Dodaj do ulubionych

Gdzie szukać pomocy?

30.09.09, 20:11
Od 17 lat jestem w stałym związku,ale już jakiś czas temu zaczeło
się psuć. Przestał pracować i pije już drugi miesiąc. Wcześniej
zdażało się,że wypił,ale pilnował pracy. Wynajmujemy
mieszkanie,które było wynajęte na niego,jednak gdy zobaczyłam co się
dzieje szybko przepisałam umowe na siebie,a to okazało się błedem.
Mimo, że jest zameldowany gdzie indziej nie mogę go wyrzucić tak
twierdzi policja:cytuję"jak się pani zdecydowała z nim mieszkać to
proszę sobie radzić sama". Właścicielka mieszkania też nie chce
ingerować, a jak się wcześniej wyprowadzę to muszę i tak zapłacić za
miesiąc do przodu. Pieniędzy nie mam na tyle,a żyć tak dłużej nie
mogę tym bardziej,że on robi się coraz bardziej agresywny. Gdzie mam
się udać po pomoc. Błagam o radę bo nie wiem ile jeszcze zdołam
znieść.
Edytor zaawansowany
  • 30.09.09, 21:29
    Mnie się wydaje, że na policji zwyczajnie Cię spławili. Ty wynajmujesz
    mieszkanie i ty decydujesz kogo do niego wpuszczasz, teraz panu mówisz pa,
    właścicielka słusznie mieszać się nie chce. Jak policja znowu Cię spławi, to
    uderzaj wyżej np. do wojewódzkiej. Dobrze jest znać nazwisko i stopień
    funkcjonariusza, który nas załatwiał. Jest chociaż jakiś ślad na komendzie, czy
    byłaś tylko "pogadać"?
  • 07.10.09, 09:19
    Na policji przyjeli zgłoszenie, o znęcaniu się psychicznym,a krótko
    po tym wezwałam ich na interwencję do domu. Nawet go nie zabrali bo
    się zdeklarował,że się uspokoi i nie pomogły moje prośby. prosze mi
    wierzyć,że błagałam na policji o pomoc i nic.Sprawą powinna się
    zająć właścicielka mieszkania tak powiedieli.
  • 07.10.09, 09:45
    Spakuj go w kartony, wystaw je za dzwi i zmien zamki.

    gdyby sie awanturowal, to wezwij policje. pan nie ma tytulu do
    przebywania w lokalu i moze cie pocalowac w dupe.
    --
    Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
    łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
    Nancy Mann
    Wiedzmowo
  • 07.10.09, 11:23
    Skarga na policję do przełozonych
    Mogł po ich wyjsciu Cię zabic na ten przykład
    Panowie widać lubią olewać sprawę.
    Co do przebywania z Tobą to niestety tak długo jak długo jesteście
    małzeństwem pan ma prawo żądac mieszkania z Tobą

    KRiO
    Art. 281. (22) Jeżeli prawo do mieszkania przysługuje jednemu
    małżonkowi, drugi małżonek jest uprawniony do korzystania z tego
    mieszkania w celu zaspokojenia potrzeb rodziny. Przepis ten stosuje
    się odpowiednio do przedmiotów urządzenia domowego.



    ale

    rozwody są dla ludzi

  • 07.10.09, 11:35
    Hmm, ale oni chyba na szczescie nie sa malzenstwem.

    --
    Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
    łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
    Nancy Mann
    Wiedzmowo
  • 07.10.09, 11:51
    No patrz
    przyjełam za pewnik że są
    To w takim razie skarga na policję a pana spakowac
    i z górki
    :)

  • 07.10.09, 14:33
    ja zrozumielam, ze nie, ale tez moge sie mylic. Stad moja rada, by
    pogonic pana.

    --
    Jeśli nie układa ci się z kochankiem, możesz po prostu wyjść z
    łóżka. Co jednak masz zrobić, jeśli pieprzy cię twój własny kraj?
    Nancy Mann
    Wiedzmowo
  • 07.10.09, 15:20
    > Mnie się wydaje, że na policji zwyczajnie Cię spławili. Ty wynajmujesz
    > mieszkanie i ty decydujesz kogo do niego wpuszczasz,

    No, nie do końca.
    Ostatnio była na ten temat długa dyskusja:
    (forum.gazeta.pl/forum/w,29,100842588,,prawa_mlodej_matki.html?v=2), więc
    nie będę się rozwodzić. Poczytajcie wpisy kot_behemot8.

    Zgodnie zprzepisami nie jest ważne, kto jest gdzie zameldowany, kto co wynajmuje
    lub czego jest właścicielem, tylko kto gdzie faktycznie mieszka.

  • 07.10.09, 19:07
    edith320 napisała:

    > Od 17 lat jestem w stałym związku,ale już jakiś czas temu zaczeło
    > się psuć. Przestał pracować i pije już drugi miesiąc. Wcześniej
    > zdażało się,że wypił,ale pilnował pracy. Wynajmujemy
    > mieszkanie,które było wynajęte na niego,jednak gdy zobaczyłam co
    się
    > dzieje szybko przepisałam umowe na siebie,a to okazało się błedem.
    > Mimo, że jest zameldowany gdzie indziej nie mogę go wyrzucić tak
    > twierdzi policja:cytuję"jak się pani zdecydowała z nim mieszkać to
    > proszę sobie radzić sama". Właścicielka mieszkania też nie chce
    > ingerować, a jak się wcześniej wyprowadzę to muszę i tak zapłacić
    za
    > miesiąc do przodu. Pieniędzy nie mam na tyle,a żyć tak dłużej nie
    > mogę tym bardziej,że on robi się coraz bardziej agresywny. Gdzie
    mam
    > się udać po pomoc. Błagam o radę bo nie wiem ile jeszcze zdołam
    > znieść.

    Edith a czego ty w ogóle oczekujesz? chcesz od niego odejsc? czy
    chcesz go "ratować" i o wskazówki w tym temacie de facto prosisz?
  • 08.10.09, 09:07
    Oczywiście,że chcę się go pozbyć, nawet zamknęłam ostatnio drzwi
    żeby nie wszedł,ale rozwalił zamek i wszedł i to onzadzwonił na
    policję,a oni zwrócili mi uwagę,że muszę go wpuścić jeśli nie jest
    agresywny. On przy nich udaje anioła i to mnie sąsiedzi bardziej
    słyszą jak krzyczę nie jego, ktoś go dobrze poinstruował i wie co ma
    robić,żebym go nie podała na policję. Mam już straszne myśli,żeby
    się sama okaleczyć i powiedzieć,że to on,może to pomoże. No i nie
    jest moim mężem to w celu wyjaśnienia. Nasze prawo stoi niestety po
    stronie degeneratów, przykre,ale prawdziwe. Wierzcie mi,że
    próbowałam już prawie wszystkiego.
  • 08.10.09, 10:05
    Na jakiej podstawie policja kazała go wpuscic?
    serio pytam.
    bo dla mnie to kosmos
  • 08.10.09, 18:49
    Na podstawie faktu, że tam mieszka. Nie można tak sobie po prostu wyrzucać ludzi
    z domu.
  • 08.10.09, 10:25
    Nie rozumiem postepowania policji, ale mniejsza z tym
    Wypowiedzialabym umowe najmu i wyprowdzilabym sie.
    Ja wiem, malo sprawiedliwe
    Ale czyz wlasny spokoj nie jest wazniejszy?
    Olac faceta, znalezc mieszkanie i zaczac wszystko od nowa
    Lub szarpac sie, nie wiadomo ile
    --
    justkati.blox.pl/html
    forum:
    problemy w małżeństwie
  • 08.10.09, 18:58
    > Mam już straszne myśli,żeby
    > się sama okaleczyć i powiedzieć,że to on,może to pomoże.

    Kodeks Karny, Art. 235. "Kto, przez tworzenie fałszywych dowodów lub inne
    podstępne zabiegi, kieruje przeciwko określonej osobie ściganie o przestępstwo,
    w tym i przestępstwo skarbowe, wykroczenie, wykroczenie skarbowe lub
    przewinienie dyscyplinarne albo w toku postępowania zabiegi takie przedsiębierze,

    podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. "
  • 08.10.09, 18:59
    Albo jeśli tak daleko się nie będziesz zapędzać to:
    Art. 238. "Kto zawiadamia o przestępstwie, lub o przestępstwie skarbowym organ
    powołany do ścigania wiedząc, że przestępstwa nie popełniono, podlega grzywnie,
    karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2. "
  • 08.10.09, 19:24
    Mam głupie pytanie - a Ty próbowałaś powiedzieć mu, że chcesz skończyć związek?
    Bo wiesz, może po prostu uda się dogadać, jak to oświadczysz spokojnie i
    umówicie się, co z mieszkaniem? Zamykanie komuś drzwi przed nosem to nie jest
    zaproszenie do dialogu. Ma spać na klatce schodowej? A co z jego rzeczami?

    A tak w ogóle, to może jest w tej sprawie jakieś szerokie tło o którym nie
    piszesz, ale ponieważ o nim nie piszesz, to wygląda trochę jakby po siedemnastu
    latach facet nagle się zepsuł tzn. przestał zarabiać a Ty chcesz go w związku z
    tym wykopać. On się nad Tobą "znęca" a to Twoje wymyślania słyszą sąsiedzi?
    Przez siedemnaście lat byłaś z gościem, który nic dla Ciebie nie znaczył? To tak
    kiepsko budzi współczucie dla Ciebie.
    No, chyba że tło, które pomijasz, obejmuje bezskuteczne próby wsparcia i pomocy
    - to zwracam honor.
  • 09.10.09, 09:19
    Pisałam wcześniej,że zdażało mu się już coś takiego, ale nie tyle
    czasu i jakoś dawał radę z pracą.Próbowałam mu pomóc nie raz
    zapisałam nawet na leczenie, którego żekomo sam chciał, ale na dwa
    dni przed terminem zaczął pić i nie pojechał. Łatwo się nie
    poddałam, groziłam prosiłam i nic nie pomogło. Nawet,żeby go
    otrząsnąć wyprowadziłam się do znajomych no i nic. O tym,że nie chcę
    z nim być nawet nie chce słuchać,a jak mówie,że sobie wkońcu znajdę
    kogoś kto będzie chciał normalnie żyć to odpowiada cytuję"pourywam
    wam głowy, najpierw jemu potem Tobie, nigdy się ode mnie nie
    uwolnisz".
  • 10.10.09, 07:51
    Pisałam wcześniej,że umowa najmu jest na mnie,a w niej zawarte
    jest,że jeżeli chcę zdać miszkanie musze zapłacić za miesiąc z góry,
    do tego koszt wynajmu następnego mieszkania,niestety nie stać mnie
    na takie rozwiązanie zarabiam 1100 zł. Kredyt nie wchodzi w grę
    ponieważ nie będę w stanie się utrzymać, no to jak mam to zrobić nie
    majac nikogo kto mógł by mi pomóc finansowo?
  • 10.10.09, 11:39
    Starac sie przepisac miszkanie na partnera.
    Jesli nie bedzie chciala nie placic i sie wyprowadzic, niech Cie
    poda do sadu .
    Ciekowe czy od umowy najmu placi podatek
    Maz zostanie w tym mieszkaniu, wiec on powinien miec obowiazek
    placic

    --
    justkati.blox.pl/html
    forum:
    problemy w małżeństwie
  • 10.10.09, 13:06
    Poza tym czy Twoj partner doklada sie do mieszkania? NIe sadze bo
    nie pracuje
    Powiedz Pani, ze albo go esmituje, a ona to moze zrobic, albo sie
    wyprowadzisz i zostanie z mezem i z zadluzeniem
    Pytanie czy Ty chcesz sie uwolnic
    Bo jak sie bardzo chce nie ma przeszkod

    --
    justkati.blox.pl/html
    forum:
    problemy w małżeństwie
  • 15.11.09, 22:21
    nie licz na policję i inne instytucje!!! musisz sama sobie poradzić-wymyślić wyjście z tej sytuacji-ciężko będzie,ale z tego co zrozumialam to nie macie dzieci,więc nie jesteś "ugotowana"
    wyprowadź się,załatw jakoś kasę-powoli ja oddasz i koniec,bo bedzie tylko gorzej
  • 16.11.09, 10:16
    Z tego co wiem ( od znajomej, która pracuje w ośrodku dla ofiar przemocy w rodzinie ) masz prawo nie wpuścić do domu pijanego partnera.
    Poza tym możesz zgłosić go na komisję do spraw ...coś tam z alkoholizmem ( nawet jako partnerka masz prawo to zrobić).
    Bardzo często faceci odpuszczają, żeby tylko po komisjach ich nie ciągać.
    Jeśli nie odpuści masz szansę na wyrok sądowy co do przymusowego leczenia.
    Wyegzekwowanie wyroku podobno nie jest proste, bo brakuje miejsc, ale on nie musi o tym wiedzieć :D
    Co do wyrzucenia go na bruk to bzdura. Przecież jest gdzieś zameldowany, więc niech tam wraca. Co do policji to zależy na kogo trafisz :( Pamiętam opowieści kolegi policjanta i wiem, że wiele zależy od podejścia konkretnej osoby. Jeżeli jest bardzo pijany powinni go zabrać na izbę wytrzeźwień.
    Jak opowiadał ww. kolega czasem gościa zabierali z mieszkania i puszczali, a nawet podwozili do rodziców. Wg. mojej wiedzy jak jest pijany to muszą go zabrać z mieszkania.
    Życzę powodzenia.
  • 20.11.09, 15:56
    No ale o co chodzi, przeciez nie musisz płacić w dwóch mieszkaniach,
    złóż wypowiedzenie najmu, zapłać za ten miesiąc, przemieszkaj tam. W
    tym czasie poszukaj nowego, daj zaliczkę, z poczatkiem nowego
    miesiąca wprowadź się do niego, zapłać. Im dłużej tam siedzisz tym
    więcej czasu marnujesz w tej dziwnej sytuacji. Swoją drogą ciekawe
    co na to własciciel mieszkania jak Ty się wyprowadzisz a on tam
    zostanie bez umowy ;) Wtedy to raczej będzie jego sprawa.
    Poza tym też mam wrażenie że na policji Cię spławili, jeśli nie
    jesteście małzeństwem, umowa jest na Ciebie a Ty go spakujesz i
    wywieziesz rzeczy tam gdzie jest zameldowany oraz zmienisz zamki to
    kto będzie mógł powiedzieć że ona tam mieszka i na jakiej
    podstawie...

Nie pamiętasz hasła lub ?

Zapamiętaj mnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.