jak mam odpowiadać na wymyślone zarzuty? Dodaj do ulubionych

  • drzewko
  • od najstarszego
  • od najnowszego
  • drzewko odwrotne
  • Witajcie.
    Sprawa, z którą się do Was zwracam gnębi mnie już od dłuższego
    czasu - od ok. 1,5 roku. mam dużo starszego ode mnie męża (między
    nami jest 30 lat różnicy). Mamy 5-letnią córeczkę. Bardzo Go kocham.
    On i Mała są całym moim światem. Dla Niego zostawiłam rodzinę i
    wszystkich przyjaciół na drugim końcu Polski. Między nami jest tylko
    jeden "zgrzyt". Mąż od początku naszej znajomości powtarzał, że "on
    się już w tym wieku nie zmieni". Nie wierzyłam Mu (i słusznie, bo
    okazało się, że w wielu dzidzinach zmienił się o 180 stopni). Kiedy
    pojawiły się między nami pierwsze różnice zdań było ciężko. Kończyło
    się krzykami, cichymi dniami. On miał do kogo jechać się wygadać.
    Miał auto, mógł jechać "na spacer" - odreagować po kłótni. Ja
    zostawałam w domu i z braku znajomych, znajomości terenu siedziałam
    i czekałam na Niego.
    Potem trochę się dotarliśmy. Było mniej sytuacji spornych.
    Nauczyłam się unikać konfliktów, nie wchodzić na "grząskie" tematy.
    Ostatnio pojawił się jednak nowy problem. Mimo swojej ostrożności
    nie jestem w stanie coraz częściej uniknąć sprzeczek, bo... mój Mąż
    zaczął sobie wymyślać powody! Wmawia mi rzeczy, których nie zrobiłam
    lub ich nieprawdziwe przyczyny! Np. dałam Mu książeczkę zdrowia
    Małej kiedy wyjeżdzałam z miasta miesiąc temu. Powiedziałam: tu ci
    kładę - żebyś pamiętał! On na to: nie kładź mi tu! Ja sobie sam
    położę żebym wiedział gdzie jest, bo jak ty położysz to nigdy nie
    znajdę. I ok. Położył, pojechałam. Wracam. Trzeba iść na kontrolę do
    przychodni. Pytam: gdzie jest książeczka? On: nie wiem! To ty
    kładłaś! Ja: przecież ty kładłeś i mówiłeś że jak ja schowam to ty
    nie znajdziesz! On: masz mnie za durnia? Będziesz mi wmawiać takie
    bajki? Idiotę ze mnie robisz!
    Albo Np. Nie umyłam naczyń po kolacji. Chciałam to zrobić nieco
    później jak mała pójdzie spać. Usłyszałam wyrzyty z tego powodu: że
    jestem leniwa i nawet mi się naczyń nie chce umyć. Więc następnym
    razem myję naczynia od razu po kolacji. I co słyszę? że bez sensu
    robię bo są ważniejsze sprawy i mogę to zrobić później.
    Jeszcze inna sytuacja: On: nic w domu nie robisz! Ja: no jak to nic?
    a sprzątanie? opieka nad dzieckiem? gotowanie? no i o to gotowanie
    poszło. Bo ja chciałam Mu powiedzieć, że gotowanie to jedno z moich
    zajęć domowych, którego podejmuję się chętnie i cieszy mnie kiedy Mu
    smakuje. On natomiast mówi tak: po pierwsze - nie wypominaj mi że
    musisz dla mnie gotować bo nie musisz! po drugie nie wypominaj mi że
    mnie żywisz i że jem za twoje pieniądze! (mąż stracił pracę i jest
    strasznie przewrażliwiony na punkcie tego że obecnie nie zarabia). a
    po trzecie nie chcę już jeść tego co gotujesz. nie rób mi posiłków.
    jak sobie zarobię to sobie kupię i zrobie. bez łaski! na to ja: no
    coś ty! przecież ja Ci nic nie wypominam! powiedziałam to w zupełnie
    innym sensie. a On: już ja wiem w jakim sensie to powiedziałaś!
    no i co? nie mam już argumentów! nie wiem co odpowiadać na Jego
    zarzuty! jeśli coś zrobię źle zarzuca mi dodatkowo nie tylko
    niedbalstwo ale i to że robię to złośliwie i z rozmysłem żeby Mu
    dokuczyć i w takim wypadku On nie wie czy jest sens żebyśmy byli ze
    sobą. nie wiem co mam zrobić. czy próbować z Nim rozmawiać do
    upadłego czy znów starać się znaleźć metodę?
    dodam jeszcze że kiedy jest między nami dobrze to Mąż jest
    cudownym człowiekiem. Czułym troskliwym. Często mi powtarza jak
    bardzo mnie kocha i że jestem niesamowita że tyle z Nim wytrzymałam
    bo On wie jaki ma charakterek. ALe ma takie dni, że jak wstaniemy
    rano z łóżka i On powie 3 zdania to ja już wiem że to będzie
    dzisiaj. że będzie wybuch kolejnej awantury. Choćbym była idealna i
    nawet nie pisnęła to i tak coś sobie znajdzie żeby mi nawymyślać.
    nie wiem jak postępować. nie mogę nikomu tego powiedzieć, bo rodzice
    i przyjaciele będą się o mnie martwić a mi i tak to nic nie pomoże
    bo nic nie są w stanie zrobić z odległości 600 km. Proszę o radę.
    Czy ktoś z Was spotkał się z takim człowiekiem? Jak mam postępować?
    • problemy zaczęły się, kiedy stracił pracę? jeśli tak to próbuj rozmawiać, nie
      staraj się za wszelką cenę schodzić mu z drogi i dogadzać bo i tak będzie źle,
      tylko twoja granica tolerowania tego granica za każdym razem będzie dalej
      a co do wmawiania pewnych rzeczy, przypuszczam, że najmniej twój mąż może mieć z
      55 lat, a może jakaś choroba psychiczna, zaburzenia emocjonalne, depresja
      następnym razem zamiast podkulić ogon i na siłę uszczęśliwiać go czy obłaskawiać
      twardo go poinformuj jak było na prawdę a skoro twierdzi inaczej niech zasięgnie
      porady lekarza, albo zapisuje na kartkach co robił, gdzie dał itp.
      i pytanie czy taki jest tylko w stosunku do ciebie czy do dziecka też
      --
      "Ludziom przydałby się czasem dzień wolny od życia..."
      Św. Augustyn
    • Było mniej sytuacji spornych.
      > Nauczyłam się unikać konfliktów, nie wchodzić na "grząskie" tematy.
      > Ostatnio pojawił się jednak nowy problem. Mimo swojej ostrożności
      > nie jestem w stanie coraz częściej uniknąć sprzeczek,
      Nawet jak będziesz ideałem i czytała jego życzenia telepatycznie - i tak się
      przyczepi. Taki typ. I nawet trudno mieć pretensje, bo cię uprzedzał. Nie
      zasięgałaś żadnych opinii 'wcześniejszych użytkowników produktu'?
    • Faktycznie nieciekawie.

