• drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
Dodaj do ulubionych

otyłość u dzieci

  • 17.06.13, 13:49
    Nie wiem czy to u mnie na osiedlu jest wysyp czy zjawisko ogólnie zaczyna przybierać na sile. Pewnie część związana jest z chorobami, jest ich całkiem sporo, ale wiele z tych dzieciaków ma otyłe rodziny. Dzieci są w bardzo różnym wieku, od żłobka do gimnazjum. Szkoda ich bo mają wyraźne problemy z poruszaniem się, bardzo krzywe nogi, pocą się w te upały. Zauważyłyście coś takiego w swoim otoczeniu?
    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9h78s6bhic.png

    http://www.suwaczki.com/tickers/8unelbetppgxwyzf.png
    Edytor zaawansowany
    • 17.06.13, 14:04
      U mnie w okolicy to pojedyncze sztuki są. Z tego co zauwazyłam to większość jest chora- otyłość jest skutkiem ubocznym sterydów np.
      Co ciekawe spora część tych otyłych to Azjaci (jest na osiedlu chłopak niespełna 4l, który gabarytami wszerz i wzdłuż przewyższa mojego 7,5 latka...)
    • 17.06.13, 14:05
      Sporo się ostatnio o tym mówi, ze jesteśmy społeczeństwem idącym ku otyłości ale ja nie zauważyłam wokół siebie otyłych dzieci... tzn mam może dwoje znajomych dzieci które bym powiedziała, że mogą mieć problem, ale co to jest dwoje dzieci z kilkunastu znajomych. Natomiast na ulicy nie rozglądam się za obcymi dziećmi tongue_out
      • 17.06.13, 14:10
        Też jakoś 2 czy 3 dzieci takich znam, ale jest to otyłość związana z chorobami.
        Reszta to szczupaki wink.


        --
        http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/lh/mb/wvld/UcuY6scbuiDIDSj7zX.png
        • 17.06.13, 14:33
          a ja niestety zauważam.
          na placach zabaw, jak z moimi wychodzę. w szkole u młodej...
          przerażające to, dziewczynki 10 lat a udzisko większe od mojego.
          żal mi tych dzieciaków, ale co z tego, jak sklepik prosperuje w najlepsze, a tam czipsy, żelki, cola i inne paskudztwa...
          na pewno jakiś odsetek to dzieci zmagające się z jakimiś chorobami, ale jest ich za dużo, żeby to wszystko złożyć na karb leków.
          --
          http://lbyf.lilypie.com/8XHYp1.png
          http://lbyf.lilypie.com/I1znp1.png
          Moja biżu
    • 17.06.13, 17:13
      Zauwazylam. Moje dwa szczypiory i zawsze jak jedziemy do Polski to sa najszczuplejsze ze wszystkich dzieci z rodziny i sasiadow/znajomych. Kultura jedzenia tez z gola inna. Najbardziej irytuja mnie kaszki na slodko kilka razy dziennie u parolatka i slodycze w kazdej porze dnia. U mnie np. moga zjesc cos slodkiego po obiadokolacji. Dodatkowo malo sokow im daje, duzo wody, no i przede wszsystkim zdrowe, zbilansowane posilki glowne.
      • 17.06.13, 17:28
        Tak się zastanawiam ile w tym wszystkim "udziału" babć. Mnóstwo dzieciaków jest właśnie pod ich opieką i sama widzę poi swojej mamie przekonanie że "skoro nie zjadła zupy to musi chociaż pączka/drożdżówkę". Ja dostaję piany i ochrzaniam ale ilu jest rodziców którzy o tym nie wiedzą bo całe dnie siedzą w pracy. Młoda niestety protestuje przy owocach i warzywach "na sucho" ale przemycamy je inaczej a słodycze dostaje max 2 razy w tygodniu. Wiem kurcze że popełniam inne błędy żywieniowe, mocno mnie to gryzie i mielę głową jak to naprawić..
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9h78s6bhic.png

        http://www.suwaczki.com/tickers/8unelbetppgxwyzf.png
        • 17.06.13, 18:40
          na tle mojej latorośli wszystkie dzieci są grube. Nawet te, co nie są. Ona bije wszelkie rekordy chudości i nawet babcia nie dała rady. Ale ona od urodzenia oscyluje poniżej 3 centyla ( no w granicach 1 smile )
          --
          www.pajacyk.pl
          ulubione forum Gwiazdki 2001:
          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
          *** GWIAZDKI 2001 ***
    • 17.06.13, 18:47
      niestety potwierdzam, jestem przerażona skalą zjawiska. Coraz więcej otyłych dzieci. Ale po pierwsze: wf w szkole to parodia, na dodatkowy sport po co, jeść zdrowe zbilansowane posiłki bez sensu. Lepiej siedzieć przed tv lub kompem i zajadać chipsy, tosty i pizze. Tragedia.
    • 17.06.13, 18:48
      moi znajomi (tacy jedni z najbliższych) kiedys byli szczupli, a teraz są otyli i tak samo utuczyli córki. i przyznam, że patrzę na to z bólem serca.
      tak jak 2-3latka okrągła wygląda raczej słodko- te dołeczki w policzkach i rąsiach, tak 10latka, wygląda po prostu źle...i jeśli rodzice nie opamietają się, to dziewczynki wkrótce dołączą do swego taty, który od paru lat chodzi z pompą insulinową.
      powód otyłości- oni po prostu ŻRĄ ....słodycze, chipsy, parówy dzieci nie zjadają, a wpychają do buzi, i takie objedzone tymi "dobrociami" muszą siadać do obiadu "jak nie zjesz wszystkiego, to nie dostaniesz deseru"
      jest mi zwyczajnie przykro na to patrzeć.
      jedyne co to rodzice zapewniają dzieciom duzo ruchu, jako rodzina są bardzo aktywni, i nie od święta, a właśnie na co dzień i to bardzo regularnie.


      --
      portal-ogrodniczy.pl
      • 17.06.13, 19:02
        OMG.. Swoją drogą upasione 2-3 letnie dziecko też nie wygląda słodko..
        --
        http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9h78s6bhic.png

        http://www.suwaczki.com/tickers/8unelbetppgxwyzf.png
    • 17.06.13, 19:51
      Zdarzaja sie i otyle niemowleta ( olej palmowy w mleku modyfikowanym plus pakowanie w dziecko ton zarcia) i kilkulatki ( tlum rodzicow pod przedszkolem, kazdy z rogalikiem na masle lub paka ciastek, do tego sok). Do tycia predysponuja tez geny i rasa. Moi chlopcy sa szczupli, Starszak nawet chudy.
      --
      Mój sposób na kryzys:
      Jem spleśniały ser, piję stare wino i jeżdżę autem bez dachu.

      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/ij/xd/byhj/kQu1cBICSSUba962oA.jpg
    • 17.06.13, 19:53
      Często jest to efekt zasiedzialego trybu zycia, dzieci są zasiedziaje,glownie przed technologicznymi bajerami, nie mają nawet umiarkowanej aktywnosci fizycznej po przedszkolu(o ile uczęszczają) czy po szkole
      U nas w domu jest kladziony wysoki nacisk na sport, wysilek fizyczny, solidne treningi,zajecia dodatkowe związane z aktywnoscią fizyczną i ruchem, na to mamy duze wymagania, dzieci sa typami sportowcow, uwielbiają treninigi i ruch w wolnym czasie.To dla nich frajda,ale i ciezka praca
      Kazde od najmlodszych lat w ten system "wycisku" bylo wdrązane,wszyscy w domu intensywnie cwiczą,od najmlodszej do najstarszych,i widze ze kondycyjnie ,i zdrowotnie są wzorem.
      Wedlug mnie otyle dzieci to wina nie tylko choroby wrodzonej,ale głownie wina wdrązanej diety (smieciowe jedzenie) w tym brak odpowiedniego ruchu codziennego.
      Zasiedziały tryb zycia odgrywa kluczową role w otylosci dzieci,a co za tym idzie zaniedbania ze strony rodzicow
      • 18.06.13, 13:09
        > Często jest to efekt zasiedzialego trybu zycia
        I jeszcze jedno. Dużo rodziców wyznaje zasadę że sam spacer wystarczy. Że świeże powietrze w jakiś magiczny sposób rozrusza mięśnie i wchłonie tłuszcz. Siedzenie na ławce w parku i czytanie bajek, choć miły to sposób na spędzanie czasu, nie załatwi sprawy ruchu. Lepienie babek w piaskownicy to nie to samo co granie w piłkę i bieganie (a na przykład dziecko nie robi tego, bo nie ma z kim, a mamuśce się nie chce lub nie am czasu) A niektórzy z tego co obserwuje nie widzą różnicy i dziwią się, że dziecko otyłe, skoro "tyle czasu spędza na świeżym powietrzu".
        > Wedlug mnie otyle dzieci to wina nie tylko choroby wrodzonej,ale głownie wina
        > wdrązanej diety (smieciowe jedzenie)
        Hahaha przypomniała mi się scenka rodzajowa jak jedna moja koleżanka daje córce do przegryzania owoce, czasami gotowane warzywa, ponadto soki i zdrowe przeciery. I z dumą chwaliła się jak córeczka jest zdrowo i dobrze odżywiana. Problem w tym, że je... cały czas. Non stop coś mieli w buzi, każda aktywność podszyta jest jedzeniem. Co z tego, ze zdrowe rzeczy, skoro koncertowo wyrabia sobie nawyk ciągłego podjadania?
        Nie było sytuacji by bawiła się, rozmawiała czy robiła cokolwiek bez obranego kawałka jabłka w ręce, kubeczka soku lub podjadanej z doskoku ugotowanej marchewki.
        No i jest... solidna. Gruba jeszcze nie. Ale ciekawe jak to się potoczy.
        --
        http://dl5.glitter-graphics.net/pub/568/568935utyrgidx93.gif
    • 17.06.13, 21:08
      jest to ogólne zjawisko tuczenia dzieci.
      przyczyny:
      - dużo zajęć pozalekcyjnych, siedzących
      - przesiadywanie przed komputerem (nawet kurna na plaży dzieci siedzą z nosami w komputerach i tabletach, zamiast pływać i skakać)
      - napoje gazowane w nadmiarze
      - czipsy, chrupki, pizza i cała reszta śmieciowo-syfiastego jedzenia
      - otyli rodzice
      - złe nawyki żywieniowe w domu
      - za mało ruchu, gimnastyki, wuefu, skakania, biegania, jeżdżenia na rowerze, na rolkach, na sankach, na łyżwach, kopania dziur, budowania szałasów, wigwamów, ganiania w berka, w chowanego, w klasy, w ciupy, w gumę, w cokolwiek...

