Dodaj do ulubionych

Faktyczna emisja CO2.

22.02.11, 23:32
Za forumowiczem: Janusz40
"Jeszcze o emisji CO2
Pozwalam sobie wkleić moją notkę, zamieszczoną na portalu - Salon 24- na temat emisji CO2, na który to temat pisał Pan wielokrotnie - również 17 lutego br. Zamieściłem pod Pana wpisem swój komentarz. Ponieważ nie doczekałem się reakcji z Pańskiej strony, a sprawę uważam za niezmiernie dla Polski ważną - wyjątkowo - w dobrej wierze zwracam się do Pana, jako do pośrednika, który mógłby zainteresować "przedstawicieli narodu" moimi przemyśleniami i ewentualnie je zweryfikować, czy wykorzystać w prezentacji naszego stanowiska w Brukseli.

Chciałbym zaznaczyć, że moja opinia o Pańskiej obywatelskiej postawie i pracowitości jest zbieżna z opinią europosła Janusza Wojciechowskiego. W erze przedkomputerowej pisałem wielokrotnie listy do prezesa PC, później prezesa PIS i otrzymywałem odpowiedzi i zaproszenia do współpracy; obecnie - mimo informacji komputerowej jest jakby trudniej. Stąd wystąpienie do Pana. Nie miałem szczęścia wysłuchać dzisiejszego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, ale wiem z relacji, że poruszał on kwestię hegemonizmu w UE - dyktatu niemiecko-francuskiego. Myślę, że wszyscy musimy szukać sposobów na przełamanie tej supremacji, rząd niestety tego nie czyni.

================================================================================


Pakiet energetyczno-klimatyczny - nawet po modyfikacji - jest nie do przyjęcia przez Polskę. Pisałem w listopadzie 2009 r. do prezesa GUS - prof Olędzkiego, by uzbroił rząd w odpowiednie dane liczbowe, byśmy się nie dali wymanewrować, aby uwzględniono, że Polska obniżyła w latach poprzedzających przyjęcie pakietu emisję CO2 do atmosfery o 30 %. Teraz widzę, że Olędzki był zajęty zgoła czym innym.

Jest wiele argumentów rzeczowych do wykorzystania; żaden z nich nie jest ulubionym argumentem Tuska (bieda) - nie musimy używać argumentów przynoszących wstyd.

Po pierwsze; kiedy gwałtownie rozwijała przemysł Europa Zachodnia, nie istniały żadne międzynarodowe konwencje o limitach emisji CO2 do atmosfery. Przy przewadze wiatrów zachodnich - cierpieliśmy z tego powodu.

Po drugie, zanieczyszczenie atmosfery tlenkiem i dwutlenkiem węgla nie pochodzi tylko od spalania węgla, a wyłącznie o tym zewsząd słyszymy; nawet od tych, którzy występują o renegocjację pakietu. O wiele więcej tych gazów trafia do atmosfery w wyniku spalania benzyn i gazu ziemnego. Jeżeli przyjmiemy, że podstawowym składnikiem benzyny jest benzen, a gazu ziemnego metan - możemy wyliczyć na podstawie równań chemicznych:

C + O2 = CO2

2C6H6 (benzen) + 15O2 = 12CO2 + 6H2O

CH4 (metan) + 2O2 = CO2 + 2H2O

Zatem:

przy spaleniu 100 kg. węgla powstaje 233 kg. CO2

przy spalaniu 100 kg. benzyny powstaje 215 kg. CO2

przy spalaniu 100 kg. gazu ziemn. powstaje 175 kg. CO2


Pomijam przy tych wyliczeniach pewne niedoskonałości spalania, a co za tym idzie - emisję CO (trującego), także emisję pyłów i sadzy przy spalaniu węgla, szczególnie brunatnego. Obciążałoby to rzeczywiście bardziej Polskę spalającej głównie te nośniki energii. Z drugiej jednak strony - "stare" państwa UE mają kilkunastokrotnie większe zużycie benzyn (samochody osobowe, przewozy samochodowe i przede wszystkim przewozy lotnicze) i wiadomym jest, że w krótkim obiegu Carnot'a w silnikach spalinowych powstaje więcej tlenku węgla niż przy spalaniu węgla w wyrafinowanych piecach w elektrowniach cieplnych.

Na podstawie danych statystycznych z 2009 r. widać wyraźnie, że kilkakrotnie większymi od Polski emitentami CO i CO2 do atmosfery są "stare" państwa UE -
Niemcy, Francja, Włochy i nieco "młodsza" Anglia, natomiast w wielkościach względnych (w odniesieniu do wielkości kraju) - jeszcze Belgia, Holandia, Luksemburg, Anglia, Niemcy, Włochy (wyjątkiem jest tu Francja, która z uwagi na stosunkowo dużą powierzchnię, ma wskaźnik emisji CO i CO2 do atmosfery - nieco niższy od Polski.

Ilustruje to poniższe zestawienie:
państ CO - mln. ton CO2 - mln.ton CO + CO2 mln. ton CO+CO2/pow. tony/1km2
Belgia 0,839 123,500 124,339 4.076,7
Luksemburg 0,012 12,064 12,076 4.644,6
Holandia 0,599 175,926 176,525 4.253,6
Niemcy 4,035 876,811 880,846 2.467,4
Anglia 2,388 555,640 558,028 2.301,1
Francja 5,668 415,730 421,398 774,6
Włochy 3,808 491,834 495,642 1.645,0
Polska 2,521 318,216 320,737 1.025,7



Jeszcze jedno - Polska spala mniej węgla kamiennego niż Niemcy a w wydobyciu i spalaniu węgla brunatnego mają pierwsze miejsce w świecie.


Konkluzja mojego wpisu jest taka oto: Przestańmy mówić, że Polska jest trucicielem, bo wiadomo, nasza energetyka oparta jest na węglu i nie mamy szans zmienić tego w krótkim czasie i dlatego musimy płacić za prawa do emisji CO2. Przestańmy w końcu wmawiać sobie samym niedorzeczność polegającą tylko na takim imperatywie. Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem ilustrrującym zatruwanie naszej planety jest ilość emitowanego tlenku i dwutlenku węgla na jednostke powierzchni (ostatnia kolumna w tabeli). Wynika z niej jednoznaczne, że kraje Beneluksu zatruwają powierzchnię ziemi czterokrotnie intensywniej niż Polska, Niemcy i Anglia - ponad dwukrotnie, jedynie Francja truje powierzchnię ziemi około 25% mniej niż Polska.

Przyjęty pakiet energetyczno-klimatyczny przewiduje indywidualne podejście do każdej elektrowni cieplnej a szczególnie do opalanej węglem. Przewiduje (a jakże) również sprawdzanie, czy przejechany przez samochód km. drogi spowodował taką lub inną (ponadnormatywną) emisję CO i CO2. Wszystko to jeszcze nieco oddalone w latach, ale już powstał rynek zezwoleń na emisję spalin. Już ogromne pieniądze zaczynają funkcjonować na tym rynku. Ciekawi mnie, czy w przyszłości posiadacze starszych typów samochodów też będą musieli kupować prawo do emisji... Niektórzy teoretycy przeprowadzają jakieś karkołomne liczenie ilości gazów cieplarnianych emitowanych przy wyprodukowaniu określonej jednostki energii elektrycznej. Jakież to sztaby ludzi będą to liczyć, a jakie drugie sztaby będą handlować prawami do emisji. Najwyraźniej przekraczamu granice absurdu.

Najprostszym sposobem liczenia emisji CO2 do atmosfery (jednocześnie najdokładniejszym - per capita i najsprawiedliwszym) - jest wyliczenie ilości wyprodukowanego owego gazu z ilości spalanych paliw w danym państwie - węgla, ropy naftowej, gazu ziemnego i innych paliw - w oparciu 0 wyżej przedstawione równania chemiczne i odniesienie jej do terytorium kraju. Tak wyliczony wskaźnik w sposób najdokładniejszy z możliwych zilustruje wpływ gospodarki poszczególnego państwa na ogólne zatrucie terytorium (Europy, świata). Tylko obciążenia finansowe prporcjonalne do tak wyliczonego wskaźnika będą sprawiedliwe i uwzględniające zarówno przyczyny tego stanu rzeczy, jak i korzyści wynikające z takiego lub innego podejścia do takiej czy innej komsumpcji paliw, (które muszą kosztować). Według przyjętego pakietu - my mamy płacić za 300 mln. ton wyemitowanego CO2, a np. Włochy za 500 mln. ton, Anglia za 558 mln. ton - nie, tylko dlatego, że my wyprodukowaliśmy go głównie z węgla, a Włosi i Anglicy jeżdżąc samochodami, latając samolotami i spalając gaz. "Stare" państwa UE wypuszczają do atmosfery kilkakrotnie więcej CO2 na każdy km2 powierzchni niż Polska, ale wg przyjętych regulacji, to my będziemy w przyszłości płacić najwięcej dla poprawy ekologii w Europie.

Myślę, że powinniśmy jak najszybciej odrobić lekcję i postawić twarde weto - merytorycznie udokumentowane - nie przyjmować wszystkich rozwiązań w dobrej wierze - byśmy nie musieli dokładać (jak to bywało w historii) do znacznie bogatszych państw zachodniej Europy - będąc przekonanym, że uzyskaliśmy jakąś tam licząca się derogację. Tak to niestety może wyglądać, kiedy najważniejszą sprawą w Polsce jest EURO 2012, Orliki i długie piłkarskie weekendy. Sprawa jest poważna i z wyliczeń wynika, że Polska nie wytrzymałaby finansowych obciążeń wynikających z pakietu.


Serdecznie
Edytor zaawansowany
  • galileo11 22.02.11, 23:46
    LB-Ny do Janusz40
    "Przeczytałem Pańska wypowiedź mimo paru drobnych błędów natury technicznej (w benzynie samochodowej podstawowym składnikiem jest oktan C8H18 a nie benzen) spostrzeżenia i wnioski są badzo słuszne.
    To, że wyżsi urzędnicy nie rozumieja spraw oczywistych w Polsce nie jest niczym niezwykłym, powiedzmy to normalka.
    Dziwi mnie tylko jedno. Emisje CO2 były są i będą. Problemem staje się zatem znalezienie czegoś co ów CO2 będzie absorbowało. I tutaj natura nas wyręczyła poprzez powstanie pare miliardów lat temu takiego związku chemicznego, który nazwalismy chlorofilem. Związek ten w reakcji fotosyntezy pochłania CO2 i wodę wytwarzając cukry i tlen O2 czyli gaz niezbedny do życia.
    Zatem my jako ludzie używający szarych komórek powinniśmy przedstawic róznym ekooszołomom, nie mówię o ekoidiotach bo ci nic nie zrozumieją, propozycje absorbcji CO2 poprzez zwiększenie obszarów terenów leśnych.
    Ilość pochłonietego w ten sposób CO2 można nietrudno wyliczyć, leśnicy to potrafią i z takim argumentem ekooszołomom unijnym powiedzieć twardo NIE. Ale ponieważ wątpliwe jest, aby obecnie rządzący potrafi to chociażby powtórzyc, o zrozumieniu mowy nie ma, proponuję przeprowadzenie na łamach Niezależnej dobrze przygotowanej akcjio wyjaśniającej co możemy napewno zyskać a co napewno stracimy. Zawsze w głowach coś niecoś zostanie."

    Janusz40 do LB-NY

    " Ilości emitowanych CO i CO2 przez poszczególne państwa UE podałem za naszym Rocznikiem Statystycznym 2009 r., zatem ewentualne błędy techniczne i wyliczenia na podstawie równań chemicznych, (choćby blędne) - nie mają wpływu na meritum sprawy i ostateczne konkluzje.

    Rzeczywiście, po przypomnieniu sobie zasad liczenia ilości wagowych czynnikow chemicznej reakcji, muszę dokonać pewnych korekt.; mianowicie, w wyniku spalenia:

    100 kg. węgla - powstaje 366 kg. CO2;

    100 kg. benzenu - powstaje 338 kg. CO2;

    100 kg. metanu - powstaje 275 kg. CO2;

    100 kg. oktanu - powstaje 337 kg. CO2.

    Powyższe zestawienie to tylko ilustracja - bardzo duże przybliżenie. W rzeczywistości np. węgla w węglu kamiennym jest około 70%; benzyna - to mieszanina różnych węglowodorów, itd.

    Chciałem tylko uzmysłowić, że dwutlenek węgla nie powstaje tylko w wyniku spalania węgla kamiennego w naszych elektrowniach, lecz o wiele więcej "produkują" go bogate kraje zachodniej Europy w wyniku spalania benzyn i gazu. Tylko opłaty "za emisję" - proporcjonalne do ilości CO2 emitowanego na jednostkę powierzchni przez dane państwo - są sprawiedliwe i tylko takie są do przyjęcia przez Polskę.

    Liczenie winno być oparte o ilości globalne paliw zużywanych w państwie, a nie o sumowanie spalin wydzielanych przez poszczególnych emitentów. Kto zmierzy spaliny wydzielane przez poszczególne pojazdy. Przekraczamy granice absurdu.

    Wyrażenie zgody na płacenie za emisje elektrowni cieplnych, bez płacenia za spalanie benzyn i gazu, to byłaby jawna zdrada polskich interesów.

    Pozdrawiam"
  • galileo11 22.02.11, 23:52
    "Jeszcze o emisji CO2
    Pozwalam sobie wkleić moją notkę, zamieszczoną na portalu - Salon 24- na temat emisji CO2, na który to temat pisał Pan wielokrotnie - również 17 lutego br. Zamieściłem pod Pana wpisem swój komentarz. Ponieważ nie doczekałem się reakcji z Pańskiej strony, a sprawę uważam za niezmiernie dla Polski ważną - wyjątkowo - w dobrej wierze zwracam się do Pana, jako do pośrednika, który mógłby zainteresować "przedstawicieli narodu" moimi przemyśleniami i ewentualnie je zweryfikować, czy wykorzystać w prezentacji naszego stanowiska w Brukseli.

    Chciałbym zaznaczyć, że moja opinia o Pańskiej obywatelskiej postawie i pracowitości jest zbieżna z opinią europosła Janusza Wojciechowskiego. W erze przedkomputerowej pisałem wielokrotnie listy do prezesa PC, później prezesa PIS i otrzymywałem odpowiedzi i zaproszenia do współpracy; obecnie - mimo informacji komputerowej jest jakby trudniej. Stąd wystąpienie do Pana. Nie miałem szczęścia wysłuchać dzisiejszego wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego, ale wiem z relacji, że poruszał on kwestię hegemonizmu w UE - dyktatu niemiecko-francuskiego. Myślę, że wszyscy musimy szukać sposobów na przełamanie tej supremacji, rząd niestety tego nie czyni.

    ================================================================================


    Pakiet energetyczno-klimatyczny - nawet po modyfikacji - jest nie do przyjęcia przez Polskę. Pisałem w listopadzie 2009 r. do prezesa GUS - prof Olędzkiego, by uzbroił rząd w odpowiednie dane liczbowe, byśmy się nie dali wymanewrować, aby uwzględniono, że Polska obniżyła w latach poprzedzających przyjęcie pakietu emisję CO2 do atmosfery o 30 %. Teraz widzę, że Olędzki był zajęty zgoła czym innym.

    Jest wiele argumentów rzeczowych do wykorzystania; żaden z nich nie jest ulubionym argumentem Tuska (bieda) - nie musimy używać argumentów przynoszących wstyd.

    Po pierwsze; kiedy gwałtownie rozwijała przemysł Europa Zachodnia, nie istniały żadne międzynarodowe konwencje o limitach emisji CO2 do atmosfery. Przy przewadze wiatrów zachodnich - cierpieliśmy z tego powodu.

    Po drugie, zanieczyszczenie atmosfery tlenkiem i dwutlenkiem węgla nie pochodzi tylko od spalania węgla, a wyłącznie o tym zewsząd słyszymy; nawet od tych, którzy występują o renegocjację pakietu. O wiele więcej tych gazów trafia do atmosfery w wyniku spalania benzyn i gazu ziemnego. Jeżeli przyjmiemy, że podstawowym składnikiem benzyny jest benzen, a gazu ziemnego metan - możemy wyliczyć na podstawie równań chemicznych:

    C + O2 = CO2

    2C6H6 (benzen) + 15O2 = 12CO2 + 6H2O

    CH4 (metan) + 2O2 = CO2 + 2H2O

    Zatem:

    przy spaleniu 100 kg. węgla powstaje 367 kg. CO2

    przy spalaniu 100 kg. benzenu powstaje 338 kg. CO2

    przy spalaniu 100 kg. gazu ziemn. powstaje 275 kg. CO2


    Pomijam przy tych wyliczeniach pewne niedoskonałości spalania, a co za tym idzie - emisję CO (trującego), także emisję pyłów i sadzy przy spalaniu węgla, szczególnie brunatnego. Obciążałoby to rzeczywiście bardziej Polskę spalającej głównie te nośniki energii. Z drugiej jednak strony - "stare" państwa UE mają kilkunastokrotnie większe zużycie benzyn (samochody osobowe, przewozy samochodowe i przede wszystkim przewozy lotnicze) i wiadomym jest, że w krótkim obiegu Carnot'a w silnikach spalinowych powstaje więcej tlenku węgla niż przy spalaniu węgla w wyrafinowanych piecach w elektrowniach cieplnych.

    Na podstawie danych statystycznych z 2009 r. widać wyraźnie, że kilkakrotnie większymi od Polski emitentami CO i CO2 do atmosfery są "stare" państwa UE -
    Niemcy, Francja, Włochy i nieco "młodsza" Anglia, natomiast w wielkościach względnych (w odniesieniu do wielkości kraju) - jeszcze Belgia, Holandia, Luksemburg, Anglia, Niemcy, Włochy (wyjątkiem jest tu Francja, która z uwagi na stosunkowo dużą powierzchnię, ma wskaźnik emisji CO i CO2 do atmosfery - nieco niższy od Polski.

    Ilustruje to poniższe zestawienie:
    państ CO - mln. ton CO2 - mln.ton CO + CO2 mln. ton CO+CO2/pow. tony/1km2
    Belgia 0,839 123,500 124,339 4.076,7
    Luksemburg 0,012 12,064 12,076 4.644,6
    Holandia 0,599 175,926 176,525 4.253,6
    Niemcy 4,035 876,811 880,846 2.467,4
    Anglia 2,388 555,640 558,028 2.301,1
    Francja 5,668 415,730 421,398 774,6
    Włochy 3,808 491,834 495,642 1.645,0
    Polska 2,521 318,216 320,737 1.025,7



    Jeszcze jedno - Polska spala mniej węgla kamiennego niż Niemcy a w wydobyciu i spalaniu węgla brunatnego mają pierwsze miejsce w świecie.


    Konkluzja mojego wpisu jest taka oto: Przestańmy mówić, że Polska jest trucicielem, bo wiadomo, nasza energetyka oparta jest na węglu i nie mamy szans zmienić tego w krótkim czasie i dlatego musimy płacić za prawa do emisji CO2. Przestańmy w końcu wmawiać sobie samym niedorzeczność polegającą tylko na takim imperatywie. Najbardziej miarodajnym wskaźnikiem ilustrrującym zatruwanie naszej planety jest ilość emitowanego tlenku i dwutlenku węgla na jednostke powierzchni (ostatnia kolumna w tabeli). Wynika z niej jednoznaczne, że kraje Beneluksu zatruwają powierzchnię ziemi czterokrotnie intensywniej niż Polska, Niemcy i Anglia - ponad dwukrotnie, jedynie Francja truje powierzchnię ziemi około 25% mniej niż Polska.

    Przyjęty pakiet energetyczno-klimatyczny przewiduje indywidualne podejście do każdej elektrowni cieplnej a szczególnie do opalanej węglem. Przewiduje (a jakże) również sprawdzanie, czy przejechany przez samochód km. drogi spowodował taką lub inną (ponadnormatywną) emisję CO i CO2. Wszystko to jeszcze nieco oddalone w latach, ale już powstał rynek zezwoleń na emisję spalin. Już ogromne pieniądze zaczynają funkcjonować na tym rynku. Ciekawi mnie, czy w przyszłości posiadacze starszych typów samochodów też będą musieli kupować prawo do emisji... Niektórzy teoretycy przeprowadzają jakieś karkołomne liczenie ilości gazów cieplarnianych emitowanych przy wyprodukowaniu określonej jednostki energii elektrycznej. Jakież to sztaby ludzi będą to liczyć, a jakie drugie sztaby będą handlować prawami do emisji. Najwyraźniej przekraczamu granice absurdu.

    Najprostszym sposobem liczenia emisji CO2 do atmosfery (jednocześnie najdokładniejszym - per capita i najsprawiedliwszym) - jest wyliczenie ilości wyprodukowanego owego gazu z ilości spalanych paliw w danym państwie - węgla, ropy naftowej, gazu ziemnego i innych paliw - w oparciu 0 wyżej przedstawione równania chemiczne i odniesienie jej do terytorium kraju. Tak wyliczony wskaźnik w sposób najdokładniejszy z możliwych zilustruje wpływ gospodarki poszczególnego państwa na ogólne zatrucie terytorium (Europy, świata). Tylko obciążenia finansowe prporcjonalne do tak wyliczonego wskaźnika będą sprawiedliwe i uwzględniające zarówno przyczyny tego stanu rzeczy, jak i korzyści wynikające z takiego lub innego podejścia do takiej czy innej komsumpcji paliw, (które muszą kosztować). Według przyjętego pakietu - my mamy płacić za 300 mln. ton wyemitowanego CO2, a np. Włochy za 500 mln. ton, Anglia za 558 mln. ton - nie, tylko dlatego, że my wyprodukowaliśmy go głównie z węgla, a Włosi i Anglicy jeżdżąc samochodami, latając samolotami i spalając gaz. "Stare" państwa UE wypuszczają do atmosfery kilkakrotnie więcej CO2 na każdy km2 powierzchni niż Polska, ale wg przyjętych regulacji, to my będziemy w przyszłości płacić najwięcej dla poprawy ekologii w Europie.

    Myślę, że powinniśmy jak najszybciej odrobić lekcję i postawić twarde weto - merytorycznie udokumentowane - nie przyjmować wszystkich rozwiązań w dobrej wierze - byśmy nie musieli dokładać (jak to bywało w historii) do znacznie bogatszych państw zachodniej Europy - będąc przekonanym, że uzyskaliśmy jakąś tam licząca się derogację. Tak to niestety może wyglądać, kiedy najważniejszą sprawą w Polsce jest EURO 2012, Orliki i długie piłkarskie weekendy. Sprawa jest poważna i z wyliczeń wynika, że Polska nie wytrzymałaby finansowych obciążeń wynikających z pakietu.


    Serdecznie pozdrawiam Jan

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.