      Stawialabym na jakies zaburzenia psychiczne.
      A jezeli nie to, to wyglada, ze gosc wyladowuje na tobie swoje frustracje. I nic
      tu nie pomoze, ze sie starasz byc niewidzialna i nieslyszlna, co wiecej,
      niewykluczone, ze im bardziej sie tlumaczysz, tym bardziej on sie upewnia, ze ma
      racje. Wiadomo, tlumacza sie winni.

      Jedno jest pewne-- w takiej chorej atmosferze dobrze ci nie bedzie.
      Jezeli twoj maz zgodzi sie, ze ma problem i sprobuje cos z tym zrobic, to jest
      szansa. Jezeli nie, to moze zacznij sie odkochiwac.

      --
      I still miss my ex - But guess what? My aim is getting better.
      • Twój mąż jest jak najbardziej normalny, żeby nie powiedzieć typowy. Bardzo
        podobne opisy juz się tutaj pojawiały. Oto przykład, ktory dobrze obrazuje
        typowość takich zachowań i rzeczowa odpowiedź naszej Pani psycholog:
        forum.gazeta.pl/forum/w,898,103342387,,Dziwne_klamstwa_meza.html?v=2
        Mam nadzieję, że pomoże Ci świadomość, że nie jesteś osamotniona w swoich
        problemach. Mi bardzo pomogła, wreszcie zrozumiałam, że to jednak nie ja jestem
        nie dość doskonała.
        Życzę cierpliwości, nie będzie łatwo.
        • Prosze, nie wmawiaj mlodej_mamie, ze jej maz jest normalny, bo nie jest.
          Sugerujesz, ze powinna to zaakceptowac i cierpliwie znosic paranoje, bo inne
          babki tez tak maja i zyja?

          --
          I still miss my ex - But guess what? My aim is getting better.
          • Sebalda, to ze Twoje normy zwiazku sa tak zaburzone, to nie oznacza,
            ze tak jest u wszystkich. Pani jest klasyczna ofiara, tlumaczy sie,
            przeprasza, usuwa w cien, byle zachowac choc o resztki iluzji o
            normalnym zwiazku. Ten zwiazek nie jest normalny. Pan jest
            sfrustrowany, brak pracy pewnie jeszcze to poteguje i znalazl kozla
            ofiarnego, dzieki ktoremu poczuje sie choc troche lepiej. Poza tym
            nie rozumiem tego ukladu: autorka pracuje na etacie, pracuje w domu,
            a co robi szanowny malzonek?
            --
            Maryjka
            • a co robi szanowny malzonek?

              Wygląda na to, że nic.
              No ale jest to zrozumiałe, bo jak cały dzień wynajduje powody do czepiania się, to na pomaganie chociażby w domowych obowiązkach nie ma już czasu.
              --
              Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
      • Jezeli nie, to moze zacznij sie odkochiwac.

        Gdyby to było takie łatwe!
    • Często mi powtarza jak bardzo mnie kocha i że jestem niesamowita że tyle z Nim wytrzymałam bo On wie jaki ma charakterek

      Jak widać doskonale wie co mówi.

      Nie było innych, młodszych, normalnych mężczyzn na horyzoncie?

      Powoli przygotowywałabym się do powrotu w rodzinne strony, nic dobrego nie czeka Cię z coraz starszym i bardziej zdziwaczałym mężem, którego musisz utrzymywać finansowo i chodzić koło niego na paluszkach, bo jego ego jest bardzo wrażliwe.
      --
      Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
      • O toto.
        Pan mówiąc, że dziwi się jak pani wytrzymuje stwarza sobie znakomite
        alibi pod hasłem "Widziały gały co brały".
        • Ja nawet nie wiem, czy to jest alibi, czy też zdrowy rozsadek. Pan
          lojalnie uprze4dzał, ze się nie zmieni (a ma 50 jak nic). Jak się
          bierze faceta w tym wieku, to trzeba się liczyć z tym, ze pewnych
          rzeczy się nie przeskoczy.
          --
          Mops i kot

          img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
          • Niemniej w każdym wieku można pracować nad sobą w kierunku
            modyfikacji zachowań uciążliwych, męczących, złośliwych na bardziej
            znośne.
            • Strasznie to smutne
              Pani urodziła dziecko, pracuje zawodowo, utrzymuje dom, w domu to
              pani wszystko robi, nie pan,
              a sensem zycia opana jest wbijanie w nią zębów i rozszerzanie pani
              zakresu obowiązków.
              I pan się nie zmieni abotak a pani stara się być niewidzialna
              aby pana nie draznić.

              Strasznie to smutne

              • Podsumowując: panu kopa. Nie dość, że większość obowiązków domowo-
                dziecięcych spoczywa na pani (nie mówiąc już o tym, że utrzymuje
                gościa) to jeszcze pan nawet nie jest MIŁY. W takiej sytuacji
                powinien bardzo się starać być miły, pożyteczny i bezfochowy.
                • Dziewczyny! Pisząc normalny nie miałam na myśli, że jest w porządku. Chciałam
                  podkreślić, że takie zachowania są NIESTETY częste, typowe i przypisywanie
                  takiemu osobnikowi jakichś cech paranoidalnych jest przesadą. Właśnie z tego
                  forum bardzo często wyłania się podobny obraz pana męża. Chodziło o to, żeby
                  uświadomić autorce wątku, że nie jest odosobniona w swoich problemach. I
                  zalecenie cierpliwości nie oznaczało uległości, ale to, żeby się nie załamywac,
                  nie szukac winy w sobie, umieć dac odpór i postawić granice. Przecież właśnie
                  tego próbujemy się nauczyć w związkach z tymi NIESTETY typowymi facetami.
                  Gdyby chcieć dać każdemu tego typu facetowi kopa, liczba rozwodów skoczyłaby
                  drastycznie. A czasami przecież da się wypracować jakiś stabilny model. Kicia
                  wszak przykładem! I nie tylko Kicia:)
                  • Co złego jest w drastycznym wzroscie liczby rozwodów?
                    Jedno pokolenie byłoby zmarnowane ale kobiety z następnego nie
                    dałyby sobą tak pomiatac.To co jest normą w naszym kraju byłoby
                    odczytane jako patologia w tych bardziej na zachód.
                    Kicia jakby nie patrzyl się rozwiodła, i cierpliwości nie
                    ćwiczyła.Nie to żebym miała coś do Kicii bo uwielbiam ją czytać ale
                    Kicia dała sobie szansę na spędzenie reszty zycia z odpowiednim
                    partnerem
                    A ty sebaldo co zrobiłaś dla siebie i córek?
                    • To prawda, rozwiodlam sie z pierwszym mezem. Powodem byla zdrada, a
                      wlasciwie cala seria zdrad. Nie wiem, co by bylo, gdyby Ex byl tylko
                      upierdliwy. Pod tym wzgledem lepszym wzorcem jest tris, ktora nie
                      dala sobie jezdzic po glowie i nie godzila sie na zycie w
                      bylejakosci.
                      Ja uwazam, ze w 90% przypadkow upierdliwego faceta mozna wychowac -
                      nie to, ze on sie zmieni, nie nie. Tylko po prostu albo bedzie sie
                      bal zle zachowywac, albo przekalkuluje sobie, ze mu sie to nie
                      oplaca. jak trafi na ofiare, to nadal bedzie sie zle zachowywac.


                      --
                      Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
                      qrwa spróbuj".
                      by tris
                      Wiedzmowo
                    • Ja jednak widzę problem w drastycznie zwiększającej się liczbie rozwodów i
                      dzieci wychowujących się w niepełnych rodzinach. Jestem pierwszą, która doradzi
                      maltretowanej, zdradzanej, wykorzystywanej kobiecie odejście od męża dla dobra
                      niej samej i dzieci. Natomiast w przypadkach mniej ewidentnych, trudniejszych do
                      rozstrzygnięcia, znanych nam tylko z jednaj strony, jeśli jest jeszcze szansa na
                      naprawę, podjęcie próby tej naprawy zalecam. W większości małżeństw dochodzi do
                      kryzysów, pojawia się różnica zdań, różnica priorytetów, ale dopóki nie dochodzi
                      do jawnego naruszania godności drugiej osoby, bezwzględnej przemocy fizycznej
                      czy psychicznej, dlaczego nie można próbować się dogadać? Wspominając Kicię,
                      miałam na myśli jej drugi związek, ktory tez przechodził poważny kryzys, a z
                      którego oboje wyszli obronną ręką. Czego życzę wszystkim parom, w których taka
                      szansa isnieje.
                      Dla siebie i dla moich dzieci (nie córek, bo młodsze to chłopiec;) zrobiłam
                      naprawde sporo, nie wszystko, co można było, ale sporo. I nadal robię. Czasami
                      mi się udaje. Pozdrawiam:)
                      • Oczywiście że nalezy próbować się dogadywać ale nie da się rozmawiać
                        że scianą.Tutaj mamy taką ścianę
                        Pan ogłosił swoją pozycję że jest jaki jest i się nie zmieni.
                        a pani ma się dostosować.
                        No cóż
                        Fajnie się pan ustawił.
                        nie ma co
                        A pani założycielce watku życzymy duzo zdrowia psychicznego i
                        fizycznego .
                        Ciekawe które wczesniej zacznie siadać.
                        Bo się nie da na własnych barkach nieść wszystkiego i jeszcze znosić
                        fochy księcia.
                        • Oczywiście że nalezy próbować się dogadywać ale nie da się rozmawiać
                          > że scianą.Tutaj mamy taką ścianę

                          Przekonanie, ze rozmowa spowoduje trwala zmiane nastawienia partnera jest IMHO
                          bledna. Nie da sie kogos PRZEKONAC zeby mu bardziej zalezalo,albo zeby sie
                          bardziej strala, aalbo zeby zmienil poglady na role kobiety w malzenstwie.

                          To, co mozna zrobic, to zmienic swioje zachowania tak, by wzmacniac zachowabnia
                          pozadane i nie nagradzac, a wrecz przeciwnie, karac za zachowania niepozadane.
                          --
                          Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
                          qrwa spróbuj".
                          by tris
                          Wiedzmowo
                      • Tylko - wybacz - do ratowania i do dogadywania się trzeba dwojga.
                        Nie można prowadzić dialogu w pojedynkę - i czasem to jest
                        największym problemem.
            • Ale facet z góry zapowiedział, ze nie ma zamiaru się zmieniać - ma
              prawo. Trzeba się było z tym liczyć.
              --
              Mops i kot

              img443.imageshack.us/my.php?image=znudzonyfh5.jpg
              • Oczywiście, że ma prawo. A pani ma prawo powiedzieć "Sorry, w ramach
                tańca godowego nie prezentowałeś aż tak upierdliwych zachowań, nie
                było również mowy o tym, że będę cię utrzymywać więc skoro nadal nie
                masz zamiaru/czasu/chęci/motywacji żeby się zmienić to żegnaj i nie
                zapomnij płacić alimentów." Terapia behawioralna: bodziec-reakcja;
                bodziec- reakcja, może na pana podziała a może nie. Osobiście
                wierzę, że jeśli pan chce bardzo to się zmieni, skoro ten nie chce
                to szkoda czasu.
              • Ale facet z góry zapowiedział, ze nie ma zamiaru się zmieniać - ma
                prawo. Trzeba się było z tym liczyć.

                Byłabym szczęśliwa gdyby był taki jak na początku. Ale pojawiły się
                nowe okoliczności. Nie traktował mnie tak wcześniej. Jak jest dobrze
                i ciągle powtarza mi że mnie kocha to wtedy mu
                powiedziałam: "kochasz mnie? ale przecież jak sie kogoś kocha to się
                go szanuje a ty mnie nie szanujesz mówiąc mi takie rzeczy...". No i
                popsułam "dobre czasy." Skończyły się wyznania miłości. Powiedział
                mi:"skoro tak uważasz to znajdź sobie takiego co cie bedzie szanował
                skoro ja według ciebie jestem takim...(tu niecenzuralne słowo)"
                Tyle
    • jak postępować? wstrząsnąć paniczem - ani on dobry, ani miły, ani wasz związek
      nie jest normalny. Najwyższy czas żeby mu powiedzieć, że robi się z niego wredny
      tetryk i ty też zastanawiasz się, czy jest sens bycia ze zgryźliwym dziadem,
      który nic nie robi tylko mantyczy?

      > jeśli coś zrobię źle zarzuca mi dodatkowo nie tylko
      > niedbalstwo ale i to że robię to złośliwie i z rozmysłem żeby Mu
      > dokuczyć i w takim wypadku On nie wie czy jest sens żebyśmy byli ze
      > sobą.

      on trzyma cię w szachu takimi stwierdzeniami, tymczasem to on ma wiele do
      stracenia - nie ty. Umiejętnie podtrzymuje status quo co jakiś czas rzucając
      ochłap uczucia, żeby nie przesadzić i nie stracić darmowej służącej, sponsorki i
      potencjalnej opiekunki na stare lata. Fachowiec. TRESER.

      > Nauczyłam się unikać konfliktów, nie wchodzić na "grząskie" tematy.
      > Ostatnio pojawił się jednak nowy problem. Mimo swojej ostrożności..

      Albo Np. Nie umyłam naczyń po kolacji. Chciałam to zrobić nieco
      > później jak mała pójdzie spać. Usłyszałam wyrzyty z tego powodu: że
      > jestem leniwa i nawet mi się naczyń nie chce umyć.

      Uświadom sobie, że ten facet traktuje cię jak szmatę - BOISZ SIĘ odezwać do
      własnego męża, bo cię opieprzy - i jeszcze zastanawiasz jak mu bardziej
      nadskakiwać? wiernopoddańcze podejście daleko cię nie zaprowadzi. Facet nie
      pracuje, ty go utrzymujesz, prowadzisz dom i on śmie ci powiedzieć, że jesteś
      leniwa? a ty się kajasz jak potulna niewolnica?

