Jak daleko sięgają uprawnienia ochrony marketów? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Byliśmy dzisiaj w "galerii handlowej" u nas. W ccc kupiliśmy buty. Babeczka zapakowała nam je to ich reklamówki. Wchodząc przez bramki na carrefour pani ochroniarz już drepcząc w naszą stronę pyta czy posiadamy paragon na zawartość siateczki. Ja jej że owszem, po czym ładnie, zgrabnie ją obeszłam. Nic nie kupując wyszliśmy tą samą drogą, tyle że bramką wyjściową. Baba z ochrony do mnie że mam jej pokazać zawartość siatki. Ja jej że nie. Nic nie piszczała, żadna bramka i z jakiej okazji. A ona że takie są przepisy i ona mi chce sprawdzić co tam mam. Ja jej że nic co by ją mogło interesować. A ta mi z łapami do wózka już się pcha, ja stanowczo odmówiłam a stary jej tą reklamówkę otworzył i pokazuje że tam nie ma nic nielegalnego a ta mi w butach zaczyna kurwa grzebać uncertain Wkurzyłam się okrutnie a ona z takim triumfem że to jej praca i ona ma prawo mi zaglądać gdzie chce.
    No i miała prawo czy nie? Bo mi się wydaje, że nie i tylko policja ma prawo rewidować zawartość moich toreb. Jak jest w rzeczywistości?
    --
    http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
    • Tylko za twoim pozwoleniem mogą ci do torby patrzeć. Było się upierac przy policji a potem odszkodowania za straty moralne wołać..... Ja czekam na taką sytuację ale świnie nie chcą mnie rewidować chamy jedne... A twój stary to dupa
      --
      Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
      SHOPPING smile
    • No, ale to ich praca. To już taki ból pokazać, co się ma w torbie i że się nic nie wyniosło?
      --
      http://smileys.smilchat.net/smiley/fantastic/predator.gif
      • Wiesz co nie, to nie ból, ale kobita widać że szukała zaczepki i źle jej z oczu patrzyło. Poza tym, gdyby mnie nie zaatakowała już na wejściu bym nie zrobiła problemu. Gdyby inaczej podeszła pokazałabym. Ale poczułam się kurwa jak złodziej, no bez przesady.
        --
        http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
      • no ale w tej pracy nie mają uprawnień rewidować klienta....a juz z pazurami się pchać?!?!?!?!?!
        poza tym nie wiem jak oni tam chronią, bo ccc dajmy na to to osobny dział i nie mam pojęcia czy ta ochrona chroni rónież te sklepiki....zazwyczaj jak np u nas w auchan to skupieni są właśnie na auchan a nie widziałam, żeby byli zainteresowani kupującymi w ccc orsay czy adidas...te sklepy mają bramki ....
        --
        czym się zajmuję w wolnych chwilach...
        mojafilcowabiżu
        • Ona chyba raczej nas o kradzież podejrzewała albo się wkurzyła że przy wejściu ją zlekceważyłam, jak pytała czy mam paragon na to co w siatce. Ja że tak i szybko ją minęłam. Potem jak wychodziliśmy przez te same bramki bez niczego w koszyku chciała sprawdzić pewnie czy niczego nie rąbnęłam może, nie wiem. Fakt faktem wkurwiona byłam podwójnie, bo wyszłam na idiotkę bo mąż jej pokazał zawartość reklamówki mimo moich protestów a ona zatriumfowała bo mi pokazała kto rządzi uncertain
          --
          http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
      • Nie wiem jak gdzie indziej ale akurat w naszym mieście ochrona kerfiuta jest wyjątkowo chamska i nie mam absolutnie żadnych skrupułów aby zrobić tam jakiś młyn. Poczekam ze dwa tygodnie na pmsa i idę polować na blondyne wink....
        --
        Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
        SHOPPING smile
    • W OBIEKCIE HANDLOWYM

      " Sklepy i placówki handlowe nie podlegają obowiązkowej ochronie. Zwykle większość zatrudnionych tam pracowników nie ma licencji, a co za tym idzie, ich uprawnienia są dość ograniczone.

