15.04.10, 13:25
Witam i proszę o radę, opisuje sytuacje
są rodzice I 7 dzieci, pięcioro się rozchodzi zakłada rodziny sami
dorabiają się majątku.
Rodzice dorabiają się też wszystkiego sami, i przepisują cały
majątek jednemu dziecku (dom sporo ziemi)aby dostać emeryturę z
rolnictwa, kiedyś wszyscy tak robili musieli przpisać całosc ziemi
na jedno dziecko ( tak mówi babcia).
Ojciec umiera dziecko, któremu zostaje przepisane wszystko rozpija
się żeni się z kobietą chorą psychicznie nie daje się z nimi żyć
więc matka ucieka do jednego z dzieci.
Żona syna, który ma wszystko odchodzi po 7 latach od niego do innego
Syn umiera 10 miesięcy później na zawał sam w domu.
Żona wraca i zostaje panią na majątku, dzięki Bogu nie mają dzieci :/
I teraz moje pytanie czy matce która przez 6 lat mieszkała z jednym
z dzieci należy się zachowek i czy dziecią jej, które nie dostały
nic od rodziców też ?
Czy ta kobieta OBCA zgarnia cały majątek do którego nawet małego
palca nie dołożyła:(((

BARDZO PROSZĘ O POMOC !
Edytor zaawansowany
  • bezpocztyonline 15.04.10, 15:55
    pendzi-wiatr napisała:


    > Żona wraca i zostaje panią na majątku

    ???

    e-prawnik.pl/dokumenty/kodeksy/kodeks-cywilny/spadki-dziedziczenie-ustawowe/
    KODEKS CYWILNY

    KSIĘGA CZWARTA SPADKI

    TYTUŁ II
    DZIEDZICZENIE USTAWOWE

    "Art. 931. § 1. W pierwszej kolejności powołane są z ustawy do spadku dzieci
    spadkodawcy oraz jego małżonek; dziedziczą oni w częściach równych. Jednakże
    część przypadająca małżonkowi nie może być mniejsza niż jedna czwarta całości
    spadku.
    § 2. Jeżeli dziecko spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział spadkowy,
    który by mu przypadał, przypada jego dzieciom w częściach równych. Przepis ten
    stosuje się odpowiednio do dalszych zstępnych.

    Art. 932. § 1. W braku zstępnych spadkodawcy powołani są do spadku z ustawy jego
    małżonek i rodzice.
    § 2. Udział spadkowy każdego z rodziców, które dziedziczy w zbiegu z małżonkiem
    spadkodawcy, wynosi jedną czwartą całości spadku. Jeżeli ojcostwo rodzica nie
    zostało ustalone, udział spadkowy matki spadkodawcy, dziedziczącej w zbiegu z
    jego małżonkiem, wynosi połowę spadku.

    § 3. W braku zstępnych i małżonka spadkodawcy cały spadek przypada jego rodzicom
    w częściach równych."

    § 4. Jeżeli jedno z rodziców spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku, udział
    spadkowy, który by mu przypadał, przypada rodzeństwu spadkodawcy w częściach
    równych.

    § 5. Jeżeli którekolwiek z rodzeństwa spadkodawcy nie dożyło otwarcia spadku
    pozostawiając zstępnych, udział spadkowy, który by mu przypadał, przypada jego
    zstępnym. Podział tego udziału następuje według zasad, które dotyczą podziału
    między dalszych zstępnych spadkodawcy.

    Art. 933. § 1. Udział spadkowy małżonka, który dziedziczy w zbiegu z rodzicami,
    rodzeństwem i zstępnymi rodzeństwa spadkodawcy, wynosi połowę spadku.
    § 2. W braku zstępnych spadkodawcy, jego rodziców, rodzeństwa i ich zstępnych,
    cały spadek przypada małżonkowi spadkodawcy."

    Pytanie: czy małżonkowie byli formalnie w separacji?

    "Art. 940. § 1. Małżonek jest wyłączony od dziedziczenia, jeżeli spadkodawca
    wystąpił o orzeczenie rozwodu lub separacji z jego winy, a żądanie to było
    uzasadnione.
    § 2. Wyłączenie małżonka od dziedziczenia następuje na mocy orzeczenia sądu.
    Wyłączenia może żądać każdy z pozostałych spadkobierców ustawowych powołanych do
    dziedziczenia w zbiegu z małżonkiem; termin do wytoczenia powództwa wynosi sześć
    miesięcy od dnia, w którym spadkobierca dowiedział się o otwarciu spadku, nie
    więcej jednak niż jeden rok od otwarcia spadku"

    Żona zmarłego nie była "obcą osobą", tylko żoną spadkodawcy, ale nie dziedziczy
    całości, tylko dziedziczy połowę tego, co posiadał spadkodawca, a z drugiej
    połowy połowę (czyli 1/4 całości) dziedziczy matka spadkodawcy, a pozostała 1/4
    całości jest spadkiem do podziału na rodzeństwo spadkodawcy, a jeśli któreś z
    rodzeństwa nie dożyło, to na jego (tej osoby z rodzeństwa) dzieci.

    e-prawnik.pl/dokumenty/kodeksy/kodeks-cywilny/spadki-przepisy-szczegolne-o-dziedziczeniu-gospodarstw-rolnych/
  • pendzi-wiatr 16.04.10, 09:10
    Małżonkowie byli formalnie ze sobą
    A co w przypadku gdy zostawił testament
    czy jego "żona" ma obowiązek zgłoszenia go gdzieś (sąd)czy ktoś nas
    z urzędu o nim poinformuje?
    Czy ktoś go z urzędu sprawdza ( przecież od niego odszedła to
    dlaczego jej przepisał wszystko - zakładam że w testamencie może być
    taki zapis- ponieważ się chwaliła że jest testament)
    W przypadku gdy jest testament to rozumiem że, nie ma dziedziczenia
    z ustawy a zachowek, czy wtedy trzeba złożyć sprawę do sądu czy ona
    dobrowolnie powinna go nam wypłacić?
  • bezpocztyonline 16.04.10, 10:19
    pendzi-wiatr napisała:

    > ponieważ się chwaliła że jest testament)
    > W przypadku gdy jest testament to rozumiem że, nie ma dziedziczenia
    > z ustawy a zachowek, czy wtedy trzeba złożyć sprawę do sądu czy ona
    > dobrowolnie powinna go nam wypłacić?

    1. Sprawdzacie, kto figuruje w księdze wieczystej jako właściciel.

    1a. Jeśli żona, to sprawdzacie, co było podstawą wpisu. Jeśli postanowienie sądu
    o nabyciu spadku, to spisujecie nr sygnatury akt i datę oraz datę
    uprawomocnienia i dane sądu. Mama lub któreś z rodzeństwa (ale lepiej mama)
    udaje się do sądu rejonowego do wydziału cywilnego i prosi o wgląd do akt sprawy
    posiadając przy sobie swój akt urodzenia i akt zgonu zmarłego (jeśli to któreś z
    rodzeństwa, to potrzebuje też akt zgonu ojca) (do wykazania interesu prawnego).
    Oglądacie, co jest w aktach sprawy, sprawdzacie, czy żona podała informacje o
    waszym istnieniu, czy podała wasze dane i wasze adresy. Jeśli podała, a nie
    dostaliście zawiadomień - jest to poważne uchybienie formalne. Jeśli podała, ale
    bez adresów, sprawdzacie, czy sąd zamieszczał ogłoszenia w prasie (pewnie
    zamieszczał, ale kto czytuje takie ogłoszenia).
    Jeśli coś jest nie w porządku - wynajmujecie dobrego adwokata i zlecacie mu
    sprawę. Jeśli wszystko jest w porządku - mama (i tylko mama) określa wartość
    nieruchomości, oblicza swój ustawowo jej należny udział w spadku (udział w
    nieruchomości), wartość kwotową całej nieruchomości i należny sobie zachowek w
    wysokości połowy tego, co by odziedziczyła, gdyby testamentu nie było.
    Wysyła do synowej listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru wezwanie
    do zapłatyna konto nr ... lub przekazem pocztowym na adres ... w terminie do ...
    kwoty w wysokości .... zł, stanowiącej należną jej wysokość zachowku po jej
    zmarłym synu ....
    Po upływie tego terminu (jeśli synowa nie zapłaci) wysyła drugie przedsądowe
    wezwanie do zapłaty. Jeśli synowa nie zapłaci, kieruje do sądu rejonowego lub do
    sądu okręgowego (w zależności od wysokości kwoty, jaka jej by się należała do
    75.000 zł - sąd rejonowy od 75.000 zł - sąd okręgowy) pozew przeciw synowej o
    zachowek w wysokości ....

    Ważne - od uprawomocnienia się postanowienia sądu o nabyciu spadku do
    skierowania do sądu pozwu o zachowek nie powinno minąć 3 lata, przy założeniu,
    że nie było błędów sądu przy powiadamianiu ustawowo uprawnionych.

    1b. Jeśli jednak w księdze wieczystej figuruje zmarły, to:

    2. Mama zmarłego składa do sądu rejonowego do wydziału cywilnego wniosek o
    wydanie odpisu postanowienia sądu o nabyciu spadku po zmarłym dnia ... w ...
    synu ... ostatnio zamieszkałym w ... Sąd szuka, czy taka sprawa była w ogóle
    prowadzona. Jeśli tak, to postanowienie przyśle lub odpisze że sprawa jest w
    toku. Jeśli sprawa jest prowadzona lub zakończona - dalsza część postępowania
    jak punkcie 1a. Jeśli sąd odpisze, że takiej sprawy nie było, to:

    3. Mama zmarłego składa wniosek do sądu rejonowego wydział cywilny o wydanie
    postanowienia o nabyciu spadku. Składa: akt zgonu zmarłego, akt zgonu męża, swój
    akt małżeństwa, akty urodzenia wszystkich swoich dzieci, a jeśli któreś z jej
    pozostałych dzieci nie żyje, to akt zgonu tego dziecka również i akty urodzenia
    dzieci tego dziecka, akt małżeństwa spadkodawcy. Podaje dane osobowe wszystkich
    osób ustawowo uprawnionych do spadku oraz ich adresy. Może to też zrobić któreś
    z rodzeństwa zmarłego. Każdy z uprawnionych ustawowo.
    I niech synowa/szwagierka/ciotka się wykaże, czy testament naprawdę ma, czy nie.
    Jeśli jesteście przekonani, że testament może być sfałszowany - wynajmijcie
    dobrego adwokata, niech pomoże wam to wykazać przed sądem.

    Jeśli testament będzie prawdziwy i sąd przyzna jej nieruchomość, to rodzeństwu
    zmarłego nie będzie przysługiwało prawo do zachowku, ale matce - i owszem.
    Staranie o zachowek zgodnie z procedurą podaną w punkcie 1a.
  • bezpocztyonline 16.04.10, 10:55
    bezpocztyonline napisała:


    > Wysyła do synowej listem poleconym za zwrotnym potwierdzeniem odbioru wezwanie
    > do zapłatyna konto nr ... lub przekazem pocztowym na adres ... w terminie do ..
    > .
    > kwoty w wysokości .... zł, stanowiącej należną jej wysokość zachowku po jej
    > zmarłym synu ....
    > Po upływie tego terminu (jeśli synowa nie zapłaci) wysyła drugie przedsądowe
    > wezwanie do zapłaty.

    Te wezwania zanim się skieruje sprawę do sądu są o tyle istotne, że gdyby ich
    nie było, to synowa mogłaby przed sądem oświadczyć, że ona owszem - przecież by
    zapłaciła i bez sądu, gdyby ją o to poproszono, co będzie miało taki skutek, że
    sąd może mamę zmarłego obciążyć kosztami sądowymi (bo sprawa nie byłaby
    konieczna). Dlatego trzeba mieć dowody, że wyliczona wartość nieruchomości nie
    była wygórowana, że należna kwota zachowku została prawidłowo naliczona, że
    synowa została wcześniej wezwana do zapłaty tej kwoty i dobrowolnie nie chciała
    jej zapłacić. Nawet jednak po wyroku sądu (o ile oczywiście testament istnieje,
    jest autentyczny i to ona odziedziczy nieruchomość) nakazującym zapłatę zachowku
    matce zmarłego w kwocie ... , mogą być problemy, jeśli synowa nie będzie chciała
    (lub mogła) zapłacić. Trzeba będzie kierować znów sprawę do sądu o nadanie
    wyrokowi klauzuli wykonalności, a potem z tym do komornika. Komornik pewnie
    zlicytuje nieruchomość, by uzyskać tę kwotę dla matki zmarłego - może to być
    procedura długotrwała. Ale zawsze warto.

    Najlepiej jednak mieć - DOBREGO - adwokata, bo same porady na forum nie wystarczą.
  • pendzi-wiatr 16.04.10, 11:18
    Babcia wątpię czy ma swój akt urodzenia ponieważ jak pisałam
    wszystko zostawiła w swoim starym domu wzięła tylko kilka swoich
    rzeczy (ciuchy) i „uciekła”. Na pewno nie ma aktu zgonu syna – ma go
    pewnie jego „żona” więc jak może dowiedzieć się kto figuruje w
    księgach wieczystych ( głupie pytanie- gdzie te księgi wieczyste
    można przeglądnąć, one są w sądzie rejonowym?) Przypuszczam
    że „żona” tego zmarłego nie była jeszcze w sądzie bo od jego śmierci
    upłynęło dopiero jakieś 3 tygodnie więc w księgach jest na razie
    pewnie syn tej babci.
    Babcia jest koło 80 więc chyba dostałaby zachowek w wysokości 2/3 bo
    nie jest zdolna do pracy- mam rację?
    Czy dziecią wszystkim na pewno nie przysługuje zachowek także w
    wysokości połowy z tej ¼ majątku nawet w przypadku testamentu?
    Sama ma wycenić w przybliżeniu majątek ewentualnie?
    Co gdy ona zacznie już teraz sprzedawać „włości” pole, traktor…(
    tego się własnie obawiamy dlatego tak szybko chcemy „załatwić tą
    sprawę, zorientować się
    Rozumiem że jeśli ona jeszcze nie poczyniła żadnych kroków o nabycie
    spadku ( a tak pewnie jest ) to babcia
    Najpierw wysyła jej listem poleconym wezwanie do zapłaty zachowku w
    kwocie..
    Czy
    odrazu składa wniosek do sądu rejonowego wydział cywilny o wydanie
    postanowienia o nabyciu spadku. Składa: akt zgonu zmarłego, akt
    zgonu męża, swój
    akt małżeństwa, akty urodzenia wszystkich swoich dzieci. Ale wracamy
    do początku babcia nie ma( i nie będzie pewnie miała) aktu zgon
    syna, co wtedy?.
    Jak można zdobyć jej akt urodzenia i małżeństwa i akt zgonu jej
    męża, bo pewnie nie uda się go „znaleźć” w jej starym domu) można
    uzyskać jakieś odpisy w urzędzie miasta? Aby złożyć wniosek do sądu.
    Ile wynoszą koszty założenia takie sprawy i czy w razie wygranej są
    one zwracane? – wie Pan może
    Bardzo dziękuję za pomoc i proszę o jeszcze
    Pozdrawiam
  • bezpocztyonline 16.04.10, 12:24
    pendzi-wiatr napisała:

    > Babcia wątpię czy ma swój akt urodzenia ponieważ jak pisałam
    > wszystko zostawiła w swoim starym domu wzięła tylko kilka swoich
    > rzeczy (ciuchy) i „uciekła”. Na pewno nie ma aktu zgonu syna –
    > ; ma go
    > pewnie jego „żona”

    Z dowodem osobistym (chyba ma?) do USC - wszystko jej wydadzą. Opłata za wydanie
    dokumentu - 22 zł bodajże (od każdego aktu, jaki sobie zażyczy).

    Wniosek do USC może też za nią złożyć każde z rodzeństwa i wszystko dostanie, bo
    są to osoby będące dla siebie wzajemnie bliską rodziną (matka, dzieci, siostry,
    bracia). Dowód osobisty własny, by urzędnik wiedział, komu wydaje.

    > więc jak może dowiedzieć się kto figuruje w
    > księgach wieczystych

    Może zajrzeć sama, może poprosić znajomego, sąsiada, sąsiadkę, narzeczoną
    wnuczka itp. Akurat do każdej KW może zaglądnąć każdy i każdy może dostać wypis
    z każdej KW. Nie trzeba się legitymować interesem prawnym. Nie w wydziale ksiąg
    wieczystych, bo w wydziale cywilnym, gdy będzie oglądać akta sprawy spadkowej -
    już tak.
    Musi tylko znać numer księgi wieczystej, która ją interesuje.

    Jeśli jej nie zna, to najpierw udaje się (ona/sąsiad/sąsiadka/znajoma/narzeczona
    wnuczka/itp.) do wydziału geodezji w starostwie powiatowym właściwym dla
    położenia nieruchomości i prosi o wydanie wypisu skróconego z ewidencji (bez
    danych osobowych właściciela) dla nieruchomości położonej pod adresem .... Tam
    będą numery działek, ich przeznaczenie, wielkość, zabudowania, właściwość sądu
    rejonowego prowadzącego KW i numer KW. Ale nie będzie nazwiska ani adresu
    właściciela.

    Jeżeli do geodezji uda się osobiście mama lub któreś z rodzeństwa zmarłego, a w
    geodezji jako właściciel figuruje zmarły, to można dostać pełny wypis z
    ewidencji gruntów wraz z danymi właściciela, bo bliskiej rodzinie właściciela
    wydają.

    > ( głupie pytanie- gdzie te księgi wieczyste
    > można przeglądnąć, one są w sądzie rejonowym?)

    Tak, w sądzie rejonowym (ale nie w każdym), w wydziale ksiąg wieczystych.
    Zapytaj najlepiej w urzędzie gminy, w której jest położona nieruchomość, w
    którym sądzie rejonowym są prowadzone księgi wieczyste dla tej miejscowości i
    poproś o dane adresowe tego sądu (i wydziału ksiąg wieczystych). Czasami bywają
    zamiejscowe filie wydziału ksiąg wieczystych w innej miejscowości niż sam
    normalny wydział. Jak uzyskasz dane właściwego sądu i wydziału, zadzwoń i
    upewnij się, że to tam należy szukać KW dla danej nieruchomości (dla danej gminy).


    > Przypuszczam
    > że „żona” tego zmarłego nie była jeszcze w sądzie bo od jego śmierc
    > i
    > upłynęło dopiero jakieś 3 tygodnie więc w księgach jest na razie
    > pewnie syn tej babci.

    To zaczynajcie od punktu 3.

    > Babcia jest koło 80 więc chyba dostałaby zachowek w wysokości 2/3 bo
    > nie jest zdolna do pracy- mam rację?

    Też miałam takie przypuszczenia, ale nie chcę się wypowiadać na 100%, bo nie
    jestem prawnikiem.

    Jeżeli sąd przyzna babci i rodzeństwu zmarłego spadek (bo ciocia blagowała z
    testamentem lub wykażecie, że jest on podrobiony), to nie ma mowy o zachowku, bo
    po prostu babcia i rodzeństwo zmarłego stają się współwłaścielami nieruchomości.
    Warto wtedy złożyć wniosek do KW o wpisanie nowych współwłaścicieli. I przejąć
    częściowo w posiadanie w odpowiednich udziałach, może między sobą zrobić dział
    spadku, a następnie wnieść do sądu o zniesienie współwłasności z
    synową/szwagierką/ciocią np. poprzez podział nieruchomości na mniejsze działki
    albo poprzez sprzedaż na waszą rzecz z obowiązkiem spłaty dla niej (o ile nie
    będzie testamentu, bo jeśli się posłuży fałszywym testamentem, to sąd powinien
    uznać ją w ogóle za niegodną dziedziczenia).

    > Czy dziecią wszystkim na pewno nie przysługuje zachowek także w
    > wysokości połowy z tej ¼ majątku nawet w przypadku testamentu?

    Niestety nie. Spadek by przysługiwał, ale zachowek nie.

    > Sama ma wycenić w przybliżeniu majątek ewentualnie?

    Tak, ale może powołać też rzeczoznawcę. On to zrobi pewniej i profesjonalniej,
    ale nie za darmo. Jeśli jednak jest w stanie w miarę sensownie określić sama, to
    może określić sama, byleby nie wyszło potem przed sądem, że przeszacowała znacznie.


    > Co gdy ona zacznie już teraz sprzedawać „włości” pole, traktor̷
    > 0;(

    Pola nie sprzeda, bo pole można sprzedać tylko u notariusza, a notariusz zażąda
    dokumentów. Nie ma postanowienia sądu o nabyciu spadku - nie ma własności.

    Traktor - nie znam się na tym, ale traktor chyba musi być zarejestrowany w
    wydziale komunikacji jak każdy inny pojazd, więc nikt nie kupi od niej (i nie
    przerejestruje na siebie) traktora, który jest zarejestrowany na kogoś innego
    niż ona. Najpierw postanowienie sądu o nabyciu spadku, potem przerejestrowanie
    traktora na nią, dopiero potem sprzedaż.

    Może natomiast sprzedać to, co nie jest rejestrowane: meble itp.

    Może by zatem kilku zażywnych bratanków/siostrzeńców zmarłego wprowadziło się do
    nieruchomości po wujku (za pozwoleniem babci na piśmie), by pilnować, by po
    wujku nic nie zniknęło, póki sąd prawy nie rozstrzygnie?
  • bezpocztyonline 16.04.10, 12:31
    Mało prawdopodobne, by sąd rozpatrzył sprawę tak szybko, ale ponoć tak też się
    zdarza: nawet jeśli sąd by ją uznał za niegodną dziedziczenia, to do 3 miesięcy
    od daty śmierci wujka ciotka jest formalnie pogrążoną w żałobie i rozpaczy wdową
    i ma prawo do 3 miesięcy od daty zgonu męża zamieszkiwać w nieruchomości.

    Dopiero po upływie tego okresu już nie, o ile oczywiście nie będzie jej
    przysługiwało prawo własności lub współwłasności nieruchomości.
  • cccykoria 17.04.10, 10:04
    Poki nie bedzie przeprowadzonej sprawy spadkowej ,nie mozna
    wysylac ,zadnych pism o zachowek itp
    Sorrki przeczytalam rady pobieznie i naprawde prosze o
    rozsadek.Mielismy podobna sprawe i przegralismy ,za zastepstwo
    procesowe zaplacilismy okolo 8tys i za koszty sadowe.Mecenas
    wprowadzil Nas w blad ,napisal pismo o wydanie gospodarstwa
    (jak mozna wydac gospodarstwo jak sie nie jest jego
    wlscicielem tu blad ,najpierw sprawa spadkowa i co orzeknie
    sad) itp.Sprawa dotyczyla nieruchomosci i gospodarstwa rolnego
    po meza dziadku,ktory ozenil sie po jakims czasie z kobieta
    (meza babcia zmarla) ,ktora miala syna.Dziadek go nigdy nie
    usynowil.Po smierci dziadka nikt nie przeprowadzil sprawy
    spadkowej ,bo uwazalismy ,niech maja.Dopiero gdy pasierb
    pokazal rogi (pozyczylismy im duza kwote ,ktora latami nie
    chcial oddac) ,maz z rodzenstem zdecydowal sie jak
    wyzej.Kosztowalo to Nas duzo nerwow ,nie mielismy zadnych
    dokumentow i tak po kolei jak radzi Tobie Pan zaczelismy
    pozyskiwac dokumenty i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
    X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
    rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
    zone to bujda) szok,podrobione podpisy itp.W ksiedzie
    wieczystej ,nie bylo zmiany ,liczyli chyba na
    zasiedzenie ,bali sie chyba ,ze to wyjdzie na jaw
    itp.Wazne ,czy nie ma zapisu ,ze babcia(matka) ma
    wydzielony pokoj z czego moze korzystac dozywotnie(sluzebnosc)
    itp .U Nas tak bylo i Nam nic sie nie nalezalo ,to znaczy
    (dziadek mial syna jedynego ,meza ojca ,ktory zmarl,wiec
    wedlug dziedziczenia ustawowego mogli starc sie nie meza
    matka ,tylko maz i rodzenstwo.Nie zrobili tego .Potem juz
    bylo za pozno..Szkoda wywalilam wszystkie dokumenty ,bo to
    kosztowalo kupe kasy to bym teraz przytoczyla postanowienie
    sadau ,tu zaznaczam ,chodzi mi o to ,co w zwiazku z
    tym ,jezeli matka przepisala gospodarstwo rolne na syna,czy
    rowniez bylo na jego zone? Zreszta chyba nie robi
    roznicy ,bo ona dziedziczy po mezu.Musicie to wszystko
    sprawdzic,naprawde nie pochopnie .Wszystko dostaaniecie ,akt
    zgonu za darmo ,jezeli chodzi o KW(jezeli bedziecie znali
    juz nr ksiegi) ,zobaczcie ,czy Wasz brat dokonał zmian
    (mozna to wszystko sobie przepisac recznie).Na wypis z
    KW ,czeka sie okolo m-ca za oplata.Sa tez miasta w
    ktorych umawiasz sie na konkretny dzien ,jezeli chodzi o
    KW.Kazdy moze sprawdzic ,ale wypelniasz druk i podajesz dane.
    Jak przebiega sprawa spadkowa ,jezeli zechcesz moge
    opisac ,przeprowadzalam ,po mezu zmarlym mojej
    babci.Najgorsze jakby ktos z rodzenstwa mieszkal za
    granica ,wtedy to dluzej trwa..
    --
    Największe zło to tolerować krzywdę.

    [ Platon ]
  • bezpocztyonline 17.04.10, 13:55
    cccykoria napisała:

    > Poki nie bedzie przeprowadzonej sprawy spadkowej ,nie mozna
    > wysylac ,zadnych pism o zachowek itp
    > Sorrki przeczytalam rady pobieznie

    No, to widać, że przeczytałaś pobieżnie. Wyraźnie pisałam, że najpierw trzeba
    ustalić, kto jest właścicielem/spadkobiercą.
    Jeżeli jeszcze nie było przeprowadzonego postępowania spadkowego, to najpierw
    trzeba je przeprowadzić, bo może się okazać, że testamentu nie ma i normalnie
    się dziedziczy ustawowo, a wtedy zachowek się nie należy, za to jest majątek do
    wspólnego zarządzania lub do podziału.

    Jeżeli jednak rzeczywiście wszystko dziedziczy żona (to stwierdzi sąd i to
    prawomocnym postanowieniem), to nie wolno zwlekać z rozpoczęciem starań o
    zachowek, bo po trzech latach nastąpi przedawnienie roszczeń finansowych i sąd
    tedy taki pozew odrzuci.

    > Mielismy podobna sprawe

    Nie, wasza sprawa była całkiem inna.

    > i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
    > X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
    > rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
    > zone to bujda)

    W którym roku? To istotne, bo przepisy zwłaszcza te dotyczące gospodarstw
    rolnych (i ich dziedziczenia) się zmieniają.

    Czyje było pierwotnie to gospodarstwo? Babci i dziadka męża, czy tylko dziadka
    męża czy dziadka męża i jego drugiej żony?

    W którym roku zmarła babcia męża?

    > W ksiedzie wieczystej ,nie bylo zmiany

    Bo obdarowany nie wniósł wniosku o wpis w KW

    > liczyli chyba na zasiedzenie

    Obdarowany nie musiał zasiadywać, ale jeśli w umowie przekazania gospodarstwa
    rolnego był błąd istotny co do określenia tożsamości osoby obdarowanej, to może
    rzeczywiście. Zasiedzieli?

    > itp.Wazne ,czy nie ma zapisu ,ze babcia(matka) ma
    > wydzielony pokoj z czego moze korzystac dozywotnie
    > (sluzebnosc) itp . U Nas tak bylo i Nam nic sie nie
    > nalezalo

    I na tym polega różnica:

    W wątku jest opisana sytuacja, gdy uczyniona darowizna (nieważne, czy obciążona
    służebnością czy nie) stała się przedmiotem spadku, ponieważ, osoba, która
    została obdarowana zmarła.

    W opisie twojej sytuacji darowizna została uczyniona, a darczyńca zmarł (nie
    obdarowany).

    Ale a propos - do autora wątku - rzeczywiście ciekawe, czy akcie darowizny babci
    i dziadka na rzecz wujka nie było tam dożywotniej służebności lub dożywocia?
    Jeśli tak, to babci nadal przecież przysługuje dożywcie, które - nawet jeśli sąd
    uzna, że spadek w całości nabywa żona zmarłego - może babcia wykonywać (czyli
    mieszkać, a być może nawet korzystać z utrzymywania przez synową(?)) lub
    sądownie zamienić tę służebność na rentę, którą synowa będzie jej dożywotnio
    płaciła.

    > jezeli matka przepisala gospodarstwo rolne na syna,czy
    > rowniez bylo na jego zone?

    Autor wątku pisze, że na syna, który jeszcze nie był żonaty. Ożenił się później.

    > Zreszta chyba nie robi roznicy ,bo ona dziedziczy po mezu.

    Owszem, ale ustawowo tylko 1/2, chyba, że rzeczywiście testament jest.

    > jezeli chodzi o KW (jezeli bedziecie znali
    > juz nr ksiegi) ,zobaczcie ,czy Wasz brat dokonał zmian
    > (mozna to wszystko sobie przepisac recznie).

    Fakt, można, ale tylko do celów informacyjnych dla siebie.
    Wagę dokumentu urzędowego ma tylko odpis.

    > Na wypis z KW ,czeka sie okolo m-ca za oplata.

    Gdzie to tak???? Chyba, że księga była papierowa, przed wydaniem wypisu musiała
    pójść od migracji, a że sąd (ten akurat) obciążony robotą, to migracja tyle trwała.

    Normalnie odpis z KW elektronicznej dostaje się od ręki (30 zł), odpis z KW
    papierowej za tydzień, czasem dwa (6 zł za stronę odpisu. Najczęściej dane
    mieszczą się na jednej , czasem dwóch stronach).

    > Sa tez miasta w ktorych umawiasz sie na konkretny dzien
    > ,jezeli chodzi o KW.

    Tak, KW papierowe trzeba zamówić do wglądu na dzień przed. Dzwoni się do sądu i
    prosi się o przygotowanie KW nr ... na jutro do wglądu. Ale często w sądach
    pracownicy kierują się zrozumieniem, i nawet jeśli ktoś nie zamówił, a
    przyjechał z daleka, to przynoszą od reki z archiwum. Tylko grzecznie poprosić.

    Elektronicznych KW się nie zmawia, bo się po prostu przyjeżdża, siada do
    komputera i czyta. Elektroniczne można czytać też w każdym sądzie rejonowym, w
    którym są kW elektroniczne. Np. w Gdańsku można obejrzeć elektroniczną KW z
    Krakowa, nie trzeba do Krakowa jechać.

    > Najgorsze jakby ktos z rodzenstwa mieszkal za
    > granica ,wtedy to dluzej trwa..

    Osoby mieszkające za granica mogą dać pełnomocnictwo do reprezentowania przed
    sądem i do odbierania korespondencji w tej samej sprawie spadkowej komuś z
    bliskiej rodziny najlepiej również uczestniczącej w tej samej prawie spadkowej.
    Nawet cała rodzina może "scedować" w ten sposób kwestię zajmowania się tą samą
    sprawą spadkową jedną osobę z rodzeństwa. O ile oczywiście mają do siebie
    wzajemnie zaufanie...
  • cccykoria 17.04.10, 14:48
    > > Mielismy podobna sprawe
    >
    > Nie, wasza sprawa była całkiem inna.
    >
    > > i w urzedzie gminy okazalo sie ,ze w
    > > X roku dziadek wraz z druga zona przepisal gospodarstwo
    > > rolne na pasierba(w pismie bylo napisane na syna i jego
    > > zone to bujda)
    >
    > W którym roku? To istotne, bo przepisy zwłaszcza te dotyczące
    gospodarstw
    > rolnych (i ich dziedziczenia) się zmieniają.

    Przepraszam ,ze przeczytalam pobieznie ,dlatego nie
    zauwazylam tego.
    Gospodarstwo rolne bylo chyba przepisane w 1976 roku i byla
    wlasnie taka adnotacja "przepisuja synowi" ,no i oczywiscie
    sluzebnosc ,ze po smierci dziadka jego druga zona ma
    wydzielony pokoj itp dozywotnie itp podpisy byly to widac
    golym okiem podrobione ,kazdy kto widzial to ,to tak
    twierdzil. Jak mozna podpisac sie Kowalski Michalina.Malo t
    nasze nazwisko czesto myla i pisza przez ch ,a prawidlowo
    przez samo h, a tam bylo przez ch ..Maz pojechal do
    grafologa ,ktory pobieznie
    stwierdzil to samo.Bylo w tamtych czasach ,chyba sporzadzane
    przy wojcie(och jak zaluje ze nie mam tych papierow).Babcia
    meza zmarla b mlodo w wieku 40 lat(teraz nie pamietam
    ktory to rok).Bylo to gospodarstwo dziadka ,ktory za
    pozostawione " mienie na Ukrainie" dostal od panstwa .Mial
    syna , ktory oczywiscie gdy ozenil siez meza matka nie
    mieszkal z nim ,ktory potem zmarl.Dziadek przyjal pod dach
    kobiete z dzieckiem(pasierbem),potem ozenil sie z
    nia..Pasierb nosil nazwisko dziadka drugiej zony ,nie
    dziadka.Wlasnie ,gdy dotarlam do ksiegi dziadka(Wroclaw)
    czesciowo byla zalana ,dziadek dalej figurowal ,nie dokonano
    zmiamny wpisu....

    Oczywiscie ,ze te reczne spisanie tylko mozna do swoich
    celow ,ale w meza sprawie to zrobilam.Potem szybko
    zamknieto dziadka ksiege i" dokonali zmian"

    To dzialo sie we Wroclawiu chyba w 2005 r i wlasnie termin
    zasiedzenia sie zbizal(wczesniej napisalam chyba 20 lat ,a
    to dobiegalo do 30 lat) ,tylko kiedys mialam ta
    wiedze ,teraz mi sie ulotnila,bo wazne tez bylo ,czy
    zasiedzenie bylo w zlej ,czy dobrej wierze ,wlasnie w tym
    roku roku(2005) ,musialam umawiac sie na termin.W moim
    miescie ,czytam w kompie ,ale na odpis z ksiegi czeka sie
    okolo m-ca(gorna granica) nie dostajesz od reki.

    Nie bede juz pisac ,poniewaz moze to wrecz przeciwnie
    zaszkodzic i ciesze sie ,ze bezinetesownie pomagasz i masz
    ogromna wiedze...


    Taki na koniec "moral" nie warto oszukiwac,tak jak bylo w
    dziadka meza przypadku ,bo nie dawno dom splonal
    doszczetnie i stalo sie wielkie nieszczescie zginal syn
    pasierba ,tylko dlaczego On zaplacil zyciem.? tego nikt nie
    wie ,zostali bez dachu nad glowa,ponoc dostali zastepcze
    mieszkanie i naprawde wspolczuje pasierba synowej(stracila
    meza) ,a pasierbowi nie..Pozdrawiam
    --
    Największe zło to tolerować krzywdę.

    [ Platon ]
  • cccykoria 18.04.10, 15:33
    czy moge na priva z zapytaniem?
    --
    Największe zło to tolerować krzywdę.

    [ Platon ]
  • bezpocztyonline 18.04.10, 22:18
    cccykoria napisała:

    > czy moge na priva z zapytaniem?
  • cccykoria 18.04.10, 23:50
    bezpocztyonline napisała:

    > cccykoria napisała:
    >
    > > czy moge na priva z zapytaniem?

    Ano rzeczywiscie:) nie mam zadnego wytlumaczenia ,ale
    gafa:) ,wzielam skopiowalam nicka i wkleilam nie
    czytajac ,sorry.Dzieki Tobie zauwazylam jeszcze jedna
    niescislosc ,oczywiscie teraz mi do niczego nie jest to
    potrzebne ,ale wczesniej nie pomyslalam.Przeciez dziadek meza
    po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
    spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
    zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z dzieckiem
    (pasierb) nie mieli juz dzieci...Dobrze mysle? ,czy znow cos
    nakrecilam?

    Przepraszam autora watku ,mialam sie juz nie odzywac...


    --
    Największe zło to tolerować krzywdę.

    [ Platon ]
  • bezpocztyonline 19.04.10, 10:32
    cccykoria napisała:

    > Przeciez dziadek meza
    > po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
    > spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
    > zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z dzieckiem
    > (pasierb) nie mieli juz dzieci...

    Owszem, dlatego usiłowałam od ciebie wyciagnąć, czy nieruchomość była
    współwłasnością babci i dziadka męża, czy była odrębną własnością dziadka męża
    (bo nabyta przed ślubem lub nabyta "po rodzicach", czy może była współwłasnością
    dziadka męża i jego drugiej żony. Ale chyba napisałaś, że to była odrębna
    własność dziadka za mienie pozostawione na wschodzie - dobrze kojarzę?

    W tym pierwszym przypadku po śmierci babci męża należało zrobić postępowanie
    spadkowe po babci. Jednakże ówczesne przepisy określały, kto może dziedziczyć
    gospodarstwo rolne (to te przepisy, które Trybunał Konstytucyjny od 2001 roku
    wykreślił z kodeksu cywilnego): mogła to być osoba, która faktycznie pracowała w
    gospodarstwie rolnym, bądź jeśli była małoletnia - pobierała naukę (art. 1059 i
    1060).

    isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093
    Tak więc ojciec twojego męża (ewent. jeśli już nie żył, to twój maż i jego
    ewentualne rodzeństwo) mógłby (mogliby) mieć wprawdzie udział w spadku, ale
    mógłby (mogliby) nie móc dziedziczyć udziału w gospodarstwie rolnym, jeśli nie
    spełniał (nie spełniali) ustawowych warunków. Wtedy spadek przechodził na tego,
    kto te warunki spełniał - a był nim z pewnością dziadek twojego męża.

    Jeśli gospodarstwo było tylko dziadka twojego męża, to robienie postępowania
    spadkowego po babci miałoby tylko wtedy sens, jeśli babcia pozostawiała jakiś
    inny spadek.

    Dziadek twojego męża z drugą żoną nie mieli wspólnych dzieci, ale ona dziecko
    miała.

    Skoro dziadek wraz małżonką darowali (ale dlaczego razem, jeśli ona nie miała
    prawa współwłasności?), to pisali, że darują synowi (jej synowi - to fakt).

    Jeżeli mieliście wątpliwości co do autentyczności charakteru pisma dziadka,
    trzeba było powołać biegłego grafologa, bo bez niego żadne "wszyscy w rodzinie
    uważają" się przed sądem nie ostanie.

    Trzeba było ustalić, na jakiej podstawie druga żona dziadka również dokonywała
    tej darowizny? Dlaczego twierdziła, że jest współwłaścicielką? Chodziło o rentę
    dla niej? Czy o to, by móc twierdzić, że gospodarstwo przejmuje "następca"? Może
    dlatego pasierba nazwali synem?

    lex.pl/czasopisma/rejent/klasyfika.html
  • cccykoria 19.04.10, 21:39
    bezpocztyonline napisała:

    > cccykoria napisała:
    >
    > > Przeciez dziadek meza
    > > po smierci zony (meza babci) ,nie przeprowadzil sprawy
    > > spadkowej.Meza ojciec byl ich jedynym synem i nie bylo
    > > zadnego testamentu....Zeniac sie ponownie z kobieta z
    dzieckiem
    > > (pasierb) nie mieli juz dzieci...
    >
    > Owszem, dlatego usiłowałam od ciebie wyciagnąć, czy nieruchomość
    była
    > współwłasnością babci i dziadka męża, czy była odrębną własnością
    dziadka męża
    > (bo nabyta przed ślubem lub nabyta "po rodzicach", czy może była
    współwłasności
    > ą
    > dziadka męża i jego drugiej żony. Ale chyba napisałaś, że to była
    odrębna
    > własność dziadka za mienie pozostawione na wschodzie - dobrze
    kojarzę?

    Tak tylko tu nie jestem do końca pewna ,czy dziadek męza
    był już po slubie z babcią ,dostając te gospodarswo.W KW
    tylko On był ..
    >
    > W tym pierwszym przypadku po śmierci babci męża należało zrobić
    postępowanie
    > spadkowe po babci. Jednakże ówczesne przepisy określały, kto może
    dziedziczyć
    > gospodarstwo rolne (to te przepisy, które Trybunał Konstytucyjny
    od 2001 roku
    > wykreślił z kodeksu cywilnego): mogła to być osoba, która
    faktycznie pracowała
    > w
    > gospodarstwie rolnym, bądź jeśli była małoletnia - pobierała
    naukę (art. 1059
    > i
    > 1060).
    >
    > isap.sejm.gov.pl/DetailsServlet?id=WDU19640160093

    Ojciec męża żył i mieszkał z moją teściowa i męza siostrą
    razem z dziadkiem po śmierci matki i pomagali w
    gospodarstwie razem ..Dziadek był skąpcem ,może dlatego
    ociągał się .Potem na świat przyszedł mój mąż ,ale w
    wyniku nieporozumien wyprowadzili się do miasta.Dopiero po
    tym fakcie przygarnął kobietę z dzieckiem ,b. długo żyli
    bez ślubu ,bo dziadek nie chciał sie żenić ,dopiero ksiądz
    wywarł presję na niego..

    > Tak więc ojciec twojego męża (ewent. jeśli już nie żył, to twój
    maż i jego
    > ewentualne rodzeństwo) mógłby (mogliby) mieć wprawdzie udział w
    spadku, ale
    > mógłby (mogliby) nie móc dziedziczyć udziału w gospodarstwie
    rolnym, jeśli nie
    > spełniał (nie spełniali) ustawowych warunków. Wtedy spadek
    przechodził na tego,
    > kto te warunki spełniał - a był nim z pewnością dziadek twojego
    męża.
    >
    > Jeśli gospodarstwo było tylko dziadka twojego męża, to robienie
    postępowania
    > spadkowego po babci miałoby tylko wtedy sens, jeśli babcia
    pozostawiała jakiś
    > inny spadek.
    >
    > Dziadek twojego męża z drugą żoną nie mieli wspólnych dzieci, ale
    ona dziecko
    > miała.
    >
    > Skoro dziadek wraz małżonką darowali (ale dlaczego razem, jeśli
    ona nie miała
    > prawa współwłasności?), to pisali, że darują synowi (jej synowi -
    to fakt).

    Nie wiem ? Dosłownie pisało np Jan Kowalski i Anna
    Kowalska ,chyba przekazyją synowi Kamilowi Darskiemu(nazwisko
    matki przed slubem z dziadkiem męża)
    >
    > Jeżeli mieliście wątpliwości co do autentyczności charakteru pisma
    dziadka,
    > trzeba było powołać biegłego grafologa, bo bez niego
    żadne "wszyscy w rodzinie
    > uważają" się przed sądem nie ostanie.
    >
    > Trzeba było ustalić, na jakiej podstawie druga żona dziadka
    również dokonywała
    > tej darowizny? Dlaczego twierdziła, że jest współwłaścicielką?
    Chodziło o rentę
    > dla niej? Czy o to, by móc twierdzić, że gospodarstwo
    przejmuje "następca"? Moż
    > e
    > dlatego pasierba nazwali synem?

    Właśnie chyba w zamian za rentę i równocześni przekazanie?
    Nie pamiętam treści już dokładnie.
    Historia tej rodziny znana jest mi tylko z
    opowieści .Te "przekazanie" było za życia męża ojca ,zmarł
    tragicznie kilkanaście lat póżniej ,a o tym dopiero się
    dowiedziałam ,jak w urzędzie przeczytałam całe akta dziadka
    odnośnie gospodarstwa.. potem sprawdziłam KW potem akt
    małzeństwa ,akt zgonu babci ,był to chyba 2005 r. itd

    Sąd odrzucił grafologa ,nie pamiętam co podał w
    usazadnieniu aplikant pisał wszystkie pisma , maż był na
    sprawach a moja rola na dostarczeniu wszystich potrzebnych
    dokumentów się skończyła..
    >
    > lex.pl/czasopisma/rejent/klasyfika.html

    Bardzo dziekuję za serdeczną pomoc ,muszę jeszcze raz
    przeczytać Twoje bezcenne rady ,tak ,żeby dla siebie
    wiedzieć dlaczego tak kombinowali ,ale to już nic nie
    zmieni...Pozdrawiam
    --
    Ludzie są wiecznie niezadowoleni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej.
    Jeśli mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy to już osiągną,
    tęsknią za prostym, skromnym życiem.
    — Paulo Coelho
  • bezpocztyonline 20.04.10, 10:29
    cccykoria napisała:


    > Tak tylko tu nie jestem do końca pewna ,czy dziadek męza
    > był już po slubie z babcią ,dostając te gospodarswo.W KW
    > tylko On był ..

    Warto byłoby przeczytać ten akt nadania.

    Czasami pisano "nadaje się Janowi Kowalskiemu". "Jan Kowalski oświadcza, że w
    gospodarstwie zamieszkiwać będzie wraz z żoną Janiną Kowalską i synem Tadeuszem
    Kowalskim" itp.

    Na podstawie takiej daty aktu nadania plus wypis z aktu małżeństwa (jeśli był
    przedwojenny - akt ślubu mógł być kościelny i zastępował ten odpis z USC) sądy
    normalnie uznają wspólność ustawową małżeńską i przeprowadzają normalnie
    postępowania spadkowe na "część po żonie", pomimo, że w akcie nadania i w KW
    figurował jako właściciel tylko sam mąż. Urzędy skarbowe naliczają podatek do
    spadku zakładając, że żona jednak był współwłaścicielką, a US w zaświadczeniu
    pisze przecież, co jest przedmiotem spadku.

    Sęk w tym, że za dużo lat minęło i za dużo czynności prawnych przeprowadzono,
    by to teraz odkręcać, ale jeśli dziadek nabył będąc już żonatym z babcią, to
    raczej twojemu mężowi i jego rodzeństwu spadek po jego mamie się należał.



    > Ojciec męża żył i mieszkał z moją teściowa i męza siostrą
    > razem z dziadkiem po śmierci matki i pomagali w
    > gospodarstwie razem ..

    Czyli jeśli była to współwłasność z babcią, to nie było przeszkód ustawowych, by
    i oni swoje części odziedziczyli.

    > Dopiero po
    > tym fakcie przygarnął kobietę z dzieckiem ,b. długo żyli
    > bez ślubu ,bo dziadek nie chciał sie żenić ,dopiero ksiądz
    > wywarł presję na niego..

    Hm... Twój mąż może iść teraz do tego księdza z reklamacją.

    > Sąd odrzucił grafologa ,nie pamiętam co podał w
    > usazadnieniu

    Ach, te nasze sądy...
  • bezpocztyonline 20.04.10, 10:31
    bezpocztyonline napisała:

    > to raczej twojemu mężowi i jego rodzeństwu spadek

    Ojcu twojego męża i jego rodzeństwu
  • cccykoria 21.04.10, 11:49
    Dziękuje jeszcze raz ,jestem bardzo wdzięczna ,brak słów.
    Dzięki Tobie (sorry za bezposredność ,w realu nie
    ośmieliłabym się,ale to jest wirtual)),i cennym
    podpowiedziom ,teraz wiem ,że dziadek męża nie przeprowadził
    sprawy spadkowej ,po zmarłej żonie ,powód skąpstwo itp
    Wczoraj przeszukałam caly dom i znalazłam(choć to mi
    umknęło z pamięci) ,że ojciec męża urodził się w Touste
    (1936r) ,to wiadomo na bank ,że tam mieszkał i razem z
    męża dziadkiem i babcią przyjechali do Polski ,bo
    wiadomo ,że po 2 wojnie ,to już należalo do ZSRR.To
    potwierdza ,że ,mieli" prawo do spadku." ,ojciec męża ,a
    potem mąż i jego rodzeństwo i o tym musieli wiedzieć
    druga żona i jej syn.Może pochopne wnioski wyciągam ,a
    przypuszczam ,że liczyli na zasiedzenie ,nie przeprowadzając
    sprawy spadkowej po zmarłym dziadku i wyszło by wszystko
    na jaw z tym przekazaniem gospodarstwa.Tak jak napisałam
    wcześniej ,mąż nie upominał sie i jego rodzeństwo ,tylko w
    sytuacji ,gdy pasierb "pokazał rogi" ,postanowili zrobić to,a
    wtedy biegł już okres zasiedzenia ku końcowi(przekazanie
    gospodarstwa(1976r) uważam ,że w złej wierze(to chyba 30lat)
    no i przegrali ,nie przez zasiedzenie ,tylko z innych
    powodów.Uzasadnienia nie przytoczę ,bo wywaliłam wszystkie
    papiery ,ale to sąd apelacyjny podtrzymał decyzję i jeszcze
    została kasacja i tu chyba nie na czas dostarczył mąz
    dokumenty...No cóż zycie samo pisze scenariusz i finał
    pisałam ,spalił się cały dom ,nie cieszę się z tego ,bo za
    oszustwa pasierba " zapłacił " jego syn życiem ,bo splonął
    dom i to jest dramat i to jest straszne nie da się
    opisać tego i jest mi bardzo przykro.Dalszy ciąg bo śledzę
    tą sprawe ,zaczęły się nieporozumienia ,założone konto pomocy
    dla dwóch rodzin pasierba i jego rodziny i synowej i jej
    dzieci.Synowa dostała mieszkanie ,a pasierb(teść z teściową
    zaraz poleciał ją wymeldować).Dwie strony wzajemnie się
    oskarzają ,gdzie pawda nie wiem ,wiem ,ze pasierb był
    cholerykiem itp i nieraz dziadek "dostał " od niego.

    W tej chwili nie wypada mi cokolwiek robić ,poczekam sobie
    i prześledzę jeszcze raz od początku tak dla
    siebie .Jeszcze raz dziękuje
    A sądy wiadomo cicho szaa:) sama na wlasnej skórze się
    przekonałam ,opisywałam mandat (tzn syn) gdzieś na
    forum ,którego nie powinien zapłacić odp
    dostałam ,pozostawiłam to bez komentarza. Nizawisłe sądy;)

    Samo życie...
    --
    Ludzie są wiecznie niezadowoleni. Kiedy mają niewiele, chcą więcej.
    Jeśli mają dużo, chcą jeszcze więcej. A kiedy to już osiągną,
    tęsknią za prostym, skromnym życiem.
    — Paulo Coelho

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.