Mam poważny problem.
Nie lubię otóż słodyczy, tak już mam od dzieciństwa. Aliści są w tej niechęci pewne nieliczne wyjątki i kilka rzeczy zażywam, choć w małych ilościach. Należy do nich rzadko spotykany przysmak w postaci skórki pomarańczowej w czekoladzie. No i ostatnio natrafiłem na toto w sklepie i nabyłem całe pudełko za niemałą kwotę 14,50 PLN. Niezorientownym wyjaśnię, że są to małe nieforemne skrawki kandyzowanej skórki pomarańczowej (taki złom raczej) zanurzone w dobrej czekoladzie i jakostam obsuszone. Taka technologia produkcji powoduje, że każdy kawałek ma inną wiellkość i kszałt, a niektóre są ze sobą trwale postapiane.
No to ja wyciagam pomału z pudełka taki kawałek i przed zeżarciem obglądam sobie.
Jeden wygląda jak półksiężyc, drugi podobny jest do ptaszka, trzeci do pieska, kolejny do listka, inny do psiej kuśki, a coponiektóry jest doniczegoniepodobny.
Aliści wyciagnałem ja taki, który ma kształt Madonny z Dzieciątkiem ze znanego obrazka i nijak nie chce wygladać inaczej.
No i mam dylemat poważny - odgryźć łeb i schrupać, czy paść na kolana i odmówić różaniec (choć nie bardzo wiem jak to się robi)? A może wezwać proboszcza i rozgłosić wieść o cudzie czekoladowym? Mój mógłby śmiało konkurować z rozreklamowaną amerykańską Matką Boską Na Toście Z Serem, czy nawet z Jezusem Przypalonym Na Żelazku (widziałem niedawno zdjęcie tego cudu).
A jak zeżrę toto - to mnie uszlachetni, czy też zaszkodzi jako zatwardziałemu bezbożnikowi?
Co robić?
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.