Konflikt matka-corka Dodaj do ulubionych


Witam

Wlasnie przechodze milion sto tysieczna klotnie z moja matka o
pieniadze. Zeby bylo janse mam 28 lat, wlasna prawie 2-letnia corke,
meza, niezla prace...
Problem przedstawia sie tak:
Mamy trzypokojowe mieszkanie na Warszawskim Ursynowie, jeszcze dwa
lata temu mieszkalismy tam ja z moim obecnym mezem, moja matka oraz
ojciec (rodzice 10 lat po rozwodzie mieszkali nadal razem bo nie
chcial sie wyprowadzic tata), moja siostra nie mieszkala juz w domu.
Przed rozwodem moja mama wpadla na "genialny" pomysl. Przepisali na
mnie mieszkanie notarialnie, bo wiedziala juz wtedy ze chce sie
rozwiesc i aby uniknac podzialu majatku, namowila mojego ojca na
przekazania mieszkania mnie (nieletniej corce, ktora zawsze badz co
badz bedzie przy matce). Ojciec dal sie wmanewrowac i w momencie
rozwodu nie bylo juz o czym mowic...
Akcje robila przerozne zeby sie go z tego mieszkania pozbyc, ale
ojciec byl twardy, byla policja, sady, ja niepelnoletnia skladalam
pod jej wplywem najbardziej bzdurne oskarzenia na swiecie, lacznie z
molestowaniem seksualnym, a tak prawde mowiac moj ojciec jest do
rany przyloz i wogole zawsze mialam z nim lepszy kontakt niz z mama.
Mieszkalismy z mezem w malym pokoiku, kiedy zaszlam w ciaze, mama
zaproponowala ze zamieni sie z nami pokojami, my dostaniemy
najwiekszy, a ona mniejszy (co ciekawe zazyczyla sobie pokoju ktory
zajmowal moj ojciec wiec i jego trzeba bylo przenosic), ja
wyremontowalam duzy pokoj, kupilam meble, zaplacilam jej 700 zł za
wymienione okna (bo tak chciala a ja juz nie chcialam sie klocic).
Kiedy Olwika sie urodzila zaczely sie po raz kolejny problemy
(zawsze takie same) ze jestem bez ambicji, ze moj maz jes nic nie
wat jesli nie kupil mieszkania rodzinie, ze mamy sie wyniesc, ze ma
dosc patrzenia na moja gebe, ze za malo jej place za mieszkanie itp.
W koncu doszla do wniosku ze porblemem jest moj ojciec i jak go juz
wyrzucimy z domu to ona w koncu bedzie szczesliwa.
Ja ojca kocham i ciezko bylo mi to zrobic, ale dla spokoju mojej
rodziny, a zwlaszcza 7 miesiecznej Oliwki, postanowilam
ojca "wyprowadzic". Dylemat byl o tyle prosty, ze umarla moja babcia
(mama taty) i 85 letni dziadek zostal sam (schorowany), a moj ojciec
uparcie nie chcial sie nadal do niego wyprowadzic. Mieszkanie
dziadka duze, 55 metrow, dwa pokoje, na Saskiej Kepie, wiec nic nie
tracil, na dodatek mama wylozyla na nie pieniadze (zeby wykupic) a
oni nie chcieli przepisac go na moja siostre (nawet w testamiencie)
i moja matka byla sfrustrowana.
Jednego pieknego dnia, po prostu spakowalismy jego rzeczy i
wywiezlismy taksowka bagazowa do dziadka. Wydawaloby sie ze ja to
uszczesliwi... Uszczesliwilo na krotko.
Kazala mi placic za dodkatkowy pokoj oprozniony przez ojca, miala
sie tam wprowadzic moja siostra ktora stwierdzila ze ma to w
glebokim powazaniu, i ja z placenia 400 zl miesiecznie palce obecnie
600!!! Wcale nie chcialm tej wyprowadzki ojca, matka presja i
awanturami wymogla na mnie remont tego pokoju. Polozylam wykladzine,
pomalowalam, wszytsko na wlasny koszt. Przy czym zanzaczala ciagle
ze to pokoj dla mojej siostry jesli zechce wrócic (czyli bule za
pokoj, zaplacilam za remont i i tak nie powinnam z niego korzystac).
Po roku od przeprowadzenia ojca kupilam meble dla mojej malej i
zrobilam jej tam pokoj.
Ogolnie mieszkanie notarialnie jest na mnie, zyje w terrorze bo moja
matka ciagle wrzeszczy ze kasa, ze za malo itp, wyzywa mnie i mojego
meza a dziecko kocha tylko na pokaz dla klientow jej biura
(przychodza dniem i noca - nawet o 23- do domu oddac dokumenty).
Czynsz w kwocie 650 zł dzielimy na 4!!! Czyli nie place za dwa
wykorzystywane pokoje, ale za ilosc osob wlaczajac w to moje 2
letnie dziecko!!! Prad i woda w identyczny sposob.
Mam komorke na firme matki, i place jej kwote brutto, to nic ze ona
sobie z tego odlicza VAT. Zyskuje podwojnie, ja jej place z Vatem, a
ona odpowiednio mniej odprowadza do urzedu. Jak jej to dzis w koncu
po 5 latatch wypomnialam, to sie dopiero zaczela szopka...
Moje dziecko chodzi do zlobka, jest bardzo chorowite, a moja mama
posiadajaca wlasna firme, pracujaca 5 dni w miesiacu (ksiegowA) woli
jechac na dzialke niz nam pomoc, mala zajmuja sie tesciowe pracujacy
po 8 godzin (cale szczescie tesc na zmiany wiec czasem mozemy ja
podrzucic jak ma noce i caly dzien ktos jest w domu). A przeszlosc
mojej rodziny jest taka, ze mnie wychowaly babcie, ojciec z MSW wiec
byl to czas kiedy dobrze zarabial, i moja matka robila sobie 2
miesieczne wakacje z dziecmi na jego koszt. Mieszkanie kupila nam
babcia (mama mamy) i ogolnie moja matka sobie nie radzila. Nie
gotuje, nie sprzata, nie zajmuje sie wnuczka, nie robi prezentow.
Jak ja rodzilam (7 stycznia srodek zimy) ona byla na dzialce, a
rodzilam w 41 tygodnu wiec mogla sobie jakos wykalkulowac).
Ja od 15 roku zycia, musialam gotowac obiady, sprzatac, zajmowac sie
domem.
A ja sobie calkiem niezle radze, mam prace moje dziecko jest BARDZO
zadbane, nie doklada do nas. Wszelkie srodki czystosci do domu
kupuje ja, plyn do naczyc, plyn do podlogi do mycia wanny itp. itd...
Ja jej nie rozumiem, wykosi mnie z tego domu to zostanie sama z tymi
wszystkimi rachunkami na ktore wedlug niej jej nie stac... nie
rozumiem tego calkiem, co to za matka i babcia... O co wogole chodzi
w tym wszystkim...

Poradzcie
Przeczytaj całą dyskusję
  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Zadaj pytanie na Forum

Za darmo

Na każdy temat

Tysiącom użytkowników

Zapytaj

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.