      dzieci są strasznie grube uncertain
      --
      http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
    • 17.06.13, 21:29
      Dzieci się nie ruszaja, jedza smieci i gotowce ze sklepów. Nieiwlu rodzicom chce się gotowac zdrowo. Drożdżówką łatwiej dziób zatkaćwink
      • 17.06.13, 21:59
        Moja chuda, 3 lata i 12 kg. Ale bardziej mi się podoba taka "uroda" niż niektóre bardzo okrągłe, chociaż, oczywiście, chciałbym żeby ważyla trochę więcej.
        żywienie? ja się staram, bardzo się staram. A jak Młoda była u babci to nagle żelki, chrupki, czekoladki, cukierki, lody itd itp a potem problem przez kilka dni bo ten tego, zaparcia.
        No zresztą babcia jest zszokowana, że młoda pije wodę. Pyta:"o jakim smaku?" aaa.
        Jako, że mam chudy egzemplarz 3 letni to trochę nie wiem jak powinna wyglądać zdrowa, donoszona, w tym wieku, już nie winikam big_grin Ale nastolatki? Matko! Te pupy, uda! Nie, nie uwierzę, że każda jedna chora.
        • 17.06.13, 23:48
          Powiem tak widać otyłość u dzieci. Ale tez i chudzin sporo.
          Najgorsze jest to ze rodzice nie widza ze robią krzywdę dziecku.
          Soczek, bułki ,chipsy pod szkole przynoszą.
          Autobusem 2-3 przystanki co u nas jest 10-15 minut piechotą.
          Ja jadę z młoda ze szkoły tylko z ciężkimi zakupami.
          A tak 25 minut dość szybkim tempem bo po młodego sie spieszymy. Rano mąż ja z psem odprowadza.
          A i do 5-roku z jeździła wózkiem.

          Ja mam kuzynke, jak pojechałam do niej po latach to aż strach co ona z siebie i syna zrobiła.

          I słyszę ze młody ma problemy zdrowotne ok to wiem, ale ona wyskoczyla ze ma zaburzenia metabilizmu bo on tak mało je.

          No i tak rozmowa i słyszę, ze młody 20 pierogow ruskich z tłuszczem i cukrem, a to sok a to frytki a to hamburger.
          Chleb z cukrem , matko straszne.

          Gdy tak jej słuchałam to sobie myśle ze masakra jak mozna tak jeść.
          Ja nie jestem szczupak, syn mi sie najstarszy upasl gdy najmłodszy sie urodził.
          Ale ja zmieniłam mu zamiast chleb na kolacje owoc. Mniejsze porcje obiadu.
          2 tygodnie obóz sportowy i wróciła chudzina z zapadnietymi policzkami.
          Do dzis iż 6 lat trzyma wagę.

          Okazało sie ze dziecko zdrowe, dietetyk ustawił jedzenie opieprzyl aż z płaczem wyszła z gabinetu.
          Bo młody ma uszkodzone nerki, byc moze bedzie miał kiedyś przeszczep.
          I waga i dieta jest ważna.
          Wtedy schudl 5 kilo.
          Ale co jest dzis nie wiem.

          A Młody nawet nie chciał wyjść sie bawić z dziećmi.
          Moje przy nim to anoreksja.

          --
          -----------------------
          Myśl o tym co mówisz...
          Nie mów tego co myślisz...
    • 18.06.13, 11:45
      A ja mam jedno dziecko chude, a drugie z nadwagą (jeszcze nie otyłością). Są tak samo wychowywani, odżywiają się dość dobrze (jasne, że nie hiper zdrowo, ale bez czipsów), ruchu zażywają podobnie, z tym, że ten grubszy więcej i ogólnie jest sprawniejszy.
      Bardzo mnie bolą oceny osób z zewnątrz, że grube dziecko to zawsze jedzenie fast foodów, głupia matka i siedzenie przed komputerem.
      --
      misiedlakazdego.blox.pl/html
      • 18.06.13, 12:46
        Ale jezeli przyczyna nie jest tryb zycia to pozostaje opcja choroby (zaburzenia tarczycy, ukryte choroby metaboliczne).
        Bo nie tyje sie "od niczego".
        Robilas synowi jaies badania?
        Jezeli wszystko wychodzi ok, to pozostaje jednak nadmiar kalorii ...
        Tycie, to dostarczanie organizmowi wiekszej liczby kalorii, niz organizm jest w stanie spozytkowac. Druga opcja to choroba. Trzeciej opcji brak.
        Owszem, dzieci moga byc zywione w ten sam sposob: tzn. jedza to samo.
        Ale czy jedza takie same porcje?
        Ja tez mam dwoje dzieci: corka szczuplizna (lat 5), synus tez byl szczuply (do jakiegos 11-12 roku zycia, obecnie ma 14,5), w wieku dojrzewania zaczal sie powaznie "zaokraglac". I tez gotuje codziennie, chipsow praktycznie nie jadaja (nie lubia), sokow typu "Kubus" u nas (w De) niet, zawiesitych sosow tez nie znamy, zabielanych zup tez nie (nie ma takiej tradycji), za slodyczami nie przepadaja, ciasta z kremem nie ruszy zadne ... Ale synus potrafil tego "zdrowego jedzenia" ze 2-3 porcje wchramolic. I co z tego, ze "zdrowe" (bo gotowane, bo duzo wyrzyw, bo makarony i kasze pelnoziarniste ...), jak porcje zbyt duze. Lubil koktaile mleczne domowej roboty (tuskawkowe, czeresniowe, porzeczkowo-bananowe). No fajnie, zdrowe. Ale on potrafil wypic tego z litr na raz!
        Powrocil wiec (mamuska przypilnowala) do jednotalerzowych porcji i o dziwo waga sie unormowala. Do tego dwa razy w tygodniu zajecia sportowe. I o dziwo, nawet po ulubionej nutelli obecnie nie problemow z waga. Wyszczuplal w ciagu 2-3 mcy niesamowicie.
        Gdybym nadal pozwalala mu jesc "zdrowe" produkty w nieograniczonej ilosci, to pewnie teraz turlalby sie jak oponka Michelina ...

        Ale ogolnie da sie zauwazyc niestety ponizsza tendencje: "pokazni" rodzice ( u nas to glownie kobiety sad), "pokazne" gabarytowo potomstwo. Wyjatkow od tej zasady na razie nie zaobserwowalam sad
        • 18.06.13, 14:18
          też widzę takie dzieci. Chociażby w klasie młodej. Ona co prawda szczuplutka - na 131 cm waży 26 kg. Ale jeden chłopiec np. waży ponad 60 kg. I u niego to na pewno nie żadna choroba tylko codzienne pochłanianie czipsów, rogalików z czekoladą i tym podobnych rzeczy. Z resztą nie tylko chłopcy tak wyglądają. Sporo dziewczynek ma dużą nadwagę.
          --
          http://gify.magazynek.org/pictures/Zwierzęta/Ptaki/Pingwiny/021.gif
        • 19.06.13, 08:51
          anetchen2306 napisała:

          > Ale jezeli przyczyna nie jest tryb zycia to pozostaje opcja choroby (zaburzenia
          > tarczycy, ukryte choroby metaboliczne).

          > Bo nie tyje sie "od niczego".
          > Robilas synowi jaies badania?
          Tak. jest zdrowy.
          Ale ma grubych dziadków, no i ja mam skłonność do tycia ogromną (jeśli tylko zjem normalnie, tzn jak inni, to zaraz tyję), geny i tyle. Jedno dziecko poszło w inną stronę genetyczną, drugie w inną


          > Jezeli wszystko wychodzi ok, to pozostaje jednak nadmiar kalorii ...
          > Tycie, to dostarczanie organizmowi wiekszej liczby kalorii, niz organizm jest w
          > stanie spozytkowac. Druga opcja to choroba. Trzeciej opcji brak.
          A widzisz, jest jeszcze różna przemiana materii. Co dla jednego jest nadmiarem kalorii, dla innego jest ok. Ja np nigdy nie mogłam jeść tak dużo jak wiele moich szczupłych kolezanek


          > Owszem, dzieci moga byc zywione w ten sam sposob: tzn. jedza to samo.
          > Ale czy jedza takie same porcje?
          No co Ty, Młodszy mniej




          --
          misiedlakazdego.blox.pl/html
          • 19.06.13, 09:43
            Też mam skłonność do tycia i modlę się żeby dziewczyny poszły w tatę, nie chcę żeby przeżywały to co ja..
            --
            http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9h78s6bhic.png

            http://www.suwaczki.com/tickers/8unetqywuh3taq7g.png
            • 19.06.13, 12:21
              Całe zycie wyrzeczeńsad

              Z drugiej strony ma to pewną zaletę: jest sie czujnym na kwestie wagi. Kilkakrotnie już doświadczyłam, że jestem szczuplejsza niż osoba, która byłą szczupłym dzieckiem i szczupłym nastolatkiem i potem nadwaga stała się zaskoczeniem, czymś nie do opanowania. Niedawno spotkałam w mieście moją byłą uczennicę - chudzinkę od zawsze. Teraz jest dwa razy grubsza niż ja
              --
              misiedlakazdego.blox.pl/html
          • 19.06.13, 12:45
            Jezeli to zla przemiana materii jest przyczyna, to jest to zaburzenie (ale twierdzisz, ze dziecko badane i zdrowe, wiec zaburzen przemiany materii chyba nie ma, przynajmniej z medycznego punktu widzenia).
            I jezeli sie wie, ze takowa przemiane sie posiada to tez trzeba uwazac na to co sie je i na to co je (i ile je!) dziecko. A nie zwalac na geny ... Bo ich nie wybieramy, diete i owszem wink
            Nie masz jesc "normalnie", tyle co inni, i porownywac sie z innymi (bo to nie ma sensu, bo np. ktos wiecej fizycznie pracuje niz ty, ma wiecej/mniej stresu niz ty, przyjmuje jakies leki ...), masz jesc tyle, ile Twoj organizm spotrzebuje. To samo tyczy dziecka.
            Widocznie potrzebuje mniej, niz Ty sadzisz i mu tych kalorii dostarczasz. Stad tycie.
            Jezeli dostarczysz organizmowi mniej niz potrzebuje, wowczas nie wyprodukuje dodatkowego tluszczyku. No bo skad wezmie ten zapas? Bedzie musial wykorzystac rezerwe do uzyskania energii. Schudnie.
      • 19.06.13, 13:46
        A ja mam jedno dziecko chude, a drugie z nadwagą (jeszcze nie otyłością). Są ta
        > k samo wychowywani, odżywiają się dość dobrze (jasne, że nie hiper zdrowo, ale
        > bez czipsów), ruchu zażywają podobnie, z tym, że ten grubszy więcej i ogólnie j
        > est sprawniejszy.
        > Bardzo mnie bolą oceny osób z zewnątrz, że grube dziecko to zawsze jedzenie fas
        > t foodów, głupia matka i siedzenie przed komputerem.


        Rob synowi male wojsko z 2 razy dziennie, jak mozesz tez sie aktywnie do tego przyłączaj..Świetna zabawa, nie ma na celu zmuszania, nakazywania ,ale jako staly element dnia tak jak mycie zębow. Wieczorem pompki ,przysiady,sklony, rano tez.W poludnie bieganie ,gra w pilke czy inne zawody,oczywiscie nie wolno przesadzac z intensywnoscią i netezeniem cwiczen , tylko na tyle ile syn ma sil. To jest tylko efektowne i pomyslne, jesli dziecko do tej "zabawy" w postaci "wojska" i umiarkowanych cwiczen gimnastycznych bedzie sie chętnie garnąc i je wykonywac,jesli bedzie sie przeciwstawiac, buntowac, zdecydowanie odpuscic i nie naciskac.Przymus jest niewskazany, i nie oplacalny ,zas dobre chęci i traktowanie to jako rozrywke wskazane i oplacalne
    • 19.06.13, 11:42
      Jak wiozę małą do przedszkola to widzę, że takie otyłe dzieci ledwo idą. A jak wracają do domu- jedzą czipsy, piją kolorowe napoje, jedzą lody i tony różnych łakoci. Jak to widzę to mam ochotę te wszystkie mamy opierdykać i zabrać dzieciakom te słodycze.
      Nie usprawiedliwiajmy wszystkiego chorobą. Zdrowa dieta i ruch na świeżym powietrzu to podstawa, a nie żarcie batonów i telewizja z komputerem.
      Ja nie kupuję tego badziewia i po południu jestem w ciągłym ruchu ze swoją pociechą. Nie chcemy, żeby mała była otyła jak moja małżonka.
      --
      Życie jest jak pudełko czekoladek, nigdy nie wiesz co znajdziesz w środku big_grin
      • 19.06.13, 12:21
        saguaro70 napisała:

        > Jak wiozę małą do przedszkola to widzę, że takie otyłe dzieci ledwo idą. A jak
        > wracają do domu- jedzą czipsy, piją kolorowe napoje, jedzą lody i tony różnych
        > łakoci.
        Skąd wiesz? Jesteś w tych wszystkich domach?



        --
        misiedlakazdego.blox.pl/html
        • 19.06.13, 13:36
          Malgosia, we wszystkich na pewno nie ale człowiek ma sporo racji. Też widzę dzieciaki ze słodyczami i słodzonymi napojami, może już nie takie małe przedszkolaki ale średniopodstawówkowe owszem. Oglądają reklamy "zdrowej i pożywnej" nutelli, lizaków z "witaminami", miśków z budyniem "bez konserwantów" z datą ważności na dwa lata a potem kupują za drobniaki otrzymane od rodziców i pałaszują w drodze do domu. Danonki są w tym wszystkim chyba najmniej syfiaste chociaż i tak są.. A reklamy czipsów i słodzonych-barwionych płatków do mleka? Przecież są kierowane do dzieci a rodzice kupują bo to PŁATKI do MLEKA to zdrowe. Patrz amerykańską tradycję płatków na śniadanie, jedzą tony cukru pod płaszczykiem zbożowego składu.. Cola i reszta to oddzielna bajka..
          --
          http://www.suwaczki.com/tickers/ex2bdf9h78s6bhic.png

          http://www.suwaczki.com/tickers/8unetqywuh3taq7g.png
    • 19.06.13, 12:19
      moja corka jak była niemowlakiem, to była okrągła jak pączek, teraz ma 4 lata i waży 16 kg.
      Jest szczupła. Ja chuda nie jestem i mam nadzieję, że dzieciaki pójdą za tatą.
      Była pod opieką teściowej do czasu pójścia do przedszkola, to też ciągle ją dokarmiali uncertain Bułeczka była na zawołanie i nie szło przetłumaczyć.
      Zaczęło się przedszkole, to spadła z wagi i teraz stoi w miejscu.

      Ale wczoraj taką oto miała sytuację na placu zabaw.
      Moja młoda chciała na huśtawkę, poszłyśmy, podeszła inna dziewczynka i prosi, żebym ją posadziła, bo nie może wejść.
      Ok.
      Miała ok. 4-5 lat. Widzę, że jest dość pulchna, ale jak ją złapałam, to nie mogłam podnieść hehehe głupio mi sie zrobiło i mówię, że podejdę z drugiej strony (pomijam, że mamusia siedziała na ławce), zaparłam się i ją wsadziłam wink

      Ciągle widzę dzieciaki z czipsami, ciasteczkami i pączkami. Do tego słodki sok i dzieciak zadowolony.
  • Powiadamiaj o nowych wpisach

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.