      Zastrzeżenie:
      Prawo wymaga licencji pierwszego stopnia tylko od pracownika nadzorującego pracę ochroniarzy.

      Pracownik nielicencjonowany może jedynie ująć osobę, co do której ma uzasadnione podejrzenie, że popełniła wykroczenie lub przestępstwo (np. kradzież towaru). Po ujęciu niezwłocznie wzywa policję.

      Ochroniarz nie ma prawa:

      - żądać okazania dowodu osobistego lub innych dokumentów potwierdzających tożsamość,
      - przeszukać bagażu (torby, plecaka),
      - przeprowadzić kontroli osobistej.


      Dwie ostatnie czynności zastrzeżone są wyłącznie dla policji i innych służb publicznych (ABW, Straży Granicznej itp.).

      Jeżeli uznamy, że sprawa zostanie szybko wyjaśniona, możemy dobrowolnie okazać ochroniarzowi zawartość swojej torby i pozwolić przeszukać rzeczy osobiste. Nie musimy jednak się na to zgadzać. Jeśli odmówimy, ochrona wezwie funkcjonariuszy policji, którzy podejmą dalsze kroki w sprawie.

      Po przyjeździe policjant ma prawo przeszukać torbę i rzeczy osobiste podejrzanego klienta. Może też spisać jego dane osobowe. Czynności te nie powinny odbywać się w obecności pracownika ochrony. (czyli zadasz, zeby babsztyl sie zmyl, bo podlegasz pod ustawe o ochronie danych osobowych).

      Ważne:
      Jeżeli sklep posiada monitoring, a klient chce udowodnić swoją niewinność, policja może zabezpieczyć nagranie z kamer jako dowód w sprawie. Film taki może się również przydać, gdy zdecydujemy się wystąpić o odszkodowanie za doznane szkody moralne.


      GDZIE ZE SKARGĄ

      Jeśli zostaliśmy niewłaściwie potraktowani przez ochronę, możemy dochodzić odszkodowania lub zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Mamy prawo złożyć skargę na niesłuszne posądzenie lub niegrzeczne zachowanie pracownika ochrony. W przypadku licencjonowanych ochroniarzy skargę składamy do Departamentu Zezwoleń i Koncesji Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Gdy ochrona rażąco przekroczyła swoje uprawnienia, departament może nawet cofnąć koncesję wydaną firmie, w której pracuje skarżony przez nas pracownik.

      W obiekcie handlowym, w którym ochroną zajmują się zwykle ochroniarze bez licencji, ze skargą kierujemy się do kierownika lub właściciela sklepu. "

      Czyli mogla owa Pani cie cmoknac w Twoje ciemnosci ...
      Ja tez nie lubie, gdy potencjalnie traktuje sie mnie jako zlodziejke.
      Gdyby kos mnie grecznie poprosil, pewnie byl mu zawartosc torebki okazala (wiem,ze niektore sklepy przeprowadzaja kontrole wyrywkowe: za ZGODA i wyrozumialoscia klienta).
      Czytalam gdzies, ze pracownik "ochrony" musi sie przy tym najpierw Tobie wylegitymowac i przedtsawic Ci cel owej kontroli. A ty mozesz albo nie pokazac mu co chcesz.


      • No ale jak rozpoznać czy ochroniarz ma licencję czy nie? Nie chciałabym na debila wyjść grożąc babce na drugi raz a ona mi pomacha licencyją przed nosem big_grin

        --
        http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
        • Czy licencja czy nie, nie ma prawa Cię rewidować. Prosisz o wezwanie policji, siadasz na krzesełku, czekasz, wyjaśniasz. Składasz na panią nadgorliwą skargę i tyle.
          • Licencje w Polsce maja praktycznie tylko i wylacznie ci, ktorzy takie "firmy ochroniarskie" zakladaja (bo to jest wymog). Na 99,9% nie maja ich ci, ktorzy "strozuja" po nockach i ci z supermarketow wink Licencje drugiego stopnia posiadaja pracownicy ochrony naprawde waznych strategicznie obiektow (lotniska, placowki rzadowe itd.). Ta paniusia z opisanego sklepu tez na 99,99% takowej ne posiada (raczej ja prawatnie na nia stac by nie bylo, bo szkolenie troche kosztuje i troche trwa).
            Licencje drugiego stopnia dostac jest bardzo trudno (wiaze sie ona z uprawnieniem do posiadania broni) a tylko ta drugiego stopnia daje "ochraniarzowi" wieksze uprawnienia (np. do zatrzymywania osob, wydawanie licencji nadzoruje policja).
    • ochrona w sklepie g... może i tyle. Może Cię zatrzymać jeśli ma podejrzenia, że coś ukradłaś, ale jeśli chce przeszukać Ciebie i twoje rzeczy musi wezwać policję tak samo nie ma prawa wyprowadzić Cie do swojego pomieszczenia/kantora i tam przeszukiwać.
      Mnie się kiedyś czepił taki dupek ochroniarz, chciał mi pajac torebkę przeszukać bo niby dezodorant gwizdnęłam. Złapał mnie za ramię i prowadzi mnie na zaplecze, wyrwałam mu się i jak nie wrzasnę, aby mnie nie dotykał tongue_out. Powiedziałam, że żądam wezwania policji, ale to już. Pan zmiękł i mówi, że w sumie to mogę iść. Sama zadzwoniłam po policję, poprosiłam miłego policjanta, aby powiedział panu ochroniarzowi co mu wolno, a co nie i złożyłam skargę za upokorzenie ( złapał mnie przy setce ludzi jak złodziejkę i chciał wyprowadzić na zaplecze).
      Skończyło się na pouczeniu. Ale jak mówię nawet jak coś ukradniesz ochroniarz bez policji gówno może Ci zrobić. Skończy taki kursik i myśli, że bóg wie co jest.
      --
      "Nie wiem jaka broń będzie użyta w trzeciej wojnie światowej, ale czwarta będzie na kije i kamienie." A. Einstein
    • nie ma prawa. Pracowałam dokładnie w tym markecie i napatrzyłam się i nasłuchałam. Pracownik ochrony nie ma prawa nawet tykać bez pozwolenia klienta toreb, torebek, plecaków ani innych rzeczy nie będących przedmiotem zakupów w tym sklepie. Mogą poprosić o okazanie, a jak klient odmawia wezwać policję... ale wiesz co? Zachowałaś się mimo wszystko chamsko. Takie to upodlające było pokazanie towaru?

      Carrefour ma dziwne zasady, ale znając to od podszewki rozumiem je. Straty i kradzieże są tam na potęgę. Zasady są jasne i widoczne dla klientów przed wejściem na market "jeśli wchodzisz z innymi zakupami, należy okazać je pracownikowi ochrony". Wchodząc na sklep zgadzasz się na przestrzeganie tej zasady. Więc otwierasz torebkę pokazujesz wszelkiej maści gumy do żucia, perfumy lub inne zakupy z paragonem. Pracownik ochrony je "okleja" lub podbija paragony bądź zawiadamia pracownika monitoringu o tym co wnosisz a ten informuje pracownika ochrony z linii kas. Klient "świadomy" i współpracujący jest ułatwieniem w pracy zarówno ochrony jak i kasjerek.
      • ale że niby czemu chamsko?
        pani zapytała czy paragon ma - odpowiedziała, że ma.
        a pani przy wyjściu w torbie chciała grzebać...nie paragon obejrzeć tylko grzebać w torbie - rozumiesz tą różnicę?
        i nie wyobrażam sobie wybebeszać przed ochroniarzem torby pokazując "dezodoranty i inne gumy".
        jak wchodzę na sklep z dzieckiem, które ma sok, to pilnuję, żeby mieć rachunek za ten sok ze sklepu, w którym go kupiłam, a to co mam w torbie, to moja brocha, chyba, że bramka zapiszczy.
        tu nie zapiszczała...
        --
        http://lbyf.lilypie.com/8XHYp1.png
        http://lbyf.lilypie.com/I1znp1.png
        Moja biżu
        • > ale że niby czemu chamsko?
          > pani zapytała czy paragon ma - odpowiedziała, że ma.

          i grzecznie mogła go pokazać, uniknęłaby dalszych nieprzyjemności. No chyba, że się jest masochistą albo koniecznie chce się coś komuś udowodnić. nie rozumiem tylko po co. Dla własnego połechtania, że się komuś "dokopało"?

          > a pani przy wyjściu w torbie chciała grzebać...nie paragon obejrzeć tylko grzeb
          > ać w torbie - rozumiesz tą różnicę?

          rozumiem i nie chcę broń Boże bronić tej kobiety, bo posunęła się za daleko. Chodzi tylko o sam fakt, że zamiast od razu wyjaśnić sytuację z panią ochroniarz "mam paragon, proszę zobaczyć, ew. od razu pokazać zawartość". Tymczasem kwiatuszkowa odparła triumfalnie "mam paragon" i odwróciła się na pięcie i niejako sama sprowokowała dalszy ciąg wydarzeń.

          Osobiście również nie lubię polityki carrefourowskiej, ale taką już ma i to do mnie należy wybór czy mimo wszystko chcę tam wejść i zrobić zakupy i dostosować się do ich zasad, albo ich nie zaakceptować i nie wchodzić. Mnie jako kasjerce przyznam głupio było jak klienci sami podchodzili i pokazywali mi zawartość swoich toreb bez wezwania, że są do tego "zmuszani".

          P.S. Swoją drogą dziwna ta pani ochroniarz, że "zrewidowała" klienta WCHODZĄCEGO na sklep. Jak bramka nie piszczy to się tego nie robi. A jak wchodzi klient z zakupami z innych sklepów (nie spożywczych, ze spożywką nie wpuszczają raczej bez oklejania) z firmową reklamówką to tylko zgłaszają na monitoring, że właśnie wszedł ten i ten klient z taką i taką torbą i monitoring czuwa, by ta torba nie wyjechała "pełniejsza". A ludzie kradną niesamowicie. Jedno pudełko rajstop na taśmę, drugie do torby. Nie ma dnia by ktoś nie "spróbował". W ostatnim dniu pracy wyłapałam klienta, który poprzemieniał kody z tanich produktów na droższe, chciał koszulkę kupić za 3,49zł z kodem na stopki damskie, ręczniki każdy zważony na cenę ok. 5zł, a warte od 20zł od sztuki. Łącznie wyszło, że chciał okraść sklep na ponad 50zł. Nie jest to odosobniony przypadek a ilu wyłapać się nie da, dlatego carrefour rządzi się takimi prawami i zabezpieczeniami. Niestety traci na tym klientów.. i pracowników, bo to za duża presja i odpowiedzialność dla każdego szczebla pracowników pracujących na sklepie (i w dodatku za marne grosze)..
      • anna_sla napisała:
        >
        > Carrefour ma dziwne zasady, ale znając to od podszewki rozumiem je. Straty i kr
        > adzieże są tam na potęgę. Zasady są jasne i widoczne dla klientów przed wejście
        > m na market "jeśli wchodzisz z innymi zakupami, należy okazać je pracownikowi o
        > chrony". Wchodząc na sklep zgadzasz się na przestrzeganie tej zasady. Więc otwi
        > erasz torebkę pokazujesz wszelkiej maści gumy do żucia, perfumy lub inne zakupy
        > z paragonem. Pracownik ochrony je "okleja" lub podbija paragony bądź zawiadami
        > a pracownika monitoringu o tym co wnosisz a ten informuje pracownika ochrony z
        > linii kas. Klient "świadomy" i współpracujący jest ułatwieniem w pracy zarówno
        > ochrony jak i kasjerek.


        A jak nie mam paragonu?? Do zakupów bo w kiosku obok kupiłam gumę i nie biorę paragonu. Albo mam wodę do picia czy zwykła bułkę???


        Nigdy nie pokazuje co i gdzie mam. Nigdy tez nie zostawiam toreb/plecaka/zakupów w ich szafeczkach.
        Mało tego czasem nie biorę koszyka tylko upycham pod wózek dziecka ( wtedy kiedy mam pusto w koszyku w wózku) po prostu jest mi wygodnie.
        Na szczęście nigdy nie trafiłam na nadgorliwcow.
        Ja tego nienawidzę takiego traktowania jak złodzieja od progu.

        --
        -----------------------
        Myśl o tym co mówisz...
        Nie mów tego co myślisz...
        • Ja też nie znoszę. Nigdy nie pokazuję zawartości torby jeżeli ochrona jest chamska. Kiedyś mnie jeden pan zaczepił, ze nie wolno z plecakiem na sklep wejść (plecaczek mały, nosilam zamiast torby). Oparło się o kierownika sklepu, który akurat okazał sie człowiekiem niezwykle uprzejmym i nie trzymał strony ochroniarza slużbisty. Jak ochrona za mną łazi to zaczynam sobie dokładnie i pieczołowicie oglądać różniaste drobiazgi, co chwila odkładając coś na półkę.
          Założenie, że klient to złodziej dla mnie skreśla dany sklep całkowicie.
          A jak kradną na potęgę to może zamiast rewidować wszystkich zwiększyć zatrudnienie ochrony? poprawić monitornig? A nie zarzucać klientom chamstwo bo nie raczyli zaprezentować zawartosci torby ochronie w obecności innych klientów.
      • Upokarzajace to jest traktowanie klijenta jako potencjalnego zlodzieja ...
        Chamstwo?
        Raczej ktos, kto probuje mnie dotknac, lub jakas rzecz nalezaca do mnie zachowuje sie chamsko.
        Nie mam ochoty pokazywac nieznajomym (na ich zadanie) moich osobitych rzeczy, ktore nosze w torebce (np. tampony, podpaski&co, leki). I nikt nie ma prawa (poza policja) wkraczac ze swoimi lapskami w moja prywatnosc.
        Pani z ochron mogla poprosic o okazanie paragonu.
        Zamiast tego chciala zagladac do toreb.
        Takiego prawa nie ma!
        Zaufanie dziala w obydwie strony: skoro ochrona nie ufa mnie, to ja nie mam obowiazku ufac ochronie. Nie ma zadnej gwarancji, ze podczas tej "kontroli" nie zobacza czegos, czego zobaczyc nie powinni (np. mojego adresu, moich starych rachunkow bankowych ...).

        Jezeli sklep, w swoim "regulaminie" takowe zachowania uwaza za "normalne" i je dopuszcza oznacza to, ze lamie prawa czlowieka i jest na bakier z Kodeksem Karnym.

        " Wchodząc na sklep zgadzasz się na przestrzeganie tej zasady"
        BZDURA! Przeczytanie informacji/wywieszki sklepowej jest tylko i wylacznie INFORMACJA, nie oznacza zadnego zawarcia umowy miedzy mna a tymze przybytkiem. To prosba ze strony sklepu, nie przymus ani zaden wymog!
        A jak sklep sobie powiesi szyldzik, ze obslugujemy klijentow tylko ubranych na zielono w czerwone kropki to tez mam z nimi "wspolpracowac"?

        I takie cuda-niewidy z oklejaniem gum do zucia&co. to do tej pory tylko i wylacznie w mojej szacownej ojczyznie spotkalam ...
        A im wiecej sie takich zachowan toleruje, tym na wiecej sobie markety wobec klijenta zaczynaja pozwalac.
      • anna_sla napisała:

        > nie ma prawa. Pracowałam dokładnie w tym markecie i napatrzyłam się i nasłuchał
        > am. Pracownik ochrony nie ma prawa nawet tykać bez pozwolenia klienta toreb, to
        > rebek, plecaków ani innych rzeczy nie będących przedmiotem zakupów w tym sklepi
        > e. Mogą poprosić o okazanie, a jak klient odmawia wezwać policję... ale wiesz c
        > o? Zachowałaś się mimo wszystko chamsko. Takie to upodlające było pokazanie tow
        > aru?
        >
        > Carrefour ma dziwne zasady, ale znając to od podszewki rozumiem je. Straty i kr
        > adzieże są tam na potęgę. Zasady są jasne i widoczne dla klientów przed wejście
        > m na market "jeśli wchodzisz z innymi zakupami, należy okazać je pracownikowi o
        > chrony". Wchodząc na sklep zgadzasz się na przestrzeganie tej zasady. Więc otwi
        > erasz torebkę pokazujesz wszelkiej maści gumy do żucia, perfumy lub inne zakupy
        > z paragonem. Pracownik ochrony je "okleja" lub podbija paragony bądź zawiadami
        > a pracownika monitoringu o tym co wnosisz a ten informuje pracownika ochrony z
        > linii kas. Klient "świadomy" i współpracujący jest ułatwieniem w pracy zarówno
        > ochrony jak i kasjerek.

        Chamsko to się zachowała ta baba, której się NAJZWYCZAJNIEJ nudziło bo była już końcówka szychty tongue_out JEŚLI mam coś co może być uznane za rzecz ze sklepu SAMA podchodzę do ochrony "proszę mi okleić to/tamto/sramto/owamto". Ale ta kobiecina się zapędziła, wkurwiła mnie tak, że przestałam myśleć racjonalnie i gdyby stary jej nie pokazał tej torby (do której ona GÓWNO ma bo była z ccc) to bym w życiu nie pokazała i czekała na policję.
        I nie upodlające było samo pokazanie towaru bo wiele razy to robiłam jak ktoś grzecznie, normalnym tonem tylko potraktowanie nas jak rodzinki ZŁODZIEI, rozumiesz???
        --
        http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
        • rozumiem. I zachowałabym się tak samo jak Twój mąż, pokazać i mieć święty spokój.
          • I jednocześnie zezwalać na dalsze takie traktowanie klientów? Fajna praktyka. To tak jak "trzeba posmarować lekarzowi, żeby lepiej się nami zaopiekował" uncertain
            --
            http://s4.rimg.info/e87a8b9149ac6af4ff378db788340275.gif
            • w pewnych kwestiach nie dyskutuję po prostu. Jak mi sklep nie odpowiada to go zmieniam, jak mi lekarz nie pasuje to go zmieniam zamiast na niego skarżyć. Są inne sposoby na zmiany kogoś czegoś. Z księdzem np. nie wygrasz, choćby nie wiem jaka to kwestia była. Ostatnio była afera o molestowanie przez księdza nastolatki. Myślisz, że go zamknęli? Przenieśli go do innej parafii, tak jak ostatnim razem, a w kurii powiedzieli kobiecie, że nic nie wskóra. W carrefourze jest skrzynka na skargi i propozycje zmiany, wcale nie trzeba tego pisać anonimowo.
              • Ania, ale wydaje mi sie, ze dziewczynom chodzi o to, ze pani ochroniarz przesadziła i zgadzajac sie na takie zachowania, pozwalamy sobie wchodzic na głowe. w ramach starego powiedzenia- daj palec, a wezma cała reke.
                W zyciu bym nie otowrzyła torebki zeby ktos zajrzał i oklejał co tam mam, bo po pierwsze w mojej torebce sa rozne rzeczy ( łacznie z wkrecarką, ktorą nosiłam jakis czas temu) czy młotkiembig_grin , a po drugie ciekawe kto by to potem odklejał i czyscił slady kleju?
                Poza tym mysle, ze kazdy ochroniarz by uciekł jakby zajrzał do mojej torebki.
                JA wiem, ze ludzie kradną, obraza mnie jak kasjerka sprawdza mi tytki z pasta do zebów czy zarówką, ale sa jakies granice sprawdzania i ta pani ta granice przekroczyłą.
                --
                Mam odsmyczowe i odkuwetkowe zapalenie mózgu smilesmilesmilesmile
                • a potem lament, ze złapali dziecko, bezprawnie i na zaplecze zaciągnęłi.....jak takie dziecko ma się bronić??? skoro my dorosli jesteśmy bezsilni???
                  pani przesadziła i to ostro a wychodząc z założenia, że dla świętego spokoju....sami dajemy przyzwolenie na to niestety.....

                  --
                  czym się zajmuję w wolnych chwilach...
                  mojafilcowabiżu

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.