Dodaj do ulubionych

pier....ole to rozwodze sie

  • karra-mia 22.05.09, 21:38
    nie tylko twój alesio, także lajtsmile

    --
    W życiu na przekór wszystkiemu trzeba robić głupstwa i
    mieć kaprysy
  • karra-mia 22.05.09, 21:40
    alesio załozyłabym się z toba, ale myślę, ze to jedna półka jestwink
    ja narazie muszę trwać...jak chwila
    --
    Nauczyłam się, że nawet jeśli na czymś bardzo mi
    zależy, na drodze stanie jakiś idiota.
  • eva_mendez 22.05.09, 21:40
    hahha przebij! mój też jest z leksza walnięty z w dekiel. Oni obydwoje mieli
    spięcie w inkubatorze! Leżeli pod jednym gniazdkiem 220V
  • aniuta75 22.05.09, 21:40
    Oj sad. A co się stało??

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/lh/mb/wvld/ZHNbZZc6oDXvyYhXhX.jpg
  • guderianka 22.05.09, 21:42
    Jeśli nie kochasz, jeśli ci źle
    Zrób to
    Im wcześniej tym lepiej

    p.s. ja to zrobiłam i nie żałuję
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • slimakpokazrogi 22.05.09, 21:42
    to ja Cię wspieramsmile lepiej w życiu uszczęśliwić ośmiu niz
    unieszczęśliwić jednego (i siebie przy okazji). Potrzebujesz porad -
    wal jak w dym. Ja juz jedną przyjaciółkę rozwodziłam (ale to był
    baaardzo pokojowy rozwód, więc procedura banalna)
    --
    Magiel rządzi,
    magiel radzi, magiel nigdy cię nie zdradzi!
  • alesio23 22.05.09, 21:45
    jeżeli można jednoczesnie kochac i nienawidzić oraz chcieć zajebac
    w najbolesniejszy sposób to ja tak mam.
    Kurwa mając 21 lat czuję się jak stara kuchta służaca.
    --
    "spierdalaćodwielkościmoichstóp"

    uzal.wrzuta.pl/audio/jHK739C7KI/buzu_squat_kocie_sprawy
  • guderianka 22.05.09, 21:51
    UUU-no to kiepsko
    Można nienawidzić i może sie wydawac że kochasz
    Bo miłość to nie jest
    Raczej jej toksyczna namiastka uncertain
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • eva_mendez 22.05.09, 21:56
    można, miłość i nienawiść to jedno uncertain
  • anorektycznazdzira 23.05.09, 19:04
    > Kurwa mając 21 lat czuję się jak stara kuchta służaca.

    Aaaaa, czyli standardowa procedura "żona jest od tego". Kiedyś po
    takiej deklaracji zaczęły u nas w domu latać sprzęty kuchenne.
    To czasem sporo pracy nad chłopem trzeba, jeśli mamunia nie nauczyła
    i cięzkawo bywa. Życzę samozaparcia, konsekwencji i POMYSŁOWOSCIwink
  • bernimy 23.05.09, 07:47
    Ja właśnie kocham i nienawidzę jednocześnie. Silnie powiązane! Ala
    nie zamienię tego na nic innego, bo nie potrafię żyć bez Niego tongue_out
    --
    http://republika.pl/blog_dn_514935/970492/tr/2rozea_1_.gif
  • agik82 23.05.09, 07:53
    mój też pier....
    ja średnio 3 razy w miesiącu sie z nim rozwodzę
  • zuzanka79 23.05.09, 08:37
    Ja też tak miałam, na początku, trzy w miesiącu to była norma, teraz
    owszem zdarza się burza z piorunami. Po tej burzy to mnie trza
    dłuuuugo przepraszaś i "udobruchowywać". Aż mnie kiedyś taki jeden
    k ...wa trafi i podeślę go mamusi na wychowanie na parę dni.
    --
    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=43710&w=71816265
  • liwilla1 23.05.09, 08:00
    ja w chwilach maksymalnego wkurwu mowie mojemu M., ze jesli za niego wyjde za
    maż, to tylko po to by sie z nim rozwiesc wink
    ech, faceci potrafia zalac sadla za skore, nie? ale nie martw sie, wiadomo ze to
    uposledzona plec i nawet natura probuje juz wyeliminowac ja z obiegu (zanikający
    chromosom Y ma coraz krótszy "ogonek" :p - na serio!).
    --
    Vincent van Gogh 07.06.06., 3250, 55
    Liwia Drusilla 18.12.08., 3740, 57
  • deela 23.05.09, 12:53
    no ale co on zrobil?
    bo moze damatyzujesz?????
    --
    A tu zue kobiety siedzą
  • alesio23 23.05.09, 14:19
    no wkurwia mnie poprostu maksymalnie. W sumie gdybym chciała życ na
    codzień z kimś kto jest tak czepialski a jednoczesnie leniwy to
    mieszkałabym z moim ojcem a nie z mężem.
    --
    "spierdalaćodwielkościmoichstóp"

    uzal.wrzuta.pl/audio/jHK739C7KI/buzu_squat_kocie_sprawy
  • deela 23.05.09, 14:44
    no widzisz moj maz tez mnie dzisiaj wkurwil bo jego domyslnosc i pomocnosc mi
    siega ostatnio kurwa poziomu chodnika
    ale sie z tego powodu nie rozwodze
    tylko se posiedze porycze i mi przejdzie
    --
    A tu zue kobiety siedzą
  • karra-mia 23.05.09, 15:32
    wiesz alesio na kartce sobie spisz wszystkie za i przeciw i sama
    zobacz czeo więcej, plusów waszego związku czy minusów, u mnie coraz
    częściej jest wyrównane niestety, ale jestem póki co od niego
    uzależniona niestety i kurwa ma!
    --
    http://tiny.pl/z5xq
  • osa551 23.05.09, 16:11
    to może się zamienimy, mojego coś dzisiaj zakuło w boku, potem położył się na
    podłodze i stwierdził, że pewnie ma raka trzustki. Dodam, ze spał do 10 (to i
    tak krótko) i jedyne co dzisiaj zrobił to wyszedł z psami. Ja odwaliłam
    śniadanie, dwa parania, spacer z młodym i obiad. No i zajmowanie się młodym cały
    czas. A on leżał i przezywał. I jeszcze pewnie sobie myślał, że go nie żałuję.

    Teraz gra na XBoxie.

    Ręce i cycki opadają ...
  • deela 23.05.09, 20:29
    > to może się zamienimy, mojego coś dzisiaj zakuło w boku, potem położył się na
    > podłodze i stwierdził, że pewnie ma raka trzustki.
    jakby moj tak zrobil to bym sie polozyla kolo niego ze smiechu
    --
    Tak,wiem,wspułczujesz moim dziecią...
  • cura_domestica 23.05.09, 20:39
    Czyli to nie tylko ja tak mam wink , oj poryczałam se dzisiaj za wszystkie czasy i
    mam nadzieję , że już więcej nie będę bo ledwo mi oczy widać . Czasem mam ochotę
    wyjść z tego domu i nie wracać sad Trzymajcie się dziewczyny i nie dajmy się , w
    końcu to my jesteśmy ta silniejsza płeć wink !!!
    --
    http://supergify.pl/images/stories/kuraki/kc5.gif
  • mikita10 23.05.09, 21:06
    \eh, to się dołączę, choć nie powiem, że chętnie... Ale kuźwa dlaczego to my
    ryczymy? Ja się ostatnio wściekłam i powiedziałam, że przez żadnego h... już
    ryczeć nie będę!

    A poza tym póki jest miłość i nienawiść to nie jest źle. Gorzej jak zostaje
    tylko obojętność.
    --
    Magda mama Pawełka (03.01.2005), który ma już
  • doral2 23.05.09, 22:32
    iiitam, mój jest najmocniej pierdolnięty, nic tylko mu rypanie w głowie big_grinbig_grinbig_grin

    alesio, przyzwyczajaj się, te chłopy to głupy som uncertain
    --
    prawda jest jak dziura w tyłku, każdy ma swoją.

    emagiel
    kaloszblox
  • osa551 23.05.09, 23:31
    > jakby moj tak zrobil to bym sie polozyla kolo niego ze smiechu

    no ja niestety musiałabym leżeć średnio ze trzy razy w tygodniu wink

    Chyba tylko mój mąż jak się zapatrzy na ratowniczkę i wpłynie łbem w ścianę
    basenu (stalową, nie betonową) to zalicza rentgena, chirurga, laryngologa i
    ortopedę. Po czym przez tydzień zastanawia się, czy jednak nie ma wylewu
    śródczaszkowego.
  • andziulec 23.05.09, 18:59
    Zakładam się z Wami że mój jest najbardziej pierdolnięty, dzięki czemu już
    jesteśmy po rozwodziebig_grin Tylko zrobił się natrętny dupek jeden...
    --
    "All I ever wanted
    All I ever needed
    Is here in my arms
    Words are very unnecessary
  • anorektycznazdzira 23.05.09, 19:00
    Wszyscy są pierdolnięci.
    Jeśli nie jesteś biseksualna to sie przyzwyczajaj...
    big_grin big_grin big_grin
  • yenna_m 23.05.09, 19:53
    oni wszyscy jednakowo i zdrowo pierdolnieci

    tylko minimalnie sie obudową i oprogramowaniem roznia

    za to zasada dzialania - u wszystkich ta sama

    (tez sie rozwodze, a co)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • jk3377 23.05.09, 20:26
    kurcze,no musze sie przylaczyc do rozmowy.
    az mi sie wierzyc nie chce ze tak wiele z nas ma prawie tak samo.
    milosc i nienawisc.u mnie to samo.a od tygodnia do tego tylko
    rozmowa sluzbowa nt dzieci,zakupow ew polsłowka.
    i najgorsze,ze u nas najwieksze klotnie sa o pierdoły doslownie,a
    powazne tematy potrafimy wyjasniac na spokojnie i szybko.
    poza tym tu chyba chodzi caly czas o walke kto ma do konca
    rzadzic.ja sie nie daje a on sie poddaje z falami przyplywu ze on
    jest rzadca.no i niestety nie potrafi rozmawiac.zawsze braknie mu
    argumentow w dyskusji ze mna i sie wscieka.
    ale wszystko minie...trzeba przeczekac..raz jest dobrze raz zle.
    trzymajcie sie wszystkiesmile))))
    --
    Wiek Szymusia***Wiek Julci
    A my-Justyna i Jacek
    *****KALISZANKIsmile*****MOLE KSIĄŻKOWE*****
  • aurinko 23.05.09, 23:18
    ...czy tylko mój facet jest normalny? Bo ja nie mam o co się do niego przyczepić choćbym chciała.
    Właśnie mnie przywiózł ze spotkania z koleżankami, był zdziwiony że na spotkaniu wypiłam tylko lampkę wina więc po drodze zahaczył o sklep i kupił butelkę takiego, jakie lubię (i nie musiałam mu przypominać jakie to moje ulubione), w chałupie posprzątane, kolacja zrobiona, dzieci śpią, pranie rozwieszone, pół dnia spędził ze mną na zakupach ciuchowych dzielnie biegając między przymierzalnią a półkami, pierwsze pół dnia zajmował się dzieciorami, podczas gdy ja siedziałam 3h u kosmetyczki, o co ja mam się czepiać jak on tak ma zawsze a nie od święta?
    Sorry ale aż mi się wierzyć nie chce, że wszystkie macie wyłącznie powody do narzekania tongue_out
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 10:52
    i nigdy Cie nie wkurza? nie wierze tongue_out
    i nie zachowje sie jednak inaczej? no, jak facet? wink

    moj czasami miewa podobnie jak Twoj (tylko czy jest podow do noszenia faceta na
    rakach z uwielbieniem w oczach, bo mam dostep do konta, moge wydawac wspolne
    pieniadze, nie bije, nie pije, czasem zabierze sie za robote w domu)? Mi sie
    wydaje, ze to pewien standard jednak.

    Co nie znaczy,k ze gosciu czasami nie ma ani jednej zalety wink

    No i dzis nadal nie ma tongue_out
    o!
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 12:02
    yenna_m napisała:

    > i nigdy Cie nie wkurza? nie wierze tongue_out

    Nie musisz smile

    > i nie zachowje sie jednak inaczej? no, jak facet? wink

    Owszem, zachowuje się jak facet - między innymi dba o mnie i rodzinę, to jest
    dla mnie zachowanie faceta. Zachowania na które narzeka większość dziewczyn na
    forach są dla mnie zachowaniami nie faceta tylko pasożyta, chama itd (nie chce
    mi się wypisywać dalej bo chyba każda wie o co chodzi).

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 12:21
    ile lat po slubie? smile
    (mozliwe, ze moze to miec znaczenie,choc nie musi) wink

    poza tym nie wierze, zeby w zdrowym zwiazku ludzie nie wkurzali sie na siebie

    tlumione emocje sa gorsze niz te wywalane na biezaco wink

    co do zachowan - kazde z nas ma gorszy dzien, gdy idzie o obowiazki domowe. Mnie
    wkurza facetowatosc. Na przyklad specficzny sposob myslenia faceta (mowisz:
    wyrzuc smieci i ta prosba obejmuje konkretnie wyrzucenie smieci, ale juz nie
    obejmuje wymycia szafki, nie zawsze obejmuje wymycie kosza i te de). Facet
    potrzebuje scislych instrukcji co do zadania, ktore ma wykonac. Mnie to wkurza smile

    wkurza mnie facetowatosc a nie cechy charakteru konkretnego faceta smile

    bom damska szowinistka jest tongue_out
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 12:32
    yenna_m napisała:

    > ile lat po slubie? smile

    Po ślubie? Czy ja coś pisałam o ślubie?smile

    > poza tym nie wierze, zeby w zdrowym zwiazku ludzie nie wkurzali sie na siebie

    Myślę, że po prostu Ty inaczej pojmujesz pojęcie zdrowego związku niż ja. Dla
    mnie normalny, zdrowy związek to właśnie taki, w którym ludzie potrafią
    porozumieć się bez wkurzania się na siebie, kłótni i pretensji.

    > tlumione emocje sa gorsze niz te wywalane na biezaco wink

    Pozytywne emocje jak najbardziej uzewnętrzniamy, innych nie mamy więc nie ma
    czego tłumić smile

    > co do zachowan - kazde z nas ma gorszy dzien, gdy idzie o obowiazki domowe.

    Zgadza się, dlatego jak najbardziej w związku powinno funkcjonować partnerstwo.

    Mni
    > e
    > wkurza facetowatosc. Na przyklad specficzny sposob myslenia faceta (mowisz:
    > wyrzuc smieci i ta prosba obejmuje konkretnie wyrzucenie smieci, ale juz nie
    > obejmuje wymycia szafki, nie zawsze obejmuje wymycie kosza i te de). Facet
    > potrzebuje scislych instrukcji co do zadania, ktore ma wykonac.

    Stereotyp smile Rozumiem, że Cię wkurza że Twój facet np. nie wyrzuci śmieci (nie
    umyje szafki, kosza itp) jak mu nie powiesz, że ma to zrobić ale to nie powód,
    żeby przypisywać te same cechy innym facetom smile


    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 13:05
    > > ile lat po slubie? smile
    >
    > Po ślubie? Czy ja coś pisałam o ślubie?smile

    no to co Wy o zyciu wiecie wink
    slub baaardzo duzo zmienia smile
    mysle, ze bez slubu jest latwiej - mniej obciazen psychologicznych i takich tam
    roznych

    poza tym po jakims czasie jednak pojawiaja sie emocje inne niz pozytywne

    powiedzmy, ze do 7 lat po slubie jechalismy na totalnych endorfinach i
    praktycznie samych pozytywnych emocjach

    tak, jak dziecko potrafi wyprowadzic z rownowagi, tak i wlasny chlop potrafi

    no, ale mnie wprowadzic z rownowagi najbardziej moze osoba, doktorej mam
    osobisty stosunek. Reszte potrafie olac.
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 13:09
    slub baaardzo duzo zmienia smile

    Pitolisz
    Na naszym ślubie bawiły się z nami nasze dzieci-jedno 6letnie (z
    mojego poprzedniego małżeństwa adoptowane przez M i drugie wspólne
    że tak powiem-mające 6mcy)
    Ślub zmieniał wiele kiedyś-gdy ludzie nie mieli możliwości
    sprawdzenia siebie, zamieszkania ze sobą, pochwąnia brudnych
    skarpetek i gazów w wc itp. Teraz zazwyczaj decyzja o slubie
    zostaje powzięta gdy już słynnego kota z worka się sprawdzi. W
    takich przypadkach ślub nic nie zmienia na gorsze-na lepsze owszem smile


    W naszym związku również nie ma kłótni ani wkurzania się-znamy
    swoje emocje, znamy siebie, potrafimy konstruktywnie dyskutować ,
    przedstawiać odmienne zdanie, szanować się. I nie ma złych emocji.
    wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 13:15
    dziwne, ale slub jest zaliczany do stresorow (sytuacji powodujacych wystapienie
    silnego stresu) i do sytuacji generujacych pierwszy powazny kryzys w zwiazku
    potem - kryzys pierwszego dziecka (i kazdego kolejnego, ale pierwszego
    najsilniejszy)
    potem - kryzs stabilizacji

    mieszkalam z facetem rok (zaledwie) - slub jednak wygenerowal (na szczescie
    opanowany - i na szczescie wzmacniajacy nas) kryzys

    moja kolezanka - tez twierdzila, ze slub nic nie zmieni (mieszkala z facetem
    kilka lat, wychowywali wspolnie dziecko). O dziwo - w niekonfliktowym zwiazku
    slub wygenerowal kryzys. Powazny kryzys.

    Slub mase rzeczy zmienia, bo chocby nie mozna juz sobie wyjsc, trzasnac drzwiami
    i nie wrocic. Jakas wieksza odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka jest (ze tak
    powiem: w normalnych tongue_out zwiazkach)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 13:18
    Wydaje mi się jednak, że to nie ślub jest powodem kryzysów ale
    niedojrzałość ludzi do niego. Problem tkwi w człowieku a nie w
    sytuacji w której się znajduje ( z obrączką na palcu)
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 17:46
    ale popatrz - podobno teraz ludzie coraz pozniej dojrzewaja emocjonalnie

    poza tym mozna byc dojrzalym, ale przez endorfiny miec zupelnie niespojne z
    rzeczywistoscia oczekiwania

    zabojstwo w afekcie jest w poslkim systemie prawnym karane mniej niz zabojstwo
    bez afektu
    kodeks cywilny dopuszcza niewaznosc czynnosci prawnej w przypadku braku
    swiadomosci lub swobody przy zawieraniu czynnosci prawnej wink

    a tu oczekuje sie od czlowieka dojrzalej decyzji,podczas, gdy biologia robi
    swoje wink i roznie wychodzi - raz fajnie, raz niefajnie. Chba trza miec tez sporo
    szczescia w zyciu, zeby nie wdepnac (biorac pod uwage, ze zwykle wiaza sie
    ludzie b. mlodzi z niewielkim doswiadczeniem zyciowym). Tak upraszczajac, rzecz
    jasna.
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 17:53
    Kwestia jest nie w tym , że człowiek "bez rozumu" ładuje się w
    związek
    Ale w tym, że gdy emocje już opadną "jak po wielkiej kurz" ludzie
    tkwią latami w chorych układach, w których nie ma śladu po miłości
    Zauważ , że dyskusja nie dotyczy tego, czy brać ślub ale rozwodu a
    więc kryzysu który się pojawia po x czasie w danym związku
    I nie ma już endorfin
    I nie ma zakochania
    Ale nie ma też szacunku
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 18:18
    a ja myslalam, ze dyskusja jednak ma zartobliwy charakter,bo od deklaracji
    "rozwodze sie" rzuconej w zlosci czy przy niskim cisnieniu (dla metereopaty) wink
    do rozwodu to jednak imho daleka droga

    a ze wszyscy faceci dzialaja na podobnej zasadzie - no coz, imho dzialaja wink
    tak jak i kobiety wink (zapytajcie facetow, ich zdaniem tez wszystkiesmy jednakowo
    wredne i zrzedliwe wink tongue_out )
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:26
    yenna_m napisała:

    > a ja myslalam, ze dyskusja jednak ma zartobliwy charakter,

    W pewnym sensie ma wink

    > a ze wszyscy faceci dzialaja na podobnej zasadzie - no coz, imho dzialaja wink
    > tak jak i kobiety wink (zapytajcie facetow, ich zdaniem tez wszystkiesmy jednakow
    > o
    > wredne i zrzedliwe wink tongue_out )

    Coś się tak uczepiła tego stereotypowego myślenia?wink
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:31
    no bo wlasnie istota polega na podejsciu do sprawy stereotypowo a nie
    indywidualnie smile

    stereotypowo jest bardziej przesmiewczo, nie uwazasz?
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:43
    Ja zdecydowanie indywidualnie podchodzę do swojego partnera i naszego związku, może też powinnaś spróbować to nie powielałabyś tu stereotypów wink
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:47
    jakie wspaniale uproszczenie
    urocze.

    tam, gdzie sie koncza argumenty merytoryczne, zawsze musza sie pojawic
    uszczypliwosci personalne

    ani eleganckie, ani madre, ani wiele wnoszace do dyskusji

    mam nadzieje, ze chociaz wywalilas negatywne emocje wink
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:50
    A podobno to dyskusja w żartobliwym tonie wink Cóż chyba sama nie wiesz w jakim tonie dyskutować wink Uwielbiam upraszczać pewne rzeczy, dzięki temu mam zapewne mniej stresów niż inne osoby i nie komplikuję sobie życia smile
    Negatywnych emocji nie mam, nawet w stosunku do Ciebie smile
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • guderianka 24.05.09, 18:37
    Każda z nas jak widać inaczej odebrała ton dyskusji
    Dla mnie nie jest to powód do żartów- i takowego w treści dyskusji
    nie zauważyłam
    Może dlatego, że poważnie podchodzę do takich "deklaracji"?
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 18:51
    nie wiem, dla mnie deklaracja w stylu "rozwodze sie, moj maz jest pierolniety"
    to jeszcze nie powazna deklaracja rozwodu

    co innego, gdyby pojawil sie post, co trzeba zrobic, zeby sie rozwiesc

    sa rozne zwiazki i rozna dynamika tych zwiazkow

    choleryk (na ten przyklad) wrzasnie "rozwodze sie" pokrzyczy, pokrzyczy i na tym
    skonczy
    i wlasnie na to trzeba brac poprawke
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 18:59
    Dla mnie słowa "rozwodze sie, moj maz jest pierolniety" to nie
    deklaracja ale właśnie prośba o wsparcie i poradę. W poście tym nei
    było uśmieszków - odebrałam go jako rozpaczliwy.
    Może pojawia się tu moja jakaś cecha, że nie potrafię bagatelizowac
    takiego wyznania i traktować go jak coś żartobliwego? Może dlatego,
    że sama kiedyś tak mówiłam i mój eks nie był żartobliwie i pod
    wpływem emocji p......y ale naprawdę p........y ?
    Inną sprawą-na inny wątek -jest umiejętność wyrażania negatywnych
    emocji -nawet przez choleryka. W momencie gdy epitety są wyraźnie
    obraźliwe i chamskie spodziewam się nie żartów ale ewidentnego
    mocnego problemu-albo w komunikacji-albo ze sobą-albo z partnerem
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:06
    guderianka, ale wiesz, jak pokazuje smutne doswiadczenie, forum to nie miejsce
    do szukania pomocy - bo rozni ludzie tu pisza

    jesli ktos chce pomocy, musi sie udac do osoby, ktora mu tej pomocy udzieli dobrze
    do psychoterapeuty albo kogos w tym stylu, kto mu pomoze poukladac priorytety i
    albo zawalczyc o zwiazek, albo godnie z niego wyjsc.
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 19:08
    Może to twoje doświadczenie ale na pewno nie moje
    Na forum można znaleźć dużo wsparcia i serca, zwłaszcza wtedy gdy
    adwersarze dyskusji poważnie podchodzą do problemów a nie traktują
    ich z przymrużeniem oka

    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:16
    na forum mozna znalezc duzo wsparcia, jednak nie zawsze odpisze ci ktos mądry,
    zauwaz, nie zawsze tez mądrze

    ciagle uwazam, ze forum to najgorsze miejsce na robienie sobie psychoterapii, bo
    mozna sobie naprawde niechcacy wielka krzywde zrobic
    od tego jednak jest psycholog/grupa wsparcia dzialajaca pod przewodnictwem
    psychologa

    jednak absolutnie nie forum

    masa watkow "kryzysowych" wzbudza tyle emocji, ze autor szukajacy pomocy
    dostanie jeszcze po lbie zamiast wsparcia. Przy niskiej samoocenie, wysokiej
    wrazliwosci, poczatkach depresji czy zalamania nerwowego autora - nietrudno go
    zranic i zrobic mu bardzo duza krzywde.
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 19:26
    > na forum mozna znalezc duzo wsparcia, jednak nie zawsze odpisze ci
    ktos mądry,
    > zauwaz, nie zawsze tez mądrze

    Tak jak w życiu, nie zawsze można napotkac na przychylność i
    zrozumienie

    ciagle uwazam, ze forum to najgorsze miejsce na robienie sobie
    psychoterapii

    A ktoś mówi o psychoterapii?Chyba za bardzo nadinterpretujesz i w
    przód wybiegasz.

    masa watkow "kryzysowych" wzbudza tyle emocji, ze autor szukajacy
    pomocy
    > dostanie jeszcze po lbie zamiast wsparcia

    czasem takie dostanie po łbie pomoże bardziej niż głaskanie


    Przy niskiej samoocenie, wysokiej
    > wrazliwosci, poczatkach depresji czy zalamania nerwowego autora -
    nietrudno go
    > zranic i zrobic mu bardzo duza krzywde.

    Skąd wiesz-z doświadczenia ? wink



    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:34

    > > na forum mozna znalezc duzo wsparcia, jednak nie zawsze odpisze ci
    > ktos mądry,
    > > zauwaz, nie zawsze tez mądrze
    >
    > Tak jak w życiu, nie zawsze można napotkac na przychylność i
    > zrozumienie

    ale jesli sie szuka pomocy, lepiej szukac w bezpiecznym srodowisku, prawda?
    >
    > ciagle uwazam, ze forum to najgorsze miejsce na robienie sobie
    > psychoterapii
    >
    > A ktoś mówi o psychoterapii?Chyba za bardzo nadinterpretujesz i w
    > przód wybiegasz.

    dla mnie sformulowanie "wolanie o pomoc" zapala lampke, ze dzieje sie cos
    niedobrego i trzeba temu komus mądrze pomoc. Z forum jest roznie - zalezy na
    kogo sie trafi.
    Jak kaszlesz - idziesz do specjalisty. Jak masz powazne problemy osobiste i
    chcesz je dobrze rozwiazac - tez lepiej isc do specjalisty.

    >
    > masa watkow "kryzysowych" wzbudza tyle emocji, ze autor szukajacy
    > pomocy
    > > dostanie jeszcze po lbie zamiast wsparcia
    >
    > czasem takie dostanie po łbie pomoże bardziej niż głaskanie

    jednemu dostanie po lbie pomoze spojrzec swiezym okiem na problem, innego
    zalamie, dolozy mu i nie pozwoli sie podniesc, raczej pogrąży
    >
    > Przy niskiej samoocenie, wysokiej
    > > wrazliwosci, poczatkach depresji czy zalamania nerwowego autora -
    > nietrudno go
    > > zranic i zrobic mu bardzo duza krzywde.
    >
    > Skąd wiesz-z doświadczenia ? wink> Skąd wiesz-z doświadczenia ? wink

    z obserwacji, ale tak,z doswiadczenia tez wiem (jakies 6-7 lat temu mialam takie
    doswiadczenie)
    choc wolalabym nie wiedziec


    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 20:40
    > ale jesli sie szuka pomocy, lepiej szukac w bezpiecznym
    srodowisku, prawda?

    Nieprawda. Osoba która szuka pomocy jest najczęściej tak
    zdesperowana że nie myśli racjonalnie, nie szuka środowiska
    bezpiecznego, szuka jakiegokolwiek w którym znajdzie choć cień
    zrozumienia


    > Jak kaszlesz - idziesz do specjalisty. Jak masz powazne problemy
    osobiste i
    > chcesz je dobrze rozwiazac - tez lepiej isc do specjalisty.

    Nieprawda. Jak kaszlę to kaszlę-i czekam aż kaszel przejdzie. Gdy
    nie przechodzi sama próbuję go przegonić-sposobami
    domowymi/babcinymi/forumowymi . Jak mam powazne problemy osobiste
    najpierw czekam aż się skończą. Potem szukam ich źródła, analizując
    swoje zachowanie, pytając innych m.in. na forum jak poradziliby
    sobie w danej sytuacji, zwracam się do bliskich o wsparcie. Na samym
    końcu gdy mimo wszystkich podjętych prób nadal mam kaszel/problemy-
    idę do specjalisty


    > jednemu dostanie po lbie pomoze spojrzec swiezym okiem na problem,
    innego
    > zalamie, dolozy mu i nie pozwoli sie podniesc, raczej pogrąży

    Jasne-ale czy to oznacza , że lepiej nie robić nic? Może dla ciebie-
    dla mnie z pewnością nie



    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 20:46
    jesli to jest kaszelek - ok, nie traktujesz tego powaznie i leczysz na wlasna reke

    jesli jest to kaszel budzacy niepokoj (per analogiam: jesli wolasz o pomoc bo
    nie wyrabiasz) idziesz do specjalisty bo forum to nie jest miejsce na
    rozwiazywanie problemow. rozwiazywac mozna sobie tutaj tylko problem na poziomie
    nieszkodliwego kaszelku a nie rozpaczliwego wolania o pomoc


    > > jednemu dostanie po lbie pomoze spojrzec swiezym okiem na problem,
    > innego
    > > zalamie, dolozy mu i nie pozwoli sie podniesc, raczej pogrąży
    >
    > Jasne-ale czy to oznacza , że lepiej nie robić nic? Może dla ciebie-
    > dla mnie z pewnością nie

    w jakiejs nowelce, pozcie, nie pamietam - Antek to byl? Tez chciano pomoc i
    wsadzono dziewczynke do pieca na 3 zdrowaski

    pomagac trzeba umiec, niestety na forum mozna znalezc tez takie osoby, ktore
    robia to bez wyczucia i bardzo nieumiejetnie
    chyba lepszy bylby juz ktos bliski a nie , za przeproszeniem, banda
    przypadkowych ludzi (i troli)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 20:52
    A my mówimy o kaszelku czy kaszlu ?
    Bo w odniesieniu do wątku to ja potraktowałam jak kaszelek-czyli jak
    coś co leczy się na własną rekę, szukając odpowiedzi na pewne
    pytania wśród innych.
    A Ty potraktowałaś to jako..hmm..nawet nie katar-bo odebrałaś jako
    żart

    I nie wiem co jest groźniejsze dla osoby kaszlącej..

    pomagac trzeba umiec, niestety na forum mozna znalezc tez takie
    osoby, ktore
    > robia to bez wyczucia i bardzo nieumiejetnie
    > chyba lepszy bylby juz ktos bliski a nie , za przeproszeniem, banda
    > przypadkowych ludzi (i troli)

    Ale to oczywista oczywistość. Dlatego ja powaznie pochodzę do
    pewnych tematów a inni -nie umiejący pomagać- żartują sobie z nich
    Ja w najgorszym przypadku-czyli gdy ktoś mówiąc krótko robi sobie
    zwałę-wychodzę na prze-wrażliwca i tzw.głupka -i przyjmuję to na
    klatę mając w głębokim poważaniu , ciesząc się że ktoś żartuje. Ty z
    kolei żartobliwie przyjmujesz pewne kwestie, może ironizujesz i
    nabijasz się i..w najgorszym przypadku gdy post jest wołaniem a nie
    kawałem- ..no właśnie-co wtedy? Olewasz, żartujesz?


    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 21:01
    nie odebralam jak zart tylko nie do konca rozpaczliwy post

    raczej wywalenie frustracji

    mysle, ze frustracje najlepiej obsmiac najpierw, zeby sie napiecia emocjonalnego
    pozbyc, a dopiero potem sprobowac myslec NA TRZEZWO

    mam przyjaciolke
    czasami faceci nas irytuja
    siadamy sobie i zwykle smiejemy sie, ze dzis facet nie ma ani jednej zalety
    potem druga dopowiada, ze dzis nie ma ani jednej zalety a za 2 tygodnie nie
    bedzie miec ani jednej wady

    cos w tym jest

    pod warunkiem, ze powodem do spadku nastroju i irytacji na faceta nie jest cos
    niezwykle powaznego

    slowo "pierdolniety" w konwencji tego forum, gdzie sporo jest wyrazow mocnych
    (zeby nie powiedziec wulgarnych) robi inne wrazenie niz na forum, gdzie nie ma
    praktyki uzywania takiego slownictwa

    kwestia konwencji po prostu
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 21:20

    > mysle, ze frustracje najlepiej obsmiac najpierw, zeby sie napiecia
    emocjonalneg
    > o
    > pozbyc, a dopiero potem sprobowac myslec NA TRZEZWO

    Może masz rację. Ale ja chyba tak nie umiem (ale w sumie nie wiem bo
    nie pamiętam kiedy byłam sfrustrowana )

    > slowo "pierdolniety" w konwencji tego forum, gdzie sporo jest
    wyrazow mocnych
    > (zeby nie powiedziec wulgarnych) robi inne wrazenie niz na forum,
    gdzie nie ma
    > praktyki uzywania takiego slownictwa
    A to fakt


    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • aurinko 24.05.09, 19:27
    Pomoc i wsparcie to nie wyłącznie psychoterapia. Poza psychoterapią istnieje
    jeszcze spory wachlarz możliwości wsparcia i pomocy w trudnych chwilach, trzeba
    tylko wiedzieć gdzie się idzie z problemem (w przypadku forum - trzeba wiedzieć
    na którym forum napisać aby otrzymać pomoc, wsparcie albo zwyczajne "pogłaskanie
    po głowie".
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 19:41
    nie wiem, czy matczyne forum to dobre miejsce
    szybciej zycie rodzinne (z psychologiem jako specjalista), bezseksie (choc
    ostroznie)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 22:07
    yenna_m napisała:

    > nie wiem, czy matczyne forum to dobre miejsce
    > szybciej zycie rodzinne (z psychologiem jako specjalista), bezseksie (choc
    > ostroznie)

    Nie takie fora miałam na myśli.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • nutka07 24.05.09, 13:45
    U nas slubi nic nie zmienil. Nawet jak sie urodzilo pierwsze dziecko to jakos
    bardzo sie nie zmienilo, jezeli chodzi o klotnie. Brak czasu i zmeczenie owszem
    ale nie darlismy kotow szczegolnie.
    Przed slubem sie w ogole nie denerwowalam a w dniu slubu zaniepokoilam sie, gdy
    bylismy w domu a za 10min. miala sie rozpoczac ceremonia wink
    --
    Moja Angelika
  • aurinko 24.05.09, 14:35
    yenna_m napisała:

    > dziwne, ale slub jest zaliczany do stresorow (sytuacji powodujacych wystapienie
    > silnego stresu) i do sytuacji generujacych pierwszy powazny kryzys w zwiazku

    Zaliczany przez kogo?smile
    > potem - kryzys pierwszego dziecka (i kazdego kolejnego, ale pierwszego
    > najsilniejszy)
    > potem - kryzs stabilizacji

    W każdym związku może być kryzys pierwszego dziecka, drugiego, piątego i inne
    kryzysy, niezależnie od ślubu bądź jego braku.

    > mieszkalam z facetem rok (zaledwie) - slub jednak wygenerowal (na szczescie
    > opanowany - i na szczescie wzmacniajacy nas) kryzys

    To tylko Twój przykład, a nie dowód na to, że zawsze tak jest w każdym małżeństwie.

    > moja kolezanka - tez twierdzila, ze slub nic nie zmieni (mieszkala z facetem
    > kilka lat, wychowywali wspolnie dziecko). O dziwo - w niekonfliktowym zwiazku
    > slub wygenerowal kryzys. Powazny kryzys.

    j.w. - przykład na podstawie którego usiłujesz uogólniać.


    > Slub mase rzeczy zmienia, bo chocby nie mozna juz sobie wyjsc, trzasnac drzwiam
    > i
    > i nie wrocic. Jakas wieksza odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka jest (ze tak
    > powiem: w normalnych tongue_out zwiazkach)

    Bzdura.
    W każdym związku odpowiedzialnych i dojrzałych ludzi trzasnąć drzwiami i
    wyjść jest tak samo trudno, czy po ślubie czy bez ślubu.

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 17:47
    zaliczany przez psychologow
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • yenna_m 24.05.09, 18:16
    nie wiem, czy ktos badal nieformalne zwiazki, ale czytalam kiedys prace jakiegos
    dosc znanego psychologa, ktory wlasnie pisal o kryzysach w zwiazku malzenskim
    byc moze malzenstwa tez sa lepiej przebadane niz nieformalne zwiazki - nie wiem

    wklejam
    dopoczytania
    i troche innespojrzenie
    oraz miloscw liczbach

    nie wierze w malzenstwo/zwiazek , w ktorym nie pojawi sie kryzys

    przeciez ludzie sie zmieniaja, rozwijaja, zmienia im sie hierarchia potrzeb,
    zmieniaja sie w koncu czynniki zewnetrznei jakos z tym sobie trzeba radzic

    inna kwestia,jak sie ten kryzys skonczy i czy da sie cos uratowac
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:30
    yenna_m napisała:

    > nie wiem, czy ktos badal nieformalne zwiazki, (...)

    Tak, to widać, że nie wiesz wink

    > wklejam (...)

    Dzięki, może kiedyś, po ślubie wink (tzn. nigdy)

    > nie wierze w malzenstwo/zwiazek , w ktorym nie pojawi sie kryzys

    Nikt Cię nie zmusza do wierzenia w coś, o czym nie masz pojęcia, naprawdę smile

    > przeciez ludzie sie zmieniaja, rozwijaja, zmienia im sie hierarchia potrzeb,
    > zmieniaja sie w koncu czynniki zewnetrznei jakos z tym sobie trzeba radzic

    Oczywiście, że się zmieniają, co nie znaczy, że obowiązkowo musi się to kończyć
    kryzysem.


    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:32
    jesli masz namiar na badania kryzysow w zwiazkach nieformalnych - chetnie
    poczytam (skoro juz zarzucasz niewiedze)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:35
    Niczego Ci nie zarzucam, sama pokazujesz to w swoich wpisach.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:39
    jednak poprosze o literature, chetnie poczytam (chyba, ze opierasz swoje sady na
    indywidualnych wink doswiadczeniach/braku doswiadczen/mijasz sie z prawda

    na podstawie indywidualnych doswiadczen trudno zaobserwowac prawidlowosci, nie
    sadzisz?

    jak napisalam wyzej - kryzysy w malzenstwie/zwiazku to fakt stwierdzony przez
    psychologow i socjologow
    i nie ma sie o co obrazac
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:48
    Nie obawiaj się, do obrażania mi bardzo daleko, zwłaszcza przy pisaninie na forum smile
    Literaturę sobie poszukaj, potrafisz prawda?smile Wszak nie jest moim celem
    udowadnianie Ci, że można żyć zupełnie inaczej niż Ty smile

    I żeby było jasne - nie twierdzę i nigdy nie twierdziłam, że nie ma czegoś
    takiego jak kryzys w małżeństwie, najwyraźniej dokonałaś nadinterpretacji moich
    słów, ale to nie mój problem wink
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:57
    "> mieszkalam z facetem rok (zaledwie) - slub jednak wygenerowal (na szczescie
    > opanowany - i na szczescie wzmacniajacy nas) kryzys

    To tylko Twój przykład, a nie dowód na to, że zawsze tak jest w każdym małżeństwie.

    > moja kolezanka - tez twierdzila, ze slub nic nie zmieni (mieszkala z facetem
    > kilka lat, wychowywali wspolnie dziecko). O dziwo - w niekonfliktowym zwiazku
    > slub wygenerowal kryzys. Powazny kryzys.

    j.w. - przykład na podstawie którego usiłujesz uogólniać."

    nie, podane linki przytoczylam na poparcie tezy, ze istnieje kryzys slubu czy
    pierwszego dziecka

    nie pisze, ze zawsze - bo moga pewnie pojawic sie jakies odstepstwa od
    zaobserowowanej prawidlowosci

    ale co - jesli ktos jest w tej grupie (najwiekszej statystycznie, ktora te
    kryzysy ma za soba) - to co? zwiazek do dupy?
    ja powiem: w zyciu.

    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • yenna_m 24.05.09, 18:35
    > Nikt Cię nie zmusza do wierzenia w coś, o czym nie masz pojęcia, naprawdę smile

    aurinko, przepraszam, ale czy 16 lat malzenstwa i 17 lat w zwiazku to
    wystarczajaca legitymacja, zeby powiedziec, ze cos sie widzialo w zyciu/
    przezylo/ masie pewne doswiadczenie zyciowe?

    mi sie wydaje, ze tak.

    po 17 latach razem (obserwujac dodatkowo zaprzyjaznione pary przez te wszystkie
    lata) naprawde wiele mozna powiedziec o malzenstwie (imho)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:38
    Wiele różnych doświadczeń można nabyć po roku życia w związku, po tygodniu pożycia małżeńskiego, a może też być tak, że po byciu 17 lat razem tak naprawdę ma się bardzo małe doświadczenie życiowe. Ilość lat wspólnego życia nie jest jedynym, ani nawet głównym czynnikiem wpływającym na ilość doświadczeń, lecz jednym z wielu.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 18:44
    i tu sie mylisz.

    nie da sie porownac doswiadczenia zyciowego 40-latka i 20-latka

    jak myslisz, dlaczego prezydentem w tym kraju moze byc czlowiek, ktory ukonczyl
    35 lat?
    dlaczego sędzią/prawnikiem mozna byc po kilkuletniej aplikacji a do niedawna
    jeszcze kilkuletniej asesurze (wiec mnie wiecej ok 30 roku zycia)? dlatego, ze
    sie ma wieksze doswiadczenie zyciowe

    a to z kolei przeklada sie na kazda sfere zycia

    oczywiscie, zdarzaja sie kompletni ibecyle, ktorzy w zyciu sie niczego nie
    naucza i wiek na nic sie nie przelozy, ale chyba nie piszemy na forum, w ktorym
    takie osoby to wiekszosc lub chocb polowa? wink
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 18:54
    Dobrze, mylę się smile Masz rację, ludzie, którzy są razem mniej niż 17 lat oraz ci, którzy nie ukończyli jeszcze 40tki mają prawie zerowe doświadczenie życiowe wink
    Jak to mówią - Twoja racja a mój spokój smile

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 19:01
    nie, nie mowie tak

    ale mowie: ludzie, ktorzy maja 50 lat maja wieksze doswiadczenie zyciowe od
    tych, ktorzy maja 40 i od tych, ktorzy jaja 30 czy 20.

    To samo ze stazem malzenskim - inne doswiadczenie sie ma po 30 latach malzenstwa
    a inne po 5.
    Kwestia zdobytych doswiadczen, przerobionych wspolnie problemow, zmierzenia sie
    z zyciem, chorobami, czasem smiercia najblizszych, dorastaniem dzieci i te pe.
    Po prostu.

    Nie ma sie co obrazac.

    I wiesz, jakmam problem z dzieckiem, to chetnie poslucham matki z wiekszym
    doswiadczeniem zyciowym. jak denerwuje mnie facet - chetnie porozmawiam z osoba
    z wiekszym doswiadczeniem malzenskim aby znalezc dobry pomysl na rozwiazanie
    problemu.

    nie wierze w zwiazki, w ktorych przez 50 lat nie pojawil sie zaden problem tongue_out
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • yenna_m 24.05.09, 19:08
    > nie wierze w zwiazki, w ktorych przez 50 lat nie pojawil sie zaden problem tongue_out
    przez to chcialam powiedziec, ze kazdy zwiazek to wyzwanie
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 19:08
    yenna_m napisała:


    > ale mowie: ludzie, ktorzy maja 50 lat maja wieksze doswiadczenie zyciowe od
    > tych, ktorzy maja 40 i od tych, ktorzy jaja 30 czy 20.
    >
    > To samo ze stazem malzenskim - inne doswiadczenie sie ma po 30 latach malzenstw
    > a
    > a inne po 5.


    I tak właśnie powinno być, inne a nie większe czy mniejsze.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 19:11
    no jednak to "inne" zwykle jest wieksze

    po 5 latach zwiazku nie masz doswiadczenia usamodzielniania dzieci i nie
    przerabiasz kryzysu pustego gniazda - jestes na innym etapie zycia (przy
    zalozeniu, ze rozmawiamy o 20parolatce-30latce 5 lat po slubie i o 50-latce 30
    lat po slubie)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 19:24
    Nie, inne jest po prostu inne. Czasem może być większe, czasem może być mniejsze. Licytować się można bez końca, jednak nikt mądry nie będzie tego robił, bo nie ma ściśle określonych kryteriów wg których inne osoby mogłyby słusznie mierzyć doświadczenie.

    Równie dobrze można przyjąć, że 50latce może zabraknąć wielu doświadczeń, które może mieć 20latka, i obserwując otoczenia a nawet forum, mogłabym śmiało przyjąć takie założenie.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 19:44
    > Równie dobrze można przyjąć, że 50latce może zabraknąć wielu doświadczeń, które
    > może mieć 20latka, i obserwując otoczenia a nawet forum, mogłabym śmiało przyj
    > ąć takie założenie.

    oczywiscie
    nie bedzie miala doswiadczenia np zwiazanego z netoholizmem partnera, zdradami
    internetowymi czy ze zjawiskami,ktore pojawily sie niedawno

    mi chodzi o pewne uniwersalne wartosci
    o pewien model uniwersalnych zachowan - doswiadczenie zyciowe jednak cos wnosi i
    warto posluchac kogos obiektywnego z wiekszym doswiadczeniem zyciowym (imho)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • yenna_m 24.05.09, 19:45
    nie musisz sie ze mna zgodzic wink

    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 20:42
    >
    > oczywiscie
    > nie bedzie miala doswiadczenia np zwiazanego z netoholizmem
    partnera, zdradami
    > internetowymi czy ze zjawiskami,ktore pojawily sie niedawno


    Błąd smile
    Generalizujesz i powielasz stereotypy. Znam masę kobiet i męzczyzn
    którzy z netem są "za pan brat". Moja mama poznała na czacie swego
    obecnego życiowego partnera a dziadek mojego męża mając 80lat biegle
    obsługiwał sieć wink


    > mi chodzi o pewne uniwersalne wartosci
    > o pewien model uniwersalnych zachowan - doswiadczenie zyciowe
    jednak cos wnosi

    Oczywiście- o ile to doświadczenie jest i wynika z tzw. mądrości
    życiowej a nie przeżytych lat wink

    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 20:55
    > >
    > > oczywiscie
    > > nie bedzie miala doswiadczenia np zwiazanego z netoholizmem
    > partnera, zdradami
    > > internetowymi czy ze zjawiskami,ktore pojawily sie niedawno
    >
    >
    > Błąd smile
    > Generalizujesz i powielasz stereotypy. Znam masę kobiet i męzczyzn
    > którzy z netem są "za pan brat". Moja mama poznała na czacie swego
    > obecnego życiowego partnera a dziadek mojego męża mając 80lat biegle
    > obsługiwał sieć wink

    nie generalizuje, tylko statystycznie rzadziej starsi ludzie uzywaja internetu
    kupuję dom. Tam gdzie mieszkaja starsi ludzie netu niet (zwykle)

    moja mama (przed 60tka) korzysta z netu. Ojciec (po 60-tce) juz nie bardzo.

    nawet jesli przyklad nie w 100 procentach trafy (choc jednak jeszcze mlodsze
    pokolenie chetniej i czesciej korzysta z netu niz starsze) to sa obszary nowej
    wiedzy, gdzie mlodzi maja wieksze doswiadczenie. O to mi chodzilo. Dostrzegam
    roznice doswiadczen rowniez na korzysc mlodych.

    Milo mi, ze nie zauwazasz tych roznic, bowiem w ten sposob potwierdzasz teze,
    ktora wczesniej wysunelam, ze 50-tka ma wieksze doswiadczenie zyciowe niz
    30-latka (biorac pod uwage zbior doswiadczen), skoro na poziomie doswiadczen z
    nowinkami technicznymi sa mniej wiecej na takim samym etapie.
    Roznica doswiadczen przerobionych w zyciu jednakowoz przemawia na korzysc
    50-latki wink

    Choc przyznam, ze w tej chwili sklonna jestem przyjac teze, ze w pewnych
    sytuacjach "nowych kulturowo/socjologicznie" mlodsza osoba najprawdopodobniej
    bedzie miala doswiadczenie wieksze z racji wiekszej elastycznosci i wiekszego
    parcia na poznanie nowinek.
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 21:00
    Inaczej brzmi "nie będzie miała doświadczenia" a
    inaczej "statystycznie starsi ludzie rzadziej skorzystają z
    internetu"- nie uważasz ? wink

    A nowinki techniczne -wg mnie-nijak się mają do doświadczenia
    życiowego.
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 21:03
    internet jest nowinka techniczna (jeszcze) biorac pod uwage, ze masa ludzi
    ciagle nie ma dostepu do netu

    powiem tez tak: zadna ze znanych mi kobiet powyzej 50 r.z. nie ma doswiadczen
    dotyczacych romansu w sieci
    (chodzi mi o mezatki a nie panie stanu wolnego)

    zmienia to postac rzeczy?
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 21:21
    Nie
    Bo idąc za dr Housem -wszyscy kłamią
    Która mężatka po 50-tce przyzna ci się do romansu w sieci ? wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • aurinko 24.05.09, 22:13
    guderianka napisała:

    > Która mężatka po 50-tce przyzna ci się do romansu w sieci ? wink

    Niejedna, przekonałam się o tym wink
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • guderianka 24.05.09, 22:16
    Wzbudzasz po prostu zaufanie
    Mi się ani jedna nie przyznała wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • aurinko 24.05.09, 22:13
    yenna_m napisała:

    > powiem tez tak: zadna ze znanych mi kobiet powyzej 50 r.z. nie ma doswiadczen
    > dotyczacych romansu w sieci
    > (chodzi mi o mezatki a nie panie stanu wolnego)

    Cóż, ja znam kilka kobiet w wieku około 50 lat i kilku mężczyzn, którzy żyjąc w
    długoletnich związkach (i po ślubie i bez ślubu) rozpoczęli nowe życie z
    partnerem poznanym przez internet. Dwie pary w wieku 40 lat, w których osoby
    zdradzone z osobami poznanymi w sieci wybaczyły zdradę i żyją nadal w tych
    samych związkach.

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • guderianka 24.05.09, 19:01
    A co o rozwodzie może powiedzieć kobieta z 17letnim stażem w jednym
    małżeństwie?
    Nic albo niewiele
    A co może powiedzieć 22latka, która przeszła rozwód?
    Więcej niż ta pani powyżej

    Wiek nie zawsze równa się doświadczeniu
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:04
    no oczywiscie - tu sie zgodze

    o rozwodzie tak
    ale o trwaniu w malzenstwie i walce o dobry stan zwiazku - juz mniej (choc tez
    nie zawsze)

    wiesz, mnie nie interesuje ten 1 procent odstepstwa od normy - bo nie czarujmy
    sie, zawsze znajdzie sie odsetek nie pasujacy do mechanizmu postepowania wiekszosci

    skupiam sie na zaobserowowanym mechanizmie zachowania sie ludzi w zwiazkach
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 19:11
    > skupiam sie na zaobserowowanym mechanizmie zachowania sie ludzi w
    zwiazkach

    pamietaj , że opisujesz mechanizm zaobserwowany w związkach znanych
    tobie
    Ktoś obserwujący inne otoczenie może miec odmienne wnioski
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:12
    dobrze, tylko na to sa badania przeprowadzone przez psychologow/socjologow

    wiec prostuje: skupiam sie na znanych mi wynikach badan
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 19:28
    A na jakich konkretnie-obejmujących jaką grupę badawczą, o jakim
    pochodzeniu? Jaka liczbnośc?
    Jak masz jakieś aktualne to podrzuć wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 19:39
    obejrzyj linki wklejone wczesniej przeze mnie

    na temat szczegolow, dotyczacych grupy badawczej, wieku osob, ich osobowosci i
    te de - nie mam pojecia

    przytaczam juz gotowe wnioski

    jesli bede miala czas, sprobuje cos poszukac na ten temat
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 18:39
    > Oczywiście, że się zmieniają, co nie znaczy, że obowiązkowo musi
    się to kończyć
    > kryzysem.
    >

    Zwłaszcza jeśli zmiany , które w nich zachodzą są równoległe a para
    idzie ze sobą przez życie ramię w ramię
    Zwłaszcza, jeśli para stara się pielęgnowac związek i szanować
    partnera
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • aurinko 24.05.09, 14:29
    yenna_m napisała:

    > no to co Wy o zyciu wiecie wink
    > slub baaardzo duzo zmienia smile

    Hahaha dzięki, że mnie rozbawiłaś smile)))

    > mysle, ze bez slubu jest latwiej - mniej obciazen psychologicznych i takich tam
    > roznych

    Kwestia podejścia, dla nas to tylko kwestia papierka smile

    > poza tym po jakims czasie jednak pojawiaja sie emocje inne niz pozytywne
    >
    > powiedzmy, ze do 7 lat po slubie jechalismy na totalnych endorfinach i
    > praktycznie samych pozytywnych emocjach
    > tak, jak dziecko potrafi wyprowadzic z rownowagi, tak i wlasny chlop potrafi
    >
    > no, ale mnie wprowadzic z rownowagi najbardziej moze osoba, doktorej mam
    > osobisty stosunek. Reszte potrafie olac.

    Rozumiem, że zbyt dosłownie bierzesz powiedzonko, że każdy sądzi wg siebie i nie jesteś w stanie wyobrazić sobie, że są na świecie ludzie, którzy mają inaczej niż Ty i jest im po prostu dobrze.
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 12:26
    > Owszem, zachowuje się jak facet - między innymi dba o mnie i rodzinę, to jest
    > dla mnie zachowanie faceta. Zachowania na które narzeka większość dziewczyn na
    > forach są dla mnie zachowaniami nie faceta tylko pasożyta, chama itd (nie chce
    > mi się wypisywać dalej bo chyba każda wie o co chodzi).

    mysle, ze jednak wiekszosc facetow zachowuje sie, jak Ty to okreslilas
    "normalnie". Inaczej chyba wiekszosc z nas nie tkwilaby w malzenstwie latami?

    ale wkurzaja, oj wkurzaja ci faceci...

    (poza tym mam wrazenie, ze nie wyczulas zartu, ironii miedzy wierszami, tylko
    potraktowalas rzecz smiertelnie powaznie; no, za powaznie nawet)
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 12:34
    yenna_m napisała:

    > mysle, ze jednak wiekszosc facetow zachowuje sie, jak Ty to okreslilas
    > "normalnie". Inaczej chyba wiekszosc z nas nie tkwilaby w malzenstwie latami?

    Tego nie wiem, póki co, wszędzie czytam i słyszę same narzekania jaki to on
    bezmyślny, leniwy, nie pomaga, nie stara się itp itd.
    Kwestia tkwienia w takim związku to zupełnie inna sprawa.

    > (poza tym mam wrazenie, ze nie wyczulas zartu, ironii miedzy wierszami, tylko
    > potraktowalas rzecz smiertelnie powaznie; no, za powaznie nawet)

    A to już nie mój problem jakie odnosisz wrażenia wink

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • guderianka 24.05.09, 12:38
    Bo mi się wydaje że większość facetów właśnie jest takich..
    Tacy jak twój aurinko-normalni-to wyjątki, których szukać ze świecą
    Ja na szczęście-teraz również mam "normalnego" męża
    Gdy go poznałam nazywałam go żartobliwie dinozaurem, bo tacy jak on
    są na wyginięciu
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • yenna_m 24.05.09, 13:11
    popelniasz blad logiczny wink

    > Bo mi się wydaje że większość facetów właśnie jest takich..
    > Tacy jak twój aurinko-normalni-to wyjątki, których szukać ze świecą

    skoro slowo normalny oznacza normę, to te wyjątki są poza normą wink nienormalni? wink

    mysle, ze generaliujecie smile i tkwicie w stereotypie smile

    PS: zwykle jest tak, ze po jakis 2 tygodniach od dnia, w ktorym facet ma same
    wady, nastepuje okres, gdy ma same zalety (i ani jednej wady, no - ideal
    chodzacy, nic tylko w ramki wziac i oprawic) wink
    u mnie - dziwne - jest to dziwnie zbiezne z cyklem miesiaczkowym tongue_out


    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • guderianka 24.05.09, 13:23
    Faktycznie smile-można uwikłać się w normę i określenie co nią jest a
    co nią nie jest

    W moim odczuciu normą jest - powinien być -facet dbający o
    rodzinę/dzieci, szanujacy żonę i swoje potomostwo, dla którego
    priorytetem jest bezpieczeństwo i stabliność założonej przez niego
    komórki społecznej

    Cykl miesiączkowy wpływa na odbiór danego męskiego osobnika jednak
    nie zmienia jego podstawowych zachowań , zwłaszcza tych chamskich,
    agresywnych, toksycznych
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • aurinko 24.05.09, 14:31
    yenna_m napisała:

    > mysle, ze generaliujecie smile i tkwicie w stereotypie smile

    Myślę, że to właśnie Ty generalizujesz i tkwisz w stereotypach choćby używając
    zwrotu "facetowatość" i twierdzenie, że coś tam jest typowe dla faceta smile

    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • guderianka 24.05.09, 17:54
    Podpisuję się wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • nutka07 24.05.09, 13:28
    czy ja nie przesadzam z narzekaniem na meza.

    Dba o nasza rodzine i dom. Zawsze stara sie, zeby niczego nie brakowalo. Pracuje
    sam ja jestem z dziecmi w domu (sytuacja przejsciowa, jenak dosc dluzsza). To ja
    nawalam z roznych wzgledow. Ja jestem bardziej nerwowa i wylewam zale on nie
    lubi sie klocic i mysle, ze gdybym ja byla czasem bardziej opanowana to naprawde
    bysmy sie nie klocili. Nigdy nie zaczal zadnej sprzeczki. Nie ma problemu ze
    wspolnym spedzaniem czasu, chodzimy razem na kawe, po sklepach, spedzamy razem
    wiczory robiac rozne rzeczy. On mnie namawia na wspolne wyjscia do 'jego'
    znajomych. Z wakacjami nie ma problemow. Zaden podzial obowiazkow nie byl
    ustalany poprostu samo sie uklada w zaleznosci od sytuacji. A z tym 'koszem' to
    jest tak, ze ja wyjmuje smieci on wyrzuca. Zarzucil mi wink, ze od 2 dni mnie
    prosi o wyjecie bo jak wychodzi do pracy to wyrzuci. Ostatnio jest tak (niestety
    ja nawalam), ze jak ma wolne to razem sprzatamy cale mieszkanie. Nie ma
    problemu, zeby cos ugotowal. Gotuje bardzo dobrze i czesto mnie zaskakuje wink Z
    dziecmi tez nie ma wiekszego problemu.

    ma tez wady wink wkurza mnie, ze musze cos powtarzac kilka razy bo on akurat sie
    nad czyms skupil i nie slyszal. Skarpetki mnie nie wkurzaja i czasem
    pozostawiona otwarta muszla tez nie. Ciezko z nim porozmawiac na tematy
    uczuciowe (wiem, wiem wink ), no i zarzucam mu niestety ze nie kocha mnie, badz
    nie kocha wystarczajaco mocno (mozliwe, ze to moje wymysly). On nie bardzo lubi
    takie romowy (ja czasem daje czadu za bardzo wiec w sumie mu sie nie dziwie) i
    jego niechec utwierdza mnie o braku milosci (brzmi to dosc... glupio(?) heh). I
    sama nie wiem co myslec. Kto ma racje wink On twierdzi, ze okazuje milosc tylko
    moze nie w taki sposob jaki ja chce smile.
    No i niestety kiedys mnie oszukal dosc powaznie i stracilam do niego zaufanie.
    Ja wiem czemu to zrobil i poniekad rozumiem, bo ja sama tez bym sie raczej nie
    przyznala co nie zmiena faktu, ze mnie zranil.

    Taki w skrocie jest moj 'ideal' wink



    --
    Zapomniałam
  • guderianka 24.05.09, 13:30
    Nutka-może narzekasz bo to jest trendy ? wink
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • nutka07 24.05.09, 13:37
    Nie no cos Ty smile

    Widzisz z roznych wzgledow trudno mi czasami ocenic sytuacje wlasciwie. Czy mam
    racje czy poprostu przesadzam i odzywaja sie we mnie jakies zadry z przeszlosci.
    Jestem niestabilna emocjonalnie.
    --
    Moja Angelika
  • nutka07 24.05.09, 13:40
    Chwale go, zeby nie bylo ze taka zolza jestem tongue_out
    --
    Pracuję prawie z samymi mężczyznami. O wielu z nich wiem, że zrobili skok w
    bok. W róznych sytuacjach - na dyżurach, na zjazdach itd. Sa przyzwoitymi
    ludźmi, dobrymi mężami, dbają o dom.
    Protozoa.
  • jk3377 24.05.09, 10:55
    nie no,moj taki jest wtedy,gdy nie jest okropny...ja mam fale
    przyplywu i odplywu zwyczajnie...jak pisalam raz dobrze i cudownie
    raz okropnie ze az do rozwodu...
    a najdziwniejsze to ze najczesciej po wizycie u mamusi zmienia mu
    sie fala ;-P
    --
    Wiek Szymusia***Wiek Julci
    A my-Justyna i Jacek
    *****KALISZANKIsmile*****MOLE KSIĄŻKOWE*****
  • demonii.larua 24.05.09, 13:06
    Cy Ty wiesz ile roboty jest z rozwodem? big_grin
    --
    TooL
  • vredka 24.05.09, 19:06
    demonii.larua napisała:

    > Cy Ty wiesz ile roboty jest z rozwodem? big_grin

    Nie tak dużo jak myślałam. Jedna wizyta w sądzie i 14 lat poszłoooooo
    wink
  • yenna_m 24.05.09, 19:10
    czasem trzeba wiecej
    wszystko zalezy od tego, czy sie chce rozwodu z orzeczeniem o winie, czy tez nie
    czy jest konflikt o to, z kim dzieci beda mieszkac, czy tez nie
    czy jest konflikt o podzial wspolnego majatku czy tez nie
    czy ludzie potrafia mimo rozwodzenia sie rozmawiac sie soba, czy tez chca sobie
    dowalic nawzajem
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • aurinko 24.05.09, 19:31
    Również od tego, czy są dzieci czy nie, czy jest jakiś majątek czy nie, czy sąd
    stwierdzi że potrzebny jest mediator, a czasem wpływ ma też "pms" sędziny ;P
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg
  • yenna_m 24.05.09, 19:36
    ano dokladnie

    poza tym od tego, czy adwokat robi dobre wrazenie, jest przystojny, czy kandydat
    na exa to czarus, czy sedzia nie wyznaje filozofii "solidarnosci jajnikow" czy
    "solidarnosci jader", czy sedzia dokladnie przeczytal akta, jaka jest pogoda i
    te de, i te pe

    masa, masa czynnikow
    --
    Przepraszam za ewentualne literówki, dzieci mi klawiature zepsuly, w
    szczegolnosci - wyrwaly spacje wink

    Takie tam różne
  • demonii.larua 24.05.09, 20:46
    No własnie, u mnie trwało to w sumie 3 lata big_grin
    --
    TooL
  • guderianka 24.05.09, 20:52
    U mnie dwa "tylko"-i trzy rozprawy
    Ale nawet gdyby były to cztery lata i sześć rozpraw-i tak warto było
    --
    Każdy ma jakąś swoją prywatną szajbę. Jak się z nią włazi w paradę
    zbyt wielu ludziom, mówią na niego wariat.
    W.Wharton
  • demonii.larua 24.05.09, 21:56
    U mnie pierwszy pozew odrzucony zwyczajnie po dwóch rozprawach, dopiero drugi
    miał moc big_grin Gdyby miało to trwać i 10 lat, też warto by było smile
    --
    TooL
  • aurinko 24.05.09, 22:15
    U mnie wszystko zakończyło się na dwóch rozprawach smile I cieszę się, że tak
    szybko poszło smile
    --
    Najlepsze Forum Rówieśnicze
    http://images50.fotosik.pl/71/6d7139a7ef5f8efam.jpg

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka