Dodaj do ulubionych

Już brak mi sił. Proszę o radę?

22.02.10, 16:19
Witam. Zacznę od tego, iż piszę ponieważ pragnę poznać opinię bezstronnych
osób. Mój problem to mąż i teściowa + moi rodzice.
Jestem po ślubie prawie 4 lata. Mamy synka 2 latka, którego oboje kochamy nad
życie. Mąż jest wspaniałym ojcem i niczego nie chcę i nie mogę mu w tej
kwestii zarzucić. Oboje pracujemy (ja na 3/4 etatu w szkole). Zazwyczaj to ja
dbam o dom, choć mąż też stara się pomagać.
Nie jest między nami idealnie i nigdy nie było. W zasadzie nie mam co
narzekać. Mąż pracuje, oddaje mi pieniądze, decydujemy wspólnie o dziecku
wydatkach itd. Pomaga mi przy dziecku. Nie ma problemu gdy nie ugotuję
obiadu(baaaardzo rzadko) lub jest bałagan, również rzadko bo lubię porządek.
Gdy jestem w pracy z małym zostaje moja mama (pracuje 3 dni w tyg) w zasadzie
dzięki niej pracuje, ponieważ nie stać nas na opiekunkę a na żłobek nie
zdecydowałabym się.
Jestem jedynaczką i tutaj jest pierwszy problem: czuję się odpowiedzialna za
moich rodziców. To dziwnie brzmi ale chodzi o to że przejmuję się co oni
powiedzą. Jeśli chodzi o nich to są ok. Dołożyli nam do mieszkania, żebyśmy
mogli mieszkać osobno. Nie wtrącają się (czasami mama ale potrafię to
przystopować i nie boję się powiedzieć że takie zachowanie jest głupie).
Mojego męża przyjęli jak syna. Tata cały czas pomagał przy remoncie mieszkania
(rodzina męża w ogóle) traktują go zawsze bardzo dobrze.
Niedawno kupili nam działkę i przekazali w formie darowizny po to żeby uniknąć
płacenia podatku od darowizny na zięcia. Mąż prosił w ty czasie swojej mamy by
przekazała mu obiecana wcześniej działkę, byśmy ją sprzedali ponieważ brakło
nam gotówki a chcieliśmy dołożyć do tej działki. Teściowa powiedziała 2 razy
NIE bo to ma to być zabezpieczenie dla młodszego syna (ma dopiero 12 lat). Ok
niech jej będzie. Działkę kupiliśmy (sami ją wybraliśmy zadecydowaliśmy
rodzice moi tylko przekazali pieniądze) Przez rok było ok, do momentu aż mój
wujek narysował nam wymarzony projekt który również jest na mnie z racji tego,
że jestem właścicielką działki. Mojemu mężowi to nie przeszkadzało, wiedział
że dom w razie konfliktu będzie nasz wspólny. Zamąciła i to ostro teściowa.
Zrobiła mi awanturę ( przy mężu) że działka jest tylko na mnie. Że nie może
spać. Że chce zabezpieczyć byt synowi i dlatego mam go do tej nieszczęsnej
działki dopisać. Wyzwała moich rodziców. Na koniec mało brakło a by mnie
poszarpała tylko mąż ją powstrzymał. Byłam w szoku, choć wiedziałam, że
teściowa jest osobą bardzo konfliktową i musi zawsze postawić na swoim.
Zrobiła mi awanturę o nic. Powiedziałam, że mogła pomóc to nie chciała ale się
wszystkiego wyparła. Nie jeżdżę do niej od tej pory (od 28 grudnia). Mam do
niej ogromny żal. Miedzy nami wiele razy dochodziło do spięć, głównie o małego
(nie odwiedzała go wcale, tylko wymagała tego od nas nawet jak mały miał 3
tygodnie a n dworze - 10 st.
Mąż niby staną w mojej obronie. Powiedział że ma się nie wtrącać. Ja
powiedziałam, że nie odwiedzę teściowej dopóki mnie nie przeprosi.Mąż
powiedział ok, ale sam tam jeździ z dzieckiem beze mnie ja siedzę sama w domu.
teściowa nawet nie zadzwoniła po tym nie powiedziała słowa do mnie...Myślę, że
mąż po tym jak widział jak potraktowała mnie teściowa (sam przyznał że
przegięła) mógłby postawić warunek według mnie: albo przeprosisz żonę albo do
Ciebie nie przyjadę- zapraszam do nas). On twierdzi że przesadzam, czemu nie
jadę do teściowej. Wydaje mi się że nie umie zachować się jak facet któremu
zależy na żonie. W dodatku ostatnio przyznał że ni lubi moich rodziców( nie
wie dlaczego) nie chce ich odwiedzać, ma pretensje że ja tam jestem 2 razy w
tygodniu (mam pracę w miejscowości moich rodziców)i zostaję te 2 i pół dnia z
dzieckiem ponieważ mam w tym czasie jest z małym).
Cały czas się kłócimy jest okropny do mnie w czasie kłótni. Nie okazuje mi
uczuć, nie kochamy się od wielu tygodni. Cała uwaga jest skoncentrowana na
dziecku. Nie walczy o nas choć wie że jest już bardzo źle.
Dodam, że ja również jestem wybuchowa i często kłócę się o drobnostki.
Ale czy teraz przesadzam, prosząc go by nie jeździł do matki zanim ona nie
przeprosi za swoje okropne zachowanie? Czy ja faktycznie przesadzam?
Proszę o odpowiedzi, przepraszam za chaos w wypowiedzi.
Pozdrawiam.
Edytor zaawansowany
  • tully.makker 22.02.10, 16:31
    Przede wszystkim pod zadnym pozorem nie dopisuj meza do dzialki.

    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • asiara74 22.02.10, 17:21
    Dokładnie, ta teściowa jest pazerna i żle wychowana. W razie kryzysu w
    małżeństwie(pojawi się wcześniej czy póżniej) może z niego wyjść jej geny.
    Teściowa jest dorosła i pewnie wie że głupio postąpiła ale to taki typ co to
    idzie w zaparte i przepraszam nie przejdzie jej przez gardło. Twój mąż będąc
    między młotem a kowadłem powinien pogadać z mamą i jakoś to załagodzić.
  • madzia-linka 22.02.10, 17:40
    Nie dopiszę go, chyba że po wielu latach jak już będziemy mieszkać w domu, ale boje się, że to będzie gwóźdź do trumny naszego związku. Bo jestem pewna, że teściowa nagadała mężowi, że sprzedamy wspólne mieszkanie pobudujemy dom, wszystko już będzie tylko moje i wtedy go zostawię i puszczę z torbami... Zasieje ziarnko niepewności...Zobaczymy, najbardziej boli mnie, że to co miało być naszym szczęściem przez jedną osobę, która też powinna się z nami cieszyć, podzieliło nas i skłóca ciągle.
    Zresztą podwójnie boli mnie to że o takich rzeczach typu moje twoje myśli się przy rozwodzie. Czyli teściowa zakłada rozwód wcześniej czy później;-(
  • leni6 22.02.10, 20:47
    Dlaczego wersja, że coś co ty wniosłaś do związku jest jego jest
    niedopuszczalna, a taka, że ty posiadasz dom wybudowany tez za jego kasę już
    jest ok ? W każdej z tych sytuacji wsypuje to samo "ziarno niepewnosci".
  • demonsbaby 22.02.10, 17:31
    co by się nie działo - działka jest twoja. powie Ci to każda dojrzała kobieta
    albo taka co podział majątku przy rozpadzie małżeństwa ma za sobą. twoi rodzice
    wiedzą co robią, a w kwestii zabezpieczenia syna - i teściowa ma rację, że w
    razie rozwodu - ten został z ręką w kiblu.
    Jak macie na sobie wieszać psy to temat teściowej zagrzebać raz na zawsze.
    Innymi słowy wyjaśnijcie sobie z mężem nowe zasady gry. Nie musicie kochać i
    szanować teściów, każdy z was odwiedza swoich rodziców kiedy chce i tyle.
  • mvszka 22.02.10, 17:56
    Jeśli mąż uważa że przesadzasz o jest niestety w dużym błędzie.
    Teściowa potraktowała Cię niedopuszczalnie, mąż przeszedł nad tym do
    porządku dziennego, więc ona tym bardziej nie czuje się winna,
    pewnie wręcz przeciwnie. On powinien stać po Twojej stronie, ale tak
    nie jest. Przykre.
    --
    Życie nie jest ani gorsze ani lepsze od naszych marzeń. Jest po
    prostu inne.
  • joffer 22.02.10, 20:09
    Jak tak dalej bedziesz robic to twoje malzenstwo sie rozpadnie.
    Moim zdaniem matka twojego meza ma duzo racji. Razem sie
    dorabiacie, razem macie dzieci wiec wszystko powinno byc wspolne.
    Jak ty to sobie wyobrazasz, ze maz bedzie robil na wspolny dom a
    wszystko ma byc na ciebie? Tez bym sie nie czula komfortowo w takim
    zwiazku.
  • moreno68 22.02.10, 20:47
    Chyba razem jednak nie dorabiają się wszystkiego skoro działkę
    kupili jej rodzice za włąsne oszczędności ...Nie przepisuj działki
    na męża.Albo jeżeli ma byc wspólna , bo tak chce teściowa niech sama
    zwróci 50% wartości Twoim rodzicom.
  • leni6 22.02.10, 20:43
    Jestem ciekawa jak sobie dalsze losy tego małżeństwa wyobrażają osoby radzące
    nie przepisywać działki na męża autorki. Generalnie uważam, że w małżeństwie
    można mieć rzeczy wspólne lub nie - zależy od tego jak ludzie się dogadają. Ale
    tutaj to nie ma takiej opcji by autorka na swojej ziemi wybudowała swój dom -
    jej po prostu na to nie stać. Więc może mieć ziemię, która sobie leży (ew. może
    ją sprzedać) i tyle, moim zdaniem bez sensu. Albo przepisać ja na męża i razem
    budować dom (pewnie w większości z jego zarobków).
  • madzia-linka 22.02.10, 21:23
    Wiecie dom będzie wspólny ponieważ będzie pochodził ze wspólnych dochodów.
    Dowiadywałam się u radcy prawnego. Ale nie o to chodzi. Nie chcę dopisać męża
    teraz w tym momencie ze względu na teściową właśnie... Nie chcę by pomyślała
    sobie, że zrobi mi jedną awanturę a ja na wszystko się godzę...Przykro mi bo
    gdyby nie ona, to mój mąż nie miałby nic przeciwko...
  • jag_2002 22.02.10, 21:36
    dom nalezy do osoby bedacej wlascicielem ziemi, niestety
    wiec maz na drodze sadowej moglby jedynie dochodzic zwrotu poniesionych kosztow
    na Twoim miejscu do czasu budowy domu nie dopisywala bym meza do dzialki, ale
    obiecala, nawet w formie notarialnej, przepisanie na Niego odpowiedniej czesci
    dzialki po wybudowaniu domu
    --
    polskie czcionki mnie denerwuja - ciezko do ich pisania uzywac jednej reki
  • chicarica 26.02.10, 08:53
    Uważam, że działki nie należy przepisywać na męża w tej chwili, ale po
    wybudowaniu domu należy oszacować wartość nieruchomości i zapisać na oboje
    procentowo w takich proporcjach, aby na żonę przypadała wartość działki i 50%
    wartości domu, a na męża wartość 50% samego domu. W ten sposób będzie uczciwie.
    Nie widzę powodu, dla którego autorka wątku miałaby przepisywać dorobek swoich
    rodziców na swojego męża, ale z drugiej strony, na miejscu męża również nie
    finansowałabym z własnych pieniędzy budowy domu na cudzej działce.
    --
    ʎɐqǝ uo pɹɐoqʎǝʞ ɐ ʎnq ı ǝɯıʇ ʇsɐן ǝɥʇ sı sıɥʇ

    Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
  • tully.makker 22.02.10, 21:29
    pewnie w większości z jego zarobków

    No tak, bo kobieta zawsze wszakz arabia mniej niz mezczyzna, prawda? Taki
    naturalny porzadek rzeczy.
    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • leni6 22.02.10, 21:42
    W Polsce mężczyzna zarabia więcej w 80% małżeństw. W małżeństwach, w których
    zona jest nauczycielką jeszcze więcej - stąd to "pewnie". To nie dyskryminacja
    tylko statystyka.

    A do autorki, to dom nie będzie do podziału w razie sporu, liczy się w Polsce to
    czyja jest ziemia.
  • tully.makker 23.02.10, 10:07
    A skad wiesz, czy maz nie jest rowniez nauczycielem? Czy jutro nie
    zostanie bezrobotny i czy nie znajda sie na jej utrzymaniu.

    Jedziesz po stereotypach, ktore wydaja ci sie prawda objawiona.
    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • kochamkotyijuz 23.02.10, 03:16
    Tak
    Bo mowimy tutaj o tym kontretnym przypadku.
    Autorka postu opiekuje sie dzieckiem i pracuje 3 dni w tygodniu.Maz
    dysponuje wieksza swoboda,moze poszukac dodatkowej pracy badz
    zlecen.W zwiazku z czym bedzie dokladal wiecej do budowy wspolnego
    domu.
  • tully.makker 23.02.10, 10:10
    Autorka postu opiekuje sie dzieckiem i pracuje 3 dni w tygodniu.Maz
    > dysponuje wieksza swoboda,moze poszukac dodatkowej pracy badz
    > zlecen.

    Autorka i maz dysponuja jednakowa swoboda jesli idzie o podjecie
    pracy, czy poszukiwanie dodatkowych zlecen - tzn, przepraszam,
    jednak nie. Bo autorka moze liczyc na to, ze w jej obowiazkach
    wyrecza ja rodzice, a a szanowny malzonek jest w kwestii wypelniania
    swoich obowiazkow zdany wylacznie na siebie.
    Pamietaj rowniez, ze jesli nie ma odrebnosci majatkowej, to
    pieniadze zarabiane przez oboje malzonkow sa ich wspolna wlasnoscia -
    lam nie ma wiec wlasnych pieniedzy. Natomiast pieniadze nalezace do
    rodzicow zony, czy tez ofiarowane zonie z darowiznie naleza tylko do
    niej. Tak stanowi prawo.
    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • leni6 23.02.10, 10:33
    Lol, znam nie jedna kobietę która zarabia więcej niż mąż i nie uważam by to było
    coś dziwnego, po prostu na podstawie przesłanek jakie autorka postu zamieściła w
    pierwszym poście wątpię by u niej tak było. To nie są stereotypy to ekonomia
    pracy :]

    Oczywiście co do wspólnoty majątkowej masz prawo, tylko ze zgodnie z pomysłem
    autorki to oboje wykładają swoje pieniądze na dom, a dom jest jej majątkiem
    odrębnym (bo ziemia należy do niej). Nie dziwie się, że męża trudno do takiej
    wersji przekonać.
  • tully.makker 23.02.10, 10:43
    Maz moze domagac sie zwrotu nakladow poniesionych na budowe. Nie
    jest pozbawiony praw i nie ma powodu, by robic panike.
    --
    Powiedziałabym "Rób jak uważasz, kochanie" z miną "tylko
    qrwa spróbuj".
    by tris
    Wiedzmowo
  • madzia-linka 23.02.10, 15:52
    tully.makker dzięki za obronę;-) Tak to prawda, jak już mówiłam mąż nie jest pozbawiony wszystkiego. Dom w razie konfliktu będzie do podziału... A zresztą to ja nie zakładam rozwodu, i moim problemem jest: brak konsekwencji do matki. Brak reakcji na jej zachowanie w stosunku do mnie. Nie jest problemem: czyja jest działka. Uwierzcie, znam kilka małżeństw, jedno z 25 letnim stażem, że cały majątek jest żony: dom działka, samochód. To najstarsze małżeństwo: dom działka jest na nią, ona nigdy nie pracowała, wszystko jest za jego baaaardzo wysoką pensję (stanowisko dyrektora bardzo dużej firmy) i nikt do nikogo nie ma pretensji... A w moim przypadku tą pretensje ma teściowa, której nic do tego. Jak mogła pomóc to nie chciała: sama tak powiedziała. Mężowi też to na początku nie przeszkadzało. To mnie denerwuje, że ma pretensje o to niewłaściwa osoba, która tylko miesza i kłóci się ze mną o nic. Powinna się cieszyć, że będziemy mieli dom, swoje podwórko, ale nie, najważniejsze to szukać dziury w całym.
  • marianka_marianka 22.02.10, 22:54
    Twoja teściowa to chamidło jakich mało. Nie rób sobie wyrzutów, że po akcjach, które opisujesz nie masz ochoty jej oglądać. Gdyby moja teściowa zwyzywałaby mnie i próbowała "szarpać", na pewno nie widywałabym się z nią więcej.
    Przykre, że Twój mąż nie potrafi tego zrozumieć, niech się postawi w Twojej sytuacji, co by zrobił gdyby to Teść go wyzwał i próbował pobić? Miałby ochotę go widywać? Nie sądzę.
    Rozumiem, że syn jeździ do matki sam. Jego prawo. Podejrzewam, że na tych spotkaniach mamuśka go buntuje i stąd te kłótnie o pieniądze, niechęć do rodziców. Jest podatny na manipulację.
    Nie dopisywałabym męża do działki, jest Twoja czy Twoich rodziców to nie ma znaczenia, ważne że nie jest męża.
    Dla kochającego małżeństwa to nie ma znaczenia, dlaczego zakładacie konflikty, rozwody?
    Jeżeli jest to tak "wybuchowy" temat, to może się nie budujcie tylko wynajmujcie mieszkanie? Będzie niczyje i jeden problem z głowy.


    --
    Gość:teddy bear: Odkryłem, że moja żona zwraca się do kolegi z pracy per "misiaczku". Dodam że mnie tak już od dawna nie nazywa... Moim zdaniem to co najmniej "dziwne"... Co o tym sądzicie? Odpowiedz by fragles: Pewnie już się dobrał do miodu, a ty nie możesz być misiaczkiem bo jesteś jelonkiem.
  • agnieszka_iwaszkiewicz 25.02.10, 08:35
    Może w złagodzeniu konfliktu z mężem pomoże rozdzielnie
    odpowiedzialności. Bo tak naprawdę tylko relacja między Wami jest
    ważna.
    Mąż nie ma wpływu na zachowanie teściowej. Ani na to nieprzyjemne
    wcześniejsze, ani na to obecne. Może oczywiscie nakłaniać ją do
    zmiany postępowania, ale nie można go w całości obciążyć za jego
    nieskuteczność w tym względzie. Teściowa to odrębna , dorosła
    osoba, która postępuje w zgodzie z własnymi poglądami i
    możliwościami swojego charkteru, jak widać nie łatwego i skłonnego
    do impulsywnych zachowań.
    Jeśli rzeczywiście ma Pani duży żal do teściowej, co rozumiem, to
    może warto jej to powiedzieć samej . Wyjaśnić sytuację prawną domu,
    i
    działki. Może ja Pani tym uspokoi. Powiedzieć , że jest Pani
    dotknięta jej zachowaniem, atakowaniem Pani rodziców itp, co nie
    sprzyja ani Waszym stosunkom, ani stosunkom z mężem. Podziała albo
    nie, ale będzie Pani mogła powiedzieć, że załatwiła sprawę w dorosły
    sposób. I wyłączy Pani z tego męża, który tak naprawdę jest
    przypakową ofiarą zachowania swojej matki.
    Przyznał już, że zachowanie mamy było przesadzone, stanął w Pani
    obronie bezpośrednio w nieprzyjmnej wymianie zdań. Co jeszcze może
    zrobić?
    Między Wami natomiast jest do omówienia sprawa, jak on reaguje na
    Pani zachowania teraz i jak one wpływają na Waszą realcję.
    Mówi Pani, że konflikt narasta, bo teściowa nie przeprasza. A gdyby
    tak wyłaczyć jej osobę z tego, to o co miałaby Pani żal do męża ?
    Może są między Wami inne napięcia, które konflikt z tesciową nasilił
    i skanalizował ?
    W sprawach relacji teściowie , synowe, zięciowie zwykle
    niestety "bliższa ciału jest koszula". Czyli każdy lgnie do swojego
    i swoją część nieświadomie postrzega zawsze idealistycznie i
    znajduje dla tej idealizacji różne racjonalizacje: pragmatyzm
    podatkowy , organizacyjny, dbanie o przyszłość swojego dziecka,itp.
    Agnieszka Iwaszkiewicz