      Rzyg, rzyg, rzyg. Układ, kiedy kobieta nie ma świata poza mężem i dzieckiem
      ZAWSZE jest chory i toksyczny. A tu już szczególnie.
      Ty bardzo go kochasz - a on tylko POZWALA SIĘ KOCHAĆ. Wielka łacha.
      • Najwyższy czas żeby mu powiedzieć, że robi się z niego wredn
        > y
        > tetryk i ty też zastanawiasz się, czy jest sens bycia ze
        zgryźliwym dziadem,
        > który nic nie robi tylko mantyczy?
        żeby było śmieszniej to on mi regularnie mówi że ma dość naszego
        związku i że jeszcze trochę a ode mnie odejdzie. Szkopuł jest tylko
        taki, że zapowiedział mi że zabierze dziecko i ich już więcej nie
        zobaczę. A najgorsze jest to, żę wcale nie jestem przekonana czy to
        tylko takie czcze pogróżki.
      • velluto napisała:

        > i
        > potencjalnej opiekunki na stare lata. Fachowiec. TRESER.

        to obecnie nazywa bardziej medialnie "osobisty COACH".


        > Uświadom sobie, że ten facet traktuje cię jak szmatę - BOISZ SIĘ odezwać do
        > własnego męża, bo cię opieprzy - i jeszcze zastanawiasz jak mu bardziej
        > nadskakiwać? wiernopoddańcze podejście daleko cię nie zaprowadzi. Facet nie
        > pracuje, ty go utrzymujesz, prowadzisz dom i on śmie ci powiedzieć, że jesteś
        > leniwa? a ty się kajasz jak potulna niewolnica?
        >
        > Rzyg, rzyg, rzyg. Układ, kiedy kobieta nie ma świata poza mężem i dzieckiem
        > ZAWSZE jest chory i toksyczny. A tu już szczególnie.
        > Ty bardzo go kochasz - a on tylko POZWALA SIĘ KOCHAĆ. Wielka łacha.

        bardzo bardzo madrze napisane.
    • zastosuj mu terapię szokową, bierz urlop i jedż z córa do rodziców
      odpocząć od tetryka. Może rodzice pozwolą Ci dojrzeć co do
      ewentualnych dalszych ruchów, bo ewidentnie facet hoduje sobie
      pielęgniarkę - służkę na stare lata, a że zaczynac powoli grzybieć,
      to jak każdemu starszemu człowiekowi, twoja młoda obecność zaczyna
      mu być solą w oku.
      Może zaczniesz jednak spotykac się z młodszymi, co by mieć skalę
      porównowawczą?
      • "Mąż od początku naszej znajomości powtarzał, że "on
        się już w tym wieku nie zmieni". Nie wierzyłam Mu"- i tu zrobiłaś BŁĄD,bo
        ludziom tak w ogóle ciężko przychodzi zmiana, a tu miałas jasny komunikat:
        bierzesz mnie z całym dobrodziejstwem, a ty chciałaś pana zmieniać. Niefajnie to
        wygląda. Też polecam terapię szokową.
    • Twój mąż nie jest normalny,Czy przypadkiem nie wyzywa Ciebie w
      kłótniach??Przeczytaj koniecznie książkę " TOKSYCZNE SŁOWA Słowna agresja w
      związkach "Patricia Evans.Mój ex mąż zachowywał się identycznie,później będzie
      coraz gorzej.Przeczytaj książkę,a otworzą Ci się oczy.Pozdrawiam
    • mloda_mama_blue napisała:
      > Czy ktoś z Was spotkał się z takim człowiekiem?

      moja stara wredna ciotka była dokładnie taka sama, tyle że bez jajek. Może to
      już demencja starcza? skleroza, wieczne niezadowolenie, czepialstwo...

      Czy Twój mąż to wojskowy? Z opisu trep kompletny, niestety. Bogaty chociaż?








      • Rozbawiłaś mnie:)

        Czy Twój mąż to wojskowy? Z opisu trep kompletny, niestety. Bogaty chociaż?

        Ani wojskowy (charakter), ani bogaty (nie pracuje) tak sądzę.
        Czytając skomplikowane perypetie uczuciowe Autorki zastanawiałam się tylko skąd ona go wykopała...

        --
        Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
    • Ale nie rozumiem, dlaczego on ma Ci mówić że masz zmyć naczynia,
      albo zrobić coś innego? Jesteś dorosła, to Twój dom. Jak masz ochotę
      umyć naczynia zamiast zrobić coś innego to je myjesz, jak nie myjesz
      a jemu to przeszkadza niech sam je umyje. Masz prawo nic nie robić w
      domu, jeżeli mu to przeszkadza niech odejdzie. Jak tobie
      przeszkadzają jego zarzuty masz prawo ich nie słuchać a już broń
      Boże na nie odpowiadać- to błędne kółko.
      Wykazuj więcej luzu i asertywności, jak Ci powie że bez sensu umyłaś
      naczynia , odpowiedź że ty chciałaś i je umyłaś i bez sensu jest o
      tym gadać- to Twój dom masz prawo robić co uważasz za słuszne. Jak
      nie wiesz gdzie jest książeczka którą on miał gdzieś położyć to
      poproś aby Ci pomóg jej poszukać albo ty szukaj a on niech
      przygotuje małą- bez sensu jest się kłócić kto miał ją gdzie
      położyć. Jak Ci mówi abyś mu nie gotowała to odpowiedz że jesteście
      rodziną i to normalnie i zapowiedź że jak on ugotuje obiad i nie
      będzie porcji dla ciebie to obrazisz się i jedynie kwiatkami Cię
      przeprosi.


      Pamiętam jak już rozstałam się z moim mężem, ale razem jeszcze razem
      mieszkaliśmy szłam do koleżanki i powiedziałam że wrócę koło 20
      (mamy dzieci, dlatego informowałam o której będę). Byłam w domu
      dokładnie o 20:13, a on się na mnie wydarł że dlaczego zawsze
      przychodzę po czasie a nigdy przed czasem- w czasach kiedy byliśmy
      małżeństwem pewnie czułabym poczucie winy, obiecywałabym sobie że
      następnym razem wrócę przed czasem itp. A wtedy odpowiedziałam że
      nie wiem o co mu chodzi , że wymyśla głupoty i niech ze mnie zejdzie-
      i wiesz co wtedy zrobił: roześmiał się, sam z siebie. Myślę że
      gdybym wcześniej nauczyła się do tego tak podchodzić to może dalej
      byśmy byli małżeństwem.
      Nie możesz go zmienić, możesz jedynie zmienić siebie i sposób jaki
      podchodzisz do jego słów. Może pomógł by Ci w tym psycholog.
      --

      To że coś jest niemożliwe, to jeszcze nie powód, aby tego nie robić
      • W przytoczonych, w Pani wypowiedzi, przykładach zachowań męża, wyraźnie widać,
        że jego charakterystyczne zachowania są utrwalone a do tego dość spójne.
        Oznacza to, że zmiana będzie trudna.
        Być może z racji wieku, lub z innego powodu, Pani mąż zachowuje się raczej jak
        wymagający rodzić a nie jak Pani partner. Pani natomiast jest w pozycji
        strofowanego dziecka. I dlatego warto zmienić przyjęte proporcje w związku A
        przede wszystkim radzę odzyskać swoją dorosłą część i nie reagować na każdą
        krytyczną uwagę męża. Im niej będzie Pani przykładała wagi do takich zarzutów,
        tym mniej mąż będzie chętny do zaczepek. Agnieszka Iwaszkiewicz
    • Wszystko co napisały dziewczyny to racja, ale...

      Pan jest 30 lat starszy od autorki wątku, mają 5- letnie dziecko,
      czyli znają się co najmniej 6 lat. Zakładam, że autorka miała co
      najmniej 20 lat jak pana poznała, chociaż jest to mocno wątpliwe...
      (dla 20- latki 50- latek jest raczej dziadkiem...).
      Czyli pan jest pod 60- tkę... W tym wieku niestety może mieć jakieś
      zaburzenia pamięci. Oraz ogólnie być upierdliwy z powodu starzenia
      się. No tak jest, jedni mają to wcześniej, inni później. To
      wmawianie, że coś nie miało miejsca może świadczyć nie o
      złośliwości, a o zwyczajnych lukach w pamięci.
      Ale poza tym zawsze warto walczyć o swoją godność i stawiać jasne
      granice.
      • jest jedna nadzieja,ze dlugo nie pozyje...
        • brak wstydu, poczucia winy i skruchy, osoby te nie są zdolne do
          głębokiej troski o drugiego człowieka
          kontakty międzyludzkie są u socjopatów znikome, nastawione na
          eksploatację drugiej osoby
          kłamliwość i manipulowanie jednostką, wykorzystywanie do własnych
          celów
          nieprzywiązywanie się do drugiego człowieka, brak reakcji na
          zaufanie, miłość i czułość; socjopata nie odbiera sygnałów z
          otoczenia, nie reaguje na przykłady innych, na to co jest normą, a
          co nie.
          JEŻELI MĄŻ SPEŁNIA TE UWARUNKOWANIA JEST SOCJOPATĄ. MOJA RADA - WIAĆ
          I TO SZYBKO, BO ON NIE BĘDZIE ŻAŁOWAĆ - NIGDY
    • Znam te sytuacje. Jak chcesz napisz na priv: karolina.c@web.de lub
      gg 8665039
    • dziś znów był "kiepski dzień". i znów były przykre słowa i znów nie
      wiem nawet o co mu chodzi. kiedy pytam mówi że dobrze wiem i nie mam
      udawać że nie bo wariata z niego robię. nie znam dnia ani godziny. już
      tak długo było dobrze, bez takich sensacji i znów...
      • Mi pomogła terapia. Polecam. I trzymaj się cieplutko. NIE DAJ SIĘ
        ZWARIOWAĆ. To on postępuje nieracjonalnie a nie ty!
        --
        "Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie
        jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj
        mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego." Marek Aureliusz
    • Myslę, że fakt wieku nie ma tu wiele do rzeczy. Natomiast facet,
      niestety, prezentuje, jak pisała Sebalda, dość typowe zachowanie.
      Oczekuje adoracji, uwagi, niewiele z siebie dając. Chce się czuc
      ważny. Gdzie indziej nie może, to chociaż w domu. A jest mu dośc
      trudno, bo nawet kasy nie przynosi. Moim zdaniem Młoda Mama
      zapracowała niestety na takie traktowanie, godząc się na
      zaspokajanie wyłacznie jego potrzeb emocjonalnych i praktycznych, na
      jego "niezmienięsię". Ustepując i starając się zmieść mu najmniejszy
      pyłek spod nóg, zgodziła się na jego prawo do wywoływania awantur.
      Nie piszę po to, aby krytykować. Sama robiłam dokładnie tak samo.
      Ocknęłam sie po 10 latach. Niestety, jeśli Młoda Mama coś chce
      zmienić, to jasno musi mężowi powiedzieć, że juz jej nie pasuje taki
      układ, że on ma prawo do wszystkiego a ona tylko do dostosowywania
      się do jego humorów. No i skoro nie pracuje to może niech zaangażuje
      się w obowiązki domowe? Nic mu się nie stanie jak zrobi zakupy albo
      obiad. I to nie okazjonalnie, ale na co dzień, kiedy zona jest w
      pracy. Niech pozmywa po kolacji, umyje i uspi dziecko, wyrzuci
      śmieci, podleje kwiaty i odkurzy. A żona w tym czasie pójdzie sobie
      do kosmetyczki albo do koleżanki na kawę - przecież musi odreagowac
      stres po pracy. Skoro jest dobrym ojcem, to dziecku krzywda się nie
      stanie, jak mama wyjdzie raz w tygodniu na ploty. A niesłuszne
      zarzuty należy odpierać i nimi się nie przejmować. A jak coś zgubi
      (książeczka) to jemu zrobić awanturę. Rozumiem, że teraz sytuacja
      jest trudna bo on nie ma pracy. Dobrze by było, gdyby znalazł. A jak
      nie, niech pokopie ogródki. Nawet 65 lat to nie jest za wielki wiek.
      Proponuje tez terapię. Powodzenia

Wysyłaj powiadomienia o nowych wpisach na forum na e-mail:

Aby uprościć zarządzanie powiadomieniami zaloguj się lub zarejestruj się.

lub anuluj

Zaloguj się

Nie pamiętasz hasła lub loginu ?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.