Dodaj do ulubionych

Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ;)

13.12.13, 09:58
sztuczny staw na Kasprowym - zbiornik wodny o pojemności do 1000 metrów sześciennych miałby powstać
w rejonie Myślenickich Turni, gdzie znajduje się stacja przesiadkowa kolejki linowej
na Kasprowy Wierch. Stąd rurami woda byłaby ciągnięta na Halę Goryczkową i Halę Gąsienicową, gdzie służyłaby do produkcji sztucznego śniegu ...

--
@ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
„Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
> Forum ze Dworum/Freedom
Obserwuj wątek
    • mariner4 Mieszkam w górach 13.12.13, 10:40
      i ten problem jest mi znany. W Sudetach też się planuje wybudowanie takich zbiorników., bo zwyczajnie mamy deficyt wody. Czesi rozbudowują infrastrukturę turystyczną i narciarską, podczas gdy u nas tylko ple, ple. A narciarze uciekają do Czech
      Tu jest strukturalne bezrobocie. Poza turystyką nic nie ma. Pamiętam wrzask o hotel "Gołębiewski", a to jest 500 miejsc pracy. Dodam, dobrej pracy. I co ciekawe. Zawsze mają do powiedzenia najwięcej ci, co przyjeżdżają raz na jakiś czas i czasem dadzą z litości napiwek tubylcowi.
      Hotel się wkomponował w krajobraz, Drzewa wokół rosną (posadzono już kilkuletnie}. Temat przestaje być modny.
      Ja się sprawą zbiornika interesowałem. żeby wytyczyć nowe trasy narciarskie, jest to konieczne, Nikt nie zainwestuje w wyciąg zdając się tylko na kaprysy przyrody.
      Był projekt połączenia kolejką gondolową Karpacza ze zdychającymi w marazmie Kowarami. "Zieloni" to torpedują. A to by Kowarom dało szanse.
      Ja mam swój prywatny zbiornik na wodę z opadów i roztopów. Kiedy podłączono mnie do kanalizacji pozostało duże obmurowane granitem, jeszcze poniemieckie szambo. Zleciłem oczyszczenie. Mam ok 40 m3 zbiornik do którego zbieram wodę do podlewania trawników i ogrodu.
      Jak do tej pory oponenci nie mają żadnych logicznych argumentów. Tylko frazesy.
      M.


      • 99venus Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 11:23
        oszalali ekologowie mnie zadziwiają.protestują przeciw wszystkiemu.elektrownie węglowe nie,atomowe nie,wiatrowe nie,słoneczne nie,wodne nie.bo wszystkie czemuś zagrażają.przy tym nastawieniu obficie z dobrodziejstw cywilizacji korzystają.używają telefonów,jeżdżą samochodami i chodzą ubrani.
        zadziwiające.a może korzystania z tego wszystkiego się wyrzekną?w końcu najbardziej ekologiczne jest mieszkanie w ziemiance.
        --
        Paranoja i Schizofrenia siłą przewodnią motłochu.
        • inna57 Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 11:57
          Podstawowy test na ekologa. Wysadzamy delikwentów nago bez żadnego sprzętu w sercu amazońskiej puszczy. Kto po miesiącu dotrze żywy do cywilizacji ma prawo mienić się EKOLOGIEM reszta to zwykli oszuści żerujący na ekologicznych hasełkach.
          • ave.duce Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 12:27
            Negatywna opinia o "zbiorniku" jest moja własna.
            I z góry się przyznaję - bez bicia - ruch turystyczny w polskich Tatrach powinien być ograniczony. Bilety wstępu na wszystkie szlaki drogie jak cholera.

