Dodaj do ulubionych

umowa kredytowa a sprzedający

21.02.08, 06:28
Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może ja
sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać troche
wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
przeanalizować dokument! Tak naprawdę jest to moja prywatna umowa
między mną a bankiem. Czy w ogóle muszę ją pokazywać, nie mówiąc juz
o kserowaniu? (kserujac taki wazny dokument i przekazując drugiej
stronie trace nad nim kontrolę, bo nie wiem kto tak naprawdę będzie
go oglądał i w czyje potem trafi ręce) Interesy sprzedającego
przecież zabezpiecza akt notarialny, gdzie jest podane ile i do
kiedy mam zapłacić, a jak nie to poddaję się dobrowolnie egzekucji.
Kto ma rację?
Edytor zaawansowany
  • irma223 21.02.08, 08:36
    a.e napisała:


    > Kto ma rację?

    Sprzedający.
    I tak powinnaś dostarczyć umowę kredytową do kancelarii wcześniej (a
    także oświadczenie banku o udzieleniu kredytu i - jeśli masz zamiar
    w akcie notarialnym zawrzeć wniosek o wpis do hipoteki - to i zgodę
    banku na wpis hipoteki do księgi wieczystej - żeby notariusz mógł
    wcześniej przejrzeć dokumenty i przygotować umowę.

    Gdybyś kupowała z pośrednikiem to pośrednik oglądałby twoją umowę
    kredytową (i dostarczał ją do notariusza) i - poprzez zaufanie do
    pośrednika - taka świadomość sprzedającemu by wystarczyła. Ale
    kupujesz bezpośrednio i sprzedający się niepokoi. Na pewno tylko
    chce wiedzieć, w jakim terminie zapłaci bank (jest termin podany w
    umowie kredytowej) i czy faktycznie udzielono Ci kredytu na
    potrzebną kwotę. Może też chcieć sprawdzić - jeśli podawał swój
    numer konta w umowie przedwstępnej - czy bank w umowie kredytowej
    przepisując jego (sprzedającego) numer konta z umowy przedwstępnej
    nie pomylił się w numerze konta (a widywałam takie pomyłki).

    Nie denerwuj się, po prostu zapytaj sprzedającego, co go niepokoi,
    umów się z nim i pokaż mu w umowie interesujące go fragmenty.
    To, co nie powinno obchodzić (np jak długo będziesz spłacała kredyt
    i w jakich ratach) - po prostu zasłoń lub zamaż na kopii.
  • a.e 21.02.08, 13:34
    Nigdzie nie napisałam,że kupuje bez posrednika. Własnie kupuje
    poprzez biuro i są same kłopoty.
    Co innego jest dostarczyć umowę kredytową do notariusza, żeby
    sprzedajacy mógł ją sobie przestudiować na miejscu, a co innego
    robić kopie, które potem Bog wie gdzie będą krążyły. Sprawdzenie
    wysokości kredytu i terminu zapłaty można sprawdzić w minutę i mozna
    to zrobić w kancelarii. Po co więc ten cały cyrk? Dodam tylko, że
    posrednik się uparł, zeby kopię umowy przesłać dzień wcześniej.
  • irma223 21.02.08, 13:59
    a.e napisała:

    > Nigdzie nie napisałam,że kupuje bez posrednika. Dodam tylko, że
    > posrednik się uparł, zeby kopię umowy przesłać dzień wcześniej.

    Czyli postąpił prawidłowo.

    > Własnie kupuje poprzez biuro i są same kłopoty.

    Na czym polegają?

    > Co innego jest dostarczyć umowę kredytową do notariusza, żeby
    > sprzedajacy mógł ją sobie przestudiować na miejscu, a co innego
    > robić kopie, które potem Bog wie gdzie będą krążyły.

    Nie "Bóg wie gdzie", tylko pośrednik wie gdzie: obejrzy ją
    pośrednik, przekaże notariuszowi, żeby notariusz mógł DANE Z TEJ
    UMOWY (numer umowy kredytowej, nazwa banku, który udziela kredytu,
    data umowy kredytowej, wysokość kredytu, nazwiska kredytobiorców,
    numer konta, na który bank przeleje pieniądze, termin zapłaty itp.)
    PRZEPISAĆ do sporządzanej wcześniej umowy sprzedaży.

    > Sprawdzenie wysokości kredytu i terminu zapłaty można sprawdzić w
    > minutę i mozna to zrobić w kancelarii.


    Notariusz w momencie, kiedy już jesteście w kancelarii nie pisze
    umowy sprzedaży od początku, tylko ODCZYTUJE wcześniej przygotowany
    akt i sprawdza jeszcze raz dane i czy nie ma jakiejś pomyłki. Takie
    odczytywanie - jeśli wszystko zostało wcześniej dostarczone i
    uzgodnione - zajmuje ok. 1 godziny. Pisanie zajęłoby ok. 2-3 godzin.
    Ani strony najczęściej nie mają tyle czasu przewidzianego na
    siedzenie w kancelarii ani notariusze nie mają tyle czasu, aby "na
    kolanie" pisać umowę, gdy strony w kancelarii czekają na miejscu.

    > Po co więc ten cały cyrk?

    Ciekawe, a co sądziłabyś o tym, gdyby to sprzedający odmówił
    udostępnienia dokumentów potwierdzających jego własność, bo "po co
    ten cały cyrk", skoro można zobaczyć w trakcie umowy na miejscu w
    kancelarii jego dokumenty.

    Pośrednik i notariusz to zawody zaufania publicznego, nikt Twoich
    najtajniejszych danych nie przekaże "Bóg wie gdzie".
  • a.e 21.02.08, 15:40
    Dzwoniłam do Expandera i to mi przyznal rację. Umowe dostarczam do
    kancelarii i sprzedajacy jesli chce oglada ją na miejscu. Koniec.
    Kropka. O żadnym kserowaniu i przekazywaniu poza teren kancelarii
    sprzedajacemu nie ma mowy!!!
    > Ciekawe, a co sądziłabyś o tym, gdyby to sprzedający odmówił
    > udostępnienia dokumentów potwierdzających jego własność, bo "po co
    > ten cały cyrk", skoro można zobaczyć w trakcie umowy na miejscu w
    > kancelarii jego dokumenty.
    Udostępnianie a kserowanie dokumentów i dawanie ich na 24 godziny
    sprzedajacemu to nie jest to samo.
  • irma223 21.02.08, 15:51
    a.e napisała:

    > Dzwoniłam do Expandera i to mi przyznal rację. Umowe dostarczam do
    > kancelarii i sprzedajacy jesli chce oglada ją na miejscu. Koniec.

    OK. Do biura pośrednictwa czy do kancelarii - na jedno wychodzi

    > Udostępnianie a kserowanie dokumentów i dawanie ich na 24 godziny
    > sprzedajacemu to nie jest to samo.

    A to sprzedający prosił czy reprezentujący go pośrednik?
    A pośrednik w ogóle o tym wie? I czemu państwo rozmawiacie sobie
    bezpośrednio a nie przez pośrednika?
  • a.e 21.02.08, 16:51
    Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
    bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!! Napisałam, że tak sobie zażyczył
    sprzedajacy a mój pośrednik (o ironio) i jego wspierają go w swoich
    żądaniach. Jak sie już jednak zdążyłam dowiedzieć niesłusznie. Nie
    pisz już prosze, bo nie chce mi sie co chwile prostować twoich
    wypowiedzi.
  • a.e 21.02.08, 18:29
    Dodam jeszcze, że przed chwilą mój mąż widział się z prawnikiem
    banku, w którym bierzemy kredyt. Takie kserowanie i przekazywanie
    poufnego dokumentu innym osobom niż notariusz jest niezgodne z
    prawem!!! Bank mógłby mi za to wytoczyć proces, za złamanie
    tajemnicy bankowej! Ach ci pośrednicy.
  • irma223 21.02.08, 19:16
    a.e napisała:

    > Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
    > bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!!

    Tutaj:

    a.e napisała:

    > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
    > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
    > sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może
    > ja sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać
    > troche wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
    > Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
    > przeanalizować dokument!

    > Napisałam, że tak sobie zażyczył sprzedajacy a mój pośrednik (o
    > ironio) i jego wspierają go w swoich żądaniach.

    Więc nie sprzedający a pośrednicy. Czyli normalnie. Jesteś
    przewrażliwiona. Sama biegasz z dokumentami do notariusza? I
    sprawdzasz, czy w kancelarii pracownicy biurowi kancelarii nie
    zagladają do dokumentów (a muszą, bo to oni najczęściej przygotowują
    umowę)?

    > bo nie chce mi sie co chwile prostować twoich wypowiedzi.

    Moich czy Twoich własnych?
  • a.e 21.02.08, 20:02
    Oczywiscie wiesz lepiej niż prawnik jednego z największych banków.
    Uważasz za normalne kserowanie dokumentów banku i przekazywanie
    sprzedającemu? No cóż pewnie i prawnik jest przewrażliwiony, bo
    doradza dopiero od 20 lat i pewnie nie wystarczajaco się nauczył.
    Zmień forum może na randkowe.
  • a.e 21.02.08, 20:09
    irma223 napisała:

    > a.e napisała:
    >
    > > Kobieto naucz się czytać. Gdzie ja napisałam, że rozmawiamy
    > > bezpośrednio?????????!!!!!!!!!!!!!
    >
    > Tutaj:
    >
    > a.e napisała:
    >
    > > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
    > > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem.

    No i znowu udowodniłaś, ze nie umiesz czytać. To, że sprzedajacy cos
    sobie zażyczył wcale nie znaczy, że zrobił to osobiscie. Boże
    kobieto więcej wyobraźni!!!
  • a.e 21.02.08, 20:14
    Oczywiscie przesłać dzień wczesniej posrednikowi, a on przekaże
    SPRZEDAJĄCEMU! Nie notariuszowi tylko sprzedającemu!
  • irma223 21.02.08, 20:19
    Współczuję twojemu pośrednikowi.

    Skaranie boskie z taką klientką...

    Dobrze, że to nie ja mam z Tobą kłopot
  • a.e 23.02.08, 05:49
    i vice versa ...
  • zyga02 23.02.08, 22:15
    Wczoraj miałam dwie umowy. W pierwszej kupujący sam załatwił
    notariusza i dostarczył mu potrzebne dokumenty. W drugiej pojechałam
    do klientki, która dała mi ksero umowy kredytowej z bankiem i ja
    dostarczyłam ją do notariusza. W obu przypadkach wszystko odbyło się
    sprawnie i bez komplikacji. Notariusz odczytał akt, wszystko
    wyjaśnił. Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej , po to jest
    pośrednik i notariusz żeby obie strony transakcji były bezpieczne.
    Chyba wystąpił tutaj jakiś brak zaufania.
  • irma223 24.02.08, 01:33
    zyga02 napisała:

    > pojechałam do klientki, która dała mi ksero umowy kredytowej z
    > bankiem i ja dostarczyłam ją do notariusza.

    Bo Twoja klientka nie ubzurała sobie niczego.

    > Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej

    I pewnie nawet nie miał zamiaru ani nawet nie wiedział i nie wie, że
    autorka wątku myśli, że jego pośrednik miałby mieć zamiar dostarczać
    umowę kredytową autorki wątki jemu zamiast notariuszowi (i niby po
    co? przecież to notariusz pisze umowę a nie sprzedający).

    A to pośrednik strony sprzedającej najczęściej zawsze umawia
    notariusza i dostarcza mu (notariuszowi) dokumenty i dane i strony
    sprzedającej i - często - kupującej (a dokumenty strony kupującej
    dostaje od pośrednika strony kupującej).


    > po to jest pośrednik i notariusz żeby obie
    > strony transakcji były bezpieczne.
    > Chyba wystąpił tutaj jakiś brak zaufania.


    Brak zaufania klientki kupującej do całego świata ze szczególnym
    uwzględnieniem pośredników, którzy nic tylko czyhają na dane z jej
    umowy kredytowej.

    Na dodatek ona chyba nawet nie wie, że jak się w końcu - mimo jej
    absurdalnych fanaberii - do umowy sprzedaży dojdzie - to te
    wszytskie jej najtajniejsze tajemnice (dane osobowe, dane banku
    udzielającego kredytu, wysokość kredytu itp.) i tak sprzedający
    będzie miał - po wieki wieków amen - we własnym ręku w akcie
    notarialnym. I nie będzie wiadomo do końca świata, komu on ten akt
    będzie pokazywał!
  • a.e 11.03.08, 06:32
    Wszędzie wsadza pani swoje 3 grosze wypisując przy tym bzdury. Umowa
    kredytowa a akt notarialny to 2 rozne dokumenty i w związku z tym
    zawierają znacznie więcej informacji niż podstawowe dane klienta i
    wysokość kredytu. Umowa z bankiem zawiera nie tylko dane klienta,
    ale także poufne dane samego banku, choćby to na jakich
    szczegółowych warunkch udziela nam kredytu. Na przykład umowa o
    pracę też jest tajemnica pomiędzy pracodawcą a pracownikiem. Czy
    wyobraża sobie pani kserowanie swojej umowy o pracę (zlecenie) i
    przekazywanie innemu pracownikowi? Tutaj umowa tez nie miała trafić
    bezpośrednio do notariusza, ale w pierwszej kolejności do
    sprzedającego, aby on mógł ja przeanalizować z kimś tam jeszcze, bo
    on sam sie na tym nie zna i ten ktos mialby mu wyjaśnić, czy w
    umowie przypadkiem nie ma czegoś, co mogłoby spowodować, że mogłabym
    go oszukać. I kto tutaj ma "absurdalne fanaberie"?
  • irma223 11.03.08, 10:13
    a.e napisała:

    > Tutaj umowa tez nie miała trafić bezpośrednio do notariusza, ale w
    > pierwszej kolejności do sprzedającego, aby on mógł ja
    > przeanalizować z kimś tam jeszcze, bo on sam sie na tym nie zna i
    > ten ktos mialby mu wyjaśnić, czy w umowie przypadkiem nie ma
    > czegoś, co mogłoby spowodować, że mogłabym go oszukać.

    Uważam, że to absurd wymyślony przez Panią.

    Usłyszała Pani od swojego pośrednika, że pośrednik sprzedającego
    prosi go (a on Panią) o dostarczenie Pani umowy kredytowej (co jest
    logiczne, bo pośrednik sprzedającego z reguły umawia notariusza i
    dostarcza notariuszowi komplet dokumentów, łącznie z dokumentami
    strony kupującej) i wyobraziła sobie Pani, jak to pośrednicy
    podstępnie będą wozili umowę sprzedającemu (nie wiadomo po co niby,
    skoro to nie sprzedający, tylko notariusz umowę pisze i
    rzeczywiście - jeśli notariusz ją dostanie ledwie w przeddzień
    terminu umowy to jest to "na ostatni dzwonek". Nie ma zatem nawet
    czasu na wożenie jeszcze dodatkowo umowy do sprzedającego, żeby
    sobie jeszcze ją analizował nie wiadomo po co i jak długo).

    > I kto tutaj ma "absurdalne fanaberie"?

    A tak zapytam: to do umowy w końcu nie doszło czy doszło? Bo jakiś
    czas minął od tego "przedednia umowy"...
  • a.e 13.03.08, 15:45
    Przemadrzała posredniczko, chyba lepiej wiem co uslyszałam. Sama
    moja pośredniczka była zdziwiona zyczeniem drugiej strony, ale
    uznała, że należy ja spełnić, bo nalezy do tych osób, które nie
    potrafia odmawiać, wiec dla swietego spokoju godzą sie na rożne
    rzeczy.
    Do umowy doszło. Umowy kredytowej nikomu wcześniej nie pokazałam.
    Widział ją notariusz i sprzedajacy, ale dopiero w kancelarii.
    Zadnego kserowania nie było i jakoś wszyscy przeżyli.

    >>A Pani, zamiast skorzystać z rady, postanowiła ogłosić całemu
    forum,
    że Pani się na to nie zgadza: no to proszę się nie zgadzać dalej -
    kogo to obchodzi?

    Jeżeli nikogo to nie obchodzi to po co sie tak pani żołądkuje. Może
    lepiej otworzyć kancelarie prawniczą? Wtedy na pewno większość pani
    klientów pojdzie z torbami. Grunt to dopre samopoczucie i wrażenie,
    ze się wszystko wie najlepiej mimo, że się tego na własne oczy nie
    widziało, nie słyszało. Najgorsze jak się pewnych FAKTÓW nie umie
    przyjąć do wiadomości. Piszę jak było, ale pani wie, że na pewno
    było inaczej. Skoro wie pani lepiej ode mnie jak było, to bez sensu
    ta cała dyskusja. Nie chce mi się juz komentować tych chorych
    wywodów.
  • irma223 14.03.08, 06:48
    a.e napisała:

    > Sprzedajacy przed podpisaniem aktu notarialnego zażyczył sobie
    > skserowania i przesłania mojej umowy kredytowej z bankiem. Chce ją
    > sobie dzień wcześniej dokładnie przeczytać. Powiedziałam, że może
    ja
    > sobie obejrzeć na miejscu w kancelarii. Możemy sie spotkać troche
    > wczesniej i tam ją obejrzy, ale niczego kserować nie będę.
    > Sprzedającemu jednak to nie odpowiada, bo to za mało czasu, żeby
    > przeanalizować dokument!


    > zyga02 napisała:
    >
    > Sprzedający nie musi oglądac umowy kredytowej

    irma223 napisała:

    > I pewnie nawet nie miał zamiaru ani nawet nie wiedział i nie wie,
    że
    > autorka wątku myśli, że jego pośrednik miałby mieć zamiar
    dostarczać
    > umowę kredytową autorki wątki jemu zamiast notariuszowi

    a.e napisała:

    > Do umowy doszło. Umowy kredytowej nikomu wcześniej nie pokazałam.
    > Widział ją notariusz i sprzedajacy, ale dopiero w kancelarii.
    > Zadnego kserowania nie było i jakoś wszyscy przeżyli.

    Więc jednak sprzedającemu odpowiadało?
  • a.e 14.03.08, 07:31
    Poziom pani inteligencji mnie poraża.
    Sprzedającemu NIE ODPOWIADAŁO. Po prostu powiedziałam, ze mu nie
    będę niczego faksować ani kserować i tyle. Musiał to przyjąć do
    wiadomości. Nigdzie nie jest napisane, że mam obowiązek cokolwiek
    powielać. Dokumenty były do wglądu na miejscu w kancelarii 10 min.
    przed podpisaniem aktu. Notariusz też sobie na nie rzucił okiem
    dopiero w trakcie spotkania i wcale nie chciał ich wcześniej
    oglądać. Faksowanie i kserowanie to było wyłącznie życzenie
    sprzedającego, bo to on wietrzył teorię spiskową i nie wiem dlaczego
    tak trudno to pani zrozumieć. Po prostu myslał, ze przyjdzie klient
    z walizką i rzuci mu całą kwote na stół. Z kredytu i tak pochodziło
    zaledwie 25% należnej kwoty, reszta była placona przelewem z konta
    osobistego. Z tym przelewem też byly cyrki, bo sprzedajacy nie był
    pewien czy na pewno przeleję (miałam na to 24 godz. jak zapisano w
    umowie),ale wolałam to zrobić przy notariuszu dla świętego spokoju
    (przelew i tak od razu nie poszedł, bo jeszcze potem dzwonili z
    banku, czy na pewno chcę przelać tak dużą kwotę, ale to już
    szczegół).
  • irma223 14.03.08, 14:14
    > a.e napisała:
    >
    > > Powiedziałam, że może ja sobie obejrzeć na miejscu w
    > > kancelarii. Możemy sie spotkać troche wczesniej i tam ją
    > > obejrzy, ale niczego kserować nie będę. Sprzedającemu jednak to
    > > nie odpowiada

    a.e napisała:

    > Sprzedającemu NIE ODPOWIADAŁO. Po prostu powiedziałam, ze mu nie
    > będę niczego faksować ani kserować i tyle. Musiał to przyjąć do
    > wiadomości.

    Skoro do umowy doszło, to sprzedającemu jak widać odpowiadało.
    A po co Pani zadaje pytania na forum, skoro nie chce Pani przeczytać
    odpowiedzi?
  • a.e 14.03.08, 18:53
    Boze kobieto, czemu jestes taka lotna? Jak zadawałam pytanie na
    forum to jeszcze było przed podpisaniem umowy, a ja nie wiedziałam
    co robić, ale później byłam w moim banku z pytaniem jak się mam
    zachować i mnie poinstruowali. Sprzedający musiał podpisać umowę i
    łaski mi nie robił, bo obligowała go do tego umowa przedwstępna.
    Jako pośredniczka powinnaś o tym wiedzieć. Chcąc nie chcąc musiał
    się zjawić, a jak by się nawet nie zjawił to i tak przeniesiono by
    na mnie prawo własności, tylko może trochę dłużej to by trwało, więc
    po prostu nie miał wyjscia. Jeżeli dostajesz wezwanie z urzędu
    skarbowego to idziesz tam dlatego, że ci to odpowiada, czy dlatego,
    ze po prostu musisz???
  • irma223 14.03.08, 23:41
    a.e napisała:

    > Sprzedający musiał podpisać umowę i łaski mi nie robił, bo
    > obligowała go do tego umowa przedwstępna.
    > i tak przeniesiono by na mnie prawo własności

    Jeśli umowa przedwstępna była zawarta w formie aktu notarialnego to
    mogła Pani wnieść do sądu o zawarcie umowy przyrzeczonej.

    Ale musiałaby Pani dysponować koniecznymi środkami, a umowy
    kredytowe bank zawiera na ok. 1 miesiąc - a rozpoznanie spraw w
    polskich sądach trwa znacznie dłużej...

    Chyba, że Pani bank latami cierpliwie odnawiałby umowę kredytową z
    Panią na zakup tej samej nieruchomości.

    Bez koniecznych środków na zapłatę umówionej ceny sprzedaży sąd by
    na Panią własności nieruchomości nie przeniósł - aż takie to polskie
    prawo nie jest - trochę jednak tę własność chroni.
  • a.e 16.03.08, 08:17
    Umowa przedwstępna MUSIAŁA być w formie aktu notarialnego, bo w
    innym wypadku nie mogłabym się ubiegać o kredyt hipoteczny, pani
    pośredniczko, więc to chyba było jasne od samego poczatku. Coś jest
    pani niedouczona. Po to się załatwia takie sprawy notarialnie, żeby
    się nie włóczyć latami po sądach. Prawo własności zostaje
    przeniesione niemal automatycznie. Sprzedajacy u notariusza wyraził
    swoją wolę sprzedaży za taką a taką kwotę, kupujacy posiada środki i
    to wystarczy. Nie wiem o jakim banku pani pisze, ale moj bank dał mi
    90 dni na podpisanie umowy sprzedaży.
    > Bez koniecznych środków na zapłatę umówionej ceny sprzedaży sąd by
    > na Panią własności nieruchomości nie przeniósł - aż takie to
    polskie
    > prawo nie jest - trochę jednak tę własność chroni.
    Ameryki pani nie odkryła. Przecież nie podpisywałabym umowy końcowej
    nie mając pieniędzy. Napisałam, że miałam 75% ze środków własnych, a
    25% z kredytu. Co pani w ogóle sugeruje, że chciałam nabyć
    nieruchomość nie mając na to pieniędzy???
  • irma223 16.03.08, 08:55
    a.e napisała:

    > Umowa przedwstępna MUSIAŁA być w formie aktu notarialnego, bo w
    > innym wypadku nie mogłabym się ubiegać o kredyt hipoteczny

    Kompletna bzdura. Umowa przedwstępna mogła być również w formie
    zwykłej pisemnej - banki nie stawiają żdnych barier co do formy
    umowy przedwstępnej. Jako pośredniczka to właśnie wiem - obsłużyłam
    kilka transakcji, gdzie obie strony, a zwłaszcza kupujący prosili o
    umowę przedwstępną w formie zwykłej pisemnej - jakoś kredyt (nawet
    ponad 600.000 zł) potem szczęśliwie dostawali.

    > Prawo własności zostaje przeniesione niemal automatycznie.

    Przy podpisaniu aktu notarialnego sprzedaży - w momencie złożenia
    podpisu przez strony.

    A nie przy podpisywaniu aktu notarialnego umowy PRZEWSTĘPNEJ
    sprzedaży.



    > Przecież nie podpisywałabym umowy końcowej nie mając pieniędzy.

    Stwierdziła Pani, że sprzedający miał obowiązek stawić się na umowie
    notarialnej sprzedaży, bo nawet gdyby się nie stawił to i tak prawo
    własności przeszłoby na Panią.

    Ciekawa jestem w jaki sposób?

    Sprzedający mógł zrezygnować i

    1. Próbować udowodnić, że wina leżała po Pani stronie (nie wykazała
    Pani, że ma Pani wystarczające środki) - taktyka ryzykowna, skoro
    jednak środki Pani posiadała, ale uparła się Pani, by mu tego nie
    wykazać przed umową

    2. Spróbować rozwiązać umowę przedwstępną za zgodą obu stron (na co
    się Pani by nie zgodziła, bo Pani się z zasady na nic nie godzi)

    3. Spróbować zerwać umowę oddając Pani podwójny zadatek (na co by
    się jednak Pani nie zgodziła, bo Pani się z zasady na nic nie godzi)

    4. Spróbować w końcu bronić swoich racji przed sądem (mógłby nawet
    zrobić to, co ten rozwodnik w Częstochowie - stwierdzić, że umowę
    przedwstępną podpisywał będąc pod wpływem błędu lub groźby, więc
    chce się uchylić od swojego oświadczenia woli).

    Możliwości było zatem wiele - nieobecność sprzedającego na umowie u
    notariusza nie przenosi automatycznie własności na osobę, która u
    notariusza jest.
  • a.e 17.03.08, 17:01
    Nie będę tych wszystkich bzdur komentować, bo wszystkie informacje
    uzyskałam od notariusza i radcy prawnego w banku i są one dla mnie
    bardziej wiarygodne niż brednie niedouczonej i STRONNICZEJ
    pośredniczki.
  • irma223 11.03.08, 14:10
    a.e napisała:

    > Umowa kredytowa a akt notarialny to 2 rozne dokumenty i w związku
    > z tym zawierają znacznie więcej informacji niż podstawowe dane
    > klienta i wysokość kredytu. Umowa z bankiem zawiera nie tylko dane
    > klienta, ale także poufne dane samego banku, choćby to na jakich
    > szczegółowych warunkch udziela nam kredytu.

    Co nie zmienia faktu, że bardzo dużo z tych danych i tak notariusz
    przepisuje do umowy notarialnej. Również ten fragment o terminie i
    sposobie spłacania kredytu, o zabezpieczeniach (rodzaj ustanawianych
    hipotek itp.). Niby sprzedającego to nie obchodzi, ale w umowie
    notarialnej jest.

    Nawet gdyby sprzedający faktycznie niepokoił się i chciał upewnić
    sie, czy Pani umowa kredytowa faktycznie gwarantuje mu zapłatę, to w
    mojej pierwszej odpowiedzi radziłam Pani, jak uspokoić sprzedającego
    i równocześnie zapewnić tajemnicę danych, których nie chce mu Pani
    udostępnić:

    irma223 napisała:


    > zapytaj sprzedającego, co go niepokoi, umów się z nim i pokaż mu w
    > umowie interesujące go fragmenty.
    > To, co nie powinno obchodzić (np jak długo będziesz spłacała
    > kredyt i w jakich ratach) - PO PROSTU ZASŁOŃ LUB ZAMAŻ NA KOPII.


    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=897&w=75998357&a=76000552&t=1205240345362

    A Pani, zamiast skorzystać z rady, postanowiła ogłosić całemu forum,
    że Pani się na to nie zgadza: no to proszę się nie zgadzać dalej -
    kogo to obchodzi?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.