Dodaj do ulubionych

Wydarzyło się 65 lat temu

31.08.10, 19:42
65-lat-temu.salon24.pl/
Polskim badaczom ludobójstwa OUN-UPA udało się ustalić, że w miesiącach lipiec-sierpień 1945 roku w zbrodniach nacjonalistów ukraińskich zginęło 189 osób (odpowiednio: w lipcu 144, w sierpniu 45). Ponadto w tym czasie członkowie OUN-UPA zabili 56 przedstawicieli formacji zbrojnych Polski lubelskiej (odpowiednio: w lipcu 52, w sierpniu 4). Jak widać, od kilku miesięcy zbrodnie OUN-UPA wygasają.

Podział zabitych wg przedwojennych województw:

lwowskie: 195 (ofiary głównie w obecnych granicach Polski)
tarnopolskie: 32
stanisławowskie: 14
lubelskie: 3
wołyńskie: 1

Największe zbrodnie OUN-UPA w tym czasie:

16/17.07.1945 – w Wojutyczach (pow. samborski, lwowskie) zabito 2 rodziny polskie (10 osób). Na kobietach dokonano zbiorowego gwałtu. Na szyi jednej z ofiar powieszono kartkę: „Lachy zabierajcie się z ukraińskiej ziemi za San, bo pozbędziecie się życia i majątku tak jak ona.”

25.07.1945 – uprowadzenie i zabicie w Hadyńkowcach (pow. kopyczyniecki, tarnopolskie) dwóch polskich rodzin (ok. 10 osób)

18.08.1945 – podczas napadu rabunkowego UPA na Ujkowce (pow. przemyski) zabito 13 Polaków i 2 Ukraińców.

OUN-UPA vs Sowieci

17.07.1945 – k. wsi Olesziw (stanisławowskie) odbito więźniów podczas transportu. Zginęło 16 sowieckich konwojentów.

9.08.1945 – ostrzelanie rajcentru w Żabiem (stanisławowskie). W wyniku wymiany ognia zginął podoficer sowiecki i 4 upowców. UPA spaliła także radę wiejską w Krasjofiji i posterunek IB w Hołowach. Podobne ataki miały miejsce w 9 innych rajcentrach (centrach administracji sowieckiej).

OUN-UPA vs Polska Ludowa

5.07.1945 w zasadzce sotni „Burłaka” zginęło 9 milicjantów z posterunku Krasiczyn.

20.07.1945 – zasadzka czoty „Kruka” z sotni „Mesnyky I” na pododdział 26 pp 9DP WP. Zginęło 6 Polaków. W odwecie 29.07.1945 grupa milicjantów i żołnierzy WP aresztowała i rozstrzelała 15 Ukraińców z Nienowic (k. Radymna), u których znaleziono broń.

24.07.1945 – atak UPA na posterunek MO w Cisnej. Zginęło 7 milicjantów. Mógł to być odwet za aresztowanie 30 banderowców z okolicznych wsi.

12/13.08.1945 i 26/27.08.1945 – ataki sotni z kurenia „Rena” na garnizon wojskowy (w sile plutonu piechoty i baterii artylerii) w Baligrodzie, odparte ze znacznymi stratami przeciwnika. Wcześniej (31.07) zaatakowano posterunek MO w mieście.

W lipcu-sierpniu 1945 roku z rąk OUN-UPA zginęło 56 funkcjonariuszy Polski lubelskiej.

Inne wydarzenia godne uwagi:

Lato 1945 – pojawienie się na Podlasiu pierwszych sotni UPA, przybyłych z pow. hrubieszowskiego.

31.07.1945 Delegat Sił Zbrojnych na Kraj płk Jan Rzepecki, wobec objęcia przez St. Mikołajczyka funkcji wicepremiera w Tymczasowym Rządzie Jedności Narodowej, wydał odezwę, w której stwierdzał, że „przedłużanie akcji leśnej przestało być zasługą dla sprawy polskiej, ale obecnie jest dla niej wręcz szkodliwe i niebezpieczne”. 6 sierpnia rozwiązał Delegaturę Sił Zbrojnych. Walkę zbrojną zdecydowano się zamienić na cywilną konspirację. Wielu żołnierzy podziemia nie podporządkowało się temu rozkazowi.

16.08.1945 - w Moskwie zawarto umowę graniczną pomiędzy Polską a ZSRR. Oznaczała ona zrzeczenie się przez Polskę ziem kresowych na rzecz ZSRR(faktycznie i tak będących od dawna w rękach Sowietów). Formalnie umowa zaczęła obowiązywać dopiero od 4.02.1946, kiedy wymieniono się dokumentami ratyfikacyjnymi.
Edytor zaawansowany
  • dejski 25.10.10, 12:50
    65-lat-temu.salon24.pl/242824,nienawisc-w-polityce
    V. Nienawiścią i podstępem będziesz przyjmował wrogów swego narodu.
    (piąte „przykazanie” ukraińskiego nacjonalisty)

    Nie sądzę, by istniała jakakolwiek ideologia, która bardziej niż ukraiński nacjonalizm integralny podkreślała rolę nienawiści wobec przeciwników w walce o cele polityczne. Dokumenty ukraińskich organizacji nacjonalistycznych są przesycone wezwaniami do nienawiści wobec „wrogów”. Z przeciwnikiem nie wystarczało się zmagać, należało go nienawidzić.

    Jeśli komuś wydaje się, że owa nienawiść była wynikiem polityki II RP, znajduje się w poważnym błędzie. Już na początku XX wieku Mykoła Michnowśki, jeden z prominentnych przedstawicieli ukraińskiego nacjonalizmu wzywał: „Szanuj działaczy rodzinnego kraju, nienawidź jego wrogów, znieważaj przechrztów – odstępców, a będzie dobrze całemu twojemu narodowi i tobie.” Słowa te w czyn wprowadził Mirosław Siczyński dokonując w 1908r. zamachu na namiestnika Galicji hr. Andrzeja Potockiego, bynajmniej nie wrogiego Ukraińcom. Zamiast potępienia, zamachowca spotkała aprobata i poklask od rodaków. Jedna z ukraińskich gazet wyraziła nawet radość z „zaszlachtowania Potockiego”.

    Wszelkie hamulce moralne puściły ukraińskim nacjonalistom po przegranych walkach o powstanie państwa ukraińskiego po I wojnie światowej. Dmytro Doncow, główny ideolog tego ruchu, „mag”, który „wyzwolił w ukraińskim człowieku zwierzę”, stworzył nową, darwinistyczną „moralność”, której założenia szokują człowieka wychowanego w tradycyjnej hierarchii wartości. Oto próbka jego zaraźliwej twórczości:

    „Bez przemocy i bez żelaznej bezwzględności niczego nie stworzono w historii”

    „Przemoc, żelazna bezwzględność i wojna – oto były metody, przy pomocy których szły drogą postępu narody wybrane”

    „Przemoc jest jedynym środkiem, jakim rozporządzają się… narody zbydlęciałe przez humanitaryzm, żeby odnaleźć swoją dawną zawziętość”

    „żadne zasady nie mogą zapobiec temu, że słabszy ulega przemocy silniejszego. (...) Dlatego tylko filistrzy mogą absolutnie odrzucać i moralnie potępiać wojny, zabójstwa, przemoc – filistrzy i ludzie z obumarłym instynktem życia…”

    Moralność Doncowa była wezwaniem do nienawiści, co on sam przyznawał: „z punktu widzenia tej moralności należy odczuwać nienawiść do wroga nawet wtedy, gdy on nam niczego złego nie zrobił”. Nic zatem dziwnego, że „ukąszona” tą szowinistyczną moralnością niewielka część narodu ukraińskiego wzięła na sztandary nienawiść, skierowaną często wobec tych, którzy „niczego złego nie zrobili.” Ukazują to przeróżne dokumenty ukraińskiego ruchu nacjonalistycznego w międzywojniu:

    „I choćbyśmy w naszej polityce posługiwali się (...) argumentami z królestwa >>sprawiedliwości<< i >>humanizmu<<, to sami przed sobą nigdy nie śmiemy uwierzyć, że taka >>sprawiedliwość<< i >>humanizm<< naprawdę istnieje i że są możliwe w stosunkach międzynarodowych.” (...) „A więc stajemy. Spróbujmy kto silniejszy! Ani dla siebie nie oczekujemy miłosierdzia, ani nie okażemy go nikomu w walce!” (dokument UWO z 1921)

    W 1928 roku nacjonalistyczne pismo „Surma” zwróciła się do Ukraińców rekrutowanych do Wojska Polskiego: „Nie wolno wam dezerterować z armii polskiej, wprost przeciwnie: wszystkiemu przyglądajcie się tam dobrze i przysłuchujcie się co Polak robi albo zamyśla robić. Pielęgnujcie w swym sercu nienawiść do Polski.”

    „Tylko propagandą wśród własnej społeczności można wywołać fanatyzm i nienawiść do wroga” (broszura UWO z 1929r.)

    Według „Surmy” jednym z celów akcji sabotażowej z 1930 r. było „pogłębić nienawiść do Polski”.

    „Nie będzie miłosierdzia ani dla wielkiego ani dla małego, a poeta zaśpiewa: >>I zarżnął ojciec syna<<.” (pismo „Rozbudowa nacji”, 1932)

    „Te rewolucyjne akty uderzają […] we wszelkie ugodowe mrzonki, wytwarzają w duszach mas wrogość i nienawiść do okupanta, i kopią nieprzebytą przepaść między nami i nimi” (pismo „Junak” z 1933r.). Jak można zauważyć, według „Junaka” to nie sam „okupant” wzbudzał nienawiść (czyżby nie był aż tak zły?), lecz terrorystyczne akcje OUN poprzez wywołanie uprawnionej reakcji władz.

    Na nic zdawały się apele nielicznych rozsądnych Ukraińców, takich jak stanisławowski metropolita Chomyszyn: „Historia splotła oba narody ze sobą nie na to, aby wzajemnie się zabijały, nienawidziły, niszczyły, lecz aby wzajemne stosunki ułożyły się ze sobą sprawiedliwie i spełniały tę wielką misję, jaka na Wschodzie czeka oba narody”. Zamiast zrozumienia, Chomyszyna spotykała krytyka i ostracyzm.

    Odczłowieczenie ofiary

    By nienawiść mogła w pełni znaleźć swoje ujście, należało w oczach przyszłych oprawców poniżyć ich potencjalne ofiary. W propagandzie nacjonalistycznej bardzo rzadko pojawiało się słowo „Polak”. Znacznie częściej używano pogardliwego „Lach”, „Lasznia”. Wobec wszystkich Polaków, nawet tych osiadłych na Kresach od wieków, stosowano określenia „zajda” (przybłęda), „Polak-obszarnik”, „zajmaneć” (okupant), „koloniści”, „cudzoziemcy”, „wrogi element”, „obcy”, „zbędne wieloetniczne elementy”, „polski motłoch”. Mieszane małżeństwa polsko-ukraińskie nazywano „kryżakami” a dzieci z tych małżeństw - „pokurczami”.

    W tej „mowie nienawiści” przyszłe ofiary stawały się już nie ludźmi lecz zgoła zwierzętami, albo chwastami, które należy wyplenić. Piosenka opublikowana w 1932 r. w „Surmie” zapowiadała: „wyrżniemy dzikie nasienie aż do korzenia, wypalimy gadom wnętrzności”. W 1939 r. jeden z ideologów OUN, Ściborski, nazwał mniejszości narodowe na Ukrainie „pasożytniczą naroślą”. Pismo „Nationalist” w 1938 roku zamieściło „bajkę” w której Polacy zostali przedstawieni jako „ludzie-świnie”. Oto jak wyglądał Polak w oczach ukraińskich nacjonalistów:

    „Obcy nie był podobny do nikogo z okolicznych wsi. Był niezwykle duży i otyły, miał wydęte policzki, małe usta, małe oczy i niezwykle brzydki świński nos i duże jak kalafior uszy. (...) Za nim przyszli inni (...) mali i duzi. I tak samo wszyscy byli brzydcy (...). Ze swojej natury byli kłótliwi, ich kobiety uśmiechały się głupio; wszyscy byli nieokrzesani, grubiańscy, gruboskórni, całkowicie świńscy w swoich zwyczajach, tak jak zwierzę, które uderzająco przypominali.”

    Tak zdefiniowanego „Lacha” można było już bez skrupułów zabić, co było czynem chwalebnym według nowej doncowskiej moralności. Jak słusznie zauważają W. i E. Siemaszko, „niewyobrażalna wprost nienawiść, dla której nie może być żadnego uzasadnienia we wspólnej polsko-ukraińskiej przeszłości, znajdowała wyraz nie tylko w bezwzględnym unicestwianiu Polaków, ale i demonstrowaniu w trakcie lub bezpośrednio po zbrodni triumfu oraz profanowaniu zwłok.” Tylko ślepą nienawiścią można wyjaśnić okrutne mordy nacjonalistów ukraińskich dokonywane także na dzieciach:

    „Miałem wtedy 13 lat. Wtem znienacka otoczyli nas uzbrojeni Ukraińcy, mający maski na twarzach. (...) W mieszkaniu zaczęli tatusia bić, dźgać lufami w głowę. Na ten widok ja schowałem się za drzwi. Wkrótce jeden z bandytów znalazł mnie za drzwiami, chwycił za gardło i wyprowadził na dwór. Następnie przycisnął mnie do ściany domu i zaczął zadawać ciosy nożem w piersi. Czułem ból, jak gdyby silne ukąszenie muchy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.