            ps. ten test sama wymyśliłaś?
            --
            @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
            „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
            > Forum ze Dworum/Freedom
            • inna57 Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 12:54
              Test wymyślił Michael Crichton w jednej ze swoich książek w której obnażył wszelkie organizacje i ruchy ekologiczne. Jeśli natura sama uzna za stosowne wyeliminować nas jako szkodnika to zrobi to bez żadnych skrupułów. Póki co możemy czuć się bezkarni w swoich działaniach. Możemy sami w swoim indywidualnym życiu wiele zrobić dla natury. Czerpanie nieuzasadnionych zysków z tzw "ochrony środowiska" jest złe i głupie. Najgłupsze z głupich jest płacenie za CO2. Jedyny realny i namacalny skutek to drastyczny wzrost cen za bilety lotnicze.
              • ave.duce Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 13:05
                Ok, ale jaki to ma związek z tym wątkiem?
                --
                @ nie chce mi się @ <<< Michaił Bułhakow >>>
                „Prawdziwa dama pije tylko czysty spirytus i nigdy w małej ilości”
                > Forum ze Dworum/Freedom
              • gat45 Re: Mieszkam w górach 13.12.13, 16:38
                Dokładnie taki sam test wymyślił Tom Clancy w "Tęczy 6", tylko obnażał raczej niecne procedery koncernów farmaceutycznych. Ekologia była już tylko ideologicznym dodatkiem. Ale też dzielni amerykańscy chłopcy pozostawili tych pseudonaukowych zbrodniarzy w południowoamerykanskiej dżungli prawie na golasa.
    • behemot17-13 Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 13.12.13, 13:59
      1000 metrów sześciennych to -
      20m pomnożyć przez 25m i jeszcze przez 2 metry
      30m pomnożyć przez 30m i jeszcze przez 1m z małym haczykiem
      40m pomnożyć przez 30m i jeszcze przez niecały metr
      i można jeszcze kilka opcji, ale to wciąż jest zbiornik wielkości przyzwoitego basenu. pewnie się narażę, zagrożenia nie widzę.
      --
      "po co iść tropem tego, co się już skończyło ?" <*> ci co weszli na szczyt, widzieli świat z góry. niestety, niektórzy zamiast zejść powoli, stoczyli się na łeb i szyję.<*> "Przód tej wypowiedzi leci do tyłu czyli bokiem w dół czy jakoś tak."
      • mariner4 Masz rację 13.12.13, 16:00
        Ale są tacy co kochają przyrodę i ludzkość a nienawidzą ludzi.
        Taki zbiornik nikomu nie wadzi. Tylko nawiedzonym "zielonym". Podobno ludzkość wydycha więcej CO2 niż wszystkie samochody świata. Jeden wulkan to więcej niż 100 lat palenia węglem i tak dalej. Na ekologii zarabiają koncerny,. Np filtr DPF. Elektryczne samochody? A elektrownie produkują.
        Walka ze zbiornikiem wody o wymiarach basenu pływackiego na Kasprowym to ekologiczny bolszewizm. Filozofia nie, bo nie!
        Nikt nie chce napisać jakie to szkody taki zbiornik wyrządzi. Bo nie wie. To nie jest niewiedza, to jest ignorancja.
        M.


      • magdolot Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 13.12.13, 16:16
        Pytanie jakie podłączenie armatek. Na Sella Rondzie one są na stałe, to działa pięknie ale oznacza rycie. Kasprowy już nie dla mnie, bo tam nie umieją trasy przygotować tak, żeby w połowie dnia nie było metrowych kolein na górze i wielkich muld na dole. Być może ze względów ekologicznych... Jeżdżę na jednej nodze i nie mam kolan na tę zasranę ekologię, więc będę niszczyć Alpy.
        Butorowy - to chyba przykład wieloletniej niemożności dogadania się górala z góralem, nie tylko górala z ekologiem.
        A dyskusje ekologiczne u nas [i chyba wszędzie] odbywają się podobnie jak ta z Kają Godek, niestety. Kretyńsko i z przewagą nieuctwa zaprawionego histerią nad meritumem. A szkoda. Bo sensowny przegub między zachłannym inwestorem a bidnym środowiskiem na wagę złota jest.
        To co najbardziej mnie doprowadza do szału, to produkowanie jednorazówek AGD i zmuszanie mnie do kupienia 4 lodówek w ciągu 20 lat, zamiast jednej, bo tak im się bardziej opłaca. Wykosztowalim się ostatnio na pralencję Miele, bo ona ma hulać przez 20 lat, a z Gorenja złom smętny został po 9 [i tak się spisało]... To w skali planety o wiele większy zgrzyt niźli basenik w Tatrach. A karnety na Kasprowy i tak mają zaporowe ceny i trzeba być idiotą, żeby tam jeździć, bo Alpy i lepsze i tańsze, a po nartach na basen można iść zamiast wąchać smog ze Krupówek.
      • ave.duce Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 13.12.13, 16:35
        Nie zbiornik sam w sobie jest zagrożeniem, ale te dzikie hordy naszych "turystów" wszelakich. Jakby gdzie indziej nie można było łazić.
        Co do narciarzy - to, co było do zrozumienia w PRLu - Kasprowy jako jedyna w zasadzie wyższa góra "alpejska" - dzisiaj jest już tylko jakimś idiotycznym "punktem honoru"? Sama nie wiem.

        Czego turyści from abroad szukają w Polsce (pomijając czołowy "demolud")? Nie luksusów - ale PRZYRODY. Żaden narciarz z tzw. Zachodu nie przyjedzie tu na narty!
        --
        ... I’m the leader, I’m the leader, I’m the leader of the gang I am ...
        > Forum ze Dworum/Freedom
        • magdolot Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 13.12.13, 18:56
          Dzikie hordy turystów związane z narciarstwem trzymają się tras i wyciągów. Chyba, że jakiś barański ekolog nie da zbudować kibla, albo jakiś zachłannik bez wyobraźni każe płacić za kibel - to ftedy las jest zasrany w promieniu pół kilometra, a fszystkie śfistaki oszczane.
          Na dolnej stacji Gąsienicowej kibla brak, Murowaniec to nadkładanie, jak masz kolejkę do wyciągu i drugą do kolejki w Kuźnicach, to zanieczyszczasz las, bo nie masz, kurna, wyjścia. A żeby znaleźć las, trzeba odjechać daleko...

          Ja rozumiem, że położenie łapy na Kaprowym, to dla inwestora cuś. Dla Krakusa dobrze utrzymany i sprawnie chodzący Kasprowy bez kolejek, to przyjazd rano, ujeżdżenie się do syta i powrót do domu - duża rzecz. Bo podkrakowskie stoczki to obrzydliwie nudne ośle łączki z disco przez głośniki dla totalnych baranów - biedronki narciarskie. Dla mnie ekologiczna walka o Kasprowy to jakaś paranoja, bo chyba lepiej zrobić w Tatrach jedną porządną biegawkę dla narciarzy, a taka w pół drogi infrastruktura chyba jest gorsza niż żadna. Tam i tak od lat urzęduje cała stonka na szpilkach jaka istnieje, bo może wjechać koleją.

          To śmieszne, że z Krakowa jeżdżą jednodniówki narciarskie na Chopok, a na Kasprowy nie. Ale mam wrażenie, że nas jakoś przerasta organizacyjnie skombinowanie we własnym kraju dojazdu z trasami, wyciągami, sikaniem i jedzeniem... Bus Kraków-Kuźnice na przykład. Za dużo partykularnych interesów nie do pogodzenia?

          A ja i tak nie będę jeździć po stokach demoludów, bo jako istota jednonożna mam duży problem z ilością chamów bez wyobraźni. Raz jednonożna pojechałam na Słowację i nigdy więcej, bo tam polski nastoletni debil w ramach machismo i dla jaj se wjechał w kolejkę do wyciągu. Wywrócił 3 osoby, ja cudem ustałam. Jakaś Słowaczka wrzeszczała na niego jak potłuczona, a ja mu spokojnie obwieściłam, że nie po to 3 lata uczyłam się chodzić, żeby mi baran bez wyobraźni łamał nogi dla jaj i pokazałam mu jak się robi "pług" i poleciłam tę ewolucję na przyszłość. Potem rozsierdzone chłopaczki do wieczora spotykając mnie na stoku wyzywały od kurew. W przeciwieństwie do gupiego gnoja wiem w jakich okolicznościach przyrody powstają najgroźniejsze obrażenia narciarskie - właśnie w tych.

          I z wyciągami krzesełkowymi budowanymi u nas wręcz maniacko mam problem okrutny [jestem wysoka, więc krzesełko wypada mi w połowie łydki i brakuje mi ok. 30 stopni zgięcia w kolanie, żeby wsiadanie na wyciąg nie było śmiertelną traumą]. Żyrafie przystoją bombki i kolejki.

          P.S. Przyrody górskiej se turyści z Zachodu nie mają u nas co szukać, bo my nie mamy gór. Za to na naszych pagórcach napotkają kolorytu lokalnego po pachy i kukardę...
        • maniasza Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 13.12.13, 19:36
          A ja sie z ave zgadzam.
          Kiedys odkryliśmy nad morzem Słowiński Park Narodowy i wieś Smołdziński Las. Jeździlismy tam przez wiele lat co roku. Do morza bylo z 5-6 km, parking od morza jeszcze jakieś półtora, żadnych sklepów i barów po drodze. Wybrzeże i plaża czyste. Jak sie szło przez las do plazy a to wiewiórka przed nosem przeskoczyła, a to zajączek czy jeż, albo mloda sarna, a to jakies zmijki pod nogami się pałętały. Z psami nie wolno było wchodzić, by nie płoszyć zwierząt. Tłumów też nie było, dzicz nie przyjeżdzała, bo zazwyczaj lubi prosto z auta nogi do morza wsadzić, a tu - nie dalo się. I to był istny raj.
          Pewnego razu przyjeżdzamy, docieramy do plaży, a tam na samej plazy postawili stodołę, doprowadzili wodę/kanalizację i zrobili wielka jadłodajnię dla wiecznie wygłodniałej gawiedzi. No i oczywiście auta z zaopatrzeniem śmigaly przez ten las wte i wewte.
          Juz było niewazne, że park narodowy, że zwierzeta. Pal sześć. Wazne - nakarmic te miejskie ryje frytkami i kiełbasa smazona na oleju silnikowym. Uczta dla mieszczucha.
          Oczywiście zaraz pełno tzw turystów, tłumy i dzicz słowem.
          To był nasz ostatni raz w tym miejscu.
          Podejrzewam, że już z tego Parku Narodowego nie ma co zbierać w tej chwili. Wspomnienie.
          Przykre.

          --
          Theory is when you know something, but it doesn't work.
          Practice is when something works, but you don't know why.
          We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
          • magdolot Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 14.12.13, 00:30
            Rozumiem. Sama od bardzo wielu lat jeżdżę do baz namiotowych i zawsze wolałam te we środku nołłera, że o przedziwnym wycinku populacji w nich bywającym nie fspomnę. I fcale nie lubię, jak mi się miejscowa dziatfa rozjeżdża kładami pod nosem i co roku myślę sadystycznie o rozpięciu metalowej linki na wikend... Awans społeczny cuchnie - ot, co. A z morza lubię Białogórę, bo tam można ze psem i zero ciulów i pusty plaż, bo 2 kilo piechotą bez las jest na plażę.

            Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie może przypuszczać, że nagle zrobi się dziko na wierzchu Kasprowego i będą po nim latały radośnie świstaki, chyba że kilkaset lat po spuszczeniu nań bomby wodorowej. Tam było luks ostatnio chyba w latach 30' a może w 50' [trza zapytać Jajurka, ja kumam od AD 72 do 2007] i nie wiem jak jest teraz, ale kilka lat temu to była ostra syfiarnia.
            Ja nie wiem jak to robią Austriacy, ale lecz masz wiochę gdzie czujesz prawdziwą krowią kupę, drewniany dym z komina i masz równocześnie skibusa, wyciągi i trasy, a na stokach chaty z toaletą, herbatą, czymś smacznym do zjedzenia i w dodatku świeżym, tudzież tarasem z leżaczkiem. Pogrzać się, odpocząć, poopalać. I zero oleju silnikowego, zero aut wte i wewte.
            I ja bym coś w tym stylu widziała na Kasprowym, a resztę zatrzasnęła. A prawda o tatrzańskiej ekologii jest taka, że po znajomości z tubylcami se możesz tourować gdzie chcesz, choćby i slalomem między śfistakami [ale ciiii....]. Za to sracz na Kasprowym jest wielce nieekologiczny i będzie zwalczany histerycznie aż do ostatniej kropli krwi.

            A i turystę bym jakoś wychowała, bo u nas za modą na aktywny styl życia bynajmniej nie sadzi kultura, a stary bigos z jeszcze starszym chlebem i frytki na oleju silnikowym we blaszanej budzie krytej eternitem tę smutę uzupełniają. Słowacy się już pono podnoszą z postsocjalu i cywilizują, więc czarno widzę przed naszym góralem, co ceny już dawno ma alpejskie a standard ciągle nie ten, zaś o estetyce lepiej nie fspominać.
            A estetyka robi z ludźmi sfoje, czego dowiódł zaraz po wojnie jeden tatuś psychiatra wspominany przez syna. Tatuś objął wariatkowo i wywalił kraty, skołował meble ze dworu i wypieprzył szpitalne badziewie, zaś do wariatuf nakazał się zwracać z szacunkiem i zakazał traktować ich jak wariatów, a oni za to przestali dostawać napaduf szału, zgodnie z teorią tatusia, że człek nurzający się w przyjaznym i estetycznym otoczeniu jest mniej agresywny.

            Ide se czytać "Miasto ryb" Natalki Babinej z oczętami co chfila w słup i sympatią.
            • mariner4 A może jest inaczej? 14.12.13, 09:48
              Walka z budową nowej infrastruktury narciarskiej powoduje, że te które już są są zatłoczone do granic możliwości, z wiadomym skutkiem. A może lepszym rozwiązaniem jest właśnie deglomeracja?
              Powtarza się casus piwa w PRL. Pamiętam, jak różne organizacje społeczne, Liga kobiet, komitety blokowe itp rugowały sprzedaż piwa na swoim terenie. W Szczecinie na przykład pozostało dosłownie kilka barów piwnych. Efekt? Jak tam przywieźli piwo to menele opanowywały taki "koniopój" i normalny człowiek nie miał się gdzie napić piwa.
              Każda skrajność jest szkodliwa. Odnoszę wrażenie, ze nawiedzeni ekolodzy bardziej szkodzą niż pomagają sprawie, bo kompromitują ochronę środowiska. Na przykład słynne ekrany przy drogach. To wieli "sukces" "zielonych" idiotów.
              Do mnie na statek przychodzili tacy. Zachowywali się tak, ze ja z nimi nawet rozmawiać nie chciałem. Kazałem ich ze statku wyrzucać na zbitą mordę.
              Zamiast myśleć jak pogodzić wymogi turystyki z ochroną środowiska, toczy się nikomu nie potrzebną wojnę. Ja to widzę u siebie na co dzień.
              Czasem wydaje mi się, ze największym wrogiem "zielonych" są po prostu ludzie. Wybić ludzi i żuczki będą miały komfort egzystencji.
              W TV często pokazują dzikie wysypiska, wpuszczanie ścieków na łąki i inne patologie tego typu. Pokazują bezradność, albo indolencję władz lokalnych. Wtedy ja działaczy ekologicznych nie widzę. Dlaczego? Bo łatwiej zablokować inwestycje i wyłudzić kasę od inwestora.
              Jesteśmy skazani na technologie. Populacja świata wyklucza całkowicie naturalne metody rolnictwa. Gdyby wrócić do takiego rolnictwa 2/3 ludzkości wymarłoby z głodu.
              Poza tym propaganda klęski. W ciągu ostatnich 25 lat w Polsce emisja gazów cieplarnianych i pyłów spadła radykalnie. w PRL wydobywano 220 mln ton węgla rocznie. Teraz ok 80. Ile mniej produktów spalania węgla poszło w atmosferę?
              Każdy medal ma dwie strony.


