Dodaj do ulubionych

Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie

17.09.13, 18:21
Taki sobie wąteczek bezpretensjonalny, bo dzisiaj ten fffffffffffstrętny ffffffffffffftorek.
Więc zaczynam :
Nie znoszę rzeczy zdekompletowanych. Ubył jeden nóż z sześciu w takim drewnianym bloczku. I co z tego, że został zastąpiony podobnym. Nie jest to już Komplet i straciłam serce do ustrojstwa. Chyba oddam komuś albo wyniosę do piwnicy. Albo - o ! mam pomysł ! - do bloczka wsadzę sześć całkowicie różnych noży, każdy od innej matki, a ta osierocona piątka pójdzie do szuflady. Niech toto nawetnie udaje kompletu.
Gorzej jest ze skorupami. Nienawidzę kompletów kieliszków czy serwisów do czegoś tam. Niech się jedno wyszczerbi i już - znielubiłam całość na amen.
Dlatego unikam kupowania rzeczy, które się mogą zdekompletować. Niestety takie właśnie są często prezenty. A ja ledwie zobaczę jakiś komplet, to juz cierpię nad wizją nieuchronnej przyszłości.
Wyjątek czynię dla obuwia - z konieczności nieobchodimoj. Dla skarpetek już nie - boso albo w rajstopach.
Obserwuj wątek
      • dzidzia_bojowa Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 19:01
        O!:) Ciekawy wątek:) Kilka rzeczy by się uzbierało, których nie lubię. Okropnie nie lubię, gdy ktoś używa mojego kubka do kawy. Ale jeśli kubek ten bierze mój syn, nie mam nic przeciwko i nie przeszkadza mi to. To jest bardzo dziwne...
        Jest jedna sytuacja, której nie cierpiię okrrrrrrropnie, no wprost okrrrrropnie!
        Nie znoszę być świadkiem czyjejś rozmowy telefonicznej w miejscu publicznym, to znaczy gdy ktoś głośno rozmawia przez telefon a ja jestem tego mimowolnym świadkiem. Skręcam się wtedy z zażenowania, nie znoszę takich sytuacji!!! Zwłaszcza, gdy nie mam możliwości się wycofać, odsunąć, odejść. Okropne to jest.
      • gat45 Re: Wywal bloczek! To siedlisko bakterii 17.09.13, 19:40
        Żadne takie.
        Wiem, że są nierozsądne osoby, które traktują bloczek jako podstawkę w czasie pracy i wkładają tam noże nie umyte. Ale u mnie do bloczka idą tylko noże wypucowane i wyszorowane na czyściutko. W gniazdach bloczka ma prawo się gnieździć tyleż samo bakterii co w każdym kuchennym zakątku. Czyli dokładnie tyle, ile trzeba, żeby organizm nie tracił odporności nabytej.
        • mariner4 Pomimo staranności, te szczeliny na noże 18.09.13, 10:14
          nie dadzą się na dłuższą metę utrzymać w czystości.
          Ale jak to w tym starym dowcipie:
          "-Co to jest? Całe czarne w kształcie prostopadłościanu i stoi u mnie na szafie?
          - Nie wiem..
          - No skrzynia na węgiel.
          -To dlaczego stoi na szafie?
          - A co panią obchodzi jak sobie mieszkanie urządzam!"
          M.

      • man_sapiens Re: Wywal bloczek! To siedlisko bakterii 29.09.13, 20:19
        Nie wywalaj!
        Po pierwsze - drewno działa bakteriostatycznie, nie pozwoli na namnożenie się nadmiaru bakterii. Dlatego też drewniana deska do krojenie jest o wiele bardziej higieniczna niż plastikowa czy szklana.
        Po drugie - nie dajmy się zwariować z bakteriami. Życie w sterylnym świecie powoduje, że kontakt z byle jakimi bakteriami zamiast lekkiej biegunki powoduje śmierć osobnika.
        Po trzecie - taki bloczek jest bardzo praktyczny. O ostre noże (a noże kuchenne muszą być ostre jak brzytwa) trzymane w korytku w szufladzie łatwo się skaleczyć, w bloczku sa bezpieczne i zawsze pod ręką.
        --
        Wolę siebie lubiącą ludzi niż siebie kochającą ludzkość Wisława Szymborska
    • ploniekocica Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 19:21
      Też tak mam z tymi kompletami, Gatu. I jeszcze na dodatek mam tak, że jak mi się coś zniszczy niespodziewanie, albo niedajbuk zostanie ukradzione, pożyczone i nieoddane lub zniszczone przez obcego jakiegoś to wpadam w sesję nad rzeką Ob, żeby natychmiast mieć takie same coś. Nawet jeśli utracone w tragicznych okolicznościach coś było mi średnio potrzebne. Po prostu szału dostaję póki sobie identycznej lub bardzo podobnej rzeczy nie odkupię albo w końcu zapomnę. Niektóre rzeczy powinnam od razu kupować w dwóch egzemplarzach na wypadek.
      Z drugiej strony, co dziwne jest w kontekście tego wyżej. lubię jak się rzeczy naturalnie zużywają, bo lubię nowe rzeczy mieć. Dlatego wolę kupować ciuchy, sprzęty agd i meble itd. niedrogie szczególnie, takie, żeby je można po jakimś czasie bez żalu wywalić i zamienić na nowszy model.
      --
      Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
      Fonię niestety też.
    • scoutek Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 19:53
      ooooo, jaki fajny wąt :))

      strrrrasznie dużo rzeczy mam takich, od jednego to nawet zacznę nowy wpis na blogu

      ale przede wszystkim nienawidzę syndromu bycia porzuconą przez skończoną właśnie książkę
      znaczy tak: czytałam, bardzo się wciągnęłam, skończyłam i................. ŻAL, że już za i że teraz będzie trudno znaleźć coś równie dobrego, w związku z czym krążę wokół skończonej jak ćma, przewracam, przeglądam, odkładam, myślę....... KOSZMAR

      teraz właśnie skończyłam taki gruby "Bastion" Kinga i .... cierpię



      --
      z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
      moviemovie.blox.pl
      • ploniekocica Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 19:59
        Przez książkę owszem i bardzo. A jeszcze bardziej przez serie książek.
        Albo przez serial, co to się go nigdy nie oglądało, a potem zaczęło w necie i się miało np. siedem sezonów i się oglądało i się skończyło i jak tu teraz żyć?
        --
        Jarosław Kaczyński to jedyny polityk, który ma wizję.
        Fonię niestety też.
        • scoutek Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 20:14

          ploniekocica napisała:

          > Przez książkę owszem i bardzo. A jeszcze bardziej przez serie książek.
          > Albo przez serial,


          noooooo, to ja jestem sierota po 24
          --
          z każdym dniem mojego życia nieuchronnie rośnie liczba tych, którzy mogą mnie pocałować w d.....
          moviemovie.blox.pl
      • czan-dra Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 20:03
        "Bastion" to ja lubię okrrrrrrrrrropnie, i nie mam uczucia porzucenia, dlatego że jak mnie najdzie ochota, a nachodzi często, to biorę książkę do ręki i otwieram na chybił trafił, każdy moment w niej jest fajny.
        --
        Istnieje wielkie zapotrzebowanie na czcionkę do sarkazmu....
            • ploniekocica Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 17.09.13, 21:20
              Dzięks, Ebuczka mam, ale ja w przypadku książek tak mam, że jak mam to muszę mieć w konkretnym miejscu (jak nie mam to nie muszę) i wyrwa po tej książce boli jak nie wiem co. A ponieważ książek mam sporo to czasami się okazuje po latach i szlag mnie trafia, mimo że przez te lata nie była mi ta pozycja w ogóle potrzebna, No pieprznięta posiadaczka jestem, na swoje usprawiedliwienie mam tylko to, że lubię dawać i to samo, co stracone bolałoby jak cholera, oddane z własnej woli nie boi w ogóle.
              --
              "Jakie tempora takie mores"
    • tojajurek Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 00:02
      Mnie wkurza, gdy ktoś bezmyślny w domu (mogę byc to ja) nie odłoży na stałe miejsce rzeczy potrzebnej od czasu do czasu, ale nie dającej się zastąpić czymś innym. Może to być otwieracz do konserw, siteczko od wyciskacza czosnku, nożyczki do paznokci, szkło powiększające, czy kupa różnych podobnych rzeczy, okresowo niezbędnych, jak zimowa czapka z polaru.
      Aliści mam też, potwierdzony w setkach przypadków, intuicyjno-dedukcyjny talent do znajdywania w zupełnie nieoczekiwanych miejscach przedmiotów definitywnie zagubionych. Więc to się jakoś wyrównuje.
      • smutas13 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 08:27
        Bardzo cierpią moje uszy, kiedy zmuszona jestem do słuchania innej radiostacji, niż ta, której słucham w domu.

        Okruchy na blacie, pozostawione przez M. wyprowadzają mnie z rownowagi.

        Nigdy nie zrozumiem, dlaczego M. szkło powiększające odkłada wypukłą stroną w dół.

        Denerwują mnie ludzie, ucinające sobie długie i głośne pogawędki przez telefon, jedocześnie stojąc w kolejce po cokolwiek..

        --
        ...bo gdy się trzyma fason, to się nawet spada z klasą...
        Piotr Bukartyk
    • ave.duce Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 08:38
      Grzybów, które z wierzchu są prześlicznościowe, a w środku - podziurawione seriami z automatów.
      Czyżby w lesie wciąż trwała wojna?!
      --
      @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
      „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
      > Forum ze Dworum/Freedom
    • ploniekocica Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 10:14
      A tak wewogle i najokropniej to chyba nie lubię nieautentyczności: krygowania się, minoderii, ciuciania, przymusowych fizycznych kontaktów towarzyskich oraz udawania kogoś lepszego, mądrzejszego, wrażliwszego lub odwrotnie biednego i pokrzywdzonego przez wszystkich.
      Lubię prosty przekaz, zachwycanie się tym, co się komuś autentycznie podoba, normalną grzeczność w miejsce hurraserdeczności, a serdeczność tylko wówczas gdy prawdziwie prawdziwa i z głębi.
      Chyba jestem duszą rubaszną w czerepie anielskim czyli prostakiem z kindersztubą albo może facetem mentalnym w damskim pozłotku?
      --
      "Jakie tempora takie mores"
    • damakier1 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 10:48
      Nie lubię, nie cierpię, a nawet nienawidzę, gdy mój mąż wypowiada zdania zaczynające się od:

      A nie wiesz, gdzie jest...
      A tutaj leżało takie....
      A gdzie mi schowałaś....

      --
      "Dama ma - jak zwykle rację. I nie może być inaczej, skoro jest Damą."
      (aut.: ToJaJurek)

      Wrona i inne zwierzaki
    • gat45 Pod-wątek : dobre rady 18.09.13, 11:30
      Zaczynam:
      dla Damy i ToNiegoJurka, bo problem jest praktycznie ten sam :
      w każdym domu są dziwadła i dziwadełeczka, ktore chętnie chodzą sobie bezkarnie po całej chałupie, a jednocześnie nie poddają się klasyfikacji "z klucza"- np nie są typowym sztućcem do szuflady ze sztućcami, nie są typowym narzędziem do skrzyneczki z tymiż...

      Na takich samotnych wędrowców wprowadziłam od ostatniej przeprowadzku sporą szufladę pod tytułem LES INDEFINISSABLES. Każdy, kto nie wie dokładnie, gdzie odłożyć COŚ, co mu właśnie w rękę wpadło, wkłada to coś do tej właśnie szuflady. Piszę "ktoś", bo bywają goście, którzy nieproszeni "pomagają" np przy sprzątaniu ze stołu i ich pomysłowość w umieszczaniu różnych różnistych jest naprawdę nieograniczona....

      Poszukiwania w określonej szufladzie są zdecydowanie mniej pracochłonne niż po całym lebensraumie.
    • gat45 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 17:18
      Okrrrrrrrrrrrrrropnie denerwuje mnie głos takiej jednej dziumdzi, której ostatnio pełno w radiowych reklamach i która ma problem z wymową ś i ć. Wystepuje jako modelowa sekretarka, uprzedzająca życzenia swego szefa, jako odpytująca z idealnej przestrzeni (??) pod kątem oświetlenia, jako doceniona absolwentka jakiejś tam szkoły podyplomowej...
      Czy koniecznie do nagrywania reklam trzeba seplenić ?
      • inna57 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 19:28
        I widzisz Gat to jest mistrzostwo reklamowe. Ta dziumdzia Cię zaintrygowała, wkurza Cię a przy okazji wkręcił Ci się do podświadomości produkt który dziumdzia reklamowała. Jesteś modelowym okazem że to bardzo skuteczna reklama i nawet pewnie skierowana do segmentu rynku do którego pewnie się zaliczasz.

        • gat45 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 19:45
          Pewnie w dużym stopniu masz rację, szczególnie co do tego "myku" przyciągającego uwagę. Na szczęście ja jestem osobnikiem w 99,99(9)% odpornym na reklamę - wiem to z pewnością, wielokrotnie sama siebie pod tym wględem przebadałam i zapewniam Cię, że badania prowadziłam z odpowiednią dozą krytycyzmu i z poprawką na fakt badania siebie samej. Ale na mniej odpornych niewątpliwie to może działać.
          Ja w sobie tę odporność wyrobiłam w bardzo szczególnych warunkach i nie było to przyjemne:( Po latach za to już mogłam się tylko cieszyć i pilnować, żeby tej odporności nie stracić.
          A co do zapamiętywania : mam szczególny talent do szybkiej memoryzacji zasłyszanych tekstów. Niestety (myślę o słowach piosenek) - teksty raz usłyszane odtwarzają mi się w głowie jak z taśmy. Tu też na szczęście popracowałam nad sobą i nauczyłam się częściowo wyrzucać te śmieci z pamięci. A przynajmniej spychać. Niestety ze skutecznością o wiele mniejszą niż przy wypracowywaniu odporności na reklamy. Ale nie ustaję w wysiłkach, chociaż nad pamięcią pracuje się trudno. Widzisz, ja potrafiłabym Ci w tej chwili wyrecytować chyba wszystkie reklamy, jakie wystepują obecnie w charakterze przerywników między słuchanymi przeze mnie audycjami, nie tylko tę dziumdzię. Trudno, ale nie będę się skarzyć. Szczególnie teraz, kiedy mnóstwo moich rówieśniczek zaczyna marudzić na temat psującej się pamięci :)
          • dzidzia_bojowa Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 21:15
            Skoro o reklamach mowa, to wpienia mnie do białości maniera mówienia przez wyżej wymienione dziumdzie tak: dzjec-i, korzyscji, rodz-ina, itp nie wiem czy dobrze tłumaczę o co mi chodzi. Ta maniera to takie spieszczanie normalnych słów. Nie mówią "przecież" tylko "przecjesz" aż mi w uszach dzwoni od tych dz, c, i s! Nosz cholera jasna!
          • inna57 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 18.09.13, 21:36
            A chrzanić tam całą tą filozofię reklamy. Twoje ostatnie zdanie Gat jest cudne i budujące, pamiętajmy to tu i teraz bo jak nam tej pamięci zabraknie to zostanie nam już tylko demencja i będziemy tylko pamiętali jak to w 1918 roku .... (to ze starego dowcipu ).
        • magdolot Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 20.09.13, 01:33
          A ja okrrropnie nie lubię być jedyną odpowiedzialną. Brrr! A jak mię fkurzonę dziecię za to jeszcze nieustająco kopię po nerach korali, to jusz w ogóle brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr! Na szczęście dziecię w końcu się opamiętuje i... jusz po ptolach... niewyraźnie nad wyraz... dziękuje.

          Dziecięciem tym jest ma przyjaciółka z bardzo poważnym stażem, która prze jak ruski czołg przed siebie i nie paczy, pancerfałstem ładuj!, i zaffsze ma 17 wykluczających się planów maksimum i nie odpuszcza NICANIC. Właśnie udało mi się ją fsadzić do autobusu do ojczyzny, chociaż broniła się przed tym jak stado lwuf-tygrysuf i z mulim uporem podążała w stronę odwrotną, niż odpowiedzialnie sugerowana przeze mnie, tubylca ze stażem.

          Stoczyłyśmy po drodze kilka potyczek i chyba ze dwie bójki, zanim mój upór okazał się megamuli i przeważył szalę. Motywację miałam dużą, bo materac na gości mi zgnił we garażu i ją wzięłam do łóżka pod nieobecność małża, a ona tak chrapie, że małż wysiada w przedbiegach. Dziś w nocy błogosławiłam kretyńskie niemieckie zwyczaje - małżeńskie łoże składają z dwóch osobnych, a w środku zieje dziura - bo desperacko przeniosłam mój materac do salonu o piątej nad ranem.

          Ta piękna kobieta od zafsze się specjalizuje w [jednominutowych!] spóźnieniach na środki komunikacji fszelkiej, of kołz po odbyciu długodystansowego biegu z odnośnym ziajaniem, rytualnych czynności miotawczych... a potem sama jak palec na peronie może wreszcie rozwinąć skrzydełka rasowej kobity surwiwalowej na pustyni, co w każdych okolicznościach przyrody postawi, kurna, na swoim, się zaprze i prędzej czy później DOJEDZIE [doczłapie, dopełznie]... I myślę, że o to właśnie biega. Machismo. Ja na to jestem za stara, więc kompulsywnie rozwijam nadodpowiedzialność.

          A najśmieszniejsze jest to, że ta pani właśnie przewlokła liczną wycieczkę wyjątkowo niesfornych Francuzów, cało i zdrowo, choć z serią zupełnie niebywałych kataklizmów, przez 4 kraje i wiele miast i 10 dni. Ta seria katastrof, którym bohatersko stawiała czoła nie śpiąc i nie dojadając [i FCALE ich nie powodując!], powinna była chyba zaspokoić jej dziki pęd do machismo i na to miałam cichutką nadzieję, ale mi spełzła i musiałam użyć siły ponad siły.

          Tym razem dowiodłyśmy, że nawet mocno zaspaną publikę, która nic nie rozumie z dialogów w tej sztuce, potrafimy przyprawić o niezły opad kopary.

    • ta Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 30.09.13, 16:04
      Odwracania kota ogonem, ozdabiania prezentów serduszkami, widoku skarpet do sandałów, wysłuchiwania z konieczności głośnych rozmów ludzi w miejscach publicznych, zbyt dużego nagłośnienia sal kinowych ( nagminne), rozwiązujących się sznurowadeł, twardego grafitu w ołówkach, spodni z krokiem w kolanach i ostatnio lansowanej męskiej fryzury na zdechłą norkę
      • gat45 Re: Czego nie lubimy okrrrrrrrrrrrrrrropnie 30.09.13, 16:09
        co do Twojego pkt 1 : zmieniłabyś zdanie, gdybys zobaczyła kota naszych sąsiadów z przeciwka. Z przodu niby nic, zwyczajnie bardzo ładny, jedwabisty i całkiem biały kot o bursztynowych oczach. Ale jak się odwróci, to .... klękajcie narody ! Ma ogon równie duży jak on sami tak samo jedwabisty, choć napuszony nawet w stanie spoczynku. A jak kot się zdenerwuje, to ogon powiewa nad nim jak montgolfiera.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka