To samo twierdzi Zbigniew Herbert.
Jednak są inni, którzy uważają, że artysta nie może wyjść poza swoją epokę, poza
"dyskurs" swoich czasów, który jest zawsze osadzony w czasie historycznym jego
życia. Tak twierdził Foucault.
Stąd odwrotne przypuszczenie, że to epoka kształtuje artystę (ale nie każdy nim
się staje; więc co/kto dowodzi selekcją? Środowisko, geny, bogowie?).
No i mamy tę tezę, że należy urodzić się w odpowiednim czasie z odpowiednim
talentem. Ale to już truizm.
Wielu uważa, że artysta wyłapuje z powietrza najdrobniejsze cząsteczki
przyszłości, która zawsze zaczyna się od niezauważalnych dla większości ludzi
drobnych śladów. Tu nie zacytuję nazwisk, bo pozapominałam.
Ale jest jeszcze opcja taka: artyści stanowią dużą grupę tzw. twórców z różnych
dziedzin i w swojej masie podlegają modzie (modzie, bo styl to coś bardziej
długotrwałego i bardziej zdefiniowanego). I właśnie ten styl, lub też moda,
powinny być obszarem obserwacji, a nie pojedynczy artysta, który się w tym stylu
lub modzie odnalazł.
--
Nie zatkasz dziury w pułapie, do wódki ci nakapie
/Ludwik Górski/
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.