              • behemot17-13 Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 11:06
                o ekologii, bez ładu i składu, co mi tam, się dołączę.
                jeżdżę rowerem/ na rowerze, najczęściej po okolicznych wsiach, znaczy, wyasfaltowanymi drogami pośród domostw z pustaków, kamienia i ceramiki tej nowszej. bywa, że wieczorkiem pedałuję, a smród mnie nie opuszcza, o nie, nie spoconego podkoszulka a smród wydalanego szamba na pola. jadę pedałując zawzięcie, przebierając nóżkami jak prezes naczelnych i kicha, nie guma, a fetor z pól kwieciem i zbożem, o wierzbach przydrożnych nie wspomnę. ekologiczny byt, co pędzi przed siebie i naprzód, byleby uciec ze smrodu otaczającego szamba. już bardziej na poważnie, spróbujcie wysiąść ze swoich samochodów, na wsi i wieczorową porą.
                --
                "po co iść tropem tego, co się już skończyło ?" <*> ci co weszli na szczyt, widzieli świat z góry. niestety, niektórzy zamiast zejść powoli, stoczyli się na łeb i szyję.<*> "Przód tej wypowiedzi leci do tyłu czyli bokiem w dół czy jakoś tak."
                • maniasza Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 15:17
                  W Krakowie na Kazimierzu też jedzie, kiedy ciśnienie atmosferyczne spada.
                  Trzeba zastosować po prostu najnowsze technologie :)

                  ps. A jeśli chodzi o wieś, to jakby nie mieli tych pseudo-szamb ino sławojki, jak normalni ludzie, to by na pewno nie smierdziało. :D


                  --
                  Theory is when you know something, but it doesn't work.
                  Practice is when something works, but you don't know why.
                  We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
              • maniasza Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 15:12
                Aktualnie na świecie 1/3 zywności jest wyrzucana na smietnik. (koszt produktów, koszt przetwarzania, koszt siły roboczej, koszt tehcnologii zastosowanej, i koszt wymyslenia tej tehchnilogii - to sa straszne koszty) Po co to komu?
                Przy ewentualnych 2/3 umierających z glodu przy stosowaniu tradycyjnych form rolnictwa (skąd te dane w ogole) wniosek taki, że tempo zastosowania najnowszych telnologii może być zwolnione o co najmniej 1/3. :)
                A już na pewno, nie powinno się stosować tehchnologii dla samego stosowania i tylko dlatego, że ona jest. Może więc warto bardziej się pochylić nad redystrybucją takiej zywności (włączając kraje ubogie, przede wszystkim), zamiast pakować kasę w najnowsze technoloigie za pomocą których produkuje się jedzenie, z którego 1/3 trafia wprost na smietnik. Gdzie sens, gdzie logika?
                Tu rzeczywiście ekolodzy mogli by się bardziej postarać. Oraz, jak slusznie zauwazyłeś, w zakresie dzikich wysypisk, nielegalnych scieków i zatruwania akwenów. A tu ci-sza. auuu, ekolodzy!


                --
                Theory is when you know something, but it doesn't work.
                Practice is when something works, but you don't know why.
                We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                • magdolot Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 17:00
                  Sens i logika są w tym samym miejscu, co z jednorazowym AGD. GMO niech zapycha brzuchy nędzarzy, zaś np. Niemcy się upajają do syta zakupami za ciężki pieniądz w biomarketach i dumnymi nalepkami na produktach w zwyczajnych marketach, co głoszą "ohne GMO". I czasem umierają na bakterię z kiełków podlanych zakażoną kupą oskarżając po drodze polskie i hiszpańskie ogórki, ale za to jak zdrowo! A że popyt na kupowanie "szczęścia i zdrowia" rośnie razem z tłustością portfela, to w USA, jak pisał w "Polityce" Rotkiewicz, firmy bio już zostały wykupione przez Kelloga, Pepsico itp. a ilość dozwolonej w ekologicznych uprawach chemii wzrosła bodaj z 70 środków do 250. Zaś marki i złudzenia konsumentów pozostały bez zmian.

                  Znajoma specówa od rozwoju regionalnego mi opowiadała, że próbowała przekonać pewną wieś, co chciała być turystyczna do wybudowania szamb odpowiadających rozmiarem pożądanej ilości letników. Budowali chałupy na 20 turystów z szambem na 5 sztuk. Oszczędzanie na szambie to nasza specjalność. Turyści przyjechali i poczęli srać, a wsia by zaoszczędzić spuszczała do potoka, a potok zaczął gównem walić na odległość i turyści się zmyli bez śladu, a wsi pozostały puste i bizantyjsko rozdęte chałupy.

                  Sens i logika mamony. Dużej i szybkiej mamony. Patrzenie nie dalej niż sięga kadencja własnego zarządu. :(
                  • maniasza Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 17:19
                    No. Ludź to jednka durne stworzenie. Autodestrukcyjne.
                    I lubi pod sobą dołki, nie przymierzając - szamba, kopać. I w nie wpadać.

                    --
                    Theory is when you know something, but it doesn't work.
                    Practice is when something works, but you don't know why.
                    We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                  • maniasza Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 17:27
                    Co do sprzętu AGD, to ja w zasadzie nie wiem. Bo tak, wszyscy to powtarzają, ale sama się z tym nie spotkalam. Odkurzacz kupiłam pierwszy jak mi sie dziecię urodziło. Do tej pory działa bez zarzutu. Eks w kazdym razie nie narzekał. Pralka, lodówka, kuchenka - takoż. Zelazko tylko nowe kupowałam pamietam, bo po paru latach wysiadło i czajnik elektryczny. Czyli 17 lat prawie! W nowym mieszkaniu tez mam sprzety, od 2007 roku, i nic na razie (tfu-tfu). Raz pralke naprawiałam, bo sie pasek poluzowal.
                    Mnie się nie psuje. :)

                    --
                    Theory is when you know something, but it doesn't work.
                    Practice is when something works, but you don't know why.
                    We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                    • maniasza Re: A może jest inaczej? 14.12.13, 17:31
                      Aha, no i nie sa to sprzety Miele.
                      Philipsa w większości (co mial i ma chyba nadal najgorsza opinię w AGD), Amica, Polar, Samsung. Czyli baaaardzo srednia półka.
                      Może to te z wyższej pólki sie psują ? ;)

                      --
                      Theory is when you know something, but it doesn't work.
                      Practice is when something works, but you don't know why.
                      We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                    • mariner4 Po policzeniu:. Na przykład masz 20 letnią 14.12.13, 17:50
                      sprawną pralkę. Gdybyś ją wywaliła 10 lat temu, to zaoszczędziłabyś ok 3000 PLN i 8000 litrów wody. Tylko na różnicy zużycia energii i wody. Miałem lodówkę "Silesia" w wieku matuzalemowym i bardzo z tego byłem dumny. Kolega mi powiedział, żebym sprawdził pobór prądu i porównał z nową. Jeszcze tego samego tygodnia moja stara lodówka wylądowała na śmietniku. Kupiłem nową. I to bez uwzględnienia marnego stanu uszczelek.
                      Sprawdź sobie pobór prądu na jeden cykl prania i zużycie wody starej pralki. Może zmienisz zdanie. Ja to naprawdę sprawdzałem.
                      M.
                      • maniasza Re: Po policzeniu:. Na przykład masz 20 letnią 14.12.13, 18:28
                        Ni ejestem pewna. rachunków za wielkich nigdy nie płaciłam. Tak długo jak nie sa dokuczliwe, a sprzęt dziala, to po co wyrzucać? Żeby taką równiće jednoznacznie stowrdzić musialabym postawić dwie pralki /lodowki obok siebie i przetestowac przez miesiąc. A tak - to tylko marketingowe chwyty. Co z tego, że kupie nowsza pralkę, która jako nowsza 1600 obr/min (przy tym zzerając wiecej energii), jak mi wystarczy pralka z maks obrotami 800?
                        Nie wiem, nie da się tego tak 1:1 porownać. Marketing i pudrowanie mózgu. :)
                        Pozatym, gdybym ja wywaliła 10 lat temu - 3 tys zl zaoszczędziłabym. 25 miesięcznie? Az taka oszczędna nie jestem :) O wodzie nie wspomnę. Przemysł powinien oszczędzać wodę, a nie domostwa. Ile zejdzie energii ( w tym wody) na wyprodukowanie pralki, którą kupilabym. Liczyłeś? No.

                        --
                        Theory is when you know something, but it doesn't work.
                        Practice is when something works, but you don't know why.
                        We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                      • magdolot Re: Po policzeniu:. Na przykład masz 20 letnią 14.12.13, 19:06
                        Kiedyś tak było, że wyższa półka to było psucia mniej. Ale tacy padają, bo to i wyższa cena, a klient nie lubi dramatycznie opróżniać portfela i lubi iść z postępem, więc prędzej kupi badziewie obliczone na 5 lat działania za to dwukrotnie tańsze, niż maszynę obliczoną na 20 lat. Badziewie do tego ma cenę wysiadających części ustawioną tak, by bardziej się opłacało je wyrzucić i kupić nowe badziewie, niż się babrać naprawą. A jeszcze dość szybko przestają robić części, sukinsyny. Ta prosta triada sprawia, że produkcja i sprzedaż rosną aż miło... a zwały badziewia na wysypiskach też. Podejrzewam, że jakoś specjalnie się go nie recykluje. Chętnie bym ja poznała szczegóły i rozmiary owego recyklingu, ale o tym cichosza, nie? Klient co fsadzi co czeba do żółtego worka sumienie ma czyste już, a szczegóły [podejrzewam] mogą mu nie podejść. Dojrzewam do zażądania szczegółów, ale gdzie?

                        Się nam wybałuszył tak ten kapitalizm, że marka się robi coraz bardziej jeno gadżetem dla snobów.

                        Mama małża była specówą od rozpoznawania rynku, wyznawczynią zasady, że co drogie to tanie i przeprowadzała nam gruntowny research po czym oświadczała, że lodówka tylko Liebherr i kropka. I jeszcze kilka lat temu to była prawda. Pan co mi naprawiał leciwego L zdecydowanie odradzał wymianę na nowszy model, bo on już jednorazowy a mój jeszcze pohula. Tatko właśnie wymieniał pralkę AD 1982, a my szmelca Gorenje AD 2004 i naiwnie chciałam go tatce naprawiać, pan zajrzał i się załamał 600+ robocizna a 1000 nowy. Tatki pralka prała jeszcze, a szmelc Gorenje jusz nie. Małż mnie zaatakował Miele, bo nasi Miemcy mają tego całą chałupę, wielce leciwego, a wszystkie miemieckie i austriackie pralnie w blokach jakie znamy, tesz mają Miele wyłącznie. Przestałam się stawiać, jak wyczytałam, że Miele właśnie 20-letnim działaniem i bardzo wyśrubowaną energooszczędnością motywuje cenę. Pralka nie komputer a nas akurat stać. A jak sobie pomyślę, że miliard Chińczyków właśnie się wzniósł z pułapu miski ryżu do posiadania auta oraz kompletu AGD, to mi się robi zimno...

                        Robot Braun Multiquick mi hulał 15 lat z naprawą po 10. Teraz kupiłam taki sam nowy i wygląda, że go poprawili, po wierzchu solidniejszy... ale jak jest z silnikiem pokaże dopiero czas.

                        Moje Szkopy mnie przekonały do tabletek zmiękczających wodę do prania tym, że idzie mniej proszku. Wydaje się sensowne to. Reklamy Calgonu pokazujące błyszczącą grzałkę mnie fcale nie przekonały. Miliard wywalających pralki Chińczyków zaś jeszcze bardziej przekonywa mnie.



                        • behemot17-13 Re: Po policzeniu:. Na przykład masz 20 letnią 14.12.13, 19:49
                          polityka wciskania kitu, taki trend zaobserwowany.
                          dawniej, pralka - polar co to żarła energię i jeszcze na dodatek wodę bez ustanku
                          jeszcze nie tak dawno, pralka - gracja, bardziej ekonomiczna, szybsza i po kilku latach ap
                          nie tak dawno, pralka - amica, a jakże, z gwarancją na lata i zdechła tuż po gwarantowanym życiu
                          o trendzie coś bąknąłem, dawniej - produkt praktycznie bez gwarancji, gdy nie domagał, mechanior coś tam, coś tam i kolejne życie. teraz/obecnie gwarancja nawet na pięć lat, a po "długoletnim" użytkowaniu specjalista od rzeczy niemożliwych rozkłada bezradnie ręce, no chyba że wymiana na nowszy model. jak ten trend ma się do mojej sakiewki, nie sprawdzałem, wiem jedno, kit się sprzedaje.
                          --
                          "po co iść tropem tego, co się już skończyło ?" <*> ci co weszli na szczyt, widzieli świat z góry. niestety, niektórzy zamiast zejść powoli, stoczyli się na łeb i szyję.<*> "Przód tej wypowiedzi leci do tyłu czyli bokiem w dół czy jakoś tak."
                • mariner4 Na przykład przenica 14.12.13, 18:05
                  Wydajność przy obecnej technologii to 9-10 ton z hektara. Siana metodami naturalnymi ok. 1 tony z hektara. Trzeba też wziąć pod uwagę koszt produkcji jednostki produkcji przy takim spadku wydajności, ceny pasz itd.
                  Co do marnotrawstwa. Nie da się go całkowicie wyeliminować. No i powiedz to naszym rolnikom, ze skupisz o 1/3 mniej produktów. Na widłach Cię powiozą.
                  Jesteśmy trochę niewolnikami stylu życia. Produkcja na przykład super trwałych rzeczy szybko zapcha rynek i nastąpi kryzys jakiego świat nie widział. Wiele postulatów jest nierealna. Na przyklad mówienie, żeby przesunąć pieniądze ze zbrojeń na pomoc ubogim. Pozornie słuszny postulat. Ale co zrobić z byłymi pracownikami zbrojeniówki i powiązanych przemysłów. Koszty utrzymania armii nowych bezrobotnych z nawiązką zjadłyby oszczędności z redukcji zbrojeń. No i nie wiadomo, że jacyś Talibowie nie zastukaliby do naszych drzwi. No i musiałby cały Świat to zrobić jednocześnie. Całkowicie nierealne.
                  Kto wie, czy już by nie było kolejnej wojny światowej, gdyby nie równowaga strachu.
                  Inny przykład. Powiedzmy produkuje się samochody o trwałości np 30 lat. Produkcja by tylko uzupełniała znacznie zmniejszone ubytki plus pewien przyrost. Jakby truły te auta budowane w/g technologii sprzed np 20 lat? A samochód podobno jest największym wynalazkiem ludzkości obok seksu.
                  Wszystko wygląda pięknie w teorii ale diabeł tkwi w szczegółach.
                  M.
                  • maniasza Re: Na przykład przenica 14.12.13, 18:48
                    Dlatego na indywidualnym poziomie wystarczy zachowac rozsadek. Co mi z tego, że reklamy mi każą kupić to czy tamto, odzywiać w mcdonaldach czy innych kfc., kupowac nowe auto, bo akurta wyszło na rynek, nowe żarówki (kolejny pic na wodę z "energooszczędnymi"), buty, kiecki, menle, sprzety. No ile normalnie funkcjonujący człowiek może tego w zyciu kupić (i korzystać!!!). Niewiele tak naprawdę.
                    Ile można kupowac? I nie chodzi tu o kasę wydana na te "dobra'. Tylko ileż tak naprawdę czlowiek potrzebuje tych dóbr do szczęścia?
                    Ja na szczęście nie miałam nigdy problemu z zakupoholizmem, wręcz mam skrzywienie w drugą stronę, jak nawet musze coś kupić, to zwlekam ile się da, byle nie stać się nawet na chwilke cząstką tego rozdętego do granic absurdu współczesnego konsumpcjonizmu.
                    potrzebuje, to wtedy idę i ku[puje konkretną rzecz. Żadna sekta marketingowa nie zmusi mnie, i nie wmówi, że mam jakies potrzeby - które muszą natychmiast zaspokoić poprzez zakup jakiegoś badziewia, - ktorych tak naprawdę nie mam.
                    Mam np problem z dzieckiem natomiast w tym zakresie. Na pytanie, syneczku, co ci kupić, co byś chciał. za kazdym razem słyszę - nic. Nic nie potrzebuję, wszystko mam. Tak bylo jak miał 2 lata czy 10, tak jest teraz. TO jest dla mnie prawdziwy problem. :)
                    A czy byli pracownicy zbrojeniówki znajda sobie zajęcie, czy jednak kazać im dalej tę bron produkowac - to nie jest mój problem :) To problem tych, co to rozkręcili.


                    --
                    Theory is when you know something, but it doesn't work.
                    Practice is when something works, but you don't know why.
                    We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                      • maniasza Re: Ja się z Tobą w zasadzie zgadzam. 14.12.13, 19:01
                        mariner4 napisał:

                        Ja tylko się zastanawiam, co by się stało, gdyby nagle wszyscy zaczęli postępow
                        > ać racjonalnie?
                        > Chyba gigantyczny kryzys. Smutne.
                        > M.

                        Skąd ten pesymizm?
                        Ja optymistycznie myślę, że skoro można wykreować popyt na dobra materialne, to może można by było rowniez na nie materialne? Żeby energia ludzka nie szła w kierunku "mieć", tylko "być". I jakość tego "być" zmieniać na lepsze. W relacjach mędzyludzkich na ten przyklad.
                        Wiem. Utopia :)

                        Chiociaż...



                        --
                        Theory is when you know something, but it doesn't work.
                        Practice is when something works, but you don't know why.
                        We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                    • maniasza Re: Pszenica! 14.12.13, 19:03
                      No ale co przenica. Sa kraje, gdzie nie wiedza, co to przenica, i zyją.
                      A kisielek, kompocik?
                      ziemniaczki i buraczki?

                      W koncu szcaw i mirabelki, czy co tam było... :)


                      --
                      Theory is when you know something, but it doesn't work.
                      Practice is when something works, but you don't know why.
                      We combine theory and practice: nothing works and we don't know why.
                      • magdolot Zdrowy rozsądek 14.12.13, 22:28
                        Zdrowy rozsądek - tak. Antyzakupocholizm - tak.
                        Mię buduje Szaciek, co choć dla niego sętrum handlowe to naturalne środowisko jest, a od września ma własną kartę bez paści i ograniczeń dziecinnych specjalnych, to się ubiera i zaopatruje w mienie nad wyraz rozsądnie i nie ulega modom i szałom szkolnym, do manii grupy rówieśniczej dystans ma.
    • man_sapiens Re: Zniszczmy wszystko, w końcu ważna jest kasa ; 15.12.13, 11:50
      Całe nasze Tatry można zmieścić w jednej pomniejszej alpejskiej dolince. W ciągu miesiąca w Alpach spada tyle śniegu, ile w Tatrach w ciągu całej zimy.
      Dlatego argumenty typu "bo tak w Alpach" albo "zróbmy z Zakopanego drugie Kitzbuehl" są śmieszne. Jeżeli chcemy całe Tatry zamienić w Giewont z jednokierunkowym ruchem stonki - to zróbmy to, ale wtedy zlikwidujmy TPN. I wytnijmy Puszczę Białowieską, bo tyle przecież można zarobić na drewnie, świetnie się sprzedaje jako paliwo-biomasa do elektrowni.
      --
      Niewolnicy niech będą poddani swoim panom we wszystkim, niech się starają im przypodobać, niech się im nie sprzeciwiająNowy Testament Tt 2

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka