Dodaj do ulubionych

Wydrukowałem dla żony menu na niedzielę

05.11.11, 15:46
przepisuję:
- Bigos z kartofelkami à la Jędruś
- Rybka, ryżyk i szpinaczek Jędraczkowy
- Jędrusiowy cous cous
- dobre wino do wszystkiego i na wszystko

... a Ancuś mi na to : tu me fais chier...
Rozumiem: i to pachnie, i to nęci ;)
A wy? - Cóś na to???
--
Czy tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
będzie Polak mógł z Polką a Polka z Polakiem????
Edytor zaawansowany
  • damakier1 05.11.11, 15:54
    A mnie mąż mój na osiołka nad żłobami nie przerabiał, tylko narobił taaaaką furę gołąbków po lwowsku i beż żadnych dylematów zaraz będziemy wpierdzielać do oporu. MNIAM!
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ewa9717 05.11.11, 16:00
    To damy też wpierdzielają?????
  • trzecikot 05.11.11, 16:13
    Wpierdzielają, tyle że z wdziękiem...
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • trzecikot 05.11.11, 16:13
    PS. U mnie sznycelek ministerski z masełkiem, tłuczone pyrki i samoróbna surówka.
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • damakier1 05.11.11, 16:34
    > To damy też wpierdzielają?????

    Takich gołąbków po prostu nie da się nie wpierdzielać.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ewa9717 05.11.11, 16:47
    To rzuć przepisem, choć nie mam kłopotów z wpierdzielaniem ; )
  • damakier1 05.11.11, 18:14
    Najsampierw z grona licznych adoratorów i kandydatów do ręki należy odrzucić wszystkich, którzy nie pochodzą ze Lwowa. Jak się trafi ze Lwowa, wydać się za niego i przez trzydzieści lat ani razu nie zrobić mu gołąbków żadnych, po pretekstem braku zdolności manualnych do zawijania kapusty.
    Po tym czasie chłop powie: „Sam zrobię gołąbki!”. Do siostry swej, takoż lwowianki, pojedzie i przywiezie szczegółową instrukcję:

    Nagotować ryżu na gęsto, ale na taki dość twardawy
    Uwarzyć garnuszek mocnego bulionu
    W wielkim rondlu upichcić pokrojone w kostkę mięsa: łopatkę wieprzową, boczek łuskany, nogę indyczą, Dodać pokrojoną w kostkę i przysmażoną na złoto cebulą, przyprawione solą, majerankiem i pieprzem. Wszystko to z ryżem wymieszać.

    Na dzień drugi:
    Kupić dwa wielkie łby kapusty białej i we wrzątku je obgotować.
    Rozparcelować łby na dorodne liście i pościnać grube koniuszki u nasady
    W tak przygotowane liście nałożyć farszu i zawinąć w zgrabne gołąbki
    Gołąbki te ułożyć ciasno obok siebie w brytfance, sporym naczyniu żaroodpornym i jeszcze w takim mniejszym naczyniu żaroodpornym, bo wychodzi strasznie dużo.
    Ułożone w naczyniach gołąbki okrywa się, jak kołderką, zachowanymi dużymi liśćmi kapuchy.
    Piecze się w piekarniku (200 st.) ze dwie godziny od czasu do czasu podlewając bulionem.

    Po upieczeniu pożera się natychmiast po jednym gołąbku, bo wypada to w środku nocy i zdrowy rozsądek zabrania dalszego obżerania się. Resztę pozostawia się na jutro w piecyku.
    Od następnego dnia, podgrzane w piecyku gołąbki, pokraszone skwarkami z wędzonej słoninki można jeść do woli, do upojenia oraz do padnięcia. Resztę zostawia się na jutro, a jeszcze resztę – do zamrażarki, gdzie czekają, aż znowu nam przyjdzie ochota na gołąbki.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • czan-dra 05.11.11, 19:59
    Ja jako Kaszub oświadczam, jezu jak mi tego przepisu trzeba było!!!
    Niech Cię Bogowie mają w swojej opece za to dobro z którym się podzieliłaś.....
    --
    Lepszy satanista, niż redemptorysta...
  • iza.bella.iza 05.11.11, 21:09
    Jednakowoż mam wątpliwość czy mój osobisty narzeczony podejmie trud. Eksio to by nawet przepisu nie przeczytał :( Sama osobiście, we własnej osobie preferuję przepisy "pyszne danie w pół godziny" i liczne grono znajomych i krewnych twierdzi, że w tej dziedzinie osiągnęłam mistrzostwo. Moim popisowym daniem jest "obiad na winie", szczególnie cenione w warunkach biwakowych, tudzież kryzysowych ;)

    --
    "Kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza. To jest obrzydliwość. Nie każdy może mnie obrazić. Prezes PiS nie ma życiorysu, który by mu na to pozwolił. Jestem ponad to." Wł. Bartoszewski
  • ploniekocica 05.11.11, 21:29
    Łał, się zdziwiłam. Jak byłam młoda, ambitna i zakochana w mięsożercach (aczkolwiek po jednym naraz, żeby nie było) robiłam niemal identyczne gołąbki i nawet nie wiedziałam, że one są po lwowsku. Przepis był rodzinny, a nikt ze Lwowa nie pochodzi. Może po lwowsku to ze skwarkami, bo u nas się jadało w sosie własnym, albo pomidorowym z dodatkiem śmietany.
    Aczkolwiek mam pytanie i może ono wyjaśni tajemnicę damokierowych gołąbków i ich lwowskiej proweniencji. Się dusi to mięcho w kostkę i potem w tej postaci dodaje do ryżu, czy przed dodaniem przepuszcza przez maszynkę, albo inny rozdrabniacz?


    --
    Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
    Fonię niestety też.
  • ewa9717 05.11.11, 21:38
    Chyba już się nie maszynuje, cały wic w tych większych kawałkach.
    Ja robię z mielonym i raczej dusiłam w sosie docelowo pomidorowym, ale i takich piekarnikowych co jakiś czas mnie ochota nachodzi spróbować, więc się skuszę. Dzięki za przepis, gorzej tylko, że własnymi ręcymia będę musiała...
  • ploniekocica 05.11.11, 21:47
    U mnie się robiło w piekarniku, a sos ewentualnie dorabiało osobno. Nadal się robi w wersji vege z grzybami zamiast mięsa, ale rzadko, bo głupie dzieci nie lubią. W wersji ekstrawaganckiej z kaszą gryczaną, bryndzą i cebulą w kapuście włoskiej.
    Ciotka przyszywana z Grodna robiła natomiast bez ryżu, z samym mięsem, ale z ryżem lepsze IMO.
    Duże te kawałki mięcha mają być, Mężu Damy? A nuż ( a widelec) się znowu w jakimś mięsożercy zakocham i zechcę zabłysnąć z lwowska.
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • damakier1 06.11.11, 01:53
    Się nie maszynuje, Boże broń! Cały wic polega na tym, że nie ma to być zmemłana paciałyga ani inna breja, tylko smakowite kawałki mięsa ma się we środku znajdywać.
    Co do sosu pomidorowego, to w moim panieńskim domu się właśnie z sosem robiło i bez ryżu, z samym mięsem, ale te mężowe ten sposób skutecznie wyparły.
    Ja sobie lubię na te gołabki pokapać jeszcze takim gotowym chińskim sosem pikantnosłodkim, w płaskich buteleczkach. Ale mój mąż mówi, że mu tym sztylet wbijam prosto w serce.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • trzecikot 06.11.11, 07:52
    Słodko-pikantny kiński sos nadaje się co najwyżej do sajgonek. Że też cię mąż nie ubił za taką profanację - święty człowiek ;)
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • trzecikot 05.11.11, 22:13
    Co prawda moja wersja gołąbków jest - hyhy - lepsza, ale podzielam i doceniam jedną, fundamentalną kwestię w tych lwowskich - uważam za kulinarną pornografię serwowanie gołąbków w sosie pomidorowym. Pomidor do gołąbka pasuje jak JPZ* do czegokolwiek.












    *JPZ - Jarosław Polskę Zbaw
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • ploniekocica 05.11.11, 22:18
    Się wymądrzasz Nie ma niczego takiego, jak uniwersalny smak i to, że Ty uważasz jest tyle samo warte, co, że ktoś uważa coś wprost przeciwnego.
    Kulinarna pornografia hihi - tyle Ci powiem.
    --
    "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
  • ewa9717 05.11.11, 22:28
    Ja tam chętnie czasem popornografię ;)
  • trzecikot 05.11.11, 23:07
    Oczywiście, że nie ma czegoś takiego, jak uniwersalny smak. Niemniej jednak gołąbki w sosie pomidorowym są co najmniej nieporozumieniem kulinarnym (skoro ta pornografia tak cię razi), purytanko ty nietopra ;)
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • ploniekocica 06.11.11, 08:37
    Tu nie chodzi o wyuzdanie czy purytanizm. Tu chodzi o męski szowinizm kulinarny, Kotku Czeci.
    Jak zwykle zresztą.
    Gotujący faceci są wredni i pogardliwi dla innych gotujących, a już szczególnie pań. Tak jakby umiejętność gotowania, załóżmy, że nawet dobrze, stawiała ich na jakimś pieprzonym piedestale. Pottery patelni cholerne!
    Się obnoszą z tą umiejętnością, każą się za nią podziwiać , a kobiety jak przygłupie to robią. Tak, jakby facet gotujący bigos był jakimś jednorożcem :)



    "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
  • trzecikot 06.11.11, 10:36
    Otóż to! Jestem męską szowinistyczną kulinarną świnią. Chciałbym jednak zwrócić Twoja uwagę na pewien detal - w niemal każdej liczącej się restauracji szefem kuchni jest facet! I to nie jest kwestia braku parytetu, tylko upośledzenia. Faceci - oprócz posiadania prącia - mają dużo więcej kubków smakowych i już!

    Twoja oddana
    świnia
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • sclavus 06.11.11, 10:42
    moje kubki smakowe (te, których mam ponoć więcej, zabiła w dużej części nikotyna i whisky, które mię natchnia - przy każdym jednym gotowaniu :P
    --
    Czy tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    będzie Polak mógł z Polką a Polka z Polakiem????
  • sclavus 06.11.11, 10:39
    siem nie obnoszem z niczym a wręcz podkreślam, że Ancuś jest moją muzą, natchnieniem i inszpiracją do kuchennych spraw.... i ufielbiam, jak wylizuje talerz obiadowy :P
    --
    Nareszcie!!! Macierewicz nareszcie powiedział prawdę: w katastrofie smoleńskiej brały udział osoby trzecie - wybór między Kaczyńskim (jednym albo drugim albo oboma) i Błasikiem
  • ploniekocica 06.11.11, 10:52
    Nie pisałam do Cię, Sclavusie :) Tylko do tego niereformowalnego szowinisty Czeciego. On się obnosi jak Jarosław z tabletem.
    Kocie Czeci, ci Twoi szefowie kuchni nie zrównoważą tych milionów, co przypalają jajka.
    Prawda jest taka, że gotują mężczyźni, którzy to kochają i mają do tego talent i dlatego gotujący mężczyzna przeważnie robi to dobrze, albo bardzo dobrze. Kobiety en mass gotują, bo muszą, bo są do tego kulturowo przymuszane, ale wśród nich jest tyle samo, jeśli nie więcej, utalentowanych, co wśród facetów. Różnica polega na tym, że niezainteresowani i nieutalentowani faceci nie muszą i nie robią tego, a także bez żenady przyznają się do tej nieumiejętności, a nieutalentowane i niechętne kobity z reguły muszą i mordują te produkty kulinarne, żeby w końcu nauczyć się gotować wg algorytmów z przepisów.
    Osobiście znam setki kobiet i jednego faceta, którzy nie cierpią gotować, ale po latach prób i błędów doszli do wprawy kulinarnej i gotują całkiem przyzwoicie. Natomiast wśród tych kochających i eksperymentujących kulinarnie obie płcie są reprezentowane jednakowo.


    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • trzecikot 06.11.11, 11:46
    "gotują, bo muszą, bo są do tego kulturowo przymuszane"

    No popacz popacz, niewolnictwo XXI wieku ;) A kto je przymusza? Niech kupują kińskie zupki i 'pomysł na..'

    PS. Jesteś większą szowinistką, niż mła

    Twoja forever
    świnia
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • ploniekocica 06.11.11, 12:36
    No tak! To sobie posłuchaj, co mówią faceci oraz inne kobiety o matkach karmiących swoje potomstwo (oraz a jakże współspaczy) zupkami chińskimi.
    Bluźnisz, albowiem wiesz dobrze, że ja jako jednostka ludzka nie mogę być damską szowinistką, bo generalnie wolę facetów od bab (za przeproszeniem), ale obnoszenie się co poniektórych panów z tak podstawową umiejętnością, jak umiejętność smacznego (dla siebie, bo przecież wg swoich kubków gotujesz, nespa?) uważam za śmieszne.
    Moje dziecko płci żeńskiej gotuje całkiem całkiem, co wcale w jej pokoleniu nie jest takie częste, ale traktuje to podobnie jak umiejętność mycia zębów - lubi jeść to musi sobie dobre jedzenie przyrządzić, natomiast moje dziecko płci męskiej za każdym razem, gdy smaży sobie jajka sadzone (jedyną potrawę oprócz grzanek i płatków z mlekiem przyrządzaną samodzielnie) wygłasza strzeliste hymny na temat swojego geniuszu, a nawet stwierdza, że żałuje, iż nie poszedł do technikum gastronomicznego, bo tak mu to świetnie idzie.
    -- l
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • trzecikot 06.11.11, 13:11
    Ha
    Ha
    Ha
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • damakier1 06.11.11, 10:51
    > Gotujący faceci są wredni i pogardliwi dla innych gotujących, a już szczególnie
    > pań
    Zgadzając się ogólnie co do trafności i słuszności Twej uwagi, muszę gwoli sprawiedliwości zaznaczyć, iż mąż mój w tej kwestii chlubny wyjątek stanowi. Puszy się wprawdzie, jak paw i nadyma jak balon z powodu gołąbków, studzininy, mięsiwa pieczonego wszelakiego, trzech rodzajów tortów i ciast wszelakich, ale w sprawie słynnego mego bigosu, różnorakich zup ze szczególnym uwzględnieniem mej autorskiej zupy dyniowej (pumpkin soup) należne honory i wyrazy wdzięczności mi składa.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • damakier1 06.11.11, 10:58
    trzecikot napisał:

    > Co prawda moja wersja gołąbków jest - hyhy - lepsza,

    Oj, Trzecikocie, Kocietrzeci! Mało Ci sromotnej klęski, jaką poniosłeś rękawicę w słynny bigos mój wrzucając?
    Żadne "hyhy", żadna "moja wersja lepsza".
    Ostrzegam Cię po dobroci - nawet nie próbuj!

    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 06.11.11, 11:04
    Stoję murem za Tobą, Damo. Właśnie to hyhy Czeciego tak mnie zbulwersowało, że spłodziłam post o obnoszeniu się.
    Nie ma lepsza. Może być inna. Może być bardziej mi smakuje. Ale moja lepsza . Nożesz trzeci jednorożec z patelnią!


    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • damakier1 06.11.11, 11:41
    Nie ma lepsza. Może być inna. Może być bardziej mi smakuje

    Masz absolutną rację Kocico. Z tym, że mój bigos i moja zupa dyniowa (pumpkin soup) są
    najlepsze!

    ---------------
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ewa9717 06.11.11, 12:09
    damakier1 napisała:

    Z tym, że mój bigos i moja zupa dyniowa (pumpkin s
    > oup) są
    > najlepsze!
    O zupę dyniową kruszyć kopii nie będę, ale SWÓJ bingos śmiało do konkursu wystawiam!
    >
    > ---------------
    > "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    > (aut.: ToJaJurek)
  • sclavus 06.11.11, 14:48
    To ja też!!!
    ... i krupnik...
    i krewetki...
    i szpinak...
    i sosy: porowy i szczawiowy...
    --
    Dubieniecki: w raporcie MAK nie ma dowodu, że mgła była naturalna
  • gat45 06.11.11, 14:52
    bo znowu będzie awantura :(

    I flaki. Po lwowsku tyż.
  • sclavus 06.11.11, 15:04
    Ja, bardzo skromnie się przyznam, że nie wymieniłem wszystkiego ;)
    Muszę się jednak przyznać (nieskromnie), że niby jednakowe potrawy, zawsze są innymi - mam taką słabość, że ciągle ulepszam
    --
    Czy konkordat jest traktatem legalnym?? Jak się przyjrzeć z bliska, to nie: Skubiszewski z Suchocką przekroczyli uprawnienia podpisując a Płażyński ratyfikację bez ważnej większości - kościół korzysta z czegoś, co nie istnieje!
  • damakier1 06.11.11, 15:33
    ewa9717 napisała:
    > O zupę dyniową kruszyć kopii nie będę, ale SWÓJ bingos śmiało do konkursu wysta
    > wiam!

    Śmiało sobie poczynasz. Nie wiem, czy wiesz, że mój bigos jest odznaczony ZŁOTYM MEDALEM przez samą panią prezydent GAT?

    ---------------
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ewa9717 06.11.11, 15:45
    Tylko dlatego, ze nie jadła mojego ;)
  • ploniekocica 06.11.11, 15:52
    ewa9717 napisała:

    > Tylko dlatego, ze nie jadła mojego ;)


    Jak znam życie Damy (bigosu) też nie jadła. To jest wirtualny medal, a Dama ma w dziedzinie bigosu najlepszy pijar. I tyle :)


    --
    Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
    Fonię niestety też.
  • damakier1 06.11.11, 16:06
    No trzęsę się z oburzenia najwyższego tak, że medale mi dzwonią głośniej niz Dzwon Zygmunta.
    Tylko dlatego, że Twojego nie jadła??? albo że pijarowi uległa??? No nie doczekanie, żeby we Dworze do takiej anarchii i sodomii z gomorią doszło, by kompetencje w orderowaniu najdoskonalej nam panującej pani Prezydent podważać!
    Nie jadła mojego bigosu! A czy pani prezydent we swej doskonałości musi zjeść, żeby wiedzieć? Czy musi się ona na pijar oglądać i zdawać. NIE MUSI! - czego najlepszym dowodem jest, że bez pudła złoty medal przydzieliła mojemu najwspanialszemu bigosowi.
    ----
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • sclavus 06.11.11, 16:15
    ... nie chcę nic mówić, ale powiem: o swoim jeszcze niczego nie powiedziałem.... :P
    --
    Czy tylko pod krzyżem, tylko pod tym znakiem,
    będzie Polak mógł z Polką a Polka z Polakiem????
  • ewa9717 06.11.11, 18:14
    Ja tam niespotykanie spokojny człowiek jestem, mnie na język nadeptać można, więc jak już ten pijar pod bigosik walniemy, dojdziem do konsensusa.
    Ale pierwszeństwa w roladzie, gumiklejzach i modrej kapuście wydrzeć sobie nie dam!!!!!!
    Przynajmniej na tym forumie ;)
  • gat45 06.11.11, 19:06
    Daj przepis na modrą, się zobaczy
  • ewa9717 06.11.11, 19:29
    gat45 napisała:

    > Daj przepis na modrą, się zobaczy
    Kapustę siekamy i gotujemy na prawie całkiem miękko ;)
    Jak się kapucha gotuje (zawsze chwilę pogotować bez pokrywki, czemu nie wiem, ale tak ze śląskej baby prababy kazali robić), w drobniutką kosteczkę traktujemy średnią cebulę i też w kosteczkę trochę (trocha wedle uznania - ciut większa lub ciut większa, ja tam sobie nie żałuję) słoninki lub boczku (co kto woli, mnie we wszystkich trzech wersjach smakuje). Jak kapuście już niewiele trzeba, tłustości na patelnię.
    - kapuchę odlać
    - w gorącej zrobić dołek
    - do dołka surowa cebula w kosteczkę i luuuu zaparzyć ją skwareczkami prosto z patelni
    - przyprawy na oko: trochę cukru (ja tak z łyżeczkę płaską walę), sól, pieprz i - ocet!
    Z octem radzę ostrożnie: najpierw łycha, wymiąchać kapuchę z innymi przyprawami, dać jej chwilę na przegryzienie, popróbować, dowalić tej przyprawy, której brak odczuwamy, wymiąchać, dać chwilę na przegryzienie się, spróbować...
  • iza.bella.iza 06.11.11, 23:49
    ewa9717 napisała:

    > Kapustę siekamy i gotujemy na prawie całkiem miękko ;)
    > Jak się kapucha gotuje (zawsze chwilę pogotować bez pokrywki, czemu nie wiem, a
    > le tak ze śląskej baby prababy kazali robić)

    Gotowanie bez pokrywki gwarantuje zachowanie koloru:) Tak samo gotuje się zielone warzywa (np. brokuła) czy botwinę. Łatwo sprawdzić to stwierdzenie poprzez gotowanie pod pokrywką - wyblednięcie gwarantowane!

    --
    "Kiedy ktoś mnie po pijaku obrzyga w autobusie, to nie jest obraza. To jest obrzydliwość. Nie każdy może mnie obrazić. Prezes PiS nie ma życiorysu, który by mu na to pozwolił. Jestem ponad to." Wł. Bartoszewski
  • ewa9717 07.11.11, 07:57
    iza.bella.iza napisała:
    >
    > Gotowanie bez pokrywki gwarantuje zachowanie koloru:)
    Z pokrywką czy bez ugotowana czerwona kapusta jest koloru szmaty, ale po potraktowaniu octem nabiera pięknego koloru ;)
    >
  • ploniekocica 07.11.11, 09:30
    Tę Twoją, Ewo, kapustę, się je na ciepło czy zimno? Bo ja z dzieciństwa (wychowanam na Śląsku) pamiętam smak modrej na ciepło, przygotowanej z gumiklejzami i roladą w każdą niedzielę przez moja nianię - śląską Niemkę. Później zawsze wszyscy (łącznie z moją mamą, która jest urodzona w Zagłębiu i tez wychowana na Śląsku) raczyli surówką z modrej, a to nie ten smak.
    Kiedyś ze dwadzieścia lat temu na bazarku nieboszczyku koło mnie w Wawie sprzedawał chłop kiszoną czerwoną kapustę i mnie się udało prawie przypomnieć ten smak. Ale ponieważ krótko sprzedawał, a ja jestem w kuchni improwizatorką to nawet nie pamiętam, co mianowicie z nią robiłam dokładnie. Na pewno gotowałam i na pewno dodawałam leciutką zasmażkę, ale czy dokwaszałam jeszcze (bo ja lubię kwaśno i dokwaszam jarzyny na ciepło raczej kwaskiem) na bogów nie pamiętam.
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • ewa9717 07.11.11, 15:46
    ploniekocica napisała:

    > Tę Twoją, Ewo, kapustę, się je na ciepło czy zimno?
    Na ciepło! I żadnej zasmażki, tylko gorąca przetopiona słoninka lub boczek ;)
  • ploniekocica 07.11.11, 15:53
    To była wersja dla wegetarian. Słoninka i boczek odpadają a priori. Teraz tym bardziej, bo dziecko warzywne ortodoksyjne jedzeniowo jest.
    --
    "Kocice nie grzeszą rozumem a płonące używają go bardzo rzadko." made by człowiek radziecki
  • damakier1 06.11.11, 19:40
    Co to są te gumiklejzy? Brzmi jak kluchy z gumy gębę zaklejające, ale może ja się mylę?
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • sclavus 06.11.11, 19:49
    Najzwyklejsze kluski śląskie ;)
    Składniki: gotowane ziemniaki i mąka ziemniaczana... ;)
    Dobre, ale jest i przywara: trzeba miąchać ziemniaki z mąką ziemniaczaną na gorąco :)
    --
    Dubieniecki: w raporcie MAK nie ma dowodu, że mgła była naturalna
  • ewa9717 06.11.11, 19:54
    sclavus napisał:

    > Najzwyklejsze kluski śląskie ;)
    > Składniki: gotowane ziemniaki i mąka ziemniaczana... ;)
    > Dobre, ale jest i przywara: trzeba miąchać ziemniaki z mąką ziemniaczaną na
    > gorąco
    :)
    A skąd! Ugotowane kartofle przeciskamy przez prakę, STUDZIMY i dopiero reszta!
    PS Są dwie szkoły na gumiklejzy: z jajkiem i bez. Ja ze szkoły jajecznej.
  • sclavus 06.11.11, 20:00
    się nie wdawałem w szczegóły bo nie o nie dama pytała ;)
    PeeS - ja - bezjajeczny jestem... w przypadku tych klusek :)
    --
    Dubieniecki: w raporcie MAK nie ma dowodu, że mgła była naturalna
  • damakier1 06.11.11, 19:55
    Jednym słowem dobrze kombinowałam.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • gat45 06.11.11, 14:03
    potwierdzam, że przepis Damykierowego Małżonka (Królakier ?) jest przepisem na gołąbki po lwowsku wypisz i wymaluj co do joty. Fakt, że u mnie w domu łopatkę wieprzową zastępowała cielęcina, a skwarki były z gęsiego smalcu składam na karb przyzwyczajeń kulinarnych, które czasem dłużej przestrzegane są niż religijne obrządki.

    Taki sam farsz, ale z mielonym mięsem to robiony był to kabaczków nadziewanych, a Mamusia często wspominała, że tak właściwie to powinno się robić nadziewane bakłażany, ale wtedy w Polsce był to produkt nie do zdobycia. Do farszu dodawało się uduszony i potem podsmażony miaższ z takiego stwora (kabaczka w zastępstwie bakłażana).

    Faceci mają więcej kubków smakowych (rozróżniających tylko 4 podstawowe smaki : słony, słodki, gorzki i kwaśny). Natomiast całą resztę twiorzy WĘCH, a tu niewiastom więcej natura dała. Patrząc na francuskich mistrzów kuchni stwierdzam, że chodzi tu bardziej o umiejętność trzymania za mordę ekipy kuchennej i posłuch ogólnowojskowy. Teraz bab z Michelinowskimi gwiazdkami coraz więcej i wiecej. A we Francji Michelinowska gwiazdka to wciąż więcej niż Legia Honorowa.
  • trzecikot 06.11.11, 14:50
    Podstawowych smaków jest pięć, a nie cztery :P
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • ploniekocica 06.11.11, 14:59
    Owszem jest pięć. Całkiem niedawno do tego się zaczęto przyznawać. Piąty smak to jest smak pyszny. Jest w najrozmaitszych cudownych dosmaczaczach od tradycyjnego maggi z lubczyku po sos ze sfermentowanej soi oraz takiejże ryby. Niestety współczesnym substytutem tego pysznego jest piekielnie niezdrowy...... Kto wie?

    --
    "Sprzedaję kit. Wciskanie gratis."
  • trzecikot 06.11.11, 15:44
    Glutaminian sodu :p
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • gat45 06.11.11, 15:23
    Cierpki ? Są wciąż dwie szkoły. Ale nich Ci będzie pięć, ja Co nie żałuję :)

    A resztą z tymi babsko-męskimi różnicami to też jest kapelusz. Żandarma.
  • trzecikot 06.11.11, 15:42
    Piąty to umami.
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • ploniekocica 06.11.11, 15:48
    trzecikot napisał:

    > Piąty to umami

    Czyli pyszny. Brillant- Savarin nazwał go osmazome. Istnieje, Gatu, we współczesnej francuszczyźnie takie określenie?
    --
    "Kocice nie grzeszą rozumem a płonące używają go bardzo rzadko." made by człowiek radziecki
  • inna57 06.11.11, 15:45
    Damo toż to wypisz wymaluj przepis który jako jeden z nielicznych przejęłam od swojej teściowej która mimo że z pochodzenia góralka a jednak urodzona na Ukrainie i kuchnię miejscową zaakceptowała. Dziś w produkcji tego ulubionego specjału wyręczają mnie opiekunki teściowej pochodzące właśnie z Ukrainy. A na deser po tym gołąbkowym szaleństwie obowiązkowo naleśniki z białym serem i rodzynkami obowiązkowo przysmażane na prawdziwym topionym maśle (nie mylić z "masłem" z papierka). Obie te potrawy idealnie nadają się do zamrażania na zaś.
  • damakier1 06.11.11, 16:15
    To po tych gołąbkach jecie jeszcze deser ?Coś musi być z nimi nie tak, bo prawdziwych gołąbków po lwowsku pożera się tyle, że przy najmniejszej nawet próbie wciśnięcia choćby odrobiny najlepszego deseru żołądek drze sie jak opętany: Nie ma miejsca! Nie ma miejsca!
    ----------
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • inna57 07.11.11, 09:40
    Z nimi jest wszystko OK, my po prostu zawsze tylko degustujemy tak żeby miejsce na deser zostało bo deser jest najważniejszy.
  • damakier1 07.11.11, 10:42
    Inno kochana, szkoda tych gołąbków na tylko degustację. Spróbujcie raz wpierdzielić, będziecie mi wdzięczni do końca życia!
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ta 07.11.11, 12:43
    O Babciu Olu!
    Wspomnienie Twoich gołąbeczków lwowskich przywiało.
    Mięsko obowiązkowo w kawałeczkach, a na gołąbeczkach skwareczki.
    I, jako Dama rzekła, ich wpierdzielanie.
    Inaczej gołąbeczków lwowskich spożywać nie uchodzi, no po prostu i nie da się inaczej.

    Sos pomidorowy do gołąbków to profanacja.
  • gat45 07.11.11, 12:52
    Prawda ? Po prawdziwych lwowskich gołąbkach nic już nie przechodzi. Ich natura na to nie pozwala. Chyba jednak Inna ma inny (sic) przepis.
  • inna57 07.11.11, 17:19
    Przepis jest identyczny tylko apetyt inny. Zwyczajnie nie ma nic takiego na świecie jadalnego co skłoniłoby nas do "wpierdzielania". Jemy zawsze z umiarem czego niestety po Koledze M. nie widać ;)
  • damakier1 07.11.11, 17:47
    Ładny mi umiar - gołąbki i naleśniki na topionym maśle smażone na jedno posiedzenie! :)

    A tak naprawdę, to ile takich gołąbków naraz degustujesz?
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • inna57 07.11.11, 17:53
    Ja jeden dorosły + jeden dziecinny, Kolega M. dwa dorosłe + jeden dziecinny + do tego na deser po dwa naleśniki (miniaturki) suto pokryte domowymi powidłami z prawdziwych węgierek.
  • gat45 07.11.11, 19:11
    Wpierdzielanie nie polega na jedzeniu dużo. Ono polega na tym, że więcej się nie da. Tak więc i niejadek zupełny może się nawpierdzielać.
  • damakier1 07.11.11, 19:19
    O i tu żeś, jak zwykle, utrafiła w sedno! Wpierdzielanie jest dowolne, powszechne i sprawiedliwe.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 07.11.11, 19:35
    Moim zdaniem są potrawy, których się nie da degustować, a trzeba wpierdzielać aż do stanu syt po gorło.
    Przeważnie są to potrawy pracochłonne i w miarę rzadko przygotowywane, ale nie tylko. Ostatnio odkryłam w pobliskiej piekarence cudnego smaku bułeczki/brioszki/chałeczki z drożdżowego mało bardzo słodkiego ciasta, bogato inkrustowane suszoną żurawiną i ozdobione na czubku kruszonką. Pyszne po prostu. Teoretycznie mogłabym codziennie kupować sobie kulturalnie jedną, góra dwie takie bułeczki na śniadanko i konsumować jak dama. Ale mnie to absolutnie nie zadowala. Wolę kupować je tylko wtedy, gdy najdzie mnie ochota na nawpierdzielanie się ich do upojenia. Kupuję całą torbę i rzucam się na nią, jedząc tyle, że już nie mogę. Resztę, jeśli jest jakaś reszta, zostawiam dzieciom. Jestem nażarta i szczęśliwa jak psi ogon. Za złoty dziesięć za sztukę. Ha!
    --
    Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
    Fonię niestety też.
  • damakier1 07.11.11, 19:16
    Gorąco Was namawiam: wsuń trzy dorosłe, Koledze M. daj cztery, a naleśnikami głowy sobie nie zawracajcie. Nic nie mów, póki nie spróbujesz, a jak spróbujesz, opisz.

    A co to za pomysł z dziecinnymi gołąbkami? Jak dziecko jest już na tyle duże, że w ogóle może dostać gołąbki, to bez problemu wciągnie dorosłego.

    A takie naleśniki to sobie zrobię, bo mi przepis wygląda bardzo apetycznie.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • gat45 07.11.11, 19:45
    Gołąbki żywe muszą być także dziecinne. Jeżeli robisz je ze łba prawdziwej kapusty, to te pierwsze są dorosłe, a potem, w miarę zbliżania się do głąba - dziecinnieją coraz bardziej.
  • gat45 07.11.11, 19:49
    PS Coś wiem, bo właśnie narobiłam ich mnóstwo, jako że wątek mnie natchnął pomysłem. Jutro wraca Tubylec od siostrzycy swej, przywozi też ją i jej małżonka. Oni wiecznie mnie mordują o jakieś polskie egzotyczne dania, będzie jak znalazł. Wszystkiemu nie dadzą rady, ale toto się świetnie zamraża na obu etapach : przed piekarnikiem i po piekarniku. Wyfasowalam dwie brytfanki i obserwowałam do woli to dziecinnienie gołąbeczków.
  • ploniekocica 07.11.11, 19:50
    gat45 napisała:

    > Gołąbki żywe muszą być także dziecinne. Jeżeli robisz je ze łba prawdziwej kapu
    > sty, to te pierwsze są dorosłe, a potem, w miarę zbliżania się do głąba - dziec
    > innieją coraz bardziej.

    To zależy. Wg szkoły mojej mamy te dziecinne liście służyły do przekładania gołąbków (choć nie po lwowsku) w brytfannie . I dla mnie to była najlepsza rzecz na świecie te uduszone w sosie liście. Podobnie jak jarzyny z rosołu z pietruszką i selerem na czele. I kapustą włoską :)
    --
    "Polemika z głupstwem nobilituje je bez potrzeby". Stefan Kisielewski
  • gat45 07.11.11, 19:55
    Ja przekładam tymi najbardziej wiekowymi, czyli z wierzchu. Odcinam przed obgotowaniem łba i przekładam surowymi. Takoż dla wymoszczenia brytfanny.
  • ploniekocica 07.11.11, 20:00
    Mhm. Ale w moim domu rodzinnym liści musiało być mnóstwo, bo się biliśmy o nie. Tak jak i o tę włoszczyznę. Mama gotowała rosół co najmniej na dwóch zestawach, żeby do mordów nie dochodziło. Jednego, czego żałuję z mięsa to jarzyn z rosołu, choć sam rosół mi zwisa absolutnie.
    --
    "Sprzedaję kit. Wciskanie gratis."
  • scoutek 07.11.11, 20:01
    chyba zacznę kląć baardzo brzydko
    otóż umiem gotować i piec, ale gołąbki, które uwielbiam, nie są moją mocna stroną
    a tu ciągle o nich czytam i mam taki ślinotok jak Majka, gdy widzi coś fajnego do schrupania....

    już chyba nie otworzę wcale tego wątku....


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
  • ploniekocica 07.11.11, 20:09
    scoutek napisała:

    > chyba zacznę kląć baardzo brzydko
    > otóż umiem gotować i piec, ale gołąbki, które uwielbiam, nie są moją mocna stro
    > ną
    > a tu ciągle o nich czytam i mam taki ślinotok jak Majka, gdy widzi coś fajnego
    > do schrupania....
    >
    > już chyba nie otworzę wcale tego wątku....


    No, co Ty, Scoutku. Jak do tej pory nie były Twoją mocną stroną, to czemu teraz miałyby się nie stać? Gołąbki dla ludzi sOM. Nawet jeśli przyjdzie ta męska szowinistyczna podkuchenna świnia zwana Czecim i Ci powie, że to breja i, że on robi a priori lepsze. Się nie przejmaj.
    Myślę, że gołąbki wg przepisu Damy po prostu musza być dobre, w końcu od tego jest Damą, no nie?
    Ja się też natchłam i zrobię wegetariańskie niebawem. Aczkolwiek dopiero, jak się znajda towarzysze do jedzenia, bo dziecka gUpie bardzo w tym kawałku.
    >
    >


    --
    "Kocice nie grzeszą rozumem a płonące używają go bardzo rzadko." made by człowiek radziecki
  • scoutek 07.11.11, 20:11
    zawezmę się i zrobię, a co!
    ;))))
    najważniejsze, żeby były, prawda?
    cenkju
    dygam


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
  • gat45 07.11.11, 20:14
    I możesz jeszcze ze dwie osoby przyprowadzic, tak na moje oko. Łeb ta kapusta miała potęzny.
  • scoutek 07.11.11, 20:16
    cenkju gat, kochana:)))))))))))))))))))))))))


    --
    z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
  • damakier1 07.11.11, 21:11
    Ależ Scoutku, te gołąbki to naprawdę nie są żadne mecyje do zrobienia, tyle że pracochłonne.
    Ja wprawdzie ani jednego gołąbka w życiu nie zrobiłam, ale to tylko dlatego, żeby mąż mój, którego kocham nad życie, mógł trwać w przekonaniu niezłomnym, że jest mistrzem niezastąpionym, bez którego zginęłabym i przepadła, a już na pewno nie zjadłabym w życiu niczego ambitnego.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • damakier1 07.11.11, 21:03
    gat45 napisała:

    > Gołąbki żywe muszą być także dziecinne. Jeżeli robisz je ze łba prawdziwej kapu
    > sty, to te pierwsze są dorosłe, a potem, w miarę zbliżania się do głąba - dziec
    > innieją coraz bardziej.
    Właśnie dlatego mąż mój kupuje dwa wielkie łby kapuściane (zobacz przepis), żeby dziecinne liście beztrosko odrzucać i zawijać dorodne, dorosłe gołąbki i żeby nikt nikomu zawistnie w talerz nie zaglądał, czy mu się gołąbki większe nie trafiły.

    -----
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • gat45 07.11.11, 21:31
    Pacz pani ! A ja uważałam stopniowanie wielkości gołąbków w zależności od apetytu konsumenta za dowód boskiej Mądrości i jego wielkiej Łaskawości dla rodzaju ludzkiego (był taki francuski pisarz-katolik, który dowodził, że istnienie widocznego "żebrowania" na melonie dowodzi właśnie tego - żeby Ojciec Rodziny mógł sprawiedliwie ten Dar zboży rozkroić).

    Wracając do sedna :
    a] ja jestem z tych, co to są całkowicie nawpierdzieleni po niewielkiej ilości
    b] lubię chrupiącego liścia jak najwięcej
    Wniosek : niech żyją gołąbki dziecinne !
  • gat45 07.11.11, 21:32
    zboży = naciśnięcie na "z" zamiast na "shift"
  • inna57 08.11.11, 08:57
    Dziecinne one są rozmiarem nie zawartością.
  • gat45 08.11.11, 11:29
    Oczywiście. O tym właśnie mowa.
  • trzecikot 07.11.11, 12:52
    ta napisała:
    Sos pomidorowy do gołąbków to profanacja.

    Kocham cię!
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • mariner4 07.11.11, 21:45
    Farsz konwencjonalny. Kapusta też konwencjonalnie przygotowana. Ja robię często z pekińskiej. Lepiej się zwijają. Zwinąć gołąbki ale małe i jak najciaśniej. Owinąć nitką.
    Obsmażyć na patelni (po to nitka, aby się nie rozleciały). Ułożyć w rondlu. dodać włoszczyznę utartą na tarce z większymi oczkami.
    Dodać sporo namoczonych grzybów. Podlewać wodą i dusić do miękkości. na koniec dodać śmietany. Pycha. Widelcem odkręcić nitkę, bo długo potem wychodzi.....
    M.
  • trzecikot 07.11.11, 22:09
    Ja też najpierw obsmażam gołąbki, żeby wyciągnąć z nich ciemniejszy i bardziej ekstraktywny sos. Z grzypkamy próbowałem, ale najbardziej smakują nam w sosie własnym z dużą ilością koperku.
    --
    Do deski deska i jest imprezka!
  • damakier1 07.11.11, 22:59
    Tak robiła moja mama, ale z kapusty zwykłej i to tez było bardzo dobre. Ale lwowskie rulez!
    A jeszcze są gołąbki wigilijne, robione z ukwaszonych kapuścianych całych głów, napychane farszem z kaszy gryczanej i suszonych grzybów uduszonych z podsmażoną cebulą. O tych gołąbkach, jako rarytasie z lat dziecinnych mąż mój wieki całe wspominał, ale skąd było wziąć ukwaszony cały łeb kapuściany? Dopiero odejście czasów słusznie minionych i wolny rynek spowodowały, że na ryneczku moim pojawił sie kramik z kiszonkami, gdzie właśnie łby takie można nabyć. No i Dorolka na którąś Wigilię specjał ten przyrządziła, dobre były, ale stwierdziliśmy, że tradycyjne po lwowsku lepsze.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • dorola13 08.11.11, 10:29
    prawdę mówiąc- chociaż przepis wydawał się smaczny, dla mnie te gołąbki z kaszą były niejadalne. Wszystkie składniki osobno lubię, nawet bardzo, ale połączenie zusamenn do kupy - ohyda, jak dla mnie. Czy za taką samokrytyke dostanę jakiś medal, czy też powinnam pchać się do mediów?
    ps. rodzina uznała, że gołąbki były dobre i zjadła do cna- ale ja nie polecam.
  • ploniekocica 08.11.11, 10:34
    Ja lubię nawet gołąbki z kasza gryczaną, ale we włoskiej kapuście i sosie grzybowym. Powiem, że w kiszonej sobie średnio wyobrażam.
    A i tak z nadzieniem z gryczanej moim zdaniem najlepsza jest papryka. Koniecznie taka mięsista bladożółta.
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • damakier1 08.11.11, 11:21
    Fakt, że za takie szczere obnażenie się medal się należy. Nawet Cię zawnioskuję, ale za skutek nie ręczę, bo nowa Kapituła choć potrójna obcyndzala się i do medalowania wcale się nie kwapi.
    Nie tak, jak za starej Kapituły bywało...
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 08.11.11, 11:26
    Potrójna Kapituła jest obecna od niepamiętnych czasów tylko w jednejczeciej więc se może... nagwizdać. Jak jednaczecia dostanie medale do rąk to udekoruje, a tak to se może.... nagwizdać?
    --
    "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
  • ploniekocica 08.11.11, 11:33
    samojedna (zamiast samotrzeć) jednaczecia jest rzucona na pastwę zgłodniałego orderów plebsu :)
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • dorola13 08.11.11, 12:33
    zgłodniałego w tym wątku to i może, ale plebsu?? to ja tu się obnażam do immentu, za pozwoleniem, a tu, że to niby taka tania rozrywka? To ja medala odmawiam i żeby mnie tera nawet błagać, to nie przyjmę! Foch!
  • ploniekocica 08.11.11, 12:39
    Kolejna z tej rodziny, co żartu i sarkazmu nawet, jak się specjalnej czcionki oraz emoticonu użyje nie rozróżnia.
    Plebsem, motłochem, marginesem, hołotą, stojącą tam gdzie ZOMO jesteśmy z nadania Prezesa Pana i jego akolitów i powinniśmy być z tego dumni.

    A te gołąbki to były po lwowsku, czy po litewsku? Bo Dama cUś tam niżej mąci.
    --
    "Sprzedaję kit. Wciskanie gratis."
  • dorola13 08.11.11, 13:05
    ooo, my już was znamy! podstępnie się uzyje specjalnej czcionki, ale przemyci wiadomo co!
    A gołąbki to pojęcia nie mam, lwowskie chyba, ale ja się nie znam- może one takie ogólnie kresowe są :) W każdym razie faktycznie pyszne, w przeciwieństwie do tych w kiszkapie, których nie robić!!
  • damakier1 08.11.11, 11:37
    To niech może kapituła jaki stosowny komunikat wyda, albo do dworzan przemówi, jaki minister jej się nie sprawdza i czy moze zmiany w Kapitule jakie będą albo nowe stołki do obsadzenia, bo kryzys dookoła, bezrobocie rośnie, a Kapituła milczy, jak ten ryży Thusek...
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 08.11.11, 11:51
    Lepiej milczeć jak Ryży Thusek niż być odszczepieńcem jak Ziober.
    Póki co jednaczecia pokornie czeka, bo może dwieczecie chore, czy jakiś inny cUś. Na klatę bierze jednaczecia wszystkie pretensje i inne takie, bo jednaczecia nie jest prezes i żadnych ministrów wymieniać nie będzie tylko z tego powodu, że stara tfu dawna Kapituła za pomocą gołąbków po lwowsku ciągle swój obszar przypinalniczy powiększa i powiększa i na nowe medale łasa.
    Może poczekać trochę i wstrzemięźliwość od jedzenia i medali przed świętami poćwiczyć)

    --
    "Kocice nie grzeszą rozumem a płonące używają go bardzo rzadko." made by człowiek radziecki
  • damakier1 08.11.11, 12:07
    Nosz Jednejczeciej cóś sie chyba we w głowie pozajączkowało - ćwiczyć wstrzemięźliwość jedzeniową przed świętami? A na cóż ja gołabki po litewsku, zupę dyniową (pumpkin soup) rozpropagowywam i kulinarny ferment we dworze wyczyniam, jak nie w celu, aby póki pora żołądki swe Cwiczyc i przed świętami rozciągać. Obżarstwo, obżarstwo, szanowna Jednaczecia teraz przećwiczać należy, a wstrzemięźliwość głęboko do komórki schować i na czas postu o głodzie trzymać.
    Bardzo dobrze, że Kapituła za odszczepieńca robić nie zamierza i dwumczecim krzywdy żadnej czynić nie planuje, ale trzeba naród o tym uświadamiać, bo tak to niejeden już knuje jakby tu Tytanyaę i Trusięę z posady wygryźć, a inne znowu sie martwią, co z nimi będzie.
    Mnie dla naprzykładu zasłużony spokój emerytalny wciąż zakłóca niepokój, czy te zdolne rączki nadal nam medale robić będą?
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 08.11.11, 12:15
    Zaraz, zaraz, to po jakiemu są w końcu te szeroko dyskutowane gołąbki Męża DK? Po litewsku czy oi lwowsku? Bo po powyższym poście dysonans poznawczy zaposiadywam.
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • damakier1 08.11.11, 18:02
    No i widzi Jednaczecia, w jaki mnie rozstrój wpędziła? Z tych nerwów lwowskie z litewskimi żem pomyliła, a jakby mój małzonek - miszcz gołąbkowy to straszne me FoPa zobaczył, nie wiem czy bym jeszcze kiedy choć jednego gołąbka od niego zaznała.
    --
    "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
    (aut.: ToJaJurek)
  • ploniekocica 08.11.11, 18:08
    damakier1 napisała:

    > No i widzi Jednaczecia, w jaki mnie rozstrój wpędziła? Z tych nerwów lwowskie z
    > litewskimi żem pomyliła, a jakby mój małzonek - miszcz gołąbkowy to straszne m
    > e FoPa zobaczył, nie wiem czy bym jeszcze kiedy choć jednego gołąbka od niego
    > zaznała.

    W razie czego broń się tym, że Wasza wspólna latorośl nawet bez rozstroju nie odróżnia. Hihi :)


    --
    Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
    Fonię niestety też.
  • olga_w_ogrodzie 08.11.11, 11:45
    damakier1 napisała:

    > Tak robiła moja mama, ale z kapusty zwykłej i to tez było bardzo dobre. Ale lwo
    > wskie rulez!
    > A jeszcze są gołąbki wigilijne, robione z ukwaszonych kapuścianych całych głów,
    > napychane farszem z kaszy gryczanej i suszonych grzybów uduszonych z podsmażon
    > ą cebulą.

    smakowite też są z kaszą gryczaną, cebulką podsmażoną, pieprzem i serem białym.
  • ploniekocica 08.11.11, 11:59
    Polecam zamiast sera białego bryndzę, albo jeśli to zby hardkorowe to pół na pół.

    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • gat45 08.11.11, 12:05
    A zamiast kaszy gryczanej może być soczewica. Robię czasem takie. Tylko sery inne, w ramach dostępności - twarogu ni bryndzy nie uświadczysz w tym kraju, który rodzajów serów pono posiada 367 (po jednym na każdy dzień roku i jeden zapasowy)
  • ploniekocica 08.11.11, 12:10
    Wiem coś o tym Ambitnie robiłam we Francji ruskie pierogi. Z czegoś w rodzaju filadelfii z dodatkiem fety typu duńskiego. Nawet, nawet wyszły.
    --
    Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
    Fonię niestety też.
  • gat45 08.11.11, 12:18
    Ja do farszu na ruskie biorę włoską ricottę i domieszką greckiej fety. Ale najlepszy jest zwykły śniadaniowy saint florentin, tylko trzeba go kupić kilka dni wcześniej, zawinąć w kompres z gazy (jak widzisz, kompresy z gazy są u mnie do wszystkiego) i odsączyć. No i dodać ciut jakiegoś ostrzejszego. Ostatnio nie miałam nic takiego pod ręką, więc dosypałam parmezanu tartego, bo był w lodówce. Było inne, ale dobre.

    Specjalnie mówię o FARSZU, bo ciasta na pierogi jak nie umiałam robić, tak nie umiem. Pierogowe farsza zawijam smutnie w naleśniki :(
  • ploniekocica 08.11.11, 12:25
    W normalne naleśniki, czy galety jakieś z mąki wytrawnej? Na ten przykład gryczanej?

    W zeszłym roku jadłam genialne pierogi w Krakowie na Kazimierzu w takiej małej pierogarni, nie tej dużej, co to wszyscy znają. Wszystkie były super, ale takie jedne z mozzarellą i suszonymi pomidorami po prostu debeściarskie. Próbowałam robić w domu farsz do naleśników razowych i wyszedł dobry, ale nie aż tak. Tam było coś takiego czarnego w środku, co ja nie wiem, co to było, a pan twierdził, że to sekret babci. Na pewno to nie była lukrecja :)
    --
    "Sprzedaję kit. Wciskanie gratis."
  • gat45 08.11.11, 12:45
    Z gryczanej. Na szczęście w Bretanii jeszcze to robią (chociaż kaszy nie)

    A to Twoje czarne to nie była oliwka, bo byś rozpoznała. Dobrze rozumuję ? Daj jakieś jeszcze wskazówki, poszukamy.
  • ploniekocica 08.11.11, 12:54
    Ja robię z gryczanej mieszanej z pszenną razową, albo z samej razowej, jak mają być też na słodko. A ostatnio dziecko nabyło mąkę z prosa i znaleśnikowałyśmy, ale zdecydowanie trzeba mieszać z pszenną, bo podpłomyki wychodzą i za cierpkie w smaku.

    Oliwki to nie były. To była jakaś przyprawa w dużych czarnych płatkach. Takich jak się majeranek albo miętę podaje, ale to nie było ani jedno, ani drugie. Nie była to też czarnuszka. Podejrzewam, że było to coś w miarę banalnego, bo lokal choć z pysznymi pierogami być raczej garkuchnią w najlepszym tego słowa znaczeniu niż gwiazdkowym miszelinem. Trzy stoliki, jeden pan obsługujący i gadający z klientami, w menu tylko pierogi kilkunastu gatunków.
    Aczkolwiek myślę, że dodatek drobno krojonych czarnych oliwek nie byłby w jakiejś wersji tego farszu zły. Ale ja mogę oliwki niemal do wszystkiego dodawać. Podobnie jak prażone ziarna.
    --
    "Czy chłop pańszczyźniany może zrozumieć świadomego obywatela? " made by Anwad
  • magdolot 08.11.11, 01:08
    mariner4 napisał:

    > Widelcem odkręcić nitkę, bo długo potem wychodzi.....

    Można zaserwować z nożyczkami eleganckimi przechodnimi. Ja tak zrazy podaję.
  • mariner4 08.11.11, 16:25
    do specjalnego arkusza w Wordzie, gdzie zbieram takie rzeczy.
    M.
  • mariner4 06.11.11, 10:09
    To pomóż kobiecie!
    M.
  • sclavus 06.11.11, 10:35
    Wygląda na to, że źle przeczytałeś ;)
    To co w menu, to moje prace i wypracowania...
    W naszym domu, to ja jestem naczelnym kucharzem - od samiuśkiego początku :)
    --
    Dubieniecki: w raporcie MAK nie ma dowodu, że mgła była naturalna
  • mariner4 06.11.11, 11:43
    Ale przepraszam.
    M.
  • sclavus 06.11.11, 16:20
    acz nie bigos przecie!!!
    (jakże to tak, żeby dwa posty naraz śnikły?)
    --
    Nareszcie!!! Macierewicz nareszcie powiedział prawdę: w katastrofie smoleńskiej brały udział osoby trzecie - wybór między Kaczyńskim (jednym albo drugim albo oboma) i Błasikiem
  • sclavus 06.11.11, 16:24
    wróciły na swoje (dogodne)miejsce....
    --
    Nie zamierzam debatować z Donaldem Tuskiem. Gdyby doszło do debaty, to pewnie Tuska bym zmiażdżył - Kaczyński J., u Lisa...
  • gat45 06.11.11, 19:20
    OK ?
  • sclavus 06.11.11, 19:50
    OK Ale się uprę: mię znikło :P
    I wróciło - potem :P
    --
    Nareszcie!!! Macierewicz nareszcie powiedział prawdę: w katastrofie smoleńskiej brały udział osoby trzecie - wybór między Kaczyńskim (jednym albo drugim albo oboma) i Błasikiem
  • gat45 06.11.11, 20:04
    i Ty odnalazłeś się potem w gałązkach :)
  • sclavus 06.11.11, 20:12
    Nigdy nie powiedziałem inaczej ;)

    --
    Nie zamierzam debatować z Donaldem Tuskiem. Gdyby doszło do debaty, to pewnie Tuska bym zmiażdżył - Kaczyński J., u Lisa...
  • dupetek 06.11.11, 18:35
    Małżonka żyje?
    --
    kaczka, jak to kaczka
    --
    Lubię lody!
  • sclavus 06.11.11, 19:20
    A jakże!! I od ponad dwunastu lat, ciągle chce jeszcze...
    wybrała bigos (tak tu pijarowany) i natychmiastowo zapytała: a zrobisz jeszcze?? :P
    --
    "to jest człowiek, który widzi nie tylko to, co chce widzieć, ale i jak chce to widzieć... Na domiar złego, jest nikczemnej postury choć z nadwydętym bezmiernie EGO" :D

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka