Dodaj do ulubionych

dama blogująca - sprawozdawczość

24.02.12, 11:54
Okrrropnie mnie wciungło!
Wklejam, dobieram zdjęcia i morduję sie okropnie, bo dalej nie umiem wkleić bezpośrednio z komputera. Doszłam już, jak zdjęcie na dysku pomniejszyć, ale dalej mogiła.
Skapowałam już, jak wracać do starych wpisów i je poprawiać lub uzupełniać. No to powiększam czcionkę tam, gdzie mi się nie wiedzieć czemu za malutkimi literkami pisało.
We wpisie założycielskim wstawiłam linki do tych wątków na DDD i FzD. Chciałam to zrobić od początku, ale mi się nie udawało. A teraz nie wiem, czy dobrze zrobiłam? Może to zbytnia samowola i ACTA mnie dopadnie?
To tyle wieści na dziś z odcinka blogierskiego.
--
"Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
(aut.: ToJaJurek)
Obserwuj wątek
    • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 13:18
      no i te litery większe są ok.
      ciekawe czy bez boldowania byłyby też niczego sobie.

      na marginesie - a jest możliwe, by się wzrok polepszył ?
      bo ja miałam do czytania 1 i 1,5, a od długiego czasu wcale nie potrzebuję żadnych okularów, bo świetnie widzę z bliska i z daleka.
      gdy te okulary mi przepisano, tom od razu hipochondrycznie uznała, że ja wzrok od cukrzycy tracę, więc się teraz prawdziwa zacznie bieda.
      no bo mi doktor w szpitalu 6 temu lat zdiagnozowała nietolerancję glukozy i że się mam badać czy cukrzycy nie będzie z tego.
      dzięki Illmatar, to ja polazłam ostatnio utoczyć krwi sobie - się z trwogą zbadałam, a tu się okazało, że cukier bardzo ok.
      nawet już nietolerancji tej nie ma.

      a lud mówi, że się wzrok nie może polepszyć, ale ja wszak widzę, że widzę bez okularów.
      tylko mnie literki na ulotkach denerwują, bo tam faktycznie trudno doczytać.
      lecz to może być, ani chybi, spisek producentów leków, by mnie osobiście wykończyć.
      z czego też można być zadowoloną, bo się okazuje, iż farmaceuci całego świata się mną interesują, a to jest miłe wszak.
      • inna57 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 13:35
        Olgo jeśli byłaś krótkowidzem to z wiekiem będziesz mogła okularów się pozbyć jeśli wada nie była zbyt duża. Natomiast dalekowidze z wiekiem muszą się dorobić drugiej pary okularów. Jedne do patrzenia np na TV i drugie do czytania. No chyba że nauczą się używać okularów z tzw offsetem (dwuogniskowych), ja mimo wysiłku nie nauczyłam się i leżą takie drogie cholery w szufladzie i tylko się ze mnie śmieją a ja jak za króla Ćwieczka zmieniam okulary jak Mamcia rękawiczki.
        • gat45 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 13:57
          Niestety, Inna. Rzadko która krótkowzroczność kompensuje się starczą dalekowzrocznością. O wiele częściej krótkowidz pozostaje krótkowidzem i musi się wyposażyć w drugą parę okularów albo we wspomniane przez Ciebie dwuogniskowce do widzenia bliskiego.

          Ta kompensacja to chyba jedna z trwadszych i żywotniejszych legend. Większość krótkowidzów przeżywa szok zdumienia, kiedy okulista po raz pierwszy stwierdza u nich prezbicję. Niestety równoległa do myopii.

          Ale wzrok nie tyle może się poprawić, co w zależności od wielu różnych czynników osoba z wadą wzroku może widzieć lepiej lub gorzej. Na widzenie wpływają : ogólne samopoczucie, przespane godziny, pora dnia, zmęczenie oka - to te podstawowe czynniki, ale nie jedyne. Ja mam ogromne wahnięcia z dnia na dzień.
          • dupetek Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:21
            Zgadza się Gat! U mnie zdiagnozowano krótkowzroczność dawno temu i już wtedy przepytałem lekarza, czy z wiekiem dalekowzroczność (typowa dla starszych) skoryguje tę wadę. Lekarz zaprzeczył i mam teraz jedne okulary do bliży, a drugie do dali. Szczęściem są to niewielkie dioptrie i na ogół chodzę i czytam bez. Samochód muszę w patrzałkach, bo mi w prawo jazdy wpisali. Są jednak dni, że bez okularów ciężko czytać.
            --
            kaczka, jak to kaczka
            --
            Lubię lody!
          • inna57 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:25
            Jak to z legendami bywa w każdej jest trochę prawdy.

            Mój brat którego w dzieciństwie przezywałam ślepą myszą jednocześnie strasznie mu tych okularów zazdroszcząc na starość czyta bez okularów i to pomimo cukrzycy typu B. Natomiast ja teraz z okularami praktycznie się nie rozstaję dodatkowo mam ślepotę zmierzchową czyli teraz to ja jestem ślepą myszą ;)
            • gat45 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:54
              Niektóre myopie tak mają. Coś o tym wiem, bo sama mam to szczęście, że mi się krótkowzroczność o prawie dwie dioptrie cAfła w każdym oku (na łaczną kwotę cztery). No, miałam z czego schodzić, tyż fakt. Jednak takie przypadki stanowią według fachmanów niecałe 5 % krótkowzrocznej populacji.
            • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 15:06
              niestety, Gatcie oraz Dupetku.
              Inna pokazała Wam prawdę, chcąc nie chcąc.
              właśnie dobrnęłam do wniosku, że Wami to szatan nergalowy zawładnął był, no to macie i myślicie, jak pozostały lud, że się nie może polepszyć.
              mnie się tam moje okulary podobały, więc to nie jest autosugestia - niechcenie okularów.
              ponoć wada taka, że tylko 1 i 1.5, to nie jest dużo, a jednak ja ich faktycznie potrzebowałam do czytania.
              się ja bez nich nie ruszałam w dal idąc.
              alem sobie ostatnio sprawę zdała, że już nie dbam od dawna czy one są czy nie w torebce.
              polepszyło się.
              skoro lud mi rzecze, iż to niemożliwe, no to jak nic jest to skutek działalności tych tam w niebiesiech.
              a jak se w Boga nie wierzycie, no to macie za swoje.
              • dupetek Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 15:49
                Z tym diabłem, to chyba masz rację:))
                Nie twierdziłem, podobnie jak Gat, że wzrok nie może się poprawić! Nawet w najstraszliwszych schorzeniach zdarzają się remisje. Ja pisałem o legendzie, że starcza dalekowzroczność koryguje krótkowzroczność.
                Dużo daje higiena i gimnastyka oczu, co skutecznie uprawiam. Dlatego rzadko używam okularów, bo są dni że widzę podobnie w jak i bez.
                --
                kaczka, jak to kaczka
                --
                Lubię lody!
                  • dupetek Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 16:07
                    Pewnie chodzi o żelazo, bo wszystkie ciemne owoce mają go dużo. Jagody (kamczackie i amerykańskie), borówki, żurawinę zainstalowałem w ogródku i z każdym rokiem mam większe zbiory. Leśnych nie zbieram - chociaż blisko mam duże jagodziska! Wszystko dlatego, że kilka lat temu zmarł mój znajomy, któremu zdiagnozowano guza mózgu, który okazał się odzwierzęcym świństwem, roznoszonym głównie przez lisy - nie pamiętam nazwy, a nie chce mi się grzebać - paskudztwo potrafi inkubować bezobjawowo nawet kilkanaście lat.
                    --
                    kaczka, jak to kaczka
                    --
                    Lubię lody!
                    • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 16:39
                      teraz się mi zdaje, że borówki te, to może być dobry trop.
                      no bo okulary, to przepisano sto lat temu, gdym jeszcze jadła mięso.
                      borówkami to ja nie zajadałam się, ale od paru lat masę warzyw jem.
                      gdym niedawno wreszcie polazła na badania kompleksowe, to się okazało, że z tą krwią, to nigdy nie było tak ok.
                      a może się poprawił wzrok ten mój, bo mięsa nie jem, za to w warzywa mocno poleciałam ?

                      mnie też zdiagnozowano raka mózgu 6 lat temu.
                      zrobili tomografię i EEG, ale nie było kasy na rezonans.
                      no to wypuścili z kartą informacyjną, ze podejrzenie raka i zalecenie natychmiastowego badania rezonansem.
                      za drogo, tom nie zbadała.
                      ale gdybym raka mózgu miała, to by dawno objawy były, więc sobie tym głowy nie zaprzątam i przyjmuję moją własną diagnozę - żadnego raka nie mam.
                      • inna57 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 16:50
                        Olgo, nawet nie wiesz jaką wspaniałą autoterapię odwaliłaś. Wrażliwcom jest łatwiej bo potrafią bardziej zajrzeć w siebie. A tam siedzi ukryte 90% niewykorzystanych możliwości naszego mózgu w tym również zdolność samoleczenia.

                        Na ten temat to ja mogę bardzo długo. Dawno, bardzo dawno temu dzięki bardzo mądrym ludziom daleko stąd nauczyłam się sztuki która na pewnym etapie uratowała mi życie.
                        • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 17:16
                          wiesz, Inneczko, ja nie wiem skąd się wzięło mi to, by w tej sprawie pozytywnie myśleć.
                          bo ja to jestem z tych, u których szklanka pusta do połowy.
                          raka było pełno w rodzinie, ale od początku dałam odpór tej diagnozie.
                          nie umiem powiedzieć czemu - padła ona na grunt podatny, więc się co mi stało ?
                          ja wręcz wykpiłam to niby 'ognisko pierwotne', jak napisali.
                          silny mechanizm obronny ?
                          ok.
                          ale była też racjonalność - są wyniki badań, testy, diagnozy lekarzy, to się nie ma co oszukiwać.
                          "piękne" było tez to, że oni mnie wypuścili ze szpitala, ale przedtem nikt niczego nie powiedział.
                          wiedzieli, że wracam do domu całkiem sama, widziałam, że coś jest nie teges, bo mi w oczy nie patrzyli, ale nikt nic nie powiedział.
                          na karcie napisali i podkreśli z wykrzyknikami, by rezonans zrobić, bo ja za chwilę kitę odwalę przez raka mózgu.

                          dotąd nie wiem ja czemu nie histeryzowałam, nie ulękłam się będąc skłonną do załamek i nic a nic nie martwiłam się, że najpierw stracę fizyczną kontrolę , a potem psychicznie nie będę sprawna.
                          po prostu nie -ja sobie raka mózgu nie życzę i nie jestem w jego posiadaniu, a oni się mylili.
                          no i ja go nie mam wszak.

                        • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 18:24
                          o tym już gdzieś pisałam.
                          ale powtórzę tę historię, by może kto uwierzył - gdy nieszczęście spotka, to jest prawdą, ze bardzo psychiczne nastawienie pomóc może.
                          to pewnik wręcz.

                          leżałam w szpitalu się ledwo co śmierci wysmyknąwszy.
                          i na sali była pani - lat chyba 76.
                          spadła z roweru, gdy ją kto tam łajdacko najechał był
                          była tylko potłuczona i coś z obojczykiem, ale nic takiego okropnego się nie stało.
                          leżałam ja całe dnie pod kroplówkami, zastrzyki co chwila i multum kompresów, bo ja alergiczka, no to co chwila coś puchło od chemii tej.
                          się ożywiałam powoli, gdy widziałam, co z panią Zdzisią tą dzieje się - to były tylko powierzchowne obrażenia, ale ona uznała, iż to końcóweczka.
                          nieszczęśnie brzmi, gdy się mówi, iż inne nieszczęście ożywia, ale tak jest - czasem z rozważań o tym, jaka/jaki to biedna/biedny wyciąga się zauważenie, że : - Masz towarzystwo. Hola ! ktoś jeszcze cierpi !
                          przestała się odzywać pani Zdzisia, obracała do ściany, nie jadła - no ewidentna depresja sytuacyjna.
                          przychodziły pielęgniarki salowe i zabierały jedzenie w całości nietknięte.
                          żadna nie powiedziała lekarzom, iż pani Zdzisia nie je nic, nie odzywa się, nie kontaktuje.
                          no tom ja raz w czasie wizyty powiedziała, co widzę.
                          a bałam się setnie, że mi kto powie, że się mam nie wtrącać.
                          i doktor prowadzący pomógł - pielęgniarkom kazał jedzenia panizdzichowego pilnować.
                          więc przyłaziły i się darły na tę panią w stylu :
                          - No już ! Jeść proszę !! Myśli pani, że ja mam tyle czasu, by marnować i się pieścić z pania ?!

                          no mnie wtedy pani Zdzisia uratowała przed zejściem.
                          takiego kopa dostałam, żem odłączyła się od kroplówek i tej w nosie trąby i polazłam zrobić jedzenie - żem wzięła chleb szpitalny i położyłam ser, ale na wierzch walnęłam warzywa od męża Zdzisi.
                          no by było w kolorze.
                          potem pokroiłam na takie malutkie kawałki, by Zdzisi nie straszyły ogromem.
                          już ja tam dobrze wiem, co to jest gdy jedzenie straszy.
                          i tak, jak onegdaj z synkiem - niejadkiem oraz z sobą samą, gdy jedzenie wstrętnym, zaczęłam - nie ma musu, mamy czas, czy jest ewentualnie możliwość wzięcia malutkiego gryza, bo mąż tak bardzo się ucieszy, gdy przyjdzie i się dowie, iż coś się udało przełknąć ?

                          to nie było dużo pracy trzeba.
                          Zdzisia w trzy dni i już pomalutku sama jeść zaczęła.
                          ale był przykład na to, że państwa pakują zbędnie kasę na leczenie somy, gdy o duszę idzie.

                          przychodził mąż ten w coraz głębszej załamce.
                          no bo nie odzywała się zona, a on tego pojąć nie mógł.
                          a jej się po prostu zdało, że, gdy kto ma 76 lat i spadnie z roweru, to świata koniec.
                          a mąż przychodził i do żony, która niespecjalnie wyglądała - mówił :

                          : - Mój skarbeńku, moje kochanie najdroższe, co ja mam zrobić, by pomóc ?

                          się ja go spytałam, jak to się udaje, by tak bardzo kochać po tylu latach.
                          a on mi tylko rękę pokazał z 4. palcami urżniętymi i powiedział :

                          - A pani myśli, że ja bym dał radę, gdy to się stało, gdyby nie Skarbeniek ? Jak ja Skarbeńka mógbyłym ł teraz zostawić ślicznościom moim nie pomóc?!

                          i potem już jej mył włosy, czesał, mówił słowa czułe jedno za drugim - jak nawiedzony zakochany.
                          76 lat.
                          dotąd tkwię w szacunku.

                          /wcale nie wiedzieli ci państwo o sprawie ogrodowania, ale, gdy ze szpitala wychodzilli, zaprosili do siebie kusząc malwami../









                • ta Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 23:51
                  dupetek napisał:
                  > Ja pisałem o legendzie, że sta
                  > rcza dalekowzroczność koryguje krótkowzroczność.

                  W wieku ok 40 lat zaczyna wysiadać zdolność akomodacji oka ( automatyczne przystosowywanie oka do ostrego widzenia z różnych odległości). Mniej więcej w tym czasie pojawia się potrzeba pierwszych okularów do bliskiego patrzenia, tzw objaw "długich rąk" - by dobrze widzieć z bliska odsuwamy od siebie oglądane przedmioty ( np.tekst).

                  Kto nie miał żadnej wady wzroku wcześniej, w wieku ok 40-45 lat potrzebuje pierwsze okulary do bliży o mocy ok +0.5 do +1.0 Dioptrii, później "plusy" rosną o ok +0.5 D/3-4 lata, sięgając wartości ok +3.0 - +3.5 D w wieku 65-70 lat, kiedy ten proces zatrzymuje się, a nawet cofa! z powodu rozwijającej się zaćmy.

                  Tak więc sumując: wszyscy ( bez wyjątku!) kroczymy z wiekiem po osi rzędnych w kierunku dodatnim z szybkością opisaną wyżej. Wartość szkieł zależy od którego punktu na tej osi startujemy.

                  Jeśli ktoś miał minusy (krótkowidz) także kroczy w prawo, więc siła szkieł odpowiednio mu się w wartości bezwzględnej zmniejsza.
                  Bywa, że "staje w rozkroku":) nad zerem i ma do dali jeszcze minusy, a do bliży już plusy. Bywa, przy dużej wadzie na początku, że pozostaje po stronie minusów w obu parach szkieł, tylko ma wartości mniejsze, niż poprzednio.
                  Bywa też, że przy małej wadzie "na wyjściu" przechodzi z czasem na plusy zarówno do dali jak i bliży.
                  Zdarza się także, że w pewnym okresie życia nie ma potrzeby używania szkieł do dali, gdyż dodeptał do zera, a ma tylko szkła do bliska.
                  Tak więc u krótkowidza wszystko zależy z jakiego punktu startował ( jak dużą miał wadę)

                  Jeśli ktoś miał natomiest już za młodu plusy, to od 40tki dochodzą mu plusy dodatkowe, tak więc ma ich więcej, niż przypadałoby z racji wieku.

                  Są schorzenia, oraz leki, które ten schemat zaburzają wpływając na akomodację oczu i zmieniają w czasie niecharakterystycznie wartości szkieł. O tym myśleć należy, gdy zbyt gwałtownie przebiegają zmiany, lub w przeciwnym kierunku, niż podany powyżej.

                  Mam nadzieję, że pomogłam :)
                  Hej
                  • maniasza Re: dama blogująca - sprawozdawczość 25.02.12, 00:09
                    ta napisała:

                    > dupetek napisał:
                    > > Ja pisałem o legendzie, że sta
                    > > rcza dalekowzroczność koryguje krótkowzroczność.
                    >
                    > W wieku ok 40 lat zaczyna wysiadać zdolność akomodacji oka ( automatyczne przys
                    > tosowywanie oka do ostrego widzenia z różnych odległości). Mniej więcej w tym c
                    > zasie pojawia się potrzeba pierwszych okularów do bliskiego patrzenia, tzw obja
                    > w "długich rąk" - by dobrze widzieć z bliska odsuwamy od siebie oglądane przedm
                    > ioty ( np.tekst).
                    >
                    > Kto nie miał żadnej wady wzroku wcześniej, w wieku ok 40-45 lat potrzebuje pier
                    > wsze okulary do bliży o mocy ok +0.5 do +1.0 Dioptrii,


                    Eeeee tam, to w dużej mierze zależy od wzroku lekarza , a nie pacjenta. :D
                    Mnie dwa lata temu lekarz jeden zalecił +0.5 ( o czym niechcący zapomniałam oczywiście, więc nie zastosowałam), a dwa lata później przy badaniach inny lekarz powiedział, że wszystko ok.
                    I już sama nie wiem, czy ślepnę, czy tylko udaję ;)
                    • ta Re: dama blogująca - sprawozdawczość 25.02.12, 22:04
                      maniasza napisała:
                      > I już sama nie wiem, czy ślepnę, czy tylko udaję ;)

                      Ani udajesz, ani "ślepniesz". Masz prawdopodobnie jeszcze zachowaną swoją akomodację ( choć coraz mniej sprawną ;)) i, kiedy jesteś wypoczęta, to widzisz do bliży dość dobrze, wspomagając się ew. niewielkim odsuwaniem tekstu od oczu. Wahania dobowe zdolności akomodacji o +0.5 dioptrii są w TYM :) wieku normą. Kiedy będziesz w gorszej formie fizycznej odczujesz brak okularów.

                      Wiem, że tekst był długi, ale krócej się nie da.
                  • man_sapiens Re: dama blogująca - sprawozdawczość 03.07.12, 20:51
                    Ja ostatnio dumnie oznajmiłem mojej pani okulistce że na stare lata wprawdzie nie przeczytam już gazety bez okularów, ale za to lepiej widzę w dal i nie potrzebuję już okularów do samochodu na długie trasy. Miałem niewielkie krótkowidztwo i bez okularów mogłem jeździć, ale na długich trasach męczyły mi się bardzo oczka. Gazety a nawet napisy na różnych etykietach czytałem zawsze bez sprzętu optycznego ale już się tak nie da.
                    A pani doktorka na to: nic się panu nie poprawiło, tylko się panu wymagania co do ostrości widzenia obniżyły.
                    Wkurzyła mnie. Chyba już do niej więcej nie pójdę.
                    --
                    Nie ma też etycznego ani prawnego uzasadnienia dla finansowania przez państwo nauczania religii. Z etycznego punktu widzenia nie można zaakceptować sytuacji, gdy podatnicy będący przeciwnikami Kościoła i doktryn katolickich zmuszeni są łożyć na ich krzewienie w szkołach prof. Jan Hartman
        • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:45
          Inko Inna, żem ja nikim takim co mówisz, to nie była.
          już się mi myli kto to dalekowidz, a kto krótkowidz.
          w każdym razie mnie się od zawsze na przystankach prosiło, bym ja powiedziała, co z daleka jedzie.
          no i książczyny też czytałam nawet wtedy, gdy ogarkiem przyświecać trzeba było.

          gdy mi lud powiedział, że niemożliwie, by się wzrok poprawił, tom w sobie win poczęła szukać.
          no bo widzenie z oddali nie zmalało nic a nic.
          a z czytaniem jest raptem norma.
          wymyśliłam, że niektóre leki antydepresyjne okresowo widzenie mogą pogarszać.
          i to prawdą jest, bo tak google rzeczą - się bierze i jest gorzej, się odstawia i poprawia się.
          no ale ja ja na antydepresyjnych jadę sto lat i mam tak jechać do końca życia.
          a i tak widzę lepiej.

          tylko mnie ulotki do leków fkurwiają.
      • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:24
        > ciekawe czy bez boldowania byłyby też niczego sobie.

        A to Ty myslisz, że ja bolduję? Nie mam pojęcia, czemu tak wychodzi. Poszukam, jak zrobić żeby boldowanie znikło. Ale co? Niedobre boldowanie to?
        --
        "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
        (aut.: ToJaJurek)
        • olga_w_ogrodzie Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 14:34
          no nie wiem ja czy lepiej z boldem czy nie.
          jako bojąkwa się lękam, gdy kto bolduje całe wypowiedzi, bo się mię zdaje, że krzyczy na mnie.
          sama bolduję pojedyncze sprawy dla ich uwypukłości.
          ale ja wiem, że Ty nie wydzierasz na mnie się, więc już sama nie wiem czy łatwiej czy trudniej bez boldu tego.
    • dupetek Re: dama blogująca - sprawozdawczość 24.02.12, 15:57
      Z tym zassaniem wciągającym niech Dama lepiej uważa, bo musielibyśmy ekspedycję ratunkową organizować i przemocą Damę na FzD ściągać. Blog Szanownej czytam z cicha, ale nie ujawniam się coby po łapach nie oberwać. Blog jest ekstra, a po poprawkach bardziej czytelno/przyjazny.
      --
      kaczka, jak to kaczka
      --
      Lubię lody!
      • ave.duce Odsapuj bez nerw. 26.02.12, 08:04
        Poczeka się.
        --
        @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
        „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
        > Forum ze Dworum/Freedom
        • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 01.03.12, 23:37
          No sama się nie poznaję - nie wpadłam na to! Szczęście, że dziecko mam bystre (po mamusi).
          Zaraz z wnioskiem do Kapituły polecę.

          --
          "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
          (aut.: ToJaJurek)

          wwwtrembil.blox.pl/html
        • ta Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 08:37
          dorola13 napisała:
          > A czy ty już wyżebrałaś ordera za tego bloga? hihihihihi(zaśmiała się jadowicie
          > )

          Przykleję się do tej wypowiedzi z przyjemnością i przekonaniem. Jadowicie podkreślę umizgowatość Damy w temacie orderowania, tudzież Jej podstępność przebiegłą w ich zdobywaniu. Niby, że pieski i że kotki, a tak w realu to o brzęczące błyskotki chodzi. Otóż to!

          A może jeszcze i medal za Niespotykanie W Historii Wysoką Ich Liczbę z Pytajnikiem?
          • gat45 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 08:51
            A ja się przykleję z protestem. Umizgiwanie się Damy o medale jest dobrze ugruntowanym folklorem tego forum. Ba, sama Kapituła nie byłaby powstała, gdyby nie pewnien bigos, który zasługiwał na złoty medal. Umizgi Damy skutecznie podtrzymują działalność ogólną na polu orderowania i medalnictwa, która to działalność bez wiecznego Damy przypominania o odznaczeniach mogłaby podupaść i skapcanieć.

            Spieszę donieść, że jest w przygotowaniu odpowiedni akt prawny, wpisujący Medalowe Umizgi Damy na listę Obiektów Kultury i Dziedzictwa FzD. Po wydaniu powyższego będą one stanowić wspólne dobro wszystkich bywalców forum i jako takie będą podlegać ochronie. Nad subwencjonowaniem organ wydający jeszcze się zastanawia.
            • ta Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 09:03
              Spisek oligarchów węszę w temacie
              Kiedyś jeszcze mysz latająca coś z tym chciała zrobić, ale Dama ją przerobiła pokątnie i we mgle tajemnicy. Mysz siedzi cichutko, Dama zbiera złoto z marszu, a człowiek sam pozostaje w rozdarciu (i kaganiec mu gaśnie)
            • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 09:56
              gat45 napisała:

              > A ja się przykleję z protestem. Umizgiwanie się Damy [...]

              Doceniając słuszność i mądrość każdego słowa Szanownej Pani Prezydentki, dziękuję z całego serca za wyrażone uznanie dla mych niepodważalnych zasług.
              Przygotowywany akt prawny będzie niewątpliwie odpowiednim sposobem uhonorowania mej działalności poświęconej SPRAWIE i Forumowi.
              Zwracam sie jednakowoż z pokorną prośbą, by w tytule aktu słowo Umizgi, które trafia w me poczucie godności osobistej, zastąpić czymś bardziej adekwatnym, dla naprzykładu domaganie się, upominanie się o.

              Cichutko brzęcząca
              damakier
              --
              "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
              (aut.: ToJaJurek)

              wwwtrembil.blox.pl/html
              • gat45 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 10:11
                W nieustającej trosce o dobrostan uczestników tego Forum tak sobie kombinuję : tytuł zmienię na "Niecelne Umizgi", w związku z czym one przestaną trafiać w Damy poczucia różne. Czy tak będzie dobrze ? Coś tam na dnie piszczy we mnie, że chyba nie za bardzo. Ale w głowę zachodzę, co to może być ? Pracuję dalej.
          • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 09:41
            A toś mnie, Ta, dźgła tym pomówieniem! Ja się umizgam???? Otóż niech sobie Ta zapamięta: ja się upominam o to, co słusznie mi się należy! I nie z próżności pustej ani zachłanności na błyskotki tak czynię. Rozchodzi mnie się o prawo i sprawiedliwość, o poszanowanie dla ludzkiego (nadludzkiego!) trudu i znoju. O zła karanie, a dobra wynagradzanie. Pragnę, by na FzD panowały proste szlachetne zasady doceniania dobra czynionego przez dworzan i brania sobie za wzór. I nie dla próżności pod medalami się uginam
            jeno dla dobra ogólnego!

            Co do zawartej w ostatnim zdaniu sugestii powiem tak: pomijam wyraźną w niej ironię, którą niech sobie Ta wsadzi, ale faktycznie nie od rzeczy by było, by Kapituła pomyślała nad uhonorowaniem mnie medalem za Niespotykanie W Historii Wysoką Ich Liczbę . Bez pytajnika.
            Z wnioskiem na razie nie lecę. Może Ta będzie się chciała zrehabilitować, to będzie miała okazję.
            --
            "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
            (aut.: ToJaJurek)

            wwwtrembil.blox.pl/html
            • ta Re: dama blogująca - sprawozdawczość 02.03.12, 14:49
              Zaraz tam dźgłam, pewnie, pewnie, larum robić od razu i lecieć.
              Wytkłam po sprawiedliwości, to co i wlasny owoc z drzewa wytknął.
              Od pytajnika nie odstąpię, bo w nim całe moje zdumienie.
              Więcej, wnioskować będę o to, by wszystkie ew. ( się zobaczy, czy wogóle takie jeszcze będą) medale Damy były Z Pytajnikiem.
              Resztę powściągnęłam ze względu na mediumiczny stan Pani Gat.
      • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 19.03.12, 19:24
        Co ja dla Was, Czytelniki moje, nie robię! Wpisała mi w komentarzu blogowym Almetyna, że mam zdjęcie wyzoomować, bo dyni w Dyni nie widać.
        A bo ja wiem, jak to się wyzoomowuje? Mam w komputerze jakiś taki program do zdjęć, alem go nigdy w życiu jeszcze nie otwierała i pojęcia nie mam, jak się za to zabrać.
        Mąż na drabinie tkwi i stamtąd mnie, jako popychlu różne polecenia typu "umyj pędzel, zamocz gąbkę" wydaje, a o sztuce wewogóle nie chce ze mną rozmawiać, a co dopiero mnie nauczać.
        No to ja nie dospałam, nie dojadłam, a dla Almetyny sercu memu miłej nadzwyczaj Dynię wyzoomowałam! Niezawyraźnie wyszło, ale dopiero się uczę.

        --
        "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
        (aut.: ToJaJurek)

        wwwtrembil.blox.pl/html
        • magdolot Re: dama blogująca - sprawozdawczość 19.03.12, 19:36
          Sadystycznej fotki z Dynią ogoloną dalej brak!
          Widać Dorolka bohatersko uniknęła "wyrównywania" futerka na Dyni... aż do gołej skóry. Perfekcjonizm powstrzymała w porę. Klasyczny gag z nogami od stołu szczęśliwie nie przydarzył się jej... ani Dyni. Uff. Najwyżej laurowiśni...
          • ploniekocica Re: dama blogująca - sprawozdawczość 19.03.12, 20:31
            No więc wewłaśnie ja nijak tego ogolenia dyniowego nie widzę na tych fotkach. Puchaty jak nie wiem co, a nie - ogolony! Jak Ryżemu boczek wygolili do operacji to już ponad dwa miesiące odrasta i nadal nie odrosło i Ryżę z jednego boczku taki bardziej łysawy.A przeca Ryży krótkowłosym kotem jest a nie żądną arysKOTratą.
            --
            "W przyrodzie tak już jest, że jak coś jest małe, cherlawe i niezbyt mądre, to musi być jadowite" R.Kipling
            • damakier1 Re: dama blogująca - sprawozdawczość 19.03.12, 20:44
              No więc we właśnie - Dorola się taką maestrią wykazała, że może salon specjalistyczny dla wszystkich chłopów, które se łysiny "na pożyczkę" zaczesują otworzyć. Wychechłała temu Dyniu cały brzuch i boki, a on sie tylko otrząchnął, włos z grzbietu mu się po całym nim rozpostarł i pięknym Dyniem pozostał.
              --
              "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
              (aut.: ToJaJurek)

              wwwtrembil.blox.pl/html
        • almetyna_ilmatar Re: dama blogująca - sprawozdawczość 21.03.12, 19:25
          Jej, Damo! Właśnie teraz wykryłam Twoją akcję zoomowania i się wzruszyłam jak rzadko!
          Bardzo dziękuję, a co o Dyńce myślę, tom tam wpisała.


          --
          almetyna.blox.pl
          Skromnie przypominam: - Wielką jesteś Artystką, Almetyno. - rzekła Dama, co "ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą." (aut.: ToJaJurek)
      • magdolot Re: Drzewko wielkanocne. 29.03.12, 13:19
        Pienkne. Było. Czekam na fotkę Czesia uwieszonego wieńca...

        Żem fczoraj kociego rudasa Bronka szukała wraz z jego rodziną, okolicznym menelstwem, dzieckami z ogródka i zakonnicami nawet. Kamień w wodę. Ale może się znajdzie.
        Ludzie guche i ślepe są, bośmy nie byli pewni czy się gdzieś w domu nie zaszył... a reszta zwierzaków wiedziała, ale nie powiedziała. Sugerowałam tej szantrapie Mećce, że może na piśmie i nie trzeba podpisywać imieniem, wystarczy "życzliwy", ale tylko oczki wybałuszyła fałszywie i nawet nie zaskrzypiała. Śmy psy pod balkonem wodzili, żeby wywęszyły Bronka i nico.
        Pies lepszy, bo jak przez balkon wypadnie, to widać. I z każdej dziury wylezie się przywitać.
        Trzymcie kciuki za Bronka!
          • magdolot Re: Drzewko wielkanocne. 29.03.12, 14:44
            No, marzec. Dlatego kilkumiesięcznego Bronka tuż przed kasacją jaj... u zakonnic właśnie poszukiwałam. Bo to strasznie miły facet jest, więc zachodziła możliwość, że resztkę męskości im ofiarować postanowił...
        • dorola13 Re: Drzewko wielkanocne. 29.03.12, 14:39
          Żeś po pierwsze wykrakała z Panem Czesiem- wianki wiszą na górze w pokoju, bo ich natrzaskałam kilka, na sprzedaż- więc żeby się nie gniotły, zwisają z gwoździ obrazowych, a prawie na każdym- ptaszki, albo i całe gniazdka z ptaszkami. Wchodzimy my rano do pokoju, a pod ścianą od cholery mchu, jakiś gałązek, co jest? Paczymy, a spod gniazdek i ptaszków osypane, musiałam naprawiac dziś!! Musi Pan Czesio skakał ze stołu na ścianę po nocach...Na szczęście Dama z aparatem nie czai się wszędzie, więc zdjęć z placu boju nie ma i nie będzie.
          A co do szukania kota- po otwarciu wszelkich możliwych szuflad i szaf ( wykluczamy niebezpieczeństwo, że kot nam padnie z głodu, względnie się poddusi) do czasu, kiedy można się zacząć denerwować o kota musi upłynąć doba od jego zniknięcia. Taką wymyśliłam zasadę generalną i czymam jej się pazurami, bo inaczej osiwiałabym kompletnie, a nie tylko gdzie-niegdzie. I zasada ta nigdy mnie nie zawiodła- zawsze jeden z drugim przylazł był przed.
          • magdolot Re: Drzewko wielkanocne. 29.03.12, 15:08
            Za cienko. Ja miałam wizję świątecznej kołatki z pana Czesia na drzwiach wejściowych, cudnej.

            Śmy kiedyś szukali Zbira przez 12 godzin, bo babusia go zaścieliła w wersalce. Potem śmy mu wyrypali dziurę z tyłu i sobie chadzał do wersalki.

            Bronek nie wychodził i może nie wiedzieć jak wrócić. Ale jeszcze nie tracą nadziei, oj, nie. A menele wczoraj znaleźli innego rudego, może dziś znajdą tego? Oby.
            • ploniekocica Re: Drzewko wielkanocne. 29.03.12, 15:17
              Mój ryży poprzedni był wychodzący. Ale tylko krajoznawczo. Jak się zawołało przed wieczorem Gucio, Gucio, Gucio, to kopytkował aż miło. I raz nie wrócił. Rozpacz straszliwa. Chodzę wrzeszczę, nawołuję, śladu rudzielca. Dzieci małe płaczą. Nikt nie śpi. W końcu w środku nocy młody jeszcze wtedy mało mówiący dwulatek zaczął się awanturować i wskazywać na drewnianą skrzynię z ręcznikami. Otwieram, a tam rudy oko otwiera i się przeciąga zaspany. Sobie przypomniałam, że dobrych kilkanaście godzin wcześniej wyciągałam ręcznik i kot wlazł do skrzyni. Strasznie to się małemu spodobało więc go - kocura zamknęłam na chwilę (skrzynia nie jest szczelna) i na śmierć zapomniałam, a ten łajdak nie dość, że się w ogóle nie awanturował to na dodatek absolutnie lekceważył nasze nawoływania i lamenty pół metra od niego. Jakby miauknął, albo się w ogóle poruszył to dawno zostałby znaleziony.
              --
              "Niejedna trąba chciałaby grać pierwsze skrzypce"
        • magdolot Bronek! 03.04.12, 19:18
          Tu zapodawam, bo tu byli kciuki trzymane za rudasa Bronka.
          Wczoraj rano dostałam taki SMS:

          Rudy Bronek w Krakowie z balkonu
          spadł, co zwykle prowadzi do zgonu,
          czym rodzinkę swą wielce zasmucił.
          I gdy nikt już nie wierzył by wrócił,
          on dziś rankiem pojawił się w domu!

          Bronkową mamusię obudził o 5 rano koci płacz i wyjrzała z nadzieją, a tam Bronek, sierotka, się mazał na trawniku, bo rynny w bloku do dupy i nijak wleźć na górę. Toż zbiegła, przycisnęła do łona, nakarmiła, wymyła... a na deser Bronek dostał porządny wpierdol od Kikena, który stracił monopol na kuwetę.
          Bronek wychudzon, więc jego mamusia przemyśliwuje skok z balkonu w celu utraty nadmiaru swej wagi.
          • damakier1 Re: Bronek! 03.04.12, 19:36
            Dla takiego limeryka warto i z balkonu na koci ryj się spierdzielić!
            --
            "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
            (aut.: ToJaJurek)

            wwwtrembil.blox.pl/html
      • ave.duce Re: Baranek wielkanocny 08.04.12, 13:41
        Co do baranka - pozwolę sobie podpiąć moją rozmówkę z Humbakiem (z FK) >

        forum.gazeta.pl/forum/w,28,134925617,134925909,Baranek_bez_czerwonej_choragiewki_bt_.html
        Twój też bez chorągiewki, o ile dobrze widzę ;)
        --
        @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
        „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
        > Forum ze Dworum/Freedom
          • ave.duce Re: Baranek wielkanocny 08.04.12, 20:02
            Albo wypluskła, ale gdzieś zwiała. Może się wstydziła, że czerwieni zabrakło?
            --
            @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
            „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
            > Forum ze Dworum/Freedom
            • iza.bella.iza Re: Baranek wielkanocny 08.04.12, 21:28
              Mój wielkanocny Baranek jest starszy ode mnie. Odziedziczyłam go po Babci wraz z kordonkową serwetką i koszyczkiem ze słomy. On też nie ma chorągiewki, bo postradał ją w odmęcie dziejów, ale... ma w boku dziurkę na drzewce:) I mogłabym mu coś czerwonego, doczepionego do wykałaczki wetknąć, ale... nie wetknę :D

              --
              remez2 napisał:
              I miła jesteś, i kulturalna, i dobrze wychowana. A zwłaszcza mądra. Naprawdę miło Cię czytać.
      • ave.duce Re: Wiosna i koty 12.04.12, 19:42
        Damo, świetnie się czyta i ogląda. Byle Ci się chciało chcieć :)
        --
        @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
        „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
        > Forum ze Dworum/Freedom
        • magdolot Re: Wiosna i koty 12.04.12, 23:27
          Bendzie jej się chciało. Rozkokosiła się na blogu jak Dyńka i mruczy... a my za Damą w ślad fskakujemy do pewnego ogródka. Na plotek za płotek, mrrrau!
    • damakier1 Nieśmiała bo nieśmiała, ale jest! 19.04.12, 16:44
      Tak sobie choruję a z radia i telewizorni coraz bardzie osacza mnie ponura rzeczywistość. Jarozbaw przemiennie z maciorą wizję wojny, niewoli i powszechnego kataklizmu roztaczają, że nic tylko się zastrzelić pozostaje. Nawet na forumie naszym, gdzie się pocieszenia spodziewałam, zwolenników się szuka, by przeciwnikom ich przeciwstawić i tez jakoś tak mało pociechy widać.
      No to do ogrodu sobie wyjrzałam i najnowsze wieści ku pokrzepieniu serc przynoszę.
      --
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)

      wwwtrembil.blox.pl/html

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka