Na Powązkach konkretnie. Póki co - w obie strony (taki marny dowcip mojego dawno już nieżyjącego kolegi). Ogólnie to nie znoszę latania na cmentarze. Za wrażliwy jestem, a nieboszczykom i tak wszystko jedno. Chyba.
No więc obok Dziadka (którego i tak nie poznałem, bo przekręcił się na tyfus w 1926 roku) jest taki porządny nawet grób, którego płyta już się mocno wryłą w ziemie i zarosła mchem, bo najwyraźniej nie był odwiedzany od wojny chyba. No to myślę sobie - zrobię raz w życiu dobry uczynek i odczyszczę trochę sąsiadów, którzy tam sobie założyli kwaterę w 1872 roku. No i zmogło mnie, bo odkopałem płytę z najświeższym napisem z 1915 roku. Biedny Pawełek żył tylko 5 lat i 4 miesiące. Smutno mi się zrobiło, bo biedaczek już prawie sto lat tam leży i nikt na bożym świecie nie wie już, że istniał, chociaż króciutko. Może i dobrze, że nie wierzę w życie pozagrobowe, bo takiemu dzieciaczkowi smutno i okropnie zimno musi być pod ziemią. Zapaliłem biedakowi lampkę, ale jakoś nastrój kiepski nie mija.
Nie lubię cmentarzy.
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.