  • michalina4 25.02.10, 10:21
    Czytając te słowa - aż łza się w oku kręci. Wiele z tych faktów odnajduję u
    siebie. Teściowa wielbi córkę, syna (mojego męża) również kocha pod warunkiem,
    że nie wspominamy o pieniądzach - zdarzyło się to dwukrotnie. Córka - lat 32
    mieszka z rodzicami i jest finansowo bardzo rozpieszczana. Teściowie kupili jej
    mieszkanie, dwie działki, finansują kolejne kursy.Dwie sytuacje kiedy byliśmy w
    potrzebie - były to drobne kwoty - brakowało nam do kursu męża i na kupno
    samochodu - spotkały się ze stanowczym NIE. Po czym następował zakup np.
    wycieczki dla córki.Było w nas sporo żalu, ale decyzja zawsze ta sama- kochamy
    się, jesteśmy razem, poradzimy sobie. Były to zamierzchłe czasy, ja
    studentka,nasz syn już na świecie... Ale wspominam dobrze te czasy, bo co nas
    nie zabije to nas wzmocni:), cokolwiek się dzieje w życiu zawodowym czy
    finansach - zwieramy szyki - jesteśmy drużyną. Szczerze życzę powodzenia.
  • efi-efi 25.02.10, 14:49
    >>>Zrobiła mi awanturę ( przy mężu) że działka jest tylko na mnie. Że nie może
    spać. Że chce zabezpieczyć byt synowi i dlatego mam go do tej nieszczęsnej
    działki dopisać. <<<

    - Czyli Twoja teściowa chce zabezpieczyć byt własnego syna w ten sposób, że Ty
    masz przepisać działkę , za którą zapłacili Twoi rodzice również na męża?
    Rozumiem, że teściowa nie dołożyła się w żaden sposób do zakupu Waszego
    mieszkania , bądź działki, nie pomaga Wam finansow , natomiast robią to Twoi
    rodzice?
    A matka męża wymyśliła sposób na zabezpieczenie bytu synowi, że zamist
    partycypować w kosztach będzie robić zadymy?Tak?
    Chyba, że coś nie zrozumiałam.
  • 1zyta 25.02.10, 22:42
    no cóż ... moje małżeństwo właśnie legło w gruzach przez to, że na początku
    ustępowałam teściowej ale jej ingerencja w moje małżeństwo doprowadziło do tego,
    że w pewnym momencie powiedziałam dość. Rozmawiałam o tym z mężem ale po pewnym
    czasie uważał , że najważniejsza dla niego jest jednak matka i wszystko co
    robiłam zaczęło być piętnowane przez nich obydwoje (np. że brzydkie ramki do
    zdjęć kupiłam, że źle usiadłam, że nie tak talerz odstawiłam- nadmieniam , że
    teściowa nie mieszkała z nami). Później było coraz gorzej aż do momentu kiedy
    obydwoje mnie pobili przy dziecku. Smutne ale teraz z perspektywy czasu wiem
    jedno jak pozwolisz na wyciąganie rąk przez teściową to zaraz mąż też może się
    do tego przyłączyć - u mnie tak było. Uważam za najgorszą rzecz naruszanie
    czyjejś cielesności. Mąż Twój niestety nie spisał się jako głowa rodziny ( tak
    jak piszesz to nawet nie chodzi o kwestię majątku - to powinniście razem ,
    wspólnie z mężem ustalić bez udziału osób trzecich). Moim zdaniem masz rację, że
    teraz się obawiasz, ja nie przepisałabym działki, z dwóch względów mąż nie
    zachował się jak Twój mąż , ponieważ nie powinien akceptować zachowań swojej
    matki względem wyciągania do Ciebie rąk (jak na razie aprobuje to), po drugie
    teściowa będzie mącić , kropla drąży skałę.
  • pelna_pytan123 05.07.10, 09:00
    madzia-linka jakbyś mogła to odezwij sie na mojego maila gazetowego.

    Kiedyś odpowiadałaś na mój problem dotyczący teściowej i działki.
  • anthija 05.07.10, 09:36
    współczuję teściowej. Niestety widać że obecnie ona wygrywa swoją
    chorą grę. Manipuluje twoim mężem, a on w to wsiąka. Ciężko na
    odległość coś doradzać, ale wydje mi się, że powinnaś rozmwiać z
    mężem, dużo i do skutku, żeby ustalić wspólny front, bo teraz to WY
    jestescie rodziną i powinniście stać za sobą. Męczyć temat, aż
    osiągniecie porozumienie. Jeśli się da, bo jak się strony okopią w
    swoich stanowiska, to może być ciężko, może wtedy jakaś terapia
    małżeńska, żeby osoba postronna oceniła sytuacje.
    I na pewno nie przepisuj działki. Może kiedys, za dlugi czas. Ale po
    co płacić dodatkowo notariuszowi...

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka