonow, konfrontacja z kobieta, ktora zadzwonila do niego, on zadzwonil do mnie do domu i kazal mi sie wynosic zanim on wroci z pracy, wychodzenie na pare dni, seks telefony i masturbacja przy kompie...wszystko to bylo.. ucieklam i znalazlam sie w schronisku dla maltretowanych kobiet, tam dostalam pomoc psychologiczna (terapeuta 3 x w tygodniu z powodu prob samobojczych, spiaczka, rozpoznanie PTSD) i prawna. Teraz jest juz duzo lepiej, ale czasme wraca.
    Musisz bc silna, dla siebie i dla dzieci. Dluzej w tym siedzisz, tym bardziej bedziesz upokorzona i zgnebiona. Masz rodzicow, popros ich o wsparcie. Ja bylam sama, w obcym kraju.
    Bedzie lepiej, ale, zacznij cos z tym robic!

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka