Dodaj do ulubionych

Walczycie jak lwice czy siedzicie jak myszki?

07.07.09, 16:28
Bo tak się właśnie zastanawiam co powinnam robić.

Mój syn nie jest z tych najspokojniejszych i przy okazji najgrzeczniejszych i
często popełnia błędy. Teraz już wiem z czego to wynika i wiem, że często nie
chce źle ale tak wychodzi...
Ale do rzeczy.
Chodzi mi o to, że jak coś narozrabia na placu zabaw czy też podwórku a ja
tego nie zauważę (bo mam też drugiego dzieciora) to wtedy podbiega
zdesperowana mamuśka do mojego syna i rzuca obelgami w stronę mojego dziecka.
No i co ja mam robić? Bo z jednej strony wiem, że jest winny ale z drugiej to
szkoda mi go...
--
http://dl.glitter-graphics.net/pub/765/765601lybggww143.gif
Mój
ogród-Twoja ocena
Obserwuj wątek
    • aniuta75 Re: Walczycie jak lwice czy siedzicie jak myszki? 07.07.09, 16:35
      Ja też mam ancymonka w domu i zawsze przed wyjściem mu mówię, że jak będzie
      niegrzeczny, bił dzieci, zabierał zabawki i sypał piaskiem to pójdziemy do domu.
      Czasem się zapomina wtedy upominam raz i mówię, że jak jeszcze raz nabroi to
      idziemy do domu. I spełniam swoją obietnicę pomimo krzyków i wrzasków. Czasem mi
      go żal, bo nie on zaczął, bo np został sprowokowany.
      Ile ten Twój starszak ma lat? A młodszy dziecior?
      Mamuśkom mów, że jak coś mają do Twego dziecia to niech żale do Ciebie kierują
      bo nie życzysz sobie aby obca osoba darła się na Twego synka i tyle.


      --
      http://fotoforum.gazeta.pl/photo/8/lh/mb/wvld/1XldbadVKYhgPGbIAX.jpg
      • liwilla1 Re: o to! 07.07.09, 16:59
        ja raczej z tych ugodowych szukających pierwej winy w sobie niż innych, ale
        niewyobrażalne dla mnie jest krzyczenie obcej osoby na moje dziecko, gdy
        jestem w poblizu! co innego zwrocenie uwagi, ze dziecko nieladnie sie zachowuje,
        czesto dziecior pokornieje, gdy mu obcy rodzic zwroci uwage. ale wiekszy ochrzan
        daje ja jako rodzic, tylko i wylacznie.
        --
        Vincent van Gogh 07.06.06., 3250, 55
        Liwia Drusilla 18.12.08., 3740, 57
    • dorotamakota1 Re: Walczycie jak lwice czy siedzicie jak myszki? 07.07.09, 21:22
      No właśnie sytuacja jest skomplikowana straszniesad.
      Bo tu niby wiem, że czasami źle robi ale nigdy raczej nie bije (smile jak to brzmi)
      innych dzieci. Bardziej im dokucza czy też pokazuje złe rzeczy które to młodsze
      dzieci naśladują co ich mamom się nie podoba... W sumie się nie dziwię bo gdyby
      moje dziecko było zdrowe i normalne to też nie chciałabym pewnie aby tak robiło
      ale ponieważ jest dzieckiem niepełnosprawnym to ma też jakiś tam większy
      margines błędu u mnie. Lecz nie u innych...
      No i kurcze nie mogę mu pozwalać na pewne zachowania ale to też trochę walka z
      wiatrakami. Boję się też łazić za nim bo nie chcę aby później sobie nie umiał
      poradzić. Tylko, że on jest za mały na to żeby go tak atakować.
      Tak więc raczej walczę. Tak jak ibk nie pozwalam nikomu najeżdżać na mojego syna
      i zawsze mówię żeby mnie to powiedzieć a nie atakować dzieciaka bo ja sobie tego
      nie życzę... Tylko już nie wiem co lepsze...
      Acha syn ma 6,5 lat, drugi 5.
      --
      http://dl.glitter-graphics.net/pub/765/765601lybggww143.gif
      Mój
      ogród-Twoja ocena
      • karra-mia Re: Walczycie jak lwice czy siedzicie jak myszki? 07.07.09, 21:27
        aha i żeby nie było, że ja jedna z tych, co to moje dziecko jest ach
        i och.
        nie, nie, nie
        tylko nie pozwalam, aby ktoś mi dzieciaka wychowywał, darł się po
        nim, używał obelg, wyzywaql i obrażał, broń boże szarpał!!!
        Ja jestem jego mamą, on ma 2,5 roku, więc poki co ja odpowiadam za
        jego czyny i to najpierw mi się powinno zwracac uwagę, ja potem
        zwracam uwage dziecku. W takiej kolejności się to powinno odbywać!
        --
        Nauczyłam się, że nawet jeśli na czymś bardzo mi
        zależy, na drodze stanie jakiś idiota.
    • figrut Re: Walczycie jak lwice czy siedzicie jak myszki? 07.07.09, 22:04
      Do tej pory jeszcze nie byłam w takiej sytuacji, kiedy ktokolwiek obrzuca na
      placu zabaw obelgami jakiekolwiek dziecko. Słyszałam, jak dziecku zwraca się
      uwagę, ale nie obelgi. Obelgami obrzuciła moja niedoszła teściowa moją córkę
      kiedy szła do szkoły (2 klasa podstawówki wtedy). Nazwała ją starym, pojebanym
      pudłem (własną, biologiczną wnuczkę). Mieszkałam wtedy w dużej wsi, gdzie coś
      takiego roznosiło się lotem błyskawicy. Dorwałam babę na chodniku jak wracała ze
      sklepu. Stanęłam na przeciw niej i bez żadnego słowa splunęłam jej w twarz przy
      całym audytorium "babć ławeczkowych". O dziwo, nikt mnie za to nie potępił tongue_out
      --
      Partner Leń i Egoista
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka