Dziecko nie chce rodzeństwa Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Moja bardzo dobra koleżanka (37l.) ma 10-letniego syna. Gdy ja urodziłam rok temu pierwsze dziecko to w koleżance obudził się ponownie instynkt macierzyński smile i zapragnęła drugiego dzidziusia smile I nie chodzi tylko o to, że zobaczyła moje maleństwo. Jej syn ma poważną wadę wzroku. Wada jest na dzień dzisiejszy nie do wyleczenia i dzieciak traci wzrok (funkcjonuje jakoś, ale telewizje ogląda np. z 15cm). Rokowania takie, że kiedyś ten wzrok straci choć nie wiadomo kiedy sad I koleżanka też pod tym względem pomyślała o rodzeństwie dla niego. I teraz problemy są dwa. Po pierwsze boją się bo ten wzrok to coś nie tak z ich genami i jest 25% szans, że następne dziecko będzie miało to samo. Drugim pomysłem byłaby adopcja, ale starszy szału dostaje jak tylko się wspomni o ewentualnym bracie/siostrze. Podobno od zawsze nie lubił młodszych dzieci i do tego jest bardzo wrażliwy i zazdrosny o wszystko.
    Niby decyzja o tym ile ma być dzieci należy tylko i wyłącznie do rodziców.
    Powiem szczerze, że sama nie wiem co zrobiłabym w tej sytuacji.
    A co Wy myślicie?
    • ale jak to pod katem tego że syn traci wzrok decydują się na drugie? nie bardzo rozumiem
      --
      NIE DLA LENIWYCH MAGIELEK
      • Żeby mieć chociaż jedno dobre, nie uszkodzone.
        Albo żeby miał się kto tym tracącym wzrok zająć.
        :o/

        --
        Muranów
        • kocio-kocio napisała:

          > Żeby mieć chociaż jedno dobre, nie uszkodzone.
          Tez mi to przyszło do głowy...
          • obie powyższe przyczyny przyszły mi do głowy (plus przeszczep oczu - to tak na fali przeczytanej książki, bez mojej zgody wink ) , ale nie chciałam tak z grubej rury tongue_out

            niezależnie od powyższego merytorycznie się nie wypowiem bo nie wiem, nie przeżyłam tego, a gdybać to ja sobie mogę
            --
            NIE DLA LENIWYCH MAGIELEK
            • To była jedna z przyczyn powołania do życia naszych dzieci. Myślimy o Najstarszej, która jest niepełnosprawna i o jej przyszłości-jak każdy rodzic myśli o przyszłości swoich dzieci. A że sami jesteśmy jedynakami, dziadkowie żyć nie będą wiecznie zostanie tylko rodzeństwo-mam nadzieję dobrzy ludzie, którzy będą się nawzajem wspierać-i zdrowi chorego i chory zdrowych.
              --
              http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
              • Właśnie o to chodzi.
              • Super.
                A co jeśli młodsze dzieci z jakiegoś powodu nie będą chciały się starszym zajmować?
                Albo Wami na starość?
                Na przykład właśnie dlatego, że się dowiedzą o Waszych planach?
                Ja bym się natychmiast wyprowadziła i zmieniła numer telefonu, gdyby mi ktoś powiedział, że rodzice się zdecydowali na mnie, żeby zapewnić opiekę starszemu na "po swojej śmierci".
                Poważnie.
                Co innego kiedy coś się stanie i tak wyjdzie, ale ustawianie komuś życia z premedytacją nie mieści mi się w głowie.

                I żeby nie było: to mówię ja, którą czeka opieka nad bratem, kiedy rodziców zabraknie. Tyle że w moim przypadku tak wyszło po prostu.

                -- bi.gazeta.pl/i/16/forum/wyslijBtn.gif
                Muranów
                • a co jeśli czyjekolwiek zdrowe dzieci się wypną-bo taki będą miały zrypany charakter ?
                  i chyba trochę wyolbrzymiasz twierdząc,że ktoś decyduje się na dziecko kierowany TYLKO tym powodem, rozumując w ten sposób można dojść do absurdow i mieć za złe rodzicom powołanie do życia bo oni bardzo chcieli mieć dziecko

                  Czeka Cię opieka nad bratem -masz o to żal do rodzicow ?
                  --
                  http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • Żeby syn w wieku dorosłym, gdy ich zabraknie nie został sam. Ja jak straciłam mamę to gdyby nie moje starsze rodzeństwo to nie wiem co by było.
    • kasiap0585 napisał(a):

      > Rokowania takie, że kiedyś ten wzrok straci choć nie wiadomo kiedy
      > sad I koleżanka też pod tym względem pomyślała o rodzeństwie dla niego.

      Może lepiej ubezpieczyć starego dzieciaka niż fundować sobie nowego? Bo co będzie jak drugie nie będzie nadawało się jako dawca do przeszczepu, ani opiekun dla niewidomego?

      >starszy szału dostaje jak tylko się wspomni o ewentualnym brac
      > ie/siostrze. Podobno od zawsze nie lubił młodszych dzieci i do tego jest bardzo
      > wrażliwy i zazdrosny o wszystko.

      Noo, jak się nie umie wychować jednego dziecka to robienie kolejnego jest błędem..

      • > Może lepiej ubezpieczyć starego dzieciaka niż fundować sobie nowego? Bo co będz
        > ie jak drugie nie będzie nadawało się jako dawca do przeszczepu, ani opiekun dl
        > a niewidomego?

        Dziecka ubezpieczać nie trzeba (to nie jest problem). Przeszczep jest niemożliwy (pytałam) to po pierwsze (jak już wspomniałam nieuleczalne na chwilę obecną) i nie chodzi o to żeby drugie było dawcą ani opiekunem. Oboje są jedynakami i ich dziecko też jest jedynakiem. Chcą żeby nie zostało samo na świecie w przyszłości.
        • kasiap0585 napisał(a):

          > > Może lepiej ubezpieczyć starego dzieciaka niż fundować sobie nowego? Bo c
          > o będz
          > > ie jak drugie nie będzie nadawało się jako dawca do przeszczepu, ani opie
          > kun dl
          > > a niewidomego?
          >
          > Dziecka ubezpieczać nie trzeba (to nie jest problem)...|"

          w tej sytuacji nie dziecko powinno się ubezpieczyć, ale rodziców.
          bo jak ich zabraknie, to kto się dzieciakiem zajmie?
          i to za darmo?
          domy dziecka co najwyżej....
          z czego te dziecko będzie w przyszłości żyć, skoro zdrowym i widzącym ciężko prace znaleźć?
          tak to przynajmniej dostanie wypłatę po śmierci rodzica.
          --
          http://images44.fotosik.pl/266/58ea10722a7ca480m.jpg
          • Oni nie mieszkają w Polsce, są to zamożni ludzie, finanse nie są problemem.
            Dom dziecka raczej nie będzie musiał się nim zająć, na dzień dzisiejszy ma dwoje zdrowych rodziców, dwie babcie i dwóch dziadków.
            I raz jeszcze do wszystkich: oni nie pragną drugiego dziecka tylko po to żeby opiekowało się tym pierwszym! Owszem, kiedyś chcieli jedno dziecko, ale nie utrata wzroku jest głównym powodem chęci posiadania kolejnego dziecka, wiem to. To tylko tak na marginesie. Gdyby dzieciak był zdrowy to i tak byłby problem bo on nie chce rodzeństwa i o to chodzi najbardziej.
            Jak był mały to sobie żartowali podpytując go czy nie chciałby siostry/brata, a teraz żałują bo on za każdym razem coraz gwałtowniej reagował na te ich niby żarty. Kiedyś też się z tego śmiali, teraz żałują, że w ogóle go o zdanie pytali.
    • i koleżanka powinna iśc do psychologa (egoistyczne robić sobie drugie dziecko, żeby zapewniać zabezpieczenie pierwszemu)
      no i dziecko nie lubiąc innych (młodszych) dzieci i kategorycznie nie chcąc rodzeństwa zdecydowanie ma jakiś problem do przegadania; rozwiazania
    • zdecydowałabym się na drugie a może i kolejne dziecko
      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/aj/bi/e83n/A8WTTObXAoZ7NOGD9X.jpg
      • guderianka oby właśnie tak było, oby wam się udało tak wychować dzieci i żeby nigdzie po drodze nie zboczyli, ale wiesz jak bywa, vide mój przykład, jak to bywa z rodzeństwem,
        do tego u Ciebie nie było (chyba) ryzyka choroby młodszych, tutaj jednak takowe istnieje więc ech sama nie wiem, tak jak pisałam nie byłabym w takiej sytuacji i proszę wszystkie swiętości żebym nie była więc gdybać sobie mogę,
        --
        NIE DLA LENIWYCH MAGIELEK
    • NIGDY nie pytalabym sie dziecka, czy chce rodzenstwo. To decyzja rodzicow.Wylacznie. Postawilabym przed faktem dokonanym.
      Inna rzecz, ze my decydowalismy sie na kolejne dzieci, gdy starsze byly na tyle male, ze w ogolenie jarzyly , o co chodzi.
      Takoz NIGDY nie splodzilabym dziecka jako przyszlego opiekuna niepelnosprawnego rodzenstwa. To jest okrutne.
    • Ponieważ ja zawsze chciałam wyłącznie jedno dziecko, dla mnie problemu nie ma. Ale koleżanka ma zachciankę i tu decyzję na pewno powinna podjąć z mężem i synem. Nie dziwię się reakcji tego chłopaka, bo z powodu wady wzroku musi być nadwrażliwy. Rodzeństwo tę sytuację pogłębi, poza tym pojawi się nie wcześniej niż za 9 miesięcy, gdzie będziemy mieli do czynienia z 11-latkiem, u progu nastoletniego buntu. Dramatycznie to widzę. Poza tym, jeśli, odpukać syn utraci wzrok, czy koleżanka będzie na tyle mobilna, by zajmować się niemowlakiem i niepełnosprawnym dzieckiem?
    • Rozumiem twoją koleżankę, bo sama stałam przed podobnym wyborem. Nie decydowałam się na drugie, bo:
      a) jest szansa ze tez będzie autystyczne, a ja już teraz ledwo się wyrabiam z wszystkimi terapiami itp - jeśli dziecko koleżanki straci wzrok czekają ich dodatkowe zajęcia dla osób niewidomych. ogromne wyzwanie. To zajmuje czas
      b) Skoro to zajmuje czas, to automatycznie będę miała go mnie dla drugiego dziecka, nawet jeśli będzie zdrowe. Wiadomo ze to chore będzie zawsze potrzebowało więcej uwagi. Drugie dziecko może czuć się odsunięte
      c) IMHO nieuczciwe jest wobec drugiego dziecka powoływać go na świat tylko dla opieki nad starszym rodzeństwem. Wolę odkładać kasę i w inny sposób zapewnić opiekę synowi na czas gdy mnie nie będzie.

      Nie pytałam mojego syna o zdanie, bo to nasza (moja i męża) decyzja.

      --
      http://www.beyondavatars.com/data/media/35/avatar17.gif
      "Faceci, jeśli chodzi o kulinaria i tak wyżej cenią sobie dobrze zrobionego loda niż stos schabowych z kapustą"
      by mearuless
    • ale tak naprawdę dziecko nie myśli racjonalnie, nie brałabym jego zdania pod uwagę aż tak. Najprawdopodobniej musieliby tego malucha pilnować przed bratem.. chociaż cholera wie jakby to było.
    • bardzo łatwo mówic ze to bez sensu jak nie ma sie dziecka z problemem, ja bym sie bardziej skupiła na problemie ze on nie chce miec rodzenstwa. czy naprawde decyzja o dziecku jest tylko rodziców? Pzreciez zycie tego dziecka tez sie zmieni.
      Wg mnie dobrze byłoby zeby to dziecko miało jakas rodzine. Nawet jesli ten brat czy siostra z obowiazku i z wielkim niezadowoleniem załatwi osrodek dla brata to jednak bedzie mial sie kto tym zająć. Tylko jesli jest duze ryzyko ze to drugie dziecko tez bedzie miało problemy ze wzrokiem to jednak bym sie nie decydowała.
      --
      <*>
      http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Okazje.info.pl

Bestsellery

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.